2011-04-17 14:41 | TO
Idzie dwóch pijaków po torach kolejowych. Jeden mówi do drugiego:
- Ale te schody długie.
- A te poręcze jakie niskie!
- Nic się nie martw, już winda jedzie.
2011-04-15 08:47 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Państwu!
Dziękuję, Claro.
A propos
treściwych komentarzy, polecam Państwu tekst Jerzego Lackowskiego, streszczenie tego, co działo się w naszym kraju w ostatnim czasie.
=============
Rosyjskie testowanie polskich władz
Wydarzenia związane z zamianą przez Rosjan tablicy pamiątkowej na miejscu smoleńskiej tragedii to kolejny element testu, jakiemu poddawani są politycy obecnie rządzący Polską przez władze Federacji Rosyjskiej. Test ten można zatytułować: "Poszukiwanie granicy uległości władz sąsiedniego kraju". Trwa on od momentu objęcia władzy przez rząd Donalda Tuska. Rosjanie, będący niedościgłymi mistrzami uprawiania skutecznej polityki zagranicznej, błyskawicznie zauważyli, iż ten rząd zamierza w każdej dziedzinie odwracać wektory prowadzonej przez poprzedników polityki, a w przypadku polityki zagranicznej owo odwracanie zostało wzmocnione przez pragnienie rywalizacji z prezydentem RP śp. Lechem Kaczyńskim. Prowadzona przez niego polityka zagraniczna była przez rosyjskie władze postrzegana bardzo źle, gdyż nakierowana była na budowanie silnej pozycji Polski w regionie oraz na wspieranie państw pragnących wyrwać się spod rosyjskich wpływów. Najbardziej wyraziście ukazana została owa polityka w trakcie rosyjskiego ataku na Gruzję, gdy prezydent RP błyskawicznie zorganizował wyprawę kilku przywódców państw Europy Środkowo-Wschodniej do Gruzji, dzięki czemu dziejące się tam wówczas wydarzenia nabrały międzynarodowego wymiaru, co przyczyniło się do zatrzymania rosyjskiego ataku na ten kraj. Cała polityka zagraniczna poprzedniego rządu i prezydenta Lecha Kaczyńskiego nacechowana była dystansem i ostrożnością w stosunku do Rosji, a równocześnie była ona mocno osadzona w realnej analizie wzajemnych potrzeb i interesów obydwu państw, z wyciąganiem z niej wniosków mających służyć umacnianiu Rzeczypospolitej. Była to polityka trudna, niekiedy wręcz karkołomna, dodatkowo mająca wielu przeciwników w Polsce i bardzo chłodno traktowana w Unii Europejskiej. Bowiem państwa, które nie były przed 1990 r. w sowieckiej strefie wpływów, kompletnie nie rozumieją problemów Europy Środkowo-Wschodniej, jak też nie rozumieją zasad uprawianej przez Rosję polityki i owładnięte są niechęcią do podejmowania drażliwych dla niej kwestii, a Rosjanie - jak to oni - znakomicie to wykorzystują.
Po objęciu władzy przez ekipę Donalda Tuska nowy rząd, pośród istotnych dla siebie spraw, sformułował także jako swój ważny cel kreowanie polsko-rosyjskiego pojednania. Rosjanie znakomicie zrozumieli, jak skutecznie (korzystnie dla siebie) na to odpowiedzieć i rozpoczęli całą serię działań, w ramach których wykonywali niewiele ich kosztujące gesty, a polska strona ogłaszała nieustannie, jak poprawia relacje z potężnym i ważnym sąsiadem, tak bardzo popsute przez okropnych poprzedników. W ramach tych działań 01.09.2009 r. na Westerplatte pojawił się premier FR Władimir Putin. Ową wizytę przedstawiono w polskich mediach głównego nurtu wręcz jako epokowe wydarzenie, a z ust naszych polityków padały później zdania, że wówczas ostatecznie wszyscy goście zagraniczni (w tym niemiecka kanclerz) potwierdzili winę Niemiec za rozpętanie II wojny światowej. Szkoda, że starano się nie zauważać, iż premier Rosji wcale nie przyznał, że jej współsprawcą był wierny (przez prawie dwa lata) sojusznik Hitlera, czyli Związek Sowiecki. Tak na marginesie, każdy rozsądny Polak powinien się zamyślić nad stanem ducha polityków radujących się, że nikt nie ma wątpliwości, kto odpowiada za wybuch wojny. Czyżby uważali oni, że wcześniej rozsądny człowiek mógł mieć takowe…
Po serii drobniejszych prób Rosjanie na początku 2010 roku postanowili przeprowadzić najpoważniejsze sprawdzenie i zaproponowali polskiemu premierowi wspólne uroczystości rosyjsko-polskie w Katyniu, z udziałem premierów, ale bez prezydenta RP. Wcześniej w Polsce przygotowywane były uroczystości polskie, ze wspólnym udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska. I ta właśnie próba okazała się dla nich ogromnym sukcesem: oto polski premier zamiast w sposób zdecydowany odrzucić taką propozycję godzącą w prestiż polskiego państwa, bo czymże innym jest dyktowanie przez ościenne mocarstwo składu polskiej delegacji, przyjął rosyjskie warunki. W efekcie doszło do zaplanowania dwóch uroczystości katyńskich. Tak oto Rosjanie napisali naszym politykom scenariusz. Wówczas jeszcze nikt nie przewidział najbardziej tragicznego jego fragmentu. Po dramacie 10 kwietnia 2010 r. i śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką oraz członkami polskiej delegacji, rosyjski test nabrał przyspieszenia z aktywnym udziałem polskiej strony, w której coraz większą rolę zaczął odgrywać ówczesny marszałek Sejmu RP, a obecnie prezydent państwa Bronisław Komorowski. Natychmiast po tragedii w Polsce rozpoczęła się zupełnie niezwykła akcja "jednania się" z Rosjanami. W jej ramach mieliśmy akcję palenia zniczy na rosyjskich grobach, w uznawaną przez Rosjan rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie. Nie słyszałem, aby podobną akcję podjęto w tym czasie w Rosji w stosunku do polskich grobów.
Pragnę zaznaczyć, iż wielu Rosjan zachowało się po 10.04.2010 r. w stosunku do nas spontanicznie i wspaniale. Jednak rosyjskie władze od początku podjęły precyzyjne działania; rozpoczął się festiwal rosyjskich kłamstw, którego cel był jasny - cała wina za doprowadzenie do tragedii miała spaść na Polaków. Tutaj znowu spolegliwość polskiego premiera bardzo Rosjanom pomogła, oto oddał on im prowadzenie śledztwa, praktycznie bez próby doprowadzenia do wspólnych polsko-rosyjskich działań. Przez wiele dni po 10 kwietnia słyszeliśmy o wspaniałej pracy rosyjskich śledczych, ich ogromnym otwarciu na polskie postulaty, padały nawet słowa o tym, iż robią oni więcej niż powinni (słynne przekopywanie ziemi do głębokości jednego metra), ale wszystko przebił (nie po raz ostatni) rzecznik rządu Paweł Graś, który na konferencji prasowej polskiego premiera, wygłosił po rosyjsku "przymilne" przeprosiny pod adresem rosyjskich służb.
Polacy epatowani byli po 10 kwietnia doniesieniami, że teraz to Rosjanie już na pewno i powszechnie dowiedzą się prawdy o Katyniu, w czym szczególnie pomocne miało być wyświetlenie w rosyjskiej telewizji publicznej filmu "Katyń" Andrzeja Wajdy. Jest czymś niezwykłym, jak ważnym wydarzeniem uczyniono ową projekcję w polsko-rosyjskich stosunkach. Równocześnie każdy tydzień po smoleńskiej tragedii pokazywał, z jaką konsekwencją realizują swoje cele Rosjanie, kompletnie nie licząc się z polską stroną, która skądinąd nawet nie próbowała im w tym specjalnie przeszkadzać. W efekcie, w rok po tragedii w Polsce nie ma ani wraku rozbitego samolotu, ani jego czarnych skrzynek, czyli własności polskiego państwa. W międzyczasie Rosjanie ogłosili swój raport, w którym spostponowali polskich pilotów i ich dowódcę, bez specjalnej reakcji ze strony polskiego rządu i prezydenta. Od ogłoszenia raportu MAK minęło już wiele tygodni, a polskiego ciągle nie ma. Jak wreszcie się pojawi to niewiele osób poza Polską go zauważy, a raport MAK omawiały najważniejsze światowe media. Zresztą szef polskiej komisji, minister SWiA Jerzy Miller już dawno oświadczył, że będzie on dla nas bolesny. Radbym wiedzieć co miał na myśli, a poza tym dziwna to praktyka, gdy szef komisji na początku badania formułuje wnioski.
W ramach szaleństw pojednania mieliśmy także głuchą ciszę w medialnej przestrzeni o okrągłej rocznicy wspaniałego zwycięstwa naszych przodków nad Rosjanami pod Kłuszynem oraz postawienie pomnika bolszewickim najeźdźcom w Ossowie. I zawsze słyszeliśmy, że wszystkie działania rządzących nakierowane są na budowanie przyjacielskich relacji z Rosją. W ramach tej przyjaźni przepłacamy za rosyjski gaz na podstawie niekorzystnej dla nas umowy z Gazpromem. Być może również (czegóż się nie robi dla przyjaciół) sprzedamy Rosjanom akcje Lotosu. A co na to Rosjanie - patrzą zadowoleni i robią swoje. W ramach tego zdjęli tablicę pamiątkową w Smoleńsku i powiesili własną, tłumacząc to, z właściwą dla siebie delikatnością, troską o własnych obywateli. Przy okazji zmienili treść napisu usuwając fragment odnoszący się do Katynia i usunęli z niej krzyż. Poza wszystkim ich tablica jest zwyczajnie brzydka. I co na to nasi rządzący - znowu praktycznie nic. Prezydent Komorowski spotkał się w Smoleńsku z prezydentem Miedwiediewem, jak gdyby nic wcześniej się nie stało.
Wszystkie wydarzenia polsko-rosyjskie w ostatnim okresie łączy jedno: twarda i zdecydowana postawa Rosjan w zasadniczych i ważnych dla nich sprawach oraz miękkość polskiej strony. Otóż rządzący Polską obecnie politycy są gotowi, jak się zdaje, złożyć prawie każdą ofiarę na ołtarzu wydumanego przez siebie pojednania i za każdym razem starają się wytłumaczyć rosyjskie działania, sugerując że krytycy ich polityki nie rozumieją jej dalekosiężnych celów. A może rozumieją lepiej niż oni? Co ciekawe, o czym byśmy nie próbowali rozmawiać to zawsze ze strony rządzących i ich akolitów pada stwierdzenie, iż prowadzona przez nich polityka jest jedyną możliwą. Tymczasem, kto pamięta czasy peerelu nie może pozbyć się natrętnej myśli, że taką politykę polsko-rosyjską już miał okazję obserwować i nawet komentarze rządzących i ich propagandystów były podobne.
Sądzę, że rosyjski test przebiega dla Rosjan lepiej niż sobie zaplanowali, zyskują wszystko na czym im zależy, a nasi naiwni rządzący nie przestają się radować, iż tak zdecydowanie odróżniają się od swoich poprzedników, w czym zresztą wtóruje im medialny mainstream. A co z tego ma Polska? Odpowiedź na to pytanie zdaje się nie zaprzątać ich uwagi. A co na to Polacy…
=============
http://lubczasopismo.salon24.pl/obserwatorium/post/298300,rosyjskie-testowanie-polskich-wladz
2011-04-14 23:11 | Clara
Krótko a jak treściwie...
2011-04-13 14:45 | Hania
Basiu,
oni by tego chcieli, ale to my mamy prawo wyboru. Czy tak ich będziemy traktować. Czy będziemy tolerować ich (pomijając Lisa) słownictwo, tani dowcip, czy żałosne argumenty. Pamiętam jeden z ostatnich programów Jaworowiczowej, gdzie wśród zaproszonych osób był między innymi Olbrychski. Rzecz dotyczyła jakiejś biednej dziewczyny w ciąży, żyjącej w katastrofalnych warunkach. Olbrychski nie potrafił nawet sensownie się wyrazić, nie potrafił sklecić najprostszego przesłania, taki beznamiętny facet, gadający nie wiadomo o czym. Dlaczego więc takich ludzi się w ogóle zaprasza ? Cóż znaczy jego nazwisko w połączeniu z duszą, która jest obdarta z jakiejkolwiek LUDZKIEJ wrażliwości ? Czy po takim człowieku można oczekiwać mądrych słów o Polsce, jeśli nie potrafi poradzić sobie z tymi, dotyczącymi zwykłych uczuć ?
Olbrychski to po prostu przykład.
Ale na niewielu ludziach robi to wrażenie. Wskaźniki oglądalności i słuchalności jasno przecież pokazują preferencje odbiorców...
Pozdrawiam Cię, Basiu.
2011-04-13 14:11 | pp3-Basia
Na pewno,Haniu.Ale to są ludzie,którzy chcieliby,aby traktowac ich jako
elitę narodu.Na pewno takich pomniejszych w całej Polsce jest wielu.
Bardzo mocne słowa zawarł w swym felietonie
z cyklu 'Myśląc Ojczyzna'prof.dr hab. Piotr Jaroszyński':
http://www.youtube.com/watch?v=2tV8OyiZIxY&feature=related
Pozdrawiam Cię serdecznie,Haniu!
2011-04-13 13:48 | Hania
Basiu, Kutz dla mnie zawsze taki był. Po prostu prostacki w całej swej mierze. To, co zaczął głosić jak został senatorem, to po prostu kontynuacja jego chamstwa.
Materna nigdy mnie nie śmieszył, a Lis... Kiedyś go lubiłam.
Myślę generalnie, że określenie 'warszawka' zawęża problem. On istnieje w całej Polsce.
2011-04-13 13:38 | pp3-Basia
Właśnie,Haniu!
Wydaje im się,że mają moralne prawo by byc 'inżynierami dusz'.
(piszę o Kutzu,Lisie i innych)
2011-04-13 13:36 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Basiu i Marcinie oraz Inni Czytelnicy!
Dziękuję za ten link - obejrzę go sobie w całości wieczorem w domu.
Jeśli chodzi o tę naszą warstwę próżniaczą uważającą siebie za elitę, to niestety trzeba by prześledzić dłuższy okres w naszej nieszczęsnej historii.
To nie jest tak, że tylko dzisiaj objawia się grupa tak ODERWANA od tego, co jest konieczne do przetrwania Polski jako państwa i Polaków jako narodu.
Polecam Państwu dwie bardzo ciekawe książki, które pozwalają wyrobić sobie pogląd na skalę historycznego zniewolenia umysłowego wykształconych mieszkańców naszego kraju. Jedna z tych prac to klasyczne dzieło znakomitego myśliciela Mariana Zdziechowskiego "Wpływy rosyjskie na duszę polską".
http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016321.html
Druga dotycząca późniejszych czasów- PRL-owskich i III RP- to "Sojusz nieczystych sumień" Stanisława Murzańskiego.
http://www.portal.arcana.pl/
Czy-polska-ma-jeszcze-prawdziwe-elity-stanislaw-murzanski-o-polskiej-inteligencji,213.html
Obie 'połknąłem'.
Pozwalają wiele zrozumieć.
Wiedza, którą przynoszą jest bardzo pesymistyczna.
Dlatego tak wiele zależy od nas - Polaków uważanych przez liczne i wpływowe grupy za "sektę" , "szaleńców" czy "wywrotowców".
Marcinie : świetnie uchwyciłeś dwuznaczny sens mego motta.
FYM zwraca uwagę na mowę zatrutych "symboli".
Wielokrotnie już o tym pisałem.
Mam ochotę zebrać w jednym wpisie moje własne przemyślenia i wiedzę płynącą z lektur.
2011-04-13 13:34 | pp3-Basia
Witaj,Marcinie!
Co do tego przekazu z 'warszawki'przez autora przekręconej do
'warszafki',to raczej uśmiechu nie powinno wywoływac.Dla Polski to
DRAMAT,nawet na miarę dramatu Wyspiańskiego.Tacy ludzie kształtujący
opinię publiczną są szkodnikami,robactwem toczącym Polskę.
Publicznie przyznają się do własnej głupoty.
Telewizja kłamie i manipuluje.
Na temat brzozy już się wypowiedziałam.
Pozdrawiam Cię srdecznie!
2011-04-13 13:24 | Hania
Witajcie Basiu, Bogdanie i Marcinie !
Książka Keseya, którą niestety dużo mniej pamiętam niż film, to właśnie swoisty manifest antytotalitarny, odezwa na polityczne ogłupianie ludzi. Czytałam gdzieś, że w ZSRR przyjęto ją jako aluzję do szpitali psychiatrycznych - 'psychuszek' przetrzymujących w szpitalnych 'aresztach' tych, którzy nie zgadzali się z proponowanymi przez sowieckie władze zasadami. O tym jak kończyli tacy, co chcieli żyć wg. własnej wizji pisze Westerman w 'Inżynierach Dusz' (ta książka sto razy była już tu przywoływana, ale ona jest nadal niesamowicie aktualna).
Pozdrawiam Was.
2011-04-13 13:06 | Marcin
Tak sobie spoglądam po raz kolejny na ten czerwony autobus i czytam motto od tyłu. Nasuwa mi się spostrzeżenie FYM-a dotyczące kreowanego "kultu brzozy", jako swoistego miejsca świętego dla wydarzenia, które być może w ogóle się tam nie wydarzyło.
http://freeyourmind.salon24.pl/297054,o-kulcie-brzozy
W finale autor pisze: Konstruując "brzozowe sanktuarium" bierze się więc pod uwagę to, iż emocje oraz uczucia Polaków trzeba odpowiednio "ukierunkować", na właściwe, tj. bezpieczne z punktu widzenia zamordystów, "święte miejsca". Kult wokół tych miejsc jest zarazem rytualnym zwieńczeniem prac badawczo - śledczych ludzi Putina, polskiej prokuratury, oraz komisji Millera. Nawet bowiem, jeśli wszystko 10 Kwietnia wyglądało inaczej niż powiada moskiewsko-warszawska narracja, to kult brzozy ma zamknąć wszystko (z debatami okołosmoleńskimi włącznie), ponieważ z jego rozpoczęciem, z nabożeństwami do brzozy, można posądzać paranoików smoleńskich o świętokradztwo, o bluźnierstwo, o "szarganie pamięci zmarłych". Jest więcej w tym całym diabolicznym wprost poklepywaniu brzozy bardzo racjonalna kalkulacja, zauważmy.
Pozdrawiam Was serdecznie
2011-04-13 11:22 | Marcin
Witajcie
Basiu tyn linkiem wywołałaś u mnie uśmiech, który nie zniknie mi pewnie aż do wieczora. Nie widziałem do tej pory tychże panów, którzy tak prawdziwie i tak szczerze mówili o sobie.
Pozdrawiam was
2011-04-13 10:23 | pp3-Basia
Dzień dobry Bogdanie,Haniu i wszyscy obecni!
Surrealizm obrazu Linkego w naszej realnej sytuacji społecznej,
obrazuje zachowanie'pseudoelit warszawki'.Taki obrazek znalazłam w sieci.
Weselcie się ludziska!Wsiadajcie do auto-busiku Lisa,Kutza i Materny.
Oni dadzą Wam odpowiedź na pytanie'dlaczego głupiejecie'?
http://www.youtube.com/watch?v=2mCbSdFwZJw&playnext=1&list=PL660973A8A8B62A47
2011-04-13 09:25 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, witam Czytelników i Komentatorów!
Haniu!
Zagrałem skojarzeniami: WYSWOBODZENIE-LOBOTOMIZACJA.
Oczywiście pęd do swobody na Zachodzie poniósł najbardziej wolnych ludzi FURTHER - daleko dalej niż jakiekolwiek reguły (tamta podróż -trip- była znakiem przekraczania barier "mieszczańskiego", "kapitalistycznego", "konserwatywnego" konwenansu)- niektórych poniósł aż do samozatracenia.
http://www.magivanga.com.pl/page.php?75
Kesey i jego psychedeliczny autobus są symbolami tamtych ucieczek do wolności:
http://www.youtube.com/watch?v=FWW-o0-qI54&feature=related
Motyw Magic Acid Bus wykorzystywany był potem wielokrotnie.
Najbardziej popularna replika to oczywiście The Beatles:
http://www.youtube.com/watch?v=I2qLjQbRv3w
Ja w dążeniu do wolności wolę inny wehikuł pozbawiony tego demonicznego, chemicznego pierwiastka.
Żak: gaszenie jako lobotomizacja - owszem, zgoda. Autobus jest POJEMNY znaczeniowo. Jako symbol ucieczki ze świata totalitarnej opresji jest tylko nośnikiem idei - WOLNOŚCI I NIEZAWISŁOŚCI oraz SOLIDARNOŚCI. Wsłuchuję się w te polskie słowa i one mają dla nas i dla świata osobne znaczenia, w ich kręgu byli i są inni bohaterowie, myśli i czyny.
Bardzo znamienne są słowa z polecanego przez Hanię tekstu profesora Krasnodębskiego:
=============
"W stanie wojennym nawet najbardziej patetyczne słowa nie raniły subtelnych uszu inteligenckich, nawet ironicy i ateusze zbierali się, by posłuchać pieśni z powstania styczniowego lub kazania księdza Jerzego Popiełuszki. Tym bardziej było tak w czasach wojen prawdziwych, zwłaszcza tej ostatniej. Gdyby wówczas udało się zrealizować 'Generalplan Ost', nie byłoby już ani Polaków, ani ich ojczyzny, żniwa byłyby naprawdę złote, a modernizacja ziem nadwiślańskich niewątpliwie poczyniłaby większe postępy. Dzisiaj zagrożenie jest o wiele bardziej abstrakcyjne, niewidoczne, wymaga specjalnych organów - specjalnej wrażliwości i wnikliwego namysłu - by je rozpoznać."
=============
Sternak: RMF FM to wolność - również wyborów, także negatywnych.
Realisto: że tak powiem górnolotnie ale autoironicznie- jestem tylko maleńką cząsteczką w ogromnym laboratorium związków organicznych i nieorganicznych.
Kacper Wich: Dziękuję i pozdrawiam.
Wychodzę do pracy. Pierwsze Fakty- w samo południe. Zapraszam Wszystkich.
2011-04-13 08:38 | Sternak
Do Marcin. Ja mówię o tych samych metodach, czyli zaniżaniu standardów,a eremefu oczywiście nie słucham. Nie jest adresowany do mnie i o takie radio nie walczyłem. Jeśli chodzi o politykę w obu przypadkach dla mnie oparta jest na reklamie i targecie, któremu można wcisnąć wszystko.
2011-04-13 08:22 | Hania
No właśnie - boschowski 'Sąd Ostateczny'...
2011-04-13 08:20 | Hania
Dzień dobry !
Wczoraj wieczorem przeczytałam artykuł Z.Krasnodębskiego http://www.gazetapolska.pl/2539-ojczyzna
Utkwiły mi w pamięci słowa, że Ojczyzna to 'symboliczny kalendarz, wiążący nas z przeszłością'.
Bardzo mądry, tchnący wartością tekst.
Kiedy coraz dłużej patrzę na ten obraz Linkego, to zaczyna mi on przypominać malarstwo Boscha.
Dobrego dnia, pomimo deszczu za oknem Wam życzę.
2011-04-13 07:29 | Kacper Wich
Super
2011-04-13 02:15 | żak
Dobry wieczór,
Astygmatyzm, hmmm...Znając dociekliwość autora, mogłabym ujrzeć w tym obrazku niejaki wóz strażacki pędzący do gaszenia zapałów wszelkiego rodzaju, z końcem świata włącznie. Delirium? Poleć mnie, poleć ze mną, polec za mnie. " Prysznic w gorączce i łuczywo w ciemności..."
Żartuję, jak zwykle.
Bogdanie; Ciekawy ten 3V - trzy wskazówki zegara. Soli - dar - noś - ć.ma.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich.
;-)
2011-04-12 21:11 | Marcin
Witajcie
Nie mierz wszystkich swoją miarą Sternak, bo zabraknie ci skali. Dzięki Tym, którzy wywalczyli własną krwią Niepodległą Polskę możesz dziś słuchać czego chcesz. A czy jesteś WOLNYM człowiekiem? Tego nie wiem.
Haniu dziękuję za pozdrowienia, pozdrawiam nawzajem Ciebie i Wszystkich Obecnych
2011-04-12 20:31 | Realista
Za to co pisze tu Bogdan RMF nie ponosi odpowiedzialności.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Bogdan nie ponosi odpowiedzialności za RMF.
Haniu a ja pozdrawiam gorąco.
2011-04-12 20:11 | Sternak
Hm, to co wy na to że wyborcy PO to jak target eremefu. Jedziecie po PO, ale dla mnie jest to odzwierciedlenie gustu Polaków, którym nie chce się specjalnie myśleć. Z tą partią jest tak samo jak z Waszą stacją czyli plastyk, konfekcja, krótko mówiąc chłam. Nie sądzę, żeby moja opinia była jakimś zaskoczeniem. Całość jest złożona z elementów polityczno-społeczno-kulturowych. Niestety jak na razie rządzi badziew.
2011-04-12 19:20 | Hania
Bogdan,
za 'Fajrant', ale przede wszystkim za pamięć: :-)
Dopiero, kiedy przeczytałam Twoją podpowiedź - pytanie, czym jeździł Kesey - to chyba załapałam:
Ken Kesey + bus Furthur + Thomas Wolfe = 'Próba Kwasu w Elektrycznej Oranżadzie'.
Przyznam, że zapomniałam o przyjaźni panów: Keseya, Leary'ego i Kerouac'a. Strasznie dawno to było.
Siali niezłe spustoszenie w ludzkich umysłach.
Basiu, Michale (dzięki za link), Marcinie, Realisto - pozdrawiam ciepło.
2011-04-12 17:21 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu i Michale.
Haniu, ten szofer Wróblewskiego to czysta abstrakcja ;)
(Kierownica po prawej stronie?)
Ja jestem jednak przywiązany szczególnie do tego dzieła Wróblewskiego:
http://artyzm.com/obraz.php?id=6186
Ty wiesz z jakiego powodu :)
Michale, bardzo Ci dziękuję za tego "mojego" Różewicza.
Nie wiedziałem nawet, że się zachował w sieci.
To była taka momentalna historia - epizodzik, już po rezygnacji z czyTańców, recenzyjka na prośbę Ewy Stanek. (Pozdrawiam Ją tutaj!)
Marcinie: ciekawa OPOZYCJA (zinspirowałeś mnie).
Basiu: nie cały ten tekst Kaczmarskiego do mnie przemawia.
Ale ten fragment jest O.K.:
"Złośliwy czyha czart
W nadziei na duszyczkę
Upiorów małych rząd
Zwieszony u poręczy
W żyły nam sączy trąd
Zatruje! I udręczy!"
2011-04-12 17:09 | Realista
Andrea zaprezentuj ARGUMENTY, że takie porównanie jest mylne.
Bo Na razie twoje argumenty wyglądają jak wypisz wymaluj pomyje.
2011-04-12 16:49 | pp3-Basia
Marcinie;)
Chwilowo wyłączam się z dyskusji.Obowiązki.
2011-04-12 16:46 | pp3-Basia
Bardzo dobre skojarzenie,Michale!
2011-04-12 16:45 | pp3-Basia
Jeszcze jedna wersja tego samego utworu.
zbliżenia obrazu Linkego pozwalają przyjrzec się uważnie
makabrze,wręcz upiorności przekazu:
Chrypawy głos solisty potęguje wrażenie.
http://www.youtube.com/watch?v=If1TarPDRTs&feature=related
2011-04-12 16:31 | Marcin
Witajcie
Kolejna cześć 13literowych przeciwwag
LOBOTOMIZACJA - PRAWDOMÓWNOŚĆ
Pozdrawiam Was
2011-04-12 15:51 | pp3-Basia
Witaj,Haniu,Bogdanie,Marcinie!
Tak jakoś mi się udało,'jak ślepej kurze ziarnko';)
aby nie było,że jestem 'drętwa'.
Haniu,ja też jeszcze odświeżyłam poprzedni wpis,ponieważ
łączy się z obecnym.
A oto muzyczna ilustracja obrazu Linkego,w znakomitej muzycznej formie:
http://www.youtube.com/watch?v=HhOdvawPUjI&feature=related
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-12 15:43 | Michał
Dzień dobry,
wycieczka-ucieczka? Jak w "Wycieczce do Muzeum" Różewicza, opisanej przez Bogdana.
http://www.rmfclassic.pl/radio/sekcje,co-sie-wydaje-co-sie-czyta,16.html?p=23
2011-04-12 15:21 | Hania
Witajcie, to tu się ukryliście ?
Ciągle odświeżałam stary wpis, a nie zauważyłam nowego :-)
Dokończę rozpoczęte zdanie:
'... if they don't exist, how can a man see them'.
To wspaniały film. Jeden z moich kultowych.
Bogdan, pamiętasz taki obraz A.Wróblewskiego 'Szofer autobusu' ?
http://www.i-mnk.pl/gallerybox.php?dir=XX237
Przepraszam, ze reaguję tak hasłowo.
Muszę pędzić.
Do później.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło.
2011-04-12 15:20 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Basiu!
Bardzo dziękuję za rozwiązanie i dopisanie nowego terminu do naszego słownika znaczących trzynastoliterowców.
Marcinie, przyjemnej pracy!
A sugerowana przeze mnie historyjka z autobusem (temat pewnej książki) to taka anegdotka dla rozluźnienia.
Żeby nie mówili, że się tylko NABZDYCZAMY.
3V się - czyli trzymaj się :)
2011-04-12 15:01 | Marcin
Witajcie
Basiu nie pomyślałem w pierwszej chwili, żeby tak odczytać ten konTekst ;-)
Czasem w ironicznej formie ogłupianie lub też robienie wariata z kogoś nazywa się lobotomizacją.
Bogdanie z relaksu dla umysłu chętnie skorzystam, ale niestety dopiero wieczorem. Teraz praca, praca, praca...
Pozdrawiam Was
2011-04-12 14:55 | pp3-Basia
Zasadne zdaje się byc pytanie,czy społeczeństwo polskie tak metafotycznie
ukazane na tym obrazku nie zostało poddane własnie takiemu zabiegowi
na umyśle?Zabiegowi,który miał pozbawic je samodzielnego myślenia,zabic
poczucie rzeczywistości i oślepic?
Dac ułudę spokoju i stabilizacji?
Tak myslę ,że o to Ci chodziło w tym przekazie.
2011-04-12 14:42 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
L.O.B.O.T.O.M.I.Z.A.C.J.A
Słowo pochodzi z terminologii medycznej.
Pochodna lobotomii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lobotomia
2011-04-12 14:28 | bogdan.zalewski
Interpretacja bywa zwierciadłem umysłu interpretującego, Andrea.
Tak jest w tym konkretnym przypadku.
Bo tak łatwiutko zarysowana analogia to chybiony strzał. Czyli pudło.
I to podwójne, że tak powiem.
Do sprawdzenia na przykład taki konTekst:
http://remigiusz-grzela.bloog.pl/id,2727328,title,Czerwony-autobus,index.html?ticaid=6c1d6
A tak na marginesie, moi Stali Odbiorcy wiedzą, że szkolna czy akademicka interpretacja mnie raczej nie interesuje. Moje hiperteksty funkcjonują na innych zasadach niż tradycyjna publicystyka czy literatura.
Marcinie:
Żeby nam nie zarzucali, że potrafimy jeździć tylko jednym pojazdem z rejestracją POLSKA, proponuję - dla relaksu, dla higieny psychicznej, aby nabrać energii - sprawdzić jakim autobusem jeździł autor "Lotu nad kukułczym gniazdem".
Pozdrawiam serdecznie.
2011-04-12 14:00 | Andrea
Prostacka analogia panie bogdanie,porównywaqnie Polski czasów stalinowskich z dzisjiejsza jest żałosnym skrotrm myslowym dla ubogich duchem.
2011-04-12 13:44 | Marcin
Witajcie
Bogdanie, krótkie ale jakże wymowne. Teraz w pierwszej chwili zastanawiam się czy aby nie jestem "dzieckiem" kukułczego gniazda, w którym patriotyzm uznawany jest za szaleństwo.
Pozdrawiam