2011-08-17 22:35 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Bardzo trafny trop z Alicją, Basiu ;)
2011-08-17 15:08 | pp3-Basia
Haniu,Bodganie:)
Dla Was na słoneczne popołudnie.
Niesamowity głos,w górnych partiach brzmi niemal jak trąbka Milesa:)
http://www.youtube.com/watch?v=U5bVJZXT_ic
Do zobaczenia!
2011-08-17 14:37 | pp3-Basia
Witajcie!
Teraz pora na komentarz do wpisu Bogdana.
Wydaje się byc groteskowym ujęciem,zniekształconym obrazem dnia...
jakby odrealnionym opisem rzeczywistości.
Zwróciłam uwagę na dwuwarstwową fotografię,alejkę,z mężczyznami
podążającymi truchcikiem,przykrytą czymś,co przypomina obrazek,
jakby drzeworyt(?) lub miedzioryt(?)...nie wiem.
Czy chodziło o ukazanie wielowarstwowości?
Z jednej strony trucht bufoniastych facetów dyskutujących o zwyczajach biznesowych,a z drugiej pełne trudu podejście na szczyt ludzi,których
nie łączy żaden materialny interes.
Końcowy fragment przypomina 'Alicję w krainie czarów'
wariacje na temat spotkania grupki ludzi na herbatce:)
Przyznam,że uśmiechnęłam się a nawet roztkliwiłam:)
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-08-17 09:16 | w.
tak to jest jak człowiek czyta/pisze do połowy.Świetna sprawa z ta słodką zemstą! nie ma co ,pan nie odpuszcza, niech chodzi pan tam codziennie i marudzi miła pani nie zamknie panu kiosku przed nosem, ha !Pani w kiosku żyje z klientów i to jej interes żeby być uprzejmą dla klientów.
2011-08-17 09:09 | Hania
Dzień dobry
Jazz stanowi dla mnie naturalne tło takich kawiarni, jak ta, 'Na Salwatorze'. Byłby doskonałym dopełnieniem tego klimatu przytulności, nastroju trochę domowego, ale trochę też przez wystrój - buduarowego. Nawet wręcz intymnego. W rozumieniu całościowym, łącznie z ciepłą mentalnością właścicieli, którzy stanowili dla mnie trochę nierzeczywiste tło naszych rozmów.
Bogdan, dzięki jeszcze raz za Milesa, rozmawialiśmy kiedyś sporo o nim, o tej 'Twojej' płycie i 'Kind of Blue'. Swoją drogą - muszę sobie kupić 'E.S.P'. A Russell świetny. Z tego, co pamiętam, właśnie na 'Kind of Blue' słychać jego wpływy.
A teraz trochę ode mnie:
Mój ulubiony Branford Marsalis (mocno związany muzycznie ze Stingiem, tu z Jeffem 'Tain' Watts'em) http://www.youtube.com/watch?v=V6ae9DFaOGs
No i Pat Metheny, dla mnie niekwestionowany idol:
'Last Train Home' http://www.youtube.com/watch?v=1g6nPYyIS_I
Suita 'How Insensitive' http://www.youtube.com/watch?v=lquY6eWnISo&feature=related
Bardzo lubię audycję 'Tak to było' w radiowej Jedynce, w sobotni późny wieczór. To kompendium nowoorleańskich jazzowych klimatów z lat 30 i 40-tych. Lubię też 'Trzeszczące Płyty' Piotra Kaczkowskiego. Niesamowite znaczenie ma tu JAKOŚĆ dźwięku. Jakość w sensie naturalnych trzasków i zniekształceń. Ta muzyka ubrana w jakiś Dolby Pro Logic, odarta ze swej naturalności, straciłaby cały swój urok. Czy ten utwór miałby wtedy sens ? http://www.youtube.com/watch?v=BwNrmYRiX_o
Bardzo podoba mi się określenie 'Jazz casual'.
Basiu, ja mam wiele przemyśleń dotyczących naszego spotkania. Upieram się tu przy tej 'czułostkowości'. Jak to kobieta. Ale z drugiej strony to nie ja pierwsza użyłam tego sformułowania :-)
Poza tym mam wrażenie, że stanowi ono ważne tło naszej GRY.
Pozdrawiam Was i Wszystkich ciepło
2011-08-17 08:55 | w.
Dzień Dobry. Panie Bogdanie do kiosku przy dworcu pan może chodzić po picie ale niech nie wrzuca pan przypadkiem monet do napojomatu na holu Dworca- zżerają i nie oddają ,picia pan też nie dostanie.
2011-08-16 23:41 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór! Niby powinno się uważać, a jednak jest się zaskakiwanym właśnie w momencie, gdy człowiekowi się wydaje, że totalnie panuje nad sytuacją, kiedy już płynie upojony własną płynnością i nagle nurt znika, ląduje się na mieliźnie, na łasze życia. Podszedłem do kiosku przy przystanku przed dworcem,bo zachciało mi się pić, poprosiłem panią o wodę niegazowaną, pani spytała, czy dużą, odpowiedziałem, że tak, ale gdy zauważyłem, że od razu wyciąga ciepłą, poprosiłem o butelkę z lodówki, powiedziała,że nie ma dużych w lodówce, zaproponowałem, że wezmę dwie małe, ale zimne, i dla pełnej zgody, dodałem, że wszystko jedno jakie, byle były zimne i bez gazu (muszę jednak uważać na te swoje uchyłki), a ona zdenerwowana walnęła dużą butelką o ziemię, mówiąc ze złością coś w tym stylu- trudno dogodzić tym klientom, ja -zaskoczony- próbowałem jednak zapanować nad sytuacją, i nie dać się sprowokować, więc z delikatnym śmiechem w głosie, rzuciłem - mówią, że klient nasz pan- a tu nagle z tyłu męski głos dodał swoją kwestię - ale nie klient namolny- dopiero teraz zauważyłem tego typa za sobą, przejawiającego solidarność z dąsającą się sprzedawczynią; żeński foch wzmocniony męskim fochem; ugryzłem się w język, zapłaciłem bez pośpiechu, i na odchodne rzuciłem - proszę bardzo, teraz pan sobie może powybrzydzać; początkowo pomyślałem, że w tym kiosku już nigdy niczego nie kupię, że jest dla mnie "spalony", ale za chwilę zacząłem wymyślać jakąś seryjną zemstę, z przychodzeniem tam codziennie i mnożeniem absurdalnych zamówień, które zmieniałbym co chwilę, zanim nie zdecydowałbym się w końcu na kupno czegokolwiek. Ale to już zła literatura,którą tak ostatnio lubię. Jestem całkiem wysuszony od środka.
Moja namolność wobec Was jest jeszcze większa.
To wygląda na opętanie pewną ideą, nie- nie ideą.
Przeczytałem Basiu, co napisałaś i zalinkowałaś.
To jest ta niewidzialna, a skuteczna boska ochrona "kontrwywiadowcza".
Są myśliciele, którzy widzą nadzieję na ocalenie świata w sojuszu takich ludzi jak Ty Basiu i Twoja pacjentka.
Przeczytaj w wolnej chwili moje wcześniejsze linki do debaty.
Ja muszę chyba przejść przez jakiś czyściec.
Jutro umieszczę kolejny wpis z cyklu WEWNĄTRZ SKRYWANY ŚMIETNIK. Zainspirowany, Haniu, ostatnią wymianą maili. Rodzaj mojego grubego żartu na tematy żeńsko-męskie. Co do Czechów - to ja chyba byłem bardziej zaskoczony spotkaniem z nimi w tym ustronnym i wyróżnionym dla mnie miejscu. Z powodu ... Freda Fritha.
Dzięki za przypomnienie, płyta od Ciebie jest świetna - jutro znów jej posłucham. A ja jeszcze chciałbym zaproponować takie nokturny - jak nie na dzisiaj to na kiedyś. Dobrej nocy wszystkim życzę, dobranoc Panie i Panowie!
Ta płyta to mój rocznik:
http://www.youtube.com/watch?v=TuyXRTm3OaE&feature=related
A to jeszcze płytka, której słuchałem dużo podczas lipcowego urlopu, inspirując się w pisaniu.
Ponoć te Miles'owskie popisy "obok", takie abstrakcyjne, surrealistyczne, atonalne - to wpływ heroiny. Czytałem, że nie był wtedy w najlepszej formie fizycznej i muzycznej. Dla mnie to rzecz bardzo mocna, matematycznie piękna.
http://www.youtube.com/watch?v=qiQ6bsRNf4E&feature=related
A to już bardziej przystrzyżony oryginał. Też bardzo piękny.
George Russell "Ezz-thetics" (1961)
http://www.youtube.com/watch?v=JMBxBM6DBTU&feature=related
Do jutra!
2011-08-16 23:08 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Haniu,Bogdanie,Claro,Michale,Pani Elu i w.
w.zacznę od Ciebie.Niechcący zakończyłaś ósemką,czyli pierwszą oktawą komentarzy.
Haniu,Bogdanie,Claro,Michale.Nigdy nie zapomnę tych chwil spędzonych z Wami.Mam cichą nadzieję,że jeszcze kiedyś wszyscy się spotkamy.Czy to w strugach deszczu,czy też w słonecznej spiekocie,a może mroźnym zimowym
popołudniem:)
Claro pytałaś mnie w liście o refleksje...
Domyślam się jak było Ci ciężko zostawic wszystko czym żyjesz i przyjechac.
Doświadczyc chwili szczęścia.Spełnic marzenie.Objąc ramionami ludzi,których
ze swej natury kochasz...
Michale,przez moment miałam wrażenie,że chcesz zostac z Bogdanem sam.
Rozumiem to.Wspólna ścieżka zawodowa i wzór godzien naśladowania:)
Rozwijasz się!Odkrywasz z pasją dziecka coraz to nowsze rejony.
Haniu,przez liczne nasze kontakty jesteś dla mnie jak Siostra:)
Zauważyłam,że pociąga Cię 'nutka'tajemnicy.Potafisz doskonale uchwycic
najpiękniejsze momenty życia,ale i zastanawiają Cię te ciemne,nieodkryte
strony.
Bogdanie,lubię rozmawiac z prostymi ludźmi z krwi,kości i duszy.
Ty również do nich należysz:)
Obiecałam Ci rozwinięcie Znaku Krzyża Ojca Benedykta.
W chwili,kiedy ze szczytu Kopca wypatrywałeś z Hanią Zamku w Przegorzałach,
ja spoglądłam w stronę Klasztoru w Tyńcu.Już pewnie widzisz związek.
Jeżeli nie,przypominam wpis:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/koneksty,5018
Jak opisac otoczkę?Sięgnąc poza horyzont...
Bedę pisała skrótowo ze względu na późną porę i...brak zdolności literackich:)
Dzisiaj w trakcie pracy jedna z przyjmowanych przeze mnie pacjentek
zuważyła mój Medalik i zgadnęła:
-O!Jak się cieszę,że Pani nosi Krzyż Św.Benedykta!
Zapytała czy znam Jego znaczenie.Po chwilowym wahaniu wyjęła z torebki
Różaniec z Tym Znakiem i wyraziła swoją radośc.
-Jestem przed zabiegiem operacyjnym,ale czuję taką wewnętrzną radośc,
że jestem wśród osób,którym bez strachu mogę powierzyc swoje zdrowie.
Zrobiło mi się bardzo miło na sercu i duszy:)
Zapytałam ją,gdzie nabyła taki piękny Różaniec?
-W Opactwie Cystersów,w Mogile.
Jest niezwykle pomocny w życiu codziennym.Mam też kilka wizerunków Ojca Benedykta,które wiszą na przeciw siebie zajmują wszystkie ściany...
Może wyda Wam się to skrajnie dewocyjne,ale ta kobieta miała w sobie
silną Wiarę!
http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/pomoc-sakramentalia-egzorcyzmy-188/143-krzyz-zw-benedykta
C.D.N
2011-08-16 22:05 | Hania
Zaskoczenie sprawiło, że Ci odpowiedzieli. Prawie nikt nie jest w stanie zachować się racjonalnie w takiej sytuacji. Zapadła pewnie potem między nimi krępująca cisza. A kiedy już byli pewni, że jesteś już na tyle daleko, że ich nie widzisz, wymienili między sobą zdziwione spojrzenia. Sytuacja stała się zupełnie nieokreślona.
Trąbka Milesa jest nieoceniona. Ale dla porównania inny trębacz. Randy Brecker. Może nawet dla przypomnienia...
http://www.youtube.com/watch?v=DRPgsLYJJ9U&feature=related
Dobranoc ?
Dobranoc.
2011-08-16 16:14 | w.
jak to trzeba uważać na tych spotkaniach :)))))))
2011-08-16 12:18 | Hania
Dzień dobry Bogdan.
Ten upał był obezwładniający. Na górze, na Kopcu było kilkanaście osób. A nadal napływały nowe. Wolnym krokiem pokonywały tę upiornie gorącą przestrzeń. Zmęczone dzieci, spocone twarze, które pomimo palącej wilgotności osiadającej na skórze, parły twardo ku górze.
Ci wszyscy ludzie wyglądali jakby spełniali rolę statystów. Gabinet Figur z Wosku. Małe Ziarenka Piasku W Kontraście Z Wielkim Globem. Typowy niedzielny pejzaż. Ale właśnie tam, na szczycie tego dziwacznego miejsca pamięci, pod transparentnie nierzeczywistym błękitem, kiedy zwróciłeś moją uwagę na biały, meteorologiczny balon wiszący jak mydlana bańka nad Krakowem, zauważyłam czyjeś przenikliwe spojrzenie. Basia na pewno też widziała tego mężczyznę. Stał przy nieczynnej lunecie. Nasze oczy spotkały się. Odwróciłam wzrok, choć wiedziałam, że on nadal patrzy. Pokazywałeś mi wtedy Przegorzały.
2011-08-16 11:25 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu!
Od razu uchwyciłaś właściwy ton. Czekam na Akcję.
Dzisiaj, gdy wchodziłem po schodach, po których w niedzielę schodziliśmy z Basią, usłyszałem za plecami obcy ale najwyraźniej słowiański język. Nie spieszyłem się i nie naciskałem, nie chciałem speszyć sytuacji. Minęli mnie : mniej więcej jedenastoletni chłopiec z koszulką z liczbą dziesięć i jego o kilka (naście?) starszy kolega (krewny?). Z ożywieniem rozmawiali, podejrzewałem, że po czesku. I kiedy na końcowym rozwidleniu- w punkcie, gdzie schody okazują się literą Y, z przedłużoną nóżką-dróżką- skręcili już w lewo, usłyszałem angielskie słowo FIRE wypowiedziane przez młodszego, chłopięcym głosem przed mutacją. Natychmiast zebrałem się na odwagę i zapytałem głośno: "Excuse me, Are You from Czech Republic?". "Yes!" - odpowiedział starszy, z wyrazem zdziwienia na twarzy. "O.K." - odpowiedziałem. I dodałem tylko: "Thanks. Have a Nice Day!", pozdrawiając ich otwartą prawą dłonią. Bo wystarczyła mi tylko ta podstawowa pewność. Cała reszta należy już do nich, Braci Czechów, prawda? Zgodzicie się?
2011-08-16 08:35 | Hania
Dzień dobry.
'I kawy. Czarnej. Beż żadnych dodatków'.
... Jeszcze nie było całkiem ciemno. Ale cienie już się wydłużyły w świetle latarni, rozproszonym poprzez korony drzew. Świerszcze były tak głośne, że trudno było rozmawiać ściszonym głosem. Przyroda wydawała się jakby fałszywie uwiedziona, ogłupiona tym przejaskrawionym, upalnym dniem. I tylko ginące w powolnym mroku morze sztucznych, plastikowych kwiatów pod cmentarzem było swoistym kampem, w zderzeniu z tą wybuchowo ekspresyjną naturą.
Zapadł zmierzch.
Kiedy wjechałam na autostradę, od strony Krakowa we wstecznym lusterku widziałam wielki wschodzący księżyc. Najpierw był bladoróżowy, potem pomarańczowy, aż w końcu stał się stalowy. Miałam wrażenie, że potem przez całą drogę wisiał właśnie nade mną. Taki dodatkowy nieproszony towarzysz mojej samotnej melancholijnej podróży.
No dobrze.
Wake up to reality.
Spokojnego i pięknego Dnia. Aby chociaż w połowie był tak zjawiskowy jak Niedziela...
2011-08-16 08:20 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Pani Elu.
Tu zwykły głos człowieka radia RMF FM.
Serdecznie Panią pozdrawiam we własnym imieniu! :)
Moi Drodzy, oprócz prywatnej warstwy są przecież nadal sprawy publiczne, o których nie zapominam. Chciałbym Wam gorąco zarekomendować tekst, który (podobnie jak pewne książki, które omawiamy) pozwala spojrzeć na sprawy z GLOB-alnej perspektywy. Proponuję, abyśmy sobie tym razem podyskutowali, w ramach możliwości, na spokojnie, z argumentacją raczej racjonalną, dobrze? :)
http://jaszczur09.salon24.pl/320563,wokol-debaty-w-the-inter-american-institute-1
http://lubczasopismo.salon24.pl/politykawschodnia/post/323901,wokol-debaty-w-the-inter-american-institute-2
Ostatnio słucham trochę dżezu, poszukiwawczo, testująco, w ramach różnych improwizacji:
* Brad Mehldau z bardzo mi odpowiadającą wersją "Paranoid Android" Radiohead
http://www.youtube.com/watch?v=qWkOxYKNZOs&feature=related
* Fred Frith z cudownym czeskim Budzikiem
http://www.youtube.com/watch?v=fPb--BzlEc0
* i klasyk od którego w nagłym Przypomnieniu niemal się nie popłakałem, mówię serio, ale to były takie męskie łzy. Bo wszystko jest tam tak poukładane, wszystko, jak ja bym chciał poukładać, żeby wszystko samo grało, ale wiadomo, jak jest. I dlatego ta moja melancholia, trujący cukier ołowiowy:
http://www.youtube.com/watch?v=qlIU-2N7WY4&feature=related
Dobrej melodii dnia Wam życzę!
2011-08-15 22:00 | Ela Niedojadło
pozdrawiam moje Złote radio wierna słuchaczka pozdrawiam wszystkie boskie głosy Spikerów :)
2011-08-15 09:21 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
"-Tak. Szarlotki tego dnia nie mogło zabraknąć" :)
Claro, co pozostało w Tobie po pierwszym zdumieniu?
2011-08-14 15:21 | Clara
Zdumiewające...