2011-03-14 22:14 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Będę do końca swego życia powtarzał: Smoleńsk, Smoleńsk.
I chcę , żeby moje dzieci i ich dzieci też powtarzały : Smoleńsk, Smoleńsk.
Nie chodzi jednak tylko o powtarzanie.
Chodzi o wskazanie zbrodniarzy i ukaranie ich.
To jest dzisiaj dla Polski sprawa najważniejsza.
Bez takiego zakończenia cała reszta jest niestety pozbawiona sensu.
Polska gospodarka - puste słowa.
Polska kultura - puste słowa.
Polski sport - skorupa semantyczna.
Polska nauka - zionąca pustka.
Polska - łupina serdeczna, pusta jak wyjedzony przez robaka orzeszek.
Dawno temu - w 2007 roku a więc jeszcze w naszym dwudziestoleciu "międzywojennym"- napisałem w GLOB'ie tekst o takiej właśnie utracie racji bytu. Nawiązałem do słynnego wiersza Czesława Miłosza "Oeconomia Divina".
"Drogom na betonowych słupach, miastom ze szkła i żeliwa,
Lotniskom rozleglejszym niż plemienne państwa
Nagle zabrakło zasady i rozpadły się."
Ciekawskich zachęcam do lektury tego mojego starego wpisu:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/cud-mniemany-albo-politycy-i-aktorzy,330
Jest według mnie zaskakująco aktualny, pojawiają się znane i aktywne dzisiaj postacie, powtarzają się wydarzenia. Nawet na "japońską apokalipsę" można popatrzeć z tamtej perspektywy.
Za Japończyków modlić się należy, kto w Boga wierzy, pewnie to robi.
Natomiast: tak jak oni mają własny Los Narodowy- brzemię i balast, którego nikt im z ramion nie zdejmie- tak my Polacy mamy swój Krzyż.
Smoleńska maskarada jest dla rzeszy uczciwych i myślących Polaków faktem coraz bardziej oczywistym. Te szczegóły, które tak wielu analizuje, te wyjące sprzeczności, matactwa, kluczenie, kłamstwa, zdrady wystarczą nam za dowód zbrodni. Pozostaje do wyjaśnienia: kto konkretnie się na coś takiego poważył i jak tego dokonał? Ja - wbrew wielu sceptykom- mocno wierzę, że prawda wyjdzie na jaw a winni zostaną surowo ukarani jeszcze tu na tym świecie. Tego nie można zostawić, bo inaczej nas Polaków już nie ma. Na pewno są tacy, dla których taki NIE-BYT czy też NI-BYT nie jest dotkliwy. Ale cóż ja na to poradzę? To , że piszą po polsku nie ma żadnego znaczenia. Nawet automat czy małpa mogą napisać jakieś słowo czy zdanie w języku Kochanowskiego. Na Siewiernym też ponoć mogły działać małpy.
Na to wygląda: małpowanie panów przez niewolników jest rzeczą znaną.
Pytanie : kto małpom wydaje rozkazy, kto im każe powtarzać słowa i gesty?
Popołudniu czytałem sobie fragment najnowszej powieści Rafała Ziemkiewicza zatytułowanej "Zgred". Ten kawałek opublikowało krakowskie pismo "Arcana". Bardzo mnie wciągnęła ta narracja na poły autobiograficzna , na poły autotematyczna, eseistyczna , dziennikowa , luźna i pojemna niby bezforemna forma, jak witkacowska powieść -worek. Zacytuję fragment:
=============
"To jest materiał na powieść o nas. O tym , czego wszyscy ci mędrkowie z salonów nie pojmują, nie rozumieją - oni mają tylko pogardę dla polskiej tłuszczy, patrzą na nas z obcością i wyższością, jak w koloniach zlatynizowani, sfrancuziali czy zangliczeni tubylcy, dopuszczeni na pomagierów w biurach, podoficerów w kolonialnej armii, czy do służby co za zaszczyt, na pokojach samego gubernatora, patrzeć musieli na swych dzikich pobratymców odprawiających stare rytuały dla tubylczych bogów. Z obcością i złością, że przypominamy swym istnieniem, skąd się wzięli. I prawdę mówiąc nie umiem się opędzić od równie żywiołowej pogardy, kierowanej w przeciwną stronę.
Naprawdę, nie żebym był skłonny nas idealizować. Napisałem całą książkę o objawach i przyczynach postkomunistycznej deprawacji, a przecież to półwiecze nałożyło się na deprawację i degenerację jeszcze starszą, carską, sarmacką nawet. Ale jesteśmy, czym jesteśmy- brzydcy, zdziczali, po chłopsku pazerni i amoralni, po reymontowsku bezwzględni w walce o przetrwanie, piękniejący tylko do kościoła, a i to nie w zwykłą niedzielę. Ale za to - ciężko nas zajebać. I ciężko nas przefasonować pod jakikolwiek obcy strychulec. Wielu już próbowało i nie dali rady, i wam, salonowa gadzino, też się nie uda."
=============
Ta proza to nie jest zwykła literaturka.
Cmentarna Hiena z Warszawy , rezydent Pałacu Namiestnikowskiego - oraz ich POplecznicy , antybohaterowie filmu z usuwania płonących zniczy żałobnych, powinni o tym wszystkim pamiętać. A nie pamiętają. Dziwna to słabość.
Zainspirowany s****syństwem swołoczy w mundurach nasłanej nocą przez jeszcze większych s****synów we władzach napisałem wierszyk. Premiera - jutro.
Dobrej Nocy, Polacy!
2011-03-14 22:06 | Marek
Po tym w. co napisałeś, Smoleńsk będzie Ci towarzyszył do końca Twoich dni. Już Ciebie nie opuści.
Zrozumiesz, dlaczego tak się stało, dopiero po swojej śmierci. Może na chwilę przed.
2011-03-14 20:19 | w.
Od 11 tu miesięcy w kółko to samo Smoleńsk Smoleńsk Smoleńsk a czy zmówiliście choć jedną zdrowaśkę w intencji biednych Japończyków?
U was w sklepach też cukier podrożał? a benzyna ? a chleb?
No właśnie wiec pomódlcie się żeby staniało.
2011-03-14 18:05 | pp3-Basia
Witaj, Michale!
Dziękuję Ci za przypomnienie.Polska w swej wielowiekowej Historii
miała oparcie w Krzyzu Chrystusa.Dzięki niemu przetrwał Naród i Wiara
w naszej Ojczyźnie.Tych,którzy znieważali Ten Święty Znak Odkupienia
zawsze spotykała sroga kara.Moje krótkie przemyślenie niech nie będzie odczytane jako złożeczenie nieprzyjaciołom Krzyża,ale jako przestroga,
aby zeszli ze złej drogi.
Zwiastun Filmu jest dostępny w internecie:
http://www.youtube.com/watch?v=TATUBn_hmFk
Pozdrawiam Cię serdecznie,Michale!
2011-03-14 17:46 | Michał
I coś urwało mój komentarz (rozumiem to, co wczoraj przechodził tu Bogdan).
Pisałem o filmie KRZYŻ, w reżyserii i według scenariusza Ewy Stankiewicz, który powstał we współpracy z Janem Pospieszalskim. W czwartek odbędzie się jego oficjalna prezentacja. Nie będzie premiery kinowej, od razu film będzie wydany na płycie.
Jestem ciekawy, co zobaczymy.
Michał
2011-03-14 17:44 | Michał
Witajcie,
właśnie dowiedziałem się że w czwartek odbędzie się premiera filmu "KRZYŻ" - kontynuacji filmu
2011-03-14 17:29 | pp3-Basia
Dobry wieczór.
Minęło już 11 miesięcy od zbrodni smoleńskiej.
Pamięc ofiar uczczona marszem,modlitwą i paleniem zniczy,
została w haniebny sposób posprzątana.
Chciałoby się wołac: Boże wybacz im,bo nie wiedzą co czynią!!!
Oglądnijcie Polacy,ponieważ niedługo już nie będzie można(podobno)
http://www.youtube.com/watch?v=Zvb47wLbn10&feature=player_embedded
http://niezalezna.pl/7553-wrzucimy-was-do-smieciarki
Polska to PAMIĘC i GROBY,ale nie dla wszystkich...
2011-03-14 10:18 | Marek
ps - na wszelki wypadek opiszę sprawę nieco bliżej.
Otóż samo odłączenie lub przecięcie linii energetycznej w Smoleńsku, na hipotetyczną minutę przed "katastrofą", może mieć wiele wyjaśnień. Faktem decydującym jest jednak to, że Rosjanie taki komunikat upublicznili. Że dali mu rozgłos, potwierdzając sprawę oficjalną wypowiedzią gubernatora obwodu smoleńskiego tuż po wypadku, publikacją dokumentów z elektrowni. Wielokrotnie do tego później wracali.
W ich intencji miało to dwa cele - w głowach niezbyt bystrych zamieniało się w argument na rzecz katastrofy Tupolewa. Samolot w wyobraźni takich osób leciał, zrywał linie energetyczne, w końcu się rozbił.
Bardziej dociekliwym podsuwało hipotezę zamachu. Prosta analiza wskazywała bowiem, że samolot nie mógł tej linii zerwać. Ktoś ją musiał tuż przed wypadkiem przeciąć lub wyłączyć. Być może, żeby spowodować zakłócenia przy lądowaniu, np wyłączenie oświetlenia, urządzeń naprowadzających ... Rosjanie liczyli na ożywienie w ten sposób spekulacji, które łatwo mogliby, w razie potrzeby, obalić.
Niestety, potężne nagłośnienie przez Rosjan faktu zerwania linii energetycznej, a potem jego przemilczanie, wskazuje na zupełnie inne wyjaśnienie. Zauważmy - ten fakt był im bardzo potrzebny w pierwszych miesiącach. Z kolei ten sam fakt nie mieści się w całej narracji dzisiaj. Dlaczego?
Gdyby wyłączenie (przecięcie) linii energetycznej było fragmentem prawdziwego scenariusza zamachu, Rosjanie z pewnością by takiego faktu tak intensywnie nie nagłaśniali. A skoro to zrobili, to znaczy, że chodziło im nie tylko o sianie dezinformacji, ale również o ... uwiarygodnienie miejsca rzekomej "katastrofy lotniczej"! O uwiarygodnienie tego miejsca za wszelką cenę - nawet za cenę rozbudzenia spekulacji na temat "ruskiej pomocy" przy tej katastrofie.
Chodziło im przede wszystkim o uwiarygodnieni miejsca, w którym do żadnej "katastrofy" tak naprawdę nie doszło. Najważniejsze wydarzenia toczyły się przecież tego dnia w innym miejscu (miejscach) i w innym czasie.
pozdrawiam wszystkich
2011-03-14 09:30 | Marek
Pozdrawiam Panie Bogdanie - wielkie dzięki za życzliwość. Rozmowy na Pańskim blogu są niesłychanie inspirujące. Śledztwo obywatelskie ma wiele ciekawych aspektów. W tym psychologiczny, narracyjny (retoryczny), metodologiczny ... No i oczywiście dotyczący ustalania prawdziwego przebiegu zdarzeń.
Żeby się nie powtarzać, wskażę na jeszcze jeden - oprócz złamanej brzozy oraz zeznań i filmów pana Wiśniewskiego - "punkt osobliwy" całej historii. Na przeciętą linię energetyczną przy lotnisku w Smoleńsku (8:39:54 za EOS).
Czyli fakt niewątpliwy, nagłośniony medialnie, który nagle przestał pasować do czegokolwiek. Zarówno co do podanego czasu, jak i przebiegu całego zdarzenia (hipotetycznej "katastrofy" opisywanej przez MAK)
Z analizy El Ohido Siluro wyraźnie wynika, że linia energetyczna nie była zerwana. Musiała być przecięta lub odłączona. A jednak taki fakt - medialny lub rzeczywisty - miał miejsce. Był nagłaśniany ze szczególną intensywnością przez wiele miesięcy.
Do czego może dziś pasować, jak nie do "maskirowki"? A dokładniej, do tego jej elementu, z którego po kilku miesiącach namysłu po prostu zrezygnowano ...
To tylko fragment mojej wypowiedzi. Nie chcę przynudzać. "Punkty osobliwe" pozwoliły nam na wyciągnięcie konkretnych wniosków. Wniosek najdalej idący, to "inscenizacja na Siewiernym". Wynikałoby z tego, prawie nic w raporcie MAK-a nie jest prawdziwe - nie ta ścieżka podejścia, nie ten czas zdarzenia, nie to miejsce. I z pewnością nie mielismy do czynienia 10.04.2010 z przypadkową, losową katastrofą lotniczą.
serdecznie pozdrawiam
2011-03-14 08:57 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie i Wszyscy obecni!
Też zamówiłam sobie Książkę Aleksandra Ściosa,
późnym piątkowym wieczorem.
Wydawnictwo ANTYK-ANTY.K,TO to też fragment obciętego szyldu fotografii
z ulicy Grodzkiej...Tak mi się jakoś złożyło,zupełnie nieprzewidywalnie.
A teraz po nocy pora spac.Linki przeczytam i odtworzę później.
Serdecznie Was pozdrawiam!
2011-03-13 20:47 | w.
ale zawsze na fiesboku może pan napisać coś w stylu "wstałem rano i dłubałem w nosie " i zaraz 150 osób da lubię to ;)
2011-03-13 18:58 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Mam dzisiaj kłopoty z Internetem, co do Was tu napiszę, to mi kasuje. Aż w końcu na jakiś czas sieć mi całkiem padła. Więc to już kolejny list. W punktach, bo trochę mi się nagromadziło myśli, cytatów, reakcji.
1. "PROFIL"
Na słynnym fjejsbuku ,jak go tak pieszczotliwie z ruska nazywam, profil mam, ale mało używany;)
Zraziłem się, ale nie usuwam, bo mi się nie chce.
Był okres, że hurtowo akceptowałem "Znajomych" dla niepoznaki, a teraz w ogóle. Zawsze lekce sobie ważyłem to medium. W nosie mam fjejsbuki i inne tłitery. "Profil" łącznie ze zdjęciem jest więc nieco abstrakcyjny , taki jakby "kubistyczny" (jak z Bacona) ;)
2. KORESPONDENCJA
Bardzo się cieszę z Waszej tutaj obecności, pomimo mojej absencji. Powiem szczerze, wolę jak TUTAJ na forum się do mnie zwracacie niż na moje skrzynki. (Chyba, że sprawa wymaga e-maila.) Ja często nie jestem w stanie odpowiadać już na elektroniczną korespondencję. Więc, jak pewnie zauważyliście, zrezygnowałem tu z adresu mailowego w moim PODPISIE.
3. RECENZJE
Bardzo dziękuję JARECKY'emu za list z nawiązaniem do książki Grzegorza Motyki na temat relacji polsko-ukraińskich. Dzięki za wskazówki bibliograficzne dotyczące krwawej historii naszych Kresów Wschodnich. Postaram się wrócić do choćby krótkiego recenzowania publikacji, które czytam. Pozdrawiam serdecznie.
4. WIDEO
Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia: wracam do pełni sił. Przez ostatnie dni z powodu gorączki, bólu głowy i oczu więcej oglądałem niż czytałem - a głównie słuchałem plików wideo.
Napisałem tu wcześniej , że "odrzuciło" mnie od książki Tadeusza Święchowicza "Smoleński upadek". Po pierwszych kilkudziesięciu stronach wydała mi się zaskakująco podobna do wcześniejszych propagandowych gniotów spod znaku Amielina czy Osieckiego i spółki. Jednak po obejrzeniu wideo-relacji ze spotkania ze Święchowiczem, wrócę do niej jeszcze. Warto zobaczyć dziennikarskie starcie na słowa Święchowicz- Lichocka - Holecka kontra Śmiłowicz. Budujące są reakcje publiczności. Tzw. dziennikarze "śledczy" wielu wiodących mediów powinni sobie posłuchać tego tła. Pomruki i okrzyki NARASTAJĄ W POLSCE. Polacy zapamiętają.
http://niezalezna.pl/7487-marsz-pamieci-10-marca
Manipulatorzy nie powinni czuć się tak pewnie. "Krysza" się kiedyś skończy, cyngle. Smoleńsk to nie jest już zwykłe "wkręcanie" uczciwych ludzi, to nie jest tylko skazywanie kogoś na POLITYCZNĄ śmierć, jak kiedyś Romualda Szeremietiewa czy Andrzeja Kerna. W Smoleńsku ludzie ZGINĘLI śmiercią FIZYCZNĄ. Warto o tym pamiętać, kiedy się rano spogląda do lustra. (Jeśli to dla cyngla jest jeszcze argument.)
Tu jest ciekawy wykład o tzw. dziennikarstwie śledczym. Moim zdaniem bardzo prawdziwy.
http://www.panstwo.net/204-leszek-misiak-o-dziennikarstwie-sledczym
Taka mi się osobista dedykacja napisała. Ogólna. Od serca. A filmowa relacja z ciekawego starcia wokół książki "Smoleński upadek" jest tu:
http://www.blogpress.pl/node/7838
5. ZAPOWIEDZI
Zamówiłem sobie publikację, na którą czekałem najbardziej: analizę Aleksandra Ściosa "ZBRODNIA SMOLEŃSKA. Anatomia dezinformacji".
http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016395-23010001.html
Z kolei w ostatnim "Najwyższym czasie" przeczytałem inny ciekawy wydawniczy anons: książki Leszka Szymowskiego "Zamach w Smoleńsku".
6. ARTYKUŁ
Warto przeczytać w "N.Czasie" tekst Szymowskiego "Kozły ofiarne". Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie. Pozwólcie, że przepiszę fragmenty:
=============
"W ręce dziennikarza 'N.Cz.' wpadły zeznania złożone w wojskowej prokuraturze w Warszawie przez załogę Jaka-40, który dziesiątego kwietnia 2010 roku wylądował w Smoleńsku. Lotnicy byli przesłuchiwani w śledztwie o sygnaturze Po Śl 54/10 dotyczącym katastrofy tupolewa pod Smoleńskiem. W protokole przesłuchania dowódcy Jaka-40 - porucznika pilota Artura Wosztyla - czytamy: 'Kontynuując podejście do bliższej radiolatarni, zauważyłem, że po przełączeniu na ARK (automatyczny radiokompas) na bliższą nie mam jednoznacznych wskazań. Wskazówka ARK na przyrządzie NPP wychylała się około 10 stopni, raz w prawo, raz w lewo. To świadczyło, moim zdaniem, o nieprawidłowej pracy radiolatarni. Podjąłem wobec tego decyzję o przełączeniu ARK na dalszą radiolatarnię i kontynuowanie podejścia, uwzględniając wskazania tejże radiolatarni. (...) Pomiędzy dalszą a bliższą oprócz świateł APM nie widziałem żadnego innego oświetlenia lotniska. Identyczna sytuacja była po wylądowaniu na pasie, tzn. nie widziałem oświetlenia ani pasa, a ni też dróg kołowania.' To nie jedyny ważny szczegół, który porucznik Wosztyl zapamiętał z tamtego dnia. W innym fragmencie jego zeznań czytamy: 'W dniu 10.04.2010, ustawiając się na kursie lądowania, biorąc wskazania GPS, wskazówka ARK, wskazująca dalszą radiolatarnię, nakazywała wprowadzenie poprawki w prawo, pomimo że gps wskazywał , że jesteśmy na osi centralnie na pas 259. Biorąc pod uwagę wskazania ARK, wprowadziłem poprawkę w prawo i kontynuowałem podejście, jak wyżej zeznawałem. Wskaźnik GPS wskazywał w tym momencie, że kontynuuję podejście z prawej strony ścieżki podejścia. Można wobec tego wnioskować, że współrzędne lotniska (KTA) nie skazywały środka drogi startowej. Chciałbym również dodać, że wprowadzając odczytane z karty podejścia współrzędne bliższej i dalszej radiolatarni, odległość między nimi nie wynosi 5,15 km tylko 4,5 km odczytane z GPS. Zrobiłem to już w Polsce po katastrofie. Nikogo jeszcze o tym nie informowałem. Prokuratura jest pierwszym organem, któremu przekazuję te informacje.' Ostatnie zdania mają ogromną wagę. Wynika z nich bowiem, że 10 kwietnia na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj system naprowadzający samoloty do lądowania pokazywał złe parametry. (...)
============
To fragmenty artykułu Leszka Szymowskiego.
W tym kontekście ciekawie wygląda donos na załogę JAKA autorstwa dowódcy Sił Powietrznych RP - generała Lecha Majewskiego oraz medialne polowanie z nagonką na tych dzielnych i profesjonalnych pilotów. Cyngle znów miały używanie. Pro-ruska swołocz. Jawna agentura.
7. RUSKA "WYBROSKA"
Przy okazji rozmów załogi JAKA i TUPOLEWA warto przeczytać analizę FYM-a inspirowaną tekstem w "Naszym Dzienniku". Co znaczą dziwne słowa po rosyjsku "ZRZUT ZAKOŃCZYŁEM" i kto mógł je wypowiedzieć.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110310&typ=po&id=po03.txt
http://freeyourmind.salon24.pl/285967,eskorta
8. METODOLOGIA
Niezwykle ciekawe podejście do Smoleńska zaprezentował na swoim blogu MAREKTOMASZ. Pozdrawiam, Panie Marku! To bardzo cenne ujęcie, ponieważ proponuje swoisty sojusz dwóch grup dziennikarzy obywatelskich, którzy prowadzą niezwykłe , precedensowe w Polsce, niezależne dochodzenie w sprawie Zbrodni Smoleńskiej. Zacytuję fragment bloga:
=============
http://marektomasz.salon24.pl/286357,inscenizacja-na-siewiernym-synteza
"Podejście analityczne polega zazwyczaj na gromadzeniu i segregowaniu tysięcy drobnych faktów, przekłamań, niespójności, zaniechań, zaniedbań, kłamstw i oczywistych fałszerstw. Na przykład w sprawie wydarzeń 10.04.2010, bądź prowadzonego oficjalnie śledztwa ... Jest to próba rozeznania się w sztucznie tworzonym chaosie, w roztaczanym przed nami mętnym świecie, poprzez pracowite gromadzenie, a następnie układanie na półeczkach, tysięcy detali. Taki sposób pracy charakterystyczny jest dla fizyków doświadczalnych. Podejście syntetyczne sprowadza się z kolei do poszukiwania rozwiązania możliwie najprostszym sposobem. Do dochodzenia do celu najkrótszą drogą. W analizie funkcjonalnej zamienia się najczęściej w ustalanie 'punktów osobliwych' przestrzeni (w celu jej zdefiniowania). W śledztwie może to być próba odnalezienia 'punktów węzłowych' całej historii. Istotą okazuje się tutaj zarówno prostota, jak i 'elegancja' dowodzenia. Podejście tego typu charakteryzuje najczęściej fizyków matematycznych. Jakby do tego nie podchodzić, obydwie grupy są sobie potrzebne."
=============
Pamiętam, Panie Marku, kiedy interesowałem się sprawą MANSONA, gdy na nowo wybuchła afera Polańskiego ... Przeczytałem wtedy niezwykle drobiazgową relację ze śledztwa w sprawie zbiorowego mordu w willi autora 'Dziecka Rosemary'. Mimo, że była tak szczegółowa, NIE WYJAŚNIŁA NAJWAŻNIEJSZEGO. Jak słusznie zauważył Krzysztof Kąkolewski w wywiadzie który z nim wtedy przeprowadziłem, ta książka jakby się ucina, bo nie wiadomo KTO WYSŁAŁ BANDĘ MANSONA, by zamordowała Sharon Tate i jej znajomych! Swoją drogą do SMOLEŃSKA pasuje tytuł powieści Kąkolewskiego : ZBRODNIARZ , KTÓRY UKRADŁ ZBRODNIĘ. Tak mi się skojarzyło z postawą przedstawicieli jednego zbrodniczego państwa , które zagarnęło wszystkie dowody i nie pozwala ich badać oraz liderów drugiego kraju, którzy zachowują się jak wspólnicy tych pierwszych.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/auto-grafy-teoria-i-praktyka-zyciopisania-ksiega-pierwsza,6535
W GLOB'ie cytowałem już bardzo symptomatyczny fragment z reportażu Vincenta Bugliosiego i Curta Gentry "HELTER SKELTER. Sprawa Mansona".
Moim zdaniem warto go przypominać:
=============
"W literaturze miejsce zbrodni przyrównywane jest często do obrazkowej układanki. Jeśli ktoś jest wystarczająco cierpliwy i nie ustaje w wysiłkach, umieści w końcu wszystkie kawałki we właściwych miejscach. Policyjne wygi mają na tę sprawę inny pogląd. Wolą porównanie do kilku układanek, z których na dodatek żadna nie jest kompletna. Nawet jeśli pojawia się jakieś rozwiązanie, to pozostają zbędne kawałki- dowody, które do niczego nie pasują. A niektórych fragmentów zawsze będzie brakować."
=============
Pan, Panie Marku, w jednym z autokomentarzy (do własnej analizy) zauważył istotny dodatkowy aspekt - DEZINFORMACJĘ- czyli dosypywanie puzzli.
=============
http://marektomasz.salon24.pl/286357,inscenizacja-na-siewiernym-synteza
komentarz: MAREKTOMASZ 12.03.2011 12:13
"Do pracy zabrali się analitycy, blogerzy. Gdy tylko zbliżają się do satysfakcjonujących rezultatów, przeciwnik dosypuje nam garść puzzli dodatkowych. I znowu nie wiemy, ile z nich jest fałszywych, czy są tam jakiekolwiek prawdziwe. Mamy je dopasować. Ewentualnie odrzucić. Na przykład po stwierdzeniu (ciekawe jak?), że są nieprawdziwe. Zabawę z dorzucaniem nam garściami puzzli dodatkowych nasz przeciwnik może kontynuować w nieskończoność. Trzyma przecież w ręku wszystkie dowody. Może zatem wyprodukować dowolną ilość 'dowodów' nowych. Zabawa obliczona jest na zmęczenie dochodzących do prawdy."
=============
Mimo to, Panie Marku, nie można się zniechęcać. Trzeba cierpliwie układać fragmenty. Tak robią bloggerzy. I tak czyni zespół Antoniego Macierewicza, który zrekonstruował dużą część wraku Tupolewa na podstawie zdjęć. Właśnie tak: puzzle do puzzli. I okazało się , że "cała przednia część samolotu od kokpitu do skrzydeł upadła w pozycji normalnej , podłogą do dołu sufitem do góry". Obalałoby to wersję- wylansowaną przez ruskiego "bloggera" Amielina i nagłaśnianą przez MAK, a potem powtarzaną przez wszystkie pudła rezonansowe w Polsce- o uderzeniu w "brzozę" i śmiertelnej "beczce". Posłuchajcie, co mówił Macierewicz w Grudziądzu. O samym wraku, dlaczego nie był przez Polaków badany, o kolejnej podejrzanej roli Edmunda Klicha oraz o samej rekonstrukcji obrazu wraku na podstawie tysięcy fotografii (tak mniej więcej od ósmej minuty):
http://www.youtube.com/watch?v=ugezezKJbYc
2011-03-13 12:07 | drugi
Boli mnie smak nieprzytulenia
ciążą łzy nieuciszone
martwi samotność skryta w ciemności
moich powszednich niedoskonałości...
Zajrzałam do pana z ciekawości, palec już przestał boleć.
Czasem nie czuje się zimna i można się zapomnieć-dlaczego.
2011-03-13 11:27 | w.
Mareczku drogi ty tak nie mów na Facebooka bo pewnie nie wiesz że pan Bogdan Zalewski też ma tam swój profil.
Idę na spacer w ten piękny słoneczny dzień ,przy okazji sprawdzić czy pan DT nie naszykował jakiejś pułapki na mojej drodze w postaci np dziury w chodniku.pozdrawiam.
2011-03-13 09:37 | Marek
@witaj w. - gdyby kataklizm wystąpił w Polsce, "GW" odczytałaby po roku, z ruchu warg Jarosława K., że szef PiS musiał być w to jakoś zamieszany. Temat ciągnęłaby przez wiele tygodni. Na Krakowskim Przedmieściu zwołałaby się "młodzież z Facebooka". Uczciliby najnowsze odkrycie Wyborczej wypiciem 10.000 puszek piwa.
Tuż po kataklizmie pojawiłby się komunikat Donalda T. zapewniający, że rząd w pełni panuje nad sytuacją. Za dwa dni "Pan Płemieł" byłby już w Dolomitach na nartach. Mainstream starannie omijałby po miesiącu miejsca dotknięte kataklizmem. Żeby nie psuć dobrego nastroju pozostałym obywatelom. Poszkodowani niech sobie sami radzą, skoro mamy liberalne państwo. I niech zapłacą za swoje wizyty w szpitalach.
Cena benzyny wzrosłaby do 10 złotych za litr. Byłoby to oczywiste - sytuacja jest ciężka, mamy wolny rynek, gospodarka pada. Cóż, takie zdarzenie. W telewizji młodzież tańcząca i śpiewająca pojawiałaby się już non stop, przez całą dobę. Z krótkimi przerwami na serwisy informacyjne. Najlepsi w nagrodę wyjeżdżaliby do szkoły baletowej w Albanii.
2011-03-13 08:33 | w.
Gdyby taki kataklizm miał miejsce w Polsce to wiadomo by było na kogo zwalić.
W Japonii trochę trudniej, chyba trzeba winić siły przyrody.
2011-03-12 22:50 | Ania z P.
Niektórzy kombinują jak wmanewrować w ten kataklizm Rosję.
Oś obrotu ziemi się przesunęła, wyspa też - komu mogło na tym zależeć...
2011-03-12 20:49 | w.
i teraz zamiast faktów będzie Wielka Kumulacja!
Cześć Mareczku jak to się mówi -nie wywołuj Marka z lasu czy jakoś tak.
2011-03-12 19:30 | Marek
nadciąga przesilenie ... w ciągu kilku miesięcy. Też tak czuję :)
pozdrawiam wszystkich serdecznie
2011-03-11 16:09 | kolekcjoner czcionek
Malgo twoje ochy i achy przypominaja zachwyt Nerona nad plonacym Rzymem .
2011-03-11 14:16 | Hania
Nie, Malgo. To nie jest wspaniałe, ani czysto metafizyczne.
To niewyobrażalna ludzka tragedia.
Nie podciągaj tego pod metafizykę.
Chyba że to żart.
Tylko że bardzo niesmaczny i mało zjadliwy.
Bogdan, dużo zdrowia.
Spokojnego weekendu.
2011-03-10 21:19 | Realista
Świat stanął na głowie.
76 letni staruszek to dzieciak.
Ale WY TOWARZYSZE to umiecie zakrzywić rzeczywistość !
Majstersztyk !
2011-03-10 17:58 | w.
dobra dziecko widze że tata ci komputer pożyczył ale jak zobaczy co za bzdety wypisujesz to tyłek pasem złoi i się skończy zabawa. Dobranoc.
2011-03-10 17:13 | Realista
To poproś kumpli żeby i mnie załatwili.
Przypadkowo przecież tutaj nie figurujesz.
To tradycja rodzinna czy człowieczeństwo ci gdzieś umknęło ?
2011-03-10 15:09 | w.
moi towarzysze tak ale spartolili robotę bo ty się jeszcze tu kręcisz.
2011-03-10 15:02 | Realista
Może twoi Towarzysze się postarali ...?
2011-03-10 14:14 | w.
Udzieliło ci się Basia nawet to. Proszę w takim razie poprosić o zastępstwo Marka, tak tu ładnie się udzielał jak pana nie było.Teraz nagle kamfora aż dziwne.
2011-03-10 12:29 | pp3-Basia
Dużo zdrowia,Bogdanie.
Każdy potrzebuje chwili wytchnienia i wyciszenia...
Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam.
Też nie czuję się najlepiej...
2011-03-09 23:26 | Marcin
@Bogdan zdrowia w końskiej dawce
2011-03-09 22:04 | kolekcjoner czcionek
Bogdan dziekuje za odpowiedz. jest w idealnym dla mnie formacie dwuch zadn. jeszcze raz dziekuje. wracaj do pelni sil i zdrowia zycze ! pozdrawiam
2011-03-09 20:28 | bogdan.zalewski
Ktoś taki jak Bacon jest dla mnie metafizycznym papierkiem lakmusowym.
Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Jestem chory. Wybaczcie, muszę odpocząć i wykurować się.
Dziękuję serdecznie za wszystkie maile i komentarze. I jak zwykle przepraszam , że nie na wszystkie maile odpowiadam mailami.
Trzymajcie się.
2011-03-09 17:03 | kolekcjoner czcionek
witajcie wszyscy !
Bogdan mam pytanie do Ciebie. kim dla Ciebie na dzien dzisiejszy jest Bacon ? bardzo mnie to ciekawi. pozdrawiam
2011-03-09 16:40 | Michał
Dzień dobry, witajcie,
znalazłem ciekawą teorię dotyczącą tego, o czym dyskutujecie. Może ktoś już wcześniej wykorzystał to porównanie - nie wiem, nie spotkałem się z tym.
Przypominam sobie to, co działo się latem ubiegłego roku ("bitwa o krzyż na warszawskim Krakowskim Przedmieściu"). I pasuje mi tu koncepcja Stanleya Cohena z 1972 roku - koncepcja PANIKI MORALNEJ. Fajnie została ona opisana w jednym z blogów:
http://wo.blox.pl/2007/08/Moralna-panika.html
Chodzi mówiąc krótko o to, że pod wpływem wielu negatywnych opinii zwiększa się poczucie zagrożenia (jedna strona narzuca - w sytuacji konfliktu - jedno z rozwiązań). I na przykład za pomocą mediów narzuca się jakiś punkt widzenia.
Teraz - mam wrażenie czytając także komentarze w GLOBie - mamy do czynienia z procesem odwrotnym (ale to chyba nie anty-panika moralna? raczej: panika anty-moralna?).
Pewien strumień opinii, komentarzy, "newsów" chce nas przekonać, że tego zagrożenia nie ma, że możemy czuć się bezpiecznie, że nie ma nawet konfliktu wokół pewnych wartości.
Pozdrawiam,
Michał
2011-03-09 11:24 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
Każdy z nas ma zagracone mieszkania duszy,co nie oznacza,że zatracone.
Wśród tych gratów znajduje się wiele wartościowych rzeczy,które-miejmy
nadzieję-podobają się Stwórcy.Prościej nie potrafię tego ując.
Ten fortepian na Plantach skojarzył mi się właśnie z akcją sióstr Malik,
z ulicy Smoleńsk 22,którą jako pierwszy przedstawił nam kiedyś Michał.
Te koincydencje zdarzeń nie są przypadkiem,według mnie.
Kupując dla mnie książkę św.Teresy nie wiedziałeś,że kilka minut wcześniej
kontemplowałam Jej wizerunek w kościele...
Dzisiaj rano w mojej skrzynce pocztowej znalazłam przesyłkę,która
jest dla mnie kolejnym Znakiem.Nadeszła z Instytutu Edukacji Społecznej
i Religijnej im.Ks.Piotra Skargii i jest fragmentem Akcji
'Nie wstydzę się Jezusa'.Mały metalowy breloczek z symbolem Krzyża z jednej strony i znanym cytatem z Ewangelii św.Mateusza:
'Kto się Mnie zaprze przed ludźmi,tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem'.
Więcej można przeczytac tutaj:
http://www.piotrskarga.pl/ps,6760,8,0,1,I,informacje.html
2011-03-09 11:19 | Marcin
Witajcie
Prawdy zabić się nie da, mimo że na razie trudną nam ją odkryć. I nie dotyczy to tylko kwestii Smoleńska.
Wikileaks to tylko wierzchołek prawdziwych Himalajów naszych "mudżahedinów" dyplomacji, że zacytuję Bogdana.
Niesłychanie trudno będzie oszacować straty już dokonane oraz te przyszłe, jakie poniesiemy przez "lekkoobyczajowość" inżynierów z rządu miłości w stylu, którego nie powstydziłby się żaden reżyser, filmów "akcji", bez zbędnej konferansjerki.
Już widzę ten obraz szczytów co rusz zdobywanych przez szefa, podnoszący się słupek szefa szefów i stado giermków - błaznów, tańczących salsę do pogrzebowej melodii. A wszystko to w środku zaciskającej się pięści niedźwiedzia.
Prawdy
zabić
się
nie
da.
A ta jest mozolnie odkrywana
http://freeyourmind.salon24.pl/
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-09 08:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Pani Malgo, najważniejsza jest prawda. A ona jest bez przerwy kneblowana, zaciemniana, zaszumiana, zakrzykiwana, a na końcu mordowana. Ale Prawdy zabić się nie da. Dziś w takim dniu, mógłbym napisać , że ona powstanie z martwych. I mógłbym podać mnóstwo przykładów także dzisiejszych, świeżych.
Oto pierwszy z brzegu:
Ja nie mogę po prostu znieść myśli, że na wschodzie odradza się jak Feniks z popiołów morderczy, totalitarny reżim, wcielone zło, państwo przechwycone przez jeden z najbardziej wrednych systemów, jaki kiedykolwiek wymyśliła ludzkość, a na Zachodzie polityczne prostytutki oddają mu się jak zwykle za garść rubli. Te europejskie dziewki w rodzaju prezydencika Francji potrafią też zdegenerować do szczętu nasze krajowe rządowe murwy i gamratki (jak w średniowieczu nazywano panie lekkich obyczajów). Kokoty jak to kokoty zawsze chodzą umalowane i błyszczące, błyszczą w medialnych lupanarach, prężą swe wdzięki w szklanych klatkach telewizyjnych stręczycieli, natomiast prawda jest prosta: nie pomoże blansz i róż, bo to dziewki są i już. Nie wiem czy Pani precyzyjnie odpowiedziałem na zadane pytanie, Pani Malgo. A jeśli potrzebuje Pani klarownej egzemplifikacji tego, co tu napisałem z retoryczną swadą, to polecam artykuł w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Gazeta cytując słynny portal Wikileaks zagląda za kulisy wydarzeń w 2008 roku (Ach, ten refren 2008; klucz do późniejszej równi pochyłej.) Myślę, że można już wprost mówić o ZDRADZIE Paryża; Francja, która chce sobie zbudować kieszonkowe śródziemnomorskie Imperium dogadała się z Moskwą, a ceną dealu jest Europa Środkowo-Wschodnia w tym Polska. I teraz zasadnicze pytanie dotyczy ZAPRZAŃCÓW W POLSCE, którzy podkładali nogi prezydentowi Kaczyńskiemu, gdy ten, broniąc Gruzji, otwarcie przestrzegał przez tym scenariuszem. W tym czasie cała sprzedajna klika urządziła klakę w naszym kraju, buczała w mediach, sabotowała lot do Tblisi, a "nasze" spece, tajniacy od siedmiu boleści, wysmażyli proruski raporcik. I ślepy by dostrzegł o co chodziło w tych zdradzieckich gierkach. Natomiast teraz wszystko jest czarno na białym, CZARNO NA BIAŁYM,podkreślam,bez dodatków CZERWIENI - koloru bojców generała Waltera. Poczytajcie sobie Wikileaks o koguciku Francuziku, którego tak tu "udanie" podejmował w Warszawie nasz nieoceniony prezydent K-wski, w atrakcyjnym Trójkącie z jakby mało rozanieloną ciocią Angelą.
Warto też podkreślić , co było ceną dętego Partnerstwa Wschodniego, cudownego planu lansowanego przez geniusza naszej "duplomacji" (od klocków duplo) mudżahedina polityki zagranicznej - Mr. Radosława "Strefa Zdekomunizowana" Sikorskiego:
http://www.rp.pl/artykul/623686_Francja-grozila-Polsce--.html
=============
"Jak wynikało z ujawnionych wcześniej depesz amerykańskiej dyplomacji, w czasie wojny w Gruzji Francja sprzeciwiała się ostrej krytyce Moskwy, tłumacząc, że utrudni to działania dyplomatów. Ujawniona wczoraj depesza wskazuje, że Paryż nie wahał się też użyć szantażu wobec swoich partnerów z Unii Europejskiej, by odmrozić negocjacje z Moskwą zablokowane po wybuchu wojny.
'Francja zagroziła zablokowaniem Partnerstwa Wschodniego, jeśli Szwecja i inni przeciwnicy powrotu do business as usual w relacjach z Moskwą odmówią wznowienia rozmów Unia - Rosja. Kiedy decyzja o rozmowach w sprawie porozumienia o partnerstwie i współpracy została podjęta, Szwecja i Polska dostały zielone światło na kontynuowanie projektu'
2011-03-09 00:24 | bogdan.zalewski
Aha, jeszcze ważny cytat z książki "Rozmowy z Francisem Baconem. Brutalność faktu.".
"Chcę być tak niezależny , jak to możliwe. Potrzebuję po prostu dobrej atmosfery pracy. W polityce zawsze głosowałem na prawicę, bo ona jest mniej idealistyczna niż lewica i w związku z tym daje więcej wolności, niż pozwalałby na to idealizm lewicy. Zawsze uważałem , że z dwojga złego prawica jest lepsza."
Słowa Bacona , które sobie zapamiętałem dawno temu, przypomniały mi się teraz pod wpływem postu Kolekcjonera Czcionek. Specjalnie sięgnąłem po tę książkę, żeby przywołać ten cytat.
2011-03-09 00:03 | bogdan.zalewski
Basiu, ja mam bardzo zagracone mieszkania duszy, (dowód w ostatnim wpisie z licznymi aluzjami do mieszkań), z tego też wynika często mój nieprzezroczysty przekaz, pełen lokalnych zmąceń jak na poruszonej fotografii. (Dzięki za zdjęcia z Krakowa, szczególnie rozbitego fortepianu Chopina, instalacji Aleksandra Janickiego, którą można wciąż podziwiać i słuchać na krakowskich Plantach. Basiu, przechodziłem obok i bardzo często tam przystawałem, bo to dla mnie kolejna z serii tajemniczych koincydencji. Po dziesiątym kwietnia zaczęły mi się objawiać w polskiej przestrzeni takie nasze nowe narodowe formy. One są paradoksalne bo, to ucieleśnienia chaosu, coś jak śmietnik (junkyard) ale na przeciwnym biegunie do nowoczesnych i postnowoczesnych entropijnych realizacji, opartych na mitologii sakralizowanej wyzwolonej seksualnej energii:
http://www.youtube.com/watch?v=KvlS4BwTUQw
To nasze nowe polskie jest innym rodzajem uformowanego pobojowiska, i kojarzy mi się z koncentrycznym kwiatem róży, dziwnej róży - żądnej krwi. Miałem wcześniej taką poetycką intuicję, którą zamieściłem we wpisie z czwartego sierpnia kluczowego dla mnie roku dwa tysiące ósmego:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/ko-miksy-i-homiksy-czesc-1,3577
jak w reklamie środka przeciwbólowego
trzeba ci odnaleźć ten wewnętrzny punkt
który promieniuje z mdłą regularnością
nudzi jątrzy i kłuje w oczy w uchu pika
i w sercu aż przychodzi przemożna ochota
serca już więcej nie mieć nie liczyć na palce
niech ci rtęciowe zwinki spieprzają pod kamień
tam też pewnie czyha nowe gniazdo bólu
nie tulipan z butelki a róża z żyletek
coś od wielu tygodni projektowanego
aż nareszcie w mgnieniu oka złożonego w model
tortur geometrycznych krzywy tekst żartuję
bo kłębkami watoliny wyściełana jama
naskubały watolinki jelonki różowe
krwią serdeczną się całe w parku umazały
kiedy kurtkę z trupa twego zębami targały
Jest w tym wpisie jeszcze jeden mój "różany" wierszyk:
rozkwitła na murawie róża
brudnych romskich ciuchów
srebrnym światłem zagrała rozgwiazda
felgi zgubionej na bruku
i znowu tka się rozerwana siatka
ziejąca dziura też się sama zatka
Prześladował mnie ten "kwiat" - jak obraz widziany z góry, koncentryczny układ porozrzucanych śmieci, tłumoków, szmat, resztek po jakiejś katastrofie. Już po Smoleńsku ta intuicja całkiem mi się zmaterializowała, obsesja się całkiem unaoczniła. Ale , żeby to był sam Smoleńsk! Tuż po 10 kwietnia usłyszałem i przeczytałem n.p. o happeningu sióstr Malik w Krakowie przy ulicy Smoleńsk, swoistej defenestracji krakowskiej:
http://www.lampa.art.pl/1004malik.php
Zobaczcie zdjęcia tego śmietnikowego aleatoryzmu kontrolowanego
Pisałem Wam już o tym w poście na forum pod wpisem RANDOM/NA MORD.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/random-na-mord,9128
Powracając Basiu do Twojej fotografii rozbitego fortepianu na Plantach, to dzięki Twojemu kadrowaniu zaczął mi się kojarzyć z rekwizytem z obrazoburczych obrazów Francisa Bacona. Instalacja Aleksandra Jackowskiego to szczątki norwidowsko roztrzaskanego o bruk instrumentu z czasów Chopina wpakowane w wielkie szklane akwarium , klatkę - litemotive na wielu obrazach Bacona. Rama Twojej fotografii , Basiu, "ucina" tę klatkę powodując we mnie zagadkowy niepokój, ten obiekt ze szkła z resztkami drewnianego zabytku muzycznego jakby miał się przewrócić, jest dynamiczny jak niesłyszalna polska muzyka romantyczna, która rozbrzmiewa w pudle rezonansowym mojej czaszki. Skontrastowana z tym dramatyzmem idylliczna aura Plant uchwycona przez Twój aparat (poznawczy) to idealne słoneczne dopełnienie tych głębokich, ciemnych treści. Ciekawe , że Bacon był artystą mocno fascynującym i niepokojącym naszego niedawno zmarłego Mistrza - Jerzego Nowosielskiego. Krakowianin dostrzegał w dziełach Anglika apokaliptyczne Zło Wcielone. Oto co czytamy w świetnym tekście Dariusza Czai:
=============
"To jest absolutnie doskonałe unaocznienie zła. To niejako potwierdzenie w sztuce intuicji manichejskich. Zło, które w taki sposób manifestuje się za pośrednictwem formy artystycznej, zdaje się posiadać substancjalne, osobowe istnienie. Albowiem jedynie posiadać substancjalny byt, zło zdolne jest nasycić formę artystyczną. Taka niepokojąca rzeczywistość artystyczna zaistniała dopiero w naszych czasach, sztuce dawnej obce były tego rodzaju doświadczenia. Zło ucieleśniło się w sztuce dopiero w realizacjach Bacona. Wydaje mi się, że fakt, iż zaistniała taka możliwość, stanowi znamię czasów ostatecznych. Zło w sztuce Bacona jest tak nieskończenie groźne właśnie dlatego, że zdaje się posiadać byt substancjalny. Obrazy Ukrzyżowań Bacona wydobywają z aktu ukrzyżowania aspekt infernalny nie mający żadnego zakorzenienia w metafizycznym przezwyciężeniu zła. Ukazują to, co można nazwać złem absolutnym. I to jest mistrzowsko zrealizowane. I dlatego jest takie groźne. To jest coś, co może napawać już tylko lękiem. Ale musimy się bać, stoimy przecież w obliczu Sądu Ostatecznego. Całkiem poważnie uważam, ze sytuacja, w której zaistniała możliwość osobowego pojawienia się zła w sztuce, po prostu nosi znamiona nadejścia czasów Antychrysta. (...) Nie twierdzę, ze Bacon ma coś wspólnego z Antychrystem, chodzi mi jedynie o to, ze w jego sztuce zło przejawia się osobowo."
=============
W.: "Śliwka robaczywka" SIĘ mówi.
Ale tu mówię JA a nie mówi SIĘ.
A ja napisałem dokładnie to, co chciałem napisać: ŚLIWKA ROZPACZLIWKA.
Lubię łączyć niepołączalne, lubię Autorów , którzy tak łączą.
Jednym z nich jest polski Pisarz, który wytoczył wojnę Czerskiej.
Więc zamiast polecać "Gazetę Wyborczą", którą czytają za mnie inni, robię link do lektury "Anty-Gazety", którą za tych innych czytam ja:
http://tadeuszkorzeniewski.salon24.pl/284775,socjopatia-czerskiej
2011-03-08 22:43 | pp3-Basia
Marcinie,Ciebie również pozdrawiam i przepraszam za niedopatrzenie:)
Dobranoc
2011-03-08 22:14 | pp3-Basia
Dobry wieczór Bogdanie,Kolekcjonerze Czcionek i Panie,które
świętują ,albo i nie...
Zamek w pojęciu Kafki,wydaje się byc tą 'zewnętrznoscią'grzeszną,która
nas otacza.Również tą swojską,polską...polityczną,każdą pokusą sukcesu,
kariery,seksualnego spełnienia.Nawet jeśli człowiek to wszystko osiągnie,
to czegoś mu brak...To może byc brak akceptacji ze strony innych,różnego
rodzaju destruktywne bodźce...
I zasadne pytanie Ewangelii,które juz kiedyś pojawiło się tutaj:
Cóż człowiekowi z tego wszystkiego,jeśli duszę zatraci?
Zamek św.Teresy to głębia 'wnętrza'odrzucająca to co zewnętrzne,światowe
Wędrówka dusy do Boga przez poszczególne stopnie rozwoju,które nazywa 'mieszkaniami'.Teresa wskazuje na to,że człowiek w rozwoju duchowym może
iśc naprzód,ale i cofac się,na skutek przeszkód stawianych przez 'ciemne
moce',oraz własnych słabości takich jak brak wytrwałości,fałszywe przekonanie o tym,że jest juz na tyle dobrze,że można spocząc na laurach.
Przechodzenie na wyższy etap duchowego rozwoju,nie może nastapic bez pomocy Boga,któremu winna jest osoba(dusza)nieustanną modlitwę,nie tylko ustną
ale i 'myślną'-dziękczynną,chwalebną i proszącą.Modlitwa przez uczynki
względem bliźnich,tez jest modlitwą.Przez śpiew,pracę rąk i niekiedy
bardzo ciężką pracę umysłu jest nie mniej ważna.
Odchodząc chwilowo od tematu(chociaż nie całkiem)pozwolę sobie na takie rozważania,które kieruję do Pań-Moniki,w.,Ani z P...
Bardzo prosto jest stwierdzic,że my ludzie Prawicy nienawidzimy Tuska,
Komorowskiego i tej eliy,która ciągle jest przy sterze władzy.
To nie tak Panie,nie tak...
W Piśmie jest napisane:'Po owocach ich poznacie'..a owoce ich pracy
nie służą społeczności,bliżnim a w szczególności Bogu,którego symboli
wypierają się w sposób szyderczy.Powinni ustąpic,gdyż nie wiedzą
czym jest BÓG,HONOR i OJCZYZNA...
Nikt z nas tutaj obecnych nie chce przecież krwawych zamieszek,na tle
pogarszającego się bytu,braku pracy,i...głodu.
Mimo wszystko jesteśmy cieleśni...i Bóg w jakims okreslonym celu
dał nam tę zewnętrzą powłokę...może nie tylko po to abyśmy jutro
posypali ją popiołem,na znak tego że z prochu powstaliśmy i w proch się
obrócimy?...Ale to wielka tajemnica Boga.
Cieszy mnie fakt,że coraz wiecej osób przychyla się do tzw,wariantu węgierskiego.
Do zobaczenia wkrótce.
Serdecznie Was pozdrawiam!
Również bardzo zapracowaną Hanię!
2011-03-08 19:35 | w.
Śliwka robaczywka się mówi.
Ciekawe jakby pan Zalewski nagle zaczął polecać artykuły w Gazecie Wyborczej czy wszystkie Panie nagle zaczęłyby ją czytać ? Głupie pytanie jasne że tak!
2011-03-08 18:20 | bogdan.zalewski
Każdy czyta to, co chce. I myśli to, co chce. Pani Malgo: Taki Anglik, for example, przeczytałby to przepiękne onomatopeiczne PLUM z kapitalnego postu Pani Moniki jako "PLAM" i pomyślałby sobie od razu : "ŚLIWKA".
Śliwka rozpaczliwka?
Więc z okazji Dnia Kobiet a nie Mężczyzn, chciałbym gorąco polecić Paniom i Panom bardzo interesujący artykuł w "Naszym Dzienniku" poświęcony coraz bardziej tajemniczej w miarę upływu czasu Tragedii Smoleńskiej oraz coraz bardziej klarownemu obrazowi zaprzaństwa członków rządu w Warszawie. Piszę tak, bo trudno przechodzą mi przez usta słowa o "rządzie polskim".
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110308&typ=po&id=po01.txt
=============
Dotarliśmy do niepublikowanego w Polsce stenogramu krótkiego posiedzenia rosyjskiej komisji państwowej do zbadania katastrofy smoleńskiej, w którym 13 kwietnia ub.r. wzięli udział przedstawiciele strony polskiej: gen. Krzysztof Parulski, płk Edmund Klich i minister zdrowia Ewa Kopacz. Zamiast skorzystać z okazji przedstawienia Rosjanom polskich postulatów, wszyscy troje rozpływali się w zachwytach nad gościnnością, profesjonalizmem i doskonałym tempem pracy Rosjan. - Pracujemy jak jedna duża rodzina - egzaltowała się Kopacz. O czym jeszcze rozmawiali polscy urzędnicy tuż po katastrofie?
Posiedzenie obrazuje, w jaki sposób polska strona rządowa zaprzepaściła szanse na zapewnienie sobie maksymalnego instrumentarium w dochodzeniu w sprawie katastrofy Tu-154M. To właśnie w jego trakcie gen. Tatiana Anodina powiedziała po raz pierwszy publicznie, że badanie katastrofy odbywać się będzie według zasad załącznika 13 do konwencji chicagowskiej. To stwierdzenie zostało milcząco przyjęte przez wszystkich uczestników spotkania, bez najmniejszego protestu ze strony polskiej.
Zebranie pod przewodnictwem premiera Władimira Putina odbyło się we wtorek po katastrofie. Nie podjęto na nim żadnych decyzji. Wiele wskazuje na to, że rosyjska komisja państwowa do zbadania katastrofy smoleńskiej spotkała się tylko raz. Niezależnie od niej działały już w Smoleńsku służby ministerstwa sytuacji nadzwyczajnych i innych, w moskiewskim biurze ekspertyz medycyny sądowej trwały identyfikacje ofiar i sekcje zwłok, na miejscu katastrofy pracowała komisja techniczna powołana przez rząd Federacji Rosyjskiej, natomiast badaniem katastrofy zajął się Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK).
O pracach komisji technicznej mówił wicepremier Siergiej Iwanow, który stwierdził, że zakończono m.in. przeszukiwanie terenu, gromadzenie szczątków samolotu i zabezpieczanie wszystkich urządzeń na miejscu. Z dostępnego stenogramu spotkania z 13 kwietnia wynika, że to ta komisja prowadziła pierwsze prace przy czarnych skrzynkach i zajęła się synchronizacją zapisów obu rejestratorów (głosu oraz parametrów technicznych). Także ta grupa specjalistów miała stwierdzić, że silniki samolotu były sprawne i pracowały na pełnych obrotach. Premier Putin wspomniał natomiast o przeznaczeniu konkretnych kwot z budżetu na wydatki związane z "usługami pogrzebowymi i przebywaniem w Moskwie rodzin ofiar" w wysokości 12,2 miliona rubli (około miliona złotych).
Rosjanie w pierwszych dniach po katastrofie sami również nie byli pewni, kto i na podstawie jakich przepisów ma zajmować się katastrofą. Komunikat MAK wydany 10 kwietnia mówi o wspólnej komisji komitetu i ministerstwa obrony. - Dnia 12 kwietnia odbyło się zebranie z udziałem rosyjskiego generała jako przewodniczącego komisji po ich stronie i Morozowa [szefa komisji technicznej MAK - przyp. red.] jako jego zastępcy - opowiadał "Naszemu Dziennikowi" płk Edmund Klich. Ten generał to Siergiej Bajnietow, szef służby bezpieczeństwa lotów rosyjskich Sił Powietrznych. Stronę polską również reprezentował wojskowy, płk Mirosław Grochowski z MON. Jednak wkrótce role się odwróciły i śledztwo przejęli cywile, to znaczy MAK z reprezentującym Polskę Edmundem Klichem. Ostateczna decyzja w tej sprawie musiała zapaść właśnie podczas posiedzenia rządowej komisji 13 kwietnia. W skład zespołu rządowego oprócz Putina wchodzi 15 osób. To wspomniany już wicepremier Iwanow, przewodnicząca MAK oraz pięciu ministrów (spraw nadzwyczajnych, zdrowia, spraw zagranicznych, transportu i spraw wewnętrznych), a także szef FSB i komitetu śledczego Prokuratury Generalnej, dowódca Sił Powietrznych, gubernator obwodu smoleńskiego i dyrektor zakładów tupolewa oraz kilku urzędników instytucji związanych z lotnictwem. Spotkanie z 13 kwietnia było najprawdopodobniej jedynym posiedzeniem "Komisji państwowej dla stwierdzenia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku w obwodzie smoleńskim". Jak ustalił "Nasz Dziennik", spotkanie trwało około godziny. Obok premiera głos zabrał Iwanow. Następnie gen. Tatiana Anodina mówiła o pracach jej komitetu. Stwierdziła, że zabezpieczono rejestratory i przystąpiono do badania ich zapisów, a także rozpoczęto prace na miejscu zdarzenia. Wspomniała o współpracy z ministerstwem obrony, ale raczej zdawkowo, i zaraz przeszła do opisu swojej organizacji, która "prowadziła międzynarodowe badania w 58 państwach i nigdy ich ustalenia nie zostały podważone w postępowaniu sądowym". To stwierdzenie jest zresztą w gruncie rzeczy nieprawdziwe, gdyż w 2007 roku azerski pilot Aleksandr Kazancew wygrał sprawę przed sądem, w której uznano ustalenia MAK za niewystarczające. Jednak był to proces przeciwko liniom lotniczym, a nie posiadającemu immunitet dyplomatyczny kierownictwu MAK.
Na posiedzeniu występowała również minister zdrowia Tatiana Golikowa i prokurator Aleksandr Bastrykin oraz przedstawiciele Polski. Byli to: płk Edmund Klich (przez połączenie wideokonferencyjne ze Smoleńskiem), minister zdrowia Ewa Kopacz i szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski (również przez wideotelefon). W stenogramie uderza, że ich wystąpienia mają charakter kurtuazyjny, pełne są podziękowań i zapewnień o pełnej satysfakcji ze współpracy ze stroną rosyjską. Nie padają praktycznie żadne oczekiwania, wnioski, żądania. Przedstawiciele Polski nie wykorzystali okazji, gdy byli w obecności premiera Rosji i kierowników wszystkich instytucji związanych z lotnictwem i wszelkiego rodzaju śledztwami, by wzmocnić swoje instrumentarium w dochodzeniu zmierzającym do wyjaśnienia przyczyn i przebiegu katastrofy polskiego rządowego tupolewa.
Współpraca wręcz "wzorowa"
"Pierwszy raz jestem świadkiem czegoś takiego, takiej dobrej, można rzec, wzorowej współpracy" - mówi na przykład minister Kopacz. O współpracy i uczestniczeniu przedstawicieli Polski we wszystkich działaniach osoby biorące udział w posiedzeniu mówiły zresztą znacznie częściej. Wzmianka o polskich współpracownikach znajduje się we wszystkich wystąpieniach rosyjskich uczestników konferencji. Co z tego wynikło, pokazały kolejne tygodnie i miesiące. Wszystkie polskie organy zajmujące się katastrofą smoleńską mają poważne zastrzeżenia do tej współpracy, nie otrzymują obiecanych materiałów, nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytania, Polacy są ignorowani podczas czynności zarówno MAK, jak i prokuratury. Wszyscy też wiemy, w jakich warunkach przetrzymywany jest wrak Tu-154M.
Jedyny głos przedstawiający jakiś problem pochodził od obecnego na sali niezidentyfikowanego Polaka. Dotyczył badania systemów radiolokacyjnych. - Wtedy to pytanie Putin zadał mi. Odpowiedziałem, że systemy radiolokacyjne nie były dotąd badane, ale mamy odpowiednie środki i jestem gotowy do natychmiastowego włączenia się w to badanie - relacjonuje płk Edmund Klich w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Niestety, żaden z uczestników tego zebrania, do których udało się nam dotrzeć, nie pamięta, od kogo pochodziło to ważne pytanie. Tej części posiedzenia nie znajdziemy również w opublikowanym stenogramie.
Anodina rozdawała karty
Na interesującym nas posiedzeniu gen. Anodina powiedziała po raz pierwszy publicznie, że badanie katastrofy odbywać się będzie według zasad załącznika 13 do konwencji chicagowskiej. To stwierdzenie zostało milcząco przyjęte przez wszystkich uczestników rosyjskich i polskich.Ostateczną decyzję o wyznaczeniu Edmunda Klicha na akredytowanego przy MAK wydał minister obrony narodowej Bogdan Klich, a nie minister infrastruktury. Z formalnego punktu widzenia badaniem lotu wojskowego powinno zajmować się MON. A zatem polskie władze dostosowały się do warunków podyktowanych przez Rosjan.Trzeba mieć na uwadze pewną subtelność prawną. Badanie prowadzi MAK z użyciem załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, ale jako podręcznika metodologicznego, a nie podstawy prawnej. Tę stanowi zaś polecenie premiera Rosji z 13 kwietnia 2010 roku. Dokument ICAO opisywał jedynie zasady i procedury badania katastrofy. Nic dziwnego, że gdy 12 stycznia MAK zakończył prace, to ich wyniki zostały przekazane do rosyjskiej rządowej komisji, która była jego mocodawcą, a nie do instytucji międzynarodowych. Następnego dnia premier Putin wydał zarządzenie o zakończeniu prac komisji. Istniała ona zatem dokładnie dziewięć miesięcy. W tym czasie zebrała się najprawdopodobniej tylko raz, a jej prace kończy zdawkowy komunikat. Czytamy w nim, że "w wyniku prac komisji zabezpieczono konieczny zasób materiałów i informacji koniecznych do wykonywania ekspertyz i badań; fragmenty samolotu zostały umieszczone w chronionej strefie w celu przeprowadzenia dodatkowych badań, o ile będą konieczne, wykonano prace związane z identyfikacją zmarłych". Dalej mowa jest o badaniu prowadzonym przez MAK, "któremu udzielono wszelkiej pomocy".
Komisja uznała więc swoją misję za zakończoną, a wszelkie materiały zostały przekazane prokuraturze w związku z "przeprowadzanym postępowaniem karnym". - Można wyrazić ubolewanie, że tak stanowczo deklarowana dobra współpraca ze stroną polską nie zaowocowała choćby tym, że jakiekolwiek odniesienia do uwag polskich dołączonych do raportu MAK nie stały się przedmiotem publicznego komunikatu tej komisji - komentuje mecenas Piotr Pszczółkowski, reprezentujący bliskich śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
=============
Kolejne artykuły, tym razem internetowe, z którym się warto zapoznać, bo przedstawiają Tragedię Smoleńską z zupełnie innej perspektywy, to nowe hipeteksty ... kogo? ... nie domyślają się Państwo : blogera Free Your Mind, jednego z niewielu tak wnikliwych badaczy Narodowej Hekatomby 10 kwietnia.
http://lubczasopismo.salon24.pl/chcewiedziec/post/284690,red-moon
http://freeyourmind.salon24.pl/285328,miedzy-jakiem-a-tupolewem
A poza tym polecam z całego serca - tekst Tomasza Sakiewicza z "Gazety Polskiej" - który przewiduje następujący rozwój wypadków w naszym Kraju.
Piszę wielką literą, żeby odróżnić mój Kraj od kraju obecnie rządzących, ich akolitów i fanów.
(Tak jak odróżniam słowo "partiota" od innego - podobnego ale tylko brzmieniowo - występującego we frazeologicznej zbitce "ksiądz-patriota".)
=============
http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/285240,wegierski-scenariusz
WĘGIERSKI SCENARIUSZ
Scenariusz dla rządu Donalda Tuska jest obecnie fatalny. Gwałtownie drożeje żywność, Władimir Putin przystąpił do montowania własnego bloku politycznego w Polsce w oparciu o prezydenta Bronisława Komorowskiego, oligarchowie są wściekli na próbę zabrania im pieniędzy z OFE. To natychmiast przekłada się na odpływ poparcia w mainstreamie dziennikarskim. Donald Tusk rzeczywiście nie ma swoich mediów. Nie jest w stanie opanować też całej TVP, mimo koalicji w tej sprawie z postkomunistami. Media, które strzepywały pył z butów premiera, teraz go kopią i wyśmiewają. Łaska (Putina) mainstreamu jeździ na pstrym koniu.
Niezadowolenie społeczne dochodzi do zenitu, a zbliża się właśnie 10 kwietnia, kiedy to ludzie w sposób naturalny wyjdą na ulicę. Jeżeli Tusk będzie przeszkadzał w niezależnych obchodach, zrobi sobie polski dzień gniewu. Protesty pod rosyjską ambasadą i pod pałacem prezydenckim uderzą zarówno w rząd, jak i w Komorowskiego. Społeczeństwo będzie w innym miejscu niż władza. Nie wierzę, że Tuskowi w znacznym stopniu pomoże polska prezydencja w UE. Polityka zagraniczna zawsze miała mniejszy wpływ na poparcie rządu niż wydarzenia w kraju. Co z tego wszystkiego wynika? Donald Tusk straci władzę najpóźniej jesienią, chyba że przerażeni koledzy zrobią wcześniej rząd techniczny, być może z kimś takim jak Jerzy Buzek. Były premier płynnie zamieniłby wtedy tekę przewodniczącego Parlamentu Europejskiego na szefa rządu – w czasie naszej prezydencji. Ale to wszystko są zabiegi kosmetyczne. Czeka nas potężny wstrząs polityczny z drastycznym spadkiem notowań PO, i jeżeli PSL będzie dalej kojarzony z rządem, to również z malejącym poparciem ludowców. Władza, przy rosnącej społecznej niechęci i braku medialnego parasola, zostanie po prostu rozjechana. Tego procesu zatrzymać się już nie da.
PiS ma szansę uzyskać wtedy poparcie 6–7 mln wyborców, tyle już udawało mu się osiągnąć w poprzednich wyborach. Przy frekwencji nieprzekraczającej 50 proc. może to oznaczać samodzielne rządy.
Jeżeli zdobędzie poniżej 40 proc. głosów, zostanie wtedy, przy udziale prezydenta, utworzona koalicja wszyscy przeciw PiS. Oznaczałoby to chwiejny, skłócony rząd, który najdalej za dwa lata odda całą władzę, tak jak to było na Węgrzech. Tak czy inaczej, PiS o koalicjantów martwić się na razie nie musi.
Musi się natomiast martwić o własny elektorat i ewentualne obrzeża. Dla ok. 8 mln Polaków sprawa katastrofy smoleńskiej jest na tyle ważna, że determinuje ich głosowanie. Tylko niewielka część tej grupy jest niechętna PiS. Drugą sprawą, która w tym elektoracie powoduje wrzenie, jest poziom życia. Święty spokój, europejskość, poparcie mediów ma tu niewielkie znaczenie. PiS musi więc odwoływać się do dwóch problemów: do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej wraz ze stawianiem problemu suwerenności państwa i do tego, jak zapobiec ubożeniu ludzi. To dzisiaj naprawdę wystarczy, by wygrać wybory, a poza tym motywuje rządzących do zajmowania się sprawą.
Politycy tej formacji muszą być jednak uczuleni na próby wewnętrznego skłócenia zarówno w samej partii, jak i w środowiskach im sprzyjających, a przynajmniej w tych jeszcze nie wrogich. Ostatnio dowiedziałem się, że przygotowujemy jakiś paszkwil na znanego polityka z prawej strony. To oczywiście kompletna bzdura, ale bardzo szkodliwa, bo tworzy ferment.
Takich prób mieszania w tym kotle będzie więcej. My robimy swoje. Dla nas najważniejsze pozostaje wyjaśnienie tragedii z 10 kwietnia i nie angażujemy się w żadne partyjne rozróby. Czasem je opisujemy, ale to już inna sprawa. Nasi czytelnicy to w większości zwolennicy PiS, choć oczywiście są też zwolennicy mniejszych partii prawicowych. Łączy nas chęć mówienia prawdy, szczególnie tej zakazanej, i dobro Polski.
Będą Państwo świadkami nawracania się dziennikarzy i powstawania mediów, które zaczynają mówić to samo, co „Gazeta Polska”. Ten proces jest w zasadzie naturalny. Proszę jednak pamiętać, że my żadnego zwrotu nie musieliśmy robić i nie narażamy Państwa na to, że przy następnym zakręcie go zrobimy. Dlatego neofici nie lubią nas najbardziej. Uwieramy jak sumienie w grzesznym ciele.
=============
2011-03-08 16:31 | kolekcjoner czcionek
@Monika wszystkiego najlepszego w dniu kobiet ! Moniko najlepszym wyjsciem bedzie jak zaakceptujesz zmiany w przestrzeni medialnej . w prawo zwrot. jezeli uwazasz moje pisanie za absurdalne to prosze przewertowac ilosc sprzedazy prawicowych pism , jakosci umieszczanych tam textow i liczbe osob ktore anagzuja sie w rozwoj tego rynku w Polsce. dla rownowagi prosze przestudiowac prognozy rynku dla firm takich jak Agora , TVN i innych na rok 2011 . zmiana myslenia i postrzegania rzeczywistosci przez spora liczbe Polakow okreslona wykresami i wnioskami przypieczetowanymi liczbami powinna pani conajmniej dobrze sie zastanowic nad perspektywami pani wyobrazeniom o mentalnosci Polakow. pozdrawiam.
@Bogdan witaj ! po dokladnym przemysleniu Przemyslnego szlachcica Don Kichota z Manczy ( przeczytalem nieznaczny fragment ale sporo z niego sie dowiedzialem ; )) zdecydowalem sie zastapic go Ja Kladiusz Davida Gravesa . postarajcie sie mnie zrozumiec ; ). dzieki. od kilku lat wybieram na obserwacje swiata marzec. to miesiac istnych niesamowitosci. Bogdan ja lubie wytyczac w swojej glowie i nie tylko mojej wlasnie marzec jako czas gdzie dochodzi do najwiekszych przesilen , zwrotow akcji i najbardziej glebokich zmian majacych efekt dlugotrwaly. ten punkt zero wcale nie oznacza ze w swietle reflektorow zostaje ogloszona jakas prawda ktora przygasi swoja trescia wszystko inne a ludzie stana oslupieni w prostocie przekazu porzucajac dotychczasowe zajecia. zupelnie nie . to narastajacy proces ( czytam Twoje zimowe udreki i utwierdza mnie to tylko mocniej w swoich "kalkulacjach" ) ktory dochodzac do punktu kulminacyjnego ulega przemianie. wiekszosc ludzi tak reaguje na przesilenie wiosenne . rozrost narzedzi komunikacji i liczby ich uzytkownikow pozwoli ujednolicic i spotegowac bezdyskusyjny sprzeciw wobec tego co sie dzieje w Polsce . wladza nie ma juz na cukierki dla ludu i jedyne co moze im zaoferowac to medialna propagande sukcesu. to troche za malo ; ). wiadomo ze to tylko zarys sytacji i samo tez sie nie stanie. Bondaryk majac do dyspozycji nadzor nad komunikacja tez ma kilka wariantow na wypadki ; ). koncze narazie i do pozniej ! pozdrawiam
2011-03-08 13:09 | Marcin
@Monika
Ktoś kazał Ci to napisać, czy Ty tak sama od siebie?
Zastanawiające jest to, że Ty budujesz dobre relacje z ludźmi. Odpowiedz sobie zatem na pytanie jaki jest ich grunt? Realizacja ambicji, finanse, załatwienie określonych spraw, czy może coś innego.
Czytasz, ale nie wiesz co czytasz. Chcesz wiedzieć, ale nie potrafisz zrozumieć. Patriotyzm moja droga to coś ponadwymiarowego i ponadczasowego. Tutaj zaczerpniesz odrobinę prawdy, prawdy przede wszystkim o sobie samej. Nie wszystko co wiemy o sobie jest chwalebne, ale może być PRAWDZIWE.
Tego odkrywania z okazji Dnia Kobiet Tobie właśnie życzę, oczywiście bez żadnej złośliwości z mojej strony.
2011-03-08 13:02 | MONIKA
Szyderstwo na bok.
COŚ POZYTYWNEGO?
2011-03-08 12:42 | MONIKA
Czy musi Pan męczyć słuchaczy odwiedzających strony radia RMF odnośnikami do Naszego Dziennika, Frondy, FYM-a, wtykać i wytykać jak oni genialnie opisują rzeczywistość?
Jeżeli to takie dobre i prawidziwe, to proszę nam to zaprezentować na antenie.Ma Pan opór?Czy może są opory w redakcji?
A może pora pomysleć, że patriotyzm na imię może mieć różnie?A wyłączności na jego definiowanie, a tym bardziej krytykowanie nie ma Pan, ani Panu podobni?Ja też nie.
Także, dajmy sobie spokój z pobudzaniem negatywnych nastrojów.Żyjemy pod jedną szerokością geograficzną, szanujmy się.
Nie obrażajmy sugestiami, hipotezami, domniamaniami - pod nimi kryje się warstwa niechęci, przyczajonej agresji.
Ja nie oczekuję, że będzie Pan (i podobni) płynął z prądem Waszej "ulubionej" Gazety, czy mediów mainstreamowych. [Czyż RMF nie współpracuje przy Faktach z Gazetą, a RMF to nie medium main..itd? ooops?]
Płyń Pan sobie gdzie Pan chce.Nawet po mieliznach,mnie to...rybka plum.
Widać jednak, że posuwacie się Państwo, coraz dalej i dalej.
Cieszy Pana, że ktoś jeszcze znienawidzi Komorowskiego,Tuska, Napieralskiego?
JA buduję pozytywne relacje w kontaktach międzyludzkich, a Pana jaki jest wkład oprócz tego podburzania? Po podburzaniu zostaje konflikt, wojna, szczekanie, wzajemna niechęć, agresja do wszystkich obcych i wszystkiego co nie po naszemu.Także zapytam, czy ma Pan inną twarz.Czy buduje Pan coś pozytywnego?
2011-03-08 08:39 | bogdan.zalewski
Basiu: ja jestem znowu w tej wiecznie zimowej wsi, o której Ci wspominałem. (Majaczy mi nazwa Limbanowa.) To jak gra K. : K.omputerowa, a coś/ktoś kieruje moim 'awatarem'; używam teraz języka ezoPOPowego, mimo, że mógłbym mistycznego; ale to są tylko zimowe futra Yeti; więc, kontynuując, dookoła same znane postacie, ZNANE mi, jakby za każdym razem, kiedy się ukazują, z boku pojawiała mi się pełna o nich informacja, PEŁNA, wszystko jasne, jak w szybkim fleszu zimnego światła podczas ni-to-nocy, znów widzę jasno w (p)otępieniu. Dlatego to Tobie dałem tę Książkę, a klucz do niej jest na etykiecie pudełka holenderskiej czekolady; (Oberżystka wie, możesz zapytać); postać ma postać ma postać ma postać ... jak w kolistej homonimii tożsamości i obowiązku; i tak w nieskończoność stania i stawania się, w paradoksalnym stanie skupienia i rozpraszania, w którym nie istnieje podział na dzianie się i nie dzianie, aktywność i pasywność, służenie i panowanie. Frieda szydełkująca koronkowe fraktalne scenki, rozkręcające się koncentrycznie jak w popartowskiej kolistej kompozycji, zastępowana przez skupioną w sobie- na echu w sobie- pokojówkę Pepi. A Amalia? Zbuntowana Amalia? Odtrącona, sama z potępioną rodziną poddaną ostracyzmowi. A Nauczyciel? Pełen książkowej wiedzy. Sam jestem prawie taki sam. Prawie. Cały zawieram się w tym prawie. Prawie do ... .
Kolekcjonerze Czcionek: zacząłem pisać "Prezydent K-wski" w jakimś błysku językowej intuicji, którą lekceważą tak zwani profesjonalni politolodzy; ja jednak wiem, że najcenniejszą wiedzę o polityce zaczerpnąłem dla siebie z samego siebie, z szybkich fleszy, quasi-poetyckiej anamnezy; reszta to tylko okruchy świata po upadku, tworzące fraktalne scenerie i zmienne kalejdoskopowe układy - w grach zwierciadlanych w tubie propagandy. Piszę "Prezydent K-wski" żeby bawić się z eszelonem, ciągle jako oszołom bawię się z eszelonem; jest mi już tak dokładnie wszystko jedno jak nigdy dotąd; wiem o nich wszystko, jeszcze jeden kawałek g*wnianej gnostyckiej wiedzy i pęknie mi chyba czaszka, czaszka w czaszce; fajnie , że napisałeś o tylu szczegółach, w nich tkwi istota, jeśli popatrzeć na nie z odpowiedniej perspektywy; ale tak generalnie , Drogi Kolekcjonerze, to, gdzie by nie zajrzeć, to bucha stamtąd zimny płomień; to czasy dla heroicznych rycerzy, ale już nie z Cervantesa a od św. Teresy; Hiszpania niejedno ma imię; krzyże wiatraków obracają się nieustannie; jest taka polska powieść, która wyszła tuż przed 10 kwietnia; zajmowałem się nią tuż przed Katastrofą, moją katastrofą, nazywa się "Pióropusz"; długo rozmawiałem z Autorem - Marianem Pilotem, zmontowałem rozmowę, która nigdy nigdzie się nie ukazała, jak najważniejsze rzeczy, które zrobiłem; a które , ktoś/coś zawsze zdmuchnie- niespodziewanie; Marian Pilot -i wiatraki w "Pióropuszu".
2011-03-08 04:58 | kolekcjoner czcionek
witam
@Basiu jezyk o ktorym wspominasz jest poprostu niefektowny ( z punktu widzenia dzisiejszego zapotrzebowania na doznania estetyczne i kanony literackie ) co w zadnym wypadku nie umniejsza przekazu. ludzie w dzisiejszych czasach potrzebuja natychmiastowych efektow , niecodziennych sukcesow i recept na wszystkie sytuacje. pryszcz na twarzy mlodzienca zostal przez inzynierow mysli spotegowany do tak wielkiej tragedii wewnetrznej ze spokojnie przyslania bohaterowi swiadomosc istnienia calego wszechswiata ktorego najpotezniejsze teleskopy nawet ciut nie spenetrowaly. a gdyby wspomniec temuz dzielnemu osobnikowi o wymiarach ktorych nasza pojemnosc mozgu nie jest w stanie nawet rejestrowac ? pewnie nie zadzy sie zastanowic bo strumien medialnego walca torujacego mu zyciowa droge uzmyslowi ze zbyt dlugie przebywanie wsrod osob z religijnym zacieciem grozi zdeformowaniem genow odpowiedzialnych za sukces jego potomstwa. duzo ludzi wychodzi z zalozenia ze pytan nie nalezy zadawac jezeli sie samemu nie zna odpowiedzi . bardzo dobrze mi sie czytalo twoje przemyslenia , byly bardzo spokojne i dojrzale. pozdrawiam
@ Bodan witam. Arabowie z fejsa a inspiratorzy wciaz nieznani . wolnosc, rownosc i braterstwo okupione nonszalanckimi lapowami rzeznika Q. pieniadze , wplywy , licytacja . TADEUSZ wajche przeloz !!! Gajowy to grzdyl pieronski z nieuleczalna chorba pychy. jest przepychany przez sztab do kazdego ruchu. zostal wybrany bo jest niemilosiernie ubabrany . nie podskoczy im o nie. spece namachaja sie przy Gajowym ze cho cho ! az milo. kiedy kiedy Prezydentem byl Lech Kaczynski a druga strona szykowala sie do ofensywy na urzad TVN24 nakrecilo arcyciekawy material filmowy o pracy Marszalka Sejmu Bronislawa Komorowskiego . a wiec wyjscie z domu, podjazd limuzyny , ochrona. Gajowy wsiada dostojnie do samochody . jazda przez miasto a bohater nie marnuje ani sekundy na zdziwienia obecnosci kamery w limuzynie. ktos bardzo zrecznie podsyla mu roznorakie papiery a nasz Marszalek (jeszcze wtedy ) reaguje niezwykle profesjonalnie . hmmm , dobra ... a to jest to.... to zrobimy pozniej.. itd itp. rozpiera go duma i naiwna pewnosc swietnej roli ( wzial sobie do serca chyba dynastie i niezapomniana role Blejka Karingtona) . dalej nie moglem ogladac wiec nie wiem co pozniej nakrecono. to furman ktory na oficjalnych spotkaniach mysli zeby cala pompa skonczyla sie jak najszybciej bo on ma instrukcje co i gdzie ma podpisac . jest precyzyjnym gamoniem ktory bez skrupulow podpisze najwiekszy antypolski dokument bo tak kazano. dlatego jest tak niebezpieczny . od dawna unikal salonowych intryg bo wie ze jest tylko tempym narzedziem . on swoje miejsce zna i boi sie wychylic do gier wielopoziomowych z prostego powodu ze wszysto spierniczy. nie zostal jescze wogole sprowokowany do natychmiastowych reakcji , nie starl sie publicznie jeszcze z nikim tak na powaznie . nadchodza czasy ze bedzie musial . wypchna go , przez kilka godzin wstukaja mu do lepetyny rozne warianty sytuacji i narysuja jak bedzie sie musial zachowac wtedy i wtedy ale to niewystarczy . wlasnie na te efekty specjalne licze szczegolnie . a co bedzie to czas pokaze. pozdrawiam !
P.S. co z Markiem ?
2011-03-07 21:30 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Dzisiaj nie bedę niczego linkowała,chociaż wizje artystyczne można interpretowac na wiele sposobów...
Otrzymałam od Bogdana niezwykłą lekturę,'Zamek wewnętrzny'-św.Teresy od Jezusa,będacą świadectwem Kogoś,kto zdaje relację ze swojej historii zbawienia.To zbawienie dokonuje się w Kościele i jest owocem przyjęcia
daru chrześcijaństwa.
Ogarniając całego człowieka,zarazem go odnawia,czyli pozwala w pełni byc
osobą.Człowiek jako osoba rozwija w pełni swoje możliwości i wchodzi
w komunię osób.Warunkiem jest jednak wejście do wnętrza owego 'zamku'.
To świadectwo Teresy mozna w jakiś sposób skonfrontowac ze swoistym anyświadectwem zawartym w książce Franza Kafki,noszącej również
znamienny tytuł'Zamek'.
Aktualnośc Kafki wypływa z ukazania niepokojącego cierpienia człowieka,
który od lat pozostaje na zewnątrz Zamku.Czytając jego dzieło,odkrywamy również,że opisuje on niepokój człowiek,któremu nie udaje się spotkac przyjaciół i nauczycieli,traktujących poważnie jego pragnienie wejścia do
Zamku.Spotyka jedynie niewiernych biurokratów i szyderczych kompanów
odwodzących go od tego celu jako niemożliwego i absurdalnego.
Aktualnośc świetej Teresy,przeciwnie,polega na próbie równiez dziś,przede wszystkim dziś,prawdziwej przyjażni i prawdziewj nauki wprowadzajacej każdego człowieka do Zamku,pozwalającej go poznac i cieszyc się jego niezwykłym pięknem...
Ze względu na język,który mógłby wydac się tutaj niektórym osobom
archaicznym a nawet śmiesznym,nie będę cytowała słów samej Autorki.
Powiem tylko tyle,że to słowa o wielkiej wartosci.
Poszczególne etapy wędrówki wgłąb siebie nie były łatwizną.
To jedna z najpiękniejszych relacji,jaką dotąd czytałam.
Pełnia pokory św.Teresy wywołuje niesamowite wrażenie.
Trud jej cytowania jest tym większy,że często zwraca się do swoich
sióstr zakonnych,osób konsekrowanych,ale czytelnik z zewnątrz
może dowiedziec się o tym,jak różne są ludzkie powołania w dążeniu
do zjednoczenia z Bogiem!
Bog zapłac,Bogdanie!
Jeszcze zdanie Jana Pawła II na temat świętej(nie umieszczam cudzysłowu,aby się zapisało)
Trzeba, by bogate dziedzictwa pozostawione przez Teresę od Jezusa zostało dogłębnie przemyślane i by skutecznie wpłynęło na odnowienie życia wewnętrznego narodu, a przez to na odrodzenie całego życia kościelnego w jego różnorakich przejawach.
Dobranoc,jutro praca.
2011-03-07 17:35 | Marcin
Witajcie
Jak tak każdy linkuje "jutuba" to ja zalinkuję "eremef".
http://www.rmf.fm/muzyka/bio/?id=3189&d=tel&telid=46086
Gdy do słów położę na drugim planie nasze Polskie marzenia o normalności, i budzący się w społeczeństwie bunt wychodzi inny sens słów.
3majcie się ciepło
2011-03-07 09:16 | bogdan.zalewski
Dzień Dobry!
Malgo:
Nie chciałbym, by prezydent K-wski musiał zakasać wiosną niewidzialne rękawy i ubierać wodery do kamer. Dlatego, że nie życzę powodzi Rodakom.
Kolekcjonerze Czcionek:
Moim nieskromnym zdaniem przeceniasz rolę "Arabów z fejsa" ;)
Gdyby nie inny konTekst tej sytuacji, zacytowałbym to, co było już kiedyś zacytowane (dzieło Ujejskiego przez Kaczyńskiego):
"Inni szatani byli tam czynni;
O rękę karaj, nie ślepy miecz!"
Moim nieskromny zdaniem nie doceniasz z kolei prezydenta K-wskiego.
W moim liberackim kafkowskim poemaciku dokładnie określiłem jego rolę.
Dzięki, że wyłapałeś frazy z końcowego fragmentu "Gry na CD".
Jest tam także takie tradycyjne kodowanie, język ezopowy, albo raczej ezoPOPowy :)
Żeby w odpowiednich proporcjach zobaczyć postać tak powszechnie wykpiwanego, lekceważonego "Gajowego", autora różnych niby to przypadkowych "bronków" należałoby DOKŁADNIE prześledzić różne jego 'prorocze' wypowiedzi. A także prefiguracje autorstwa Jego przybocznego Klauna. Kluczowe teksty napisał jednak (nieoceniony) Aleksander Ścios.
Zawsze mnie dziwiło, czemu aż tak wiele miejsca w swojej publicystyce poświęcił na tak - wydawało mi się- epizodyczną i przeciętną postać.
W 2010 roku zmieniałem stopniowo optykę, aż 10 kwietnia przejrzałem na oczy. Dlatego nie lekceważę obecnych ruchów Pana Prezydenta K-wskiego.
Polityka jest o wiele bardziej prymitywna i SIŁOWA niż nam się - pięknoduchom- zdaje. A nokautowanie Donalda Tuska przypomina mi to, co o niejakim "Andrzeju" z Wybrzeża pisał tu kiedyś Pan Marek. Była to historia przystojnego osiłka, który podobał się 'damom', aż poczuł się na tyle silny , że zaczął zadzierać z wiadomym środowiskiem (polskich rusków). Dostał tylko jeden cios, a potem chodził do końca życia z błędnym wzrokiem i przekrzywioną głową w towarzystwie nie 'damy' a mamy, która wyprowadzała go na spacery. Umarł po roku. Jakoś tak przypomniałem sobie tę historię, kiedy zobaczyłem Pana Premiera "Ja Tu Robię Za Idiotę" Tuska tłumaczącego się ze swojej reakcji na występ "Profesora Globisza". I wcale nie było mi do śmiechu. Znów zobaczyłem, czym w Polsce jest prawdziwa -czyli tak zwana PIĄTA WŁADZA, ta od piątego dantejskiego piekła imć Aleksandra Gudzowatego. Więc rację ma Mr. Sekielski- kiedy powtarza: "Nikt nas nie przekona , że BIAŁE JEST CZARNE A CZARNE JEST BIAŁE" - a w czołówkowej animacji jego programu to białe i czarne występuje zawsze Z DODATKIEM CZEGOŚ CZERWONEGO. :) Wie Chłopak , co mówi. Wie co i jak ... ma pokazać.
2011-03-07 06:00 | kolekcjoner czcionek
@Bogdan
Krzysztof Globisz "jezykowa armia figur" zaatakowal Donalda Tuska ... i nie tylko jego ; ). w dziesiatym zdaniu od konca napisales " wyrazowy bunt zwsiatuje uliczne zamieszki". brales wtedy pod uwage ze komunikowanie sie mlodych Arabow poprzez portale spolecznosciowe doprowadzi w konsekwencji do wrzacej Afryki Pln? mysle ze nie bo "niewymiernosc tej sytuacji rozsadza slowniki" . Prezydent rozpoczyna swoja rozgrywke. robi to tak fantastycznie ze powiadamia strone przeciwna co ma w rekawie za mozliwosci jak PiS wygra ; ). genialnie. tak jak kataryna na ostatnim blogu napisala to Marek Migalski pierwszy chlapnal farbe do sieci . cos przeczytal albo od kogos uslyszal i w swojej sprawie zrobil zagadke dla lebskich salonowiczow czy mozliwy jest wariant rzadu ponadpartyjnego gdzie spoiwem bedzie PJN. Komorowski jest tak zadufany w sobie i swoich fachowych ze opowiedzial mediom jaki jest plan ; ). mysle ze odpowiednie osoby w PiS dokladnie przestudiuja zakamarki konstytucyjne. efekt zaskoczenia spezl do roli czysto teoretycznej. nie upowaznia to do lekcewazenia ekipy Bronka i Donka ale zanosi sie ze niezle sie nakopia miedzy soba zanim dograja cos . cokolwiek . ; ). bedzie dobrze ! pozdrawiam
2011-03-06 23:56 | bogdan.zalewski
Dobrej Nocy!
http://www.youtube.com/watch?v=xvNMP909Llg&feature=related
2011-03-06 23:07 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Bogdanie!
Wszyscy ci celebryci,jakby zapomnieli,że podlegają
temu samemu prawu co pozostali obywatele świata.
Ten teledysk,który zamieszczę poniżej obrazuje(w moim pojęciu)
przejście z jednego ZAMKU DO ANTYZAMKU.
Cytowanie św.Teresy pozostawię na jutro(jeśli dożyję):
http://www.youtube.com/watch?v=TbH9O2jvjr0&feature=related
Dobranoc
2011-03-06 22:06 | bogdan.zalewski
W Globisza nie wierzę, w jego bezkompromisowość.
Pamiętam Go z różnych "ról".
Więc i teraz pewnie nasz wspaniały Prezydent wchodzi do gry.
I zanim sobie zbuduje swój rząd, niszczy swych rywali.
Przy pomocy różnych celebrytów.
A GLOB-isz "pasował" mi do GLOB'u.
Pozdrawiam!
2011-03-06 21:35 | kolekcjoner czcionek
czesc Bogdan !" TERAZ !!!" ; ). pozdrawiam
2011-03-06 21:15 | bogdan.zalewski
Cześć Kolekcjonerze! Zdarzyła nam się internetowa synchronia :)
2011-03-06 21:12 | bogdan.zalewski
Napisałem kolejny "poemat" - inspirowany "hamletowskim" monologiem Krzysztofa Globisza:
http://arnie.salon24.pl/284711,prof-krzysztof-globisz-do-tuska-za-idiote-robie-tu-ja
http://lubczasopismo.salon24.pl/media-watch/post/284669,globisz-do-tuska-za-idiote-robie-tu-ja
http://vania.salon24.pl/284754,w-tym-szalenstwie-jest-metoda-czyli-globisz-w-roli-hamleta
Co znaczy uderzyć prosto w cel?
Powiedzieć wprost? :
Okazał się Pan kompletnym Idiotą, Premierze?
Nawet dla artystycznych salonów?
Razem z Pana partyjnymi "krajanami" na najważniejszych "stolcach" w państwie?
Jesteście skompromitowaną do szczętu sprzedajną bandą nieudaczników?
Szarańczą na polskich polach?
I każdy uczciwy Polak zrozumiał to bardzo szybko?
Jesteście tchórzami trzęsącymi się ze strachu przed odpowiedzialnością?
Dlatego nie zawahacie się przed niczym, żeby zachować władzę?
Łącznie z fałszowaniem wyborów na niespotykaną dotąd skalę?
Nie chodzi już o jakieś drobne prawie dwa miliony głosów?
Nie o "podkręcane" okienka na kartach wyborczych - większe od kratek rywali?
Boicie się, że ujawniona prawda o Smoleńsku doprowadzi to tego, że będzie tu nowy Egipt i Libia?
Bo ujawniona prawda o stanie finansów nawet waszym PO-lakom zjeży włos na pustych czaszkach?
I, że na miejscu wszystkim kłamców szykowałbym sobie już teraz drogi ewakuacyjne ... z kraju ?
A jest tych kłamców cała lista, i nie jest to lista tajna?
Podłych lisów - chytrusów , pałkarzy MO, "dziennikarzy" w mundurach pod garniturami?
A historia znów cofnie nas do początku tak zwanej "trans-formacji"?
Idzie rak nieborak
pytajnika stawia hak
2011-03-06 21:08 | kolekcjoner czcionek
szanowni panstwo , panie i panowie , damy i dzentelmeni , arystokracjo i klaso robotniczo- chlopska , spekulanci i pracownicy supermarketow , poeci i analfabeci , kazdy z osobna i wszyscy razem mamy prawo do szczescia i nie rezygnujmy z niego dlatego ze obecna klasa rzadzaca robi to co robi . na necie znajda panstwo cacko z Krakowa gdzie Krzysztof GLOBisz ( profesor ) prowadzac gale otwarcia Narodowego Centrum Nauki ( NCN ) w niekonwncjonalnym stylu konferansjerki zmienil optyke widzenia Donalda Tuska . film z tej niecodziennej imprezy zanjda panstwo pierwszej stronie rp.pl a nawet gazeta.pl. goraco polecam ! nagranie nalezy do www. MalopolskaTV.pl . PR kancelarii premiera bedzie miala nielada orzech do zgryzienia azeby przekaz byl odebrany jako kolejny sukces ekipy Donalda. przypomne ze ( jest to skutecznie pomijane ) w tym samym dniu odbywal sie bardzo wazne spotkanie szefow panstw EU w Helsinkach . nikt nas tam nie reprezentowal ( Jerzy Buzek byl tam co prawda ale zupelnie w innej roli ). ech ten magiczny Krakow ; ). pozdrawiam
2011-03-06 19:07 | bogdan.zalewski
"Bubu!" - jak mawia moja młodsza córka.
"Co to znaczy?" - zapytałem, kiedy tak odezwała się do swojej Pani Korepetytorki z angielskiego, po niemal milczącej, "zbuntowanej" lekcji.
"Nic. Tak sobie mówiłam. Zamiast jęczeć."
Więc mówię teraz Wszystkim, no, prawie Wszystkim: "Bubu!"
Jestem przeciw, zapamiętaj, jestem przeciw, całym swoim sercem umysłem i duszą, dostatecznie długo żyję na tym świecie, żeby dać się kolejny raz omamić tym samym trującym symulakrom zmieniającym swoje konfiguracje jak układy kolorowych drobin w globalnym kalejdoskopie, zwierciadełka wiedzą przecie jak omamić ludzkie śmiecie, tak nas widzą choć nie piszą tego nigdy wprost, zawsze jest przyjemna ułuda, g*wno w złotym papierku, tęczowe bliki na ścianie szczurzej celi, śmieszne świeckie świecidełka, niby rysująca się szansa wolności tuż przed wizytą kata, zakapturzonego komiwojażera mundialistycznego humanizmu, paranoicznej parareligijności.
Chcesz wiosny, rychtuj się do zimy.
Chcesz pokoju , szykuj się do wojny.
Czytam nową książkę Grzegorza Motyki "Od rzezi wołyńskiej do akcji 'Wisła'". O wydarzeniach ledwie sprzed sześćdziesięciu lat. To tylko jedno przeciętne ludzkie życie. Wojna. Cóż my wiemy o wojnie? Mamy te swoje kolorowe telewizorki z ich głupawymi teledyskami. Skoczna albo żałobna muzyczka, na zmianę. I stada głupców, pacyfistycznych pacynek, "a w naszym studiu są komentatorzy", tęczujące womitowanie przeżutą i przetrawioną , kwaśną papką sloganów, ledwie ukryte sznurki marionetek, nitki trzyma Nikt.
A teraz - jak zwykle - cudzymi słowami mimo , że u siebie:
=============
str. 150
"Jerzy Krasowski wspomina:
W pierwszym zabudowaniu znaleźliśmy wstrząsający widok, obraz wbitego na ostry słup przy furtce kilkuletniego chłopca. Na parkanie był napis 'Litak Sikorskoho' [Samolot Sikorskiego]. Przed progiem domu okrutnie porąbanych siekierą leżały trupy mężczyzn i dwóch kobiet.
Z kolei we wspomnieniach Wincentego Romanowskiego czytamy:
W jednej z wiosek w pobliżu Derażnego po pogromie znaleziono w chacie małe dziecko z wyprutymi wnętrznościami. Jelita były rozpięte na ścianie w jakiś nieregularny sposób, a na jednym z gwoździ wisiała kartka z napisem 'Polska od morza do morza'."
Grzegorz Motyka "Od rzezi wołyńskiej do akcji 'Wisła' WL 2011
=============
Nie wiem jak Wy ...
Ja żyję w czasach "Litaka Sikorskoho" i "jelitowej polski jagielońskiej"
Czym jest sztuka dobrego reportażu o złych ludziach?
Przeskok w głowie ...
Jak w chrupnięcie w kolanie w czasie biegu do tramwaju ...
Bezsensownego biegu, bo nigdzie mi się nie spieszy ...
Dokończyłem dzisiaj piekielnie ciekawą książkę wypożyczoną z biblioteki przy Rajskiej.
=============
"Wańkowicz krzepi. Z Melchiorem Wańkowiczem rozmawia Krzysztof Kąkolewski."
"Wańkowicz : Pańskie analizy doprowadzają do zdobycia ciekawego materiału, z którego nic nie wynika, nie wiadomo, co czytelnik ma sądzić. Pointylista Seurat, aby uzyskać kolor zielony, kładł na obrazie maleńkie kropeczki niebieskie i żółte. Pan też tak robi, tylko nie uzyskuje Pan efektu 'zieloności'. Pańskie kropeczki pozostają niebieskie i żółte."
str.7
"Wańkowicz : Polowanie tkwi w genach. Miałem osiem lat, kiedy dostałem pierwszą strzelbę. Popędziłem w las. Babka przerażała się, że się postrzelę. Na szczycie wysokiego świerka coś się ruchnęło. Strzeliłem pionowo. Spadła wiewiórka. Na białej piersi zobaczyłem krwawe plamki od dwóch śrucin. Poczułem nieopisaną radość."
str.17
=============
WIEWIÓRKA "PRASOWA"
"Martwą wiewiórkę wiszącą na bramie swojej posesji znalazł Piotr Bączek, były członek Komisji Weryfikacyjnej WSI. Stało się to w dniu, w którym wracał ze spotkania w Warce, z udziałem posłów PiS oraz Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego 'Gazety Polskiej'. Policja początkowo zlekceważyła informację o próbie zastraszenia Bączka."
"Zastraszanie Piotra Bączka" - "Gazeta Polska. 2 marca 2011"
Tekst ilustrowany fotografią: martwy rudy zwierzak z otwartym pyszczkiem wciśnięty między pręty ogrodzenia.
"WIEWIÓRKI" - mój pośpieszny, nerwowy szkic z rzeczywistości.
Środa - tuż przed siódmą, samotny spacer aleją Waszyngtona, nerwowy szelest, potem skrobanie i chrobotanie, przerywa poranne milczenie natury. (Za remontowanym Diabelskim Mostkiem.) Po zagadkowej serii dźwięków przychodzi wizualizacja - zawrotnie szybkie rozwiązanie zagadki: trzy wiewiórki uganiają się za sobą po pniu i gałęziach potężnego, nagiego, kasztanowca. Nie zwracają uwagi na mnie - piechura, absolutnie wyizolowane z mojej percepcji, jakby obserwator w najmniejszym stopniu nie ingerował w TO obserwowane: czarna kita, ciałko-strzałka, szary szybkoszelest."
=============
"Kąkolewski: Jeśliby umownie określić wartości informacyjne (nie mylić z ilością informacji) to rzeczownik oznaczyłbym jako 10, czasownik i przymiotnik - proporcjonalnie - 5 i 2. Tylko , że książka z samych rzeczowników byłaby spisem inwentarza.
Wańkowicz: Będę Pana przekonywał do ważności przymiotników.(...)"
str.14
=============
2011-03-06 18:36 | w.
Ej tam pan Zalewski to zawsze jakieś czarnowidztwo i czary mary musi wszędzie widzieć. Ja się nie zgadzam ,wiosna to wiosna, można nareszcie zrzucić ciepłe kurtki ,czapki i buty cieszyć się słońcem i śpiewającymi ptaszkami a nie nasłuchiwać buczenia ruskich satelitomolotów.
8smego marca proszę nie zapomnieć o kwiatkach dla swoich pań.
2011-03-06 14:58 | pp3-Basa
Dzien dobry,Bogdaie,Kolekcjonerze Czcionek,Peko,Realisto.
Niedzielne popołudnie u mnie pełne pracy.Co prawda wróciłam rano
z tej wykonywanej zawodowo,ale innej mnóstwo przede mną,przed nami.
Bogdanie,właśnie tak to wszystko'podkórnie'odczuwam,ten cały zewnętrzny
świat chce wedrzec się do ludzkiego wnętrza,aby niszczyc,aby redukowac
wartosci wpajane przez dziadków,rodziców...
Jestem w połowie książki,którą mi podarowałeś.Wspaniała.
Czytałam nocą w niemal zupełnej ciszy.Zacytuję kilka fragmentów
z nauczania św.Teresy...może wieczorem,ponieważ teraz nie mogę.
Jakże przenikliwe spojrzenie na osobę ludzką i na wszelkie'obrzydliwości'
tego świata!Rzeczywiście to ANTYZAMEK.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2011-03-06 13:31 | bogdan.zalewski
..., w tę matrycę wpisują się kolejne totalitarne systemy, faszystowskie włoskie rojenia, niemieckie sny o potędze tysiącletniej rzeszy, komunistyczne fantasmagorie obficie podlewane niewinną posoką, neo-czekistowskie azjopskie fantazmaty przeklętej dwugłowej moskiewsko-petersburskiej hydry, globalistyczne raje brukselskich i nowojorskich synarchów, tych wszystkich rzekomych nadludzi bez korzeni i bez serc, wypełniających wszystkie epoki gnostyckim gnojem chorych idei, wielkich architektów ludzkiej małości, bez miłości, pasożytniczej kasty czcicieli Ludzkości a nienawidzących każdego człowieka, który nie pasuje do ich układanek, wykoncypowanych w gabinetach, lożach, salonkach, kawiarniach.
http://prawica.net/opinie/24897
http://www.prawica.net/opinie/24898
http://lubczasopismo.salon24.pl/euro/post/284621,rynki-czekaja-na-postanowienia-eurozony
http://niepoprawni.pl/blog/2518/w-europie-trwa-rzez-starych-ludzi
A złote światło niedzieli przebija przez szczeliny w ciemnym niebie, miękkie zmienne jasne krawędzie chmurzysk, gdy w dole połać rudych traw, knebel wczesnego popołudnia, nawet ptaki ucichły jak po wybuchu ładunku izowolumetrycznego:
http://www.youtube.com/watch?v=9UyooPeFbkQ
Odjechało w dal Saturday afternoon samochodem samobójcy:
http://www.youtube.com/watch?v=o8J8n5HA6SY
saturday afternoon
when your head is feeling fine
you can ride inside our car
2011-03-06 13:29 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, ale wiosna różne ma oblicza. Niestety także to znane z odprysków starych, materialnych, matriarchalnych , matrioszkowatych kultur, z ich chtonicznymi bóstwami łaknącymi świeżej krwi Królów, przeklętymi świętami kolistej natury, Le Sacre du printemps,
2011-03-05 22:18 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór,
polecam zapowiadany wywiad z FYM-em
http://www.blogpress.pl/node/7806
właśnie przeczytałem ...
2011-03-05 21:43 | kolekcjoner czcionek
witam .
naszego obecnego rzadu nikt nie rzucal na kolana . sami przybrali taka pozycje liczac na profity dla siebie . te profity w perspektywie kilku lat okaza sie smiesznie malymi cyframi ktore tak czy inaczej, wczesniej czy pozniej zostana im odebrane. mamy marzec . wyczekuje drugiej jego polowy i wydruk sondazy. rezimowe czy nie ale powinny okreslic zjazd jasnie panujacych. chyba wszyscy wyleczylismy sie z naiwnosci i zludzen co do zamiarow ekipy z Wiejskiej. jestemy u progu mega kopaniny na najwyzszysch szczeblach. to dla wielu byc albo nie byc. beda lecialy iskry we wszystkie strony . myslac o smokach to legendy podaja rozne sposoby . zazwyczaj byly "chalupnicze " w swej prostocie . bazyliszek - lustro, smok wawelski - szewczyk dratewka i owca ; ). ponad to wszystko stalowe nerwy. pozdrawiam wszystkich
2011-03-05 20:38 | Realista
I będzie tak do momentu kiedy milcząca większość się nie obudzi a wieś nie
zrozumie, że głosując na PSL podcina gałąź na której siedzi.
Prorokuje jednak, że spadną z hukiem.
Im dalej w las tym populacja psubratów będzie rosła w siłę.
2011-03-05 18:55 | bogdan.zalewski
Tylko, że "komusze ścierwo" to nie tylko "czerwona zatoka świń", millery od kagiebowskiej pożyczki, to "ścierwo" ubrało się już dawno w garniturki gdańskich "lyberałów", wrocławskich "byznesmenów", warszawskiej "elyty" , krakowskiej "yntelygencji". Jest też, warto to wciąż przypominać - "zielona strona mocy" - drug Waldiemar i jewo komanda. A wokół odór ruskiego gazu. Sprzedały nas te "milczące psy" za "purpurowe srebro". I bezkarnie szczerzą kły w swoich medialnych budach, wystawiają podłe pyski.
A WOKÓŁ ODÓR RUSKIEGO GAZU I TRUPI SWĄD SMOLEŃSKICH OFIAR.
OBUDŹ SIĘ, POLSKO! I TAK JEST ZA PÓŹNO, ALE OBUDŹ SIĘ:
http://biznes.onet.pl/wielki-brat-rzucil-polski-rzad-na-kolana,18491,4201244,1,prasa-detal
http://cogito.salon24.pl/284460,kto-zaplaci-za-dylematy-wieznia
2011-03-05 16:01 | peka
A
bo komusze ścierwo mi,więc i ja jemu
...
2011-03-05 15:50 | p e k a
od wpisu baśKI z lutego o adele jakoś 'leżę'...
pozdro.
2011-03-05 15:46 | pka
http://www.youtube.com/watch?v=jzrUqAtUcpU
przecierz jest pięknie a
KOMUhA NIE JEBAŁ PIES BO JEGO POMIOT TAKI OŚWIECONY
...
tak se czasem bo żem se ja(kiś człek)
zagadka umysłu?
2011-03-05 14:04 | pp3-Basia
Swoją drogą...kiedyś słuchałam relacji eksperta do spraw lotnictwa,
który nawiązując do międzynarodowego prawa lotniczego wskazywał,że jest
przyjęte,aby w przypadku lotów głów państwa na wizyty międzynarodowe
okresowo zamykac przestrzeń lotniczą wokół statku powietrznego.
Dlaczego wokół Siewiernego latało tyle samolotów...i to prawie równocześnie
z samolotem Prezydenta RP?
Nie wydaje Wam się to dziwnym zbiegiem okolicznosci?
2011-03-05 13:55 | pp3-Basia
Błąd.ERRATA.nie Jaka40,lecz Iła76
2011-03-05 13:49 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie w to słoneczne wiejskie popołudnie.
W chwili przerwy obiadowej otworzyłam i częsciowo przeczytałam
zamieszczone linki,dotyczące sytuacji po 10 kwietnia.
Uderzyły mnie te komentarze pod wpisem FYM-a dotyczące fotografii z 'miejsca
rozbicia samolotu',datowane na 3 marzec a wykorzystywane w przekazie medialnym jako zdjęcia samolotu prezydenckiego z 10 kwietnia.
Nie jestem wstanie oglądnąc dzisiaj całego posiedzenia Komisji Macierewicza
z S.Wiśniewskim,ale znalazłam taki artykuł wskazujący na prawdopodobieństwo
tego o czym mówi FYM,czyli Hipotezy dwóch samolotów.
Autor,którego zalinkuję,wskazuje na bardzo istotną rolę,jaką oprócz mgły
odegrał huk silników Jaka 40.Jest to logicza próba wyjaśnienia różnicy czasowej,jakia z udziałem mediów uległa rozdwojeniu...ale bardziej prawdopodobe,że ta różnica wcale nie była przypadkowa.
Przeczytajcie:
http://poljaczki.salon24.pl/
Dla mnie od początku było wiadome,że PO niszczy Polskę nie tylko
w sferze międzynarodowej,ale działa destrukcyjnie na społeczeństwo,
gospodarkę i świadomośc Narodu.Bardzo ciekawy tekst,prócz Krasnodębskiego
napisał też Ziemkiewicz:
http://www.rp.pl/artykul/9158,622045.html
Klucz smoleńsko-watykański...bardzo dobre skojarzenie!
Pozdrawiam serdecznie!
2011-03-05 09:34 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, kolejny dzień.
Oto jedna z najważniejszych, najcenniejszych wypowiedzi, jakie ostatnio czytałem. Bardzo trafna, bardzo klarowna i bardzo pesymistyczna.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110305&typ=po&id=po01.txt
Trzeba mieć w sobie ogromnie dużo siły i dobra, przekraczającego możliwości samego człowieka, żeby przyjąć do wiadomości takie słowa, żyć i działać dalej. Potrzeba nam (mówię o Polakach, o POLAKACH, o nikim innym, nie chce mi się już gadać o nikim innym ani z nikim innym) wyjątkowa Pomoc w tych czasach. Ciśnie mi się na usta słowo na określenie tych czasów, ale nie użyję go. Zamiast nazywać, wolę działać, tak aby samo się Objawiło.
2011-03-04 23:25 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Dobry zwyczaj: nim pożyczysz, zobacz czy pożyczać warto.
Wypociny Tadeusza Święchowicza pt. "Smoleński upadek" powinny pozostać w witrynie księgarni, dałem się skusić, niestety.
Basiu, tekst Ściosa- genialny. Właśnie informacje tam zawarte cytowałem w naszej rozmowie. (Nie tylko ja linkowałem już do niego, Marcin też).
Podejrzewam , że Turowski to jeden z "kluczy". Basiu, mówiliśmy nie tylko o wątku "smoleńskim" ale "watykańskim". Warto zapamiętać informację, że ten superszpion miał (ma?) zastąpić Hannę Suchocką na stanowisku ambasadora przy Stolicy Piotrowej. Myślę, że nie wiemy jeszcze najważniejszej sprawy, jeśli chodzi o kontekst beatyfikacji Jana Pawła II.
http://www.rp.pl/artykul/580731.html?print=tak
Podejrzewam , że tak gwałtowne i drastyczne usunięcie ze świata przeciwników "pojednania" z Rosją ("pojednania" czyli integracji na poziomie także "duchowym" - w rozumieniu mondialistycznego bractwa synarchicznego) poprzedza być może Wydarzenie o wymiarze przekraczającym nasze wyobrażenia. Ja tu w GLOB'ie czynię od początku liczne do niego aluzje. Klucz "fatimski" otwiera wyobraźnię. A kto woli bardziej sensacyjne i popularne ujęcie, polecam "Gościa Papieża" Volkoffa.
Każdy, kto chce zajrzeć za parawan oficjalnych kłamstw,bez względu na wiek, płeć, wykształcenie i miejsce zamieszkania powinien śledzić na bieżąco publicystykę Ściosa czy FYM-a a także dyskusje na forach pod ich hipertekstami. To kopalnia prawdziwej wiedzy o naszym kraju. Wystarczy czytać, a rozmawiać? Nie zawsze warto. I nie ze wszystkimi. Także tutaj.
Natomiast czytanie NIE BOLI, dobrze, że jest CO czytać, na przekór totalniakom. "Księżycowy" serial bloggera Free Your Mind znajdzie się kiedyś w antologiach hipertekstów o Smoleńsku - kiedyś, w Wolnej Polsce.
http://lubczasopismo.salon24.pl/chcewiedziec/post/284175,dark-side-of-the-moon-2
Jutro ukaże się wywiad z FYM-em w blogpressie:
http://www.blogpress.pl/node/7798
A to odnośnik do przesłuchania montażysty Sławomira Wiśniewskiego.
(Swoją drogą - przypomina mi się MONTAŻ ... Volkoffa.)
http://www.youtube.com/watch?v=ctNcvVAqLUk&feature=related
Warto odsłuchać i obejrzeć w całości ten zapis, wiele istotnych kwestii poruszono w sejmie, przed komisją pod przewodnictwem nieocenionego (więc dlatego w mediach III Rzeszypospolitej zwykle wyszydzanego) Antoniego Macierewicza. Nazwa "Media III Rzeszypospolitej" nie dotyczą mojej Ojczyzny a pasożytniczej grupy , która obsiadła nasz kraj jak żarłoczna kolonia grzybów. Polecam artykuł profesora Zdzisława Krasnodębskiego:
http://www.rp.pl/artykul/621328_Krasnodebski--Czar-Platformy-prysl.html
I wezwanie na proces Jarosława Marka Rymkiewicza od lat walczącego z Psubractwem:
http://wpolityce.pl/view/7982/Jaroslaw_Marek_Rymkiewicz____
Zapraszam_na_te_rozprawe_wszystkich
__ktorzy_chca_zyc_w_Niepodleglej_Polsce_.html
=============
A tu jeszcze jedna historia NIE DLA DZIENNIKARZY ŚLEDCZYCH:
http://niemcy.salon24.pl/277874,czy-to-byl-fentanyl-czas-na-prawde
Dobrej Nocy, mimo wszystko!
2011-03-04 21:45 | pp3-Basia
Tak się złożyło,że powieliłam artykuł już linkowany wcześniej przez Bogdana.
Zupełnie nieświadomie, chyba przez zmęczenie...
Zatapiam się w lekturze innego ZAMKU.
To 'Zamek wewnętrzny'św.Teresy od Jezusa.
Dziękuję,Bogdanie!
Dobranoc
2011-03-04 21:06 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Do mrocznego schematu architektury 'Zamku' dodaję jeszcze jeden link:
http://wolnapolska.pl/index.php/Polska/2011030213447/turowski-architekt-przyjani-z-moskw/menu-id-247.html
Bogdanie,ten smoleński ślepy tor,daje wiele do myślenia...
Manipulacja w tym wypadku,to działnie przez silną sugestię.
Bardzo zwodnicze!
Pozdrawiam Wszystkich!
2011-03-04 18:10 | w.
Paweł Penarski to młodzieniec a pan Zalewski to już bez obrazy raczej nie.Fajni koledzy.
Dobry zwyczaj nie pożyczaj!
2011-03-04 14:29 | Ania z P.
Jednak Warto Rozmawiać
2011-03-03 18:29 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Czytelnikom książek (nie tylko młodzieżowej klasyki spod znaku Jurgielewiczowej) polecam poniższą recenzję. Reklamuję ten tekst, ponieważ Autorka napisała dokładnie to, co sam chciałem skrobnąć. To opinia na temat kolejnego w Polsce dezinformacyjnego badziewia "śledczego" na temat Smoleńska. Tym razem wydanego przez "FRONDĘ"! Kupiłem ten tom (nawet pożyczyłem na niego kasę od Pawła Penarskiego, bo zobaczyłem w witrynie księgarni a nie miałem przy sobie gotówki) i kiedy zacząłem go czytać , od razu jak obuchem uderzyło mnie motto, wspominające Ofiary Smoleńska a ignorujące całkowicie postać Prezydenta Kaczyńskiego i Jego Małżonki. Ki diabeł, pomyślałem! I nie pomyliłem się , bo cała reszta niemal niczym już nie różniła się od "a-mielizny" i "o-sieczki". (You know what I mean?) Taka sama dezinformacja. Ruski opanowali już wszystkie ośrodki? Jakkolwiek by było, to kiedy przyjdą podpalić dom i ustawią mnie przed plutonem, nie umrę ci ja z okrzykiem na ustach: "Niech żyje polskie dziennikarstwo śledcze!" Oj, nie! Resztę sobie już sami dośpiewajcie i doczytajcie niżej. Świetny tekścik. Tego w mediach nie znajdziecie, więc otwórzcie link:
http://niepoprawni.pl/blog/3626/smolenski-slepy-tor
2011-03-03 11:23 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Logicznie myśląc: CI kosmici są jednak od początku "nasi" tzn. "tutejsi".
Tak jak nie każdy Obcy to kosmita.
Wot, Łogika!
2011-03-03 09:00 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Dobrzy Ludzie!
Pozwólcie, że tak "z rańca" wkleję tu tekst, który traktuje o sprawach i sprawkach, których nie uświadczysz na naszych cudownych świetlistych ekranach oraz "w eterze". A to dlatego, jak już pisałem, nasz "eter" opanowali "Obcy-Kosmici" a i w TV pracują "zielone ludki" z antenkami odbierającymi sygnały z "
".
A oto i FYM o "Obcych" z tytułem nawiązującym do wiekopomnego dzieła KAMANDY PINKA FŁOJDA:
http://freeyourmind.salon24.pl/283610,dark-side-of-the-moon
=============
FREE YOUR MIND: Dark Side of the Moon
Każda porządna historia z lotem w kosmos musi zawierać epizod ze spotkaniem Obcych – i historia z pierwszym Polakiem na Księżycu też zawiera takie momenty. S. Wiśniewski bowiem po dokonaniu swych historycznych skoków na księżycowej ziemi, zostaje schwytany przez Obcych, co opisuje (tak od 01.11.33 http://www.youtube.com/watch?v=yifz6Se52kE&feature=related; do tego materiału będę się często w niniejszym poście odwoływał) w ten sposób:
„jak usłyszałem, że jest Polak, to wydawało mi się w tym momencie dobrze, nie wiem, nie zastrzelą mnie, nie aresztują, nie zrobią mi krzywdę i rozmowa była (…) oni zapytali tego polskiego dyplomaty, czy on... czy wie, kto ja jestem. On mówi: „Ja nie znam tego człowieka, proszę go aresztować, zabrać, zabrać mu i zniszczyć sprzęt”. No w tym momencie zrobiło mi się podwójnie przykro, że polski, Polak, który wg mnie powinien mi pomóc, ewentualnie w jakiś sposób, no, zabrzmi to może dość banalnie, ale stanąć w mojej obronie. Jeśli mówię, kto ja jestem, a np. nie wpadłem na pomysł, żeby wziąć ze sobą jakikolwiek dokument (?? - przyp. F.Y.M. - na ruskie wojskowe lotnisko bez bumagi?)... no to, no poczułem się po prostu bardzo źle i mało komfortowo. Bo jeśli rozumiem, Rosjanie chcą mi zrobić krzywdę, czy ewentualnie, wiadomo, to jest ich praca, ich obowiązek, ale jeśli do tego jeszcze Polak się dokłada, to nie jest rzecz sympatyczna, o której chciałoby się wspominać.”
Jest to nieco inna wersja od tej z 10 Kwietnia, która brzmiała mniej więcej tak:
„Tam próbowałem uciekać przed tymi FSB, bo zaczęli mnie ganiać – no to wiesz, oni mnie, a ja ich, no a jak wpadłem potąd w błoto, no to już niestety nie mogłem już... Złapali mnie, wyrwali, kazali oddać kasetę (…) Jakby nie to, że wpadłem w błoto, to bym im uciekł, i z drugiej strony zrobił zdjęcia.
Chłopaki mnie OMON-owcy chwycili i mówią: „Do tiurmy pójdziesz!” A ja pytam się: „Za co? Ja jestem z polskiej telewizji, to jest moja robota, to jest mój obowiązek. Coś im musiałem powiedzieć, żeby mnie nie zastrzelili. Już raz miałem makarowa przy łbie.”
Wracając zaś do relacji SW przed zespołem parlamentarnym min. A. Macierewicza, to może nieco zdumiewać fakt, iż epizod z przystawieniem makarowa do łba został przez SW zupełnie pominięty. Wiele on rzeczy „pamiętał jak dziś”, wiele pamiętał nawet lepiej niż zaraz „po katastrofie”, ale tej jednej najwyraźniej nie pamiętał w ogóle. Oczywiście, zdarza się, choć moim zdaniem ciężko jest zapomnieć chwilę, gdy ktoś nam grozi bronią, przystawiając ją do naszej skroni. Czy więc grożono w taki sposób SW, czy nie? A jeśli tak, to kto i w którym momencie? Czy G. Cyganowski, nakazujący ruskim specsłużbom zatrzymać polskiego montażystę i skonfiskować, a nawet zniszczyć sprzęt, był uzbrojony, czy nie? I jak się tenże Cyganowski znalazł koło tych ruskich wozów strażackich? Przybył jednym z nich z płyty lotniska, na której miał oczekiwać na przylot prezydenckiej delegacji? Kiedy się tam pojawił? To nowe kwestie, które sygnalizuję niezmordowanym blogerom, dziennikarzom śledczym i sejmowemu zespołowi.
SW, skoro już jesteśmy przy tych strażackich wozach, zaczynając swoją prezentację (0.34.34), sam sobie cierpliwie odpowiada na pewne nasuwające się pytania – jednym z nich jest to dotyczące, co tu dużo kryć, dość sporej i widocznej opieszałości smoleńskich strażaków. Skąd ona? Mamy jasne od SW wytłumaczenie:
„Dlaczego oni przyjechali tak późno, mimo tego, że byli tak blisko? Rzecz w tym, że prawdopodobnież... później pytałem tego strażaka(kiedy była ku temu okazja? - przyp. F.Y.M.), bo oni myśleli, że się zdarzył wypadek na szosie. Tam jest zaraz szosa wylotowa ze Smoleńska i ta straż jechała tą szosą. Tam nie da się po prostu zjechać, bo tam jest taki wysoki jest nasyp i musieli zawrócić i pojechać od strony lotniska.”
Ciekawe, prawda? Najciekawsza i najważniejsza jednak rzecz związana z księżycowym obrazem SW jest teraz, proszę o pełne skupienie :). SW przekazuje swój materiał do „polskiego wozu transmisyjnego”, jak twierdzi, 1/2h lub maks. 1h po „zatrzymaniu”, a więc, załóżmy: koło godz. 10-tej (pol. czasu). Abstrahuję już w tym miejscu od kwestii, czy Ruscy mu ukradli ten legendarny materiał, czy go skopiowali po zarekwirowaniu, czy też wzięli sobie, jak to opowiadał SW, z „otwartego kanału” (jak powie „wszystko, co szło z polskiego wozu satelitarnego, każdy mógł sobie brać”, tak jakby było cokolwiek sensownego do wzięcia poza relacją SW; jakby półki wprost uginały się od kaset), który wspaniałomyślnie uruchomiono w polskim wozie – a więc mniejsza teraz z tym, co spowodowało, że emisja w ruskiej telewizji nieco poprzedziła emisję w TVP Info.
Zauważmy bowiem jedną, naprawdę podstawową i zaskakującą rzecz. Materiał SW musiał zawierać parametry czasowe (związane z „zegarem kamery”; wiele o tym zresztą opowiada sam legendarny autor 0.27.04 materiału sejmowego na youtube) - zatem w owym wozie transmisyjnym, z którego tenże materiał 10 Kwietnia niedługo po 10-tej (pol. czasu) „poszedł na cały świat” i obiegł glob ziemski wzdłuż i wszerz, musiano WIDZIEĆ przed emisją, że... księżycowy film SW zaczyna się, co przecież stoi jak byk w pierwszym kadrze, o godz. 8.49.02, powtarzam o 8.49.02, podczas gdy „cały świat” już wiedział, że do katastrofy tupolewa doszło o... 8.56.
Czy więc w tymże „wozie” żadnemu specowi czy szpecowi nie przyszło do głowy proste pytanie, jak to możliwe, że polski montażysta swym obiektywem łapie „czarną skrzynkę” o 8.49.59, a kawałek skrzydła i statecznika z biało-czerwoną szachownicą oraz całe pobojowisko ma w kadrze już o 8.49.09, a więc jak do cholery jest możliwe, by ów montażysta... nakręcił te szczątki PRZED katastrofą? Czy też przeciwnie, takie pytanie przyszło niejednemu specowi do głowy i z tego właśnie powodu materiał „poszedł w świat” BEZ parametrów czasowych?
Kto tam w tym wozie wtedy dyżurował, hę? Nie tylko z kwiatu polskiej żurnalistyki, ale z kwiatu polskich specsłużb?
Ale to nie koniec mojej opowieści o ciemnej, mrocznej stronie Księżyca. Wróćmy jeszcze na pożegnanie do jednej z największych przygód naszego bohatera, który stoi aktualnie „na dworzu”, bo go, jak moglibyśmy powiedzieć, „zwolniono z aresztu” w samochodzie. Tymże samochodem wywieźli go pod bramę lotniska OMON-owcy (ci sami, którym dziękował i których przepraszał swego czasu Graś), co wcześniej capnęli SW z pobojowiska. „Kawał chłopa”, czyli fajny oficer FSB, towarzyszy naszemu moonwalkerowi, trzymając torbę z jego sprzętem (1h17')):
„i on mnie pilnował. Ja pilnowałem jego – on pilnował mnie (śmiech)(to trochę tak, jak z tym ganianiem się 10 Kwietnia z FSB-kami po błocie na Siewiernym – przyp. F.Y.M.) (…) i próbowałem właśnie w jakiś sposób porozmawiać z nim, dojść do porozumienia, żeby np. oddał mi ten sprzęt. On powiedział: „Jak narozrabiałeś, to cierp.” (…) I później po jakimś czasie – nie powiem, czy to było po 10 czy 15 min. w międzyczasie miałem możliwość krótką, krótkie spotkanie, rozmowy z red. Baterem, który tam był na miejscu. I powiedziałem mu, jaka jest sytuacja... Była taka mało grzeczna wymiana słów. On to dość niezbyt sympatycznie skomentował: „Co ty, człowieku, opowiadasz?” Ja mówię: „No, człowieku, przecież byłem, widziałem. Tam jest moja torba, tam są moje zdjęcia”.”
Jak możemy się domyślić z tej scenki – Bater wysłuchuje relacji SW o jego pobycie na Księżycu i o zatrzymaniu tudzież o zarekwirowaniu sprzętu; tej zapewne, którą wygłasza SW wnet za bramą w doskonale nam znanych migawkach (http://www.youtube.com/watch?v=yifz6Se52kE&feature=related) - i Bater reaguje obcesowo zapewne z tego powodu, że już „cały świat wie”, że doszło do „katastrofy prezydenckiego tupolewa na Siewiernym”, a jeden jedyny SW, który był na MIEJSCU, sprawia wrażenie ślepego i głuchego, jakby nie widział i nie słyszał TEJ właśnie katastrofy, i pitoli od rzeczy. Bater jednak najwyraźniej nie informuje wtedy SW o tym, co się stało (tzn. jak widzi to wszystko „świat”) - ten ostatni wszak dopiero siedząc w kolejnym wozie dostaje sms-a „od kogoś z Wwy” z newsem o tragedii. Ale ta obcesowość Batera mogła się wiązać także z tym, że SW został zatrzymany przez ruskie specsłużby, a więc pewnie coś „w takiej chwili” narozrabiał (jak to ujął jeden z oficerów FSB).
Bater zatem, tak jak i Cyganowski o wiele lepiej zdają się rozumieć racje Obcych niż naszego księżycowego bohatera, co też jest bardzo ciekawe. (Nawiasem mówiąc, czy to możliwe, by taki pracownik ambasady czekający na lotnisku nie miał przy sobie listy ludzi mediów akredytowanych do obu (z 7 i 10 kwietnia) wizyt w Katyniu?) FSB zaś okazuje się niezwykle wielkoduszne, bo z uwagi na to, że SW „nic nie zarejestrował” swoją kamerą (jak im zaprezentował po odsiadce w tym drugim aucie) i przez wzgląd na zabłocone ubranie montażysty, odwozi go pod sam hotel: „Było to o tyle sympatyczne:„Gdzie taki brudny pójdziesz, zabłocony”, wspomina SW. To jest dopiero happy end. To dopiero prawdziwa przygoda po lądowaniu na Księżycu!
Brakuje tylko klasycznego „maładiec” po stwierdzeniu pułkownika FSB: „no to jak nic nie nagrał, to trzeba człowieka puścić. No to jak nie ma nic, nie ma nic nagranego, nic na niego nie mamy, to jedź, człowieku do hotelu”. Najpierw więc „kaseta na wabia” (z 7 kwietnia) oddana ruskiej bezpiece na pobojowisku, potem po „aresztowaniu na niecałą godzinę” przewinięcie taśmy w kamerze i pokazanie (ruskiej bezpiece) kompletnej nicości, jeśli chodzi o zapis księżycowej wędrówki. Bond mógłby brać lekcje u SW i to za ciężkie pieniądze, nie za ruble transferowe. Nic zatem dziwnego, że FSB wymięka i faktycznie odwozi montażystę pod hotel ulokowany w odległości rzutu beretką Plusnina od bramy lotniska.
* * *
SW siedząc przed zespołem parlamentarnym, w chwili jakiegoś chyba nadmiernego wyluzowania, wyrzekł następującą mądrościową sentencję (0.38.24): „Dobrze, że akurat tam spadł”, mając oczywiście na myśli polskiego tupolewa. Miało to w pewnym skrócie (myślowym) oznaczać to, że 10 Kwietnia mogła być jeszcze większa masakra, „gdyby tupolew poleciał dalej” – na autobusy z ludźmi lub pobliskie budynki. Parafrazując tę złotą myśl, możemy rzec: dobrze, że pierwszy Polak spadł na księżycową ziemię na Siewiernym, bo to dzięki niemu wiemy, że tam tupolew w ogóle nie doleciał. I nie spadł.
SW wprawdzie mówi wyraźnie (0.26.40): „Dopiero później, będąc zatrzymanym, miałem świadomość, jakiego zdarzenia, jakiej katastrofy jestem świadkiem”, ale różni „wojskowi fachowcy” (zapewne i z Rosji, i z Polski) sprawili, że tę świadomość w pełni odzyskał i ma do dziś. Czy pomagali mu także sparametryzować czasowo materiał nakręcony 10 Kwietnia? Takie pytanie nasuwa się w kontekście stwierdzenia SW (0.27.04), jakoby szacowna „komisja pana Millera” uznała czas podany w kamerze za pewien układ odniesienia do wielu innych zdarzeń i za „czas wiarygodny”. Oczywiście nie śmiem wątpić w wiarygodność „zegara kamery” montażysty TVP, chciałbym tylko wiedzieć, do jakiego zegarka (i kiedy dokładnie) ustawiał nasz księżycowy wędrowiec ów słynny „zegar kamery”? Do polskiego czy ruskiego? I czy nie było to czasem tak jakoś... po „zdarzeniu”?
=============
Och, jak dużo podobnych śledztw, tyle , że ... w sieci.
"Dziennikarzy śledczych" oraz autorów głośnych książek o Smoleńsku zajmują zupełnie inne kwestie, ale oni mają inny gust, bardziej wysublimowany, przefiltrowany. Na okładce "Dark side of the Moon" jest - o ile mnie pamięć nie myli - piękny pryzmat, przez który przebiega promień, rozszczepiany w cudowną tęczę. Każdy kryształ "dziennikarstwa śledczego" tak właśnie winien tęczowo rozszczepiać , no i rozszczepia, rozszczepia, bez dwóch zdań.
2011-03-02 22:45 | Marcin
Witaj Basiu
Zastanawiam się czasem, raz dłużej, raz krócej co ma nam uświadomić Smoleńsk. nam jako poszczególnym jednostkom, nam jako Narodowi.
Jeszcze tego nie wiem, ale wydaje mi się że Chrystus potrząsnął mną mocno i mówi obudź się człowieku. Chyba się budzę, zimno mi...
2011-03-02 22:15 | pp3 Basia
Dobry wieczór Bogdanie,Michale Marcinie.
Witajcie z Krakowa!
Niezbyt dobrze idzie mi pisanie na klawiaturze laptopa Izabeli,
wiec bedę się streszczała.
Chrystus w przestrzeni,jako sferze...albo stratosferze,
miał i będzie zawsze miał swoje miejsce.
Nie decydujemy o tym ani my,ani politycy,ani jakieś rosyjskie gazety,
których autorom wydaje się ,że mogą manipulowc w dowolny
sposób jego wizerunkiem.
Pomniki powstają ku czci Osoby Boskiej.Budowniczowie ich przeminą,
ale przesłanie pozostaje...
Szłam dzisiaj ulicą Grodzką,przede mną dwóch panów w średnim wieku
opowiadało o tragedii smoleńskiej 2010 roku...w języku angielskim.
Widziałam smutek na ich twarzach.Kiwali głowami z politowaniem...
Jak wielkie nieszczęście spotkało Polskę.
A może to doswiadczenie ma nam Polakom uświadomic coś?
Życzę Wam dobrej nocy.
2011-03-02 22:02 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór,
kolejnego dnia, który -mam głęboką nadzieję- przybliża nas do poznania prawdy o śmierci Prezydenta i towarzyszących mu Osób. Przybliża wbrew wszelkim "oddalaczom", "inhibitorom", "przeszkadzajkom"; przybliża, mimo, że jest ich legion; tych wszystkich zadaniowanych przebierańców udających dziennikarzy, ekspertów czy demokratycznych polityków. Marcinie, pozostaje nam na razie takie inteligentne szyderstwo, ironia, albo ... patos. Ja przestałem bać się patosu. Dlatego trzymam się ufnie ZNAKÓW i SYMBOLI. Choćby znana gazetka co dzień urządzała sobie "szyderę" i inne swoje seanse. Dzięki Michale za te adresy!
Nasuwa mi się znów uwaga warsztatowa, rodzaj autokomentarza, refleksja wewnętrzna (jak to mówią uczeni literaturoznawcy: AUTOTELICZNA)- na temat mojego GLOB'u. Od samego początku założyłem sobie, że mój dzienniczek internetowy będzie rodzajem skomplikowanej, sieciowej struktury, w której poszczególne elementy będą zmienne i wymienne, będą się łączyć na innych zasadach niż zwyczajna chronologiczna linearność; jednak nie zdawałem sobie sprawy ze swoich faktycznych intencji; starałem się po prostu oddawać -tak wiernie jak potrafię- styl i sposób mojego postrzegania siebie/świata. A tu okazało się nagle, że wszystko było preludium do Katastrofy, nie tylko w sensie tematycznym (obsesja masowej śmierci, objawiająca się w nadobecności motywów mortualnych) ale i strukturalnym.
GLOB zachęca bowiem do ruchu po kuli , z nawrotami do tych samych miejsc, które już nie są tym samym po miesiącach i latach. Wracam ostatnio do tych samych wpisów, nie tylko dlatego, że do niektórych mam wyraźny sentyment. Po prostu dostrzegam w tym CIĄGU notatek pewną logiczną CIĄGŁOŚĆ, której sobie nie zakładałem. I to jest dla mnie najdziwniejsze. Tak jak nie wiedziałem do końca jaką INTENSYWNOŚĆ przybierze metafora CIEMNYCH OKULARÓW, którą wydobyłem z rekwizytu ze starego filmu Johna Carpentera.
Czytam swój wpis z kluczowego 2008 roku:
http://www.rmf.fm/blogi/?bid=2462
i WIDZĘ dzisiaj multiplikujących się synarchicznych "kosmitów" przebranych w drogie garnitury, w szatki i ciuszki markowych firm, widzę pod studyjnym telewizyjnym stolikiem ich stopy na wysokich czerwonych obcasach-kopytkach. Ubieram ciemne okulary i widzę ich wredne mordy podobne do czaszek na zdjęciach RTG, słyszę ich skrzek wyłaniający się z radiowych i telewizyjnych głosów. Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa , które sączą co dzień niewolonym "Ziemianom" ci obcy "kosmici" przez swoje szczekaczki, przekraczają nasze ziemskie wymiary, przekraczają ludzkie pojęcie, są astronomiczne, niewyobrażalne. Dlatego tak trafny wydaje mi się kpiarski tytuł wpisu FYM-a - "Pierwszy Polak na księżycu" o specyficznym smoleńskim świadku. Księżycowa jest dziś Polska, to jakaś kraina z tanich filmów SF.
http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/post/283188,pierwszy-polak-na-ksiezycu
Obcy są wśród nas, oni żyją - they live. Większość tych tak zwanych 'reporterów śledczych' , autorów książek o Smoleńsku przyleciało do nas w spodkach, to są jacyś nowi Marksjanie. Codziennie mocno się szczypię, gdzie ja żyję, dziwię się , że jest tu normalna grawitacja, jestem zaskoczony, że drzewa rosną koronami w górę, korzeniami w dół. Bo gdyby przyjąć logikę większości "smoleńskich" wywodów oficjalnych instytucji i większości mediów, RACJONALIZM MUSIAŁBY JUŻ PRZESTAĆ OBOWIĄZYWAĆ, należałoby już wprowadzić w życie kryteria surrealizmu, kafkowski absurd.
Trzeba to powiedzieć jasno, nie udawać, że jest inaczej : na naszych oczach następuje krach tzw. DZIENNIKARSTWA. Kto się łudził, ten powinien przejrzeć na oczy. Nie ma już tego zawodu, na jego ruinach rodzi się nowe niezdefiniowane jeszcze posłannictwo, zakwita to tu, to tam, głównie w sieci. Ale także w "zbójeckich książkach" wydawanych niemal jak bibuła w niszowych oficynach. Smoleńsk tylko obnażył do końca jaka jest prawda.
Popatrzcie uważnie na swoje włączone migające kolorami kłamstwa orwellowskie telewizory, posłuchajcie wielu czołowych radiowych dziennikarzy zamkniętych w małych celkach zniewolonych umysłów. Jedna wielka bujda, ściema, celebra i zeszmacenie. Na szczęście synarchiczni ARCHITEKCI nie są jeszcze w stanie zamknąć ust wszystkim prawdomówcom.
Dlatego mogę sobie czytać wieczorem takie wpisy jak te:
- O SMOLEŃSKICH MATACTWACH I SŁAWOMIRZE "FILMOWAŁEM MGŁĘ" WIŚNIEWSKIM
http://marektomasz.salon24.pl/282479,powiazania-rosyjskich-blacharzy-z-rosyjskim-piecykiem-hipoteza
- O AGENCIE W SŁUŻBIE MINISTRA RADOSŁAWA "DORŻNĄĆ WATAHĘ" SIKORSKIEGO
(Marcinie, znów nam się zdarzyła lekturowa synchroniczność :))
http://cogito.salon24.pl/283511,tomasz-turowski-architekt-przyjazni-z-moskwa
- O WICEPREMIERZE WALDEMARZE "KOCHAM GAZPROM" PAWLAKU
http://urbas.nowyekran.pl/post/4943,gazowy-bandytyzm-rosji
- O WŁADYSŁAWIE "PROFESORZE" BARTOSZEWSKIM:
http://niezalezna.pl/6876-okupacja-niemiecka-w-polsce-wg-bartoszewskiego
- O BASILU "DANZIG" KERSKIM
http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/5002,anna-fotyga-ile-polski-w-gdansku
- I JESZCZE NASZ GLOB Z LOTU ORŁA BIAŁEGO
http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1950
Jutro kolejna tyraliera złożona z MORDERCÓW MATRIOSZEK MATRIXA.
Dobrej Nocy, mimo wszystko!
2011-03-02 21:18 | Marcin
Witajcie
Bogdanie z pewnością nasz raport będzie prawdziwszy niż prawda. Już to zresztą zapowiedziano. Wargolodzy zajmą się skrupulatnie badaniem ruchów warg Protasiuka i Błasika. Podejrzewam, że pójdzie im znacznie sprawniej gdy na nagraniu obaj panowie będą odwróceni tyłem do kamery. A może powołani zostaną inni eksperci, np. tacy od wykrywania oparów alkoholu w wydychanym powietrzu ujawnionym na nagraniu video.
Jak widać agenturalna błazenada daje kolejny popis kunsztu. A skoro już o agencie,to Cezary Gmyz napisał w poprzednim Uwarzam Rze ciekawą historię pewnego agenta (Orsom i Ritter)
Teraz coś z grubej rury.
http://cogito.salon24.pl/283511,tomasz-turowski-architekt-przyjazni-z-moskwa
Z pozdrowieniami
2011-03-02 21:12 | Michał
Dobry wieczór,
ja bardzo krótko.
To, co napisałeś, Bogdanie o Chrystusie-Lotniku i krzyżu-samolocie, przypomniało mi pewien tekst, który niedawno czytałem. Dotyczył on symulacji, jaką przeprowadzono na początku XXI wieku.
Tekst zaczynał się słowami:
"Samolot rozbił się w Świebodzinie, uderzając wprost w przenajświętsze ramiona pomnika Chrystusa Króla. Zginęło dwóch młodych pilotów, czterech generałów, sześciu pułkowników, szef MON oraz jedna osoba na ziemi - 23-letnia dziewczyna w ostatnim miesiącu ośmioraczej ciąży. Historia ta, oczywiście, nie jest prawdą, tylko symulacją tego, co może się wydarzyć. Największy pomnik Jezusa na świecie stanowi bowiem zagrożenie dla nisko przelatujących maszyn".
http://forum.gazeta.pl/forum/w,95165,120437494,120437494,Chrystus_spod_czerwonej_latarni.html
Kilka miesięcy temu w niektórych serwisach internetowych popularne były też doniesienia o kształcie, w jaki miały się ułożyć szczątki prezydenckiego Tupolewa 10 kwietnia:
http://www.wykop.pl/link/407039/szczatki-tupolewa-to-chrystus-na-krzyzu/
I na koniec tej "kartoteki" "doniesienia" rosyjskiej prasy, z września 2010:
"Najbardziej fanatyczni demonstranci widzą w Lechu Kaczyńskim niemal drugiego Chrystusa - zauważa "Niezawisimaja Gazieta", informując o konflikcie o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie".
Bez komentarza? Nie, "Wyślij komentarz".
Pozdrawiam Was,
M.
2011-03-01 23:05 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Spoglądam na pierwszą fotografię z albumu od Hani, grynszpanowego koloru drzeworyt przedstawia Chrystusa niosącego Krzyż, krągłe "łebki" gwoździ -nienaturalnie wielkie- przebijają w dwóch "nietradycyjnych" miejscach ciało Zbawiciela, w trzech -drewniane ramiona, jakby aeroplanu, powietrznego statku Wniebowstąpienia; na białym,szerokim marginesie strony, odwrócone litery pionowego napisu, zawołania po łacinie: CRUX MEA LUX MEA, Krzyż Mój, Światło Me. Od dziesiątego kwietnia kontempluję tę nowoczesną zmaterializowaną metaforę, która nie wiedzieć czemu od lat nie dawała mi spokoju. To figura Chrystusa-Lotnika i Krzyża-Samolotu użyta przez Guillaume'a Apollinaire'a (genialnego francuskiego poetę o polskich korzeniach) w jego słynnym poemacie "Strefa" z roku 1913. Oto fragment:
"(...)Bóg co umiera w piątek a zmartwychwstaje w niedzielę
To Chrystus który lepiej od lotników lata
On najwyższym wzlotem bije rekord świata(...)"
Pamiętam zaskoczenie , kiedy 24 października 1998 roku zwiedzałem katedrę w Muenster. (Byłem wówczas w tym mieście razem z delegacją dziennikarzy towarzyszących ówczesnemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Były to wielkie europejskie obchody 350 rocznicy zawarcia pokoju westfalskiego.)
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bf/MuensterDomHauptschiff.jpg
Gdy spoglądałem z dołu na wiszący "w powietrzu" krucyfiks w niemieckiej katedrze zbombardowanej w czasie wojny przez lotnictwo RAF-u, brzmiały mi w uszach wersy ze "Strefy". Podzieliłem się tym wrażeniem szeptem z jednym z dziennikarzy, który razem ze mną przechadzał się po świątyni. Podobna iluminacja nastąpiła dokładnie dekadę później: w październiku 2008 roku!
To skojarzenie było lite-motywem mojego wpisu o "wrzymowstąpieniu".
Przypominam to sobie od czasu do czasu z coraz większym zdumieniem.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/bom-prymicje-w-rzymie-cz-12-i-3,4199
Ta kontaminacja KRZYŻ-SAMOLOT , CHRYSTUS-LOTNIK wydaje mi się bardzo istotnym szyfrem naszych dziejów najnowszych po 10 kwietnia 2010. Wokół tego symbolicznego obrazu układa mi się coraz więcej szczątków wiedzy.
Ten KRZYŻ strącony z NIEBA na ZIEMIĘ albo porwany z NIEBA to dla mnie istotny znak. Jestem pewien , że to polskie cierpienie nie pójdzie na marne,pod jednym wszakże warunkiem: jeśli ja sam w sobie przeprowadzę wewnętrzne dochodzenie, wskażę (nie "skażę" - bo to nie moja kompetencja) własnego winnego. Piszę tu o delikatnej sprawie duchowej, która zawsze winna zaczynać się od ja, JA WEWNĘTRZNEGO. Pracę nad "Zamkiem" uważam za etap tej intymnej pracy, z której się tu Wam nieskromnie spowiadam.
Moja wina to brak większego zdecydowania. Słabość w obliczu niebywałych KŁAMSTW wokół Smoleńska. Apogeum to sprawa rzekomego "sporu" Błasik/Protasiuk, hucpa wojskowej prokuratury i komisji Millera, która - warto to cały czas podkreślać- tak jak ruski MAK działa w swoim interesie. Miller jako szef MSWiA jest przecież zwierzchnikiem BOR-u, który przyczynił się do tragedii przez liczne zaniedbania (mówiąc bardzo delikatnie). Wmawiają nam teraz , że jakiś niewyraźny film bez fonii z kamery monitoringu na Okęciu będzie analizowany przez specjalistów od "ruchu warg". Ci "WARGOLODZY" mają wyłapać słowa wypowiadane przez bohaterów rzekomego sporu. A świadkiem tej "scysji" ma być - kto? - BOR-owiec, czyli jakiś gość od generała Janickiego, który sobie nagle o kłótni przypomniał. Nie narzekajmy zbytnio na MAK i generał Anodinę, bo czuję , że "raport" "naszej" "polskiej" "komisji" może jeszcze przebić czekistów z Moskwy. Nie chcę być złym prorokiem, ale ten minister o byczym spojrzeniu, cedzący brednie, już się postara być bardziej ruski niż Rusek.
Oto błyskotliwy komentarz bloggera Seawolfa:
http://niezalezna.pl/6763-ruch-warga
Marcinie!
Tak się złożyło, że w tym czasie czytaliśmy te same hiperteksty.
FYM z niesamowitą skrupulatnością przeanalizował wypowiedzi tajemniczego pana Sławomira "Filmowałem Mgłę" Wiśniewskiego. Kolejna lektura obowiązkowa. Ja oprócz wątków "smoleńskich" zwróciłem uwagę na zagadkowe elementy biografii Pana Montażysty.
Oto na co zwraca uwagę blogger Free Your Mind:
=============
"(...)Może jakimś dodatkowym tropem jest tajemnicza, dawna narzeczona z Rosji, która, jak sam SW wspominał (95'), wprowadziła go w arkana grażdańskiego języka, ale też i w specyfikę działania ruskich specsłużb- za czasów szczytu Gorbaczow-Reagan? Kiedy to było, swoją drogą. Łza się w oku kręci na wspomnienie złotych lat 80. jaruzelszczyzny. Ba, o który szczyt chodzi? Pewnie o ten moskiewski z 1988 r.? SW miał akredytację przy obsłudze tego szczytu z peerelowskiej telewizji? (...)"
=============
Przeczytajcie koniecznie znakomity tekst, który zawstydza mnie dziennikarza, a przede wszystkim powinien "dziennikarzy śledczych" :
http://freeyourmind.salon24.pl/283188,pierwszy-polak-na-ksiezycu
Zresztą w blogosferze jest mnóstwo znakomitego dziennikarstwa.
Chłonę dziennie mnóstwo blogów, komentarzy, raportów.
Polecam z innej niż smoleńska "beczki" - świetny wpis polityka:
Europoseł Kuźmiuk potwierdza tekstem moje podejrzenia co do GUS-u.
Zażartowałem parę dni temu w rozmowach z dziennikarzami na porannej odprawie, że afera wokół GUS-u służy być może opanowaniu przez rząd ośrodka statystycznego, żeby uprawiać kłamliwą gierkowską propagandę.
I to wcale nie musi być DOWCIP:
http://niezalezna.pl/6789-fachowcy-od-podwojnej-ksiegowosci
Trochę tu mówiliśmy o nowym blogowym tekście premiera Kaczyńskiego.
Warto zwrócić uwagę także na sprawy , które porusza w wywiadzie dla "Uważam Rze".
Oto cena autostrady za czasów PEŁO:
=============
Jarosław Kaczyński mówi:
<"(...)Gdybyśmy byli dzisiaj u władzy, byłoby dużo lepiej. A przede wszystkim nie byłoby tego, co zdarzyło się w Warszawie w przypadku trasy S8.
Czyli?
Czyli budowy dziesięciokilometrowego odcinka autostrady za 2 miliardy 200 milionów złotych. To daje 220 milionów złotych za kilometr! Jak usłyszałem tę informację, prosiłem o jej sprawdzenie. Niestety, jest prawdziwa.
Buduje więc obecna władza drogi drożej, niż kosztuje to, gdy drogę kuje się w litej skale, na przykład pod fiordem norweskim. To niebywałe. To w oświetleniu iluminacyjnym pokazuje, co się dzieje w Polsce. Jak pewna grupa ludzi przejmuje ogromną część środków społecznych. Podobnie dzieje się w wielu obszarach. (...)
Sprawdźcie sobie:
http://uwazamrze.pl/2011/02/wykluczam-koalicje-z-napieralskim/
http://kontakt24.tvn.pl/temat,trasa-s8-nareszcie-otwarta,66582.html
Ten rząd i ta cała "partia" PEŁO jest jak komando terrorystów- które stosuje taktykę "spalonej ziemi".
Przekonacie się prędzej czy później, że w moich słowach nie ma krzty przesady.
Dobrej Nocy, mimo wszystko .............
2011-03-01 21:12 | Marcin
... i jeszcze coś od Rzepy
http://blog.rp.pl/feusette/2011/03/01/dziennikarze-jak-pizze-na-telefon
prawdziwe, choć cholernie mnie przygnębiające
2011-03-01 20:50 | Marcin
Witajcie
pozwolę sobie skorzystać z zaproszenia do komentowania. Jarosław Kaczyński można powiedzieć zebrał w jedną całość to wszystko o czym nie raz pisaliśmy na Globie. Nie powiedział zresztą w tej kwestii nic nowego. Zastanawiająca jest zupełna cisza w eterze. Gdzie są zwarte szeregi PO? Gdzie ta krytyka i straszenie kaczorem z przewlekłą rusofobią. Nie ma. I wszystko jasne. Snajper jest sprawny, a kula precyzyjnie doszła celu. Nie dowiemy się o tym z TVN, Polsatu, nawet TVP tego na razie nie puści.
Na razie będziemy się emocjonowali nowymi ramufkami w tivi.
Pozdrawiam Wszystkich a na koniec
trzy świeże wątki, niekoniecznie na wtorkowy wieczór ;-)
http://wgadowski.salon24.pl/283127,wojna-i-milosc-koniecznie
http://freeyourmind.salon24.pl/283188,pierwszy-polak-na-ksiezycu
http://seawolf.salon24.pl/283189,najczarniejszy-scenariusz
Trzymajcie się ciepło
2011-03-01 20:34 | pp3-Basia
Dobry wieczór Haniu,Bogdanie Michale i Wszyscy obecni!
O!widzę film z prezentacji na żywo!
Bardzo udany występ Bogdanie.Jak widzę został nagrodzony gromkimi brawami tłumnie zgromadzonej publiczności.
Mój czas jest dzisiaj bardzo napięty.
Przygotowuję się do zjazdu,i ...;)
Zerknę jeszcze później,przeczytac nowy wpis JK.
2011-03-01 20:01 | Hania
Bogdan:
'... potem wrócił, wszystko to wykonując powoli i dokładnie i obserwując tylko własne ślady na śniegu, wreszcie zamknął się w stajni i pogasił wszędzie światło - bo i dla kogo miałoby świecić. Jedynie na górze błyszczała szparka w drewnianej galeryjce, zatrzymując błąkające się spojrzenie.'
Dzięki, Bogdan. Niech Cię prowadzi - poprzez swoje Przesłanie.
Michale, dzięki za ten link. Obejrzałam z wielką przyjemnością.
To żadna wsypa, Panowie. Wręcz odwrotnie. Przynajmniej moim skromnym zdaniem.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło.
Dobranoc.
2011-03-01 18:56 | P;p
Dzień dobry
2011-02-28 21:53 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Spotkały mnie dzisiaj wspaniałe niespodzianki.
Dzięki Wam, dzięki serdeczne: Haniu i Michale.
Jestem pod ogromnym wrażeniem wspaniałej przesyłki z "kafkowskim" mottem,
Haniu. Przed chwilą obejrzałem album z moją starszą córką.
To coś tak wyjątkowego i zjawiskowego, że słów mi brak.
Obiecałem sobie , że każdy dzień poświęcę na kontemplację jednej fotografii sacrum, Haniu! Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam!
Basiu, aluzja do "Żonglera" aktualna jak nigdy!
Michale, jestem Ci wdzięczny za tak cierpliwe uczestnictwo w grze.
Być może ja zbyt często za bardzo mnożę trudności i przeszkody.
Jednak doszedłem do wniosku, że "Z.A.M.E.K." ma swoje prawa i przywileje.
Nie można zrozumieć współczesnego przesłania tej księgi bez sporej dawki rozczarowania, błądzenia, frustracji, zwątpienia i poczucia bezsensu.
Mam jednak nadzieję, że to życiowe doświadczenie okaże się cenniejsze niż towarzyszące mu niewygody. W każdym razie ja je w pełni zaakceptowałem, nie tracąc jednocześnie poczucia nonsensowności podobnych starań. Niech obrazem tego rozdwojenia będzie zapis styczniowego "performansu" w krakowskiej galerii "Atropos". To premiera, o której wspomniałem we wstępie do powyższego wpisu. Jeszcze raz dziękuję Pawłowi Penarskiemu, za wiarę w tego typu wspólne działania pod szyldem "Beuys Band". A Tobie Michale, wielkie dzięki za "wykopanie" tego zapisu z sieci www.
To co uznałem za kompletną porażkę okazało się dla mnie źródłem nowej samowiedzy. Przy okazji chciałem podziękować rodzeństwu Katarzynie i Arturowi Wabik za zaproszenie mnie na "Pecha Kucha".
http://www.youtube.com/watch?v=vgcdGrExDK0
Marcinie, pozdrawiam serdecznie z "Zamkowej czeluści".
A w ramach dialektyki życia codziennego, czyli symultanicznego poruszania się na różnych poziomach i płaszczyznach- w świecie intymnej introwersji oraz w ekstrawertycznym wymiarze naszego bytu narodowego- polecam kolejny wpis Blogera. Lektura obowiązkowa dla każdego myślącego nowoczesnego Polaka. Przeczytajcie bez uprzedzeń i jeśli macie ochotę skomentujcie.
http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/282877,gazociag-polnocny-czyli-igranie-polskimi-interesami-narodowymi
2011-02-28 14:01 | Michał
Przepraszam, urwało fragment cytatu poniżej. To cytat z najnowszego wpisu:
CD to krągła srebrna płyta a jednocześnie okrągła rzymska liczba 'czterysta'
M.
2011-02-28 14:00 | Michał
Dzień dobry, Bogdanie, Basiu, Haniu, Panie Marku, Malgo, Cmentarny Dechu, Kolekcjonerze, Aniu z Poznania, i wszyscy "A. z P." ;)
Jak zwykle, długa lista obecnych!
Wrócę jeszcze do samej GRY W ZAMEK.
Zauważyłem dwa wątki, może warto o nich wspomnieć.
Po pierwsze, "Gra w zamek na CD" sugeruje zabawę hasłem-słowem "CD". Jak można przeczytać, >.
Jednak wydaje mi się, że czterysta to nie tylko dokładna liczba słów. Nieprzypadkowe wydają mi się tu wszystkie "dwudziestki", o których pisałem wcześniej (niżej). Dwadzieścia słów w każdym ze zdań otwierających każdną z dwudziestu komnat. Dwadzieścia zdań w każdej komnacie.
A 20 do potęgi 2 to przecież 400.
Druga sprawa, która przyszła mi do głowy dotyczy tego, co w filmie słychać i tego, co widać. Na pierwszy rzut oka-ucha zwracamy uwagę na te wyrazy: ich liczbę, długość, formalną konstrukcję, kolejność. A jednak wydaje mi się, że kluczowe dla zrozumienia są litery i słowa "niewypowiedziane", ale sfotografowane i odnalezione w miejskim pejzażu.
Słowa wypowiedziane "na głos" tylko zagłuszają, pełnią funkcję "Arturów z Powieści". Litery sfotografowane są KLUCZowe w tym Zamku.
Tak mi się wydaje. :)
Pozdrawiam,
Michał
2011-02-28 12:42 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
Dobrze,że Polska ma takich Kapłanów jak Ksiądz Stanisław Małkowski.
To wszystko co powiedział postrzegam identycznie,chociaż nie potrafię wyrazic tego w tak rozwinięty sposób.
Użył mocnych słów i zawarł Istotę Prawdy.Więcej,wskazał DROGĘ do zwycięstwa,tę ziemską przejściową,zmierzającą do Wieczności.
Są prawdziwe niebezpieczeństwa dla Kościoła w Polsce.
Można w tym miejscu umiescic słowa Jezusa z Ewangelii św.Łukasza (16,1-13)
Nie możecie służyc Bogu i mamonie.
Z tego powinni zdawac sobie sprawę niektórzy hierarchowie Kościoła,że są po to aby służyc Bogu i ludowi,a nie po to aby wspierac jawną niesprawiedliwosc.Intronizacja Chrystusa na Króla Polski jest koniecznie potrzebna,nie tylko w wymiarze symbolicznym.Bardzo się cieszę z tego,że
trop prowadzi do Fatimy!
--------
Wstrząsnęła mną bardzo ta'krwawa satanistyczna ofiara braterstwa'miedzy
Putinem a Berlusconim.Mój komentarz-'wart pac pałaca'...
Mam nadzieję,że po ofiarnej modlitwie do Niepokalanego Serca Maryi,Rosja nawróci się za sprawą swojego,na razie tłamszonego Narodu.
--------
Putin i jego świta zdają sobie sprawę z potęgi mediów,stąd te nagrody
dla sprzyjających ich polityce talentów polskiego kina...
Słowa których dawno temu użyłam'Olej na szkle'ciągle się sączy...
---------
Każdy Katolik wie,że Krzyża nie wiesza się nad telewizorem...
To taki skrót myślowy,nawiązujący do mikropowieści Mądrackiego'Żongler'.
Do zobaczenia!
2011-02-28 09:05 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Panie Marku! Literatura jest uniwersalną bronią przeciwko barbarzyńcom. Jednak oprócz takiego kontekstu, ważne są konkrety. Ja to widzę jako "jedność w wielości" - nie wolno zapominać o szczegółach, ale trzeba też widzieć plan ogólny. Dlatego dla dopełnienia obrazu - kilka bardzo KONKRETNYCH komentarzy.
* nowy wideo-wywiad z księdzem Małkowskim : o hipotezie wspólnoty smoleńskiej zbrodni
http://carcinka.nowyekran.pl/post/4563,wywiad-z-ks-stanislawem-malkowskim
* jest już "Nowe Państwo" w sieci. Polecam:
http://www.panstwo.net/13-rezyser-putin
* można od jakiegoś czasu czytać artykuły na portalu arkana.pl
http://www.portal.arcana.pl/Polska-nie-ma-zadnych-przyjaciol-wsrod-silnych-panstw-i-politykow-swiata-pisze-ewa-thompson-w-dwumiesieczniku-arcana-nr-96,588.html
* a oto nowy tekst Witolda Gadowskiego - kolejna wersja jego "Monidła":
http://lubczasopismo.salon24.pl/chlodnyzolw/post/282533,dlaczego-halasujecie-w-sprawie-olejnik
Przy okazji przypominam swój stary hipertekst o "zasłużonej" Milicji Obywatelskiej:
http://fakty.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/cudowny-plan-sie-moze-powiesc-powiesc-okultystyczna,2301
2011-02-28 08:09 | Marek
Witam Panie Bogdanie,
Nawiązania do literatury są dzisiaj jak najbardziej na miejscu. Kafka, Bułhakow, Pasternak - wszystko nam się przypomni, o ile reżim tuska-komorowskiego będzie trwał, a tym samym się rozpędzał. Nie zdziwię się, jeżeli nastąpi w Polsce zmasowany powrót do arcydzieł powieści, poezji, dramatu. Powrót niezwykle pożyteczny.
Statystyczny Polak w pełni ogarnie sens tego, w czym ugrzęźliśmy, już za kilka miesięcy. Przy pierwszych tąpnięciach gospodarczych.
pozdrawiam :)
2011-02-27 22:47 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie! Oraz wszystkie Artury z Powieści (A. z P.)!
Tekst z "nowego ekranu" inspirujący , jak wszystko, co odsyła do politycznego teatru absurdu - domeny antycywilizacji ruskich czy szwabskich bandytów (przykład z Rotterdamem przemawia do wyobraźni). Nie jestem odkrywczy w tym , co tu napiszę, ale nawiązanie do typologii cywilizacji Feliksa Konecznego byłoby na miejscu. "W kręgu cywilizacji bizantyńskiej polityka nie krępuje się etyką, jest od niej wolna, a więc często barbarzyńska." Przypominam , że ten rodzaj barbarzyństwa to zdaniem Konecznego nie tylko Rosja ale także wschodnia (pruska) część Niemiec. Więc socjotechnika "bezsensownego ciosu" pasuje nie tylko do czekistów ze Wschodu ale i za naszą zachodnią granicą. Zresztą towarzysz Putin spaja te dwie mafie w jedną. Nigdy się z tym nie kryli, że mają wspólne biznesy (vide Nordstream). (Monolog Grzegorza Brauna o wspólnych dolnośląskich aktywach STASI/BND oraz KGB/FSB/GRU dodaje tylko tym rozważaniom dodatkowego kolorytu.) Nie bądźmy więc tacy ograniczeni do spoglądania na Orient. Zresztą ja bym tę optykę znacznie rozszerzył- na grupę SYNARCHICZNĄ , a więc międzynarodówkę zbrodniarzy, którzy mają swoje pieprzone (i zakrapiane krwią) wielkie wizje i nie wahają się użyć żadnego sposobu, aby sprowadzić do parteru niepokornych buntowników, ludzi, którzy nie chcą poddawać się ich dyktatowi. Jestem niemal pewien , że w przypadku Smoleńska trzeba brać pod uwagę agendę (let's say) "globalnych satanistów spod znaku lucyferian", czcicieli zimnego światła oświecenia, że tak to żartobliwie określę. Inną pomniejszą kategorią - "anty-ministrantów" w tej czarnej globalistycznej mszy - są ci "nasi" , tutejsi, miejscowi sługusi. Ale o tym już pisałem w hipertekście nawiązującym do "Mistrza i Małgorzaty" i różnych totemicznych "pali z kotami". Bez teatru absurdu , podkreślam, rzecz jest niepojęta. Tekst z "nowego ekranu" wydaje mi się cenny, bo porusza tę właśnie strunę. Dlatego Kafka z "Zamkiem" zdaje mi się tak AKTUALNY - to dla mnie fenomenologia działań czekistowskich. W "Zamku" rosyjscy inteligenci rozczytywali się w czasach najmroczniejszych czystek stalinowskich. To nie przypadek. Pisała o tym, jeśli mnie pamięć nie myli, Nadieżda Mandelsztam w "Nadziei w beznadziejności". Dawno tę książkę (w 80-tych latach) czytałem w wydaniu bezdebitowym, więc mogłem coś poknocić. Natomiast właśnie przeczytałem artykuł J.F.Staniłki o potrzebie nowej strategii PiS w najnowszych "Arkanach" i jestem pod dużym wrażeniem reformatorskiego rozmachu. Myślę jednak, że Autor - pomimo wielkiej wiedzy i dobrych intencji- nie wziął istotnego - AGENTURALNEGO- czynnika wewnątrz partii Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego nie sądzę, by w najbliższym czasie Prezes pozwolił sobie na takie decentralizacyjne i odbierające Mu część kompetencji działania. Ale może się mylę ... Piszę nie do końca poważnie, bo wróciłem wypoczęty po dwóch dniach spędzonych na wsi, gdzie rozmawiałem z Bliskimi, rozczytywałem się w książkach i artykułach, spałem i biegałem z aparatem fotograficznym (na zmianę). Więc trochę mnie energia roznosi.
Wybaczcie.
2011-02-27 17:25 | Marek
@Cmentarny Dech - dla mnie motyw rosyjski jest na tyle oczywisty, we wszystkich wymiarach, że nawet nie chcaiło mi się o tym nigdy wspominać. Tekst o "spaleniu Rotterdamu" wydaje mi się jednak bardzo ciekawy. Twórcze jest nawiązanie do J.Londona, zestawienie tego z socjotechnikami.
To prawda, że Rosjanie używają w stosunku do Polaków brutalnych socjotechnik. Są przekonani, że jesteśmy już okiełznani, dramatycznie głupi, zniewoleni, posłuszni, wystraszeni, prostaccy. Ostatecznym dowodem dla nich był wybór kogoś takiego, jak Komorowski, na Prezydenta. Także utrzymywanie się zera absolutnego, mgr Tuska, na stanowisku Premiera.
Dlatego pisałem emocjonalnie o tuskomatołkach. To było straszne, co pewna część społeczeństwa sobie i nam zgotowała. Straszne też będą (dramatyczne) skutki tych wyborów i tamtego zaangażowania. Po stronie absolutnego zła, po stronie diabła; żadna Mucha, żaden picuś Fedorowicz, czy Gowin, tej oceny nie zmieni. Z natury jednak jestem - mimo wszystko - optymistą. Taką mam konstrukcję psychiczną.
Serdecznie pozdrawiam
2011-02-27 13:25 | Cmetarny Dech
Marku, szukałem klamry i chyba znalazłem, potrzeba jeszcze głębszej analizy
ale źródło wspaniałe.
http://pag.nowyekran.pl/post/4386,motyw-katastrofy-smolenskiej-zew-krwi-czyli-rotterdam-w-smolensku
Polecam
2011-02-26 15:16 | pp3-Basia
Dzień dobry,Pani Aniu z P.
Jest takie powiedzenie:
'Uderz w stół,a nożyce się odezwą'.
Nawet Pani nie zdaje sobie sprawy z tego,jaki komplement mi Pani
sprawiła swoim szyderstwem.To chyba jeden z jaśniejszych momentów
tego dnia.Przy okazji odkryła Pani niechcący jeszcze jedną warstwę
tego wpisu.Owszem podobieństwa między mną a Autorem są widoczne-
w sferze poglądów,sposobu ich wyrażania a nawet są bliźniaczo bliskie.
Hmmm...nawet gdy Bogdan włoży perukę(patrz film) to już zupełnie się nie różnimy;)Do tego te słowa powyrywane z kontekstu.
Wracając jednak do tematu Radosława Sikorskiego.
Pamiętamy,jaka była jego rola w negocjacjach w sprawie tarczy
antyrakietowej.Działał na zwłokę w podpisaniu porozumienia
między Polską a USA.Dlaczego niby teraz,miałby postępowac w sposób
sprzeczny z interesem Rosji?
Może do Pani to nie dotrze,co napisałam,ale może jest jeszcze
niezdecydowana częśc przyszłych wyborców,którzy zrozumieją jaką krecią
dla Polski robotę uprawia ten minister i ten rząd.
Pozdrawiam.
2011-02-26 13:39 | Ania z P.
Nie sądziecie, nie sądzicie.
Panie Bogdanie, sorry Pani Basiu??Yyy troche się gubię...podobnie piszecie.
Reprezentuje ineresy Rosji w Polsce?
Wiecie o zdradzie i nie grzmicie? Oczywiście oprócz ,,,tutaj.
Ja bym z tego zrobiła newsa nr 1 w Faktach.Zdrada stanu, kraju...
2011-02-26 09:56 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu,Bogdanie,Cmentarny Dechu,Marku i wszyscy obecni!
Wysłuchałam przed chwilą PRZESŁUCHANIA-rozmowy Agnieszki Burzyńskiej
z ministrem Radosławem Sikorskim.Wypowiadał się na temat ewakuacji Polaków z Libii,działań polskiej dyplomacji względem sąsiadów,ale ja zwróciłam uwagę na inną wypowiedź.Jestem wzburzona jego skandalicznym stwierdzeniem,które poszło w eter.
Otóż stwierdził on,że Jarosław Kaczyński nienawidzi Rosji.
Nic bardziej błędnego.Należałoby sprostowac.Jarosław Kaczyński nie zgadza się z polityką Putina,właśnie dlatego,że kocha Polskę.
Mnie osobiscie zadziwia fakt,że wypowiedział te słowa w przeddzień wyjazdu do USA,gdzie ma podjąc dyskusję na temat wydobycia gazu łupkowego w Polsce.
Reprezentując interesy Rosji w Polsce pewnie zrobi wszystko,aby utrzymac
dotychczasową dominację interesów Gazpromu.Nie sądzicie?
Cały wywiad do zobaczenia i wysłuchania tutaj:
http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/przesluchanie/news-sikorski-stan-alarmowy-c-charlie-ewakuacja-w-trypolisie,nId,326210
Pozdrawiam!
2011-02-26 09:09 | Marek
@Cmentarny Dech, All - "natomiast z Zdarzeniem Smoleńskim jest trochę bardziej skomplikowana sprawa. Na pierwszy rzut oka ciężko rozeznać cel gry."
Jeżeli grę prowadziła wyłącznie Rosja, ze znaczną pomoca swojej polskiej agentury z ekipką tuska na czele, to cel takiej "operacji" wydaje się oczywisty.
Gdyby grę współprowadziły, poza Rosją i ekipką mgr tuska, jakieś inne kraje, to musielibyśmy stwierdzić najpierw, jakie. Sama bierność w obliczu polskiej Tragedii, to jeszcze nie powód do daleko idących interpretacji.
Zwrócę przy okazji uwagę na przesłuchanie Wiśniewskiego. Na zdarzenie kluczowe, najważniejsze, ubiegłego tygodnia. Było to przesłuchanie, nieudolnie i powierzchownie niestety prowadzone, najważniejszego świadka. Dało okazję do pełnego zapoznania się z najważniejszym filmem z 10.04.2010 roku.
Gdyby w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości udało się podważyć autentyczność prezentowanego przez Wiśniewskiego filmu, manipulowanie datą nagrania, godziną, mielibyśmy kolejny dowód potwierdzający "maskirowkę" na Siewiernym. Z kolei udowodnienie - bez najmniejszych wątpliwości - ruskiej "maskirowki" 10.04.2010 mogłoby skutkować powrotem tematyki smoleńskiej do mediów światowych. Mam przynajmniej taką nadzieję.
pozdrawiam i miłego weekendu życzę :)
2011-02-25 22:05 | Cmentarny Dech
Jak to mówi Michalczewski prorok większy prowadził swoja grę która była wypadkową światowego zrzeszenia murarzy i wnuków Ochrany.
Z tym, że wnukowie O. ze względu na swoje specyficzne predyspozycje byli i są rozgrywającymi.
Zawsze w celu dojścia do konkluzji w jakiejś sprawie a czasami jej logicznego wyjaśnienia wcielam się w postać czynownika.
Z tej perspektywy śmieszą mnie teksy pt. Putin nic by nie zyskał na zamachu....
Otóż gdybym był na jego miejscu to ten zamach bym zorganizował, tak samo jak ekskluzywnie podtruł Litwinienkę, a nie wynajęli jakiegoś oprycha.
Tak jak z Litwinienką uzyskał dwie arcy ważne rzeczy, po pierwsze dał sygnał swoich byłym i obecnym, że może i Jak może!
Po drugie zachód się przekonał że "świecące paczki mogą się znaleźć w dowolnym miejscu Zachodniej Europy.
Natomiast z Zdarzeniem Smoleńskim jest trochę bardziej skomplikowana sprawa. Na pierwszy rzut oka ciężko rozeznać cel gry.
No cóż na wikiliki chyba już nie ma co liczyć...
Mogę się założyć , że większość not dyplomatyczno analitycznych rozważała zasadność zamachu...
2011-02-25 20:29 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
Własnie zakończyłam odrabianie lekcji z synkiem,
czytam teraz Twoje słowa.W pełni się zgadzam.
Z tego tekstu wnioskuję,że autorem planu obchodów rocznicowych
ma byc znowu strona rosyjska...Smutne,ale prawdziwe...
Cieszę się,że powstają takie nowe czasopisma sieciowe,ale też denerwuje mnie ten płatny dostęp do tresci artykułów.Spotykam się z tym nie po raz
pierwszy.Widocznie tak musi byc...
Spokojnego weekendu,Haniu.
Do zobaczenia!
2011-02-25 20:08 | Hania
Dzięki, Basiu.
Przeczytałam.
Dla mnie po 10 kwietnia wszystkie autorytety runęły z hukiem. Ale RZ jak zwykle dla mnie, przekonujący.
Przeczytałam wczoraj:
'Już w grudniu 2009 roku prezydencki minister Mariusz Handzlik ostrzegał przed rosyjską grą wokół Katynia. W notatce ze spotkania z rosyjskim ambasadorem Władysławem Grininem pisał: 'Głównym celem spotkania ambasadora Grinina było wysondowanie zaangażowania Prezydenta RP w zbliżające się wydarzenia rocznicowe. Nie był zainteresowany rozmową na inne tematy niż wyznaczone przez siebie. Aby uniknąć możliwości 'rozgrywania' udziału najwyższych władz państwowych RP w zbliżających się uroczystościach rocznicowych, należałoby zawczasu ustalić rangę przedstawicieli i konkretny plan obchodów'
Pismo skierował do ministra spraw zagranicznych szefa Kancelarii Premiera, szefów Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu i Senatu oraz innych ministrów prezydenckich. Znając przebieg politycznej burzy, jaka rozpoczęła się 3 lutego, kiedy to premier Putin zadzwonił do premiera Tuska z oficjalnym zaproszeniem do Katynia, przestrogi Mariusza Handzlika trafiły w próżnię.'
To z tekstu M. Pyzy 'Kto to wszystko tak zaniedbał', Uważam Rze.
Niestety - tam nie tak jak w Rzepie - artykuły są tylko za 'pobraniem' sms-owym, przepisałam więc z wydania papierowego. Szkoda, bo artykuł bardzo ciekawy.
Spokojnego weekendu.
Dobranoc Wszystkim.
2011-02-25 19:10 | pp3-Basia
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/autorytety-sprawa-profesora-geremka,1602157
Pod rozwagę,przeczytajcie ten felieton Ziemkiewicza
Pozdrawiam!
2011-02-25 16:29 | Marcin
Witajcie
Bogdanie, przebrnąłem przez "Zamek", a ciemnych czeluści w nim bez liku. Znakomite.
z pozdrowieniami
2011-02-25 13:14 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu,Bogdanie,Kolekcjonerze Czcionek!
Tak sobie pomyślałam,że z niektórymi nie warto rozmawiać.
Mieć ich tam,gdzie nie boli,albo cytując Św.Pawła:
UNIKAĆ WSZYSTKIEGO,CO MA CHOĆBY TYLKO POZÓR ZŁA.
Mimo sprostowań medialnych Frondy postać 'Profesora Lwa' jest zagadką.
To chyba naturalna reakcja obronna,(lęk przed konsekwencjami) na protesty rodziny i 'pewnego kręgu znajomych'.Zawsze można podeprzeć się żelazną zasadą,'o zmarłych mówić tylko dobrze,albo wcale'.
Ale te daty...nieprzypadkowe,a do tego pewna wypowiedź Profesora,dobrze
zorientowanego w sytuacji,którą cytowałeś kiedyś Bogdanie:
W końcu lat siedemdziesiątych zadzwonił do mnie jeden z moich znajomych, pisarz i krytyk Andrzej Kijowski, który poprosił mnie o spotkanie. Spotkaliśmy się jak to zwykle podczas konspiracyjnych spotkań, na Polach Mokotowskich. Kiedy sprawdziliśmy, że jesteśmy sami, zaczęliśmy rozmowę. On wtedy powiada:'Kiedy upadało Imperium Rzymskie, to mniej więcej wiemy, bo czytaliśmy Gibbona i możemy to określić ex post, ale ludzie, którzy wówczas żyli, nie wiedzieli, że Imperium Rzymskie upadło. A może Związek Radziecki już upadł i imperium radzieckie nie istnieje, tylko my tego nie wiemy?' Byłem zaskoczony tym pytaniem i odpowiedziałem mu wtedy, że jest to możliwe, ale na wszelki wypadek przyjmijmy hipotezę ostrożności, że może jeszcze istnieje.
Oto w syntetycznym skrócie widać jak na dłoni postawę Geremka, człowieka niedostrzegającego PODSTAWOWEGO politycznego faktu. Mężem stanu okazał się w tej rozmowie Andrzej Kijowski. Ten wybitny krytyk literacki i pisarz miał tę głęboką intuicję, której Geremkowi i jego akolitom CIĄGLE brakowało. Oni się długo tak zachowywali JAKBY ZSRR NADAL ISTNIAŁ. Dyplomatyczna stajnia Profesora Geremka, która trzyma ster za rządów Tuska - NADAL TAK SIĘ ZACHOWUJE JAKBY ZSRR ISTNIAŁ. Ciągle się oglądają na Moskwę i nie potrafią poprawnie zdiagnozować sytuacji międzynarodowej. Dlatego zgadzam się z Anią - czasami warto machnąć na PROFESORÓW z ich ROBOCZYMI HIPOTEZAMI. I posłuchać ludzi z wizją. Czasem nawet literatów-mesjanistów takich jak Kijowski z lat 70-tych(...)
Nie umieściłam cudzysłowu,aby się zapisał skopiowany tekst.
Haniu,dzięki za list.Jakoś się trzymam.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-02-25 12:11 | Hania
Bogdan, no właściwie... nie wiem co napisać.
Po prostu - DZIĘKI.
Ja rzeczywiście zupełnie nie zastanawiam się, robiąc zdjęcia. Po prostu aparat mam na ogół przy sobie, nawet w samochodzie, to jest jakiś mój wewnętrzny impuls.
Ale jestem bardzo ciekawa tego Twojego pomysłu 'fotograficznego'. Będę czekała.
Oprócz Faulknera ostatnio zaczytuję się 'Uważam Rze'. Zacytuję kilka słów, ale wieczorem.
2011-02-25 09:13 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Haniu, odpiszę w wolnej chwili na Twoje bardzo ciekawe maile.
Zainspirował mnie LITERACKO nie tylko "efekt Droste" oraz jego fraktalne modyfikacje .............
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/62/Droste.jpg
http://www.flickr.com/photos/ghphoto/3304120843/sizes/o/in/pool-88221799@N00/
.............
ale także zjawiskowe fotografie Twojego autorstwa.
Zafascynowało mnie oryginalne kadrowanie. Ja się staram o taką "klasyczną" uporządkowaną kompozycję, ewentualnie wzbogacaną o swoistą matematykę chaosu, Ty najczęściej chwytasz wycinkowość, fragmentaryczność, żywiołowość świata, który nie poddaje się odgórnym nakazom. Ucięte tafle jezior, kłębowiska gałęzi, nieregularny rytm palików, zatrzymany w kadrze nieprzewidywalny ptasi rytm, ruchy kaczek: zero racjonalizmu, swoista podświadomość pejzażu. Ja się tego boję, stąd dążność do tematycznej ( meta-matematycznej albo alfabetycznej) nadorganizacji krajobrazów, detali: aluzyjne litery, cyfry, napisy, wewnętrzne "tytuły". Zaczyna mnie to już męczyć ;) Dlatego z takim zainteresowaniem czytam Twoje maile i oglądam załączniki. Wybacz, że piszę o tym tutaj na forum , ale chciałem coś nowego zasygnalizować tym postem. Myślę o takich nowych "naturalnych", "fotograficznych" hipertekstach podobnych do Twoich zdjęć- czystych, pozbawionych innych intencji poza samym zachwytem albo chęcią uchwycenia pewnego momentu. Ale też niewykoncypowanego, po prostu, ot tak, "z ręki".
Fascynuje mnie to tym bardziej, że wiem jaka jesteś oczytana, jak połykasz książki i artykuły, jeden za drugim, a mimo to potrafisz o tym zapomnieć, kiedy patrzysz. Jesteś jakby samym WIDZENIEM, poza jakimikolwiek teoriami.
Basiu, moja kompozycja z trzech synarchicznych elementów została poważnie zakłócona pod wieczór. Dla mnie niestety to kolejny symptom tajemniczych podskórnych dynamicznych procesów, których gołym okiem nie widać, więc jesteśmy skazani na domysły.
Kolekcjonerze Czcionek!
Bardzo jestem ciekaw Twoich przemyśleń w związku z intensywną lekturą informacji o Afryce.
Ludwik Dorn napisał bardzo interesującą analizę - z Rosją w tle:
=============
http://ludwikdorn.salon24.pl/281610,wiatr-od-wschodu
„Arabskie przebudzenie” na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, z którym sympatyzuję ze względów sentymentalno-moralnych, pod względem politycznym nie jest dla nas procesem korzystnym, z czego dla naszych działań nic nie wynika – nie jesteśmy w stanie ani skutecznie je wspierać, ani mu skutecznie przeciwdziałać. Nie są to dla nas wydarzenia korzystne, bo w i tak mało stabilnym regionie, w którym umiejscowione są niezbędne gospodarce światowej, a przede wszystkim gospodarce europejskiej, złoża surowców energetycznych, pojawił się potężny naddatek nowej niestabilności. Nikt nie wie, jak „arabskie przebudzenie” się zakończy i do czego doprowadzi. Biorąc po uwagę takie kluczowe zmienne, jak stabilność i przewidywalność, dotychczasowe reżimy w Tunezji, Egipcie i Libii były, jakie były, ale zapewniały ich minimum. Aby określić stosunek USA, Francji i Niemiec do odeszłych w niebyt polityczny Ben Alego i Hosni Mubaraka oraz ( najprawdopodobniej) odchodzącego Muammara Kadafiego niekoniecznie trzeba się odwoływać do słów, którymi rzekomo prezydent Roosvelt określił Somozę: „ może to skurwysyn, ale nasz skurwysyn”. Istnieje w angielskim bardziej przyziemne i cokolwiek defetystyczne powiedzenie: „lepszy diabeł znany niż nieznany” ( better the devil you know, than the one you don’t). Diabły znane odchodzą, nastaje chaos, z którego wyłonią się diabły nieznane, z którymi dopiero trzeba będzie się zaznajamiać i je oswajać. A co to oznacza dla nas? Tyle, że na długi czas niesłychanie rośnie pozycja Rosji – stabilnego, przewidywalnego, realizującego strategię neoimperialną dostawcy surowców energetycznych dla najsilniejszych graczy w UE.
O tym, że Rosja ma nie tylko ma świadomość, jak bardzo jej pozycja przetargowa wzrosła, ale postanowiła swój stan ducha ujawnić dość obcesowo, świadczy przebieg rozmów i wspólnej konferencji prasowej premiera Putina i przewodniczącego Barroso. Odsyłam do euobserver. com. http://euobserver.com/9/31869 , bo w polskich serwisach to wydarzenie opisywano w sposób bardzo uładzony ( np. http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/putin-przestrzega-przed-wzrostem-cen-energii,72591,1 ) i nie wyszło ono poza zakamarki działów biznesowych, jak by tu tylko o biznes, a nie o biznes i dotykającą nas bezpośrednio politykę chodziło. Trzeci pakiet energetyczny….? Bezpieczeństwo energetyczne krajów UE…? Dobrze, dobrze, jesteśmy otwarci na kompromisy, co nasze, to nasze, a co wasze, to porozmawiamy – tak formułował premier Putin swoje przesłanie dla Unii.
Nie formułuję tu i teraz żadnych wniosków praktycznych, ale naprawdę jest o czym myśleć, bo stosunek sił na naszym obszarze właśnie ulega zmianie i to na naszą niekorzyść. Ciekawe, czy ten fakt zostanie w ogóle w Polsce odnotowany i przez kogo, czy też dominująca w polskiej polityce i debacie publicznej postawa oportunistyczno-adaptacyjna zablokuje próby opisu i diagnozy tego, co właśnie się staje. Od Wschodu własnie zimnem powiało...
=============
2011-02-25 09:12 | Hania
Dzięki, w.
Nie będę się z tobą przerzucać głupotami, bo szkoda mi na to czasu.
Żyj nadal w swoim urojonym świecie.
2011-02-25 09:11 | w.
a ty zakochana co widać słychać i czuć i jaka błyskotliwa!
2011-02-25 09:06 | Hania
W, albo jak kto chce - 10 innych nicków. Ania z P. przynajmniej chce coś swoimi postami przekazać, ale ty ciągle klepiesz te same głupoty. I chlubisz się, że jesteś taka bardzo w swoich poglądach 'miastowa'.
Tak rzeczywiście, jesteś - to 'widać, słychać i czuć'.
2011-02-25 08:55 | w.
jakby tak panu redaktorowi zepsuła się fonia toby fanki chyba umarły!
2011-02-25 08:52 | w.
Ha ha ha dobre:)
Warto rozmawiać szczególnie na tym blogu i szczególnie z panem redaktorem Bogdanem Z. bo ten pan wszystko wie i to najlepiej więc nie wolno dopuszczać do siebie nawet innej myśli niż nakazuje ten pan. Zupełnie jak guru w sekcie.
pan rzuca link a odpowiedź na to jest tak tak Bogdanie tak jest Bogdanie, przeczytam Bogdanie jak kazałeś.
pan powie coś w radiu och ach Bogdanie, szkoda że jeszcze nie zaśpiewałeś dopiero by fanki wpadły w szał.
To jest dopiero disco polo,wieś tańczy i śpiewa!i myśli że rozmawia.
2011-02-25 07:55 | Hania
Dzięki, Bogdan.
Przeczytałam wszystko.
2011-02-25 07:49 | Realista
Jedna baba drugiej babie
powiedziała,
że widziała,
jak gęś gęgała.
I teraz mam problem...
czy to gęś czy baba ?
Ta z Poznania Ania...
Skończony tusk brzytwy się chwycił.
2011-02-25 06:16 | kolekcjoner czcionek
zagotowala mnie ta intelektualana lafirynda. ; ). postarajcie sie wybaczyc ; ). pozdrawiam
2011-02-25 06:05 | kolekcjoner czcionek
@ Ania z P.
dlaczego nie zaczniesz na powaznie odbierac polskich seriali ? wszystko jest tam okragle , wymalowane, ludzie sa tolerancyjni , malo kto zajmuje sie polityka. lyknij sobie niebieska tabletke. to miedzy innymi dla Ciebie stworzona ta kraine bajek za setki miliardow $. wyobraz sobie ze powstala w Ameryce ; ). jak lykniesz czerwona to Kansas zniknie. powaznie. droga Aniu z P. jezeli chodzi o dzwieki z globalnej polityki to nadchodzi ciekawe zjawisko ktore bede zamierzal akcentowac z coraz bardziej mocniejszym efektem. Bush , poprzedni prezydent USA , okazal sie czlowiekiem ktory swoimi obsmianymi i wyszydzonymi decyzjami uratowal dupska takim jak pani kolezankom z Europy . caly basen Morza Srodziemnego trzesie gacie przed fala niechcianych gosci z krajow ogarnietych ogniem przemocy . wszyscy skandowali hasla o milosci , tolerancji jednoczesnie robiac sobie polewisko smiechu z Busha. fabrykowano na skale masowa oszczerstwa i kpiny . gdy doszlo do sytuacji gdy ofiary trzeba liczyc w tysiacach lewusy niesmialo puszczaja komunikaty o prawach czlowieka. Al -Kaida to nie byla jednak bajeczka . pani wybaczy , ale zachowuje sie pani nadwyraz nieodpowiedzialanie ze swoimi teczowymi przemysleniami. nie mam zamiaru tlumaczyc oczywistych prawidlowosci w funkcjonowaniu swiata . sa bezwzglednie takie same od tysiecy lat. klapa nowooswieconych jest okrutna dla wielu zupelnie nieswiadomych ludzi. naiwnosc doprowadzila do tragedii. nie zamierzam w zaden sposob nawet probowac dialogu z osobami z takim jak pani. strata czasu. pani rozumie POLSKA RACJE STANU ? pytam powaznie. jezeli nie ,to niech sie pani zajmie konsumpcja dobr. statystyki przynajmnie podskocza ; ). jak pania drazni Bogdan to niech pani wylaczy radioodbiornik i po krzyku. moze sie pani przestawic na tof fm dla przykladu. bedzie sie pani podobalo ; ). wiem, wiem pani jest NIEZWYKLA sluchaczka ale co z tego wynika ? serdecznie pozdrawiam
2011-02-25 05:23 | bogdan.zalewski
Dzień dobry , Dobrzy Ludzie! Tuż po północy kamera przemysłowa w moim pokoju uchwyciła podobno jakąś internetową kłótnię z A. z P. czyli z Arturem z Powieści. Jednak o co , nie wiadomo, bo nie ma
.
A teraz z innej beczki:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110225&typ=po&id=po21.txt
=============
- Tak, to zdaje się ten człowiek, nawet krój płaszcza się zgadza - mówił Sławomir Wiśniewski, reporter TVP, kiedy pokazaliśmy mu zdjęcie ze Smoleńska z dnia katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym. Według relacji Wiśniewskiego, to właśnie ta osoba miała powiedzieć rosyjskim funkcjonariuszom, żeby zabrali mu kamerę i zniszczyli ją wraz z nagraniem. Jak ustalił "Nasz Dziennik", mężczyzna na fotografii to Grzegorz Cyganowski, II sekretarz Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie.
=============
2011-02-25 00:45 | Ania z P.
Jaka ta Fronda fajna,
A salon24, wow z Kaczyńskim jaki też fajny,
Warto Rozmawiać - cud miód.
Więc wypowiem się tak:
Fronda zieje miłością odwrotną, także ostrożnie.
W salonie 24, wcale mnie nie interesuje co gnuśna prawica ma do powiedzenia,a już tym bardziej antyinternauta agresorek Kaczyński.
Warto Rozmawiać oglądałam od zawsze.Fajne show.Ale oglądałam na zasadzie jak się czasem patrzy na teledysk disco-polo i mysli JAKIE TO GŁUPIE,CIEKAWE CZY MOŻE BYĆ BARDZIEJ..I TAK SIĘ PATRZY I PATRZY.
Oglądalam, szkoda tylko, że nie zdążyłam zobaczyć w nim jako gościa autora globu.
PS:Zapewne dzisiejszy news, że gen.Błasik klocił się z pilotem, jest nic nieznaczący bo nie ma fonii??
A dla mnie tylko jest uzupełnieniem tej całej atmosfery, obrazu:od Gruzji po 0,6 prom w kabienie i hasła "Się wkurzy".
Cała reszta , no sorry, ale i tryliard ton mgły na nic by się zdała gdyby "powyższe zdanie nie miało miejsca".
Ale nikt Wam nie broni brnąć w kolejne obrażanie i kampanię antyrosyjską,a po ostatnim wpisie autora to już nawet antyamerykańską,antyniemiecką itd...
Nikt Wam nie broni w końcu Warto Rozmawiać.
2011-02-24 23:40 | bogdan.zalewski@rmf.fm
DS: Odpowiedziałem w taki sposób, bo mnie Pan zaskoczył. Po Pana wcześniejszych postach wydawało mi się, że Pan darzy mnie pewnym zaufaniem. A jeśli tak, to nie zadawałby Pan "prowokacyjnych" pytań. No, bo po co?
SPRAWA GEREMKA: Terlikowski przeprasza, po tym jak Gontarczyk interweniuje: ESBECY SIĘ POMYLILI. Nie wpisali literki. Ach , ta kafkowska literka K.! Pewnie też się mylili , kiedy niszczyli metodycznie wszystkie archiwa na temat Profesora. Dziwna to dla mnie gra. Bardzo dziwna.
http://lubczasopismo.salon24.pl/czerwono-zieloni/post/281609,przepraszam
http://fronda.pl/news/czytaj/
gontarczyk_informacje_dotyczace_geremka_sa_nieprawdziwe
A ja jestem pewien, że mówienie o Profesorze , że od początku był zwykłym donosicielem uwłacza Jego pamięci. Biorąc pod uwagę Jego Wielką Synarchiczną Rolę: pomocnika Architekta.
Dlatego wklejam takie arbitralne zestawienie dat:
http://www.blogpress.pl/node/7697
2011-02-24 21:19 | ?
ktos tu komus dogryza, a ktos tym sie w ogole nie przejmuje. nawet nie wiem do kogo to było. :/
2011-02-24 20:46 | Realista
Poniżej mają Państwo standardowy przykład zachowania zwolennika platformy "obywatelskiej" tzw wyżej wykształconego osobnika .Trudno jednoznacznie określić czy pochodzi ono od ssania mleka matki czy też
zostało nabyte podczas kopania piły.
2011-02-24 20:41 | gg dog
Ja nie na temat. Wie ktoś kto wygral dzisiaj (24.02) w drugim finale Wielkiej Kumulacji RMF FM? Ktos nie odebral pewnie hasłem. ALE PROSZE NAPISAĆ CZY W OGOLE ODEBRAL I EWENTUALNIE IMIE, BO NIE MA I MOZE NIE BYC, bo czasami nie daja (to ciekawe) ale to juz inny temat :)
2011-02-24 19:31 | w.
jak boli głowa to .....lżej! jak nie będziesz tyle myślała nad dziwacznymi zagadkami pana Zalewskiego to i głowa nie będzie cie bolała Basiu. Z komputera też radzę korzystać z umiarem, zdecydowanie poczujesz się lepiej.
Spacer i NORMALNA PRZYGODOWA KSIĄŻKA to jest to!
2011-02-24 16:45 | kolekcjoner czcionek
@Realista
wiem ; )
2011-02-24 16:18 | Realista
Już oni sobie podbiją notowania.
Chyba w to nie wątpisz... ?
Za dużo mają do stracenia żeby ot tak oddać władzę.
2011-02-24 15:27 | kolekcjoner czcionek
@Realista
super express opublikowal dzisiaj "najanowszy " sondaz. PO 33,2% PiS 31 %. mozesz sprawdzic na stronach se.pl . do jesieni jeszcze troche czasu ; ). pozdrawiam
2011-02-24 14:42 | Realista
Trwają przygotowania PR-owsko-prezydencko-peowskie mające na celu sfałszowanie kolejnych wyborów.
Ja już wiem kto wygra następne wybory.
2011-02-24 14:33 | ds
@bogdan.zalewski
W zasadzie w odpowiedzi dotyczącej mojej osoby mógłbym Panu odpisać niemal to samo, co Pan napisał mi. Wrzucił mnie Pan do jednego 'koszyka' z całą resztą 'krytykantów', co ma się ni jak do moich zapatrywań względem pańskiej osoby. Diabeł twki w szczegółach i Pan pokazał to wielokrotnie a w odniesieniu do mnie jakoś Pan o tych szczegółach zapomniał posuwając się do pewnego uogólnienia. Mniejsza jednak o to, pozwolę sobie nadal od czasu do czasu coś tu napisać, no chyba, że dostanę bana ;)
2011-02-24 14:08 | Hania
Piękne są takie akcje, jak ta opisana w Faktach o 14. Mi też zakręciła się łza w oku. Ale warto: mieć marzenia i nadzieję. Takie dzieci mają na ogół w sobie więcej siły i samozaparcia niż dorośli.
Jasiu, wyzdrowiejesz, na pewno !
2011-02-24 13:12 | Hania
Basiu, dla mnie wokół Tygodnika od pewnego czasu zaczęło się już nawarstwiać. Od Ziemkiewicza, poprzez Isakowicza, skończywszy na Graczyku właśnie. Graczyk jest dla mnie dość wiarygodny (niestety), trzeba pamiętać, że wyleciał kiedyś z Wyborczej, bo nie zgadzał się z Michnikiem w kwestii lustracji. Dlatego MUSZĘ kupić tę książkę. Basiu, ja nie mam szerszego dostępu do książek, mam dokładnie taki jak Ty. Do tego książek traktujących stricte o polityce czytam bardzo mało.
Bogdan - za kawę - uśmiech :-)
Pozdrawiam Was.
2011-02-24 12:44 | Hania
Basiu, zdrowiej.
Na ból głowy - czarna, gorzka kawa z dużą ilością cytryny.
Pozdrawiam.
2011-02-24 12:21 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
U mnie też mroźnie.Do tego fatalnie się czuję.
Napiszę do Ciebie,gdy ból głowy zelży nieco.
Nawiązując do naszej dyskusji sprzed lat...
i książki Ziemkiewicza.Jest jeszcze książka Wildsteina,
o 'Profesorze Lwie'i jego uwikłaniach traktująca.
Wymieniłyśmy się tymi lekturami,jakby nieprzypadkowo...
Nie mam tak szerokiego dostępu do literatury jak Ty i Bogdan,
ale jakoś te klocki same się składają.
Afera w Tygodniku Powszechnym też wybuchła w określonych
warunkach i czasie...nie zdziwiło mnie to.
Czytałam już ten tekst Ks.Tadeusza Isakowicza Zaleskiego,
Bogdanie.Miałam nawet zamiar zalinkowac go,ale powstrzymałam się.
Wychodzę dzisiaj z domu wcześniej.Wyższa koniecznośc.
Skontaktuję się z Wami inną drogą.
Do zobaczenia!
2011-02-24 12:11 | Hania
Basiu, pytałaś jeszcze, gdzie byli rodzice tego dziecka zagryzionego przez psy ? Żeby sobie na to pytanie odpowiedzieć, żeby w ogóle to zrozumieć, trzeba przyjechać na Mazury, czy na Warmię. Właśnie do takich post PGR-owskich wsi, jak Katlewo.
To jest naprawdę ZUPEŁNIE INNY ŚWIAT niż południe Polski. Tak inny, że niewiele osób zdaje sobie w ogóle z tego sprawę.
Marek pewnie będzie wiedział, co mam na myśli.
2011-02-24 11:55 | Hania
Poruszyliście wątek synarchii. Przed oczyma stanęły mi hasła, wręcz piktogramy: Iluminaci, Bilderberg, R.A. Wilson, R.Shea, teoria spisku Burroughs'a. Ale i cytaty o kompetencjach Kozłowskiego, czy Geremka (a propos - Geremek, pamiętasz Bogdan naszą dyskusję sprzed lat ? Śmieję się teraz sama z siebie, jaka byłam naiwna).Znaczenie tego słowa jest rzeczywiście pojemne, ale bardzo wąsko i celowo ukierunkowane.
2011-02-24 11:02 | Hania
Witaj, Bogdan.
Dzięki za Isakowicza.
O Krzysztofie Kozłowskim pisał też Ziemkiewicz w 'Michnikowszczyźnie':
'Oto na przykład Krzysztof Kozłowski - redaktor 'Tygodnika Powszechnego', którego po namowach ze strony Kiszczaka, i wskutek nacisków własnego zaplecza politycznego, Mazowiecki mianował w końcu wiceministrem spraw wewnętrznych, choć (czy raczej właśnie dlatego) była to bodaj ostatnia osoba, która miałaby do takiej roli kwalifikacje i predyspozycje osobowościowe. Jako wiceminister, a potem minister, Kozłowski nie orientował się w sprawach resortu w najmniejszym stopniu i zapisał się w jego dziejach tylko dwiema decyzjami: wpuszczeniem do archiwów MSW tzw. komisji Michnika (o czym za chwilę) i dokonaniem pierwszej w III RP 'dzikiej lustracji', czyli dostarczeniem michnikowszczyźnie 'kwitów' na niejakiego Stana Tymińskiego ubiegającego się o prezydenturę; owe kwity, mające świadczyć o powiązaniach Tymińskiego bodajże z wywiadem libijskim, okazały się zresztą równie marnej jakości, co ich dostarczyciel.
Ówże Krzysztof Kozłowski już w kilkanaście lat po opisywanych tu wydarzeniach zaproszony został wraz z ówczesnym publicystą 'Rzeczpospolitej', Maciejem Rybińskim, na spotkanie z bawiącymi w Polsce politykami ukraińskimi, którzy chcieli zapoznać się z polskimi doświadczeniami w dziedzinie lustracji. Oddaję głos Rybińskiemu: 'Pan Minister na pytanie, dlaczego w 1990 rząd nie zdecydował się na opcję zerową, likwidację wszystkich służb komunistycznych i ujawnienie ich agentury, odpowiedział dosłownie i najpoważniej na świecie: to byli ludzie dobrze wyszkoleni, zorganizowani i uzbrojeni, i istniały obawy, że stawią zbrojny opór'.
Narzuca się pytanie - czy Mazowiecki nie orientował się w poziomie umysłowym i przymiotach charakteru człowieka, którego mianował na tak kluczowe stanowisko, czy też sam podzielał jego obawy, a może nawet był ich źródłem?
Jeśli ktoś nie czytał - cały test książki jest w sieci: http://sites.google.com/site/michnikowszczyzna/
Ciągle nie mam czasu wybrać się po książkę Graczyka. Ale muszę to zrobić jak najszybciej. Wiem, że MUSZĘ. Żeby... Ech, po prostu dla siebie samej.
Pozdrawiam Wszystkich.
Dziś rano, kiedy jechałam do pracy, mój termometr pokazywał - 19.5.
2011-02-24 08:30 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Sfera publiczna, jawna polityka, świat oficjalny to tylko
. Agenturalność tzw. autorytetów, lustracyjne plamy w życiorysach czołowych polityków czy dziennikarzy, to ważna ale nie jedyna głęboka warstwa skrywana pod łże-rzeczywistością, polit-poprawnym symulakrum. Polecam teksty na temat agentury kształtującej synarchiczny porządek w istotnych sferach: geopolitycznej (Związek Eurazjatycki, Azjopa), technokratyczno- ekonomicznej (sieci energetyczno-informatyczne) oraz "duchowo-ideologicznej (nowego "ekumenicznego" Superkościoła). Ja wybieram w tym reklamowym wstępie zimny abstrakcyjny metajęzyk opisu, który wydaje mi się najwłaściwszy na mój użytek i potrzeby. A oto kontrapunkt- poniżsi Autorzy piszą wyłącznie o konkretach:
=============
1.
http://www.fronda.pl/news/czytaj/geremek_tajnym_wspolpracownikiem
"Jak wynika z jedynego znanego obecnie dokumentu na temat Geremka, mógł on być zarejestrowany jako współpracownik m.in. w czasie, gdy pracował naukowo za granicą. W roku 1954 był na stypendium w USA. W latach 1956-58 studiował w Ecole Pratique des Hautes Etudes. Z kolei w latach 1962-65 był wykładowcą paryskiej Sorbony i kierownikiem Ośrodka Kultury Polskiej w stolicy Francji. To właśnie na lata 60. ma przypadać jego zarejestrowanie jako tajnego współpracownika Wydziału II MSW. Wydział ten zajmował się działaniami kontrwywiadowczymi.
2.
http://cogito.salon24.pl/281217,kolonia-zaufanych-przyjaciol
'W czasach PRL-u, rezydentury NKWD, a później KGB i GRU werbowały "przyjaciół" kwalifikując ich na szkolenia do Moskwy. Setki funkcjonariuszy bezpieki cywilnej i wojskowej oraz rzesze aparatczyków i partyjnego „narybku” studiowało na sowieckich uczelniach, zdobywając zaszczytne miano „zaufanych wśród przyjaciół”. Podczas farsy okrągłego stołu spadł na nich ciężar legalizacji PRL-u oraz trudne zadanie przeprowadzenia „transformacji ustrojowej” i stworzenia podwalin bratniej III RP. Byli niezastąpieni w budowaniu „nowych” służb specjalnych, w zakładaniu partii i platform obywatelskich, w rozlicznych kampaniach medialnych, występując w nich jako „autorytety” i „eksperci”. Firma Gazprom zdaje się powracać do tej tradycji i w nieco zmodyfikowanej, nowoczesnej formie próbuje kształtować nowe pokolenia „zaufanych”.'
3.
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=3818
"(...) o wstydliwych sprawach z przeszłości niektórych redaktorów tygodnika wiedziało od lat wiele osób. Należał do nich prawdopodobnie także Krzysztof Kozłowski, wieloletni zastępca redaktora naczelnego, a w rządzie Tadeusza Mazowieckiego najpierw zastępca gen. Czesława Kiszczka, a później szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Miał on pełny dostęp do archiwów bezpieki, więc z łatwością mógł dowiedzieć się, kto z jego współpracowników i przyjaciół miał konszachty z SB. Trudno uwierzyć, że z tej możliwości nie skorzystał. Taką wiedzę posiadł z pewnością także Adam Michnik, który w 1990 r. wraz z czteroosobowym, nieformalnym zespołem przez kilka miesięcy buszował po owych archiwach. Z tej działalności nie pozostał żaden raport, w którym członkowie grupy przyznaliby się do tego, które teczki swoich znajomych badali, a które nie. Nie ma jednak wątpliwości, że poznali wówczas różne trudne sprawy z życia wielu polityków i tzw. autorytetów moralnych. Taka wiedza jest na wagę złota, a ściślej mówiąc - na wagę "rządu dusz". Jeden z członków tej grupy, prof. Jerzy Holzer, dopiero w 2005 r. przyznał się, że był współpracownikiem wywiadu PRL. Książka Graczyka przerywa w wielu miejscach (choć nie we wszystkich) zmowę milczenia wokół środowisk tzw. grupy krakowskiej, czyli "Znaku", "Tygodnika Powszechnego" i Klubu Inteligencji Katolickiej, które za rządów Unii Demokratycznej uchodziły za nietykalne. Były one bowiem kolebką dla wielu aktywistów tej partii. Ciekawy jest również fakt, że omawianą publikację autor napisał na prośbę księdza redaktora naczelnego, który wycofał swoje poparcie, gdy tylko się zorientował, jakie nazwiska padną. Podobnie zachował się prezes "Znaku" Henryk Woźniakowski. Odmówił on wydania owej książki w swojej oficynie. Z kolei Krzysztof Kozłowski publicznie odgrażał się autorowi. Zadziałała tutaj stara zasada ks. kardynała Stanisława Dziwisza, przywieziona przez niego nad Wisłę znad Tybru - "Po pierwsze, koledzy". Od tej strony obie redakcje mają wiele wspólnego z kurią krakowską. I to bardzo wiele. A padają bardzo mocne nazwiska i pseudonimy, pod jakimi zostali zarejestrowani: Marek Swarnicki - "Seneka", Stefan Wilkanowicz - Trybun", Mieczysław Pszon - "Szary". Nie licząc opisanych już w innych publikacjach osób: ks. Mieczysław Maliński zarejestrowany jako "Delta", Halina Bortnowska jako "Ala" i o. Dominik Michałowski z klasztoru benedyktyńskiego z Tyńca zarejestrowany jako "Włodek". To znaczna część czołówki tego środowiska. (...)
=============
P.S.
Koniecznie zobaczcie też ostatni odcinek
'Warto rozmawiać'. (Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego świetnego programu, zdjętego z anteny TVP przez polskich wnuków Orwella.)
http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/warto-rozmawiac/wideo/ilu-prlowskich-szpiegow-prowadzi-polska-polityke-zagraniczna-22022011/4016606
2011-02-24 03:09 | peka
tak na prawdę to bratasz się z lubiącymi sztu/czkę "ogółami/niemy phone"jak ja.
powiedz chłopie (czty gts Hutą kręci,{jakoś ci kurwom być się ! niechce}czy wiesz jak to jest z młodą kurwom walczyć)JEBAĆ KOMUhA!!!
PS wolny grass,wolny światiat,wolny ja,
wolność ma zapach benzyny,co tam jeszcze...
"oŚmiomilionowe" radio nie dla mnie,grruubyy przemiałinteligencję.komuH "ię wypłaca?szczerze!jak nie to się nie powstydzi,a jak nie(?)to co!?
...
:ble
2011-02-24 03:02 | kolekcjoner czcionek
witam. nie poswiecam obecnie zbyt wiele czasu na GLOB. E Pluribus Unum . kiedys rozpruwalo mi czaszke w poszukiwaniu sensu ale odlozylem to na inne czasy. ciesze sie ze Bogdan tak wysoko ocenil moja sugestie. dosc jakis czas temu zakupilem tak pozycje : Niepocieszony - Kazuo Ishiguro. kupilem ze wzgledu ze na okladce napisano" swiatowej slawy pianista przybywa do tajemniczego miasta, jak z ZAMKU KAFKI, ktorym rzadzi logika sennego koszmaru". zobaczymy co bedzie w srodku bo napoczalem tylko kilka stronic i odstawilem na dlugi czas. jakos fajerwerkow sie nie spodziewam. generalnie mnie nie ma na GLOB-ie bo usadowilem sie na salon24 i wertuje to w ta , to w tamta. bacznie obserwuje Afryke Pln. ale nie ma jak u Bogdana ; ). pozdrawiam wszystkich!
2011-02-24 02:22 | peka
istniejejeszczetakawersja:
http://www.youtube.com/watch?v=AOmkribsNR0&NR=1&feature=fvwp
2011-02-24 01:57 | peka
A
i
jeszcze
wjebał
gościom
krążek
woko
prostozmostu
młoda
"komuna"
wykształcona,kato,paragraficzna
niech-się-ogarnie
komuH
zaraża
lekarz
też
komuH
/wioązka/
a
chuj
jebane
matoły
komuHa
niewolno
oszczędzać
głaskać
godoPO
wkładać.
zarazę
"karaBINEM"
GONIĆ
nieopierdalaćsię
-wypłata-taa...
cii...Hosza
brak odwagi żeby wskazać wroga
2011-02-24 00:31 | peka
nie _ 0 wczytanych komentarzy!(jak narazie).skróty prosta droga.u/s beki to sovieckie CWELE(ru).DZIECIOM lekki odjazd-nasz/nie nasz.piwo,wódka,piwo,młode lata.majster sipewa ławka w parq z wodka na ławce.
jebać komuszy niu terror,dupo tatusio dajszy jakiś o3tany.wyyjdź weź kamień i miej jeden cel.ńe masz?boli-komuH nim jest.hiper po/jechane/drodze.słowa,słowa,słowa,.
minimalnie obok mojej głowy zomowska petarda...
Y...
TĄ BANDĘ PEDAŁÓW MIJAM/NIE CO!DIŃ.
e..zabrała qwolność zbieranina religiokomuHów i T.ER.A.Z. L.I.Ż.E. S.I.Ę. PO F.I.U.T.A.h. . a wróg czyta niem się spostrzeżesz!!!
koniecdn.http://www.youtube.com/watch?v=BuJDaOVz2qY
2011-02-23 23:45 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Basiu: niebanalny wokal i dająca do myślenia symbolika.
2011-02-23 23:35 | bogdan.zalewski@rmf.fm
DS: a ja jestem pewien, że kompletnie nie chciał się Pan dowiedzieć niczego z moich odpowiedzi, ponieważ presupozycje , żeby nie powiedzieć przesądy przesłoniły Panu moje właściwe riposty. Zastanawiające dla mnie jest jedno, że krytyka tutaj na forum przychodzi niby z dwóch przeciwnych stron, a kiedy jej się tak dokładnie przyjrzeć to jest to JEDNA strona. To dlatego wyciągnąłem z "Zamku" Kafki tę pyszną anegdotę o dwóch "pomocnikach", których K. nazwał jednym imieniem: Arturem. W naszym krajowym przypadku mógłby to być Artur i rycerze okrągłego mebla. Albo Artur i Minimki (czy inne Olinki). Steganografia jest u mnie metaforą, niczym więcej. Nie aspiruję do bycia szyfrantem. Wiadomo, jak szanuje się szyfrantów w Kraju nad Wisłą. Dosłownie nad Wisłą, bez żadnych metafor.
2011-02-23 23:21 | w.
niesamowite ! to ty jeszcze masz czas na pracę ? a to mnie zaskoczyłaś Basiu.
masz rację d/s trzeba się śmiać bo życie i tak jest brutalne i tak nam daje po tyłku że zostaje tylko śmiech ,na przekór!
2011-02-23 23:10 | ds
@bogdan.zalewski
A mi jest nawet dość wesoło. Wiem, że brzmi to głupkowato, ale przynajmniej o czymś znów się przekonałem i to mnie bardzo cieszy.
Życzę powodzenia w dalszym pogłębianiu wiedzy nt steganografii. Choćby z jej względu warto tu zaglądać.
2011-02-23 22:54 | pp3-Basia
Witajcie.
Haniu,dzięki za list.Przesłałam dalej.
Rzeczywiscie wstrząsająca relacja o tym chłopcu,zagryzionym przez psy...
Gdzie byli rodzice?
Przepraszam za mikroklimat związany z utworem Adele.
Nie był treścią ni formą skierowany do kogokolwiek z tutaj obecnych.
Obrazuje jedynie siłę nienawiści,w którą gotowa jest zmienic się
zraniona miłośc i w pewien sposób wiąże się z 'Zamkiem'- Franza Kafki.
Jego mroczną atmosferą .Jest obrazem nie tylko trudnych relacji
damsko-męskich,(K.-Frida),ale i innych związków międzyludzkich.
Geometria duszy(w tym przypadku kobiecej)wykrzyczana(zresztą znakomicie,
przez Adele)i zobrazowana,jako wewnętrzna i zewnętrzna walka,
bezruch i opętańczy taniec z szablą,drgania wody w szklankach...rozchodząca się fala,tłuczenie szkła o scianę,zimny śnieg wzbijany w opętańczym tańcu i palący ogień zniszczenia.
Podpalenie świata,katonowych domków,figur.Gniew i rezygnacja...
To obraz pustki i piekła-faustyczny.
Gdybyż ona potrafiła przebaczyc...według wzoru miłosierdzia,głoszonego
przez Fautynę...
Wybaczcie,ale o polityce dzisiaj nie mam siły pisac.
Miałam bardzo ciężki dzień w pracy...
Dobranoc
2011-02-23 22:32 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Haniu: Masz bardzo dobrą intuicję. Moje hiperteksty są pierwotnie pisane kolorami. Tak je zamierzam tu przedstawić, przynajmniej niektóre. (Takie skromne próby już wcześniej prezentowałem.) Moje awatary na filmie też miały początkowo różne znaczące barwy, ale to się zatarło na blueboxie w studiu. I po montażu Pawła, który wyeksponował ruch a nie statyczną symbolikę. Uważam , że słusznie. Natomiast prawda barw pozostała w DOŚWIADCZENIU. To się dla mnie liczy. Żeby nie kłamać. To tak jak z literami wyciągniętymi z wawelskiego pejzażu. W żadnym razie nie szedłem na łatwiznę. To były dwa dni pracowitych poszukiwań, tym trudniejszych, że tak absurdalnych z punktu widzenia tradycyjnej logiki życiowej. Kafka jednak do czegoś zobowiązuje, prawda? To bardzo WYMAGAJĄCY pisarz. Ja narzuciłem sobie pracochłonną lekturę "Zamku", wykraczającą poza czytanie i poza "Zamek", w najdalsze rejony odbioru: ruchem spiralnym, odśrodkowym.
Kolekcjonerze Czcionek: bardzo, bardzo celny strzał .............
E Pluribus Unum: trzynaście czcionek, trzynaście stanów.
Co do synarchii. Zanim przejdę do samego pojęcia i czym ono jest OBECNIE, lektura obowiązkowa:
http://www.bibula.com/?p=33067
http://www.bibula.com/?p=22961
2011-02-23 17:51 | w.
Nie wiem ile jest emocji w głosie pana Zalewskiego a ile w głosie innych dziennikarzy .Pewnie tyle ile ich uczą na szkoleniach i ile mikrofon da.
Wy za to dajecie och ach komentarze które mi się najbardziej podobają.
2011-02-23 14:45 | Hania
Dzień dobry Wszystkim.
Mi też jest smutno. Może ze względu na to, że ciągle mam w myślach to biedne dziecko zagryzione przez psy. Bogdan, nawet nie Wiesz ile jest emocji w Twoim głosie, kiedy mówisz o takich sprawach...
Przeczytałam o poezji Publiliusa Porphyriusa. To nieprawdopodobne. Tam jest mowa min. o kolorach atramentu. Ja podobnie kolorami odczytywałam Twoją kratkowaną poezję.
Marku, GRATULUJĘ. Naprawdę. 'Energiczny, zdecydowany, spokojny'... Krótkie, acz sedno.
Pozdrawiam Was.
P.S. Brak wewnętrznego światła przybrał u mnie ostatnio wymiar totalny.
2011-02-23 14:24 | kolekcjoner czcionek
@Bogdan
e pluribus unum
2011-02-23 08:32 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Będę się jednak upierał , że SYNARCHIA to precyzyjne słowo, pomimo jego pojemności. W wolnej chwili doprecyzuję, o co mi chodzi: przy pomocy odpowiednich cytatów.
DS: Smutno mi , że udzieliłem "przewidywalnej" odpowiedzi na "prowokacyjne" pytanie. Smutno mi , ale z TEGO POWODU tylko trochę.
2011-02-23 04:22 | kolekcjoner czcionek
wiataj Basiu! link ktory podalas naprawde jest ciezki; ). w tym calym klebowisku nazwisk, dat i domyslow ciesze sie ze nie spotkalem Donalada Tuska ; ). on pewnie by chcial ; ). pozdrawiam
2011-02-22 23:05 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Bogdanie i ds!
SYNARCHIA to pojęcie bardzo szerokie,umieszczam w opracowaniu
Jacka Bartyzela.(Dla mnie okropnie skomplikowane)Idę spac,
jutro praca.
http://haggard.w.interia.pl/synarchia.html
Na dobranoc taki utwór,który tłucze mi się po głowie
przez ostatnie kilka godzin,ze względu na tresc i formę:
http://www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw
Dobranoc
2011-02-22 22:18 | ds
@bogdan.zalewski
Dziękuję za odpowiedź ws mojego zapytania. Spodziewałem się takiej odpowiedzi a pytanie zadałem trochę prowokacyjnie. Niezbyt często udaje mi się przewidzieć reakcje moich dyskutantów, ale tym razem było inaczej. Smuci mnie trochę fakt, że nie widzi Pan potrzeby nieco większego zaangażowania polskiego szeroko rozumianego eteru w pewne kwestie, ale pozostańmy przy naszych spojrzeniach na pewne kwestie. Jestem zwolennikiem przewietrzenia w Polsce wszystkiego, co się da, stąd więc moje słowa.
2011-02-22 22:00 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Basiu, znana to rzecz ta Loża, piąty krąg piekielny.
"Oto gród Disa przed nami odkryty:
Liczne i groźne w nim siedzą załogi"
Dantejski temat ... do rozwinięcia.
Na razie wypowiem ponownie słowo-klucz: SYNARCHIA.
Węgrzy walczą o swoją "IV RP". Widać analogie, a ogromny opór przed terapią świadczy o nowotworze przerastającym tkanki Europy i Świata a nie tylko jednego kraju (Polski, Węgier).
Witaj Cmentarny Dech'u. Bardzo się cieszę, że tu powróciłeś. Jestem przekonany, że Smoleńsk 2010 to krwawy rytuał, który pasuje zarówno do treści "Biesów" jak i do opisu z klasycznej książeczki antropologicznej: "Kozioł ofiarny" Rene Girarda.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82_ofiarny
2011-02-22 14:42 | pp3-Basia
Przeszukując siec wyłowiłam ten Apel obywateli Węgier do społeczeństw
Unii Europejskiej.Zgadzam się z jedną z komentatorek,że Polacy powinni
na niego odpowiedziec drogą dyplomatyczną:
http://blogmedia24.pl/node/44875
To może byc zaczątek przyszłej współpracy.
2011-02-22 13:47 | pp3-Basia
Dzień dobry!
Bogdanie,pewnie i tak nie dowiemy się czy te komórki rzeczywiście dzwoniły...
Przeczytałam odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na zapytania internautów.
Bardzo klarowne i konkretne.
Trzeba ogromnej determinacji i siły aby sprostac wyzwaniom,
w obliczu których stanie w przyszłości.Będzie to niezwykła walka.
W nawiązaniu do 'agenturalnych związków'wpadłam na trop artykułu
z 2007 roku.Aleksander Guzowaty w wywiadzie udzielonym Gazecie Polskiej
nawiązuje do pewnej superstruktury,zwanej 'Lożą minus 5',
Warto przeczytac ten trzystronicowy artykuł:
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/polska-rzadzi-superstruktura,1,3338628,wiadomosc.html
Bardzo interesuje mnie Twoje,Bogdanie,zdanie na ten temat.
Pozdrawiam Wszystkich uczestników dyskusji.
Cmentarny dechu,Królowa Łask nam pomoże,ale najpierw musimy
pomóc sobie sami.
2011-02-22 09:56 | Cmentarny Dech
Po dłuższej przerwie witam ponownie.
Po wysłuchaniu audycji z panem Grzegorzem Bruanem zastanawiam się nad jedną sprawą nieporuszoną w audycji, chodzi mi o rezygnacje z wylotu do Smoleńska...naszego "bohatera" audycji
Jak bardzo by to całe Zdarzenie Smoleńskie był tylko wynikiem ruskiego burdelu... a cała gra to PR by światu pokazać jacy to jesteśmy wielcy...
Bo jeżeli Smoleńsk był Szatowem no to pomoc dla Nas jedynie w Naszej Polskiej Królowej Łask.
Innego ratunku nie widzę.
MISTYKA i ZNAKI
2011-02-22 09:05 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Panie Marku.
Salon już działa.
Rano czytałem i w EKRANIE i na SALONIE.
http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/280677,odpowiedzi-na-niektore-z-komentarzy
Ciekawe - moim zdaniem - zestawienie.
============
JAROSŁAW KACZYŃSKI:
Budowa autostrad, budowa obwodnic miast, budowa w miastach skrzyżowań dwupoziomowych, rozszerzanie ulic - a to jest jedyny sposób - są to przedsięwzięcia zbiorowe. One w Polsce po pierwsze muszą być robione na normalnych zasadach ekonomicznych, a nie na zasadzie gigantycznego nadużycia – odcinek 10 kilometrów autostrady koło Warszawy, ten ostatnio uruchomiony, kosztował 2 mld 200 mln zł, czyli 220 mln zł za kilometr. To jest cena bliższa cenie przebijania tuneli przez Alpy, ale już nie autostrady, tylko tuneli, to są jakieś zupełnie niesłychane rzeczy. To, z czym walczy PiS, to właśnie ten system, w którym się nic nie da zrobić, bo jeżeli tylko gdzieś są jakieś pieniądze to natychmiast powstaje taki układ, który chce je w ogromnej mierze za darmo przejąć, np. wziąć za coś, co jest warte X – 4X. Na to powinni obywatele w końcu zwrócić uwagę. Dlaczego w Polsce, równinnym kraju o słabo rozwiniętej sieci rzek autostrady są nieporównanie droższe niż w krajach, gdzie zbudować je jest dużo trudniej? Dlatego, że istnieje system nadużyć i ten system nadużyć musi być złamany. I to w końcu przeciętni Polacy powinni sobie uświadomić, a nie żyć w przeświadczeniu, że jest jakaś cudowna metoda, np. jednomandatowe okręgi wyborcze, która coś tutaj zmieni. Musi być uczciwa władza, która będzie miała odpowiednią siłę, żeby to przewalczyć.
=============
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110222&typ=po&id=po31.txt
"Aż 16 mld zł zaoszczędziła w ostatnich dwóch latach Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na niższych, niż szacowano, kontraktach na budowę dróg. Jednak nikt nie chce się przyznać, gdzie są te pieniądze. Według Dyrekcji, cała kwota trafiła do budżetu centralnego. Ale nic o tym nie wie Ministerstwo Finansów. - Sprzeczne stanowiska obydwu instytucji ośmieszają administrację rządową, która nie umie udzielić dokładnej i przejrzystej informacji, co się stało z owymi 16 mld zł - zauważa poseł Jerzy Polaczek (PiS), który o wyjaśnienia poprosił premiera Donalda Tuska. W swoich komunikatach GDDKiA wielokrotnie przekazywała informacje o uzyskaniu ogromnych oszczędności w kontraktach drogowych. Wynikały one z faktu, że wartość zawartych kontraktów była znacznie mniejsza od szacowanej ich wartości kosztorysowej. Łączna wartość oszczędności z tego tytułu za lata 2009-2010 sięgnęła kwoty około 16 mld złotych. W ocenie GDDKiA, pieniądze te trafiły do budżetu centralnego. Ale zaprzecza temu Ministerstwo Finansów. - 16 miliardów złotych to nie jest igła w stogu siana i organy administracji publicznej powinny precyzyjnie wskazać, gdzie i w jaki sposób zostały zaksięgowane oszczędności wynikające ze znacznie niższych wartości kontraktów drogowych, niż wynikałoby to z kosztorysów inwestorskich- alarmuje poseł Jerzy Polaczek (PiS), wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury.Parlamentarzysta wytyka, że sprzeczne stanowiska obydwu instytucji ośmieszają administrację rządową, która nie umie udzielić dokładnej i przejrzystej informacji, co stało się z tak dużą sumą.
2011-02-22 08:53 | Marek
@Witam,
Dodam jeszcze ciekawe odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na pytania internautów, udzielone wczoraj wieczorem. Odpowiedzi są na tyle celne (np w sprawie budowy polskich autostrad), że salon 24 padł. Od kilku godzin jest zablokowany.
Odpowiedzi można przeczytać na Nowym Ekranie.
pozdrawiam
2011-02-22 08:47 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Basiu, FYM jest niezwykle spostrzegawczy. Choć te historie z komórkami i ruskim strażakiem to taka groteska, że chyba nikt w miarę inteligentny nie wierzy w te brednie. Moim zdaniem , bez względu na analizy szczegółów, trzeba odrzucić w CAŁOŚCI bolszewicki przekaz na temat Smoleńska. Bo to kompletny absurd , co nam podają do wierzenia. Największym dla mnie problemem nie są bandyci i kłamcy z Rosji. Ale ten cały rzekomo sojuszniczy, zdradziecki Zachód: NIEMCY, FRANCUZI, AMERYKANIE. Jeśli dali zielone światło, a może nawet coś więcej, to żyjemy w PIEKLE. "Welcome to Hell!" A wtedy nie pomoże nam NIC, CO JEST Z TEGO ŚWIATA. Trochę już sugerowałem scenariusz z rolą SYNARCHII , ciemnych sił, "piłem" już do czarnej meta-politycznej materii spraw: globalnych, mondialistycznych.
"(...) w tym rozumiejącym wszystko towarzystwie "Bilderpetersbergu", globalistycznym panteonie Jałtan (...)"
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/co-cielesne-cezarowi-a-co-boskie-cialu-wersja-1-0,9121
Kto działa u nas? W naszym kraju.
Bardzo ciekawe pytania krążą w BLOGOSFERZE:
http://blogmedia24.pl/node/45320
=============
"Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski został dobrze przeszkolony przez swojego rosyjskiego odpowiednika (zwierzchnika?) Siergieja Ławrowa, czyje interesy ma reprezentować m.in. w kwestii tzw. katastrofy smoleńskiej. Jako posłuszny wykonawca rozkazów Moskwy i pilny uczeń Tatiany Anodiny obarczył dziś po raz kolejny winą polską załogę tupolewa. „Polscy piloci ewidentnie popełnili błąd, nie powinni lądować we mgle, choćbyśmy nie wiem ile zaprzeczali” – powiedział w „Faktach po faktach” w TVN24. O „winie pilotów” mówił już 10 kwietnia Jarosławowi Kaczyńskiemu powiadamiając go o tragedii smoleńskiej. Swoją tezę powtórzył następnie w Stanach Zjednoczonych. Symptomatyczne, że twierdzenia o winie pilotów pojawiły się w propagandzie rosyjskiej tuż przed jego telefonem do prezesa PiS. Skąd Sikorski miał taką wiedzę i to od pierwszych minut po katastrofie? Bezpośrednio od Rosjan? Sikorski lansuje siebie jako antykomunistę, który walczył w Afganistanie przeciwko Sowietom. Ale kto wie jak było naprawdę, może został na przykład przewerbowany przez służby ZSRS? Ten fakt tłumaczyłby sprzeciwy nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego co do nominacji Radosława Sikorskiego na szefa dyplomacji w rządzie Tuska. Przyczyny nie zostały nigdy ujawnione, jednak nieoficjalnie wiadomo, że chodziło o informacje dotyczące Sikorskiego znajdujące się w zbiorze zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej. Przeszłość afgańska tłumaczyłaby również skrajnie prorosyjski zwrot w polskiej polityce zagranicznej, począwszy od marginalizacji stosunków z Gruzją, aż do traktowania ministra Ławrowa jako nauczyciela polskich dyplomatów w kwestii reprezentowania interesów państwa na arenie międzynarodowej (pytanie: Polski czy Rosji?). Przypomnę również, że to ekipie Tuska i Sikorskiego Polska zawdzięcza nieobjęcie jej programem amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Mało znany jest fakt, że Sikorski i Tusk w imię dobrych stosunków z Rosją proponowali Kremlowi nie tylko inspekcje rosyjskie w amerykańskich bazach w Polsce, ale także objęcie ich stałym monitoringiem kamer przemysłowych, do którego dostęp mieli mieć Rosjanie (sic!). W tym kontekście trudno nie przyznać racji Jarosławowi Kaczyńskiemu, który określił kurs obecnej ekipy jako budowanie kondominium rosyjsko-niemieckiego. Nie dziwi również traktowana jako pomyłka deklaracja Bronisława Komorowskiego w kampanii prezydenckiej o ustaleniu z premierem Tuskiem daty wystąpienia z NATO. Jeśli była to pomyłka to wyłącznie freudowska ujawniająca prawdziwe intencje obecnej ekipy. Nie jest więc przypadkiem, że Polska Tuska i Komorowskiego jest członkiem NATO tylko na papierze, której w obecnym roku obcięto natowskie fundusze na reorganizację armii. Nie jest przypadkiem także nieobecność (bez podania przyczyn) szefa Paktu Północnoatlantyckiego na szczycie w Warszawie. Była to rzecz bez precedensu w całej historii NATO. Otoczenie prezydenta Komorowskiego oraz rządu Tuska stanowi rosyjska (a często jeszcze sowiecka) agentura wpływu. Wykorzystywani są wysocy funkcjonariusze tajnych służb peerelowskich i wywiadu komunistycznego, jak np. płk wywiadu MSW Tomasz Turowski, który „organizował i zabezpieczał” z ramienia MSZ wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu. Sikorski wiedział kim był Turowski. W 2009 r. Aleksander Gudzowaty mówił o rosyjskim agencie wpływu „Wysokoje Lico” zasiadającym w ławach rządowych. Właściciel „Bartimpexu” nie podał personaliów, stwierdził jedynie, że „rozwiązanie jest prościutkie”. Faktycznie, z perspektywy tragedii smoleńskiej i poprzedzającej ją nagonki na Głowę Państwa ze strony rządu i Bronisława Komorowskiego przy czynnym współudziale ambasadora Rosji Grinina rozwiązanie wygląda na arcyboleśnie „prościutkie”.
============
A może to tylko: GRA ZWIERCIADEŁ, JASKINIA CIENI?
Ja się tylko zastanawiam. Kto nie chce, nie musi. .
2011-02-21 14:48 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie i Wszyscy Obecni!
Rzeczywiscie,chwilowo skupiłam się na artystycznym aspekcie
tego wpisu,co nie oznacza,że inne wymiary są mi obce,czy drugorzędne.
Jak Hania zauważyła przy okazji Miłosza,można dyskutowac o poezji
i o polityce.
Hania jeszcze pewnie na Mazurach,skąd przysłała mi MMSka-z widokiem na jezioro...
W książce Dukaja-'Lód',również znajduje się nauka deszyfrażu.
'Spojrzało się na szpargały na sekretarzyku.Gdzieś między nimi znajdował się zaszyfrowany list piłsudczyków.Znalazło się ołóweki,bez namysłu,na marginesie broszury Transsibu,odtworzyło się z pamięci cały list,jedenaście wierszy po dwadzieścia liter,i jeszcze dwie,szeregi bezsensownych kombinacyj znaków,których nawet matematyk nie zapamięta łatwo.
Następnie wyjęło się właściwy list'...
W moje odczytanie Twojego,Bogdanie wiersza wkradł się błąd-
artefakt,ale ludzką rzeczą jest błądzic;)
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/arte-fakty-tygodnia-odmiana-przez-przypadki-odmian-przez-przypadek,5574
Nie umknął mi wątek Stanisława Pyjasa i arcyciekawa historia'układu wrocławskiego'z którego wywodzą się'znakomitosci' polskiej sceny politycznej...coraz mniej polskiej.
Przeczytałam dzisiaj:
http://freeyourmind.nowyekran.pl/post/3718,telefony
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-02-21 13:23 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień Dobry!
Też mógłbym wiele opowiedzieć o swoich rówieśnikach, z którymi kopałem piłkę w Nowej Hucie. Zamiast tego jednak, chciałbym przytoczyć fragmentu intrygującego bloga. A propos historii opowiadanych przez Panów - Marka i Kolekcjonera Czcionek:
=============
"(...) od 1970 roku powstawały pierwsze sekcje „judo i samoobrona”. A najbardziej mnie bawi następujący tekst: „Andrzej D. był instruktorem judo więc zajęcia te nie wzbudzały podejrzeń ówczesnych władz. Dopiero dwa lata później przy AZS ... powstała pierwsza oficjalna sekcja karate.”. Tak, instruktor judo w tajemnicy przed służbami popularyzuje karate w Polsce. Brzuch może rozboleć. Sekcje judo były pod pełną kontrolą służb. A w momencie zapisywania się do sekcji karate, dane delikwenta trafiały do milicyjnej kartoteki, oficjalnie, nie czyniono z tego tajemnicy. Dlatego też jak widać wszystko działo się „bez wiedzy i udziału” służb. Nowy sport walki i olbrzymi sukces filmu „Wejście smoka” spowodowały masowy napływ młodych ludzi do sekcji karate. Oczywiście oprócz Kyokushinkai był i Shotokan i wiele innych, ale od przybytku głowa nie boli, ważne by nie stracić kontroli. Byle rosły nam nowe kadry, wide „grupa karateków”.(...)W trakcie mojej "kariery" młodego karateki miałem okazję poznać jednego agenta KGB, Rosjanina wielu talentów, który przyjechał do Polski na studia i równocześnie był instruktorem Karate oraz jednego agenta Stasi, Niemca z NRD, także instruktora. Co się dzieje z NRD-owcem nie wiem, natomiast "Iwan" mieszka w Polsce, ma obywatelstwo polskie, jest pracownikiem naukowym i publicznie znaną osobą, można rzecz popularną i lubianą.
Na początku lat 70-ych ( co za zbieżność z karate ) ZPR-y tworzyły w Polsce tzw. Flipper Kluby oraz umożliwiały w kawiarniach i klubach prowadzenie działalności ajencyjnej, polegającej na dzierżawieniu automatów do gry zwanych Flipperami. To dopiero był Dziki Zachód. W jednym z takich salonów prowadzonych przez dwudziestokilkuletnich, fajnych chłopaków w jednym z największych polskich miast miałem okazję gościć, można rzec byłem stałym bywalcem. Żyłka hazardowa, chęć oderwania się od szarej rzeczywistości, „fun”, fajne towarzystwo, a z czasem nawet możliwość zarabiana kasy przyciągały do salonów gry tłumy młodych i nie tylko ludzi. Od rana do wieczora ( wagarowicze ) przewalały się tłumy. Każdy stały bywalec miał ulubioną maszynę. Moją był Sheriff. Doszedłem do mistrzostwa na tej maszynie i w zasadzie nikt nie był w stanie ze mną wygrać. Oczywiście czasem przegrywałem, ale nigdy z „żółtodziobami”. Bo tak naprawdę zarabiało się na zakładach z nowymi klientami. W klubie przy maszynach stały popielniczki, młodzi skakali nam po piwo lub wódeczkę. Kwitł hazard, życie towarzyskie, handel, paserka, a nawet prostytucja.
=============
http://blogmedia24.pl/node/42536
To sprawy ogólnie znane.
Obrosły już nawet mitologią filmową i literaturą (Waledemar Łysiak , Marek Nowakowski).
Mimo to warto pamiętać także o tych "korzeniach" III RP.
Dlatego podczytuję tego bloga.
2011-02-21 09:26 | Marek
@kolekcjoner czcionek - pamiętam podobną osobę do tego, który wylądował na wózku. Działo się to w moim rodzinnym mieście. Facet nie był może bardzo bystry, ale niezwykle silny, agresywny, przystojny, bardzo chętnie się bił. Szybko zaczął uprawiać boks, trafił do wagi ciężkiej, odnosił sukcesy. Dziewczyny w nim się podkochiwały. Zawsze obok stała jakaś bardzo ładna.
Był ode mnie o kilka lat straszy. Jednoosobowo pilnował porządku na wszelkich imprezach. Z grupami wieloosobowymi radził sobie w ten sposób, że wybierał najsilniejszego i z nim rozpoczynał bójkę. Nie wyglądało to łagodnie. To była okolica o podobno najgorszych statystykach przestępczości w Polsce, zwłaszcza zabójstw. Używanie ostrych narzędzi było na porządku dziennym.
Od pewnego momentu zaczął kpić otwarcie z esbeków, z sowieckich bolszewików. Wszedł do knajpy, zaczepił jakąś grupę cywili, otrzymał błykawicznie jeden cios.
Potem chodził z błędnym wzrokiem, z przekrzywioną nienaturalnie głową, po roku zmarł ... Do dzisiaj go pamiętam, gdy stał się kaleką, potem szybko zamieniał się w "warzywo" (przepraszam za określenie). Całe miasto to widziało. W ostatnich miesiącach jego mama wyprowadzała go (miał ponad 20 lat) na spacer. Przeskok Andrzeja z jednej rzeczywistości do zupełnie innej był dla mnie szokujący. Wystarczył jeden cios ...
O biegu historii decydują jednostki, nie tłumy. Zawsze tylko jednostki. Przypomni nam o tym Jan Paweł II podczas beatyfikacji.
To ciekawe "kolekcjonerze czcionek", że opowiedziałeś się po stronie Don Kichota.
pozdr.
2011-02-21 09:01 | Marek
@p.Bogdan Zalewski - "Jako humanista jestem pewien, że otwierająca film scena KRAKSY miałaby mitologiczną moc równą dziełu Friedricha Dürrenmatta:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kraksa_%28opowiadanie%29 "
Strzał w 10-tkę. Ta scena mogłaby stać się kluczowa dla całej dalszej historii. Ależ Pan ma intuicję!
2011-02-21 03:52 | kolekcjoner czcionek
maly blad. spotkalem go po maturze pisemnej z polskiego. ; ).
2011-02-21 03:39 | kolekcjoner czcionek
@Bogdan
ogladnolem Brauna. nazwisko niezbyt polskie ; ). zart. TAK Bogdan , uwazam ze Braun jest w tym filmie przedstawiony jak Don Kichot. mam takie skrzywienie ze ogladajac cokolwiek zazwyczaj w poczatkowej fazie skupiam uwage na wszystkich detalach pomijajac aktorow pierwszoplanowych i ich przekaz. rejestracja przemyslen Brauna , mieszkanie, sluchajacy, to bylo dla mnie wazniejsze na poczatku niz wprowadzenie w temat przez samego Brauna. moge powiedziec ze mam slabosc do takich wlasnie spraw i czujac atmosfere zakrecila mi sie lezka wzruszenia. analizujac pozniej na zimno rzucil mi sie ogromny kontrast miedzy wiedza Brauna a sluchaczami. Braun wlozyl bardzo wiele wysilku w przyblizenie sluchajacym problemow jakimi sie zajmuje na codzien. uwazam po tym filmiku Brauna za naprawde dzielnego faceta ktory stara sie przekazac owoce swojej pracy ludziom ktorzy maja prawo wiedziec dlaczego jest tak a nie inaczej. wydaje mi sie ze Braun duzo swobodniej nakreslalby sprwy gdyby byl w gronie osob o podobnym poziomie wiedzy na tematy zwiazane z bezpieka ALE robi wlasnie TO . TO ma dla mnie zdecydowanie wieksza wartosc. powiem takie cos. z mojego doswiadczenia. w goracej drugiej polowie roku 2008 usadowilem sie na forach biznesowych . powybieralem sobie co bardziej inteligentne osoby, osoby najbardziej arogancko pewne siebie. do swoich typowan wplatalem literature , uzywalem jezyka zgola odleglego od ich toku myslenia a dodatkowo robilem bledy ortograficzne i interpunkcyjne. przyneta chwycila . dosc umiejetnie moglem sobie pozwolic na okreslanie pozycji jaka przyjmie Wall Street i dolar. na poczatku skopali mnie analizami technicznymi, falami Elliota, erami zlotej epoki a nawet horoskopami ; ). wychodzilo na moje wiec na poczatku stwiedzili ze nie wzieli aspektu politycznego ; ). pozniej to nawet doczytalem sie od takiej najbardziej wyszczekanej ze na takich wrogow jak ja to ona musiala sama swoja praca zapracowac i jest z tego faktu dumna ; ). do tej pory chyba mysli ze pracuje w Londynskim City ; ). niewazne. chodzi o to ze jazda pod prad MA SENS . ma sens jedynie wtedy gdy paliwem jest dazenie do prawdy i poszanowania zasad. 2+2=4. co do Don Kichota to bylo tak. mialem kiedys kumpla . byl starszy odemnie rok. podziwialem jego inteligencje. byl wtedy dla mnie nieprzecietnie inteligentny. spotkalem go po pod blokiem po maturze ustnej z polskiego . palil sobie krotkie caro w garniturze , jeszcze nie przebrany. opowiadal mi ze wybral temat dotyczacy Don Kichota i jego walk z wiatrakami. zapadlo mi to w glowie. ten moj kolega , nazwe go O. to nie byl typ grzecznego kujona . potrafil sie dobrze bic. widzialem go raz tez obitego dosc precyzyjnie tak wiec zwiekszalo to dla mnie jego wiarygodnosc. po jakims czasie dostal powolanie do wojska. to byla elitarna jednostka tzw. wojska szybkiego reagowania. kontakt sie urwal. no ale za jakis dluzszy czas styknelismy sie . gadka szmatka , figo fago. opowiadal mi ze znalazl prace w firmie ochroniarskiej. wlascicielem byl dawny szef SB w naszym miescie. opowiadal jak to na pierwszym spotkaniu hokus pokus i wyciaga jego teke osobowa. a w niej to i tamto . zgodzil sie. znowu dlugi czas nie widzielismy sie . ide przez osiedle i widze O. ze swoim krotkim caro . gadka szmatka itd. pamietam ze zaczynal mnie meczyc swoim przydlugawym wierceniem bezsensownych sprawach i chcialem go splawic. wyczul to . skierowal rozmowe na zupelnie inny tor. a wiesz , mowi O. , ten X Y co to mial to i tamto odpycha sie na wozku? co Ty gadasz ? pytam i czekam na odpowiedz. a no, kontynuuje O. . stalo sie. podeszli go i zaproponowali uczciwy uklad. zeby sie ulozyl na warunkach . uklad to uklad. ukladanka wieloelementowa. on powiedzial ze sobie bez parasola poradzi. powiedzieli ze ten parasol obejmuje calosc . full wypas w urzedach. twardy byl i powiedzial ze wodki z nimi juz pic nie bedzie. wchodzil do domu i jeden trzyma a drugi zyletka przejechal po sciegnach. z drugiej strony kolan. i co Ty na to ? O. no to zesmy sobie pogawedzili al;e ja musze znikac do chaty. no to sie trzymaj . i ty sie trzymaj.
bardzo mnie ciekawi co O. napisal na swojej pracy maturalnej.
ja tam, wierze ze dobrych ludzi jest wiecej a i oczadzeni wytrzezwieja. pozdrawiam
2011-02-21 01:16 | kolekcjoner czcionek
Julian Tuwim . tega glowa. "Poeta prowincjonalny" - tam chyba umiescil swojego geometre K. . z tego co mi sie obilo o uszy wymyslil slowo "zyjatko". moze podczas wymyslania myslal o "Arturze" ? ; ). pozdrawiam
2011-02-20 23:03 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Basiu, Michale bardzo się cieszę, że poświęciliście swój cenny czas na rozplątywanie moich słownych kobierców. Basiu uczyniłaś to niemal bezbłędnie (drobiażdżek: zamiast KULT winno być KULI , RZUT KULI: aluzja do GLOBU; ta krągłość, okrąg, koło, otok - to są oczywiście semantyczne warianty "cyrklowania" tekstu Kafki i rysowania koncentrycznych okręgów wokół słów-kluczy, co było zadaniem graczy w Z.A.M.E.K.). Ten hipertekst (jeszcze nieukończony) na kanwie Kafki jest kolejnym przykładem testowanej tu przeze mnie od jakiegoś czasu formy. Są to wiersze figuralne i tablicowe (carmina figurata i tabulata czy też tabularia). Julian Tuwim poświęcił im rozdział w swojej wspaniałej księdze "Pegaz dęba". Wiersze tablicowe jak pisze Autor są "wyszywane w rozmaite wzory, jak dywany lub robótki na kanwie. Są to utwory z wplecionymi w tekst zasadniczy wierszami postronnymi (versus intexti)." Zachęcam do zapoznania się z "podręcznikiem" Tuwima. Znacznie ułatwi to Wam lekturę moich dziwadeł. Zobaczycie jak uboga pod względem komplikacji jest ta moja działalność w porównaniu z wierszami-kobiercami takiego łacińskiego poety Publiusa Optatianusa Porfiriusa. N.p. rzymskie piątki układają się u tegoż Porfiriusza w hasła na "tablicy". Zobaczcie inne jego kunsztowne dzieła:
http://www.somegreymatter.com/carmina.htm
Innym mistrzem tego gatunku był niejaki Rabanus (Hraban Maur) średniowieczny autor wielowarstwowych poematów-gobelinów:
http://blogs.princeton.edu/graphicarts/rabanus%20maurus.jpg
http://blogs.princeton.edu/graphicarts/rabanus%20maurus3.html
http://blogs.princeton.edu/graphicarts/rabanus%20maurus5.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hraban_Maur
Ja mam tę wyższość nad nimi, że mogę dodawać jeszcze inne wymiary - w klipie filmowym, oraz animacjach i linkach hipertekstu. Co uczynię w kolejnym ruchu na tej stronie. Basia uchwyciła już wiele zależności, ale , jak słusznie zauważyła, to jeszcze nie wszystkie wykryte warstwy.
Wróciłem do tej poźno-antycznej i średniowiecznej twórczości, bo wydaje mi się ona bardzo aktualna i przydatna dzisiaj. Moje poszukiwania z końcówki lat dziewięćdziesiątych i początków tego stulecia (poezja flashowa, surfowanie po ubuweb) potwierdził i wzmocnił jeszcze Zenek Fajfer i jego żona Kasia Bazarnik i ich dzieło czyli LIBERATURA. Przypominam Wam, czym się intensywnie interesowałem przed Dziesiątym Kwietnia 2010.
http://www.liberatura.pl/liberatura.html
Teraz pomny tamtych doświadczeń, ale z ruiną świata wewnętrznego po Katastrofie próbuję to scalać i ocalać. Tak jak umiem najlepiej.
Na świat należy patrzeć - moim zdaniem- przez taki wielowymiarowy pryzmat. To pokruszony obraz w okrągłym oknie kalejdoskopu- fragmentaryczny, zmienny i dynamiczny, wrażliwy na każdy ruch- jak w tym nielinearnym motcie z "Zamku" Kafki, zakreślonym cyrklem czytelnika- geometry.
Wystarczy delikatne poruszenie ręki a inne elementy znajdą się w polu semantycznym, chmurze tagów. W związku z tym lektura takiego hipertekstu jak ten mój powyższy wymaga innego podejścia do interpretacji. To jak zasada nieoznaczoności Heisenberga: "Akt pomiaru jednej wielkości wpływa na układ tak, że część informacji o drugiej wielkości jest tracona."
Czytelnik poddany tak precyzyjnym oddziaływaniom wielowarstwowego hipertekstu paradoksalnie musi zdecydować się na wolność , graniczącą chwilami z dowolnością. Skupiając się na jednym aspekcie, traci część informacji o drugim. "Nie można z dowolną dokładnością wyznaczyć jednocześnie położenia i pędu cząstki." Wypływa to z SAMEJ NATURY RZECZYWISTOŚCI. Próbuję pokazać, że ma to szersze znaczenie- jako metafora.
Porównajcie to tylko z próbami dotarcia do prawdy o Smoleńsku, gdy wielowarstwowe puzzle rusko-polskiego (a może nie tylko) mataczenia wywołują kolejne komplikacje! Tak jakby samo zajmowanie się Smoleńskiem 2010 zamiast przybliżać jeszcze bardziej oddalało nas od celu dochodzenia.
Panie Marku, chciałbym zobaczyć film według scenariusza Grzegorza Brauna.
Czy to nie modelowy przykład teorii katastrof? "Ciągła zmiana parametru KONTROLNEGO (stopniowe przygotowywanie "okrągłego mebla") prowadzi do jakościowych zmian zachowania systemu." ;)
Jako humanista jestem pewien, że otwierająca film scena KRAKSY miałaby mitologiczną moc równą dziełu Friedricha Dürrenmatta:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kraksa_%28opowiadanie%29
Dobrej Nocy, Dobrzy Ludzie!
2011-02-20 19:11 | pp3-Basia
Witaj Michale!
Właśnie tak!
Chwilowo znikam w innej przestrzeni:)
Serdecznie Cię pozdrawiam!
2011-02-20 19:07 | Michał
Witaj, Basiu. Chyba pisaliśmy jednocześnie? Ale ja zobaczyłem Twój komentarz dopiero po odświeżeniu strony.
Basiu, czy hasło umieszczone w pierwszych literach zdań zapisanych pochyłym drukiem, brzmi: KLUCZ TKWI W SAMYM ZAMKU ? Czy może chodzi o coś jeszcze innego? :)
Pozdrawiam, udanego wieczoru,
M.
2011-02-20 19:00 | Michał
Bogdanie, cieszę się, że moje tropy są dobre.
Faktycznie, moje wstępne próby interpretacji - sprzed kilku tygodni, zanim pojawił się wpis ten wpis, gdy dostępna była tylko pierwotna wersja filmu - to były tylko intuicje. Ale fajnie, że choć w części trafne.
Zastanawiam się, co dalej, bo utknąłem w takim "martwym punkcie". Przyznam Ci się, Bogdanie, że pokazałem wczoraj, tj. w sobotę, Wasz film, "Z.A.M.E.K." mojemu Tacie. Przyznałem się, że nie mam pomysłu, co dalej można zobaczyć, jak odkryć kolejną warstwę.
Ojciec zasugerował, żeby zwrócić może uwagę na to, czy gdy na ekranie pojawiają się kolejne czteroliterowe słowa, Twoje ręce dotykają którychś z liter (na przykład -> przy słowie WTEM, Twoje litery dotykają każdej z czterech liter: W, T, E, M; z kolei przy słowie ZNAK, tylko dwóch pierwszych: Z i N, a przy słowie KTOŚ - żadnej). Może warto podążyć w tym kierunku?
Ale to tylko pomysł "na brudno", który narodził się w czasie rozmowy z Tatą. Jestem bardzo ciekawy, co jeszcze znalazła Basia.
Dziękuję za informację o Zamku Krzyżtopór; nie znam "Podróży do Ziemi Świętej Egiptu", dziękuję za informację. Swoją droga, można kupić egzemplarz za jedyne 2,50 zł. Kupię albo wypożyczę, na pewno przeczytam.
http://archiwumallegro.pl/mirkowicz_podroz_do_ziemi_switej_egiptu-229980000.html
W internecie pojawiło się już sporo krytycznych komentarzy pod adresem bloga Jarosława Kaczyńskiego, widzę, że krytyka nie dotyka samej treści (może niektórym nie chce się czytać o polityce zagranicznej, etc?), ale samego faktu, że prezes PiS-u prowadzi swój blog. Przypomina mi to trochę pozbawione sensu i uzasadnienia komentarze po tym, jak Jarosław Kaczyński w poprzedni piątek wysłał e-mail do Roberta Kubicy i media cytowały treść tego e-listu.
Pozdrawiam Was serdecznie.
M.
2011-02-20 18:48 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Wszystkim!
Bogdanie,niestety nie mogłam wcześniej usiąśc przy komputerze.
Warstwa kolejna,to hasło umiesczczone w ponumerowanych zdaniach pisanych
pochyłym drukiem,w pierwszych wielkich literach.
Jeszcze poezja kratkowana Bogdana:
MOJA NOWA MAŁA PULA SCEN
FILM KADR GONI KADR WIEŚ
ZIMA WTEM NAGA DŁOŃ KTOŚ
ROBI ZNAK CAŁE KOŁO OTOK
TAKI GEST TROP KODU MUDR
DAJE SENS TEMU KINU SNÓW
LECZ JAKI MIMO ZERA IDEI
GOŚĆ CHCE ZNAĆ STAN GIER
RAMA OKNA JAKO WZÓR FORM
CIEŃ DNIA PADA OBOK SŁÓW
MUSI MIEĆ TAKI ŚLAD DRÓG
CHOĆ ZNÓW INNE TKAM NICI
TAKA SAMA JEST MOJA SIEĆ
LINK GLOB OCEŃ RZUT KULT
PUCZ CYFR JAKO RUCH WOLI
BUNT WARG DRUK KLEI USTA
MIJA MOJA MOWA CZAS STOP
CHOĆ GŁOS DRGA TRWA SZUM
MÓZG ŁOWI FALE ECHA SALI
NOWY KRĄG BADA SWÓJ PLAN
To jeszcze nie jest wszystko,ale pozwólcie,że sobie teraz poczytam
i przesłucham zamieszczone przez Was linki.
Pozdrawiam!
2011-02-20 18:28 | Michał
Witajcie,
w ramach podsumowania tygodnia, zajrzałem dzisiaj na You Tube'a i znalazłe ciekawy filmik. Sprawa jest dobrze znana, ale ciekawy jest tytuł - "Jak dziennikarz RMF zabił klina Prokuratorowi z Rosji":
http://www.youtube.com/watch?v=W_tDSzlS04o
2011-02-20 17:20 | w.
Czołem Michał! Widzicie jak się chce to i w. można zauważyć.
Mareczku drogi a jaką ksywkę obrałeś na blogu pana Prezesa bo tak czytam te komentarze i czytam i nie wiem które to twoje?
2011-02-20 16:36 | Marek
A propos tekstu Krzysztofa Wyszkowskiego (odważnego i inteligentnego), to dużo bliższy prawdy na temat układu gdańskiego jest Grzegorz Braun. Przykład z wypadkiem we Wrocławiu w roku 1986-tym rewelacyjny.
Prawdziwych korzeni gdańskiego KLD szukałbym w latach 1984-1986, nie później. A być może nawet przed rokiem 1980-tym. Przynajmniej w przypadku niektórych z nich. Kubiak (lata 90-te) był już tylko przykrywką dla obrastania majątkiem z afery rublowej i dodatkowym uwikłaniem (zbieraniem haków).
pozdrawiam
2011-02-20 16:26 | bogdan.zalewski@rmf.fm
"Jednak to jak terapia antynowotworowa. Wykluczam całkowitą bierność i fatalizm." - takie wyznanie złożyłem powyżej w moim wpisie. W PiS-ie taka terapia musi być przeprowadzona w takiej samej mierze jak w całej Polsce.
Zaraz wychodzę na dłużej, ale jeszcze wrzucam przed wyjściem.
A propos "układu gdańskiego" Krzysztof Wyszkowski jakiś czas temu zadał na swoim blogu bardzo zasadnicze pytania w arcyciekawym wpisie:
CZEGO BOI SIĘ DONALD TUSK?
=============
Jakich swoich ludzi Kubiak wprowadził do środowiska liberałów? Jakie korzyści otrzymał od Kubiaka? W jaki sposób przeprowadzano rozliczenia? Czy Batax finansował wydatki partyjne i czy łożył również na prywatne potrzeby działaczy? W jaki sposób zmieniła się osobista sytuacja finansowo-mieszkaniowa działaczy KLD po pojawieniu się Kubiaka?
http://www.wyszkowski.com.pl/index.php/artykuy/26-/327-czego-boi-si-donald-tusk
=============
W zupełnie niedawnym Krzysztof Wyszkowski snuje porównania Tuska do Millera i Moczara:
=============
Tusk ssał służby już w zupełnie innych czasach - nie w katowniach NKWD, a na salonach Hotelu Marriott.
http://www.wyszkowski.com.pl/index.php/artykuy/26/1755-tusk-miller-moczar
=============
Kto chce obejrzeć rewelacje Grzegorza Brauna , to tu jest wersja filmowa jego opowieści o "układzie wrocławskim".
http://prawda2.info/viewtopic.php?t=15450
To są właśnie NASZE MATRIOSZKI MATRIXA!
A każą nam być naiwnymi odbiorcami TELEWIZYJNYCH PRZEKAZÓW DNIA.
I ani kroku dalej.
Siedź w kącie i słuchaj starszych i mądrzejszych.
2011-02-20 16:06 | Marek
Witam Panie Bogdanie,
Bardzo dobrze, że Grzegorz Braun nie ominął PiS-u. To było mądre, delikatne i przemyślane. Wszystkie nadzieje lokujemy w PiS, jednak tam również jest kilka osób nazwijmy to "niepewnych". Kilka też niesłychanie szkodliwych. Oczyszczenie struktur PiS-u, to chyba najpoważniejszy obecnie problem. Na Pańskim blogu mogę wyznać moją prywatną tezę - PO trzyma się już tylko na jednej, jedynej, ostatniej niteczce ... na niesamowitej słabości struktur PiS-u. Na agenturze (niestety) wewnątrz PiS-u. Może już nadszedł czas, żeby i o tym mówić.
Siła PO nie płynie z mediów, ani z rosyjskich powiązań i uwikłań, jak się powszechnie sądzi. PO, Tuska, Schetynę, przy życiu podtrzymują tak naprawdę kompromitująco słabe struktury PiS-u. Współczuję Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nawet bardzo współczuję. Miejmy nadzieję, że sobie jakoś z tym wszystkim poradzi.
Czy Grzegorz Braun działa jak samotny Don Kichot? Odpowiem tak - znam wielu podobnych samotnych Don Kichotów. Tej sprawy nikt za Polaków, za nas, nie załatwi. Wywiadu z Grzegorzem Braunem powinien wysłuchać każdy. Potem możemy zastanawiać się dalej.
2011-02-20 15:25 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Panie Marku.
Grzegorz Braun dokonał analizy materiałów JAWNYCH. Wielokrotnie to w rozmowie podkreślał. Ja o opolskiej historii Grzegorza Schetyny już dużo wcześniej czytałem - w "Najwyższym Czasie". Natomiast novum to były dla mnie materiały z rozpracowania Solidarności Walczącej i sprawa "Radka". O układzie wrocławskim, czy szerzej -dolnośląskim mówił przed laty wiele niejaki Andrzej Czyżewski przy okazji afery paliwowej. Pamiętam jak wysłuchałem kilku godzin nagrań - wywiadu którego udzielił naszemu wysłannikowi do Hamburga. TO było dla mnie NIESAMOWITE przeżycie. Chodziłem przez weekend z DISC-MANEM i podczas spacerów słuchałem niemal non-stop. Opadły kurtyny. Teraz wykopałem z netu artykuł z tego okresu:
http://www.bezcenzury.net/print.php?id=137
Wracając do Grzegorza Brauna - to jest dla mnie PRAWDZIWA BOMBA ATOMOWA: zasygnalizowany Frasyniuk, szeroko omówiony Schetyna ale także na koniec wspomniany jakby mimochodem ... Adam Lipiński. Pan to rozumie, Panie Marku? Bo jeśli to prawda , to można wpaść w absolutną DEPRESJĘ.
Myśli Pan, że Braun działa jak samotny Don Kichot? Piszę w nawiązaniu do lektury Kolekcjonera Czcionek ;)
2011-02-20 14:17 | Marek
Niesamowita koincydencja ... właśnie przed chwilą tej audycji wysłuchałem. Właśnie zamierzałem ją polecić na Pańskim blogu. Dokładnie o tym samym rozmawialiśmy niegdyś w kontekście układu gdańskiego. Wrocławski jak widzę w żaden sposób nie odbiegał.
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=24874
Bardzo prawdziwe treści.
pozdrawiam :)
2011-02-20 13:25 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Przepraszam : Grzegorzem Braunem , oczywiście.
2011-02-20 13:05 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Wszystkich zapraszam do odsłuchania niezwykłej rozmowy z Jerzym Braunem.
Reżyser odsłania kolejną bezpieczniacką MASKARADĘ - lokalną : WROCŁAWSKĄ.
Niesamowity scenariusz na nowy film. Posłuchajcie o dziwnej KRAKSIE.
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2011/02/2011.02.19.rn18.mp3
2011-02-20 12:39 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Szanowna Pani "Malgo"
Nie mogę w tym momencie usuwać komentarzy.
I nie czynię tego od dłuższego już czasu.
Jednak obiecuję Pani (i to jest moja ostatnia reakcja skierowana do Pani osobiście), że jeśli nie zaprzestanie Pani NATYCHMIAST tych swoich gierek, od jutra - w pracy- zacznę usuwać wszystkie Pani komentarze pod GLOB-em, bez względu na ich treść. Więc proszę to sobie przemyśleć. Na spokojnie:)
2011-02-20 11:04 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Kolportuję w GLOB-ie niesłychanie ważny hipertekst dziennikarza śledczego Witolda Gadowskiego. To kolejny przykład esbeckiej maskarady, "maskirowki" jak to po czekistowsku się określa, rozgrywającej się na naszych oczach:
=============
WITOLD GADOWSKI: SPRAWA PYJASA - KIEDY ZAPŁACIMY ESBEKOM ODSZKODOWANIA?
http://wgadowski.salon24.pl/280049,sprawa-pyjasa-kiedy-zaplacimy-esbekom-odszkodowania
Sprawa Pyjasa - kiedy zapłacimy esbekom odszkodowania?
7 maja 1977 roku w Krakowie znaleziono martwego Stanisława Pyjasa. Sterowane przez SB śledztwo przyniosło spodziewany wynik: pijany student spadł ze schodów i zabił się.
Po 1990 roku, kiedy SB już nie posiadało takiej władzy, śledztwo ruszyło od nowa. Przez prawie 18 lat usiłowano wyjaśnić przyczyny tragedii z 1977 roku.
Postawiono zarzuty sześciu wysokim funkcjonariuszom SB, dwóch w międzyczasie zmarło, dwóch uznano za niezdolnych do uczestniczenia w procesach (Pudysz i martwy już dziś Stachura), dwóch jednak skazano. Zarzuty groziły jeszcze dwóm innym esbekom z Krakowa.
Jedynie Jan Widacki, przez te wszystkie lata, upierał się, że Pyjas zginął z powodu własnego pijaństwa i esbecy nie mieli z tym nic wspólnego.
Okazuje się jednak, że sprawa Stanisława Pyjasa nie zakończyła się.
Biegli, wynajęci przez Instytut Pamięci Narodowej, na podstawie badań przeprowadzonych po ekshumacji szczątków krakowskiego studenta, stwierdzili, że...Pyjas zginął na skutek upadku ze schodów. Biegli nie znaleźli śladów pobicia.
Początkowo, gdy słuchałem entuzjastycznie rozdmuchanych przez media przecieków o wynikach badań biegłych, myślałem, że to ponury żart. Potem ze smutkiem zrozumiałem o co w tej hucpie chodzi.
Jeśli odwrócimy historię Stanisława Pyjasa, to konsekwentnie będziemy mogli zmierzać do tezy, że PRL był nieco autorytarnym państwem, ale morderstwa popełniali w nim jedynie np. zabójcy sierżanta Karosa. Górnicy w „Wujku” podskakiwali, chuliganili, aż się doigrali, ale przecież, jak wiadomo, nikt ich nie zamordował – zostali po prostu wyeliminowani. Głupio żartuje?
Spytajcie pana Widackiego czy widzi w moich słowach jakąkolwiek nutkę żartu?
Moim zdanie krakowski IPN popełnił wielki błąd, brak należytego nadzoru nad badaniami prowadzonymi przez biegłego Nasiłowskiego i jego towarzyszy!
Teraz, to już rozlane mleko. Wiadomość, sterowanym przeciekiem, poszła w świat.
Drugi błąd IPN – u polega na utajnieniu sprawy i nie zareagowaniu na bzdurne wycieki natychmiastową konferencją prasową. Cóż być może nie było czasu na takie detale. Wszak trwa kampania wyboru nowego prezesa IPN, a szef krakowskiego oddziału Marek Lasota najwyraźniej aspiruje do tej funkcji. Znam Marka wiele lat, kolegujemy się, ale nie mogę zmilczeć ewidentnego partactwa.
Nikt, kto zna materiały śledztwa, nie ma wątpliwości co do faktu, że Pyjas został śmiertelnie pobity.
W śledztwie są bowiem nie tylko podejrzanie brzmiące ustalenia z ostatniej ekshumacji, ale także ważne zeznania świadków, eksperymenty śledcze, analiza zachowanych dokumentów – dopiero znajomość całości ustaleń pozwala wypowiadać się na temat tego mordu – bo co do tego, że był to mord polityczny, dokonany przez komunistyczna policję polityczną, nie mam najmniejszych wątpliwości.
Sprawą Pyjasa zajmowałem się przez wiele miesięcy, po moich ustaleniach prokuratura wszczęła nawet nowy wątek w śledztwie, wszystko zniweczył pewien pracujący w UOP – ie esbek. Pisałem o tym na swoim blogu kilka miesięcy temu. Teraz zatem ograniczę się do kilku zasadniczych pytań wobec niedouków – dziennikarzy żarliwie kolportujących wersję o nieszczęśliwym wypadku pijanego studenta.
Kilkunastoletnie śledztwo liczy sobie ponad sto tomów akt, czy którykolwiek z „dziennikarzy” obwieszczających „nowe” sensacje do nich zajrzał.?
Czy którykolwiek z tych ludzi wie o istnieniu całej akcji prowokacji i dezinformacji, jaką SB rozwinęło po zamordowaniu Stanisława Pyjasa?
W aktach znajdują się dokładne oględziny miejsca, gdzie znaleziono ciało Pyjasa, są wielkie powiększenia zdjęć ciała i miejsca. Nie ma możliwości, aby spadający z kilkunastu metrów student odniósł tylko takie obrażenia i znalazł się w miejscu, gdzie ze schodów fizycznie nie mógł dolecieć.
Pyjas został na miejsce gdzie go znaleziono podrzucony. Przez kogo? Przez IPN – owskich prokuratorów?
Bokser Węclewicz, który rzeczywiście spadł (został zrzucony) ze schodów w podobnej kamienicy na ulicy Starowiślnej w Krakowie miał zupełnie inne niż Pyjas, rozpryskowe, urazy.
Obrażenia tkanki miękkiej głowy Pyjasa bezspornie wskazywały na pobicie. Przy ekshumowanych szczątkach Pyjasa o tkance miękkiej mowy nie ma, nie zachowała się.
Krwawe ślady na miejscu, gdzie znaleziono studenta wskazywały na to, że był przenoszony, podobnie jak nasączenie krwią jego ubrania. Nie było żadnego rozbryzgu krwi jaki powstaje przy upadku człowieka z dużej wysokości.
W śledztwie już raz sporządzono dwie niezależne opinie biegłych Jeklińskiego i Nasiłowskiego (tak tak tego samego).
Wreszcie, aby już nie nudzić, zapytam „mędrców” czy słyszeli o niesłychanie ważnych zeznaniach, jakie złożył w śledztwie inwalida Czubat, sąsiad Barbary Paneczko, do której zachodził Stanisław Pyjas?
W czasie gdy esbecy tuszowali mord pomylili mieszkania i zamiast do Barbary Paneczko usiłowali dostać się do mieszkania Czubata. Nie otworzył im, bowiem jako inwalida, bez nogi, miał problemy z poruszaniem się. Panowie z SB podrzucili pod jego drzwi plecak Pyjasa.
Co na to zwolennicy teorii o „wypadku” - teorii ogłoszonej już dawno przez SB?
Jeżeli stwierdzimy, że Pyjas sam się zabił, to konsekwencje takiego faktu są nieobliczalne. Odszkodowania dla esbeków, rewizja tego co wiemy o prześladowaniach opozycji w PRL, rewizja tego co wiemy o komunistycznych mordach.
Niszczenie IPN – u prowadzi do bezczelnej recydywy sowieckich specjalistów od historii.
Walę z grubej rury i w wielki dzwon:
Uwaga oto na naszych oczach rozgrywa się kolejna, bezczelna hucpa rozzuchwalonych towarzyszy.
Jeśli nie powiemy dość – to za chwile ordery dla agentów, honory dla zdrajców i zaszczyty dla sługusów Kremla staną się obowiązującą normą, moralną także.
Stanisław Pyjas został bestialsko zamordowany przez policję polityczną przeto żadne kłamstwo i medialna manipulacja tego nie zmieni!
http://wgadowski.salon24.pl/166198,moje-archiwum-sprawy-stanislawa-pyjasa
2011-02-20 09:56 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień Dobry, Dobrzy Ludzie!
Nie wchodźcie na żadne strony z "forsą".
Pojawił się kolejny "Artur", który chce Wam "pomóc".
2011-02-20 01:02 | forsa
chceswejdz zarobić kasę? wejdź na stronę http://www.otostrona.pl/forsadlaciebie/ i zaloguj się
2011-02-19 22:24 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Michale i Kolekcjonerze Czcionek!
Też znam tę stronę, zaglądam tam czasem, jak na wiele innych zbierających aż tak liczne znaki zapytania. W Tragedii Smoleńskiej w wersji oficjalnej właściwie nic się nie "trzyma kupy" , mówiąc kolokwialnie. Nie wiem, jak skończy się ten dysonans poznawczy. Wywaleniem z posad reżimu czekistów razem z wycięciem ich pomagierów w naszym kraju? Wojną? Powiem szczerze, że ciężko znieść widok tych sowieckich mord po jednej i po drugiej stronie. Zastanawiam się ile jeszcze normalni Polacy są w stanie znieść.
Wpis Premiera Kaczyńskiego to bardzo dobry znak.
Ja się skupiłem na treści programowej.
Czekałem na taki ekonomiczny manifest po Jego analizie polityki zagranicznej. Może to jest nadzieja na przełom.
Ilość kłamstwa i zaprzaństwa (to bardzo dobre słowo) przekroczyła już dawno wszelkie dopuszczalne normy. A propos: "pożyteczni idioci" to pojęcie bolszewickie, ja go nie mogę zaakceptować w tej formie. Wolę Zachodnie odniesienia. Jestem człowiekiem Zachodu. Dlatego nawiązuję do Kafki a nie do trolla Stalina i dwóch obecnych gnomów z Moskwy. Wolę pojęcie "Artur" :) Michale, wielkie dzięki za statystyczno-liczbowy deszyfraż hipertekstu. (Basia wysłała mi właśnie kolejne oczytanie głębszej warstwy. Liczę , że kiedy zasiądzie do Internetu, ujawni tutaj tę interpretację.) Ty napisałeś do mnie dużo wcześniej bardzo ciekawy list ze wstępną egzegezą filmiku w pierwszej wersji zanim pojawił się w GLOB-ie. Ciekaw jestem, czy dodatkowy przekaz otworzył nowe bramy (percepcji)? Fajnie , że poruszyłeś kwestię Zamku Krzyżtoporskiego. Bo sobie przypomniałem kapitalną pełną, sekretnych odniesień powieść ś.p. Tomasza Mirkowicza "Pielgrzymka do Ziemi Świętej Egiptu", w której Krzyżtopór odgrywa znaczącą rolę. Polecam!
http://czytelnia.onet.pl/0,3445,0,1,nowosci.html
http://free.art.pl/akcent_pismo/pliki/nr1-2.03/kutnik.html
Dobrej Nocy!
Idę obejrzeć kolejny odcinek serialu "The Event".
Nagrywam i oglądam z zapartym tchem , co nie jest bez związku ze Smoleńskiem.
2011-02-19 21:54 | kolekcjoner czcionek
czesc Michal ! jasne ze tak. uaktualnie moj poprzedni wpis. odslon jest prawie 62 000 . niezle. pozdrawiam
2011-02-19 21:52 | Michał
Przeczytałem dzisiaj wpis w blogu "Astral Projection" (w podtytule intrygująco i zachęcająco: o sprawach zakazanych i zapomnianych") z 14 kwietnia 2010. Wybaczcie, jeśli znacie dobrze ten tekst, ale mnie zainteresował.
Tym bardziej, że powstał tak szybko po tym, co wydarzyło się 10 kwietnia. Ja tego nie znałem, na wszelki wypadek wrzucam link.
http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID404487538,index.html
2011-02-19 21:46 | Michał
Kolekcjonerze Czcionek, fajnie, że zwróciłeś uwagę na rolę "pozytywnych idiotów". Ja jestem teraz na etapie zainteresowania ideami funkcjonalizmu, zgodnie z którymi to, co istnieje musi spełniać jakąś funkcję!
I dotyczy to nawet tego, co wydaje się z góry uznane za złe, niepotrzebne (np. ubóstwo, patologia itp.). Ale taki "Artur" kafkowski, taki idiota, którego nazwałeś pozytywny, może być przecież funkcjonalny choćby jako antywzór, prawda?
Pozdrawiam! M.
2011-02-19 21:43 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Bogdanie, Basiu, Haniu, Kolekcjonrze Czcionek, Panie Marku, Małgo, w... Długa lista!
Może uda mi się być szybszym niż Basia, choć to nie takie łatwe? ;) Gratuluję, Basiu spostrzegawczości i wyczucia.
Ale też chciałem coś dorzucić do naszego "odkodowania" hipertekstu. Z tego, co zauważyłem, nikt jeszcze na to nie zwrócił uwagi, a przynajmniej o tym nie napisał tu, na forum.
Zauważyłem przed chwilą, że każde z DWUDZIESTU zdań otwierających każdą kolejną Komnatę tego hipertekstu, składa się z DWUDZIESTU SŁÓW.
Zacząłem liczyć dalej. W każdej z komnat znajduje się tekst złożony z DWUDZIESTU zdań.
Wykorzystując grę słów z hipertekstu: twierdzę, że liczby tej twierdzy nie są przypadkowe. Łatwo dzięki temu wszystko przeliczyć, przemnożyć. Przypomniała mi się też liczbowa legenda związana z Zamkiem Krzyżtopór znajdującym się w województwie świętokrzyskim. Ten zamek został zbudowany w oparciu o liczby w kalendarzu (liczbę dni w roku, miesięcy itp. )
http://www.krzyztopor.org.pl/zamek/index.php?lang=pl
latawce.netstrefa.pl/krzyztopor.htm
Swoją drogą, nie myślałem o tym wcześniej, ale byłem w Ujeździe, gdzie znajduje się Zamek Krzyżtopór kilka razy, i czytając "Zamek" Kafki miałem przed oczami wyobraźni zamczysko podobne właśnie do tego z Ujazdu.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Michał
2011-02-19 21:39 | kolekcjoner czcionek
recykling "Artura" to wbrew pozorm intratne przedsiewziecie ; ).
2011-02-19 21:30 | kolekcjoner czcionek
@ Bogdan
no w koncu ! przeciez "Artur" jest nazwany , nie bez powodu, pozytecznym idiota. trzeba umiejetnie dopasowac jego sposob dzialania i ... bedzie bardzo istotnym mechanizmem calosci. Igoer Janke zdecydowal sie co prawda wycinac "Artura" pod blogiem Jaroslawa Kaczynskiego ale jest to poprostu zupelnie inna dyscyplina . ponad 50 000 odslon a w tym ile razy "Artur" podbil ? ; ). zapewniam ze sporo. ale sie porobilo ; ). pozdrawiam
2011-02-19 21:03 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Przepraszam - jeszcze raz - bo "ucięło" tekst.
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Polecam najnowszego FYM-a - jak zwykle dosadnego i precyzyjnie punktującego hucpę smoleńskiego śledztwa:
http://freeyourmind.salon24.pl/279871,support
"(...) zastanawiam się, czy jednak nie byłem niesprawiedliwy wobec Rusków, twierdząc, że powołali oni swoją komisję Burdenki 2, gdyż część członków tej komisji to Polacy, a nie tylko Ruscy. Wydawało mi się do niedawna, że co jak co, ale polska prokuratura nie jest podporządkowana ruskiej, lecz najwyraźniej przeoczyłem ten moment, że tak powiem, scalania struktur. Owszem, na poziomie politycznym do takiego scalenia już doszło, co widzieliśmy po działaniach dzielnego Radka Sikorskiego, jeszcze dzielniejszego gajowego i najdzielniejszego bojownika z zimną wojną, pana premierowego, tak więc teraz ministrem spraw zagranicznych Polski jest np. Siergiej Ławrow, a polskim premierem Władimir Putin, co dla wielu Polaków, zwłaszcza tych przywiązanych do establishmentu III RP szczególnego problemu nie stanowi, bo twarze jakieś znajome, a i język, którym się owe postaci posługują, jakoś taki swojski, przyjazny, doradczy, by nie rzec: radziecki. (...)"
=============
To nie przesada. Bolszewickie, ruskie porządki zaczynają się w Polsce na całego. Witold Michałowski redaktor "Rurociągów" dostał wezwanie na badania psychiatryczne. ( Z ogromnym zainteresowaniem czytałem Jego książkę zatytułowaną "Rury pod specjalnym nadzorem". Przytoczę z niej ciekawy fragmencik, symptomatyczny w związku z Tragedią Smoleńską : "O niezależnym od moskiewskiej biurokracji państwie myślał generał Aleksander Lebiedź, zanim jego helikopter nie wszedł w kolizję z linią wysokiego napięcia w Sajanach. Byłem następnego dnia z prof. Mirosławem Rybą na miejscu katastrofy. Przełęcz Barsove Uszczelie leży na granicy republiki Tuwa. Stał tam już przywieziony z magazynu w Minusińsku prawosławny krzyż gotowy od paru tygodni. U jego stóp piętrzyła się piramida z wieńców i kwiatów. Również one czekały w chłodniach na to tragiczne wydarzenie od dłuższego czasu." - napisał W. Michałowski. Ten inżynier, absolwent Politechniki Warszawskiej, inspektor nadzoru na budowie II nitki Rurociągu "Przyjaźń", pisarz, podróżnik i publicysta dostał wezwanie do stawienia się w Warszawie na badania psychiatryczne. Tak o tym mówił sam w radiu:
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=110262
"Witold Michałowski informuje, że sprawa dotyczy jego wypowiedzi związanych z działalnością rosyjskich oligarchów, którzy chcą kontrolować dostawy i wydobycie gazu w basenie Morza Kaspijskiego. Wielu środowiskom jak dodaje mogą nie podobać się także informacje zawarte w przygotowywanej publikacji, której jest współautorem: 'Elity III RP w służbie Gazpromu'."
Przypomina mi to jako żywo treść jednego z rozdziałów czytanej przeze mnie i cytowanej tutaj kapitalnej książki Anny Zechenter "KGB gra w szachy". Rozdział nosi tytuł "Schizofrenia bezobjawowa":
=============
"Obywatel Związku Sowieckiego Siergiej Pisariew wysłał list do towarzysza Józefa Stalina. Czyn ten był objawem chorobowym i tak też został potraktowany przez władze. Sprawcę skierowano na przymusowe leczenie w szpitalu psychiatrycznym, tzw. psychuszce. Rozpoznanie brzmiało: "schizofrenia bezobjawowa". Podstępna choroba, zwana również "schizofrenią pełzającą", opisana z początkiem lat sześćdziesiątych przez profesora Andrieja Snieżewskiego, zbierała obfite żniwo w Sowietach do końca 1990 roku. Zmarły w 1987 roku Snieżewski twierdził, że utajony proces chorobowy postępuje bardzo powoli, a trzeba go rozpoznawać wcześnie, by powstrzymać rozwój choroby. Jej definicja opierała się na rozbrajająco prostym rozumowaniu: ponieważ człowiek chory psychicznie łamie zasady społeczne, te zaś wyznacza w ZSRR komunizm, to wróg komunizmu musi mieć zmącony umysł. Przyjęte kryteria diagnostyczne pozwalały psychiatrom na rozpoznanie "schizofrenii bezobjawowej" na podstawie zachowań typowych dla osób całkiem zdrowych."
=============
A teraz tylko podmieńcie w tekście Zechenter słowo "komunizm" na "neokomunizm" i "Sowiety" na "III RP" i wszystko będzie jasne, gdzie nasz biedny kraj się znajduje obecnie, w którym kierunku zmierza za kadencji pro-ruskich władz w Warszawie.
Pozostaje mi wychwytywać takie fakty, symptomy postępującego zniewalania.
Wąż nadal wykluwa się z jaja.
Basiu, napisz proszę co dostrzegłaś w hipertekście, nie czekaj na Innych Odbiorów :) Ciekaw jestem ...
Marku, Pana tekst o Smoleńsku przeczytałem na głos moim rodzicom. Byli pod ogromnym wrażeniem. Pana argumentacja jest przekonująca, klarowna i logiczna. Szczególnie fragment dotyczący braku jakichkolwiek materiałów dowodowych po stronie polskiej.
http://marektomasz.salon24.pl/278983,ostateczna-rozprawa-z-hipoteza-katastrofy-lotniczej
=============
(...) z dowodów pośrednich, z zachowań otoczenia, wnioskujemy, że 10.04.2010 nie mieliśmy do czynienia z katastrofą lotniczą. Wszystkie fakty, zdarzenia, dowody pośrednie na to dziś wskazują. Wszystkie znane nam zdarzenia układają się w logiczną całość, znajdują swoje logiczne uzasadnienie jedynie wówczas, gdy założymy, że nie była to katastrofa.
A jeżeli nie mieliśmy do czynienia z katastrofą, to pojawia się naturalne podejrzenie o zamach o nieznanym do dzisiaj przebiegu. Nieznanym, ponieważ brakuje nam dostępu do jakichkolwiek dowodów. Zadbały o to zgodnie dwie układające się oficjalnie strony rządowa polska i rządowa rosyjska. I dopóki pełnego dostępu do dowodów nie ma, szczegółowego scenariusza zamachu również nie da się wiarygodnie uzasadnić. O czym pytający zazwyczaj świetnie wie."
=============
Realisto: a propos "stania ością" ... trzeba się uodpornić na ataki. Skoro Pan Marek postanowił złagodzić formę perswazji :) ja też wycofuję się z określenia TROLLE. Będę ich określał kafkowskim mianem : POMOCNIKÓW. I wzorem geometry K. będę ich traktował tak jakby byli JEDNĄ postacią.
=============
"Mam kłopot z wami- powiedział K. porównując, jak to czynił już nieraz, twarze swych pomocników. - W jaki sposób mam was rozróżniać? Różne macie tylko imiona, poza tym jesteście tak podobni do siebie jak ... - W tym miejscu zająknął się i machinalnie mówił dalej: - Poza tym jesteście podobni do siebie jak dwa węże. (...) Dlatego będę was traktował jak jednego człowieka i obu nazywał Arturem."
Franz Kafka "Zamek"
============
Kimkolwiek jesteś "Arturze" - mój "pomocniku", bądź zdrów :)
2011-02-19 21:01 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Polecam najnowszego FYM-a - jak zwykle dosadnego i precyzyjnie punktującego hucpę smoleńskiego śledztwa:
http://freeyourmind.salon24.pl/279871,support
"(...) zastanawiam się, czy jednak nie byłem niesprawiedliwy wobec Rusków, twierdząc, że powołali oni swoją komisję Burdenki 2, gdyż część członków tej komisji to Polacy, a nie tylko Ruscy. Wydawało mi się do niedawna, że co jak co, ale polska prokuratura nie jest podporządkowana ruskiej, lecz najwyraźniej przeoczyłem ten moment, że tak powiem, scalania struktur. Owszem, na poziomie politycznym do takiego scalenia już doszło, co widzieliśmy po działaniach dzielnego Radka Sikorskiego, jeszcze dzielniejszego gajowego i najdzielniejszego bojownika z zimną wojną, pana premierowego, tak więc teraz ministrem spraw zagranicznych Polski jest np. Siergiej Ławrow, a polskim premierem Władimir Putin, co dla wielu Polaków, zwłaszcza tych przywiązanych do establishmentu III RP szczególnego problemu nie stanowi, bo twarze jakieś znajome, a i język, którym się owe postaci posługują, jakoś taki swojski, przyjazny, doradczy, by nie rzec: radziecki. (...)"
=============
To nie przesada. Bolszewickie, ruskie porządki zaczynają się w Polsce na całego. Witold Michałowski redaktor "Rurociągów" dostał wezwanie na badania psychiatryczne. ( Z ogromnym zainteresowaniem czytałem Jego książkę zatytułowaną "Rury pod specjalnym nadzorem". Przytoczę z niej ciekawy fragmencik, symptomatyczny w związku z Tragedią Smoleńską : "O niezależnym od moskiewskiej biurokracji państwie myślał generał Aleksander Lebiedź, zanim jego helikopter nie wszedł w kolizję z linią wysokiego napięcia w Sajanach. Byłem następnego dnia z prof. Mirosławem Rybą na miejscu katastrofy. Przełęcz Barsove Uszczelie leży na granicy republiki Tuwa. Stał tam już przywieziony z magazynu w Minusińsku prawosławny krzyż gotowy od paru tygodni. U jego stóp piętrzyła się piramida z wieńców i kwiatów. Również one czekały w chłodniach na to tragiczne wydarzenie od dłuższego czasu." - napisał W. Michałowski. Ten inżynier, absolwent Politechniki Warszawskiej, inspektor nadzoru na budowie II nitki Rurociągu "Przyjaźń", pisarz, podróżnik i publicysta dostał wezwanie do stawienia się w Warszawie na badania psychiatryczne. Tak o tym mówił sam w radiu:
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=110262
"Witold Michałowski informuje, że sprawa dotyczy jego wypowiedzi związanych z działalnością rosyjskich oligarchów, którzy chcą kontrolować dostawy i wydobycie gazu w basenie Morza Kaspijskiego. Wielu środowiskom jak dodaje mogą nie podobać się także informacje zawarte w przygotowywanej publikacji, której jest współautorem: 'Elity III RP w służbie Gazpromu'."
Przypomina mi to jako żywo treść jednego z rozdziałów czytanej przeze mnie i cytowanej tutaj kapitalnej książki Anny Zechenter "KGB gra w szachy". Rozdział nosi tytuł "Schizofrenia bezobjawowa":
=============
"Obywatel Związku Sowieckiego Siergiej Pisariew wysłał list do towarzysza Józefa Stalina. Czyn ten był objawem chorobowym i tak też został potraktowany przez władze. Sprawcę skierowano na przymusowe leczenie w szpitalu psychiatrycznym, tzw. psychuszce. Rozpoznanie brzmiało: "schizofrenia bezobjawowa". Podstępna choroba, zwana również "schizofrenią pełzającą", opisana z początkiem lat sześćdziesiątych przez profesora Andrieja Snieżewskiego, zbierała obfite żniwo w Sowietach do końca 1990 roku. Zmarły w 1987 roku Snieżewski twierdził, że utajony proces chorobowy postępuje bardzo powoli, a trzeba go rozpoznawać wcześnie, by powstrzymać rozwój choroby. Jej definicja opierała się na rozbrajająco prostym rozumowaniu: ponieważ człowiek chory psychicznie łamie zasady społeczne, te zaś wyznacza w ZSRR komunizm, to wróg komunizmu musi mieć zmącony umysł. Przyjęte kryteria diagnostyczne pozwalały psychiatrom na rozpoznanie "schizofrenii bezobjawowej" na podstawie zachowań typowych dla osób całkiem zdrowych."
=============
A teraz tylko podmieńcie w tekście Zechenter słowo "komunizm" na "neokomunizm" i "Sowiety" na "III RP" i wszystko będzie jasne, gdzie nasz biedny kraj się znajduje obecnie, w którym kierunku zmierza za kadencji pro-ruskich władz w Warszawie.
Pozostaje mi wychwytywać takie fakty, symptomy postępującego zniewalania.
Wąż nadal wykluwa się z jaja.
Basiu, napisz proszę co dostrzegłaś w hipertekście, nie czekaj na Innych Odbiorów :) Ciekaw jestem ...
Marku, Pana tekst o Smoleńsku przeczytałem na głos moim rodzicom. Byli pod ogromnym wrażeniem. Pana argumentacja jest przekonująca, klarowna i logiczna. Szczególnie fragment dotyczący braku jakichkolwiek materiałów dowodowych po stronie polskiej.
http://marektomasz.salon24.pl/278983,ostateczna-rozprawa-z-hipoteza-katastrofy-lotniczej
=============
(...) z dowodów pośrednich, z zachowań otoczenia, wnioskujemy, że 10.04.2010 nie mieliśmy do czynienia z katastrofą lotniczą. Wszystkie fakty, zdarzenia, dowody pośrednie na to dziś wskazują. Wszystkie znane nam zdarzenia układają się w logiczną całość, znajdują swoje logiczne uzasadnienie jedynie wówczas, gdy założymy, że nie była to katastrofa.
A jeżeli nie mieliśmy do czynienia z katastrofą, to pojawia się naturalne podejrzenie o zamach o nieznanym do dzisiaj przebiegu. Nieznanym, ponieważ brakuje nam dostępu do jakichkolwiek dowodów. Zadbały o to zgodnie dwie układające się oficjalnie strony
2011-02-19 19:27 | pp3-Basia
Dobry wieczór,raz jeszcze!
Jarosław Kaczyński w blogosferze!
Wreszcie nikt mu nie przerywa wypowiedzi.
Przeczytałam z wielką uwagą ten plan ratowania dla polskiej gospodarki.
Zakoduję sobie w pamięci:PATRIOTYZM GOSPODARCZY.
Zauważyłam, z jaką frekwencją w komentarzach rozpoczął pisanie!
Również jestem zainteresowana tym,czy będzie odpowiadał komentatorom.
Nawet jeżeli rzadko,będę śledziła dalsze wpisy.
Internet to jednak potężne narzędzie pracy!
Bogdanie,widzę jeszcze te inne warstwy hipertekstu,ale chciałabym
aby i Inni coś odgadnęli:)
Pozdrawiam Wszystkich!
2011-02-19 19:11 | Realista
A może G.Ł.U.P.O.T.A...?
2011-02-19 17:29 | Realista
Niestety Marku dla mnie idiota zawsze będzie idiotą.
To nie choroba żeby przymykać oko.
Taka to już skorpionia zaleta.
2011-02-19 17:13 | w.
Oj tam Basia zaraz się czepiam. Po prostu czytam i stwierdzam fakt.
2011-02-19 16:43 | Marek
@Realista - w związku ze zmianą klimatu społecznego byłbym za zbliżaniem się do ludzi, do środowisk, które nie lubiły, być może dalej nie lubią, Jarosława Kaczyńskiego.
Byłem agresywny przed wyborami prezydenckimi w lipcu, potem byłem potwornie rozczarowany dokonanym wyborem (i chyba również agresywny), ale teraz mi przechodzi. Dziwne, ale tak jakoś jest. Nie wiem, dlaczego.
Może intuicja mi podpowiada, że naprawdę zbliżamy się do punktów przełomowych?
A może bardzo (za bardzo) zależy mi na powodzeniu naszego kraju? Często mi się śni, że społeczeństwo się budzi, jednoczy, że przystępujemy do naprawy tego wszystkiego, co w międzyczasie zepsuto. Zwłaszcza w gospodarce, w energetyce, w infrastrukturze ... Pamiętam "Solidarność". Takie chwile zbiorowej nadziei są kapitalne ... I zostają w pamięci. W Polsce jest sporo mądrych ludzi. Musimy ze sobą rozmawiać. I współpracować.
miłego weekendu :)
2011-02-19 15:18 | Realista
Szemranej elicie Bogdan ością stoi.
Pieski donaldinia nie spoczną w atakach.
2011-02-19 14:59 | pp3-Basia
Dzień dobry!
Ja tylko na chwilę.Uwijam się ponieważ spodziewam się gości.
Bardzo interesujący szlak,dno Bałtyku może byc wykorzystywane w różny sposób.
w.co Ci?Czepiasz się.Zupełnie zbędny ruch.
Zerknę wieczorem.Do zobaczenia!
Pozdrawiam weekendowo!
2011-02-19 14:29 | w.
...Na przekór. Choćby dla garstki ludzi, na których mi zależy...
Bogdan Zalewski w każdym wpisie zwracasz się przede wszystkim do BASI i DO HANI czasem do Marka albo Michała. Chyba przestałeś się już pan kontrolować.
Mnie to akurat powiewa koło nosa ale stało się to naprawdę aż za bardzo widoczne.
2011-02-19 13:50 | Realista
Masz rację, śmieszność w prostej linii pokrewna z humorem.
2011-02-19 13:14 | Realista
Taka (niezależność) jak twoja...?
A może nie masz argumentów...?
2011-02-19 12:51 | Realista
Ci niezłomni w wiersze miłośnicy tuska i po muszą tutaj czuć się jak zaszczuty zając.
Może pozwolimy im rozwinąć skrzydła i porozmawiamy merytorycznie o sukcesach
ich super premiera i super-hiper rządu...?
P.S..
Gdzie się podział donaldinio...?
Czyżby siedział znowu w szafie ...?
2011-02-19 12:27 | bogdan.zalewski@rmf.pl
Dzień Dobry, Dobrzy Ludzie!
DS - ja się nie chwalę "szerokim spektrum w eterze", tylko się bronię przed atakami. Dziwię się opinii o tym rzekomym "lansie" niezależności. Nie chcę już jednak dyskutować na ten temat, przejadła mi się ta dyskusja. Promocja blogosfery? W radiu promujemy własne strony rmf24.pl oraz rmf.fm. To chyba oczywista strategia marketingowa firmy komercyjnej. A inne "blogowiska"? A co ja takiego robię od dłuższego czasu? Proszę sprawdzić, kogo polecam tu na forum. Przecież tu króluje niezależna sieciowa publicystyka. Do niej się w dużej mierze odnoszę, do niej linkuję. Proszę poklikać w ugniazdowione literki czy słowa klucze w moich hipertekstach, do czego i do kogo odsyłają. Odbiję piłeczkę. A ja to nie cząstka BLOGOSFERY? Czy poza notkami w salonie 24 ktoś pochylił nad tym, co ja tu proponuję? Pewną popularność zdobyło tylko kilka moich hipertekstów, mniej lub bardziej publicystycznych :
-przede wszystkim pierwsze otwarte pytanie o hipotezę zamachu smoleńskiego w mojej rozmowie z pułkownikiem Rzepą.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/zapytalem-prosto-z-mostu-czy-to-mogl-byc-zamach,9101
- analiza sytuacji geopolitycznej
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/paneuropa-czy-pan-eurazja,9105
- czy hipertekst o gurdżijewowskich korzeniach postpolityki
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/o-satyrze,9114
Reszta spotyka się z milczeniem. Ale ja nie mam o to do nikogo pretensji. Po prostu stwierdzam fakt. Kiedy się prowadzi takie przedsięwzięcie sieciowe, to czasami się sprawdza jaki jest odzew , jak krążą te nasze memy. Więc - w odpowiedzi szczerze o tym piszę. Mnie w moich wpisach bardziej zależy na osiągnięciu celów dalekosiężnych: zmianie SPOSOBU PATRZENIA POLAKÓW, ROZBIJANIU SZKLANEGO EKRANU MATRIXA, NISZCZENIU NIEZNOŚNYCH KALEK, PRACY NA POZIOMIE MEDIUM. Moja sytuacja jest dwoista, paradoksalna. Stoję okrakiem na barykadzie. Nie jest to wygodna pozycja, wystawiam się na strzały z dwóch stron. I odbiorców mainstreamowych i blogerów "niezależnych". Przestałem już o to dbać. Robię swoje rzeczy. Konsekwentnie. Uparcie. Na przekór. Choćby dla garstki ludzi, na których mi zależy. Choćby było to pięcioro uczestników gry w Z.A.M.E.K., choćby paru sensownych ludzi, którzy odwiedzają GLOB, bo podzielają - a to moje poglądy a to moją neoawangardową estetykę. A najlepiej jedno i drugie. Dziś każdy musi walczyć o swoje. Czy to człowiek, czy to grupa, czy to kraj. Ja i tak pomagam w rozpowszechnianiu idei niezależnych, więc nie do mnie chyba ta pretensja ...?
Czytam od wczoraj uważnie wpis tego Blogera.
http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/279679,nowoczesny-patriotyzm-gospodarczy
Dla mnie jest on najbardziej Niezależny i najbardziej Mainstreamowy ze wszystkich. Po prostu: Najważniejszy.
=============
"(...) Polska musi zachować własną walutę i własną giełdę, jednocześnie popierając rozwój jednolitego rynku europejskiego. Widzimy dziś, że przyszłość strefy euro jest bardzo niepewna, głównie z powodu fundamentalnych błędów popełnionych w momencie jej tworzenia 10 lat temu.
Nieudolni pseudoliberałowie
Zadłużywszy w bezprecedensowy sposób polskie państwo i sięgając po przyszłe emerytury Polaków, obecny 'liberalny' rząd, wykazał się nieprawdopodobną nieudolnością w wielu działaniach gospodarczych (...).
J. Kaczyński POLSKA I POLACY ZASŁUGUJĄ NA NOWOCZESNY PATRIOTYZM GOSPODARCZY
=============
Gdybyśmy żyli w normalnym kraju na Zachodzie byłby to jeden z głównych tematów przedwyborczej debaty politycznej (oprócz walki o prawdę smoleńską). Jednak nie będzie tak dopóki, dopóty nie zostanie pokonany w Polsce reżim neokomunistyczny, totalitarny teatrzyk dla gawiedzi zamaskowany pseudodemokratycznymi dekoracjami.
P.S.
Z wielkim zainteresowaniem czytam książkę Anny Zechenter "KGB gra w szachy". Będę tu prezentował przykłady bezpieczniackiej maskarady, anegdotyczne ułomki wiedzy nieznanej, przemilczanej, niewygodnej. A propos ekonomii jako areny walki , współczesnego wojennego pola działań:
=============
"Sowiety prowadziły również prace nad stworzeniem skrzyżowania łodzi podwodnej z ciągnikiem gąsienicowym. Po co? W czasie wojny wybuchy jądrowe zniszczą wiele satelitów telekomunikacyjnych, obie strony konfliktu zaczną kłaść kable - także podmorskie. Specnaz będzie się starał je zniszczyć, nie wspominając o możliwości wykorzystania ich do podsłuchu lub dezinformacji. Morska Brygada Specnazu- utrzymuje Suworow- zajmuje się już w czasie pokoju poszukiwaniem kabli podmorskich na wodach międzynarodowych w wielu częściach świata. W rzeczy samej, źródła szwedzkie podają, że w okolicach Sundsvall podwodna kamera sfotografowała dno Bałtyku pokryte śladami ... gąsienic. Specnazu nie rozwiązano do dziś. Jego trzy Morskie Pułki wchodzą w skład nieco uszczuplonej Wojenno-Morskiej Floty Federacji Rosyjskiej".
Anna Zechenter "KGB gra w szachy"
=============
Norstream to nie tylko gazrura na dnie Bałtyku, to także światłowód, który może być używany także w celach szpiegowskich, zakłócających.
Przyczynek do naszych wcześniejszych dyskusji o koniecznej obronnej Unii Bałtyckiej ze Szwecją , Estonią, Łotwą, Litwą przeciw rosyjskiemu imperializmowi wspieranemu przez czekistowską agenturę na Zachodzie: w Berlinie czy Paryżu. Tu jednak też konieczna jest wymiana tego łże-rządu.
Przypomnę, że mamy w rządzie ministra finansów, który pytał : po co Polsce marynarka wojenna? W sensie , po co wydawać na nią pieniądze. Żeby nie było, że czerpię ze źródeł niechętnych Jackowi Rostowskiemu, zacytuję neokomunistyczną "Politykę":
http://www.polityka.pl/rynek/ludzie/1501805,1,minister-z-temperamentem.read#axzz1EP2UMMjG
2011-02-19 11:47 | Realista
To na pewno PiS cię inwigiluje platforma mogłaby cię co najwyżej kochać.
2011-02-19 10:28 | ds
@b.zalewski
Tak się "chwalicie" w tym RMFie (wszystkim na lewo i prawo) prezentacją szerokiego spektrum poglądów. A gdybyście tak urządzili choćby w jednym wydaniu faktów przegląd blogosfery (ale taki rzetelny) to byłoby to jeszcze szersze spektrum, czy może nie :)
Tak sobie myślę, że polskie media mainstreamu jakoś nie mogą wyjść poza swój utarty paradygmat funkcjonowania. Nie mogą, bo albo nie chcą, albo im nie wolno, ale gdyby tak chociaż jeden raz dziennie... przewietrzyć także i Wasze redakcyjne zaplecze i wpuścić w eter trochę powiewu świeżego powietrza. Ale to jest tylko marzenie...
2011-02-18 23:55 | Realista
Malgo...
Znowu ci wcięło...?
2011-02-18 23:04 | Marek
Prezes Kaczyński zamieścił pierwszą notkę w salonie24. Gdyby zdecydował się pogadać z blogerami, zrobiłoby się ciekawie ...
O Donaldzie Tusku nie chce mi się już nawet pamiętać. Fatalną rolę odegrał w tym wszystkim.
Zapowiada się ciekawa wiosna.
dobrej nocy :)
2011-02-18 22:39 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Dobrzy Ludzie!
Jak widzicie przewidziałem sytuację :)
"Na pochyłe drzewa liter trykające kozły skaczą."
Trudno mieć pretensję do kozła , że kozłem jest, prawda?
Ale ja znów o czym innym, o czym innym. Ważniejszym.
Nastroje , tak panie Marku, bardzo się zmieniają.
Wystarczy, że poczyta się komentarze pod naszym dzisiejszym raportem dnia w Faktach i w www.rmf24.pl
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-drogo-coraz-drozej-czyli-codzienne-zakupy-polakow,nId,324621
Pękają różowe ekrany, wyspa jest zielona pleśnią i grynSZPANEM.
Basiu, dziękuję za rozwiązanie kolejnej zagadki hipertekstu.
To nie jest jeszcze ostatnia warstwa.
Na razie jednak, Dobrej Nocy. Po prostu, Dobrej Nocy!
Do jutra.
2011-02-18 22:04 | Realista
Malgo to pokaż co potrafisz więcej, poza wciskaniem.
Do dzieła !
2011-02-18 21:10 | kolekcjoner czcionek
witam panie Marku ! ; ). pozdrawiam.
2011-02-18 20:59 | w.
sielankowo wręcz słitaśnie Marku ,mógłbyś tu częściej zaglądać bo zaraz zielona trawka na tym poletku wyrośnie i wszyscy o mgr Tusku zapomną.
2011-02-18 19:41 | Marek
Przytulnie tutaj. Serdecznie wszystkich pozdrawiam :)
Mam wrażenie, że klimat społeczny w Polsce się zmienia. To tylko takie chwilowe wrażenie, czy naprawdę ...?
2011-02-18 19:25 | w.
Widzę że pani Barbara została rzecznikiem pana Bogdana.Moje gratulacje.
2011-02-18 18:21 | Realista
Figlarna Malgo chce nam wcisnąć kit, że potrafi długie.
2011-02-18 17:38 | kolekcjoner czcionek
witam wszystkich! wczoraj na salonie24 u nord.pl przeczytalem takie cos.
pilnujmy tematu dyskusji bo aktywni czlonkowie TPPR* wjechali na rondo i kreca MAK-owce.
* towarzystwo przyjazni polsko-radzieckiej
2011-02-18 15:19 | pp3-Basia
Pani Małgo-dziwnym zbiegiem okoliczności tego zastraszającego komentarza jednak Pani 'nie zjadło'.Niech Pani się nie ośmiesza.
Jak Pani ma coś ciekawego do powiedzenia,może wysłac maila pod ogólnie
dostępny adres.Poważni komentatorzy tak właśnie robią.
Jeżeli autor uzna,że zawarta treśc godna jest przytoczenia,
to ją tutaj zamieści.
2011-02-18 14:31 | pp3-Basia
Napisałeś Bogdanie:'ich cyrk,ich małpy'...
Czy opinia publiczna potrzebuje cyrku?
Nie! Maskarada ma zasłonic prawdę.
http://moneta.nowyekran.pl/post/3184,kto-posprzata-po-smolensku
Pozdrawiam serdecznie!
2011-02-18 12:52 | pp3-Basia
Witaj,Claro!
Pierwsze słowa zdań tworzą główną narrację zamieszczoną w filmie.
To inny wymiar tego tekstu,łączący obraz z dźwiękiem.
Bardzo ciekawie pomyślane.
2011-02-18 11:30 | Clara
Łał Zaskoczona jestem filmem
ale to chyba dobrze...
Bo niczego nie można było przewidzieć
a tekst jak zawsze wniósł słowa które
mając nieco rozjaśnić rzeczywistość
zaczęły krążyć i tworząc nowe zdania
sprawiły że zamiast czystości i jasności
pojawiła się niejasność powodowana
zwykłym niedomówieniem
:)
2011-02-18 11:28 | pp3-Basia
Dzień dobry,Wszystkim!
Na wstępie dziękuję jeszcze raz Autorom tego wpisu.
Moi drodzy,to jest nauka samodzielnego myślenia.Taka gimnastyka
dla szarych komórek.Panie Pawle-dla Pana również słowa uznania!
Myślenie samodzielne jest odwrotnością myślenia zniewolonego
przez totalitaryzm.
Punkt po punkcie mrok zostanie rozświetlony.
Niech pomaga nam 'światło umarłych'!Tych spoczywających w Krypcie na Wawelu
i w różnych zakątkach naszej POLSKIEJ ziemi.
Im jesteśmy winni MODLITWĘ,żywym zaś PRAWDĘ.
Bogdanie,znaczenie ciągłości...znaki przeszłości.
Egzemplarz'Zamku',Twój egzemplarz książki J.Mackiewicza, wysłany letnim MMS-em...zdjęcie Wawelu z nadwiślańskiej ławki-z wieżą rozpraszającą obłoki...kościółek na trasie ulic
Smoleńsk-Retoryka...Frańciszkańska 3 z Papieżem w oknie...
To nasze narodowe skarby.
Haniu,Michale serdecznosci dla Was!
Dla Pani Ani z Poznania coś ze zdartej płyty:
'Siała baba mak,nie wiedziała jak,
a dziad wiedział,nie powiedział,a to było tak'.
Co do spektaklu dezinformacji...brak słów.
Serdecznie Was pozdrawiam!
2011-02-18 11:02 | Realista
Aniu z P.
Zaskocz nas kiedyś jakimś argumentem, ewentualnie konkretem.
Odkąd tu figurujesz jeszcze nigdy się na to nie zdobyłaś.
Ktoś mógłby pomyśleć, że jesteś tu nasłana przez swoich wpływowych mocodawców
żeby siać ferment i dezawuować zalety Bogdana.
2011-02-18 10:52 | Realista
A kogo Bogdanie w tych czasach dziwiłaby ludzka głupota ... ?
2011-02-18 10:51 | Hania
Bogdan:
'Był późny wieczór, kiedy K. przybył. Wieś leżała pod głębokim śniegiem. Góry zamkowej nie było wcale widać, otoczyły ją mgły i mrok, nawet najsłabsze światełko nie zdradzało obecności wielkiego zamku'.
Te wygaszone przez upływający czas latarnie umarłych są rzeczywiście naturalnym uzupełnieniem klimatu ciemności, który chciał przekazać Kafka.
Klimatu, który od pewnego czasu możemy także przenieść do naszego życia codziennego. Warto o tym mówić, chociażby właśnie za pomocą takich tematów, jak ten z Faktów o 10.00 - o przerażającej drożyźnie w sklepach.
Bogdan, bardzo czekam na to zdjęcie.
P.S. Dzięki, Pani Aniu. Uśmiecham się do Pani. Tak po prostu.
Skoro my przy Kafce, to specjalnie dla Pani morał z Jego 'Małej Bajki':
'Ach - powiedziała mysz - świat z każdym dniem jest coraz bardziej ciasny. Na początku był taki duży, aż się bałam, biegałam dalej i cieszyłam się, gdy wreszcie widziałam przed sobą mur z prawej i lewej strony, ale te długie mury zbliżają się do siebie z takim pośpiechem, że teraz jestem już w ostatnim pokoju, a tam w rogu stoi pułapka, do której wpadnę. Musisz tylko zmienić kierunek biegu - powiedział kocur do myszy i ją zjadł.'
2011-02-18 09:39 | Ania z P.
Pania Haniu,odbijam piłeczkę.Zdartych płyt jest tu więcej.
2011-02-18 09:03 | w.
Świetne podejście -nie zwracajcie uwagi na nikogo! Tak właśnie robicie.Nie widzicie nic poza końcem waszego nosa, nie zwracacie na nikogo uwagi poza waszą grupką ,nic i nikt się nie liczy,Wspaniali Polacy Patrioci Katolicy.
Obłuda.Biorę z was przykład. Pozdrawiam Anię z P i Małgo.
2011-02-18 09:00 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień Dobry, Haniu!
Nie zapominam o "Twoim" Wawelu:)
Wczoraj po pracy wybrałem się na pierwszy od czasu kontuzji spacer.
Szedłem sobie powolutku ulicą św. Gertrudy.
Spoglądałem przez chwilę na Wzgórze Wawelskie a potem podreptałem w tym kierunku:
http://polskalokalna.pl/news/zywym-na-przestroge-zmarlym-ku-pamieci,1388933
To Ty wskazałaś mi w mailu ten bardzo ważny trop. Oświetliłaś mi najistotniejszy konTekst, bez którego Z.A.M.E.K. nie byłby tym, czym jest. Zrobiłem wczoraj fotografię w sepii tej świetlistej a szarej "latarni umarłych". Chciałbym, abyśmy wkrótce rzucili tu nieśmiały snop światła.
To kolejny etap gry.
Realisto: nie ma się co dziwić wielu medialnym somnambulikom w Polsce.
Hipnotyzują ich codziennie z ekranów, eteru i szpalt tacy MAGOWIE MAK-U:
http://wpolityce.pl/view/7405/
Dlaczego_Tomasz_Hypki_nie_wystapil_z_Moskwy_podczas
_wczorajszej_wideokonferencji__
Jest_duzo_lepszy_niz_rosyjscy__eksperci_.html
Chodzi mi po głowie epitet: MAK-owa Panienka. W innym znaczeniu niż określenie postaci z czeskiej kreskówki z mojego dzieciństwa.
2011-02-18 08:11 | Hania
Basiu, przyłączam się do słów Bogdana i GRATULUJĘ :-)
Do dziś myślę sobie o tej naszej myślowo - czasowej koincydencji...
Pani Aniu - po raz tysięczny się Pani powtarza. Jest Pani jak stara zdarta płyta. Do pewnego momentu gra, a potem tylko ... pozwoli Pani, że nie dokończę. A do tego ta pycha w Pani głosie: 'A zapewniam nie byłam ZWYKŁĄ sluchaczką.'. Brzmi wręcz jak groźba.
Basiu, Bogdanie, Michale, Claro, Kolekcjonerze Czcionek, Marku, Realisto - pozdrawiam. Trzymajcie się, róbcie swoje i nie zwracajcie uwagi na nikogo.
Spokojnego dnia, dni...
2011-02-18 07:08 | Realista
@ Malgo.
To na pewno zdrowy rozsądek wcina ci te wysublimowane posty.
Albo z matmy jesteś noga...
2011-02-18 05:24 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Dobrzy Ludzie!
Michale: Basia od początku powątpiewała, czy warto słuchać tych tzw. "ekspertów". Miała rację, czy nie? Ja uważam , że Sowiet zawsze pozostanie Sowietem. A bolszewik czy neobolszewik to różnica wyłącznie techniczna. Lepsze możliwości mordowania i dezinformacji. Wiadomo, że bolszewia odprawia teatrzyk, do którego zaprosiła swoich aktorów, ja nie chcę być widzem ich żenady, ich cyrk, ich małpy.
Polecam kanonicznego ROLEXA.
http://hekatonchejres.salon24.pl/279303,kanon-i-herezjarchowie
Mnie Michale nie umknęło, że nie zaprosili ...
Nie umknęło mi także, kogo zaprosili ...
Mr. Hypki zawsze szybki, czasem aż za bardzo:
http://1maud.salon24.pl/279406,hypki-byl-zbyt-chybki
Trzymajcie się, Dobrzy Ludzie!
2011-02-18 00:59 | Ania
Hej ludzie, może to techniczny bląd tutaj,
ale za bardzo wychodzicie w prawo.
Z tekstem.
Równać w lewo.
Marsz.
2011-02-18 00:56 | Ania z P.
2 wypadki?I Wy w to wierzycie?
Zupełnie nie uważam, że warto bylo przeczytać wpis FYM.
Trzeba być grubo oderwanym od rzeczywistości by pomieścić całą tę historię z wszystkimi jej dziurami, w glowie - ułozyć w jedną całość i potem otwarcie mowić TAK,TO MOŻLIWE.
Już prędzej ta "wasza ruska" mgła mogła tutaj spełnić swe zadanie,ale to też idiotyzm.
Przykro mi to pisać, ale tak jak Wy tutaj oderwaliście się od rzeczywistości, tak ja oderwałam się od RMF-u.
Po prostu ta świadomość co Panu Bogdanowi w duszy gra i na wątrobie siedzi,,,jest nieznośna.
Wiem,wiem ,zachowuję sie jak ta żona co to woli nie wiedzieć, że mąż ją zdradza,gdy ją jednak zdradza...Dopóki nie wiedziałam, to słuchałam.
Nie serwuję tutaj szatażu emocjonalnego.Chciałam tylko napisać o czymś co było nie do pomyślenia, o zerwaniu moich stosunków z "Radio Of My Life".
A zapewniam nie byłam ZWYKŁĄ sluchaczką.
Pozdrawiam w. i każdego kto się odważy zrównoważyć dyskusję tutaj:)
2011-02-17 22:42 | Michał
W nawiązaniu do tego, co Bogdan napisał o "aktorzyn ze spalonego teatru", którzy chcą nam coś przesłonić, przeczytałem przed chwilą:
http://pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID
=1&s=infopakiet&dz=strony.glowna.temat_dnia&idNewsComp
=46633&filename=&idnews=34188&data=infopakiet&_CheckSum=1546563751
Zauważyłem tu fakt, który gdzieś dzisiaj umykał mam wrażenie często; chodzi o zdanie:
"Rzeczniczka prasowa MSWiA Małgorzata Woźniak poinformowała, że eksperci z polskiej komisji badającej katastrofę smoleńską nie otrzymali na tę konferencję zaproszenia".
M.
2011-02-17 19:04 | w.
Malgo droga gdzie Ty byłaś jak Ciebie nie było? Brakowało Cie w momentach kiedy to człowiek musiał użerać się z niejakim Markiem ,Realistą albo innym trolstwem.
Teraz Mareczek zniknął wylewać swoją żółć gdzie indziej ,teraz nastały tu czasy sielsko anielskie wrócili dawni bywalcy którzy schowali głowy w piasek gdy rządził tu Marek. I jest tak pięknie a Ty zakłócasz tą sielankę swoimi postami :) Pozdrawiam Cię.
2011-02-17 19:04 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Tego Pani nie wcięło, więc podejrzewam, że zwyczajnie Pani kłamie.
A to, że nie wykasowałem tych postów, nie znaczy, że odbieram sobie prawo kasowania postów w przyszłości. Zostawiam sobie taki margines możliwości , Szanowna Pani Malgo. Epitet "tchórzliwy" wyrzuca Pani z siebie zbyt łatwo. A niestety to Pani uległa złudzeniu, przypisała mi Pani świadomą czynność, która była prawdopodobnie wynikiem przypadku. Zbieg okoliczności ....
A propos ...
Dzięki: Pe! Paweł Penarski odtworzył z pamięci scenkę, która dała mi do myślenia. Jak to się dzieje, że coś planujemy, coś niesłychanego, jak się zdaje i nagle to coś się wydarza na naszych oczach zupełnie bez naszego udziału. Kiedy długo chodziliśmy po Wawelskim Wzgórzu w poszukiwaniu LITER W PLENERZE, wielką trudność sprawiało nam odnalezienie "A". Oczywiście można było przyjąć, że coś jest tym "A" w przybliżeniu, ale nie chciałem iść na skróty, łatwizna nie jest mi dana, wolę raczej męczyć się z trudnościami niemal nie do pokonania. Stanęliśmy w pewnym momencie z Pawłem przed otwartą bramą. Niby przypominała poszukiwaną pierwszą literę alfabetu,ale nie miała "KRESECZKI" pośrodku. Zdesperowany wpadłem na pomysł, aby poprosić człowieka obsługującego bronę aby nam tę kratę opuścił do połowy. Już szukałem w głowie zdań usprawiedliwiających tak niedorzeczną prośbę, kiedy nagle krata zaczęła sama opadać. Paweł wykazał się refleksem i zdołał zrobić zdjęcia, zanim nie została całkiem opuszczona. Przed dziesiątym kwietnia wiele czasu poświęcaliśmy tu rozważaniom o elementach przypadku, które zdają się wypływać z jednych strumieni zdarzeń i tak bardzo wpływać na inne, że nabierają dla nas tajemniczego ZNACZENIA CIĄGŁOŚCI, aury jakichś zagadkowych ingerencji. Nie mam pojęcia jak to się dzieje, mimo, że swego czasu studiowałem psychoanalityczną teorię zjawisk synchroniczności. Jakkolwiek by było, tak "zdobyte" A podczas tych bezkrwawych styczniowych łowów na Wawelu za plenerowymi literami do slajdowego hasła KLUCZ TKWI W SAMYM ZAMKU, nabrało dodatkowej wewnętrznej energii i pomimo sepii świeci dla mnie neonowym wewnętrznym światłem. Takie są te moje najjaskrawsze iluminacje - niedostrzegalne dla innych.
Podobnie jest w postrzeganiu innych zjawisk. Powyższy performans abstrahując od jego rozlicznych sensów, które być może będziecie jeszcze kiedykolwiek chcieli rozwikłać i przyswoić (wiem , że to nie łatwe, więc pretensji mieć nie będę, jeśli powiecie "pas"), jest obrazem naszej percepcyjnej bezradności. A przecież można ją pokonać. Jeśli usunęlibyśmy, albo przynajmniej starali się usuwać, tę narzucaną nam siatkę odbioru, jeśli nastawilibyśmy się na duchowy WYSIŁEK, to mocno wierzę w to, że bramy (percepcji) zachowywałyby się tak jak ta na Wawelu. Liczy się jednak czystość intencji, więc ja , jak już wspomniałem, w przeddzień udałem się do krypty, gdzie najpierw uklęknąłem i pomodliłem się przed sarkofagiem Marii i Lecha Kaczyńskich a potem podobny hołd oddałem Józefowi Piłsudskiemu.
Weźmy historię : ileż tam kolorowych kotar i kurtyn, płócien, które mamią nasze zmysły i umysły bogactwem treści- kompletnie nieprawdziwych, zakłamanych, tylko przesłaniających prawdę!
Czytam w książce Anny Zechenter "KGB gra w szachy" o "Rewolucji, której nie było".
=============
"Rewolucji październikowej" nie było. Car Mikołaj II abdykował w lutym 1917 roku, namówiony do tego przez umiarkowanych polityków, także przez monarchistów. (...) Towarzysz Ulianow, zwany pod pseudonimem "Lenin", do kwietnia 1917 roku spędzał czas na wygnaniu w Paryżu i Zurychu, gdzie wiodło mu się nie najgorzej. Do Rosji wracać nie chciał. Wywiad niemiecki, który od 1915 roku wydał na wspieranie bolszewików około 10 milionów dolarów w nadziei, że doprowadzą one do osłabienia caratu i wyeliminowania Rosji z wojny, przekonał Lenina za pośrednictwem niemieckich polityków. W kwietniu wyruszył do Piotrogrodu pełen najgorszych obaw. Bezpiecznie zajechał zamkniętym wagonie przez Niemcy, na dworcu w Piotrogrodzie nikt go nie aresztował, więc następnego dnia, 17 kwietnia, ogłosił tzw. tezy kwietniowe z hasłem "przejścia od rewolucji burżuazyjno-demokratycznej do socjalistycznej" - i uciekł natychmiast do Finlandii. 7 listopada Komitet Wojskowo- Rewolucyjny Rady Piotrogrodzkiej dokonał cichego przewrotu: Gwardia Czerwona zajęła, nie napotykając na żaden opór, centrale telefoniczne, Pocztę Główną i mosty w stolicy. Późnym wieczorem, kiedy spod Opery zaczęły rozjeżdżać się powozy, całe miasto- z wyjątkiem siedziby Rządu Tymczasowego, Pałacu Zimowego - było już w rękach bolszewików. Ze stolicy uciekł premier Kiereński, któremu wojsko odmówiło pomocy. O godzinie drugiej w nocy do pustego Pałacu Zimowego weszli bez jednego wystrzału komuniści. Znane zdjęcia tłumu szturmującego pałac, powstały później, na planie filmu Siergieja Eisensteina, i zapisały się w pamięci kilkunastu pokoleń jako obraz rzeczywistych wydarzeń."
=============
Warto pamiętać tę słynną BOLSZEWICKĄ MASKIROWKĘ.
Prawdę o tragedii smoleńskiej i "zmianie władzy" w Polsce po 10 kwietnia, też chcą nam przesłonić nowi bolszewicy i ich usłużni Eisensteinowie.
Dziś przeżyliśmy kolejny taki spektakl aktorzyn ze spalonego teatru.
2011-02-17 18:20 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Żadnych Pani postów nie skasowałem, Szanowna Pani Mazurek.
Więc nie mogę także niczego przywracać.
2011-02-17 13:26 | Realista
Aczkolwiek Malgo jest tutaj wyjątkiem.
Jak widać dała się zwariować.
2011-02-17 13:12 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry: dziękuję Kolekcjonerze, po prostu: dziękuję.
Bardzo ciekawe wątki poruszasz, zwłaszcza z dwiema scenami inscenizacji. Ja użyłbym sformułowania zaczerpniętego z teatru średniowiecznego: mansjony spektaklu symultanicznego, na którym rozgrywają się różne wersje dezinformacyjne, maskujące. Mam nadzieję, że to, co pozostanie w umysłach odbiorców GLOB-u to wrażliwość na MASKIROWKI. Wiem, że głos jest nośnikiem emocjonalnej prawdy (wariograf), dlatego w filmiku starałem się odpsychologizować przekaz. Odwracać uwagę. "Zamek" Kafki jest antologią takich chwytów, z jego ciągle zmienną optyką, logiką, dekoracjami. To jest parabola,esencja, ekstrakt metod teatru absurdu, dezinformacji, dezintegracji osobowości.
FYM porusza sprawy konkretne w związku ze Smoleńskiem.
Kluczowe założenie ma jednak charakter bardziej ogólny, filozoficzno-psychologiczny:
http://lubczasopismo.salon24.pl/katastrofa/post/279085,poza-ruska-zone
=============
Nie możemy podchodzić do tragedii smoleńskiej, stosując kryterium „pojemności naszej wyobraźni”. Czekistowskie okrucieństwo jest poza zasięgiem naszej wyobraźni – nigdy nie zostanie przez nas pojęte.
=============
Wcześniej FYM zacytował W. Suworowa:
============
„„Najważniejsze to zdezorientować przeciwnika”, pisze W. Suworow pod koniec jednej ze swych książek o sowieckich siłach specjalnych.„Jeśli grup Specnazu jest wiele, trzeba udawać, że jest ich mało. Jeśli siły są niewielkie – operacja musi wyglądać na dużą. Jeśli zadanie polega na zniszczeniu lotniska, trzeba pokazać, że celem jest elektrownia i na odwrót. Czasem grupa ma za zadanie wysadzić cele położone na jednej linii, na zatłoczonym obszarze (rurociągi, linie wysokiego napięcia, drogi i mosty na nich). W takiej sytuacji zapalniki należy ustawiać najpierw z dużym opóźnieniem, potem – w miarę marszu grupy, opóźnienie systematycznie zmniejsza się. Ukończywszy zadanie grupa gwałtownie odchodzi w bok. Wybuchy następują na kierunku odwrotnym od tego, z którego grupa nadeszła. Jeśli przemieszczała się ze wschodu na zachód, to wybuchy następują w odwrotnej kolejności, stwarzając u przeciwnika fałszywe wrażenie o kierunku marszu dywersantów. Równocześnie z działaniami w zasadniczych, zapasowych i fałszywych rejonach możliwe były operacje grup zawodowych sportowców Specnazu, które działałyby szczególnie skrycie. Nad rejonem ich działania nieprzyjaciel nie powinien odnotować żadnej aktywności sowieckiego lotnictwa, co w znacznym stopniu ograniczało zastosowanie zrzutu spadochronowego. Jeśli jednak decydowałoby się na transport lotniczy, to zrzutowisko powinno znajdować się jak najdalej od miejsca planowanej akcji. W takiej sytuacji niezbędnym stawało się zapewnienie dywersantom środków transportu (np. motocyklów czy szybkich samochodów).
Działania małych grup starannie przygotowanych sportowców mogłyby być tak zamaskowane, że nawet akty dywersji i sabotażu wykonywane przez nie stwarzałyby u przeciwnika przekonanie, że w danym przypadku zdarzenie ma charakter losowy albo nie ma związku z działaniami bojowymi sowieckiego wywiadu czy w ogóle z terroryzmem. Dla takich grup pozostałą działalność Specnazu miała stanowić swego rodzaju przykrycie. Przeciwnik koncentrowałby swoją uwagę na zasadniczych, zapasowych i fałszywych rejonach działań Specnazu.A to właśnie uderzenia grup zawodowych sportowców miały być najbardziej bolesne” („Specnaz”, (rozdział: „Specnaz i maskirowka”) Warszawa 1999, s. 298-299, por. też s. 16 i następne na temat niszczenia „mózgu” wrogiego - z punktu widzenia sowietów – państwa; podkr. F.Y.M.).”
=============
Pamiętajmy o tym, nie dajmy się zwariować ruskiej propagandzie, sączącej się niestety także z wielu mediów w Polsce.
2011-02-17 05:59 | kolekcjoner czcionek
@Bogdan
moze Robertowi Kalinowskiemu chodzilo o to ze z szyfrowaniem bedziesz trudnym orzechem do zgryzienia dla tlumaczy jak GLOB Z.A.M.E.K. zdecyduje sie opublikowac zagranica ? ; ). biore to pod uwage . trzymajcie sie !
2011-02-17 05:26 | kolekcjoner czcionek
witam .Bogdan, wyrwe sie jako pierwszy . chyba mnie zreszta za to nikt nie zlinczuje ; ). przypatruje sie z ogromna ciekawoscia jak przezywasz etap po 10 kwietnia 2010. szczerze piszac to co piszesz bywalo dla mnie mniej istotne niz to jakie emocje moglem odnalezc w twoim radiowym glosie. uwazam ze twoj kunszt pisania przyprawia mnie czesto o zaklopotanie a wrecz odrzuca mnie od monitora precyzja wielowarstwowosci. lubilem sobie cyknac z powtoRki fakty o 12. nie zeby codziennie ale co jakis czas. obecnie nie przykladam wagi do swojej dykcji a wrecz czasem ja niedbale znieksztalcam . uwazam ze potrafie dosyc duzo dowiedziec sie o stanie emocjonalnym czlowieka majac do dyspozycji jego glos. generalizujac napisze ze ostatnio ( ostatni piatek) slyszac Bogdana czulem satysfakcje. wyczuwalem pewnosc ( nie zeby slepy i betonowy w swej niezachwilanosci grzmot) , odprezenie , elementy radosci i blizej niesprecyzowny przekaz pozwalajacy mi stwierdzic ze Bogdan wygral jakis wewnetrzny pojedynek. byl okres ze autentycznie balem sie o kondycje Bogdana. czytajac GLOB i sluchajac jego glosu podczas prezentowania faktow wydawalo mi sie ze wyostrzenie skrajnosci sprawia mu bol a ciezar eksplodujacych przemyslen paralizuje lata prac dziennikarskiego rzemiosla. trzymalem zawziecie kciuki . nieskromnie napisze ze zazwyczaj wiem za kim obstawiac ; ). odskakujac od Autora napisze ze duza czesc ludzi nie potrafi przyjac do siebie ze tak naprawde zyja w iluzji. ja tez kiedys zylem w niedopowiedzianym swiecie karmiac sie rozbudzonymi apetytami na przyszlosc. wyobraznie mam niepospolita to i tez spadlem dosc szybko na twardy grunt. przyzanaje ze moglo byc duzo gorzej ale tlumacze to Boza Opatrznoscia. gdybym chcial uzyskac calkowity sukces w odniesieniu korzysci w dezinformacji to zrobilbym tak . zrobilbym co najmniej dwa spektakle. skupie sie na dwoch . jeden prawdziwy dla mnie i ze mna zwiazanych , drugi dla strony przeciwnej. wiekszosc juz wczesniej przygotowanej orkiestry skierowalbym do drugiego spektaklu. najwazniejsze sa pierwsze akordy i temu poswiecilbym wiekszosc dostepnej mi energii. po ochlonieciu emocji z oddali moglbym obserwowac jak kotluje sie caly trud myslowy wokolo drugiego spektaklu. z pierwszego utlenialbym wszystko co moglo by sugerowac jego byt natomiast majac w oddali drugi na pelnym dystansie ze spokojem wylawialbym jakikolwiek promyk przebicia sie poza. z niestandartowa kolejnoscia pozwolilbym obumrzec kazdemu ruchowi ktory chcialby odlaczyc sie od blednej reszty. to tak w uproszczeniu. nie twierdze ze tak bylo ale moglo. dzisiaj zakupilem klasyczna pozycje . Miguel de Carvantes Saavedra - Przemyslny szlachcic Don Kichote z Manczy. zrobilem to w duzej mierze przypadkowo ale wydaje mi sie ze bedzie padac duzo argumentow przeciwko takim jak my a recepte na nie znajde w tej arcyciekawej pozycji. humoru tyle ze mozna obstrzelic Rade Urzedu Ministrow do konca kadencji. pozdrawiam !
2011-02-16 23:46 | Pe
P: Patrz B! Brama mogłaby być naszym 'A'
B: A gdyby się zamknęła. Może poprosimy strażnika?
I w tym momencie brama zaczęła się zamykać dając nam kreseczkę w literze A.
Swoją drogą Bogdanie jak widzisz ja tu nie zaglądam.
2011-02-16 22:23 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Basiu, Twoja przenikliwość jest fenomenem.
"Wymiękłem" już przy znakach przestrzeni.
Szybko Ci to poszło, a przecież się "namaskowałem".
Wszystkie foty są z Wawelu, stąd wielka trudność ze znalezieniem liter w tak ograniczonym plenerze. Najpierw wędrowałem i robiłem zdjęcia sam, wymarzłem na kość. (Ponownie odwiedziłem wtedy Kryptę.) Na drugi dzień udałem się na poszukiwania liter z Pawłem Penarskim i po dużych trudach odnaleźliśmy resztę liter. Jeśli Paweł tu zagląda, to mógłby opisach w jakich okolicznościach "spadła" nam niemal z nieba litera "A".
Wracając do syntezy MARKATOMASZA, bardzo dziękuję Michale za pierwsze komentarze. Jutro coś więcej napiszę. Jeśli ktoś z Was mógłby pomóc w odnalezieniu linków, których brakuje w hipertekście MARKATOMASZA,bardzo proszę o pomoc. W ramach kontynuacji wątku - polecam komentarz FYM-a.
http://freeyourmind.salon24.pl/279085,poza-ruska-zone
Dobrej Nocy!
2011-02-16 22:13 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Bogdanie!
Domyśliłam się ,że Twój wpis ma właśnie takie drugie dno,
stąd moje nawiązanie do Pary Prezydenckiej spoczywającej
na Wawelu.
Analiza Marka Tomasza-bardzo dobra!
Gdybyż mury wawelskie potrafiły mówic...może dowiedzielibyśmy się
szczegółów rozmowy delegacji rosyjskiej z przedstawicielami
polskiego rządu,w dniu pogrzebu.
Muszę na dzisiaj zakończyc.Jutro praca.
Dobranoc,Wszystkim.
2011-02-16 21:32 | Michał
Bogdanie, przeczytałem uważnie Twój komentarz. Przeczytałem też wpis internauty "MAREKTOMASZ".
Zacznę od wpisu w Salonie 24. Teza, którą stawia autor daje do myślenia; powiem tak: nie byłoby dla mnie nic dziwnego, gdyby wokół tego, co wydarzyło się 10 kwietnia (pilnuję się, żeby nie wystukać słowa "katastrofa", na świeżo po lekturze wpisu) narosła typowo "komercyjna otoczka" (pojawiające się od czasu do czasu książki o 10 kwietnia, sporadyczne debaty).
W tej chwili wydarzeń i to czysto niekomercyjnych jest bardzo wiele. Choćby przywołana przeze mnie (jedna z wielu w ostatnich miesiącach) debat organizowana przez rosyjską agencję informacyjną RIA Novosti (którą polscy dziennikarze cytowali od wczesnego popołudnia 10 kwietnia i która była jednym z pierwszych źródeł informacji).
Książek na ten temat też powstało, wydawałoby się, więcej niż wskazywałaby na to tylko komercyjna chęć zysku. Powstaje pytanie: komu, jeśli nie komercji (i osobom, które chcą zbić trochę kasy na obecności wszystkiego, co jest w szufladce "10 kwietnia", w dyskursie publicznym), ma to służyć?
I tu częściowo odpowiedź jest we wpisie internauty "MAREKTOMASZ".
Bogdanie, piszesz ciekawie:
Wyćwiczenie nowych umiejętności percepcyjnych, nowego sposobu ODCZYTYWANIA rzeczywistości, są moim zdaniem koniecznym warunkiem przetrwania w dzisiejszym coraz bardziej totalitarnym świecie.
Zastanawiam się - już całkiem w oderwaniu od wpisu z Salonu24 - jak w praktyce może to wyglądać. Według mnie, większość mediów stawia teraz na dopasowanie się do komercyjnego (masowego) odbiorcy, dzieje się to w mediach postrzeganych zarówno jako bardziej i mniej komercyjne. Trudno to oceniać, po prostu tak się dzieje, ma to być może związek z tym, co napisałem wcześniej o 10 kwietnia.
Jestem ciekawy (i pesymistycznie nastawiony) do tego, jak wyglądać będzie taka "zaszyfrowana komunikacja" w momencie, gdy dookoła dominują prostota, dosłowność i jednoznaczność przekazu. Te "nowe umiejętności percepcyjne" wydają się być na drugim biegunie. Ale może się mylę?
Pozdrawiam Was,
M.
2011-02-16 21:16 | Michał
Basiu, zobaczymy, jak będzie w czasie debaty. Optymistyczne jest to, że dzieje się coś (i nie jest to inicjatywa tylko polska, ale moskiewsko-polska), choć o efektach trudno teraz mówić.
Ciekawy trop z Wawelem.
Przyglądałem się zdjęciu otwierającemu film, jeszcze przed "Odpaleniem". Figura - litera K., z lewej strony, może nie tylko jest literą-imieniem (literą imienia) Geometry z "Zamku" Kafki.
Teraz widzę w niej popularne kilka lat temu logo Telewizji Kraków (którą w pewnym momencie zastąpiła regionalna "Trójka" - TVP3).
Takie "K" z koroną:
http://mediasite.boo.pl/forum/topics21/45-urodziny-telewizji-krakow-vt863.htm
Pozdrawiam Was serdecznie,
M.
2011-02-16 21:12 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Wszystkim!
Witajcie Haniu, Basiu, Claro, Michale, Kolekcjonerze Czcionek!
Rozmawiałem wczoraj z Robertem Kalinowskim , kiedyś moim kolegą w RMF FM, dziś działającym na innej niwie. Odwiedził nas na Kopcu, co mnie ucieszyło. Bardzo ceniłem zawsze opinie Roberta, więc chętnie wysłuchałem Jego opinii o moim GLOB-ie. Sam rozpoczął ten temat, mówiąc, że w pewnych medialnych środowiskach moje opinie budziły żywe reakcje. (Przypuszczam, że niezbyt przyjazne, ale nie chciałem nachalnie dopytywać.) Nie poruszałbym tego tematu, bo nie lubię aż tak nachalnego autolansu, gdyby nie pewna wątpliwość Roberta. Kalinowski zapytał mnie, dlaczego od pewnego momentu zacząłem "szyfrować" hiperteksty? Podejrzewał, że było to efektem jakiejś zewnętrznej presji. Oczywiście zaprzeczyłem, bo nigdy nie wywierano na mnie żadnych nacisków. Formułka "Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności ..." nie jest żadnym fałszywym chwytem, to czysta prawda.Po co szyfruję, steganografuję, używam ezopowej mowy? Z dążenia do REALIZMU. Po dziesiątym kwietnia, według mnie, oficjalna rzeczywistość ujawniła swój prawdziwy potiomkinowski charakter. Oczywiście wiele osób podejrzewało, a niektórzy nawet potrafili to udowodnić, że żyjemy w świecie wykreowanym, sztucznym, przypominającym teatralną scenę z ustawionymi kulisami. W politycznej praktyce Antoniego Macierewicza i Braci Kaczyńskich, socjologicznych rozprawach profesorów Zybertowicza i Krasnodębskiego, publicystyce "Arkanów", "Gazety Polskiej" czy "Głosu" stale obecny był temat fasadowości życia w naszym kraju, politycznych symulakrów, będących wynikiem zmowy okrągłego stołu. Czytelnicy książki "Lewy czerwcowy", widzowie filmu "Nocna Zmiana" mogli już dawno przyswoić tę wiedzę - tłumioną oficjalnie, ale przecież nie całkiem hermetyczną. Po dwudziestu latach aktywnego uczestniczenia w życiu publicznym - jako dziennikarz najpierw Radia Kraków a potem RMF FM, obserwowałem to na co dzień. Bolało mnie to raz mniej raz więcej. Często próbowałem sobie tłumaczyć, że taka jest natura naszej "młodej demokracji", że raz Oni są górą a raz rządzą Nasi. Starałem się też nawrócić na "nowoczesny" idiom, nie być zacofanym, skazanym na kulturalny i cywilizacyjny skansen (jak mi się wydawało), dlatego brałem udział w radykalnych eksperymentach, jak choćby akces do subkultury TECHNO. Fascynowałem się nowinkami literackimi, neoawangardą najczęściej o radykalnym, lewackim charakterze (choć starałem się dystansować od rewolucyjnego lewactwa, sama idea rewolucji oraz jej burzycielski, artystyczny idiom były mi zawsze bliskie). Tragedia 10 kwietnia, jej okoliczności i jej konsekwencje, zmieniły mnie DIAMETRALNIE. Zdruzgotały mój dotychczasowy naiwny świat. Wszystko runęło w pył, pozostawiwszy po sobie GRUZOWISKO. Żyję na ruinach i staram się to pokazać. Moje puzzle rozsypał jakiś ZBIR i teraz składam je na nowo. Nie jestem w stanie totalnej depresji, nie rozpaczam totalnie, tylko dlatego, że wiele wrażliwych, mądrych, inteligentnych osób też składa swoje rozsypane światy. Ci, których cenię najbardziej -FYM czy Ścios (wymieniam ludzi - Symbole ale jest ich znacznie , znacznie więcej)- wykonują robotę KONKRETNĄ. Układają osobne kawałki polskiej rzeczywistości rozbitej w Smoleńsku. Ja nigdy im na tej niwie nie dorównam. Mimo, że jestem dziennikarzem, a może właśnie dlatego. Jestem wbrew pozorom bardzo ograniczony w takich inwestygacjach. Wybrałem inną drogę - chcę WYABSTRAHOWAĆ z zagmatwanej wielowarstwowej polskiej rzeczywistości pewien uniwersalny schemat. To dlatego wybrałem "Zamek" Kafki do nowej sieciowej gry. Ten żydowski pisarz tworzący po niemiecku w CK austriackiej Pradze wyciągał esencję z tamtego świata i dlatego stanowi dla mnie niedościgniony wzór. Ja tkając ten swój semantyczny dywan pragnę ukazać uniwersalne, globalne mechanizmy, które są narzucane nam, Polakom, żyjącym na przełomie XX i XXI wieku. Ezoteryczność, enigmatyczność, hermetyczność, wielowarstwowość, szkatułkowość - to są wektory, bez których nie można dzisiaj zrozumieć, co się z nami dzieje, czemu jesteśmy poddawani. Liberatura -stworzona i wylansowana przez Zenona Fajfera i Kasię Bazarnik- daje tu kapitalny materiał ćwiczebny, choć Oni z pewnością zdystansowaliby się od mojej "polityczności". Wyćwiczenie nowych umiejętności percepcyjnych, nowego sposobu ODCZYTYWANIA rzeczywistości, są moim zdaniem koniecznym warunkiem przetrwania w dzisiejszym coraz bardziej totalitarnym świecie. Proponuję, abyście czytali moje "ABSTRAKTY" a jednocześnie zaglądali na konkretne egzemplifikacje takiego spojrzenia na naszą rzeczywistość. Nie chcę , żeby to zabrzmiało okrutnie, ale wypowiem swoją myśl WPROST: najlepszym ĆWICZENIEM DLA KAŻDEGO POLAKA DZISIAJ JEST CIĄGŁE MYŚLENIE O SMOLEŃSKU W CHARAKTERZE OBOWIĄZKU INDYWIDUALNEGO. Nie chodzi wyłącznie o Ojczyznę, to powinna być także sprawa prywatna. Nasz osobisty SURVIVAL. Niech każdy ćwiczy swoją inteligencję, umiejętności skojarzeniowe, logiczne myślenie. Niech robi eksperymenty z totalną zmianą sposobów i perspektywy patrzenia. Łatwiej będzie nam przetrwać. To nasze zadanie. Proponuję przeczytać uważnie wpis blogera o xywce MAREKTOMASZ:
http://marektomasz.salon24.pl/278983,ostateczna-rozprawa-z-hipoteza-katastrofy-lotniczej
Napiszcie, co sądzicie. Dopiszcie, uzupełnijcie.
Dobrej Nocy!
2011-02-16 19:31 | w.
http://krakow4u.pl/inne/krakow-tatry/html_foto/krakow-tatry_053.html
lepsze niż filmik.
2011-02-16 19:04 | pp3-Basia
Dziękuję w.za przypomnienie:)całkiem wyleciało mi z głowy:)
2011-02-16 18:58 | w.
o tak nie da się o tym zapomnieć .Przypomnę nieśmiało że w krypcie wawelskiej spoczywają też ciała Królów Polskich.
2011-02-16 18:53 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Chociaż już powitałyśmy się w innej przestrzeni:)
Claro,drgnij:)
--------
Witam również tych,którzy komentują historycznie i politycznie.
Wszyscy pamiętamy,że ciała Pary Prezydenckiej spoczywają właśnie
w Krypcie Wawelskiej...
Pozdrawiam Wszystkich!
2011-02-16 17:57 | Hania
Basiu !
I to się nazywa SYNCHRONIZACJA MYŚLI !
Z tym Wawelem !
2011-02-16 17:56 | Hania
Witajcie BBCM,
witam Wszystkich.
Wpis przeczytałam dopiero teraz, choć Basia uprzedziła mnie o jego istnieniu już wczoraj wieczorem. Mam przez kilka dni bardzo ograniczony dostęp do internetu. Z tego powodu film obejrzałam metodą starego kina - bez dźwięku :-). Bogdan, naprawdę gratuluję !
Basia zaczęła odkrywanie kart pejzaży, o których Bogdan wspominałeś - nie znam tak dobrze Krakowa, ale wydaje mi się, że wiele fotek związanych jest z Wawelem. L ? A ? M, C ? T kojarzy mi się raczej z wsią, U z Nową Hutą, fascynuje mnie S, częścią jakiego jest słowa ? Wydaje mi się, że po nim jest litera A. Te literowe pejzaże skojarzyły mi się ze słowami: 'Zamek jednak postanowił zupełnie inaczej. Oznacza to poszukiwania plenerowych liter.'
Michale, mi ten ogród skojarzył się raczej bardziej w aspekcie religijnym, powiązałam go ze wspomnianym wcześniej pięcioksięgiem.
Wyrazy z zakreślonego cyrklem koła użyte są w tytułach rozdziałów. Jest ich w tekście tyle samo, ile rozdziałów w książce Kafki. (choć w wydaniu niemieckim jest ich aż 25)
I sporo tu piątek: pięcioksiąg, motyw dłoni, pięcioro uczestników, 'cyrkli ruchy zjednoczone olimpijskim symbolem'.
Rzeczywiście - ten tekst to tylko jedna wielka otoczka...
Pozdrawiam Was ciepło.
2011-02-16 17:55 | pp3-Basia
coś pokręciłam w komentarzu...
2011-02-16 17:52 | pp3-Basia
Dobry Wieczór,Michale!
Ja tam nie spodziewam się jakichś zaskakujących wniosków z tej debaty
o której piszesz.Pewnie będą powtarzane te same informacje i sugestie,
które już słyszeliśmy ze strony rosyjskiej...
Wracając do zamkowego pejzażu.
Zatanawiałam się czy obrazek z literą A. wpisaną w częsciowo opuszczoną bramę ukazuje Bramę Bernardyńską,czy jest to inna brama prowadząca na WAWEL?
Z.A.M.E.K to WAWEL.
przedstawia
2011-02-16 17:07 | Michał
Właśnie dowiedziałem się, że jutro odbędzie się debata polsko-rosyjska (dzięki łączom telefoniczno-internetowym) w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wezmą w niej udział:
- Oleg Smirnow - zasłużony pilot ZSRR, Prezes Fundacji rozwoju infrastruktury transportu powietrznego "Partner rosyjskiego lotnictwa"
- Władimir Sznejder - były zastępca kierownika zarządu ds. nadzoru GOSAWIANDZORU, naczelnik moskiewskiego centrum zautomatyzowanego zarządzania ruchem lotniczym w latach 2005 - 2006
- Ruben Jesajan - zasłużony pilot-oblatywacz , Bohater Rosji, zastępca dyrektora generalnego - naczelnik centrum pilotażowego Państwowego Naukowo-Doświadczalnego Instytutu Lotnictwa Cywilnego.
Czy wypłyną ciekawe wnioski?
M.
2011-02-16 15:31 | Michał
Kombinuję z "pejzażem miejskim", który jest zakodowany w powyższym hipertekście.
Na razie do głowy przychodzi mi pejzaż nie-miejski, a wiejski. A dokładnie ogród (może altana, o której Bogdan kiedyś pisał w Globie?).
"Pierwsze spostrzeżenie: wokół heksagonalnego stolika w ogrodowej altanie jest siedem plastykowych krzeseł. Siedzę na zielonym".
I teraz:
"Franz a wiejskość paternalistycznego Franciszka. Kafka a krąg po mieczu. Geometra stawia cyrkiel W OGRODZIE. K. kojarzy się z
2011-02-16 15:16 | Michał
Witajcie,
zauważyłem, że "Z.A.M.E.K." też zniknął z You Tube'a. Przynajmniej, gdy szukamy go przez wyszukiwarkę, na youtube.com. Przykładowo: gdy wpisujemy nazwę "Beuys Band" w okno wyszukiwarki, z wszystkich filmów dostajemy tylko "777 wyrazów...".
Pozdrawiam,
Michał
2011-02-16 12:44 | Clara
Jeszcze filmu nie widziałam zostawię go sobie na deser ;)
Tylko połowę tekstu przeczytałam. Wrócę wieczorem. Cieszę się że coś drgnęło
Pozdrawiam :)
2011-02-16 12:35 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dziękuję Basiu, za pierwszy deszyfraż.
Też mnie mocno zdziwiło zniknięcie filmu.
Jest jakaś tajemnicza dla mnie historia z wykasowaniem go z YOUTUBE'a.
Obiecuję, że "Wielkanoc W noWej" wkrótce powróci ;)
2011-02-16 11:42 | pp3-Basia
Bogdanie,mam pytanie.
Dlaczego został usunięty film 'Wielkanoc w Nowej',
który znajdował się tutaj?:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/oto-opera-widmo-1-0,9088
2011-02-16 10:36 | pp3-Basia
K.monogram Kazimierza Wielkiego
L.
U.
C.
Z.
T.
K.
W.
I.
W.
S.
A.
M.
Y.
M.
Z.-Smok Wawelski
A.
M.
K.
U.
Może ktoś doda coś?
Muszę wyjśc.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-02-16 09:05 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry! Bardzo Wam dziękuję za pierwsze reakcje, komentarze, impresje. "Streszczać sztuki" oczywiście nie zamierzam. Hipertext (tej nazwy używam w nowym znaczeniu tekstualnej kompozycji "usieciowionej" - także wewnętrznie, a nie tylko poprzez ugniazdawianie czyli linkowanie słów kluczy)też nie jest żadnym "streszczeniem" filmu. Wszystkie elementy tworzą tu organiczną całość i wiele można wydedukować śledząc powiązania między nimi. Oczywiście można wyrywać z kontextu poszczególne moduły, bo to jest fraktalna struktura - samopodobna, mikrokosmosy (zdania, wyrazy, litery) są analogonami makrokosmosu (rozdziały i ich "tytuły", film, cały hipertext). Nie chcę Was zanudzać formalizmami. Wasze pierwsze tropy są trafne. Litery kodu faktycznie są ukryte w pejzażu miejskim (może Ktoś odkryje co to za pejzaż, jaki konkretny krajobraz został uchwycony kawałek po kawałku? Bo to jest kolejna warstwa do odczytania. "Wycinanki", "nożyczki" to też dobre skojarzenie, bo w bliskiej mi tradycji awangardowej są metody zwane "cut-up" czy "fold-in" Williama S. Burroughsa. Tu można o nich przeczytać: http://www.techsty.art.pl/hipertekst/awangarda/burroughs.htm Można znaleźć inne odwołania. Jak choćby bliski mi bardzo Aleksander Wat i jego "gorączkowy" poemat prozą "JA z jednej strony i JA z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka". Jednak zasadnicza zmiana polega na odwróceniu relacji pomiędzy bodźcem a formą. Ja nie czerpię ze źródeł awangardy. Ja czerpię ... z RZECZYWISTOŚCI. Możecie się zdziwić ... jak taki "abstrakcyjny hipertekst" może być REALISTYCZNY? Ja jednak będę się upierał: to JEST realizm. Nie chcę Was do niczego zmuszać. Zaproponowałem powyżej pewną METODOLOGIĘ, która może nam się jeszcze przydać do bardzo konkretnych rozważań: o charakterze mediów, o "naturze" polityki, o dezinformacji, o jej szkatułkowej strukturze, o matrioszkach matrixa ...
2011-02-16 01:28 | kolekcjoner czcionek
cyrkiel kojarzyl mi sie z nozyczkami. ostrza nozyczek mogly zostac dosc latwo zaadoptowane do roli nozek cyrkla. kiedys pod blogiem Pawla Oksanowicza napisalem ze gdyby postawic obok dwoch prostych rownoleglych nozyczki to niektorzy mogli by to odebrac jako niechybny akt terroryzmu . wezel gordyjski wymagal ostrza. Bogdana GRA W ZAMEK NA CD jak zywo przypomina mi wycinanki , precyzyjne scinki na ktore mozna by zalezsc miejsce i w mojej glowie. nie powiem, meczace to zajecie przypozadkowywania .
czuje sie zaatakowany jezykowa armia figur!
2011-02-15 21:28 | pp3-Basia
Michale,może formalnie wygląda to na zabawę,ale raczej jest to walka
toczona na wielu poziomach...
Tekst porozcinany.
2011-02-15 21:05 | Michał
Basiu, myślę, że Bogdan trochę bawi się tym "azylem". On pojawia się kilkakrotnie, tak jak pisałem, pod różnymi postaciami: mieszkania, gniazda itp.
Ale generalnie chodzi o to, że tu nie ma azylu, to jest taka anty-azylowość. Jak zresztą pisze Bogdan dosłownie: "Azyl to nie tu, pomyłka. Niemożliwego słowa otuchy nie znajdziesz".
Większy azyl był przy Prouście. Proust to dla mnie cały czas punkt odniesienia tej kafkowskiej gry, nic na to nie poradzę. Tak mi się wydaje. Pozdrawiam Cię!
2011-02-15 21:03 | Maciek
Witam jest tu ktoś kto wygrał HTC Wilddfire w konkursie Pop-listy. Mnie się udało w poniedziałek 7 lutego. Zadzwoniła do mnie pani, która zapytała mnie o imię i nazwę miejscowości, w której mieszkam. Następnie na antenie usłyszałem, że wygrałem. Później ponownie zadzwoniła ta pani i poprosiła mnie o dokładne dane, które oczywiście podałem. Do tej pory nic nie przyszło, a w redakcji nikt nie odbiera telefonu. Czuję się oszukany.
2011-02-15 21:02 | Michał
Przeczytałem i wyrwałem z kontekstu zdanie: "Grupę rozprasza to, co integruje". I odpowiada fragmentem tego, co pisał socjolog, Georg Simmel:
Najwcześniejsze twory społeczne w ogóle, których przykładów dostarcza nam zarówno historia, jak i współczesność, to stosunkowo niewielka grupa, szczelnie odgrodzona od sąsiednich, obcych czy też wrogich grup, za to tym silniej zespolona wewnętrznie. Pozostawia ona swym członkom tylko bardzo wąski margines dla cech indywidualnych i swobodnego działania na własną odpowiedzialność. Jest to pierwotna faza grup politycznych rodzinnych, partii, sekt religijnych itd. Samoobrona bardzo młodych grup wymaga ścisłych ograniczeń i scentralizowanej jedności, dlatego też nie mogą one jednostce zapewnić wolności i zezwolić na odrębny rozwój wewnętrzny i zewnętrzny.
2011-02-15 21:01 | pp3-Basia
Rzuca mi się w oczy konstrukcja z powyrywanymi z kontekstu (a właściwie koła)
słowami...Mam takie wrażenie,że na ten tekst należy patrzec przez dziurkę
od klucza.Jakby podglądac.Tyle,że nie jest się w stanie dojrzec wszystkiego.
Michale,myślisz,że azyl...?
2011-02-15 20:05 | Michał
Witajcie,
czekałem na ten wpis. Dwadzieścia komnat: jedna obok drugiej.
Ja tu widzę jeden wspólny mianownik, na pierwszy rzut oka: AZYL (mieszkanie, własne gniazdo).
I zakodowany "klucz" (który "tkwi w samym zamku"), o którym napisała Basia.
Z zaskoczeniem odpaliłem film; gdy znalazłem pod koniec stycznia jego pierwotną wersję w serwisie You Tube pojawiały się w nim tylko czteroliterowe wyrazy, bez autorskich komentarzy "pomiędzy". Te komentarze wiele tłumaczą, gdyby wsłuchać się w nie.
Pozdrawiam,
Michał
2011-02-15 20:03 | kolekcjoner czcionek
witam.
otworzylem GLOB i bez zastanowienia tak jak na na basenie wskoczylem z marszu na glowke do wody. to nie takie proste jak ostrzegal ratownik. spienilo sie i kotluje dalej przypominajac rzeczny wir . sprobuje jeszcze raz . pozniej . musze nabrac wiecej powietrza w pluca zebym mogl krzyknac do stojacych na brzegu . odpoczne teraz pod parasolem.
do pozniej !
2011-02-15 19:50 | pp3-Basia
Bardzo ciekawa architektura-architekstura tekstu
w miejskim pejzażu
KLUCZ TKWI W SAMYM ZAMKU.
Pozdrawiam Twórców!
Jeszcze nie przeczytałam całości.