2010-10-08 09:07 | Ania z P.
Stokrotka miała być wyeliminowana?
Jakby więcej szczegółów już mamy.
"wPIS du.Love me do...."
10 dziennikarzy było podsłuchiwanych.Wszystko w czasach kiedy rządzili nam miłościwie panujący Lech i Jarosław.Jeden mąż stanu (tak mówicie) i drugi nie mąż,ale nie o tym, nie o tym.Przecież oni o tym nie wiedzieli (prawdaż?);-)
Dotknięte redakcje:lubiane i nielubiane, nawet RMF-u.
Wyjątkowo to obrzydliwe.Bez podstaw i permanetnie przez tak długi okres?-to się w głowie nie mieści.No chyba, że któremuś tu się zmieści.
Powtórzę raz jeszcze.Jak to dobrze, że wyborów nie wygrał Kaczyński.
Dla pólgłowków-podkreślam:ŻE NIE WYGRAŁ KACZYŃSKI, to nie oznacza to samo co :"dobrze, że wygrał Komorowski".
Autor globu mógłby spac spokojnie, ale jak widać koledzy z redakcji już nie.
Ciekawe co jeszcze wyplynie z tych pieknych czasów podczas panowania "małych" agresywnych ludzi.
2010-10-08 07:39 | Marek
Monisia Olejnik pytała wczoraj natarczywie Jarosława Zielińskiego z PiS-u - czy to był zamach? Czy Pańskim zdaniem w Smoleńsku miał miejsce zamach?
Problem z odpowiedzią na tak proste pytanie polega na niuansach. Otóż -
na 99% na podstawie znanych nam faktów powinnismy się liczyć z wersją zamachu,
- 0,9999%, że winna była pijana wieża kontroli lotów w Smoleńsku; pijana obsada lotniska, która prowadziła załogę Tu-154 na pewną śmierć (ale prowadziła nieumyślnie, bo była pijana),
- 0,0000001%, że stało się coś tajemniczego, czego nie potrafimy nawet nazwać (zderzenie z UFO, burza magnetyczna, nikt nie wie, co).
Możemy zatem próbować określać prawdopodobieństwo każdej z wersji, analizując znane nam fakty, poszlaki, obserwowane zachowania - tuska, millera, klicha, całego tego towarzystwa.
Polityk jednak może dzisiaj stwierdzić publicznie tylko jedno - nie wolno nam wykluczać wersji zamachu (co Zieliński powiedział), ewentualnie nieco mocniej - najbardziej prawdopodobną aktualnie wersją, na podstawie znanych nam faktów, jest wersja zamachu (czego Zieliński już nie zdążył powiedzieć).
Monisia (podobno córka esbeka) drążyła jednak agresywnie, próbując manipulować rozmową. Używając przy tym technik, zbliżonych niezwykle do tych używanych przez dziecinnego Błażeja z GLOB-u. Czyli - zero rozumu, maksimum manipulacji i agresji.
Na przykład pytała - czy Pan wie, jak wyglądało miejsce po katastrofie, jaki to był okropny widok? To dlaczego wy (z PiS-u) pytacie o akcję ratunkową, dlaczego mówicie, że nie było na lotnisku lekarzy, skoro tam było tak okropnie?
Jarosław Zieliński zmieszany natychmiast zaczął się plątać. Tymczasem odpowiedź jest prosta. Na razie znamy przecież wyłącznie ustne relacje na temat sytuacji na lotnisku w Smoleńsku. Na dodatek te relacje znacznie się od siebie różnią. Próbujemy je dzisiaj zbierać, usystematyzować, porządkować i w miarę możliwości sprawdzać. Pewne jest jedno - nie ma na razie ani jednego wiarygodnego świadka samej katastrofy. Nikt tej katastrofy nie widział, nikt jej nie potrafi wiarygodnie opisać.
Rosjanie nie pozwalali od samego początku do szczątków samolotu się zbliżać, nie pozwalali niczego fotografować, ani filmować. W tym samym czasie te szczątki przesuwali, niszczyli, odwozili na inne miejsce, wycinali drzewa, przeorywali spychaczami zwały ziemi, betonowali drogę; krótko mówiąc, niszczyli wszystkie ślady katastrofy na wszelkie możliwe sposoby. Nie pozwalając nikomu tych swoich operacji "porządkowych" zdokumentować, sfotografować, sfilmować.
Rosjanie mieli (i mają) jakiś niezwykle tajemniczy problem z określeniem godziny impaktu. Najpierw oficjalnie podawali 8.56 (czasu warszawskiego), podawali tak ustami ministra Szojgu w obecności Putina, potem im się zmieniło na 8.41. I mimo że im się zmieniło, w dalszym ciągu mają olbrzymi problem z podaniem nam "oryginalnej kopii" z nagrań na czarnych skrzynkach. Na razie "oryginalnych kopii" były trzy, każda inna. I dalej nie wszystko się zgadza.
Wreszcie - Rosjanie dysponują wszystkimi absolutnie dowodami na temat tej katastrofy. Tylko oni mają dostęp do bezpośrednich świadków różnych zdarzeń ... Dlatego nie możemy zakończyć polskiego śledztwa, dlatego nie możemy powiedzieć (bo nie dysponujemy dowodami), że na pewno miał tam miejsce zamach.
Możemy jedynie w kółko powtarzać - wersja zamachu jest absolutnie najbardziej prawdopodobna na podstawie znanych nam dzisiaj faktów. Prawdopodobieństwo tej wersji jest niezwykle wysokie, zbliżone do 100% i wymaga ono potwierdzenia w postaci niezbitych dowodów.
Na tym jednym niuansie, że jest to prawdopodobieństwo (które nie każdy jest w stanie w domu sobie skalkulować), a nie 100-tu procentowa pewność, na tym jednym niuansie buja się cała manipulacja i kłamstwo postkomuny.
W fizyce prawdopodobieństwo określone na 99% uważa się za wersję pewną.
2010-10-08 01:29 | Marek
walczymy o polskie lasy, jeziora, a przede wszystkim z monisią olejnik ...
(z poesbecką, czołową szczekaczką postkomuny; z tym diabelskim narzędziem siania dezinformacji i nienawiści, z główną destruktorką, obok michnika, społecznej komunikacji)
Walka z monisią jest chyba ważniejsza (chwilowo) od obrony lasów i jezior. Co nam po czystych jeziorach, gdy dookoła królować będzie kłamstwo i podłość?
2010-10-07 19:49 | lelawy
medal to ja mam złoty...i bóle w krzyżu.
a co do lasów..i o jeziora powalczę.
2010-10-07 17:14 | kolekcjoner czcionek
witam.lelawy powinienes zostac przedszkolanka. buszowalbys sobie z dzieciakami w slownym zbozu ciekawosci i czuwalbys zeby jakis urwis nie oddalil sie w niebezpieczne rejony z ktorych moglby zobaczyc jak naprawde wygladsz i dlaczego ustaliles sobie takie zasady zachowania ladu. chcialem Cie publicznie pochwalic za zlozony podpis przeciw prywatyzacji lasow panstwowych. uwazam ze nalezy Ci sie zielony medal za odwage. nalezy Ci sie jak psu buda. panie lelawy dyskusja z panem obezwladnia mi dlonie . chyba wydaje sie bys naturalnie zrozumiale ze bede na teraz konczyl. pozdrawiam wszystkich !
2010-10-07 14:21 | Realista
"Bardzo pouczajace pokazujace mentalnosc ludzi instalujacych nam system oparty na wzorcu sowieckim..."
Ci ludzie wychowali właśnie pokolenie które wkracza w dorosłość.
Zgroza.
2010-10-07 12:20 | jarecky
@Marek
Co nieco o biernej postawie kosciola powiedzial ks Zaleski, przy okazji afery z koscielnymi gruntami. Komisja majatkowa powstala rownolegle z okraglym stolem i byla "marchewka" dla Kosciola Katolickiego, oczywiscie za cene nie angazowania sie w pewne obszary ... Smutne to i zle sie skonczy dla KK.
2010-10-07 12:11 | Marek
@jarecky - pouczająca lektura, pełna analogii do dzisiejszej sytuacji. Podobne są techniki zmasowanej propagandy, siania dezinformacji, robienia ludziom wody z mózgu. Partia tuska dysponuje w tym zakresie środkami skuteczniejszymi nawet od partii Bolesława Bieruta. Posiada przecież media elektroniczne.
Gdyby dramat w Smoleńsku zdarzył się w czasach stalinowskich, to wciśnięcie milionom naszych rodaków absurdalnego kitu dezinformacyjnego (że była to przypadkowa katastrofa lotnicza z winy polskich pilotów) nie było wówczas możliwe.
Podobna sytuacja, do tej po roku 1945-tym, występuje również w wymiarze sprawiedliwości - w aparacie skorumpowanym, podatnym na sugestie władzy, na sugestie ważnych ośrodków wpływów.
Różnic jest jednak więcej. Nie ma już wszechmocnego aparatu bezpieczeństwa, nie ma Armii Radzieckiej, nie ma otwartego terroru.
Reżim tuska trzyma się na dwóch zaledwie cieniutkich niteczkach - na wsparciu mediów elektronicznych, nieprawdopodobnie aktywnych w sianiu dezinformacji oraz .... na neutralnej postawie Kościoła Katolickiego, spętanego od wewnątrz posowiecką agenturą. Jeżeli jeden choćby z dwóch opisanych wyżej "sznurków" pęknie, z donalda tuska niewiele zostanie.
Historia zapoczątkowana przez Bieruta, historia podległości, zdrady narodowej, sprzedawania się Rosji, historia polskiej podłości zakończy się definitywnie - jestem o tym głęboko przekonany - na tusku i jego nieudolnych kolegach.
2010-10-07 11:11 | jarecky
@bogdan, @all
Dzieki za bloga i komentarze. Ja kontynuuje swoje lektury historyczne szczegolnie o instalowaniu sie nowego porzadku w Polsce powojennej. Mocno pouczajaca sa ksiazki Amerykanskiego ambasadora w Polsce 1945-1946 Arthura Blissa "Widzialem Polske zdradzona" oraz przewodniczacego jedynej partii opozycyjnej Stanislawa Mikolajczyka "Polska zgwalcona". Szczegolnie ta ostatnia opisuje caly wahlarz srodkow ktore wladza komunistyczna zastosowala w stosunku do niepoprawnej partii politycznej ktora chciala pozostac niezalezna od wladz rzqadowych. Bardzo pouczajace pokazujace mentalnosc ludzi instalujacych nam system oparty na wzorcu sowieckim, a takze bohaterstwo czlonkow PSL ktorzy gdy tylko mogli wbrew totalnemu zastraszeniu probowali stawiac kontre do zamiarow komunistow.
2010-10-06 22:42 | Marek
Pan "wy ..." niejako z marszu zilustrował moją tezę. Dziękuję Panu, Panie "wy ..." :)))
2010-10-06 22:34 | Marek
Warsztaty dla nienadążających, warsztaty dla tuskomatołków - prawdę mówiąc, słabo to widzę. Zbyt mało jest we mnie wiary w ich ukryty potencjał "absorbcyjny" ... Człowiek, który uwierzył w donalda tuska nie może być inteligentny.
2010-10-06 22:32 | wy...
"A propos różnych gatunków grzybów, ujawnię pewien dylemat - otóż z jednej strony tworzymy blog literacki; kuźnię wolnego, nieskrępowanego, swobodnie poskręcanego, wdzięcznie zaokrąglonego, eliptycznie powyginanego, słowa."-
Faktycznie,ciebie to już totalnie pogięło !
2010-10-06 22:17 | Marek
A propos różnych gatunków grzybów, ujawnię pewien dylemat - otóż z jednej strony tworzymy blog literacki; kuźnię wolnego, nieskrępowanego, swobodnie poskręcanego, wdzięcznie zaokrąglonego, eliptycznie powyginanego, słowa.
Z drugiej strony blog p. Bogdana Zalewskiego to - jakby nie patrzeć - warsztaty dla nienadążających; dla cofniętych w czasie, dla archaicznych, beznadziejnych typów, postsowietyzmem przesiąkniętych ponad przeciętną wytrzymałość. Próbujemy przywrócić tych ludzi (Anię z Poznania, Błażeja, plus kilku następnych, których na razie z litości nie wymienię) - tytaniczną, katorżniczą momentami pracą - do wolnego świata, do cywilizacji, do kultury.
Z tym drugim zadaniem jest już pewien kłopot. Tuskomatołki posiadają jakże często tytuł magistra, tytuł doktora, a nawet docenta. Słabo w związku z tym znoszą istnienie warsztatów, których jedynym zadaniem jest dbanie o ich, tuskomatołków, minimalny choćby poziom umysłowy.
Zadanie pierwsze przypomina lot, zadanie drugie, to pełzanie ...
Powinniśmy zatem na życzenie lelawego pełzać? Czy też wzbić się do lotu, nie zwracając na jego głupią minę uwagi?
Oto jedyny dylemat tego bloga.
Dobranoc :)
2010-10-06 21:02 | lelawy
ja nie muszę mieć pożywki..sobie piszę, a że tu jest miejsce i możliwość..kogoś okradam?
podpisałem dziś petycję przeciwko prywatyzacji lasów...wytą je w pień i inne polityczne dyrdymały mnie nie obchodzą..lasy to przestrzeń wyobrażni..za grzybami niby jestem w nich co dzień,nikomu nie życzę by zbierał jeno OPIEŃKIii. to z daleka je widział..bagniste sa najsmaczniejsze.
a gdzie kozaki baniaki podegrzybki..liski kuraki i inne gąski,gdzie wolność? prawdziwek..przeszedł niestety na stronę wroga..
DOBRANOC
2010-10-06 20:07 | lelawy
,,bo przez te kilka dni bez Bogdana to wygladacie jak reprezentatywna grupa nowooswieconych postawiona u steru ''..........a wy towarzyszu i inne szyszki w swoich zdaniach zagubieni bez steru.
kolekcjonerze rodzynek.
2010-10-06 19:53 | lelawy
powiedziałbym ci milcz waść...w oczy.
też się zapomyśl..skończyłem z pana czereśniami..są robaczywe
2010-10-06 19:45 | lelawy
tak..uważam się za człowieka..biednego, lecz wolnego, a mojrzeszty sni mi się jedynie po kazaniu niedzielnym.
żyd..i parobek..w jednym stali domku..dalej sobie dopisz
2010-10-06 19:39 | lelawy
widzi pan w książkach zadumany...żałuje mi pan tej zabawy...ot i nie moja to piaskownica.
nie szata zdobi człowieka a dusza..a moja ma się dobrze..nie ucieka, a walczy w Polsce..te wszelakie róznorakie świata strony..ma dzieś..dziś..wybrało to kakao..czerwonobiałe..kozibobku.
ips..tchórz
2010-10-06 17:34 | kolekcjoner czcionek
witam. nie bede komentowal decyzji Bogdana. mam pewna sprawe do Bogdana ale z racji obecnej sytuacji zwroce sie bezposrednio na maila. za jakis czas.lelawy stuknij sie mloteczkiem w kolanko. jestes pan panie lelawy powykrecanym partyzantem glupoty ( pewna mloda polska dama ktora para sie pisaniem uzyla w jednym swoim zwrotu partyzant glupoty natomiast ja mialem zaszczyt troszke wczesniej wygrzac to okreslenie na jednym z polskich czatow tak jak stukalem do trutni per psi gwizdku a to akrat zaczerpnolem od mojego znajomka ). panie lelawy zwracam sie do pana jako do lidera marszu do beznadziejnej krainy gdzie nawet stolec na sniadanie bedzie smakowal jezeli sie go dobrze opakuje . panie lelawy wolna droga ! musi pan jednak wykrzesac nowe protezy do podpierania kursu bo przez te kilka dni bez Bogdana to wygladacie jak reprezentatywna grupa nowooswieconych postawiona u steru . co do marszu i pielgrzymek to przypomnial mi sie Mojzesz. prowadzil on 40 lat Zydow po pustyni. jedni drwili ze prowadzil ich tez przez morze sucha noga bo wstydzil sie isc z nimi przez miasto. ja jednak wiem ze prowadzil ich lat 40 przez pustynie do Ziemi Obiecanej dlatego akurat ze przed dotarciem do celu mialo wymrzec pokolenie niewolnikow. panie lelawy uwazasz sie pan za czlowieka wolnego ?
pozdrawiam wszystkich
2010-10-06 15:43 | lelawy
to był taki fajny BLOK..niczym Sąsiedzi czeskosloweńscy.
Ten cały Bogdan niech po tym Krakowie chadza sobie trolllejbusem.
2010-10-06 14:49 | Marek
http://rebelya.pl/discussion/7528/antoni-macierewicz-o-tragedii-smolenskiej-wczoraj-we-wroclawiu/
Wypowiedź pozwalająca błyskawicznie się zorientować, o co chodzi.
2010-10-06 14:35 | lelawy
Pan albo przekorny..albo paż nadworny...STANIK.
nie mam zamiaru tracić czas na macierewicza..MAM INNE RODZYNKI.
2010-10-06 14:09 | Marek
Wystarczy wsłuchać się w wystąpienie Macierewicza, by wyrobić sobie osobisty pogląd, Panie Lelawy. Niechaj każdy posłucha, a będzie mógł się przekonać ... :)
2010-10-06 14:04 | lelawy
,,Macierewicz tłumaczy niezwykle łagodnie rozmaitym Błażejom, jak dzieciom, powtarzając prawdy oczywiste.''toż Marku Macierewicz ma kiełbie we łbie..ot i persona..niczym ten od wanien szczerozłotych..ŚP.
2010-10-06 12:07 | Marek
Panie Krzysztofie, w sprawie wydarzeń 10.04.2010 będzie tylko jedna prawda - potwierdzona śledztwem, dochodzeniem, dowodami; w tym również śledztwem nad dokonaniami Klicha, Millera, Seremeta, Parulskiego.
Przed prawdą żaden z nich nie ucieknie. Żaden. Pracują już nad tym tysiące osób.
O tym mówi dość obszernie poseł A.Macierewicz; wskazuje, co w dotychczasowym "śledztwie" było mocno na bakier z przyzwoitością i elementarną logiką.
2010-10-06 11:55 | Krzysztof z Lublina
znów postkomuniści i czerwoni? już nie lewicowcy? :)
szybko to się zmienia, w zależności od tego jaki kurs przyjmie góru Jarosław.
Panie Marku w katastrofie smoleńskiej zgięli wybitni działacze lewicowi, w tym kandydat na prezydenta Jerzy Szmajdziński. Czy myśli Pan, że "czerwoni", jak ich Pan określił nie chcą znać prawdy? Chcę. Tyle że rzetelnej, a nie opartej na domysłach i przypuszczeniach bądź wizjach Macierewicza i Kaczyńskiego, którzy są niezrównoważeni politycznie, a nie jak Pan sobie dopowiedział... psychicznie. To zupełnie co innego. Odróżniam bowiem politykę od spraw codziennych. Bo to zupełnie dwie różne sprawy, przekonuję się o tym coraz częściej. Polityka jedno, codzienność drugie.
2010-10-06 11:35 | Marek
http://rebelya.pl/discussion/7528/antoni-macierewicz-o-tragedii-smolenskiej-wczoraj-we-wroclawiu/
Każdy powinien wsłuchać się w wystąpienie Macierewicza, by wyrobić sobie osobisty pogląd, Panie Krzysztofie.
Czy Macierewicz to "człowiek niezrównoważony psychicznie"?
Tak twierdzą "czerwoni", w tym Pan - obrońca Jaruzelskiego, zwolennik wprowadzenia do Polski stanu wojennego. A może jest raczej wprost przeciwnie? To "czerwoni" plotą niewyobrażalne wprost bzdury, byle tylko utrzymać w Polsce władzę (na którą są niestety chorzy), ręka w rękę z niedojdą i sprzedawczykiem tuskiem. Przy okazji plotą tak, by dać upust własnym frustracjom i własnej nienawiści. Zwłaszcza do ludzi przerastający ich kilka razy intelektualnie. Czerwoni - jak Pan, Panie Krzysztofie świetnie wie - zawsze byli sfrustrowani, małostkowi, nieudani i zawistni.
Ukrywanie prawdziwego przebiegu wydarzeń w Smoleńsku 10.04.2010 świadczyć może o czerwonych, także o tusku i o jego tuskomatołkach, jeszcze gorzej.
Może lepiej posłuchać, co ma na ten temat niezwykle spokojny i stonowany Antoni Macierewicz?
pozdrawiam Pana
2010-10-06 11:17 | Krzysztof z Lublina
Bogdanie, mam nadzieję, że Twój eksperyment się udał. Ja żałuję, że w ostatnich miesiącach stał się areną wyzwisk, pyskówek i wszelkiego rodzaju obelg.
pozdrawiam
2010-10-06 10:52 | Krzysztof z Lublina
może i to są prawdy oczywiste, dla mnie jednak to są dyrdymały wypowiadane przez człowieka niezrównoważonego. Może i Kaczyńskiemu J. wolno teraz więcej, ale to, co dzieje się z nim po wyborach jest niezwykle groźne i niebezpieczne. Jego choroba na władze i nienawiść do ludzi sięga zenitu, on jest niebezpieczny pod każdym względem. Proszę też nie nazywać mnie "tuskomatołkiem", czy jak tam określacie proplatformersów, bo ja nigdy nie byłem i nie jestem żadnym jego zwolennikiem ani wyborcą.
A może ktoś mi wytłumaczy nieufność władzy Rosyjskiej w sprawie smoleńskiej i wielką ufność władzy radziecko/rosyjskiej w sprawie nienajeżdżania na Polsce w 1981 roku. Dla mnie to kluczowe pytanie w przygotowywanym opracowaniu o tym, dlaczego stan wojenny uchronił Polskę przed wojną w Polska-Układ Warszawski. Ale o tym więcej myślę 13 grudnia z mojej strony.
2010-10-06 10:17 | Marek
http://rebelya.pl/discussion/7528/antoni-macierewicz-o-tragedii-smolenskiej-wczoraj-we-wroclawiu/
Macierewicz tłumaczy niezwykle łagodnie rozmaitym Błażejom, jak dzieciom, powtarzając prawdy oczywiste.
2010-10-06 09:39 | Błażej
Marek, widziałeś takie jaja? Mobilny generator mgły! Zagadka zamachu wyjaśniona :D :D
http://www.youtube.com/watch?v=LQF8hsitxvY&feature=player_embedded
2010-10-06 08:44 | Błażej
A gdzie jest pp3-Basia???? Pod radiem urządza pikietę w obronie ukochanego? Zaczynam się martwić.
2010-10-05 23:50 | Clara
Uśmiech przyszłam zostawić...
:)))
2010-10-05 17:24 | Marek
@Lelawy - wskazuję na najnowszy, naprawdę ciekawy, wręcz przełomowy numer "Nowego Państwa". Znakomity (i aktualny) pod każdym względem. Dostępny w empikach.
Następnie na list czołowego polskiego poety, do czołowej postaci polskiej opozycji demokratycznej, jednego z czołowych doradców "Solidarności". List w którym pobrzmiewa sama esencja tego, co się po roku 1989 w Polsce stało; potwornej zdrady michnika, jego nieprawdopodobnego zakłamania, jego manipulacji nie do zniesienia po 10.04.2010.
Człowiek, który mógłby bez trudu zamienić Tragedię Smoleńską w bramę do polskiej wolności, zamienia tak wyjątkowe wydarzenie w narzędzie naszego zniewolenia, zakłamania, okazywanej nam pogardy.
Zmęczony, rozczarowany, przygnębiony Poeta pisze w związku z tym do niego, do michnika, osobisty list. Historia dzieje się na naszych oczach. Zauważasz to "lelawy"?
2010-10-05 15:33 | lelawy
listami to niech się zajmują listonosze.
Pusto tu i ponuro..bida albo cuda na kiju.
2010-10-05 13:45 | Marek
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39782
Krótkie wyjaśnienie:
List Jarosława Marka Rymkiewicza do michnika - do tego posowieckiego przybłędy, zdradzającego dziś wszystkich swoich dawnych przyjaciół, wyznawane przez siebie niegdyś ideały i wartości - ilustruje nam skalę upadku michnika i całego tego zakłamanego, sprzedajnego środowiska.
Stanowi wystarczające wytłumaczenie traktowania przez nas wszystkich tych podłych ludzi brudną ścierką. Podporządkowując się michnikowi ludzie z jego otoczenia znaleźli się dzisiaj na samym dnie upadku; poniżej poziomu kulturalnej, społecznej debaty. Stąd moje wcześniejsze wpisy.
2010-10-05 12:55 | Marek
błysnąłeś dowcipem "lelawy" :)
michnik z wałęsą, paradowska z olejnik, nie muszą już żadnych kalesonów zakładać; nie mają już czego przeziębiać. Przeczytaj lepiej "lelawy" najnowszy list M.Rymkiewicza do błazna sowieckiego i sprzedawczyka - a.michnika. Po co temu pajacowi michnikowi kalesony?
2010-10-05 12:23 | lelawy
koniecznie Marku zakładaj kalesony..przeziębisz rozum, a to by była wielka strata dla ogółu.
2010-10-05 09:36 | Marek
Nie wiem, w czym zima pomoże tuskowi i całej tej POsowieckiej hołocie (michnik, olejnik, paradowska, wałęsa ... etc.). Ćwiczą ślizganie się od ponad 20 lat. Ślizgają się nie tylko zimą ...
2010-10-05 07:44 | lelawy
Zenobiusz...chciałbym tak na imię miedż.
Panie MARKUpolo...idzie zima.
2010-10-04 23:29 | Marek
Warto odnotować - oprócz najnowszego, znakomitego numeru "Nowego Państwa"(trzeba pytać w empikach, w kioskach raczej nie ma) - dzisiejszą sztukę teatru TV pt. "Przerwanie działań wojennych". Z rewelacyjnymi rolami Krzysztofa Stelmaszuka, Piotra Fronczewskiego. Ilustrującą historię polskiego honoru, polskiej odwagi, poświęcenia, mądrości i stylu. W sytuacji beznadziejnej. Warto się wsłuchać. Można poszukać odniesień do naszego obecnego położenia.
Dobranoc.
2010-10-04 20:20 | do miłego
no nic..pszepyszne było..nic..się zbyło..taka karma..czy pasza..może i Sasza.
TAKA I MOJA linijka..na pożegnanie
2010-10-04 20:14 | lelawy
Tańczący Polak - sclavus saltans- Słowianin albo i niewolnik ... panującego nad nim Słowa: ciałołodyga z liśćmi- dłońmi, roślinonośnik nowej głowy, kwitnącej dźwięko-obrazami, synestezyjną, ekstatyczną, antropo-fito-topologią. Moją poprzednią, polską pozę pozostawiłem z dawną prozą, z pogardą, w garden-garderobie.
...toż to jest..perperutuparapetum...BOGDAN..daj się lubić
2010-10-04 20:08 | lelawy...bez
Głupio się przyznać, że zamiast popuszczać wodze językowych fantazji i lansować autorskie kreacje dla kreatur, skupiłem się na własnej, zwykłej garderobie, która - pomimo swojej skromności - także zawierała dodatkowe kody...KODYFIKŁÓJ nas dalej BOGDANIE..proszę
2010-10-04 19:52 | lelawy
popiszę sobie jak jeszcze mogę..i tu nie piję do ad strony.
KOBIETA..się zwie niepenelopa..magiczna bardziej.
czy jest z tego wyjście?...
2010-10-04 19:06 | lelawy
Panie Marku - niech Pan mnie źle nie zrozumie,ale niech Pan oszczędzi lelawego.Ten człowiek ma duszę ,choć - prawdopodobnie - jest przkorny i generalnie nieszczególnie zadowolony z własnej życiowej sytuacji;ale niewątpliwie myślący i inteligentny....zacytuję sobie...to takie budujące imć etienne..niebo w głębiii i świece.
Panie Bogdanie...następny temat nieorgamoniowy...to KOBIETA
2010-10-04 18:28 | lelawy
dziękuję..to bardzo miłe imć..etienne
wrócił markubogdanuduchawinnyrealnie..koziołek matołek
2010-10-04 17:47 | Marek
@etienne - ok.
2010-10-04 17:36 | etienne
Panie Marku - niech Pan mnie źle nie zrozumie,ale niech Pan oszczędzi lelawego.Ten człowiek ma duszę ,choć - prawdopodobnie - jest przkorny i generalnie nieszczególnie zadowolony z własnej życiowej sytuacji;ale niewątpliwie myślący i inteligentny.
2010-10-04 17:05 | Błażej
"Wróciłem z kilkudniowego wyjazdu" - Nie mogłeś zostać dłużej? Najlepiej na zawsze.
@ Bogdan - Szefostwo się wkurzyło i zakazało komentarzy? :D Nie dziwie się. Na głupotę trzeba ostro reagować.
2010-10-04 16:05 | Marek
Wróciłem z kilkudniowego wyjazdu :)
... Tuskomatołki, jak widzę, próbują w komentarzach "zaszaleć". Sięgnąłem zatem po najnowszy numer "Nowego Państwa" - gorąco wszystkim polecam - gdzie króluje niepodzielnie język otwarty, pozbawiony kompleksów, myśl ostra i inteligentna; koniec z zaokrąglaniem, wygładzaniem, unikaniem otwartego stawiania sprawy. Epoka schodzenia przed chamstwem posowieckim z pola nieodwołalnie minęła. Tuskomatołki, sprzedawczyki - niejaki michnik, paradowska, żakowski, lis, olejnik ... etc - powinny być, jak sami Państwo widzą, od czasu do czasu traktowane (-ni) z buta, z góry, z domieszką jawnej pogardy. Dokładnie tak, jak na to zasługują ...
Nowy język, traktowanie z góry "lumpen-elity", to wszystko pojawiło się kilka miesięcy wcześniej na blogu p.Bogdana Zalewskiego. Pod tym względem bylismy chyba pierwsi ... Eksperyment artystyczny możemy zaliczyć zatem do wybitnie udanych.
Zaniedługo przeprowadzimy - na żywym ciele "lelawego", Ani z Poznania i wszelkich innych - eksperymenty nowe, jeszcze bardziej zaskakujące :)
pozdrawiam słonecznie wszystkich
2010-10-04 15:13 | Realista
Widocznie nie dla takich szumowin Bogdan.
Szumowiny się cieszą bo myślą, że pokonały Bogdana.
2010-10-04 14:02 | lelawy
piepszycie głodne kawałki..bez Bogdana to już nie ta.. li ta elita lita
i to by było na tyle
2010-10-04 12:55 | realistek
Marek..chamie
2010-10-04 09:50 | a do z
Panie Bogdanie ! Bogdanie !
Bardzo dziękuję za Pana BLOG/GLOB.
Mam nadzieję, że jeśli przeniesie się Pan gdzieś indziej ze swoimi myślami, eksperymentami,tekstami i wyobraźnią to napisze Pan gdzie Pana można szukać.
2010-10-04 09:13 | W.Y.
ej no bez przesady!
Facet coś tam napisał,pewnie robi kolejny "Eksperyment" a wy już ogniem piekielnym straszycie!? no to co że się się cieszą? , jedni się cieszą inni płaczą normalka .Konatowicz odszedł z radia i nic się nie dzieje. A ten tu jak na razie chyba z radia nigdzie nie idzie-chyba?
Najdziwniejsze z dziwnych jest jednak to że jak do tej pory nie pojawił się tu najwierniejszy wyznawca Marek/Realista.
Czyżby też dał nogę ? albo się ulotnił po angielsku?
Ktoś też tu napisał o dyskusji.
A co to była za dyskusja ? Oczywiście że tu wszyscy dyskutowali sami ze sobą a raczej obrażali i wyzywali jeden drugiego ,byle więcej byle gorzej.Jeden był mądrzejszy od drugiego.
Czego więc żałować?????
2010-10-04 08:59 | Cmentarny Dech
Bóg Zapłać Bogdanie.
Popatrz ino ilu bolszewików się cieszy jakby sam Piłsudski wojsko cofał...
Zajęczycie jeszcze na Sądzie Sprawiedliwym.
2010-10-04 01:46 | Sebastian z Poznania
Panie Bogdanie,
ogromnie dziękuję za Pańską aktywność na globowym forum. Czekałem na Pańskie posty z zapartym tchem. Nigdy nie udzielałem się na forum, ale śledziłem je bardzo uważnie i uznawałem za arcyciekawe źródło informacji. Proszę wierzyć, że w naszym - mainstreamowym - środowisku jest nas więcej i - choć patrzą na nas niejednokrotnie z odrazą koledzy z korporacyjnych open space'ów - to warto iść pod prąd owczego pędu-trendu...
I zachować w tym wszystkim twarz, mimo wszystko, a siłę czerpać z pustego rechotu, którym wesołkowata gawiedź odpowiada na każdą próbę merytorycznej dyskusji o sytuacji, w jakiej znalazł się nasz kraj.
Warto by pokusić się o dłuższą dyskusję na temat autocenzury, jaką w wyrażaniu poglądów stosują "młodzi, wykształceni, z wielkich miast".
Może nadarzy się kiedyś okazja, wszak życie pisze przedziwne scenariusze.
Z wyrazami uznania za odwagę głoszenia poglądów, którym jest Pan wierny
s.
2010-10-03 21:41 | wow
Bogdan...
TAK!!!! YES, YES, YES!!!
(Mam nadzieję, że fanklub nie planuje zbiorowego samobójstwa, bo nie warto!)
2010-10-03 20:51 | mahawita
Dla cieszących się przedwcześnie proponuję przeanalizowanie pierwszego zdania oświadczenia pana Bogdana :
"Od tej chwili, moi Państwo, kończę moją długoletnią działalność na forum pod tym blogiem."
Panie Bogdanie, dziękuję za doskonałe teksty.
Niczego lepszego nie przeczytałem w sieci!
2010-10-03 20:38 | Clara
Bogdan...
NIE!
2010-10-03 20:31 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
To samo motto przyszło mi na myśl.
Bogdanie,życzę Ci spokojnego wieczoru w gronie rodzinnym.
'Wolnośc jest w nas'...jak mówił śp. Ks.Jerzy Popiełuszko.
Żadne złe słowo i czyn nie uczynią z nas niewolników.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2010-10-03 20:10 | Hania
Najwyraźniej System boi się TAKICH słów:
' To, co wydaje się destrukcją, jest w istocie kształtowaniem przestrzeni torowisk do innych potrzeb '.
Na innej przestrzeni, z innymi ludźmi.
Głęboko w to wierzę, Bogdan.
I właśnie to jest dla mnie najważniejsze.
Dziękuję.
2010-10-03 20:08 | Hania
Po raz kolejny powtórzę moje motto:
2010-10-03 19:40 | effi
Sorry - z Poznania - miało być - of course.Skądinąd - świetne miasto - tam urodził się wszakże i Poznaniakiem był świetny międzywojenny podróżnik i reporter - Janta - Połczyński.Polecam jego wspomnienienia.
2010-10-03 19:19 | effi
Dyskutujcie sobie teraz sobie sami z sobą - ci różni Mariusze i Anie [z Poanania - chyba].Niech żyje i rozkwita tzw.demokracja.
2010-10-03 18:15 | wykluczony
mariusz jakby pan Bogdan przestał czytać fakty toby już mu jedynie zostało wykrzykiwanie co 2 minuty wysyłajcie smsy pod numer ...na wielką kumulację! Bo tam nie ma już nic innego do roboty.
2010-10-03 18:12 | Marcin
Hohoho, ale się towarzystwo rozpisało, bo dla wielu radosna to nowina. Ten się śmieje, kto....
Dzięki Bogdan.
Pozdrowienia
2010-10-03 16:32 | mariusz
No i nareszcie jak Pan Bogdan przestanie jeszcze czytać Fakty to znowu zacznę słuchać RMF,bo teraz słucham tylko Tomasz Olbratowskiego i Między Bugiem a prawdą.A swoją drogą jak Pan Bogdan może pracować w NIEMIECKIM radiu jak to powiedział jarosław wielki.I jeszcze jedno,co teraz poczną najzagorzalsi obrońcy zamachu?
2010-10-02 23:12 | wykluczony
Pan Zalewski już się raz rozstawał szumnie z blogiem .I jakoś wrócił. Do trzech razy sztuka? czy obiecanki cacanki? Pożyjemy zobaczymy a te swoje teksty może pan zaróżowiać, zazieleniać lub niebieszczyć .Będzie przynajmniej kolorowo! Ahoj !
2010-10-02 23:04 | Ania z Poznania
Interesujące i zastanawiające.
Są dwie możliwości;albo sam Pan zrozumiał, że brnięcie w tym kierunku rodzi tylko agresję i konflikty, niezrozumienie albo co w sumie gorsze ktoś inny to zrozumiał i nakazał,zakazał.Tak czy siak to przeciekawe.
Bo też to oznacza, że korporacja i glówny (znienawidzony) nurt wygrał.
Mnie najbardziej tutaj dziwiła Pańska tolerancja na agresję,ataki,glupotę innych.To mnie oburzało.Mniej Pańskie poglądy.Bo te uważam można miec takie czy owakie.Ale bez wzajemnego zrozumienia i z atakiem na ustach "nie ma niczego".Szacunku,dialogu.
Nurtuje jeszcze mnie jedno pytanie,banalne,ale rzeczowe;czy gdyby Gazeta Polska lub Fronda,lub imperium z Torunia zadzwonili do Pana i powiedziali "za dwa razy tyle,tyle, że u nas,wchodzi Pan?"To czy TAK czy NIE.:)
Banalne pytanie ale potrzebuję tego do mojej prywatnej weryfikacji stacji z Kopca.Temat stary ale kurczę rozjarany na maksa po tych kilkumiesiecznych tekstach tu.Do tego stopnia,że juz nie czekam na Fakty.
Zapamiętałam jeszcze jedno:ironię (szyderstwo?) w ocenie niejakiego chyba mariusza,który:"słucha starych jingli".Oj to zabolało.Chyba bardziej niż to,że Pan wielbi Macierewicza a Kaczyński to bohater.
Pozdrawiam
2010-10-02 22:59 | happy
Pierwszy raz mogę panu podziękować! Dziękuję za koniec tego szalonego bloga! Juuuuupi ;) Mam nadzieję, że tym razem dotrzyma pan słowa. Sajonara!
2010-10-02 22:27 | lelawy
szkoda...wielka szmoda.
wspaniale się czytało..k..w.mać
chyba muszę się wybrać do krakowa na piwo..dobranoc
2010-10-02 22:21 | lelawy
nie jestem..,,górnolotny..ciepłosłowy''..czasami barwimy świat myślami..niech pan zrobi tekst na pomarańczowo...ja torze..psia mać!
2010-10-02 22:10 | lelawy
MAREK..jeżeli w tobie odrobina HUMORU...honoru o rzec się chciało..to ze z stej Gyni nie rób gdybania...profsesorze..za..mało powiedziane.
2010-10-02 21:54 | lelawy
no nic..tak bywa..mam nadzieję że nie moja osoba zabarwiła ten denaturat na niebiesko.. miłego życia życzę panie Bogdanie..spokojnego i w zdrowiu..Grzegorz
2010-10-02 21:49 | lelawy
super..chciał a boi się..moż kakao zaparować? Panu na włościach
2010-10-02 21:35 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Od tej chwili, moi Państwo, kończę moją długoletnią działalność na forum pod tym blogiem. Był to swego rodzaju eksperyment: chciałem skrócić dystans pomiędzy prowadzącym (hipertekstualnym performerem) a publicznością internetową (czytelnikami, współtwórcami, trollami). Forum, które często zmieniało swój charakter od spokojnej agory (w sensie starogreckim a nie współczesnym-propagandowym) po ring dla słownej wolnoamerykanki, było dla mnie męskim wyzwaniem. Być może znajdą się nieliczni, którzy docenią moje starania. Nikogo tu nie udawałem, tylko kilka razy użyłem ksywki i to przed dziesiątym kwietnia. Wystąpiłem m.in. jako graph0man czy omegaman agamemno, po to aby zagrać na nosie trollom. "Marek" to nie ja, kto nie zrozumiał mojego chwytu retorycznego, niech ma pretensję do siebie. Mówię dziękuję i do widzenia uczciwym ludziom, którzy tu występowali. Wielkie dzięki za wsparcie intelektualne i duchowe. Blog zmienił swój charakter po dziesiątym kwietnia, bo ta zbrodnia po prostu całkowicie odmieniła mnie. Jestem już zupełnie kimś innym i mam w nosie, co o tym myślą sobie: tchórze, agenci, jurgieltnicy, wszelka swołocz, tworząca szum informacyjny, kolaboranci i WSI-oki w przebraniu.
Bądźcie zdrowi!
Bogdan Zalewski2010-10-02 21:24 | lelawy
Zauważyłem że od chwiliiii Marek niemy..jakaś etta..yeta tapeta..
POGLĄDY..szanuje..czy kwacha czy dupka z zamościa..czy ANI z POZNANIA..sa inne,ale nie dziwne..bo moje mogą być przedziwne.
2010-10-02 20:47 | lelawy
TRUSKOLAWSKI..PR.białegostoku..wjedż pan teraz tam..to nie Zamość..jak 4 lata temu,,,BIAŁYSTOK był zadupiem...ad RZESZÓW.
krakowiaczku jeden.
2010-10-02 20:24 | lelawy
BANANOWY DUPKU..prazydent rzeszowa..w twoim zdaniu,,Kolejnym byłym agentem, którego prezydent Komorowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest Robert Choma, który przyznał się kilka lat temu do podpisania w 1983 roku zobowiązania do współpracy z SB. Bronisław Komorowski, który lansuje się jako człowiek "Solidarności", nie miał oporów, by Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczyć także prezydentów Rzeszowa i Konina, którzy do momentu rozwiązania PZPR byli lojalnymi członkami partii.
...i co? że byli?..co robią teraz..PORÓWNAJ ZAMOŚĆ I RZESZÓW..dwa miasta równoległe..bencwale za dychę!!!..politykierku
JA PANU FERENCOWI ZA TO CO ZROBIŁ DLA RZESZÓW..daje też order..mój lelawy
2010-10-02 20:14 | lelawy
znajomy pana BOGDANA mawia..,,Mój znajomy, człowiek niezwykle łagodny i oczytany, niebywały wprost erudyta, kiedy czyta posty Ani z Poznania, nie wytrzymuje emocjonalnie, traci panowanie nad sobą i krzyczy: "Niech tę kacapską idiotkę ktoś zbanuje, póki nie będzie za późno. Gdzie się takie rodzą?" ..PAN JEST markiem? W DWÓCHCH SŁOWACH..naginasz rzeczywistość zblazowany magistrze.
Moja orientacja w lesie jest WTBITNA..nie chwaląc się, ale w żadnym sie nie zgubię....jeszcze taki się nie utrafił..a brnę w te lasy kilometrami.
KOMBINUJESZ pan coś..panie prowadzący..nieuczciwie.
2010-10-02 19:43 | etta
P.S.St.Michalkiewicz nazywa ich "starszymi i mądrzejszymi".To - jednak budzi tzw."szaconek".Hahahahaha.
2010-10-02 18:01 | etta
Mnie zasadniczo nurtuje jedno pytanie,kim są ci "zwijający i rozwijający parasole",bo to clou problemu.
2010-10-02 16:16 | Cmentarny Dech
Witam ponownie ja z kolei zaproponuję linka do innego wpisu na blogu pewnie niektórym znanego. Autor w sposób prosty piękny pisze o niedawnym "tekście" Sikorskiego
http://www.toyah.pl/
tytuł O duszy, którą zjadł strach..
2010-10-02 13:13 | pp3-Basia
Nowa szlachta dla tubylców
Nasz Dziennik, 2010-10-01
"Gdy stary Gnom wciąż na mównicy / wyliczał komy i procenty / Bagno i jego harcownicy / chyłkiem włazili na urzędy" - napisał w słynnym poemacie "Towarzysz Szmaciak" Janusz Szpotański. Rzecz dotyczyła wprawdzie lat 60. i zapomnianego już dzisiaj konfliktu między Władysławem Gomułką a generałem Moczarem, ale okazuje się, że historia się powtarza i zacytowane słowa pasują jak ulał do premiera Donalda Tuska, a zwłaszcza - kazania, jakie wygłosił podczas konwencji Platformy Obywatelskiej 25 września. Kazanie to było znakomitym świadectwem utraty poczucia rzeczywistości, podobnie zresztą, jak w przypadku Władysława Gomułki, który do ostatniej chwili nie zauważył, że złocą mu rogi, aż na skutek tak zwanych wydarzeń grudniowych w roku 1970 został od rządów odsunięty. Bo jakże inaczej ocenić sytuację, kiedy z jednej strony premier opowiada z trybuny, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, podczas gdy po burzliwej rozmowie w gabinecie ministra Rostowskiego od finansów sam Leszek Balcerowicz wyszedł z połamanymi okularami? Nie tylko wyszedł, ale kilka dni później, konkretnie - 28 września, w samym sercu Warszawy, na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi, uruchomił zegar długu publicznego, który na "dzień dobry", o godzinie 13.00, pokazał kwotę ponad 724 miliardów złotych. Wprawdzie okna kancelarii premiera nie wychodzą na to skrzyżowanie, więc zegar Balcerowicza nie musi kłuć go w oczy, ale przecież nie o to chodzi. Taka demonstracja świadczy o rozpoczęciu zwijania parasola ochronnego nad premierem Tuskiem - bo przecież na wypadek kryzysu finansów publicznych lepiej z góry upatrzyć sobie winowajcę, tym bardziej że nadaje się on również na moralnego sprawcę katastrofy smoleńskiej, oczywiście po stronie polskiej - bo widać wyraźnie, że obydwa niezależne śledztwa doprowadzą do odmiennych konkluzji. Rosyjskie - że katastrofa cywilnego samolotu Tu-154 zawiniona jest wyłącznie przez stronę polską, i polskie - że wojskowy samolot Tu-154 rozbił się również na skutek zagadkowego zachowania funkcjonariuszy rosyjskich. Jeśli zatem zajdzie taka potrzeba - o ile oczywiście kiedykolwiek zajdzie - trzeba będzie nieubłaganym palcem wskazać jakiegoś winowajcę zaniedbań w organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, zwłaszcza że ich stwierdzenie nie powinno nastręczać żadnych trudności nawet niezależnej prokuraturze, nie mówiąc już o niezawisłym sądzie. Nawiasem mówiąc, są jeszcze sędziowie, i to nie tylko "w Berlinie", ale również w Warszawie. Oto sędzia Piotr Schab wskazał, że skoro Polska jest w UE, a sądy innych państw członkowskich podważyły rosyjski list gończy za Ahmedem Zakajewem, który poza tym ma w Wielkiej Brytanii azyl polityczny, to Polska musi te orzeczenia respektować i żadnej ekstradycji Zakajewa dokonać nie może. Z jednej strony to bardzo ładnie, że Polska nie kuca przed Rosją, ale z drugiej - widać wyraźnie, że poprzez orzecznictwo sądowe zostaną w Polsce wprowadzone wszystkie rozwiązania zawarte w Karcie Praw Podstawowych, któreśmy, jak wiadomo, "odrzucili".
Wracając zaś do premiera Tuska, to objawy zwijania parasola ochronnego przez tych, którzy go dotychczas nad nim trzymali, można dostrzec również po zbiorowym proteście Salonu przeciwko minister Radziszewskiej, pod którym, obok pani filozofowej Środy, obok pani Henryki Krzywonos jako zastępczej matki "Solidarności", podpisała się również Maja Frykowska "Frytka" - jako autorytet moralny. Takie grono sygnatariuszy jest zwiastunem nowego etapu - etapu "modernizacji", w który Polska, za sprawą zarówno wpływowych europejsów, jak i tubylczych razwiedczyków, właśnie wkracza w ramach przygotowań do scenariusza rozbiorowego. Chodzi również o forsowanie hiszpańskiej drogi do socjalizmu, którą najwyraźniej upodobał sobie nie tylko SLD, ale i Salon, liczący na ostateczne zmonopolizowanie rządów nad tubylczymi - chciałem napisać: "duszami", ale Salon przecież uważa, że należący do mniej wartościowego narodu tubylcy żadnych dusz nie mają i jeśli nawet są podobni do rodzaju ludzkiego, to tylko na podstawie zewnętrznych pozorów. Wymaga to oczywiście głębokiego przetasowania nie tylko sceny politycznej, bo to dla prawdziwych kierowników naszego nieszczęśliwego kraju mały pikuś, ale przede wszystkim przebudowy tubylczej szlachty. Stąd obok pani filozofowej Środy obecność panny Frykowskiej, reprezentującej środowisko "młodych, wykształconych, z wielkich miast", po którym modernizatorzy mniej wartościowego narodu tubylczego tak wiele sobie obiecują.
Stanisław Michalkiewicz
2010-10-01 21:19 | etta
"Nowa szlachta dla tubylców".Felieton Michalkiewicza w dzisiejszych aktualnościach dnia w RM[trzeba wejść na stronę RM].Ciekawe wnioski.
2010-10-01 18:39 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Czytelnicy.
Witaj Cmentarny Dech'u!
Ma Pan rację, co do roli Klicha i MAK-u.
Powracam ciągle do dzisiejszego wywiadu w "Naszym Dzienniku" z dr Tadeuszem Augustynowiczem, koordynatorem lotnisk wojskowych.
(W jednym z postów poniżej cytuję w całości tę rozmowę.)
=============
"W tym układzie brakuje nam możliwości zapewnienia sobie wpływu na obiektywizm werdyktu komisji. MAK jest organizacją międzynarodową. Po zakończeniu śledztwa wyda raport końcowy w formie rezolucji ADREM, od którego nie będzie odwołania. Nie będzie także możliwości odzyskania większości dowodów rzeczowych, którymi są m.in. materiały, analizy i wyniki badań MAK. Nie będzie też możliwości odtworzenia tych materiałów."
=============
MAK to opium dla ludu.
A jego główna bohaterka to kacapska "heroina" - Anodina.
W Polsce wielu jest w takim samolotowym "ciągu" narkotycznym.
Wielu jest PO-laków uzależnionych przez Kreml.
Tu też to widać, słaniają się także na naszym forum Awatary o mętnych spojrzeniach: na katastrofę, na kraj, na świat.
Cmentarny Dech'u: to wszystko wyjdzie na jaw, jeszcze nigdy tak nie było, żeby nie wyszło. Tylko to może być już wiedza ... na gruzach wszystkiego.
A na razie cieszmy się ... lekturą i wymianą zdań.
Oto kolejna lektura blogowa a propos artykułu Jarosława Kaczyńskiego.
http://lubczasopismo.salon24.pl/pionek/post/234460,kaczynski-odsadzony-od-czci-i-wiary
=============
ZBIGNIEW KUŹMIUK
Kaczyński odsądzony od czci i wiary
1. Dwa dni temu został opublikowany artykuł Jarosława Kaczyńskiego poświęcony polskiej polityce zagranicznej, polityce zagranicznej UE ale także relacjom Unia Europejska -Rosja i relacjom transatlantyckim. Artykuł ten w wersji anglojęzycznej został wysłany do ambasadorów krajów UE i innych krajów świata oraz posłów do Parlamentu Europejskiego.
No i zaczęła się jazda. Jarosław Kaczyński został w przez dziennikarzy i komentatorów tej problematyki wręcz odsądzony od czci i wiary. Nie ma prawie żadnej polemiki z argumentami zawartymi w liście, a są ataki personalne i pomówienia tak charakterystyczne w ostatnich latach dla publicznych debat w Polsce na jakikolwiek temat.
2. Na początku zaatakowana została sama możliwość zgłaszania uwag do polityki zagranicznej przez opozycję, a szczególnie możliwość ich przekazywania przedstawicielom innych państw, choć w Europie takie wystąpienia są wręcz standardem. Żeby nie być gołosłownym przypomnę tylko regularną krytykę polityki zagranicznej rządu brytyjskiego, a w szczególności jego uległości na forum Unii Europejskiej przez lidera opozycji Dawida Camerona, obecnego Premiera Wielkiej Brytanii. Nikomu w Anglii nie przyszło do głowy, żeby go za to nawet skrytykować i twierdzić,że psuje Wielkiej Brytanii stosunki w Europie i na świecie.
Następnie zareagowano oburzeniem na nazwanie przez Kaczyńskiego polityki rosyjskiej polityką neoimperialną. Chcę tylko nieśmiało przypomnieć,że niewiele jak rok temu w liście wysłanym do Baraka Obamy, byli prezydenci RP Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski przestrzegali prezydenta USA „przed polityką rewizjonistyczną Rosji, która używa tajnych i jawnych sposobów wojny ekonomicznej z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, które wyrwały się z jej wpływów”. Widać bardzo wyraźnie ,że w Polsce obowiązują różne miary w stosunku do tych których lubi albo nie lubi establishment i media.
3. Jarosław Kaczyński pisze w liście o rzeczach, które widać od jakiegoś czasu gołym okiem. O tym,że na skutek determinacji Rosji , Unia Europejska coraz bardziej odwraca się plecami od krajów, które wyłoniły z byłego Związku Radzieckiego. Przypomina, że jego ś. p. brat Prezydent Lech Kaczyński i jego rząd, razem z krajami bałtyckimi i krajami Grupy Wyszehradzkiej starali się przybliżać te kraje do struktur europejskich i NATO. Teraz zostały one zostawione na pastwę Rosji, tak jak Gruzja, która została nawet pozbawiona przez Rosję części swego terytorium.
Zwraca uwagę na coraz większą dominację największych krajów UE w tej strukturze i przypomina, że trzeba respektować także interesy państw średnich i małych. „Tylko powrót do standardów i obyczajów, które były dla wielu ludzi i narodów podstawą wiary w lepszy świat daje szansę na bezkolizyjny rozwój tej wspólnoty”. Zwraca uwagę na malejące zaangażowanie Ameryki w Europie czego wyrazem jest rezygnacja z projektu tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach i podkreśla, że dzieje się równolegle z odbudową swoich wpływów przez Rosję w Europie Środkowo-Wschodniej .
Podkreśla, ze jednocześnie następuje zacieśnianie bilateralnej współpracy największych państw europejskich z Rosją, podyktowane względami ekonomicznymi czyli gigantycznymi zyskami ich wielkich koncernów energetycznych ale niesie to za sobą poważne konsekwencje polityczne i zmniejsza znaczenie Unii Europejskiej w świecie.
4. Czy tym spostrzeżeniom, można coś zarzucić. Merytorycznie nie. Trzeba więc rozpętać nagonkę przypominającą do złudzenia tą z 1981 roku ,kiedy to Związek Zawodowy „Solidarność” na swoim zjeździe uchwalił słynną odezwę do Narodów Europy Środkowo-Wschodniej, głosząc,że wolność w naszym kraju jest ściśle związana z zapewnieniem wolności i demokracji w innych krajach tej części Europy. W wypowiedziach dziennikarzy i ekspertów słychać te same argumenty co wtedy i ten sam gniew,że ktoś ośmiela się krytykować wielkich tego świata w szczególności Rosję.
To święte oburzenie na nic się nie zda, Polacy coraz szerzej otwierają oczy i widzą jak naprawdę wyglądają te świetne stosunki pomiędzy Polską i Rosją. Wyglądają dokładnie tak jak ten wrak samolotu leżący od 6 miesięcy pod gołym niebem na lotnisku w Smoleńsku,a większość z nas patrząc codziennie na ten obrazek czuje się tak jakby dostawała w twarz.
=============
I jeszcze komentarz Aleksandra Ściosa bod wpisem Zbigniewa Kuźmiuka:
=============
Panie Pośle,
Zauważę jedynie, że głosy funkcyjnych publicystów są całkowicie naturalne, a wręcz oczywiste. Można byłoby wyrażać zdziwienie, gdyby tekst Kaczyńskiego spotkał się z innym odbiorem. Ludzie, którzy powielają brednie na temat artykułu prezesa PiS wpisują się w tę samą retorykę, której wyrazicielem był Leonid Breżniew dokonujący w roku 1981 oceny „Posłania NSZZ Solidarność do ludzi pracy Europy Wschodniej” : „To niebezpieczny i prowokacyjny dokument. Słów w nim niewiele, lecz wszystkie biją w jeden punkt.” - stwierdził I sekretarz. Nie przypadkiem Jarosław Kaczyński nawiązuje do tamtego, historycznego dokumentu, mając świadomość mechanizmów działających dziś w europejskiej i polskiej polityce. Czym różni się reakcja funkcyjnych publicystów III RP i tzw. polityków od konkluzji zawartej w oświadczeniu Biura Politycznego KC PZPR wydanego w odpowiedzi na "Posłanie" I Zjazdu "Solidarności" ? Komuniści stwierdzili wówczas, że dokument "godzi" w porozumienia sierpniowe. W oświadczeniu napisano m.in: "Zastąpiono je programem politycznej opozycji, która godzi w żywotne interesy narodu i państwa polskiego, oznacza kierunek na konfrontację grożącą rozlewem krwi”. Oświadczenie BP nazywa posłanie „obłędną prowokacją wobec sojuszników Polski”. Jeśli po 28 latach zmieniła się nieco forma przekazu, to przecież "myśl przewodnia" pozostała niezmienna i ona kształtuje stosunek "partii rosyjskiej" do polskiej racji stanu.
Również na tym polega waga artykułu Jarosława Kaczyńskiego, że bezbłędnie obnaża to prawdziwe, przerażające oblicze dzisiejszej Polski.
ALEKSANDER ŚCIOS 495 10504 | 01.10.2010 09:06
=============
2010-10-01 15:42 | Cmentarny Dech
Witam po dłuższej przerwie
Zwrócili Państwo uwagę na ostatni wywiad E. Klich dla WP.
Padają tam słowa o tym że polski rząd sprzeciwu nie wniesie do raportu Maku. Mak - kwiat pustyni, opiumowy opar... już po nazwie wiadomo jakie to ziele...
Jedno mnie zastanawia czy Pan Klich niczym Piłat ręce obmywa, czy Polakom coś stara się pokrętnie przekazać, a może ich i nastroić...
Mnie ciągle te swego rodzaju gry gazowe spokoju nie dają, ostatnie uwagi KE do licencji na poszukiwanie gazu łupkowego, dziwny kontrakt Pawlaka i Tuska z Gazpromem. W tym kontekście jeszcze dziwniejsze to, że zamiast o globalnym ociepleniu, to grupy nieformalne konferują o globalnym ochłodzeniu...
Chciałbym jeszcze poznać globalny rozkład aktywów i pasywów, tak z grubsza się dowiedzieć kto, komu i ile jest winien. Takie zestawienie wiele by wyjaśniło.
2010-10-01 14:25 | Realista
Drogi Błażeju w jakim kontekście ten link... ?
Dziecinnym ?
2010-10-01 14:01 | Błażej
http://mistrzowie.org/58719/Gravity-Duck
2010-10-01 13:49 | Realista
Bogdanie, zapomniałeś jeszcze dodać informację o odznaczeniu hordy ICH przyjaciół Rosjan za niespotykane we współczesnym świecie postępowanie po lansowanej "katastrofie" Smoleńskiej. Odznaczenia otrzymali ludzie którzy wykazali się niezwykłą gorliwością podczas zacierania śladów na miejscu "katastrofy".
2010-10-01 13:30 | bogdan.zalewski@rmf.fm
W kolejnych faktach o 14.00 - relacja Przemysława Marca - naszego wysłannika zatrzymanego w Smoleńsku.
Posłuchajcie RMF FM
O, Anno z P.! Nie! Proszę! Tylko nie maile na skrzynkę! Wystarczy tu, jeśli już. Może Pani nawet PRZEGINAĆ, tak jak Pani lubi. Zniosę to, najwyżej coś fajnego sobie tu w przerwie przeczytam z innymi internautami.
=============
http://niezalezna.pl/article/show/id/39625
KOMOROWSKI ODZNACZYŁ AGENTÓW, KOMUNISTÓW I AFERAŁÓW
Bronisław Komorowski odznaczył Orderem Odrodzenia Polski członków byłej PZPR, tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa
, a także osoby z zarzutami prokuratorskimi - pisze "Nasz Dziennik".
Tydzień temu prezydent Komorowski odznaczył - bez zasięgnięcia opinii Kapituły Orderu Odrodzenia Polski - za "wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju demokracji lokalnej, za osiągnięcia w pracy samorządowej oraz w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej" m.in. prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, wójta gminy Terespol Krzysztofa Iwaniuka, prezydenta Przemyśla Roberta Chomę, prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca oraz prezydenta Konina Kazimierza Pałasza.
Pierwsze dwie osoby to ważni działacze PO. Bardziej jednak zastanawiają kolejne wyróżnienia. W uzasadnieniu odznaczenia Ryszarda Grobelnego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski wskazano, że "jest jedną z najważniejszych i najaktywniejszych postaci związanych z rozwojem idei samorządu terytorialnego w Polsce oraz autorem dynamicznego społeczno-gospodarczego rozwoju Poznania w ciągu ostatnich dwóch dekad". Nie wspomniano tu o zarzutach prokuratorskich, w których wykazywano mu niegospodarność i narażanie Poznania na wielomilionowe straty (proces w tej sprawie zacznie się od nowa, w pierwszym Grobelny został skazany).
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski został odznaczony także wójt gminy Terespol Krzysztof Iwaniuk, który w rejestrach IPN widnieje jako tajny współpracownik komunistycznej SB o pseudonimie "Janek". W Biuletynie Informacji
Publicznej IPN znajdujemy następującą notkę dotyczącą wójta gminy Terespol: "W dniu 05.04.1984 zarejestrowany pod nr. 5325 przez Wydz. II Sekcję III WUSW w Białej Podlaskiej w kategorii zabezpieczenie operacyjne. W dniu 21.05.1984 dokonano zmiany kategorii na kandydata na TW. W dniu 12.06.1984 przerejestrowany na TW ps. 'Janek'".
Kolejnym byłym agentem, którego prezydent Komorowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest Robert Choma, który przyznał się kilka lat temu do podpisania w 1983 roku zobowiązania do współpracy z SB. Bronisław Komorowski, który lansuje się jako człowiek "Solidarności", nie miał oporów, by Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczyć także prezydentów Rzeszowa i Konina, którzy do momentu rozwiązania PZPR byli lojalnymi członkami partii.
Prezydentowi Komorowskiemu proponujemy, by zmienił nazwę Orderu Odrodzenia Polski na Order Odrodzenia PRL.
=============
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po21.txt
Prezydent Komorowski nie zasięgnął opinii Kapituły, przyznając Ordery Odrodzenia Polski
Order dla TW "Janka"
Prezydent Bronisław Komorowski zrywa nie tylko z polityką zagraniczną swojego poprzednika, lecz także z polityką historyczną. Tym należy tłumaczyć choćby fakt, że Orderem Odrodzenia Polski Komorowski odznacza członków byłej PZPR, tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, a także osoby z zarzutami prokuratorskimi.
Order Odrodzenia Polski miał za zadanie promować wartości moralne i postawy obywatelskie, które mogą stanowić wzorce godne naśladowania przez społeczeństwo. O tym, że znaczenie jednego z najważniejszych polskich odznaczeń zaczyna się zmieniać przy obecnym prezydencie, przekonali się już Zofia Romaszewska, kanclerz Kapituły OOP, i Ryszard Bugaj, członek Kapituły, którzy złożyli rezygnację z zajmowanych stanowisk.
Tydzień temu prezydent Komorowski odznaczył - bez zasięgnięcia opinii Kapituły Orderu Odrodzenia Polski - za "wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju demokracji lokalnej, za osiągnięcia w pracy samorządowej oraz w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej" m.in. prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, wójta gminy Terespol Krzysztofa Iwaniuka, prezydenta Przemyśla Roberta Chomę, prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca oraz prezydenta Konina Kazimierza Pałasza. Pierwsze dwie osoby to ważni działacze PO. I Komorowski ich uhonorował: Gronkiewicz-Waltz otrzymała Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a Adamowicz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Bardziej jednak zastanawiają kolejne wyróżnienia. W uzasadnieniu odznaczenia Ryszarda Grobelnego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski wskazano, że "jest jedną z najważniejszych i najaktywniejszych postaci związanych z rozwojem idei samorządu terytorialnego w Polsce oraz autorem dynamicznego społeczno-gospodarczego rozwoju Poznania w ciągu ostatnich dwóch dekad". Szkoda, że nie wspomniano tu o zarzutach prokuratorskich, w których wykazywano mu niegospodarność i narażanie Poznania na wielomilionowe straty (proces w tej sprawie zacznie się od nowa, w pierwszym Grobelny został skazany). Skoro prezydentowi nie przeszkadza proces Grobelnego, to nie powinno też nas dziwić, że Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski został odznaczony wójt gminy Terespol Krzysztof Iwaniuk, który w rejestrach IPN widnieje jako tajny współpracownik komunistycznej SB o pseudonimie "Janek". W Biuletynie Informacji Publicznej IPN (www.katalog.bip.ipn.gov.pl) znajdujemy następującą notkę dotyczącą wójta gminy Terespol: "W dniu 05.04.1984 zarejestrowany pod nr. 5325 przez Wydz. II Sekcję III WUSW w Białej Podlaskiej w kategorii zabezpieczenie operacyjne. W dniu 21.05.1984 dokonano zmiany kategorii na kandydata na TW. W dniu 12.06.1984 przerejestrowany na TW ps. 'Janek'".
Kolejnym byłym agentem, którego prezydent Komorowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest Robert Choma, który przyznał się kilka lat temu do podpisania w 1983 roku zobowiązania do współpracy z SB. Bronisław Komorowski, który lansuje się jako człowiek "Solidarności", nie miał oporów, by Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczyć także prezydentów Rzeszowa i Konina, którzy do momentu rozwiązania PZPR byli lojalnymi członkami partii. Jak podkreśla Zofia Romaszewska, Order Odrodzenia Polski powinni dostać w tym roku raczej m.in. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek oraz prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Czyżby kryterium doboru kandydatów do odznaczenia Orderem Odrodzenia Polski - jakim kierował się prezydent - stanowiły klucz partyjny i osobiste sympatie głowy państwa? Zrozumiała stałaby się wówczas niechęć do odznaczania wspomnianego Wojciecha Szczurka, który był doradcą społecznym do spraw samorządu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Nawrót PRL
"Nasz Dziennik" zwrócił się do Kancelarii Prezydenta RP o wyjaśnienie, jakimi kryteriami kierował się Bronisław Komorowski, odznaczając Orderem Odrodzenia Polski osoby, które według członków Kapituły OOP nie powinny ich dostać i czy traktuje osoby wyróżnione jako wzorce dla społeczeństwa. Nie otrzymaliśmy jednak na te pytania odpowiedzi. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta RP poinformowało jedynie, że z inicjatywą w sprawie nadania odznaczeń państwowych wystąpiły reprezentatywne ogólnopolskie organizacje samorządu terytorialnego wchodzące w skład Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Andrzej Gwiazda, jeden z założycieli Wolnych Związków Zawodowych, członek władz pierwszej "Solidarności" i Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, przyznaje, że polityka odznaczeniowa prezydenta Komorowskiego budzi zastrzeżenia. - Gdyby nominacje prezydenckie, wbrew opinii Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, powtórzyły się, wydaje mi się, że cała Kapituła powinna się wycofać - stwierdza Gwiazda. Sam również bierze pod uwagę ustąpienie z Kapituły Orderu Orła Białego, ponieważ, jak mówi, znając macierzystą organizację prezydenta, nie wydaje mu się, żeby był z nim zgodny. Według profesora Piotra Jaroszyńskiego, kierownika Katedry Filozofii Kultury KUL, wszyscy członkowie Kapituły Orderu Odrodzenia Polski powinni podać się do dymisji. - Mamy tutaj do czynienia z głębokim nawrotem PRL. W tej sytuacji całe otoczenie, które ma poczucie jakiegoś honoru i uczciwości, powinno odstąpić od prezydenta Komorowskiego. Te nominacje to kolejny znak, że trzeba się od niego trzymać jak najdalej. Nie ma złudzeń, kim jest ten człowiek i jakimi ludźmi się otacza - podkreśla prof. Jaroszyński.
Piotr Czartoryski-Sziler
=============
2010-10-01 13:16 | Realista
Właśnie WASI przyjaciele aresztowali 3-kę dziennikarzy w Smoleńsku za filmowanie wraku. Pewnie chcieli wykraść tajemnice wojskowe WASZYM towarzyszom.
2010-10-01 12:55 | Realista
Aniu z Poznania MY azaliż nie sojusznicy, ani chybi MY poplecznicy z domieszką zauszników !
2010-10-01 12:53 | Realista
Musisz Marku-Bogdanie-Sam wziąć pod rozwagę czy aby to "PRZEGIĘCIE" nie jest odniesieniem do karkołomnej figury gimnastycznej wykonywanej np. przez Nadię Comaneci...
Ewentualnie może się nasuwać na myśl "PRZEGIĘCIE" na tle seksualnym...
Wstydzę się jednak i nie odważę się sprecyzować.
2010-10-01 12:50 | Ania z P.
Czy poczuje się Pan lepiej jak przeslę swoje namiary na skrzynkę?
I czy ja wtedy będę mogła się czuć bezpiecznie?
To moje drugie pytanie wcale nie jest takie bez sensu.Bo ja tu nikogo nie wyzywałam.Sojusznicy Pańscy już tak.
2010-10-01 12:33 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Realisto! Oczywiście wiadomo, że ja to Pan a Pan to Marek. To już zostało udowodnione przez naszych adwersarzy. Natomiast wciąż nie wiem, kim w realu jest ten Awatar na GLOB-ie ukrywający się pod ksywką naszej słynnej publicystki Ani z Poznania. Czy to słowo-klucz "PRZEGIĘCIE" nie jest aby sygnałem, że należy je interpretować w sensie powieści Michała Witkowskiego? Ja od czasu mam takie podejrzenie , że Anna jest w środku kimś innym. Że to jakaś Anna In, Anna Inn, Inna Anna, Inanna. I że inne są dni Anny, w realu. Że to może być, nie daj Boże, brodaty facet w szpilkach.
I że ten język, te niezbyt błyskotliwe posty Ani z P.to tylko kamuflaż ...
2010-10-01 11:37 | Realista
Aniu z Poznania czy mogłabyś być tak łaskawa i wyjaśnić TWOJE oszałamiające wnioski dot. tekstu J.Kaczyńskiego w postaci "To jest przegięcie"
Próbowałem to analizować na wszystkie znane mi sposoby i nie wyszło z tego NIC, konkretnego. :-(
Bogdanie... jak myślisz...?
Czy ONI są w stanie zrozumieć choć 1% z tego co przytoczyłeś poniżej ...?
Jakby im się udało to zmieniliby chyba zdanie co do tej "katastrofy"...
2010-10-01 11:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
SFUMATO: może proszę tu i teraz zaprosić Damę do łasiczki albo łasiczkę do Damy?
Dodam: do S.R.K. albo do panny Anny.
Kapitalny post-riposta , Aniu z Poznania!
W takim razie ja -w Pani stylu, który coraz bardziej mi się podoba, coraz bardziej mnie "wciąga"- odniosę się do Pani komentarza , tak jak Pani - do mojego.
"Podbiegam od czasu do czasu i kopię. Właśnie! Od czasu do czasu."
A że czas to pieniądz, pieniądze to złote, złote zamieniam na szare. Spróbuję przy tym nie zrobić Panią na szaro, dopóki dopóty Pani tu jeszcze jest, bo ciągle się Pani naprasza o wyproszenie.
Po tej salonowej zabawie z moimi wiernymi Czytelniczkami i Czytelnikami zapraszam wszystkich do kolejnej ciekawej lektury:
http://migal.salon24.pl/234470,po-co-urzadza-sie-nagonke-na-kaczynskiego-za-jego-artykul
=============
MAREK MIGALSKI:
Po co urządza się nagonkę na Kaczyńskiego za jego artykuł
To, co dzieje się od dwóch dni w sprawie artykułu Jarosława Kaczyńskiego pt. "Sojusznicy i wartości", jest jakimś szaleństwem. O tym artykule zdążyli się juz wypowiedzieć prawie wszyscy. Ryszard Kalisz ("żenada"), Józef Oleksy ("kuriozum"), Julia Pitera ("działania przeciwko rządowi"). Minister Sikorski nie skorzystał z okazji by siedzieć cicho i publicznie poniżył prezesa PiS pytając, czy ciągle bierze "proszki", a specjalista od spraw międzynarodowych z kancelarii prezydenta, Sławek Nowak, wezwał do wycofania się z owego listu i stwierdził, że podważa on strategiczne kierunki polskiej polityki zagranicznej. Także drugi doradca prezydenta Komorowskiego, Tomasz Nałęcz, powiedział w rozmowie ze mną, że ów list stawia PiS na pozycjach partii antysystemowej, blisko faszystów i komunistów. Posłanka Kidawa - Błońska zdobyła się na ciężki żart, że za chwilę PiS będzie nominowało swoich ambasadorów. Tadeusz Mazowiecki westchnął nad podważaniem przez Kaczyńskiego parlamentaryzmu, a znany demokrata Lech Wałęsa stwierdził autorytatywnie, jak to tylko on potrafi, że to coś niespotykanego. Ufff.... No to ja wzywam wszystkich, którzy przeczytali ten artykuł, do wskazania konkretnego zdania, w którym to Kaczyński wszystko to zrobił - podważył, zaatakował, ośmieszył, skompromitował i tak dalej. Artykuł ma 82 linijki - więc gdzie ta żenada, kuriozum i horror? Prezes PiS stwierdza w tym artykule, że Rosja się reimperializuje i nie znajduje to odpowiedniej reakcji państw zachodnich. Że USA wycofują się z Europy. Że politykę należy opierać na wartościach, a jego rząd wciągał państwa obszaru postsowieckiego do współpracy z Zachodem. Same oczywistości dla kogoś, kto nie jest zupełnym ignorantem w materii stosunków międzynarodowych. Temu artykułowi można zarzucić zbytnią lapidarność, błędy stylistyczne, powierzchowność. Głównym zarzutem mogłoby także być i to, że światu objawił go Rysio Czarnecki, były halabardnik Leppera, a teraz osóbka chcąca być traktowana poważnie (co zawsze jest strasznie śmieszne). Ale żeby robić z tego listu aferę na pół Europy to jednak jakaś gruba przesada. Bo w jego treści nie ma niczego nieprawdziwego lub niepokojącego. A rozesłanie do ambasadorów państw unijnych oraz do europosłów jest czymś akceptowalnym, bowiem lider największej partii opozycyjnej w Polsce ma prawo do informowania dyplomatów i polityków europejskich o swoich poglądach na sprawy międzynarodowe. Miałem odwagę krytykować prezesa, gdy byłem jego podwładnym i nie zabraknie mi tej odwagi w przyszłości, ale - na Boga! - robić to będę za sprawy, za które mu się to należy, a nie za wszystko, co zrobi. Inaczej Jarosław Kaczyński będzie miał rację, że cokolwiek zrobi, to i tak spotka go ujadanie, szczucie i wycie. A może właśnie o to niektórym chdzi - żeby wepchnąć prezesa do takiego narożnika, gdzie każdą krytykę traktować będzie jako z góry niesprawiedliwą i niesłuszną. I w ten sposób znieczulić go na wszelkie sygnały ostrzegawcze, na życzliwe uwagi, na sygnały alarmowe. Ta metoda może być równie skuteczna, jak chwalenie prezesa za wszystko, co zrobi i powie.
=============
2010-10-01 10:29 | S.R.K
Mam prośbę do Michała z RK.
Może by tak zaczął pisać te wszystkie ciekawe rzeczy na swojej stronie? Wówczas słuchacze nie musieliby się tu cichcem skradać żeby przeczytać i nabijać przy okazji postów (czyt. być nieproszonymi gośćmi) u pana Z ?.
Michale proszę to przemysleć.
Gwarantuję że tam pan miałby o wiele więcej czytelników :)
Pozdrawiam Radio Kolor!
2010-10-01 10:05 | Ania z Poznania
Dzień Dobry,
Podbiegam od czasu do czasu i kopię.Własnie!Od czasu do czasu.
Ja nie mam: ani śmiałości, ani odwagi, ani ochoty robić to codziennie.
Też z racji humanitarnych, jak i egzystencjalnych.Od czasu do czasu mogę tu być, dzięki temu, że mnie nie ma non-stop.
Bo mnie jeszcze nie wyprosiliście.
2010-10-01 10:04 | SFUMATO
A może by pójść zobaczyć "Damę z gronostajem/łasiczką"
dla oddechu od problemów "tu i teraz " ?
2010-10-01 08:46 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Zacznę od odpowiedzi Kobiecie, będę się starał zachowywać po dżentelmeńsku. Mimo , że często to niezwykle trudne, wymagające anielskiej cierpliwości. A ja nie jestem przeszkolony przez fachowców od P.R.-u czy spec-speców. Jestem tu sobą, działam pod nazwiskiem, nie ukrywam poglądów i emocji. Pani Aniu z Poznania, Pani strategia polega na tym, że od czasu do czasu podbiega Pani, kopie pod stołem w łydkę, robi maślane oczy i jeśli ktoś adekwatnie zareaguje, wychodzi na strasznego chama, bo Pani zaczyna "krzyczeć" jak mała dziewczynka "A on SIĘ bije". Tak można odczytać Pani zawołanie "Pozdrawiam idiotki!". Obraźliwy epitet nie wyszedł z moich ust, w poście poniżej nawiązałem do PANI logiki i erystycznych chwytów. Można to sprawdzić w postach. Passus z IDIOTKĄ był pastiszem PANI wypowiedzi. Zacytowała Pani "refleksję" jakiejś "osoby niesamowicie stonowanej" na temat konieczności wsadzenia byłego premiera do szpitala psychiatrycznego.
Ja stylizując swój post na Pani komentarz, "zacytowałem" "osobę oczytaną i spokojną", która wypowiedziała się równie brutalnie na temat "Ani z Poznania". Podobnie wygląda Pani "komentarz" do artykułu Kaczyńskiego.
Oto próbka Pani "analizy":
"Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej." To jest przegięcie.
Gdybym analizował Pani wypowiedzi w tym stylu i formie, napisałbym:
"Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej." To jest przegięcie. OPINIA O PRZEGIĘCIU JEST WYRAZEM KOMPLETNEJ IGNORANCJI AUTORKI KOMENTARZA.
To jest właśnie posługiwanie się ocenami i epitetami - bez pokrycia, bez uzasadnienia, bez jakiejkolwiek myśli. To jest po prostu bezmyślność.
Kolekcjoner Czcionek już udowodnił Pani przywołując wcześniejszy apel byłych polityków do Amerykanów, że odmawianie liderowi największej partii opozycyjnej jakichkolwiek działań na arenie międzynarodowej jest aberracją.
I tak to wygląda- z Pani strony padają "gołe" : epitety.
Po drugiej, mojej stronie, oraz Internautów podzielających moje poglądy trwa cały festiwal faktów, uzasadnień, cytatów i realnych argumentów.
Uzasadnienia KONIECZNOŚCI powstania artykułu Kaczyńskiego pojawiały się w licznych artykułach, które na bieżąco tutaj przywołuję.
Oto kolejny - bardzo istotny wywiad- z ekspertem, który suchej nitki nie zostawia na tak zwanym "śledztwie" smoleńskim i "badaniu" tej "katastrofy":
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt
=============
Z dr. Tadeuszem Augustynowiczem, koordynatorem lotnisk wojskowych i wieloletnim pracownikiem PLL LOT, menedżerem Cargo Terminal London Heathrow Airport, rozmawia Marta Ziarnik
Opracował Pan wraz z pilotami, ekspertami z różnych dziedzin katalog brzemiennych w skutkach błędów i zaniedbań w śledztwie dotyczącym wyjaśnienia przyczyn katastrofy Tu-154M. Jaki charakter ma ten dokument?
- Najkrócej mogę go scharakteryzować, parafrazując słowa gen. Aleksego Morozowa, które znalazły się we wstępnym raporcie rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK): "Prezentowany materiał stanowi faktyczną informację, uzyskaną w trakcie obserwacji dochodzenia Komisji Technicznej MAK z udziałem Pełnomocnika Rzeczypospolitej Polskiej oraz dużej grupy polskich ekspertów (...). W przypadku pozyskania nowych dokumentów i ich analizy materiał ten będzie uściślany. Materiał ten i poszczególne jego części nie stanowią analizy przyczyn zdarzenia lotniczego, nie są ukierunkowane na ustalenie proporcji czyjejkolwiek winy lub odpowiedzialności i nie powinien być interpretowany jako taki. Dla wygody percepcji stwierdzone fakty są ujęte w grupy".
Nasze wnioski zaszeregowaliśmy do kilkunastu różnych grup, dlatego że tak wiele znaleźliśmy tych problemów.
Jakie są podstawowe spostrzeżenia Pana zespołu?
- W pierwszej kolejności skoncentrowaliśmy się na błędnej ocenie statusu i charakteru lotu.
Na przykład polski akredytowany przy MAK Edmund Klich rozgłasza, że lot rządowego tupolewa był wojskowy tylko w ostatniej fazie...
- Tyle że twarde dane temu przeczą. Zgodnie z planem lotu wykonanym około godz. 4.00 w dniu 10 kwietnia przez kpt. Arkadiusza Protasiuka, był to lot o numerze PLF-101-M-I o statusie HEAD, gdzie PLF oznacza Siły Powietrzne RP, 101 - numer statku powietrznego lub szczegółowy numer lotu, M - lot o charakterze wojskowym, I - lot według procedur instrumentalnych, zaś HEAD - obecność prezydenta, premiera, marszałka Sejmu lub Senatu na pokładzie maszyny.
Innymi słowy, lot do Smoleńska był lotem wojskowym, ponieważ tak zakładał plan lotu. Tym samym kontrolerzy ruchu lotniczego i wszyscy członkowie załogi tupolewa mieli świadomość i przeświadczenie, że jest to lot wojskowy - począwszy od zapuszczenia silników na lotnisku w Warszawie, aż do planowanego ich wygaszenia na płycie lotniska w Smoleńsku. A w rzeczywistości - do momentu ostatecznej dezintegracji konstrukcji samolotu w wyniku katastrofy.
Czy dla określenia charakteru lotu ma znaczenie fakt, że na pokładzie znajdował się zwierzchnik Sił Zbrojnych RP, kraju NATO?
- Podstawą jest plan lotu. Sama konwencja dotyczy tylko statków powietrznych cywilnych i z tego powodu nie może się odnosić do naszego Tu-154, który takim statkiem nie był. Pozostałe kwestie tylko potwierdzają absurdalność oficjalnych ustaleń. Na pokładzie poza prezydentem Lechem Kaczyńskim znajdowało się też siedmiu czynnych generałów NATO. Wszyscy członkowie załogi samolotu to byli czynni oficerowie i podoficer Sił Zbrojnych RP, a jego obsługę (stewardessy) stanowiły czynne pracownice wojska. Samolot był statkiem powietrznym wojskowym, na stanie Sił Powietrznych RP, więc gdy pada pytanie o status lotu, należy odpowiedzieć, że był to lot wojskowy. Jakiekolwiek próby zmiany statusu lotu po jego katastrofie są niedopuszczalne i karygodne. Wypowiedź pana Edmunda Klicha, jakoby samolot był wojskowym tylko w ostatniej fazie lotu, jest niezgodna z prawdą i może być tłumaczona tylko złą wolą polskiego akredytowanego.
W dni u katastrofy prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew złożył ustną deklarację poprowadzenia wspólnego śledztwa przez prokuraturę polską i rosyjską. Ale premier Donald Tusk nie przypilnował, żeby stała się ona wiążącą obie strony umową.
- Ta deklaracja złożona premierowi RP w rozmowie telefonicznej w myśl prawa międzynarodowego na zasadach tzw. Gentleman's Agreement jest wiążąca i pociąga za sobą skutki prawne. Donald Tusk z nieznanych przyczyn pozwolił na niedochowanie zawartej umowy, zastępując ją kolejną, niekorzystną dla Polski. Nie jest prawdą, jakoby umowa złożona ustnie, bez odpowiednika pisemnego, nie była umową w myśl międzynarodowego prawa publicznego, ponieważ na opisanej powyżej zasadzie deklaracje osób reprezentujących kraj, a taką jest prezydent, w ramach ustnego uzgodnienia (także w toku rozmowy telefonicznej), rodzą określone skutki prawne. Są także inne opinie prawników na ten temat, z którymi jednak osobiście się nie zgadzam, gdyż często głoszone są one przez teoretyków i niezgodne z praktyką dyplomatyczną wyrażającą się w kazusach międzynarodowego prawa publicznego.
Zadziwiająco szybko za to zdecydowano, że organem prowadzącym postępowanie będzie rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy...
- I był to fatalny wybór. Mamy bowiem oto sytuację, że oficjalnym organem prowadzącym badanie przyczyn katastrofy został MAK, który jest organizacją nieposiadającą uprawnień do badania katastrof samolotów wojskowych.
Kto wysunął inicjatywę takiej formy dochodzenia?
- Wspomniany już w naszej rozmowie gen. Aleksy Morozow, zastępca szefowej MAK gen. Tatiany Anodinej. Było to 10 kwietnia, podczas nieoficjalnej rozmowy z płk. Edmundem Klichem, a więc tuż po katastrofie. Od początku też przewidywalny był charakter śledztwa, ponieważ MAK - jako najwyższa władza lotnicza Federacji Rosyjskiej - dokonuje certyfikacji samolotów, sprzętu lotniczego, remontów, zakładów lotniczych, norm hałasu i emisji spalin, a także sprzętu radiotechnicznego i oświetleniowego. Jasne więc jest, że wydając szereg certyfikatów zakładowi, który wykonał remont generalny maszyny - nadzorując pośrednio jej remont i certyfikując ją samą wraz z wyposażeniem, projektem, biurem konstrukcyjnym i zakładem producenta - MAK nie może zachować obiektywizmu śledztwa.
Skoro nie może, to ostateczne ustalenia MAK dotyczące przyczyn katastrofy siłą rzeczy będą niewiarygodne...
- To logiczne. W tym układzie brakuje nam możliwości zapewnienia sobie wpływu na obiektywizm werdyktu komisji. MAK jest organizacją międzynarodową. Po zakończeniu śledztwa wyda raport końcowy w formie rezolucji ADREM, od którego nie będzie odwołania. Nie będzie także możliwości odzyskania większości dowodów rzeczowych, którymi są m.in. materiały, analizy i wyniki badań MAK. Nie będzie też możliwości odtworzenia tych materiałów.
Zasygnalizował Pan problem złego doboru organu prowadzącego dochodzenie w Federacji Rosyjskiej. A przecież błędy pojawiły się także w przypadku wyboru przepisów, według których jest ono prowadzone.
- I ta kwestia - czyli niewłaściwego wyboru podstawy prawnej śledztwa - znalazła się w naszym katalogu. Zgodnie z tym, co ustaliliśmy, bez względu na okoliczności, katastrofa smoleńska nie może być rozpatrywana według konwencji chicagowskiej, ponieważ stanowi ona jasno w artykule 3 podpunkt "a": "Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych". W podpunkcie "b" czytamy zaś: "Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe".
Badanie katastrofy w oparciu o tę konwencję jest z tych właśnie powodów nielegalne. Ponadto nie ma możliwości dopasowania zasad tragicznego lotu Tu-154M do zasad tej konwencji.
Dlaczego?
- Chociażby dlatego, że wbrew załącznikowi pierwszemu konwencji załoga lotu nie posiadała licencji cywilnych, a więc nie pasowała do oficjalnej definicji członka załogi według Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO), którym może być jedynie osoba licencjonowana. Badając katastrofę według konwencji i jej 13 załącznika, należałoby więc uznać, że samolot Tu-154M... nie miał załogi!
Jeśli zatem nie konwencja chicagowska, to co?
- Podstawą prawną śledztwa powinno być Porozumienie między Ministerstwem Obrony Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej i Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw, podpisane 14 grudnia 1993 roku. W artykule 11 stanowi ono, iż katastrofy lotnicze polskich statków powietrznych wojskowych na terenie Rosji (a więc także polskiego Tu-154M) powinna badać wspólna komisja wojskowa.
A czy strona polska była w odpowiednim stopniu zaangażowana w postępowaniu MAK? Po pieśniach pochwalnych na cześć doskonałej współpracy z Rosjanami na koniec usłyszeliśmy z ust akredytowanego Klicha, że nie otrzymamy wielu istotnych dokumentów...
- Przede wszystkim wybrano niewłaściwą osobę na stanowisko reprezentanta Polski w postępowaniu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Zaprosił go do niego przywoływany już przez nas wiceprezes MAK gen. Morozow. To ewidentny błąd, że nie został on wyznaczony przez polski rząd, jak być powinno.
Poza oficjalnym przedstawicielem akredytację posiada kilkanaście innych osób. Jednakże z inicjatywy oficjalnego przedstawiciela katastrofę bada się według nieprawidłowej podstawy prawnej, co wykorzystano do odrzucenia kilkunastu pozostałych akredytacji.
Nie zapewniono sobie także - na podstawie artykułu 5.1 załącznika 13 konwencji chicagowskiej - prawa do przejęcia przez Polskę części lub całości śledztwa po katastrofie, pomimo że artykuł ten daje taką możliwość. W punkcie 5.1 czytamy bowiem: "Państwo miejsca zdarzenia podejmuje badanie okoliczności wypadku i ponosi odpowiedzialność za prowadzenie takiego badania. Może ono jednak przekazać, w całości lub w części, prowadzenie badania innemu państwu na podstawie dwustronnej umowy. W każdym przypadku Państwo miejsca zdarzenia powinno wykorzystać wszelkie dostępne środki pomocy w prowadzeniu tego badania".
Kto, Pana zdaniem, powinien przejąć kompetencje akredytowanego?
- W związku z brakiem zrozumienia polskiego rządu wobec ducha i problematyki prawa międzynarodowego (np. według Edmunda Klicha - prawnik, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, któremu podlega administracja lotnicza, nie posiadał wiedzy na temat treści konwencji chicagowskiej!) znacznie lepszym akredytowanym byłby ktoś, kto taką wiedzę zgłębił. Moim zdaniem, kimś takim jest np. prof. Marek Żylicz, wybitny autorytet międzynarodowy, ekspert ICAO z zakresu międzynarodowego prawa lotniczego, z którym miałem przyjemność współpracować w PLL LOT. Jest on także poliglotą, autorem licznych publikacji, człowiekiem, który brał udział w tworzeniu międzynarodowego prawa lotniczego, a obecnie zasiada w Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Do 13 kwietnia w Smoleńsku pracował zespół Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów. Jego szefem był płk Mirosław Grochowski, a jego zastępcą - Edmund Klich.
- To istotne, że pierwotnie najwyższym polskim przedstawicielem w dochodzeniu smoleńskim był znacznie bardziej profesjonalny od obecnego akredytowanego i - co najważniejsze - zachowujący powściągliwość i stabilność w wypowiedziach publicznych i zachowaniu na miejscu katastrofy płk Mirosław Grochowski. Jednak na skutek działań nowego polskiego akredytowanego płk Grochowski został najpierw jego podwładnym, a następnie - na skutek błędnej decyzji rządu - powrócił do kraju, by objąć mało eksponowane stanowisko zastępcy szefa polskiej komisji, pracującej na dowodach wtórnych dostarczonych przez stronę rosyjską.
Edmund Klich też już wrócił z Moskwy - na wyraźne życzenie Rosjan i bez wielu dokumentów, o które występował. Za to nie zwlekając, urządził konferencję prasową i udzielił kilku wywiadów na temat swojej nowej książki o... katastrofach lotniczych. Ma nawet dopisać rozdział o Smoleńsku. Przyznam, że pomyślałam na tej konferencji: to nie książkę miał pisać, ale patrzeć Rosjanom na ręce.
- Polski akredytowany zatracił cechujące go na co dzień cechy charakteru i stał się celebrytą promującym przede wszystkim napisaną przez siebie książkę i w tym celu wypowiadającym się kontrowersyjnie na konferencjach prasowych. Zasadna wydaje się ocena, że celem działań pana Edmunda Klicha jest "podnoszenie larum", by w ten sposób znaleźć się w centrum uwagi i najprawdopodobniej mieć zysk finansowy ze sprzedaży swojej książki. Ponadto akredytowany Klich nie pełni w Rosji swoich obowiązków.
Są na to dowody?
- Owszem - to oficjalne oświadczenia MAK. Klich nie złożył jeszcze ani jednego wniosku dotyczącego śledztwa na forum grupy dochodzeniowej ani Komisji Technicznej MAK. A więc nie uczestniczy w śledztwie, co też obwieścił oficjalnie rzecznik prasowy MAK. Widać więc, że zachowanie polskiego akredytowanego nie jest zgodne z załącznikiem 13, na którym - jak niewłaściwie sugeruje on opinii publicznej - ma opierać swoje postępowanie, ponieważ wbrew woli kraju prowadzącego śledztwo dokonał on ujawnienia kluczowych dla śledztwa informacji, w tym rozważanych hipotez na temat przyczyn katastrofy, a także informacji o domniemanej obecności w kokpicie gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP. Tym samym nie tylko jako przedstawiciel Polski świadomie pogwałcił artykuł 6.2 załącznika 13, ale także doprowadził do fali medialnych spekulacji, wyjątkowo przykrych dla rodziny i wszystkich osób, które znały śp. gen. Błasika. W związku z powyższym powinien mu zostać postawiony zarzut ujawniania informacji z postępowania przygotowawczego bez zgody prokuratury, zgodnie z obowiązującym kodeksem karnym.
Są jeszcze inne zaniedbania, które wyszczególniła grupa ekspercka?
- Niestety tak. Otóż ważny jest także afront wobec Rosji i okazanie lekceważenia wobec śledztwa - a to za sprawą powołania na stanowisko przewodniczącego polskiej komisji osoby o randze niższej niż odpowiednik rosyjski. Przewodniczącym polskiej komisji rządowej - Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, został mianowany płk Edmund Klich, na co dzień głowa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Tymczasem w Rosji to samo stanowisko objął premier Władimir Putin. W dyplomacji, gdzie obowiązuje zasada "réciprocité" (fr. wzajemność, obopólność), jest to oznaka lekceważenia dla strony rosyjskiej. Był to wręcz wyraźny "sygnał" w języku dyplomatycznym, że strona polska nie przywiązuje specjalnej wagi do wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
Edmund Klich, na skutek swoich kontrowersyjnych wypowiedzi medialnych, 28 kwietnia zrezygnował z tego stanowiska i objął je wówczas minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. Jednak i on w dalszym ciągu nie stanowi pełnoprawnego odpowiednika premiera rosyjskiego i tym samym w dalszym ciągu ma miejsce sytuacja lekceważenia rosyjskiego śledztwa przez rząd RP.
Wprawdzie na czele Międzyresortowego Zespołu ds. Koordynacji Działań Podejmowanych w Związku z Tragicznym Wypadkiem pod Smoleńskiem stoi premier Donald Tusk, ale brak jest jakichkolwiek informacji na temat ewentualnej aktywności tego powołanego 11 kwietnia gremium, w przeciwieństwie do Komisji Rządowej Federacji Rosyjskiej.
Premier Tusk jakoś nie korzysta ze swojej domniemanej wiedzy z zakresu prawa międzynarodowego...
- Rzeczywiście. Być może zawiedli go doradcy, wśród których nie ma takich ekspertów, jak chociażby Ernest Kucza, Józef Klasa, Józef Wiejacz, Roman Czyżycki czy Marek Wawrzyniak, z którymi miałem zaszczyt studiować, a których kanonów sztuki dyplomatycznej uczył m.in. prof. Manfred Lachs - były przewodniczący Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.
Jest też coraz więcej pytań dotyczących obecności w wieży kontroli lotów na Siewiernym "trzeciej osoby", co do której już w czerwcu spekulowano, że jest funkcjonariuszem rosyjskich służb specjalnych. FSB "naprowadzała" tupolewa?
- To bardzo ważny wątek. Nie wyjaśniono roli płk. Nikołaja Krasnokutskiego i nie została ujawniona treść jego - niezwykle ważnej z punktu widzenia śledztwa - konsultacji z dowództwem o kryptonimie "Logika". Rosjanie starają się wyraźnie uzyskać pozycję, w której lotnisko zostanie uznane za wojskowe, nagrania z wieży i całe tamtejsze wyposażenie za wojskowe i tajne, natomiast procedury panujące na lotnisku za cywilne i nieobciążające kontrolerów lotów, a jedynie pilotów za decyzję o wykonaniu podejścia do wysokości 100 m powyżej lotniska.
Może chociaż tzw. czarne skrzynki z Tu-154M zabezpieczono prawidłowo?
- W tym obszarze trzeba wskazać na szereg poważnych zaniedbań. Biuro Ochrony Rządu, polskie służby dyplomatyczne i biuro attaché wojskowego obecne na lotnisku dopuściły do przejęcia przez Rosjan naszych czarnych skrzynek i do przechowywania ich bez wiedzy Polaków przez okres od pięciu do dziewięciu godzin - do momentu przylotu z Warszawy kolejnego samolotu specjalnego Jak-40, którego załoga wykonała lądowanie w Smoleńsku około godz. 20.00. W tym czasie doszło do przesunięcia taśmy w rejestratorze, co najprawdopodobniej nie było skutkiem zderzenia z ziemią. Ponadto sama lokalizacja czarnych skrzynek była bajecznie prosta, także ze względu na ich charakterystyczną barwę - dokonał jej nawet Sławomir Wiśniewski, pracownik TVP, który sfilmował i rozpoznał czarną skrzynkę około godziny 11.00. Tymczasem strona rosyjska przez dłuższy czas utrzymywała, że ich nie może odnaleźć.
Kiedy wreszcie przyznano, że zostały odnalezione, to jakie były możliwości ich zbadania?
- Samo podjęcie czarnych skrzynek przez Rosjan nie było zgodne z duchem konwencji chicagowskiej z 1944 r. (państwo miejsca zdarzenia zobowiązane jest do niepodejmowania czarnych skrzynek do momentu przybycia przedstawicieli kraju operatora, w tym wypadku Polski). Załącznik 13 dopuszcza badanie kluczowych dowodów, w tym czarnych skrzynek, na wniosek kraju operatora, przez "przedstawiciela organu sądowego" - celem "ochrony wiarygodności badań". Nie skorzystano z tej możliwości. Złamano też postanowienia rozdziału 5, punkt 5.12 o nieujawnianiu informacji, czym właśnie była publikacja stenogramów oraz wypowiedzi medialne, w których przoduje płk Klich. Chciałbym też zwrócić uwagę, że w internecie opublikowano jedynie niestaranny skan kopii odpisu treści czarnych skrzynek, m.in. niepodpisany przez osobę identyfikującą głosy (ppłk. Bartosza Stroińskiego).
Gdzie powinny być przechowywane czarne skrzynki, żeby uniknąć podejrzeń, że działo się z nimi coś niedobrego?
- Depozyt czarnych skrzynek został wyznaczony w nieodpowiednim miejscu, ponieważ na terenie eksterytorialnym, w siedzibie MAK, niedostępnej bez specjalnego zezwolenia ani dla władz polskich, ani dla rosyjskich. Znacznie lepszym miejscem depozytu byłby sąd rosyjski, innego państwa lub międzynarodowy.
Co istotne, zabezpieczenie czarnych skrzynek w sejfie opatrzonym "plombą" papierową z pieczęcią urzędową RP nie stanowi żadnej gwarancji niedostępności ich dla strony rosyjskiej bez przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ modyfikacja "plomby" papierowej jest niezwykle prosta - polega na odklejeniu "plomby" i przyklejeniu identycznej w jej miejsce.
Czy podczas badań czarnych skrzynek zapewniono ich należyty nadzór?
- Nie, ponieważ w badaniach tych, zgodnie z podpisami pod protokołem odpisu stenogramu rejestratora głosu CVR (Cocpit Voice Reocrder), uczestniczyło jedynie dwóch Polaków, spośród których tylko jeden był ekspertem, a drugi pilotem. Poza tym nie ma możliwości fizycznego zapewnienia całodobowego nadzoru całości badań i czynności przechowywania trzech czarnych skrzynek przez dwie osoby.
Dysponujemy jedynie kopiami tych nagrań, nie wiadomo, czy kiedykolwiek odzyskamy oryginały. Stąd pytanie - czy można te kopie uważać za wiarygodne?
- Są co do tego wątpliwości. Faktem jest, że nie dochowano należytego reżimu technologicznego przy badaniach czarnych skrzynek, ponieważ na nagraniach z Moskwy widać, że pierwszym etapem badania taśmy było przegranie jej na prymitywnym magnetofonie szpulowym na płyty CD, by uzyskać niskiej jakości kopię, a dopiero na niepełnowartościowej kopii pracowali specjaliści. Nie przeprowadzono badań w Polsce, która obok Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii posiada najlepsze zaplecze technologiczne do badań z zakresu fonoskopii, poparte sukcesami doświadczenie w tej dziedzinie i oprogramowanie lepsze niż posiadane przez MAK.
Strona polska nie zapewniła sobie kopii nagrań przed zamknięciem ich w sejfie...
- I w efekcie minister Jerzy Miller musiał specjalnie pojechać do siedziby MAK, aby odebrać pojedynczy egzemplarz kopii nagrania rejestratora, którego historia pokazuje, iż nie może ono być uznane za wiarygodne odzwierciedlenie rzeczywistej sytuacji w kokpicie (eksperci wykryli circa 30 błędów dyskwalifikujących wiarygodność stenogramu).
Jakich?
- Niemożliwe jest wykrycie czterech dźwięków na tej samej częstotliwości z podziałem co do 0,1 s, czego dokonali Rosjanie. Nie jest możliwe, by nawigator mówił pięciokrotnie dwie rzeczy jednocześnie, co Rosjanie wysłyszeli; nie jest też możliwe, aby trzy drzewa w dużej odległości od siebie zlały się w jeden dźwięk. A wreszcie, gdyby przełożyć wypowiedzi w stenogramie na język matematyki i naszkicować krzywą opadania Tu-154, można zauważyć, że jego silniki musiałyby mieć moc porównywalną do promu kosmicznego, by w ciągu 4 s wyjść z opadania 20 m/s i przejść do lotu poziomego, kosząc drzewa. Operat Tu-154 przeczy temu i mówi, że trajektoria samolotu musiała być inna. Ostatnie 16 s (po które dodatkowo jeździł pan Miller) uwiarygodnia podejrzenia manipulacji.
Jak Rosjanie traktują dowody rzeczowe? Wrak tupolewa do dziś jest nieosłonięty, choć - co symptomatyczne - na kilka dni przed pielgrzymką rodzin ofiar Rosjanie zaczęli gwałtownie wysyłać sygnały, że zostanie nad nim wykonane zadaszenie.
- Dowody rzeczowe w śledztwie smoleńskim są przechowywane i badane z oczywistym pogwałceniem załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, co ujawnił m.in. niedawny program "Misja specjalna" w TVP. Pokazano w nim wstrząsające nagrania z miejsca katastrofy. Jeszcze przed badaniem wraku (gdy na miejsce przybywały drewniane trumny) pozostałości samolotu zgniatał buldożer, oficer rosyjski wybijał szyby w samolocie, a pracownicy ministra ds. nadzwyczajnych Siergieja Szojgu w oficjalnych służbowych uniformach niszczyli za pomocą przecinaków hydraulicznych przewody elektryczne i hydrauliczne, kluczowe dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy, a także uszkadzali mechanizację skrzydeł piłami tarczowymi. Elementy wraku były wielokrotnie z dużą siłą przewracane przez ciężki sprzęt, by pogłębić wrażenie całkowitej destrukcji samolotu i uniemożliwić zbadanie wraku w kierunku wykrycia usterek, takich jak chociażby uszkodzenie hydrauliki pokładowej przez silnik nr 2 w wyniku oblodzenia. Aktualnie nie ma już możliwości sprawdzenia, czy coś takiego mogło mieć miejsce.
Dlaczego, Pana zdaniem, właśnie tak postąpiono z Tu-154M? Nie podjęto nawet próby jego odtworzenia...
- Wrak samolotu nie został odtworzony, lecz ułożony niechlujnie w kształt maszyny na płycie betonowej i pozostawiony na pastwę wszelakich czynników pogodowych w celu pogłębienia jego uszkodzeń przez naturalną korozję. Odsłonięte elementy maszyny posiadają znacznie większą wrażliwość korozyjną niż samolot w całości. Ponadto na skutek uszkodzenia powierzchni ochronnych wszędzie, gdzie takie uszkodzenia nastąpiły, zachodzi różnica potencjałów potęgująca korozję.
Szczególnym uszkodzeniom podlegają elementy ruchome (mechanizacja), mechaniczne części silników (w znacznej mierze z metali korodujących), elektronika i przewody hydrauliczne - elementy te zostały wcześniej uszkodzone na miejscu zdarzenia.
Czy jednak tylko samolot jest dowodem, którego śledczy nie umieją zbadać nieinwazyjnie?
- Skądże. Prokuratura Wojskowa RP dążyła do spalenia odzieży ofiar katastrofy, na co uzyskała zgodę Naczelnego Inspektora Sanitarnego i nawet części rodzin ofiar. Nie wiadomo, czy i jaką część przedmiotów z samolotu spalono. Doniesienia medialne w tej sprawie są niepokojące. Nastąpiło także wycięcie drzew naruszonych przez samolot Tu-154M.
Jakie to ma znaczenie dla śledztwa?
- Ogromne. Nie ma obecnie możliwości weryfikacji, pod jakim kątem samolot je uszkodził, a więc czy i w jakim stopniu był sterowny, czy nie nastąpiło równomierne lub nierównomierne przeciągnięcie. Nie ma możliwości sprawdzenia, czy brzoza o średnicy nieprzekraczającej 7 promili rozpiętości skrzydeł rzeczywiście uszkodziła skrzydło i czy rzeczywiście odpadła jego końcówka. Nie ma wreszcie możliwości potwierdzenia obrotu samolotu i ewentualnej, a zarazem wysoce nieprawdopodobnej półbeczki samolotu. Takie sytuacje, owszem, występują - przykładem jest przebieg katastrofy samolotu typu bryza Marynarki Wojennej w 2009 roku. Ale wtedy zarówno okoliczności, jak i masa samolotu były diametralnie odmienne od sytuacji, która miała miejsce w Smoleńsku. Przyczyną obrotu samolotu było wówczas nierównomierne przeciągnięcie, działanie tylko jednego silnika i jednoczesny kontakt z drzewem, które zamknęło slot jednego skrzydła. Samolot wszedł jednak w przeciągnięcie ze znacznym przechyleniem (powyżej krytycznego poziomu, który w Tu-154 z TAWS wiązałby się z wystąpieniem ostrzeżenia typu "Bank angle! Bank angle!"), co właśnie należy uważać za główną przyczynę półbeczki. Inna była także aerodynamika samolotu - którego układ płatowca (górnopłat) w znaczący sposób kontrastuje z dolnopłatem, jakim jest tupolew.
Jeśli zaś chodzi o wypadek Tu-154M, z pewnością nie dokonano ponownej analizy aerodynamicznej opisu wypadku z dnia 26 września 2006 r., kiedy - jak powiedzieli mi moi rosyjscy koledzy - samolot Tu-154M z linii lotniczych Kirgystan (które nosiły wtedy jeszcze nazwę Altyn Air) w czasie rozbiegu na drodze startowej uderzył skrzydłem prawym w silnik lewy strategicznego tankowca powietrznego typu Boeing KC-135, wykonującego postój w trakcie międzylądowania w ramach misji NATO. W wyniku kolizji oderwała się końcówka skrzydła - nie mniejsza od naszego 101. Samolot Tu-154 nie wykonał jednak beczki, lecz bez żadnych problemów oderwał się od ziemi, wyszedł na wysokość kręgu nadlotniskowego, a następnie załoga wykonała lądowanie awaryjne bez ofiar i dalszych uszkodzeń samolotu. Lot z uszkodzonym skrzydłem trwał kilka minut, co kontrastuje z 5-sekundowym czasem domniemanego obrotu Tu-154M 101.
Komisja badająca przyczyny katastrofy polskiego samolotu nie przeanalizowała najwyraźniej tamtego wypadku, bo w przeciwnym razie nie przyjęłaby za pewnik możliwego obrotu maszyny w półbeczce, co miałoby nastąpić po uszkodzeniu skrzydła.
Czy w toku postępowania wykorzystano zdjęcia satelitarne przekazane przez Amerykanów?
- Jak donoszą media, 29 kwietnia Centralna Agencja Wywiadowcza USA poinformowała Agencję Wywiadu RP o tym, iż katastrofa Tu-154 i jego przelot od granicy białoruskiej został zarejestrowany przez satelitę systemu rozpoznawczego Sił Powietrznych USA. O nagranie (umożliwiające odtworzenie trajektorii lotu i przebiegu katastrofy) zwróciła się do Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych polska prokuratura. Jak oświadczył minister Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, nagranie to zostało przekazane Polsce.
Jakie były jego dalsze losy?
- Nie wiadomo. Czy zbadała je polska komisja? Czy też - tak jak polska czarna skrzynka typu QAR - zostało przekazane do Moskwy, by zamknąć je w "eksterytorialnym sejfie" generał Anodinej, nie zapewniając sobie nawet kopii - tak jak w przypadku skrzynek CVR i FDR? Na to pytanie możemy nie poznać odpowiedzi.
Jest więcej takich pytań?
- Tak. Nie wiadomo chociażby, jaki wpływ na bezpieczeństwo ostatniego lotu o numerze PLF-101 miały wcześniejsze usterki maszyny obejmujące wszystkie systemy nawigacji, z których korzystano w Smoleńsku. Przy czym systemy te uległy awarii podczas jednego lotu. Doszło także do 16 innych poważnych awarii i usterek, które w ramach gwarancji usuwała ekipa rosyjskich specjalistów (po remoncie), w tym lądowania awaryjnego w Warszawie i osławionej grupy poważnych usterek na lotnisku w Puerto Rico.
Film z miejsca katastrofy, oglądany w internecie przez miliony osób, okazał się ważnym dowodem?
- Na jego temat dotychczas także rozstrzygająco się nie wypowiedziano. To nagranie przedstawia wrak samolotu oraz niewielkie ognisko otwartego pożaru w pobliżu skrzydła. W ścieżce dźwiękowej obecne są trzy strzały, odgłos przeładowania broni oraz liczne zdania w języku rosyjskim i języku polskim, których autorami byli mężczyźni i kobieta. Według posła Antoniego Macierewicza, autentyczność ścieżki dźwiękowej potwierdziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Film sprawia wrażenie autentycznego i został nagrany telefonem komórkowym przez naocznego świadka, natychmiast po katastrofie. Nie wiadomo natomiast, czy śledczy ustalili, do kogo lub w jakim celu strzelano. Wiadomo jedynie, że strzałów nie oddali funkcjonariusze BOR, a amunicja funkcjonariuszy w samolocie nie wybuchła - w komplecie wróciła do Mińska Mazowieckiego.
Autentyczność nagrania i stosunek do niego potwierdził niedawny program "Misja specjalna", z którego wynika, że ani polscy, ani rosyjscy śledczy nie są zainteresowani przesłuchaniem autora, który chodzi i ze słowiańskim uśmiechem udziela wywiadów (to jeden z trojga domniemanych autorów filmu, inny z nich nie żyje). Ponadto nie przebadano i nie zabezpieczono szeregu innych nagrań z miejsca zdarzenia.
Przyjęty sposób badania lotniska nie okazał się skuteczny. Wręcz przeciwnie, do tej pory na miejscu odnajdywane są fragmenty ciał ofiar.
- Zabezpieczenie terenu katastrofy budzi wiele wątpliwości, ponieważ pozostawiono na nim szereg szczątków ludzkich i elementów samolotu. Rodzi to ryzyko utraty dowodów rzeczowych, a także bezczeszczenia zwłok. Przez wiele dni teren nie był zabezpieczony w ogóle, a obecnie zabezpieczony jest niedostatecznie.
Co konkretnie zaniedbano?
- Nie dopełniono czynności precyzyjnego skatalogowania i przygotowania precyzyjnej dokumentacji kartograficznej, geodezyjnej i archeologicznej miejsca zdarzenia, co jest standardem w państwach zachodnich. Brakowało przeszukania terenu z podziałem na sektory, zabezpieczenia go przed osobami postronnymi. Pozostawienie na miejscu dowodów nie ma precedensu w praktyce badania katastrof dużych samolotów pasażerskich w państwach cywilizowanych. Należy także zastanowić się, czy stwierdzenie generał Anodinej o rzekomym wykonaniu "bezprecedensowego w praktyce międzynarodowej zakresu prac" nie jest przypadkiem objawem oszczędnego gospodarowania prawdą. Brak zabezpieczenia terenu stwarza nieodparte wrażenie niszczenia dowodów i celowego zacierania śladów.
Nie wysłano też do tej pory na miejsce zapowiedzianej ekipy polskich archeologów. Mało tego, jej niedoszły kierownik, prof. Marek Dulinicz poniósł śmierć w wypadku. Dopiero w środę wyjechała tylko "grupa rekonesansowa".
Istotnym wątkiem śledztwa powinno być zbadanie lotu Iła-76, który próbował wylądować na Siewiernym przed naszym tupolewem.
- Tymczasem nie mamy w dalszym ciągu wiedzy na temat postępowania załogi Iła-76. Co to był za samolot? W jakim celu lot ten zmierzał do Smoleńska? Jeśli planowo miał wylądować po prezydencie RP, oznacza to, że nie przewoził rosyjskich funkcjonariuszy i że jego przeprowadzenie musiało być niezależne od organizacji wizyty. Jest więcej pytań w tej sprawie. Dlaczego załoga samolotu zlekceważyła wysokość decyzji i prawie dotknęła kołami pasa? Skąd determinacja załogi Iła-76, która dwukrotnie - według relacji świadków - wykonała podejście z próbą lądowania do bardzo małej wysokości, ryzykując życiem swoim i swoich pasażerów? Dlaczego samolot Ił-76 dwukrotnie nie trafił w pas startowy, dlaczego kontrola lotów nie zamknęła po tym lotniska, co było w zakresie ich podstawowych obowiązków, gdzie odleciał ten samolot? Kto w stenogramie melduje po rosyjsku o zakończeniu zrzutu? Co wobec tego zrzucano? Nie ma wciąż żadnych informacji o przeprowadzeniu przesłuchania załogi iła, nie ma też pokładowego rejestratora rozmów.
Strona rosyjska do tej pory nie przekazała nam protokołów sekcji zwłok ofiar. Istnieje też ewentualność, że nie będą one mogły być wykorzystane jako materiał dowodowy.
- To poważny mankament. W sekcjach nie uczestniczyli polscy patomorfolodzy, chociaż minister zdrowia Ewa Kopacz co innego mówiła w Sejmie. Nie wiadomo, dlaczego posłużono się polskimi patomorfologami do wydawania zwłok po rosyjskich sekcjach bez udziału Polaków. Być może chodziło o uzyskanie wrażenia, że to Polacy przeprowadzali sekcję. Jeśli tak, rzetelność sekcji rosyjskich budzi wiele zastrzeżeń. Sekcje zwłok są przecież według prawa obowiązkowe w sytuacjach nagłych katastrof i stanowią one jeden z najważniejszych dowodów w sprawie.
Dlatego niektóre rodziny ofiar domagają się ekshumacji ciał swoich najbliższych. Jest wśród nich Beata Gosiewska, wdowa po Przemysławie Gosiewskim, wicepremierze w rządzie PiS.
- Nie ma pewności, czy identyfikacja wszystkich zwłok i fragmentów zwłok była trafna. Na prośby o ekshumację zwłok posła Gosiewskiego, którego garnitur wrócił do kraju, pomimo zapewnień, że pochówek nastąpił w nim, prokuratura zasłania się przepisem, że ekshumację przeprowadzić można tylko zimą. Oczekiwanie z ekshumacją do czasu, kiedy sezon grzewczy ruszy pełną parą, ma prawdopodobnie doprowadzić do większego postępu rozkładu zwłok, ponieważ z każdym dniem informacje, które można uzyskać przy sekcji zwłok, ulegają fizycznemu zatarciu wraz z rozkładem ciała i substancji w organizmie.
Nie wiadomo też, dlaczego rodzinom ofiar - wbrew przepisom - praktycznie zakazano otwierania trumien przed pochówkiem. Jest to niestety kolejna poszlaka wskazująca na próbę zatajenia faktycznego stanu ofiar i zatarcia śladów tragedii.
W pewnym momencie pojawił się także inny problem, a mianowicie zauważono, że nie wiadomo, gdzie jest dziennik pokładowy Tu-154M.
- To jedno z wielu takich odkryć. Pełnej dokumentacji, w tym dziennika pokładowego z wpisami dotyczącymi napraw i usterek, Rosjanie w dalszym ciągu nie przekazali. Nawet mimo że ich badania zakończyły się, śledztwo MAK jest już zamknięte. Nie wiadomo także, skąd na pokładzie Tu-154 wzięło się 14 tysięcy stron dokumentacji technicznej, w tym jedyne posiadane dokumenty jego remontu. Nie ustalono, kto odpowiada za tak skandaliczną sytuację.
Jeszcze żadna komisja nie ustaliła przyczyn katastrofy bez ustalenia nawet jej czasu. Znamy rzeczywisty czas katastrofy?
- Nie ustalono wiarygodnego czasu katastrofy. Na 7 sekund przed tragedią, o godzinie 8.39'8, samolot ściął przewody linii wysokiego napięcia, co zarejestrował system komputerowy elektrowni atomowej. O godzinie 8.38 zatrzymał się zegarek generała Andrzeja Błasika. Tymczasem rejestratory pokładowe jeszcze przez dwie minuty miały rejestrować rozmowy pilotów i parametry lotu, który dawno już uległ katastrofie. Skąd taka sytuacja się wzięła, nie wiemy. Nie wiemy także, dlaczego wcześniej opóźniano katastrofę jeszcze bardziej, bo o 15 minut, i czy miało to związek z próbą udowodnienia przez ministra Szojgu (minister Szojgu podawał jako godzinę katastrofy 8.56 i dotychczas jej nie sprostował), że załoga wykonywała podejście do lądowania wielokrotnie. Czas ustania zapisu na wydłużonej o jedną trzecią taśmie wykazuje godzinę 8.41.
Bez ustalenia prawidłowej, jedynej godziny katastrofy nie ma możliwości prawidłowego zestawienia danych CVR/FDR/QAR/rejestrator wieży kontroli.
Katalog zaniedbań należy chyba uzupełnić o ostatnie wypowiedzi polskiego akredytowanego, zresztą bardzo dobrze odebrane przez stronę rosyjską. Nie bez powodu portal partii Władimira Putina ogłosił, że "Polska bierze na siebie większą część winy za śmierć Kaczyńskiego".
- Pułkownik Edmund Klich już w zasadzie przesądził o werdykcie MAK. W czasie swojej konferencji w sposób sprzeczny z konwencją z Chicago, jako polski obserwator przy MAK, podał w zasadzie wszystkie przyczyny katastrofy, w tym jednoznacznie winę załogi. W tej sytuacji jest rzeczą niemal niemożliwą, aby polska strona miała jakiekolwiek podstawy prawne do zgłoszenia ewentualnych zastrzeżeń kwestionujących zapowiadany na połowę października końcowy raport MAK. Pozostaje tylko nadzieja, że polskie prokuratury: Generalna i Wojskowa, będą kontynuowały śledztwo, które wyjaśni Polakom rzeczywiste przyczyny katastrofy.
Teza o winie pilotów była lansowana już 10 kwietnia. I już wiele tygodni temu przewidywał Pan, że MAK będzie układać swój raport w tym kierunku...
- Pilot mjr Arkadiusz Protasiuk po otrzymaniu rozkazu lotu wykonał lot i mógł przewidywać, że warunki meteo ulegną poprawie i uda mu się bezpiecznie wykonać lądowanie. Miał pełne, niezaprzeczalne prawo, zgodnie z przepisami i procedurami lotniczymi, zejść do wysokości decyzji i na podstawie własnej oceny na wysokości 100 m dokonać odejścia lub podjąć decyzję o lądowaniu. Ze stenogramu wynika, że próbował z tej wysokości odejść na drugi krąg, a więc nie ma mowy o jakiejkolwiek winie załogi. Nie są nam znane przyczyny niepowodzenia tego manewru, prawdopodobnie była to skrywana poważna samoczynna usterka techniczna silników lub systemów maszyny.
Dziękuję za rozmowę.
=============
2010-10-01 03:47 | kolekcjoner czcionek
witaj Aniu , zdziecinniala istoto w wieku rozplodowym. chcialbym poinformowac twoje oczy za pomoca literek ukladajacych sie w wyrazy ze list do Obamy w ktorym zwracano uwage na wiele spraw ktore Jaroslaw Kaczynski ujol w swoim liscie zostal juz wyslany dosc dawno. list wczesniejszy podpisany byl miedzy innymi przez Aleksandra Kwasniewskiego, Lecha Walese , Vaclava Havla. poprzedni list byl innej formy , bardziej luzna konstrukcja w ktorej obawy porzucenia umacniania samodzielnosci panstw Europy Srodkowo-wschodniej przez obecna administracje USA wiodly prym. obecny list jest dramatycznym wolaniem. jest prawdziwy . jezeli bylby nieprawdziwy zagranica juz dawno uswaidomila by to w sposob adekwatny. Aniu jak zywo przypominasz mi Jagusie z Chlopow Reymonta. za wzorzysta chuste . na koncu wygnanie.Aniu to tyle dla Ciebie na dzisiaj ;).
padaja nizej sformulowania za na Stany nie mamy co liczyc . jak na razie to az mi glupio . zreszta caly ten spiew demokratycznych sojuszy od Waszyngtonu przez Paryz , Londyn , Berlin , Tel-Aviv , Rzym zrozumialby chyba tylko murzynek Bambo z narzadami na wierzchu w dorzeczu Konga bo tylko chyba on nie zetknol sie z gadajacymi glowami . piszac powazniej ja licze na Londyn , Waszyngton ( po wyborach do izb ) i kilku syntetycznie niezaleznych czarodziei z krainy 2+2=4. pozdrawiam !
2010-10-01 00:43 | Ania z Poznania
"Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej." To jest przegięcie.
"Zacieśnianie bilateralnej współpracy największych państw europejskich z Rosją, podyktowane względami ekonomicznymi, niesie ze sobą poważne konsekwencje polityczne i zmniejsza znaczenie Unii Europejskiej." i pretensje, że ameryka się nie angażuje a Unia robi interesy.To jest przegięcie
"polityką Teheranu czy sytuacją na Bliskim Wschodzie niemniej, nasz region musi mięć zapewnioną ochronę i bezpieczeństwo. Piszę o tym niedługo po przeprowadzeniu wspólnych manewrów wojskowych Rosji i Białorusi pod kryptonimem "Zapad", gdzie "wrogiem" był mój kraj."To jes przegięcie,w pamięci mając jego orędzie do Rosjan!
" Realizując interesy narodowe i regionalne, zderzaliśmy się z polityką zagraniczną Rosji, która systematycznie odbudowuje swoją strefę wpływów - fakt często pomijany przez amerykańskich i europejskich polityków."Tak jak my sobie realizujemy naszą strategię by te kraje przeciągnąć "na naszą strone",tak Rosja robi co uważa w z tymi swoimi sąsiadami.
A najwiekszym przegięciem jest fakt reprezetowania naszego kraju przez tego Pana.Cała ta akcja z listem + cały jego klimat i ton sugeruje dokładnie TO.
On chya przegrał wybory,czyż nie?
ps:wiele tematów dotyczących wyjasniania katastrofy-po waszemu zamachu- budzi mój sprzeciw, a nawet... mam podobne wątpliwości jak zawarte w przytaczanych przez was linkach.
Dodaję to dla pelnego obrazu, żeby nie było,że jestem jakaś tuskowa.
Pozdrawiam idiotki.
Dżntelmeni nazywają więc ak musi być;-)
2010-10-01 00:04 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Marcinie, bardzo dziękuję za ten link.
Wklejam tekst do naszej tu antologii:
http://bladerunner.salon24.pl/234418,biala-flaga-europy-w-sprawie-wyjasnienia-smolenska
Dobrej Nocy, Czytelnicy!
=============
Biała flaga Europy w sprawie wyjaśnienia Smoleńska
Regularnie pojawiają się wśród bloggerów nadzieje na powołanie międzynarodowej komisji w sprawie wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. Szczytne są to nadzieje, wszelako płonne. Żadnej komisji w najbliższym czasie w powyższym zakresie nie należy się spodziewać. Dlaczego? Dlatego, że w Europie nie ma ani nastroju, ani woli politycznej do takiego projektu.
Stare dominujące kraje Unii Europejskiej, jak Niemcy, czy Francja, robią doskonałe interesy z Rosją.
Włochy poprzez radosne kontakty premiera Berlusconiego z płk. Putinem w przyjacielskim kontredansie, Austria dbająca o wygodną neutralność podarowaną łaskawością Stalina, kraje Benelux u przeżarte pacyfizmem i rosyjską agenturą wpływu, Szwecja neutralna, złamana rurociągiem północnym, Finlandia - pamiętając wojnę zimową ze swoim wschodnim sąsiadem, woli robić z niedawny agresorem interesy.
Kraje byłego bloku wschodniego zdławione gazowo-naftowym uściskiem Rosji.
Jedynie Gruzja jeszcze niezależna, ale dni gruzińskiego prezydenta niepewne. Jeżeli Ameryka również odda tamte tereny Rosji w zamian za iluzoryczne poparcie w Afganistanie i przeciw Iranowi, dni Jego będą policzone. Może jedynie Anglia przećwiczona casusem Litwinienki jeszcze pamięta, co oznaczają długie i mściwe ręce pułkownika z Kremla.
Unia Europejska en block praktycznie ubezwłasnowolniona polityką Kremla, która od lat nie święciła takich sukcesów na salonach Europy i Ameryki. Rosja zamyka nam nawet tak iluzoryczne pole do poszukiwania strategicznego partnera, jak Chiny, podpisując wielomiliardowe kontrakty na budowę rurociągu i dostawy ropy.
Bez woli politycznej i wsparcia dyplomatycznego również tzw. „komisja niezaangażowanych ekspertów” nie ma żadnej szansy na zaistnienie, a jeżeli już, to żadnej szansy na skutecznie prowadzone śledztwo.
Na USA raczej również nie mamy co liczyć. Pisałem o tym w tekście, pt.: „Trzy karetki a amerykańska pomoc w sprawie Smoleńska”.
Jedyną szansą, jest zmiana obecnej „kapitulanckiej grupy rządzącej Donalda Tuska” na polski rząd, który odzyska polskie mienie w postaci wraku TU-154, czarnych skrzynek oraz zaprosi odważnych niezależnych ekspertów do Polski. Zatem tylko od ekstremalnie trudnego wyborczego wysiłku społeczeństwa zależy, czy kiedykolwiek stworzymy szansę na uzyskanie dowodów, jak rozbito rządowy samolot z polskim prezydentem na pokładzie.
Przed nami długa i skomplikowana droga do wyjawienia prawdy. Chyba, że Opatrzność litościwie ją skróci.2010-09-30 23:54 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Proszę napisać tu jakiś sensowny komentarz.
Czekam na analizę artykułu Jarosława Kaczyńskiego.
Co uważa Pani za "przegięcie"?
Bo jestem pewien, że pojęcia Pani nie ma o tym, czego ten tekst dotyczy ani co sygnalizuje.
Jeśli Pani nie uzasadni swoich ocen, zasługuje Pani tylko na epitety.
Na zasadzie: epitet za epitet.
A oto na dobranoc pastisz Pani stylu:
Mój znajomy, człowiek niezwykle łagodny i oczytany, niebywały wprost erudyta, kiedy czyta posty Ani z Poznania, nie wytrzymuje emocjonalnie, traci panowanie nad sobą i krzyczy: "Niech tę kacapską idiotkę ktoś zbanuje, póki nie będzie za późno. Gdzie się takie rodzą?"
Przyjemnie Pani?
2010-09-30 23:54 | Marcin
I jeszcze taki komentarz dodam na dobranoc
http://bladerunner.salon24.pl/234418,biala-flaga-europy-w-sprawie-wyjasnienia-smolenska
Pozdrawiam Wszystkich
2010-09-30 23:43 | Ania z Poznania
Normalnych inaczej mają w zwyczaju zamykać również w innych krajach, nie tylko w tym od kacapów.
Nie wiem czy bym go zamknęła,ale wiem, że się zastanawiam nad tym co On-wódz wyprawia!
Czy istanieje taka granica, po której przekroczeniu możecie stwierdzić towarzysze, że Pan-patriota przegiął, tak po prostu?
Czy tylko dlatego, że jest w naszym(Waszym) obozie, nie czeka go to nigdy?
"Ruska idiotko"- poziom wielce obiecujący.
Interesujące, że gdyby ktoś Pana tak nazwal dostał by "banna" (przypomnę,dostał go ktoś za jedynie przebąknięcie o zamknięciu bloga),Pan natomiast chwali takiego MarkaRealiste za tę dosadność.
Ale chyba za dużo o Panu tu, bo i tak do niewygodnych tematów nie ustosunkowuje się Pan.
Dodam jeszcze do tej laurki dla Pana "Antoniego Miłość w oczach Macierewicza",że nie można pomijać też tych złych cech człowieka chwaląc go tak w niebiosa.
2010-09-30 23:32 | Marcin
Aniu z tym komentarzem, to lepiej się przyznaj, że to Twoje słowa. Akurat pasują do Twojej stonowanej i poważnej postawy wobec Jarosława Kaczyńskiego. Swoją drogą zastanawiam się jak to jest, że z tymi krytykami politycznymi jest tak jak bywało ongiś (lub jest do dziś) z tymi muzycznymi, którzy pewien rodzimy festiwal zamiast w pierwszym rzędzie na trybunach, oglądali w knajpie.
2010-09-30 23:26 | bogdan.zalewski@rmf.fm
No, to jeszcze jeden mądry wpis, którego w ząb nie pojmie agentura WSI-oków.
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39593
To Krzysztof Wyszkowski i niepokojące przewidywania, które podzielam.
============
Obecne toczące się w Waszyngtonie rozmowy izraelsko-palestyńskie postrzegane są przez część komentatorów jako przygotowanie zaplecza przed podjęciem ostatecznej decyzji o izraelskim lub amerykańskim ataku na Iran. Jest możliwe, że spokój, którym Europa cieszy się od dwudziestu lat, zbliża się do końca. Od śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego już nikt w Polsce nie prowadzi państwowej polityki zagranicznej. Donald Tusk jest duchowo i intelektualnie zbyt ograniczony, by móc pojąć międzynarodowy wymiar polskiego interesu narodowego, a z Bronisławem Komorowskim jest jeszcze gorzej. Rola Radosława Sikorskiego z kolei jest tak dziwna, że wydaje się, iż nie można jej rozsądnie zanalizować bez dostępu
do informacji ze służb specjalnych. Wiemy tyle, że Sikorski podjął we współpracy z Tuskiem działania dywersyjne wobec wielkiego osiągnięcia prezydenta Lecha Kaczyńskiego i rządu Jarosława Kaczyńskiego, jakim był projekt umieszczenia w Polsce stałej bazy amerykańskich wojsk rakietowych. Latem 2008 r. wydawało się jeszcze, że celem tajnego porozumienia Sikorski–Asmus jest tylko przesunięcie terminu podpisania umowy, aby sukces nie stał się osiągnięciem Busha, lecz nowej, demokratycznej, administracji. Dzisiaj wiemy, że chodziło o zniszczenie całego planu. Można zastanawiać się, jaki interes dostrzegła w tym ekipa Obamy, ale stanowisko polskiego rządu trzeba określić jako akt antypaństwowy. Pierwszym celem tarczy antyrakietowej była neutralizacja zagrożenia ze strony Iranu. Ponieważ obecnie nie posiada on zdolności wystrzelenia rakiet dalekiego zasięgu, projekt budowy oznaczał, że w najbliższej przyszłości Ameryka nie przygotowuje militarnego uderzenia na Iran. Rezygnacja z tarczy oznaczać więc może, że w waszyngtońskim sporze o rolę USA na Bliskim Wschodzie zwycięstwo odniosło to lobby, które dąży do przeprowadzenia ataku rakietowego, a może nawet nuklearnego, na irańskie instalacje atomowe i centra militarne. Według niektórych obserwatorów pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy”? Obecne, toczące się w Waszyngtonie rozmowy izraelsko-palestyńskie postrzegane są przez część komentatorów jako przygotowanie zaplecza przed podjęciem ostatecznej decyzji o izraelskim lub amerykańskim ataku na Iran. Jest możliwe, że spokój, którym Europa cieszy się od dwudziestu lat, zbliża się do końca, a w nowej epoce będą zapadały nowe rozstrzygnięcia. Bezpośrednie korzyści ze zniszczenia militarnej, gospodarczej i politycznej pozycji Iranu odniesie Izrael, ale ogólnoświatowe konsekwencje wojny będą bardzo zróżnicowane. Dla Polski oznacza ona niebezpieczeństwo, że amerykańską rekompensatą wobec Rosji będzie zgoda na przesunięcie Polski do jej strefy wpływów. Prezydent Kaczyński starał się tej groźbie przeciwdziałać na różnych polach. Usilnie pracował nad takim ułożeniem stosunków polsko-izraelskich, które zakończą traktowanie Polski jako ewentualnego towaru przetargowego w negocjacjach z Rosją. Prowadził szeroką ofensywę dyplomatyczną w rejonie Kaukazu i w Azji Środkowej. Starał się umacniać postrzeganie Polski przez Stany Zjednoczone jako jednego z ich najważniejszych sojuszników. Wszystkie te działania wzajemnie się wzmacniały, dając Polsce szansę na utrwalenie niepodległości państwa i bezpieczeństwa obywateli. Tusk, Komorowski i Sikorski, wzmacniani przez rosyjskie i inne antypolskie lobby, reagowali na te starania z dziką wrogością. Za to z samozaparciem dążą do podpisania z Rosją umowy gazowej, która miałaby obowiązywać do 2037 r., a więc trwale skazywać Polskę na jednostronne uzależnienie. Wicepremier Waldemar Pawlak uspokaja, że to nic nie znaczy, ponieważ Polska jest członkiem instytucji międzynarodowych. To stanowisko równie głupie, jak jego wyobrażenie z 1992 r., że będąc kukiełką w grze komunistycznych agentów, potrafi zrobić dla kraju coś dobrego. Otóż nasze członkostwo w NATO i UE nigdy nie było i nie jest wystarczającą gwarancją strategicznego bezpieczeństwa Polski. II Rzeczpospolita też miała umowy z mocarstwami Zachodu, a została przez nie cynicznie sprzedana. Podczas rozmów wielkiej trójki w Teheranie (28 XI – 1 XII 1943 r.) zdecydowano o skazaniu Polski na podporządkowanie Związkowi Sowieckiemu, co skutkowało półwiekową niewolą, zniszczeniem gospodarki i miażdżącymi kosztami ludzkimi. Ale tajny wyrok zapadł już rok wcześniej, gdy w październiku 1942 r. dyplomaci przygotowywali konferencję. Już wtedy uzgodniono, iż sprawa polska zostanie rozstrzygnięta ponad głowami Polaków. Czy nowe umowy w sprawie Teheranu mogą mieć podobne skutki? A może wszystko jest już rozstrzygnięte? Może Tuska, Komorowskiego i Sikorskiego należy pytać już nie o to, jak zamierzają bronić polskiej racji stanu, lecz o to, czy ich walka z prezydentem Kaczyńskim była elementem postanowionego już powrotu do dawnych planów – NATO-bis i EWG (RWPG)-bis?
Krzysztof Wyszkowski
=============
Trzeba dodać do tego symboliczną Jałtę i udział w niej p-rezydenta.
Oto analiza Aleksandra Ściosa:
=============
LIST. PONAD GŁOWAMI
„To niebezpieczny i prowokacyjny dokument. Słów w nim niewiele, lecz wszystkie biją w jeden punkt.” Czy podobnej treści komentarzy należy spodziewać w związku z ogłoszonym dziś „Listem” Jarosława Kaczyńskiego do ambasadorów?
Przed 29 laty na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR Leonid Breżniew w takich właśnie słowach skomentował „Posłanie NSZZ Solidarność do ludzi pracy Europy Wschodniej” ogłoszone na I Krajowym Zjeździe „Solidarności”. Sześć zdań „Posłania” wywołało wówczas prawdziwą wściekłość kremlowskich władców. Ich zdaniem, autorzy apelu „chcieliby posiać zamęt w krajach socjalistycznych, zdopingować grupki różnego rodzaju odszczepieńców”.
U podstaw tej reakcji leżał komunistyczny dogmat, iż społeczeństwa i narody zniewolone sowiecką okupacją nie mają prawa ustanawiać kontaktów i budować więzi ponad głowami peerelowskich namiestników. Tylko oni – z woli i nadania Moskwy mogli „kształtować” politykę państwa i wypowiadać się w imieniu narodu. Kremlowskim terrorystom nie mieściło się w głowie, by robotnicy polscy mogli utworzyć wolny związek zawodowy i ośmielali się pisać do robotników innych państw satelickich w poczuciu „historycznej wspólnoty losów”.
Nie przypadkiem Jarosław Kaczyński wspomina w swoim „Liście” o „Posłaniu” sprzed kilkudziesięciu lat, a nawet przywołuje słowa Juliusza Mieroszewskiego – autora jednej z najważniejszych koncepcji polskiej polityki wschodniej, w której stosunek wobec obszaru ULB (Ukraina- Litwa- Białoruś) miał być kluczowy dla odzyskania niepodległości i stabilności Europy Środkowo-Wschodniej. Wyrastająca z przedwojennych wizji federacyjnych koncepcja zakładała budowanie regionalnego związku państw Europy Środkowo-Wschodniej i choć niewolna od błędnego definiowania stosunku do Rosji, była najbardziej racjonalnym pomysłem na „geopolityczną konieczność”. To ona, w dużej mierze kształtowała wschodnią myśl autorów „Posłania do ludzi pracy”.
Wyraźnie, do tej samej koncepcji nawiązywała polityka Lecha Kaczyńskiego, o czym także przypomina brat Prezydenta pisząc, iż „Świętej pamięci Prezydent Polski Lech Kaczyński, a także mój rząd partii Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie budowały sojusz dużych i mniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jego osią były kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry).
Wbrew tezom dzisiejszej propagandy, nakazującej wrogi lub lekceważący stosunek do projektów politycznych zmarłego Prezydenta – była to autentyczna, wyrastająca z tradycji pierwszej „Solidarności” myśl, wokół której Lech Kaczyński budował mądrą politykę zagraniczną.
Jestem przekonany, że „List” Jarosława Kaczyńskiego to najważniejszy dokument polityczny ostatnich lat, a jego analizie warto będzie poświęcić znacznie więcej czasu, niż mogę to uczynić obecnie. Tradycyjne przemilczenie z jakim spotkał się w mediach III RP dowodzi, że również ich decydenci zdają sobie sprawę z wagi i symboliki tego przesłania.
Podobnie, jak „Posłanie do ludzi pracy” oznaczało przekroczenie pewnej bariery psychicznej i złamanie monopolu partii komunistycznej, tak „List” Kaczyńskiego, napisany z pozycji męża stanu przełamuje stereotyp polityki zagranicznej, jako wyłącznej domeny partii rządzącej i w sposób wyraźny nawiązuje do najważniejszej koncepcji Prezydenta Kaczyńskiego.
Ogłoszony „ponad głowami” grupy rządzącej, musi być przez nią odebrany jako zamach na prerogatywy rządu i obecnego prezydenta, a poprzez rzetelną definicję sytuacji międzynarodowej staje się „kamieniem obrazy” dla Rosji i państw UE. W tym kontekście - jak wymownie brzmi informacja, iż Bronisław K. swoją wizję polskiej polityki wschodniej ma ogłosić w Jałcie, dokąd udaje się na zaproszenie Aleksandra Kwaśniewskiego i fundacji "Yalta European Strategy", której właścicielem jest Wiktor Pińczuk, zięć byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy.
Nie mam wątpliwości, że „List” Jarosława Kaczyńskiego wywoła wrogą reakcję pracowników medialnych i polityków z grupy rządzącej. Podobnie - jak przed laty - wywołał ją tekst „Przesłania” I Zjazdu „Solidarności”, nazwany przez peerelowskich namiestników „obłędną prowokacją wobec sojuszników Polski”.
Pułkownik Ryszard Kukliński, informował Amerykanów, że nazajutrz po uchwaleniu posłania szef Sztabu Generalnego LWP gen. Florian Siwicki powiedział na spotkaniu w wąskim kręgu sztabowców, że Polska zmierza ku wprowadzeniu stanu wojennego, jeśli będzie trzeba – z pomocą armii radzieckiej. Sami towarzysze radzieccy wystosowali wówczas do „bratniej partii” list, w którym napisano m.in.: „Oczekujemy, że kierownictwo PZPR i rząd PRL bezzwłocznie podejmą zdecydowane i radykalne kroki w celu przecięcia złośliwej antyradzieckiej propagandy i wrogich wobec ZSRR akcji”
Choć historia nigdy nie powtarza tych samych sekwencji zdarzeń, są w niej epizody które powinny prowadzić do głębokiej refleksji:
„Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew omówił ze swym kolegą polskim Bronisławem Komorowskim w trakcie rozmowy telefonicznej zagadnienia związane z dwustronną współpracą, w tym także w perspektywie planowanych kontaktów politycznych. Poinformowała o tym dzisiaj służba prasowa Kremla.”
==============
2010-09-30 22:54 | bogdan.zalewski@rmf.fm
@Ania z Astrachania:
Do psychuszki wsadzałaby towarzyszka, kacapskim zwyczajem? Nuda. Nu, da ...
2010-09-30 22:35 | święte słowa
Wciąż a mam w uszach jego przemówienie-odezwę do Rosjan. Anna od koziołków
2010-09-30 22:31 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Najlepszy komentarz do dzisiejszego kontrwywiadu z Edmundem Klichem w RMF FM.
http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/kontrwywiad/news-edmund-klich-ostatnia-niewiadoma-potrzebny-eksperyment-na,nId,300003
http://freeyourmind.salon24.pl/234214,biala-flaga
=============
BIAŁA FLAGA
W najnowszym, wrześniowym „Nowym Państwie” opublikowany jest mój obszerny esej dotyczący tego, w jaki sposób rosyjskie, a za nimi bratnie, polskojęzyczne media konstruowały dezinformacyjny opis i obraz tego, co wydarzyło 10 kwietnia i co działo się potem. Odpowiedni dobór słów i ilustracji służył utrwalaniu kremlowskiej wersji zdarzeń, której polska filia partii Jedna Rosja trzyma się do dziś, jak pijany płotu (tę filię należy szeroko rozumieć, bo to wiele środowisk, nie tylko politycznych). Ten opis i obraz, który pozwoliłem sobie nazwać „narracją wypadkową”, nie byłby jednak możliwy bez udziału rozmaitych protagonistów ówczesnych zdarzeń, a więc osób, które bez wątpienia nadawały bieg rozmaitym sprawom. Oczywiście nadawały bieg wbrew interesom Polski i polskich obywateli, ale nadawały. Są to takie osoby jak D. Tusk, T. Arabski, B. Klich, M. Janicki, B. Komorowski oraz E. Klich, by wymienić pierwsze z brzegu, ale lista ta jest dłuższa (i należy ją dokładnie kompletować, choćby zbierając wystąpienia „ekspertów” czy „dziennikarzy” wzmacniających dezinformacyjną kampanię i realizujących w ten sposób w naszym kraju interesy rosyjskich specsłużb). Akurat tym ostatnim z wymienionych pragnę się zająć, ponieważ wydaje się, że nie tylko stanowił on „brakujące ogniwo” między Moskwą a Warszawą, ale – jak można wywnioskować z dzisiejszego jego wywiadu dla RMF-u – osobę zabezpieczającą właściwy z punktu widzenia Kremla bieg spraw, a więc kwalifikującą się z polskiego, narodowego punktu widzenia do przesłuchania jako pierwsza w śledztwie, które zostanie wszczęte po pracach zespołu pod kier. A. Macierewicza (interesujący wywiad z nim na stronie „Frondy” (http://fronda.pl/news/czytaj/zbrodnicze_zaniedbania)) dotyczącym działania wielu osób z wysokich urzędów państwowych w Polsce na szkodę polskiego państwa i wbrew polskiemu interesowi narodowemu. Te osoby należy następnie postawić przed sądem i rzecz jasna, po wykazaniu ich winy, skazać po dochodzeniu, które powinno się wszcząć niezależnie od śledztwa międzynarodowej komisji, która zajmie się zbrodnią smoleńską. Jak już sygnalizowałem kiedyś w jednym z postów (http://freeyourmind.salon24.pl/213920,garstang-o-badaniu-katastrof), zakwalifikowanie tego, co się wydarzyło 10 kwietnia, do kategorii wypadków lotniczych pozwoliło tak pokierować badaniem sprawy, by a priori wykluczyć śledztwo ws. zamachu czy jakichkolwiek nieprawidłowości ze strony rosyjskiej i by można było niejako z marszu zająć się niszczeniem dowodów rzeczowych. Wszelkie nieprawidłowości za to „wykrywano” (a raczej ogłaszano jedna po drugiej), jak wiemy, wyłącznie po stronie polskiej, bezprawnie i haniebnie obciążając winą śp. Prezydenta, pilotów czy gen. Błasika. Otóż z całą mocą należy podkreślić: w takim zakwalifikowaniu sprawy swój wymierny udział miał właśnie E. Klich, „wytypowany” przez Moskwę do „pośredniczenia” między „stroną rosyjską” a „polską” jako „ekspert nr 1”. Na nim (obok wymienionych przeze mnie wyżej polityków-urzędników) więc spoczywa wielka odpowiedzialność za karygodne, szokujące, zbrodnicze wprost zaniedbania związane z prowadzeniem śledztwa. Przypomnijmy (i zarazem miejmy tego jasną świadomość): Rosjanie w ciągu kilkudziesięciu minut od momentu katastrofy ustalili jej przyczyny, przebieg i winowajców. Nie dysponowali ani materiałem filmowym mogącym stanowić zapis wideo przedstawianej przez nich wersji. Nie było żadnych wiarygodnych naocznych świadków. Były też fatalne, jak nas przekonywano, warunki pogodowe, które uniemożliwiały zaobserwowanie składających się na tragedię smoleńską zdarzeń. W takich okolicznościach – pomijam w tym miejscu szeroko komentowane względy prawne i polityczne, jak też rutynę związaną z międzynarodowymi badaniami katastrof lotniczych – nie było absolutnie żadnych podstaw do wyrokowania o tym, CO, W JAKI SPOSÓB i Z CZYJEJ WINY zaszło. Wobec tego należało: 1) niezwłocznie poinformować polskie władze i uruchomić akcję ratunkową (z natychmiastowym ściągnięciem polskich ratowników i lekarzy), 2) wstępnie zabezpieczyć teren i sprowadzić polskie siły specjalne do dodatkowej ochrony, 3) przekazać miejsce katastrofy do badania polskim specjalistom (ewentualnie współuczestniczyć w tych badaniach), 4) nie ingerować w nic, co stanowi element wraku czy martwe ciało jakiejkolwiek ofiary katastrofy, 5) do czasu zebrania pełnej dokumentacji przez polskie grupy śledcze, nie usuwać niczego z miejsca zdarzenia, 6) wstrzymywać się z jakimikolwiek komentarzami do czasu wstępnego ustalenia przez polskich specjalistów tego, co mogło spowodować tragedię i ustalenia dalszych czynności śledczych. Takiego scenariusza nie było, co jest pierwszym i ewidentnym dowodem smoleńskiej zbrodni. Nie tylko Ruscy z taką ofertą nie wystąpili, ale i „polski”, pożal się Boże, „rząd” nie wyszedł z takimi postulatami. Co gorsza, członkowie tego „rządu” pochowali się po kątach lub szafach przez pierwsze godziny od katastrofy, jakby tych ludzi taki tchórz obleciał, jak nigdy. Może sądzili, że Ruscy rozpoczęli z nami wojnę – i w związku z tym ciemniacy zastanawiali się nad „strategią przetrwania”? Tak czy tak dość szybko wywiesili na wszelki wypadek białą flagę i przekazali bieg spraw w ręce rosyjskie, uniemożliwiając w ten sposób zajęcie się bezprecedensową w historii Polski powojennej sprawą – samym Polakom. Należy jednak cały czas mieć na uwadze rolę w tym wszystkim E. Klicha. Jego zeznania sejmowe z maja 2010 r. wyraźnie przecież dowodzą, że działał na zlecenie Moskwy, a dopiero „z biegiem czasu” korelował je z wymyślanymi na zasadzie ruskiej prowizorki, rozwiązaniami „polskiego rządu”. W sytuacji normalnej, normalnego kraju to normalny rząd z normalnym premierem na czele (po błyskawicznym zwołaniu sztabu kryzysowego i zaapelowaniu o pomoc międzynarodową) wytypowałby i wysłał natychmiast wojskowo-cywilną ekipę śledczą, nie zaś człowieka, który, jak sam twierdził już w maju, ani nie miał kompetencji do badania tego rodzaju katastrof, ani pewności, co do prawnego uzasadnienia swojej pracy w takich a nie innych okolicznościach. Człowieka, który, jak słusznie zauważył min. Macierewicz, co innego mówi rano, a co innego wieczorem – i sprawia wrażenie nieprzytomnego, po prostu. Ta nieprzytomność jednak obejmuje sfery tego, co jest oczywiste dla każdej osoby z uwagą badającej to, co się wydarzyło 10 kwietnia. Klich wszak całkiem przytomnie relacjonuje (i realizuje) wszystkie zastrzeżenia i zalecenia Rosji, natomiast traci przytomność, gdy chodzi o interesy Polski. Sądzę, że nie jest to przypadek. Rosjanie dokładnie wiedzieli, kogo i kiedy do współpracy powołać, ale biada naszemu krajowi, jeśli takich ma ekspertów w tak newralgicznych sytuacjach. Jeśli ktoś postawiony tak wysoko jak Klich, w tak poważnej sprawie wygaduje bez mrugnięcia okiem takie skończone brednie o wraku tupolewa (że niszczenie jest bez znaczenia), o tym, że nie składa się wraków, i o tym, że „wszystkie dane są już znane”, to można się już tylko cieszyć, że sam Klich przyznaje, iż jego misja dobiega końca. Niech więc teraz i on, i jego koledzy szykują się powoli do nowego śledztwa, w trakcie którego to oni będą przesłuchiwani ws. tego wszystkiego, co zdziałali wokół największej powojennej tragedii polskiej. Misja ich wszystkich niech dobiegnie końca. I będzie to koniec III RP jednocześnie.
=============
I jeszcze hipoteza Rolexa:
http://hekatonchejres.salon24.pl/233933,co-by-tu-jeszcze-spieprzyc-panowie-co-by-tu-jeszcze
=============
CO BY TU JESZCZE SPIEPRZYĆ PANOWIE, CO BY TU JESZCZE?
Do tej pory w zasadzie nie zabierałem się za chociażby próbę zrekonstruowania szczegółów pułapki smoleńskiej. Dzisiaj postanowiłem ogólny zarys przedstawić.
Niestety, z braku możliwości oceny technicznych aspektów tragicznego zdarzenia, nie potrafię przedstawić wyjaśnienia co stało się w Smoleńsku, spróbuję opisać, co miało się stać.
I to powyższe stwierdzenie prezentuje główną hipotezę mojej wersji wydarzeń, to znaczy, że istniał plan zamachu, ale się nie powiódł. Gdyby się powiódł, hipotezy dotyczące zamachu byłyby nieweryfikowalne
Wszelkie dane techniczne czerpałem z prac wielu naszych kolegów, ostatecznie inspiracją do podjęcia ryzyka przedstawiania fragmentu układanki stały się wpisy ndb2010, rexturbo i dzisiejszy – zapiwniczonych (i wiele, wiele innych).
„Smoleńska pułapka” była prosta i dlatego – jeśliby się powiodła, praktycznie nie do wykrycia.
Opierała się tym, na czym Rosjanie często opierali swoje sukcesy w roli asasynów. Na zaskoczeniu.
Świat przyjmuje (błędnie, ale dlaczego to już inna para kaloszy), że Rosja jest krajem cywilizowanym.
Dlatego nikomu nie przyjdzie do głowy, że Rosja może chcieć prowadzić swoją politykę przy pomocy zabójstwa 96 osób, w tym prezydenta, generalicji sąsiedniego kraju, na swoim terytorium.
Przy tym prawie nikt nie ma wątpliwości, że to nie moralne opory rosyjskich władz wykluczają taki scenariusz, ale skutki w polityce międzynarodowej, z którymi Rosja musiałaby się zmierzyć, gdyby taki plan zechciała zrealizować.
A co, jeśli częścią planu był brak reperkusji międzynarodowych?
A z jakiego powodu?
Ponieważ pułapka miała być doskonała. I ponieważ p.Klich miał dostać telefon, miał uzgodnić Konwencję Chicagowską jako podstawę badań, rząd polski miała na nią przystać, prokuratorzy mieli uczestniczyć, obserwatorzy stron trzecich mieli być zapraszani i mieli obejrzeć idealny wypadek lotniczy, wszyscy mieli bez wątpliwości i w zgodzie z sumieniem podpisać protokoły...
A jak wyglądała sama pułapka?
Prosto. Była mgła. Mgła się zdarza, a jeśli akurat się nie zdarzy to wiemy, że można ją wytworzyć w dużych ilościach od lat czterdziestych ubiegłego wieku. To nie jest problem.
Pilot musiał nie mieć cienia podejrzeń, że wieża może go w tej mgle naprowadzić na drzewa.
Nie miał, bo dlaczego miał mieć? Podobnie jak większość ludzi uważał, że będzie lądował w kraju cywilizowanym.
Dlaczego lądował we mgle; dlaczego zszedł poniżej wysokości decyzji, skoro nie widział lotniska?
Bo widział lotnisko. Widział dwa APM-y i – prawdopodobnie szereg „lampoczek „ wzdłuż pasa.
Pilot w nocy tez nie widzi pasa. Widzi światła.
A czy mógł zacząć coś podejrzewać? Nie, nie miał szans, bo o istnieniu bramki poinformowała go i wieża i kolega z pułku, pilot Jak-a.
Pilot Jak-a podał mu nawet odległość od pasa, w której „ustawili” APM-y (200 m od pasa).
Dodatkowo „po ścieżce i kursie” prowadziła go wieża. Ponadto lotnisko było wojskowe, pilot był żołnierzem, a na wieży był wysoki oficer w stopniu pułkownika. Dlaczego miał im nie ufać?
Pilot Tu-154 wylądował precyzyjnie i dokładnie tam, gdzie powinien, wedle swojej najlepszej wiedzy. Wylądował 200 m za APM-ami na PASIE LOTNISKA W SMOLEŃSKU, prawdopodobnie widząc nawet rząd świateł wyznaczających pas*
Metry nad ziemią zorientował się, że zderza się z lasem.
I powinien, według planu, w ten las uderzyć.
Ale tu był problem. Bo – jak wiemy, Tu-154, który uderza w las z prędkością podchodzenia do lądowania niekoniecznie rozpada się na części wielkości pinezki. Niekoniecznie również osiąga makabryczny wynik 96-96.
A ten, jak było wspomniane powyżej, MUSIAŁ taki wynik osiągnąć . Musieli zginąć wszyscy, by nie przeżyli ci, którzy mieli zginąć. I musiała zginąć cała załoga (wszyscy w kokpicie), by nie było świadków.
Ale jak mieć absolutną pewność, że nikt nie przeżył i jednocześnie nie zostawić śladów?
Odpowiedź: najlepszy jest wybuch paliwa. Lotniczego.
A jeśli paliwa jest za mało, by wybuch był aż tak potężny, by mieć absolutną pewność, że nikt nie przeżył?
Trzeba go dowieźć.
I tym należny tłumaczyć cudowne „rozmnażanie” się paliwa w baku Tupolewa w stenogramach**, TYM WŁASNIE można również tłumaczyć informację BORT-a: „zakończyłem zrzut”.
Rusycyści wyjaśniali, że taka informacja oznacza albo zrzut skoczków albo paliwa. Skoczków z ośmiu metrów przy tej prędkości się nie zrzuca.
A więc zostaje paliwo.
To była chyba najtrudniejsza cześć operacji. Rosyjski statek musiał zrzucić paliwo TUŻ przed zmierzającym prosto w zbocze wąwozu Tupolewem przelatując tuż przed nim i poniżej jego ścieżki zejścia.
Ściął linię energetyczną, ale udało się.
O włos. Odszedł z FAŁSZYWEJ DROGI podejścia na lotnisko (znając faktyczną pozycję ATM-ów), bujnął się nad pasem i odleciał w nieznane.***
A czemu kołował tyle czasu nad lotniskiem przez zrzutem? Czekał. Nie mógł zrzucić paliwa zbyt wcześnie.
W jaki sposób dokonać zapłonu ton paliwa lotniczego w lesie w szczegółach nie wiem, ale zakładam, że to banalne i nie zostawia śladów. Myślę, że można liczyć na samozapłon.
Ale to było o tym, jak miało być. A było inaczej. Dlaczego?
Bo pilot polskiego Tu-154 okazał się bardzo dobrym pilotem dlatego poderwał maszynę i odszedł.
A co stało się dalej?
Dalej wiemy, że nie odszedł skutecznie, a odpowiedzi na to dlaczego chyba nie poznamy, bo nie ma już tych drzew, ani wraku, ani pilota.
Możemy sobie wyobrażać, że plan B nie był tak doskonały, jak plan A.
Gdyby zrealizował się plan A nie byłoby „filmu Koli”, „filmu Wiśniewskiego”, „zeznań świadków dla polskiego wywiadu”, „kłopotów z oddaniem wraku”, „kłopotów z czarnymi skrzynkami”, lutowanych trumien i tajnych sekcji zwłok.
I właśnie dlatego pan Klich się „wygina” z podżyrowania „dochodzenia” MAK-u, a pan Graś się irytuje ( w zasadzie właśnie spanikował).
Dlatego polska prokuratura udaje dochodzenie.
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie?
A to już chyba niewiele zostało.
Pozdrawiam
* Hipotez na bazie potwierdzonego faktu wykręcania i ponownego wkręcania żarówek w „lampoczki”. Żeby fałszywe był wiarygodne, prawdziwe musiały nie świecić.
* * Przy założeniu zamachu na ostatni guzik zapięte było wszystko na długo przed zdarzeniem – również dochodzenie MAK-a wraz z końcowym raportem. Dlatego MAK tak nieporadnie „szyje”
*** i nie znamy tego do dzisiaj.
=============
2010-09-30 22:24 | Ania z Poznania
Nasz wybitny Polak, brat, własnie powysyłal odezwę do ambasad i innych znaczących tego świata.
Czy są jakieś granice dyskredytowania kraju na arenie międzynarodowej?
Dziś usłyszałam komentarz osoby niesamowicie stonowanej i grzecznej:"...jego powinna rodzina zamknąć w zakładzie psychiatrycznym, póki nie jest za późno".
Wciąż a mam w uszach jego przemówienie-odezwę do Rosjan.
2010-09-30 22:09 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry wieczór!
Michale, miałem ostatnio w ręku tego Różyckiego w księgarni ZNAKU na Sławkowskiej. Oczywiście skusiły mnie te ósemki, wszystkiego tam po osiem. Jednak zacząłem czytać i ... odłożyłem. Nie kupiłem. Może na razie? Nie wiem. "12 stacji" mam w domu i "Animę" z Zielonej Sowy (stare dzieje).
Dzięki za przypomnienie o poezji, w tym niepoetyckim dla mnie świecie.
Odwróciłem się całkiem od literatury pięknej. Nie mogę się przemóc.
Dzisiaj chciało mi się wyć jak wilkowi, wyć i bić ... ogonem po bokach.
Zacząłem rozumieć, co czują wilkołaki. Zacząłem czuć logikę likantropii.
2010-09-30 20:57 | lelawi
pineryzuje...na dwa..głosy mój złotowłosy.
2010-09-30 20:36 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Ja - bardzo krótko: w nawiązaniu do liczbowych skojarzeń, wczoraj w moje ręce trafił najnowszy tom wierszy Tomasza Różyckiego, "Księga obrotów". Pierwszy raz z tym poeta zetknąłem się... kilka lat temu, rozwiązując próbny arkusz maturalny z języka polskiego. Tam pojawił się temat sformułowany w oparciu o poemat Różyckiego, "Dwanaście stacji"; zadaniem maturzysty było wtedy znalezienie we fragmencie poematu nawiązań do "Pana Tadeusza" (Różycki dosadnie komentował w tym tekście, "Ostry facet..." - pomyślałem sobie).
Najnowszy tomik Różyckiego tworzy 88 wierszy - "ósemek", bo chodzi o wiersze składające się z dwóch strof liczących po osiem wersów.
Przez całą noc znów rozjarzone oko
i wszyscy jesteśmy kościół Internetu.
I czy ty tańczysz teraz przed ekranem,
czy to diabełe znów się przepoczwarza
i pokazuje cycki? Posłuchaj, budzik to pieje,
czy szwarcy fojgiel usiadł na kościanej wiezy?
A ty, czy jęczysz teraz w swej ciemnej
izdebce, gdzie płacz i zgrzyta dziesiątek różańca (...)
Pozdrawiam Was serdecznie, M.
2010-09-30 20:24 | Realista
Co tam bredzisz putinkolubie ociemniały ...?
2010-09-30 19:58 | odcinek
bliskie zależności liniowe..realisto w pinokia nie grają.
2010-09-30 19:50 | lelawy
czyżby marki poszły w dół..no realnie rzecz biorąc mamy teraz europutinki.
2010-09-30 15:01 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry! Kolekcjonerze, zareagowałem na zasadzie: uderz w stół (mikserski), mikrofon się włączy. Zaznaczyłem, że jestem nadwrażliwy po licznych postach tutaj na forum dotyczących rzekomej dwuznaczności, "aktorzenia", dwulicowości, grania fałszywych ról.
2010-09-30 05:43 | kolekcjoner czcionek
witam. Bogdan moj ostatni post w zaden sposob nie byl aluzja ani cienka ani gruba co do roli jaka pan odgrywa na antenie i na GLOB-ie.wiem co pisze bo sam napisalem to co opatrzone jest podpisem kolekcjoner czcionek. nie da sie wykluczyc ze wlasnie od tego momentu ktos wpadnie na genialny sposob zeby tak podpisywac jakies idiotyzmy ale chyba nawet bez mojej pomocy odroznicie to cos od orginalu ;). przyznam sie ze decydujac sie na umieszczenie informacji laczacych Bareje z Calvino ktore zaczerpnolem z wikipedii analizowalem na predkosci czy Bogdan Zalewski nie redagowal na wikipedii wzmianki o tym a jezeli tak co bralem jako duze prawdopodobienstwo w jaki sposob odniesie sie do tego itd itp. co do mojego widzenia mediow w Polsce to ja nie odbieram doslownie postaw na podstawie jednego wywiadu , artykulu czy informacji. moga mnie czasem doprowadzic do bialej goraczki albo euforii ale przez te kilka lat traktuje raczej sprawy dlugodystansowo . najbardziej profesjonalnie znaczy sie skutecznie to z wewnetrznym przekonaniem byc soba i obstawiac to co moralnie jest zgodne z wlasnym sumieniem . nie nalezy lekcewazyc przeciwnikow tylko punktowac ich na dystansie i caly czas sie rozwijac. zreszta co ja bede panu tlumaczyl oczywistosci poza tym mam duze zaufanie co do pana i trzymam kciuki za rozwoj . list Kaczynskiego jest czyms na co czekalem. jest adekwatny do stanu sytuacji. moge sie pod nim spokojnie podpisac. przez nasze elity zostal juz zakwalifikowany jako mega obciach ale obciach to oni odjeb......A......li. Rosja wypuscila na sieci informacje o obciazeniu wina za Smolensk Polske. w tej fazie uwazam to za delikatne symulacje rozwoju przyszlych zachowan po stronie Polskiej. nie zmienia to jednak faktu ze rozpoczeto formowac ustawienia przed prawdziwym spektaklem. nie pisalem tego ale czulem ze car po doglebnych kalkulacjach bedzie raczej wolal zrezygnowac wspolne taplanie sie w bagienku . spolki nawet diabel nie chcial. jezeli zapadnie decyzja druzyna Donaldhinio ma to na co zasluzyla. Makbet o jakim Szekspir nie snil. to chyba tyle narazie. serdecznie pozdrawiam ! do pozniej
2010-09-29 21:53 | lelawy
Wie pan..pana Jarka to ja już ,,nie czytam'' od kancelarii Wałęsopodobnych.
taki nijaki on..kawaler jednym słowem..jego bykowe na powodzian,
taki postulat na marginesie.
Kiedyś trzymałem laskę biskupią jako małolat w posłudze..takie wyóżnienie za moje czytanie..i wie pan co..przez ścierkę..to mnie ubodło i skończyłem z tym tematem...
NIEGODZIEN..jestem..jeno liczę na kumulację..
ps po znajomości pan wykręć..a ja już powien HASŁO..najlepiej bzyka packą na muchy...RMF-FM na pochybel bzykaczkom wystawia dżem.
2010-09-29 21:40 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Lelawy, masz Pan dla mnie za bardzo kręte włosy na klatce schodowej.
Jak krowa, która dużo ryczy a mleka nie daje, tylko jaja sobie jak kura robi pod siebie. To takie jak Pan hybrydy na Kaczyńskiego wołają "kaczka dziwaczka". Takie prawo PO-mięszańców z PO-plątańcami. Taka ich uroda.
Dla kontrastu i ku pamięci słowa Człowieka uczciwego, prawego Polaka.
To coraz większy ewenement w Krainie Brei, Kontynencie Mazi i Planecie Błota:
http://www.pis.org.pl/article.php?id=17794
=============
Jarosław Kaczyński
Polska jest szóstym największym krajem Unii Europejskiej. Obok Wielkiej Brytanii, Polska jest najbardziej wytrwałym sojusznikiem USA w Europie. Jest nieustannie zaangażowana we współpracę polityczną i militarną z Waszyngtonem. Świętej pamięci Prezydent Polski Lech Kaczyński, a także mój rząd partii Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie budowały sojusz dużych i mniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jego osią były kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Zrobiliśmy wiele, aby do struktur europejskich i NATO przybliżyć dawne republiki ZSRR, takie jak Ukraina, a także Gruzja, Azerbejdżan i Armenia oraz Mołdowa. Realizując interesy narodowe i regionalne, zderzaliśmy się z polityką zagraniczną Rosji, która systematycznie odbudowuje swoją strefę wpływów - fakt często pomijany przez amerykańskich i europejskich polityków.
Nasza polityka wpisywała się w tradycje polskiej "Solidarności". Trzeba przypomnieć, że już w czasie pierwszego zjazdu związku zawodowego "Solidarność" (1981 r.) wystosowano specjalną odezwę do narodów Europy Środkowo-Wschodniej, co bardzo zdenerwowało Kreml i Układ Warszawski. Wielu Polaków - w tym członkowie mojego rządu - było zainspirowanych przekonaniami i tradycją narodową w duchu "za wolność Waszą i naszą", uważając, że wolność naszego kraju jest ściśle związana z zapewnieniem wolności i demokracji w wielu regionach Europy.
Jednocześnie, wspólnie z innymi narodami, walczyliśmy o odkłamanie historii Europy Środkowej i Europy Wschodniej, fałszowanej przez wiele dziesięcioleci przez propagandę sowiecką. Obecnie jesteśmy świadkami prób pomniejszania roli naszego regionu w Europie. Takie działania stanowią prezent dla tych państw, które nie uznają wartości demokratycznych i praw człowieka. Mogą wydawać się biznesowo atrakcyjnymi partnerami ale nie przestrzegają wartości i standardów, które dominują w euroatlantyckiej przestrzeni politycznej.
Dzisiaj sytuacja jest całkiem inna w okresie poszerzenia UE w 2004 r. Niemniej, nasz priorytet powiększania roli Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje niezmienny i wierzymy, że działa on w interesie sojuszu transatlantyckiego. Kraje, które niedawno odzyskały wolność i zerwały z Moskwą - także dzięki fenomenowi polskiej "Solidarności" - oczekują partnerskich i poważnych relacji z Waszyngtonem.
Relacje pomiędzy Europy Środkowo-Wschodnią i USA muszą być ulicą dwukierunkową. Kraje naszego regionu również są zaniepokojone polityką Teheranu czy sytuacją na Bliskim Wschodzie niemniej, nasz region musi mięć zapewnioną ochronę i bezpieczeństwo. Piszę o tym niedługo po przeprowadzeniu wspólnych manewrów wojskowych Rosji i Białorusi pod kryptonimem "Zapad", gdzie "wrogiem" był mój kraj.
Jesteśmy stabilnym członkiem struktur międzynarodowych, jak NATO i Unia Europejska. Gramy także w innych międzynarodowych zespołach. Ale dla zapewnienia naszego interesu państwowego nie możemy wykluczyć raz na zawsze, prawa weta przy decyzjach tych struktur, które będą sprzeczne z naszymi aspiracjami i priorytetami. Skądinąd, w Unii Europejskiej dwa z trzech państw używających najczęściej instrumentu weta to "prymusi" integracji europejskiej, kraje bardzo zaangażowane w jej pogłębienie: Niemcy i Belgia. Oznacza to, że można jednocześnie kochać zjednoczoną Europę i twórczo sprzeciwiać się niektórym jej aspektom.
Nie doszło do instalacji elementów projektu tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Za to pojawia się coraz więcej sygnałów, że maleje zaangażowanie Ameryki w Europie. To źle dla obu stron. Niestety, sytuacja ta ma miejsce podczas gdy neoimperialna polityka zagraniczna Moskwy nie budzi kontrreakcji ze strony największych politycznych rozgrywających w Europie i Ameryce. Zacieśnianie bilateralnej współpracy największych państw europejskich z Rosją, podyktowane względami ekonomicznymi, niesie ze sobą poważne konsekwencje polityczne i zmniejsza znaczenie Unii Europejskiej.
Europa w 2010 roku jest zdominowana przez największe państwa członkowskie UE w dużo większym stopniu niż to miało miejsce w roku 2004. Traktat Lizboński nie pomógł zrealizować obietnicy znacznego zwiększenia roli Europy w polityce międzynarodowej. Ten instrument nie załagodził także skutków światowego kryzysu finansowego.
W życiu potrzebne są przyjaźnie, a w polityce - sojusze. Przyjaźni nie buduje się poprzez egoizm, sojuszy zaś nie cementuje się przez zapominanie o sojusznikach. W tym drugim kontekście przykład Gruzji jest charakterystyczny: polityka ustępstw wobec Rosji ze strony dotychczasowych europejskich i pozaeuropejskich sojuszników nie zachęca innych państw do bycia z układem euroatlantyckim na dobre i na złe. Polski publicysta Juliusz Mieroszewski, który po 1945 roku nie wrócił do Polski okupowanej przez sowieckie wojska, protestując w ten sposób przeciwko narzuceniu rosyjskiej i komunistycznej dominacji w naszym regionie Europy, pisał na emigracji, że aby polityka była skuteczna musi być najpierw moralnie słuszna.
Tę starą prawdę chciałbym zadedykować głównym aktorom dzisiejszej międzynarodowej sceny politycznej. Należy respektować interesy nie tylko największych, ale też średnich i małych państw. Należy wrócić do standardów i obyczajów, które były dla wielu ludzi i narodów podstawą wiary w lepszy świat. Należy odkurzyć drogowskazy wartości w polityce międzynarodowej.
Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej.
=============
Informacje z bloga europosła Ryszarda Czarneckiego
http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/post/233895,poslanie-kaczynskiego-do-ambasadorow-i-europoslow
=============
Posłanie Kaczyńskiego do ambasadorów i europosłów
Dzisiaj po południu do wszystkich ambasadorów krajów członkowskich UE, akredytowanych w Polsce, a także ambasadorów Szwajcarii, Norwegii, USA, Kanady, Izraela oraz m.in. krajów wchodzących w skład Partnerstwa Wschodniego (Ukraina, Białoruś, Mołdowa, Armenia, Gruzja, Azerbejdżan), został wysłany tekst byłego premiera, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, będący jego analizą kierunków polityki zagranicznej Polski w ostatnich latach oraz relacji między Unią a Rosją, a także stosunków między Brukselą a krajami, które stanowiły część ZSRR, a teraz opuściły lub chcą opuścić rosyjską strefę wpływów.
Tekst ten - w języku angielskim - otrzymali również wszyscy posłowie do Parlamentu Europejskiego z 27 krajów członkowskich UE.
=============
2010-09-29 21:25 | Realista
"Ja uważam tego posła za człowieka wybitnego, patriotę i jednego z najinteligentniejszych parlamentarzystów, jakich do tej pory mieliśmy: "
I dlatego od "nocnej zmiany" ze strachu przed nim zaczęto robić z niego oszołoma za pomocą pineiryzacji.
2010-09-29 21:15 | lelawy
ok.
Pan Bogdanie w polityce dom rozinny..wychowanie..tez byłem ministrantem..na bok.
jazgot klatki schodowej..pan w nim żył czy obserwował..FOTOGRAFOWAŁ świat obcy NOWO Fe...dla mamy i taty światełko w tunelu..dla pana?..dla pana ciekawie daleki..na wsi tak nie było..jeno muuu ma pan syndrom muuućki ukochanej.
2010-09-29 21:07 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Koniec szumów, zlepów, ciągów.
W każdej ulubionej przeze mnie kompozycji włączającej do procesu twórczego element przypadku, sprzężeń, przydźwięków, jazgotu, stylistyki garażowej, takie "brudne" elementy w pewnym momencie zostają wyciszone.
Po salonowej zabawie - w stychomytie, czas na poważny namysł i lekturę.
Czyli kolejny
:
Oto wywiad z "Frondy" - jak zauważyłem pisma "obciachowego" dla totalniaków, magazynu, który ja uwielbiam czytać i często się z nim zgadzam. Na dodatek jest to rozmowa z PUBLIC ENEMY NUMBER ONE dla ludzi mających się za rozumną elitę: Antonim Macierewiczem. Ja uważam tego posła za człowieka wybitnego, patriotę i jednego z najinteligentniejszych parlamentarzystów, jakich do tej pory mieliśmy:
http://fronda.pl/news/czytaj/zbrodnicze_zaniedbania
=============
Istnieją przesłanki, by stwierdzić, że przed wylotem rządowego Tupolewa zdawano sobie sprawę, że samolot może być niesprawny – mówi portalowi Fronda.pl Antoni Macierewicz.
Czy mając dzisiejszą swoją wiedzę powtórzyłby Pan określenie „zbrodnia” w kontekście katastrofy smoleńskiej?
Użyłem określenia „zbrodnia” nie w kategoriach prawnych, tylko moralnych. Zastrzegłem, że używam go w sensie potocznym, jako wyraz moralnego potępienia dla tego, co się wydarzyło. Dla ludzi, którzy słuchali mojego wystąpienia, to było oczywiste. W takim rozumieniu - powtórzyłbym je i teraz.
Przez media przelała się wtedy fala krytyki.
Manipulowanie moimi słowami, atak mediów i polityków, które wtedy się rozpoczęły, miały być elementem stygmatyzowania sejmowego zespołu i mojej roli w wyjaśnianiu tej tragedii. Kilka dni po mojej wypowiedzi prokurator Krzysztof Parulski, prowadzący śledztwo, stwierdził, iż w Smoleńsku doszło do przestępstwa. Nikt jednak nie analizował, o co mu chodziło. Dziennikarze nie pytali, jakie przestępstwo miał na myśli i kto je popełnił.
Na czym polega zbrodniczość w rozumieniu, o którym Pan mówi?
Działania naszego zespołu koncentrują się wokół trzech problemów: drogi do Smoleńska – czyli przygotowań do wizyty, przebiegu samej katastrofy oraz wydarzeń już po katastrofie. Na wszystkich tych etapach mamy do czynienia przynajmniej z zaniechaniami. Niektóre są tak skandaliczne, że trzeba je nazwać właśnie zbrodniczymi zaniechaniami...
Czy ustaliliście Państwo coś, czego nie udało się ustalić prokuratorom?
Wykazaliśmy, że przygotowania były niechlujne, lekceważące oczywiste zagrożenia a kluczem było wydzielenie z uroczystości odrębnej wizyty Premiera Tuska przygotowywanej od dawna w tajemnicy przed Prezydentem. Wykazaliśmy też, że kontrolerzy podawali błędne dane a równocześnie do końca upewniali pilotów, że są „na ścieżce i na kursie”. A wreszcie wykazaliśmy, że Tusk stara się zamieść wszystko pod dywan i dlatego odrzucił propozycje Miedwiediewa działania wspólnej grupy śledczych i przyjął konwencję chicagowską, choć jest dla Polski mniej korzystna niż porozumienie z 1993 roku.
Nie wiem, jak te ustalenia mają się do pracy prokuratury, ponieważ nie wiadomo, co ustalili śledczy. Podobnie wygląda praca zespołu ministra Jerzego Millera. Z kolei Edmund Klich (za zgodą swojego zwierzchnika - premiera Donalda Tuska) informuje chętnie, ale często informacje podawane wieczorem przeczą tym z rana. I to jest nie tylko przejaw manipulacji, to jest także przykład lekceważenia i świadomego wprowadzania w błąd opinii publicznej przez organa państwowe.
Prokurator generalny Andrzej Seremet zapowiadał wielokrotnie, że w tym śledztwie wszystko będzie transparentne. Media powtarzały, że w tej sprawie nie może być tajemnic, że wszystko będzie się działo na oczach opinii publicznej. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Opinia publiczna jest pozbawiona informacji o przebiegu śledztwa i nie ma możliwości wyrobienia sobie własnego zdania o tej katastrofie. Społeczeństwo ma zostać zaskoczone autorytatywnymi rozstrzygnięciami i nie będzie w stanie ocenić ich wiarygodności.
Na czym opiera się więc praca Pana zespołu? Nie otrzymują Państwo dokumentów od prokuratury?
Nie otrzymaliśmy od prokuratorów żadnych materiałów. Prowadzimy w pełni odrębne postępowanie. Prokuratura pod naciskiem administracji państwowej i niektórych mediów przejawia niechęć do działalności sejmowego zespołu i demonstruje brak możliwości współpracy z nami. Efektem takiego stanowiska jest próba odcięcia nas od dokumentacji. Są jednak świadkowie, są publicznie dostępne materiały…
Czym Pan tłumaczy takie stanowisko?
Sytuacja Prokuratury jest trudna. Spoczywa na niej olbrzymia odpowiedzialność. A możliwości działania w wyniku zakreślenia ram politycznych śledztwa oddających Rosji panowanie nad całym postępowaniem – są bardzo ograniczone. Osobną sprawą jest pytanie, czy Prokuratura wyczerpała wszystkie swoje możliwości i – zważywszy na wagę tego śledztwa - stanęła na wysokości zadania. W efekcie wszystkie organa Państwa odpowiedzialne za to postępowanie biernie przyglądają się, jak Rosjanie niszczą dowody tak istotne dla wyjaśnienia smoleńskiej katastrofy.
Czy polskie ustalenia mogą być inne niż rosyjskie, skoro to Rosjanie prowadzą śledztwo?
Do końca nie wiadomo, jakie materiały otrzymaliśmy od strony rosyjskiej i jakie są dotychczasowe ustalenia rosyjskiego śledztwa. Choć już po godzinie od tragedii Rosjanie znali główne przyczyny katastrofy: winni byli polscy piloci, wywierano na nich presję, byli nieudolni i słabo wyszkoleni, była mgła.
W postępowaniu widać ogromne niechlujstwo. 21 września oświadczono, że zarówno rosyjski komitet MAK jak i polscy akredytowani zakończyli zbieranie materiałów związanych z katastrofą. Tymczasem wiemy, iż dotychczas nie przesłuchano jednego z najważniejszych świadków - pana Krasnokudzkiego, który przebywał w wieży kontroli lotów na smoleńskim lotnisku. Nie dotarli do niego także zajmujący się tą sprawą dziennikarze. Rozmawiano z Plusninem, z Ryżenką. Ciekawe, dlaczego nie udało się dotrzeć do Krasnokudzkiego? Może dlatego, że to ważny rosyjski pułkownik, który przedtem dowodził smoleńskim garnizonem. Jest jeszcze wiele pytań, na które wciąż nie ma odpowiedzi. Jak wygląda analiza rosyjskich procedur lądowania? Jakie są ustalenia badania wraku samolotu? I wreszcie - co wynika z zapisu rejestratora parametrów lotu? Przecież zapis ten znany jest polskiej Komisji i prokuraturze od miesięcy, lecz z niewiadomego powodu został utajniony przed opinią publiczną. W tej sytuacji bezkarnie można snuć tezy o winie pilotów… Taki stan rzeczy powoduje, że państwo polskie jest bezradne wobec rosyjskiego dyktatu.
Jak Pan ocenia doniesienia o tym, że oficerowie Biura Ochrony Rządu nie byli obecni na lotnisku w Smoleńsku?
Według mojej wiedzy Biuro z góry założyło, że nie będzie kontrolowało i zabezpieczało ani lotniska, ani wieży, a funkcjonariusze nie będą obecni podczas lądowania na płycie lotniska. I to w sytuacji, gdy wiedziano, że rosyjskie służby specjalne podejmują nieustalone ze stroną polską działania w związku z tą wizytą. To zaniedbanie szefostwa BOR rzuca dramatyczne światło na ówczesne wydarzenia.
Jakie są inne?
Nie dopełniono szeregu obowiązków. Po sygnale z Kancelarii Prezydenta, iż lotnisko smoleńskie nie spełnia niezbędnych warunków, zaplanowano sprawdzający rekonesans. Trzykrotnie odwoływano wyjazd grupy, która miała zbadać lotnisko. I nigdy tego lotniska nie sprawdzono. Mimo niepokojących sygnałów - nikt nie pofatygował się, by obejrzeć płytę startową czy tzw. wieżę kontroli lotu, nie mówiąc już o sprawdzeniu kontrolerów. Nie przestrzegano instrukcji HEAD, która określa zasady organizacji przelotów najważniejszych osób w państwie. Np. zignorowano zapis tej instrukcji, iż obowiązkowo musi być podstawiony zapasowy samolot. Lekceważono wszystkie zasady i sygnały niebezpieczeństwa… Na to zwracał niejednokrotnie uwagę zespół sejmowy. Być może ustalili to również śledczy, choć rozmowy podczas sierpniowego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości pokazały, że raczej tymi problemami się nie zajmowano.
Czy te zaniedbania mogą zakończyć się postawieniem zarzutów?
Powinny. Wycofanie się premiera Donalda Tuska z propozycji rosyjskiego prezydenta współpracy podczas prowadzenia śledztwa oraz wybranie konwencji chicagowskiej, a nie polsko-rosyjskiej umowy wojskowej, było zaniechaniem. Tak wynika z opinii profesor Krystyny Pawłowicz. W całej sprawie możemy mieć do czynienia również z matactwem, czyli świadomym zacieraniem i niszczeniem dowodów. Jak inaczej można nazwać stanowisko rządu Donalda Tuska, że strona polska nie ma żadnej możliwości wywierania presji na stronę rosyjską? A w tym czasie na lotnisku w Smoleńsku niszczeje wrak rządowego Tupolewa. Tusk odsyła opinię publiczną do prokuratury. Z kolei prokurator Seremet tłumaczy, że nie ma żadnego wpływu na całą sytuację, ponieważ wrak jest w gestii władz administracyjnych Federacji Rosyjskiej, a nie prokuratury. Panowie przerzucają się w mediach wyjaśnieniami a jeden z głównych dowodów niszczeje na rosyjskim lotnisku. Takie działanie polskiego Premiera prowadzi do niszczenia dowodów w śledztwie. A to jest matactwo.
Czy lot 10 kwietnia był przez stronę polską traktowany inaczej niż pozostałe? Może w Polsce stale nie przestrzegało się instrukcji HEAD?
Nie mamy jeszcze ostatecznych wyników analizy tej sprawy. Jednak porównanie przygotowania do podróży do Smoleńska premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego pokazuje wyraźnie, że do wizyty 7 kwietnia przykładano dużo większą wagę niż do wizyty zaplanowanej kilka dni później. Przed wylotem 10 kwietnia panował ogromny chaos.
Czym się objawiał?
Jeden z członków załogi o locie z Prezydentem RP dowiedział się na kilka godzin przed wylotem. Było to niezgodne z instrukcją. Służby nie przygotowały samolotu zapasowego, wymaganego przez instrukcję HEAD. Zapasowego samolotu nie było. Tupolew 101 był jedynym samolotem wojskowym, którym mógł lecieć prezydent. Drugi Tupolew był w naprawie. I w tej sytuacji zapis instrukcji został po prostu zignorowany.
Innych samolotów nie było, ponieważ szef MON Bogdan Klich unieważnił przetarg na zakup nowych maszyn (równocześnie stwierdził, że 136. specjalny pułk lotnictwa transportowego nie gwarantuje bezpieczeństwa realizacji swoich zadań!).
Czy dojście do prawdy w tej sprawie jest Pana zdaniem możliwe, skoro oddaliśmy śledztwo Rosjanom?
Tak, mam nadzieję, że poznamy tę prawdę. Nawet jeśli będzie różna od tego, co zostanie oficjalnie ogłoszone przez Rosjan i ministra Millera. Materiału na ten temat jest tak wiele, że ukrycie prawdy będzie niemożliwe. Obawiam się tylko tego, że prawda o katastrofie smoleńskiej może podzielić losy np. prawdy o współpracy byłego prezydenta ze Służbą Bezpieczeństwa. Wiedza na ten temat została urzędowo potwierdzona przez ministra spraw wewnętrznych, ale przez osiemnaście lat nie przyjmowano jej do wiadomości. Także tu siła polityczna może próbować zagłuszać siłę dowodów. Ale do czasu…
Czy ktoś w Polsce poza Pana Zespołem będzie w stanie podważyć ustalenia rosyjskich śledczych?
Postępowanie rosyjskich śledczych każe być bardzo sceptycznym wobec przyszłych ustaleń dotyczących przyczyn katastrofy. Ale jest szansa, że sprawą katastrofy zajmie się międzynarodowa komisja. W jej powstanie zaangażowało się wiele osób - w ciągu dwóch miesięcy pod apelem o powołanie takiej Komisji podpisało się prawie 300 tysięcy osób. Akcję prowadzono przy bardzo niechętnej postawie większości mediów i polityków. Tysiące podpisów nie zrobiły wrażenia na polskim premierze Donaldzie Tusku, ale zrobiły na amerykańskich kongresmanach. Bo apel podpisało prawie 50 tysięcy Polaków - obywateli USA. I dlatego mam nadzieję, że taka Międzynarodowa Komisja powstanie. I będzie miała dużo większe możliwości wyjaśnienia przebiegu tej katastrofy.
Czy jednak nie jest już za późno, by powołać taką komisję? Przecież dowody w tej sprawie niszczeją od miesięcy.
Nie, nie jest za późno. Komisja badająca zbrodnię katyńską została powołana aż 12 lat po niej. Oczywiście, dowody w sprawie katastrofy niszczeją, został wycięty las dookoła lotniska, zdemontowano istotną część wraku Tupolewa. Nie wiemy, co stało się z kokpitem samolotu… Ale nawet w tej dramatycznej sytuacji nie jest za późno na powołanie międzynarodowego zespołu, który zbadałby sprawę. Wyjaśnienie katastrofy będzie możliwe, tylko trudniejsze. Rozmawiałem na ten temat z posłem do Parlamentu Kanadyjskiego, Przewodniczącym Andrew'em Kanią. On, podobnie jak wielu kongresmanów USA, jest przekonany o celowości powołania takiej Komisji.
W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Bogdan Borusewicz pytany w Ottawie, dlaczego obchody rocznicy zbrodni katyńskiej zostały podzielone na dwie oddzielne uroczystości, powiedział, że dzięki temu uratowało się sześciu senatorów.
Marszałek Borusewicz rzeczywiście użył takiego sformułowania. Ludzie, którzy mi o tym mówili, byli naprawdę zszokowani. W ich odczuciu słowa Borusewicza mogły sugerować, że były jakieś przesłanki, mówiące o możliwej tragedii. Moim zdaniem wypowiedź pana Marszałka świadczy albo o ogromnej niezręczności, albo o arogancji. I jest skutkiem atmosfery narastającej wokół śp. Prezydenta. Atmosfery organizowanej przez ludzi, mówiących, iż należy „wypatroszyć Kaczyńskiego”, używających języka, który miał znieczulić ludzi i wzbudzić agresję wobec środowiska niepodległościowego.
Czy kampania nienawiści, rozpętana w Polsce przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu, mogła być przyczyną zaniedbań związanych z wylotem 10 kwietnia do Smoleńska?
Moim zdaniem na pewno się do nich przyczyniła, doprowadziła do pewnego rozprzężenia służb, np. Biura Ochrony Rządu. W innej sytuacji nie byłoby możliwe, by szef BOR gen. Janicki mógł powiedzieć publicznie, iż nie wiedział, kto leci tym samolotem. Gen. Janicki stwierdził to dziesięć dni po tragedii. Nie poniósł żadnej odpowiedzialności za zaniedbania, do których dopuścił przy organizacji ochrony Prezydenta.
Istnieją przesłanki do stwierdzenia, że 10 kwietnia przed wylotem zdawano sobie sprawę, że samolot może być niesprawny. Zlekceważono tę informację. Ciągłe lekceważenie Prezydenta RP i jego bezpieczeństwa zaowocowało tym, że ktoś uznał, że lepiej nie widzieć, iż samolot może być niesprawny. Wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego, uznali, że jakoś to będzie. Nie było...
Czy widząc ogrom zaniedbań, które miały miejsce przed wylotem 10 kwietnia, nie boi się Pan rozmycia odpowiedzialności za nie?
Oczywiście, boję się. We wstępnym raporcie z prac naszego zespołu z sierpnia 2010 roku wskazywaliśmy, że odpowiedzialność polityczną za katastrofę ponosi premier Donald Tusk i ministrowie Radosław Sikorski, Tomasz Arabski, Bogdan Klich, Jerzy Miller, gen. Marian Janicki. Na odpowiedzialność tych osób wskazywał również prezes Jarosław Kaczyński podczas Zgromadzenia Obywatelskiego dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Ci ludzie powinni odejść z zajmowanych stanowisk. To się nie dzieje, bo rząd i establishment boją się spojrzeć prawdzie w oczy. Sądzą, że sprawę śmierci Prezydenta i polskiej elity politycznej da się wdeptać w ziemię, zepchnąć na margines, sprowadzić do poziomu zwykłego nieszczęśliwego wypadku. Kurczowo trzymają się tej wersji i tym samym przygotowują sobie marny los. Bo prawda wyjdzie na wierzch, a winni poniosą konsekwencje. Tym większe, im bardziej dziś lekceważą swoją odpowiedzialność.
Czy nie ma Pan poczucia, że polski rząd wolał oddać śledztwo Rosji, żeby nie zadawać pewnych pytań? Że wolał sam nie sprawdzać, czy to nie był zamach, żeby nie musieć reagować, nie musieć podejmować decyzji np. o wypowiedzeniu wojny?
Rzeczywiście rząd Tuska zachowuje się tak, jakby się bał uczciwego i transparentnego śledztwa. Ciągle słyszymy, że czegoś nie wolno mówić, na coś trzeba cierpliwie czekać. Ale Tuskowi nie chodzi o polską rację stanu, lecz o losy grupy ludzi odpowiedzialnych za tę tragedię. Stąd próba zasłaniania się Rosją. Ujawnienie prawdy jest konieczne. Nie ma takich okoliczności politycznych, które mogłyby nas powstrzymać przed dochodzeniem do niej. Sprawa konsekwencji politycznych musi być analizowana i realizowana odrębnie. Najpierw należy zebrać fakty, zestawić je i wyciągnąć wnioski, a potem podejmować działania polityczne. Odwrotna sytuacja nie powinna mieć miejsca. To postawa wasalna.
Badając przyczyny katastrofy smoleńskiej na pewno należy także wziąć pod uwagę kwestię zamachu. I nasz Zespół ten wątek bada. Bierzemy też pod uwagę niesprawność samolotu remontowanego wcześniej w Samarze i tzw. nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Nie wiem dzisiaj, która z hipotez jest bardziej prawdopodobna. Myślę, że w całej sprawie dominuje odpowiedzialność strony rosyjskiej, że ktoś odpowiada za naprowadzenie Tu 154 w taki sposób, że uratowanie się graniczyło z cudem. Kontroler rosyjski miał obowiązek wydać zgodę lub zakaz lądowania. Zakazu nie wydał i powtarzał: „jesteście na kursie i na ścieżce…”. To znaczy, że zgadzał się na lądowanie. A przecież konsultował to wcześniej z centralą w Moskwie. Tak więc bezpośrednia odpowiedzialność wydaje się oczywista. Jednak nawet przy takim działaniu strony rosyjskiej piloci podjęli nieprawdopodobny wysiłek uratowania pasażerów. Być może, gdyby nie niechlujność w przygotowaniach lotu, próby te okazałyby się skuteczne.
Czy Pana zespołowi udało się ustalić wątpliwości dotyczące samego przebiegu katastrofy? Czy wiedzą Państwo na przykład, co nad Smoleńskiem robił wojskowy Ił?
Sprawa odtworzenia przebiegu tragedii jest dla nas najtrudniejsza. Zdecydowana większość materiałów dotyczących tego znajduje się w rękach rosyjskich. W wyniku świadomych działań administracji Donalda Tuska materiał, którym dysponuje Polska, jest bardzo niepełny. Musimy się obracać w kręgu hipotez. Nie wiadomo, jaki był cel lotu tej maszyny, kto nią leciał, ani nawet kiedy dokładnie Ił próbował lądować na smoleńskim lotnisku. Wiemy, że był to lot ujęty w planie między lądowaniem Jaka i Tu-154. To też ważna różnica w stosunku do wizyty Donalda Tuska. Samolot polskiego premiera korzystał ze specjalnych zasad towarzyszących lądowaniom premiera Putina – ze względu na bezpieczeństwo przestrzeń powietrzna została zamknięta dla wszystkich innych samolotów. 10 kwietnia tego przywileju już nie było… Również sprawa określenia momentu katastrofy Tupolewa nie została ostatecznie rozwiązana i wciąż są w tej sprawie rozbieżności. Przypominam, że są relacje dziennikarskie, według których polski samolot rozbił się o godzinie 8:39, a nie 8:41. A rosyjski minister Szojgu mówił o 8.50.
Śledczy mogą mieć lepszą wiedzę?
Oczywiście, zarówno prokuratora, jak i premier Tusk znają cały przebieg katastrofy. Jest on odwzorowany w tzw. skrzynce szybkiego dostępu – ATM, rejestrującej działania urządzeń oraz notującej wszystkie parametry lotu. Jej kopia znalazła się w polskich rękach już kilka dni po katastrofie. Polscy prokuratorzy dysponują tym materiałem. Mimo zapewnień o przejrzystości śledztwa Polacy do tej pory nie mogli poznać wyników analizy tych zapisów i przebiegu katastrofy.
Czym Pan to tłumaczy?
Arogancją władzy i lekceważeniem opinii publicznej. Ale też strachem przed ujawnieniem prawdy. I dzieje się to przy akceptacji lub milczącym przyzwoleniu większości mediów i części społeczeństwa polskiego.
W jaki sposób Pana zdaniem katastrofa smoleńska została wykorzystana w polskiej polityce?
Od samego początku wykorzystywano ją do wywierania presji na opozycję. Dochodzenie prawdy i szukanie przyczyn wypadku Tupolewa jest traktowane jako próba nieuczciwego ataku na rząd i wykorzystywania tragedii do doraźnych celów politycznych. Argumentów tych używano nawet – a może szczególnie - wobec osób rodzinnie dotkniętych tą tragedią. Każdy, kto podejmuje temat dramatu z 10 kwietnia, stawia niewygodne pytania, żąda odpowiedzi na nie i konkretnych działań wobec strony rosyjskiej, jest brutalnie atakowany przez partię rządzącą i większość mediów.
Czy zgodziłby się Pan z tezą, że katastrofa smoleńska i polska reakcja na nią pozwoliła Rosji zdominować jeszcze bardziej nasz kraj?
To trafna diagnoza. Katastrofa smoleńska stała się punktem zwrotnym. Ten zwrot był przygotowywany od lat, to narastało. Pierwszą odsłoną przygotowań była wojna w Gruzji w 2008 roku, potem była inicjatywa posła Stefana Niesiołowskiego, by zbrodni katyńskiej odebrać status ludobójstwa. Ostateczny zwrot dokonał się po 10 kwietnia. W międzyczasie rząd Tuska przeszedł do porządku dziennego nad nową doktryną dominacji rosyjsko-niemieckiej w Europie, którą zaproponował Władimir Putin 1 września 2009 roku na Westerplatte. Premier Rosji mówił tam o budowie wraz z Niemcami wielkiej Europy. Sięgnął - zapewne nie przypadkiem - do słownictwa z lat 30. XX wieku. W Polsce ten projekt jest wprowadzany poprzez próbę ograniczenia podmiotowości naszego państwa. Sprawa katastrofy staje się narzędziem ułatwiającym wasalizację, uprzedmiotowienie państwa polskiego. Mam nadzieję, że te zamiary się nie powiodą.
Pana zdaniem nie przeszliśmy jeszcze granicy, zza której nie będzie powrotu?
Narody, póki istnieją, nigdy nie przechodzą takiej granicy. Dzieje Polaków, zresztą nie tylko, przekonują, że zawsze można się odrodzić. Wiele narodów było w przeszłości skazywanych na zagładę, ale jednak się odradzały i zaczynały walczyć o swoją podmiotowość. W Polakach tkwią ogromne pokłady siły. To raczej na wysiłki ludzi, którzy dążą do uprzedmiotowienia Polski, patrzę jako na skazane na przegraną.
Kilka tygodni temu prokurator Andrzej Seremet powiedział, że prokuratura będzie w pełni niezależna dopiero, gdy będzie miała autonomię budżetową. Teraz jej nie ma. Czy Pana zdaniem mogła to być próba zaalarmowania opinii publicznej, że śledczy spotykają się z naciskami politycznymi w sprawie katastrofy smoleńskiej?
W rękach premiera i koalicji znajdują się dwa potężne narzędzia wywierania wpływu na prokuraturę. Przede wszystkim sprawa pieniędzy, czyli budżetu prokuratury. Drugim narzędziem jest zapis ustawowy, mówiący, że prokurator generalny składa sprawozdania tylko przed premierem. Nie musi składać sprawozdań żadnemu innemu przedstawicielowi organów państwowych ani opinii publicznej. Próbuje się interpretować ten przepis nawet jako zezwalający na odmowę informacji dla przedstawicieli Sejmu. Podporządkowanie premierowi i izolacja od Sejmu i opinii publicznej przedstawiane są jako niezależność. W istocie te rozwiązania dają premierowi możliwość wpływania na decyzje prokuratury. Stąd widoczna bezradność śledczych i arogancja Premiera oraz ministra Millera. Ale proszę mi wierzyć, to wszystko do czasu...
Rozmawiał Stanisław Żaryn 2010-09-29 21:07 | lelawy
często gęsto..
...ale koledzy..odwróćcie tabele.
2010-09-29 20:59 | Realista
Lelawy a kto CI później wylewa zawartość tego wiadra ... ?
2010-09-29 20:42 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Często Pan sobie tak kadzisz, Lelawy?
Jednego grosika rozmienić się nie da.
2010-09-29 20:39 | Realista
To niechybnie zaraz Nas/Mnie zabredzisz.
2010-09-29 20:38 | lelniwy
LITANIA POKORY
Nie uwazaj sie za swietego
- próbuj nim zostac.
Nie uwazaj sie za lepszego
- badz lepszy dla innych.
Nie uwazaj sie za prowadzacego
- pozwól sie prowadzic.
Nie uwazaj sie za godnego kogos
- badz jego godzien.
Nie uwazaj sie za madrego
- ucz sie cale zycie.
Nie uwazaj sie za kogos kim nie jestes
- steraj sie byc soba.
Nie uwazaj sie za wazniejszego
- naucz sie zyc w cieniu innych.
Nie uwazaj sie za pepek swiata
- stan sie jego paznokciem.
Lukasz Tara
porada dlq lelawego..
jeśli nie ma stałej opieki, można postawić przy łóżku wiadro z odrobiną zimnej wody i dodatkiem płynu VC 120, który neutralizuje mocznik- wiadro może wtedy stać kilka godzin z zawartościa, czekającą na wylanie przez dochodzącego opiekuna.
nad wiadrem- krzesło z dziurką
2010-09-29 20:28 | lelawy
rozmieniają mnie tu na drobne..monety dla wioślarza który zmierza do spichlerza..żaboJADY
2010-09-29 20:19 | bogdan.zalewski@rmf.fm
To prawda, Realisto!
Ja to Ty a Ty to Marek.
Wszystko to ściema i prowokacja.
2010-09-29 20:12 | Realista
Nie możesz przeżyć, że na tym GLOBIE jest nas takich trzech jak jeden mąż ...?
Nawet jakbym chciał skrytykować Bogdana to nie mogę bo Bogdan to ja, ja to Bogdan, Marek to ja, ja to Marek, Marek to Bogdan, Bogdan to Marek.
Musisz zrozumieć, że to nie fair siebie krytykować.
Mamy wspólną tożsamość. :-)
2010-09-29 20:10 | bogdan.zalewski@rmf.fm
To jest solilokwium, Lelawa duszo.
A Pana bełkot składa się głównie z echolalii.
Traktuję Pana jak Przerywnik.
Pasujesz mi Pan chwilami do muzycznej koncepcji jako interludium dźwiękowe z kamery pogłosowej.
Jednak chwilami będę wyciszał Pana szumy.
Bo ileż można?
2010-09-29 19:37 | lelawy
,,2010-09-29 15:16 | Realista
Widocznie mają w tym interes...
Kaczyński nie wybudowałby stadionu Wejchertowi.
Nie nagradzałby sługusów sbecji.
2010-09-29 14:03 | Marek
Prawdę powiedziawszy sporą część winy za potężną niechęć do rządu Tuska powinni wziąć na siebie dziennikarze. Takiej nagonki na opozycję (na PiS), jaką ostatnio obserwowaliśmy nie było w chyba nawet w Polsce stalinowskiej.
Osłona medialna działań nieudolnego rządu również przypomina zatęchłą komunę. Do tego Smoleńsk, setki poszlak, setki matactw, kłamstw, zaniechań Prokuratury i rządu, i skojarzenia ze stalinizmem gotowe.
Media są od kontrolowania przede wszystkim władzy. Tak się dzieje w każdym kraju demokratycznym.
Gdy media atakują opozycję, gdy posuwają sie do zmasowanych nagonek na opozycję, osłaniając nieudolną i skorumpowaną władzę, to znaczy, że zbliżylismy się do autorytaryzmu. Stąd fatalne skojarzenia na hasło - "tusk".
2010-09-29 13:57 | Realista
Parafrazując.
Rozkradną nas tuski i komory.
Co widać, słychać i czuć.
Marku
Dzięki tuskowi mamy święty spokój.
Jak nic się nie dzieje to jest spokojnie.
2010-09-29 13:47 | Marek
Elity polityczne możemy oceniać przede wszystkim na podstawie skutków ich działań. W przypadku obozu dziś rządzącego, zwłaszcza rządu Tuska, są to skutki fatalne ... F A T A L N E!
Nawet gdyby się okazało prywatnie, że p.Donald w dalszym ciągu jest miłym, sympatycznym facetem, któremu trudno jest cokolwiek w prywatnym kontakcie zarzucić, to i tak wymowa faktów jest porażająca.
Niech ktoś wskaże na pozytywne skutki rządów Donalda Tuska (poza wyciszeniem nieprawdopodobnej histerii antyrządowej w mediach; zamienionej aktualnie w medialną histerię antyopozycyjną).
Poprosimy zatem o jakiekolwiek pozytywne skutki działania rządu Donalda Tuska. Prosimy tak już od kilku miesięcy i nikt"
cytatowałem wyżej temat do analizy zdań..
pytanie za punktów 100...dialog to czy monolog uczeni w piśmie kamraci?
2010-09-29 19:31 | lelawy
daj mi DOWÓD..daj mi noge daj mi nogę bo beznogi ŻyćNIEMOGĘ.
2010-09-29 19:25 | lelawy
Taki CZAPAJEW był kiedyś..na mediach..pod prądem paracował..
to jednak lepsze od dopalaczy..rozum zostaje..czyt. ROZUM
REALNIE rozumek..to polityka..
REALISTO...znajdż mi wpis..tu razem z MARKIEM..w dwóch osobach..wpis właśnie w którym powiedziałeś ,,bogusiowi NIE!!!..zawsze zgadzam się''
prawdopodobieństwo lizusostwa 100% centuiu umysłowy
2010-09-29 19:18 | Realista
Pomyliłeś bełkocie czasoprzestrzenie.
2010-09-29 19:15 | lelawy
mieliśmy..kto znaczy się? Pan? a w ilu osobach pan pisuje..Marku?
2010-09-29 19:07 | Realista
Było nie kasować.
Mielibyśmy namacalny dowód na jego niepoczytalność umysłową.
:-)
2010-09-29 18:56 | lelawy
w której przepisał wypowiedzi Marka, nie dając ich w cudzysłów''''''''''
adwokat diabła.
2010-09-29 18:32 | lelawy
wykasował pan..czego pan nie rozumie..to tyle
TKWIJ PAN WE WSZACH..matach
2010-09-29 18:29 | lelawy
dla REALISTY..a jacie o!
wspak..na wznak literacki
2010-09-29 18:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Tak, Lelawy przemówił ludzkim głosem w tej połowie, w której przepisał wypowiedzi Marka, nie dając ich w cudzysłów. Dlatego wykasowałem jego post. Postanowiłem być bezwzględny. Moje fragmenty też tak kiedyś "przepisywał" umieszczając je pod różnymi swoimi ksywkami. Jakoś dziwnie nie spodobał mi się ten sampling. A przecież za moim pozwoleniem panuje tu KLF (Kopyright Liberation Front). Wybaczcie mi tę postmodernistyczną niestałość. Wydaje mi się czasem ciekawsza niż tradycyjna wierność poglądom i strategiom. Lelawy jako homiks powinien odczuć na sobie pełną konsekwencję własnej niekonsekwencji. Nie wiem czemu tak postąpiłem. Podejrzewam, że to syndrom moich studenckich lektur - "Pochwały niekonsekwencji" i "Apologii nieoczywistości"- czyli BIBUŁY z lat 80-tych.
2010-09-29 18:12 | Realista
O jacie !
Lelawy w połowie przemówił ludzkim głosem !
2010-09-29 17:33 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Pani MONIKO! Tak, brzydzi mnie taka fraternizacja z politykami, żeby nie powiedzieć ZBLATOWANIE. Uważam, że to maksymalna żenada. Albo to syndrom lokajstwa albo sitwy. Pozwoli Pani, że ja zachowam prawo do OSTRYCH ocen, a Pani do swego zdumienia. Ja nie mam nic do Pani zdumienia, a czy Pani będzie łaskawa pozostawić mi swobodę postrzegania świata,kraju i bliźnich?
Co do drugiego wątku, już się w poprzednim poście wypowiedziałem. Poza tym nie mam zamiaru odpowiadać na każde pytanie i każdą kwestię. Nie ma tu takiego obowiązku. To nie jest tendencyjny wywiad ze mną, Pani Moniko. Zaryzykuję twierdzenie, że zarówno Pani jak występująca tu grupa o podobnych do Pani poglądach, nie reaguje na żadną istotną kwestię tu poruszaną, nie odnosi się konkretnie do żadnego ważnego tematu. I powiem szczerze- dyskusja nabiera polotu, kiedy się wcale nie wypowiadacie.
Problem innych mediów i zwyczajów tam panujących poruszam jako kontekst, i tylko dlatego, że jestem tu bez przerwy sprowadzany do parteru przez samozwańczych cenzorów i recenzentów. Uważam, że wielu komentatorów ciągle myli swoje role a poza tym przydałby im się intensywny kurs wiedzy o gatunkach dziennikarskich. Ja już darmowych lekcji udzielał tu nie będę.
2010-09-29 17:28 | Marek
@wykluczony - robiłem to z powodów artystycznych. Artyście wypada.
2010-09-29 17:27 | Marek
Ostatnią odpowiedzią "MONICE" zamykam "ciężką klapą" formy poza salonowe. To była mała próbka twardych odpowiedzi na nieustanny festiwal nieprawdopodobnego chamstwa ze strony olejnik, michnika, kutza ....towarzystwa tego pokroju.
Do Państwa należy wybór, czy walić w nich ich bronią, aż im kapcie pospadają, czy jednak w milczeniu znosić rozpanoszone chamstwo tuskomatołków (mówię o najbardziej fanatycznych egzempalarzach).
Osobiście wybrałbym formy (i tematykę) wyłącznie salonowe ... Dokładnie tak, jak robią to pan Bogdan i pozostali czytelnicy wyjątkowo interesującego GLOB-u ... ale czy zawsze tak się da, jeszcze nie wiem :)
2010-09-29 17:18 | wykluczony
A kto jest wg ciebie dziennikarzem ? Na pewno nikt z TVNu ,TVP, i nie chce mi się wymieniać tych wszystkich gazet i programów które tu na blogu wymieniasz?
Podaj parę nazwisk ???
PS
Jak można mówić komuś że ma tupet jak samemu się tak skandalicznie zachowuje!
2010-09-29 17:10 | Marek
Ależ Pani/Pan MONIKO ma tupet. Jak można monisię olejnik traktować jak dziennikarkę?
To ma być dziennikarka? Toż uszami jej wychodzi manipulacja w najgorszym, obscenicznym wydaniu. Zwłaszcza w "Kropce nad i". Takich ludzi, jak olejnik, michnik, żakowski, nie wpuszcza się do domu, bo srebrne sztućce pokradną. Ręki sie takim nie podaje. Trzeba za nimi splunąć trzy razy, jak się gdzieś nawiną.
Jak Pani może opowiadać nam o tej posowieckiej hołocie z pełną powagą??? Pani MONIKO! Odrobinę rozsądku, please.
2010-09-29 16:33 | MONIKA
Wypomina Pan Monice Olejnik, że w 20 rocznicę stacji pozwoliła sobie na luźną rozmowę???Zdumiewa mnie Pan.
A kogo przepraszam miała wziąć do takiej konwersacji?Kogoś z PISu?No może by się ktoś znalazł.A jak nie to na chwilę udawałby kogoś innego.
CYT:
2010-09-28 14:29 | Błażej
DO BOGDANA - Cytat z Marka: "wielokrotnie nazwałem tuska ruską szmatą, ścierką niegodną polemiki, niegodną szacunku. Małym ruskim gnojkiem i agentem, odpowiedzialnym za ohydny zamach. Proszę teraz poszukac mojego numeru IP, ruska idiotko"
Rozumiem, że to NIE JEST żenujące, tak? Rozumiem, że jeśli ktoś się zgadza z Twoją linią, to może sobie pozwalać na taki język. Proszę o odpowiedź!
Zapytam.
Wszystko w tym o.k.?Pytam w tym i tylko tym.I tylko Pana Bogdana.
2010-09-29 15:23 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry Czytelnikom!
@FAKT: w reportażu z Lublina wyemitowanym o 13.00 początkowo była mowa o tym , że schodów jest OKOŁO stu. Mówiła to rozmówczyni naszego reportera Krzysia Kota - mówiła to "z pamięci". Dopiero potem Krzyś szedł i liczył. Weryfikował tę przybliżoną wiedzę - empirycznie. Po prostu. Myślę, że potraktowanie tego reportażu jako alegorii i uogólnienie tematu z przeniesieniem na panujący tu na forum stosunek do łże-elit to jednak lekka przesada.
Mimo, że z rozważaniami dotyczącymi samego LICZENIA się zgadzam. Nie zawsze to liczenie jest takie jednoznaczne. Przywołam tu motyw innych schodów, litemotyw w GLOB-ie : stopni wiodących na Kopiec i ich liczby 111. Już poruszałem temat ich liczenia - i różnic w (dosłownym) podejściu.
Zachęcam też zainteresowanych taką META-MATEMATYKĄ : do posłuchania mojego starego "audio-performansu" z 2001 roku "8x8x8words" inspirowanego aleatoryczną muzyką i "Wykładem o Niczym" Johna Cage'a.
Jest tam wymyślona przeze mnie fraza:
"I can't count and say : I'm counting."
Panie Marku, kontynuując Pana rozważania na temat stylu ripost, jestem całym sercem i rozumem za stylistyką TEATRU ABSURDU. Wydaje mi się , że wywoływany przez naszych adwersarzy szum z językowej muszli toaletowej jako źródło muzyczne wyczerpał na chwilę swoje twórcze możliwości. Ten REZERWUAR lingwistycznej energii najchętniej na razie zamknąłbym pod cieżką klapą. Zostawmy innym filozofię a la Sedes z Bakelitu. Czuję się sam troszkę winny zaistniałej sytuacji, bo w powyższym wpisie zacząłem od pastiszu stylistyki "ruskich chuliganów" w konkursie na tiszert z wulgaryzmem napisanym cyrylicą. Wolałbym już zmienić strój na bardziej elegancki, mimo że jako urodzony HUTAS (nowohucianin) chadzam w dresie.
Dlatego też tak mnie zainspirował Kolekcjoner Czcionek w swoim poście na temat towarzysza Winnickiego. Może jestem nadwrażliwy, ale odczytałem streszczenie odcinka "Alternatyw" przez Kolekcjonera przede wszystkim jako cienką aluzję do swojej podwójnej roli- tu w GLOB-ie i na antenie RMF FM. Nie wydaje mi się , żebym był tak dwulicowy jak Winnicki - w GLOBi-e zbuntowany partyzant prawdy a na antenie zafałszowany wazeliniarz władzy. Wystarczy posłuchać Faktów - które są po prostu wpisane w kontekst tego, tak na każdym kroku postulowanego, OBIEKTYWIZMU prezenterów. Mimo, że ja tego STUPROCENTOWEGO obiektywizmu jeszcze nigdy i nigdzie w mediach nie zaobserwowałem. Wystarczy obejrzeć uważnie kilka programów informacyjnych -na przykład "Fakty" w TVN, prowadzone przez Kamila Durczoka czy Grzegorza Kajdanowicza, nie mówiąc o skrajnie tendencyjnej publicystyce w tej stacji. Polecam przykład ekstremalny w moim przekonaniu, ekstremum polega na PRZEPAŚCI dzielącej dwie rozmowy Moniki Olejnik - maksymalnie napastliwą z Czesławem Bieleckim w "Kropce nad i" oraz wyjątkowo wazeliniarsko-salonowo-towarzyską z Aleksandrem Kwasniewskim w Radiu Z. - z niby żartobliwą zamianą ról. Ja jednak na antenie bardziej się staram. (O utrzymanie poziomu ... i pionu.) Tu jednak to jest wyłącznie mój świat. W tym sensie, że to ja tu jestem gospodarzem. MY GLOBE IS MY CASTLE.
I tak powróciliśmy do tematu "krzyżujących się losów", zamku i Italo Calvino - ulubionego pisarza Stanisława Barei, jak mogliśmy przeczytać w poście Kolekcjonera Czcionek. W ramach delikatnej polemiki z Kolekcjonerem napisałem poprzednio, że dziś "film" w Polsce i o Polsce kręci nam nie BAREJA a inny - wymyślony - reżyser: BREJA. (Wyjaśnienie anegdotyczne -w moim poście poniżej). Reżyser BREJA lubuje się w lepkiej mazi rzeczywistości, tapla się w egzystencjalnym błocku. Co to za "breja"? Kiedy w komunie była ostra granica, podział na Oni i My, To i Tamto, dziś mamy "niematotamto" czyli bezpieczniackie, mafijne formuły "ciągliwe", "nieokreślone", "pośrednie" : "OniMy" z nędznej "Krainy Pomiędzy".
Taka to sytuacja panuje w naszym kondominium. (Jestem bardzo wdzięczny premierowi Kaczyńskiemu za tak jasne postawienie sprawy.) Pisałem wielokrotnie na temat tej polskiej BREI , naszej nowej "miazgi" w hipertekstach poświęconych takim nieokreślonym postaciom ze świata SFUMATO czyli ko-mixom i homiksom. Tym razem - zainspirowany postem Kolekcjonera Czcionek proponuję nową bardziej filmową formę - scenariusza.
Reprezentantem nowej homiksowej kohorty, o hybrydycznej osobowości byłby tu awatar aktora: Bogusław Kobieta, grający rolę współczesnego inteligenta, liberała-libertynki, Azjopejczyka- Eurazjatki. Przypominałby Gonzala z "Trans-Atlantyku" Witolda Gombrowicza. Z kolei lud PO-lski (czytaj: PeOlski) mogłaby reprezentować postać z popularnej gry półsłówek: Słynna Praczka. Wyobrażam sobie taką wymianę zdań pomiędzy Bogusławem Kobietą i Słynną Praczką w piwnicy mrocznego apartamentowca - przypominającego luceferyczną kamienicę Bramford z "Dziecka Rosemary":
- Znów ten deszcz jak szczyna, PANI Bogusławie.
- Tak, moja Słynna. Wszystko znów rozpuszczone jak dziadowski wodny bicz.
O tym, że dzisiaj trudno znaleźć granice pomiędzy rzeczami w Rzeczypospolitej trochę już pisałem w hipertekście p.t. "Front atmosferyczny", w którym zaprezentowałem obrazy Maxa Ernsta "Europa po deszczu" : wszystko na tych obrazach butwieje i szmacieje: ludzie, rzeczy, rośliny i skały. To był malarski "opis", diagnoza choroby ontologicznej i etycznej toczącej organizm naszego kontynentu w czasach hitleryzmu i stalinizmu.
A dziś?
Dla mmnie III RP coraz bardziej przypomina wasalną hybrydę: III Rzeszy połączonej z III Rzymem. Mogę to udowodnić.
Rodząca się EUROSJA ma coraz wyraźniej mordę (P)RUSKĄ.
To także hybryda: Ruska w szpiczastej szmacianej czapce ("budionowce" krasnoarmiejca) i Prusaka w skórzanej pikelhaubie. Rzecz jasna - upraszczam wizerunek, pozornie go komplikując.
Z powodu moich intuicji- jak pewnie zauważyliście- chętnie tutaj sięgam do geopolityki a zwłaszcza eurazjatyckich mitologii, bo one wiele tłumaczą, jeśli chodzi o sytuację naszej biednej łacińskiej ojczyzny - ściśniętej z dwóch stron przez dwie cywilizacje bizantyjskie i jeszcze od środka - przez V kolumnę, szemrane towarzycho jurgieltników, kreujących się na elitę a kryjących prawdę o sobie w OCIENIONEJ KRAINIE POMIĘDZY, info-strefie półmroku, półprawd i półgłów, co to się jeszcze dzielą swą ćwiercią, składając kartę przed wrzuceniem do mrocznej szpary.
Połączony sprytnie temat BŁOTA i EURAZJI znalazłem ostatnio w książce Witolda Michałowskiego. Przepisuję fragment z tej efemerydy wydawniczej, bo ciężko ją kupić w księgarni. Zaliczam ją więc do współczenej BIBUŁY ( w rozumieniu Józefa Piłsudskiego - pisałem o tym w poniższych postach.)
=============
"W XIX wieku opowieści o pansłowiańskim braterstwie różnych, obcych sobie mentalnie i historycznie, ludów środkowo-wschodniej i poludniowej Europy inspirowała carska ochrana. Trudno na serio traktować baśń o trzech braciach Lechu, Rusie i Czechu, którzy spotkali się pod dębem rosnącym na brzegu jeziora Gopło, na którym biały orzeł miał uwić sobie gniazdo, aby rozjechać się na trzy strony świata dając początek trzem słowiańskim narodom. Mozna z dużą pewnością stwierdzić, że legendarny Rus był wikingiem, Czech najprawdopodobniej Celtem, a Lech ... ugrofinem, który zachował w swoim imieniu nazwę grodu, z którego pochodzili jego przodkowie. Gród ten istnieje do dzisiaj, jest stolicą himalajskiego księstwa Ladak. Wiele pobliskich wiosek zamieszkują szczepy ugrofińskie. Zachowały one znajomość archaicznego języka, w którym słowo "bałt" oznacza błoto. Od niego ma pochodzić nazwa Morza Bałtyckiego oraz Balatonu."
=============
W. Michałowski "Rury pod specjalnym nadzorem".
A propos : Czy obecny car Wszechrusi Władimir Putin nie należy aby do dynastii RURY-kowiczów?
2010-09-29 15:16 | Realista
Widocznie mają w tym interes...
Kaczyński nie wybudowałby stadionu Wejchertowi.
Nie nagradzałby sługusów sbecji.
2010-09-29 14:03 | Marek
Prawdę powiedziawszy sporą część winy za potężną niechęć do rządu Tuska powinni wziąć na siebie dziennikarze. Takiej nagonki na opozycję (na PiS), jaką ostatnio obserwowaliśmy nie było w chyba nawet w Polsce stalinowskiej.
Osłona medialna działań nieudolnego rządu również przypomina zatęchłą komunę. Do tego Smoleńsk, setki poszlak, setki matactw, kłamstw, zaniechań Prokuratury i rządu, i skojarzenia ze stalinizmem gotowe.
Media są od kontrolowania przede wszystkim władzy. Tak się dzieje w każdym kraju demokratycznym.
Gdy media atakują opozycję, gdy posuwają sie do zmasowanych nagonek na opozycję, osłaniając nieudolną i skorumpowaną władzę, to znaczy, że zbliżylismy się do autorytaryzmu. Stąd fatalne skojarzenia na hasło - "tusk".
2010-09-29 13:57 | Realista
Parafrazując.
Rozkradną nas tuski i komory.
Co widać, słychać i czuć.
Marku
Dzięki tuskowi mamy święty spokój.
Jak nic się nie dzieje to jest spokojnie.
2010-09-29 13:47 | Marek
Elity polityczne możemy oceniać przede wszystkim na podstawie skutków ich działań. W przypadku obozu dziś rządzącego, zwłaszcza rządu Tuska, są to skutki fatalne ... F A T A L N E!
Nawet gdyby się okazało prywatnie, że p.Donald w dalszym ciągu jest miłym, sympatycznym facetem, któremu trudno jest cokolwiek w prywatnym kontakcie zarzucić, to i tak wymowa faktów jest porażająca.
Niech ktoś wskaże na pozytywne skutki rządów Donalda Tuska (poza wyciszeniem nieprawdopodobnej histerii antyrządowej w mediach; zamienionej aktualnie w medialną histerię antyopozycyjną).
Poprosimy zatem o jakiekolwiek pozytywne skutki działania rządu Donalda Tuska. Prosimy tak już od kilku miesięcy i nikt jakoś nie podejmuje tematu.
2010-09-29 13:11 | FAKT
Ludzie często, jak się wydaje, patrząc na to samo widzą co innego.
Np - ile było tych schodów do szczęścia z ostatnich wiadomości 100 czy 137 ?
Dlatego, jak się wydaje,lepiej być ostrożnym w uznawaniu, że zna się tę jedną jedyną prawdę np. o elitach politycznych (bo o nich tu dużo we wpisach)
2010-09-29 12:50 | Marek
To nie są radykalne poglądy, skoro mówimy o poglądach pana Bogdana. To są wyłącznie poglądy uczciwe. Patrząc na to prawicowymi oczami (uczciwymi), widzimy dokładnie to samo, co dostrzega Pan Bogdan.
Uczciwa lewica powinna widzieć te same "Fakty", co p.Bogdan. Jedynie terapię może zaproponować inną. Inaczej może na przykład rozumieć "sprawiedliwość". Najpierw jednak potrzebna jest zgoda co do "Faktów".
2010-09-29 12:32 | FAKT
A mnie się podobają FAKTY w wydaniu Bogdana.
Uważam,że mimo tak radykalnych poglądów osobistych wybiera je (?) i podaje je w sposób bezstronny.Zresztą to chyba jedyne miejsce w kraju gdzie podający FAKTY bawi się samym językiem polskim co nadaje im blasku.
2010-09-29 12:01 | Marek
Na wszelki wypadek może powtórzę - przepraszam, zwłaszcza Pana Lelawego.
Być może temperament polemiczny nieco mnie uniósł.
2010-09-29 11:58 | pp3-Basia
Dzień dobry Wszystkim!
Marku,trudno jest oddzielic to co ziemskie od tego co
ma wymiar duchowy,i z pewnością życie przyszłe zależy od tego,jakimi jesteśmy ludźmi-tu i teraz.Lelawemu chyba trudno jest zrozumiec,że nasze
tutaj zmagania(niezaleznie od języka,którym się posługujemy)wyrażają sprzeciw na zło,którymi polski rząd-nierząd,nas obywateli obdarza.
Ja w zasadzie nie lubię polityki z jednego powodu.
Pozwala wybijac się ze społeczenstwa pospolitym mętom.
W naszej polskiej rzeczywistości widoczne jest to wyraźnie
ostatnio...
Postac Winnickiego z komedii Barei,to właśnie bardzo dobry przykład
Kolekcjonerze czcionek.Bareja w genialny sposób ukazał psychomanipulacje
jakimi kieruje się polityk,aby utrzymac się na fali poparcia społecznego,
gdy w gruncie rzeczy kpi sobie z owej społeczności.
Bogdanie,bardzo ciekawy artykuł w dzisiejszej niezaleznej.pl
Ta własnie tworzą się polityczne kariery:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39503
Pozdrawiam Was.
Haniu...będzie lepiej!
2010-09-29 11:29 | Marcin
Nie czekając na to aż przeprosiny zostaną przyjęte ciekawy wątek w dyskusji o tym jak premier z kreskówki pieniędzy w lesie szuka...
http://gschab.salon24.pl/233792,lasy-panstwowe-czyli-socjalistyczny-rzad-po
Pozdrawiam Wszystkich
2010-09-29 07:33 | Marek
Dzień dobry! - ok. zgadzam się, mogłem być dla Pana "Lelawego" łagodniejszy. Sorry.
Rozumiem, tak mi się wydaje, ból tęskniących od dwóch lat za dobrym, mądrym i niewinnym rządem Donalda Tuska. Którego nie ma.
Jak w takim razie im, zwolennikom Tuska, pokazywać, że takiego rządu - dobrego, mądrego i niewinnego - nie ma, nie sprawiając im przy tem bólu?
Zaczęło się - wczoraj, późnym wieczorem - od podkreślania "ABSURDU". "Kolekcjoner czcionek" wskazał nam następnie na twórczą kategorię "ABSURDU, ale pozornego". W podsumowaniu dr Jarosław Rabiński z KUL-u omawia "ABSURD" obecnej polityki zagranicznej tuska na modłę naukową. Szuka niuansów, szuka racjonalnego jądra i oczywiście go - o dziwo - nie znajduje.
ABSURD ciągle, po uważnych analizach naukowych, okazuje się zachowywać swoją tożsamość.
2010-09-29 06:16 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Bardzo ciekawa ta wikipedyczna ciekawostka o Calvino i Barei, Kolekcjonerze Czcionek. Podam inną wewnętrzną, radiową. Wydawczyni Faktów, które prezentuję, świetna dziewczyna - Justyna Olszówka, wymyśliła nazwisko fikcyjnego reżysera na dzisiejsze czasy: BREJA. Punktem wyjścia była literówka w tekście jednego z naszych reporterów, który napisał STANISŁAWA BREI zamiast BAREI. I tak to się zaczęło. Jeśli weźmiesz pod uwagę, że dzisiejsze "filmy" "kręci" nam BREJA, musisz mocno skomplikować fabułę swojego filmowego odcinka-paraboli (taka mi kinowa geometria wyszła na poczekaniu). Może nazwisko Winnicki trzeba by u BREI zastąpić innym -wiele mówiącym : Winniczek. Mam też na podorędziu inną prawdziwą wewnątrzradiową anegdotę. Otóż niedawno prezentowaliśmy w RMF FM reportaż o znakomitym nieżyjącym aktorze Bogusławie Kobieli. Też się do tekstu wdarła zabawna literówka i tak narodził się nowy "legendarny" aktor na współczesne czasy: BOGUSŁAW KOBIETA. Czyż nie trafne nazwisko znaczące? Rozwinę ten temat, a może ktoś z naszych Bardzo Szanownych i tylko Szanownych Czytelników i Pisarzy wcześniej zmodyfikuje scenariusze pod kątem naszych MODERN a raczej POSTMODERN TIMES (Bareja w połączeniu z Calvino!). Ja mam w pamięci taki językowy odcinek o "błocie", znakomite lingwistyczne rozważania na temat Eurazji, które wyczytałem w książce Witolda Michałowskiego "Rury pod specjalnym nadzorem". Wrócę jeszcze do tego wątku bo mi się wydał bardzo znaczący. Kolekcjonerze! Od tematu nie uciekam, wbrew pozorom. Co się jeszcze okaże - w następnym odcinku serialu (a może SEZONIE , jak się dzisiaj mawia). Muszę kończyć, podrzucając ciekawy link.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100929&typ=my&id=my21.txt
=============
Dr Jarosław Rabiński
Gesty prominentnych polityków PO, mające doprowadzić do ocieplenia stosunków z Federacją Rosyjską, wiodą Polskę w ślepy zaułek. Rosyjska wizja polityki zagranicznej nie dopuszcza możliwości realizacji zasadniczych celów Polski i stanowi tym samym zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju. Tymczasem dla Platformy miejsce koncepcji "specjalnych stosunków" z USA zajęła wizja ścisłych relacji z Federacją Rosyjską. Położenie geopolityczne Polski wymaga prowadzenia szczególnie uważnej, wręcz wyrafinowanej polityki zagranicznej. Średniej wielkości kraj, wciśnięty między polityczne i gospodarcze potęgi, wielokrotnie doświadczał konsekwencji wynikających z jego usytuowania. Nic jednak nie zmieni faktu, iż Polska leży nad Wisłą, i tu bije serce Narodu. 65 lat temu ta prawda, a nie naiwność polityczna, skłoniła Stanisława Mikołajczyka, Karola Popiela czy ks. Zygmunta Kaczyńskiego - członków polskiego rządu emigracyjnego w okresie II wojny światowej, do przybycia z Londynu do Warszawy i podjęcia próby działalności w rządzonym przez komunistów kraju. Również dzisiaj nie można ignorować konsekwencji położenia geopolitycznego oraz doświadczeń historycznych. Analizy na nich oparte winny przyczynić się do wypracowania spójnej koncepcji polityki zagranicznej naszego kraju, niezbędnej do funkcjonowania we współczesnym świecie w roli suwerennego podmiotu państwowego. Niestety, aktualna polityka zagraniczna Polski, firmowana przez działaczy PO, przypomina raczej zachowanie dryfującego statku, miotanego falami wydarzeń na arenie międzynarodowej, podczas gdy sterujący nim są w stanie reagować na nie tylko doraźnymi decyzjami. Nie ma mowy o kontroli nad zachodzącymi procesami, nie wspominając już o konsekwentnej realizacji przyjętej koncepcji, w której Polska stanowiłaby ważny element ładu międzynarodowego, a nie była degradowana do roli przedmiotu gry pomiędzy potęgami świata. Styl prowadzenia polityki w newralgicznym dla bezpieczeństwa państwa obszarze musi budzić najgłębsze zaniepokojenie zatroskanych o podmiotowość Polski. Nie mniejsze zdziwienie wywołuje ignorancja decydentów w zakresie polityki zagranicznej, dostrzegana zwłaszcza w relacjach z Federacją Rosyjską.
Amerykańskie sentymenty
Formowanie odpowiedzialnego kształtu polityki zagranicznej wymaga zastosowania wielu uzupełniających się strategii, zapewniających elastyczną reakcję na wyzwania oraz jak największą liczbę otwartych opcji działania. Dopiero konieczność dokonania wyboru skutkuje redukcją pozostałych opcji na rzecz tej jednej, wybranej. Wychodząc z tego zasadniczego założenia, można wskazać kilka generalnych strategii uprawiania polityki zagranicznej. Jedną z nich jest koncepcja utrzymywania bliskich, "specjalnych" więzów z którymś z najważniejszych graczy światowych, dysponującym możliwościami zapewnienia bezpieczeństwa swojemu sojusznikowi i pozwalającym mu na prowadzenie aktywnej działalności międzynarodowej. Próbą jej realizacji był pomysł wypracowania "szczególnych relacji" polsko-amerykańskich, opartych z jednej strony na podstawach historycznych (wkład Polaków w walkę o niepodległość USA, liczna Polonia amerykańska, poparcie przywódców USA dla NSZZ "Solidarność"), z drugiej na możliwości osiągnięcia przez Stany Zjednoczone przy pomocy Polski nowych, istotnych z punktu widzenia USA, celów. Przez kilka ostatnich lat koncepcja ta była silnie lansowana przez polityków wywodzących się z różnych stron polskiej sceny politycznej, także przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie sposób jednak nie zauważyć, iż dotychczasowe próby zbudowania specjalnych relacji z USA nie przyniosły rezultatu. Niewątpliwie jedną z zasadniczych przeszkód w realizacji tego zadania była dysproporcja w pozycji USA i Polski na arenie globalnej, przekładająca się na różnice w postrzeganiu i ocenie sytuacji światowej. Mogliśmy przekonać się o tym szczególnie boleśnie jeszcze w czasie II wojny światowej, kiedy względy natury strategicznej skłoniły prezydenta Franklina D. Roosevelta do podjęcia bliskiej współpracy z Józefem Stalinem, czego efektem były dziesięciolecia przymusowego orbitowania naszego kraju w strefie wpływów ZSRS. Po upadku komunizmu wydawało się, iż zaangażowanie Polski w przedsięwzięcia polityczno-militarne USA na Bliskim Wschodzie, a ostatnio w budowę tarczy antyrakietowej, stworzą podstawy do urzeczywistnienia idei "specjalnych stosunków". Potężnym ciosem dla tej koncepcji, skłaniającym również do refleksji nad możliwością jej realizacji w przyszłości, była radykalna zmiana w polityce zagranicznej USA za prezydentury Baracka Obamy. Trudno nie dostrzec również niewielkich dla przeciętnego Polaka efektów okresu bliskiej współpracy polsko-amerykańskiej, jak choćby faktu utrzymania przez USA obowiązku wizowego wobec Polaków, co czyni nas swoistym pariasem Unii Europejskiej.
Rosja zastępuje Amerykę
Od 2007 r. obserwujemy działania polityków PO dążące do "polepszenia" stosunków z Federacją Rosyjską. Donald Tusk od początku piastowania urzędu premiera zgłaszał gotowość do rozmów z Rosją "taką, jaka ona jest". Za deklaracją poszły czyny: rezygnacja z blokowania negocjacji Rosji z OECD, podkreślanie dezaprobaty wobec działań Lecha Kaczyńskiego na rzecz niezależności od Rosji byłych republik sowieckich, wreszcie umożliwienie Rosjanom rozgrywania różnic w podejściu do stosunków polsko-rosyjskich pomiędzy rządem a prezydentem, co - być może - zakończyło się tragedią smoleńską. Po 10 kwietnia, a zwłaszcza po tegorocznych wyborach prezydenckich, możliwości prowadzenia "jedynie słusznej" polityki miłości wobec Rosji wzrosły niepomiernie. Wielu analityków zwraca uwagę, iż działania władz polskich w ciągu ostatnich kilku miesięcy wyglądają na proces ścisłego wiązania się z Rosją. Innymi słowy - miejsce koncepcji "specjalnych stosunków" z USA zajęła wizja ścisłych relacji z Federacją Rosyjską. Nawet jeżeli kierownikom naszej polityki zagranicznej nie chodzi o tak duże zbliżenie się do Rosji, logika stosunków z tym krajem, wielokrotnie weryfikowana przez doświadczenia historyczne, wskazuje na mniej lub bardziej zakamuflowane dążenie Rosji do podporządkowania sobie innych państw, zwłaszcza tych, które już kiedyś znalazły się w jej strefie wpływów.
Totalna wizja polityki zagranicznej
USA i Rosja reprezentują dwie zupełnie różne koncepcje relacji z innymi krajami. USA to państwo demokratyczne. Dziś państwo europejskie nie musi obawiać się zwasalizowania przez Waszyngton. Dla Rosji sojusz oznacza poddanie się jej hegemonii. Określiłbym tę postawę mianem "totalnej polityki zagranicznej". O odmienności rosyjskiej polityki zagranicznej decyduje stosunek do tych, którzy prezentują inną opcję. Wszystkie totalitaryzmy zakładały posiadanie "jedynie słusznej" prawdy. Czy z podobnym założeniem nie spotykamy się w przypadku rosyjskiej wizji polityki zagranicznej, w której nie ma miejsca na akceptację innych koncepcji, zwłaszcza wypracowanych przez słabsze państwa? Jak współpracować z władzami rosyjskimi, które uważają, że właściwa jest tylko ich wizja ładu międzynarodowego? W ostatnich latach mieliśmy aż nadto przykładów potwierdzających, iż łatwo obudzić gniew Rosji, jeśli ma się odmienne zdanie w jakiejkolwiek istotnej kwestii. W specyficznej polityce Rosji, w dużej mierze fałszywie motywowanej koniecznością zabezpieczenia państwa przed urojonymi zagrożeniami, nie ma miejsca na zasady równości. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poucza Polaków, co powinni zrobić z emigracyjnym premierem walczącego o swoją wolność narodu. Władze Rosji, zapewniając o woli współpracy i podkreślając bezprecedensową życzliwość dla Polski w kontekście smoleńskiej tragedii, jednocześnie dopuszczają się podstawowych zaniedbań śledczych oraz prowadzą akcję dezinformacyjną w sprawie jej przebiegu. Nawet więc akceptując nową, rosyjską opcję w uprawianiu naszej polityki zagranicznej, należy zadać zasadnicze pytania: czy rzeczywiście Rosja jest dla Polski przewidywalnym partnerem, traktującym nas w sposób podmiotowy, którego można obdarzyć zaufaniem i czy z poprawy stosunków z Rosją Polska uzyska realne korzyści?
Niebezpieczna gra Platformy
Doprawdy niezwykle ryzykowną grę prowadzi Platforma Obywatelska. Politycy tej partii, wykorzystując dobre notowania u władz rosyjskich, zawsze chętnych wesprzeć przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, próbują je zdyskontować, głosząc nowe otwarcie w relacjach z Rosją. Problem w tym, że prawdziwie nowego otwarcia nie da się uczynić bez zmiany mentalności rządzących Federacją Rosyjską, a na to się nie zanosi. Trudno traktować poważnie PR-owskie zagrywki w rodzaju przekazania Polsce historycznych dokumentów w sprawie Katynia czy zapewnienia o serdecznej atmosferze wzajemnych relacji, kiedy fakty mówią o czymś całkowicie innym - o postępującym podporządkowywaniu Polski w kluczowych dla bezpieczeństwa państwa dziedzinach. Naprawdę, trudno uwierzyć w opowiadania polityków PO, że kontrakt gazowy trzeba rozpatrywać w kategoriach jedynie biznesowych. Żeby prowadzić prawdziwą grę z partnerem klasy rosyjskiej, należy dysponować poważnymi atutami. Czy ma je państwo, którego organa prowadzą wzajemnie sprzeczne działania, czego przykładem jest sprawa zatrzymania przez polską policję Ahmeda Zakajewa po wcześniejszym udzieleniu mu wizy wjazdowej przez polski konsulat w Londynie? W ostatnich dniach, oprócz obowiązkowej mantry o doskonałej współpracy polsko-rosyjskiej w zakresie badania przyczyn tragedii smoleńskiej, pojawiły się również ostrzejsze wypowiedzi wysokich urzędników państwowych, sugerujące niedopatrzenia strony rosyjskiej. Pomijając fakt zasadności takich ocen, ich nagłaśnianie nie wystawia najlepszego świadectwa spójności polskiej polityki i kontroli swoich urzędników przez premiera polskiego rządu, ale jednocześnie daje Rosjanom możliwość rozgrywania różnic w ocenie sytuacji przez przedstawicieli polskich władz, z czego skorzystali już w okresie poprzedzającym Smoleńsk 2010 roku.
Autor jest historykiem, pracownikiem naukowym KUL, stypendystą Polonia Aid Foundation Trust, autorem monografii "Konstanty Turowski 1907-1983. Życie, działalność, myśl społeczno-polityczna" (2008) nominowanej do Nagrody im. prof. T. Strzembosza, a także licznych artykułów naukowych poświęconych historii XX wieku.
=============
2010-09-29 05:05 | kolekcjoner czcionek
witam. z ciekawostek to mam jedna. Italo Calvino byl ulubionym pisarzem Stanislawa Barei. Stanislaw Bareja w Alternatywach 4 zobrazowal ciekawa sytuacje. wszyscy chyba ogladali tak wiec nie musze nakreslac co kto i jak. sytacja o ktorej chce napisac wygladala mniej wiecej tak. w mieszkaniu profesora Winnickiego ktorego gral Gajos spotkali sie prawie wszyscy mieszkancy Alternatyw 4 . ogladali tam mecz pilki noznej na przekor cieciowi ktory uzurpowal sobie prawo do tego do czego nie mial prawa. profesor prowadzac do swojego mieszkania zdesperowanych bohaterow alternatyw 4 wykazywal sie wspanialym humorem , tryskal elokwencja ktora w niezwykle elastyczny sposob pozwalala poczuc przecietniakom inny wymiar kultury. w penym momencie zagalopowal sie . na pytanie umeczonych nietowarzyszy niedoli o jakas sprawe zwiazana z jego kompetencjami odparl dokladnie to co tlum chcial uslyszec . chodzilo o jakies bezsensowne ustawy chyba z zakresu dostepnosci jakiegos artykulu . tlum rozentuzjazmowany smiala deklaracja profesora ktora wprost udarzala w autorytet owczesnej wladzy nabral ogromnego szacunku do Winnickiego. mecz sie skonczyl i caly zespol lokatorow zadowolony mozliwoscia ogladania widowiska w iscie ksiazecych warunkach dodatkowo milo polechtany zacieraniem sie roznic klasowych niejako w takim letargu rozmarzeni chcieli podswiadomie jeszcze sobie potrwac w tym wszystkim. nagle po skonczonym meczu w telewizji spikerka zapowiada wywiad z niezwykle uznanym profesorem Winnickim. wszyscy w napieciu obserwuja i sluchaja co tez ten ICH profesor rzeknie. profesor w telewizyjnym studio jednak o dziwo wypowiada kwestie wprost odwrotne do tych wypowiedzi jakich udzielil wyglodnialym normalnosci sasiadom. zapanowala niezreczna cisza. jeden z lokatorow z niedowierzaniem wysluchawszy wywiadu niesmialo mowi ALEZ TO JEST ABSURD..... profesor Winnicki chcac zyskac na czasie przechadza sie po salonie intensywnie szukajac w swojej zasluzonej glowie jakiejs zrecznej wymowki i oto znalazl ! robi to mniej wiecej tak : TAK TO JEST ABSURD , ZGADZAM SIE............. TO JEST ABSURD ALE TYLKO Z POZORU.koniec filmu ;). na tym gruncie mozna wybudowac juz caly kosmos klamstw. pozdrawiam wszystkich
2010-09-28 23:37 | Marek
oj lelawy, lelawy; nie byłeś zabawny, byłeś nieporadny. Zabawny będziesz, jak odzyskasz inteligencję.
Próbowałeś kluczyć w bredniach, prawda, ale nawet to okazało się nieskuteczne. Miałeś utrudnione zadanie. Obrona niewinności tuska, obrona tezy o kompetencjach obecnego rządu, albo stwierdzenia, że ta ekipa cokolwiek robi dobrze - to coś tak absurdalnego, na tyle oderwanego od realiów, że faktycznie pozostaje nieustannie bredzić, skręcać dziwolągi słowne, bawić się sylabami. I to robiłeś. Dzięki lelawemu poznaliśmy nowy styl zakłócania rozmowy w internecie - bleblanie onomatopejami.
Dobranoc.
2010-09-28 23:19 | koszerny
wykluczam Cię wykluczony...masz labę..zjedz żabę na MarkTce.
2010-09-28 23:09 | wykluczony
jaki fajny ten blog! Poubliżać można ,nawyzywać, nawrzucać różnych epitetów i jeszcze się pochwały za to dostaje! Dobre to,przyjdę tu czasem wykrzyczeć się, jak marek może to ja też.
2010-09-28 23:00 | lelawy
Pani Barbaro..czy Marek Panią nie wstrząsa?...i to nie ,,chodzi'' o sex!
Więc...powtórzę WIĘC..memento mu mori?
DOBRANOC
2010-09-28 22:54 | lelawy
ps..pan kluczy..w bredniach.
ps2..ja kluczę zabawniej
2010-09-28 22:51 | lelawy
@lelawy - niech Pan sie nie żali ... nie ma co płakać..pAnie Marku..pan kpi czy o drogę pyta?
NFZ..przyjmie pana z otwartymi kasami...bo na takie delicje co pan serwuje...sorka SERFUJE po bałtyku jest niewykorzystana kasa.zaieszona na drzewie..mój DEfustracie...
z Bogiem MARcepie.
2010-09-28 22:26 | Marek
My sobie oczywiście zdajemy sprawę, jak kombinuje ten pajac michnik (cyngiel ruskich od propagandy).
Jak? Otóź jest on przekonany, że dowodów twardych nie będzie już nigdy. Pojawi się zdjęcie satelitarne pokazujące wybuchy na Siewiernym 10.04. rano, to powiemy, tak myśli sobie chytry michnik, że są sfałszowane. Pokażą nam świadka, to powiemy, że nieprawdziwy. Zrobią ekshumację, to powiemy, że zaszła jakaś pomyłka w Moskwie, a pomyłki w Rosji, rzecz normalna.
Będą nasi u władzy, jakieś klony tuska i grasia, to patologów się zastraszy. Będą kaczory u władzy, to powiemy, że fałszują dowody. I tak dalej, do końca świata. Chytry michnik będzie szedł w zaparte, nawet gdyby 96 ekshumacji pokazało, że w Moskwie zaszło 96 pomyłek ... Szczątków samolotu w każdym razie ruscy nie oddadzą (jak to ruscy), czarnych skrzynek również nie. Błażejowi się najwyżej powie, że ruscy już tacy są i będzie ok ... Błażej nam uwierzy.
Cwany michnik wie świetnie, co to znaczy iść w zaparte. I na pewno z tej metody skorzysta. Zostaną przy nim najwierniejsi. Do samego końca.
2010-09-28 22:04 | Marek
@lelawy - niech Pan sie nie żali ... nie ma co płakać. Tusk sam sobie winien. Poza tym ma chłop władzę, kupę forsy, Policję, służby, może namierzać nasze IP, jest Premierem (mimo, że głupi jest i zadłuża nasz kraj na potęgę), nie ma co się o niego martwić.
Gdy uruchomimy zaniedługo program edukacyjno-terapeutyczny dla tuskomatołków (8 mln ludzi pójdzie na terapię), nasi pacjenci zrozumieją po pewnym czasie wymowę elementarnych faktów. Poszlaki obciążające tuska pojawią się podczas terapii w odpowiednim stężeniu, z odpowiednią wymową, podawane będą stopniowo, nie za szybko, z pięknym uzasadnieniem logicznym. Dowodem, Panie Lelawy, okaże się niesamowita (oszałamiająca wręcz) ilość mocnych poszlak obciążających tuska i całą jego ekipę. Występują one w tak nieprawdopodobnym natężeniu, że wystarczy minimalna choćby znajomość rachunku prawdopodobieństwa, żeby wykluczyć przypadek.
A co oznacza wykluczenie przypadku? Proszę przez chwilkę pomyśleć.
Otóż oznacza uzasadnione podejrzenie, skierowane na tuska i jego przygłupawą ekipkę.
Im więcej poszlak, tym mocniejsze wykluczenie przypadku, Panie Lelawy. W tym wypadku poszlak da się naliczyć już setki. A może i tysiące.
2010-09-28 21:35 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Kochani!
Po całym dniu ciężkiej pracy, witam.
Szczególnie pozdrawiam Pana z miasta-Błażeja.
Strasznie Pan się wysila,żeby mi dokuczyc:)
a po mnie to spływa jak woda po gęsi.
Nasz,wydawałoby się,płytki,jak woda w sadzawce ,spór,
ma jednak głęgoki podtekst,ponieważ Pan pragnie świata bez Boga,a ja wręcz
odwrotnie.To jednak jest spór ideologiczny,jakby nie patrzec:)
Lelawy,wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem,
aby latac potrzebujemy drugiego człowieka...
Taka sentencję otrzymałam na kartce świątecznej od Hani,
na Boże Narodzenie.
Czy Marek zasługuje na niebo?Nie mnie o tym sądzic...
Nie wolno mi sądzic tego również o sobie.
Będę kontynuowała,wkrótce.
2010-09-28 21:34 | Błażej
Brawo lelawy! Podziwiam Cię, że chce Ci się jeszcze walczyć z tą całą wesołą ferajną :)
2010-09-28 21:15 | lelawy
jaszcze jedno...pan Marek zadaje pytania...dlaczego dlaczego dlaczego???..
a może daj pan dowody....na te ,,pytania''?
małe dziecko pan..czy w żłobie leży..?
i pocałuj pan TUSKA w kluskę..o!
2010-09-28 20:48 | lelawy
@lelawy - "wyzywałem nie w imię ideologii, choćby najbardziej słusznej, nie w imię racji. Wyzywałem, bo została popełniona niewyobrażalna wprost zbrodnia. Ekipa tuska z pewnością jest w nią zamieszana!!! (...)
Jak dyskutować z ludźmi pozbawionymi sumień? Z ludźmi pozbawionymi wrażliwości, empatii? Jak rozmawiać z ludźmi, którzy dają swoje ciche przyzwolenie na zbrodnię?
Może najpierw wyjaśnijmy jej kulisy; ujawnijmy jej przebieg. Bez tego się nie dogadamy."
Najpierw ujawnimy zatem przebieg zbrodni w dniu 10.04., a dopiero potem porozmawiamy z Panem o zasadach savoir vivre'u ... W Polsce tak to się odbywa.
Pan marwk ma nas..zjadaczy chleba z ,,mięso armatnie''..realista zaś jest sekundantam LUCJANA TRELI..kurdupla kyóry bił...mocno i dobrze.
sami oni są ponad..motłochem, a pan BOGUŚ..toleruje faszyzm.
ps..pani Barbaro..mam nogi..w skrzydła nie wierzę, chyba że anielskie..
pani mnie ,,głaszcze''..a co z MARKIEM..on godzien niebios bram?
2010-09-28 17:46 | jarecky
@Marek
Lektura ksiazki Stanislawa Remuszko 'Gazeta Wyborcza i okolice' pokazuje ze to co sie dzieje teraz z ta gazeta jest logiczna konsekwencja zachowania naczelnego juz w roku 1989, czyli wewnetrzna cenzura, nie ujawnianie patologi czerwonych plynacych z doniesien z calego kraju. GW ruszyla w kwietniu 1989 , papier dal minister MSW (general Kiszczak). Musial wiedziec komu i na jakich warunkach udziela tak wazne medium jak pierwsza gazeta opozycji.
2010-09-28 17:36 | Marek
Kiedy zaczną sie przesłuchania pracowników, funkcjonariuszy instytucji, które poniżej wymieniłem?
Kiedy Prokuratura zacznie w tej sprawie gromadzić dokumentację z wymienionych przeze mnie instytucji? (ewentualnie badać powody jej zniknięcia)
Czego boi się tusk? Dlaczego jego rząd spowalnia postępowania wyjaśniające, a tym samym śledztwo w sprawie Tragedii Smoleńskiej, w każdym punkcie, do którego sięgają jego macki? (a sięgają wszędzie, bo przejął przecież władzę absolutną)
Dlaczego pajac michnik (Agora SA) osłania tuska w sposób aż tak widoczny i bezczelny? Dlaczego Agora SA w sposób widoczny bez przerwy kłamie? Jaki ma w tym interes?
dziękuję za uwagę
2010-09-28 17:31 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Witam Państwa serdecznie!
Claro, pokaż córeczce licznik polskiego długu:
http://www.adamduda.pl/2009/09/28/licznik-dlugu-polski/
Potem powiedz córeczce prawdę, że mafijno-agenturalna sitwa, która opanowała Polskę wysysa z naszego kraju życiowe soki. Pokaż Jej pleśń, hubę albo jemiołę, bo zawsze dobrze ukazać rzecz obrazowo.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Błażeju! Jeśli sprawi Ci to przyjemność mnie też możesz nazwać "wiejskim głupkiem". Nie krępuj się. (Nie uważam siebie za geniusza a wsi się nie wstydzę, nawet ją wolę niż miasto.) Może wtedy poziom jakoś się tu na forum wyrówna i może już będziesz zadowolony. Z siebie. Tylko co Ty wtedy, Biedaku, poczniesz? Będziesz musiał wymyślić jakiś nowy patent na prowokację, a wiesz , że nie masz za wiele pomysłów. Ile razy można śmiać się z wierzącej kobiety, z uczuć religijnych czy z tragicznej śmierci.
Z brutalnych odpowiedzi Pana Marka podoba mi się ta najbardziej dosadna.
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39473
Po takiej odpowiedzi na usta same się cisną przekleństwa i wyzwiska.
Ale opanujmy emocje i język skupmy się wyłącznie na TREŚCI doniesień.
=============
GDZIE SĄ RANNI ZE SMOLEŃSKA
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski, 28-09-2010 14:02
W tajnych aktach prokuratury znajduje się zeznanie funkcjonariusza BOR, który po katastrofie widział trzy karetki pogotowia odjeżdżające z miejsca katastrofy na sygnale – twierdzą informatorzy „Gazety Polskiej”. Przez pół roku prokuratura nie wykorzystała tych informacji. Gdyby nadała im bieg, obraz śledztwa byłby dziś zupełnie inny. Jeśli rzeczywiście karetki zabrały z miejsca katastrofy rannych, w jakim celu ukrywano fakt ich przeżycia? Na nasze pytanie: czy prokuratura zweryfikowała te informacje – płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie, nie odpowiedział. Zeznania funkcjonariusza BOR o trzech karetkach wpisują się w komunikat polskiego MSZ po tragedii, że trzy osoby przeżyły, lecz są ranne. Informację taką podał 10 kwietnia o godz. 11.07 czasu polskiego rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Piotr Paszkowski. Jak później pisano, pochodziła ona z agencji Reuters. Jeśli informacje te zostałyby zweryfikowane, uprawdopodobniłyby hipotezę zamachu. Karetki nie zabierają zmarłych. Ponadto ciał zmarłych nie przewozi się na sygnale. W tych karetkach, które odjechały na sygnale, musieli znajdować się ranni, prawdopodobnie z prezydenckiego samolotu. Jeśli tak było, kim byli i co się z nimi stało? A przede wszystkim dlaczego ten fakt ukryto? Co ciekawe, w Agencji Wywiadu, według informacji „GP”, znajdują się trzy notatki z rozmów polskich wywiadowców z Rosjanami, którzy byli na miejscu katastrofy. Ci ludzie zeznali, że słyszeli odgłosy wystrzałów i krzyki ludzkie. Przypomnijmy, że na filmie, który obiegł cały świat, nakręconym przez Rosjanina tuż po tragedii, słychać strzały. Potwierdza to zeznania innych Rosjan złożone przed polskimi wywiadowcami. Idąc torem teorii celowego spowodowania katastrofy, można zadać pytanie: dlaczego w przypadku przeżycia rannych jednych miano by dobijać, jak spekulują niektórzy, innych zabierać karetkami? Odpowiedź dałaby identyfikacja osób, które znajdowały się w karetkach. Rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy twierdzi, że wszyscy pasażerowie polskiego Tu-154 M 101 zginęli jednocześnie. Właśnie ta zagadkowa śmierć na miejscu wszystkich 96 pasażerów, stan ciał i niewyobrażalne zniszczenie samolotu po upadku z zaledwie kilku metrów z lotu poziomego przy minimalnej prędkości wydają się ekspertom niezrozumiałe. Według MAK, nie było ani jednego rannego, który zmarłby po godzinie czy dwóch.
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
Całość artykułu w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"
=============
I jeszcze komentarze na gorąco do tego artykułu:
=============
Free Your Mind: Karetki
„Niezależna” donosi ponownie o trzech karetkach, których odjazd na sygnale miał widzieć po katastrofie tupolewa jeden z polskich borowców. Oczywiście ta kwestia wielokrotnie powracała w licznych analizach tego, co się wydarzyło 10 kwietnia, albowiem wszyscy pamiętamy te komunikaty o trzech osobach, które przeżyły. Problem tylko w tym, że owymi rannymi nie musieli być pasażerowie rządowego samolotu, czyli członkowie polskiej delegacji. Mogli to być uczestnicy „operacji Smoleńsk”, która miała na celu zniszczenie tupolewa i doprowadzenie do śmierci prezydenckiej delegacji. Można oczywiście próbować zbadać ten ślad, dobijając się do smoleńskich szpitali i sprawdzając, kogo przywieziono i w jakim stanie, znając jednak rosyjskie realia, należy się spodziewać, że – bez względu na to, czy byli to ranni zamachowcy, czy polscy pasażerowie – zostali oni przetransportowani do wojskowego szpitala i dostęp do jakiejkolwiek dokumentacji na ten temat będzie niemożliwy. Jeśliby to byli zamachowcy, to mogliby odnieść rany w trakcie akcji – mogli zostać trafieni jakimiś odłamkami, przygnieceni jakimś fragmentem wysadzanego samolotu lub postrzeleni przez broniących się pasażerów („filmik Koli”). Nawet jeśli przeżyli i zostali przywróceni do zdrowia i fizycznej sprawności, to na pewno nie są uchwytni jako uczestnicy tragicznych wydarzeń. Jeśliby natomiast owa trójka rannych były to jakieś osoby z polskiej delegacji, to sytuacja jest wyjątkowo poważna. Mamy wtedy bowiem całą masę pytań. Po pierwsze, o jakie osoby chodziło? Kto to był? W jakim stanie zostały przetransportowane, jakiej udzielono im pomocy, gdzie jej udzielono i kto tego dokonał? Jakie są medyczne raporty związane z tą pomocą? Czy te osoby mówiły coś i czy zostało to zapisane? Czy zmarły w czasie transportu, czy w szpitalu? A przede wszystkim: dlaczego nie poinformowano polskiej strony o personaliach tychże osób i nie poinformowano rodzin? Dlaczego nie dopuszczono polskich przedstawicieli do tychże osób? Jaki był dalszy los ciał tychże trzech osób? Osobiście skłaniam się raczej ku wersji pierwszej, czyli że odwieziono rosyjskich rannych, a nie polskich, stąd ten (po wczesnych 10-kwietniowych doniesieniach) całkowity szlaban w mediach na tę informację – w przeciwnym bowiem razie, czyli gdyby rzeczywiście chodziło o trójkę członków polskiej delegacji, którzy ocaleli, a którym pozwolono umrzeć bez kontaktu z krewnymi czy nawet przedstawicielami naszej ambasady, należałoby natychmiast wszcząć zupełnie nowe śledztwo dotyczące wprost szokujących zaniedbań związanych z tym, co się wydarzyło po katastrofie, a obecnych prokuratorów wojskowych bezwzględnie odsunąć od sprawy i przekazać ją zupełnie innemu zespołowi prokuratorskiemu. To zaś, że gabinet ciemniaków powinien podać się do dymisji, już wielokrotnie sygnalizowałem.
=============
2010-09-28 17:23 | Marek
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Szokujace-zeznania-funkcjonariusza-BOR-ws.-Smolenska,wid,12707848,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1af79
Wirtualna Polska również zamieściła szokujący komunikat o trzech rannych w "katastrofie" pod Smoleńskiem. Do listy pytań dochodzą zatem każdego dnia kolejne. W tym również pytania na temat statusu HEAD dla tego lotu.
1. Czy ktokolwiek dysponuje pełną instrukcją z opisem procedur dla lotu o takim statusie?
2. Czy procedury HEAD w przypadku lotu 10.04. były zachowane?
3. Czy przeprowadzono postępowania wyjaśniające - ze zgromadzeniem pełnej dokumentacji na ten temat - w następujących instytucjach :
BOR,
AWW,
SKW,
ABW (m.in. badanie filmiku Koli),
MSWiA,
MSZ,
MON,
Dowództwo Specjalnego Pułku Wojskowego,
Kancelaria Premiera,
Kancelaria Prezydenta,
administracja lotniska Okęcie,
operatorzy sieci komórkowych w Polsce.
Na razie wiemy, z zeznań funkcjonariuszy BOR, że takiego postępowania nie przeprowadzono w BOR dowodzonym przez gen Janickiego. Nikt nie został przesłuchany, żadna dokumentacja nie była sprawdzana.
Obawiam się jednak, że takich postępowań nie przeprowadzono nigdzie. Dlaczego? Kto tak bardzo obawia się prawdy na temat tego lotu? Na temat jego ochrony? Ludzie chętnie będą zeznawać; zwłaszcza przed Prokuratorem, pod przysięgą. Problem w tym, że nikt ich od prawie pół roku nie chce przesłuchiwać.
2010-09-28 16:53 | Realista
Nie mogą przyjść i normalnie podyskutować...
tylko robią naloty, pouczają i o zdrowy rozum pytają...
Ciągle o tym rozumie...
Skąd ONI znają takie słowo...
Błażej nie odpowiedział jeszcze na żadne zadane MU tu pytanie a domaga się odpowiedzi od Bogdana...
2010-09-28 15:29 | Hania
Przestańcie znów przerzucać się mięsem i wyzwiskami.
Pani Moniko, wyraziła Pani swoje zdanie - dziękujemy. Nie ma naprawdę sensu żeby tak bardzo eksploatować Pani mózg, który poprzez czytanie blogu 'skręca na niebezpieczne rejony'. Proszę więc więcej tu nie zaglądać, a także zaprzestać słuchania Faktów pomiędzy 10.00 a 14.00. Na pewno poczuje się Pani wtedy zdrowsza i silniejsza. Tak będzie dla Pani zdecydowanie lepiej.
Pani Moniko, nikt w obecnych czasach nie zmusza nikogo do słuchania lub czytania czegoś, co jest sprzeczne z jego przekonaniami. Pani niech więc pozostanie w swoim świecie, my w swoim, równowaga nie będzie zachwiana. Nie zależy nam zupełnie na Pani opinii, tak jak Pani nie zależy na naszej. Proste prawo demokracji, prawda ? Tak jak sądowy pozew - jeśli uważa Pani, że jest przez Marka personalnie obrażona, to proszę Go pozwać. Jeśli nie - proszę się publicznie nie ośmieszać.
2010-09-28 15:26 | Marcin
@Błażej "Być może głowy używam rzadziej niż Ty. Ale w przeciwieństwie do ciebie... nie walę nią o ścianę.
http://wyborcza.pl/1,105742,8433619,Spieram_sie_z_Rosjanami.html?as=2&startsz=x"
O hoho, idzie nowe. To wyborcza już się przestawia na inny tor? Znaczy się kitu o pełnej winie pilotów, "którym szkiełka zaszły mgłą" ludowi wcisnąć się już nie nada. Aaaa, drogi forumowiczu, wszystko przez ten jeee banany internet. Kiedyś była gazeta, radio i telewizor, aż tyle i tylko tyle. Teraz mamy internet, źródeł jak grzybów lecz wiele zatrutych. Skoro nie walisz głową w mur, odśwież głowę i przypomnij sobie czym byłeś karmiony przez ostatnie miesiące. Czy to nie Ty nawoływałeś przypadkiem do zbierania zabawek, chowania głowy w piach ze wstydu, bo ta sama wyborcza pisała "JAK NIE WYLĄDUJĘ TO MNIE....".
Wtedy wydawało Ci się, że znasz odpowiedź, a teraz co Ci się wydaje?
2010-09-28 15:05 | Błażej
Na szczęście pan Klich na głupie pytania odpowiadać nie musi. Natomiast czekam na odpowiedź Bogdana!
2010-09-28 15:03 | Marek
Pytanie 1 -
O której godzinie wyleciał - z Okęcia do Smoleńska - samolot z Prezydentem na pokładzie? (wg Paszkowskiego o 6.50, ale pewnej godziny na razie nie ustalono.) Czy dane na ten temat znajdują się na lotnisku Okęcie?
Pytanie 2 -
Ile czasu trwać powinien lot z Warszawy do Smoleńska w/g planu lotu? (kto dysponuje takim dokumentem?) Czy mógłby ten czas podać nam jeden z pilotów Tu-154?
Pytanie 3 -
Kto odprowadzał, odwoził, Parę Prezydencką na lotnisko Okęcie 10.04. rano? (min Sasin zeznał, że nie wie; zdaje się, że nikt tego nie wie.) Dlaczego Kancelaria Prezydenta nie dysponuje taką wiedzą?
Pytanie 4 -
O której godzinie samolot Tu-154 mógł się znaleźć nad lotniskiem w Smoleńsku? (według róznych obliczeń czas waha się od 8.00 do 8.20) Co działo się z samolotem po tym czasie?
Pytanie 5 -
Dlaczego "spektakl" dla widzów rozpoczęto dopiero o godzinie 8.56 (sygnałem syreny)? Dlaczego tak późno?
Pytanie 6 -
Kto z BOR-u czekał na lotnisku w Smoleńsku na samolot wojskowy z Polski? Na samolot (Tu-154) z Prezydentam oraz 95 najważniejszymi w państwie osobami na pokładzie?
Kto czekał? Poprosimy o imię i o nazwisko ...
Pytanie 7 -
Kto w SKW miał 10.04. dyżur? Kto lot specjalny śledził? Gdzie są dokumenty na ten temat? Czy przeprowadzono w tej sprawie postępowanie wyjaśniające? Co z dokumentacją z czarnej skrzynki należącej do SKW?
Czy ktokolwiek zna udokumentowaną odpowiedź na choćby jedno z powyższych pytań?
Skoro E.Klich postanowił udawać mądrego, niech odpowie na pytania. Pytania są bardzo proste. Do tego dochodzi kolejna seria, związana z zeznaniem funkcjonariusza BOR-u, schowanym głęboko przez Prokuraturę Wojskową - było to zeznanie weryfikowane, czy nie było?
2010-09-28 14:46 | Błażej
Być może głowy używam rzadziej niż Ty. Ale w przeciwieństwie do ciebie... nie walę nią o ścianę.
http://wyborcza.pl/1,105742,8433619,Spieram_sie_z_Rosjanami.html?as=2&startsz=x
Bogdan, liczę na odpowiedź na zadane pytanie.
2010-09-28 14:38 | Marek
@Błażej - oto odpowiedź, pajacu
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39473
poczytaj i choć raz w życiu użyj głowy.
2010-09-28 14:29 | Błażej
DO BOGDANA - Cytat z Marka: "wielokrotnie nazwałem tuska ruską szmatą, ścierką niegodną polemiki, niegodną szacunku. Małym ruskim gnojkiem i agentem, odpowiedzialnym za ohydny zamach. Proszę teraz poszukac mojego numeru IP, ruska idiotko"
Rozumiem, że to NIE JEST żenujące, tak? Rozumiem, że jeśli ktoś się zgadza z Twoją linią, to może sobie pozwalać na taki język. Proszę o odpowiedź!
2010-09-28 14:25 | Marek
Przypomnę zatem, Pani Moniko, że wielokrotnie nazwałem tuska ruską szmatą, ścierką niegodną polemiki, niegodną szacunku. Małym ruskim gnojkiem i agentem, odpowiedzialnym za ohydny zamach.
Proszę teraz poszukac mojego numeru IP, ruska idiotko.
2010-09-28 14:21 | Marek
Pragnę jedynie podkreślić, że cała ta "anonimowa grupa wsparcia rządzącej elity" (Monika, lelawy, Błażej, Ania z Poznania) jest gotowa - od samego początku - na wszelkie poświęcenia, z kastracją rozumu włącznie, z ośmieszaniem się i poniżaniem na naszych oczach, w celu obrony dobrego imienia niejakiego tuska, szczynukowicza, millera, ciecia grasia. Każdego, kto ma dziś władzę, nieograniczone wsparcie mediów, kasę, dostęp do stanowisk. I poparcie ruskich od putina of course.
Zadziwiający zapał.
2010-09-28 14:08 | bogdan.zalewski@rmf.fm
I stały punkt programu : ŻENUJĄCY ŻART BŁAŻEJA.
2010-09-28 14:07 | Clara
Wczoraj już o tym słyszałam, przerażające że ten dług rośnie w takim tempie!
A mój tata mówił mi jak byłam małą dziewczynką że ta cała Solidarność jest po to by jego wnuki miały lepiej bo dla dzieci wiele się nie zmieni. A teraz co ja mam powiedzieć swej córeczce?
2010-09-28 13:43 | Błażej
"reagująca migotaniem przedsionków: RED ALERT, RED ALERT, RED ALERT!" - Za to Gospodarzowi bloga powinno zamigotać: PULL UP, PULL UP, PULL UP!
2010-09-28 13:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
MONIKA: PORTRET INTERNETOWY
(Cechy charakteru nowego cennego Awatara)
Osoba niezwykle ideowa: w razie odkrycia zagrożenia dla dobrego imienia rządzącej elity, nie cofnęłaby się prawdopodobnie przed regularnym donosem do ABW-ERY (twórcze połączenie spec-służby z telefonią komórkową).
Osoba troszcząca się o granice "dyskursu", z przerażeniem spoglądająca, jak niebezpiecznie potrafi się rozpędzić akcelerator groźnych idei, i reagująca migotaniem przedsionków: RED ALERT, RED ALERT, RED ALERT!
Osoba absolutnie bezinteresowna, przekazująca tu bez żadnych apanaży i gratyfikacji stan świadomości społecznej w Polsce, publikująca za darmo wyniki własnych badań statystycznych i analiz socjologicznych.
I last but not least - znakomity marketingowiec bezpośredni: Czytelniczka dbająca w szczególny sposób o popularność autora GLOB-u w realu.
Dziękuję, Pani Moniko!
2010-09-28 11:20 | Marek
"aleatoryzm - słodkie, dokładnie odwzorowujące naszą rzeczywistość; także tą na GLOB-ie ..."
Czytelników inteligentnych proszę o wyrozumiałość, o cierpliwość. Samplowanie "Błażeja", "lelawego", "Ani z Poznania" itp ludzi z żelazobetonem w głowach, samplowanie automatyczne, pojawiające się co pewien czas na blogu, proszę potraktować jak zamierzony wcześniej przez Autora zabieg muzyczny."
Spośród milionów głosujących na szczynukowicza odezwała się Pani "Monika". Nie mając nic kompletnie do powiedzenia zacytowała lelawego, Anię z Poznania i Błażeja. Posłuchajcie siebie nawzajem. To może być początek Waszej terapii i edukacji. Załóżcie może grupę wsparcia?
2010-09-28 11:02 | MONIKA
Ja takiego Mareczka swobodnie namierzyłabym po IP i do sądu niech udowodni tezę, że Tusk "zrobił" tę katastrofę.Problem w tym ,że Tusk pewnie nie zajmuje sie małymi ludźmi a dwa to, że taki Marek w sądzie spuściłby głowę ze strachu i tylko z tęsknotą wspominałby jak to w necie sie fajnie obrażało i snuło bajki jak to w "Solidarności" działało.
Trzeba mieć mega wielki giga tupet by większość społeczeństwa tych pod wpływem medów głównych nazywać trollami i dezinformatorami,w najlepszym razie niemyślącymi...jak tą słynną Anię,lelawego ,mariusza i kogo tam jeszcze chcecie.
Zachowujecie sie jak pseudomądrale z patentem na rację.
Jak Wam nikt nie przeszkadza to rozpędzacie sie do niewyobrażalnych granic.
Zauażyłam, że dłuższej lekturze tego forum, mój mózg skręca na niebezpieczne rejony,po drodze zosatwia rozum i racjonalizm.A do tego, przez to właśnie wie...mniej ten mój mózg.Bo czytając Was ma się obraz wypaczony,skrzywiony,nieprawdziwy.
W moich oczach dyskwalifikuje Was jedno na pewno (a reszta prawie na pewno)to,że jesteście,bywacie mega zawzięci w udowadnianiu swych racji,jestescie przy tym kąśliwi i złośliwi,zatwardziali,co nie pozostawia nawej milimetra pola na dyskusję, przyjecie innej argumentacji.
Nie spodziewałam się takich zachowań bo autorze bloga.Dodam, nie tylko ja.
Zdradzę, troche osób przecierało oczy ze zdumienia i jest Pan ostatnio obiektem zaciekłych analiz.Niestety nie broni sie Pan tymi swoimi tekstami.
Wrzucił sie Pan juz do jakiegos tam worka z Frondą i mediami Rydzyka, plus Gazeta Polska,plus Macierewicz i inni zatwardziali.Kto by tam mięczaków słuchał prawda?Więc Pan ich nie słucha, a jak juz to potem dyskredytuje itd.
Chciałam powiedzieć, że jest w absolutnej mniejszości.
To, że nie ma tej większości tu, niech pana nie zmyli.A poniżając nastepnym razem swoich adwersarzy drodzy forumowicze zastanówcie sie.
2010-09-28 10:48 | Marcin
I tu się Błażeju z miasta rodem wylałeś jak talala. Ty żeś z miasta proeuropejski nijaki gość, a on ze wsi, zahukany, zabobonny i bogobojny. Nie dziwi Cię, że mino różnic "klasowych" to Tobie słoma z butów wystaje?
2010-09-28 10:33 | Realista
Błażej a kiedy TY próbowałeś dyskutować ...?
Odkąd CIĘ pamiętam to tylko potrafisz rzucać kalumnie na prawo i lewo.
Wejdź na Wikipedię i poczytaj co oznacza słowo DYSKUSJA.
2010-09-28 08:51 | Marek
"aleatoryzm - ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleatoryzm ), słodkie, dokładnie odwzorowujące naszą rzeczywistość; także tą na GLOB-ie ..."
Czytelników inteligentnych proszę o wyrozumiałość, o cierpliwość. Samplowanie "Błażeja", "lelawego", "Ani z Poznania" itp ludzi z żelazobetonem w głowach, samplowanie automatyczne, pojawiające się co pewien czas na blogu, proszę potraktować jak zamierzony wcześniej przez Autora zabieg muzyczny.
pozdrawiam z rana
2010-09-28 08:44 | Błażej
@ Lelawy - Nie przejmuj się Markiem. Z nim nie ma co dyskutować. To zwykły cham i wiejski głupek.
http://www.youtube.com/watch?v=r2d0phypLrg
2010-09-28 08:43 | Marek
"Wyjaśnijmy najpierw kulisy "katastrofy" 10.04.2010; ujawnijmy jej przebieg. Bez tego się nie dogadamy."
Program edukacyjno-terapeutyczny dla ludzi z żelazobetonem w głowie (tuskoidów), będzie miał przede wszystkim na celu pokazanie "katastrofy pod Smoleńskiem", uświadomienie uczestnikom podstawowych faktów, pokazanie zależności, postawienie przed nimi najprostszych, wręcz elementarnych, pytań.
2010-09-28 08:40 | Błażej
"Dla mnie to był akt wielkiej odwagi cywilnej,poleciec do Smoleńska
ze świadomością,że warunki,zarówno polityczne,jak i atmosferyczne,
są trudne" - ODWAGA, powiadasz. Czyli rozumiem, że jeśli pilot samolotu, na pokładzie którego przebywa 96 najważniejszych osób w państwie, decyduje się na lądowanie w arcytrudnych warunkach, należy go nazwać odważnym? Bo wg mnie to SKRAJNA GŁUPOTA i NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Zastanów się zanim coś napiszesz. A najlepiej nie pisz w ogóle, tylko zajmij się robótkami domowymi.
2010-09-28 08:34 | Marek
O ile wiem, to uruchomiony zostanie program edukacyjno-terapeutyczny dla ludzi zabetonowanych. Dla ludzi z wyłączoną inteligencją; takich jak "wykluczony", "lelawy", "Ania z Poznania", tego typu przypadki. Program, który pokaże im "Tragedię Smoleńską" fakt po fakcie.
Postawi przed nimi pytania, na które będą musieli sobie odpowiedzieć.
Jeżeli "lelawy-wykluczony", to jest jedynie zagubiony funkcjonariusz reżimu tuska, pozostawiony samotnie na wysuniętej w głąb internetu placówce, to jest to jednak ktoś, kto powinien czasami posługiwać się rozumem. Choćby z rozpędu.
Podobne rozmowy toczyły się niegdyś z komunistycznymi cenzorami za PRL-u. W końcu, po wielu, wielu latach do nich dotarło.
2010-09-28 07:59 | Realista
To po co odpowiadasz na to czego nie czytasz ...?!
Nie jesteś w temacie. :-)
2010-09-28 07:57 | wykluczony
Niewyobrażalną wprost zbrodnią to było AUSCHWITZ !!!, II WOJNA ŚWIATOWA, GUŁAGI, a nie KATASTROFA samolotu !
Czy kobieta która uderzyła w Polski autokar jadący niemiecką autostradą popełniła NIEWYOBRAŻALNĄ ZBRODNIĘ ? -zginęło przecież tyle osób?
Człowieku ZASTANÓW SIĘ co piszesz!!
I Nie odpisuj na mój post bo nie mam zamiaru tego czytać.
2010-09-28 05:15 | kolekcjoner czcionek
panie Marku..... wiec chyba sie troche okresle po pana smialej propozycji. mam taki plan udac sie za jakis rok albo wiecej do Jackson Hole w Wayoming a moze w poblize Lake Tahoe w Californi i zabrac ze soba stos pustych kartek i jakas stara maszyne do pisania kupiona na garage sale . wystukalbym tymi czcionkami cos o czym nie mam teraz pojecia przerywajac wartkim stukotaniem prace miejscowych dzieciolow. nie byloby tam miejsca na Rycha , Zbycha i calej kompanii . nie chcialbym tez podarowac tego czasu i relaksu zgrzypiacemu kolu politycznych tortur. ja otwierajac inernet mam wrazenie ze zanurzam sie w pelnej wannie radioaktywnej wody . napisze teraz panu taki skrawek wycinka z swojej obecnosci na necie. rok 2008 . sierpien. 08. to chyba byl piatek. Gruzja. tsunami informacyjne . wrzask, halas , prawie chaos . przebywalem wtedy w Californi w Costa Mesa. uzywalem wtedy hp pavilon 8000 zd. kiedys byl calkiem niezly. fora wrzaly od komentarzy. postanowilem cos w odpowiednim czasie napisac. uzylem nickname ~ wzorzec decyzyjny . uzylem go ogolnie 3 albo 4 razy. nie opisze panu przebiegu swojego procesu myslowego ktory doprowadzil do napisania mojego postu. napisalem w nim miedzy innymi ze Europa zareaguje na Rosyjska inwazje dopiero w poniedzialek . w poniedzialek Nicolas Sarkozy udal sie do Moskwy i przekonal Putina slowami " chcesz skonczyc jak Bush ? ". w lawinie medialnych doniesien zapamietalem wywiad RMF-u Konrada Piaseckiego z jakims tam socjologopolitykowszystkoobcykanym . Konrad Piasecki uwypukli zasadniczo pytanie czy byly jakies sugestie aby akurat w poniedzialek Sarkozy udal sie do Moskwy. specjalistka gwaltownie zaprzeczal ze nie i nic nigdy . ja akurat wtedy rozwazalem jaka role bedzie odgrywala natychmiastowa deklaracja McCaina i przeczekana Obamy do poniedzialku w walce o przydenture USA. zreszta Bush rowniez przeczekal do chyba poniedzialku. Obama w debatach przedwyborczych telewizyjnych przekonywal McCaina ze z Rosja powinno sie grac o pozycje wplywajac na polach biznesowych co okazuje sie byc bajka dla tych co lubia bajki. dzisiaj przeczytalem najnowszy blog Grzegorza Jasinskiego. lubie jego opinie. przytomnie zauwazyl ze za oceanem idzie nowe. powoli i dyskretnie zmienia sie sztab Baracka Obamy. a to ten doradca wraca na uczelnie a to ta pani udaje sie tam gdzie dawno temu tez powinna byc a to Gates a to Rahm Emanuel bedzie staral sie zostac burmistrzem Chcicago ( lubie Emanuela nie z tego wzgledu zebym bezkrytycznie lubil Zydow ale miedzy innymi zostal odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczynskiego i to bardzo prwdopodobne ze on zalatwil stolek Lechowi Kaczynskiemu bezposrednio obok Obamy na pewnej kolecji). listopad przyniesie powazne zmiany w ustawieniu kngresu i senatu w USA i sprawa Smolenska ma duze szanse wbic sie na orbite. tak wiec coraz powazniej pewne grono obawia sie pewnego obrotu. panie Marku nie wiem czy cos panu wyjasnilem ;). to wszystko caly czas u mnie tak pulsuje i ewoluuje. nie ma stalych bez wyjscia. dlatego jak kiedys cos napisze to kto wie czy nie bedzie to zestaw bajek obowiazkowych ;). pozdrawiam !
@ panie Bogdanie w roku chyba 2007 lub 2006 sluzby specjalne w GB wydaly do opini publicznej raport o najwiekszych zagrozeniach za 30 lat. na jednym z najwyzszych miejsc ( nie pamietam ktore) znalazl sie internet jako zrodlo informacji ktore moglyby zagrozic uformowanemu ladowi spolecznemu.
to tyle . do pozniej .
2010-09-28 00:29 | Marek
@p.Bogdan - "nie znam książek Aglaji Veteranyi ..." ja również nie znam, czytałem jedynie fragmenty, spodobał mi się język. Kilka lat wcześniej zobaczyłem tę dziewczynę (interesującą młodą kobietę) w pewnej audycji w ZDF-ie, podczas dłuższego pobytu w Berlinie. Audycja nosiła tytuł "Gruene Salon" ... zapadła mi w pamięć.
(wbiła się, jak gwóźdź w sam środek mojej świadomości)
Zapamiętałem niezwykle silne osobowości, opowiadające niezwykle ciekawe historie własnego życia ... towarzystwo niemiecko-szwajcarsko-austriacko-francusko-włoskie ... tak mniej więcej.
Ta Pani (nigdy nie zdołałem zapamiętać jej imienia, ani nazwiska; liczyłem w tej sprawie na Pańską pomoc i jak zwykle się nie przeliczyłem :) dziękuję) opowiedziała prostymi słowami swoje życie. Wypełnione bólem, przerażeniem, głodem, samotnością, nieustannym, codziennym lękiem o ludzi, których kochała, zwłaszcza o swoich rodziców ... Nie potrafiła zrzucić tego z siebie już nigdy. Opowiadała o swoich próbach samobójczych, o strachu, którego nie może się pozbyć ... Wszystko mnie w tym opowiadaniu fascynowało. Także niezwykła prostota i siła jej języka. Także to, że w salonie europejskim rozmawia się o takich sprawach szczerze, otwarcie, wprost, bez owijania.
Równie silnych osobowości, podczas tej jednej audycji, było jeszcze kilka. Każdą z nich zapamiętałem, mimo że audycję obejrzałem, wysłuchałem w maju-czerwcu 2001. Aż takie wywarło to na mnie wrażenie.
"...A może przydałby się ktoś z podobnym piórem, nie zatrutym salonowymi miazmatami, kto opisałby świat polskich "cyrkowców" - klucz Kulczyków na niebie, spadających sępim stadem na polskie kąski i kęsy, grubego Rycha jako ruskiego klauna z czerwonym nosem olanym naftowym sosem, czy czarne pudelki petersburskiego Maga. I refren powtarzany przez grasejującego rudego konfeRRRansjeRRRa rodem z "Kabaretu": "pRRRoszę państwa, Państwa już nie ma, pRRRoszę państwa, Państwa już nie ma".
Liczę w tej sprawie na "kolekcjonera czcionek" ...
2010-09-27 23:49 | Marek
@Kiara - jedynym "błędem" śp Prezydenta było to, że pewne rzeczy, pewien typ zbrodni, nie mieścił mu się w głowie.
Wydaje mi się, że przed 10.04. nikomu w Europie, a może i na świecie, się nie mieścił.
@lelawy - "wyzywałem nie w imię ideologii, choćby najbardziej słusznej, nie w imię racji. Wyzywałem, bo została popełniona niewyobrażalna wprost zbrodnia. Ekipa tuska z pewnością jest w nią zamieszana!!! (...)
Jak dyskutować z ludźmi pozbawionymi sumień? Z ludźmi pozbawionymi wrażliwości, empatii? Jak rozmawiać z ludźmi, którzy dają swoje ciche przyzwolenie na zbrodnię?
Może najpierw wyjaśnijmy jej kulisy; ujawnijmy jej przebieg. Bez tego się nie dogadamy."
Najpierw ujawnimy zatem przebieg zbrodni w dniu 10.04., a dopiero potem porozmawiamy z Panem o zasadach savoir vivre'u ... W Polsce tak to się odbywa.
2010-09-27 23:40 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Państwu.
Waldemar Łysiak w wywiadzie w PLUSIE i MINUSIE w Rzeczpospolitej przywołał sceny z wojny "krzyżowej". Przyznał, że niewiele go tak naprawdę w tej sprawie ruszało. Ale - cytuję z pamięci - sparaliżował go epizod, gdy młoda tłuszcza zaczęła skandować : "Uwolnij Barabasza!".
Sezon obecny przypomina mi schodzenie po schodach. Są takie stopnie - ostatnio odnowione, biegnące z fortów kopcowych ku asfaltowej alei. (Wiele na nich ostatnio śladów ludzkiej obecności, jakieś napisy i znaki, w tym także trop mojej podeszwy, przypadkowy, gdy w trakcie przerwy w betonowaniu, korzystając z nieobecności robotników, zignorowałem czerwono-białą taśmę odgradzającą teren robót i but jak echo "robót-but" odbił się w miękkiej jeszcze powierzchni "rewitalizowanego" stopnia.) Dziś miałem wrażenie, że schodząc w dół, zanurzam się coraz głębiej w świecie, bo robiło się coraz ciemniej i zieleń rdzewiała, a były to tylko kasztanowce jedzone już przez jesień a wcześniej pożerane przez pasożyta zwanego szrotówkiem, co każe mi zawsze myśleć o szrotach, kupie rdzawego złomu, skorodowanych liściach. W końcu doszedłem do Diabelskiego Mostku, i tu znów przeszkoda, ogrodzenie, drewniane schodki w dół skarpy ku rydzemu błocku poprzetykanemu kamykami i żwirem, a dalej włączone maszyny, pojazdy z odpalonymi silnikami, robotnicy, remont. Już taki sam jakiś czas temu zarejestrowałem, robiąc kilka zdjęć pracownikom stawiającym dziwaczną konstrukcję na mostku- jakby stelaż z metalowych rurek z przezroczystymi zielonkawymi taflami, chyba z pleksiglasu. Nie sprawdzałem dokładnie, boję się dotykać, bo odczuwam lekki zabobonny strach na samą myśl o nazwie tego miejsca, związanej z legendami Sikornika. Więc wędrując do pracy czy z pracy często odmawiam różaniec. Tajemnicze uczucie- taka podwójnie kolista modlitwa, mały okrąg dzienny, większy krąg tygodni, miesięcy, roku i lat. Życie jako różaniec dat? Czemu nie? Od czasu do czasu jednak się zrywa, wszystko, co takie grzeczne, grzesznie się rozsypuje, koraliki toczą się dookoła, wpadają w ciemne zakamarki i trzeba ich szukać, nizać je na nowo, bo takie jest życie, c'est la vie. Mam czarny tiszert kupiony przed laty w księgarni wysyłkowej FRONDY, z napisem „Ego sum via et veritas et vita.” Opisałem go przed laty w moim "Zbędnym ruchu" w epizodzie siódmym tej wariackiej, sanatoryjnej opowieści, dzienniku kuracyusza zatytułowanym '„EGO” TO WIEŻA DWOISTA - CUDZY DOM CODZIENNYCH SCHADZEK DLA PAR ZAKOCHANYCH (W SOBIE).'
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/131,2176
Tiszert to kolejny link łączący tamtą opowieść z powyższym wpisem o litej elicie. Hania już odkryła te tematyczne, stylistyczne i motywiczne gry.
Bo, proszę Państwa, rzeczywiście mam taką ambicję, żebyśmy tu połączyli w całość nasze doświadczenia. W tym sensie właśnie to nasze tutaj przedsięwzięcie ma charakter GLOB-alny. Nawet nie wiecie, jak się cieszę, kiedy tak właśnie jak teraz zestrzeliliśmy myśli w jedno ognisko. Jednak na dłuższą metę to niemożliwe a nawet niepożądane; tu musi się za moment pojawić dysonans. Element zakłócający: przewidywalny i nieprzewidywalny zarazem. To znaczy wiadomo, że nastąpi - prędzej czy później, natomiast natura, funkcja, przebieg tego "prędzej" czy tego "później" są wielką nie(Ś)wiadomą. Jeśli miałbym opisać tę 'stochastyczność' w języku humanisty, użyłbym paradoksów i oksymoronów: pewność niepewności, konieczna przypadkowość, aleatoryzm kontrolowany. (
, kontr-kultura Lelawego, nękania Ani z Poznania, antyreligijne prowokacje Błażeja - to już było, ale co będzie? co to będzie? dziś? jutro? za tydzień? za rok?)
Moja fascynacja tego typu zjawiskami narodziła się intuicyjnie we wczesnych latach 80-tych XX stulecia wraz z pierwszymi próbami poetyckimi w nowohuckim XII liceum na lekcjach probabilistyki u znakomitego profesora matematyki Jerzego Kłosa . Siedziałem w ostatniej ławce z moim kolegą Przemysławem Radziszewskim i zamiast uważnie słuchać i notować, pisaliśmy pod ławką teksty literackie. Przemek opowiadanka utrzymane w konwencji pure-nonsensu a la Alfred Jarry, a ja psychedeliczne wierszyki inspirowane Witkacym i ... Johnem Lennonem. A że w dodatku zbiłem okulary i nic nie widziałem z tablicy, szybko złapałem jakieś sześć "dwój cząstkowych". Mgr Kłos miał taki system kar za nieuctwo i niesubordynację. Probabilistyka w tym czasie wydawała mi się nauką najgłupszą pod słońcem, te rzuty monet osłabiały mnie, jednak przymuszony do nadrabiania zaległości (na koniec roku miałem -prawdopodobnie- czwórkę z matmy), zafascynowałem się rachunkiem prawdopodobieństwa. Nie na tyle, żeby cokolwiek do dziś pamiętać, ale wystarczająco, aby mój humanistyczny umysł szukał tej WIELKIEJ SYNTEZY NAUK, której doświadczyłem na lekcjach Jerzego Kłosa, to znaczy połączenia twórczości własnej z matematyką i działaniami losowymi:).
I tak w późniejszym czasie odkryłem poezję Stephane Mallarmego a potem muzykę Iannisa Xenakisa czy Witolda Lutosławskiego. Przeczytałem też kilka popularnych książek na temat teorii chaosu. Natomiast formuła, którą staram się stosować tutaj w GLOB-ie jest bliższa KOMPONOWANIU z wykorzystaniem elementów przypadku niż opracowywaniu precyzyjnych modeli matematycznych. Choć oczywiście matematyka (a raczej meta-matematyka) odgrywa tutaj ogromną rolę. Oraz algorytmy HTML, narzędzia stochastyczności.
Marku: nie znam książek Aglaji Veteranyi. A może przydałby się ktoś z podobnym piórem, nie zatrutym salonowymi miazmatami, kto opisałby świat polskich "cyrkowców" - klucz Kulczyków na niebie, spadających sępim stadem na polskie kąski i kęsy, grubego Rycha jako ruskiego klauna z czerwonym nosem oblanym naftowym sosem, czy czarne pudelki fikające koziołki i skaczące wokół petersburskiego Maga. I refren powtarzany przez grasejującego rudego konfeRRRansjeRRRa rodem z "Kabaretu": "pRRRoszę państwa, Państwa już nie ma, pRRRoszę państwa, Państwa już nie ma".
Narzekacie troszkę, że nikt ONYM nie zadaje najprostszych pytań. Ale o co tu jeszcze pytać? Wszystko już wiadomo. A tak na prawdę, i owszem, pytamy. Choć Oni nam ostatnio nakazują najczęściej pytania przesyłać e-mailem, po czym zdawkowo odpowiadają po tygodniach albo nie odpowiadają wcale.
Podejrzewam, że ONI się wcześniej jednak poślizgną na gospodarce niż na Smoleńsku, jeśli już. Jarosław Kaczyński w "Newsweeku" już niemal wprost ( mogę swobodnie użyć słowa WPROST pisząc o NEWSWEEKU, bo to już to samo) mówi o smoleńskim ZAMACHU. Nikt, kto myśli logicznie, nie wyklucza już chyba takiego morderczego scenariusza z udziałem jakichś asasynów. Więc pytam Was raz jeszcze, o co tu jeszcze ONYCH pytać. Myślę właśnie, że konieczny jest już projekt szerszy - PRZETRWALNIKOWY, polityczno-filozoficzno-egzystencjalny, nastawiony na ocalenie substancji narodowej, na wyciągnięcie z polskości samych esencji, najlepszych soków. Czytam jednocześnie kilka książek w tym "BIBUŁĘ" Józefa Piłsudskiego o podziemnej robocie wydawniczej sprzed ponad wieku. Myślę jednak o dzisiejszej BIBULE rzecz jasna, po kolejnym naszym wielkim narodowym cyklu, różańcu dziejowym, gdy nam się znowu koraliki posypały. Oto cytat ku pamięci:
=============
Nim jednak bibuła stała się tak poczytna musiała przejść przez mnóstwo etapów i jej pierwsze kroki były bardzo skromne i niepewne. Gdy sobie przypomnę moje lata dziecinne, staje mi żywo w pamięci obraz mojego pierwszego zetknięcia się z bibułą. Było to w dworku szlacheckim na Litwie jakieś dziesięć lat po powstaniu. Wrażenie wieszatielskich rządów Murawiejewa było jeszcze tak świeże, że ludzie drżeli na widok munduru czynowniczego, a twarze ich wyciągały się, gdy w powietrzu zabrzmiał dzwonek, zwiastujący przybycie któregoś z przedstawicieli władzy moskiewskiej. W tym to czasie matka moja wyciągała niekiedy z jakiejś kryjówki, jej tylko wiadomej, kilka książeczek, które odczytywała, ucząc nas dzieci, pewnych ustępów na pamięć. Były to utwory naszych wieszczów. Tajemnica, którą te chwile były otaczane, wzruszenie matki, udzielające się małym słuchaczom, zmiana dekoracji, jaka następowała z chwilą, gdy niepożądany jakiś świadek trafiał przypadkowo na nasze rodzinne konspiracje- wszystko to zostawiło niezatarte wrażenie w mym umyśle."
=============
To wbrew pozorom wcale nie jest sentymentalny anachroniczny EIDYLLION (rodzinny obrazek wspominany z łezką w oku). Piłsudski dobrze wiedział, o CZYM pisze. To patriotyczna MACIERZ STOCHASTYCZNA. Oczywiście pomyślałem natychmiast o poruszanym tutaj już przez nas postulacie "polityki fraktalnej", sformułowanej przez Łażącego Łazarza, o intelektualnych grupach "partyzanckich", sieciowych otwartych strukturach niedookreślonych,
, VALIS-ach, ośrodkach swobodnej i dynamicznej wymiany polskich poglądów niepodległościowych. Tak widzę na dzisiejsze czasy post-nowoczesny polski patriotyzm, tradycyjny w treści (obrony substancji narodowej) i strukturalnie awangardowy, wykorzystujący takie nieprzewidywalne działania w sieci.
A być może będzie to możliwe tylko przez jakiś (nieokreślony) czas.
Bo oto Janek Latała przesłał mi w niedzielę link do ciekawej analizy na temat prób cenzurowania informacji w Internecie. Autor tekstu alarmuje, że tworzy się sojusz państw, które w ramach ONZ chcą walczyć ze swobodą obiegu wiadomości w sieci. Pod pretekstem walki z globalnymi zagrożeniami, chcą rozszerzyć definicję przestępczych działań internetowych. W grę nie wchodziłoby już tylko piractwo komputerowe, cyber-kradzieże, hakerstwo ale także "rozprzestrzenianie informacji, które mogą godzić w
dobre imię, wizerunek państwa". W grę wchodziłyby działania blokujące oparte na nowoczesnej technologii:
http://techcrunch.com/2010/09/23/internet-control-issues-its-not-just-china/
Promotorem takiego zapisu jest oczywiście Rosja Putina i Miedwiediewa, która zebrała grono sporo poważnych i mniejszych sojuszników. Oto mapka:
http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=130052701
Takie próby pojawiały się już wcześniej.
I zostały opisane w polskiej sieci:
http://vbeta.pl/2010/02/03/onz-chce-wprowadzic-licencje-na-korzystanie-z-internetu-jak-prawo-jazdy
Ciekawe, że Hamadoun Toure, szef Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego - jednej z wyspecjalizowanych agend ONZ- który zaangażował się w tę sprawę, urodzony w Republice Mali, był szkolony przez Rosjan w Leningradzie.
http://www.itu.int/plenipotentiary/2006/newsroom/elections/bios/toure/index.html
Ciekawie o tym pisze o tej cyber-wojnie Piotr Waglowski:
http://prawo.vagla.pl/node/8921
Muszę kończyć, a ciekawych tematów zasugerowanych przez Was - multum. Będę do nich wracał poruszając się nielinearnie jak na fana sieci przystało:)
Dobrej Nocy!
2010-09-27 23:00 | pp3-Basia
Lelawy...
czy mógłbyś nie spadac jak grom z jasnego nieba,kiedy mi się chce spac?
Dam Ci te skrzydła,jak nad sobą popracujesz:)
Dobranoc.
2010-09-27 22:52 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Moi drodzy,przeczytałam Wasze ostatnie komentarze.
Kiaro myślę,że jednak pomyliłaś się z tą 'naiwnością',Kancelarii
Prezydenta,podając ją jako przyczynę katastrofy.
Dla mnie to był akt wielkiej odwagi cywilnej,poleciec do Smoleńska
ze świadomością,że warunki,zarówno polityczne,jak i atmosferyczne,
są trudne.
Co do Sumienia Narodu,polecam artykuł:
http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=tematm/archiwum/2004/310_1.htm
W społeczeństwie polskim wiele jest takich ANTONIMÓW,o których pisaliśmy
już kiedyś.Było to co prawda w formie bardziej zabawowej.Jeżeli ktoś jest
zainteresowany,albo lubi wspominac...:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/tata-i-ta-antoni-m-moje-nowe-historyjki-z-dymkiem,2706
Teraz już do snu się układam.
Dobranoc
2010-09-27 22:44 | lelawy
"Lelawy", "Błażej", "Ania z Poznania", mariusz - uosobienie milionów przeciętnych zjadaczy chleba, głosujących na szczynukowicza. Czy są jeszcze ludźmi?
Panie Marku..jest pan chamem..człekiem z bagien, w gumofilcach i smrodem w gaciach.
2010-09-27 21:30 | Marcin
@kiara A tak w ogóle pytanie po co ta narodowa dyskusja jest co najmniej nie na miejscu. Skoro dalej piszesz, że wystarczyłaby odrobina zdrowego rozsądku i nie byłoby Smoleńska. Chcesz tego czy nie, ale musisz zauważyć, że tragedia to nie tylko 10 kwietnia, lecz kilka lat poprzedzających tragiczny finał. A skoro od Najwyższego Rozum mamy, t najwyższa pora z niego korzystać. Przebudowa świadomości, to zmiana, a zmiana wymusza kilka czynności, które wykonać trzeba wcześniej. Skoro tak po Katolicku, to jest rachunek Sumienia, wyznanie grzechów i żal za nie, a następnie postanowienie poprawy. dopiero od tego momentu zaczyna się prawdziwa przebudowa. Przyłóż Smoleńsk do tego schematu i zobacz w którym jesteśmy miejscu.
Pozdrawiam wszystkich
2010-09-27 21:19 | Marcin
@kiara Rozwiń temat naiwności, bo nie wszyscy muszą trafić w Twój tok myślenia. Ja na przykład nie wiem, co konkretnie masz na myśli.
2010-09-27 20:47 | kiara
A mnie - tak ,czy owak ,cokolwiek byście nie napisali,nie przestanie dziwić naiwność Pana Prezydenta i Jego Kancelarii.Czyżby ciągle aktualne było: " Polak mądr po szkodzie..."? A nawet zaczynam wątpić ,czy po szkodzie też...Po co ta cała narodowa dyskusja ? - a przecież nie musiało dojść do tragedii - wystarczyło trochę zdrowego rozsądku.Ale - akurat z tym zawsze mamy , mieliśmy i mieć będziemy problem.Jak to powiedział Jan Nowak - Jeziorański[cokolwiek by o nim nie powiedzieć ,ale dużo wiedział o tzw."polskiej duszy" - wystarczy poczytać ,jakie trudności miał z polskim zespołem RWE],że nic tak Polaków nie gubi ,jak ich narodowe przywary.Jeśli ktoś chce coś w Polsce zmienić ,od "wypalania ognem i żelazem" pewnych naszych przywar musi zacząć.W przeciwnym razie to nasze cierpiętnictwo nam tylko zostaje jako tarcza i jedyna obrona przeciw "złemu światu".Być może jesteśmy na to przez Los ,Opatrzność[jakkolwiek by to nie nazwać] na to skazani.Ale - być może - niekoniecznie.W końcu ,nawiązując do Fundamentów Wiary - dostaliśmy od Najwyższego Rozum i Wolną Wolę ; pytanie,czy jako nacja umiemy z tego sensownie korzystać ? Być może od przebudowy świadomości nacji zacząć należy?
2010-09-27 17:11 | jarecky
Podrzucam nowe ciekawe filmy, ktore opisuja w jakis sposob nasza polska rzeczywistosc.
New Poland (1945): najnowszy film w rez Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna
http://www.youtube.com/watch?v=OgCryl2Rocs
'Errata do biografi - Tomasz Strzyzewski '
http://www.youtube.com/watch?v=O28NqmE1_mE&feature=related
Pozdrawiam autora i blogowiczow. Erudycja Bogdana inspiruje - gdybym tylko mial wiecej czasu na to zeby wszystkie te ukladajace sie w logiczny ciag lektury przeczytac. A i tak czytamm ponad przecietna w moim kraju :)
2010-09-27 17:04 | Marek
Przepraszam wszystkich za ten wybuch entuzjazmu. Rzadko mi się zdarza ... :)
2010-09-27 16:57 | Marek
Jest Pan, Panie Bogdanie, pierwszym humanistą, używający swobodnie przymiotnika "stochastyczny", jakiego w życiu spotkałem.
Stochastyczny, czyli realny, czyli zgodny z rzeczywistością. We współczesnej fizyce wszystko, każdą teorię można opisać matematyką statystyczną, matematyką rachunku prawdopodobieństwa. Zaczęło się od teorii Hamiltona (XIX wiek), potem były równania Heisenberga, Szroedingera, Diraca. To wiedzą wyłącznie matematycy i fizycy. Skąd jednak taka świadomość u humanisty???
jestem w szoku. Coraz bardziej szanuję Kraków!
2010-09-27 16:47 | Marek
aleatoryzm - ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleatoryzm ), słodkie, dokładnie odwzorowujące naszą rzeczywistość; także tą na GLOB-ie ... Ku mojemu zdumieniu z każdym miesiącem coraz bardziej mnie blog p.Bogdana Zalewskiego wciąga. Lepszego w polskim internecie nie znalazłem :) (projekt gigantyczny, budzący najgłębszy szacunek dla Autora.)
2010-09-27 15:56 | Marek
@Kolekcjoner czcionek - niech Pan pisze ... jak najwięcej, na każdy temat ... świetnie się Pana czyta. Oryginalny styl, sposób patrzenia, język opisu ... kojarzy mi się Pan z pewną pisarką szwajcarską, z pochodzenia Rumunką, która wystrzeliła jak rakieta na literackim nieboskłonie Europy na początku lat 2000 ...zaczęła opisywać swoje życie (urodziła się w rodzinie cyrkowców rumuńskich, błąkających się za chlebem po świecie) ... niech Pan pisze, chocby do szuflady ... serdecznie pozdrawiam:)
2010-09-27 14:55 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Kochani!
Bardzo dziękuję za miłe słowa.
A przede wszystkim za niezwykle ciekawe wątki w dyskusji.
Odniosę się do nich wieczorem.
Muszę pędzić do domu. Dziś już nieco lepiej się czuję.
Wszystkim Wam życzę dużo zdrowia, pora jest niebezpieczna.
Znów mamy serię tragedii.
Zbyt kruche to nasze życie.
............. aetas: carpe diem quam
minimum credula postero .............
2010-09-27 14:37 | kolekcjoner czcionek
panie Marku dziekuje za dobre slowa. uzywa pan logiki bezlitosnie odbierajac oponentom nawet nadzieje na zblizenie sie do klawiatury. ;). pozdrawiam !
2010-09-27 13:53 | Hania
Najgorsze jest to, że w takich historiach w większości nie mamy do czynienia z 'zaniedbaniami', a z celowymi, korupcyjnymi działaniami, mającymi na celu wyciągnięcie kasy z państwa na rzecz polskich oligarchów. Przecież wszyscy o tym wiedzą.
Dodatkowo, u nas urzędnik nie ponosi konsekwencji za swoje 'błędy'...
2010-09-27 13:37 | Hania
Co do Kulczyka, Marku, to świeża sprawa, jak to pan jan zarobił 'troszkę' więcej niż mu się należało:
http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/301357,urzednicy-zawalili-sprawe-kulczyk-zarobil-miliony.html,1,3
2010-09-27 13:30 | Marek
No to podkreślmy tylko, że Strabag jest firmą rosyjską (z siedzibą w Koeln i w Wiedniu). Rosyjską, należącą do Deripaski (tego od remontów polskich samolotów wojskowych). Podobnie jak firmami rosyjskimi są "Kluczyk", "Krauze" (Polaqua, Polnord) i reszta tego towarzystwa. To również jest w gruncie rzeczy kapitał rosyjski, o czym ci dwaj świetnie wiedzą ...
2010-09-27 13:18 | Hania
Strabag, Marku, poza kontraktem o którym piszesz, rozpanoszył się w Polsce na dobre. Jeśli weźmiemy pod lupę większość poważniejszych inwestycji drogowych w Polsce, to jak na dłoni widać, że to właśnie Strabag jest wykonawcą. Zwróciłam na to już jakiś czas temu uwagę. Trudno zresztą tego nie widzieć, tablice z nazwą tej firmy są przy większości głównych dróg w Polsce. Inne firmy dostają tylko ochłapy.
2010-09-27 12:33 | Marek
@Hania - Próbowałem jedynie podkreślić to fatalne założenie - widoczne u autorów z "ND", u pana Waszczykowskiego, u śp Prezydenta - że państwo polskie jakoś tam działa.
Mamy dziś wystarczającą liczbę dowodów, że państwo polskie nie działa niemal w ogóle. Zwłaszcza w sprawach najpoważniejszych.
Podobnie jest w gospodarce - kradzież słoika dżemu z piwnicy bada uważnie Policja i Prokuratura. Natomiast nieustanna kradzież miliardów złotych z polskiego budżetu, kradzież na oczach wszystkich, nie jest dostrzegana; nie jest badana, ani dyskutowana.
Najnowszy przykład - program za 3 mld USD (albo euro) do monitorowania opłat na polskich autostradach. Taki program w normalnych warunkach kosztowałby góra kilka tysięcy dolarów, może .... kilkadziesiąt tysięcy, ale 3 mld??????!!!!!
Kto miał otrzymać taki kontrakt? Firma austriacka (niemiecka) Strabag. Do kogo należy firma Strabag? Od 2007 30% akcji firmy Strabag posiada zięć Borysa Jelcyna i kumpel Putina ... Oleg Deripaska. Sam środek ruskiej mafii.
Takich przykładów w polskiej gospodarce i w ramach polskiego budżetu, na terytorium polskiego państwa, są setki. Każdego roku od 20 lat, od początku transformacji. Skala niewyobrażalna. Jednak żaden prokurator nie odważy się żadną z tego typu megaspraw, kradzieżami gigantycznymi, zainteresować. Gdyby się zainteresował, być może szybko by odkrył, że zbrojenia rosyjskie finansowane są - od 20 już lat - przez pieniądze transferowane każdego roku z Polski. Transferowane zwłaszcza dzisiaj, za rządu tuska. Jakie to są kwoty - myślę, że dochodzą już do kilkunastu, może kilkudziesięciu, miliardów dolarów rocznie.
Dokładnie to samo dotyczy Tragedii Smoleńskiej. Wszyscy chcą analizować w kółko niezbyt istotne detale. Natomiast nikt nie zadaje pytań najprostszych, najbardziej oczywistych. Na przykład - kto z BOR-u czekał na lotnisku w Smoleńsku na samolot wojskowy z Polski? Na samolot (Tu-154) z Prezydentam oraz 95 najważniejszymi w państwie osobami na pokładzie?
Kto czekał? Poprosimy o imię i o nazwisko ...
Być może skrajnie zła rzeczywistość w Polsce wszystkich nas przerasta.
serdecznie pozdrawiam
2010-09-27 11:51 | Hania
Witaj Basiu !
Około godziny temu napisałam komentarz, ale się nie zapisał.
Ja też od wczoraj myślę głównie o tym, co się wydarzyło wczoraj pod Berlinem.
Marku, może dlatego ja nie mam takiej wiedzy jak Ty, nie zauważyłam tam żadnych prób dezinformacji. Przeczytałam go jako kolejne źródło, starające się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wizyta nie była odpowiednio przygotowana. Nie sądzę, żeby autorami czy wypowiedzią Waszczykowskiego kierowała jakaś zła intencja. Brak inteligencji ? Nie posądzam ich o to. Artykuły Ambroziak czytuję na iskry.pl, lubię jej felietony.
Ale dzięki za Twój głos.
Pozdrawiam Was także.
2010-09-27 11:45 | Marek
Miłośnikom lekkiego, precyzyjnego stylu politycznych komentarzy polecam stronę:
http://seaman.salon24.pl/
dzisiaj seaman pisze (z niezwykłą lekkością) o sypaniu się pozycji tuska, o chaosie wokół niego, o postępującej degeneracji w tym obozie ...
2010-09-27 11:06 | pp3-Basia
Dzień dobry,lecz nie dla wszystkich...
Myślę o rodzinach ofiar wypadku w Niemczech,i łączę się z Nimi w bólu...
Bogdanie,Twój komentarz z obrazem ARCHITEKTURY ŚWIATŁA przywiódł mi na myśl
Słowa Chrystusa z Ewangelii(Mt 25,31-46)
'Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych,Mnieście uczynili'...
Kochani,całe bogactwo Waszych postów przejrzę później.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, życzę zdrowia i wiele siły w pokonywaniu
życiowych trudności!
2010-09-27 10:51 | Marek
Na koniec podkreślę wagę wpisów Pana Bogdana oraz "kolekcjonera czcionek", urzekających również od strony literackiej. Nie zamierzam ich w żaden sposób komentować ani cytować. Są harmonijne w całości, mądre, piękne ... :) wszystkim polecam
2010-09-27 10:33 | Marek
ps2
@Hania - krótki wtręt o zalinkowanym przez Ciebie tekście z "Naszego Dziennika". Anna Ambroziak i Paweł Tunia prezentują dokładnie taki sposób myślenia, który doprowadził do Katastrofy Smoleńskiej; a który dzisiaj powiększa tylko bełkot i zamieszanie.
O co chodzi?
Otóż autorzy traktują instytucje polskiego państwa, jak normalnie działające instytucje. Tak też, jak przypuszczam, traktował je śp Prezydent, podobnie śp generałowie, śp dostojnicy, w sumie 96 osób. Wszyscy zginęli. Taki zamach w biały dzień, w środku Europy, na tak niebywałą skalę, przeprowadzony z tak niebywałym okrucieństwem, nie mieścił im się po prostu w głowie. Podczas gdy -
1. samolot 101 (Tu-154), samolot do przewożenia najważniejszych osób w państwie, serwisowany był w zakładach mafii rosyjskiej, należących do Deripaski, kolegi Putina, należących również do gen Anodiny; w zakładach usytuowanych w samym środku kompleksu wojskowego KGB, FSB, w centrum wszelkich rosyjskich powiązań nieformalnych. Był tam rozbierany na części, instalowano w nim co tylko chciano, wszelkie systemy elektroniczne trudne lub niemożliwe do wykrycia. Za zmianą zakładów remontujących lobbował intensywnie sam szczynukowicz (ale tymi samolotami nie miał zamiaru oczywiście latać).
Po raz pierwszy w historii obydwa najważniejsze samoloty polskiego pułku specjalnego trafiły wprost w ręce ruskiej mafii. Na wiele miesięcy.
Za wszystko zapłacił polski rząd - ponad 20 mln USD za każdy "serwis".
2. Nie było żadnej osłony kontrwywiadowczej polskiego samolotu prezydenckiego w dniu 10.04. Nikt nie przeprowadził do dzisiaj procedur sprawdzających w tej sprawie w SKW. Wszelkie postępowania sprawdzające w SKW, dotyczące feralnego lotu z 10.04., zostały wstrzymane.Nie wiadomo, kto i za co 10.04. odpowiadał. Nie wiadomo nawet, gdzie są podstawowe materiały i dokumenty w SKW na ten temat.
3. Wszelkie procedury sprawdzające, dotyczące osłony BOR-u w dniu 10.04. na lotnisku w Smoleńsku zostały zaniechane. Na lotnisku tym czekał z BOR-u podobno jeden człowiek (jeden!!!) - kierowca. Do dzisiaj nikt nie próbował nawet ustalić jego nazwiska .....
Nie chce mi się wymieniać kolejnych absurdów dotyczących tej sprawy. Tekst Anny A. i Pawła T. czytałem jak dezinformację. Sprowadza się do wymienienia ogromnej ilości szczegółów nieistotnych, podczas gdy obraz całej tej sytuacji jest prosty i przerażający. Tekst z "Naszego Dziennika" można też potraktować, jak przejaw braku inteligencji autorów, przytłoczonych ogromną ilością drobnych faktów i szczegółów. Które to szczegóły nie pozwalają autorom dostrzec istoty.
pozdrawiam serdecznie
2010-09-27 09:52 | czytacz
Panie Bogdanie,
to najciekawszy BLOG jaki kiedykolwiek było mi dane czytać
dzięki
2010-09-27 08:28 | Hania
Bogdan, dużo zdrowia. Nie daj się. Ja już od ponad tygodnia nie mogę poradzić sobie z jakąś podłą infekcją. Dzięki za przypomnienie filmu Truffauta. Pamiętam, jak wiele lat temu objaśniłeś mi znaczenie tego tytułu :-) Z moim ulubionym Ziemkiewiczem natomiast się nie zgadzam. Chyba, że pisze jedynie o sobie. Wtedy - jak najbardziej. Nawet żałuję. Może jeszcze Sakiewicza. Ale pozostałe trzy popołudnia z przyjemnością wymienię na muzykę.
Michale - serdeczności ! Dopiero przeczytałam.
Przeczytajcie ten artykuł:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100927&typ=po&id=po01.txt
Pani Aniu, Pani niby-odpowiedź przeczytałam dopiero dziś.
Nie, ja nie żartuję.
Mało tego, zadałam Pani konkretne pytanie, na które Pani nie odpowiedziała. Ja się Panią pytam o konkretny przykład. A Pani odpowiada pytajnikami i wykrzyknikami. Trudno jest Pani nawiązać do konkretów ? Czy może po prostu wymknęła się spod Pani pióra ta mocna ocena, a teraz próbuje ją Pani zatuszować ? Proszę odpowiedzieć, bo nie rozumiem.
A może Pani inaczej rozumie dziennikarski obiektywizm ? Może dla Pani jest on równoznaczny z osobami Tomasza Lisa, Moniki Olejnik czy Jacka Żakowskiego, których audycje to najlepszy przykład tego, jak NIE POWINNI zachowywać się dziennikarze ?
Pozdrawiam.
P.s. Od wczoraj zastanawiam się, co jeszcze przyniesie nam ten fatalny rok.
2010-09-27 08:01 | Marek
Tylko dodam, w związku z artykułem w "Naszym Dzienniku", zalinkowanym przez autora GLOBA, że Paweł Szałamacha, to były v-ce minister Skarbu w rządzie PiS, obok 25-letniego Michała Krupińskiego, obecnego dyrektora wykonawczego Banku Światowego (już o tym kiedyś wspominałem).
Gdyby "tuskoidy" zdały sobie kiedyś sprawę, jak fałszywy obraz rządu PiS im podawano, w jaką bzdurę uwierzyli, powinni sobie zbiorowo palnąć w łeb.
Zastąpili nam rząd niezły, momentami wybitny (wybitny, mimo paskudnej koalicji z Lepperem) na rząd całkowitych, oczywistych miernot. Na rząd tuska, millera, ciecia grasia. Zamieszanych dodatkowo - co też stanowi wynik ich niezwykle ciasnych umysłów - w Smoleńsk.
2010-09-27 04:59 | kolekcjoner czcionek
witam! dla mnie "/" czyli strzalka wagi ZLO/DOBRO odchylona tendencyjnie w prawa strone nie jest przypadkiem. poza tendencyjnym odchyleniem w prawa strone symbolizuje tendencje wzrostowa czyli wartosci dodatnie rosnace znaczy sie na plus w gore. pismo osob nastawionych pozytywnie do zycia odchyla sie wlasnie w gore. chodzi mi dokladnie o fakt ze taka osoba otrzymawszy krede do reki , stojaca przed tablica na ktorej nie ma umieszczonych lini lub kratek ktore moglyby sugerowac poziom zaczynajac pisac od prawej strony ciag wyrazow koncza na lewej stronie tablicy zazwyczaj powyzej poziomej lini wyjscia z prawej strony. oczywiscie uczestnika experymentu nie nalezy wczesniej informowac o celu tegoz pisania. mam taka stara czarna koszulke gdzie na przodzie umieszczony jest obraz starozytnej wagi a nad tym w polkolu znajduje sie napis VERITAS z ktoregoz liter wychodza jakby promienie roznej dlugosci. lubie ja . jakis czas temu bedac w niedziele w kosciele sluchalem kazania. proboszcz widzac swoich parafian zajrzal im podczas kazania w oczy i chyba zobaczyl w duzej czesci ich oczu powolny rozklad zasad moralnych i efekt medialnego walca sumienia. starl sie za wszelka cene zobrazowac zlo. zrobil to tak. kazal sobie wyobrazic piekna tafle wody ktora pieknie wspoltworzyla harmonie natury bedac koncowa powloka jeziora na naturalnie zalesionym terenia . grzech natomiast to jest pomimo wszystko kawal zelastwa ze skupu zlomu i z pelnym impetem wrzucic go do tego jeziora. samo wrzucenie oczywiscie jest czyms bardzo gwaltownym i prawa fizyki wprawiaja w ozywienie cala mase niewidocznych do tej pory i zaleznych od siebie spraw ( wybaczcie ale nie moglem znalezc lepszego slowa ;) ). jednak najwazniejsze nastepuje dopiero po tym . kregi na tafli zaczynaj sie rozchodzic i robia sie wieksze , wieksze i wieksze. do mnie to wtedy trafilo . pociagaly mnie ksiazki gdzie pokazywano jak dziala zlo i dobro. interesowalo mnie rodzenie sie zla . jak zlo spotykalo bohaterow literackich i dlaczego ludzie dedcyduja sie na udzial tworzeniu zla. jakie byly ich ceny za dusze i dlaczego zawsze mieli WYBOR. Mistrz i Malgorzata to jedno z najwybitniejszych arcydziel gdzie chlusnelo zawartoscia na wyglodniala zachlannosc poszukiwanego tematu. nie wiem czy to prawda ale koncowe fragmenty Bulhakow dyktowal zonie a ona je ponoc spisywala. prwada jest ze koncowa faza dla mnie jest jakby pisana przez kogos innego pomimo ogolnych symptomow zgodnosci z reszta. nie potrafie tego uzasadnic ale tak wlasnie to jakos odbieram. troche kalecze te nasza polszczyzne . wyzera mi ciekawosc spokojne sny co pan Janek Latala sypnie o cenzurze. na wszystko sa sposoby nawet gdyby bylo bardzo uciazliwie. do pozniej panie i panowie. zacyna sie nowy TYdzien . ;)
2010-09-26 22:24 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Nie czuję się najlepiej, taki stan jakby przed-grypowy: mętna aura chorobowa podobna do ćmienia zęba, tylko w całym organizmie.
Tyle wątków tu poruszacie, a ja się skupiłem ostatnio prawie wyłącznie na Pani Ani. Po czym - przeraziłem Panią Anię jakąś tajemniczą "wspólnotą elementów" i że "dużo tego". Pani Aniu, w ciągu dnia dzieje się przecież znacznie, znacznie więcej. Wszystkiego opisać się nie da- mapowanie (małpowanie) życia w GLOB-ie w skali jeden do jednego to utopia. Skupiłem się wyraźnie na ARCHITEKTURZE ŚWIATŁA ( i ciemności). Pyta Pani, czy zasugerowałem Pani emigrację z GLOB-u ... Jeśli znalazła Pani inną, bardziej przyjazną planetę, o lepszej dla Pani atmosferze, to pewnie Pani tu nie zatrzymam. Kiara napisała o moim piórze. Więc jeśli jest ono dla Pani aż takie zatrute, to może lepiej nie czytać tych moich trucizn? Wybaczy Pani, ale chcę też odpowiedzieć innym ... którym nie szkodzi moja pisanina.
Michale, przyjmij spóźnione ale szczere życzenia imieninowe.
Dzięki Basiu za przypomnienie.
A także za linki.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100925&typ=my&id=my12.txt
Tę prawdę trzeba Platformie przypominać non stop, bo to miała być partia znająca się na finansach i gospodarce, przedstawiająca się jako ugrupowanie fachowców. Jednym z haseł przez nią lasowanych był BUDŻET ZADANIOWY. Oczywiście tak jak w przypadku wcześniejszego ROAD-u czy Unii Demokratycznej a potem Unii Wolności, Platforma jest jak krowa , która dużo ryczy a mało mleka daje. To PiS był jedyną partią która pracowała realnie nad BUDŻETEM ZADANIOWYM. Nieudacznik Jacek Rostowski jest tylko kabotynem i politykierem a nie prawdziwym ekonomistą. To najgorszy minister finansów, jakiego mieliśmy. To już Grzegorz Kołodko był lepszy. Warto przy okazji przypomnieć panią Teresę Lubińską - szefową resortu za rządów PiS, tak bardzo wtedy wyśmiewaną przez durny warszawski "salon":
=============
Budżet zadaniowy to kolejna reforma, która nie została dokończona. Jej wprowadzenie przygotowała w 2007 r. minister Teresa Lubińska. Realizacja jej projektu została w praktyce zatrzymana, gdyż jest to reforma trudna do wprowadzenia, wymaga bowiem mądrości i determinacji rządu.
=============
Znaczące słowa. Za kadencji PiS zabrakło czasu, za PO zabrakło mądrości.
Kolekcjonerze czcionek: a propos "rzeczywistości znaków" - pamiętam, że gdzieś w czytanym na wyrywki tomie wydanych właśnie "Dzienników" Sławomira Mrożka był znaczący fragment, że należałoby raczej unikać "objawień" ,że najwięksi pisarze nie "folgowali sobie" z tymi iluminacjami. Tak mi się wydaje, że to u Mrożka przeczytałem. Ale już nie jestem pewien, bo kiedy chciałem znaleźć ten fragment, żeby go tu zacytować, gdzieś mi znikł. Ukrył się? A może go nie było wcale? Albo też tak wziąłem sobie do serca te słowa, że nawet tego Mrożka podświadomie uznałem za ... niepotrzebną epifanię literacką. I to dlatego nie mogę odnaleźć tego jego "kawałka". W każdym razie dziękuję WL-owi za tę książkę, bo ostatnio nie czytam polskiej literatury współczesnej. Mierzi mnie nasza beletrystyka. Ale pewnie wrócę do niej niebawem. Czekają kolejne książki z Wydawnictwa Literackiego i Lampy. Przeczytam, to napiszę. Prosta sprawa ;) Tylko kiedy?
Nadrabiam zaległości ...
Hania przedwczoraj przywołała rozmowę z Piotrem Naimskim w "Naszym Dzienniku".
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100924&typ=po&id=po52.txt
Ja bardzo cenię Naimskiego - już od lat dziewięćdziesiątych za jego niepodległościową postawę. Często wykłócam się o niego z moim kolegą z pracy Krzysztofem Zasadą, który nie ma o Naimskim dobrego zdania. Bardzo mnie dziwi argumentacja Krzysztofa, ale to dobrze robi dyskusjom, ponieważ przeważnie udaje się nam dojść do jakiegoś kompromisu - i relacje na antenie są bardziej zniuansowane, pokazują zasadniczą oś sporu - tak jak to miało miejsce przy okazji ostatniej ostrej debaty sejmowej, gdy doszło do starcia słownego pomiędzy byłym premierem Kaczyńskim a obecnym wicepremierem Pawlakiem ( o którym ja znowu nie mam - mówiąc delikatnie- najlepszego zdania). W wywiadzie zalinkowanym przez Hanię najistotniejszy wydaje mi się fragment, ukazujący kuriozalność CAŁEJ sytuacji negocjacyjnej, abstrahując od konkretów (których wciąż nie znamy).
=============
- To tylko fragment sporu. Mówi się o przygotowywanym "aneksie do umowy jamalskiej", ale w rzeczywistości tych umów jest sześć czy siedem i są one zawarte na różnych poziomach - zarówno rządowym, jak i między spółkami. Rzecz polega na tym, że Polsce brakuje 2 mld m sześc. gazu ziemnego do 2014 roku. W normalnych warunkach biznesowych o kontrakcie na tę dodatkową ilość powinni decydować dyrektor zakupów PGNiG i dyrektor sprzedaży w Gazpromie. A tutaj są zaangażowani premier, wicepremier, cały polski rząd, premier Putin, prezydent Miedwiediew, komisarz UE... Rosjanom udało się dokładnie pomieszać politykę z biznesem. A my jesteśmy tego ofiarą.
=============
Marku: cholernie ważne te Pana ostatnie posty. Do zapamiętania wyrażenia: "omnipotentne byty", "formowanie a nie informowanie". Przydałby się ostry opis tego zjawiska korporacyjnego, ale już nie tak naiwnie jak u lewicowych anty-korporacjonistów (Sławomir Shuty). Bronisław Widstein uchwycił polski kontekst w "Przyszłości z ograniczoną odpowiedzialnością" (przeprowadziłem z nim wywiad w RMF FM, kiedy pierwszy raz wyszła ta książka); nieźle ten problem uchwycił też Rafał Ziemkiewicz w "Obcym ciele".
(Dygresja: Erb! Abstrahując od sytuacji radiowej Trójki, której tu nie chcę poruszać - podoba mi się ten literacki trop - powieści Bradbury'ego. Dodałbym ważny dla mnie filmowy kontekst - świetnej ekranizacji "451° Fahrenheita" w reżyserii Francois Truffaut. Spogląda na mnie ze ściany mężczyzna z plakatu do innego filmu tego reżysera "Zielony pokój".)
Marku!
SMOLEŃSK JAKO DROGOWSKAZ NIE TYLKO POLITYKI. SZERZEJ: GEOPOLITYKI, ORAZ EKONOMII POLITYCZNEJ NASZYCH CZASÓW.
Kupiłem sobie najnowszy numer krajowskich ARKANÓW i przeczytałem niesamowicie trafny , skondensowany tekst redaktora naczelnego tego zacnego pisma. Profesor Andrzej Nowak - jeden z najtęższych dzisiaj polskich umysłów, znakomity analityk historii i współczesności stosunków polsko-rosyjskich - napisał syntetyczną ocenę przełomowego okresu w 2010 - tym strasznym dla Polski roku. Artykuł nosi tytuł "
". Może to Wam się wyda śmieszne, ale tak się tym tekstem przejąłem, że przeczytałem go dzisiaj w całości rano mojej żonie na głos, gdy przygotowywała śniadanie, a potem jeszcze zdążyłem kawałek popołudniu przeczytać mojej mamie. Obie Panie przyznały, że to bardzo czytelny obraz, klarowny, i - niestety- wszystko tam układa się jak PUZZLE. Ja wierzę kobietom, bo one częściej niż my - faceci- dostrzegają niuanse, subtelności, luki i szczególiki. Więc to był dla mnie ważny test dla tego tekstu. Właściwie to chciałbym go tu dla Was w całości przepisać, ale nie czuję się na siłach. Więc będę go spisywać po kawałku. Najpierw taki fragment ze środka dotyczący czterech przełomowych dni tego roku czyli 7, 8, 9 i 10 kwietnia, ale także okresu poprzedzającego i następującego po nich:
=============
(...)To były cztery ważne dni. Ale oczywiście nie jedyne w kalendarzu zmian w sytuacji geopolitycznej naszego regionu. Te cztery akurat zeszły się razem, w symbolicznym zagęszczeniu. Co to jednak za symbol? Czego symbol? Nad tym warto się może zastanowić. Może po prostu symbol wielkiego zwycięstwa polityki Władimira Putina. Doktor Putin ( doktorat napisał z dziedziny gazownictwa, a konkretnie poświęcił swą obronioną w petersburskim Państwowym Instytucie Górnictwa rozprawę n/t możliwości wykorzystania eksportu gazu dla promocji interesów państwowych Federacji Rosyjskiej ) zbiera żniwo swojej konsekwentnie prowadzonej od 10 lat polityki. To dopiero początek tych żniw. Ruszył Nord Stream. Dopełni go wkrótce drugie wielkie ramię gazowego uścisku Europy. Tworzy je zainicjowany w 2007 roku projekt South Stream: gazociągu eksportującego surowiec z Rosji (i uzależnionych od niej złóż z byłych sowieckich "stanów" z Azji Środkowej) przez Morze Czarne - do Bułgarii , Grecji, Serbii, Węgier, Słowenii, Austrii i Włoch. Właśnie Włochy, a konkretnie firmy premiera Silvio Berlusconiego są w przypadku Southstream głównym europejskim partnerem gazowej strategii Putina, tak jak w przypadku Nordstream są nim Niemcy (Gazprom miał nawet tę samą co w przypadku Gazociągu Północnego fantazję, by jednym z formalnych dyrektorów projektu uczynić zachodnioeuropejskiego premiera, w tym przypadku Romano Prodiego. Ten jednak, inaczej niż Gerhard Schroeder, odmówił. Może nie chciał firmować finansowych operacji swojego politycznego konkurenta - Berlusconiego?). Ostatnim brakującym ogniwem w tej konstrukcji była Chorwacja. I tu jednak dokonał się przełom, zaledwie pięć tygodni przed Smoleńskiem. Drugiego marca 2010 roku , minister energii Federacji Rosyjskiej, Siergiej Szmatko, podpisał ze swoim chorwackim partnerem stosowną umowę. Premier Putin był przy tym szczęśliwym wydarzeniu osobiście obecny. To nie był jednak koniec sukcesów. 19 czerwca francuski gigant przemysłowy , Electricite de France ogłosił przystąpienie do Southstream- obejmie nie mniej niż 10 % udziałów całego przedsięwzięcia. Southstream ma zacząć tłoczyć gaz (maksimum jego możliwości to 63 miliardy metrów sześciennych rocznie) do południowej Europy nie później niż w 2015 roku. Nordstream będzie wtedy już od trzech lat działał pełną parą. Dwa wielkie ramiona coś obejmują. Co? Europę? Na pewno objęły już bardzo poważnych partnerów w mocarstwach "starej" Europy: w Niemczech, we Włoszech, we Francji. Na pewno przytuliły całą niemal Europę południową. Coś jednak jakby omijały? Polskę, Ukrainę, Litwę. Akurat w minionym dziesięcioleciu ten region nie pasował do układanki Władimira Putina. Zwłaszcza od 2004 roku, kiedy przez Ukrainę przetoczyła się "pomarańczowa rewolucja", wsparta jednocześnie przez Polskę (od Kwaśniewskiego do Kaczyńskiego), kiedy w kolejnych latach zaczęły wybuchać coroczne "kryzysy gazowe" w stosunkach rosyjsko-ukraińskich, kiedy Polska, już pod rządami braci Kaczyńskich zainicjowała projekt zorganizowania alternatywnej sieci zaopatrzenia regionu surowce energetyczne przez współpracę Polski, Litwy i Ukrainy z Azerbejdżanem, Gruzją, a także Kazachstanem i ewentualnie Turkmenistanem. To się jednak zaczęło zmieniać. Od chwili, kiedy władzę w Polsce objęła Platforma Obywatelska. Warto przypomnieć o manifestacyjnej wizycie premiera Tuska w Moskwie, zaraz na progu 2008 roku. Niektórzy komentatorzy zwracali wówczas uwagę na fakt, iż nikt z szanujących się polityków zachodnich nie odwiedzał w tym momencie Rosji - ze względu na trwające w niej wybory prezydenckie. Wizyta polskiego premiera po okresie wyraźnego konfliktu polityczno-gospodarczego na linii Moskwa- Warszawa mogła być w tych wyborach wykorzystana jako dowód nieustępliwej polityki prezydenta Putina, który w duchu takiej nieustępliwości namaszczał swego następcę, Dimitrija Miedwiediewa. Mało kto jednak zwrócił uwagę na inny aspekt tamtej wizyty związany z relacjami w trójkącie Warszawa- Moskwa- Kijów. Nowy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przyleciał wówczas do Moskwy, by przygotować wizytę swojego zwierzchnika i stało się to (tak jakoś wyszło rosyjskiej dyplomacji) w przeddzień zaplanowanych w Moskwie rozmów przywódców Rosji z premier Ukrainy, Julią Tymoszenko, której Gazprom przystawiał wówczas pistolet gazowy do głowy. Spotkanie rosyjsko-polskie w przeddzień tych krytycznych negocjacji, było wyjątkowo czytelnym sygnałem dla Kijowa: Warszawa wybiera Moskwę. (...)
=============
To tylko drobny fragmencik tego tekstu a już daje do myślenia, prawda? Niby fakty znane, ale pamięć o nich troszkę zanikła, a WARTO PAMIĘTAĆ.
Zacząłem ten dzień od kawy i porannej lektury wczoraj kupionych gazet i magazynów. Potem obowiązkowy Anty-Salon Ziemkiewicza w TVP Info, rozmowa Bronisława Wildsteina z premierem Kaczyńskim w TVP1, uważna lektura Waszych postów a potem arcyciekawa rozmowa telefoniczna z Jankiem Latałą o kolejnej próbie globalnego cenzurowania Internetu. Wysłuchacie o tym niedługo w naszych Faktach w RMF FM oraz zobaczycie, usłyszycie i przeczytacie na www.rmf24.pl. Po mailu z linkami, który dostałem od Janka Latały, przerwałem mu telefonem wolny, rodzinny weekend w plenerze- gdzieś "pod orzechem, na którym wiewiórki wyczyniają swoje figle". Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym -żartobliwie- nie wprowadził w ten idylliczny obrazek jakiegoś dysonansu, przypominając Jankowi, jaką to rolę wiewiórki i orzechy odegrały w "Antychryście" Larsa von Triera. Taki już jestem, niestety: pesymistyczny optymista, optymistyczny pesymista. Postrzegam świat jakby to był poliptyk, wieloskrzydłowy ołtarz, na którym jednocześnie rozgrywają się różne sceny, symultanka zdarzeń tworzących wzory dla naszej nauki moralnej, ustawiająca się według osi ZŁO/DOBRO. Zastanówmy się przez chwilę nad istotnymi znakami ukrytymi w zwykłej interpunkcji, nie po to przecież tworzymy w sieci, żeby nie dostrzegać formalnych niuansów cybertekstu. Pewnie to przypadek, ale "/" czyli strzałka tej wagi "ZŁO
DOBRO", etycznego elektromagnesu, jest tendencyjnie wychylona w prawą stronę. A jeśli spacja jest tu interpunkcyjnym analogonem? Wyrazem koncepcji, w którą głęboko wierzę: o wyższości i ostatecznym zwycięstwie DOBRA nad chwilowo triumfującym złem; także we mnie, przede wszystkim we mnie, bo to od siebie zawsze trzeba zaczynać; wiedząc jednak, że to początek bez widocznego końca- praca nad sobą trwa bez chwili przerwy; odpoczynek jest często tą chwilą słabości, którą osobowe zło konsekwentnie wykorzystuje. Pozornie więc pochylona spacja jest obrazem triumfu zła po lewej, ale jeśli się jest uważnym i myślącym obserwatorem, to dostrzeże się prawdę, że to moralne prawo i dziejowa sprawiedliwość mają zawsze większy CIĘŻAR gatunkowy. Czuję
mo nosem, że tak będzie i tym razem, bo zbyt wielu obywateli naszego kraju dostrzega już obraz wyłaniający się spod ciężkich kotar, kolorowych parawanów, aksamitnych zasłon i grubych dywanów. I niejeden tak jednoznaczny dla wielu POLITYK jawi się teraz jak POLIPTYK : ten propagandowo do tej pory "dobry" okazuje się mieć także złe skrzydło, a ten zaklasyfikowany jako zły - tę dobrą stronę. Jestem pewien wielu podobnych przemian w najbliższym czasie w odbiorze najważniejszych w Polsce ludzi i zjawisk. Prawda powoli, ale konsekwentnie dociera nawet do odpornych na jakąkolwiek wzmiankę burzącą ten ich niby słoneczny a tak niejasny: MATRIX.
Dobrej nocy!
Napisałem dużo, więc już dużo lepiej się czuję :)
2010-09-26 20:22 | Realista
Wyczytałem dzisiaj na onecie, że bycie spadkobiercą unii wolności to nobilitacja !
Ale ONI to potrafią wywrócić historię do góry nogami !
Krótka pamięć Polaków to zaleta ... ?
2010-09-26 11:42 | erb
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/09/25/orkiestra-gra/
Niezły felieton .Pozdrawiam.
2010-09-26 06:13 | Marek
To prawda, całej redakcji RMF-FM należą się duże wyrazy uznania za odwagę!
Czytając poprzednie wpisy złapałem siebie na porządkowaniu. Wyłapałem dotychczas trzy "punkty osobliwe" organizujące całą przestrzeń - Krzyż, "Tragedia Smoleńska", rozum.
Krzyż jako drogowskaz w swiecie rozmaitych znaków, symboli, zdarzeń, w świecie gmatwaniny idei, w świecie chaosu. Krzyż, jako najważniejszy symbol i największa wartość dla osób wierzących.
"Tragedia Smoleńska" - jako drogowskaz w polskiej poplątanej niezwykle rzeczywistości politycznej. Która dzieli się dziś w sposób prosty. Na tych, którzy z całą determinacją, uczciwością, z maksymalnym zaangażowaniem usiłują tę Tragedię wyjaśnić, uhonorować, uczcić, uwiecznić oraz na tych, którzy chcieliby ją zepchnąć w niepamięć, zetrzeć z historii, wybełtać z chaosem, zamienieć w zbędny i natrętny "ból głowy", którego pozbywamy się jedną tabletką, sympatyczną rozmową z koleżanką w kawiarni, beztroskim pleplaniem, wesołą muzyką w Radiu Z.
Rozum - jako drogowskaz dla jednych; zwłaszcza dla tych, którzy korzystają z niego swobodnie, nie przyjmując tej całej "magmy", brudu, kłamstw i manipulacji, płynących rwącą rzeką z tzw. mediów głównego nurtu - imperiów michnika, iti, polsatu, "Polityki", warszawki, krakówka, oraz zbędny balast dla innych. Poddających się manipulacji mafii biznesowo-polityczno-medialnej bez żadnego wysiłku intelektu. Płynących z prądem, będących trendy, na fali; dla ludzi całkowicie, dramatycznie wprost nielogicznych i bezmyślnych. Przede wszystkim - wygodnych. Rozum nas zatem podzielił na tych, którzy z niego bez przeszkód i ograniczeń korzystają; ci znaleźli się po naszej stronie, oraz na takich (Anie z Poznania), którzy z niego nie korzystają. A nawet jakby chcieli, to często nie mają pojęcia, jak. Nie posiadają wprawy, nie wyrobili w sobie takich nawyków, są beztroscy i bezmyślni. Nie widzą przeszkód, by nimi manipulować, pod warunkiem, że jest im przyjemnie.
Podczas wczorajszej dyskusji blogerów w Gdyni, w pewnej kawiarni, jeden z rozmówców zwrócił naszą uwagę na nową jakość w szybko zmieniającej się rzeczywistości. Na nowe byty, nie mające chyba jeszcze swojej pełnej nazwy, swojego pełnego opisu, a które determinują niemal całą rzeczywistość w sposób nieznany dotychczas w historii. Pojawiły się dopiero w latach 90-tych ubiegłego wieku i dziś, po zaledwie 20 latach, zdają się pożerać naszą cywilizację. Ewentualnie organizować ją na nowo; w sposób, którego nie potrafimy przewidzieć, ogarnąć, ani zdefiniować.
Te nowe "byty", to "mafie-korporacje-megasitwy" "biznesowo-polityczno-medialne". Co do struktury są równocześnie mafiami, związkami gangsterów, płatnych zabójców, służb specjalnych; także koroporacjami, czyli organizacjami wielkiego biznesu; także porozumieniami politycznymi, zawieranymi poza strukturami państwa demokratycznego; także właścicielami, nadzorcami i kreatorami strumienia informacji w największych mediach. W mediach elektronicznych, w internecie, na największych portalach.
Takiej siły, takich "bytów" (quasiorganizacji) omnipotentnych świat wcześniej nie znał i nie widział. Kształtują równocześnie naszą rzeczywistość oraz formują mózgi milionów Ań z Poznania. Sterują sposobem, w jaki miliony osób pomyślą o wydarzeniach, które one (owe megabyty, megaorganizacje) w głównej mierze kreują.
Czy pożrą w krótkim czasie naszą cywilizację? Czy może pożrą się na naszych oczach nawzajem? A może zorganizują cały świat na nowo? A jeżeli to ostatnie, to jak będzie wyglądał świat zarządzany przez kilka tego typu mafii-korporacji-megasitw?
Jednym z pierwszych przejawów, zwiastunów takiego nowego, przerażającego świata (na malutką, polską skalę) było powstanie Agory michnika. Drugim - powstanie koncernu iti. Polsat jedynie do tego ruchu dołączył.
Od tej pory mafie uzgadniają wszystko wyłącznie między sobą. Anie z Poznania są po powziętych decyzjach wyłącznie formowane (nie "informowane", jak im się zdaje). Zachowują się i myślą po tym "formowaniu" dokładnie tak, jak gangsterzy sobie zażyczą.
dziękuję za uwagę
2010-09-26 05:09 | kolekcjoner czcionek
witam. Ania powloli i uparcie brnie ze swoimi strzepami transparentnych idei malujac nonsensy szminka obco brzmiacych wyrazow. nie podejme sie juz podszczypywania jej ambicji swoimi wpisami bo boje sie ze poprostu w jakis sposob skrzywdze te dziewczyne. pisze to niestety bez cienia szyderstwa i zartu.
lubie czytac o widzeniu swiata w postaci znakow. ludzie nasiakaja od dziecinstwa waszczepianymi im wartosciami ktore ulegaja roznorakim kombinacja w styku z zewnetrzna rzeczywistoscia sumujac sie podczas refleksji o tym i tamtym. zastanawiam sie jak dajmy na to sw. Jan ewangelista albo sw. Pawel mieliby w jezyku swoich czasow opisac zderzacz hydronow albo serwery w Batavii ktory zakladajac teoretycznie zobaczyliby w proroczym widzeniu. wiekszosc z nas po ogladnieciu filmu Matrix naiwnie i przelotnie ale za to gwaltownie i mocno wyczuwala jakies ukryte przeslanie ktore nijak nie dawalo sie sprecyzowac . nakrecono dwie kolejne czesci , wyrozciagano maxymalnie na boki nadzieje na cos co mialo niby sie pojawic znieksztalcajac zarys i poglaskano na otarcie lez efektami specjalnymi. Blazej jedziesz do Hiszpani dolaczyc do strajku zwiazkow zawodowych walczyc o losy hiszpanskich robotnikow ? myslac o walce z krzyzem jestem przekonany ze Hanna Gronkiewicz-Waltz zaczela ja juz duzo wczesniej . kilka miesiecy temu zaczeto usuwac ze stolicy krzyze obok drog ktore symbolizowaly tragiczna smierc wskutek wypadku na drodze. kto bedzie chcial to dotrze do decyzji pani prezydent Warszawy. Czeslaw Bielecki. chcialbym zeby ten gosc stoczyl wygrany pojedynek o urzad prezydenta stolicy. bylby to dla mnie taki warszawski Michael Bloomberg. calej redakcji RMF-u naleza sie duze wyrazy uznania za adekwatnie powazne potraktowanie sprawy Smolenska. Tusk jak wczesniej pisalem jest dla mnie skonczony zupelnie i nieodwracalnie. generalizujc to mialaem sie rozpisac o Krakowie w sobote widzianym oczami Bogdana . bardzo mi sie ten ostatni wpis gospodarza podobal. trzymajcie sie !
2010-09-26 01:26 | Ania z Poznania
Trochę się przeraziłam cztając to jak Pan spędził dzisiejszy dzień.Dlaczego?
Ponieważ wystąpiły w nim elementy wspólne[spacer,obrazy,córka,zdjęcia,remonty i slalom,tramwaj w nim dziwny ktoś].Trochę ich dużo ...
Dodam, że czytam również Nasz Dziennik,ba nawet go kupuję (!)komuś, [Frondy nie] i słucham Radia Maryja(trochę z przymusu,to najlatwiej łapana stacja na kablu w komórce w tak zwanym głębokim terenie,obok pr.1,być może to wina komórki).
Tyle elementów wspólnych - reszta to już same różnice.
Zastanowię się, zastanawiam się...i chyba rozumiem delikatną "żaluzję" abym to sobie wyemigrowała z tego Waszego Globiku.
2010-09-25 21:15 | kiara
P.S.Na niuansach polityki się nie znam.Moje spostrzeżenia są natury ogólnej i - jakkkolwiek by to trywialnie nie zabrzmiało - typowo zdroworozsądkowej.
2010-09-25 21:08 | kiara
No cóż - na przekonywanie różnych Pań Ań - szkoda Pana świetnego pióra - Panie Bogdanie - mnie by się nie chciało.Są przypadki beznadziejne.I wiem ,co mówię.To moja niezawodna intuicja.A jak czytam różne wypowiedzi na forum Onetu ,to popadam w depresję.Więc Panie Anie to te Onetowe przypadki - żaden argument nie działa."Trzeba z żywymi naprzód iść..."Na duchowo martwych szkoda czasu .Choć - skądinąd rozumiem,ze dyskusja musi trwać...life must go on...
2010-09-25 20:44 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór, Kiaro: dziękuję! Dręczy mnie od samego początku ta sama wątpliwość: kto nie zadbał o bezpieczeństwo Prezydenta także ze strony Jego otoczenia? To mi się jakoś wiąże z jednym z pytań Pana Marka:
=============
Pytanie 3 -
Kto odprowadzał, odwoził, Parę Prezydencką na lotnisko Okęcie 10.04. rano? (min Sasin zeznał, że nie wie; zdaje się, że nikt tego nie wie.) Dlaczego Kancelaria Prezydenta nie dysponuje taką wiedzą?
=============
Przypominam sobie, że w zeznaniach premiera Kaczyńskiego, opublikowanych przez TVN, znalazł się mocno zastanawiający mnie wątek. Piszę z pamięci. Jarosław Kaczyński opowiadał dlaczego jego Brat nie pojechał do Smoleńska pociągiem razem z rodzinami Katyńskimi. Premier zeznał, że na przeszkodzie stanęła wcześniejsza podróż na Litwę. I przyznał , że nie wie, kto Lecha Kaczyńskiego do tej wizyty nakłaniał.
Realisto - o akcji "dożywieniowej" jest tu:
http://www.rmf24.pl/audio/polska/audio,aId,227049
Pani Aniu z Poznania - jam nie Jan z Czarnolasu. Taką sobie wcześniej fraszkę na Panią skrobnąłem, dla odmiany stylu. Żeby nudno na forum nie było, bo to, co ja tu z Panią uprawiam to takie dworskie igraszki słowne, bez żadnego znaczenia. Jakby powiedział bohater "Seksmisji" - 'późne rokokoko'. Albo jak mawiał Zagłoba: "żeby się para w gębie nie zagrzała i żeby język nie rozmiękł". Albowiem dyskusja z Panią na istotne tematy jest już dla mnie niemożliwa; po kolejnych moich odpowiedziach na wciąż te same pytania, jestem coraz bardziej przekonany, że Pani będzie zadowolona tylko wtedy, kiedy ja już tego GLOB-u prowadzić nie będę i kiedy już nie będę prezentował Faktów w RMF FM. Wtedy Pani odetchnie z ulgą - o, tak! teraz jestem usatysfakcjonowana. Jest Kamil Durczok, jest Tomasz Lis, jest Jacek Żakowski, jest Anna Laszuk - jest nareszcie OBIEKTYWNIE w mediach - i w radiu i w telewizji. Bo ten Zalewski w Faktach to jakiś faszysta był, 'naziol' po prostu. Nie mówiąc o jego GLOBIE. Był prawie tak agresywny jak blog Waldemara Kuczyńskiego, tylko w drugą stronę. Zaraz ... zaraz ... To w drugą stronę - nie wolno? Pani Aniu z Poznania! Czemu z Pani taka przechylona waga? Przecież miało być obiektywnie. Skoro mamy całe oceany 'antykaczystowskiej' publicystyki i nie spędza ona Pani snu z powiek, jak rozumiem, to czemu nie może być takiej jak ta, w moim wydaniu, w Globie, czyli pro-kaczyńska? Żeby Czytelnicy mieli w Polsce jakiś wybór a nie pralkę mózgową z wirowaniem w jedną lewicowo-liberalną stronę. (Nie wystarczy już Pani "Wprost", "Newsweek", "Polityka", "Gazeta Wyborcza", TVN? Nie sądzi Pani, że wajcha poszła w drugą stronę na takich stronach jak ta moja tylko dlatego, że bardzo wielu Polaków zaczęło mieć już takiego kręćka od tej "kręcioły" post-politycznej, że zaczęli po prostu wierzgać, kopać i wyzywać - jak więzień w celi ideologii, który ma już dość, któremu już wszystko jedno, byleby tylko obronić swój świat, ludzi, którym ufa i wartości, które są dla niego cenne. Można było wcześniej wiele znosić z pokorą przez długi czas. (Proszę poczytać sobie GLOB przed dziesiątym kwietnia, ile tam było tematów stricte politycznych.) Można było wcześniej niuansować, widzieć w tym brutalnym ringu rodzaj agory, miejsce gry retorycznej, wprawdzie wulgarnej i barbarzyńskiej, ale jednak ciągle - gry demokratycznej. Smoleńsk obnażył prawdziwe oblicze "graczy" w rodzaju Tuska czy Palikota - ludzi nie tylko o wilczych oczach i lwich czuprynach ale zimnych, kamiennych sercach politycznych cyngli, zatrudnionych w jednym celu. Zobaczyliśmy, że oni są ŚMIERTELNIE GROŹNI, że nie tylko słowem i intrygą personalną wojują, ale że są zdolni do użycia wszelkich środków, aby wyeliminować swoich przeciwników. Także nas, NAS. ("Wyginiecie jak dinozaury!" - darł się pan premier z mównicy sejmowej i już wtedy poczułem się dziwnie. Osobiście.) Aż w końcu część narodu przeznaczona do eliminacji - zaczęła krzyczeć - BASTA! Dlaczego ktoś ma się usunąć, odejść , umrzeć? Bo jest przeciwnikiem gierek z Rosją i Niemcami przeciwko prezydentowi mającemu inną wizję niż wasalna postawa wobec sąsiadów? Bo nie chce być tylko cynicznym dorobkiewiczem? Bo ma już swoje lata i wierzy w świętość symboli chrześcijańskich? Bo nie uważa, jak pan premier, że "polskość to nienormalność"? Bo nie ma zamiaru ciągle bić się w piersi i ustawiać w roli "brzydkiej panny na wydaniu"? Co więcej, uważa, że to najczęściej jego niemieccy czy rosyjscy sąsiedzi ujawniali w przeszłości swoją ohydę i brzydotę a i dzisiaj nie są specjalnie PRZYSTOJNI? Ja tak to widzę, i temu bez przerwy daję tu wyraz. Z nazwiska, podpisany. A Pani anonimy są tylko - wybaczy Pani dosadność - "smędzeniem" typowym dla odbiorcy "mendiów", 24 godziny na dobę tworzących zasłonę dymną wokół swoich politycznych pupilów wspomaganych przez spec-służby, wielki biznes oraz ościenne stolice. Chce Pani wszystkich sformatować według wzoru z Czerskiej czy innej Mysiej? Nie może Pani zrozumieć, że ktoś taki jak ja chętniej czyta "Nasz Dziennik" i "Frondę" , słucha audycji "Radia Maryja"? Tak, uważam, że warto zapoznawać się z artykułami i wywiadami tam zamieszczanymi i słuchać tych środowisk. Bo oni poruszają tematy niewygodne, wstydliwe , spychane w społeczną nieświadomość przez GŁÓWNY (zadowolony z siebie, wielce postępowy) NURT. (Oprócz Smoleńska, temat ludzi wykluczonych.) Problem polega na tym, że ja nie wiem, jakie to niewygodne sprawy PANI tu porusza. Panią coś najwyraźniej uwiera, jak przyciasna bluzeczka, może chodzi po prostu o jakąś Pani CIASNOTĘ? Jeszcze raz zachęcam, zamiast bez przerwy tutaj narzekać i biadolić proszę przemyśleć swój stan umysłu i ducha. Może także wyjść na świeże powietrze. Piękny dzień był dzisiaj. Zrobiłem znaczącą dla mnie fotkę komórką - uchwyciłem kawałek krakowskiej przestrzeni skąpanej we wspaniałym lekko przymglonym świetle. Stałem przed 'zebrą' na czerwonym świetle z żoną i młodszą córeczką i wpatrywałem się przez chwilę w górującą w oddali bryłę łagiewnickiego Sanktuarium Miłosierdzia. I nagle na bliższym planie ujrzałem napis na sklepie na przeciwko: ARCHITEKTURA ŚWIATŁA. W przejściu podziemnym nieopodal dałem za chwilę trochę drobnych żebrzącemu mężczyźnie. I teraz wieczorem , dopiero teraz, gdy to piszę, uświadomiłem sobie, że jedno z drugim i trzecim było powiązane. Nie wiem do końca - jak, ale połączyło się; może to jest ten symboliczny ZNAK PRZESTRZENI - krzyż, który zmienia odbiór rzeczywistości. Usunięty pozostawia po sobie pustkę; ci którzy Go wyrywają jak stare, wielowiekowe drzewo, odbierają nam nagle azymut, kierunek, którego nie można znaleźć w kompasie czy na mapie. Potem w autobusie - widziałem kolejnego żebraka, był to troszkę "szołmen", chociaż ten jego niby cwaniacki "program konferansjerski" był wyraźnie podszyty obłędem (potoki grzecznych bardzo zdań wykrzykiwanych szybko, pewnym siebie, zniszczonym, niskim, męskim głosem ... DZIEŃ DOBRY PAŃSTWU, WITAMY SERDECZNIE W MIEŚCIE KRAKÓW, JESTEM BEZDOMNYM CZŁOWIEKIEM , TO ZNACZY NIE MAM GDZIE SIĘ PODZIAĆ, ZBIERAM NA MLEKO I CHLEB, MLEKO I CHLEB, ZBIERAM NA MLEKO I CHLEB, KTO JESZCZE CHĘTNY ...) aż w końcu kierowca na następnym przystanku stanowczo wyprosił go z autobusu (PROSZĘ NATYCHMIAST OPUŚCIĆ POJAZD). Widziałem jak stoi sam, ze spuszczoną głową, ze wzrokiem wbitym w dno kapelusza, wypatrując miedziaków. On na pewno nie jest gwarantem post-politycznego polskiego postępu a la PO. A jednak - w tej jego polszczyźnie, ładnie dobieranych słowach, staranności i grzeczności dostrzegłem jakąś klasę samą w sobie, kindersztubę , której brakuje filozofowi z Biłgoraja, historykowi z Gdańska oraz pseudo-hrabiemu z Ruskiej Budy. Jestem więc po takim dłuższym pouczającym spacerze z rodziną, pełnym miejskich atrakcji (slalom między licznymi remontami, ryk karetek na sygnale, wizg mechanicznej piły z podwórka kazimierskiej restauracji, w której zjedliśmy obiad). Gdy porównam to z poprzednimi weekendami spędzonym z dala od Krakowa, w ciszy ryglickiego ogrodu, to rodzi się kolejna przepaść, abyssus, otchłań, prawdziwy tym razem "rów mariacki". (Pożyczyłem sobie to błędne Pani wyrażenie, Aniu z Poznania; mam nadzieję, że nie naruszyłem praw autorskich, a jeśli nawet, to jako zwolennik idei COPYLEFT potraktowałem ów "rów" jak sampelek z Pani wypowiedzi, skopiowałem i zmodyfikowałem semantycznie tę frazę, aby pasowała jak ulał do nowego kontekstu; tak można wykorzystać pozytywnie każdą fatalną pomyłkę. Na takim nowym użyciu swojego antenowego lapsusu oparłem kiedyś wpis o Musztardowym Cieciu. Bo też się mylę, jak każdy. I dobrze Pani wie , że wcale nie o Pani błędy mi chodzi. To tylko znaczący pretekst czyli inaczej: otoczka.)Dużo tu słów napisałem w odpowiedzi na Pani krótki post, Aniu z Poznania, jednak właściwie to nie tylko do Pani to piszę, a może wcale nie do Pani. Bo sama w swym umyśle i sercu musisz zdecydować, słynna Aniu z Poznania, czy to Pani jest faktycznie adresatką tej oto epistoły, której ja jestem niewątpliwym nadawcą. Bogdan Zalewski
2010-09-25 19:49 | kiara
Czytam Was z uwagą.Mam wiele podziwu dla literackiego talentu Pana Bogdana ,Jego wiedzy ,odwagi i piękna polszczyzny ,którą prezentuje.Podziwiam Wszystkich tych,których On w swoim wpisie wymienia.Szczególnie za determinację w dochodzeniu do Prawdy.Prezydent Kaczyński to był mój Prezydent,bo kocham Piłsudskiego ,a Prezydent Kaczyński do tej idei nawiązywał.Ale ...Piłsudski był zawsze nieufny w stosunku do Rosji.Czytam różne wspomnienia z okresu międzywojnia- w tym wspomnienia polskich dyplomatów z tego okresu.Żaden z nich nigdy nie wybrałby się do Sowietów bez immunitetu dyplomatycznego...nigdy - tak dalece im nie ufano.Zastanawia mnie ,czemu samego Prezydenta Kaczyńskiego ani nikogo z Jego Kancelarii nie zastanowiła zarówno atmosfera nienawiści wokół Niego stwarzana jak i te różne gry wokół Jego wizyty w Smoleńsku?Niestety - z taką naiwnością ,brakiem przezorności i nieumiejętnością przewidywania mało mamy szans wśród wielkich tego świata,nad czym ubolewam.
2010-09-25 17:56 | Realista
Widziałem w jakichś wiadomościach dokarmianie głodnych dzieci w Warszawskim gimnazjum.
Nie słyszałem żeby taka akcja była prowadzona w jakiejkolwiek szkole w moim BIEDNYM powiecie.
Ktoś wie o co w tej akcji chodzi ?
2010-09-25 17:00 | pp3-Basia
Pani Aniu z Poznania.
Nie wiem na co Pani ta cała słowna żonglerka.
Próbuje Pani coś nam udowodnic?
Może lepiej wyjśc jednak na ulice Poznania...
Jest taka akcja'Podziel się posiłkiem'.
Proszę wziąc w niej udział.Może chociaż głodne dzieci będą miały pożytek
z energii,którą Pani tutaj marnuje?
Ponieważ wychodzę z domu,to proszę sobie darowac odpowiedź
na moje słowa.
Michale,jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego z okazji Imienin!
Do zobaczenia!
2010-09-25 15:37 | Ania z Poznania
do autora bloga: Pan dalej o błędach czyli nie ma to jak uciekac i przemilczać co niewygodne.
Fruwaj sobie Pan z mmanią wyższości i dalszego wyszydzania.Prosty lud jest tak głupi,że Pana nie rozumie.A jak nie jest głupi to mu wytknę, że jest.Prawda?
o.k.,przynajmniej rozumiem;kop pan sobie ten rów krzyżyk na drogę-własciwie nie wiem dlaczego krzyżyk
Czy powinno się szanować przezydenta?Myślę, ze nawet jak się z niego smiejemy, czy szydzimy, gdzies w tyle głowy powinien byc szacunek.Szacunek do głowy państwa.
Myślę, że poprzedni prezydent ośmieszany i wytykany przez kabareciarzy czy dziennikarzy (w tym w RMF-ie) jednak gdzieś ten szacunek miał.Oczywiście powiecie, że nie miał tylko chał.
O.K. u mnie miał, choć cieżko czasem bywało.
Natomiast klaskanie obrażaniu i po prostu obrażanie?Tego nie rozumiem.
a własnie niektórzy sobie tutaj klaskają
Alleluja i do przodu.
2010-09-25 14:31 | Realista
Ani z Poznania chodzi o to żebyśmy przestali Ją i jej podobnych atakować bo zgoda buduje. Wystarczy już tych waśni zacznijmy ze sobą i o sobie mówić z szacunkiem. A O TYM CO BYŁO KIEDYŚ cicho sza.
Coś w stylu:
"Ja ci zabić ojca ale nic to, zbudujmy zgodę.
Wy nie móc NAS atakować bo wam na to wiara nie pozwala.
Tylko MY was móc atakować bezustannie bo MY mieć monopol i MY nie sprzeniewierzać się wierze.
MY jedyni wszystkowiedzący, MY nie zniżyć się do dyskusji z wy bo wy ciemne i bezmyślne. Tylko MY jasne i diabelnie inteligentne.
Tak powiedzieć NASZ wódz co piłkę kopie.
2010-09-25 11:10 | Realista
Kochani to chodzi o coś innego.
Ten "występ" idealnie pasuje do porzekadła:
"Na złodzieju czapka gore"
Później to logicznie rozwinę mało rozwiniętym.
2010-09-25 10:56 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Zainspirowała mnie Pani swymi grami słownymi, które mają odwrócić uwagę od Pani poziomu. Po pomyleniu ("pomuleniu") dna Rowu Mariańskiego z Rowem Mariackim, wymyśliła Pani "Rów Wariacki", aby próbować mnie w nim zatopić.
Oto fraszka, która przyszła mi do głowy:
============
Na "obiecadło" Ani z Poznania
Znowu odwróci Rów z Wu na eM
Aby udawać, że nie jest dnem.
============
Poetycko kończę- na razie.
Do zobaczenia później.
2010-09-25 10:55 | pp3-Basia
Dzień dobry.
Pani Aniu z Poznania...
W opinii publicznej Ci,którzy starają się myślec nie po myśli
obozu rządowego postrzegani sa jako trędowaci.Bo czy rząd liczy się z narodem?
Pani rola to byc TRENDY,czyli sprzyjac tej linii rządowej.
Chociaż pewnie nie trafi do Pani wymowa artykułu Prof.Mieczysława Ryby,który zalinkuję z WAŻNYM podtytułem:
Ukrywając własną indolencję i zapaść w finansach państwa, rząd prowokuje kolejne konflikty, które mają rozpalić emocje społeczne
Platforma wywołuje wojnę religijną
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100924&typ=my&id=my16.txt
W dzisiejszym numerze,to co powinno dac wiele do myslenia zwykłym
obywatelom Polski:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100925&typ=my&id=my12.txt
Pozdrawiam serdecznie!
2010-09-25 10:49 | Realista
Tak samo doczekam się na odpowiedź jak Marek. :-)
2010-09-25 10:40 | Realista
Aniu z Poznania.
Widzę, że zadziorna z Pani sztuka.
Doskonale wiem o co Pani w tym wpisie chodziło.
Mam do Pani lekkie pytanie...
Czy zgadza się Pani z bardzo często prezentowanymi teraz wypowiedziami polityków PO, że prezydenta należy szanować bo to głowa Państwa ?
Bardzo proszę o odpowiedź.
Jest ona bardzo mocno skorelowana z Pani "religijnymi" wypowiedziami.
2010-09-25 10:33 | Realista
Marku myślisz, że ktoś Ci odpowie ...?
Zapomnij. :-)
2010-09-25 10:28 | Ania z Poznania
Ha, ha to się Pan wysilił.Zrecezował błędy-nie błędy.
Skuteczne omijanie sedna sprawy,a przy okazji pogardliwe przedstawienie przeciwnika, no tesz metoda...
wyłapujemy błędY?Są!
Sam Pan kopie te rowy,swoje... mariackie,żeby nie powiedzieć wariackie.
Nie wiem dlaczego mieszam do tego wspaniały Krakow.
To sobie pogadalismy.
Tak odłózmy religię na bok kiedy wojujemy,cięzko jedno połączyć z drugim.
Dlatego wtedy trzeba odwrócić kotka ogonek:)
2010-09-25 09:34 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Z ust Ani z Poznania wyszedł nowy komiksowy dymek. Oprócz znanych już ikonek, zbitek literowych oraz innych znaczków symbolizujących silne emocje, takie jak 'słuszny' gniew ("To żałosne, przerażające!) i obowiązkowe oburzenie ("To jakaś kpina chyba!"), pojawiły się jako tako zrozumiałe semantyczne zbitki, przypominające poprawne zdania języka polskiego.
Jednak ich sens nie krył się na powierzchni a nieco głębiej (jeśli możemy użyć tego określenia, tak paradoksalnego w przypadku wypowiedzi całkowicie płaskich i trywialnych). Zastanawiały bowiem znaczące pomyłki, błędy niby to tylko ortograficzne a jednak wskazujące na coś więcej niż tylko zwykłe lapsusy, które są przecież czymś zwyczajnym i powszechnym w przypadku pospiesznej pisaniny charakterystycznej dla forum internetowego.
Jak bowiem wytłumaczyć użycie słowa "trendowaty" zamiast "trędowaty" w zdaniu "Pani Ani z Poznania" :
"W Biblii chyba Pan nie wyczytał takiego zachowania co do bliźniego - nawet najbardziej trendowatego." Clou sprawy to rdzeń "trend" kojarzący się ze słowem "trendy" czyli "na czasie", "modny", "popularny", "obowiązujący w danej chwili". W tym sensie "Pani Ania z Poznania" jest dla mnie "trendowata" i w analizie Jej zachowań wolałbym nie kierować się kryterium biblijnym a "popkulturalnym" czy "postpolitycznym". Jest to dla mnie przejaw szerszego, niepokojącego zjawiska, które analizuję już od pewnego czasu. Ukułem nań nawet oryginalne określenie- PALIKOTY jako anagram terminu POLITYKA ...
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/o-satyrze,9114
... oraz pokazałem w jaki sposób ten wirus "trendowatości" przejawia się w codziennych zachowaniach zainfekowanej nim grupy Polaków:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/orzeszek-do-wyboru-zgryzienia-lub-possania,9123
Jestem przekonany, że taki aparat poznawczy całkowicie wystarczy do sklasyfikowania i opisu fenomenu "Ań z Poznania". Dlatego nie mam zamiaru stosować tu innych metodologii - na przykład teologicznej. Po pierwsze zjawisko "Ani z Poznania" jest całkowicie anty-metafizyczne, a po drugie - biblijny kontekst mógłby rodzić niepotrzebne dwuznaczności, których szczególnie chciałbym uniknąć. Cóż by to bowiem rodziło za asocjacje, gdybym tu zaczął analizować , co znaczy "poznać Anię z Poznania w sensie biblijnym"? Tak więc - odłóżmy "czem prędzej" Pismo święte, bo to nie ten kontekst.
Podobnie sprawy się mają w przypadku innej znaczącej freudowskiej pomyłki. "Pani Ania z Poznania" zadała pytanie:
"To ja się pytam jak się ma rów mariacki nie do zakopania, do ogólnej zasady milosierdzia w wierze katolickiej?" Jak zwykle odłóżmy na bok zwykłe literówki i błędy ortograficzne. Zastanówmy się, czym jest ten "rów mariacki" w odpowiedzi "Pani Ani" nawiązującej do mojej metafory "rowu mariańskiego" - otchłani dzielącej Polaków (aluzji do słynnego rowu oceanicznego)? MARIACKI? Przecież nie będę "brał nadaremno" świętego imienia, aby próbować zrozumieć , co się może kryć w bełkotliwej otchłani, wyzierającej z takich wyrazów "Pani Ani z Poznania". Spuszczam więc kurtynę miłosierdzia, o którą tak dopominała się moja rozmówczyni.
Droga Pani Aniu, już bez ironii, napisałem te słowa powyżej, żeby Pani udowodnić, że KAŻDEGO można w ten sposób zrecenzować, jeśli ma się choć odrobinę złej woli. (Nawiązuję do Pani ocen Faktów). Pytanie o "rów mariacki" już padło pod Pani adresem - zadał je uważny Kolekcjoner Czcionek. (Kolekcjonerze - ja nie przydzielam tu "statusów", moja ocena jest punktowa, to znaczy- momentalna.) Zignorowała Pani tę uwagę Kolekcjonera jak wiele innych, krytycznych sądów pod Pani adresem. Proszę więc stosować wobec siebie podobne kryteria jak wobec innych a wtedy nie będzie tu wobec Pani stosowana barbarzyńska zasada "oko za oko ząb za ząb". Też chciałbym jej unikać, bo jej stosowanie to grzech.
Nawet jeśli czyni się to z ironią.
Co do Smoleńska: pytania pana Marka są bardzo istotne. To niesamowite, jak zmienił się "charakter pisma" , którym opisuje się "katastrofę smoleńską".
Pamiętam, że pytania i hipotezy, które na początku zadawała garstka "oszołomów" teraz funkcjonują w mainstreamowym obiegu. Nie chcę tu podkreślać zanadto roli RMF FM ani swojej własnej, bo to zawsze brzmi trochę kabotyńsko. Warto jednak przypomnieć UCZCIWIE, że wielu naszych reporterów (Przemysław Marzec z Moskwy, Mariusz Piekarski czy Krzysztof Zasada z Warszawy, Marek Balawajder i Roman Osica - jako dziennikarze śledczy), prezentowali na naszej antenie szereg bardzo ciekawych informacji i wywiadów na temat Smoleńska, obnażających świat fikcji i zakłamania. Przypomnę - może nieskromnie - swój wywiad z pułkownikiem Rzepą.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/zapytalem-prosto-z-mostu-czy-to-mogl-byc-zamach,9101
Chciałbym też nawiązać do tematu komisji międzynarodowej - jako jedynego gwaranta obiektywizmu smoleńskiego śledztwa. Poruszyłem ten problem w programie na żywo w RMF FM już NAZAJUTRZ po katastrofie. Odbyłem rozmowę na antenie z reporterem RMF FM Markiem Balawajdrem, który - dla równowagi- przytaczał opinie przeciwników takiego rozwiązania. Tak się właśnie - na zasadzie BURZY MÓZGÓW, dyskusji, rozgrywają takie sporne , budzące emocje, sprawy : w RADIU RMF FM.
Nie będę tłumaczył kolejny raz - że ja tu tworzę z ludźmi chętnymi do współpracy własny SWÓJ ŚWIAT ("GLOB".) A kto się z nim nie zgadza totalnie, może wybrać inne światy - zobaczcie, ile jest blogów na www.rmf.fm i www.rmf24.pl
Zwłaszcza ten drugi profil - jest właśnie informacyjny i publicystyczny, są tam ankiety i fora. Można się wyżyć do woli - dzięki sprawnej, codziennej pracy naszej ekipy internetowej pod wodzą Janka Latały.
To znacznie szersza formuła - wielki, popularny portal internetowy.
A tu w moim skromnym GLOBIE zebrało się przez lata grono ludzi, którzy w większości tak jak ja NIE GODZĄ SIĘ na fałszowanie obrazu rzeczywistości - na różnych płaszczyznach. Proszę spojrzeć do innych wpisów i postów - od lat rozbieramy Rzeczywistość z szat fałszu. (OBIERAMY CYBER AGREST)
I to sama rzeczywistość narzuciła nam ostatnio najważniejsze zadanie: SMOLEŃSK/RETORYKA. (Skrzyżowanie treści i formy, wieści i medium.)
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/smolenskretoryka,9103
Zadanie, które jest zwieńczeniem wcześniejszych tematów i technik.
Myślę , że teraz będziemy obserwować z jednej strony wzmocnioną obronę przed ujawnieniem prawdy (szef MSWiA Jerzy Miller już nawet nie kryje , że podąża w "śledztwie" tropami podrzuconymi przez Rosjan, zabetonował się w twierdzy Smoleńskiej razem z kagiebowcami) a z drugiej strony paniczną ucieczkę z zadżumionego "Smoleńska". Wczoraj poseł PSL-u Eugeniusz Kłopotek (dość podejrzana persona w związku z jego niejasną przeszłością w PRL-u) w programie FORUM w TVP Info krzyczał swoim piskliwym głosikiem, że być może wszystkie wersje są możliwe, nawet te najbardziej "oszołomskie".
2010-09-25 06:56 | Marek
Wróćmy zatem do najprostszych pytań. Pytań wręcz dziecinnych, w największym - rzekomo - śledztwie w historii III RP. Po ponad 5 miesiącach intensywnych prac (podobno) setek ludzi i instytucji:
Pytanie 1 -
O której godzinie wyleciał - z Okęcia do Smoleńska - samolot z Prezydentem na pokładzie? (wg Paszkowskiego o 6.50, ale pewnej godziny na razie nie ustalono.) Czy dane na ten temat znajdują się na lotnisku Okęcie?
Pytanie 2 -
Ile czasu trwać powinien lot z Warszawy do Smoleńska w/g planu lotu? (kto dysponuje takim dokumentem?) Czy mógłby ten czas podać nam jeden z pilotów Tu-154?
Pytanie 3 -
Kto odprowadzał, odwoził, Parę Prezydencką na lotnisko Okęcie 10.04. rano? (min Sasin zeznał, że nie wie; zdaje się, że nikt tego nie wie.) Dlaczego Kancelaria Prezydenta nie dysponuje taką wiedzą?
Pytanie 4 -
O której godzinie samolot Tu-154 mógł się znaleźć nad lotniskiem w Smoleńsku? (według róznych obliczeń czas waha się od 8.00 do 8.20) Co samolot robił po tym czasie?
Pytanie 5 -
Dlaczego "spektakl" dla widzów rozpoczęto dopiero o godzinie 8.56 (sygnałem syreny)? Dlaczego tak późno?
Czy ktokolwiek zna pewną, udokumentowaną odpowiedź na choćby jedno z powyższych pytań???
2010-09-25 06:41 | Marek
Zacytuję Anię z Poznania - "Gdzie jest jakikolwiek fragment w katechiźmie,Piśmie Świętym... który usprawiedliwiałby brak szacunku, ataki,wyzywanie,zawziętość, pamiętliwosć w imię Kraju,Ojczyzny,Polskości,Suwerenności."
Wyzywam nie w imię ideologii, choćby najbardziej słusznej, nie w imię racji. Wyzywam, bo została popełniona niewyobrażalna wprost zbrodnia. Ekipa tuska z pewnością jest w nią zamieszana!!!
Dopóki ta sprawa się nie wyjaśni, dopóki nie wyjaśni się w każdym detalu, dopóki ekipa tuska i tuskoidy, będą demonstrować takie zachowania, jak graś, jak miller, jak sikorski i tusk, jak "Ania z Poznania" wreszcie, mamy prawo traktować ich jak ludzi, którzy umieścili siebie poza niezwykle szerokimi ramami debaty społecznej.
Jak dyskutować z ludźmi pozbawionymi sumień? Z ludźmi pozbawionymi wrażliwości, empatii? Jak rozmawiać z ludźmi, którzy dają swoje ciche przyzwolenie na zbrodnię?
Może najpierw wyjaśnijmy jej kulisy; ujawnijmy jej przebieg. Bez tego się nie dogadamy.
2010-09-25 06:29 | Marek
@ Ania z Poznania. - jeden z tematów do głębszego namysłu, to beton w głowie "Ani z Poznania".
Będziemy oczywiście ujawniali (uświadamiali) prawdę o Smoleńsku, na tym się skupimy, na śledztwie nad "śledztwem" Millera i Klicha, tylko - czy ta prawda skruszy betonowe mózgi "tuskoidów"??? .... oto prawdziwa zagadka. Oto istota aktualnego polskiego problemu.
"Debil tusk" - znalazł się w położeniu szmaty po 10.04.2010 (!). Dopiero po tej dacie możemy go zwyzywać w możlwie najgorszy sposób. Gdyby ktoś zapytał naiwnie, dlaczego, bardzo chętnie tę myśl rozwinę.
Tusk znalazł się zatem poza szerokimi ramami społecznej debaty po bardzo konkretnych swoich decyzjach i posunięciach. Po niewyobrażalnej wprost zbrodni, w którą z całą pewnością jest zamieszany. Być może zarzuty w stosunku do niego będą dużo ostrzejsze po zamknięciu naszego śledztwa nad ich "śledztwem". Zobaczymy ...
"Debil tusk" wmanewrował siebie zatem w gigantyczną zbrodnię, którą należy oświetlić; którą należy wydobyć z ciemności (bełkotu) możliwie najsilniejszym reflektorem. Na tyle silnym, żeby skruszyć żelazobeton w głowach części naszych rodaków. W głowach milionów "Ań z Poznania".
Czy "Anie z Poznania" są jeszcze ludźmi? To pytanie jest aktualne, dopóki ujawniają taki swój stosunek do zbrodni w Smoleńsku, do największej zbrodni w historii Polski, jak graś, jak tusk. Dopóki zdają się nie rozumieć słowa zbrodnia. Jeżeli odwrócimy od niej uwagę (co jest marzeniem ekipki tuska), za chwilę będę następne; a potem kolejne i dalsze. Widzielismy, jak to się rozkręcało w Niemczech w latach 30-tych, jak to się na początku XX wieku rozkręcało w Rosji. Powtórki sobie nie życzymy.
Oto dlaczego żelazobeton w głowie "Ani z Poznania" jest w jakimś sensie groźny. Takich "tępych Ań", tuskoidów bezmyślnych, jakby wydobytych z najgorszych filmów o przyszłości, są przecież miliony.
Miałem już nie biegać z brudną ścierką, waląc tępą "Anię z Poznania" po łbie, ale jakoś sama się domaga.
pozdrawiam wszystkich
2010-09-25 06:12 | Realista
Aniu z Poznania ależ ja się wyśmienicie z WAMI bawię.
Nie uwierzysz ale mam rozradowaną gębę od ucha do ucha jak z WAMI piszę.
Aniu... ale to co napisałaś to nie są konkrety tylko jakieś zaprogramowane bzdety !
2010-09-25 03:33 | kolekcjoner czcionek
przepraszam wszystkich za ten makabryczny zart ponizej. Aniu to byl zart ! chcialem sie tanim kosztem Ani z Poznania ponabijac . ze tez mam jeszcze takie pomysly........... ;).
Sikorski wydaje sie wycofywac z grzaskiego bagienka. wyjscie jak zwykle jest . cena roznie z dnia na dzien i nikt nie ma na mysli $ . zachowa sie jak facet ? to bedzie ostatnia szansa. pozyjemy zobaczymy ;). pozdrawiam !
P.S. Bogdan dziekuje za umieszczenie mojego nick name w gronie zasluzonych. prawde piszac korcilo mnie dzisiaj od rana zeby pyknac w Twoja strone pytanie o moj status na GLOB-ie. w kazdym badz razie niezle .
2010-09-25 03:06 | kolekcjoner czcionek
droga Aniu moglabys specjalnie dla mnie rozwinac swoje przemyslenia ? wyopisuj na dobry poczatek czego oczekujesz od nas , dyskutantow pod GLOB-em i uzasadnij dlaczego akurat w ten sposob byloby wedle Ciebie najodpowiedniej. logika jest niekonieczna a nawet zbedna tak wiec rosnij nam i pokaz nas w twoim akwarium. pozdrawiam
2010-09-25 00:48 | Ania z Poznania
ania Haniu - cyt:"Czy mogłabyś podać choć jeden przykład braku obiektywizmu w informacjach podawanych przez Bogdana w Faktach ? Piszesz 'w najlepszym razie słyszę rozbieżność między tym co wiem [o wiadomo kim] a tym co aktualnie czyta.'
Czy właśnie to nie jest dla Ciebie najlepszym przykładem OBIEKTYWIZMU i dziennikarskiego profesjonalizmu ?"
Proszę powiedzieć, ze Pani żartuje ?!?to żart prawda?
Panie Marku - cyt"Czy "Ania z Poznania" jest jeszcze człowiekiem? A jeżeli jest, to jakim? Człowiekiem całkowicie bezmyślnym? Człowiekiem, który zaczyna od "odłożenia na bok" Smoleńska? Od "odłożenia na bok" wpędzania Polski w wielkie nieszczęście, jakie gotuje nam tusk? Najgorszy rząd III RP? Rząd zamieszany w zbrodnię?
To zacznę od końca,zamieszany bo tak Pan powiedział?To jakaś kpina chyba.
Nie zaczynam niczego od "odłożenia na bok" Smoleńska.W obliczu agresji, Waszej agresji [towarzyszu na forum] :)(zobaczymy jak z dystansem do siebie?) chcialam zaproponować odłożenie na bok, na chwilę celem eksperymenetu teoretycznie przyczynę tych agresywnych wypocin.
Mówię teoretycznie przyczynę...bo gdyby tej katastrofy nie było, i Komorowski wygrał w cuglach również by ta akcja przebiegała.Gdzie indziej rozłozone były by akcenty,ale ...no to oczywista oczywistosć jak czarne nie jest czarne.Czy odwrotnie?
Nie udało się przyćmić w sobie agresora - to i nie ma spojrzenia na świat oczami człowieka MIŁOSIERDZIA.Tyle-aż tyle.
PAnie Marku - cyt:" W reżimie debila tuska." zapewne takiego pana kochają, Pana sprzymierzeńcy.
Żałosne,
zastanawiające,
zdumiewające,
przerażające,
W takiej kolejności.
W Biblii chyba Pan nie wyczytał takiego zachowania co do bliźniego - nawet najbardziej trendowatego.
Także powtarzam fundamentalne pytania.
Gdzie jest jakikolwiek fragment w katechiźmie,Piśmie Świętym... który usprawiedliwiałby brak szacunku, ataki,wyzywanie,zawziętość, pamiętliwosć w imię Kraju,Ojczyzny,Polskości,Suwerenności.
Kolekcjonerze czcionek - "...moglabys opisac te swoja milosne uniesienia ? ;). się tylko nie obrażaj.
Tak więc nie obrażaj się, ale nie mam ochoty z Tobą rozmawiać o uniesieniach...
Co do tego rowu....którego wg Pana Bogdana nic nie jest w stanie zasypać.
Dokładnie to jest esencja Państwa postawy.
Swoją drogą jak pochyliłam się nad tym rowem, by dostrzec kto go wykopał, przychodzą mi na myśl takie nazwiska jak:Kaczyńscy,Ziobro,Macierewicz,Rydzyk...
Tak reszta była już tylko odpowiedzią i obroną przed insynuacjami,co oczywiście odebrano za atak i tak w koło Macieju.
Dziś rów nie do zakopania.
Do:pp3-Basia - poczyałam,poczyałam...i?Za chwilę zacytuje mi Pani, że "oko za oko"?
Realisto , najpierw nie dawaj się prowokować a potem mów, że się nigdy nie dajesz:)Bo inaczej to groteska.
2010-09-24 21:10 | Realista
A ja się nie mogę doczekać prawdziwej a nie wydumanej symulacji "lądowania" na podstawie czarnej skrzynki z parametrami lotu. Dlaczego ta banalna czynność nie została do tej pory przedstawiona społeczeństwu. Na podstawie parametrów można ją odtworzyć w każdym calu. czyżby w zapisie ziemia była nie tam gdzie była ...?
2010-09-24 21:05 | Realista
A tu się Marcinie pozwolę nie zgodzić.
Siła spokoju ze mnie i nie ma takiego mocnego co mógłby mnie sprowokować.
Nie na darmo jestem skorpionem.
:-)
2010-09-24 20:50 | Marcin
A tu się Realisto z Tobą nie zgodzę. Twoi przeciwnicy dużo chętniej zechcą sprowokować agresję w Tobie, aby ci na starcie przykleić łatę. Tak wygodniej odpierać argumenty, gdy nie ma się nic mądrego do powiedzenia.
2010-09-24 20:01 | Realista
Marku...
Żeby na żywo przeprowadzać z tuskoidami takie dyskusje musieliby mieć pozakładane kagańce.
2010-09-24 19:33 | Marek
Podam może pytania na start, by do wszystkich dotarło, w jaki teatr absurdu zapakowali nas chłopcy (menele) z Czerskiej.
Pytanie 1 -
O której godzinie wyleciał - z Okęcia do Smoleńska - samolot z Prezydentem na pokładzie? (wg Paszkowskiego o 6.50, ale pewnej godziny na razie nie ustalono.) Czy dane na ten temat znajdują się na lotnisku Okęcie?
Pytanie 2 -
Ile czasu trwać powinien lot z Warszawy do Smoleńska w/g planu lotu? (kto dysponuje takim dokumentem?) Czy mógłby ten czas podać nam jeden z pilotów Tu-154?
Pytanie 3 -
Kto odprowadzał, odwoził, Parę Prezydencką na lotnisko Okęcie 10.04. rano? (min Sasin zeznał, że nie wie; zdaje się, że nikt tego nie wie.) Dlaczego Kancelaria Prezydenta nie dysponuje taką wiedzą?
Pytanie 4 -
O której godzinie samolot Tu-154 mógł się znaleźć nad lotniskiem w Smoleńsku? (według róznych obliczeń czas waha się od 8.00 do 8.20) Co samolot robił po tym czasie?
Pytanie 5 -
Dlaczego "spektakl" dla widzów rozpoczęto dopiero o godzinie 8.56 (sygnałem syreny)? Dlaczego tak późno?
Na początek wystarczy.
2010-09-24 18:48 | Marek
@Marcin, Realista - stąd pomysł z "wychodzeniem na zewnątrz". Musi dojść w końcu do otwartych zderzeń z "lelawym", z "Błażejem", z "Anią z Poznania"; do konfrontacji w świecie realnym, na żywo; w kawiarni, w pubie, w barze, w teatrze ... "tuskoidy" powinny poczuć się niezręcznie nie tylko na blogu p.Bogdana Zalewskiego, ale - za chwilę - wszędzie ... Ci ludzie powinni w końcu dostrzec swoją zabawną wiarę w nieprawdopodobne wprost bzdury, podawane im przez polskojęzyczne media "głównego nurtu". Powinny dostrzec własną, nieprawdopodobną wręcz, naiwność.
Na żywo starcia będą miały prawdopodobnie nieco inny przebieg; być może bardziej gwałtowny, może bardziej interesujący, ale ... innej drogi nie ma. Czas zburzyć Ministerstwo Prawdy z Czerskiej.
2010-09-24 18:23 | Marek
Czuję się jednak, pani Bogdanie, jakbym wkraczał do ciekawego, tajemniczego, literackiego zamku z miotłą. Zająłem się zamiataniem. O tyle mogę już o tym mówić, że moja praca w tym zakresie (zamiatanie, sprzątanie, bieganie z brudną ścierką) zdaje się w przestrzeni wirtualnej dobiegać końca ... W świecie wirtualnym otworzyła się w międzyczasie spora przestrzeń; dla różnych poglądów, estetyk, sposobów patrzenia i mówienia. Zwłaszcza po 10.04 sprawy uległy niezwykłemu przyspieszeniu.
Z tego co mi wiadomo, interesujące postacie świata wirtualnego, niezwykle krytycznie nastawione do "rzeczywistości posmoleńskiej", zwłaszcza politycznej, także medialnej, coraz częściej wychodzą na zewnątrz, do świata realnego ... To zjawisko zaczyna mnie intrygować, pociągać, dawać nadzieję ... Być może na zewnątrz też trzeba będzie na początku, przynajmniej przez chwilę, "pobiegać z brudną ścierką" ... (sygnalizując w ten sposób "tuskoidom", że coś się nieodwracalnie zmieniło; że nie są już sami).
Pański wpis główny "li ta elita lita" spodobał mi się dużo bardziej przy drugim czytaniu :
" Sam ten odrestaurowany pałac wznoszący się nad szemrzącym morzem zieleni, górujący ponad musującą pianą liści w koronach prawdziwych potęg drzewnych - zabytków przyrody prawem chronionych, panujący nad tą szepczącą przy gruncie gęstą masą roślin ogrodowych, wystarczyłby mi za całą konferencję i wielogodzinny radiowy panel dyskusyjny; ale nie mogłem o tym głosno mówić, nie przyjechałem tu przecież dla kontemplacji rajskiego ogrodu a po to, by uważnie słuchać o korporacyjnych strategiach mojego radia, brać żywy udział w dyskusjach na temat dotychczasowych sukcesów, oraz uczestniczyć w debatach o tym, jak korygować popełnione przez nas błędy." Bravo, bravissimo.
serdecznie pozdrawiam
2010-09-24 18:23 | Realista
Jak to im się upiecze to ja przestaję być Polakiem.
2010-09-24 17:57 | Marcin
Ale Marku, mimo tego, że już się zorientowali to i tak nie zdołają przyznać się do kłamstwa. będzie jeszcze cała horda pijanych Waniów i kolejni przebudzeni z letargu autorzy pierwszych filmów, zdjęć i Bóg wie jeszcze czego, którzy wykonywali je jeszcze na godzinę przed katastrofą.
Zastanawia mnie jedna rzecz. Jak długo jeszcze naród ma zamiar robić z siebie wielkiego pajaca, którego rola polega li tylko na przyklaskiwaniu do durnych podrygów bezideowych kunktatorów. Od kilku lat pożywką dla mas stały się programy pełne majtkowego różu. Czy dziwić powinien poziom wiedzy, skoro zainteresowania prawdą nie ma?
Pozdrawiam Wszystkich
2010-09-24 17:44 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobra. Poprzedni post był "lirycznym" streszczeniem mojej lektury forum.
A teraz ponownie przechodzę do spraw najistotniejszych- z mojego punktu widzenia. Moment jest przełomowy. Dzisiejszy skandaliczny okładkowy artykuł z "gazety wyborczej" oraz wypowiedź ministra o byczym spojrzeniu świadczy o tym, że ruskie lobby przypuściło kolejny propagandowy atak. Zdaje się, że oni te ruchy gdzieś koordynują. Może mają jakiegoś Kaszpirowskiego z "Logiki". Warto przeczytać świeżutką Katarynę:
Zachęcam do spojrzenia do oryginału, bo warto i tam czytać forum, tylko nieznacznie gorsze niż nasze, ale nasze jest bezkonkurencyjne ;)
http://kataryna.salon24.pl/232436,rzad-zyruje-rosyjska-scieme
=============
Rząd żyruje rosyjską ściemę
Edmund Klich: Rosjanie uznali, że lot z 10 kwietnia operował jako cywilny. Natomiast my uważamy, że ostatnia część lotu powinna być zakwalifikowana jako operacja wojskowa, i takie też procedury powinny obowiązywać tego dnia w Smoleńsku. - Jeżeli przyjmiemy, że był to lot cywilny - jak chcą Rosjanie - to w takim przypadku całość odpowiedzialności spada na pilotów. To oni podejmują decyzję o lądowaniu, a wieża jest zobowiązana dostarczyć komplet informacji. W przypadku lotów wojskowych - w zależności od obowiązujących procedur - których, przypomnę, cały czas nie posiadamy, odpowiedzialność kontrolera ruchu zwiększa się. Szczegóły i uzasadnienie takiej, a nie innej kwalifikacji lotu MAK ma przedstawić w raporcie końcowym.
Jerzy Miller: Pomiędzy Rosją a polską komisją wyjaśniającą okoliczności katastrofy smoleńskiej nie ma sprzeczności w kwestii, jaki charakter miał ten przelot. O charakterze lotu nie decyduje właściciel samolotu, tylko cel przelotu. A celem tego lotu było przewiezienie konkretnych osób, w związku z tym miał on charakter lotu pasażerskiego.
Publiczny spór w jaki wdał się minister Miller z pułkownikiem Klichem świadczy o tym, jak ważną kwestią jest ustalenie statusu feralnego lotu. A także o tym, jak bardzo rząd jest zdeterminowany, żeby pomóc Rosjanom przeforsować ich wersję, nawet jeśli nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest sprzeczna z interesem Polski. Bo przecież jest mnóstwo dowodów, jeśli nie na to, że to Klich ma rację, to na pewno na to, że wersja rosyjska w żadnym razie nie jest wcale oczywista. Świadczy o tym nie tylko opinia Klicha, ale także liczne dokumenty wskazujące, że do dzisiejszej wypowiedzi Millera sami uważaliśmy ten samolot i lot za wojskowe. Przykłady?
Oto tzw. claris z lotu prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji. Na czerwono zaznaczyłam fragmenty pokazujące, że samolot będący własnością Polskich Sił Powietrznych traktowany był w oficjalnej korespondencji jako wojskowy.
Claris - cz. 1
https://docs.google.com/leaf?id=0B4Lznh1btR2pMDBjNWY4NzAtMzYyOS00ZjY4LWI4NzUtYjkzNTE5YmVlZTM3&hl=en&authkey=CKOgyIcI
Claris - cz. 2
https://docs.google.com/leaf?id=0B4Lznh1btR2pYjI2OGNlZTMtOTNhMy00OTlmLWJkMzMtMzkxNjY3NmQ0OGJl&hl=en&authkey=CPz6zeQO
Nie dysponuję clarisem ze smoleńskiej podróży, ale jestem pewna, że mówi dokładnie to samo. Mam natomiast pismo Kancelarii Premiera dotyczące lotu 7 kwietnie tego roku, w którym zarówno TU-154, jak i JAK-40 oraz CASA zamawiane przez Kancelarię na potrzeby lotu nazywane są "wojskowymi statkami powietrznymi".
Pismo Kancelarii Premiera ws. lotu 7 kwietnia
Mam też informację dotyczącą tego co się działo bezpośrednio po katastrofie, kiedy ustalano procedurę jej wyjaśniania. W informacji przygotowanej przez Kancelarię Premiera czytam:
Na miejsce zdarzenia niezwłocznie skierowano specjalistów z polskich komisji zajmujących się badaniem wypadków lotniczych: zarówno z tzw. komisji wojskowej, jak i z tzw. komisji cywilnej. Przybywający na miejsce zdarzenia polscy specjaliści informowani byli, iż po stronie rosyjskiej działania podjęła komisja wojskowa, która miała prowadzić prace wg procedury opisanej w tzw. Konwencji Chicagowskiej, a przede wszystkim w Załączniku nr 13 do Konwencji. (...) Polscy specjaliści potwierdzali zasadność stosowania na miejscu zdarzenia procedury zgodnej z tzw. Konwencją Chicagowską oraz z Załącznikiem nr 13. Skutkowało to podjęciem współpracy ze stroną rosyjską w tym właśnie reżimie prawnym i to niezależnie od faktu, iż w świetle prawa polskiego samolot, który uległ katastrofie, był samolotem wojskowym, co wiązało się z koniecznością uruchomienia działań w ramach komisji powoływanej wspólną decyzją MON i MSWiA. Władze Federacji Rosyjskiej ogłosiły następnie o zmianie charakteru komisji z "wojskowej" na "cywilną".
Informacja nt. procedury wyjaśniania katastrofy
Z notatki wynika, że Rosja najpierw narzuciła nie mającą zastosowania do lotnictwa wojskowego Konwencję Chicagowską i Załącznik 13 pod pretekstem większej jawności postępowania, a gdy się na to zgodziliśmy, zmieniła status komisji na "cywilny". Dzięki temu dzisiaj, po pół roku, można udawać, że to co było jasne dla wszystkich zaraz po katastrofie, tj. status rządowego samolotu, musi być dopiero przedmiotem ustaleń. I nietrudno się domyślić, jakie one będą, bo po coś te starania strona rosyjska podjęła. A my się na wszystko godziliśmy, godzimy i godzić będziemy, bo jak niedawno oświadczył Radosław Sikorski, wcale się Rosji nie boimy i czujemy się wobec niej baaaardzo silni.
Ku wersji, że w Smoleńsku rozbił się samolot wojskowy zdaje się też skłaniać prawnik, któremu Edmund Klich zlecił przygotowanie ekspertyzy dotyczącej sposobu postępowania w przypadku katastrofy smoleńskiej. Już w pierwszym akapicie ekspertyzy czytamy:
Niniejsza ocena prawna została sporządzona na podstawie zlecenia Przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Pana dr Edmunda Klicha, pełniącego jednocześnie funkcję akredytowanego przedstawiciela przy komisji powołanej przez władze Federacji Rosyjskiej, badającej wypadek polskiego samolotu państwowego (wojskowego), jaki uległ wypadkowi lotniczemu na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Ekspertyza prawna zamówiona przez Ministerstwo Infrastruktury
Gdyby zresztą TU-154 nie był samolotem wojskowym wykonującym operację wojskową, rozważania na temat umowy polsko-rosyjskiej z 1993 roku byłyby bezprzedmiotowe, bowiem dotyczy ona wyłącznie lotów wojskowych. Tymczasem nie tylko w debacie publicznej, czy wspomnianej ekspertyzie prawnej, ale także w działaniach polskich urzędników i władza zaraz po katastrofie rozważano przyjęcie tej właśnie umowy za podstawę badania katastrofy. Odstąpiono od tego wyłącznie dlatego, że dopracowanie szczegółów zajęłoby zbyt wiele czasu, a - podobno - w tej sprawie najważniejszy był pośpiech. Może to i dobrze, bo na podstawie danych przekazanych ekspertowi przez Klicha nieszczęsny prawnik omawiając polsko-rosyjskie porozumienie w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw, sporządzone w Moskwie dnia 14 grudnia 1993 r, zaznaczył "zaznaczenia wymaga, że na podstawie informacji przekazanych opiniującemu nie sposób ocenić ważności czy prawidłowości tego porozumienia." (jakby ktoś jeszcze potrzebował dowodów jakim żałosnym państwem jesteśmy, skoro nie wiemy nawet czy kluczowe porozumienie międzynarodowe jest w ogóle ważne).
***
Reasumując. Mamy samolot będący własnością Polskich Sił Powietrznych, dowodzony przez wojskowy pułk specjalny, całą obsługę też zapewnia wojsko, lądujący na wojskowym lotnisku ale będący samolotem pasażerskim. Choć zaraz po katastrofie uznano samolot za wojskowy i szukano uzasadnienia dlaczego zamiast umowy dotyczącej lotów wojskowych zastosuje się nie mającą zastosowania do takich lotów Konwencję Chicagowską.
Nie ma chyba wątpliwości, że minister Miller ściemnia. A jeśli są, łatwo je rozwiać. Wystarczy dotrzeć do clarisów feralnego lotu, a potem do dokumentów którymi Polska komunikowała się z Rosją ustalając szczegóły lotu. Założymy się, że we wszystkich będzie mowa o wojskowym statku powietrznym?
Sprawa statusu lotu to kolejna ściema Rosjan, taka sama jak cztery podejścia do lądowania, i inne bzdury. Nie rozumiem dlaczego Miller postanowił tak gorliwie wesprzeć wersję ewidentnie nie trzymającą się kupy. Jeszcze do niego nie dotarła najnowsza narracja Sikorskiego, "stać nas na bardziej otwartą, bardziej pragmatyczną, odważniejszą politykę wobec Rosji to nasze zwiększone poczucie siły, my się po prostu coraz mniej Rosji mniej boimy"?
=============
2010-09-24 17:21 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Komentarze zacznę od najnowszego postu - pana Marka.
Otóż, zaskoczę Wszystkich, zgadzam się z Panem w całej rozciągłości.
I nawet niespecjalnie przeszkadza mi Pana dosadny styl.
(Didaskalia: krzyki oburzenia na forum, nad głową "Pani Ani z Poznania" pojawia się okrutny dymek z obrazkami siekiery i noża oraz z komiksową zbitką gardłowych spółgłosek, nasycona złą emocją skrócona wersja imienia Bogdan; Lelawy pisze futurystyczny poemat długi jak cholerajasnapsiakrew składający się z jednego słowa- neologizmu, łączącego szesnaście tysięcy wyzwisk i tylko kilka niejasnych aluzji do polskich krain geograficznych; pan Mariusz wzruszony do łez nuci melancholijnie stare dżingle RMF FM; niejaki "gw" robi z egzemplarza Gazety Wyborczej groteskowy napoleoński pieróg i wkłada go na głowę, nie zdając sobie sprawy z tego, że to, co robi jest groteską; S przybiera nowe inicjały i po staremu przynudza nie na temat, pozdrawiając przy okazji wszystkie rozgłośnie radiowe oprócz RMF-u , czując podniecenie- straszną rozkosz rokoszu; Realista wali "Ją" obuchem dźwięku, rozkręcając na cały regulator radio PISIORÓW; Błażej wyciąga egzemplarz książki Cohn-Bendita i pyta samym tytułem "Co robić", niemy akcjoner; Pan Jan smutno się uśmiecha, ale tego na forum nie widać, bo zapomniał postawić emotikon i rozwiązać prostą matematyczną zagadkę antyspamu : "ile jest ni w pięć ni w dziewięć? wpisz liczbę"; Malgo wyraźnie zbrzydzona takim poziomem "dyskusji", poetycko gubi trzynaście kropek i odlatuje na długo, jak roztargniona biedronka; ja pamiętam, takich postów się nie zapomina; tylko Hania, Basia, Clara, Michał, Marcin, Kolekcjoner Czcionek, Cmentarny Dech znów próbują chociaż przez chwilkę o czymś ciekawym podebatować, niepoprawni tradycjonaliści, bo przecież forum nie jest od tego, żeby rozmawiać na przykład o nowym wpisie albo do postu po prostu się odnieść, tu inne gry się toczą, inni aktorzy wiodą prym, bo ring to nie scena Teatru Narodowego, ring wolny, kolejne starcie, wolnoamerykanki?)
2010-09-24 15:36 | Marek
Dzień dobry,
Ministerstwo Prawdy (menele z Czerskiej) jadą teraz w stronę wersji - "pijany Wania w wieży kontrolnej lotów, błędy pilotów, zły stan lotniska, mgła". Stan paniki wśród kłamców jest zatem taki, że doszedł nam pijany Wania w wieży oraz zły stan lotniska.
Pragnę jednak podkreślić, że jest to wersja tak samo absurdalna, nie wytrzymująca ciśnienia zgromadzonych faktów, jak i ta pierwotna. Sformułowana po 15 minutach przez wszystkie pieski tuskowego reżimu, z sikorskim na czele.
Już niedługo dokładnie, w szczegółach, będzie pokazane, jak ta ostatnia wersja jest absurdalna i w jakim stopniu nieprawdziwa. Nawet ten pajac michnik w żaden sposób swojemu Ministerstwu Prawdy w takiej chwili nie pomoże. Wszyscy wyjdą na kompletnych durniów.
2010-09-24 14:17 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry! Przeczytałem wszystkie nowe posty. Dziękuję Wam bardzo.
Wybaczcie, że odpowiem później.
Pozdrawiam Wszystkich Piszących i Czytających.
2010-09-24 13:50 | gw
Nie wiem czy czytujecie Gazetę Wyborczą ?
Ale jest we wczorajszej wywiad wart przeczytania. Wywiad Teresy Torańskiej z wdową po Stanisławie Komorowskim. Czy on i ona nie są patriotami, bo on był wice-ministrem w rządzie Tuska ? Czy to zły pomysł, żeby Ci biedacy najwięksi czyli rodziny, którym ta katastrofa zabrała najbliższych udały się tam razem ? Czy i tu musi wkraczać polityka ?
2010-09-24 12:03 | Hania
Witaj Claro !
Zgadzam się z Tobą...
Poza tym wypowiedź Grasia z Faktów sprzed chwili wydała mi się podła i skandaliczna. Nie chodzi przecież tylko o znaczenie wraku dla śledztwa, chodzi o to, że w tym wraku zginęli ludzie, min. Prezydent. Jak można być tak potwornym cynikiem ?!
Pozdrawiam Cię serdecznie.
2010-09-24 11:51 | Clara
Mamy koniec września. To straszne że na miejscu tragedii nadal znajdują się szczątki ludzi którzy ponieśli śmierć w tej katastrofie która wstrząsnęła całym Światem. Nie jest mi łatwo to zrozumieć... jaki to ból dla członków ich rodzin... Dlaczego nie można tego zmienić? Minęło tyle czasu. Wszyscy bezradnie rozkładają ręce.
2010-09-24 10:05 | Hania
I jeszcze słowo do Mariusza.
Mylisz daty, ludzi i czasy, Mariuszu.
Mylisz także najwyraźniej Bogdana z kim innym.
Co Ciebie tak strasznie oburza w Faktach ?
Przybliż proszę, bo na razie piszesz, jakbyś bredził.
2010-09-24 09:51 | Hania
A propos - (Pani) Aniu z Poznania.
Czy mogłabyś podać choć jeden przykład braku obiektywizmu w informacjach podawanych przez Bogdana w Faktach ? Piszesz 'w najlepszym razie słyszę rozbieżność między tym co wiem [o wiadomo kim] a tym co aktualnie czyta.'
Czy właśnie to nie jest dla Ciebie najlepszym przykładem OBIEKTYWIZMU i dziennikarskiego profesjonalizmu ?
A może źle dobrałaś słowa ? Może chodziło Ci o to, ze Bogdan nadal porusza tematy, które większość dziennikarzy już pozamiatała ?
Pozdrawiam.
2010-09-24 07:58 | Hania
Dzień dobry.
Bogdan, dziś w ND jest jakby kontynuacja myśli Michałowskiego - rozmowa z Piotrem Naimskim:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100924&typ=po&id=po52.txt
Basiu, przeczytaj koniecznie Politkowską, postaram Ci się ją podesłać. Tam jest wiele o tragedii Czeczenów, tragedii widzianej oczyma kobiety, która przez całe życie starała się pomóc temu narodowi w wyjściu z rosyjskiego, a wcześniej sowieckiego upodlenia.
O Czeczenii pisał też Stasiuk, ale to suche, podróżnicze fakty. Nie ma w nich dla mnie ani ducha, ani współczucia.
Realisto, nikt tu nie zamierza odwracać się na pięcie. Chyba że Ty sam. Zanim coś napiszesz, następnym razem pomyśl. Po prostu.
Dobrego dnia.
2010-09-24 06:23 | Marek
Nawiążę do wpisu Basi - człowiek, to ktoś, kto zachował w sobie zdolność rozróżniania dobra od zła. Kto zachował sumienie. Kto potrafi zło nazwać i je wskazać. Kto ma odwagę ze złem walczyć.
Obowiązkiem chrześcijaninia jest ze złem walczyć. Walczyć m.in. przemieniając siebie.
Ale żeby ze złem walczyć, należy je najpierw nazwać i wskazać. Stąd zaczynamy od "Smoleńska", od ekipki tuska, od wskazania zaprzańców, kłamców, ludzi złych i podłych. Oraz ... od zwolenników tego zła. Od ludzi małych, wystraszonych, głupich, skorumpowanych.
To jest rozdarcie. Między niezgodą na zło, między walką ze złem, do której jesteśmy zobowiązani, a pogodnym czynieniem dobra. Dobra, poprzez przemienianie przede wszystkim siebie.
Zgoda na dalsze szerzenie się zła, na zwycięstwo ludzi takich jak tusk, na zakłamanie zbrodni, na pomaganie w tym zakłamywaniu michnikowi, niesiołowskiemu, tego typu ludziom - ludziom skrajnie złym, podłym, zakłamanym, wrednym - to coś, do czego dopuścić nie wolno, pani Aniu z Poznania.
2010-09-24 05:53 | pp3-Basia
Pani Aniu z Poznania,
Kiedyś linkowałam rozważania z portalu Opoka dotyczące sprawy
odpowiadania na zło.Jest to obowiązek każdego chrześcijanina.
Dla Pani linkuję inny artykuł.Argumentacja tam użyta nie podlega dyskusji.
http://www.homopaschalis.pl/miedzy-dobrem-a-zlem-%E2%80%93-kilka-slow-o-podwojnej-naturze-chrzescijanina/
Teraz juz wychodzę do pracy.Do widzenia.
2010-09-24 05:51 | Marek
"Lelawy", "Błażej", "Ania z Poznania", mariusz - uosobienie milionów przeciętnych zjadaczy chleba, głosujących na szczynukowicza. Czy są jeszcze ludźmi?
Człowiek przecież, to samoświadomość. To wyobraźnia, współczucie, empatia, kojarzenie faktów, myślenie analityczne i syntetyczne. To świat kultury wreszcie, kodów kulturowych, rozumienia historii, odniesień historycznych. To umiejętność dostrzegania własnego miejsca w historii, w świecie i we wszechświecie. Tym różnimy się przecież od zwierząt. Stąd moje pytanie.
Czy "Ania z Poznania" jest jeszcze człowiekiem? A jeżeli jest, to jakim? Człowiekiem całkowicie bezmyślnym? Człowiekiem, który zaczyna od "odłożenia na bok" Smoleńska? Od "odłożenia na bok" wpędzania Polski w wielkie nieszczęście, jakie gotuje nam tusk? Najgorszy rząd III RP? Rząd zamieszany w zbrodnię?
2010-09-24 05:42 | Marek
@mariusz-słowo zamach może się pojawić oficjalnie, w serwisie radiowym, dopiero wówczas, gdy taki zarzut postawi polska Prokuratura.
Polska Prokuratura jednak nie może swobodnie działać, ponieważ została spraliżowana decyzjami tuska i jego ekipki. Decyzjami, które - miejmy nadzieję - doprowadzą tuska i parę jeszcze osób z okienka TV przed oblicze Sądu.
Zatem słowo zamach w oficjalnych relacjach pojawić sie nie może. Możemy jedynie wyrażać tutaj nasze przekonanie, że to na pewno (!!!) nie była katastrofa lotnicza, wynikająca z przypadkowego układu zdarzeń. Wynikająca z nagromadzenia nieszczęśliwych przypadków.
Jeżeli uważa Pan inaczej, to jest Pan idiotą.
Co do obiektywnego radia. Pan Bogdan wykazuje sie ogromną odwagą i uczciwością prezentując swoje poglądy w tuskolandii. W reżimie debila tuska. W reżimie byłych esbeków, którzy najwyraźniej próbują chwycić wszystkie media za mordę.
Każdy taki akt odwagi zostanie przez nas docieniony.
Natomiast każdy piesek tuskowego, esbeckiego reżimu, taki choćby, jak mariusz, zostanie przez nas potraktowany dokładnie tak, jak na to zasługuje.
Jakie wnioski nasuwają się z analizy godzin moich wpisów, bardzo byłbym ciekawy? Bo nie wygląda Pan na zbyt bystrego.
2010-09-24 04:16 | kolekcjoner czcionek
.............a nawet jak wylacze te OKRUTNE( ? ) mysli o tym zlym Bogdanie..... Aniu z Poznania moglabys sprecyzowac co mialas na mysli ? ciekawi mnie to co taki zdrowy okaz kobiecosci kombinowal w swojej wypielegnowanej glowce. moglabys opisac te swoja milosne uniesienia ? ;) . sie tylko nie obrazaj.
2010-09-24 02:59 | kolekcjoner czcionek
no i jeszcze jedna sprawa. "Gazeta Polska " zanotowala 165 % wzrost sprzedazy. informacja podana przez wirtualnemedia. niezly wynik . chyba wszyscy sie z tym zgodzimy , co ? ;)
2010-09-24 02:25 | kolekcjoner czcionek
Aniu pozwol ze sie wtrace. moglabys mi nakreslic polozenie geograficzne rowu mariackiego ? nie musi byc z dokladnoscia minut. dziekuje Aniu za odpowiedz. Aniu i jeszcze jedno pytanie . czy uwazasz ze masturbacja to przejaw milosci ? Aniu jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi.
2010-09-24 01:35 | Ania z Poznania
a za chwilę paru klakierów wyskoczy z tekstem:"to pdaj jakis argument na to że tusk jest dobry":)
Ale ja nie o tym - nie o tym.
2010-09-24 01:32 | Ania z Poznania
Panie "mariuszu" już dawno, dawno temu poruszałam ten temat.
Oczywiście jasnej odpowiedzi nie było.
Oprócz takiej, że to pluralistyczny program, że to "burza mózgów" itp.
Powiem tak.Już nie słucham Faktów tak chętnie jak kiedyś.Kiedyś [czytaj od zawsze] Fakty tylko eremefowskie,dzis już niekoniecznie.Wręcz nawet na nie.
Odkąd wiem o poglądam Bogdana, nie mogę po prostu widzieć-słyszeć czytanych przez niego Faktów w sposób obiektywny.Powiem inaczej.Obiektywizmu ja tam nie slyszę.A w najlepszym razie słyszę rozbiezność między tym co wiem [o wiadomo kim] a tym co aktualnie czyta.
a nawet gdy "wyłącze" te okrutne myśli o "tym zlym" Bogdanie, to nadal słyszę akcenty rozłozone wiadomo jak i gdzie w dodatku jednostronnosc dobieranych tematów podczas jego dyzurów.Przykładowo:smoleńsk lub atakowanie rządu,w najlepszym razie gdy pomysł słuszny: ironizowanie z tekstem:"zobaczymy co z tego wyjdzie".Generalnie WYCZUWALNE to na odległość
2010-09-24 00:59 | Ania z Poznania
To ja się pytam jak się ma rów mariacki nie do zakopania, do ogólnej zasady milosierdzia w wierze katolickiej?
Druga sprawa,jak się mają wyzwiska i obelżywe słowa do głównej istoty wiary katolickiej?
Pytania kieruję w dobrym kierunku,wszak jesteście miłościwie atakujacy tu,katolikami jak mniemam.
Na chwilę odłużcie na bok w swych myślach Smoleńsk,Tuska,Ich historię,tego ruskiego debilka co wybija szybę,odłużcie to na moment na bok i zastanówcie się co jest główną istotą waszej wiary.
Gdzie jest jakikolwiek fragment w katechiźmie,Piśmie Świętym... który usprawiedliwiałby brak szacunku, ataki,wyzywanie,zawziętość, pamiętliwosć w imię Kraju,Ojczyzny,Polskości,Suwerenności.
2010-09-24 00:21 | mariusz
Panie Bogdanie miałem napisać więcej ale nie warto.Słuchałem RMFu kiedy Pan tu jeszcze nie pracował,a pracowała tu E.Drzyzga ,B Rymanowski,E. Miszczak i wielu innych których nie pamiętam,ale to radio było wtedy naprawdę obiektywne.Jak Pan mając przekonanie że 10.04 był zamach może czytać "fakty" w których słowo zamach się nie pojawia a czyta Pan tragedia,wpadek,katastrofa?Jak Panu przechodzą takie słowa przez gardło?A odnośnie działań w sieci ,proszę sprawdzić o której godzinie pojawiają się wpisy marka,realisty i zagorzałych obrońców jarosława, a wnioski nasówają się same,pozdrawiam.
2010-09-23 23:34 | Marek
Przeproszony został "kolor", "radio". "Tuskoidów" też bym nie przepraszał. Dopóki mają całą władzę, nie podlegają ochronie ...
Zgadzam się z Realistą.
Dobrej nocy :)
2010-09-23 23:18 | Realista
Nie mam zamiaru przepraszać za żarty z tępych tuskoidów (tuskoidów nie przeproszę nigdy).
Przepraszam radio.
Bogdanie chodzi mi o wiodące tele media. To jest taka sama zmowa jak Smoleńsk.
2010-09-23 23:03 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Realisto,dołączam do krytycznych słów Hani z jednego powodu.
Może nie zdajesz sobie sprawy z tego,że jeden z kilkuletnich komentatorów
tego bloga pracuje własnie a Radio Kolor,i jest nam najzwyczajniej przykro
z powodu Twojego zachowania,ponieważ lubimy Tę osobę.
Jak cos mi leży na sercu to mówie o tym bez 'owijania w bawełnę'.
Winien jestes chociaż jedno słowo-przepraszam.
Teraz wracam do komentowania.
Podobieństwa historyczne między narodem czeczeńskim a polskim
są rzeczywiste.Mimo odległości je dzielącej,róźnic wyznaniowych
doświadczyły czym jest niewola rosyjska.
Chodzi równiez o niewolę ekonomiczną,której jedną z pierwszych przesłanek
jest uzaleznienie energetyczne od rosyjskiego gazu.
Linkuje juz może przebrzmiały artykuł z salon 24:
http://cogito.salon24.pl/227381,umowa-gazowa-ostateczna-normalizacja
...i skrzydeł lelawemu nie zafunduję.Niech się napije RED BULLA...
Dobranoc
Jutro cały dzień w pracy.
2010-09-23 21:59 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Realisto! Cieszę się , że rozmawiamy o konkretach.
Podczytuję od dawna blog Wojciecha Stefana Jaronia piszącego pod pseudonimem kejow i on opublikował ciekawą tabelkę:
http://jaron.salon24.pl/227513,najwazniejszy-punkt-umowy-gazowej-cena
Polecam też magazyn Witolda Michałowskiego "RUROCIĄGI"
Tu jest fajny pedeefik:
http://www.rurociagi.com/spis_art/2010_3/pdf/rurociagi_61.pdf
=============
GDZIE OPŁATY ZA TRANZYT GAZU?
Z WITOLDEM MICHAŁOWSKIM ROZMAWIA WOJCIECH POKORA
Wojciech Pokora: Premier Donald Tusk ogłosił, że aby Polska nie pogrążała się nadal w kryzysie należy podnieść o jeden punkt procentowy podatek VAT.
Szukamy oszczędności, sięgamy znowu do kieszeni podatników... Okazuje się jednak, że pieniądze tak naprawdę wypływają niekontrolowanie za granicę, bo
np. nie egzekwuje się opłaty tranzytowej za gaz.
Witold St. Michałowski: Jeśli chodzi o premiera Tuska to uważam, że podstawowym kryterium, którym powinien się posługiwać polityk w kraju takim jak nasz, jest fantastyczne położenie – na obszarze między Europą a Azją, na którym zajmujemy pozycję dominującą…
W.P.: Mówi się jednak, że to położenie jest przekleństwem
naszego kraju…
W.St.M.: Nie, to nie jest przekleństwo. To jest fantastyczne położenie. Tranzytowe. Przestrzeń tranzytowa jest dobrem narodowym. Bo czy przewozimy bursztyn, konie, kobiety, złoto czy węgiel (co jest sprawą wtórną), ważne jest, że suweren terytorium, przez które coś się
przewozi, powinien otrzymywać stosowną opłatę. Od początków
dziejów powszechnych tak było, jest i tak będzie…
W.P.: Czyli w związku z tym, że przez nasz kraj przebiega rurociąg jamalski, należy nam płacić opłatę tranzytową. Czy zatem budowa rurociągu północnego spowoduje, że ta opłata przestanie się nam należeć?
W.St.M.: Ja wielokroć na ten temat pisałem w rozmaitych pismach – od „Naszego Dziennika” po „Nie”, od „Przeglądu Technicznego” po „Rurociągi”. Uważam bowiem, że Rosjanie genialnie rozegrali zniechęcenie polskiej
opinii publicznej do gazociągu bałtyckiego, czyli Nord Streamu. My powinniśmy przecież wziąć znaczący udział w tej budowie, by jeszcze w obszarach projektowych doprowadzić do tego, by ten gazociąg wychodził
na Polski brzeg w rejonie Niechorza. Nie byłoby wówczas drastycznego cyrku, który niewątpliwie nastąpi, w postaci przecięcia się szlaków komunikacyjnych do portu – terminalu na gaz skroplony z trasą rurociągu. Bo obecny pomysł budowy terminalu w Świnoujściu to jest nie tylko głupota, ale zbrodnia – zbrodnia stanu, ponieważ w naszym obszarze geograficznym występują ruchy tektoniczne. Ponadto również Odra – jako duża rzeka – powodować będzie wypłukiwanie ułożonego na dnie rurociągu. I po trzecie: w rurociągu mamy do czynienia z wielkimi naprężeniami wewnętrznymi. Te trzy czynniki uniemożliwiają budowę gazociągu północnego w obecnym kształcie, gdyż zagraża on gazoportowi. Jeżeli ktoś wątpi w to, co mówię odnośnie wewnętrznych naprężeń i ruchów rurociągu, niech sobie puści wodę
przez wąż ogrodowy i zobaczy, jak zacznie on chodzić. Woda w wężu będzie pod ciśnieniem półtorej atmosfery, a wąż będzie zapewne gumowy, ale przełóżmy to na gaz pod ciśnieniem 80 atmosfer w stalowej rurze. Będzie się
ona zachowywała bardzo podobnie jak wąż ogrodowy, stąd jakiekolwiek opowieści, że jest to bezpieczne, są sprawą śmieszną. Polecam wizytę w północnej części rosyjskiej kolonii Syberii, żeby zobaczyć, jak wyglądają
tamtejsze gazociągi. Wyszły one zupełnie na wierzch, mimo że zostały obciążone dwuipółtonowymi obciążnikami. Po prostu ziemia się rusza. Tak samo będzie tutaj. Ale wróćmy do opłaty za tranzyt gazu. Temat ten
podnoszę od roku 1994. Rosjanie muszą doinwestować sieć rurociągową, ponieważ jest ona w skandalicznym stanie z uwagi na korozję. Te rury mają już po 40-50 lat i w tej chwili, aby odnowić sieć rurociągów na terytorium
dawnego Związku Radzieckiego, trzeba zainwestować ok. 1100 mld euro. Skąd te pieniądze wziąć? No oczywiście od odbiorców gazu. Stąd całe zamieszanie zarówno z rozmaitego rodzaju podchodami, żebyśmy mieli gaz tzw. łupkowy, który będzie z uwagi na jego koszty wydobycia w podobnej cenie jak gaz rurowy, jaki i robienie wszystkiego, żebyśmy nie mieli terminali na gaz skroplony, ponieważ gaz skroplony będzie do 60% tańszy niż gaz rurowy.
W.P.: Ale przy gazie łupkowym mamy coś ważniejszego – poczucie niezależności od dostaw…
W.St.M.: Tak, mamy. Pod warunkiem, że my będziemy decydentami i że będziemy potrafi li sobie poradzić z konsekwencjami eksploatacji tego gazu. Jakimi? A na przykład w obszarach eksploatacji gazu łupkowego
może nagle w kranach pojawić się gaz. Może dojść do zanieczyszczenia środowiska na niewyobrażalną skalę. Proponuję na przykład odbyć wycieczkę na obszary w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest eksploatowany gaz
łupkowy i porozmawiać z farmerami amerykańskimi, dlaczego, gdy otwierają krany z wodą, gaszą cygara. Takim samym idiotyzmem jest zresztą koncepcja tłoczenia dwutlenku węgla pod ziemię. To są rzeczy obciążające pokolenia, które przyjdą po nas… Wróćmy do tematu opłaty za tranzyt gazu. W 1996 roku kierowałem zespołem, który za wdrożenie nowoczesnych rozwiązań technologii na budowie gazociągu Mogilno-Gustorzyn (tych samych technologii, które przyjęto na budowie gazociągu jamalskiego) otrzymał tytuł Mistrza Techniki. Wówczas byłem prezesem Polskiego Stowarzyszenia Budowy Rurociągów i wyrzucono mnie z pracy natychmiast, gdy podniosłem temat konieczności zapłaty za tranzyt gazu.
W.P.: Czyli to się nie dzieje? Rosja nie płaci nam za przesył?
W.St.M.: W dalszym ciągu nie mamy tej opłaty. Oczywiście był wokół tego tematu pewien szum, rozmaici ludzie próbowali mnie zmusić do milczenia z tego powodu, a pan Gudzowaty wytaczał mi nawet sprawy w sądzie…
W.P.: O jakich pieniądzach mówimy? Jakiego rzędu?
W.St.M.: Około półtora miliarda dolarów rocznie.
W.P.: Panie Redaktorze, jest Pan jedyną osobą, która zwraca na to uwagę? Nikt z decydentów, żadna z ekip rządzących, które co roku płaciły rachunki za gaz, nie upomniała się u Gazpromu o taką kwotę za przesył?
W.St.M.: Ciężko powtarzać to samo. Miałem propozycje z różnych źródeł, żebym przestał o tym mówić, ale chcę podkreślić, że do końca moich dni będę mówił o przekręcie stulecia, jakim było to, że Rzeczpospolita Polska nie pobiera opłaty za tranzyt gazu ze Wschodu na Zachód. Kilkanaście lat temu zacząłem się orientować w mechanizmach rządzących tą branżą, a był to okres, gdy byłem szefem nadzoru budowy gazociągu Boisbriand- Montreal w Kanadzie. I wówczas nabyłem maniery konsultowania i sprawdzania wszystkiego, co w naszym kraju związane jest z gazem. Poznałem dwóch znakomitych profesorów: Hershela Adamsa Sosnina – jednego ze współautorów normy API 1104, która jest wiodącą w budowie rurociągów na świecie, oraz profesora Johna Cieślewicza – konsultanta American Gas Association. I to właśnie profesor Cieślewicz podczas seminarium na AGH podał, jak należy wyliczać opłatę za tranzyt gazu. Wysokość tej opłaty powinna wynosić 2,75 USD za 1000 m. sześc. na 100 km. Zgodnie z założeniami rurociągiem jamalskim miało przepływać 65 mld. m sześc. gazu… Tej opłaty my nie pobieramy. Strona polska zrobiła przejścia rzeczne i pobudowała tłocznie, dlatego jako obywatel Rzeczpospolitej mam prawo żądać od rządzących, żeby rozliczyli się z tego, że z nieznanych powodów zrezygnowali z opłaty za tranzyt gazu – opłaty, która po przeliczeniu, powinna wynosić co najmniej 1,5 mld dolarów rocznie. Takie wyliczenia potwierdzają specjaliści tacy jak prof. Wojciech Górecki z AGH, prof. Krzysztof Żmijewski, prof. Mirosław Dakowski czy prof. Włodzimierz Bojarski. Potwierdzi to zapewne również prof. Maciej Kaliski, obecny szef Departamentu Ropy i Gazu w Ministerstwie Gospodarki, który był w grupie autorów Poradnika Technicznego Rurociągi Dalekiego Zasięgu, którego wraz z inżynierem Stanisławem Trzopem byliśmy głównymi autorami… Podejrzewam, że potwierdziłby to i minister finansow, gdyby zerknął do wpływów kasy państwa i zauważył że tych pieniędzy nie ma…
W.P.: Przepraszam, Panie Redaktorze, ale to już jest sprawa dla mediów – żeby zerknął i zauważył. No dobrze, podnosi się podatki m.in. VAT, sięga
do kieszeni obywateli, by ratować budżet, ale nie wyciąga się ręki do tych, którzy zarabiają naszym kosztem, bo przez terytorium naszego kraju jednak tengaz jest przesyłany.
WP: Dlaczego?
W.St.M.: Chodzi oczywiście o pieniądze. Chodzi o sytuację, w której Pana dziadkowie i moi ojcowie poszli w bój w latach 30. XX wieku, nie zgadzając się na to, żeby hitlerowskie Niemcy miały korytarz węglowo-kartofalny
między Rzeszą a Prusami Wschodnimi. A my dzisiaj zgodziliśmy
się, żeby gaz, którego wartość jest kilkadziesiąt razy wyższa od tamtych towarów, był przesyłany korytarzem przez nasz kraj. I nikt nie upomniał się za to o stosowną opłatę. Dlatego komentując to, co się wydarzyło w kwietniu br., ja używam określenia „mord smoleński”. Uwzględniam bowiem to, że parę tygodni przed wydarzeniem zespół ekspertów na czele z panem Naimskim [Piotr Naimski – od 23 listopada 2005 r. do 5 listopada
2007 r. sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki odpowiedzialny za bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych do Polski; od 2008 r. doradca szefa BBN i członkiem Zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego
w Kancelarii Prezydenta RP – przyp. aut.] złożył w Kancelarii Prezydenta RP raport, którego konkluzja jednoznacznie potwierdziła to, o czym mówię od
lat, czyli że Polska nie pobiera opłaty za tranzyt gazu. Opłaty, której wysokość powinna wynosić przeszło półtora miliarda dolarów rocznie!
Zadedykowałem kiedyś Lechowi Kaczyńskiemu jedną z moich książek, której chyba nie przeczytał, bo by tej głupoty, którą zrobił, lecąc do Smoleńska, nie popełnił. Jej tytuł to „Tajne służby w rurach”. Nasi politycy, niestety, nie znają historii stosunków rosyjskomongolskich, nie doceniają wyjątkowej inteligencji elit politycznych Rosji oraz ich umiejętności grania w szachy. Rosjanie są w stanie przewidzieć bardzo wiele ruchów naprzód i to się stało właśnie pod Smoleńskiem, a przyczyna tego była czysto ekonomiczna, o czym znowuż jest cicho. Nie rozumiem, dlaczego pan Macierewicz tego tematu nie podnosi, że należy odpowiedzieć przede wszystkim „cui bono”, czyli komu to wydarzenie przyniosło korzyść ekonomiczną? Odpowiedź jest prosta – Gazpromowi.
W.P.: Ale dziś mamy kolejnego prezydenta, więc raport złożony tuż przed katastrofą Smoleńską powinien trafić w jego ręce?
W.St.M.: Panie Redaktorze, to jest już rola środków przekazu. Spowodujcie, żeby prezydent Komorowski zajął stanowisko w tej sprawie. Przecież ma ten raport w kancelarii – mam nadzieję, że nikt go stamtąd nie wykradł.
W.P.: Może warto ten raport opublikować?
W.St.M.: Jestem jak najbardziej za, ale jest tu jeszcze jeden ciekawy element. Otóż mamy w Polsce związki zawodowe, które potrafią skutecznie domagać się uwzględnienia interesów członków. Mamy związek zawodowy grupujący pracowników ruchu ciągłego, także z przedsiębiorstw chemicznych, dla których gaz jest podstawowym surowcem. W momencie, gdyby ci ludzie,
czyli członkowie związku, na wszystkich pięciu tłoczniach gazu, przez które przebiega gaz z Syberii do Niemiec, zatknęli biało-czerwone flagi i ogłosili pogotowie strajkowe dopóki nie będzie zapłacona opłata za tranzyt
gazu, rząd czy prezydent musieliby zająć stanowisko w tej sprawie. Byłaby to obrona interesu ekonomicznego swojego i pozostałych obywateli. Pamiętajmy, że patriotyzm to nie jest wymachiwanie szabelką. Patriotyzm
w XXI wieku to dbałość o interesy płatników podatków. Nic innego. A my mamy to, co mamy.
W.P.: Dziękuję za rozmowę.
=============
2010-09-23 21:26 | Realista
Zdumiewające jest jedno. W żadnych mediach nie widziałem planszy z porównaniem cen za gaz płaconych gazpromowi przez różne kraje i takowego zestawienia opłat tranzytowych "wynegocjowanych" przez uroczego Pawlaka. Ciągle słyszę tylko, że te warunki są znakomite.
To jest zdumiewające, że nikomu nie przyszło do głowy żeby takie słupki przedstawić ludowi.
2010-09-23 21:19 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Miałem ochotę początkowo usunąć cały wątek rozpoczęty radiową "klasyfikacją" Realisty, bo w tym miejscu się zaczęła słowna jatka z "mięsem" i niesmacznymi dodatkami, no ale ... cóż. Wybacz, Haniu.
Kto chce usłyszeć mięsisty bluzg złożony z neologizmów, proponuję zobaczyć mój filmik "Wielkanoc W noWej" nakręcony z Pawłem Penarskim. Tak gdzieś mniej więcej w środku jest soczysta witkacowska skatologia.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/oto-opera-widmo-1-0,9088
A tu może po prostu zmienię temat. W nawiązaniu do czeczeńskiego odnośnika z niezależnej.pl , przywołanego przez Marka.
Zanim wkleję tu tę ciekawą bardzo rozmowę, chciałbym zacytować książkę, którą właśnie czytam. Sprowadziłem sobie całą paczkę "BIBUŁY". W przesyłce znalazła się między innymi książka Witolda Michałowskiego "Rury pod specjalnym nadzorem" ze wstępem Jerzego Pomianowskiego. Bardzo ciekawe połączenie "awanturniczego" reportażu z analizami rynku energetycznego - z tego co na razie dzisiaj wyczytałem. Odkrywczy dla mnie cytat chciałbym tu przywołać ze str. 32. Oto co Michałowski pisze kreśląc tło wojen Jelcyna i Putina na Kaukazie. Warto znać te kulisy :
=============
"Dla Moskwy niewątpliwie najważniejszy w Czeczenii był przemysł związany z przetwórstwem ropy naftowej. W Groznym znajdowały się 4 rafinerie, jedne z największych na obszarze byłego Związku Radzieckiego. Ropa płynęła do nich z Kazachstanu, rurociągami z rejonu Guriewskiego i Mangyszłaku, oraz Tiumeni. Czeczenia produkowała 90 procent paliw lotniczych Rosji, towaru o znaczeniu strategicznym. Naftowym interesom nie przeszkodził nawet konflikt z Dżoharem Dudajewem. Od 1991 do 1994 r., kiedy Czecznia formalnie znajdowała się w pierścieniu blokady gospodarczej, groznieńskie rafinerie otrzymały z Rosji od 20 do 30 mln ton ropy do przerobu. Rafinerie, szyby naftowe i rurociągi były oszczędzane w czasie działań bojowych przez obie strony. Wydobycie ropy naftowej w Czeczenii stanowiło zaledwie 1 procent wydobycia rosyjskiego, za to miejscowa ropa nie ustępuje kuwejckiej. W Groznym znajdują się studnie o głębokości kilkunastu metrów po prostu wykopane w ziemi i ocembrowane deskami, z których czerpie się naturalny kondensat naftowy zawierający tyle benzyny, że nożna go bez destylacji wlać do baku samochód i jechać. O ile z ciężkiej tiumeńskiej ropy można uzyskać kilka procent benzyny, to z ropy czeczeńskiej- do 30! Na światowych rynkach jej tona kosztowała w 1994 roku 125 USD."
=============
A teraz już obiecany fragment rozmowy z "niezależnej"
z Asłambekiem Kecharsejewem o Czeczenii i Polsce:
=============
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39304/articlePage/2
EUROPA KIEDYŚ JESZCZE ZAPŁACZE
"Europa kiedyś będzie płakać, że milczała, przypatrując się, jak Rosja morduje naród czeczeński".
Z Asłambekiem Kecharsjaewem, oficjalnym przedstawicielem rządu Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w Polsce, rozmawia Rafał Kotomski ("Gazeta Polska").
- Jaka jest dzisiaj prawno-międzynarodowa sytuacja Czeczenii i walczącej wciąż o niepodległość Czeczeńskiej Republiki Iczkerii?
Niestety, trudno mówić o jakiejkolwiek sytuacji prawno-międzynarodowej narodu czeczeńskiego. Nikt się nią po prostu nie zajmuje. Panuje prawdziwa zmowa milczenia nad tym, co się u nas dzieje. Cały czas dążymy jednak, by świat zrozumiał i dostrzegł wreszcie, że w Czeczenii odbywa się regularne ludobójstwo.
- To bardzo ważne, by o tym mówić jasno, bez pokrętnych eufemizmów. Rosyjskie wojska, służby specjalne dokonują ludobójstwa na narodzie czeczeńskim.
Dla nas to jeden z najważniejszych tematów odbywającego się w Polsce Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego.
- Wolny świat ma wciąż zbyt mało informacji o zbrodniach na Czeczenach. Blokada ze strony rosyjskiej okazała się jednak skuteczna.
Problem w tym, że rosyjska polityka imperialna wyglądałaby inaczej, gdyby świat wcześniej się nią zainteresował. Gdyby chciał wiedzieć o rosyjskich zbrodniach w Czeczenii i na Kaukazie Południowym.
-To znaczy, że Rosja nie cofa się przed ludobójstwem, czując, że ma wolną rękę?
Bezwzględnie. Gdyby – nie zważając głównie na ekonomiczne, ale też polityczne interesy – wolny świat zechciał otworzyć oczy i sprzeciwić się rosyjskiej polityce w Czeczenii, nie doszłoby do zbrodni ludobójstwa. Niestety, wciąż chodzi o to, by kupować od Rosjan tani gaz i tanią ropę. W ten sposób Europa znajduje się na czymś w rodzaju rosyjskiej smyczy. Kiedyś jednak ta smycz się zerwie i wtedy Europa będzie długo opłakiwać to, że milczała, patrząc na mordowanie narodu czeczeńskiego.
- Reprezentuje Pan rząd na uchodźstwie. Wiem, że jest wam bardzo trudno dotrzeć do wpływowych polityków z jasnym przekazem, a oprócz tego macie przeciwko sobie potężne interesy i siły. Czy czeczeńska kropla może jednak drążyć tę skałę europejskiej obojętności?
Rzeczywiście mamy takie czeczeńskie przysłowie, że „woda toczy kamień”. Jesteśmy bardzo cierpliwym narodem, a poza tym w swojej historii przeżywaliśmy niewiele pokojowych chwil. Zresztą podobnie było z innymi, sąsiednimi narodami, które też zostały zniewolone przez Rosję. Bardzo źle się stało, że Rosjanie wmówili światu, że każdy Czeczen to terrorysta i bandyta. Niech pan spojrzy na mnie – jaki ze mnie bandyta i terrorysta? Walczyłem w dwóch czeczeńskich wojnach, ale tylko dlatego, że musiałem bronić swojej ojczyzny.
- Zakajew jest aktorem, Pan skończył dwa kierunki studiów technicznych. Nie przeklinacie losu, który zmusza was, byście chwytali za broń i walczyli?
Rzecz w tym, że Czeczeni właściwie już rodzą się żołnierzami. Dlatego, że wciąż musimy bronić ojczyzny, bić się o jej niepodległość. Politykiem nikt się nie rodzi, dopiero z czasem ludzie zaczynają się zajmować polityką i myśleć, co będzie dalej z ich krajem, z ich niepodległością.
- W jakim stopniu ludobójcza polityka Kremla dotknęła Pana osobiście?
W Czeczenii z 14 rejonów 8 zostało całkowicie zniszczonych. Rosjanie pacyfikują całe wioski w nocy, gdy ludzie spokojnie śpią. Zupełnie nie interesuje ich to, że atakują ludność cywilną. Palą i niszczą domy bezbronnych. Bomba trafiła w dom, w którym żyli krewni mojego zięcia. Zabiła cztery osoby. Ojciec tej rodziny nie wytrzymał tego i zmarł na zawał serca. W ciągu dwóch wojen czeczeńskich – Rosjanie nazywają je „kampaniami” – zginęła jedna czwarta narodu. Czy to coś innego niż ludobójstwo? Rosjanie mordują nas od kilkuset lat. Dzisiaj dokonują tego na oczach międzynarodowej społeczności.
- Staracie się dla swojej sprawy pozyskać opinię publiczną wolnego świata. Deklarujecie gotowość do rozmów pokojowych z Kremlem. Na ile jednak silny jest wasz opór wojenny w samej Czeczenii?
Wiele razy deklarowaliśmy, że jesteśmy w każdej chwili gotowi siąść do stołu i rozpocząć rozmowy pokojowe z Rosją. I za każdym razem nasza dobra wola była przez rosyjskie władze odrzucana. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak bić się do ostatniego Czeczena. I zapewniam pana, że długo jeszcze żołnierzy nam nie zabraknie. Zabijają nas, to prawda. Ale jesteśmy silni i rodzą się wciąż nowi. Póki choć jeden z nas będzie na tym świecie, Rosja nie może spać spokojnie.
- Wielu szlachetnych ludzi, których los nie zmusił, by z bronią w ręku bili się o wolność, było z wami podczas kongresu w Pułtusku. Jak dziś naprawdę stoi czeczeńska sprawa na międzynarodowej arenie? Czy macie poważnych stronników?
Oczywiście wiemy, że wielu ludzi nie zgadza się z polityką, którą Rosja prowadzi na Kaukazie i w Czeczenii. Są tacy, którzy pomagają nam nieoficjalnie, w tajemnicy. Są tacy, którzy współczują, i tacy, którzy się za nas modlą. Na razie wciąż mamy za mało oficjalnych stronników, przeciwstawiających się Rosji. Natomiast wiele przyjaźni spotyka nas ze strony Polaków. Jako pierwsi zaczęliście przyjmować czeczeńskich uchodźców. Dla nas to tym cenniejsze, że Polska przecież nie jest najbogatszym krajem. Tak właśnie poznaje się przyjaciół, ich człowieczeństwo. Bo nie sztuka dzielić się, kiedy masz dużo. Sztuką jest robić to, gdy samemu ci się nie przelewa. Mieszkam w Polsce i jest mi tutaj naprawdę dobrze. Na żaden Zachód się nie wybieram, bo Polacy są mi o wiele bliżsi duchowo, historycznie. Naprawdę mamy ze sobą wiele wspólnego. I cieszę się, że właśnie ze strony Polaków spotyka nas największa pomoc.
- I Polska ma być pierwszym państwem, które oficjalnie uzna Czeczeńską Republikę Iczkerię?
Wierzę, że pierwszym takim państwem będzie właśnie Polska.
- Na pewno nie ta pod Tuskiem i Komorowskim.
Pewnie ma pan rację. Chociaż przyznam, że absolutnie nie jestem zwolennikiem tego, by stosunki Polski i Rosji były napięte. Rzecz jasna, nie jestem też za tym, by Polska stała się mimowolnym sprzymierzeńcem ludobójczej polityki Rosji na Kaukazie Południowym i w Czeczenii. Proszę pamiętać, że jeżeli polityka zaczyna być od czegoś zależna, wówczas kraj przestaje być wolny i niepodległy. Dlatego Polsce i jej władzom życzę, by prowadziły niezależną politykę i zajmowały miejsce, które jej się w Europie i świecie należą.
- Też powinniśmy sobie tego życzyć. Nie wierzę jednak, by nie zauważył Pan, że wiele się ostatnio u nas zmieniło. Rządząca samodzielnie ekipa PO obrała kurs prorosyjski.
To prawda, chyba tylko kompletny idiota nie mógłby tego zauważyć.
- Co to może oznaczać dla sprawy czeczeńskiej?
Szczerze mówiąc, społeczność czeczeńskich uchodźców w Polsce też trochę niepokoi zmiana kursu polityki polskiej. Ale jesteśmy też realistami i wiemy, że stało się tak nie na długo. Władza się zmieni. Polski naród jest tutaj gospodarzem, jak mawiał prezydent Dudajew. Wie, kogo wybiera. Jeśli politycy nie obiorą kursu zgodnego z interesem narodowym, to długo nie porządzą.
- Spektakularne zatrzymanie Ahmeda Zakajewa i prokuratura, która występuje o 40 dni aresztu wydają się dostatecznymi dowodami na próbę demonstracji prokremlowskiej polityki polskich władz.
Oczywiście, przecież Ahmed do Polski przyjechał nie po raz pierwszy i nigdy dotychczas do czegoś podobnego nie doszło. Na swojej skórze też to odczułem. Jadąc na kongres w Pułtusku, zostałem zatrzymany, a „rutynowa kontrola” policji trwała ponad 4 godziny. Trudno nie zauważyć swoistych „pokłonów” polskich władz wobec Rosji. Miejmy nadzieję, że na gestach się skończy.
=============
2010-09-23 21:10 | Realista
możecie się na śmierć na mnie obrazić i już TU więcej nie wracać.
Takie to proste.
2010-09-23 20:48 | Marek
Na blogu literackim pyskówki powinny być bardziej kwieciste ... więcej koloru poproszę, więcej pieprzu ...
2010-09-23 20:25 | lelawy
jesteś waść chamem..górnolotnym niedojdą życiowym..
albo młuci cie żona, albo w windzidzie osikują phi dzieciaki.
2010-09-23 20:11 | Realista
Jakby było z kim to chętnie popyskowałbym górnolotnie. Niestety ciemniactwo nie nadąża.
2010-09-23 19:45 | Hania
Nie prychaj.
Zajmij się może, jak dawniej, polityką.
To Ci zdecydowanie lepiej wychodzi niż prymitywna pyskówka.
2010-09-23 19:27 | Realista
Nikt nikogo nie zmusza żeby przyznawał się do tego kim nie jest. I tyle w tym temacie.
2010-09-23 19:18 | Realista
Phi
2010-09-23 18:57 | Hania
Realisto.
Ten blog istnieje trochę dłużej niż od 10 kwietnia.
Zanim więc coś lub kogoś zaczniesz znów wyzywać, wczytaj się najpierw w komentarze.
Wtedy zrozumiesz jak wielką palnąłeś gafę.
Nikt Ci nie karze być grzecznym, ale nie zniżaj się doszczętnie.
2010-09-23 18:51 | Marek
Jeżeli "Bild" potwierdzi autentyczność filmu, to mamy kolejny dowód ...
2010-09-23 18:50 | Marek
@Realista - raczej panem, któremu tusk chciałby dziś wiernie służyć (aportować na hasło) ... do 10.04.byli też wspólnikami. Po mokrej "robocie" relacje nieco się zmieniły ...
2010-09-23 18:49 | lelawy
brak słów?..czy bojkot..
a może się przysnił palikot
2010-09-23 18:47 | Realista
I w dodatku to nie jest filmik jakiegoś tam mechanika.
2010-09-23 18:46 | Realista
Musiał wycofać bo to przecież była podróż prywatna nie jego prezydenta. Jego prezydentem jest putin.
2010-09-23 18:45 | Marek
@realista - zdjęcie z 5 s.tego filmu jest tak samo charakterystycznym znakiem (cały Tu-154), jak spotkanie dwóch gangsterów na molo w Sopocie ... i cwane oczka tuska podczas tej rozmowy.
2010-09-23 18:34 | lelawy
Tusk nie tylko się odwrócił, nie tylko wycofał BOR, wszelkie osłony Prezydenckiego samolotu, lecącego 10.04, do Smoleńska. On prawdopodobnie wyraził jeszcze na zamach zgodę.
Pan się zagalopował...osły raczej nie rozwijają takich prędkości
2010-09-23 18:31 | lelawy
Marek się sprzeniewierzył...nie pogłaskał realisty.
mniód ze smalcem..to jednak sprawdzona metoda na głoda
2010-09-23 18:25 | Marek
Zostawmy na moment Radio Kolor. Puka do nas tematyka czeczeńska. Niezwykle podobna do Tragedii Smoleńskiej.
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39304
W wywiadzie z Asłambekiem Kecharsjaewem pada potwierdzenie - jak nikt ruskim (chodzi o gangsterów putina) nie patrzy na łapy, to mordują.
Tusk nie tylko się odwrócił, nie tylko wycofał BOR, wszelkie osłony Prezydenckiego samolotu, lecącego 10.04, do Smoleńska. On prawdopodobnie wyraził jeszcze na zamach zgodę.
2010-09-23 18:20 | Realista
http://www.youtube.com/watch?v=5kH_z4axdEM&feature=player_embedded
http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID414896516,index.html
2010-09-23 18:02 | Realista
S.R.K.
Popatrz na swój tęczowy szaliczek to zajarzysz. Jak nie to polecają jeszcze włożyć gwóźdź do gniazdka z prądem. :-)
2010-09-23 17:57 | Realista
:-)
2010-09-23 17:56 | S.R.K.
Widać że mało LOGICZNA !
Masz mały rozumek Realisto a dlaczego ?ZGADNIJ ale najpierw POMYŚL ,ja cie naprowadzać nie będę.Tylko każesz innym odpowiadać na swoje pytania a sam jak coś palniesz to jak łysy grzywką o kant poduszki.
Pozdrawiam Radio Kolor :)
2010-09-23 17:52 | Realista
Lelawy ...
Wyszedłeś z siebie ...?
2010-09-23 17:50 | lelawy
BUCU niemyty...sieczkobrzęku.
realimu w tobie tyle co w tusku prawdy a w kaczyńskim POLSKI
2010-09-23 17:46 | Realista
LOGICZNA
2010-09-23 17:22 | S.R.K.
Gejem powiadasz ?
a skąd taka ciekawa teoria ?
2010-09-23 17:07 | Realista
Lelawy nie ściemniaj, że TY i TWOJA rodzina ma coś wspólnego z organizacjami typu AK, WiN itp.
Ktoś z takim rodowodem nie byłby w stanie popierać takich poglądów jak TWOJE i TOBIE podobnych.
2010-09-23 17:03 | Realista
Jak kolor to musisz być gejem...?
Z polskiego pedałem.
2010-09-23 16:53 | S.R.K
Trójki słuchają Pisiory.
ZETki -tusko coś tam ..
RMFu małolaty i ci którzy nie mogą złapać innej stacji i którzy grają w wielką kumulacje.
A ja słucham RADIA KOLOR więc kim jestem ?
Swoją drogą niezły podział społeczeństwa zrobiłeś.
2010-09-23 16:28 | lelawy
emancymaginacja..Barbaro..dodaj mi skrzydeł!!!
AnieleLAWOtakSIĘPOROSZAM.
2010-09-23 16:22 | lelawy
Zakładam że trolem tuskowatym jestem..
że ,,chłopcy z ferajny'' mają rację..że tuskoidem sikam..
TO czemu nie mam SRACZKI?
MARKU..rozwiń ten temat
2010-09-23 16:06 | lelawy
Realisto..kiedy ARMIA RADZIECKA wkraczała..głowa była mała..
..takie buty..WANIA złomem mi nie pierwszyzna...tyle..
ale to i tak psu na budę
2010-09-23 16:03 | lelawy
ma sie te karasie..i fakt datę mam dobrą.
CZYSTĄ JAK ŁZA..w tym temacie.
2010-09-23 16:03 | Realista
Całą inteligencję tych psubratów można ocenić jednym słowem... PUSTKA.
Weźmy taki przykład...
Ruski rozbija szybę w samolocie.
Inteligentny psubrat bez wysiłku mógłby napisać, że ruski barbarzyńca robi miejsce na hak w celu podniesienia elementu dźwigiem.
A nasz psubrat zamiast wpaść na tak prosty i genialny pomysł woli zwyzywać wszystkich od idiotów i oszołomów.
Nasuwa się pytanie...
Dlaczego naczelny psubrat nie organizuje castingów na psubratów gończych...?
Żałosna bylejakość rozlewa się na wszystkie zakamarki panującego psubractwa.
2010-09-23 15:58 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Haniu i Basiu. Witam ponownie Wszystkich Czytelników.
Także Pana Lelawego, coraz bardziej lelawego, tańczącego wokół "poświęconego i zbombardowanego komina" jak pijany kominiarz z kalendarzem na zeszły rok. To się nazywa być POD DOBRĄ DATĄ.
Ja jednak wracam do aktualnych wydarzeń.
Haniu, może ja za bardzo patetycznie komentuję tu czasami sytuację w naszym kraju, ale nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym , co się u nas wyprawia. W pełni się zgadzam z tą bardzo mądrą wypowiedzią w radiowej Trójce, że na nas wszystkich spoczywa obowiązek pamięci o smoleńskiej tragedii. Jestem przekonany, że to konieczność. Dlaczego? Niezabliźnione rany z przeszłości - ciągle się odnawiają. Niezaleczone choroby wybuchają na nowo po latach kolejnymi epidemiami. Katyń jest tego przykładem. Rosja , która do dziś nie wypaliła żelazem wirusa komunizmu, nadal śmiertelnie choruje i zaraża innych. Trzeba to sobie powiedzieć wprost - większość eksponowanych w naszym kraju przedstawicieli "elity" - to ludzie "zawirusowani" , co więcej nie zdający sobie często sprawy z tego , że chorują. Nie mają języka , którym mogliby wyrazić swój faktyczny stan, dlatego nie są w stanie dokonać autodiagnozy. Dlatego tak cenne są takie książki jak wydany przez ARKANA "Sojusz nieczystych sumień. Inteligencja polska i jej elity na przełomie XX i XXI wieku ". Zbiór tekstów Stanisława Murzańskiego.
http://www.poczytaj.pl/175604?sesja=89922253449
Ten niezwykły człowiek, żołnierz Wolności i Niezawisłości, więzień stalinowskich tiurm, absolwent ASP, malarz, w swojej przenikliwej eseistyce, zakotwiczonej w polskiej tradycji filozoficznej i literackiej, udowadnia , że większość tak zwanych "opozycjonistów" w PRL-u była niewolnikami Systemu, nastawionymi tak naprawdę anty-niepodległościowo. Autor przytacza liczne cytaty nie po to aby dokonywać jakiegoś linczu na polskich inteligentach. Precyzyjnie pokazuje absurdy ich postaw i wypowiedzi. Nie oszczędza pokolenia "pryszczatych", ujawnia prawdę o postawie Stefana Kisielewskiego w pierwszych latach po wojnie, obnaża zakłamanie Adama Michnika, chory radykalizm utopijnego myślenia "trockistów" Kuronia i Modzelewskiego ... Litemotyw tej książki to jednak niemożność myślenia i działania według kryteriów NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH. To od Murzańskiego zapożyczyłem dwuznaczny termin we wpisie - SCLAVUS SALTANS. Aktualny do dziś.
Ech, długo by pisać ...
Zachęcam do słuchania Faktów w RMF FM ... oprócz Trójki czy Zetki.
Przypomnę szokującą informację dnia:
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-parulski-na-miejscu-wciaz-moga-byc-szczatki-ofiar,nId,298884
=============
Naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski powiedział, że ma "głębokie przeświadczenie", że na miejscu katastrofy samolotu Tu-154 nadal mogą znajdować się szczątki ofiar. Niestety nie wiadomo, kiedy strona polska będzie miała pewność, że na miejscu katastrofy nie ma już fragmentów ciał. Polscy archeolodzy, którzy w przyszły czwartek wyjadą do Smoleńska nie rozpoczną od razu szczegółowych badań. Pierwsza trójka specjalistów ma sprawdzić teren i zorientować się, czy można rozpocząć tak zwane oględziny główne. Misja ta ma określić, czy istnieją warunki, w tym warunki atmosferyczne, do przeprowadzenia prac jeszcze w tym roku. Zakończy ten proces, stan niepewności, co do znajdowania się na miejscu katastrofy szczątków ludzkich powiedział prokurator Parulski. Razem z archeologami pracę w Smoleńsku mają też prowadzić geofizycy i geodeci, ale ich udział zależeć będzie od wyników pierwszej misji. Parulski podkreślił, że wrak samolotu nadal nie jest zabezpieczony.Przypomniał, że jest on w dyspozycji rosyjskiego MAK, a firma zewnętrzna miała go zabezpieczyć brezentem i ogrodzić teren. "Widocznych zmian nie dostrzegliśmy" - zaznaczył. Zapewnił, że przy wraku dyżurują milicjanci i polscy dyplomaci. Dodał, że gubernator Smoleńska miał przeznaczyć na zabezpieczenie wraku 7 mln rubli. Według płk Ireneusza Szeląga wojskowa prokuratura dostała już większość dokumentów dotyczących organizacji lotu i wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia. Strona polska ma też materiały związane z remontem obu rządowych tupolewów. Śledczy wciąż czekają na inne ekspertyzy, m.in. fonoskopijne. Prokuratorzy mają też do swojej dyspozycji opis zdjęć satelitarnych lotniska w Smoleńsku. Prokuratura nadal czeka zaś na opinię fonoskopijną rozmów w kokpicie samolotu; ekspertyzę policji, dotyczącą filmu prezentującego "postępy mgły" w Smoleńsku 10 kwietnia, oraz opinie ABW o filmie z internetu nakręconym na miejscu katastrofy, a także o telefonach komórkowych ofiar tragedii. Jak powiedział Szeląg, część tych telefonów była aktywna w chwili katastrofy i zalogowana do rosyjskiego systemu łączności. W sumie w polskim śledztwie przesłuchano już ponad 500 świadków. W planie prokuratura chce jeszcze wezwać ok. 50 świadków; ich liczba może się zwiększyć. Prokuratura wysłała w sumie sześć wniosków o pomoc prawną do Rosji, jeden do Białorusi i jeden do USA. (Mariusz Piekarski
RMF FM)
=============
Uzupełniam dzisiejsze wiadomości o postulat : GRAŚ DO DYMISJI !
Tego człowieka bez honoru , który pełni funkcję żenującego rzecznika najbardziej skompromitowanego polskiego rządu - nazwałem sobie "OMON GRAŚ" - w nawiązaniu do opowiadania Wiktora Pieliewina "Omon Ra". Tak nazywa się bohater tej opowieści, "kosmiczny" utopista wkręcony w morderczą sowiecką mistyfikację astronautyczną. Po przeprosinach po rosyjsku skierowanych pod adresem rosyjskiego OMON-u, po skandalu z okradaniem zwłok polskich fiar w Smoleńsku - nazywam naszego popularnego "niemieckiego ciecia" : OMON GRAŚ.
Ten śmieszny człowieczek bez ambicji, który już dawno powinien zniknąć wszystkim z oczu , śmiał powiedzieć ostatnio, że wrak Tupolewa nie stanowi dowodu w śledztwie. To jest coś tak głupiego i cynicznego, że znów cisną się na usta tylko wyzwiska.
Zamiast nich - wklejam komentarz bardzo dobrego bloggera:
http://tmk.salon24.pl/232081,gras-do-dymisji
============
Tomasz M. Korczyński
Graś do dymisji!
Właśnie oglądałem powtórkę konferencji naszych prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zwrócę uwagę tylko na jeden wątek, choć aż chce się przy okazji pociągnąć serią słowną po MSZ, ale pozostanę przy rzeczniku rządu.
Naczelny Prokurator Wojskowy, generał brygady Wojska Polskiego Krzysztof Pakulski powiedział m.in., że szczątki samolotu są bardzo potrzebnym dowodem w śledztwie, że należy samolot zabezpieczyć, że w naszym interesie jest jego ochrona, że ten dowód jest istotny, dodatkowo ma on „dla nas Polaków szczególne znacznie, stąd inicjatywa prokuratora Seremeta, który wystąpił do strony rosyjski, aby jak najszybciej nam go wydać”, i to logiczne, że „wszystkie dowody, które zabezpieczymy musimy trzymać do końca postępowania w naszej pieczy”.
Wczoraj pan Graś stwierdził: „Wrak jest niezabezpieczony, ale mówiąc brutalnie, nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla śledztwa”.
Po takiej wypowiedzi, pan Graś powinien podać się do dymisji, a na pewno powinien zostać zdymisjonowany. Bo jeśli nie, to znaczy, że podobne zdanie (cyniczne, obojętne, skandaliczne) na temat, nie tylko zabezpieczenia wraku samolotu, ale też prowadzonego śledztwa i wszystkich okoliczności związanych z największą katastrofą w naszej Ojczyźnie po 1945 r., ma także Premier, w końcu pan Graś jest głosem tego wybitnego rządu.
Oczywiście sprawa znowu nie będzie miała żadnych reperkusji politycznych, medialnych, bo jak obserwuję w Internecie, wypowiedź rzecznika rządu nie jest raczej eksponowana…
Szczątki samolotu niszczeją, jak niszczeje nasza demokracja i tak zwane morale elity rządzącej.
To najlepszy wyraz i symbol zaniedbań oraz postawy rządu wobec tej tragedii i jej ofiar.
============
2010-09-23 15:56 | Realista
Lelawy zapomniałeś jeszcze o byłym ubeku który znanymi przez nas metodami próbuje zagłuszyć odbiór.
Nie muszę chyba mówić kto jest tym ubekiem (vel. sbekiem) ?
2010-09-23 15:44 | lelawy
Zasada działania nawiewu powietrza..
Pan B określa położenie komina..Marek wali..waligrzmota w nawiewnik..
Realista wącha czy doszło do celu, zaś Basia błogosławi komin.
to broń konwencjonalna..są jeszcze PANCERfausty wszelakie..ukrycie i skrycie
zieją beznadzieją
2010-09-23 15:16 | lelawy
A Marek to jest Bóg...nie człowiek
2010-09-23 13:59 | Realista
Trójki słuchają tylko pisiory.
tuskoidy słuchają tylko zetkę.
2010-09-23 13:11 | Hania
Wymowa informacji z Faktów rzeczywiście była szokująca.
Przed chwilą skończyłam słuchać audycji w Trójce na temat ocen śledztwa prowadzonego przez Polskę. Nikt, podkreślam, nikt z kilkudziesięciu słuchaczy, którzy zadzwonili lub napisali, nie wypowiedział się w jakikolwiek sposób pozytywnie na ten temat. Padały bardzo mocne słowa i porównania. Konkluzją było stwierdzenie, że każdy z nas - Polaków - jest odpowiedzialny za przebieg tego śledztwa, bo od tego zależy przyszłość naszych dzieci. Kto tego nie rozumie - jest po prostu durniem.
Co ciekawe E.Klich nie był skory do rozmowy, wymigiwał się, że właśnie wchodzi na pokład samolotu i musi wyłączyć telefon...
2010-09-23 12:01 | Marek
Poniżej wpis internauty podpisanego "POLFIC" (na stronie FYM-a) urzekający lapidarną definicją sytuacji tuska:
"Pomyślałem sobie wczoraj, że Donek już nie wróci. Facet, który przez całe
życie lawirował, nie podejmując żadnych trudnych decyzji. Teraz musi wybrać między ch ... wym, a jeszcze bardziej.
Wydać Zakajewa i narazić się całej EU, czy nie wydać i Ruscy puszczą coś w świat o Smoleńsku. Nie poradzi sobie facet psychicznie. A tu komornicy lada moment będą walić drzwiami i oknami. No i ta rura.
Tak sie kończą tego typu zabawy małych chłoptasi.
Na jego miejscu bym spakował te pare milionów i zwiał gdzieś do Brazylii."
Przy okazji dowiedzieliśmy się, skąd wziął się prawdziwy wysyp w ostatnich dniach kompromitujących materiałów n/t Smoleńska. Donek - po prostu - jest w kilku sprawach dociskany do ściany.
Możemy teraz zgadywać - wróci Donek z urlopu, czy już nie wróci?
Ot i cała polityka matołów!
2010-09-23 11:16 | pp3-Basia
Haniu,Bogdanie,Witajcie!
Na wstępie,lekcja historii dla Błażeja,oraz odpowiedź na pytanie,czy inicjatywa Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski wyszła ode mnie?
Nawet,jeżeli jej nie zapoczątkowałam,to podpisuję się pod nią obiema rękami.
http://www.omp.org.pl/index.php?module=subjects&func=viewpage&pageid=581
Haniu,żyjemy w społeczeństwie głęboko podzielonym,gdzie hasło
'zgoda buduje'zostało całkowicie zafałszowane przez obóz rządowy.
Obietnice wyborcze nie zostaną zrealizowane,społeczeństwo nie będzie zadowolone.Rządzącym nie chodzi o dobro Narodu,lecz o utrzymanie władzy.
Bogdanie,kolejny znakomity tekst.Polska polityka zagraniczna na obecnym
etapie NIE ISTNIEJE...a sprawa katasrofy smoleńskiej nie dośc,że się ślimaczy,to coraz bardziej'śmierdzi'.
Wreszcie po pół roku od katastrofy Moskwa 'łaskawie' wydała zezwolenie na prace polskich archeologów.Nie wiem,czy zwróciliście uwagę na to,że w 'Misji Specjalnej' wyraźnie powiedziane jest,że sposób badania okolicznosci
katastrofy został NARZUCONY Klichowi przez Morozowa podczas rozmowy przez
telefon komórkowy...zadziwiająca arogancja,po obu stronach.
Ten pośpiech,przy sprzątaniu szczątków wraku też powinien dac wszystkim
wiele do myślenia...dla mnie to było zacieranie śladów WAŻNYCH dla rzeczywistego śledztwa,a gest 'porządkowego',z tryumfem i uśmiechem wybijającego okno samolotu,wzbudził głęgoką odrazę...
To był śmiech nad trumną...jaką dla tych 96 Polaków był samolot Tu-154.
2010-09-23 08:52 | Hania
Dzień dobry.
Basiu, tak - dokładnie to, o czym napisał Michał - Ty zauważyłaś dzień wcześniej. Wszystko się miesza, tyle analogii i nie-przypadków... Nie da się przejść nad tym do prządku dziennego. Nasza wczorajsza rozmowa telefoniczna była tego najlepszym przykładem.
Bogdan, no właśnie, co chciał zniszczyć w szczątkach samolotu ten Rosjanin, waląc łomem ? Przyznam Ci, że kiedy obejrzałam tę Misję Specjalną, poczułam się potwornie przygnębiona. Trudno mi zrozumieć, że są ludzie, których takie obrazy nie poruszają. Choć do takich należą pewnie min. ci, którzy od pewnego czasu zarzucają moją skrzynkę mailową prymitywnymi i chamskimi dowcipami na temat katastrofy i Krzyża.
Niezmiernie żałuję Marku, że Pan Jan nie podjął dyskusji. Myślałam, że przynajmniej zechce skomentować nasze odpowiedzi. Szkoda.
Dobrego dnia.
2010-09-23 08:36 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
To ludzkie - bać się. To ludzkie - bronić "swoich" do końca, do ostatecznej kompromitacji. To ludzkie - iść po linii kłamstwa, nawet kiedy taka postawa jest widoczna jak na dłoni. Czytałem ostatnio sporo o przedwojennych zaczadziałych ideologicznie komunistach w Polsce, obywatelach Rzeczypospolitej nienawidzących naszego kraju, opowiadających się za przyznaniem Śląska i Pomorza Niemcom, dążącym do utraty niepodległości przez kraj, który właśnie zmartwychwstał po 150 lat rozbiorów. Czytałem świetne teksty Piotra Gontarczyka , czytałem Joska Mitzenmachera (Jana Alfreda Regułę); w pamięci mam scenę, gdy młody komunista, któremu grozi wyrzucenie z partii wpada w panikę, depresja jest wywołana quasi-religijnym kultem, ten chłopak (Żyd , który zerwał z tradycją żydowską) chce popełnić samobójstwo, bo woli UMRZEĆ JAKO CZŁONEK PARTII niż ŻYĆ JAKO WYRZUCONY Z ORGANIZACJI. Młody człowiek wpada w depresję i zapada na poważną chorobę (nie symuluje, choruje na prawdę). To jest ten syndrom , który obeserwuję w Polsce. Także tu na blogu - myślę o grupie , która nie przyjmowała i nie przyjmuje do wiadomości żadnych informacji i komentarzy, które burzą ich kiczowaty, idylliczny obraz polskiej rzeczywistości. Nie chcą poznać prawdy o formacji , która aż tak się skompromitowała - w związku ze Smoleńskiem w sposób ostateczny. To dlatego rodzą mi się w głowie porównania z działaczami KPP, którzy zastąpili rodzinne, religijne tradycje świecką, komunistyczną ideologią. Uwierzyli fanatycznie w tę GNOZĘ. Tak postrzegam między innymi Błażeja - lewackiego fanatyka, noszącego książeczki Krytyki Politycznej z religianckim nabożeństwem, i syczącego przez emotikonowe zęby wyszczerzone w sardonicznym uśmiechu za każdym razem, gdy cytujemy wiadomości burzące Jego POSTĘPOWY neokomunistyczny obraz świata. Piszę tak osobiście, wybacz mi Błażeju, ale dla mnie personifikujesz ważny ogólny problem, to dlatego tak personalizuję sprawę. Mimo oporów podobnych Tobie "dyskutantów" niemal nigdy nie odnoszących się do meritum, będę tu publikował odnośniki i cytaty z ciekawych tekstów.
Oto kolejny:
http://fronda.pl/news/czytaj/czy_polska_prowadzi_jeszcze_polityke_zagraniczna_1
=============
Czy Polska prowadzi jeszcze politykę zagraniczną?
* wtorek, 21 września 2010 16:38
Co się stało z polską polityką zagraniczną? Czy podmiotowość Polski jest jeszcze czymś realnym czy to już tylko fikcja?
„Na kolanach” – metoda na politykę zagraniczną wg Tuska & Sikorskiego
„Polityka miłości”, która zatriumfowała w relacjach Polski Tuska i Komorowskiego z Rosją Putina i Miedwiediewa, nastanie nowych, lepszych, chciałoby się rzec - braterskich - stosunków pomiędzy dwoma słowiańskimi narodami – hasła głoszone z wielkim natężeniem od czasu katastrofy pod Smoleńskiem, doskonale wpisują się w politykę zagraniczną prowadzoną przez nasz rząd także wobec Brukseli i Niemiec. Stoją jednak w opozycji wobec naszych relacji z USA i państwami Europy Środkowej i Wschodniej. Najważniejszym wyznacznikiem polskiej polityki zagranicznej wydaje się być kompletna i rzeczywista - a nie deklaratywna - rezygnacja z chęci odgrywania roli podmiotu w relacjach międzypaństwowych. Można powiedzieć, że „brzydka panna na wydaniu i bez posagu” nareszcie zrozumiała, że nie powinna więcej „wymachiwać szabelką” i „wałęsać się po Kaukazie”. Rząd zaś, jak i największe media w Polsce, przedstawiają kolejne ustępstwa, uległości i przytakiwania jako wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej, dla dużej części społeczeństwa polskiego wystarczą zaś stwierdzenia autorytetów moralnych i „niezależnych ekspertów”, że „świat się już z nas nie śmieje” i kolejne nagrody i poklask dla Donalda Tuska, które zyskuje zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Fakty jednak są nieubłagane. Pozycja Polski na arenie międzynarodowej spada w zastraszającym tempie i nie widać realnej możliwości na zmianę tej tendencji.
Polak - Rosjanin… dwa bratanki?
„Relacje Warszawy z Moskwą od dwudziestu lat nie były tak dobre” – takie hasło partia rządząca śmiało będzie mogła zaprezentować na swoim nowym spocie wyborczym. Starania rządu Donalda Tuska, który zarówno w sprawie katastrofy smoleńskiej, jak i umowy gazowej, robi wszystko, by w żaden, choćby najmniejszy sposób nie urazić Moskwy (pamiętne przeprosiny po rosyjsku wystosowane przez Pawła Grasia), spotykają się nie tylko ze zrozumieniem, ale wręcz z entuzjazmem salonowych mediów. Platforma Obywatelska jest przez nie chwalona za odpowiedzialność, przełamywanie stereotypów i otwartość na „wielkiego wschodniego partnera”. Daniel Olbrychski i Andrzej Wajda mogą być pewni, że ich wsparcie w kampanii „jedynie słusznej partii” w pogłębianiu relacji z Kremlem będzie nadal niezbędne. Donald Tusk wielokrotnie podkreślał, że jego zamiarem jest nawiązanie nowych, lepszych stosunków z Rosją, które to zostały nadszarpnięte przez agresywną i rusofobiczną politykę braci Kaczyńskich. Dlatego też polski premier zrezygnował z wetowania nowego porozumienia o współpracy UE z Rosją, sprzeciwiał się zaangażowaniu śp. Lecha Kaczyńskiego w obronę Gruzji przed rosyjską agresją, nie wykazywał żadnego zainteresowania sytuacją na Ukrainie. Nie zrobił też nic, by zachęcić Amerykanów do wybudowania w Polsce stałej bazy wojskowej – w ramach instalowania przez nich tarczy antyrakietowej. Zawoalowana pustymi zapewnieniami o przyjaźni polsko – amerykańskiej, rzeczywista chęć oziębienia stosunków z Waszyngtonem, stała się faktem. Dziś Polska weszła, po okresie bycia „amerykańskim koniem trojańskim w Europie”, na jedynie słuszne antyamerykańskie i prorosyjskie tory, które charakteryzują główny nurt polityki Zachodniej Europy.
Pożegnanie z Giedroyciem
Działaniom naszego szefa rządu dzielnie sekunduje minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który stwierdził, że Polska musi raz na zawsze pożegnać się z prowadzeniem „polityki jagiellońskiej” – i tym samym jasno dał do zrozumienia państwom Europy Środkowo-Wschodniej, że nie będziemy więcej w żaden szczególny sposób wspierać ich bezpieczeństwa i rozwoju. Potwierdził tym samym, że tereny te należą do strefy wpływów Kremla. Dla Polski decyzja ta oznaczała zrzeczenie się potrzeby budowania sojuszy państw tego regionu, które mogłyby się skutecznie wspierać zarówno wobec dyktatu Kremla, jak i niekorzystnych dla tej części Europy decyzji płynących z Brukseli. Ministrowi Sikorskiemu udało się w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Polska, jego słowami, ogłosiła, że nie będzie więcej „hamulcowym” ani dla interesów Unii, ani dla Moskwy. A tym bardziej idei szerokiej i ścisłej współpracy tych dwóch ośrodków.
Do ministra Sikorskiego dołączył prezydent Bronisław Komorowski, który zapewnił niedawno, że relacje Polski z Gruzją nie będą już tak mocne, jak miało to miejsce za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego i że „on nie pojedzie na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji”. Dla Kremla takie deklaracje polskich władz są niczym miód na zbolałe kremlowskie serce. Nie raz bowiem Putina i Miedwiediewa musiały drażnić działania poprzedniego rządu Polski, który udowadniał swojemu wielkiemu sąsiadowi, że między nim a Niemcami żyje naród nie godzący się na prowadzenie wobec niego dyskursu za pomocą dyktatów i domagający się uznania swojego prawa do prowadzenia suwerennej polityki. Niestety, po obecnych relacjach Warszawy i Moskwy wyraźnie widać, że Rosja z nieobliczalnego i wciąż agresywnego państwa, przed którym należy się bronić, w ciągu krótkiego czasu stała się dla Polski krajem, o którego względy nie tylko należy zabiegać, ale także godzić się na szereg upokorzeń.
Bo Putin objął tak czule…
Decyzje o oddaniu prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, brak chęci wykorzystania możliwości jego współprowadzenia, co uzgodniono w umowie z 1993 roku, niepodjęcie nawet próby jego umiędzynarodowienia – świadczą o katastrofalnym stanie naszego państwa. Polska na rzecz putinowskiej Rosji - państwa rządzonego autorytarnie (żeby nie powiedzieć półtotalitarnie), w którym codziennością jest korupcja, mordy na dziennikarzach i opozycjonistach, które wykrwawiło Czeczenię, zaatakowało Gruzję, podsyca konflikty w krajach byłego ZSRS, uzależnia Europę Środkowo-Wschodnią od swoich surowców, wspiera reżimy i terrorystów na całym świecie i nigdy nie odcięło się od komunistycznej, ludobójczej przeszłości - zrzekła się dociekania prawdy o swojej narodowej katastrofie. Tylko zmasowana propaganda najważniejszych polskich mediów (nawet biorąc pod uwagę słabości naszej wspólnoty narodowej) mogła sprawić, że większy niż obecnie procent społeczeństwa nie uznał tej sprawy za kompletną kompromitację rządzących i absurd. Co więcej, śledztwo to prowadzą ludzie blisko związani z premierem Putinem, którzy na wstępie sugerowali wyłączną odpowiedzialność za katastrofę strony polskiej, choć już po kilku dniach od feralnego 10 kwietnia można się było dowiedzieć o dużej ilości błędów, zaniedbań i „dziwnych” zachowań strony rosyjskiej. Z ostatnich przekazów medialnych dowiadujemy się zaś, że MAK już szykuje raport końcowy ze śledztwa! Nagromadzenie ogromu absurdów, fałszów, półprawd i jawnych przekłamań nie przeszkodza mediom w Polsce wybielać na wszelkie możliwe sposoby Kremla i rządu Donalda Tuska i insynuować, że odpowiedzialność za katastrofę spada w głównej mierze na śp. Lecha Kaczyńskiego i jego megalomanię. Budowane na tym gruncie pojednanie polsko-rosyjskie pokazało, jak mała jest wiedza Polaków o naturze władzy zasiadającej na Kremlu, jej ambicjach, celach i sposobach ich realizacji.
Gazowy cyrograf
Wiedza o tym, że Moskwa realizuje swoją politykę zagraniczną za pomocą uzależniania innych stolic od swojego gazu i ropy, wydaje się nie być tajemnicą. Nie zmienia to jednak faktu, że informacji o najnowszej umowie gazowej, którą z Gazpromem podpisuje polski rząd, jej warunkach i konsekwencjach, jest jak na lekarstwo. Przyjrzenie się jej, mając w pamięci częste zakręcanie kurka z gazem Ukrainie i Białorusi i ciągłe zapewnienia kolejnych polskich rządów o potrzebie dywersyfikacji surowców, sprawia, że ciężko uwierzyć w to, by suwerenne państwo mogło podpisać tak niekorzystny dla siebie dokument. Niewiarygodnym jest sam fakt, że od rosyjskich dostaw, na bardzo niekorzystnych dla nas zasadach, chcemy się uzależnić do 2037 roku, zwiększamy przy tym import gazu z 8 mld m³ do ponad 10 mld m³, przy zasadzie, że za niewykorzystany gaz i tak będziemy musieli zapłacić („take or pay”), a nadwyżek nie będziemy mogli sami sprzedawać. Mimo że wydaje się, iż dzisiaj Polaków bardziej pasjonują kolejne prowokacje posła ze świńskim ryjem – to już niedługo wszyscy odczujemy na własnej skórze, jak „tani” jest gaz sprowadzany z Rosji. Zapowiadana już dziś podwyżka jego cen ma wynieść ponad 5 proc., a na Zachodzie w tym samym czasie spadnie nawet o jedną czwartą. Co więcej, zrezygnowaliśmy ze 180 mln długu, jaki ma u nas Gazprom za lata 2006-2009, a cena za przesył przez nasze terytorium tego surowca będzie dla Rosjan tańsza niż przez Białoruś.
O tym, jak cichaczem nasz kraj uzależniany jest od Moskwy, świadczy też to, że zgodziliśmy się, po bezpośredniej interwencji Putina, na utratę rzeczywistej kontroli nad EuRoPol Gazem, zarządcą polskiego odcinka rurociągu jamalskiego. Przed wyeliminowaniem udziałów Aleksandra Gudzowatego w Gas-Trading, jednej z trzech spółek tworzących EuRoPol Gaz, PGNiG miał 49,7 proc. udziałów, a Gazprom 48,6 proc., obecnie strona polska i rosyjska ma po 50 proc. udziałów, co przy zasadach zarządzania przesyłem gazu powoduje, że nasz kraj nie będzie suwerennie decydować o swoim odcinku rury. Wisienką na torcie, który za przyzwoleniem Tuska upichcił nam wicepremier Waldemar Pawlak, prowadzący rozmowy z Gazpromem, jest to, że firma ta będzie za pieniądze z długu wobec naszego kraju przyznawać stypendia dla studentów Uniwersytetu Warszawskiego, uczących się na kierunkach związanych z polityką i stosunkami międzynarodowymi. I tak z naszej kasy Putin i Co. będą kształcić kolejne prorosyjskie zastępy polskiej elity.
Po co nam te łupki?
Rząd Tuska broni się przed krytyką opozycji i ekspertów tym, że umowę będzie można renegocjować. Przyjmowanie rosyjskiego gazu na obecnych warunkach stawia jednak pod wielkim znakiem zapytania budowę gazoportu w Świnoujściu, do którego miałby płynąć surowiec z Kataru i ewentualne wydobycie gazu z łupków. Obie te możliwości, które powinny stanowić oczko w głowie rządu dbającego o interes narodowy, są dziś przez niego bagatelizowane i można mieć uzasadnione obawy, że nie zostaną odpowiednio wykorzystane. Jedyną nadzieję należy upatrywać w Komisji Europejskiej, która grozi pozwaniem Polski do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, gdyż umowa z Gazpromem, w jej ocenie, jest sprzeczna z zasadami unijnej konkurencji i zasadą jednolitego rynku gazowego. Uważa ona też, że powinniśmy udostępnić gazociąg jamalski stronom trzecim i zapewnić przepływ gazu w obu kierunkach, co wzmocniłoby bezpieczeństwo naszego kraju w obliczu rosyjskiego szantażu. Wydaje się, że w swoim rusofilstwie polski rząd wyprzedził już nawet zachodnich kolegów.
Zarówno terminal LPG, a w jeszcze większej mierze niekonwencjonalne wydobycie wielkich pokładów gazu w Polsce, jest wielkim zagrożeniem dla rosyjskiej dominacji i mogłoby skutecznie ograniczyć moskiewskie wpływy, a tym samym uniezależnić nas i cały region Europy Środkowo-Wschodniej od tego kraju. Czy los „łupków” będzie taki sam, jaki najprawdopodobniej stanie się udziałem naszego gazoportu, do którego dostanie się gazowców, ze względu na budowę rury Nord Streamu w poprzek drogi wodnej do Świnoujścia, może okazać się niemożliwe? Czy niedługo usłyszymy komunikat rządu stwierdzający, że projekt ten jest nam niepotrzebny, ze względu na brak zapotrzebowania przez nasz kraj większej ilości gazu, jak i na brak możliwości dostarczenia go do celu? Czy Polacy będą musieli w czasie którejś z ciężkich zim sami na własnej skórze przekonać się, czym grozi bycie na łasce i niełasce Kremla?
Wiwat Panowie Polacy!
Wyrzeczenie się walki o swoje interesy – nowa polska polityka zagraniczna firmowana przez Tuska i Sikorskiego, ze zrozumiałych powodów spotkała się z poklaskiem z zagranicy. Odpadł przecież gracz, z którym, ze względu na swoją wielkość terytorialną, ludnościową, położenie, tradycje i ambicje, trzeba by się liczyć i być gotowym wobec niego na ustępstwa. Polska była przez pewien czas państwem (w szczególności w latach 2005-2007), które nie godziło się na stosowanie podwójnych standardów wobec nowych członków Unii i mniej lub bardziej skutecznie sprzeciwiało się odgrywaniu roli statysty. Broniąc swoich interesów – Warszawa pełniła też rolę lidera regionu, co automatycznie powodowało stawanie w obronie stolic mało liczących się na mapie Europy. Przywoływanie koncepcji Józefa Piłsudskiego, podkreślanie braku zgody na uznawanie tego regionu za strefę wpływów Rosji i czynne wspieranie zagrożonych przez nią państw – taka postawa braci Kaczyńskich nie podobała się ani na Kremlu, ani na Zachodzie, ani w polskich kręgach lewicowo-liberalnych. PO po dojściu do władzy uznała, że wsparcie w tych ośrodkach można uzyskać tylko poprzez zanegowanie dorobku i idei poprzedników. Koncepcja ta okazała się sukcesem dla partii, ale porażką dla Polski, jak i całej Europy Środkowo-Wschodniej. Obecnie, kraje te, doskonale odczytując politykę polskiego rządu, widząc jego słabość i tchórzostwo, nie upatrują żadnego sensu w staraniach o nadanie swoim relacjom z Warszawą większego znaczenia. Polska klasa polityczna wciąż jednak oszukuje zarówno społeczeństwo, jak i samą siebie, że nasze ambicje i cele są poważnie traktowane w Europie i że mamy doskonałe stosunki z sąsiadami.
Udawane relacje
Iluzyjność dobrych relacji partnerskich najlepiej potwierdza przykład Litwy, o których nasi dyplomaci mówią, że są „najlepsze w historii”. Ze względu na wspólną państwowość, tradycje, kulturę i zagrożenia, oba kraje ze zrozumiałych powodów powinna łączyć ścisła współpraca. Okazuje się jednak, że nawet na tych kierunkach, na których poprzedni rząd starał się o zbliżenie i zacieśnienie stosunków, obecny ponosi same porażki. Elektrownia atomowa w Ignalinie – wspólny projekt z państwami bałtyckimi, rozpoczęty za rządów PiS-u, został zahamowany przez rządy PO-PSL. Ze zrozumiałych powodów projekt ten nie mógł spotkać się z przychylnym przyjęciem przez Rosjan, którzy promują wybudowanie reaktora w Okręgu Królewieckim. Ciekawe, który z projektów poprze rząd Donalda Tuska? Interesujące jest też to, czy będzie kontynuował plany swoich poprzedników, którzy chcieli włączyć Litwę, poprzez połączenie systemów elektroenergetycznych obu państw, do systemu europejskiego, co uniezależniłoby ten kraj od Moskwy. Aby pomóc sobie w odpowiedzi na te pytanie, warto prześledzić sprawę rafinerii w Możejkach, która, zakupiona w czasach rządów PiS, zostanie teraz, jak oceniają eksperci, sprzedana Rosjanom za połowę ceny. Nie ma się więc co dziwić, że Litwini zacieśniają stosunki z państwami skandynawskimi i nie uważają Polski za samodzielnego gracza.
Okazuje się też, że Warszawa nie tylko nie potrafi dbać o interes swoich partnerów na Wschodzie, a przy tym własny, ale nawet nie potrafi przekonać ich do lepszego traktowania swojej mniejszości. Mimo próśb i gróźb, a nawet zainteresowania sprawą Parlamentu Europejskiego, rządowi polskiemu nie udało się do tej pory poprawić losu prześladowanych na Białorusi rodaków. Pokazuje to z jednej strony, jak mało do zaoferowania mamy Aleksandrowi Łukaszence, z drugiej zaś, w jakim poważaniu ma naszą krytykę i uwagi. Co więcej, polski rząd, jak opowiadała mi szefowa Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy, nie potrafi zachęcić Unii do współfinansowania tej telewizji, w przeciwieństwie do choćby Litwy, która uzyskała wsparcie finansowe dla białoruskiego uniwersytetu w Wilnie. Jej zdaniem prezydent Białorusi nie widzi w Polsce takiego partnera do rozmów, jakim są choćby Niemcy, dlatego też lekceważy nasze żądania.
Mickiewicz przewraca się w grobie
Podobny stosunek do naszych uwag o lepsze traktowanie mniejszości polskiej miałoby zapewne Wilno, gdybyśmy chociaż odważyli się je sformułować. Na razie rezultaty kolejnych badań terenowych, przeprowadzanych przez badaczy z Polski, doskonale opisujące wszelkie niesprawiedliwości wyrządzane naszym rodakom, a także głosy przedstawicieli tamtejszej mniejszości, nie spędzają snu z oczu naszym politykom. Ponad ćwierćmilionowa rzesza Polaków na Wileńszczyźnie pozbawiona jest możliwości zapisu w dokumentach swoich imion i nazwisk po polsku, językiem tym nie można zapisywać też miejscowości, ani używać go w miejscach informacyjnych. Naszym rodakom utrudnia się otrzymanie zajętych przez władze komunistyczne majątków, a zmianami administracyjnymi ogranicza udział w samorządach. Co gorsza, od wielu lat trwa tam też próba agresywnej lituanizacji, poprzez stopniowe likwidowanie szkolnictwa polskiego. Ostatni rok przyniósł nasilenie tego procesu, co według szacunku ekspertów może doprowadzić do zamknięcia połowy polskich szkół. Jaka jest reakcja naszych władz na ten proceder? Utajnienie raportu z ostatnich badań stanu oświaty polskiej na Litwie, przeprowadzonego przez Studium Europy Wschodniej na prośbę Senatu RP. Opinia publiczna może sobie co najwyżej „wyrobić własne zdanie na ten temat” po przejrzeniu mapek i wykresów umieszczonych na senackich stronach internetowych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Litwa jest członkiem Unii i obok indywidualnych układów z Polską, regulujących wzajemne traktowanie swoich mniejszości, obowiązują ją standardy europejskie. Ciekawe, czy niedawna, tajemnicza wizyta prezydenta Komorowskiego w Wilnie przyniesie jakieś zmiany. Na razie Warszawa woli kontynułować swoją ulubioną, wypróbowaną metodę - zamknąć oczy i robić dobrą minę do złej gry.
Chociaż nie stać nas na obronę praw naszej mniejszości i zrzekliśmy się roli regionalnego lidera i państwa prowadzącego samodzielną politykę wschodnią i „adwokata w Europie” dla takich państw jak Ukraina i Gruzja, to potrafimy jednak wykazać się inicjatywą w otwieraniu się Europy na Rosję. Ileż to razy słyszeliśmy stwierdzenia ministra Sikorskiego, że członkostwo Rosji w NATO byłoby elementem stabilizującym sytuację w regionie i wpływającym na jego bezpieczeństwo. Podkreślając nasze doskonałe relacje z tym krajem zaprosił on nawet Ministra Spraw Zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa na spotkanie z naszymi ambasadorami, co jest wydarzeniem bez precedensu na skalę światową! Co więcej, nikt nie potrafi wytłumaczyć, w jakim celu dostąpiliśmy tego zaszczytu. Idąc za ciosem polski MSZ przekonuje Unię, że powinna ona objąć małym ruchem granicznym mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego. Tak więc niedawny „adwokat w Europie” Ukrainy i Gruzji poszedł po rozum do głowy i zmienił swojego „klienta” na bardziej perspektywicznego.
Na Zachodzie bez zmian
Można mieć jednak wątpliwości, czy z taką pozycją międzynarodową, jaką obecnie zajmujemy, Polska mogłaby być adwokatem dla kogokolwiek i bronić czyichkolwiek racji. I chociaż jeszcze niedawno najważniejsze krajowe media szalały ze szczęścia, gdy przewodniczącym Parlamentu Europejskiego został Jerzy Buzek, to dziś wszyscy załamują ręce, gdy okazało się, że wśród 115 szefów placówek UE nie ma żadnego Polaka, a wśród 1700 urzędników w służbie zewnętrznej Unii mamy tylko 36 rodaków. Małym pocieszeniem jest to, że „stara Europa” w podobny sposób potraktowała wszystkie państwa Europy Środkowo-Wschodniej (jedynych dwóch ambasadorów z tej części Europy pochodzi z Litwy i Węgier). Nie powinniśmy się jednak dziwić takiemu podejściu Brukseli, w końcu nie pierwszy raz wychodzą stamtąd sygnały świadczące o tym, że solidarność europejska to tylko ładnie brzmiący frazes. Sami przekonujemy się o tym na własnej skórze – w końcu, mimo naszych protestów, Gazociąg Północny i tak zostanie zbudowany, a Centrum Przeciwko Wypędzeniom i tak powstanie, nasze stocznie upadły, a niemieckie otrzymały państwowe wsparcie. Polska mniejszość narodowa w Niemczech do dziś nie może się doczekać przysługującego jej statusu. Stanu tego nie zmienią jednak kurtuazyjne wizyty prezydenta Komorowskiego w Brukseli, czy werbalne dowartościowywanie dawno już martwego Trójkąta Waimarskiego. Polityka „poklepywania po ramieniu” prowadzona jest bowiem tylko na użytek wewnętrzny, i ma za zadanie zminimalizować i tak słabą krytykę dokonań ekipy rządzącej i pokazać przedstawicieli PO jako dobrze odnajdujących się na światowych salonach. Polityka „tu i teraz” ma zapewnić Polakom nie tylko możliwość grillowania i cieszenia się ciepłą wodą z kranu, ale też święty spokój – najważniejsze w koncu udało się osiągnąć - nikt się już z nas nie śmieje, prawda? Przynajmniej, gdy patrzymy…
A przecież nie powinno być dla nikogo tajemnicą, że każdy, kto sprzeciwi się „dogadanym” przez Niemcy i Francję umowom, może zostać zrugany niczym Vaclav Klaus lub zyskać miano „hamulcowego postępu” jak śp. Lech Kaczyński. Kryzys finansowy doskonale zobrazował to, o czym wiele osób obserwujących bez różowych okularów Unię Europejską mówiło od dawna. Politycy dbają przede wszystkim o interes narodowy swoich krajów, bo wiedzą, że będą rozliczani przez wyborców stamtąd pochodzących. Ten oczywisty fakt wydaje się jednak nie trafiać do głów naszej postkolonialnej elity, która ciagle roi o jakimś wyzwoleniu się z hamującej rozwój indywidualny wspólnoty narodowej i roztopieniu się w uniwersalnej tożsamości europejskiej. Ciekawe, jak zinterpretuje ona „solidarność europejską”, jeśli strona polska nie będzie potrafiła/mogła ugrać „swoje” w budżecie unijnym na lata 2014-2020? To, że Francja i Niemcy nie pozwolą na to, by w ich interesie wypowiadał się brukselski establishment, najlepiej widać było na przykładzie wyboru prezydenta i MSZ tej organizacji. Najmocniej zaś fakt ten zaakcentował niemiecki Trybunał Konstytucyjny, który podkreślił, że wszelkie decyzje rozszerzające lub zmieniające kompetencje UE, aby obowiązywały w Niemczech, muszą uzyskać potwierdzenie Bundestagu (ewentualnie Bundesratu). Szkoda, że decyzja ta nie stała się przyczynkiem do szerszej dyskusji na ten temat i w naszym kraju. Cóż, najbardziej wpływowe środowiska w Polsce wolą prosty podział „Europa” vs. „Ciemnogród”. Wybicie ich z tego stereotypu powoduje tylko oskarżenia o antyeuropejskość i brak chęci modernizowania kraju.
Wyrzeczenie się prowadzenia niezależnej polityki wschodniej przez Polskę jest na rękę nie tylko Rosji, ale także Unii, która będzie mogła poprzez Panią Ashton prowadzić z Rosją „pragmatyczne” rozmowy (w stylu Bernarda Kuchnera w czasie wojny w Gruzji) i nie wiązać sobie rąk sprawami państw byłego ZSRS i jego „bliskiej zagranicy”. Nowa polityka historyczna Niemiec, powolne odrzucanie i relatywizowanie przez ten kraj odpowiedzialności za II wojnę światową, ambicje przewodzenia, poprzez struktury europejskie, całemu kontynentowi i kontynuowanie „specjalnych” relacji z Rosją, jest w Polsce tematem marginalizowanym. Ciągle nie wyswobodziliśmy się z myślenia peryferii, kolonii w stosunku do centrum. Dlatego też nasza klasa polityczna uznaje pozycję „na klęczkach” za jedynie możliwą i skuteczną.
Petar Petrović
Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia
============
2010-09-23 08:00 | Marek
Miałem niegdyś do czynienia zarówno z funkcjonariuszami SB, jak i PZPR. I muszę przyznać, a nawet podkreślić, że trafiałem - takie miałem chyba szczęście - wyłącznie na sympatycznych, miłych, często nieźle, albo znakomicie, wykształconych. Trafiałem na funkcjonariuszy inteligentnych (czasami w stopniu ponadprzeciętnym). Niektórzy z nich mi pomogli.
W sytuacjach ekstremalnych zawsze był ktoś z drugiej strony (może mieli taki rozkaz), kto mi pomagał. Dla mnie byli ludźmi. Niczym ode mnie się nie różnili. Znaleźliśmy się jedynie w skrajnie różnych rolach. Ja rozumiałem ich zadanie, oni moje. Między nami szybko nawiązywała się nić sympatii.
Każdy życzliwy gest z ich strony pamiętam do dzisiaj. Będę o każdej z tych osób pamiętał zawsze i zapamiętałem wielu z nich z jak najlepszej strony. Naprawdę.
Nie wiem, dlaczego tak się działo? Może akurat takie miałem szczęście? Może tacy właśnie najszybciej nawiązywali ze mną kontakt? Ale tak było.
Zatem, z funkcjonariuszami PZPR, czy SB, nie mam osobiście najmniejszych problemów. Problem pojawił się dopiero dzisiaj. Z ludźmi takimi, jak "lelawy", jak "Błażej", czy "Ania z Poznania". Jak borusewicz, tusk, czy szczynukowicz.
Dopiero tutaj pęka jakaś bariera. Przestaję w nich widzieć ludzi.
2010-09-23 07:42 | Realista
Ludzkie uczucia zanikają jeśli ktoś łasy na kasę i zaszczyty.
Kiedyś taką dźwignią było PZPR i SB teraz tuskarnia.
2010-09-23 07:37 | Marek
@realista - nawet agenci tuska powinni mieć jakieś tam ludzkie uczucia. A ci nie wykazują żadnych. Stąd moje pytanie. Czy są jeszcze ludźmi?
Pytanie jest na tyle bolesne, na tyle istotne, że nie da się go zadać na żadnym innym blogu, niż blog literacki.
Pytanie jest w pełni uzasadnione. Ale niesłychanie ostre. Zdaję sobie w pełni z tego sprawę.
2010-09-23 07:33 | Marek
"Lelawy", "Błażej", "Ania z Poznania" - uosobienie milionów przeciętnych zjadaczy chleba, głosujących na szczynukowicza. Czy są jeszcze ludźmi?
(człowiek przecież, to samoświadomość. To wyobraźnia, współczucie, empatia, kojarzenie faktów, myślenie analityczne i syntetyczne. To świat kultury wreszcie, kodów kulturowych, rozumienia historii, odniesień historycznych. To umiejętność dostrzegania własnego miejsca w historii, w świecie i we wszechświecie. Tym różnimy się przecież od zwierząt. Stąd moje pytanie.)
2010-09-23 07:33 | Realista
To są po prostu funkcjonariusze na usługach "rządzących" których zadaniem jest monitorowanie internetu.
Tzw 5 kolumna.
2010-09-23 07:27 | Marek
Co do Smoleńska mamy już jasność. To był zamach! (nie znamy jeszcze scenariusza).
Co do ekipy tuska mamy już jasność. To są durnie i szmaty bez honoru. Bez godności, rozumu, elementarnej przyzwoitości. Szmaty do tego stopnia, że wykluczona z nimi jest jakakolwiek dyskusja.
Po zbrodni dokonanej pod Smoleńskiem znaleźli się poniżej poziomu debaty.
Pozostają już tylko trzy zagadki - "lelawy", "Błażej", "Ania z Poznania". Czy są tak tępi, że fakty do nich nie docierają?
Czy też, co wydaje się bardziej prawdopodobne, kaszanka w ich mózgownicach, stanowiąca wynik jakichś wieloletnich procesów degenerujących ich mózgi, uniemożliwia im normalny kontakt z rzeczywistością?
Nad mózgami takich własnie, na pozór przeciętnych, ludzi, ale groźnych przez swoje otępienie, groźnych przez swoje skrajne zaślepienie, bym się dzisiaj pochylił.
Mamy przed sobą fakty, filmy, relacje, nagrania, wypowiedzi. W nieograniczonej wręcz ilości. Mamy setki dowodów niewyobrażalnej wprost zbrodni. Niewyobrażalnej w swoim okrucieństwie. Zbrodni gigantycznej, trudnej do ogarnięcia.
Oni tego nie widzą!
Czy są jeszcze ludźmi?
2010-09-23 00:23 | eroll
gnomisz
2010-09-23 00:21 | lelawy
zbyt...............wieiele..nomenklakiery..
sesce ty moje.
2010-09-22 23:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
OBŁĘD II:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39273
============
O. Marek Kiedrowicz, który odprawiał na początku września mszę na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem, znalazł tam ludzkie szczątki. Jak poinformowały "Wiadomości" TVP, zgłosił się w tej sprawie do Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Gdyni. 2 września w miejscu, w którym rozbił się polski TU-154 stanęło ponad 150 osób, uczestników X Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Kiedy duchowny przygotowywał się do jej odprawienia, podeszło do niego kilku uczestników rajdu. Powiedzieli, że idąc pod kamień, który stanął tam po tragedii, znaleźli prawdopodobnie szczątki ofiar katastrofy. Był to fragment żuchwy z zębami i płaska kość, prawdopodobnie żebrowa. Duchowny postanowił zabrać znalezione szczątki ze sobą i przekazać je naszym prokuratorom wojskowym.
(wg, TVN24.pl, "Wiadomości" TVP)
=============
2010-09-22 23:08 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Pełna zgoda : OBŁĘD. Tylko wektor szaleństwa skierowałbym w przeciwną stronę.
- Po obejrzeniu "Misji specjalnej" z widokiem ruskiego sołdata wybijającego szyby w szczątkach Tupolewa i triumfującego na oczach filmującego go koleżki.
- Po zobaczeniu prawdy o statusie naszego quasi-państwa.
Żaden z oburzających się na GLOB nie zdobył się na odpowiedź na zadaną przeze mnie dzisiaj zagadkę:
http://www.youtube.com/watch?v=W28YX4WHJac
Chodzi o scenkę z 2:33 - Co tam robi ten Rosjanin?
W ramach podpowiedzi - po kilkunastu godzinach od postu z tym moim pytaniem wklejam najnowszy wpis FYM-a. Warto wejść na stronę - bo jest tam inkryminowany obrazek w stopklatce:
http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2010/09/ruska-statua-wolnosci.html
=============
Ruska statua wolności
Ten obrazek powinien zawisnąć we wszystkich polskich miastach na bilbordach podsumowujących rządy gabinetu ciemniaków – jakiś ruski żołnierz podnoszący kciuka po wybiciu szyby w polskim rządowym tupolewie niedługo po katastrofie z udziałem 96 osób z Prezydentem Kaczyńskim na czele. Ta migawka z wczorajszego materiału zebranego przez „Misję specjalną” jest najlepszym podsumowaniem i półrocznego „śledztwa” („rosyjsko-polskiego”) i tego, co tak naprawdę zdziałał „rząd Tuska-Pawlaka” w obliczu największej powojennej tragedii w Polsce. Już nikt nam nic nie musi tłumaczyć – wszystko widzieliśmy i wszystkiego dowiedzieliśmy się. W przedwojennej Polsce, gdy dochodziło do nieporównywanie mniejszych skandali, ludzie wysokich szczebli potrafili sobie palnąć w łeb – ale to była Polska, w której słowo „honor” miało swoją wagę, wartość i sens. W peerelu, a szczególnie w jego emanacji, jaką jest neopeerel, słowo „honor” związane zostało, jak pamiętamy, z takimi ludźmi jak Kiszczak czy Jaruzel, więc prędzej ziemia sama się otworzy i czeluście piekielne pochłoną głupców i zbrodniarzy, nim którykolwiek z nich poczuje się winny zaistniałego w związku z tragedią smoleńską, stanu rzeczy.
Mnie już nie dziwi to, co wyczyniali i wyczyniają ruscy „funkcjonariusze” po zamachu na polską delegację prezydencką. Wygrali bitwę, wzięli łupy i zwyczajnie oblewają zwycięstwo – na swój, czekistowski czy bolszewicki sposób. Nie dziwi mnie także to, że zwykli Rosjanie chowają się przed kamerami lub też boją się czegokolwiek powiedzieć, zgodnie zresztą z tym, co im po zamachu zalecono. Nie dziwi mnie to, że mechanik samochodowy to były żołnierz i akurat na widok katastrofy zawrócił, jak twierdzi, do warsztatu, bo wolał nie sprawdzać, czy komuś trzeba pomóc. Nie dziwi także to, że w komórce rzekomego autora filmiku Koli znalazły się jeszcze nowsze filmiki, tak jakby "Wołodia Safonienko" robił sobie rundę po całym obszarze katastrofy i „kamerował”, co se chciał. Może przy następnej wizycie reporterów z Polski będzie miał film pełnometrażowy? Na przykład ten dotyczący oględzin wraku, a którego to filmu wciąż polska prokuratura wojskowa nie otrzymała. Na temat tej ostatniej już chyba nie warto się wypowiadać w sytuacji, w której legendarny przystojny płk Rzepa po sześciu miesiącach mówi to samo na temat niszczejącego wraku, co mówił pół roku temu? Ważne przecież jest to, że „rosyjska strona zapewniła”, czyli że „otrzymaliśmy zapewnienie”. Nic bowiem tak nie krzepi duszy jak ruskie zapewnienia.
Wiem, że wciąż są osoby, którym zwyczajnie w głowie się nie mieści, że 10 kwietnia mogło dojść do zamachu, czyli że członkowie polskiej delegacji zostali po prostu zamordowani, że na lotnisku przyszykowana była pułapka, że tupolew nie miał wylądować. Że to nie był żaden ale to żaden wypadek. Dla niektórych osób to po prostu przerasta ludzkie pojęcie. Niedawno moja małżonka przypomniała mi więc w tym właśnie kontekście to, co napisał J. Czapski w „Na nieludzkiej ziemi” - jak wtedy gdy szukali jeńców z obozów sowieckich, szukali, szukali i szukali po Rosji (wysłuchując coraz to nowych zapewnień Stalina i jego sługusów) – i też nie byli w stanie uwierzyć, że tych jeńców zwyczajnie zabito.
My z Rosją jeszcze będziemy wyrównywać rachunki za zbrodnię smoleńską. Najpierw jednak wypada wyrównać rachunki z gabinetem ciemniaków, który powinien jak najszybciej odejść, a kilku jego członków powinno zostać postawionych przed obliczem sądu.
=============
:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39267
Co najmniej na tydzień przed rozmową Tuska z Putinem było wiadomo, że polski premier wybiera się do Katynia.
Tak powiedział przynajmniej były wiceszef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Jacek Sasin podczas środowego posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej.
Słowa Sasina przeczą wersji Kancelarii Premiera, według której decyzja o udziale Donalda Tuska w Katyniu zapadła 3 lutego, po telefonicznej rozmowie z Władimirem Putinem.
(wg, TVN24, inf. własna)
=============
Basiu, wysłuchałem na razie pierwszej części Pospieszalskiego.
Haniu, blog bardzo ciekawy - w weekend sobie poczytam te fachowe teksty o nowych mediach.
http://klimowicz.blox.pl/html
2010-09-22 22:49 | wy...
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
a może jednak powinna ?
OBŁĘD !
2010-09-22 22:44 | Błażej
Nie mam słów, którymi można by opisać szerzącą się tutaj głupotę. To tak w ramach odpowiedzi Bogdanowi.
2010-09-22 22:42 | lelawy
wypił Pan szampana..wraz WTC..czego pan szuka w smoleńsku?
Zrób pan wywiad z Tuskiem..naprędce.
szkalować.kogoś łatwo.
np: jakby Realista był z mazur łowił by ryby..teraz ma to swoje ZOO
2010-09-22 22:36 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Bogdanie,Haniu,Michale,Marku,Realisto...
Polecam Wam wywiad z Janem Pospieszalskim,Twórcą filmu Solidarni 2010.Dwuczęściowy,w którym mowa jest o zamachu na polską państwowośc:
http://www.youtube.com/watch?v=ftKBf5fJ98g&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=E1aXOpKKb14&NR=1
Warto wytrwac do końca.
Haniu,przeczytałam felieton B.Wildsteina,rzeczywiście podświadomie nawiązałam to takiego spojrzenia na Polskę.Ten dziennikarz jest
dobrze wykształconym człowiekiem...a ja dziewczęciem ze wsi:)
Podobnie jest z Michałowym nawiązaniem do Żonglera-Michała Mądrackiego.
Pamiętasz Haniu,co napisałam Ci w mailu ostatnio?
Pozdrawiam Was serdecznie!
2010-09-22 22:07 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Tak ... po dwóch poprzednich postach Pana Lelawego powinna się pojawić plansza z obrazem kontrolnym i napisem
Powracam do lektury słów a nie szumów.
WYPISY Z "BIBUŁY":
http://wszolek.salon24.pl/231773,pilowanie-tupolewa-pilowanie-sledztwa-pilowanie-polski
=============
Piłowanie Tupolewa, piłowanie śledztwa, piłowanie Polski
Wstrząsający był wczorajszy odcinek "Misji Specjalnej" o śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej. Gdybyśmy żyli w kraju, w którym mediom zależy na rzetelnym informowaniu obywateli, materiały z programu byłyby wałkowane wszędzie przynajmniej przez tydzień. Kiedy widziałem, jak Rosjanie bezczelnie piłują szczątki Tupolewa na miejscu tragedii i niszczą go, wybijając m.in. szyby, gotowała się we mnie krew. Tymczasem premier jest na urlopie. I pozwala na to, by Polskę piłowano.
Ten wrak to symbol największej tragedii w dziejach powojennej Polski, ale też bezradności naszego kraju. W dodatku na własne życzenie. Ten marazm i zaniechanie z dnia na dzień się pogłębiają i zostają dobijane. Tak jak szyby we wraku samolotu przez jakiegoś człowieka, który chwilę potem się uśmiecha i pokazuje popularny gest ręką, że jest ok. Edmund Klich zapowiedział, że poza instrukcją Tu-154 M niczego już nie dostaniemy. Rosja przywłaszczyła sobie szczątki, czarne skrzynki, najważniejsze dowody w śledztwie, przy pomocy naszych władz. Taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia w przypadku rozbicia się maszyny niemieckiej lub brytyjskiej. Być może, gdyby Kreml tak traktował te państwa, jak nasze, doszłoby do konfliktu zbrojnego. My nie mamy czym i z kim. Nie potrafimy nawet zadbać o ten rozlatujący się wrak, na którym widnieją jeszcze ślady krwi. Pozwoliliśmy, by go zniszczono, kiedy nie jest jasna przyczyna tragedii. Minister Kwiatkowski wpadł na "świetny" pomysł, by Polska dorzuciła się na hangar czy namiot, zasłaniający szczątki. Większego upokorzenia nikt nie mógł sobie wymyślić.
"Misja Specjalna" ujawniła, że ludzie rosyjskich służb chodzili po domach wokół lotniska i ostrzegali, by mieszkańcy trzymali gęby na kłódki. MAK ma gdzieś nasze wnioski o pomoc prawną. Minister Graś zażartował niedawno, że być może ktoś "skrzydło nadpiłował". Ciekawe, jaką minę miał rzecznik rządu, widząc piłowanie wraku Tupolewa. Wczoraj jeszcze dorzucił, że szczątki samolotu nie są istotne dla śledztwa. Czy to nie jest jasny sygnał, by Kreml nic nie robił w tym aspekcie?
Ostatnio coraz częściej myślę o zamachu. Nie ma na to bezpośredniego dowodu, ale na to pytanie nikt racjonalnie nie potrafi odpowiedzieć: dlaczego państwo, nie mające sobie nic do zarzucenia, nie chce nam przekazać ważnych dowodów w śledztwie, pozwala na gnicie wraku, niszczy go i zaciera ślady, a także nie współpracuje z polską prokuraturą? Jeśli przyjmiemy, że uciera złe wrażenie i błędy po swojej stronie - dlaczego nie poświęci zapewne nietrzeźwych wówczas kontrolerów lotu i pracowników lotniska? Skąd taka dezinformacja w pierwszych miesiącach, ba, nawet godzinach po katastrofie? Dlaczego prokuratorzy na widowiskowej rozmowie z Putinem i Tuskiem pod namiotem kłamali nt. godziny katastrofy i rzekomej identyfikacji wszystkich ciał? O czym rozmawiała wieża z moskiewską Logiką?
Polski rząd nie ma moralnego prawa reprezentować polskich interesów, jeśli nie potrafi zadbać o sprawy tak ważne jak priorytetowe śledztwo w imię polskiej racji stanu. Ten interes leży pod lotniskiem, spiłowany, zniszczony, niezabezpieczony. Tam nie ma żadnego PR-u, obietnic i strojenia pięknych min. Tam jest właśnie spiłowana Polska.
=============
Tomasz M. Korczyński
http://tmk.salon24.pl/231749,ta-cala-nieudolnosc-niedojrzalosc-i-tchorzliwosc
Ta cała nieudolność, niedojrzałość i tchórzliwość!
Powala mnie ta cała nieudolność władz polskich w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ręce opadają co chwila na kolejne doniesienia, a to o zaniedbaniach organizacyjnych tej uroczystości, a to o braku dostępu do akt toczącej się w ROSJI sprawy, a to o nieprzekazaniu czarnych skrzynek stronie polskiej, a to o niszczejącym wraku na lotnisku ROSYJSKIM, potraktowanym jak kupa śmiecia, a to o decyzji o ekshumacji zwłok ofiar tragedii, ekshumacji coraz bardziej uzasadnionej i popieranej przez, dotychczas wzbraniających się przed tym śledczych, a to o braku szacunku wobec poległych, obojętności polityków rosyjskich i polskich (rządzących), i tak dalej, i tak dalej…
Krew mnie jaśnista zalewa, gdy sobie myślę o tych zaniedbaniach i tchórzliwych wymijankach premiera i innych osób z jego zaplecza, o tych pogadankach, uspokajankach, zwalaniu winy na radykalną opozycję.
Naprawdę, w normalnej demokracji, dojrzałej, po ujawnieniu tak poważnych zaniedbań toczącego się śledztwa i fatalnych okoliczności w związku z katastrofą, po pierwsze: cała władza honorowo podaje się do dymisji, tak było np. w Królestwie Niderlandów za rządów Wima Koka w 2001 r., kiedy odkryto straszną rolę żołnierzy holenderskich i ich zaniedbania w 1995 r. podczas rzezi w Srebrenicy, albo ostatnio w RFN (dymisja Prezydenta H. Koehlera), po drugie: w każdym cywilizowanym kraju, gdyby jedna z najważniejszych osób w państwie, miała tak brutalny stosunek do prezydenta swojego kraju, gdyby odzywała się na salonach i w mediach w tak ohydny sposób o swoim prezydencie, jak czynił to m.in. Marszałek Sejmu wobec śp. Lecha Kaczyńskiego, powtarzam, w każdym kraju Zachodu, taki polityk, po tragedii narodowej swojego kraju, natychmiast zniknąłby ze sceny politycznej.
Albo wycofałaby się sam, albo społeczeństwo, by go wyeliminowało, albo odpowiedzialni politycy i odpowiedzialne media, i to wcale nie politycy i media opozycyjne. Po prostu skompromitowany polityk (oraz jego przyboczni, znani nam „politycy”) zostaliby otoczeni kordonem sanitarnym. Alienacja i eliminacja. A w Polsce, jak to w Polsce, dominują inne zasady, tacy ludzie zostają prezydentami, a to kraju, a to miasta... Ale o czym my tu mówimy i o kim? Honor, zasady, racja stanu, patriotyzm, to w ustach tych ludzi jakieś banały, klechdy domowe, gusła. Popieranie nieudolnego ministra obrony narodowej, wspieranie samorządowca z toczącymi się sprawami sądowymi, wybieranie na marszałka osoby, której nazwisko przewija się w aferze hazardowej, przemieszczanie cienkich Bolków z jednej strony na drugą, od kancelarii do kancelarii, otaczanie się „mężami stanu”, skompromitowanymi i nieudolnymi, i tak dalej i tak dalej… Jak widać ani polskie społeczeństwo nie dojrzało do demokracji (frekwencja wyborcza zbliżona, jak pisałem ostatnio, do tej w Afganistanie), ani sami politycy obozu władzy nie dorośli do brania udziału w demokracji. Stosunkowo nędznie jest.
=============
2010-09-22 21:59 | lelawy
pan Bogdanie CZYTA..za pieniądze
przeszyło to panoćka na wylot..i spacery po błoniach nie uleczą kmiecia.
kiedyś..miał pan mikrofon..teraz narzędzie pracy.
2010-09-22 21:54 | lelawy
miernuta...słowa
rozedma płuc..tylko MY mamy monopol na?..właśnie na co?
Najważniejsze że mamy się dobrze..wampirom zadać czosnku..to robią bokami..od ZamoScia po po molo do smoka jamy.
a ,,inni''..obcy..lepimy bałwana z szablą na tego chohhoła..w istocie.
2010-09-22 21:44 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Słowa, które tu padają, argumenty przez nas przytaczane, setki już dowodów zbrodni, natrafiają niestety na mur milczenia władzy kryjącej się w symbolicznym bunkrze, oraz werbalny ostrzał jej piątej kolumny - także tu. Uważam, że namiestnicy zarządzający Polską dzięki agenturze, Polską skurczoną do jakiegoś królestwa kongresowego czy PRL-u bis, zasługują na gorsze -to znaczy bardziej sprawiedliwe- potraktowanie niż te parę dosadnych epitetów w tutejszych internetowych postach. Myślę o WYROKU sądowym, trybunale stanu i mam nadzieję, że zło i zdrada będą w końcu ukarane, że nie uda im się wymknąć tak łatwo, że ich zegar tyka, powoli, sekunda za sekundą, minuta za minutą, godzina za godziną, doba po dobie, a ci wszyscy (także ci mniej lub bardziej anonimowi tu na forum), którzy stawiali tamy w dochodzeniu do prawdy i sprawiedliwości, którzy zagłuszali najistotniejsze pytania, którzy prowokowali i tworzyli sztuczny szum, aby za wszelką cenę ochronić swoich sprzedajnych idoli, też odczują -przynajmniej ten metafizyczny- ciężar winy za taki stan rzeczy. Nie mam słów, aby wyrazić swoją pogardę dla tej plugawej piany, która dryfuje na powierzchni naszego życia politycznego , brudnej warstwy mieniącej się kolorowo, mieniącej się rządzącą elitą. Nie mam słów, aby wyrazić swoją obcość wobec moich rzekomych rodaków, którzy na różne sposoby utrzymują tę ohydę na powierzchni. Dzieli nas rów mariański i nic go już nie zasypie; dla mnie Ci, którzy udają , że nie dostrzegają degrengolady naszego kraju pod rządami ekipy tzw. liberałów i ludowców,są obco-krajowcami bardziej odległymi niż obywatele innych państw. I nie obrażę się jeśli i oni nazwą mnie człowiekiem z obcego kraju. Bo moja Polska jest gdzie indziej, nie w takiej Warszawie - gdzie na ulicach przechadzają się wypindrzone, wyfiokowane lalunie plujące na znak krzyża; nie wśród mentalnych niewolników za nic mających wolność i honor a ceniących przede wszystkim święty spokój i małą stabilizację; nie w tym fałszywym kościele, jego części kierowanej przez SB-eków i tajnych współpracowników; nie w polskiej armii "czerwonej", odłamie wojska szargającego dobre imię ofiar Katynia i Smoleńska psią służalczością wobec Kremla; nie w tych mediach, które za nic mają patriotyzm, mediach szerzących od lat ideologię zaprzaństwa.
To tak w ramach odpowiedzi Błażejowi & company.
2010-09-22 21:24 | Marek
Dzięki "realisto" za wsparcie. Napisałem jeszcze -
"Dowód (że ekipa tuska, to durnie) ??? Proszę uprzejmie ....
ulegli jakiemuś ruskiemu trepowi, ruskiej gnidzie z KGB, ruskiej, posowieckiej, beznadziejnej mendzie; zbrodniarzowi słynnemu na cały świat, przeciętnemu sołdatowi z komsomołu, Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi.
Zarówno tusk, kapciowy sowieckiego trepa putina, jak i jego pozostałe, polskojęzyczne podnóżki, ze szczynukowiczem na czele; z pawlakiem, kalinowskim i borusewiczem, nie zasługują na nic więcej, poza pogardą ..."
Powyższe słowa zrozumieją bez problemu wszyscy, których film z "Misji specjalnej" zabolał do żywego. Z tuskiem, ścierką putina, nie mamy już o czym gadać.
2010-09-22 19:47 | Realista
Błażej, klaunie użyj argumentów i udowodnij, że Marek pisząc:
"tusk, to taka ruska, putinowa, beznadziejna szmata; ścierka, bez krztyny honoru i godności. To prawda ... Czyli, zero kompetencji, odpowiedzialność za Smoleńsk, sprzedaje nasz kraj putinowi z KGB" mija się z prawdą.
Powodzenia :-)
P.S.
Na tym polega dyskusja.
2010-09-22 18:47 | Błażej
"tusk, to taka ruska, putinowa, beznadziejna szmata; ścierka, bez krztyny honoru i godności. To prawda ... Czyli, zero kompetencji, odpowiedzialność za Smoleńsk, sprzedaje nasz kraj putinowi z KGB" - A Bogdan dalej nie reaguje na pokaz kultury swojego pupilka :)
Rozumiem Bogdan, że pochwalasz nazywanie przeciwnika politycznego "szmatą i agentem KGB"? Rozumiem, że jako chrześcijanin i katolik akceptujesz ten język? Oczekuję odpowiedzi!
2010-09-22 16:46 | Hania
Zgadzam się z Tobą i tym razem, Marku.
Polecam dzisiejszy felieton Wildsteina:
http://www.rp.pl/artykul/538869.html
Pozdrawiam serdecznie.
2010-09-22 16:37 | Marek
Za Smoleńsk odpowiedzialni są jednak tusk, szczynukowicz ... i kilka dodatkowych osób. Tych możemy chyba zwyzywać od ruskich szmat? ... (jeszcze przed Sądem nie stoją; bawią się świetnie)
Czy też mamy udawać, że nic się nie stało? A w rządzie mamy samych dżentelmenów?
2010-09-22 16:33 | Marek
Pełna zgoda Haniu.
Ze strony tuska, szczynukowicza, od ich wielu zwolenników, przebija nieustannie niesłychane chamstwo ... a my ciągle czekamy na rozmowę o konkretnych problemach.
Może kiedyś się doczekamy.
pozdrawiam
2010-09-22 16:25 | Hania
Zgadzam się z Basią, Marku.
Mam wrażenie, że jednak to właśnie w internecie siła epitetów jest zdecydowanie większa niż argumentów.
Właśnie dlatego, że WYDAJE SIĘ nam, że jesteśmy anonimowi.
Niektórymi targają emocje.
U niektórych jednak objawia się po prostu zwykłe chamstwo.
Pozdrawiam.
2010-09-22 16:16 | pp3-Basia
Dzień dobry,Wszystkim!
Witaj Haniu!
Prowadzimy tutaj różnorakie spory.Dzielimy się na oponentów,zwolenników
lub zwyczajnie-ignorantów otaczającej nas rzeczywistości społeczno-politycznej.
Bardzo trudno o kulturalny spór ze względu na emocje,również te złe,które targają nami.
Czy ktoś może powiedziec o sobie,że nie posiada żadnych emocji?
W końcu należymy do jednej materii ożywionej.
I nic tego nie zmieni,jeżeli jedni będą uważali,że owa MATERIA czyli
ŻYCIE,powstało na drodze ewolucji,a inni(wśród nich ja),że stworzył je Bóg.
Michale,Cieszę się z Waszego spotkania!
Wiesz,ja jestem słaba z socjologii teoretycznej,wolę patrzec na pewne sprawy z perspektywy doświadczeń praktycznych.( Iza ma to chyba po mnie.Poprawkę już zaliczyła).
Bogdanie,niestety z powodu pracy nie widziałam na żywo wczorajszej
MISJI SPECJALNEJ,ale jest dostępna w całości,tutaj:
http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/misja-specjalna/wideo/21092010-2240/2632524
Śledztwo,prowadzone przez polską prokuraturę praktycznie nie istnieje.
Dziennikarskie śledztwo zbliża nas do strasznej prawdy o kondycji
państwa polskiego.
Pozdrawiam Wszyskich serdecznie!
2010-09-22 16:10 | Realista
Zaraz Marku dostaniesz epitetami a nie argumentami.
2010-09-22 15:35 | Marek
@Hania - oczywiście, że istnieje kulturalna forma debaty o polityce. Pod jednym warunkiem, że pojedynkujemy się wyłącznie na argumenty merytoryczne. To jest możliwe, zwłaszcza w internecie. Gdzie każdy może być anonimowy, w związku z tym nie ma nic do "ugrania" ... Liczy się wyłącznie siła argumentacji, faktów.
Problem z tuskiem i jego zwolennikami polega wyłącznie na tym - podkreślę - że unikają oni merytorycznych dyskusji, jak diabeł święconej wody.
Stąd musimy się podzielić. Na takich, którzy lubią dyskusje konkretne, na temat (bez prztyczków personalnych), oraz na takich, którzy chcą posługiwać się wyłącznie chwytami.
Z tą drugą grupą o tyle trzeba walczyć, że zaśmiecają oni nieustannie internet - także rzewczywistość - swoją megagłupotą. Moim zdaniem można ich traktować z buta w sposób podobny, w jaki radzimy sobie z menelami na ulicy. Mniej więcej tak właśnie traktujemy zwolenników tuska i samego tuska.
Lubię stale przypominać, że tusk, to taka ruska, putinowa, beznadziejna szmata; ścierka, bez krztyny honoru i godności. To prawda ... Czyli, zero kompetencji, odpowiedzialność za Smoleńsk, sprzedaje nasz kraj putinowi z KGB. Ciągle jednak czekam na rozmówcę, który udowodni nam, że tak nie jest. Że za tuskiem i jego zwolennikami stoją jakieś racje. Ciekawy jestem, jakie? Nikt z 8 milionów jego zwolenników na razie się nie odezwał.
pozdrawiam Panią
2010-09-22 15:26 | Realista
Z tego wynika Drogi Błażeju, że mamy odmienne pojęcie o "dobrym żarcie".
Ja preferuję żarty "wyuzdane" a nie takie które wyśmiewają czyjeś ułomności. Takie żarty jakich jesteś wielbicielem mają niebywałe wzięcie u prostaków.
Chociaż nie jestem pewny czy miłość do zwierząt to ułomność ... ?
Dla złych ludzi na pewno. :-)
2010-09-22 14:33 | Hania
Panie Janie.
Ja kiedyś także tak myślałam. Że obie partie chcą dobrze. Że zarówno tu i tam jest wiele świń, ale także sporo myślących ludzi. Ale w tej chwili Panie Janie, nie wierzę już nikomu, kto jest jakkolwiek związany z polityką. Nie mam tak radykalnych poglądów, jak koleżanki i koledzy piszący tu na blogu. Do radykalizmu w jakiejkolwiek dziedzinie życia bardzo mi daleko. Widzę jednak wiele brudu, podłości i prostactwa w tym, co robi obecnie rząd. Niech Pan zrozumie, że takie działania wywołują PRAWDZIWE emocje. Może się mylę, ale dla mnie nie istnieje kulturalna forma prawdziwej debaty o polityce. Przynajmniej ja się z taką nie spotkałam. No nie, przepraszam - 'kulturalna' to była 'debata' Tuska ze związkowcami ze stoczni, która odbyła się w maju rok temu. Ale ona była w tak żenujący sposób ustawiona, ze zarówno premier, jak i związkowcy powinni jej się po prostu wstydzić.
Sprzeciwiam się często głośno wielu określeniom używanym tu, na blogu, nie ukrywam, że drażni mnie wiele porównań i epitetów, ale już zrozumiałam, że grzeczność w niczym tu nie pomoże. Po prostu łatwiej będzie być wtedy zakrzyczanym i oplutym przez oponentów.
Michale, dzięki za wszystkie linki.
Ja podczytuję od czasu do czasu blog Marty Klimowicz, socjolożki z Uniwersytetu Wrocławskiego http://klimowicz.blox.pl/html. Linkowałam go już kiedyś przy okazji rozmów o teoriach McLuhana. Jakiś rok temu wypożyczyłam z biblioteki zbiorową pracę pod przewodnictwem K. Krzysztofka. Jest tam wiele o sieciowym porządku społecznym i wirtualnych społecznościach. Często są to takie łopatologiczne teorie, nie podobało mi się także, że autorzy wzięli pod lupę jedynie dwa przeciwstawne serwisy, jeden to portal osób związanych z kulturystyką, drugi to katolik.pl. Ale zajrzeć można.
Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich serdecznie.
2010-09-22 14:22 | Błażej
Widzisz Realisto, Bogdan, w przeciwieństwie do Ciebie, potrafi docenić dobry żart. Nawet jak nie jest zgodny z jego linią :)
2010-09-22 14:16 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Demotywatory: fajna sprawa.
Mnie tam śmieszą inne historie. Ale do wyboru, do koloru.
http://demotywatory.pl/szukaj?q=Tusk
Polecam ostatni - z hasłem do przepisania "TUSK TO..."
Sieć to kopalnia dowcipów politycznych.
Możemy się licytować.
Pozdrawiam
2010-09-22 13:59 | Błażej
A po co tutaj piszesz komentarze rodem z psychiatryka?
2010-09-22 13:37 | Realista
Błażeju po co tutaj zamieszczasz SWOJE linki do żartów dla idiotów ...?
2010-09-22 13:10 | Błażej
http://demotywatory.pl/2104839/Jarek-blagam
2010-09-22 11:43 | Realista
Jeśli Pan Panie Janie wnikliwie wczyta się w nasze dyskusje, to jako człowiek wysoce inteligentny zauważy Pan, że te ataki personalne na NAS wychodzą tylko i wyłącznie ze strony tuskoidów. Jakimś trafem nie są w stanie NIGDY przytoczyć jakichkolwiek faktów lub argumentów na obalenie NASZYCH twierdzeń. Pomimo moich wielokrotnych próśb i błagań nie chcą się zniżyć do jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji. Być może, że spowodowane to jest zaburzeniami genetycznymi...?
2010-09-22 10:21 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry raz jeszcze! Witam wszystkich uczestników dyskusji.
Panie Janie, proponuję także Panu test z wrażliwości. Proszę obejrzeć nieznane do tej pory filmy zaprezentowane wczoraj w "Misji specjalnej". Zarejestrowano tam sceny ukazujące bezmiar rosyjskiego barbarzyństwa. Wychynęła nam znowu zza rogu MORDA KEGIEBISTY. Więc Pana narzekania , że ja jem tu BEZĘ RĘKAMI a nie łyżeczką uważam za zbytek zainteresowania. Jeśli uważa Pan, że ... nic się nie stało, że mamy do czynienia ze zwyczajną rywalizacją ugrupowań politycznych w normalnym kraju o dojrzałej demokracji, to mocno się różnimy w ocenie sytuacji. Pozdrawiam.
2010-09-22 10:14 | Marek
@realista - oczywiście, że nie badali ...
w internecie powołujemy obecnie grupę szybkiego działania. Zamierzamy ogłosić konkurs na najbardziej sugestywny dowód (może być ich kilka), że pod Smoleńskiem na pewno nie miała miejsca katastrofa lotnicza, wynikająca z przypadkowego, nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.
Konkurs dotyczyć będzie dowodów najsilniej przemawiający do wyobraźni. Może to być zdjęcie (zdjęcia), film, wypowiedź, analiza faktów ... Gdyby kogokolwiek ten konkurs zainteresował, proszę o sygnał ....
2010-09-22 10:07 | Marek
@Jan - gdybyśmy zapomnieli o Smoleńsku, o decyzjach tuska, które najpierw do Smoleńska doprowadziły, a następnie spowodowały takie "śledztwo", jakie obecnie obserwujemy, to faktycznie, możnaby spokojnie debatować wyłącznie o fatalnym, niezwykle szkodliwym dla Polski rządzie tuska.
Czy w PO znaleźli się również ludzie, którzy życzą Polsce dobrze?
Śmiem wątpić. Dlaczego w takim razie godzą się z tym, co stało się w Smoleńsku? Dlaczego nie chcą tej sprawy wyjaśnić? Dlaczego nie chcą wyjaśnić tej sprawy do końca? Nie umiemy sobie tego wytłumaczyć. W Smoleńsku zginęli przecież przedstawiciele wszystkich opcji politycznych.
Dlaczego zwolennicy tuska godzą się na wasalizację Polski? Na utratę resztek suwerenności? Na fatalne decyzje gospodarcze rządu tuska i pawlaka, które doprowadzą nasz kraj w krótkim czasie do kompletnej ruiny?
I wreszcie - dlaczego ci ludzie nie podejmują nigdzie, na żadnym forum, choćby w internecie, merytorycznej dyskusji. Na żaden temat.
Na jaki? Np polskiej polityki w zakresie energetyki, w zakresie finansów publicznych, albo usytuowania złotówki. Nie spotkałem się na żadnym forum z jakimkolwiek kompetentnym głosem zwolennika tuska. Czy wśród zwolenników tuska znajdziemy choćby jednego fachowca, który na czymkolwiek dobrze się zna? Który potrafi swoje zdanie przedstawić i swojego poglądu bronić?
2010-09-22 10:01 | Realista
Idę o zakład z każdym, że MAK (Rosjanie) wcale nie badali szczątków tupolewa.
2010-09-22 09:42 | Jan
Postanowiłem w końcu napisać bo czytuję tego bloga i nie wiem czemu kiedy zaczyna się dyskusja (dyskusja?)o polityce, patriotyźmie...
nie może ona być prowadzona z zachowaniem form kultury.
Dlaczego przeradza się we wzajemne obrzucanie się obelgami i inwektywami ?
Dlaczego Pan Bogdan o literaturze pisuje w tak ciekawy i kulturalny sposób a na tematy polityczne nawet on tak się zaperza ? Większe emocje ? Czy rozum ?
Podobnie zresztą bywa w życiu, podczas dyskusji politycznych np. na imieninach u Cioci.
Czy naprawdę nie można założyć, że obie partie postsolidarnościowe PiS i PO chcą dla Polski dobrze. Że w obu są ludzie o pięknych życiorysach ?
Dlaczego skupiać się tylko na brudach ? Na postaciach kontrowersyjnych czy po prostu złych ?
Jest takie powiedzenie - nie sądźmy (tak łatwo) bo sami też możemy być osądzeni ?
Co Państwo na to ?
Jan
2010-09-22 09:20 | S R.K.
Nie słuchają faktów Radia Wielkiej Kumulacji bo słuchają RADIA KOLOR :P!
PS
Ciekawie Pan dziennikarz pisze -szkoda tylko że tutaj:(.
2010-09-22 09:09 | Michał
Jeszcze w nawiązaniu do "polityki fraktalnej", z tego, co poczytałem w sieci na ten temat, wynika, że jest to zjawisko kojarzone głównie z Barackiem Obamą i jego sukcesem w wyborach, w USA (na to zwraca uagę Łazarz).
I właśnie te RUCHY FRAKTALNE - dla mnie - są przykładem na to, jak fukncjonuje społeczeństwo obywatelskie (na które w Polsce narzekamy, że jest z nim tak kiepsko...). Społeczeństwo obywatelskie, czyli to oparte na dobrowolnych zrzeszeniach, stowarzyszeniach, grupach interesu, zaufaniu...
Odkryłem - a'propos Obamy - ciekawą rzecz: Obama kilka lat przed startem w wyborach brał udział w warsztatach prowadzonych przez Roberta D. Putnama - autoa głośnego tekstu "Bowling alone" - "Samotna gra w kręgle" o malejącym kapitale społecznym w Ameryce.
Putnam w swoim tekście daje też praktyczne wskazówki, jak zwiększyć kapitał społeczny - co zrobić, żeby Amerykanie bardziej sobie ufali... Podpowiada, jak urządzić system oświaty, jak zaprojektować wygląd miast... Jestem pewny, że te podpowiedzi miały wielki wpływ na kampanię Obamy - także na ruchy fraktalne, które rozpraszają kapitał spolęczny (obejmując coraz większy zasięg).
Bo w polityce fraktalne, jak rozumiem, chodzi o to, że jedna osoba i jej poglądy znaczy coś dopiero, gdy pojawi się w tej fraktalnej przestrzeni...
Bardziej newsowo... Nucę sobie, Bogdanie piosenkę typu "Manifami jesień się zaczyna..." - dziś przed nami demonstracja budżetówki w Warszawie, jutro - przed Sejmem protestowac bedą kobiety, domagające się parytetów. Dwie demonstracje - bardzo różne: dziś - blokada ulic, jutro - tańce i śpiewy przed Sejmem. Ciekawe, co o tym myślisz/myślicie - zobaczymy dwa oblicza demokracji?
Pozdrawiam Was serdecznie,
M.
2010-09-22 08:54 | Michał
Dzień dobry!
Witaj, Bogdanie,
również dziękuję za wspólny spacer!
Ja też wolę swoją wiedzę i praktykę radiową ;) Artykuł Marty Więckiewicz zainteresował mnie, bo niewiele wiedziałem o netokracji (dzięki za informacje o "polityce fraktalnej" - to mogłaby być niezła "pożywka" dla osób zajmujących się tzw. teorią procesów grupowych; wciąż grupy są tam postrzegane jako te tradycyjne, kilkunastoosobowe zespoły będące tu i teraz, a nie wirtualne "byty").
Podobał mi się artykuł, bo fajnie porządkuje informacje o blogosferze "na 2008 rok", chociaż pokazuje to, co typowe, najchętniej odwiedzane; nie widzi niestety tego, co położone gdzieś na marginesie, nietypowe.
Sama książką - "Homo ludens i homo creator" - mimo, że, jak piszesz, na pewno zawiera meta-rozważania (po które tak często sięgają socjologowie), na oklepane tematy (człowiek a internet, człowiek a czas wolny - kuszące, bo jakoś atrakcyjnie łatwe tematy, bliskie "wiedzy potocznej"...). Znalazłem tam jednak fajny artykuł o tym, jak i po co Polacy jeżdżą do SPA (dla mnie: fajna rzecz, bo pokazuje, ile socjologii jest w socjologii; z jednej strony: trudny Luhmann, z drugiej - bardziej publicystyczna socjologia "życia codziennego").
Trochę mi ten tekst o SPA i życiu codziennym przypomniał opowiadanie Joanny Pawluśkiewicz z antologii "Wolałbym nie", kiedy główna bohaterka-narratorka tekstu "Co każda modna pani..." opisywała, jak stosuje kosmetyki polecane w telewizji, idzie w przerwie w pracy na obowiązkowe sushi...
Te drobiazgi codzienności nabierają nagle dużego rozmiaru!
Nie daję za wygraną ;) i spróbuję podrzucić jeszcze jeden tytuł: wydanaprzez WAB ostatnio została książka - debiut prozatorski, "Szczeniaki" Sylwii Siedleckiej (pod patronatem RMF Classic). Sporo pisały o tej książce różne magazyny i tygodniki tzw głównego nurtu.
Przeczytałem już całość i... styl i forma "Szczeniaków" (wcale nie szczeniackie, mimo że to debiut ;) ), przypominały mi... "Żonglera" Michała Mądrackiego.
Pozdrawiam,
M.
2010-09-22 08:18 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Wszystkim Czytelnikom!
Witam też Pana Mariusza.
Gromadzę tu fakty, które nie zawsze docierają do odbiorców - zalewanych codziennie wodospadami medialnego fałszu. (Nie wszyscy , a szkoda, słuchają Faktów w RMF FM). Zwracam tu uwagę na bardzo ciekawe strony, analizy i inne przedsięwzięcia internetowe (poza naszą bardzo dobrą stroną informacyjną www.rmf24.pl). Jest to mój subiektywny wybór i nie zamierzam się z niego tłumaczyć różnym trollom, którzy przybywają tu po to, aby "napluć" słowem i uciec , ukrywając się -jak to w sieci - za parawanem anonimowości. Ja tu występuję z otwartą przyłbicą i nie ukrywam , że degrengolada naszego państwa pod rządami namiestników z PO osiągnęła niespotykany wcześniej w Polsce poziom. Tylko analogie do Targowicy i rozbiorów narzucają mi się same. Kolejnym dowodem (a jest ich już bez liku) , że ta hipoteza jest niestety bardzo prawdziwa jest wczorajszy odcinek Misji Specjalnej. Program ukazuje coś, o czym wielokrotnie mówiliśmy w Faktach RMF FM : pogardę Rosjan wobec Polaków przejętych stanem "śledztwa" w sprawie katastrofy w Smoleńsku, oraz dziwną spolegliwość naszych "władz". Mentalność niewolników pułkownika Putina i jego komandy powoduje tu w GLOBIE i na forum frustrację objawiającą się używaniem dosadnych słów. Może to niegrzeczne, ale ja już nie wiem, jak zwracać się do "naszych" skompromitowanych rządzących: cyników, nihilistów, arogantów, ludzi mających w d.... los naszego państwa.
Polecam gorąco, także Panu, Panie Mariuszu , ten nowy materiał filmowy. Jeśli to Pana kompletnie "nie wzrusza", to nie mamy o czym rozmawiać :
cz.1
http://www.youtube.com/watch?v=ZhRvwPS7Ip0
cz.2
http://www.youtube.com/watch?v=W28YX4WHJac
Zagadka w tej drugiej części- 2:33 Co robi ten Rosjanin?
Pozdrawiam Wszystkich Czytelników.
P.S.
A propos działań w sieci ... Panie Mariuszu.
Rozumiem , że za wzór działań internetowych uznaje Pan niezwykłą aktywność Bronisława ERROR Komorowskiego. Jak zadziałała jego 'profesjonalna' (jak wszystko co robi) strona internetowa można sobie przypomnieć tutaj.
(Komorowski prezentuje swoją niedziałającą stronę internetową)
http://kandydat.bronislawkomorowski.tk/komorowski-prezentuje-swoj%C4%85-niedzia%C5%82aj%C4%85c%C4%85-stron%C4%99-internetow%C4%85-wybory,358
Ja działam tu eksperymentalnie, na swój rachunek, biorę wszystko "na klatę", z nazwiska.
2010-09-22 06:28 | Realista
mariuszku a masz jakieś dowody dla prokuratora dla udowodnienia tego pomówienia ?
2010-09-22 05:47 | Marek
@mariusz - już słyszeliśmy, od "myślących samodzielnie", że Jarosław Kaczyński ma 168 cm, co jest jego ogromną wadą. Natomiast niejaki tusk, szmata putina, ma 174 cm, co jest jego największą zaletą.
Znasz może, "myślący samodzielnie mariuszu" jakąkolwiek inną zaletę tuska? To ją wymień ... podaj argumenty "Mariuszu" ... bo na razie wychodzicie na kilkumilionową armię takich durniów - razem ze swoimi ścierkami, tuskiem i szczynukowiczem - tak dramatycznie bezmyślnych przymuleńców, jakich świat jeszcze nie widział. Wystarczy uważnie przeczytać wpisy poniżej.
pozdrawiam
2010-09-22 03:49 | kolekcjoner czcionek
no i Bogdan mnie znowu wkrecil w zakupy. tym razem Italo Calvino "zamek krzyzujacych sie losow " i "gospoda krzyzujacych sie losow". zastanawiam sie czy kolejnosc jest istotna. gospodarka zasady rynku fraktalnego . pozdrawiam i do pozniej !
2010-09-22 01:33 | mariusz
jarosław zrozumiał że poprzednie wybory do sejmu przerżnął dzięki internetowi i wynajął marka Bogdana Realistę i paru podobnych,którzy próbują wciskać swoją wizje świata.Wypier.... Was jak Jakubiak jak przerżnie następne wybory,pozdrawiam myślących samodzielnie.
2010-09-21 22:53 | Marek
Dowód (że to durnie) ??? Proszę uprzejmie ....
ulegli jakiemuś ruskiemu trepowi, ruskiej gnidzie z KGB, ruskiej, posowieckiej, beznadziejnej mendzie; zbrodniarzowi słynnemu na cały świat, przeciętnemu sołdatowi z komsomołu, Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi.
Zarówno tusk, kapciowy sowieckiego trepa putina, jak i jego pozostałe, polskojęzyczne podnóżki, ze szczynukowiczem na czele; z pawlakiem, kalinowskim i borusewiczem, nie zasługują na nic więcej, poza pogardą ...
To dopiero wstęp do poezji na temat tuska i putina :) cdn.
2010-09-21 22:21 | Marek
Panie Bogdanie, Realisto, wszyscy czytelnicy świetnego, rewelacyjnego bloga!
sporo się dzieje w realu - w celu obalenia głąba i zdrajcy tuska. Tego rządu sprzedawczyków, medialnych chamów i ignorantów. Dlatego nie nadążam już na bieżąco. Ale przeglądam, bardzo mi się podoba :)
W moim przypadku, to już 30 rok ostrej walki z komuną. Tym razem naprawdę mam wrażenie, że zbliżamy się do końcówki. Będą gryźli, będą skakali do oczu, będą wściekli .... proszę się absolutnie nie przejmować.
Postkomuna, to durnie. Mimo wszystko; mimo, że mają kasę, media, agenturę. To i tak durnie.
2010-09-21 22:16 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Witaj, Michale Dobrołowiczu! :)
Wielkie dzięki za wczorajszą długą rozmowę w plenerze. Przyznam Ci się - znacznie dla mnie ciekawszą niż blog Pani, który poleciłeś. Może ona i mądra teoretyczka, ale niczego ze świata nie pojmuje. Jak na mój skromny gust. Karmi się przeżutymi treściami. To ja już wolę Twoją wiedzę i erudycję oraz praktykę radiową. Mam Ci ja, Michale Miły, trochę książek w domu zebranych o netokracji współczesnej. Bliblioteczka mi się nawet z tego skromna zrobiła. Natomiast szukam bardziej POJEMNEJ formuły niż te ciągłe meta-rozważania. I powiem Ci na ucho, że ... Józefa Piłsudskiego sobie czytam - niewielką książeczkę p.t. "Bibuła" i o NETOKRACJI ja się od Marszałka starego i mądrego więcej dowiaduję niż od naszych akademików teraźniejszych, co to międlą wciąż w kółko za-słyszane i za-czytane gdziesik terminy. Dla porównania przykład nowoczesnego MANIFESTU - przykład bardzo interesujący dla mnie, inspirujący wielce.
Autor - Łażący Łazarz:
http://antydziad.salon24.pl/231496,teoria-polityki-fraktalnej
=============
Teoria Polityki Fraktalnej
Partia nie musi być jedynym sposobem na konsolidację myśli politycznej. Można także sobie wyobrazić prowadzenie efektywnej polityki przez grupy rozproszone tzw. zwolenników idei wykorzystujących atuty komunikacji, kreatywności i chęci współdziałania pro publico bono zamiast siły parlamentarnej, samorządowej, finansowej i ambicjonalnej organizacji sformalizowanej.
Przy czym ruch fraktalny nie będzie przeciwnikiem politycznej organizacji sformalizowanej, czyli partii działającej w kręgu tej samej idei, ale jej funkcjonalnym uzupełnieniem, nieformalną forpocztą, bodźcem i recenzentem.
Eteryczność, anonimowość i komunikacja to jego zalety i źródło siły. O dobrowolności nie wspominam, bo jest to także cecha współczesnych polskich partii politycznych.
Ruch fraktalny działa podobnie w swej istocie jak wpływające na gospodarkę zasady rynku fraktalnego.
Opis polityki fraktalnej:
* na rynku politycznym działa kilkumilionowa liczba uczestników, którzy niezależnie od siebie oceniają działania polityczne, pod względem spełniania ich oczekiwań mających prowadzić do szczęśliwego życia.
* pojedynczy uczestnik nie jest w stanie wpłynąć swoim działaniem na kształt polityki
* informacje istotne dotyczące polityki są ogłaszane niezależnie od siebie lub w formie zmanipulowanej jako konwergentny przekaz mainstreamowy.
* Wszyscy uczestnicy są powszechnie i w tym samym czasie narażeni na konwergentną mistyfikację i dezinformację mającą sprowokować Polaków do zamierzonych działań.
* wszyscy uczestnicy otrzymują w tym samym momencie informacje istotne stanowiące przeciwwagę lub komentarz dla zaimplementowanej przez mainstream szerokopasmowej trucizny manipulacyjnej
* nie istnieją żadne opłaty związane ze zdobywaniem, otrzymywaniem i rozpowszechnianiem informacji
* uczestnicy wykorzystują Internet (blogosfera, fora, portale społecznościowe, poczta elektroniczna), telefony, radio, prasę, biuletyny, gify oraz organizują spotkania osobiste celem błyskawicznego przekazywania sobie informacji istotnych, oraz ich rzeczowych analiz, promowania działań korzystnych, konsolidacji myśli i kreowania akcji o charakterze politycznym lub społecznym
* Uczestnicy zgadzają się ze sobą, co do wpływu pojawiających się informacji kierunek rozwoju polityki, ustalają pryncypia oraz osoby i działania warte wsparcia dla dobra wspólnego, oraz osoby i działania szkodliwe dla Polski i kwalifikujące się do neutralizacji.
* uczestnicy rozpoznani jako realizujący właściwy w danym momencie plan działania otrzymują błyskawiczne wsparcie pozostałych uczestników.
* wszyscy uczestnicy działają w sposób skoordynowany, ale indywidualny i przy ciągłej ewaluacji procesu.
* Wszyscy uczestnicy przenoszą działania wirtualne także na poziom realny, a działania realne wspierają wirtualnie.
Jeśli fraktalna polityka jest efektywna, wtedy ruch wywiera zauważalny wpływ na rzeczywistość polityczną. By to nastąpiło muszą zostać zrealizowane następujące założenia:
* ruch fraktalny składa się z użytkowników nie zorientowanych na karierę polityczną
* ruch fraktalny nie jest utożsamiany z jedną opcją polityczną, a tym bardziej przez nią koordynowany i prowadzony.
* ruch fraktalny działa w każdej przestrzeni życia politycznego,
* ruch fraktalny może mieć liderów ale nie podlega żadnym strukturom sformalizowanym
* ruch fraktalny jest forpocztą kreatywności
* ruch fraktalny działa nie tylko politycznie,
* ruch fraktalny ciagle się rozrasta,
* ruch fraktalny korzysta ze wszystkich możliwości marketingu wirusowego i szeptanego,
* ruch fraktalny korzysta ze wszystkich możliwości intelektualnych, czasowych i zawodowych swoich uczestników,
* ruch fraktalny tworzy modę i nobilitację,
* ruch fraktalny działa zadaniowo - się nie nazywa, nie ma siedziby i pieniędzy,
* ruch fraktalny wykorzystuje każdą okazję skoordynowanego wpływu na politykę,
* ruch fraktalny nie traktuje wszystkiego poważnie, tylko rzeczy poważne.
Co to jest po fraktalsku "securitate"?
Niech tata sobie zapali ;-)
=============
2010-09-21 21:58 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Tę swoją "prawdę", Lelawy, powinieneś Pan pisać "Пpaвда".
Załóż Pan sobie bloga z tą "poezyją" i nie męcz tu już swoją "męczybułą".
Ja tam sobie dzisiaj wolę zwykłą prozę poczytać:
Autor: Zbigniew Kuźmiuk.
=============
PREMIER NA URLOPIE W GRECJI, CZY TO ABY NIE PROGNOZA?
21-09-2010 08:31
1. Premier Tusk po raz kolejny w tym roku na urlopie tym razem w Grecji ale w Polsce trwa zażarta debata w mediach po jego wywiadzie dla tygodnika „Wprost” na którego okładce został umieszczony znamienny fragment „nie ma nawet z kim przegrać”. Prowokujące szlagworty w wywiadzie podpowiedzieli jak wszystko zresztą usłużni pijarowcy, bo o Premierze musi być głośno nawet jak nic nie robi, a szczególnie wtedy kiedy jest na urlopie.
Sugeruje on dominację Platformy na polskiej scenie politycznej po wsze czasy, wynikającą z jednej strony z jego rządów, które gwarantują Polakom stabilność, z drugiej ze słabości opozycji, która buduje swoją siłę bądź na negatywnych emocjach (to PiS) albo na infantylnym antykatolickim radykalizmie (to SLD). Tą stabilność, którą zapewnia Polakom jego rząd, symbolizuje „gwarantowanie ciepłej wody w kranie”, choć po 20 latach bycia w polityce i sprawowaniu w niej ważnych funkcji, Premier powinien chyba wiedzieć, że duża część mieszkańców naszego kraju gwarantuje sobie ciepłą wodę w kranach sama, sporej części gwarantują ją spółki gminne, a równie duża część niestety ciągle jeszcze nie ma dostępu do ciepłej wody w kranach.
2. Premier oczywiście mówi nie tylko o zapewnieniu Polakom stabilizacji ale także o innych sukcesach jego rządu, po 3 latach sprawowania władzy takich jak, budowa autostrad, najlepsze wydawanie pieniędzy europejskich, zniesieniu poboru i wprowadzeniu zawodowej armii. Nawet w tych wymienionych przez Premiera obszarach trudno wprawdzie te sukcesy dojrzeć ale dociekliwy dziennikarz tygodnika „Wprost” ma przecież za zadanie przeprowadzić wywiad nie po to aby pokazać miałkość rządów Platformy ale po to aby prowokacyjne tezy formułowane w tym wywiadzie pozwalały dyskutować o Tusku podczas jego nieobecności.
Wspomniana budowa autostrad idzie jak po grudzie, do tej pory zrealizowano dopiero 20% tego co zostało zaplanowane do roku 2012 a więc większości autostrad, a także dróg ekspresowych, które miały być oddane przed przed piłkarskimi Mistrzostwami Europy, po prostu nie będzie. Ze środkami europejskimi także nie jest lepiej. Do połowy tego roku a więc przez3,5 roku obowiązywania nowej perspektywy finansowej na lata 2007-2013 wykorzystaliśmy zaledwie 14% środków z Funduszu Spójności i 16% z pozostałych funduszy strukturalnych (dane pochodzą z Komisji Kontroli Budżetowej PE) podczas gdy np. Hiszpania aż 35%. O zawodowej armii nawet nie ma co wspominać. Tragedie pod Mirosławcem i Smoleńskiem zabrały dużą część kadry dowódczej, część generałów odeszła na wcześniejsze emerytury nie godząc się na to co się dzieje w wojsku, a swoistym dopełnieniem tego przerażającego obrazu są fikcyjne szkolenia pilotów śmigłowców zarządzone w jednej z jednostek bo na te rzeczywiste nie ma pieniędzy.
3. Skoro tak wyglądają obszary, które Premier wymienił jako te w których jego rząd ma osiągnięcia to jak wyglądają te których nie wymienił. Można się tylko domyślać albo przeczytać w internecie bo w mediach elektronicznych o tym niewiele. Właśnie NIK opublikował raport o kolejkach do zabiegów operacyjnych i do lekarzy specjalistów. Najdłuższa 6 lat (słownie sześć) na operację stawu biodrowego, ale kilkunastomiesięczne to standard, podobnie jak kilkumiesieczne do lekarzy specjalistów. Dług publiczny przez 3 lata rządów Tuska zwiększył się o prawie 300mld zł a więc o blisko 100 mld USD, a kolejny rok 2011 wcale nie zapowiada się lepiej przybędzie go znowu przynajmniej 100 mld zł a więc kolejne 33 mld USD. Przyrost te odbywa się przy intensywnej wyprzedaży majątku narodowego wynoszącej przynajmniej 50 mld zł i wręcz grabieży dywidendy ze spółek Skarbu Państwa na około 20 mld zł. Dziesięcioletnie rządy Gierka i jego dług w wysokości około 25 mld USD to jak widać mały pikuś, przy tym co robi rząd Donalda Tuska.
Premier Tusk poleciał na urlop na urlop do Grecji. Może wcześniej chciał zobaczyć jak wygląda kraj doprowadzony prawie do bankructwa przez nieodpowiedzialne rządy. Oby miejsce tego urlopu nie był złą prognozą dla Polski.
=============
2010-09-21 21:41 | Realista
Sroce bym prędzej uwierzył.
Po wnikliwej analizie, komisyjnie ustaliliśmy wszem i wobec, że nie przejawiasz jednak oznak posiadania rozumu.
Przykro nam.
2010-09-21 21:37 | lelawy
,,prawda'' w oczy kole..mam więcej rozumu w małym palcu jak dyskutanci ,,po lini''
2010-09-21 21:27 | Realista
Miał dobre zanim skoczył akrobata na główkę z szafy.
2010-09-21 21:24 | bogdan.zalewski@rmf.fm
To, co Kaczyńscy zrobili dla Zamościa jest NICZYM w porównaniu z tym, co Komorowski z Ruskiej Budy i jego pieski ZROBILI w Ossowie.
Oto film o tej niezwykłej "ruskiej inwestycji" - nawet Gierek Breżniewowi takich mostków nie stawiał. Polecam gorąco - ten seans YOUTUBE'owy.
http://blogmedia24.pl/node/37114
Lelawy, idź Pan spać.
Miałeś Pan kiedyś dobre momenty, ale to dawno już było.
2010-09-21 21:21 | Realista
To na pewno wiesz lepiej ode mnie bo ja tu tylko mieszkam od urodzenia.
2010-09-21 21:20 | Realista
Ktoś inteligentny wiedziałby, że nie wszyscy mogą mieszkać w Warszawie.
Te ciuchlandy i zastój to odzwierciedlenie działalności nierządu dla wyrównywania szans dla regionów Polski.
2010-09-21 21:16 | lelawy
Ja tam ,,bywam'' od GIERKA...to wiem co zrobili
2010-09-21 21:12 | Realista
Wiesz co zrobili Kaczyńscy...?
Przez 2 lata wszystkim ludziom żyło się lepiej.
Zrealizowali to co TWOI 3 lata temu obiecali.
Teraz ta kolebka polskości i patriotyzmu dziaduje jak za komuny.
2010-09-21 21:12 | lelawy
Nie piję do Ciebie..widzę co rok..wielkie nic, coś teraz przy ryneczku drgnęło.
ps..ciuchlandy to wizytówka tego miasta.
2010-09-21 21:02 | Realista
To musisz tu być niemile widziany.
U nas takich się rozgniata jak robale.
2010-09-21 21:00 | lelawy
Bywam w Zamościu..
co dla tego miasta zrobili Kaczyńscy?..i nasz tygodnik.
Wielkie nic...średniowiecze.
2010-09-21 20:47 | Realista
Ja jestem z Zamościa i coś niecoś wiem na temat:
"Jak to możliwe, że nikomu nieznany, biedny chłopak z Biłgoraju w ciągu paru lat stał się jednym z najbogatszych ludzi w Polsce, co umożliwiło mu start w wielką politykę? Kim są ludzie, dzięki którym Janusz Palikot zrobił karierę?"
2010-09-21 20:42 | Realista
To mnie Bogdanie zastrzeliłeś !
Bo ja od tygodnia słyszę, że nagrań z "wieży" nie mamy i nie wiadomo kiedy mieć będziemy.
Zapomniałem jeszcze dodać, że raport MAK "będziemy" tłumaczyć 65 dni.
2010-09-21 20:20 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
do naszego prywatnego, "globowego" seminarium "dorzucam" dziś jeden ciekawy tytuł. Bogdanie, rozmawialiśmy niedawno o bloggerach i różnych rodzajach blogów.
Znalazłem dziś świetne, teoretyczne (a nawet: naukowe) uporządkowanie informacji o blogosferze w Polsce, w książce pod redakcją Wojciecha Muszyńskiego i Marka Sokołowskiego "Homo creator czy homo ludens? Twórcy - internauci - podrożnicy".
W rozdziale "HOMO NAUTA: żeglarze w przestrzeni medialnej" można znaleźć artykuł Marty Więckiewicz "Blogowanie jako nowa forma aktywności", gdzie poza statystykami, rozważaniami na temat słowa "blogosfera", jest ciekawa, erudycyjna część o blogowaniu jako "twórczej formie spędzania wolnego czasu".
Pojawia się tam też pojęcie NETOKRACJI, czyli wykorzystywania internetu przez osoby wpływowe (polityków, dziennikarzy, czy - po prostu - w nawiązaniu do tytułu wpisu: elity).
Autorka ma swoją stronę:
www.wieckiewicz.net/autor
Pozdrawiam,
M.
2010-09-21 18:54 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Realisto!
Warto zapoznać się z tym faktem w sprawie Smoleńska.
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-polacy-maja-nagrania-z-wiezy-lotniska-w-smolensku,nId,298560
A oto porcja codziennej "BIBUŁY" DO POCZYTANIA ;)
Dorota Kania w "Gazecie Polskiej" o pozerze w zerówkach.
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/39207
=============
SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA A JANUSZ PALIKOT
Podpisał „lojalkę” w stanie wojennym. Zobowiązał się do zachowania w tajemnicy swoich rozmów i kontaktów z SB. Opisał służbom specjalnym, z kim i dlaczego utrzymuje kontakty. Jeden z jego współpracowników był esbekiem, inny zaś ważnym działaczem PZPR, który wiele lat spędził w ZSRR. Te fakty dotyczą Janusza Palikota. Ten kontrowersyjny parlamentarzysta w swoich wypowiedziach chętnie posługuje się insynuacjami, półprawdami i kłamstwami. Kiedy zaś idzie o jego przeszłość, zachowuje wyjątkową powściągliwość, podając jedynie te fakty, które są dla niego wygodne. Sprawdziliśmy przeszłość Janusza Palikota i początki jego biznesowej kariery. Z ogólnodostępnych dokumentów wyłania się obraz zupełnie inny od tego, jaki Palikot sam przedstawia w mediach. Janusz Palikot bezpardonowo atakował śp. Janusza Kurtykę, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, który 10 kwietnia zginął w katastrofie smoleńskiej. We wrześniu 2008 r. Palikot w Radiu Zet, mówiąc o zasobach IPN, stwierdził: „Moim zdaniem trzeba spalić to esbeckie szambo”. Czy na opinię Palikota miała wpływ zawartość jego teczki znajdującej się w Instytucie Pamięci Narodowej? Nie wiadomo. Jedno jest pewne – wersje, które prezentuje w mediach na temat przebiegu wydarzeń ze stanu wojennego, różnią się od zawartości dokumentów na jego temat. (...) Przegrana skłoniła go jednak do zajęcia się polityką na poważnie. Odbył rozmowę z Donaldem Tuskiem i okazało się, że o sprawach najważniejszych myślą podobnie. Nie bez znaczenia był zapewne fakt, że obaj mają opozycyjne doświadczenia z czasów PRL. Palikot, choć o kilka lat młodszy, był w chwili wybuchu stanu wojennego zaangażowany w działalność opozycyjną. Aresztowany, trafił na krótko do zamojskiego więzienia. Z dumą podkreśla, że nie dał się złamać i niczego nie podpisał. Jednak tych, którzy wówczas podpisali, jest w stanie zrozumieć. – Nocne przesłuchania z lampą świecącą w oczy. W celi wybite okno, a na dworze siarczysty mróz. Trudno było wytrzymać – wspomina. Dlatego jest za lustracją, ale rozsądną i przeciw wrzucaniu wszystkich do jednego worka (...) – czytamy w artykule pt. Duży chłopiec w tygodniku „Polityka” z marca 2007 r. Tymczasem w książce pt. Płoną koty w Biłgoraju sytuację ze stanu wojennego Palikot przedstawia już nieco inaczej: „(...) W grudniu dostałem instrukcję, aby podpisać dokument o podporządkowaniu się prawu stanu wojennego i działać dalej. Tak też zrobiłem. W konsekwencji zostałem ponownie zatrzymany i aresztowany i trafiłem na komendę w Zamościu, gdzie brutalnie zmuszano mnie do podpisania deklaracji współpracy z SB, grożąc celą z wodą po kolana, nasyłając facetów – stare ubeckie metody – którzy mieli napędzić mi strachu. Nie będę ukrywał, bałem się, ale jednak niczego nie podpisałem; po prostu miałem szczęście, bo po czterech dniach SB przestało się mną interesować, po tym jak zmusiło do współpracy mojego kolegę. Bezpieka liczyła, że przy jego pomocy rozpracuje naszą siatkę. Uniknąłem więc hańby dzięki temu, że on się załamał. Jednak kolega przyznał mi się, że podpisał zobowiązanie do współpracy, ja zaś namówiłem go, by powiedział o tym również innym, i to go ocaliło – nikt go nie potępiał za słabość. Odzyskałem więc wolność wraz z innymi aresztowanymi (...)” – czytamy w Płoną koty w Biłgoraju. Jak było naprawdę? Według dokumentów zachowanych w IPN, Janusz Palikot 17 grudnia 1981 r. własnoręcznie napisał tzw. lojalkę, o której wspomina w swojej książce. W dokumencie zatytułowanym „Oświadczenie” czytamy: „Ja niżej podpisany Palikot Janusz oświadczam, że w okresie stanu wojny nie będę podejmował działań sprzecznych z postanowieniami dekretu o stanie wojennym. Stwierdzam, że dotychczas nie spotkałem się z ulotkami o wrogiej treści i których nie posiadam”. Podpisano: „Janusz Palikot”. Z archiwów wynika, że nie był to jednak jedyny dokument popisany przez niego dla SB. Obecny polityk Platformy Obywatelskiej nigdzie nie wspomina o zobowiązaniu, które według dokumentów znajdujących się w IPN, podpisał w styczniu 1982 r.: „Zobowiązanie. Ja niżej podpisany Janusz Palikot zobowiązuję się do zachowania w ścisłej tajemnicy treści prowadzonych rozmów oraz utrzymywanych kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Palikot Janusz”. W katalogach zamieszczonych na stronie internetowej IPN znajduje się informacja na temat Janusza Palikota. Czytamy w niej m.in.: „14 grudnia 1981 roku został zarejestrowany jako osoba rozpracowywana w ramach SOR kryptonim »Apel« (nr rej 61 27) w związku z podejrzeniem o drukowanie i kolportaż ulotek na terenie miasta Biłgoraj. Sprawę zakończono przeprowadzeniem rozmowy profilaktyczno-ostrzegawczej i w dniu 16.01 1984 zdjęto z ewidencji. Materiały złożono w archiwum wydziału C WUSW w Zamościu pod nr 918/II i zmikrofilmowano, zniszczono w dniu 30.10.1989 r.”. Dużo więcej można dowiedzieć się z zachowanych dokumentów, które znajdują się w teczce Janusza Palikota. Są tam nie tylko przytoczone powyżej oświadczenie i zobowiązanie, ale także własnoręcznie napisany przez niego tuż po wprowadzeniu stanu wojennego kilkustronicowy dokument. Jak to możliwe, że nikomu nieznany, biedny chłopak z Biłgoraju w ciągu paru lat stał się jednym z najbogatszych ludzi w Polsce, co umożliwiło mu start w wielką politykę? Kim są ludzie, dzięki którym Janusz Palikot zrobił karierę?
Dorota Kania
Całość artykułu w jutrzejszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"
=============
2010-09-21 17:59 | Realista
Po opublikowaniu raportu MAK Polska będzie miała 60 dni na zgłoszenie swoich wniosków.
Po 61 dniach od opublikowania raportu otrzymamy od przyjaciół wyniki sekcji zwłok.
Po 62 dniach otrzymamy czarne skrzynki.
Po 63 dniach otrzymamy szczątki tutka.
Chociaż tak naprawdę myślę, że jestem zbyt wielkim optymistą.
2010-09-21 17:09 | wykluczony
No i kak tak bydzies godała bydzies prawdziwom górolkom hej!
a nie jakomś drewaniom lalom z łobrazka hej!
2010-09-21 13:38 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Witaj Claro, dzięki za pozdrowienia! Odwzajemniam się: dużo radości:)
Dzień dobry, Basiu: w Góralach nadzieja ;)
Jestem wielkim zwolennikiem stylu góralskiego ... nie tylko w
architekturze.
Basiu, dzięki za link do pisma.
http://www.poloniachristiana.pl/edytorial,17,0,475,1,PCH,numer.html
Zwróciłem uwagę na tekst Grzegorza Brauna:
http://www.poloniachristiana.pl/tresc,17,0,490,1,PCH,numer.html
Grzegorz Braun
Klasycy antypolonizmu
Niedawne obchody 600-lecia wiktorii grunwaldzkiej niech będą pretekstem do przypomnienia innej wojny wówczas podjętej i bodaj do dziś toczonej – nie orężem, a słowem: wojny propagandowej o zniszczenie dobrego imienia Polski, o podkopanie zewnętrznej reputacji i wewnętrznego morale Polaków.
A istotnie wojna ta na dobre zaczęła się wkrótce po Grunwaldzie. Skoro nie dało się polskiego króla pokonać w polu, trzeba go było przynajmniej obsmarować, zdyskredytować wobec „europejskiej opinii publicznej”. Nowocześni także i w tym względzie Krzyżacy – mając pustki w skarbcu po Wielkiej Wojnie roku 1410 i nie mogąc chwilowo inwestować w zaciężnych osiłków – zdecydowali zainwestować w jednego wybitnego intelektualistę. Ich oczekiwania spełnił mistrz teologii, dominikanin z Krakowa (sic!), Jan Falkenberg. Krzyżacy zamówili u niego wypracowanie stosownej argumentacji, a on zrealizował zlecenie w dwóch uczonych traktatach. Pierwszy, gotowy już w 1412 r., nie został jednak puszczony w obieg – zleceniodawcy uznali, że jest zbyt trudny w lekturze, zbyt erudycyjny, nie spełni więc zamierzonego celu propagandowego. Dopiero druga, bardziej popularna wersja została szerzej rozkolportowana w Konstancji w 1414 r., gdzie podobno trafiła do przekonania niejednemu z ojców soborowych. W swym traktacie Falkenberg opisywał Władysława Jagiełłę jako kryptopoganina i rekomendował, ni mniej ni więcej, eksterminację wszystkich poddanych polskiego króla, jako fałszywych chrześcijan. Ta prekursorska koncepcja „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej” – przez doszczętną anihilację, dla dobra, a jakże, całej Europy – szczęśliwie nie trafiła jeszcze wtedy na swój czas. Pozostają wszakże Krzyżacy pionierami „czarnego pi-aru”, a wielebny o. Falkenberg OP – którego troska o dobro Kościoła wydaje się notabene całkiem szczera – pozostaje prototypem „pożytecznego idioty”, który z pryncypialnych pobudek dorabia teorię do ludobójstwa.
Działający dwa i pół stulecia później Jan Amos Komeński nie będąc pierwszym z kolei, jest jednak zdecydowanie najpierwszym co do rangi pośród klasyków antypolonizmu. Przypomnijmy: Komeniusz – siedemnastowieczny myśliciel, prekursor pedagogiki, jeden z czołowych przywódców protestanckich, patron „postępowych intelektualistów” – do dziś szerzy się jego świecki kult (patrz: europejski program edukacji młodzieży „Commenius”), a w Czechach, skąd pochodził, uznaje się go za „ojca narodu” (patrz: wizerunek na banknocie 200-koronowym). Jako „senior generalny” tzw. braci czeskich w czasie wojny trzydziestoletniej, znalazłszy schronienie w wielkopolskim Lesznie – zrewanżował się wkrótce rozległą aktywnością na rzecz rozbioru Polski (nawiązywał nici spisku w obozie protestanckim – m.in. między szwedzkim Karolem Gustawem a siedmiogrodzkim Jerzym Rakoczym) i propagandą wymierzoną w katolicką Rzeczpospolitą (rozgłoszona na Zachodzie utrata cennego księgozbioru – w wyniku pacyfikacji Leszna w odwet za sprzyjanie Szwedom). Nic dziwnego – na ogarniającą kontynent wojnę z Kościołem rzymskim, której jednym z frontów był „potop” w Polsce, patrzył Komeniusz z nadzieją, jako na upragnioną uwerturę straszliwego dzieła zreformowania świata („terribile opus reformationis mundi”). Zniszczenie katolickiej Polski byłoby dlań ze wszech miar pożądanym, jak to dosadnie wyraził jeden z konfratrów Komeniusza, wyrwaniem jednego rogu papieżowi. Ale to są sformułowania z poufnej korespondencji – bo na użytek publiczny „reformatorzy świata” wypracowali język nieco mniej otwarcie artykułujący ich rzeczywiste cele i aspiracje.
=============
Kupię sobie pismo.
=============
W odpowiedzi na PYTAJNIK:
2010-09-21 11:09 | ?
dlaczego siedzi pan w studiu w czapce?
Noszę czapkę z daszkiem, żeby lepiej widzieć.
Żeby Słońce Peru nie oślepiało mnie - jak wielu tutejszych trolli.
Oto kolejny CIEŃ rzucany przez JAŚNIE OŚWIECONEGO i jego pomagierów.
Jak zwykle polecam lekturę Aleksandra Ściosa:
=============
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/09/tu-mowi-moskwa_20.html
TU MÓWI MOSKWA
„Opozycję należy bić pałką po łbie, a swoje poglądy może wyrażać za rogiem publicznej toalety” – ta „złota myśl” płk Władimira Putina, wypowiedziana w związku z niedawnymi manifestacjami opozycji na Placu Triumfalnym w Moskwie musiała szczególnie ucieszyć ludzi z grupy rządzącej.
To przecież rozwiązania rosyjskie są od 3 lat wzorem dla środowisk esbeckich, decydujących o kształcie ustaw w sferze bezpieczeństwa. Na nich wzorowano ustawę o zarządzaniu kryzysowym i podpisaną niedawno przez Bronisława K. ustawę o ochronie informacji niejawnych. W tym samym czasie w putinowskiej Rosji wydawano kolejne akty prawne w ramach rządowego „programu bezpieczeństwa antykryzysowego” i „publicznej kampanii przeciwko terroryzmowi”. Wszystkie łączył jeden, wspólny mianownik – prowadziły do zwiększania (i tak niebotycznych) uprawnień służb specjalnych, a tym samym do rozbudowy systemu kontroli nad społeczeństwem. O tym, że przewyższa on nawet uprawnienia służb sowieckich mówiło wielu działaczy opozycji. Niedawne aresztowania w tych kręgach, wzywania na „rozmowy prewencyjne” czy akcje odwetowe wobec niezależnych mediów są widocznym efektem zaostrzenia putinowskiego kursu wobec opozycji antyrządowej. Nie powinno zatem dziwić, gdy członkowie grupy rządzącej będą naśladować płk.Putina również w sposobach walki z opozycją. Jest to (prócz rozwiązań legislacyjnych) szczególnie widoczne w zakresie retoryki związanej z katastrofą smoleńską i szerzeniem rosyjskich dezinformacji. Już przed kilkoma tygodniami Tadeusz Mazowiecki (będący dla tego środowiska największym autorytetem) orzekł: „ Jeżeli dziś podważa się wszystko, sieje się nieufność wobec instytucji takich jak rząd, prokuratura, sądy w tak dramatycznej sprawie, jaką jest dochodzenie przyczyn katastrofy smoleńskiej, jeżeli wykracza się poza granice Polski i sieje nieufność także na zewnątrz, to już nie mamy do czynienia z opozycją demokratyczną, która patrzy władzy na ręce. Takie postępowanie w I Rzeczypospolitej nazywano rokoszem.” Generalną zasadę dotyczącą interpretacji żądań opozycji sformułował już 13 kwietnia "Moskowskij Komsomolec" gdy zawyrokował, że "jest już pewne, iż śmierć Kaczyńskiego zostanie wykorzystana do celów politycznych". Gazeta powoływała się w tym kontekście na wywiad posła PiS Artura Górskiego dla "Naszego Dziennika", w którym oskarżał Rosję o mataczenie. Natomiast w publikacji "Komsomolskiej Prawdy" z 22 kwietnia br. pojawiła się intrygująca wypowiedź Siergieja Markowa deputowanego do Dumy Państwowej, który wyraził obawę, że „katastrofa pod Smoleńskiem i tragedia katyńska będą wykorzystane w kampanii wyborczej, co po raz kolejny nastroi zwykłych Polaków przeciwko Rosji i ochłodzi dwustronne relacje”.
Już w kilka dni później w wypowiedziach ludzi Platformy pojawiły się zarzuty, jakoby prezes PiS chciał wykorzystywać śmierć brata w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego. Również ówczesny kandydat Bronisław K. nie omieszkał podzielić się uwagą, że "druga strona, prowadząc kampanię, umiejętnie zagospodarowuje nastrój żałoby. Trzeba bardzo uważać, żeby nie tworzyć wrażenia nadużycia nastroju żałobnego” – wyznał na początku maja br. Wielokrotnie zwracałem uwagę na kopiowanie przez polskojęzyczne media wszelkich dezinformacji i rosyjskich kłamstw na temat katastrofy – począwszy od „czterokrotnego lądowania” i „nacisków prezydenta”, po najnowsze wypowiedzi tzw. niezależnych ekspertów (zwykle związanych z byłymi WSI) dotyczące słów prezesa PiS-u, iż Tu-154 to w istocie „przerobiony bombowiec”, który nie powinien ulec całkowitemu rozbiciu. Tę kwestię objaśniła natychmiast moskiewska "Wriemia Nowostiej" w publikacji zatytułowanej "Prezydencki "bombowiec"., pisząc o wypowiedzi Kaczyńskiego: "Powołując się na jakichś "ekspertów" brat zabitego prezydenta twierdzi, że przy upadku w lesie lub bagnie takiego samolotu, jak przerobiony z bombowca prezydencki Tu-154M, "połowa ludzi powinna była przeżyć". Gazeta zatem wskazuje na „prawidłową interpretację”:
"W latach 50. na bazie bombowca Tu-16 rzeczywiście skonstruowano pierwszy radziecki odrzutowy samolot pasażerski Tu-104. Jednak jego następca - Tu-154 - był projektowany w drugiej połowie lat 60. wyłącznie z myślą o przewozie pasażerów. Wojskowego brata ta maszyna nie miała" - podkreśla "Wriemia Nowostiej". Nie przypadkiem, te same tezy natychmiast powtórzyli polscy „niezależni eksperci”. Gdyby ktoś poszukiwał źródeł inspiracji dla niedawnych wystąpień Sikorskiego, Grasia czy Schetyny, komentujących słowa Jarosława Kaczyńskiego powinien również sięgnąć po niezawodną prasę rosyjską, w której publikacjach znajdzie identyczne w tonie (a czasem i treści) słowa. Wobec takiej wspólnoty myśli, można jedynie gratulować wyżej wymienionym uważnej lektury moskiewskich gazet. Nim którykolwiek z nich „zajął stanowisko”, ważkie wskazówki napłynęły z Moskwy. Wspomniany już dziennik "Wriemia Nowostiej" 8 września br. tak skomentował wystąpienie Kaczyńskiego: "Opozycja upolitycznia tragedię pod Smoleńskiem. [...] Za rozważaniami lidera PiS na temat przyczyn katastrofy kryją się polityczne pobudki i emocje".
Nie trzeba dodawać, że autorem takich słów mógł być każdy z polityków PO. Rosyjska gazeta podkreśliła też, że „przywódca PiS widzi przyczyny tragedii w rosyjskim bałaganie lub świadomym wprowadzeniu polskich pilotów w błąd.” Troskę dziennika wywołały działania zespołu parlamentarnego PiS , w związku z czym wyrażono zdziwienie, że zespół chce "przedstawić swoją interpretację wydarzeń, które nastąpiły po smoleńskiej katastrofie. Wszak komisja Macierewicza została powołana do zbadania przyczyn, a nie następstw tragedii" – frasuje się "Wriemia Nowostiej".
Dwa dni później,10 września Radosław Sikorski odnosząc się do apelu Jarosława Kaczyńskiego, by politycy PO zeszli ze sceny politycznej zakomunikował, że „prezes PiS już zdecydował kto jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską, choć prokuratura i komisja nie zakończyły pracy”. Powiedział to ten sam Sikorski, który 3 maja br. w wywiadzie dla telewizji CNN definitywnie przesądził o przyczynach katastrofy, gdy w programie "Situation Room" Wolfa Blitzera na pytanie: czy już wiadomo co było przyczyną tragedii – odpowiedział: "Moim zdaniem była to kombinacja nadzwyczaj złej pogody, dość prymitywnego lotniska oraz błędu pilota. Jestem przekonany, że wspólna polsko-rosyjska komisja dotrze do prawdy" – perorował wówczas szef polskiego MSZ. Sugestie, jakoby zdarzenie mogło być wynikiem celowego działania, Sikorski stanowczo odrzucił. "Zawsze pojawiają się teorie spiskowe jednak tym razem nie są one poważne. Nie ma na to najmniejszego dowodu" – zaznaczył. Identyczną wiarę wykazał Paweł Graś, gdy pytany wczoraj o zarzuty prezesa PiS-u oznajmił: „My będziemy spokojnie czekać na pracę instytucji, które zajmują się badaniem katastrofy, prokuratury i komisji. Niech te instytucje wskażą, stwierdzą ewentualnych winnych i odpowiedzialnych”.
Graś posunął się jednak o krok dalej. Pytany o to, czy brak reakcji na oskarżenia jeszcze bardziej nie sprowokuje Kaczyńskiego do ataków na rząd i prezydenta, rzecznik powiedział, że za takim zachowaniem prezesa może kryć się strach przed ustaleniami śledczych ws. katastrofy. – „Należy zastanowić się, czemu prezes PiS tak bardzo stara się wpoić nam swoją wersję wydarzeń. To może być strach przed ustaleniami prokuratury dotyczącymi katastrofy 10 kwietnia. Być może nie będą dla niego wygodne” – dywagował Graś. Zapewne Paweł Graś posiada informacje na temat ostatecznych ustaleń prokuratury wojskowej, które mają okazać się niekorzystne dla prezesa PiS. Ta „tajna wiedza” funkcjonuje wszakże od 10 kwietnia – czyli od momentu, gdy rozpoczęto kampanię dezinformacji forsując tezę o winie pilotów i naciskach ze strony Prezydenta Kaczyńskiego. I w tym wypadku można wskazać bliskie Grasiowi źródła inspiracji. Tuż po ujawnieniu przez Rosjan rzekomych zapisów rozmów z kokpitu Tu-154 wypowiedział się były szef Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Marek Dukaczewski, nawołując do „sprawdzenia dokładnie działania niektórych osób na pokładzie”. Generała WSI zainteresowała szczególnie rozmowa telefoniczna braci Kaczyńskich. Dukaczewski dopytywał: – „kiedy ta rozmowa była - czy przed informacją, że jest problem z lądowaniem, czy po? Interesuje mnie, czy prezydent poinformowany o tym, że jest problem, i zapytany, gdzie ma samolot lądować, konsultował z kimś swoją decyzję?”
Nie mam wątpliwości, że prokuratura wojskowa zna już odpowiedź na pytanie pana generała, zatem każda wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego przybliża nas do chwili, gdy końcowe ustalenia śledztwa okażą się „niewygodne” dla polityka PiS- u. Gdy inny członek grupy rządzącej Grzegorz Schetyna deklaruje, -„Zrobimy wszystko, żeby przerwać tę eskalację nienawiści” – nie można mu nie wierzyć. Instrukcja płk Putina - „opozycję należy bić pałką po łbie” - jest zbyt sugestywna, by z niej nie skorzystać.
============
2010-09-21 13:23 | Clara
Pozdrawiaaam :)
Czytelników bloga
Bogdan dzięki bardzo :)
2010-09-21 12:18 | pp3-Basia
wykluczony:)chcesz coś z góralska?
No to ode mnie:
Hej na hali,na ubocu
topił baca bace w mocu.
Cy go topił ,cy nie topił,
ale mocno go pokropił.
To rodzaj góralskiej literackiej przenośni,ode mnie dla Ciebie:)
Co robic aby Polska była lepsza?
Budzic swiadomośc Polaków.Tylko tyle i aż tyle.
Droga niełatwa-kamienista i wyboista.
Jezeli wartości chrzescijańskie zostaną zatracone,wtedy czeka
nas zguba.Prosciej nie mogę Ci tego wytłumaczyc.
2010-09-21 11:44 | wykluczony
Byłabyś wiarygodniejsza gdybyś chociaż raz powiedziała coś własnymi słowami a nie słowami Bogdana, Pana Boga albo Świętego Jana.Może coś tak z góralska hej ! Co robisz aby ta Polska była lepsza ? Kosisz ogródek ? No to hej!
Błażej fakt - tu jest tylko popieranie chamstwa w imię Boga i Polski.OBŁUDA !
2010-09-21 11:33 | pp3-Basia
Dzień dobry Bogdanie i Wszyscy,którym leży na sercu dobro Polski,
czyli godziwe życie naszych dzieci.
Powstrzymałam się od skomentowania pewnej prowokacji,ponieważ oddala
nas od meritum dyskusji.Na pewno każdy nas jest zdolny
do czynienia zła,stąd koniecznośc dokonywania właściwych wyborów.
Bogdanie,mam już ostatni numer'POLONIA CHRISTIANA'.
Dla tych,którzy są zainteresowani-wersja skrócona,oraz sposobnośc do wędrówki po bardzo interesującym archiwum.
http://www.poloniachristiana.pl/edytorial,17,0,475,1,PCH,numer.html
Bardzo przejrzystą charakterystykę postaci W.Pawlaka
umieścił Marian Zacharski w książce 'Rosyjska Ruletka'
(str.94-98),zerkam do tej książki od czasu do czasu,
ponieważ pozwala zrozumiec mechanizmy rządzące polską polityką-
zarówno wewnętrzną,jak i zagraniczną.
Teraz wracam do koszenia ogrodu,juz może ostatni raz tego roku...
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2010-09-21 11:09 | ?
dlaczego siedzi pan w studiu w czapce?
2010-09-21 11:08 | Błażej
Heh, to było do przewidzenia, że Bogdan się nie odniesie do chamstwa Marka. Bogdan widzi tylko to, co chce widzieć.
2010-09-21 10:19 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Panie Marku! (Oraz Czytelnicy, którym leży na sercu los naszego kraju. Reszta może sobie myśleć co tam sobie chce. To dla mnie "Stracona Kohorta".)
W sieci można odnaleźć sporo na temat "korzeni" Waldemara Pawlaka.
Od czasu "lewego czerwcowego" tego pana postrzegam w sojuszu z Tuskiem.
To są - jestem przekonany- wykonawcy poruczeń swoich sponsorów i mentorów.
O samym Pawlaku ciekawie przed trzema laty pisał jeden z blogerów:
http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/41442,znajomi-pana-waldemara
=============
Znajomi pana Waldemara
Waldemar Pawlak ma zostać wicepremierem, a dziennikarze skąpią nam o nim informacji. W sumie mało wiemy o Pawkaku i jego znajomych, a szkoda.
Na przykład - chyba mało kto wie, że Pawlak należy do pionierów naszej gospodarki rynkowej i, zarazem, komputeryzacji! Jak to? – zapytacie. Już wyjaśniam... Otóż, w roku 1984 pojawiła się pierwsza spółka nomenklaturowa. Nazywała się „Agrotechnika” a zorganizowali ją aktywiści Związku Młodzieży Wiejskiej oraz specjaliści z Wojskowej Akademii Technicznej (tej samej WAT, którą tak mocno umiłowali sobie panowie z WSI – jak wynika z raportu likwidacyjnego WSI)„Agrotechnika” korzystając z kredytu Banku Światowego przeznaczonego na modernizację sektora rolniczego zajmowała się sprowadzaniem do Polski sprzętu komputerowego, także objętego embargiem – państwa zachodnie nie miały bowiem ochoty udostępniać krajom bloku wschodniego produktów zaawansowanej technologii, zwłaszcza, że mogły być one wykorzystane przez wojsko, czy służby specjalne. I pozyskiwaniem takiego – między innymi – sprzętu zajmowała się właśnie „Agrotechnika”. Zresztą – nie tylko na potrzeby krajowe. Sprzęt szedł też na wschód – do Związku Sowieckiego i faktycznie – ponoć – wykorzystywano go tam do komputeryzacji spec-służb. Nie trzeba być znawcą stosunków panujących w krajach realnego socjalizmu, by domniemywać, że przedsięwzięcia w rodzaju „Agrotechniki” musiały być wzdłuż i wszerz obsadzone przez funkcjonariuszy i agentów, najprawdopodobniej, „wojskówki”. Nas interesuje to wszystko o tyle, że w „Agrotechnice” działał Waldemar Pawlak (1). Co może nie znaczyć nic, ale może też znaczyć bardzo wiele... Było jak było, tak czy owak introwertyczny Pawlak zrobił później błyskotliwą i błyskawiczną karierę – w 1985 wstępuje do ZSL, w 1989 zostaje posłem, w 1991 jest już prezesem NKW PSL, w 1992 – w wieku 33 lat – dostaje misję tworzenia rządu... I to po „nocy teczek”, w momencie największego kryzysu III RP! Z tworzeniem rządu nie poszło Pawlakowi najlepiej, czy jednak „33 dni Pawlaka” to faktycznie była klęska? Jak ujęła to w „Rz” pani Subotić dla Wałęsy Pawlak był „narzędziem do czyszczenia archiwów i służb specjalnych z ludzi Olszewskiego” i „swoje zadanie wykonał” (2). Więc – w sumie – sukces...
Ale miało być o znajomych pana Waldemara... Magdalena Subotić, kreśląc portret Pawlaka, wspomina i o tym, że w 2002 roku pan Waldemar został prezesem Warszawskiej Giełdy Towarowej. Głównym udziałowcem giełdy był Zbigniew Komorowski, polityk PSL, znajomy Pawlaka, szef firmy „Bakoma”, której współzałożycielem był nie kto inny tylko Edward Mazur. Związki Mazura z PSL wydają się zresztą bliższe. Gdy Pawlak, po wyborach w 1993 roku, został premierem Mazur miał być doradcą PSL, do czego Pawlak się nie przyznaje, choć znajomości z Mazurem się nie wypiera. Sam Mazur zapytany przez dziennikarzy „Rz” o kontakty z „ludźmi SLD, PSL i służb specjalnych” odparł: „Bo kiedy przyjeżdżałem do Polski w latach 70-tych i 80-tych, tylko z nimi można było robić interesy”(3). Mazur – emigrant od 1962 roku – faktycznie zaczął pojawiać się w PRL w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nawiązał wtedy kontakty z Ministerstwem Handlu Zagranicznego i centralami pośredniczącymi w eksporcie. „To były gniazda bezpieki” – pisali w „Rz”, sam Mazur przyznał zresztą, że „trafił w orbitę służb specjalnych” (nawiasem mówiąc, "prowadzić" miał go wówczas płk. Ryszard Bieszyński). Mazur bywał i nawiązywał kontakty, a to potrafił jak mało kto. W latach 80-tych przemieszkiwał sobie w stolicy, w słynnej "zatoce czerwonych świń", po sąsiedzku zaś mieszkał nie kto inny, tylko pan Ałganow, oficer KGB, później, począwszy od lat 90-tych XX wieku, funkcjonariusz rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR). Jak pisano w "Gazecie Polskiej" u Mazura i Ałganowa bywała wówczas "śmietanka lewicy", Mazur doradzał zresztą ponoć samemu premierowi Rakowskiemu. Zważywszy na to wszystko, nie dziwi, że lista znajomych Mazura jest imponująca. Znał, między innymi panów Kunę i Żagla, którzy tak efektownie zaistnieli w związku z aferą "Orlenu" (dodajmy, że panowie Kuna i Żagiel znali pana Ałganowa - zatrudniali go w swojej firmie "Polmarck", pośredniczyli też w organizowaniu głośnego spotkania Ałganowa z Kulczykiem). Mazur, Kuna i Żagiel czynni byli przy aferze FOZZ, ale czy kogoś to zaskakuje?. Z kasy FOZZ wyciekło ponoć - przy pomocy tej trójki - 18 milionów dolarów, pieniądze rozpłynęły się przy okazji fikcyjnego kupna pewnej spółki belgijskiej (4). Ale prócz takich interesów u schyłku PRL i na początku III RP Mazur robił i inne interesy – między innymi właśnie z panem Komorowskim. Zapytany o to, skąd wzięła się „Bakoma” Mazur odpowiedział (pisownia oryginalna): „Bakoma wzięła się, kiedy w Polsce zaszły zmiany. Został mnie przedstawiony Pan Komorowski, jako prywatny inicjator z dobrą reputacją (ciekawe, co znaczyła w 1989 „dobra reputacja” – tad), który dużo mógł. Tak więc Centrala Handlu Zagranicznego powiedziała, bo w danych warunkach, to było w 1989 roku, tylko przez Centralę Handlu Zagranicznego można było działać. Ja zdecydowałem się aby stworzyć z Panem Komorowskim firmę. Nazwaliśmy ją Bakoma pochodzącą od naszych nazwisk” (5)
Magdalena Subotić pisze w „Rz” o „Bakomie”, nie wspomina jednak o innym, może ciekawszym, wspólnym przedsięwzięciu panów Mazura i Komorowskiego - o firmie „Abexim”. „Abexim” był polskim przedstawicielstwem rosyjskiej firmy „Avtoexport” zajmującej się sprzedażą samochodów i maszyn drogowych. Do Mazura należała jedna czwarta udziałów firmy, jedną czwartą miała „Bakoma-bis”, a większość trzymał w kieszeni „Avtoexport”. Najciekawsze jest to, że „Abexim” znalazł sobie siedzibę na terenie „eksterytorialnej działki rosyjskiej” przy ulicy Połczyńskiej w Warszawie. Według „Gazety Polskiej” środki jakie Rosjanie czerpali z działalności gospodarczej prowadzonej na „terenach eksterytorialnych” przeznaczano na cele operacyjne rosyjskich spec-służb. Ta okoliczność przyciągnąć miała uwagę kontrwywiadu UOP, który skaptował Mazura na swojego współpracownika. W UOP Mazura prowadzić miała ta sama komórka, która zajmowała się „Abeximem” (6). O „Abeximie” zrobiło się głośno przy okazji publikacji raportu z likwidacji WSI – okazało się wówczas, że WSI serwisowała samochody właśnie w tej firmie (7)...
No cóż - interesujących znajomych ma pan Waldemar... Ciekawe czy doczekamy się w końcu polityków, wokół których nie będą orbitować jakieś dziwne figury. Nie doczekamy się! – powiecie – wokół polityków zawsze takie figury orbitują! Zgoda, ale czy nie czas najwyższy – 18 lat po 1989 roku – by nie były to figury kojarzone z PRL-owskimi służbami specjalnymi a do tego z Rosją w tle?
1) Informacje o „Agrotechnice” podaję za: Jadwiga Staniszkis, Postkomunizm, s.193
2) Magdalena Subotić, Lekcje zostały odrobione, Rz. 27/28.10.2007
3) Anna Marszałek, Piotr Gillert, Podwójne życie polonijnego biznesmena, Rz. 26.10.2006
4) Leszek Misiak, Układ wiedeński, Gazeta Polska 702.
5) Sławomir Sobczak, Express – tygodnik polonijny. Internet)
6) Katarzyna Hejke, Tomasz Sakiewicz, Sowieckie interesy Mazura, GP 659
Piotr Lisiewicz, Stłuczone akwarium, GP 709
=============
Znajomi pana Waldemara - część druga
Odruchy wiele o nas mówią. Powiedzmy, że zapraszamy kogoś do domu, a gość -natychmiast po wejściu - sunie jak rekin w stronę barku... Widząc coś podobnego, bez wątpienia posądzilibyśmy gościa o jakąś namiętność do alkoholu. A co powiedzieć możemy o politykach obserwując magiczny moment wymiany władzy? Bez wątpienia i oni pokazują wtedy co jest dla nich najważniejsze. Pierwszą, błyskawiczną wprost decyzją rządu Tuska była zaś dymisja Macierewicza (tu ich boli – chciałoby się powiedzieć...). Tak więc demon Macierewicz został odsunięty, a typy na „nową” obsadę służb specjalnych przedstawiają się nadzwyczaj interesująco. Oto „Newsweek” doniósł, że szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego ma zostać generał Maciej Hunia. „Nominacja dla generała Hunii może budzić zaskoczenie bowiem ostatnio był kojarzony ze środowiskiem oficerów sympatyzujących z SLD” – komentował rzecz Grzegorz Indulski (1). Na szefa ABW zaś typowany jest zaś Krzysztof Bondaryk, jak pisali w „Naszym Dzienniku” Bondaryk „dwukrotnie został usunięty z pracy w atmosferze „przecieków” i szukania „kwitów” na niewygodnych polityków” (2). Ale na prawdziwą gwiazdę w tym towarzystwie wygląda kandydat na zastępcę szefa ABW – lansowany przez PSL. W czwartek - 14.11.2007 -"Dziennik" przyniósł wiadomość, że zastępcą szefa ABW zostanie prawdopodobnie niejaki Zdzisław Skorża (3).
Zdzisław Skorża to kolega Waldemara Pawlaka od czasów studenckich, a także były funkcjonariusz SB – tego mogliśmy się dowiedzieć z „Dziennika”. Nie mogliśmy się za to dowiedzieć, że Skorża to znajomy Edwarda Mazura. Skąd panowie się znają? Otóż, w III RP Mazur – poza wszystkimi innymi obszarami aktywności – był też konsultantem kontrwywiadu UOP (ze służbami współpracował jeszcze w PRL - ale to wszyscy wiedzą...) Jak donosiła "Rz" (nawiasem mówiąc - piórem pani Anny Marszałek) do kontrwywiadu Mazura skaptować miał Józef Sasin. Sasin to ciekawa postać, ale dziś zajmiemy się nim krótko: w PRL Sasin był generałem SB (w latach 80-tych szef V Departamentu MSW zajmującego się gospodarką), w III RP dano mu szansę służenia Wolnej Ojczyźnie... Sasin, jako się rzekło miał werbować Mazura, ale się do tego nie przyznaje. Utrzymuje, że "w sprawie uczestniczył były oficer SB Zdzisław Skorża, w latach 90 wiceszef UOP" (4). Znajomość Mazura ze Skorżą potwierdza Ryszard Bieszyński, który mówił „Trybunie”: „Bardzo dobrym znajomym Mazura był płk Zdzisław Skorża, wiceszef UOP z nadania PSL. Od jednego z moich rozmówców usłyszałem, że Skorża poznał Mazura przez generała Jasika, słynnego z udziału w największej prowokacji służb specjalnych wymierzonej w premiera rządu RP. Skąd Mazur znał tego asa? Jakąś odpowiedź dał na to przeciek do „ŻW”, ujawniający jego powiązania ze służbami PRL, ale także RP” (5). Dodajmy, że Ryszard Bieszyński jest – oczywiście – byłym funkcjonariuszem SB, który w III RP zrobił karierę w UOP. A pan Jasik? Tak – zgadliście. To były funkcjonariusz PRL-owskich spec-służb (wiceszef wywiadu cywilnego), którego fachowość doceniono w III RP (został szefem wywiadu UOP). Ale wracajmy do naszej opowieści...
Gdy pojawia się Edward Mazur – zwykle pojawia się też temat: „zamach na Papałę” Tak będzie i tym razem. Przypomnijmy: podejrzewany o udział w organizowaniu zamachu na generała Mazur zostaje zatrzymany przez CBŚ 27 lutego 2002 roku. Dwa dni potem był już wolny niczym ptak i uleciał z kraju, ale nim uleciał – wpadł na pewną imprezę. Była to impreza urządzana – z okazji imienin – przez generała Romana Kurnika. Kurnik to też ciekawa figura. Z Służbą Bezpieczeństwa związał się w 1976 roku. Katalizatorem jego kariery miało być małżeństwo z córką szefa ZOMO - w latach 80-tych awansował na szefa kadr SB. Czy niepodległa Rzeczpospolita mogła zrezygnować z takiego fachowca? Oczywiście - nie. W III RP Kurnik zrobił więc błyskotliwą karierę w policji (poza okresem rządów Olszewskiego i Buzka). Pracował w Komendzie Głównej, w latach 1997 - 1998 był zaś zastępcą Komendanta Głównego, czyli - zastępcą Papały, któremu sam pomagał w awansie. Jeśli wierzyć Antoniemu Lenkiewiczowi, autorowi cyklu "Typy i typki postkomunizmu" karierę okołoresortową zawdzięczają Kurnikowi także takie postacie jak Krzysztof Janik czy Zbigniew Sobotka (6). Tak czy owak, gdy szefem MSWiA został Krzysztof Janik, Kurnik trafił do jego gabinetu politycznego. Odszedł - po wybuchu "afery starachowickiej". Jak pamiętamy w aferze szło o to, że niejaki Andrzej Jagiełło, poseł SLD telefonicznie uprzedził kolegów ze Starachowic o ich planowanym aresztowaniu. Koledzy, miejscowi radni, mieli być zatrzymani za współpracę z lokalną grupą przestępczą. No cóż - takie to były czasy. Politycy SLD wchodzili w przyjaźnie z różnymi podejrzanymi typami niemal jawnie. W latach 1996-1997 gangsterzy bywali w ośrodku rządowym w Łańsku, w 2000 roku funkcjonariusze CBŚ obfotografowali mafiozów zabawiających się na strzelnicy razem z szychami Sojuszu (7)... . Ale - wracajmy do Starachowic. Jagiełło, ostrzegając kolegów powoływał się na informacje uzyskane od Zbigniewa Sobotki - wtedy wiceministra MSW. Sobotce o akcji powiedzieć miał generał Antoni Kowalczyk, a za promotora kariery Kowalczyka uchodził Kurnik (8).
Ale to wszystko zdarzyło się później – póki co jesteśmy w roku 2002 na imieninowej imprezę generała Kurnika, na której pojawił się Edward Mazur. Otóż, imprezę ta współorganizować miał nie kto inny tylko – pan Skorża(9). Skąd Skorża znał Maura – już wiemy. Ale - skąd Mazur znał Kurnika? Sam Kurnik twierdzi, że Mazura poznał w połowie lat 90-tych, gdy ten doradzał Waldemarowi Pawlakowi (10). Maur faktycznie kręcił się wtedy przy PSL, a razem z Mazurem kręcił się – pan Aleksander Żagiel (nie muszę chyba przedstawiać?). Otóż, Mazur z Żaglem robili jakiś biznes na zbożu. Interesuje nas to tym bardziej, że przy okazji natykamy się na jakichś "polityków z PSL". Żagiel zeznawał: "Edek (Edward Mazur)handlował zbożami. Z Edkiem spotykaliśmy się na terenie Polski. Poznaliśmy też kilku, lub kilkunastu posłów, przeważnie z PSL. Z tymi ostatnimi spotykaliśmy się w Sejmie. W Wiedniu poznaliśmy znajomego Mazura, który był jednym z sekretarzy w ambasadzie polskiej. Potem w Polsce dowiedzieliśmy się, że był wysoko w służbach specjalnych (chodzi o Zdzisława S., który był generałem w wywiadzie - najpierw w MSW, a potem w UOP)"(11). Czy wśród "polityków PSL" o których mówił Żagiel był też Waldemar Pawlak? Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że - tak. Ale to moje przypuszczenia... A jak brzmi pełne nazwisko Zdzisława S.? Nie wiem niestety... Inicjały pokrywają się - oczywiście - ze "Zdzisławem Skorżą", ale inne dane się nie zgadzają, więc to raczej nie o niego chodzi. Chyba, że autorzy, których cytuję pomieszali coś z tym "generałem w MSW" (co do UOP - Skorża był, w latach 1993-1997, szychą w UOP, ale w stopniu, zaledwie, pułkownika... Czy ma na koncie jakiś epizod dyplomatyczny w Wiedniu - nie ustaliłem). Ale i bez tego można orzec, że pan Skorża wydaje się być osobą nieźle osadzoną w środowisku – nazwijmy to – postSBckim.... Czyli jest typowym kandydatem na wysokie stanowisko w służbach Niepodległej Rzeczypospolitej.... Powinniśmy się już doprawdy przyzwyczaić...
Czekamy na dalsze nominacje do administracji mającej nam zbudować Drugą Irlandię...
Przypisy
1. cyt. za stroną internetową „Czekając na cud”
2. ND 17.11.2007
3. Anna Marszałek, Maciej Szulc, Robert Zieliński, Pawlak będzie miał wpływ na tajne służby, Dziennik 14.11.2007
4. Bartosz Wawro, Edward Mazur - agent polskiego kontrwywiadu?, Dziennik 15.11.2006.
5. Ryszard Bieszyński, Mazur jest niewinny!”, Trybuna – sieć.
6. Antoni Lenkiewicz, Typy i typki postkomunizmu, część VI.
7. Piotr Skórzyński, Trzecia RP - czyli anarchia upaństwowiona, Nasza Polska, 609.
8. Kto rządzi w policji?, Interia - 1.12.2003.
9. Witold Starnawski, Sprawy nie do ruszenia, Głos 938/942 – sieć
10. Piotr Nisztor, W matni bezpieki, Gazeta Polska, 693.
11. Sylwester Latkowski, Wojciech Sunliński, Przyjaciele mafii, Wprost 29/2006 - sieć.
=============
2010-09-21 09:16 | Ania z Poznania
Błażej pieknie zacytowane:)
Już nie pierwszy raz DZIWIĘ SIĘ,po prostu dziwię jak Pan Bogdan,nie reaguje na tego typu retorykę,mało tego wychwala ją poniekąd.To leki szok.
Tylko proszę nie pisać, że moja retoryką jest nie lepsza.Bo to nie usprawiedliwia takiej postawy; agresywnej, obrażającej itd.
2010-09-21 08:30 | Błażej
"Panie Marku i Realisto. Dyskusja na Panów poziomie przekracza możliwości Waszych Polemistów" - Bogdan kpisz, czy tak już masz?
No dobra, oto próbka dyskusji na poziomie Marka. Proszę bardzo:
"Tusk to (...) Cwaniaczek, z mentalnością małomiasteczkowego żulika. Ruski donosiciel. Magisterek, którego pracy dyplomowej nikt nigdy na oczy nie widział. Obibok! Nieprawdopodobny leń przez całe życie. Nigdy nie pracował. Ruski agent i pasożyt"
Rzeczywiście, poziom jest. Poniżej zera. Gratuluje dyskutantów. Zwykłych chamów i klakierów.
2010-09-21 08:05 | Marek
Świetnie, że zamieścił Pan, Panie Bogdanie, teksty na dziś kluczowe. Pozwalające szybko zrozumieć, co się w polskiej gospodarce, w finansach publicznych dzieje.
Znakomita była uwaga "Realisty" o fałszowaniu obrazu w sprawozdaniach, posługujących się złotym. Polskim pieniądzem, który przecież z dnia na dzień osłabł o ok 30-50% (zawyża to wpływy z eksportu).
Pochyliłbym się jeszcze nad takim nieszczęściem, jak Waldemar Pawlak. Pamiętam go z początku roku 2009. Wydawało się, że faktycznie interesują go alternatywne źródła energii - w tym kilka gigantycznych, szalenie perspektywicznych, niezwykle zyskownych projektów - że próbuje powstrzymać brutalny transfer środków z polskich przedsiębiorstw do banków (gigantów) zagranicznych, wszystko w megaskali, po czym zamilkł. Zwłaszcza po 10.04.2010. Jakby zrozumiał, że myślenie o polskiej gospodarce na czym innym polega. Na jej przypsieszonym niszczeniu, na chamskiej wyprzedaży, na powstrzymywaniu każdego dużego, racjonalnego, efektywnego projektu. Zwłaszcza w energetyce.
Dziś współpracuje już zgodnie z tuskiem (kalinowski im wtóruje). Wyprzedają naszą Ojczyznę na potęgę. Do gołej ziemi. Jeździ (Pawlak) do Moskwy podpisywać "kontrakt gazowy". Wygląda jak mały piesek na luksusowej smyczy.
Pozostaje zagadka - trzymają go za gardło (jak tuska-drobnego agenta), czy najzwyczajniej w świecie się sprzedał (jak to było za I Targowicy)? Ktoś wie?
2010-09-21 07:40 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Targowica działa na całego, jej agentura zaciera ręce a pożyteczni polscy idioci bełkoczą. Tak się umacnia kondominium rosyjsko-niemieckie.
Oto dwie aktualne wypowiedzi:
=============
RELACJE Z ROSJĄ:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100921&typ=po&id=po16.txt
Wypowiedź Piotra Naimskiego, doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa narodowego
Media biją na alarm, PGNiG i Komisja Europejska ogłosiły, że Polsce od 20 października zabraknie gazu, wstrzymane zostaną dostawy. To jest nieodpowiedzialne, grozi paniką gospodarczą, paniką wśród klientów indywidualnych. Tak nie wolno robić. Stary kontrakt długoterminowy - kontrakt jamalski - jest w mocy, obowiązuje do 2022 roku i dostawy z tego kontraktu nie są w żaden sposób zagrożone. Mówimy o zwiększonej ilości, czyli ok. 2 mld metrów sześciennych, których Polska będzie potrzebowała do chwili uruchomienia gazoportu w Świnoujściu, tj. do 2014 roku. I to może być problem, przede wszystkim dla przemysłu chemicznego, ponieważ produkowanie nawozów azotowych wymaga gazu jako surowca. Ten surowiec dostają nasze zakłady chemiczne z kontraktu jamalskiego, ale jeżeli będzie mniej tego gazu, to można ten surowiec zastąpić czym innym, innymi związkami chemicznymi, które można kupić za granicą. Można je sprowadzić do Polski pociągami, bo to jest albo ciecz, albo towar sypki, jest to może trochę trudniejsze logistycznie i trochę droższe, ale nie jest to katastrofa dla przemysłu chemicznego. Polscy negocjatorzy nie są pod ścianą, to nie jest sytuacja dramatycznie przymusowa i trzeba zachowywać się racjonalnie.
=============
RELACJE Z NIEMCAMI:
Komentarz Anny Fotygi:
http://www.pis.org.pl/komentarz.php?id=1&ida=17756
Donalda Tuska gry Polską. Póki nie jest za późno
Opis potwornej gry, którą od końca sierpnia 2009 roku prowadzili Władimir Władimirowicz Putin i Donald Tusk powoli dociera do świadomości społecznej. Jak chóry w greckiej tragedii wtórowały premierom głosy szefostwa Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, polskiego MSZ z jego szefem i rzecznikiem prasowym, Kancelarii Premiera, ministrów rządu, ich rosyjskich odpowiedników i w końcu ambasadora Grinina. Ta gra wymierzona była w polskiego prezydenta. Jej celem - wyeliminowanie go z polityki. Nikt tego nawet nie usiłował ukrywać. Nie chodziło o polityczne zwycięstwo. Celem było ostateczne usunięcie ze sceny politycznej. Dla większości doświadczonych polityków w kraju i za granicą ta gra była oczywista i czytelna. Milczeli. Lech Kaczyński był politykiem niewygodnym nie tylko dla Rosji.
A przecież nie była to jedyna gra z Donaldem Tuskiem w roli lidera. Cały czas toczy się inna, znacznie bardziej wyrafinowana, trudniejsza do zdefiniowania. Parterami są w niej różni politycy niemieccy i polscy, gra zaś powinna nosić tytuł: „Usuwamy przeszkody w naprawieniu stosunków polsko-niemieckich”.
Jakie to są przeszkody?
Polska nie prowadzi ani jednego przedsięwzięcia, które godziłoby w podstawowe interesy sąsiada, jego władztwo nad terytorium czy bezpieczeństwo energetyczne. Polska powinna te zagrożenia wskazywać, wyrażać swoje zdanie i bardzo konsekwentnie je niwelować. I nigdy nie personifikować problemów. Ludzi związanych z problemami (Kanclerz Schroeder-gazociąg północny), Erika Steinbach (Widoczny znak) można zmieniać, a problemy pozostają. Dla Niemiec i pewnej części polskiego establishmentu ludzie w Polsce dzielą się na „otwartych” i „wrogich”. „Otwarci” to ci, którzy skupiają się na problematyce łączącej, czyli stosują cały katalog wiarygodnie brzmiących uników byle nie powiedzieć: Sprzeciwiam się, to godzi w żywotne polskie interesy. Zrobię wszystko, by do tego nie dopuścić. Zamiast tego słyszymy pokrętne: Nie rozumiemy uzasadnienia ekonomicznego. Oczywiście, że tego nie zrozumiemy, bo projekt-tak, chodzi o gazociąg północny - jest projektem politycznym. To było stanowisko Polski za rządów Jarosława Kaczyńskiego. To Niemcy twierdziły, że projekt ma charakter ekonomiczny. Rząd Tuska przyjął stanowisko Niemiec i swoje wypowiedzi koncentruje na nim, nieco je tylko gmatwając. Podobną tezę postawił W. Putin w Sopocie 1 września 2009 roku i też to przyjęliśmy. Tylko silnych stać na otwartą politykę wobec Rosji, oznajmił przedwczoraj minister Sikorski. Pozwolicie Państwo, że oszczędzę sobie komentarza.
A co z „Widocznym znakiem”? Już wyjaśniam.
W czasie, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński a szefem rządu Jarosław Kaczyński, poprawa relacji z Niemcami była jednym z istotnych zadań w polityce zagranicznej. Sądziliśmy jednak, że drogą do celu będzie osiągnięcie konsensusu nie tylko w sprawach istotnych dla Niemiec - ale również w tych, które dla nas były priorytetem. Zaliczaliśmy do nich osiągnięcie zbieżnych stanowisk w kwestiach związanych ze wspólną historią. Jednoznacznie sprzeciwialiśmy się budowie centrum upamiętniającego wysiedlenia po II wojnie światowej, traktując ten projekt jako akt, z wielu powodów nieprzyjazny wobec Polski. Niezależnie od obsady personalnej centrum. To podejście z bardzo wielu względów było lepsze niż koncepcja, którą postanowił realizować rząd Tuska. Nasze przesłanie było jasne, nie niosło ryzyka wplątania w kontrowersyjne targi. Udzielona przez rząd Tuska zgoda na budowę centrum nie poprawiła relacji, Polska zaakceptowała przedsięwzięcie, które zawsze będzie zarzewiem sporów. To my będziemy zabiegać o zmianę liter, tablic, interpretacji. Nasz partner może nami grać dowolnie, w zależności od humoru. Pierwszą ofiarą błędnej strategii premiera Tuska stał się minister Władysław Bartoszewski. Jestem osobą, która nie ma wielu powodów, by odczuwać szczególną sympatię do ministra Bartoszewskiego. Odczuwam jednak wielki dyskomfort słysząc jak osoby takie, jak Eryka Steinbach pozwalają sobie wobec niego na niestosowne uwagi. I mam pretensje do premiera Donnalda Tuska, że uczynił świadomie, tarczę strzelniczą ze starszego, zasłużonego człowieka.
Jest jednak kwestia, która wymaga wyjaśnienia. Wymaga tego wyjaśnienia zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej. W wigilię Bożego Narodzenia 2009 r. TVN24 wyemitował wywiad z min. Władysławem Bartoszewskim, powtórzony w wieczór sylwestrowy. Z wywiadu wynikało, że w lutym 2008 r. podczas spotkania w Warszawie minister Bartoszewski i niemiecki minister Neuman ustalili kroki, które po obu stronach maja usuwać przeszkody stojące na drodze poprawy relacji międzypaństwowych. Po rządach, jak rozumiem wcześniejsze wypowiedzi - barbarzyńców. Pan minister dodał, ze polska strona swoją część umowy wykonała. Teraz oczekuje działania ze strony nienieckiej. Czego chcieli od nas Niemcy? Co Polska „wykonała”? Czy dostrzegacie państwo pułapkę w tej konstrukcji? W relacjach między demokratycznymi państwami znacznie rozsądniej jest sprzeciwiać się istnieniu całych projektów niż osób. W tym drugim przypadku ryzykujemy, że silniejsze państwo potraktuje to jako usankcjonowany obyczaj w relacjach dwustronnych, każdorazowo będzie decydowało, kto ma prawo funkcjonować na scenie politycznej, a kto nie i „wykonywało” naszymi własnymi rękami. Tak tworzy się relacje podległości. Nie lekceważmy wypowiedzi Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o kondominium, nie mówmy, że to tylko taka metafora i ostrzeżenie. Takie gry nie są normą w relacjach międzypaństwowych, pachną prowokacjami służb. Przerwijmy je. Póki nie jest za późno. Póki nie ma następnych ofiar. Póki pamiętamy, co to jest państwo suwerenne.
=============
2010-09-20 21:19 | Marcin
Szukaj w palcie i surducie ;)
2010-09-20 21:13 | gdzie są moje okulary?
hilary..hilary
2010-09-20 21:03 | Marcin
Ci, którzy razem z ekipą miłościwie nam panujących twierdzą, że my - Polska, to "zielona wyspa", chyba zapalili jakieś ziele, bynajmniej nie angielskie. Odrobina ekonomicznej wiedzy o zasadach działania tak zwanego portfela domowego daje podstawę do tego, aby mit owej krainy szczęśliwości obalić. Jedyną poprawną rzeczą, o ile można mówić o poprawności jest to, że rząd nie zrobił niczego, tylko zostawił jak jest. To oznacza, że ani nie poprawił ani - co najważniejsze nie spieprzył, choć w tej kwestii są dużo mądrzejsi ode mnie. Ja wiem, że każda pożyczona złotówka odbije się czkawką kilku kolejnych, które będę musiał oddać w przyszłości.
Jedyną zaletą obecnej władzy jest zakładanie nowych krawatów do tego samego garnituru. Wielu więc ma wrażenie, że to zupełnie nowy strój.
Kto ma oczy, niechaj......, kto zaś w okularach ten dostrzec powinien dawno. Pozdrawiam
2010-09-20 20:54 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór!
Haniu, dodałem do wpisu dla większej klarowności wywodu parę doprecyzowujących elementów. Postanowiłem troszkę się "otworzyć" na Czytelników, nie być aż tak hermetycznym. Twoja interpretacja jest zgodna z moimi intencjami.
Claro, hipertekst tak ma, że dobrze mieć "oczy dookoła głowy". Cieszę się, że Ci się spodobało. Radość Czytelników jest moim szczęściem :)
Panie Marku i Realisto. Dyskusja na Panów poziomie przekracza możliwości Waszych Polemistów. Do Nich trzeba się zwracać w żołnierskich słowach (jeśli już, bo ja wątpię czy do Nich trzeba się w ogóle odnosić, chyba raczej do reszty niepiszących tu Czytelników, aby nie dali się wywieść w pole tym Trollom i ich trelom-morelom). Profesor Rybiński i tak jest za delikatny w swojej polemice z tym "RZUNDEM" Pinokiów. Pozwolą Państwo, że zacytuję kilka tekstów, które ostrzegają nas przed skrajną indolencją obecnego gabinetu ciemniaków i gazpromowskiej agentury wpływu:
=============
1. Stary ale jary felieton Stanisława Michalkiewicza:
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1727
(...) w jednej dziedzinie rząd premiera Tuska może pochwalić się prawdziwymi osiągnięciami. Nawet nie uwzględniając praktykowanej przez ministra Rostowskiego tzw. „kreatywnej księgowości”, rząd premiera Tuska w sposób istotny powiększył dług publiczny. W grudniu 2007 roku, a więc w miesiąc po objęciu przez ten rząd zewnętrznych znamion władzy, dług publiczny wynosił około 520 miliardów złotych. 10 sierpnia br., a więc po tysiącu dniach rządu premiera Tuska, dług publiczny wynosi już 714 miliardów i – uwaga, uwaga! - powiększa się już z szybkością co najmniej 6 tysięcy złotych na sekundę! Wynika z tego, że rząd premiera Donalda Tuska powiększał dług publiczny mniej więcej o 200 milionów złotych każdego dnia! A przecież oprócz tego każdego dnia wydawał ponad 200 milionów złotych z podatków! 400 milionów złotych każdego dnia – i „gówno zrobione”? Nic dziwnego, że generał Dukaczewski odgrażał się iż po wygranej Bronisława Komorowskiego otworzy sobie szampana. W trakcie uroczystości krzywoprzysięstwa musiał chyba z tej uciechy w szampanie się wykąpać! A przecież na tym nie koniec, bo prezydent Komorowski zaapelował o 500 dni spokoju. Ile można w spokoju ukraść przez 500 dni? Biorąc pod uwagę aktualne tempo przyrostu długu publicznego, każdego dnia rząd zadłuży państwo, to znaczy - nas wszystkich, na kwotę 518 400 000 złotych. Po 500 dniach zadłużenie powinno wzrosnąć o 259 200 000 000 złotych, czyli prawie 260 miliardów.
2. Jeśli ktoś nie lubi ostrego języka i dosadnego stylu, polecam świetne, fachowe wpisy z bloga eurodeputowanego Kuźmiuka
http://niezalezna.pl/blog/show/id/3126
300 MLN ZŁ DZIENNIE!!!
O tyle średnio przyrastał dziennie dług publiczny naszego kraju w I półroczu tego roku, kiedy Premier Tusk i jego główny ekonomista Minister Finansów Jan Vincent Rostowski co i rusz ogłaszali Polskę zieloną wyspą wzrostu na unijnym czerwonym morzu kryzysu. Właśnie resort finansów podał informację, że dług publiczny w tym okresie powiększył się aż o 51, 3 mld zł do kwoty 721,2 mld zł , ale są to niestety dane nie uwzględniające wszystkich zobowiązania jakie zaciągnęły w tym czasie instytucje publiczne, choćby Krajowy Fundusz Drogowy. Gdyby doliczyć zobowiązania KFD (a tak liczy nasz dług UE) to na koniec I półrocza dług publiczny wzrósł by do kwoty około 745 mld zł czyli aż 54,2 % PKB.
Wszystko wskazuje na to, że tempo przyrostu długu w drugim półroczu będzie jeszcze szybsze, a dług ten przyrośnie o kolejne 58 mld zł, a więc dług publiczny na koniec tego roku wyniesie według metody unijnej wyniesie 803 mld zł (57% PKB), a według metody krajowej (czyli bez uwzględnienia zobowiązań KFD) 780 mld zł (55,3%PKB). A więc już niezależnie od metody liczenia na koniec 2010 roku dług publiczny przekroczy II próg ostrożnościowy z ustawy o finansach publicznych co oznacza poważne ograniczenia dla budżetu w roku 2012 (niski deficyt, brak waloryzacji emerytur i rent, zamrożenie płac wszystkich pracowników sfery budżetowej, a także konieczność uchwalenia przez wszystkie samorządy budżetów bez deficytów).
Ten gigantyczny przyrost długu w ciągu ostatnich 3 lat (od grudnia 2007 do grudnia 2010) aż o prawie 300 mld zł (po obecnym kursie o 100 mld USD czyli nominalnie 4 razy więcej niż w ciągu 10- lecia Gierka) dokonuje się przy masowej wręcz wyprzedaży majątku narodowego na około 50 mld zł ( w roku 2009 przychody z tego tytułu wyniosły 12 mld zł, w roku obecnym mają wynieść 25 mld zł a w roku 2011 kolejne 15 mld zł) a także wręcz ograbianiu państwowych spółek z zysku na około 20 mld zł ( w 2009 roku około 4 mld zł w tym roku około 5 mld zł w roku 2011 aż około 10 mld zł). Gdyby nie było na tak gigantyczną skalę wyprzedaży majątku i gdyby nie wysysano z państwowych spółek prawie całości wypracowanych zysków to jak wynika z zestawienia, dług publiczny byłby wyższy o kolejne 70 mld zł.
Na koniec każdego roku minister finansów podejmuje także działania aby umacniać złotego głównie poprzez wymianę setek milionów euro na złote na rynku, a nie za pośrednictwem NBP . Każde wzmocnienie złotego w stosunku do euro o 1% pozwala na obniżenie wartości części zagranicznej naszego długu publicznego po przeliczeniu na złote o 2 mld zł. Wprawdzie szkodzi to polskiemu eksportowi, a tym samym i miejscom pracy w Polsce ale ważniejsze okazuje jednak sztuczne obniżanie wartości długu.
Nic nie wskazuje na to, żeby rok 2011 był jakimś przełomem w kształtowaniu się długu publicznego. Skoro mimo zapowiedzianej podwyżki podatku VAT i akcyzy, kontynuowania wyprzedaży majątku i drenażu spółek państwowych z dywidendy, deficyt finansów publicznych ma wynieść około 6% PKB, to oznacza, że dług publiczny przyrośnie o kolejne 90 mld zł. A to będzie już oznaczało przekroczenie 60% PKB czyli progu zawartego w Konstytucji RP. Zgodnie więc z zapowiedzią premiera Tuska czekają nas kolejne podwyżki stawek VAT o 2 punkty procentowe, a więc podstawowej do maksymalnej czyli 25% a obniżonych do 5% i 10%, co bardzo źle wróży popytowi konsumpcyjnemu. A to jest ciągle najważniejszy czynnik naszego wzrostu gospodarczego.
Te informacje dotyczące długu, nie są zaskoczeniem. Takie prognozy dotyczące długu od dawna przedstawiała Komisja Europejska tylko wtedy ministerstwo finansów gorliwie temu zaprzeczało, twierdząc ,że KE się myli. Teraz kiedy mimo kreatywnej księgowości ministra Rostowskiego dług publiczny na koniec roku 2010 przekroczy II próg ostrożnościowy ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami, wypada zapytać czy rządzą Polską odpowiedzialni ludzie? Skoro w ciągu 3 lat pożyczą oni 4 razy więcej niż przez 10 lat Edward Gierek to skoro tamte długi z lat 70-tych spłaciliśmy ostatecznie dopiero parę lat temu, teraz więc wygląda na to, że długi Tuska będą nie tylko spłacały nasze dzieci ale także nasze wnuki.
http://niezalezna.pl/blog/show/id/3135
TUSK CHCE STŁUC TERMOMETR
Stłucz pan termometr nie będziesz miał gorączki zawołał ponad 20 lat temu Lech Wałęsa do Jerzego Turowicza. Właśnie Premier Donald Tusk uczestniczy w posiedzeniu Rady Europejskiej i zabiega o zmianę definicji długu publicznego co do złudzenia przypomina próbę zbicia termometru, żeby pozbyć się gorączki. Rzeczywiście Komisja Europejska ,a w konsekwencji instytucja statystyczna krajów UE czyli Eurostat, przyjmują taką definicję długu publicznego aby kraje członkowskie nie mogły zamiatać pod dywan na szeroką skalę zobowiązań publicznych i w ten sposób ukrywać rzeczywisty stan swoich finansów. Już na koniec roku 2009 różnica pomiędzy wielkością długu publicznego naszego kraju jaką podawał Eurostat wynosiła ponad 1% PKB czyli ponad 15 mld zł. Według Eurostatu nasz dług publiczny wyniósł 51% PKB, a według Ministra Rostowskiego tylko 49,9%, bo szef resortu finansów uważa, że długi Krajowego Funduszu Drogowego nie są częścią długu publicznego. W ten sposób minister Rostowski nie musiał stosować ograniczeń w projekcie budżetu na 2011 rok bo według jego obliczeń polski dług publiczny nie przekroczył 50% PKB czyli I progu ostrożnościowego z ustawy o finansach publicznych.
Premierowi Tuskowi w zabiegach na forum Rady UE chodzi jednak o coś znacznie większego. Polski dług publiczny powinien jego zdaniem być pomniejszony o coroczną dotację jaką przekazuje budżet państwa do Otwartych Funduszy Emerytalnych. To są kwoty wynoszące w ostatnich latach powyżej 20 mld zł rocznie, a więc 1,6-1,7% PKB. Gdyby się to udało to deficyt finansów publicznych zmniejszył by się tylko z tego tytułu z 7% PKB do niewiele ponad 5% PKB i tym samym dług publiczny nie przyrastał by w tak gwałtownym tempie jak do tej pory. Tyle tylko, że od zmiany definicji nie zmaleją przecież wydatki budżetowe. W dalszym ciągu trzeba je będzie bowiem przekazywać do OFE a jak zabraknie na ich pokrycie dochodów podatkowych to te ponad 20 mld zł corocznie trzeba będzie pożyczyć na rynku. W sferze realnej zmiana definicji długu więc nic nie daje, natomiast w statystyce poprawiła by nasze dane na tyle,że można by było się pochwalić, iż nasz dług publiczny zmalał przynajmniej o 10% PKB.
Tusk i Rostowski najbardziej bowiem boją się reakcji rynków finansowych na sytuację naszych finansów publicznych. Jeżeli Eurostat na koniec tego roku poda informacje dotyczące naszego długu publicznego to nie będą to informacje po naszej myśli. Wg prognoz bowiem nasz dług publiczny na koniec 2010 roku wyniesie już 57% PKB, a na koniec 2011 roku aż 61% PKB czyli oznacza to przekroczenie progu 60% PKB, a tego zakazuje polska Konstytucja. Na takie informacje rynki zareagują na pewno podwyżką rentowności naszych papierów wartościowych, a ta już i w tej chwili do najniższych nie należy. Za nasze 5-letnie obligacje musimy już w tej chwili płacić powyżej 5% rocznie , a to jest znacznie więcej niż płacą pogrążone w kłopotach Irlandia i Hiszpania. Każdy ruch w górę nawet o dziesiąte części procenta to gwałtowny przyrost kosztów obsługi długu, które już w tej chwili szybkimi krokami zbliżają się do 40 mld zł rocznie. Dla porównania wszystkie wydatki publiczne na ochronę zdrowia wyniosą w tym roku około 58 mld zł.
Premier Tusk przy pomocy swoich pijarowców i przychylnych mu mediów na tyle potrafi już manipulować opinia publiczną, że nie szkodzą mu już żadne niekorzystne dla rządzących wydarzenia w kraju. Platforma nie straciła nic mimo,że ostentacyjnie zamiata pod dywan próby wyjaśniania przyczyn tragedii smoleńskiej, bez wstrząsów w notowaniach przeszła zapowiedź podwyżki podatków choć jest ona fundamentalnie sprzeczna z hasłami głoszonymi przez Platformę, a teraz nawet udzielanie poparcia samorządowcom na których ciążą zarzuty prokuratorskie nie rzutuje negatywnie na poparcie dla tej partii. Jedyne co może tymi notowaniami wstrząsnąć to ogłoszenie przez międzynarodową finansjerę , że sytuacja finansów publicznych Polski aż tak bardzo nie odbiega od sytuacji finansów
Grecji, że wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Tusk pojechał więc do Brukseli i próbuje stłuc termometr, który pokazuje precyzyjnie tą polską gorączkę.
3. O roli tego zdradzieckiego gabinetu świadczy nowa umowa gazowa z Rosją, do której tak pilno Tuskowi i Pawlakowi. To już jest skandal stulecia. Ci Panowie to najprawdziwsza Targowica i tak będą przez historię oceniani. A cały ten jazgot sprzedajnej albo zwyczajnie ograniczonej kohorty ich klakierów jest tylko dowodem na polską śmiertelną chorobę przenoszoną drogą medialną i rodzinną. Mądrzy i uczciwi Polacy czytają Aleksandra Ściosa:
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/09/umowa-gazowa-symbolika-wasali.html
Mimo dość powszechnej świadomości, że ostatnie decyzje grupy rządzącej (zagarnięcie krzyża, zatrzymanie Zakajewa) służą przykryciu spraw istotnych, niewiele osób ma odwagę uwolnić się od przekazu narzuconego przez funkcyjne media. Dotyczy to nie tylko publicystów czy blogerów, ale przede wszystkim polityków opozycji, zwykle ślepo podążających za „piarowskimi” kombinacjami. Być może, dzieje się tak dlatego, że w obu tych ( i wielu innych z tego czasu) decyzjach zawarta jest sugestywna symbolika, pozwalająca dostrzec, że grupa rządząca III RP odrzuciła podmiotowość polityki państwa i wprowadza Polskę na najwyższy – wasalny stopień relacji z putinowską Rosją. Podobnie jak matactwa wokół śledztwa dotyczącego tragedii smoleńskiej, czy niszczenie pamięci o Prezydencie Kaczyńskim, tak rezygnacja z napiętnowania zbrodni ludobójstwa i haniebna relatywizacja okupacji rosyjskiej w Czeczenii są faktycznie działaniem na rzecz interesów Rosji i nie znajdują żadnego usprawiedliwienia w polityce suwerennego państwa, jakim mieni się III RP. Szantaż stosowany przez Rosjan w sprawie organizacji Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego, zawarty w oficjalnej tezie, iż zdarzenie to „zahamuje resetowanie, które zarysowało się w ostatnim czasie w stosunkach rosyjsko-polskich” pozwala dostrzec pozycję wyznaczoną Polsce przez kremlowskich „siłowników”. Przekazy prasy rosyjskiej, jak i liczne wypowiedzi moskiewskich polityków nie pozostawiają wątpliwości, że rząd Donalda Tuska i inne organy państwa polskiego traktowane są jako adresaci żądań i wykonawcy poleceń. Na tak uwłaczającą relację pozwolono Rosjanom już we wrześniu 2009 roku, przyjmując jako podstawę przyszłego kontraktu gazowego dyrektywy płk Władimira Putina. Zaakceptowano ją ponownie, w okresie przygotowań do uroczystości katyńskich, pozwalając rosyjskim decydentom na wypowiedzi dyskredytujące Prezydenta Kaczyńskiego, rozgrywanie konfliktu na linii prezydent – premier, a w efekcie na narzucenie scenariusza zdarzeń prowadzącego do pułapki smoleńskiej. Wszystkie późniejsze decyzje grupy rządzącej są logiczną konsekwencją wcześniejszych zaniechań, a nazwanie tego procesu „pojednaniem” stało się możliwe z chwilą śmierci ostatnich przedstawicieli polskiej elity i przypieczętowało ustalone już relacje. Gdy z tej perspektywy spróbujemy oceniać zdarzenia ostatniego roku, nie sposób nie zauważyć, że ich główną osią jest sprawa wieloletniej umowy gazowej, prowadzącej do energetycznego uzależnienia Polski i uczynienia z naszego kraju rzecznika ekonomicznych interesów Rosji. Ta podstawowa, (a w dzisiejszym świecie równie ważna jak polityczna) zależność została już obnażona w związku z wezwaniem Komisji Europejskiej i zarzutami stawianymi przez unijnych urzędników. Ujawniła ją reakcja grupy rządzącej i wypowiedzi jej lidera Donalda Tuska, który stwierdził, że „Warszawa nie pozwoli, by nasze umowy gazowe były poddawane większym restrykcjom niż umowy innych krajów z tymi samymi eksporterami surowca” i zastrzegł, iż „umowa gazowa z Rosją zabezpiecza interes Polski i interesy polskich obywateli”. Dotąd służalczy wobec unijnych urzędników szef rządu okazał się nagle „politycznym tygrysem”, gotowym za wszelką cenę bronić „interesów Polski i polskich obywateli”.
Jaki „interes Polski” chce bronić Donald Tusk dowodzą twarde fakty:
- za gaz dostarczany z Rosji zapłacimy znacznie więcej, niż inni odbiorcy (330 USD 1000m/3) ze świadomością, że cena ta będzie wzrastać,
- stawki za tranzyt gazu, jakie Gazprom ma płacić Polsce są niższe nawet od stawek, jakie Rosjanie płacą Białorusi. Od marca br. za tranzyt 1 tys. m sześc. gazu na odległość 100 km Gazprom płaci Polsce równowartość 1,74 dol.(Białorusi – 1,88, Ukrainie – 2,74)
- zrezygnowaliśmy z roli decydenta i wpływów w zarządzie i radzie nadzorczej spółki tranzytowej EuRoPol Gaz poprzez niekorzystne zapisy w jej statucie, wykluczenie spółki Gas Trading i zaniżenie dochodów spółki z tranzytu i rocznego zysku do 21 mln zł rocznie,
- zrezygnowaliśmy z zasądzonych (przez rosyjski sąd) 25 mln dolarów od Gazpromu za tranzyt w 2006 roku oraz należności za kolejne trzy lata w wysokości ok. 180 mln dolarów,
- zobowiązaliśmy się do odbioru 10,25 mld m sześć. gazu w 2011r., co stanowi blisko 2,8 mld m3 więcej niż odbieramy teraz w ramach kontraktu jamalskiego i 11 mld m sześc. w latach 2012-2037,
- za nadwyżki gazu zapłacimy, niezależnie od tego czy zostaną wykorzystane,
- nadzór nad polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego powierzyliśmy firmie zależnej od Gazpromu, (to zagrożenie było jednym z powodów reakcji KE)
- przyznaliśmy Gazpromowi monopol na tranzyt gazu przez leżący na terenie Polski rurociąg do roku 2045,
- godząc się na utrzymanie indeksacji ceny gazu do cen ropy do 2037 r. skazaliśmy się na wysokie ceny tego paliwa przez cały okres umowy,
- podpisując kontrakt na 27 lat godzimy się na dyktat cenowy Gazpromu i przyznajemy Rosji monopol na dostawy gazu,
- rezygnujemy z poszukiwań i eksploatacji własnych źródeł energii (gaz łupkowy) oraz z polityki dywersyfikacji dostaw.
Ta ostatnia kapitulacja staje się oczywista w kontekście już podjętych, (a przemilczanych przez media) decyzji. W marcu 2008 roku doszło w Ministerstwie Gospodarki do samo rozwiązania Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii, a zarządzeniem nr.39 z dn.14 czerwca 2010 roku Donald Tusk. dokonał likwidacji Zespołu do spraw Polityki Bezpieczeństwa Energetycznego, który zajmował się dotąd opracowaniem polityki bezpieczeństwa energetycznego państwa i przedstawiał propozycje inicjatyw dotyczących polityki energetycznej na forum międzynarodowym. Uczynił to, mając zapewne świadomość zbyteczność tych organów, bowiem od dnia podpisania kontraktu z Rosją polityka energetyczna III RP zostanie podporządkowana interesom kremlowskich decydentów. Pod wielkim znakiem zapytania stawia to również inwestycję gazoportu w Świnoujściu.
Biorąc pod uwagę, że umowa gazowa zawiera liczne, szczegółowe załączniki, a grupa rządząca nie informuje Polaków o uzgodnieniach z Gazpromem, wolno się spodziewać, że mieści ona szereg innych, równie niekorzystnych dla Polaków rozwiązań jak wyżej wymienione, a cały proces jej negocjacji był pasmem klęsk i ustępstw strony polskiej. Na jakiej podstawie zatem Donald Tusk twierdzi, że zabezpiecza interesy Polaków? Warto zwrócić uwagę na jeden argument, bo jest on w istocie esencją wasalnych relacji, łączących tę grupę z płk Putinem. Otóż w dzisiejszym wywiadzie dla „Sygnałów dnia” w I PR Tusk wyznał, że podstawowa korzyść z umowy ma polegać na „zabezpieczeniu Polski na długie, długie lata w gaz, a przede wszystkim zabezpieczenie Gazociągu Jamalskiego to był priorytet nie tylko mojego rządu, tylko że mojemu rządowi udało się to wreszcie uzyskać”. Usłyszeliśmy też, że „najważniejszym zadaniem dla polskiego rządu jest nie ideologiczne wojny z jakimś państwem, tylko zabezpieczenie polskich domów w trwałe dostawy gazu, na długie lata. I za cenę, która jest ceną porównywalną z innymi takimi kontraktami. I to uzyskaliśmy”. Na jakich warunkach zawarto kontrakt – wskazałem powyżej. Tylko indolencji (a zapewne i tchórzostwie) dziennikarza zawdzięczamy, że nie zadano Tuskowi kilku, konkretnych pytań o „porównywalność” z innymi kontraktami by obnażyć hipokryzję tej wypowiedzi. Istotne jednak jest to, że premier Polski za niebywały sukces uznaje „zabezpieczenie Polski na długie, długie lata w gaz”, insynuując jakoby okres 27 lat ( na jaki zawarto umowę) dawał Polakom szczególną gwarancję nienaruszalności i bezpieczeństwa energetycznego. Trudno o bardziej fałszywy argument i wie to każdy, kto śledził losy umów z Rosją na przestrzeni ostatnich lat. Szantaż gazowy, tzw. „przykręcenie kurka” stanowił popularną i często wykorzystywaną broń w kontaktach z tymi państwami, które miały nieszczęście podpisania długoletnich kontraktów z Gazpromem lub uzależniły się od jego rurociągów. Przykłady Ukrainy, Białorusi czy Turkmenistanu, (by wymienić tylko ostatnie przypadki) świadczą nadto wymownie do czego prowadzi wiązanie się „na długie lata” z Moskwą. Trzeba też przypomnieć, że nadal obowiązuje umowa gazowa z Rosją z roku 1993 (podpisana wówczas przez W.Pawlaka) zawarta do roku 2022 i to Gazprom w roku 2009 wymusił na Tusku renegocjację tej umowy na szczeblu rządowym, stosując szantaż po zerwaniu dostaw gazu przez spółkę RosUkrEnergo. Nikt nie zagwarantuje, że sytuacja nie powtórzy się w przyszłości, tym bardziej gdy w spółce –operatorze rurociągu Rosjanie będą mieli głos decydujący. Ogłaszanie przez prasę rosyjską kolejnych „kryzysów gazowych” w Polsce lub wieszczenie przyszłych „zapaści energetycznych” stało się od dawna skuteczną metodą dyscyplinowania rządu III RP, ale też mocnym i chętnie stosowanym straszakiem wobec polskiego społeczeństwa.
Jest zatem oczywiste, że „długie, długie lata” kontraktu z Gazpromem, na jakie skazuje nas grupa rządząca nie stanowią żadnej gwarancji bezpieczeństwa dostaw gazu, uzależniają nas natomiast od politycznych „kaprysów” Rosji. Nie jest też prawdą, jakoby Polska musiała podpisać kontrakt z Gazpromem nie mając innych, alternatywnych rozwiązań. Takiej tezie zaprzeczyło samo PGNiG, potwierdzając, iż ma zawarty także kontrakt z niemiecką spółką E.ON AG. Spółka ta była w stanie dostarczyć nam gaz pod warunkiem, że będzie zgoda polityczna na przesył tego surowca np. z kierunku ukraińskiego. Nie jest również tajemnicą, że Rosja traktuje eksport swoich zasobów energetycznych jako narzędzie ekspansji gospodarczej i politycznej, służące wzmocnieniu jej pozycji strategicznej. Z tego powodu długoletnia umowa międzypaństwowa odgrywa w rosyjskiej polityce tę samą rolę, jaką w czasach Związku Sowieckiego odgrywała ideologia komunistyczna lub czołgi i rakiety Czerwonej Armii, strzegące nienaruszalności interesów Imperium Sowieckiego. Czy taką strategię nazwiemy ideologią podboju czy określimy mianem gry politycznej, nie ma większego znaczenia wobec faktu, że rosyjski gaz to podstawowy instrument władzy kremlowskich decydentów. Kto tego nie chce dostrzec, nie powinien w ogóle zajmować się polityką. Zatem premier rządu, który twierdzi, iż „zadaniem dla polskiego rządu nie są ideologiczne wojny z jakimś państwem”, sugerując, że w sprawie umowy chodzi wyłącznie o kwestie ekonomiczne jest albo kompletnym ignorantem, nie nadającym się na żadne stanowisko państwowe albo politycznym sabotażystą, przedkładającym obcy interes nad interesy własnych obywateli. To jedno zdanie Donalda Tuska doskonale obrazuje nie tylko hipokryzję grupy rządzącej, odżegnującej się od „kwestii ideologicznych” w imię iluzorycznych, nieokreślonych korzyści ekonomicznych, ale przede wszystkim porażającą słabość i zależność wobec dyktatu Rosji. Jeśli bowiem wierzyć Tuskowi - dla którego podstawowa wartość kontraktu gazowego z Rosją polega na długotrwałości – pozostaje przyjąć za pewnik, że w całej sprawie chodzi o jak najdłuższe i najściślejsze związanie polskiej gospodarki z interesami Rosji. Bez względu na straty i zagrożenia własne. Czy nie jest to w istocie „ideologia” wasalna, w której wartością nadrzędną pozostaje interes hegemona, przykryty kilkoma propagandowymi hasłami? Czy fakt, że Rosja zażyczyła sobie negocjowania i podpisania umowy na szczebli rządowym – choć tego rodzaju kontrakty w Europie zawierają między sobą spółki handlowe – nie świadczy, że obecna grupa rządząca ma formalnie stać się zakładnikiem tej umowy i zawrzeć personalny „pakt” z płk Putinem? Mając na uwadze, że w umowie brakuje wyrazistych, ekonomicznych pożytków, jej podstawowym celem będzie długoletnie i wyniszczające związanie naszej gospodarki potrzebami rosyjskich eksporterów źródeł energii i uczynienie z Polski organizmu uzależnionego od paliwowego „krwioobiegu” Federacji Rosyjskiej. W powiązaniu z rolą „konia trojańskiego” wspomagającego Rosję w europejskiej ekspansji politycznej i militarnej, taka koncepcja wydaje się logiczna i korzystna w długofalowej strategii podboju Europy. Wydaje się zatem, że właśnie umowa gazowa jest tym najważniejszym kluczem do zrozumienia scenariusza zdarzeń z ostatniego roku i stanowi punkt centralny wokół którego rozgrywają się inne, mniej lub bardziej symboliczne dramaty. Wszystkie one będą jedynie odbiciem koncepcji, która leży u podstaw traktatu gazowego.
=============
2010-09-20 20:43 | grzybobranie..podzielonek
skomentuj wpis..
wyżej..ponad głowami tańczący literkami
czytanie tego..bo określic sie nie da czy to świt czy wieczór..
można ,,brnąć'' w te knieje od środka od zadu od ucha do nosa..i za każdym razem z koszykiem grzybnym w prawdziwki maślaki czy kanie wracać..obłowionym.
2010-09-20 19:57 | lelawy
DROGI REALISTO...wszystkie prowadzą do Rzymu.
KIERownica tak zaPIKa jak jej po drodze..widzi misie wydaje jeno grabie.
2010-09-20 19:36 | TARGOWICZANIN
Ta steganografia byłaby dodatkowym kodem dla uważnych czytelników - kryjącym się w miniaturowych znakach na planie literackiego ogrodu, w intrygującej interpunkcji, orto-topograficznych punktach-pąkach, rozkwitających wielobarwnymi i toksycznymi myślami. Jak zahipnotyzowany krążyłem o poranku ginącymi w gnijącej gęstwie ścieżkami dookoła wciąż śpiących pałacowych zabudowań i powoli wracałem do przyziemnych, dziennikarskich refleksji na temat codziennej szkodliwej polit-propagandy, sączącej się ze srebnych ekranów i ołowiowych łamów.
2010-09-20 19:34 | Realista
Tylko widzisz Marku.
CI nieudacznicy potrafili przekuć sukces rządów PiS na PiSu porażkę.
Mają po temu bardzo podatny tępy grunt.
2010-09-20 19:22 | lelawy
fakt jest faktem..wyższy o głowę..kapusty czy sałaty..to błąd pomiaru.
Na TY z nimi nie jestem.
2010-09-20 19:13 | Marek
skoro jest o głowę wyższy od pana Jarosława, to faktycznie ogromna zaleta ... (Lech Kaczyński 168 cm, Lech Wałęsa 169 cm, Kwaśniewski 172 cm, tusk 174 cm, Roman Giertych 196 cm; możesz se lelawy porównać ich zalety)
2010-09-20 19:09 | bobofrut
przygrzmłucę to mało powiedziane..
a język grzmotu nie zna prawicy czy lewicy i środek utrafi w ten łebski łeb.
2010-09-20 18:56 | JaroMIR..fajne imię
007 zgłasza się..,,Czy to zero na krótkich nóżkach (tusk) - zadłużające nasz kraj na potęgę, poddające nas władzy putina - posiada jakiekolwiek zalety??? ''
Marku on jest o głowę wyższy od JiiKeja..kwaka.
a mniemam że JK..z wołodyjowskim się nie witał przyjażnie.
2010-09-20 18:46 | Marek
znowu język tuska, Panie lelawy ... ten również, czując pustkę bezdenną w głowie, brał się za "przygrzmłucanie". Pracowałeś w ZOMO lelawy? A może w SB?
2010-09-20 18:22 | lelawy
Jakby wypruci z mózgów, z krytycyzmu, z wnikliwości.
nie jestem ludziem tuska, ale ostrzegam pana wnikliwie przygrzmłucę w glacę i dam na tacę.
2010-09-20 18:09 | Marek
Dzięki Realisto :)
Czasami pytam jakiegoś zwolennika tuska, właściciela firmy - przypomnij sobie, kiedy w twojej firmie pojawiła się niezła płynność, kiedy wreszcie mogłeś kupić nieruchomość, jakieś maszyny. Przypomnij sobie, jak to wyglądało przed 2005 i jak w 2006, w 2007. Wszyscy wskazują 2006, 2007, jako najlepsze lata dla ich firm. Nabierali wówczas gospodarczego impetu. Ale krytykowali "kaczora", aż do zaplucia się (nie wszyscy)... Wścieklizna antypisowska, zwłaszcza w mediach, na "uczelniach", osiągała wówczas swoje apogeum ... :)
Opowiadania ze Związku Sowieckiego o ludziach sowieckich przywołuja bardzo podobne sytuacje. Ludzie sowieccy oraz zwolennicy tuska są do siebie niesłychanie podobni. Jakby wypruci z mózgów, z krytycyzmu, z wnikliwości.
2010-09-20 17:36 | Realista
Marku nie wysilaj się ONI wpatrzeni w tę zieloną wyspę jak w święty obrazek.
Nie rozumieją, że tak naprawdę to mamy spory spadek PKB. Wystarczy policzyć o ile poszybowały kursy walut. KAŻDY inteligentny Polak wie, że firmy globalne operujące w Polsce nigdy nie płaciły podatków. Ich produkt brutto wzrósł o różnicę kursową a zysk jak zawsze został wytransferowany za granicę.
A u nas pianie o wzroście PKB a w budżecie ogromny deficyt.
Fanatyków nie przekonasz, że zło jest złem a nie dobrem.
Zapomnij.
2010-09-20 17:12 | Clara
Bogdan! Ale mnie zaskoczyłeś! Łaaaa!
Super! Dzięki :)
Fajne to...
I teraz mam uśmiech dookoła głowy...
znów... :)
2010-09-20 15:35 | lelawy
,,Tańczący Polak - sclavus saltans- Słowianin albo i niewolnik ... panującego nad nim Słowa: ciałołodyga z liśćmi- dłońmi, roślinonośnik nowej głowy, kwitnącej dźwięko-obrazami, synestezyjną, ekstatyczną, antropo-fito-topologią. Moją poprzednią, polską pozę pozostawiłem z dawną prozą, z pogardą, w garden-garderobie.''..
wiosno wiosno?
KARKÓWKA..jednym słowem.
2010-09-20 15:22 | czka i TKA
RULETKA..ULE TKA eR czy LETKARU..wsiadamy do autokaru..
i na MŁOCIN bez opon mózgowych.
2010-09-20 14:46 | Marek
Deficyt obecnie jest czterokrotnie wyższy niż rok temu. W wyniku decyzji podjętych przez rząd tuska.
W 2009 deficyt wyniósł więcej, niż to, co zaproponował na początku roku PiS.
Te dwa fakty wystarczą. Jak będzie ktoś z branży, podam kolejne.
Chętnie udowodnię, że ludzie tuska (nie mówiąc o samym tusku, ignorancie), nie mają zielonego pojęcia o gospodarce.
2010-09-20 14:34 | Ania z Poznania
Wszystko się zgadza wrzesień to byl start kryzysu w Stanach,w Polsce po paru miesiącach widoczny,także najprawdziwsza prawda, że przed kryzysem chcieli zadlużyć.Wydawało się to niebezpieczne, gdyby była za niedługo konieczność jeszcze jakiejś miliardowej interwencji...
Tu nawet nie ma co dyskutować,przecież przeciwnicy znajdują w tym jakies :)pozytywy,widocznie oprócz Pana.
W tym zacietrzewieniu proszę wybierać jakies lepsze argumenty by przywalić Tuskowi.To nie jest bohater mojej bajki ale nie bede pomagala.
2010-09-20 14:31 | Marek
Mówi Pan, jak tusk, Panie lelawy ... :) (do niektórych może trafi)
2010-09-20 14:26 | lelawy
cytuje fragmentarycznie MARKU..po czesku imię wydałem bo i czeski film w twojej głowie.. Matołki popierające tuska zapamiętały z całej hostorii..
kontynuując cytatnik matnik.. Agresja słowna dotyczy przede wszystkim tuska, jego rządu, szczynukowicza i jego otoczenia, całej tej ekipki.
Zacytuję siebie..czy leci z nami pilot? Mareczku?..to po setce
2010-09-20 14:17 | Marek
Pani Aniu,
Kryzys rozpoczął się we wrześniu 2008. Wówczas deficyt był niski. Apogeum kryzysu finansowego, to był przełom 2008/2009. Wówczas PiS zaproponował mechanizm osłonowy, czyli zwiększenie tzw. dedykowanych (celowych) inwestycji.
Za kilka miesięcy tusk, ze swoimi nieudacznikami, przegłosował większy deficyt od zaproponowanego wczesniej przez PiS. Nowelizowano po raz pierwszy w historii ustawę budżetową. Ale już nie na inwestycje, a na pokrycie wydatków konsumpcyjnych (rosło szybko bezrobocie).
Deficyt obecnie jest czterokrotnie wyższy niż rok temu. W wyniku decyzji podjętych przez rząd tuska.
Proponuję zapoznać się najpierw z faktami. Potem wyciągać wnioski.
2010-09-20 13:52 | Ania z Poznania
Ale brednie,wielkie zadlużenie przed kryzysem....to w jego trakcie "nie byloby co zbierać".A tak jako tako przez przyznaję chyba przypadkowe nicnierobienie udało się(?) utrzymać na powierzchni.
Wiedzę, że dyskusja nie ma sensu.Stosuje się wielką manipulację (w radiu wielka kumulację),a juz ten przykład z zadłużaniem się jest krystaliczny:)
Ale demagogia,odwracanie kota,czarne nie jest czarne itd....do tego się przyzwyczailiśmy.Nic nowego.
Proszę pozostać w dobrym samopoczuciu.
2010-09-20 12:54 | Marek
Dzisiejszy wywiad Piasecki - prof Krzysztof Rybiński w RMF-FM, był jak wpuszczenie świeżego powietrza.
Obawiam się teraz o losy prof Krzysztofa Rybińskiego. Rodzina Gierka może pozwać pana profesora za porównanie Gierka z tuskiem.
Tusk jest jednak zerem absolutnym, zamieszanym na dodatek w Smoleńsk, w matactwa tego śledztwa. Także na polu gospodarczym Gierek przy tusku wychodzi na wizjonera, tytana polityki ...
Czy mógłby odezwać się którykolwiek ze zwolenników tuska, by powiedzieć na jego temat choćby jedną rzecz pozytywną?
Czy to zero na krótkich nóżkach (tusk) - zadłużające nasz kraj na potęgę, poddające nas władzy putina - posiada jakiekolwiek zalety???
Od tego zaczęła się dzisiejsza rozmowa. Zakłócona - jak zwykle - przez dwoje ignorantów. Zwolenników tuska, szczynukowicza, bez żadnych argumentów na ich rzecz.
2010-09-20 12:52 | Realista
Błażej... klaunie !
Marek napisał szczerą prawdę.
Zdementuj ją faktami albo zamilcz (czyli :stul pysk).
2010-09-20 12:48 | Hania
Bogdan,
te zmieniające się zdania, z hazardem (niebezpieczeństwem) w roli głównej, łączą się ciągiem skojarzeniowym z mottem z książek Calvino. Trzynasta karta ostrzega przecież, że bardzo łatwo jest posunąć się za daleko, wykonać jakiś fałszywy krok, którego skutków już się nigdy nie cofnie. Uczynić coś złego, co w nieodwracalny sposób całkowicie odmieni nasze lub czyjeś życie. To jeszcze jeden kontekst z 'W.I.E.L.K.I.M.I. A.R.K.A.N.A.M.I.
Ale interpretacja tego zła jest dla mnie bardzo szeroka, od 'zbędnych ruchów' o których pisałeś, po świadome zadawanie bólu i cierpienia. Daleko nie trzeba szukać, przykład z ostatnich Faktów - o matce katującej własne dzieci.
Dobrego dnia Wszystkim.
Mimo wszystko.
2010-09-20 12:47 | Marek
Odpowiadaj argumentami tuskomatołku. Mówię do "Błażeja" ... ten typ argumentacji (o szpitalach psychiatrycznych) możesz wykorzystywać w dyskusjach z innymi tuskomatołkami - z czytelnikami "Krytyki Politycznej", "GW", z tego typu towarzystwem ...
W kontaktach z normalnymi ludźmi operujcie faktami.
2010-09-20 12:14 | Błażej
Marek bredzi. W dodatku prowadzi dialog sam ze sobą. To wymaga leczenia. Byle szybko, bo PO sprywatyzuje służbę zdrowia.
A tak na marginesie. Basiu, to Twoja inicjatywa?
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8396381,Jezus_Chrystus_musi_byc_krolem__Duch_Swiety_krolewiczem.html
2010-09-20 09:57 | Marek
Przypomnę jeszcze zaproponowany na przełomie 2008/2009 przez PiS mechanizm osłonowy, w związku z rozkręcającym się kryzysem na świecie.
Śp A.Natalli-Świat proponowała od początku roku 2009 zwiększenie deficytu rocznego do 26 mld złotych. Przez szybką nowelizację ustawy budżetowej. Zwiększenia deficytu oraz precyzyjnego zaplanowania wydatków proinwestycyjnych, podtrzymujących ruch w zamierającej gospodarce.
Jednak tuski - wszelkiego typu gamonie, lenie, skończeni ignoranci, by nie powiedzieć, durnie - tę propozycję wyśmiały. By w lipcu 2009 czym prędzej (w panice) przyjąć nowelizację budżetu, z deficytem na poziomie 27,18 mld złotych. Byleby tylko pokryć rozkręcające się wydatki konsumpcyjne.
Matołki popierające tuska zapamiętały z całej hostorii tylko jedno, że PiS chciał zwiększenia deficytu.
2010-09-20 09:35 | Marek
Nareszcie mamy zaletę tuska - "był taki premier w połowie dekady ...." Otóż za rządów PiS-u deficyt budżetowy dwukrotnie zmalał (!!!). Do 15 mld zł, o ile pamiętam.
Obecnie sięga 90-ciu mld, a może przekroczyć 100 mld złotych. Pomimo transferów ogromnych środków z UE, pomimo przyspieszonej wyprzedaży majątku narodowego, pomimo zamiatania wielu pozycji kosztowych poza bilans budżetu.
Co więcej, za rządu PiS-u podatki malały (!). Po raz pierwszy od rządu Jana Olszewskiego. Malały!!!
Za rządów PiS-u w firmach pojawiły sie pieniądze i zyski. Zwłaszcza w niewielkich firmach prywatnych. To naprawdę zaczęło się kręcić.
Rząd Kaczyńskiego miał przeciwko sobie tuska, a przede wszystkim media. Które wygadywały takie bzdury, że wstyd dzisiaj powtarzać. Całkowicie nieprawdziwe, oderwane od realiów. Kaczyński chciał zwiększać deficyt????
To czemu go zmniejszał? Dlaczego osłaniał dobrą politykę Gilowskiej, dobrą politykę NBP-u?
Mówi Pani, Pani Aniu, całkowicie nieprawdziwe bzdury. Powtórzę jeszcze raz pytanie (odpowiedź Pani Ani - "a u was biją murzynów" - wynikała z jej całkowitej ignorancji w sprawach gospodarczych)
Czy mógłby odezwać się ktokolwiek ze zwolenników tuska, by powiedzieć na jego temat choćby jedną rzecz pozytywną?
Czy to zero na krótkich nóżkach, ten cały tusk - zadłużający nasz kraj na potęgę, poddający nas władzy putina - ma jakiekolwiek zalety? Niech ktokolwiek wymieni choćby jedną ...
2010-09-20 09:19 | Ania z Poznania
Na krótkich nóżkach i zadłużac chce kraj?
To chyba znam odpowiedź na ten kalambur.Był takowy premier w połowie dekady z zakusami do pogłebiania deficytu.
Jeżeli to jest poprawna odpowiedź na to pytanie,z nagrody rezygnuję.
A co do zera,też już ktoś kogoś tak nazwał.
Łatwe i banalne te kalambury.
Panie Szczekanowycz czy jakoś tam.
2010-09-20 08:31 | Marek
Dzisiejszy wywiad Piasecki - prof Krzysztof Rybiński w RMF-FM, był jak wpuszczenie świeżego powietrza.
Obawiam się teraz o losy prof Krzysztofa Rybińskiego. Rodzina Gierka może pozwać pana profesora za porównanie Gierka z tuskiem.
Tusk jest jednak zerem absolutnym, zamieszanym na dodatek w Smoleńsk, w matactwa tego śledztwa. Także na polu gospodarczym Gierek przy tusku wychodzi na wizjonera, tytana polityki ...
Czy mógłby odezwać się ktokolwiek ze zwolenników tuska, by powiedzieć na jego temat choć jedną rzecz pozytywną? Czy to zero na krótkich nóżkach - zadłużające nasz kraj na potęgę, poddające władzy putina - ma jakiekolwiek zalety? Pani lelawy, może Pan?
2010-09-20 05:18 | Marek
"szlachtowanie świń ..."
"wędzenie szpinaka na żaglu..w śmietanie"
tusk mówi podobnie.
Media starają się jak mogą, żeby nie zadać mu żadnego z kilkuset pytań istotnych. A on gada, do swoich wyborców, jak lelawy. Myśli, jak lelawy.
Dlatego jego "rządzenie" państwem wygląda, jak wygląda.
2010-09-19 23:18 | TU..narazie
zaszlachtuj świnie pan...odetchnie pan powietrzem świeżym
wewtedy krew winem się zdaje...ten tusk to panu mówi..krzywonosem
mało retoryczniemoże...ale morskie powietrze obce mi nie jest.
uwędzimy szpinaka na żaglu..w śmietanie.
W postaci pana Bogdana..w ziarnie na siew są elementy..
więc czemu to ziarno?
2010-09-19 21:58 | pp3-Basia
Oczywiście Zakajew a Zugajew,to dwie różne postacie:)
2010-09-19 21:51 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Uruchomiłam hazard polszczyzny w trzech różnych przeglądarkach.
Ciekawe doświadczenie.
Na razie,te nieme komunikaty składam w całośc.
Jutro po pracy zerknę.
-------------
Co do bieżących spraw politycznych...
Według mnie sprawa aresztowania Zakajewa jest grą naszego(bez nienawiści)
polskojęzycznego rządu z pobratymcami zza wschodniej granicy,mająca na celu
utwierdzanie społeczeństwa w poczuciu fałszywej suwerenności.
Tak myslę,że gdyby Moskwa chciala miec Zugajewa,to miała wiele
okazji aby go ując,poza granicami Polski.
To co jest właśnie nazywanie rzeczy po imieniu,czyli trzeźwa ocena sytuacji.
Pozdrawiam Was.Linki i teksty przejrzę jutro wieczorem.
Dobranoc
2010-09-19 21:41 | Marek
@lelawy - zreferowałem jedynie, co dzieje się w blogosferze. Rozczarowanie tuskiem oraz jego wyborcami ( z tzw. "salonem" włącznie) jest gigantyczne ... padają określenia dokładnie takie, jak zacytowane przeze mnie, albo i jeszcze gorsze. Dużo gorsze. Ludzie na tuska i na szczynukowicza nie mogą patrzeć ... Gdyby za pierwszej Targowicy szlachta miała internet, byłoby pewnie podobnie.
2010-09-19 20:16 | lelawy..wg WAS TROLLLLL
pan z tusskiem rozmowę prowadzi drogi panie M..jak miernota?
Pan się zapomina..z tym Realistą...mam nadzieję że nie w łożu.
Panie Bogdanie..piękny cyganie..zagraj pan kiedyś ANATEWKĘ..
2010-09-19 07:05 | Marek
Jak wygląda pajacowanie tuska, można znaleźć na niezliczonych stronach w internecie. Np.
http://seaman.salon24.pl/230661,autonomiczny-premier-tusk
http://seawolf.salon24.pl/
http://1maud.salon24.pl/228311,odporni-na-wiedze-odporni-na-fakty
warto poczytać komentarze.
Poza wskazywaniem bez ogródek, że na przykład tusk, to dureń nieprzytomny, kłamca, człowiek absolutnie niewiarygodny i niepoważny, pojawia się również stała przyśpiewka o 9 milionach kretynów (naszych rodaków), głosujących bezmyślnie na szczynukowicza lub tuska. Wbrew swoim interesom, przeciwko suwerenności Polski, za postępującą wasalizacją pod ruskim butem.
Wszyscy, na wszystkich blogach, od kilku miesięcy piszą to samo. Codziennie, wytrwale, mnożąc fakty, przykłady, podając bogatą argumentację na wszystkich poziomach. Tymczasem pani "Ania z Poznania", słuchaczka RMF-FM, cały czas twierdzi odwrotnie. Bez jakichkolwiek argumentów.
miłego dnia :)
2010-09-18 20:11 | Realista
Czemu sekciarze tak zamilkli ...?
To niemożliwe, żeby się wstydzili tego co mafia wyprawia.
2010-09-18 19:17 | Marcin
Sądząc po czasie jaki upłynął w kwestii Lecha Wałęsy, należy odczekać conajmniej 20 lat, lat prawdziwego dobrobytu, prawdy, ech.... szkoda pisać
2010-09-18 15:19 | Marek
http://vimeo.com/14987931
Życiorys Wałęsy jest rozpracowywany coraz dokładniej. Dokładnie to samo czeka tuska, borusewicza .... etc.
2010-09-18 11:37 | Marek
Gdy tusk, borusewicz, szczynukowicz, bielecki, miller, sikorski, arabski, klich etc. znajdą się przed Sądem, gdy wylądują wreszcie w celi, gdy zostaną sprawiedliwie osądzeni, a cała prawda o nich wyjdzie na jaw, będziemy się za nich modlić. Zeby wytrwali, żeby okazali odwagę, godność, żeby umieli spojrzeć na swoje zycie i je ocenić ... Będę im Pani Aniu z pewnością współczuł. Jako biednym, zagubionym ludziom. Będę się za nich modlił. Tak to wygląda z "miłością bliźniego".
2010-09-18 11:28 | Marek
Jak kocham, to mówię, że kocham. Jeżeli nie lubię, nie szanuję, krytykuję, to staram się robić to w sposób na tyle jasny, żeby nie było najmniejszych wątpliwości.
Pani myli, może celowo, krytykę postępowania bliźniego, krytykę jego dokonań życiowych, jego wyborów, ścieżki życia, od biblijnej "miłości bliźniego". Jedno i drugie jest możliwe w tym samym czasie. Etyczni żołnierze walczą ze sobą, ale są humanitarni, modlą się za siebie nawzajem, szanują siebie za życia i po śmierci.
Nasza walka z tuskiem, borusewiczem i tego typu miernotami, to walka na słowa. Ale walka.
Z Bogiem Pani Aniu :)
2010-09-18 09:37 | Ania z Poznania
Nazywanie rzeczy po imieniu, to jest właśnie język miłosci.
No to wszystko jasne.Nazywaj i wyzywaj.Z Bogiem.
2010-09-18 09:12 | Marek
@Cmentarny Dech - pełna zgoda :)
2010-09-18 08:20 | cmentarny dech
Marku myślę, że na Apele już nie czas, kogo Zdarzenie Smoleńskie nie obudziło tego i Diabeł nie przerazi...
Ale co ciekawe po drugiej stronie nie ma już wiary, nadziei, nie ma już nic i nie będzie niczego, jak mawiał proroczo pewien kandydat na prezydenta.
Cała krytyka i ideowy pocisk, z mały zastrzeżeniem, że ten ideowy pocisk to najwyżej ślepak i spłonka, sprowadza się do personalnego ataku. Często w myśl prostackiej zasady "U was biją murzynów"...
Jest jak w kawale o walce komputerów amerykańskiego i rosyjskiego, gdzie na pytanie amerykańskiego "ile par obuwia przypada na jednego mieszkańca ZSRR?" po długich obliczeniach pada odpowiedź "A u was biją murzynów?"
Żal tylko młodych tych wykształconych z wielkich miast, bo w razie 17 września 2011, my będziemy trwać, a Bóg da to i w chwale położymy głowę, A młodzi "pod dowództwem" M. Peszek w obozie przesiedleńczym wylądują.
Bez własnego Państwa, bez Konsula, i bez Flagi i Godła, z statusem Romów we Francji i to przy założeniu, że Zachód się postawi.
Bo jak w latach 70 tak i dziś mimowolnie Chińczyki trzymają się mocno i nam głowę chwilowo oszczędzili... ale do czasu do czasu...
2010-09-18 07:49 | Marek
Nazywanie rzeczy po imieniu, to jest właśnie język miłosci. Inaczej naszego kraju nie naprawimy, pani Aniu.
2010-09-18 07:48 | Marek
Weźmy się teraz za tuska.
Tusk, to zręczny żongler, kunktator i sprzedawczyk. Mentalność drobnego subiekta ze skłonnościami do kleptomanii. Ambicjoner, którym mogą wysługiwać się najgorsze szumowiny. I wysługują się.
Zdrajca, wykonujący bez szemrania instrukcje Kremla (przy dużym udziale szczynukowicza). Polityk bez osobowości. Nie posiada wizji, programu, wiedzy, ani umiejętności, by mogło mu o cokolwiek chodzić.
Cwaniaczek, z mentalnością małomiasteczkowego żulika. Ruski donosiciel. Magisterek, którego pracy dyplomowej nikt nigdy na oczy nie widział. Obibok! Nieprawdopodobny leń przez całe życie. Nigdy nie pracował. Ruski agent i pasożyt ...
Jeszcze gorsi są szczynukowicz, borusewicz, j.k.bielecki ... Najgorsze menty z całej ekipy. Najgłupsi z tej ruskiej (polskojęzycznej) bandy. Tak naprawdę, posowiecka żulia, premiowana za donosicielstwo.
Jak wypada porównanie z dr J.Kaczyńskim?
2010-09-18 07:41 | Marek
@Realista - gdyby porównać kiedykolwiek wady dr J.Kaczyńskiego i mgr tuska, to dopiero w tym momencie uświadamiamy sobie w pełni, kim tak napraw jest magister t.
Dr Kaczyński, polityk umiarkowany, polityk kompromisu, a jednocześnie polityk wartości. Do dzisiaj mówi o Tragedii Smoleńskiej - "katastrofa", do dzisiaj wymienia publicznie wyłącznie najłagodniejsze pytania, z tych, jakie możnaby sformułować w stosunku do tuska i putina. W najtrudniejszej dla siebie osobiście sytuacji zwrócił sie do zwykłych Rosjan ze słowami pojednania.
Był w stanie wycofać temat Tragedii Smoleńskiej (najprawdopodobniej ordynarnego zamachu) z kampanii, by nie doprowadzić wśród Polaków do głębokich podziałów. Mówi o Platformie wyłącznie językiem demokratycznej debaty. Jako o ugrupowaniu, które przesadza z egoizmem, z krótkowzrocznością, podczas gdy prawda o tych ludziach jest nieporównanie gorsza.
Jego wady? - nie jest medialny. Jego przemówienia są raczej powolne i nieco nudne. Nawet gdy ma całkowitą rację, wypowiada ją w sposób, który nie porywa. Starszy pan z zasadami, któremu często brakuje lekkości i uśmiechu (możliwe, że wynika to wyłącznie z manipulacji medialnych). Archaiczny. Czasami wygląda, jakby był wyjęty z przedwojennej kawiarni. Nieco zamknięty, z powodów życiorysowych, w polskości. Wygląda, jakby nie rozumiał, nie czuł, ludzi innych narodowości. Może też być człowiekiem zamkniętym, nieufnym - tego nie wiem - z powodów osobowościowych. Człowiekiem skazanym na głęboką samotność również ze względu na swoje cechy.
Zbudował najbliższe otoczenie nie tylko z ludzi wybitnych. Również z ludzi marnych - marnych etycznie, intelektualnie. Nie posiada lekkości Napoleona w dobieraniu sobie najodważniejszych, najinteligentniejszych marszałków spośród zwykłych żołnierzy, dostrzeżonych na polu bitwy.
2010-09-18 06:54 | Realista
U fanatyków w sekcie już tak jest.
Krytykując bossa sekty nie wzbudzasz w fanatyku chęci dociekania prawdziwości tej krytyki a tylko opętańczą wściekłość. Oczywiście nawet jak tę krytykę podeprzesz faktami nie do obalenia to i tak na fanatyku nie wywrą one żadnego skutku. Fanatyk nie myśli samodzielnie, fanatyk jest sterowany. Nic na to się nie poradzi, taka już jest konstrukcja fanatyka.
2010-09-18 03:30 | Marek
"Moi drodzy ja tylko apeluję o miłość." (Ania z Poznania, donald tusk)
Próbuję odnaleźć tożsamość "Ani z Poznania", by móc porozmawiać z nią/ z nim jak z człowiekiem.
Jeżeli woli Pani tożsamość żeńską, proszę uprzejmie.
Agresja słowna dotyczy przede wszystkim tuska, jego rządu, szczynukowicza i jego otoczenia, całej tej ekipki. Uzasadnień jest aż nadto. Jako kumple putina, wycieraczki putina, lokaje putina, agentura putina, są w Polsce skreśleni. Jeżeli ktoś nie wie, dlaczego, niech przeczyta choćby wpis p.Bogdana z 13.37, albo tekst Aleksandra Sciosa z salonu 24 o rosyjskim ludobójstwie.
http://cogito.salon24.pl/229867,przyjaciele-ludobojcow
Agresja słowna dotyczy również niektórych protuskowch, dotyczy przypadków najostrzejszych, opisanych w tekście "Szczury" -
http://cogito.salon24.pl/226662,szczury
Z tą dżumą, pani Aniu, trzeba walczyć. Zwolennicy tuska nie zaznają spokoju, dopóki nie zostanie wyjaśnione w najdrobniejszych szczegółach, co stało się w Smoleńsku.
Jak długo tusk ze szczynukowiczem będą urządzać sobie kpiny z nas wszystkich, dopóki będą stanowić ekipę rządzącą, "miłości" do nich może nie być zbyt dużo.
Dopiero po postawieniu tych dwóch przed Sądem, po sprawiedliwym ich osądzeniu, także wszystkich innych odpowiedzialnych za Smoleńsk, po przedstawieniu opinii publicznej faktów, wrócimy do rozmów o "miłości".
Apel o miłość, to przecież była kpina w ustach szefa platformy, od której zaczął się haniebny epizod z magistrem donaldem tuskiem w Urzędzie Rady Ministrów.
pozdrawiam
2010-09-17 22:55 | Ania z Poznania
Kwestionowanie płci to jakaś gra na umniejszenie przeciwnika?
Widzicie już myślę spiskowo jak Wy.
2010-09-17 22:38 | Ania z Poznania
Panie Marku po co to obrażanie?
Muszę zareagować,jako jedyna, bo nastepna reakcja bedzie skierowana dopiero jak Wasi "przeciwnicy" powiedzą coś niestosownego.Był już tego przykład.Wykluczono tutaj kogoś przy moim ogromnym zdumieniu, a przy jednoczesnej aprobacie Pańskich wybryków słownych.
Nevermind.
Moi drodzy ja tylko apeluję o miłość.
Jeżeli gracie tu o jakies cele i wielką sprawę,to nie mogę pojąć, że nie chcecie mieć wiecej sojuszników.Bo nie chcecie,uzywając języka w taki sposób.Tak jak nie chce Kaczyński...już.
Pisałam juz wielokrotnie...mój przywódca musi być mądry,przewidujący,prawy i milosierny nawet.Wszelacy wieszcze,pisarze lub bajkopisarze również.Chcąc miec wplyw na kogoś musicie przynajmniej to wiedzieć.Bo być takim trudniej to rozumiem,ciężko przeskoczyć samego siebie.Kaczyskiemu sie nie udało.
Ja nie aspiruję w żaden sposób do przekazywania tu czegokolwiek ponad to co kieruję tylko do Was agresorów.
Agresorzy sami wiedzą, że nimk są,i się odezwą.
2010-09-17 21:44 | Marcin
Widzisz Marku, z tym obaleniem rządu mi-ło-ści-wie nam panującego może być problem, bo coraz więcej nad WISłĄ mamy nie Polaków, lecz polskojęzycznych
2010-09-17 21:22 | Marek
Zaskoczyła mnie "Ania z Poznania". Udająca(y) dosć długo idiotkę(tę) protuskową. Okazuje się dzisiaj, że to jakiś pracownik RMF-u. Kochający tego durnia, i tchórza - tuska lub szczynukowicza - ponad wszystko ...
A propos durnia i tchórza proputinowego, donalda tuska. Nie ma problemu z poddaniem jego rządu krytyce. Choćby w związku ze sprawą Zakajewa. Sprawą skandaliczną, haniebną, obrzydliwą, jeżeli chodzi o zachowanie polskiej Prokuratury i polskiego rządu. Problem jest już tylko jeden - jak rząd cynicznych ciemniaków i zdrajców możliwie szybko obalić.
Na Pomorzu rocznicę 17 września obchodziliśmy godnie na Kaszubach, u pana Czapiewskiego :)
2010-09-17 19:24 | Realista
Zatańczą tak jak im zagrają na ich teczuszkach mocodawcy z Moskwy.
2010-09-17 18:47 | Marcin
Myślę, że Rosja nie chce jeszcze brać Zakajewa. To raczej test na "szczerość" naszej władzy. Kolejne sprawdziany jeszcze przed nami
2010-09-17 16:44 | Realista
Nie dziwi WAS, że Błażej nie okazuje radości po aresztowaniu Zakajewa ... ?
Tak jak pisałem kiedyś.
Mogą sobie pozwolić na wszystko.
2010-09-17 15:41 | kolekcjoner czcionek
w Polsce wygodniej jest opisywac zbrodnie amerykanskich zolnierzy. Tusk jest dla mnie skonczony zupelnie i nieodwracalnie. prezyl sie przed giwnazjalistami i odwaznie oswiadczal ze nie bedzie nigdy kleczal przed Ameryka. spora czesc osob nie mogla pojac dlaczego amerykanski wywiad nie chce udostepnic Polsce zdjec satlitarnych i rozmow telefonicznych prowadzonych na pokladzie TU-154 z dnia 10 - 04 - 2010 . dlatego . 20 lat multimedialnej prezentacji niezaleznosci Polski. wszystkie farmazowny o polskiej demokracji to sterta klamstw. rzadza wami wykastrowani pajace na gumowych sprezynkach a przestrzen zawladnieta jest przez hordy prymitywnych pozeraczy reklam . reszta to iluzja. z roku na rok 17 wrzesnia . Bogdan duze wyrazy podziekowania za kawal dobrej roboty i poswiecenie swojego czasu . korzystam z owocow . pozdrawiam wszystkich
2010-09-17 15:33 | Clara
Bogdanie przypomnę Ci tylko co kiedyś napisałam
Myśląc samodzielnie :)
http://clara2007.blog.interia.pl/?id=1931297
Nie przekonasz mnie
nie chodzi o podział kraju
ani kancelarii Komorowskiego
ani J. Kaczyńskiemu jak słyszę wielokrotnie.
Powiedziałeś że "prowadzi bardzo przemyślaną i podłą grę (myślę, że opracowywaną w spec-gabinetach)- jej celem jest totalny PODZIAŁ Polski i Polaków. Stara zasada : DIVIDE ET IMPERA, dziel i rządź. Efekt: klin wbity w każde środowisko: w Kościół, w rodziny ofiar Smoleńska, w naród. To są stare sowieckie metody: dezinformacja i dezintegracja. Oni działają jak piąta kolumna- na rzecz ościennego sąsiada. A suflują im środowiska niszczące polską tożsamość." Dokładnie takie same argumenty słyszę ale obciążające J. Kaczyńskiego, dasz wiarę? Ludzie różnie interpretują.
Pytasz: "Po co ta walka z symbolami, wojna o znaki pamięci?"
A ja się pytam: Po co upieranie się przy tym stwierdzeniu że toczy się walka z symbolami, wojna o znaki pamięci?
Pozdrawiam serdecznie
Ps.
Lubię mieć podporę :)
2010-09-17 14:59 | Clara
Bogdan dziękuję :)
2010-09-17 13:37 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, raz jeszcze - witam Wszystkich Czytających i Piszących.
Haniu, słusznie zwróciłaś uwagę na fenomen Twojego regionu. Ja tylko dodam, że idea wielonarodowej Rzeczypospolitej zakładała właśnie zgodne współżycie (symbiozę) na jednym obszarze różnych tradycji i wierzeń. To jest nasza POLSKA tradycja. Dugin mówi wprost, że ten model nie wypalił, bo był za słaby. Środkowa Europa nie potrafi jego zdaniem stworzyć własnej cywilizacji, musi więc wybierać - albo Wschód albo Zachód. On nam zabrania być Polakami - czyli ludźmi Wschodozachodu/Zachodowschodu. Dugin chce byśmy wybrali "Bizancjum" - dlatego wzmacnia ten ORIENTALNY PIERWIASTEK w Polakach, tak aby wyrugować nasz OKCYDENTALIZM. Jednak nie chodzi tu tylko o Rosję. Dugin przywołał naszego "geopolityka", polskiego "pre-Huntingtona" Feliksa Konecznego - który umieścił prawosławną Rosję a także Zakon Krzyżacki oraz Prusy w kręgu cywilizacji BIZANTYJSKIEJ. To kluczowa historia:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Koneczny#Cywilizacja_bizanty.C5.84ska
Nawiązałem do tych podziałów w powyższym wpisie - włączając wątek z Krzyżakami i ich GNOSTYCKIM, BIZANTYJSKIM CHARAKTEREM. Misja Pawła Włodkowica przeciw krzyżackiej SEKCIE, o której tylko wspomniałem warta jest pogłębienia.
Inaczej niż wypociny Pani Ani z Poznania, Ani czy Adama Damskiego, Bóg raczy wiedzieć, czego ten/ta "Ania" chce. Nic nie rozumie a udaje , że wie. Bo przecież zaznaczyłem wyraźnie, że nie o sprawy "właścicielskie" mi chodziło, a o definicję "polskości", "patriotyzmu" , czy jest to już tylko byt językowy, czy wciąż można go jeszcze pojmować "tradycyjnie".
Wróćmy więc do ważniejszych kwestii - Haniu, zwróciłaś uwagę na wywiad z Zakajewem i los Czeczenii. Chciałbym dodac do tego zestawienie Aleksandra Ściosa:
=============
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/09/czeczenia-rosyjskie-ludobojstwo.html
„Wiosną tego roku nad rzeką Assa w Inguszetii siedziała przy ognisku grupka dzieci. Przeleciały nad nią dwa rosyjskie śmigłowce wojskowe, zawróciły, spuściły bombę. Ognisko się dopalało, oświetlając trzy trupy i kilkoro ciężko rannych. Niedługo potem patrzyłam w oczy matki jednego z zabitych chłopców. Patrzyłam też w oczy matki, która pochowała trzech synów, kilkunastolatków - przy tym dwóch porwanych przez żołnierzy, a potem porzuconych gdzieś przy drodze, z wypatroszonymi wnętrznościami. Widziałam dzieci bez oczu i bez dłoni, okaleczone przez zabawki zrzucane na Czeczenię z rosyjskich śmigłowców. Widziałam dziewczynkę z dziurą w czaszce, pod którą pulsuje przykryty przezroczystą błoną mózg. Widziałam inną, zupełnie sparaliżowaną przez odłamek bomby, który utkwił w okolicy kręgosłupa. Rozmawiałam z piętnastoletnim świadkiem rozpruwania brzuchów dwóm żywym chłopcom czeczeńskim, których wnętrzności pijani żołnierze rzucali psom...”
Krystyna Kurczab - Redlich dla Rzeczpospolitej
***
Premier Polski Donald Tusk uważa psucie stosunków z Rosją, poprzez zbyteczne akcentowanie tematu czeczeńskiego, za nierozumne. O tym szef rządu Polski powiedział w środę na konferencji prasowej w Warszawie, komentując informację, że pod Warszawą od 16 do 18 września odbywać się będzie Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego.
***
Obozy filtracyjne – tak oficjalnie nazywa się obozy, do których trafiają podejrzani schwytani przez rosyjskich żołnierzy. Każdego dnia specjalne oddziały rosyjskie wyłapują potencjalnych przyszłych bojowników, także dzieci, które ukończyły 15 rok życia. Wszyscy którzy przeszli przez obozy nazywają je nie obozami filtracyjnymi, ale obozami koncentracyjnymi, gdzie człowiek jest pozbawiony jakichkolwiek praw. [...] Zatrzymani byli przetrzymywani w bardzo ciężkich warunkach: były to cysterny albo boksy, które były wypełnione do połowy kolan wodą, bez znaczenia czy to było lato czy zima. Jednak prawdziwy dramat zaczynał się w czasie przesłuchań tych osób, świadectwo na to dają osoby, które przeżyły „filtry śmierci ”.Na porządku dziennym były tortury, katowanie przesłuchiwanych.
Tortury psychiczne:
· poniżanie godności osobistej więźnia oraz jego wierzeń religijnych
· przymusowe przyglądanie się jak inni więźniowie są torturowani
· pozorowane rozstrzelanie (stosowane notorycznie)
Tortury fizyczne:
· „ jaskółka ”, czyli podwieszanie na związanych ze sobą rękach i nogach
· zakładanie maski gazowej na twarz więźnia , a następnie zamykanie dopływu powietrza do momentu aż torturowany utraci przytomność.
· Torturowanie prądem elektrycznym miejsc podatnych na ból: uszy, nos, ale przede wszystkim organów płciowych.
· Wyrywanie paznokci podczas przesłuchań, a następnie polewanie ich lodowatą lub gorąco wodą.
· Gwałty, wypalanie ogniem różnych symboli na ciele więźniów.
[...] Częstym procederem żołnierzy rosyjskich, którzy sprawowali pieczę nad obozami filtracyjnymi, była możliwość wykupu więźniów (martwych lub żywych) lub wymiana ich za jeńców rosyjskich. [...] Rodzinna osoby, która trafiła do obozu filtracyjnego, od razu kontaktowała się z odpowiednią osobą wyznaczoną do negocjowania cenny, jeśli udało się zebrać określoną sumę pieniędzy, które najczęściej były zbierane po znajomych, udawało się odzyskać członka rodzinny. Czas jaki minął od trafienia do obozu do odzyskania wolności wynosił kilka dnia, takiej osoby nie omijały tortury obozu, jeżeli udało się jej wyjść z niego dzięki rodzinnie najczęściej nie nadawał się do normalnego życia.
Jeńcom i zakładnikom mordowanym w obozach filtracyjnych Rosjanie usuwają organy wewnętrzne do transplantacji. Rodziny wykupują z obozów ciała pozbawione organów lub odnajdują w terenie.
***
„Rosyjscy żołnierze zatrzymali mnie na drodze w celu „sprawdzenia tożsamości”, choć nawet nie zajrzeli do papierów – opowiadał 16 stycznia 2004r. w Groznym trzydziestoletni Łom Ali. – Dokąd mnie zabrali – nie wiem. W pomieszczeniu bez okien, obitym dźwiękochłonną materią, podłączono mnie do aparatu przypominającego telefon i puszczono prąd. Żądali, żebym się przyznał do posiadania dwóch granatników, czterech automatów, pistoletu i ośmiu granatów F-1. Odmówiłem...”
Potem Alemu szpikulcem do szaszłyków przybito lewą rękę do drewnianej ściany łaźni i tak trzymano kilka godzin. W dwa dni później, gdy ponownie odmówił podpisania czegokolwiek, przykuto tę samą rękę jeszcze raz. Łamano żebra, prawie do pęknięcia czaszki ściskano głowę specjalnym narzędziem, gaszono na nim papierosy, duszono plastikowym workiem... Żądano, by się przyznał do wysadzenia rządowego budynku w Groznym w grudniu 2002 roku. Obok znęcano się nad piętnastolatkiem z Urus-Martanu. Krócej. Umarł. Łom Alego po pół roku znalazła i wykupiła rodzina.
***
Wysadzanie ludzi w powietrze to nowość wprowadzona przez wojska federalne wiosną 2002 roku. Najefektywniej zastosowano ją 3 lipca w Meskier Jurcie, gdzie eksplodowało 21 związanych lontem i wrzuconych do dołu mężczyzn, kobiet i dzieci. Ten sposób unicestwiania nie pozwala określić liczby zlikwidowanych ciał. Od wiosny, niemal co dzień w różnych zakątkach republiki psy wygrzebują fragmenty ludzkich ciał
***
„Prawdopodobnie przez długie lata będziemy czekać zanim kwestia Czeczenii znajdzie dobre rozwiązanie. Są politycy w różnych miejscach, także wśród emigracji czeczeńskiej, którzy nie zawsze ułatwiają pracę” – Donald Tusk 15.09.2010 r.
***
„Gwałty i tortury na dzieciach w obozie filtracyjnym" w Czernokozowie”.
Amnesty International otrzymała niepokojące zeznanie od człowieka ocalałego z "obozu filtracyjnego” w Czernokozowie ,że osoby zatrzymane, włączając kobiety i dzieci, są gwałcone i poddawane brutalnym torturom.
Amnesty International przeprowadził wywiad w Ingushetii z 21 - letnim "Musą", który był przetrzymywany w obozie Czernokozowo między 16 stycznia a 5 lutym. Został zatrzymany we wsi Znamenskiy, kiedy uciekał od ostrzału Grozny'ego autobusem z jego matką i bratem. Musa został zatrzymany z 10 innymi ludźmi, włączając dwóch nastoletnich chłopców.
"Musa" został poważnie pobity i był torturowany kilka razy każdego dnia podczas jego zatrzymania. 18 stycznia, został zmuszony, by przejść między "ludzkim korytarzem" 20-25 zamaskowanych ludzi uzbrojonych w pałki i młotki, którzy bili jego i inne zatrzymane osoby "Musa" został uderzony z tyłu młotkiem, który złamał mu kręgosłup.
"Musa" świadczy, że 14 letnia dziewczyna została zgwałcona przez tuzin strażników więzienia w korytarzu na zewnątrz celi, w których on i inne osoby zatrzymane były trzymane. Dziewczyna przyszła odwiedzić jej zatrzymaną matkę i za cenę 5,000 Rubli ona dostała pozwolenie na pięciominutowe spotkanie. Jej pięciominutowe spotkanie stało się czterodniową próbą, podczas której została zamknięta w celi, bita i wielokrotnie zgwałcona przez straże.
"Musa" powiedział też Amnesty International o około 16 letnim chłopcu nazywanym Albert, pochodzącym ze wsi Davydenko, który został przeniesiony do jego celi po zbiorowym gwałcie i ciężkim pobiciu przez straże więzienia. Jedno z jego uszu zostało ucięte i straże odnosiły się do niego przez żeńskie imię "Maria". "Musa" sądzi, że, aż 10 ludzi zostało zgwałconych w obozie w czasie jego 21 - dni zatrzymania.
"Musa" dzielił celę przez jeden tydzień z Andrejem Babitskim, dziennikarzem Radia Wolności.
Pomiędzy jego innymi kolegami z celi podczas jego 21 - dni zatrzymania, był człowiek, którego ręce zostały ciężko spalone zapalniczkami przez straże więzienia i 17 letni chłopak, którego zęby były spiłowane metalowym pilnikiem i jego wargi zostały postrzępione, zostawiając go niezdolnym, do jedzenia, picia albo mówienia. "Musa" oszacował, że 10-15 nowych osób aresztowanych było sprowadzanych do obozu każdego dnia. Między nimi on widział 13-14-letnie dziewczyny. [...] Szokujące doświadczenie "Musy" jest zgodna z innymi doniesieniami, które pojawiły się z Rosyjskich "obozów filtracyjnych", wbrew bezustannym zaprzeczeniom przez rosyjski rząd w stronę międzynarodowej społeczności i mediów, tortury i gwałty są powszechne w tych obozach, stwierdza Amnesty International. [...]
Tłumaczenie: Ahmed Yassin
***
„Mieszkałyśmy w Grozym niedaleko wiaduktu kolejowego, koło sklepu "Bogatyr". Była jeszcze zima, kiedy do naszej piwnicy weszli federałowie. Znęcali się nad mamą, zrobili co chcieli, a potem ją zastrzelili. Widziałam wszystko, co było wcześniej, ale nie widziałam, jak ją zabijali. Wyprowadzili ją do innej piwnicy. Nie znaleźliśmy jej ciała, dom się zawalił i przygniotły ją stropy. Całą wojnę spędziłam w Grozym z różnymi kobietami[...]
Dziewięcioletniego Salmana Musajewa spotkało to co setki czeczeńskich dzieci: podniósł z ziemii błyszczący przedmiot. Przypominał "Czupa-czipsa" - ulubionego przez dziecko lizaka. Okazał się bombą. Dwa oderwane palce lewej ręki, trzy prawej.
(z relacji czeczeńskich dzieci)
***
„Te dzieci, gdy je kaleczono i zabijano krzyczały zapewne głośniej, niż dzieci ze szkoły nr. 1 w Biesłanie, ale miały mniej szczęścia; ich cierpienia to codzienność Czeczenii. Dzieci z Biesłanu są ważniejsze; cierpią odswiętnie, na oczach przyklejonego do telewizorów świata.”
Krystyna Kurczab - Redlich wrzesień 2004.
***
„Dowódca 45. pułku Aleksiej Romanow pokazuje mi doły, do których po łapankach "zaczystkach" wrzuca się Czeczenów. Troskliwie mnie podtrzymuje - żebym nie zjechała po błocie do głębokiego na 6 metrów wykopu. Dół wygląda dokładnie tak, jak go opisywało niezliczone mnóstwo siedzących w nim ludzi. Od góry zwisa sznur, po którym trzeba wspinać się na przesłuchania. Chociaż trzyma mróz, z dołu unosi się specyficzny smród. Taki tu zwyczaj: Czeczeńcy powinni załatwiać się sobie pod nogi. I dwadzieścia cztery godziny na dobę stać na tej samej ziemi. A jak chcą mogą też siedzieć [...]
Anna Politkowska: Druga wojna czeczeńska.
***
Wieś Samaszki 1997 rok: Zarządzono blokadę całej wsi i w ten sposób uniemożliwiono mieszkańcom ucieczkę - nastąpił zmasowany ostrzał. Wojska federalne i OMON-owcy w chustach z napisem „urodzony do zabijania” rozpoczęły "zaczistkę". Do piwnic pełnych ludzi wrzucano granaty. Domostwa podpalano i rabowano. Gdy ktoś próbował ucieczki: kobieta, mężczyzna, dziecko – kosili go serią z automatu, a trupy palili miotaczami ognia. Na ulicach, podwórkach i w domach leżały trupy mieszkańców. Na klatce piersiowej jednego z zamordowanych mężczyzn leżało serce wyrwane razem z kawałkiem płuca. Wszędzie walały się jednorazowe strzykawki z promedalem, jednym z narkotycznych analgetyków. Tych, których nie zabito od razu, transportowano do Mozoduku, gdzie ich potwornie bito, torturowano przy użyciu prądu, a potem zabijano... strzałem w tył głowy.
To co się działo wewnątrz wioski, najlepiej oddają relacje naocznych świadków:
Malika Giełgajewa: „Wjechał transporter, weszli do domu. Pamięta, że jeden miał ze dwa metry wzrostu, siostra w ogóle bała się otworzyć oczy. Zapytali czy są u nas bojownicy. „Tu leży ranny, proszę nas zostawić” Ten dwumetrowy powiedział „Dobra, niech będzie”. I poszli. Wszyscy się ucieszyli, a tamci znowu przyszli. Rzucili dwa granaty. Siostra i Aminat padły na ziemię. Raisę raniło. Dołożyli snajperską serię. Znów podeszli i z miotacza ognia. Dopiero wtedy sobie poszli. Ojciec z córką płonęli”
Sabidat: „Przyszli, zabijali ludzi, podpalali domy. Widziałam, jak podpalili dom, wrzucając do środka ogień. Dwóch ludzi się paliło”.
Ukrainka obserwująca zajście z drugiego brzegu rzeki: „Na ulicy omonowcy bili jakiegoś starca, podbiegła czternastoletnia dziewczynka, żeby go obronić- żołnierze spalili ja miotaczem ognia”, „Kobiecie wyrwali z ręki dziecko i zastrzelili na jej oczach. Krzyczała: „Za co?! Przecież my nie jesteśmy bojownikami!” Odpowiedzieli: „Wystarczy, że jesteście Czeczeńcami”, „Na dworcu żołnierze powiesili dziesięcioro dzieci, potem jeszcze dwoje w szkole”, „Kobiety, dzieci, starców zapędzili do magazynu zbożowego. Wszystkich 130 mężczyzn rozstrzelali”
***.
„Zjazd partyzantów czy zebranie terrorystów? Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego pod Warszawą” – „Głos Rosji” 15.09.2010r.
„Polska nie po raz pierwszy występuje w roli gospodarza przyjmującego czeczeńskich bojowkarzy, którym w ich ojczyźnie przedstawiono zarzuty o terroryzm - o wysadzenie w powietrze domów mieszkalnych, o ataki na szkoły, szpitale, o mordowanie starszych ludzi, kobiet i dzieci. [...] Obecnie sytuacja w polsko-rosyjskich stosunkach zaczęła się poprawiać. Bronisław Komorowski, od razu po wybraniu go na prezydenta państwa, ogłosił kurs na polepszenie stosunków z Moskwą. "Będę sprzyjać rozpoczętemu procesowi polsko-rosyjskiego zbliżenia i pojednania" - te słowa z przemowy inauguracyjnej prezydenta dały powód do mówienia o "resetowaniu" stosunków także na tym ważnym odcinku. Jednak dzisiejsze zebranie pod Warszawą może poddać w wątpliwość szczerość słów o "zbliżeniu" i "pojednaniu".
Jednocześnie wszystko świadczy o tym, że polska opinia publiczna doskonale rozumie: nadszedł czas na nawiązanie dobrych stosunków z Rosją.”
***
"Sytuacja jest skomplikowana. Czasami spotykam polskich polityków, którzy chcieliby zepsuć stosunki polsko-rosyjskie, nadmiernie akcentując temat czeczeński. Uważam, że to nierozumne Tutaj najważniejsze są umiarkowanie i zdrowy rozsądek" - Donald Tusk 15.09.2010r.
***
„Uwzględniając konieczność stworzenia bezpiecznej Europy, nie ogarniętej strachem, Polska przykłada sił, aby polepszyć stosunki z Rosją. To jest zgodne z naszymi wspólnymi interesami – zarówno Polski i Rosji, jak i całej Unii Europejskiej. Polska wspiera to zbliżenie z Rosją. Obrany kurs na polepszenie stosunków jest produktywny i przynosi pierwsze rezultaty” - Bronisław Komorowski 31.08.2010 rok.
***
„Wy, państwowi działacze i politycy będziecie robić wrażenie, że nic nie wiecie o terrorze, którego ofiarą stała się maleńka Czeczenia, zakładniczka Kremla.... Ściskanie przez was ręki Putinowi będzie oznaczać aprobatę przejęcia doświadczeń Buchenwaldu i Oświęcimia przez rosyjskich okupantów Czeczenii. A wasze oklaski będą przyjęte przez moskwian jako zachwyt nad zamordowaniem 45 tysięcy czeczeńskich dzieci...”
- Prezydent Czeczeńskiej Republiki Iczkeria Abdul-Chalim Sadułajew.
=============
Nie będzie mnie tu znów przez weekend. Więc , do zobaczenia!
2010-09-17 11:09 | Hania
Dzięki za chirurgiczne wręcz przypomnienie minuty po minucie, wrześniowego dnia sprzed 71 lat. Kiedy tego słuchałam - przechodziły mnie ciarki....
W dzisiejszej RP znajdziecie wywiad z Zakajewem.
http://www.rp.pl/artykul/2,536906-Zbrodnie-na-Czeczenach-nie-ujda-bezkarnie.html
Warto przeczytać. Szczególnie akapit, w którym opisuje jak wygląda Czeczenia 'na pokaz'. Istna wioska potiomkinowska.
Identycznie opisała to w swojej książce A. Politkowska.
Rozmowy na RMF24 jeszcze nie słuchałam.
Muszę się pożegnać.
Pozdrawiam Wszystkich.
2010-09-17 10:49 | Marcin
Z RMF- ką łączy mnie tylko odbiornik radiowy, ale uwierz Aniu, że chciałbym tam pracować.
2010-09-17 10:21 | Ania z Poznania
Marcinie,akurat jezeli nie jestes pracownikiem RMF-u,to zupelnie źle trafiłes z tym pytaniem,bo RMF zawsze miało słuchacza w mojej osobie i nie tylko.Również krytyka,ale to zawsze w ulamku procenta.Natomiast wydaje mi się (z akcentem nie na "wydaje"),że o RMF-ie wiem sporo,także mozliwe że więcej od Ciebie -jeżeli oczywiście nie jestes pracownikiem rozgłośni polskojęzycznej.
Czy cos sie zmieniło?Obraz dnia jest,,,pełniejszy teraz.A wczesniej byl pełny.
Znamenne, że akurat epizod z polskojęzyczną stacją postanowil autor bloga uwypuklić ze spotkania.Jedno zdanie.
Oczywiście było pięknie wcześniej w POLSKICH RĘKACH.Fajnie było mowić,jedyne nasze medium.
Nie chcę być złośliwa,ale powiem coś skrótowo bardzo.
Radio nie zostało sprzedane za "jak najmniej AWS-u",nie zostało sprzedane nawet za panowania "czerwonych mord"-chociaż radio straciło dziesiątki milionów na ich decyzji o braku rozczepiania.Radio poddało się za panowania jakiego to rządu?Proszę mi przypomnieć?
Ale nie,nie.Nie mowmy tak to szalone uproszczenie.
Dlaczego na podstawie szczegołu,obrazka, jednego wycinka jakiejś historii, tworzymy obraz calości?Tylko dlatego, że z zalożenia ten caly obraz jest "nie nasz", w jakimś głównym nurcie itp.?
Serdecznie pozdrawiam czytających niekoniecznie piszących.
PS:Gratuluję Panie Bogdanie dyspensy :),naprawdę mowię to z życzliwością i uśmiechem na twarzy:),bez cienia ironii.
PS@:Chcialam na napisac:jest Pan Polakiem,ale kurczę chyba mógłby Pan się obrazić, dlatego chcąc uniknąć nieporozumień nie peeska nr 2:)
2010-09-17 09:42 | igrek
A propos dzisiejszej daty
Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
a droga którą Jaś i Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść
Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
rycerze śpiący w górach będą spali dalej
więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu
Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory
A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami
Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą - i spokój
by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu - odpuszczania win
2010-09-17 09:01 | Hania
Bogdan,
wracaliśmy wiele razy do zakłóceń, pogłosów, białych szumów, powidoków, płaskich widm, odwróconych obrazów itp.
Min. innym we wpisie http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/nadal-nie-wiem-jeszcze-dokad-to-prowadzi,3945.
Ten Twój 'szusty szóm' jest dla mnie kontynuacją niewytłumaczalnych 'zakłóceń' z poprzedniego wpisu.
2010-09-17 08:40 | Hania
Witaj, Bogdan !
Tak, pamiętam ten wpis.
Często do jego kontekstu wracaliśmy.
Właśnie: Konteksty i motto tam zawarte:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/koneksty,5018
Pozdrawiam ciepło.
2010-09-17 08:36 | Hania
Witaj Dusiołku.
Bardzo lubię Strachy na Lachy. Choć ten kawałek jest rzeczywiście, no... trochę inny.
Dzięki, że zalinkowałeś.
Moglibyśmy generalnie wrócić do wymiany fajnych sampli.
A mii tytuł wpisu Bogdana kojarzy się z wymową tego kawałka. Także frazeologicznie:
http://www.youtube.com/watch?v=xZe1c4zwnUE
Od pewnego czasu jestem pod niesamowitym wrażeniem tej kapeli:
http://www.youtube.com/watch?v=8B1-K1IoDQY&feature=related
Dzisiaj tak muzycznie.
Pozdrawiam, do później.
P. S.
Co do teorii Dugina, nie ukrywam, że u nas, na Podlasiu ISTNIEJE to kulturowe i religijne roz-s-trojenie. Historia mojego regionu ułożyła się tak, a nie inaczej i nic na to poradzić nie można. Tak opowiada o tym Tadeusz Słobodzianek (współtwórca Teatru Wierszalin):
'Wyrosłem w dwu wyznaniach, bo moja rodzina w linii męskiej jest katolicka, a po matce - prawosławna. Ja sam odebrałem wychowanie katolickie, ale wzrastałem w tradycji wielokulturowości i wieloreligijności. Białorusini, Ukraińcy, Żydzi, Rosjanie, Niemcy - to wszystko się kotłowało w naszej rodzinie i na jej obrzeżach. Pamiętam opowiadania jednej z ciotek, która przed wojną chodziła w Białymstoku na religię prawosławną, a też z ciekawości na katolicką i żydowską. Wszystkie śluby rodzinne były podwójne, w kościele i w cerkwi.'
Tak jest w wielu domach do dziś.
2010-09-17 08:28 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry!
Każdy może sobie słuchać czego chce i czytać to, co uważa za stosowne. Pisać też - na własną odpowiedzialność. Choć to ostatnie - tu na forum - będzie selekcjonowane, zgodnie z zasadą "ograniczonej trollerancji".
Tych, którzy cenią i lubią Fakty w RMF FM, zapraszam serdecznie do wysłuchania cyklu materiałów przygotowanych dla przez mojego kolegę - Michała Zielińskiego. Temat - groźba utraty niepodległości - szykowana nam przez nasz światły rząd. Pan Waldek znów "się nie boi" poddać nas dyktatowi Gazpromu. (Pan Waldek, czyli wicepremier minister gospodarki - Waldemar Pawlak.) Posłuchajcie od 10.00 w Faktach. Temat do przemyśleń w takim dniu jak dziś - siedemnastego września, w 71 rocznicę sowieckiej agresji.
Haniu, wciąż mnie zastanawia to dziwne doświadczenie z wąwozem w Szczawnicy. Irracjonalne, nasycone dziwnie głęboką i niewytłumaczalną emocją - więc świadomie zapisałem je tak oryginalnie, nieortograficznie, jako SZUSTY SZÓM. Czy Smoleńsk stanowi kontekst? Zacząłem się głęboko zastanawiać. Choć ex post zwykle pojawiają się arbitralne racjonalizacje. Ja w tym sanatorium mocno eksperymentowałem z własną wrażliwością, bez żadnych wspomagaczy, narkotyków, na czysto. Byłem pod wpływem ... literatury, pewnych wcześniejszych prób uchwycenia takiego stanu wyobcowania, redukcji. Może pojawiają się wtedy jakieś spontaniczne chwile prekognicji, może układają się w całość jakieś rozpraszane zwykle ułomki wiedzy. Podobny stan próbowałem uchwycić we wpisie z 2008 roku. Opisałem go w sposób bardziej dosłowny:
http://www.rmf.fm/blogi/?bid=3624
Do zobaczenia, do usłyszenia, do napisania ...
2010-09-17 08:27 | Marcin
A jaką Fakty miały w Twojej osobie Aniu słuchacza? Rmf nie zmieniło stylu i pod względem informacyjnym jest stacją poza konkurencją.
2010-09-17 00:57 | Ania z Poznania
Za to na pewno Pan się cieszy, że Fakty nie mają już takiej słuchaczki jak ja.Bo nie mają.Od niedawna.Gratuluję.
A po Faktach juz tylko kumulacja więc,,,po co?
2010-09-16 23:54 | kraDZIEJ
trudno się mówi..zyje się dalej.
czas...leczy..i uleczy ten mój sen o dolinie..
ps..sprzedaje tu niekiedy swoje matnie..sorka.
Na wyganiu słaby człowiek jak nie pije..to będzie pił..
a tu..to nie jakieś tam bzykanie Marynii...światli ziomkowie..
..
2010-09-16 23:36 | podróże w czasie
Stąpając po dnie..płaskim jak BIUST rumunki z dzieckiem..
Technologia prostuje ścieżki..skraca czas.
2010-09-16 23:28 | lelawy
czasami człowiek stąpa po pustyni..bywa że po zroszonym lesie powabnym, borowikowym.
brnie w zaułki gałęzi w mchu zatopionym...
i znajduje..nogę i czapkę, obejmuje to ręką i nic tego rozumem nie ogarnie.
kosi sens życia..spokój.
a pustynia?...zakłada sidła piaskiem tkane..minuje drogi nieznane
szukajmy wód żródlanych, bo piach...TYLKO PIACH.
i nawet trole..gnomy i ważki pija z jednej menażki.
2010-09-16 22:54 | dusiołek
Haniu spróbuj tego troche to wulgarna i siermiężna medycyna ale...czasem
http://www.youtube.com/watch?v=m00udFijVf0
2010-09-16 22:40 | Hania
Ostatnia próba:
'w jak myślałem - drogę. Zanim dotarłem do sanatorium jeszcze pobłądziłem.'
PS. Tak, jak rok temu - nie mogę się zupełnie skupić na koncercie Ensemble Recherche. Dziś wzięło mnie na zupełnie inną muzę:
http://www.youtube.com/watch?v=q8o5wYswrb4
2010-09-16 22:40 | dusiołek
enty raz to czytam i zastanawiam się skąd On to wszystko wiedział
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jakie
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dyskryminacji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa
2010-09-16 22:39 | Hania
Niestety, urwało:
...przecznicę biegnącą w las. Była zryta kołami aut, ale koleiny pokrywała już spora warstwa czystego śniegu: świeży, pachnący niebem puch! W tej głębokiej ciszy, w której słyszałem swój oddech, mocne bicie serca i swoje kroki, nic więcej, poczułem błogość i lęk. Droga niespodziewanie wypadła z boru, skręciła w całkiem nieznane. Stanąłem nad oblodzonym i ośnieżonym przepastnym wąwozem, wpatrywałem się w grudy i gałęzie, na cały ten rozziew i usłyszałem nagle SZUSTY SZÓM. Jego źródłem był ukryty w szczelinie w ziemi betonowy krąg. To tam kotłowała się ciemna energia. Nie próbowałem jej określać. Po prostu nagrałem ten moment na dyktafon w telefonie i ruszyłem w powrotną
2010-09-16 22:35 | Hania
Przeczytałam komentarze Błażeja.
Tolerancja, Błażej, ma swoje granice.
Mam wrażenie, że Ty te granice dziś mocno przekroczyłeś.
Miałam kilka myśli, ale...
Miałam.
Zacytuję jednak M. Lasotę z 'Donosu na Wojtyłę':
'W listopadzie 1959 roku , na fali październikowej odwilży, Urząd ds Wyznań wyraził zgodę na budowę kościoła w Nowej Hucie. W marcu następnego roku Dyrekcja Budowy Osiedli Robotniczych przekazała parafii w Bieńczycach plac pod przyszłą świątynię, poświęcony 3 maja przez arc. Baziaka. Ustawiono krzyż, pod którym na nabożeństwach gromadziło się coraz więcej mieszkańców NH.
Jednak w 1959 r. władze cofnęły zgodę na budowę świątyni. (...) Mimo czynionych przez Kościół starań, decyzji nie zmieniono. Mało tego, w lutym 1960 zlikwidowano społeczny komitet budowy kościoła, zabierając zgromadzone przezeń pieniądze.
26 kwietnia przechodzący obok placu budowy mogli przeczytać ręcznie wykonany plakat - apel o obronę krzyża. tego samego dnia dwóch przedstawicieli lokalnych władz PZPR oraz kierownik Wydziału d/s Wyznań poleciło usunąć krzyż. Następnego dnia robotnicy, używając spychacza, przystąpili do pracy. Natychmiast zgromadziła się kilkudziesięcioosobowa grupa, przeważnie kobiet, która przepędziła robotników, wyprostowała pochylony krzyż i położyła na nim kwiaty. Tłum gęstniał, na miejsce przyjechało kilkunastu funkcjonariuszy MO. Mieli obserwować bieg wydarzeń i ustalić prowodyrów.
Od godziny 14 tłum rozrastał się w błyskawicznym tempie. Wkrótce pod krzyżem, a także w okolicach Rady Narodowej zebrało się kilka tysięcy demonstrantów. Ktoś rzucił kamień, ktoś kogoś uderzył. Milicjanci próbowali pałkami rozpędzić ludzi. O 19.30 do akcji wkroczyły oddziały ZOMO, co sprowokowało regularne zamieszki. Po godzinie słychać było strzały. Późnym wieczorem wokół placu budowy zaczęto wznosić barykady. Do akcji wkroczyły formacje Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, obsadzając budynki i urzędy państwowe. Walki trwały całą noc. Nad ranem 28.04. milicjanci kilkakrotnie pałkami rozpędzali modlące się pod krzyżem kobiety i dzieci. Dopiero około południa opanowano sytuację.'
Tęsknisz, Błażej, za takim pałowaniem ?
Zresztą, nie odpowiadaj. Nie musisz.
Dzięki, Bogdan.
Mam wrażenie, że tamte Fakty i wydarzenia miały miejsce wczoraj.
A to było przecież tyle lat temu...
Co do 'Zbędnego Ruchu' to są tam słowa:
'Zacząłem biec jakbym był zawodnikiem w jakimś biegu zjazdowym, wsłuchanym w alpejskie dzwonki kibiców na stoku. Pokonałem w ten sposób jakieś dwieście metrów w dół ku sanatorium, aż ujrzałem po swojej lewej stronie jakąś boczną drogę
2010-09-16 20:47 | Pytam myślących ludzi tutaj, a nie tłuszczę nasłanych trolli
Pytam myślących ludzi tutaj, a nie tłuszczę nasłanych trolli.
Pytam myślących ludzi tutaj, a nie tłuszczę nasłanych trolli
Pytam myślących ludzi tutaj, a nie tłuszczę nasłanych trolli
2010-09-16 20:33 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dobry Wieczór.
To już taka sztampa, Basiu. To prymitywne zachowanie trolli. Każdy chrześcijanin po prostu zaciska zęby i idzie dalej. Przypuszczam, że gdyby Błażej żył w latach trzydziestych, byłby działaczem KPP i wołałby o Kominternie - IM WIDNIEJE - ONI WIEDZĄ LEPIEJ. Gdyby miał nieszczęście żyć w latach czterdziestych - należałby z pewnością do pokolenia "pryszczatych" - jako student rugałby pewnie ostro "reakcję" na uniwersytecie. W latach sześćdziesiątych, w najlepszym razie, byłby może wyznawcą "trockisty" Jacka Kuronia, bredzącego o radach robotniczych i mizerii demokracji. Podkreślam ... w najlepszym razie. I tak dalej ... to taka konsekwentna linia ... Przypominam sobie Błażeja, jak błyskiem w oku "ewangelizował" wszystkich lewackimi pismami wydawanymi przez Krytykę Polityczną; myślałem sobie wówczas: to człowiek groźny ale bardzo inteligentny. Jego erudycja jest wprawdzie ograniczona, ale warto prowadzić z nim spory i dyskusje. Od pewnego czasu zauważam jednak, Błażeju, że staczasz się intelektualnie po równi pochyłej. Nawet już nie dyskutujesz a wyzywasz i obrażasz. Wybrałeś sobie tutaj ofiarę- kobietę, i zachowujesz się jak internetowy "damski bokser". Nie usuwam Cię z naszego grona tylko dlatego, że reprezentujesz pewien typ Polaka. Swoim postępowaniem przypominasz żulię, która atakowała rzekomo "obciachowych" ludzi na Krakowskim Przedmieściu. Możesz sobie triumfować; bardzo podobni do Ciebie ludzie rządzą teraz Polską. Niestety nasz kraj, toczony przez ciężką chorobę, musi chyba przeżyć kolejną agonię, żeby na moment przed śmiercią odzyskać świadomość. Będzie to bardzo OSTRA wiedza. Myślę , że wielu mądrych ludzi w naszej ojczyźnie już to wyraźnie dostrzega; oni nie potrzebują koniecznie końca Rzeczypospolitej, aby widzieć jasno w "chachmęceniu". Ty, Błażeju, należysz do mącicieli i tyle ... na Twój temat. Claro, widzę, że się męczysz, jesteś pełna sprzecznych uczuć i myśli. Twój post jest bardzo znaczący, też oddaje uczucia wielu miotających się obecnie Polaków. Powinnaś myśleć SAMODZIELNIE. Nie szukać bez przerwy jakiegoś oparcia (także we mnie, Claro- mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Odrzuć te podpórki, nie są Ci potrzebne żadne rusztowania.) Jeśli chcesz jednak koniecznie poznać moje zdanie, to powiem jasno i wyraźnie. Uważam, że kancelaria Komorowskiego prowadzi bardzo przemyślaną i podłą grę (myślę, że opracowywaną w spec-gabinetach)- jej celem jest totalny PODZIAŁ Polski i Polaków. Stara zasada : DIVIDE ET IMPERA, dziel i rządź. Efekt: klin wbity w każde środowisko: w Kościół, w rodziny ofiar Smoleńska, w naród. To są stare sowieckie metody: dezinformacja i dezintegracja. Oni działają jak piąta kolumna- na rzecz ościennego sąsiada. A suflują im środowiska niszczące polską tożsamość. Po co ta walka z symbolami, wojna o znaki pamięci? Zacytuję raz jeszcze klasyka rosyjskiego imperializmu. Może zapomnieliście już te przywoływane przeze mnie słowa Aleksandra Dugina. Każdy rozsądnie myślący obywatel naszego kraju powinien nauczyć się tej sekwencji na pamięć. ("Resztę ... pies." - jak sugeruje Jarosław Marek Rymkiewicz.) Oto cytat z Dugina- ku pamięci. Warto sobie UŚWIADOMIĆ w czyim interesie prowadzona jest wojna z krzyżem:
http://niniwa2.cba.pl/rosja10.htm
============
"Polska znajduje się na granicy między światem katolickim a prawosławnym. Z mojego eurazjatyckiego punktu widzenia archetyp geografii sakralnej Polski jest głęboko dualistyczny: z jednej strony tradycja przedchrześcijańska, pogańska, magiczna, heterodoksyjna, której korzenie pozostają słowiańskie; z drugiej - katolicyzm o rodowodzie germano-romańskim. Między nimi występuje konflikt. Sytuacja Polski jest sytuacją graniczną. Ona nie może zjednoczyć się ze światem wschodnim religijnie, a z zachodnim etnicznie. W geopolityce Polska pozostaje częścią kordonu sanitarnego rozdzielającego kontynent eurazjatycki na dwie części, co jest bardzo wygodne dla antytradycyjnych sił anglo-saskich. Polska nie może w pełni zrealizować swej eurazjatycko-słowiańskiej istoty, gdyż przeszkadza jej w tym katolicyzm, ani swej zachodnioeuropejskiej tożsamości, gdyż przeszkadza jej własna słowiańskość, tzn. język, zwyczaje, archetypy, klimat miejsc itd. Na skutek tej dwoistości, tej graniczności sytuacji Polska zawsze pada ofiarą trzeciej siły, tak jak dziś mondializmu czy atlantyzmu. To położenie na granicy między Rosją a Niemcami sprawia, że zawsze w historii będzie występował problem rozbiorów Polski między Wschód i Zachód. Jest to skutek owej dwoistości sakralno-geograficznej i geopolitycznej. Jak zauważył Toynbee, próba zbudowania samodzielnej cywilizacji polsko-litewskiej pomiędzy tymi dwiema siłami zakończyła się niepowodzeniem. Cywilizacja środkowoeuropejska jest zbyt słaba, by wytrzymać napięcie między Wschodem a Zachodem. Kraje tego regionu muszą się określić: albo tu, albo tam. Cywilizacja polsko-litewska nie chciała, czy też nie mogła się określić, dlatego musiała zniknąć. To rzeczywiście dramatyczna sytuacja.
- Czy są w polskiej tradycji jakieś pierwiastki, które wydają się Panu pociągające?
- Stanowczo bliższe są mi słowiańsko-eurazjatyckie źródła polskości, ich element etniczny, a nawet pogański. Pociągają mnie pewne pierwiastki wschodnie czy też orientalne, kultura mniejszości. Myślę, że to, co najlepsze w polskiej historii, to tradycja żydowska w małych miasteczkach wschodniej Polski. Właściwie interesuje mnie w Polsce wszystko, co było antykatolickie: polska masoneria i okultyści, Jan Potocki i Hoene-Wroński, Mienżyński i Dzierżyński... Oni wszyscy wybrali drogę eurazjatycką.
- Mówi Pan o położeniu Polski między Wschodem a Zachodem, czyli między Rosją a Niemcami. Tymczasem wielu uczonych podkreśla większe podobieństwo Niemiec, a zwłaszcza Prus, do Rosji niż do Anglii czy Hiszpanii. Feliks Koneczny uważał nawet, że Prusy, podobnie jak Rosja, należą do cywilizacji bizantyjskiej a nie łacińskiej.
- Koneczny miał rację. Niemcy są wewnętrznie podzielone. Bawaria ciąży ku Zachodowi, Prusy ku Wschodowi. Prusy to taka mała Rosja wewnątrz Niemiec.
- Zawsze upatrywaliśmy w tym największe dla nas niebezpieczeństwo: przyjacielski sojusz Niemiec i Rosji.
- To nasze zadanie. Zjednoczyć się z Niemcami i stworzyć potężny blok kontynentalny.
- Co wówczas z Polską?
- My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii. Nie jesteśmy zainteresowani kolonizowaniem tak jak Anglicy, lecz wytyczaniem swoich strategicznych granic geopolitycznych bez specjalnej nawet rusyfikacji, chociaż jakaś tam rusyfikacja powinna być. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki.
Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska, albo katolicka. Rozumiem, że ciężko jest oderwać jedno od drugiego, ale to nieuniknione. Hitler też nie mógł walczyć na dwa fronty, musiał wybierać: albo z Anglią przeciwko Rosji, albo z Rosją przeciwko Anglii, tak jak mu radził Haushofer. Ale Hitler nie chciał wybierać. "Nie chcę się rozerwać, chcę pozostać samym sobą" - powiedział i rozpoczął wojnę na dwa fronty. Pogrążył przez to Niemcy, 20 milionów Rosjan i ładny kawał świata. I po co? Żeby McDonald otwierał teraz swoje bary w Berlinie, żeby upadł Związek Radziecki i żeby wszędzie stacjonowali żołnierze NATO. Tożsamość Niemiec była wtedy dla Hitlera tak ważna, że nie chciał wybierać. Tak samo Polska musi wybierać, tożsamość nie jest ważna. Jeśli Polska będzie się upierać przy zachowaniu swojej tożsamości, to nastawi wszystkich wobec siebie wrogo i po raz kolejny stanie się strefą konfliktu.
Są narody, które umieją rozszerzyć się do rozmiarów cywilizacji. Tracą wówczas swoją tożsamość, rasę, czasami nawet język, ale to jest ryzyko, jakie trzeba podjąć, jeżeli chce się być imperium. Takie są Stany Zjednoczone, taka jest Rosja. Polska nie umiała stworzyć własnej cywilizacji i musi dokonać wyboru. Myślę, że istnieje jeszcze możliwość, byście dokonali normalnego wyboru, tzn. bizantyjskiego. Wymaga to wiele odwagi, nonkonformizmu, nietypowych form działania, jakichś skinheadów, anarchistów, mistyków. Polski chaos przeciw polskiemu porządkowi.
- Słowem, z Pana punktu widzenia korzystne są wszelkie działania antykatolickie w Polsce?
- Dokładnie tak. Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim. Gdyby w Polsce działała loża w rodzaju irlandzkiej Złotej Jutrzenki, której liderzy, np. William Butler Yeats czy Maud Gonne, z jednej strony byli katolikami, z drugiej zaś - fanatycznymi okultystami zainspirowanymi kulturą celtycką, to można mieć jakąś nadzieję. Tacy ludzie mogliby rozkładać katolicyzm od wewnątrz i przeorientowywać go w kierunku bardziej heterodoksyjnym, a nawet ezoterycznym. Moi znajomi w Polsce mówią mi zresztą, że są u was takie grupki, mające związek z telemizmem czy dorobkiem Alistaira Crowleya.
- Prawdę mówiąc, bardziej rozpowszechniona jest u nas opinia, że jeżeli istnieją w Polsce siły rozkładające katolicyzm, to bliższy im jest raczej Zachód niż Wschód.
- Jak już mówiłem, znajdujecie się pomiędzy dwoma ścierającymi się blokami, dwiema koncepcjami cywilizacyjnymi: eurazjatyzmem a atlantyzmem, który chce stworzyć Nowy Światowy Porządek, czyli cywilizację pozbawioną tradycji, sacrum, metafizyki.
- Jeżeli w Polsce przedstawia się w taki sposób Nowy Światowy Porządek, to niemal zawsze dodaje się, że ratunkiem przed totalną sekularyzacją może być tylko katolicyzm.
- Katolicyzm nie może być gwarancją obrony przed Nowym Światowym Porządkiem, ponieważ jest etapem przejściowym do tego porządku. Nie wierzę w taką ewolucję i taką mutację katolicyzmu, by mógł on nabrać charakteru eurazjatyckiego. Co tu dużo ukrywać... Nie jestem taki jak Ziuganow, który każdej kulawej sierotce napotkanej na drodze obiecuje coś przyjemnego. Polska znajduje się w tragicznej sytuacji geopolitycznej. Zarówno oni (tzn. Nowy Światowy Porządek), jak i my (Eurazjaci) chcemy pozbawić was waszego katolicyzmu. Nasza oferta jest jednak lepsza, ponieważ przy nas będziecie mogli przynajmniej rozwijać i realizować swoją słowiańską tożsamość. Im mniej wpływowe są więc siły prowschodnie w lobby antykatolickim, tym wasza sytuacja staje się tragiczniejsza. Mam jednak nadzieję, że pojawią się u was siły ciążące ku eurazjatyzmowi, może nastąpi jakaś synteza skrajnej prawicy ze skrajną lewicą. Szkoda, że w Polsce komunizm nie miał nigdy nurtu ezoterycznego, tak jak w Rosji...
- Przed wojną w KPP był właściwie tylko jeden znaczący przedstawiciel komunizmu mistyczno-gnostyckiego, Jan Hempel, autor volkistowskich z ducha Kazań Piastowych.
- Może więc większe nadzieje należy wiązać z waszą skrajną prawicą. Gdyby wasz nurt narodowy oderwał się od liberalizmu, a zwrócił ku pogaństwu, to siłą rzeczy zacząłby ciążyć ku Wschodowi. Był przecież przed wojną fenomen antykatolickiej i pogańskiej "Zadrugi".
- To, co Pan mówi, przypomina mi to, co przeczytałem niedawno o rosyjskim chrześcijaństwie. Niektórzy z historyków religii uważają, że Rosja nigdy nie została do głębi schrystianizowana, że chrześcijaństwo przyjęte zostało bardzo powierzchownie, zaś wśród większości prostego ludu cały czas żywe były wierzenia i obyczaje pogańskie.
- Wszystko zależy od tego, co nazwiemy chrześcijaństwem. Prawosławie i chrześcijaństwo to dwie różne rzeczy. Kiedy mówi Pan: "chrześcijaństwo", ma Pan na myśli katolicyzm albo coś analogicznego do katolicyzmu. Tymczasem prawosławie definiuje się jako niekatolicyzm. Jeśli więc katolicyzm to chrześcijaństwo, wówczas prawosławie to niechrześcijaństwo."
=============
To mówił Dugin już WIELE LAT TEMU.
A teraz dla porównania - niedawny wywiad z profesorem Richardem Pipesem.
(Kontrowersyjne - ale pogłębiające temat przedstawienie problematyki. Po lekturze takich tekstów - widać OSTRZEJ, o co chodzi w wojnie o krzyż. Człowiek myślący nie da się ogłupiać prymitywnym "komentatorom", którzy dostrzegają wyłącznie pianę ubitą przez ich głupawe "przekaziory".
http://dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1062110-przestalismy-rozumiec-rosjan.html,0:pag:1,0:pag:2#nav0
Przestaliśmy rozumieć Rosjan
ROZMOWA. Prof. RICHARD PIPES* o tym, jak rozmawiać z sąsiadami ze Wschodu
Jak Pan ocenia obecne stosunki polsko-rosyjskie?
- Wydaje mi się, że od katastrofy pod Smoleńskiem poprawiły się, ale nadal oceniam je jako trudne i prognozuję, iż szybko nie ulegną istotnej naprawie.
- Dlaczego?
- Przede wszystkim dlatego, że Rosja patrzy na Polskę z pogardą. Dla niej jesteśmy małym krajem, który zdradził Słowian, Słowiańszczyznę. Chciałbym jednakże podkreślić, że mówię o generalnej tendencji, nastawieniu znaczącej większości Rosjan, a nie o wszystkich. Nie brakuje bowiem otwartych i akceptujących Polskę i Polaków takimi, jakimi są.
- Na czym polega zdrada?
- Rosja ma za złe Polsce, że jest krajem katolickim. Dla Rosjan prawdziwi Słowianie powinni być prawosławni. O tym problemie bardzo mało się mówi, ale tkwi on niczym kolec w głowach wielu Rosjan. Uważają oni również, że Polska zdradziła Rosję wchodząc do NATO. Dla nich Pakt Północnoatlantycki to synonim głównego wroga.
- Twierdzi Pan przy tym, że od 10 kwietnia 2010 r. ma miejsce poprawa relacji pomiędzy Warszawą a Moskwą. W jakich obszarach ją Pan dostrzega?
- Na razie jest to głównie poprawa atmosfery. Ociepliły się stosunki pomiędzy ludźmi stojącymi na czele obu państw. Wiele osób może powiedzieć, że to niewiele, ale znawcy mechanizmów rządzących dyplomacją wiedzą, iż tego rodzaju sprawy mają istotne znaczenie dla prowadzenia skutecznej polityki zagranicznej.
- Jakie działania wobec Moskwy powinien podejmować polski rząd i prezydent?
- Powinien nie podejmować działań, których celem byłoby odsunięcie Gruzji, a zwłaszcza Ukrainy od Rosji. Dla Rosjan Ukraina jest kolebką narodu rosyjskiego. Z tego właśnie powodu w mentalności Rosjan Ukraina odgrywa szalenie ważną rolę. Ludzie rządzący Polską powinni mieć świadomość tego faktu. Dodam, że Kijów dla Moskwy ma też znaczenie geostrategiczne. Ukraina w NATO byłaby traktowana przez Rosję jako śmiertelne zagrożenie.
- W interesie Polski jest natomiast przeciągnięcie Ukrainy na stronę Unii Europejskiej i wciągnięcie do NATO.
- Oczywiście.
- Zatem, co możemy zrobić, by ten cel osiągnąć?
- Dzisiaj rządzący Polską nie powinni podejmować takich prób.
- Powinniśmy spasować?
- To dobre słowo. Nie poddać się a spasować. Rosja jest przewrażliwiona na punkcie Ukrainy.
- A gdyby - załóżmy - NATO i najważniejsze kraje Unii Europejskiej chciały w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej przyjąć Ukrainę do swoich struktur, a Kijów zgodził się, to jak zareagowałaby Moskwa?
- Jeżeli Ukraina chciałaby zostać członkiem NATO, Rosja wkroczyłaby do niej, zajęłaby ją.
- A wtedy?
- Jest dla mnie pewne, że kraje zachodnie, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, zaakceptowałyby taki stan rzeczy, tzn. ograniczyły się do protestów dyplomatycznych, jakichś sankcji gospodarczych, ale nic poza tym. Za Kijów nikt nie chciałby niszczyć świata.
- Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że Pana stwierdzenia nie spodobają się sporej części Polaków?
Nie zmienię swojego zdania z tego powodu.
- Jaką politykę wobec Moskwy prowadzi prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz?
- Jest bardziej przyjazny Rosji niż jego poprzednik Wiktor Juszczenko. Nie sądzę jednak, by chciał za bardzo mocno zbliżyć się do Moskwy. Oba kraje i ludzie, którzy ogrywają w nich pierwszoplanowe role, różni bardzo wiele w sprawach gospodarczych. Po prostu - ostro konkurują ze sobą.
- Niemcy, Francja czy Włochy dobrze dogadują się z Rosją Putina i Miedwiediewa. Czy od tych krajów powinniśmy brać naukę radzenia sobie z Rosją?
- Nie. Sami powinniśmy wiedzieć, jaką politykę prowadzić z Rosją. W tym celu powinniśmy starać się rozumieć Rosjan, dobrze poznać ich psychikę. W przeszłości nasze elity jak żadne inne znały Rosję. Już Zygmunt Krasiński pisał, że Rosjanie z zasady są komunistami, czyli już ponad 150 lat temu Polak doskonale ich przejrzał. W XIX stuleciu, a zwłaszcza w okresie międzywojnia, spore grono Polaków kapitalnie znało i rozumiało psychikę Rosjan (prof. Pipes wielokrotnie przyznawał, że jego poglądy na Rosję noszą niezatarte ślady wpływu polskiej szkoły studiów nad tym państwem - red.).
- A dzisiaj?
- Jest z tym znacznie gorzej.
Rozmawiał: Włodzimierz Knap
*PROF. RICHARD PIPES, znawca dziejów Rosji, sowietolog, autor fundamentalnych książek, m.in.: "Rosja carów", "Rewolucja rosyjska" czy "Rosja za bolszewików". Przez wiele lat stał na czele Russian Research Center w Harvardzie, w latach 1981-1982 był doradcą prezydenta Reagana do spraw ZSRR i Europy Wschodniej.
=============
Czy dostrzegacie teraz kulisy WOJNY SYMBOLICZNEJ - jednej z ważnych płaszczyzn wojny z Polską?
Pytam MYŚLĄCYCH ludzi tutaj, a nie tłuszczę nasłanych trolli.
Haniu, bardzo się cieszę, że doceniasz obecność Andre Glucksmana na naszej antenie. Cieszę się, że Fakty mają takich słuchaczy jak Ty. Rozmowy z nieodżałowanym profesorem Kapiszewskim prowadziłem także z myślą o Tobie; korespondowaliśmy, pamiętam, bardzo intensywnie. Chciałbym, aby to forum zamieniło się w takie właśnie dyskusje. Bez zważania i reagowania na prymitywne zaczepki.
Do innych ciekawych wątków na forum: Michała, Dusiołka, Cmentarnego Dech'a, Marcina ... odniosę się wkrótce.
Co do samego wpisu - będę go jeszcze uzupełniał.
Jeśli chodzi o motyw Zamku-Pałacu: to oprócz Kafki i jego geometrii jest jeszcze jedna aluzja. Dam pewną wskazówkę, która łączy powyższy wpis z hipertekstem "Zbędny ruch". Hania zauważyła tę analogię; dzięki za spostrzegawczość! :) Polecam Wam lekturę eksperymentalnej książki Italo Calvino : "Zamek krzyżujących się losów".
2010-09-16 20:05 | dusiołek
Kolekcjonerze zatem wszystko ma sie sprowadzać do wyboru: czerwona albo niebieska pigułka i byc albo niebyć baterią(bakterią)
kurcze a miało być normalnie, nooo ... normalniej
2010-09-16 19:42 | pp3-Basia
Ten się śmieje,kto się śmieje ostatni.
2010-09-16 19:37 | yahoo
Buhahahaha! pp3-Basia - specjalistka od żegnania się, wyłączania i cukrowania elicie (!) dziennikarskiej!!! Buhahahahahaha :p
2010-09-16 19:11 | pp3-Basia
Pożyjemy,zobaczymy...
2010-09-16 18:30 | yahoo
BRAWO, BRAWO, BRAWO BŁAŻEJ!!!!! :) Niestety trzeba niektórym dziwnym ludziom ciągle udawadniać, że bredzą! Szacun!
2010-09-16 15:19 | kolekcjoner czcionek
Blazeja a Ty przypadkiem nie jestes zazdrosny o wzgledy Bogdana?
2010-09-16 13:43 | pp3-Basia
No i kto tutaj sieje nienawisc?
Zegnam.
2010-09-16 13:42 | Błażej
"Zalinkowałam ten tekst,aby pokazac w jaki sposób nie należy prowadzic debaty publicznej" - Zwyczajnie kłamiesz. Byłaś pod wielkim wrażeniem tego tekstu i chciałaś pokazać jacy ludzie naprawdę rządzą Polską. Dopiero jak Cię Twój guru zrugał, to się zaczęłaś rakiem wycofywać.
"A Ty mnie tu zwyczajnie zwyzywałeś od dewotek,lizusów" - Wcale nie wyzywam. Przedstawiam stan faktyczny.
"Ja Ci wybaczam" - A ja Ci nie.
"Teraz już wyłączam się z dyskusji" - To może byś wreszcie to zrobiła?!
2010-09-16 13:33 | pp3-Basia
Jest tylko zasadnicza różnica.Zalinkowałam ten tekst,aby pokazac w jaki sposób nie należy prowadzic debaty publicznej.
A Ty mnie tu zwyczajnie zwyzywałeś od dewotek,lizusów itp.
Ja Ci wybaczam,chociaż Cię to mało obchodzi.
2010-09-16 13:24 | Błażej
"Błażeju,wskaż chociaz jedno miejsce w sieci,gdzie siałam nienawiśc" - Proszę bardzo. Nie pamiętasz już jak zalinkowałaś tekst o targowicy i żydokomunie. Nawet Bogdan podsumował Cię wtedy, że świadczy to tylko o Tobie. Mam to odnaleźć i Ci przypomnieć?
A co Ty o mnie sądzisz i za kogo mnie uznasz, to naprawdę średnio mnie to rusza :D
2010-09-16 13:14 | pp3-Basia
Claro...ja się nie cieszę.
Bogdanie,czy o właśnie takie 'jajo węża' Ci chodziło?
Błażeju,wskaż chociaz jedno miejsce w sieci,gdzie siałam nienawiśc.
Jeżeli go nie wskażesz uznam Cię za najzwyczajniejszego w swiecie kłamcę.
Teraz już wyłączam się z dyskusji.
2010-09-16 13:12 | Marek
http://www.youtube.com/watch?v=9ayBc4OeCfA&feature=player_embedded#!
2010-09-16 12:23 | Marcin
Błażeju, nie śmiałem nawet pomyśleć inaczej niż w sposób w jaki to ująłeś. Czy to nie tak samo jak z tym ile Polski jest w Polaku?
2010-09-16 12:11 | Clara
Cieszę się iż usunięto krzyż. Będzie z honorami przeniesiony jak słyszałam. Tak powinno być... już dawno temu. I mam nadzieję że tym razem uda się go z honorami przenieść. w sumie to ciekawe że go zabrali po to by potem i tak z honorami odprowadzić. Mógł postać tam gdzie stoi. Ale widocznie nie mógł, skoro zdecydowano by go zabrać. Może wreszcie telewizja przestanie mówić już o tych obrońcach krzyża którzy moim zdaniem nie bronili krzyża lecz pokazywali się w mediach, nie wiem, może czuli się ważni? potrzebni? Pewnie tak, bo gdyby nie wierzyli iż słusznie postępują nie byłoby ich tam.
Bogdan jak sądzisz, przeniosą z honorami krzyż? Uda się tym razem?
2010-09-16 12:06 | Błażej
"czyżby to koniec wpisów Błażeja? Krzyża już nie ma więc nie ma się czego uczepić" - Eee tam nie ma się czego uczepić. Jeszcze wiele krzyży w przestrzeni publicznej zostało :)
2010-09-16 12:04 | Błażej
"Swoją drogą ciekawa jest ta Twoja wiara w zaciszu" - Z pewnością ciekawsza i mądrzejsza od głośnego i bezrefleksyjnego wypluwania z siebie słów o krzyżu i Bogu.
2010-09-16 11:47 | Marcin
W owo prawdopodobieństwo wierzę i ja "coś być musi do cholery za zakrętem" ale taka nasza Polskość jak my sami.
2010-09-16 11:25 | Realista
Nie byłbym Marcinie taki pewny.
Istnieje prawdopodobieństwo, że Bóg jeszcze istnieje.
2010-09-16 11:24 | Marcin
... czyżby to koniec wpisów Błażeja? Krzyża już nie ma więc nie ma się czego uczepić. Swoją drogą ciekawa jest ta Twoja wiara w zaciszu.
2010-09-16 11:18 | Marcin
Dzień Dobry Wszystkim. Doczekać się nie mogłem nowego wątku na Globie.Błażej się cieszy, że krzyża już nie ma ...
2010-09-16 11:12 | pp3-Basia
Tak,Haniu!Inni widzą głupotę rządzących.
Marku,dziękuję za ten wymowny utwór Jana Pietrzaka.
Dla rządu jesteśmy nielegalnym narodem...nielegalną Polską...
2010-09-16 11:04 | Hania
Niesamowicie trafna ta wypowiedź Glucksmanna na temat naszego poddaństwa wobec Moskwy.
To już kolejny raz, kiedy ten francuski filozof ze swojej dalekiej perspektywy widzi to, czego starają się z bliska nie widzieć inni.
2010-09-16 10:59 | Marek
http://www.youtube.com/watch?v=9ayBc4OeCfA&feature=player_embedded#!
2010-09-16 10:37 | Hania
Przestań, Błażej.
Masz prawo wyrażać swoje zdanie.
O Krzyżu, pałowaniu i o czym tylko chcesz.
Ale daruj sobie te personalne przytyki.
2010-09-16 10:36 | pp3-Basia
Błażeju,nie mam zamiaru z Tobą wojowac na tej płaszczyźnie.
Twoja agresja jest zadziwiająca,a argumentacja śmieszna.
Wreszcie POkazałeś,co potrafisz.
Nie wierzę,że stoisz po stronie słabych i uciśnionych.
Czy moja wiara jest na pokaz-nie Tobie o tym sądzic.
Jakoś słabo wypadasz,jako nauczyciel religii.
2010-09-16 10:28 | pp3-Basia
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100914&typ=wi&id=wi21.txt
http://niezalezna.pl/article/show/id/38988
http://fakty.interia.pl/swiat/news/rosja-ma-za-zle-polsce-ze-jest-krajem-katolickim,1532339
2010-09-16 10:14 | Błażej
A gdzie byłaś jak pałowali bidnych kupców w Warszawie?? Broniłaś ich wtedy, czy może uważałaś, że prawo jest prawem? Tamci ludzie przynajmniej bronili swoich miejsc pracy, a ci bronią dwóch desek ustawionych bezprawnie. Żal mi Cię i Twojej wstrętnej obłudy podlanej dewocjonalnym sosem. Twoich umizgów do Bogdana, Twojej żałosnej argumentacji i tej wiary na pokaz. Ktoś, kto naprawdę, głęboko wierzy, ma tą wiarę w sobie. Rozmawia z Bogiem w ciszy i spokoju, jest lokalistą, idzie do małego, skromnego kościółka nie obnosząc się z tym na publicznych forach. A Ty jesteś zwykłą dewotką na pokaz, pełną nienawiści dla innnych, głuchą na jakąkolwiek krytykę. Tacy jak Ty tylko szkodzą wierze katolickiej!
2010-09-16 09:58 | pp3-Basia
Błażeju,na prawdę chciałbyś aby polała się krew niewinnych?
2010-09-16 09:39 | Błażej
Zgadzam się, to tchórzostwo. Powinni to zrobić w biały dzień, a tzw. obrońców krzyża pogonić pałami. No, ale Państwo się boi grupki idiotów.
2010-09-16 09:33 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
Określenie TCHÓRZOSTWO,jest za małym dla określenia tego do czego zdolna
jest łże-elita rządząca Polską.Bezrozumna, nie zna siły Wiary Narodu.
To jest dopiero początek.
2010-09-16 09:31 | Hania
Już przeczytałam na RMF24.
Nie mam na to słów.
Po prostu.
2010-09-16 09:30 | Błażej
"Prognozuję,że będzie znakiem klęski dla tych,którzy to uczynili" - Obawiam się, że jak zwykle się mylisz :)
2010-09-16 09:24 | pp3-Basia
Witaj Haniu,Bogdanie Błażeju...
Zacznę od końca.
Błazeju nie wiem co tak bardzo Cię cieszy.
Likwidacja Krzyża z przestrzeni publicznej?
Prognozuję,że będzie znakiem klęski dla tych,którzy to uczynili.
Jeszcze nie teraz,jeszcze nie w tej chwili...
2010-09-16 09:19 | Hania
Witaj Basiu !
Jeśli to rzeczywiście prawda, co zalinkował Błażej, to jest to kolejny przykład podłości i wielkiego tchórzostwa rządu i prezydenta.
Bo nie jest odwagą usunąć Krzyż pod osłoną nocy. Odwagą nie była też zorganizowana na odwal i po kryjomu 'uroczystość' odsłonięcia tablicy 'pamiątkowej'.
To bardzo przykre.
2010-09-16 09:10 | Hania
Witaj Michale,
wracając do tych znaków, o których wczoraj pisałam - węże przeciwieństwem lipy, przypomniał mi się wpis http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/chce-zasypac-slowami-te-dziure-bez-dna,4064. Tam na przykładzie szlaków: niebieskiego i czarnego, w zawoalowany sposób było pokazane to przenikanie się dobra i zła. Dla mnie tamten wpis był preludium do pojawiającego się potem często pytania O.D.K.O.G.O.Ś.T.Y.J.E.S.T.
Wracając do poruszonego przez Ciebie Michał tematu wielkich wydarzeń i konieczności ich komentowania - mnie zawsze fascynowało przygotowanie dziennikarzy newsowych RMF-u, takie momentalne przestawienie się na inny tor myślenia, używanie (właśnie) innego języka, wyrażeń, zwrotów, które na co dzień pozostają gdzieś w uśpieniu. Mistrzami w tym zawsze byli: Bogdan, Tomasz Staniszewski i Robert Kalinowski. Z Pań - Maja Dutkiewicz i Paula Michalik. Pamiętam np. rozmowę Bogdana z Ś.P. Prof. Kapiszewskim z 20.03.2003. Miałam wtedy wrażenie, że Panowie rozmawiają przy kawie, choć przecież poruszali tematy, które do codziennych nie należą. Było to takie tematyczne przygotowanie na maxxxxxa, włącznie właśnie z używaniem słów, zwrotów, nazwisk wcześniej często nieznanych.
W kwestii porannych Faktów, które Bogdan opisał - słyszałam wtedy to nałożenie się głosów. Zawsze się martwię tego typu sytuacjami, choć Bogdan po mistrzowsku sobie z nimi radzi.
A co do powrotu do starego stylu, ja też się z tego cieszę. Ale zdaję sobie sprawę, że po pierwsze jest pewnie to przejściowe, a po drugie niektórzy wolą obraz GLOBU, który z przyczyn oczywistych stworzył się po 10.04. Trudno pewnie te wszystkie racje pogodzić.
Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich serdecznie.
2010-09-16 09:01 | pp3-Basia
Pytanie do Autora:
In vino veritas?
Interpretacja Ewangelii,jako odtrutka.
http://www.bartalmay.alleluja.pl/tekst.php?numer=30580
2010-09-16 08:54 | Błażej
Gdzie jest krzyż, gdzie jest krzyż??????!!!!!!
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8382991,Nie_ma_krzyza_przed_Palacem_Prezydenckim.html
http://www.youtube.com/watch?v=cCJVaMzXB4E
Wreszcie!
2010-09-16 08:52 | pp3-Basia
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/oto-opera-widmo-1-0,9088
2010-09-16 08:48 | pp3-Basia
Dzień dobry!
Skojarzenie trzecie,obrazuje ten cytat Bogdana z wpisu OPERA WIDMO.
Celowo nie użyłam cudzysłowu,cytując:
...schematy indywidualnych podróży w głąb siebie ku światu poza mną, heremetyczne infografiki inicjowanych przeze mnie zbiorowych ćwiczeń na pograniczu
2010-09-16 05:57 | kolekcjoner czcionek
@ dusiolek. witaj!wydaje mi sie ze gdyby mozg przecietnego podatnika odbieral 20 % bodzcow zewnetrznych przezylby glebokie zalamanie nerwowe. wymyslono wiec metode zeby terazniejszosc dzwigac na barkach obiecujacej przyszlosci przymykajac dyskretnie mozliwosc wgladu w przeszlosc. zuplenie bezbolesnie.
2010-09-16 05:44 | kolekcjoner czcionek
@cmentarny duch kurde ja tez tak kiedys myslalem. czasem mi powraca ale generalizujac rzedy dusz bez kregoslupa moralnego mozna modelowac w kazda strone ale wtedy to z nudy scina sie smietanka. propaganda walic bedzie w mieszkancow krainy nad Wisla ze rok 2011 to juz bedzie naprawde super a wielkosc i dalekowzrocznosc DONALDA krepuja najwazniejsze stanowiska panstwowe w Polsce i dlatego tez trzeba bedzie utorowac mu droge na szczyt Europy. za kilka lat wyda AUTObiografie i wtedy doslownie kazdy pozna sesnsacyjne szczeguly tej misternej gry. zamyslone przedszkolaki beda sobie tatuowac na czole nazwisko obecnego premiera Polski lezac na polu karnym Orlika. troche przesadzilem ;). pozdrawiam.
2010-09-16 05:25 | kolekcjoner czcionek
@ ZOZ tak mi sie przypomnialo napredce . mialem tez takiego nick name ~karat24. uzywalem go gdy zloto kosztowalo w granicach 800 $ za uncje ;). pisze to w kontekscie aktualnie rekordowych cen . specjalnie dla Ciebie . pasuje ? ;).
2010-09-16 05:08 | kolekcjoner czcionek
witajcie.
@ ZOZ zebys mial o czym myslec to dopisze ci jeszcze kilka nastepnych wyjetych z uzycia moich nick name. ~ dwumian Newtona, ~ szelest zaciekawienia , ~ gryP.S, ~ nerw, ~ atrament , ~ Jankiel tez kiedys gral na grzebieniu, ~ wyKRES MOZLIWOSCI, ~ wykres, ~ ambaras, ~time water many, ~browar, ~ green stone sky deck, ~ ;), ~ ~, ~herszt, ~obskurnie wyrwany kontekst, ~listonosz, ~ czynnik zero , ~ czynnik 0, ~ leniwy pelikan ........................itd itp. jak masz ochote to kombinuj ;). bedziesz chcial wiedziec wiecej to udaj sie do serwerowni onetu i otworz szafy ;). zgadzam sie ze stare domy maja dusze ale co mamy niby z tego wiedziec ? jestes pan back-flash nasza czkawka i tak juz zostanie bo to bardzo wygodna pozycja .
do pozniej !
2010-09-15 23:04 | dusiołek
drugi biegun to Easy Rider to jest dopiero wielkie amerykańskie oszustwo-dusz trucicielstwo.
Bunuel przynajmniej uzywał formy dając rzeczy i obrazy pod rozwage czy nieuwagę, a amerykanie wciskali receptę na życie nabici swoją pyszałkowatą infantylną pewnością posiadania wszelkiej mądrości.
Teraz my tutaj w "tymkraju" bo tak ciężko zaściankowo i nieuropejsko jest wymówić słowo Polska borykamy się z celebrytami PO ktorzy wiedzą wszystko wiedzą absolutną niedostępną maluczkim którzy śmią wąpić w nieomylną i jedną tylko obowiązująca wersją wszechrzeczy podwaząjąc jedyną prawdziwą prawde pytaniami i na dodatek śmią kłuć oczy niemym znakiem świętego drewna na krakowskim przedmieściu
2010-09-15 22:07 | Michał
Witajcie, dobry wieczór.
Na początek - bardziej w nawiązaniu do poprzedniego wpisu ("+") - polecam dzisiejszy komentarz Bronisława Wildsteina na drugiej stronie "Rzeczpospolitej", na temat wraku tupolewa. Ciekawy głos i... wstęp do dzisiejszych informacji podawanych w Faktach.
Wracając do "polskojęzycznych mediów" -> w kontekście ostatnich wydarzeń, pojawiających się ze względu na swoją "newsową wartość" w różnych mediach, do języka polskiego (języka dziennikarzy) wkrada się wiele słów z zagranicznym rodowodem i... nie ma na to rady. Przykłady z ostatnich dni? Choćby rocznica zamachu 11 września (i hasła typu: WTC, Ground Zero), wczorajsza historia turystów z biura SelecTours, powoływanie się na agencję Associated Press, która podała informacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce...
Cały czas pojawiające się zagraniczne nazwy, których uniknąć/zastąpić nie sposób.
Haniu, Basiu, dzięki za dobre słowa. Dla mnie też ta "hybrydka" była czymś miłym.
Chyba zauważyłem we wpisie optymizm, bo... jest to jakiś powrót do źródeł Bogdana. Po ostatnich kilku wpisach, jest to oddech do tego ostatniego, a powrót do pierwszego, Globowego pisania (które mnie kojarzy się z hasłem: W.I.E.L.K.I.E A.R.K.A.N.A; z Proustem, z wyautowaniem...). I w tym może widzę optymizm.
Pozdrawiam Was serdecznie.
M.
2010-09-15 21:29 | http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=115005
http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=115005
2010-09-15 21:26 | znalazłem dzis na forum ISKRĘ..HUTNICZĄ
Dusze starych domów
Wiecie
2010-09-15 21:21 | psia mać
wycina nawet kropki..na wdechu czy wydechu gubi kalorie..
ano REKS się zapowietrzył/
2010-09-15 21:16 | cmentarny dech
errata może teraz:
podam linka po nie poradzę sobie :
https://www.blogger.com/comment.g?blogID=6786012636532654222&postID=3241007844149236775&isPopup=true
komentarz Don Estebana
i mój komentarz: O tak skurwieni Polacy cóż za zwycięstwo Złego, czekał 1000 lat a dziś dopiero spija śmietankę... Można zacytować też mojego znajomego, który w przypływie ekstatycznej zabawy szczerze wyznał: 200 lat czekaliśmy, a teraz spijamy śmietankę... ale co z jej walorami po tylu latach, któż raczy wiedzieć?
2010-09-15 21:10 | cmentarny dech
errata przy przeklejaniu txt wycina
Zacytuję jeszcze pewnego komentatora "Bardzo podoba mi się analiza Knapestoppera (losa) na S24, w której powiada o nas, Polakach, że
2010-09-15 21:06 | cmentarny dech
li ta - e lita e jako stała niczym nie zmącona liczba, podstawa logarytmu naturalnego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Podstawa_logarytmu_naturalnego
a z drugiej strony ostatnio zapanowała moda na e-mody e-emarketingi itp... Mamy więc też nową e-litę.
Zacytuję jeszcze pewnego komentatora "Bardzo podoba mi się analiza Knapestoppera (losa) na S24, w której powiada o nas, Polakach, że
2010-09-15 20:01 | .
Wiecie
2010-09-15 19:45 | wiecie
Wiecie
2010-09-15 19:43 | domy
Dusze starych domów
Wiecie
2010-09-15 19:42 | gdzie jest Marek?..tęskno za tymi lipami
poezja...
myśli granie gdzie bateria wierszem..pióro czy puch?
w kontekscie jakim pisał ktoś te słowa?
Dusze starych domów
Wiecie
2010-09-15 19:23 | ZOZ
myślę że to dno..kontekstu.
dla wygnańca geometry...kiedys mialem nick name ktory mi sie bardzo podobal~ spocony ogrodnik..a gdzie pies?
CYRKIEL?..wyznaczamy na oko?..to chłop w szpitalu umarł
2010-09-15 19:14 | Realista
Na temat wpisu powyżej...?
Obłuda ludzka nie zna granic.
Dla wielu Polaków moda to wyznacznik siebie.
Polacy to naród próżniaczy, za kasę zrobią wszystko włącznie z totalną wyprzedażą (przez wieki) nabytych wartości.
2010-09-15 19:11 | pantofelek
pan jednak ornitolog.
a o kontekstach to żona..ny wiedzą najlepiej
w każdym są górą.
2010-09-15 19:01 | Realista
Wpisy układają się w kontekst.
Do tego kontekstu łatwo dopasować każdy wpis.
Jakby chodziło o niejakiego lelawego to nie napisałbym prostaka tylko majaka.
Ale wszem i wobec wiadomo, że niektórzy miewają synapsy pod górkę.
2010-09-15 18:49 | glizda
wpisz coś na temat wpisu..nad.. ,,skomentuj wpis''.
a nie o biologii.
2010-09-15 18:47 | Realista
Nie zdziwię się bo nie o lisa chodziło.
2010-09-15 18:40 | list do..minum
Ja Klaudiusz.
przygłup powiadasz..byś się zdziwił.
2010-09-15 18:21 | Realista
Ja na miejscu Bogdana wykopałbym tego chamskiego przygłupa z blog'a
bez mrugnięcia okiem. To już nawet nie jest śmieszne co ten pierwotniak TU prezentuje.
2010-09-15 16:11 | spacer
Błażej i Barbara idą sobie cmenatrną aleją pod rękę...
piękny widok...ale ręka rękę pali.
2010-09-15 14:45 | Błażej
"Błażeju szkoda mi czasu na dyskusję z Tobą" - Ale ja z Tobą wcale nie chcę dyskutować. Ja od dwóch lat bezustannie się z Ciebie śmieję.
2010-09-15 14:37 | pp3-Basia
Błażeju szkoda mi czasu na dyskusję z Tobą.
Czekam na synka,aż wróci ze szkoły i mam jeszcze mnóstwo pracy.
Żegnam.
2010-09-15 14:33 | Błażej
"Bo sobie nie przypominam,abyśmy poznali się osobiście" - Uwierz mi, wolałbym spotkać Smoka Wawelskiego pod rękę z Bazyliszkiem niż Ciebie.
Natomiast nie potrzebna mi znajomość z Tobą, aby stwierdzić, że myślenie nie jest Twoją mocną stroną. Wystarczy poczytać co piszesz.
2010-09-15 14:27 | pp3-Basia
Dzień dobry,ponownie.
Błażeju,a od kiedy Ty znasz mnie na tyle,
by wiedziec jakie są moje mocne i słabe strony?
Bo sobie nie przypominam,abyśmy poznali się osobiście.
Prowokujesz mnie,abym wpadła w złośc...Twoje niedoczekanie:)
Witaj Claro:)
2010-09-15 12:49 | Clara
:)))
2010-09-15 11:49 | Błażej
"co uważam za bluźnierstwo w Twoich ustach" - Co Ty uważasz, kompletnie mnie nie obchodzi.
"Cóż w tym dziwnego,że na wsi nie ma pijalni czekolady?" - Widzę, że nie bardzo zrozumiałaś mój komentarz. Ale myślenie nigdy nie było Twoją mocną stroną.
2010-09-15 08:58 | pp3-Basia
Błażeju,jeszcze słówko do Ciebie.Jak zwykle demonizujesz sytuację,powołując się na BOSKIE RANY,co uważam za bluźnierstwo w Twoich ustach.
Cóż w tym dziwnego,że na wsi nie ma pijalni czekolady?
Bogdanie,jeszcze uzupełnienie naszej dyskusji.Kobieta idealna,to
jedynie Ta,której wizerunek widnieje na okładce.
Haniu,nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło:)
Teraz już wychodzę.Do zobaczenia!
2010-09-15 08:34 | Hania
Tak, Basiu - wiele tu odniesień, masz rację...
I odczucia nasze podobne.
Mi ten wpis skojarzył się z sanatoryjnym wpisem Bogdana:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/131,2176
Posłuchaj:
'Rododendron w donicy, a zza drewnianych poręczy wyłania się spłowiałe, zielone sukno stołu bilardowego. I słyszę stukot bil, choć nie ma tam graczy. Jakbym wciąż nie mógł ujrzeć rzeczy bez przypisanych im ról. To samo wyczyniam na boku z fontanną , która wciąż pluska delikatnie wczorajszym kojącym szmerem; mimo, że już milczy, bo woda sobie na dnie drzemie, otoczona balustradą z boazerii i bujną roślinnością. Gąbczaste liście chłoną Białe : światło wielkiej szyby.
Krótki metraż o basenie za płotkiem opodal willi: wysokie świerki osoplone, w dole mur z betonu, pomalowany na upiorny błękit; biegnąc faliście, tworzy sporą nerkę. Zbiornik na wodę pozbawiony wody: zimowa baśń bez bohaterów, pełna zwodniczych imiesłowów, bez morału.'
Może też dlatego, że tu i tam tyle trzynastek.
Pozdrawiam, do później.
2010-09-15 08:31 | Błażej
"Dziękuję za tę relację z naszego spotkania:)Czuję się niekiedy zawstydzona.
Faktem jest,że nie umiem pic ciepłej czekolady.Co najwyżej kreślic jakieś
tajemnicze wzorki łyżeczką w szklaneczce,brudząc przy tym opuszki paluszków;)" - Rany Boskie! Bogdan, widziałeś taki film "Misery"??? Jakbyś zniknął nagle, to przynajmniej będzie wiadomo, w czyjej chałupie Cię szukać! Na Twoim miejscu bym się miał na baczności :)
2010-09-15 08:13 | pp3-Basia
Dzień dobry!
Skojarzenie drugie:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/w-tyl-marsz-naprzod-zwrot,3861
Haniu,pamiętasz,że wtedy też bardzo przejmowałyśmy się?
Michale,wydaje mi się,że wiem co chcesz powiedziec.
Kochani piszę skrótowcami,ponieważ czas bardzo mnie dzisiaj goni.
Za chwilę wyjdę z domu,ale wrócę (jak Bóg pozwoli)
Serdecznie Was pozdrawiam!
2010-09-15 08:03 | Hania
Witajcie, dzień dobry !
Michale, to stwierdzenie, że jesteśmy hydrą o trzech głowach w sumie stanowi dla mnie niemałe wyróżnienie :-).
Z tym pesymizmem to może ja tak po prostu to odbieram.
Zbliża się jesień, nie najpiękniejsza niestety tego roku, w ogóle ten rok należy dla mnie do tych złych i może z tego powodu widzę we wpisie więcej cieni niż blasków.
Kolekcjonerze czcionek - bardzo podobał mi się Twój wczorajszy sen i Twoje nicki. Gratuluję pomysłów i poczucia humoru :-)
Basiu - pozdrawiam...
Dobrego dnia Wszystkim.
U nas komunikacyjnie nie zaczął on się dobrze...
2010-09-15 05:21 | kolekcjoner czcionek
bede chyba losowo wylapywal wydzwieki tego GLOB-a. kryptoanalitycy z SKW dziubali by jak maszyny Singera gdyby mieli takiego wirtuoza. 3,4,5 kojarzy mi sie z katem prostym. ktos kiedys wytlumaczyl mi te oczywistosc Pitagorasa bardzo prosto. obieram jednostke miary , na jednym ramieniu kata zaznaczam dlugosc trzech jednostek na drugim dlugosc 4 a laczac konce owych dlugosci otrzymamy dlugosc pieciu jednostek i dokladnie wtedy kat wynosi 90 stopni. steganografia ............ kiedys mialem nick name ktory mi sie bardzo podobal~ spocony ogrodnik. pozniej podpisywalem sie tez jako rzeski rumianek i dziarski dziurawiec. pozdrawiam !
2010-09-15 00:19 | kiełbasa swoja..s.a.
to RMF-FM..miało integrację..
Dużo pan wypił w tej garden-garderobie?
nawiasem mówiąc..kurka wodna.
Chlewiska..rozlewiska tresowane..niekiedy nawet w koryto dzięcioł nie zastuka..jeno puknie na materacu skąpany w kacu przy świecah poranka bez słónca...a z końca mu się zdajeże w żłobie leży..mi na wątrobie ku tej osobie..cymes
2010-09-14 23:27 | Michał
Witajcie, Basiu i Haniu.
Haniu, film jest faktycznie bardzo dobry - jest jeszcze jego druga część, bardziej "programowa" niż "Faktowa". Youtube ją gdzieś tam obok podsuwa - i Bogdan w niej też pojawia się.
A jeśli chodzi o optymizm-pesymizm... Jak widać, ilu interpretatorów, tyle interpretacji. Ale skoro się nie zgadzamy, to jest to kontrargument wobec kogoś, kto tu kiedyś napisał, że "Hania, Basia i Michał to jedna osoba". ;) Warto się nie zgadzać...
Dla mnie optymistyczna jest puenta: że nadchodzi coś nowego, coś innego, zerwanie z dotychczas świetnie znanymi etykietkami - a jednak jest to budowanie (KONSTRUKCJA a nie DESTRUKCJA0 mając w pamięci to, co było, oglądając się za siebie...
Do tego: jest odkrywanie nowego (nowych twarzy wśród dobrze znanych kumpli z pracy, własnej, nowej twarzy...). Takie "odpuszczenie sobie" - jednak w pełni kontrolowane, które zaowocowało fajnym, nowym, innym niż ostatnie wpisem. Ja to tak odbieram.
Pozdrawiam,
M.
2010-09-14 23:08 | pp3-Basia
Witaj,Haniu !
Tak się składa,że niekiedy myślimy równocześnie o tym samym.
Dobranoc,Wszystkim
2010-09-14 22:43 | Hania
A jednak Basiu mamy podobne odczucia...
Pozdrawiam Cię ciepło.
Dobranoc.
2010-09-14 22:40 | Hania
Witaj Michale,
dobry Wieczór Wszystkim.
A ja, Michale, zupełnie inaczej niż Ty odbieram ten wpis.
Dużo w nim melancholii (opisy wieczoru, widoku z kawiarni w Jubilacie, poranka w hotelowym ogrodzie), ale też zwykłego smutku i pesymizmu.
Zło wyraźnie przeplata się tu z dobrem, z jednej strony patronem pałacu są zaskrońce: niby 'przyjazne gady', ale jednak węże: symbol grzechu, zła i szatana. Z drugiej strony ich antyfora - w ogrodzie piękna lipa, drzewo kojarzone z kultem Matki Boskiej (np. Sanktuarium w Św. Lipce: http://www.jezuici.pl/swlipka/page_pl/hist_pl.htm), drzewo, które podobno potrafi ozdrowić duszę...
Tak ja to odczuwam.
Bardzo Ci dziękuję za te link :-). Niesamowicie się to ogląda. Podziwiam Maję Dutkiewicz za umiejętność zachowania powagi. I Bogdana, oczywiście za nieustający dowcip.
Mówię Wam dobranoc ze słuchawkami na uszach. A w słuchawkach Cikada Ensemble...
No Więc Dobranoc.
2010-09-14 22:33 | pp3-Basia
Osie życia...Widzę dwie osie,bo nie o osy tutaj chodzi.
skojarzenie pierwsze.
2010-09-14 22:25 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Michale!
Napisałeś,że znalazłeś w tym wpisie dużo optymizmu.
Nie do końca zgadzam się z Twoim 'poglądem na ogląd'.
Pesymizmu też tutaj dużo,tylko opleciony został misterną siatką skojarzeń.
Tak ja odbieram całośc.
Przeglądnęłam treści w 'przecinkach'.
Mnóstwo skojarzeń...
Nie jestem na dzisiaj w stanie objąc wszystkich.
Pozdrawiam serdecznie!
2010-09-14 21:50 | Michał
Dorzucę jeszcze dwa słowa: poza hasłem przewodnim wpisu - T.A.R.G.O.W.I.C.Z.A.N.I.N - na które zwróciła uwagę Hania, popatrzyłem na zdjęcie autobusu na krakowskich numerach. Obok celu podróży - Targowica, jest numer: 29.
Jeśli dobrze pamiętam informację w GLOB-ie o wyjeździe integracyjnym, trwał on właśnie do 29 sierpnia. Czyli noc z 28/29 sierpnia była nocą, w której "rozegrała się puenta wpisu". Ot, dodatkowy ślad, może trochę naginany... :)
M.
2010-09-14 21:42 | Michał
Dobry wieczór, Bogdanie. Witajcie, Haniu, Basiu, Panie Marku. Witam, Wszystkich Obecnych.
Bogdanie, gratuluję, świetny tekst - od dawna czekałem właśnie na taki wpis, bardziej literacki wpis, z wyraźną postacią pierwszoplanową - narratorem; kolejnych "integracyjnych peregrynacji" (tak to sobie nazwałem: łącząc wyjazd do Rzymu i wyjazd integracyjny; najnowszy wpis przypomina mi tamte).
Ale najważniejsze jest dla mnie coś innego - najistotniejsza jest puenta.
Przypomniały mi się - pewnie egoistycznie - moje... Proustonalia. Doskonale pamiętam Twój, Bogdanie, komentarz w nich; pisałeś (cytuję z pamięci, chodzi mi o samą myśl komentarza), że chciałbyś zachować taką "wewnętrzną, młodzieńczą młodość", żeby wprost zadawać niektóre pytania...
Myślę, że ta najnowsza puenta dowodzi, że... zrealizowałeś to; być może przyszła ona z zewnątrz (od skórzanej kurtki w kolorze khaki, czapki bejsbolówki - piszesz o swoim stroju, z pewnością - nieprzypadkowo). I jest tu dla mnie: i synchronia i diachronia. Znów - coś, rzadko zdarzającego się i na antenie i... w życiu.
Bo przecież w poprzednim wpisie opisującym wyjazd integracyjny - dobrze pamiętam - byłeś, Bogdanie w grupie osób, które odmówiły przejażdżki quadami, a teraz: nie odmówiłeś tańców i zabawy.
Dla mnie taka "emocjonalna mobilność" to wyznacznik młodości młodzieńczości - taka gotowość do zmiany planów. I mam tu pewnie sporo pracy przed sobą. ;)
Dla mnie ideałem jest sytuacja, w której łączy się "różne, życiowe paradygmaty": to, co ilościowe z tym, co jakościowe; to, co komercyjnie proste i prowokujące z tym, co naukowo skomplikowane i złożone, to, co nastawione na ideę z tym, co służy przyjemności...
Gratuluję.
Wybacz, Bogdanie te personalne skojarzenia, ale... dużo optymizmu znalazłem w Twoim wpisie! Poza innymi "atrakcjami" wpisu (np. dużą ilością informacji o pracownikach RMF FM, o wyjeździe integracyjnym od kulis), można poznać Ciebie - na Twojej "stronie" - od innej strony.
Jeszcze... a'propos RMF FM: w serwisie Youtube dostępny jest film zrealizowany przez Pawła Penarskiego, "Fakty po faktach w czasie faktów", przedstawiający kulisy pracy przy Faktach RMF FM. Kiedyś nie udało mi się go zobaczyć, bo był zdjęty, ale teraz wrócił i znów można go oglądać.
Pozdrawiam Was serdecznie,
M.
2010-09-14 16:31 | jarecky
Przypadek misia o malym rozumku ?
"Gdy byłem ostatnio w USA i Kanadzie, konkretnie na spotkaniu Polonii w Ottawie, zrelacjonowano mi wizytę delegacji parlamentarzystów polskich w maju br. w tym samym klubie polskim. Marszałek Senatu Bogdan Barusewicz na pytanie Polonii, jak mogło dojść do tego, że zaplanowano dwie uroczystości katyńskie, odpowiedział (mam stenogram z tego spotkania), że na szczęście były dwie uroczystości, bo dzięki temu sześciu polskich senatorów przeżyło. Te słowa Polacy za oceanem przyjęli z osłupieniem."
http://niezalezna.pl/article/show/id/38911
2010-09-14 14:57 | kolekcjoner czcionek
Bogdan to Paganini blogosfery. ostatnio czytalem zyciorysy ekipy RMF-u. oficjalne dane na wikipedii tak wiec jest duzo luk ale i tak w jakis sposob kadry zostaly zblizone ;). po przeczytaniu wczoraj najbardziej aktualnego GLOB-a zapadlem w sen. sen jak to sen potrafil zaskoczyc. w snie spotkalem sie z Bogdanem w jakiejs kawiarnio- ksiegarnio- bibliotece ktory wrocil z biwaku pod namiotami . mial ze soba 2 redakcyjne kolezanki. na pewno mialy idealne kosci policzkowe , blyski w oku i jedna byla brunetka. skonczylo sie ze Bogdan pekal ze smiechu siedzac po turecku a ja zaginalem prawa fizyki udaremniajac zgodne z regulaminem doprowadzenie mnie do normalnosci przez strozow prawa. kolezanki byly mna bardzo przejete i braly wszystko na serio co mi bardzo imponowalo;). bardzo udany text panie Bogdanie. poZdrawiam wszystkich !
2010-09-14 14:12 | pp3-Basia
Dzień dobry Wam Wszystkim!
Ot życiopisanie!Bogdanie.'Ogród ziemskich rozkoszy'(rokoszy?)-nawiązanie do obrazu Boscha.
Bardzo ciekawie ujęta geometria zamku,który przywiódł mi na myśl inny 'Zamek'-Franza Kafki.
Sam tytuł wpisu powinien kończyc się znakiem zapytania (tak po mojemu),
ale pewnie jego brak coś oznacza:)
Cały tekst w muzycznym ujęciu utworu,wpada mi w ucho jako
'wariacje na temat':)z rzeczywiście zaskakującą taneczną puentą,
jakby próbą zrzucenia balastu z ciała i duszy.Taniec to,czy Czytaniec?
To moje pierwsze refleksje i refleksy związane z tekstem.
Dziękuję za tę relację z naszego spotkania:)Czuję się niekiedy zawstydzona.
Faktem jest,że nie umiem pic ciepłej czekolady.Co najwyżej kreślic jakieś
tajemnicze wzorki łyżeczką w szklaneczce,brudząc przy tym opuszki paluszków;)
Haniu,dziękuję za te piękne jesienne pejzaże!
Napiszę wieczorem.
Teraz wracam do konserwowania przetworów na zimę.
Marku,Dusiołku,
Człowiek nie jest w stanie zupełnie uciec od bieżących spraw, i problemów-również tych dotykających naszą Ojczyznę,ale czasami musi'inaczej się udusi'-że zacytuję słowa utworu wykonywanego przez znakomitego J.SZ.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2010-09-14 09:23 | Marek
Znakomity tekst Panie Bogdanie, Pan zacytował :)
Podczas lektury cały czas myślałem o tusku, szczynukowiczu, borusewiczu, sikorskim, j.k.bieleckim ... o całej plejadzie polskich "opozycjonistów", spotykających się nieustannie w latach 80-tych na rozmaitych fermach, będących własnością niezwykle wpływowych, niezwykle zamożnych, nietykalnych, całkowicie nieznanych ludzi ... (z dyskretną ochroną SB).
Nie wiem, dlaczego tak mi się skojarzyło.
Lęk tych ludzi przed archiwami w Moskwie musi być przepotężny :)
I jak tu myśleć o ujawnieniu prawdy na temat wydarzeń z 10.04.2010 pod Smoleńskiem?
Oto z czym przyjdzie nam się zmierzyć.
Do Pańskiego wpisu (wspomnienie z Manor Haouse) jeszcze wrócę na spokojnie i uważniej.
pozdrawiam :)
2010-09-14 08:29 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Dzień dobry, Haniu, Dusiołku i Marku. Witam Wszystkich Czytelników.
Po poprzednim wpisie -dość jednoznacznym w wymowie, bliskim publicystyce (chociaż z elementami mojej "steganografii") - postanowiłem opublikować kolejny, bardziej "literacki". Hania już rozwiązała hasło, więc dopowiem tylko, że ono wskazuje też ideowy "kierunek" wpisu. Odwrócony obraz - jak zwierciadlanym odbiciu. Próbowałem pokazać świat wywrócony na nice, zatruty ideologią, i swoje alter-ego, osobnika zainfekowanego, niewolnika przekazów propagandowych, traktowanych jak objawienie. Problem z odczytaniem takich hipertekstów jest między innymi taki, że z jednej strony narracja pierwszoosobowa wskazywałaby na to, iż jest to głos autora, a z drugiej strony - jest to konwencja quasi-literacka, rodzaj laboratoryjnego eksperymentu. Panie Marku, podejrzewałem, że pointa Pana zaintryguje, ona jest jak walnięcie obuchem. I trochę mnie samego zaskoczyła, sam język mnie pociągnął, zły język. Proszę jednak dostrzec, że końcówka jest konsekwencją fabuły. Zgodnie z kierunkiem akrostychicznego hasła należałoby cofnąć się z lekturą, aby zobaczyć jak do tego doszło. Jak mój pierwszoplanowy bohater mógł ulec takiemu zaczadzeniu. Bo to nie jest tak, że ja się stawiam poza dziennikarską elitą - jako jakiś "jedyny sprawiedliwy", to byłoby fałszywe. Też zatruwam i jestem zatruwany. Uświadomienie sobie faktu, że nikt z nas nie jest bez grzechu, było dla mnie jakimś aktem sprawiedliwości, po tak ostrej diagnozie postawionej kaście trzymającej władzę: polityczną, służbową, medialną, duchową. Nie jestem tu już czystym duchem , "Piotrem Skargą", jak mnie kiedyś nazwała Basia. Z Basią miałem ostatnią arcyciekawą dyskusję w krakowskiej pijalni czekolady. W ładnym , estetycznym, klasycznym wnętrzu, dyskutowaliśmy o m.in. gnostyckich truciznach. Basia bardzo słusznie zauważyła, że ja w swoich tekstach dopuszczałem obecność zła na sposób bardzo niebezpieczny- jako siły RÓWNOPRAWNEJ. Usprawiedliwiałem się przed Basią, że ten kto walczy z gnozą (tak jak Eric Voegelin) czasami sam "zaraża" się gnostyckim wirusem. Nie inaczej jest w moim powyższym tekście - pokazałem to na konkretnych przykładach - JAK TO DZIAŁA. W tym sensie jest to rodzaj eksperymentu na samym sobie, trochę niebezpiecznego- przyznaję. (Groźnego pod każdym względem- metafizycznym, ale też zawodowym). Zwróćcie uwagę na tę linię w tekście. Ja sporo w nim poukrywałem różnych sygnałów na wielu poziomach. Jeszcze będę wzbogacał ten hipertekst. Ufam, że to doświadczenie prowadzi jednak w dobrą stronę. (Basia podarowała mi książkę o Fatimie). Bunuel, Dusiołku, jest na drugim biegunie - gdy uświadomiłem sobie ten fakt kilka lat temu, przeżyłem szok, bo przecież cała moja młodość licealna upłynęła pod znakiem fascynacji tym Mistrzem. A jednak Bunuel zatruwa duszę i strasznie infekuje ideologicznie.
To tak na marginesie - tej ciemnej materii, z której skonstruowałem wpis.
Co do osławionej STEGANOGRAFII - polecam Wam artykuł w sobotnim "ND".
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100911&typ=my&id=my31.txt
=============
Rosyjska sieć
Dr Tadeusz Witkowski
Nie da się dokładnie określić liczby rosyjskich agentów działających dziś na Zachodzie. Oleg Gordijewski, były pułkownik KGB i były agent wywiadu brytyjskiego, twierdzi, iż w samych tylko Stanach Zjednoczonych przebywa legalnie około 400 Rosjan zajmujących się zbieraniem informacji dla służb specjalnych i około 50 zakonspirowanych par małżeńskich. Część z nich to prawdopodobnie "uśpieni" agenci sowieccy, których przydatność stoi dziś pod znakiem zapytania, ale nawet i tacy mogą w sprzyjających warunkach zostać przebudzeni. Rzecz w tym, iż struktury dzisiejszych służb rosyjskich są w sensie organizacyjnym powieleniem służb sowieckich. Wywiad wojskowy nie zmienił nawet swojej nazwy. Pozostał Głównym Zarządem Wywiadowczym - GRU (Gławnoje Razwiediwatielnoje Uprawlienie).
Wywiad cywilny z czasów sowieckich Pierwoje Gławnoje Uprawljenie KGB (PGU) jest dziś częścią Federalnej Służby Bezpieczeństwa i funkcjonuje pod nazwą Służba Wnieszniej Razwiedki (SWR). Wszystko jednak wskazuje na to, że zachowana została ciągłość celów i zasad działania.
Wielkie afery szpiegowskie są dziś rzadkością. Nie dlatego, że świat stał się bardziej przyjazny, lecz z przyczyn czysto technologicznych. W pracy wywiadowczo-operacyjnej coraz większą rolę odgrywa po prostu gromadzenie informacji czerpanych z otwartych źródeł. Ukuto nawet w związku z tym specjalny termin - OSINT (od Open Source Intelligence).
Nieudana podróż
Tym większą niespodzianką musiało być dla wielu obserwatorów sceny politycznej to, co wydarzyło się w końcu czerwca po wizycie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Stanach Zjednoczonych. Decyzja Sądu Federalnego w Nowym Jorku, który na wniosek Departamentu Sprawiedliwości wydał nakaz aresztowania jedenaściorga agentów rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR), zaskoczyła zapewne w równym stopniu zwolenników zbliżenia z imperium postsowieckim, jak i władze na Kremlu. W Moskwie uznano ją z miejsca za próbę podważenia kursu polityki zagranicznej prezydenta Baracka Obamy przez republikańskich "jastrzębi". Dopiero po chwili refleksji zaczęto napomykać, że - co prawda - zatrzymani Rosjanie działali nielegalnie, ale przecież nie przyniosło to Stanom Zjednoczonym żadnych istotnych strat; należy więc nadal pracować na rzecz ocieplenia stosunków rosyjsko-amerykańskich.
Wiele wskazuje na to, że akcja Departamentu Sprawiedliwości miała wyłącznie prewencyjny charakter. Na podstawie porozumienia zawartego z Rosją władze amerykańskie wymieniły dziesiątkę agentów na czterech więźniów rosyjskich odsiadujących kary za rzeczywistą bądź rzekomą współpracę z CIA i MI5. (Jedenasty z podejrzanych, zatrzymany na Cyprze i zwolniony za kaucją, zbiegł.) Resort bezpieczeństwa narodowego podjął w tym wypadku decyzję w zgodzie z zasadą, która mówi, że natura wojny przypomina naturę złej pogody, a "istotą złej pogody nie jest nadejście nawałnicy, (...) lecz to, że się na nią zanosi w ciągu wielu kolejnych dni" (tak to sformułował Thomas Hobbes w XIII rozdziale "Lewiatana").
Pod pełną kontrolą FBI
Większość komentatorów w krajach Wolnego Świata zgadza się co do jednego: służby amerykańskie spenetrowały system komunikacyjny wywiadu rosyjskiego na skalę niedającą się z niczym porównać w ostatnich kilkudziesięciu latach. SWR usiłowała rozbudować sieć agenturalną i przeniknąć do amerykańskich kręgów rządowych (głównie za pośrednictwem ludzi biznesu i finansjery) po to między innymi, by móc systematycznie gromadzić informacje dotyczące wewnętrznych problemów w siłach zbrojnych, polityki wobec krajów Ameryki Środkowej i Bliskiego Wschodu (w szczególności Iranu i Afganistanu), tudzież zasad rozpracowywania grup terrorystycznych korzystających z internetu. Z raportów, które stały się podstawą wniosków o aresztowanie rzeczonej jedenastki, wynika, iż osoby najstarsze stażem agenturalnym były obserwowane co najmniej przez siedem lat (w związku z działalnością Vicky Peláez odnotowano fakt spotkania z przedstawicielem władz rosyjskich sprzed dziesięciu lat).
FBI w sposób niepozostawiający śladów przeszukiwało mieszkania podejrzanych, instalowało w ich samochodach urządzenia GPS pozwalające monitorować trasę podróży, podsłuchiwało ich rozmowy telefoniczne, nagrywało na taśmie przelotne spotkania, w czasie których przekazywali poufne materiały, pieniądze i sprzęt komputerowy, monitorowało transakcje bankowe, dekodowało zaszyfrowane teksty, odczytywało maile i tajne komunikaty zamieszczane przy pomocy specjalnego oprogramowania na oficjalnych stronach internetowych. Niemalże wszystko pozostawało więc pod pełną kontrolą służb amerykańskich, które nie reagowały przez lata prawdopodobnie po to, by uśpić czujność centrali w Moskwie i upewnić się, w jakich konkretnych celach władze rosyjskie szkolą i wysyłają do Stanów swoich agentów. Bo cel zasadniczy nie pozostawiał złudzeń. Najpełniej oddawał go chyba zaszyfrowany komunikat sprzed roku, w którym centrala przypomniała Lidii i Władimirowi Guriewom (małżeństwo Murphy) o ich obowiązkach: "Zostaliście wysłani w długą służbową podróż. Wasze wykształcenie, konta bankowe, samochód, dom etc. - wszystko to służy jednemu celowi: wypełnieniu głównej misji, [którą jest] nawiązywanie i rozszerzanie kontaktów w kręgach politycznych Stanów Zjednoczonych i wysyłanie raportów do C[entrali]".
Nielegałowie
W zawiadomieniach o przestępstwie złożonych przez prawników Departamentu Sprawiedliwości pojawił się termin "nielegałowie" (illegals). Objęto nim en bloc wszystkich zatrzymanych, nie bawiąc się w subtelne rozróżnienia i nie zważając na to, iż pochodząca z sowieckich czasów sprzed II wojny światowej koncepcja nielegalnego oficera może być dziś uznana za anachronizm.
Nielegałami w tradycyjnym pojęciu tego terminu byli agenci szkoleni w Związku Sowieckim, z reguły Rosjanie przyjmujący tożsamość obywateli innych państw. Po przeszkoleniu, które trwało od trzech do ośmiu lat, wysyłano ich z fałszywymi dokumentami na Zachód. Tam - indywidualnie bądź w parach jako małżeństwa (rzeczywiste lub fikcyjne) - wtapiali się w lokalne społeczności i zaczynali wykonywać zlecone zadania. Nie byli przy tym kontrolowani przez rezydentury wywiadu znajdujące się przy legalnych instytucjach, takich jak ataszaty wojskowe czy też placówki konsularne. Kontrolę sprawowała nad nimi centrala w Moskwie - bezpośrednio bądź za pośrednictwem nielegalnych rezydentur.
Według gen. Iona Pacepy, byłego zastępcy szefa wywiadu rumuńskiego, który swego czasu szkolił rumuńskich nielegałów, ale w roku 1978 zbiegł na Zachód, to właśnie ten typ działania ma największe szanse stać się wzorem dla "rosyjskich szpiegów przyszłości". Innego zdania jest jednak rosyjski zbieg z "obozu", były pułkownik KGB (w latach 1974-1985 agent wywiadu brytyjskiego - MI6) Oleg Gordijewski, który ma na swoim koncie m.in. dziewięcioletni staż pracy z nielegalnymi oficerami sowieckimi. Zapytany przez dziennikarzy o charakter działalności tych ostatnich, odpowiedział z lekceważeniem, iż skuteczność ich jest znacznie mniejsza, niż jawnie działających służb. To, co obecnie robią, jest według niego niczym. Po prostu siedzą w swoich domach w Wielkiej Brytanii, Francji i w Stanach Zjednoczonych. Ów brak skuteczności jest według niego konsekwencją braku wsparcia ze strony funkcjonujących za granicą legalnych placówek rosyjskich.
Tak czy inaczej, definicja nielegała, do której przywykli historycy, tylko w części mogła wesprzeć decyzję sądu o zatrzymaniu agentów. Troje działało przecież pod własnymi nazwiskami. Dwudziestoośmioletnia Anna Chapman, z domu Kuszczenko (ur. 23.02.1982), zachowała po prostu nazwisko byłego męża, obywatela Wielkiej Brytanii. Niewiele młodszy od niej Michaił Semenko (ur. 17.12.1982) nigdy nazwiska nie zmieniał ani nie używał fikcyjnych danych osobowych. Oficjalnie oboje pochodzili z Rosji. Prawdopodobnie pod własnym nazwiskiem występowała również Vicky Peláez, z pochodzenia Peruwianka. Wątpliwości co do użycia terminu "nielegałowie" mogą płynąć również z faktu, iż w dokumentach sądowych mowa jest o siatce szpiegowskiej, a zdaniem historyków, nielegalni oficerowie nie działali w sieci i nie kontaktowali się między sobą.
Wygląda na to, że służby rosyjskie chciały przystosować sprawdzone sowieckie wzory do nowych warunków, wypadałoby więc zapytać w pierwszej kolejności o rezultat wprowadzonych zmian, dopiero po tym zastanawiać się nad nazewnictwem. Wynik owych zmian okazał się w sumie żałosny. Być może dlatego politycy rosyjscy natychmiast wprowadzili do publicznego dyskursu ton prześmiewczy i niektórzy próbowali podać w wątpliwość kompetencje zawodowe prawników odpowiedzialnych za przygotowanie aktu oskarżenia. Były szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa Nikołaj Kowaliow napomknął w rozmowie z dziennikarzami, iż niektóre zarzuty pod adresem oskarżonych przypominają kiepską powieść szpiegowską.
Przewrotność tej wypowiedzi jest na tyle oczywista, że nie wymaga specjalnego komentarza. W istocie rzeczy stroną skompromitowaną okazały się przecież nieudolnie działający wywiad rosyjski i reprezentowana przez byłego oficera KGB (dziś premiera rządu) tamtejsza elita władzy.
Roztrwoniony kapitał?
Jednym z powodów fiaska niedawnych przedsięwzięć wywiadu rosyjskiego jest najpewniej zapóźnienie technologiczne Rosji. Służby specjalne na Zachodzie korzystają dziś z najnowszych zdobyczy technologii informacji, ale miejscem, gdzie może się ona najszybciej rozwijać, i kolebką większości innowacji w tej dziedzinie są właśnie Stany Zjednoczone. To tu ściągają najwybitniejsi specjaliści z całego świata.
Z raportów FBI, na podstawie których wydano nakaz aresztowania rosyjskich agentów, wynika, że SWR wykorzystywała w pracy operacyjnej z nielegałami nowoczesną technologię, nie przyniosło to jednak pożądanych skutków. Ważną rolę mógł tu odegrać oczywiście czynnik "ludzki". Starsi stażem agenci nawiązywali łączność z centralą bardziej tradycyjnymi metodami, głównie drogą radiową z użyciem kodów przypominających alfabet Morse'a (w związku z działalnością Michaiła Wasenkowa i Vicky Peláez wspomniany jest jeden przypadek użycia atramentu sympatycznego).
Pierwszy ślad wykorzystania przez rozpracowaną grupę steganografii z użyciem komputerów pochodzi z roku 2004. Steganografia (ang. steganography; od gr. steganos - przykryty) to dziedzina wiedzy specjalistycznej zajmująca się technologią przekazywania wiadomości ukrytych w innych, najczęściej oficjalnie publikowanych materiałach. Desygnujące ją słowo nie znalazło się, jak dotąd, w słowniku języka polskiego i brzmi niezwykle tajemniczo, sam mechanizm, do którego się odnosi, znany jest jednak od stuleci.
Proszę wyobrazić sobie, że artykuł niniejszy pisze oficer SWR, który chce przesłać wiadomość osobom zaangażowanym w przygotowanie zamachu na przywódcę opozycji w Polsce. Jego przyjaciele czekają na znak, on zaś rozumie, że celem polskich służb specjalnych jest złamanie kodu szyfrowego używanego przez szkolonych zamachowców. Będzie więc próbował przygotować tekst w sposób niebudzący podejrzeń, iż ukrywa on w sobie jakieś dodatkowe instrukcje. W poczcie elektronicznej, którą wysłał wcześniej do jednego z wtajemniczonych z konta zawierającego fikcyjne dane osobowe, znalazła się wszakże uwaga dotycząca jakiejś pracy na temat steganografii, z cyframi rzymskimi i arabskimi rzekomo oznaczającymi numery rozdziałów i akapitów, które warto by przeczytać: II - 2; 3; 4; 5; 10; 14,1; 16,1. III - 4; 10,1; 17; 18. IV - 1; 2; 3. Jeśli adresat owego maila odniesie cyfry rzymskie do kolejności zdań w niniejszym akapicie, oddzielone średnikami cyfry arabskie do kolejności słów w zdaniach, a ułamki dziesiętne (w zapisie polskim, z przecinkiem) do kolejności wyodrębnionych liter w słowach i jeżeli zaznaczy wskazane fragmenty tłustym drukiem, po zmianie interpunkcji otrzyma tekst następującej treści: "Przyjaciele czekają na znak. Celem JK. Przygotować P! Dodatkowe instrukcje w poczcie elektronicznej".
To tylko przykład zabawy w steganografię. Agenci różnych nacji używają bardziej subtelnej technologii. Najczęściej jest to oprogramowanie, które w sposób niestandardowy pozwala cyfrowo zdefiniować jakieś odcienie kolorów bądź dźwięków i przełożyć je na znaki językowe. Tak sporządzony tekst wtapia się następnie w obraz lub pasmo dźwiękowe. Ludzkie oko i ucho nie dostrzegą go, ale inny posiadacz użytego przy tym programu bez większych trudności odczyta przekaz.
Niektórzy z zatrzymanych rosyjskich agentów używali w komunikacji z centralą laptopów, które najpierw wędrowały do Moskwy, następnie zaś wracały do posiadaczy bądź za ich pośrednictwem były przekazywane innym agentom. Dzięki zainstalowanemu w Moskwie oprogramowaniu mogli oni odczytywać i umieszczać w internecie teksty przygotowywane techniką steganograficzną. Mogli też nawiązywać kontakt z przebywającymi w bliskiej odległości przedstawicielami placówek rosyjskich za pomocą nielegalnej sieci bezprzewodowej krótkiego zasięgu bez ryzyka, że ktoś wykryje to z dalszej odległości bądź zauważy, iż doszło między nimi do fizycznego kontaktu.
Pierwszej z metod używały z całą pewnością dwie pary małżeńskie Lidia i Władimir Guriewowie (małżeństwo Richard i Cynthia Murphy) oraz Andriej Bezrukow i Elena Wawilowa (Donald Heathfield i Tracey Lee Ann Foley). Drugą metodą posługiwali się najmłodsi, od dzieciństwa obyci z komputerami Anna Chapman i Michaił Semenko. Problem w tym, iż większość z wymienionych zademonstrowała wyraźne braki w wyszkoleniu. Podczas tajnych przeszukań w mieszkaniach pierwszej czwórki w okolicach New Jersey i Bostonu FBI skopiowało materiały świadczące o beztrosce, braku solidnej wiedzy z zakresu technologii informacji i słabym rozumieniu zasad pracy operacyjnej kontrwywiadu. U Guriewów znaleziono (między innymi) i sfotografowano kartkę papieru z zapisem dwudziestosiedmioliterowego hasła, które pozwalało otwierać rosyjskie programy steganograficzne. Po skopiowaniu twardego dysku komputera Bezrukowa i Wawilowej odzyskano zapisy ponad stu skasowanych komunikatów steganograficznych. Dobrze wyszkolony agent nie pozostawiłby tego rodzaju śladów.
Zamrożone aktywa
Służby rosyjskie musiały zdawać sobie sprawę ze słabości swoich wysłanników. Świadczy o tym choćby fakt, iż zabroniły im ubiegania się o pracę w resorcie rządowym, gdzie trzeba przechodzić przez wnikliwą procedurę sprawdzania przeszłości. Sieć agenturalna miała objąć ludzi biznesu i obrzeża środowisk politycznych. Skala jej rozpracowania przez służby amerykańskie okazała się jednak tak duża, że część komentatorów zaczęła przebąkiwać o krecie w SWR. Według znanej dziennikarki rosyjskiej Julii Łatyniny, podwójnym agentem był prawdopodobnie łącznik grupy z centralą, tajemniczy zbieg, Christopher R. Metsos. Zdaniem innych, źródłem informacji przydatnych do rozpracowania siatki szpiegowskiej mógł być zmarły w czerwcu bieżącego roku były pułkownik SWR Sergiej Tretiakow, który współpracował ze służbami amerykańskimi podczas pobytu w rosyjskiej misji przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku w latach 1995-2000. Każda z tych wersji wydarzeń jest prawdopodobna, żadna nie wyjaśnia jednak wszystkich niuansów i nie może posłużyć za kanwę optymistycznego scenariusza.
Trzeba liczyć się z faktem, że w dyspozycji Rosji pozostają jeszcze aktywa z czasów sowieckich, te zaś obejmują agenturę całego bloku komunistycznego. W zbiorze relacji oficera SWR spisanych i opublikowanych przez Pete'a Earley pt. "Comrade J" Tretiakow podaje przykład peerelowskiego dyplomaty, który po upadku komunizmu nadal sprawował ważne funkcje w III Rzeczypospolitej, działając jednocześnie jako agent służb rosyjskich o pseudonimie "Profesor". Podczas pobytu na placówce w Stanach Zjednoczonych człowiek ów współpracował wydajnie z rezydenturą rosyjskiego wywiadu w Nowym Jorku, po czym wrócił do kraju, by - jak się okazało - kontynuować karierę w Urzędzie Ochrony Państwa na stanowisku zastępcy szefa jednego z wydziałów. Było to możliwe, jako że służby dyplomatyczne nie zostały objęte lustracją.
Dzięki "wymianie" informacji między służbami sowieckimi a podległymi im służbami "demoludów" SWR i GRU mają dziś stosunkowo dobre rozeznanie, kto był kim w krajach obozu komunistycznego i tam, gdzie nie doszło do gruntownej weryfikacji aparatu rządowego, mogą swojej wiedzy używać choćby do szantażu. Dotyczy to również agentury na Zachodzie. Bogatym źródłem informacji w tym zakresie są funkcjonujące co najmniej od drugiej połowy lat siedemdziesiątych bazy danych GRU, do których napływały informacje z całego bloku. Warto sięgnąć w tym miejscu po przykład z niedawnej historii wywiadu peerelowskiego.
Po wprowadzeniu w Polsce w grudniu 1981 roku stanu wojennego wśród dyplomatów peerelowskich doszło do licznych dezercji. Media peerelowskie informowały wówczas szeroko o ucieczce Romualda Spasowskiego, ambasadora PRL w Waszyngtonie, i Zdzisława Rurarza, ambasadora w Tokio. Z odtajnionych dokumentów służb wojskowych wynika, iż ucieczek takich było znacznie więcej. Od sierpnia 1980 r. do końca marca 1982 r. z samych tylko placówek dyplomatycznych PRL i misji wojskowych nie powróciło do kraju 38 osób. Znaleźli się wśród nich konsulowie z Nowego Jorku Aleksander Janowski i Tadeusz Kondratowicz, szyfrant Misji Polskiej przy ONZ Waldemar Mazurkiewicz, emerytowany generał artylerii Leon Dubicki, były pracownik Zarządu II Sztabu Generalnego płk Włodzimierz Ostaszewicz oraz pracownik Wojskowej Służby Wewnętrznej ppłk Jerzy Sumiński.
Ucieczki tego typu zawsze łączą się z groźbą dekonspiracji struktur wywiadowczych i kanałów komunikacyjnych, toteż rezydentury peerelowskiego wywiadu wojskowego musiały używać sowieckich kanałów łączności i wprowadzać zmiany w strukturze organizacyjnej pod czujnym okiem towarzyszy z GRU. To wtedy właśnie doszło do wyjęcia PRL-owskiej agentury zamrożonej w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie spod kontroli rezydentur pod przykryciem oficjalnych placówek i podporządkowania jej specjalnie utworzonemu Oddziałowi "Y". Trudno przypuszczać, że dzisiejsze służby rosyjskie nie mają rozeznania, kto został wówczas zamrożony.
Mniej groźnie wygląda sprawa dawnych agentów wywiadu cywilnego, ale i to środowisko jest podatne na szantaż. W okresie pierwszej "Solidarności" i po wprowadzeniu przez władze komunistyczne stanu wojennego z delegacji służbowych do państw kapitalistycznych nie powróciło około 240 tys. osób, a z wyjazdów turystycznych około 150 tysięcy. Niektóre wcześniej współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa. Część zgodziła się na współpracę z Departamentem I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w chwili odbierania paszportu. Nawet jeśli osoby te nie mają dziś dostępu do ważnych informacji, z obawy przed ujawnieniem mogą w sposób dostępny i legalny wpływać na opinię publiczną, choćby przez pracę na uczelniach czy w organizacjach emigracyjnych. Studiując materiały przechowywane w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej, natrafiłem na kilka takich przypadków i tylko niektóre zostały do tej pory opisane.
Rzecz w tym, iż kształtowanie opinii może być równie ważne jak dostarczanie konkretnych informacji. Niezależnie od realizacji innych zadań, dwoje wydalonych agentów rosyjskich Michaił Wasenkow (Juan Lazaro) i Vicky Peláez wykonywało typową pracę agentów wpływu. Gdy Lazaro prowadził w Baruch College zajęcia na temat problemów politycznych w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach, część studentów była zachwycona. Dlaczego? Bo krytykował politykę Stanów Zjednoczonych w tym rejonie, chwalił prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza i potępiał prezydenta Kolumbii Álvaro Uribe. Na podobnych zasadach funkcjonowała Peláez. Jako dziennikarka związana z wychodzącą w Nowym Jorku hiszpańskojęzyczną gazetą "El Diario-La Prensa" dała się poznać z antyamerykańskich komentarzy. Gdyby oboje rozpowszechniali swoje opinie w warunkach pełnej niezależności finansowej, można by zastanawiać się nad motywami ideologicznymi ich działalności. Niestety, są dowody, że opłacała ich centrala w Moskwie.
Mieć oczy otwarte
Wiedza o funkcjonowaniu służb specjalnych ma charakter wiedzy tajemnej. Jest z istoty rzeczy ułomna, jako że pełne informowanie o wynikach działalności pracowników i agentów resortu bezpieczeństwa byłoby kontrproduktywne. Przynajmniej część informacji musi zawsze pozostać niejawna. Można więc zrozumieć powody, dla których utajniono nazwiska przypadkowo uwikłanych w aferę osób ze świata polityki i pominięto informacje dotyczące pełnionych przez nich funkcji. W zawiadomieniach o przestępstwie, które trafiły do sądu, znalazła się tylko część zgromadzonych materiałów, ale wypowiedź przedstawiciela Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego w Departamencie Sprawiedliwości Michaela Farbiarza nie może pozostawiać złudzeń co do nieujawnionej reszty. Oświadczył on po wstępnym przesłuchaniu podejrzanych, iż aresztowani agenci to tylko wierzchołek góry lodowej symbolizującej działalność SWR.
Warto pamiętać, że w czasach "zimnej wojny" GRU i PGU gromadziły informacje dotyczące wszystkich segmentów życia politycznego i gospodarczego. Nie chodziło wyłącznie o najnowsze uzbrojenie i o politykę militarną. Komunizm był systemem gospodarczo niewydolnym. Aby nie pozostać zbyt daleko w tyle, władze sowieckie musiały opierać się na kradzieży najnowszych technologii. Dzisiejsza Rosja pozostaje krajem wielkich ambicji imperialnych, ale podobnie jak Związek Sowiecki nie potrafi wyjść z gospodarczego zapóźnienia. Nie ma też szans, by dorównać Stanom Zjednoczonym w rozwoju technologicznym. Stąd też nie należy oczekiwać, że zaniecha dotychczasowych praktyk i że praca służb wywiadowczych przestanie być głównym instrumentem rosyjskiej polityki zagranicznej. Jeśli po wymianie zużytych części mechanizmu stworzonego w czasach sowieckich wywiad rosyjski odzyska utraconą sprawność, kraje Wolnego Świata może czekać niejedna jeszcze niespodzianka.
Toteż bardziej niż beztroskie opowieści o rosyjskich nieudacznikach z SWR przemawiają do mnie komentarze nadane przez brytyjskie rozgłośnie radiowe. Sir Stephen Lander (do roku 2002 dyrektor generalny brytyjskiego kontrwywiadu MI5) powiedział między innymi: "Samo istnienie sieci nielegałów nie może być powodem do śmiechu. Fakt, że są nijacy, lub że wyglądają niepoważnie, dodaje tylko uroku ich [szpiegowskiemu] biznesowi. To dzięki niemu Rosjanie odnoszą na tym polu pewne sukcesy".
W jednej kwestii można się z całą pewnością zgodzić z większością komentatorów. W interesie Wolnego Świata leży istnienie pokojowej Rosji. Dlatego wszędzie tam, gdzie państwo rosyjskie umacnia swoją pozycję kosztem innych krajów, używając przy tym nielegalnych środków, należy mieć oczy szeroko otwarte.
Autor jest publicystą, badaczem akt przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej; byłym pracownikiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. Wojskowych Służb Informacyjnych.
=============
2010-09-14 04:34 | Marek
Podoba mi się Pańska proza. Fajnie się czyta.
Coś odchodzi, na coś czekamy, zbliża się zima raczej, nie wiemy, co będzie. Jesteśmy zmęczeni, niewyspani, wkurzeni na gromadkę zdrajców (posowieckich dupolizów, jak to się dawniej mawiało), z Tomaszem Wołkiem - strasznym s ... em na czele. Operującym nienaganną, bogatą polszczyzną ... naszą Ojczyzną na dzisiaj.
Ale jak już się wyspaliśmy, zobaczylismy świat cały na nowo.
Polski Grek Zorba zatańczył w Manor House w Chlewiskach w tiszercie z napisem "GLOBE".
"Moją poprzednią, polską pozę pozostawiłem z dawną prozą, z pogardą, w garden-garderobie."
Jaką pozę założyłem zatem po zdjęciu i pozostawieniu tamtej? Jaka poza obowiązuje w sezonie zimowym?
2010-09-13 23:42 | Hania
Dziękuję za ten wpis.
Bardzo piękny i melancholijny.
Lekko jesiennie zamglony.
Ale o bardzo ostrej wymowie.
Szczególnie ten T.A.R.G.O.W.I.C.Z.A.N.I.N.
Przeczytałam go słuchając 4 części 'Lantern Lectures' Klasa Torstenssona. Trudno mi było skupić się na tych dźwiękach, bo nie usunęłam jeszcze z pamięci aury wczorajszych doskonałych freakowych brzmień Mum'ów...
Mam jeszcze jedną kandydatkę do koszulki - P.K. Za dzisiejsze pogardliwe słowa wypowiedziane u L.T., że dopiero sprawa Krzyża pokazała, jak wielkim problemem jest istnienie Kościoła w Polsce. Kiedy to usłyszałam - nasunęło mi się na myśl jedno z haseł Wielkiej Nowenny Milenijnej: 'Polska modląca się i czuwająca' (Polonia orans et vigilans). W 1960 roku było ono podobnym przedmiotem kpin i drwin. Dziś, po 50 latach czas jakby zatoczył koło...
A propos koszulek - dokładnie dziś widziałam młodego chłopaka w tiszercie z napisem 'Gdzie jest krzyż ?'. Głupi dzieciak, ale miałam wrażenie, że chciał pokazać, jak bardzo jest na czasie.
A propos 'polskojęzyczności'. Nazwa hotelu w Chlewiskach jest świetnym przykładem, że niektórym wydaje się, że wszystko to co niepolskie, jest wyrazem szyku i dobrego gustu. Smutne to.
Anagramem słowa 'cis' jest 'sic', tak często ostatnio używane (z wykrzyknikiem) przez wielu dziennikarzy prasowych przy okazji komentowania wydarzeń pod Krzyżem...
Dobranoc.
2010-09-13 23:24 | dusiołek
a ja sie przewaliłem przez te tekst jak burza i nie z braku czasu tylko złapałaem sie ze wstrzymuję oddech zeby jak najszybciej połknąć tą dawkę tego zacnego stream of consciousness a w głowie mi sie poniewierał obraz oka przecinanego brzytwą pęknięty i fasetowaty jak mikroświat starego kalejdoskopu manadali z nanizanych róznokolorowych ziaren i okruchów mniej i bardziej rzeczywistych ( a w tle biegnie sobie skoczna piosenka Ayo Technology Katerine na nowo odkrywającej półdolarowego rapera