2011-04-12 22:50 | moni
czytam to wszystko z przerażeniem, wy jesteście jakąś chorą sektą! ludzie, opamiętania trochę!
2011-04-12 16:52 | pp3-Basia
No i widzicie...Ślepnę.
Marcinie,mam nadzieję ,że mi wybaczysz.
2011-04-12 15:34 | pp3-Basia
Witaj Haniu i Michale!
Sceneria spotkania pod brzozą,którą świetnie opisał FYM bardzo dobrze wpisuje się w kontekst następnego Techstu Bogdana.
Ogłupianie narodu,któremu ulega nie tylko społeczeństwo polskie,ale i rosyjskie.
Utkwił mi w pamięci taki fragment wczorajszego radiowego przekazu,
o którym była mowa w faktach.Grupka Rosjan,od rana oczekująca w Smoleńsku na przyjazd ich prezydenta(w tym dziecko na wózku inwalidzkim)miała nadzieję,że ten chociaż spojrzy w ich stronę po spotkaniu z Komorowskim.
Niestety takiego ludzkiego gestu'prawdziwego swojego przywódcy' nie doczekała.To o czymś świadczy.Prawda?
Społeczeństwo się nie liczy.Liczy się PR-owski wizerunek władcy
i interesy z prezydentem osciennego państwa,który własne społeczeństwo
ma również głęboko w... 'poważaniu'.
Ktoś,kiedyś wypowiedział takie słowa'jeżeli nie wiadomo o co chodzi,
wiadomo,chodzi o kasę',czyli utrzymanie więzi z mafijną strukturą
interesów grup rządzących.Tym jest umowa gazowa wskutek której Polska
stała się niewolniczo poddana Rosji.Zgadzam się z Szymowskim,że jako
główną przyczynę zamachu można rozpatrywac chęc jej sfinalizowania.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-12 13:32 | Hania
Witaj, Marcinie.
Tak - akcje w stylu tej, urządzonej przez Potiomkina cały czas są obecne.Władze w Moskwie na ich bazie tworzą otoczkę swojej pseudo rzeczywistości. To piękne drzewo, jakim jest brzoza, znalazło się akurat na linii takiej akcji. Gdyby go tam nie było, to by pewnie... przybyło, bo taka jest potrzeba. Pamiętasz scenę z 'Misia', z kartonowymi domkami i milicją zatrzymującą kierowców w 'terenie zabudowanym' ?
Pozdrawiam Cię, Marcinie.
2011-04-12 13:06 | Marcin
Witajcie
Nie skonstruuję tej konstrukcji
original is here
http://freeyourmind.salon24.pl/297054,o-kulcie-brzozy
Miłego Dnia !
2011-04-12 12:58 | Marcin
[ Konstruując
2011-04-12 12:55 | Marcin
Witajcie Wszyscy
Ucięty cytat z FYM-a
-----------------------------------------------
Konstruując
2011-04-12 12:53 | Marcin
Witajcie Wszyscy
Wybaczcie, że nie tytułuję ale w myślach witam się z każdym z Was z osobna ;-)
Zamówiłem Ściosa, wasze komentarze spotęgowały moją ciekawość i rządzę wiedzy. Masz rację Haniu, na to co leje się z Rubina nie można patrzeć, jak to napisał K. Feusette, czuję się jakby ktoś wymiotował mi na głowę. obrzydliwe, ale niestety prawdziwe.
Aleksander Ścios w nowym wpisie, pokazuje w jak wielkim stopniu obecna władza jest uzależniona od Kremla , powiedziałbym wręcz ubezwłasnowolniona i jak chętnie powiela sprawdzone "w boju" metody dbałości oo prawdę i ład. pokazuje na konkretnych przykładach z jaką regularnością wiernopoddańcze sługusy realizowały i realizują nadal dyrektywy Kremla.
Całość tutaj http://bezdekretu.blogspot.com/2011/04/my-opozycja.html
Dopełnieniem tego obrazu jest dla mnie wpis FYM- a, a w nim tworzony kult brzozy, który ma uwiarygodnić spektakl Smoleński.
Całość tutaj http://freeyourmind.salon24.pl/297054,o-kulcie-brzozy
Free Your Mind pisze w finale
-----------------------------------------------
Konstruując
2011-04-12 10:00 | Hania
Aha, Ścios świetny, choć nie ukrywam, ze trochę męczy mnie to, że ta książka nie ma spójności. Tzn. nie mam wrażenia, że czytam książkę, a raczej jakąś antologię luźnych artykułów (tak zresztą przecież jest). Wiele rzeczy się powtarza, o wielu sprawach czytam już po raz kolejny.
2011-04-12 09:57 | Hania
Witaj, Basiu !
Też jestem przy gazie, tyle że u Ściosa :-).
Co do Lisa i innych tego typu - kiedyś oglądałam co tydzień. Teraz, od dłuższego czasu praktycznie nie włączam telewizora, chyba że na specjalne okazje. Ale nie ukrywam, że wczorajszy program mnie oburzył.
Pozdrawiam Cię w ten pochmurny dzień.
Gdzie ta wiosna, no gdzie ???
2011-04-12 09:36 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Znakomity tekst Piotra Semki.Kamień nagrobny Pary Prezydenckiej
rzeczywiście jest ciepły.Sama dotykałam już dwukrotnie.
Pierwszy raz w otoczeniu tłumu,drugi raz sama w obecności jedynie
strażnika krypty.
Co do programów Lisa...kiedyś od czasu do czasu zdarzały się dyskusje,
które były ciekawe.Nie oglądam Lisa d czasu,kiedy jego programy stały się tubą propagandową PO.
Zgadzam się z Profesorem Nowakiem:
Media można mieć pod nieustanną kontrolą, ale z rzeczywistością nie jest już tak łatwo.
Zaczerpnęłam z Portalu Arkana:
http://www.portal.arcana.pl/Nowak-media-mozna-miec-pod-nieustanna-kontrola-ale-z-rzeczywistoscia-nie-jest-juz-tak-latwo,1091.html
Jestem przy rozdziale 15 książki Szymowskiego-'Zamach w Smoleńsku'
Tytuł rozdziału-Gazowa pułapka.Bardzo spójne rozważania.
Zacytuję później.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2011-04-12 08:43 | Hania
Spróbuję jeszcze raz, krótko:
'ten marmur ciepły od dotyku tylu dłoni tętni życiem':
http://www.rp.pl/artykul/639856_Semka--Kamien-cieply-od-rak.html
2011-04-12 08:42 | Hania
I jeszcze niezwykle ciekawy Semka, z artykułem stworzonym na bazie wypowiedzi jednego z internautów: 'ten marmur ciepły od dotyku tylu dłoni
2011-04-12 08:05 | Hania
Uwielbiam go:
http://blog.rp.pl/feusette/2011/04/11/godnosc-szarpana-blacha/
2011-04-12 08:00 | Hania
Dzień dobry,
a ja trafiłam wczoraj na swoiste plenarne posiedzenie przeciwników PIS-u, czyli niesamowicie obiektywny program z Tomaszem Lisem w roli głównej + cztery przytakujące mu 'autorytety'- Najsztub, Krzemiński, Smolar i Czapiński. Z drugiej strony: Cz.Bielecki. Rewelacyjny obiektywizm w doborze gości, naprawdę. Cały program to generalnie rechot z nieżyjącego Prezydenta i Jego Brata oraz głupich Polaczków.
Próbuję sobie uzmysłowić, kiedy Lis z dziennikarza stał się politykiem ? Oglądałam przecież kiedyś jego programy. Później powoli zaczęły powodować u mnie odruch wymiotny.
2011-04-11 23:22 | Ania z P.
Patrząc na niektórych wczoraj w tv, żałoby nie było, ba nawet czasu na zadumę nie było.
To znane z psychologii tematy-ucieczka w pracę, by nie mysleć, by nie zwariować itd., a że taka praca:polityka.Trudno.
2011-04-11 22:20 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Wybaczcie, nie zdążyłem wrzucić obiecanego wpisu WZROK/WIDZENIE.
Sprawa trochę się opóźni.
Dobrej nocy.
2011-04-11 11:25 | Cmentarny Dech
Wiatr Ducha Świętego wczoraj całą Polskę smagał.
Swoją małą flagę na balkonie obserwowałem wśród pustki sąsiednich okien zamieszkałych przez pokolenie franka. Łopotała tak jakby cały blok - blog pędził z zawrotną prędkością. Wiatr Ducha jakby demony z Naszej ziemi przepędzał.
Bloger Uparty zauważył, że to chyba pierwszy raz jak tą samą uroczystość czcimy osobno My i establishment z tym że oni muszą a My chcemy.
Wczoraj też ujawniła się ich strategia strategia straszenia wojną z sowietami, jaką chciałby ktoś? wywołać (w domyśle Kaczyński).
A więc kraty powoli się odsłaniają, natomiast brakuje mi jeszcze kilku elementów już czysto logistycznych.
W tym kontekście warto śledzić czy (np: ze względu na np: emigrantów z Afryki) nie zamknie się wewnętrznych granic strefy Schengen.
2011-04-11 10:34 | pp3-Basia
Witajcie,Kochani!
Haniu,podobnie jak u Ciebie, moje plany związane z obchodami
Pierwszej Rocznicy tragedii pod Smoleńskiem,były inne,ale już
trzy dni wczesniej wiedziałam,że nie uda mi się zamienic dyżurami,
aby pojechac do Krakowa...
W przeddzień wraz z rodziną uczestniczyłam w Misterium Męki Pańskiej,
jak co roku o tej porze.
Wczoraj jedna z kobiet rodzących wypowiedziała takie słowa:
'Mój synek urodził się w taką rocznicę.Dam mu na imię Lech.'
Nic więcej nie trzeba dodawac.
Michale,ja nie wierzę w przypadek.Twoje spotkanie z Bogdanem
było częścią planu,tak jak moja fotografia pomnika Jana Pawła II
sprzed Wawelu,i pomnik Piotra Skargi z Placu przed kościołem...
Dla mnie od roku,Kraków jest nową Stolicą Polskości,na równi
z oczywistym faktem,że kiedyś był Stolicą Polski.
Bardzo cieszę się z Waszego spotkania!
Bogdanie,wyłączyłam telewizor w momencie,kiedy zaczął przemawiac
pan Deresz...Wzięłam do ręki Różaniec,aby pomodlic się za takich
patriotów jak on.
Linki otworzę za chwilę>
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-11 10:32 | Marcin
Witajcie
Haniu, Basiu, Bogdanie, Michale, Malgo i Wszyscy Obecni
Wczoraj rano włączyłem TV, odruch podobny do Bogdana. Moja żona, widząc przekaz wyłączyła kolorowe pudło. Synek się rozchorował więc miałem zajęcie. Wieczorem pojechałem do małego miasteczka. Msza święta, krótkie wspominiki, potem światło pamięci dla poległych ELIT mojego Narodu. Bez dętej bufonady, i piersi włodarzy, co prą przed flesze składać wieńce, choć nie pamiętają co stało się z "dębami pamięci", które sadzili przed rokiem.
Po nich już bez fleszy mieszkańcy małego sennego miasteczka zaczęli podchodzić i zapalać znicze. Starsi, młodzi i dzieci. Wróciłem do domu podniesiony na duchu.
Dziś od rana słyszę znajomy rechot "mało was, mało was, do pieczenia chleba" w wykonaniu połączonych sił z czerskiej i wiertniczej. Blado to wygląda na tle rzeczywistości. Kolejne kłamstwa są coraz bledsze, bo i tło bardziej wyraźne.
I pomyśleć, że kiedyś był jeden rubin, jedna gazeta i jedno radio - a ludzie wiedzieli co mają w sercu. Dziś jest podobnie i to mnie cieszy.
Pozdrawiam Was
tak nieco optymistycznie
2011-04-11 09:29 | bogdan.zalewski
Aha, zapomniałem! Link:
http://niezalezna.pl/8917-jak-sie-tnie-samoloty-na-siewiernym
2011-04-11 09:27 | bogdan.zalewski
Haniu, pełna zgoda.
A Żakowski to też podobny cyniczny bełkot zamulający.
Proponuję więc zmianę tematu. ;)
Mocny materiał!
FYM cytuje bardzo ciekawe informacje.
W jego wpisie przywoływany jest rosyjski reportaż ze Smoleńska.
Zobaczcie nowe przesłanki do hipotezy "maskirowki", którą FYM drąży od miesięcy.
Obejrzyjcie sobie: KAK UMIRAJUT SAMALJOTY?
Wychodzę do pracy. Do zobaczenia i usłyszenia!
2011-04-11 09:00 | Hania
Witaj, Bogdan.
Tak, dobrze, że o tym przypomniałeś. Kard. Dziwisz z tego, co pamiętam - unikał odpowiedzi w sprawie pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. Kluczył, kluczył i bardzo dyplomatycznie odpowiadał tak, by jego słowa nie oznaczały... nic.
Nie ukrywam, że po jego powrocie z Watykanu spodziewałam się innej jakości kapłaństwa, ale właściwie dość szybko te moje naiwne życzenia zostały pogrzebane przez rzeczywistość. Dla mnie nie ma w jego wypowiedziach jakiejkolwiek transparentności.
A propos, chciałam w tym tygodniu wybrać się do kina na film 'Szukałem Was' i niestety nasze kina grają go w godzinach dla młodzieży szkolnej, tzn. najpóźniejszy seans to 17.00. Dla mnie ta godzina jest nieosiągalna... Przykre jest to, że wartościowe filmy są spychane na takie godziny, a wieczorem wyświetlana jest jedynie tania komercja.
Przeczytajcie Ziemkiewicza:
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/04/10/klamstwo-o-mgle/
P.S. Ja już dawno przestałam zwracać uwagę na to, co pisze Malgo. Odbieram Malgo jako pewnego rodzaju wirus, zaprogramowany na to, żeby pisać - ciągi słowne, bez żadnej treści, bez żadnego znaczenia.
2011-04-11 08:24 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu!
Świetnie to uchwyciłaś: "trudny egzamin z Polskości".
Można dodać zwyczajowe powiedzenie: "Nikt nie mówił, że będzie łatwo."
Nikt kogo warto słuchać.
A propos zaplatających się losów.
Ja wczoraj odwiedziłem grób Janusza Kurtyki.
A Michał był w Kościele świętego Piotra i Pawła.
Może warto o czymś przy okazji pamiętać.
Nie to, by być pamiętliwym.
Po prostu po to, aby znać kontekst.
http://www.isakowicz.pl/
index.php?page=news&kid=8&nid=2893&PHPSESSID=39226b8b435243b8f88032b93054d66f
2011-04-11 08:18 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Michale, znaczący moment uchwyciłeś w Kościele świętego Piotra i Pawła.
Z jednej strony KATYŃ (pamięć masowej zbrodni, do dziś nieukaranej- symbolizowanej przez tę przeklętą dla nas Polaków nazwę, dźwięczącą słowem KAT, przywołującą wyobrażenie masowego mordercy, strzelającego znienacka, od tyłu, do "zdradzonych o świcie") a z drugiej CHRZEST (sakrament duchowych narodzin, nowe, poszczególne niewinne życia). Upadek w masowy dół i wyniesienie w górę, uświęcenie osobistego losu: PRZEMIENIENIE.
Pani Malgo tego nie rozumie? Potrafi pisać o "przemyśle produkcji zniczy"- cyniczna, wykluczająca się tym językiem poza cywilizowany nawias. Tak, Malgo, nie chcę tu Pani więcej widzieć. To już koniec Pani pobytu tutaj.
2011-04-11 08:08 | Hania
Dzień dobry.
Witajcie Basiu, Michale, Bogdanie.
Wczorajszy dzień (a właściwie cały weekend) był dla mnie tak przepełniony emocjami, że kiedy wymienialiście się wieczornymi myślami - ja już spałam. Ten sen to odreagowanie na chorobę dzieci oraz wzruszenia związane z wczorajszym Dniem.
Zasnęłam Basiu, czytając rozdział, w którym Ścios pisze o umowie gazowej.
Wasze spotkanie Michale i Bogdanie ma dla mnie naprawdę niesamowity wymiar. To niemożliwe, żeby ot tak sobie dwóch facetów spotkało się nagle w wielkim mieście. Ktoś Was musiał na siebie NAPROWADZIĆ. Jestem o tym głęboko przekonana...
Michale masz rację. Mi także te dwa wydarzenia, najważniejsze w ostatnich latach dla Polski, kojarzą się bardzo wspólnie, choć przecież ich wymiar jest tak przenikliwie inny...
Kwiecień to miesiąc naznaczony w polskiej historii.
Ja zupełnie inaczej zaplanowałam sobie ten weekend. Chciałam wraz z Rodziną odwiedzić kilka ważnych dla mnie miejsc, skończyło się jednak na tym, że wyskoczyłam jedynie na chwilę z domu, żeby zapalić znicz i położyć bukiet wiosennych kwiatów pod pomnikiem - symbolem: Krzyża i pękniętej skały...
Bogdan, dzięki za opis Twoich wędrówek. Uzupełnił mi on w naturalny sposób to, co sobie wyobrażałam w myślach.
Mam w sobie takie przekonanie, że wielu Polaków zdało w ten weekend trudny egzamin z Polskości. Innym zaś pogłębiła się jedynie przepaść nad którą stoją.
Pozdrawiam Was w poniedziałek.
Dużo ciepła w te zimne i trudne dni...
2011-04-10 23:32 | Michał
Witaj, Bogdanie,
pisaliśmy w tym samym czasie - tutaj, w Twoim Globie. Ja - znacznie mniej szlachecko (choć szlachecko było na ulicy Lubicz, w końcu Noblesse Oblige :) ).
Po powrocie do domu zamówiłem już w bibliotece "Dezinformację..." Volkoffa. Przed chwilą przeczytałem ten fragment z "Oreża wojny":
http://www.operaczw.republika.pl/inne/Dezinformacja.html
Cieszę się, że Twoja trasa krakowska była udana. I jestem ciekawy nowego wpisu. Tym bardziej, że dzisiaj, w czasie naszej rozmowy, użyłeś metafory astygmatyzmu, "podwójnego widzenia", korygujących soczewek.
W nawiązaniu do rzesz ludzi, o których napisałeś, wracając z Placu Dominikańskiego w stronę Teatru Słowackiego usłyszałem fragment rozmowy jednego z reprezentantów NSZZ Solidarność, który bardzo kulturalnie pytał strażnika miejskiego o to, jak dotrzeć do Szewskiej.
Ci, którzy buntują się przeciwko rzeszom ludzi chodzącym razem tego dnia, pewnie dopatrywaliby się w tym zła. Tymczasem ten człowiek był i kulturalny, i zaangażowany, i spokojny. Jak wnioskowałem z napisu na jego błękitno-czerwonej koszulce Solidarnościowej, przyjechał do Krakowa z północy Polski, kilkaset kilometrów.
Pozdrawiam, dobrej nocy!
M.
2011-04-10 23:16 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Bogdanie, Basiu, Haniu, Małgo i Wszyscy Obecni.
Basiu, napisałaś o Mszach Świętych. Ja od sobotniego popołudnia byłem w Krakowie. Cieszę się, bo dziś, tj. 10 kwietnia uczestniczyłem we Mszy na Wawelu; odwiedziłem też - jak mówią przewodniki - pierwszy, barokowy polski kościół: Kościół świętego Piotra i Pawła, na Grodzkiej.
Chyba byłem wyjątkowo wyczulony na różne znaki: widziałem grupy osób przy papieskim oknie, jeszcze większe grupy przy pomniku Jana Pawła II na Wawelu, tłumy ciągnące na Wzgórze Wawelskie. Te polskie, kwietniowe symbole: dzisiejszy, rocznicowy, związany z tragedią Smoleńską; śmierć Jana Pawła II. Ta "polskość", którą zobaczyłem dla mnie ma wiele uroku, który trudno jej odebrać.
Na popołudniowej Mszy w kościele świętego Piotra i Pawła na Grodzkiej (co ciekawe, połączonej z chrzcinami grupki noworodków; to ciekawe połączenie: tu chrzest, tam wspomnienia tragedii smoleńskiej), zwracałem uwagę na słowa, jakich używał ksiądz. I na te, których nie używał. Wsłuchiwałem się uważnie i ani razu nie padło słowo "katastrofa". O Smoleńsku mowa była w odniesieniu do tragedii, jaka wydarzyła się przed rokiem.
Siedząc w ławie kościoła na Grodzkiej zauważyłem tabliczkę poświęconą biskupowi STANISŁAWOWI SMOLEŃSKIEMU.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zmarl-biskup-senior-Stanislaw-Smolenski,wid,8453833,wiadomosc.html?ticaid=1c1af
Pierwszy raz słyszałem o tej postaci.
Na finał tej mentalnej i sentyMENTALNEJ podróży po Krakowie, wracając z Wawelu, z Grodzkiej, z Rynku, idąc przez krakowskie Planty zobaczyłem Bogdana, choć wcześniej nie umawialiśmy się na spotkanie. Kompletny przypadek.
Trajektorie naszych los(t)ów przez Kraków zbiegły się w jednym punkcie.
Bogdanie, dziękuję za Twój czas i uwagę w tym wolnym - i szczególnym - dniu. Cieszę się z naszego niespodziewanego spotkania.
Przy okazji Kafki rozmawialiśmy o tym kiedyś w GLOBie, że czasem długo na coś czekamy, a gdy przychodzi spełnienie to nas rozczarowuje. Dziś takie spełnienie przyszło znienacka, nieoczekiwane. Ale mnie nie rozczarowało. Wielkie dzięki!
Pozdrawiam Was serdecznie.
M.
2011-04-10 23:15 | bogdan.zalewski
SAMOTRZEĆ - w moim przypadku znaczy "sam prowadzony przez dwoje ............. mych astygmatycznych oczu". Rzecz wyjaśni się jutro w nowym wpisie zatytułowanym WZROK/WIDZENIE.
2011-04-10 23:09 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Przespacerowałem ja dzisiaj, Proszę Państwa, kawał Krakowa, doświadczeń i siurpryz zebrałem niemal tyle, ile Mikołaj Doświadczyński przypadków, a to Michała Dobrołowicza spotkawszy (co za mityng nagły i niezaplanowany, Michale Drogi!) nieopodal Teatru Słowackiego, w Szlacheckiej oberży na Lubicz sporo czasu zabawiłem potem z Nim na rozhoworach, a to razem kawałek jeszcze przechodząc rozstaliśmy się na Placu Dominikańskim, bym już nie samowtór a samotrzeć mógł dotrzeć pod Krzyż Katański, gdziem jedną z pięciu zakupionych chorągiewek wetknął w bukiet i pomodlił się w tłumie za Ofiary mordu stalinowców, mordu, co to ludobójstwem ciągle po imieniu nie może być nazwany przez podwójną mordę zakazaną Putinowsko-Miedwiediewowską, pozostałe chorągiewki złożyłem Parze Prezydenckiej w hołdzie, bom się potem na Wawel przeszedł, do Krypty zszedłem był po schodkach z ogonkiem ludzi ciągnącym się i przesuwającym się non stop, jako to przystało Polakom a nie przystało zaprzańcom i neo-kapepe, następnież na świętej Gertrudy w tramwaj żem wsiadł z dwiema jeszcze chorągiewkami, (po drodze SMS-y z Hanią wymieniając), żeby na Rakowice pojechać do Szanownego Janusza Kurtyki, wielkiego Patrioty Polskiego i Wzór dla pokoleń naszych następnych oraz Ministra Andrzeja Kremera, co to obok Siebie spoczywają w Alei Zasłużonych, a potem już tylko na Mszę Świętą do Kościoła Karmelitów - z pięknym alabastrowym ołtarzem z 1931 roku, w który się całą Mszę wpatrywałem , bo szalenie lubię polską sztukę z tego okresu, cudownego okresu wolności polskiej za marszałka Piłsudskiego . Tu macie na zdjęciu panoramicznym widok zbliżony do tego, którym sam kontemplował przez świętą godzinę (tylko musicie narzucić sobie jeszcze taki bardziej impresjonistyczny filtr mego silnego astygmatyzmu).
http://panoramy.zbooy.pl/360/show.
html?max=1&p=krakow-rakowice-kosciol-karmelitow-wnetrze&lang=p&t=32
Wybaczcie w takim dniu tę moją nieudolną pseudo-szlachecką, niby-sarmacką stylizację na Paska, ale nie chcę chodzić na niczyim pasku emocjonalnym, sam sobie wyznaczam azymut stylu, bo po obejrzeniu kilku relacji w stacjach telewizyjnych, troszkę na womitowanie mnie zbierało, tyle tej propagandy się wylewa, znów jak z ruskiego telewizora RUBIN. Oczywiście wszyscy niemal zatroskani i zniesmaczeni demonstracjami wieczornymi w Warszawie. Prezenterka z Polsatu się użalała nad tym szczególnie, razem z dyżurnym w takim przypadku Mr. Dereszem. Ja akurat się nie użalam. Przeciwnie: serce mi rośnie widząc rzesze ludzi. To dlatego w tym Dniu Poważnym , pod Jego koniec, nieco innym stylem piszę, z dużym optymizmem.
A teraz odpowiedź na ostatnie posty.
Basiu, dobry wieczór.
To odwrócenie znaczące Ofiary i Hołdu nie jest tylko retorycznym chwytem, słowa nabierają Znaczenia, mowa wraca do źródeł. I to jest pozytyw tej sytuacji. Kłamstwo nie ma dzisiaj lekko. Wyłazi z człowieka natychmiast. Ciężki żywot mają dziś propagandyści i rozpalikotyzowani postpolitycy.
Pani Malgo, mój problem z Panią jest taki oto, że - mam wrażenie- iż Pani coś gdzieś nawet "dzwoni", tylko nie wie Pani w którym "kościele". Wierszyk pyszny i nawet aktualny. Przeniesiony z młodopolskiej, modernistycznej krainy do postmodernistycznej, neokomunistycznej domeny Tuskowacizny i Komorowszczyzny, nadal zachowuje dziwną świeżość. Tylko, co Pani z niego rozumie? Chyba niewiele. No, to pozwoli Pani, że wyłożę tu swoją interpretację (może też: na koniec).
Jak Pani być może wie, lansuję tutaj pewien KOD SMOLEŃSKI.
Skonstruowałem go intuicyjnie - w analogii do moich poprzednich hipertekstów- i oparłem na symbolice liczby TRZYNAŚCIE.
Jednym z takich trzynasto-literowych kluczy do rozwiązania Zagadki Smoleńskiej jest według mnie termin : BANK CENTRALNY.
Zanim dojdziemy do sedna - czyli WSPÓŁCZESNEGO wyjaśnienia zacytowanego przez Panią wierszyka- konieczne jest odrobienie wcześniejsze lekcji.
Skoro poruszyła Pani aluzyjnie (alegorycznie i poetycko) kwestie zadłużenia i pożyczki zagranicznej oraz "caratu", proponuję wpierw, by powróciła Pani do mego wpisu z początku feralnego 2010 roku, kiedy już czuło się w powietrzu zbliżającą się DEZINTEGRACJĘ naszego państwa.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/sim-puk-pin-pink-albo-krzywa-ebbinghausa-1-0,8370
Niech Pani jednak nie czyta samego tego wpisu, bo to tylko OTOCZKA , a kliknie w obrazek monety rublowej z przeklętym dwugłowym orłem. Pod tym "rubelkiem elemelkiem" ukryłem pewną ciekawą interpretację naszego zadłużenia- i to nie tylko wobec komunistycznego "caratu" ale i innych głów "koronowanych" czy "dolaryzowanych". Jak już Pani zapozna się z tym wytłumaczeniem, proszę przeczytać (ze zrozumieniem) poniższy fragment książki Szymowskiego.
On Panią naprowadzi na trop Osoby na pokładzie Tupolewa, której stanowisko (w podwójnym sensie tego słowa) było kluczowe w pewnych istotnych i bardzo lukratywnych dla mondialistycznej szajki rozgrywkach finansowych w Polsce.
=============
"3 stycznia 2007 roku prezydent Lech Kaczyński przedstawił publicznie swojego kandydata na stanowisko szefa Narodowego Banku Polskiego. Obaj Panowie poznali się , gdy Lech Kaczyński był prezesem NIK. Skrzypek zajmował się tam kontrolą finansową struktur administracji centralnej i samorządowej oraz kontrolą sektora bankowego. Później był zastępcą Lecha Kaczyńskiego, gdy ten sprawował funkcję prezydenta Warszawy. Skrzypek zajmował się polityką finansową miasta. Zgodnie z polską konstytucją, prezesa NBP powołuje sejm właśnie na wniosek Prezydenta. (...) Na miejsce znienawidzonego i kontrowersyjnego Balcerowicza Sejm stosunkiem głosów 239:202 powołał Sławomira Skrzypka. Jednym z głównych celów działania nowego prezesa NBP zgromadzenie jak największej ilości rezerw walutowych. (...) W lutym wyniosły już one ponad 62,6 mld dolarów, a w kwietniu 2010 zaczęły się zbliżać do poziomu 70 miliardów dolarów. W tej sytuacji, pod koniec marca 2010 roku Sławomir Skrzypek ogłosił, że podjął decyzję o tym, aby nie przedłużać elastycznej linii kredytowej w MFW. Niezależnie jednak, przedstawiciele ministerstwa finansów (z PO - mój przypis) zapowiedzieli, że podejmą rozmowy z MFW w sprawie przedłużenia linii kredytowej. Było to o tyle kuriozalne, że wniosek o linię kredytową podpisuje nie minister finansów tylko prezes banku centralnego. 8 kwietnia jednak Jacek Rostowski ogłosił, że podejmie starania o przedłużenie tej linii."
=============
Jak widzimy kulminacja sporu nastąpiła tuż przed Tragedią Smoleńską.
Po Tragedii i śmierci Sławomira Skrzypka Imć Bronisław Komorowski szybciutko wyznaczył następcę, a sejm zdominowany przez koalicję rządzącą zaakceptował nominata, zastępując opornego Skrzypka spolegliwym Belką.
15 czerwca nowy szef banku centralnego Marek Belka zmienił decyzję poprzednika i zaakceptował linię kredytową. Międzynarodowa lichwiarska finansjera zacierała brudne łapska. Warto wiedzieć czym jest ta linia , jak wielkim jest obciążeniem dla budżetu. Wniosek? Cytując poezję, Droga Malgo, trzeba by Pani choć liznęła wiedzy o mało lirycznych poetach współczesnego monetaryzmu surrealistycznego. Stopy wiersza to nie wszystko liczą się także stopy ... procentowe. Podobnie rzecz się ma z komisją majątkową. Ma Pani mało ugruntowaną wiedzę na temat gruntów w Polsce.
Należałoby się zaznajomić z chrześcijańską interpretacją bezpieczniackich zagrywek obecnej władzy i jej tropiących spec-służb. Polecam gorąco artykuł Andrzeja Grajewskiego.
http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1300550691&dzi=1104764436&katg=
Trzeba by sięgnąć także do innych jakże interesujących wyznań w Polsce, które -prócz troski o transcendencję i monoteizm- także monetaryzm i materializm mają w głębokim uszanowaniu:
http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/1612-wywiad-qnpqq-bolesaw-szenicer-przewodniczcy-gminy-starozakonnych-o-ydowskich-geszeftach-na-mieniu
Dobrej Nocy, Spokojnoj Noczi, Good Night, Gute Nacht, Laila Tov!
Antyspam: Ile jest trzy razy dwa? Wpisz liczbę.
Ja: sześć.
Antyspam: Za dokładnie ...
2011-04-10 22:25 | pp3-Basia
Witam Was...
Dzień pełen smutku,bólu,zadumy...
Wspominamy wspaniałych Polaków.Wielu uczestniczyło w Marszach Pamięci,
Mszach Świętych,lub skromnych rodzinnych obchodach.
Im winni jesteśmy PAMIĘC,MODLITWĘ,DZIAŁANIE.
Szczególnie utkwiły mi takie słowa:
'Chcieli złożyc Hołd Ofiarom...złożyli Ofiarę w Hołdzie'
To była najwyższa Ofiara,z własnego życia.
Cześc Ich Pamięci!
--------
Brak słów na temat działań rosyjskich...
Wierzący wiedzą,do jakiej kategorii należy zaliczyc
grzech krzywdzenia wdów i sierot...
Zostawmy to Panu Bogu.
2011-04-10 12:24 | bogdan.zalewski
Wybaczcie liczne błędy, piszę w emocjach, na szybko. Jutro w pracy poprawię , żeby było 'ładnie'.
Na koniec - pieśń dla tych , którzy nie ustają w biegu do prawdziwej WOLNOŚCI.
http://www.youtube.com/watch?v=X_taM8_m5zY
2011-04-10 12:20 | bogdan.zalewski
To ja bardzo dziękuję, Haniu.
Jeszcze raz dużo zdrowia dla Ciebie i Twojej Rodziny.
Ja wychodzę za chwilę z domu.
Będę tu wieczorem.
A na koniec tej porannej "sesji" w tak Ważnym Dniu dla Polski - poczytajcie o istotnym Fakcie natury gospodarczej. Walka na Symbole jest bardzo istotna ale u podstaw leżą często FAKTY, KONKRETY - brutalna prawda.
http://wpolityce.pl/view/9999/Jaroslaw_Gowin__PO___Gazprom_przystepuje_do_ofensywy
__Rozpoczyna_sie_najwieksza_polska_wojna_w_czasach_pokoju___.html
Jeszcze jeden dowód na to , że Bitwa Smoleńska jest epizodem nowej Wielkiej Wojny. Powtarzam swoją hipotezę - Rosja nie ma wyjścia i dąży za wszelką cenę do destabilizacji naszego kraju a potem agresji. Ten smoleński blitzkrieg, ten krwawy pucz z usadowieniem tu swoich rezydentów po ataku DZIESIĘĆ -CZTERY - DZIESIĘĆ, to tragiczny epizod prowadzący do ANEKSJI. Czuję, że Kremlowscy zbrodniarze dążą do WOJNY TRADYCYJNEJ. Ranny zwierz się rzuca i kąsa ( w związku z gazem łupkowym i rosnącą amerykańską przewagą -w łeb biorą imperialne ruskie koncepcje oparte na agresji wyłącznie energetycznej i agenturalnej). To śmiertelne dla nas zagrożenie , tym bardziej , że znów mamy dwóch wrogów połączonych wspólnymi interesami - rusko-niemiecką agenturę, nazwijmy ją LUDŹMI STASI/KGB/GRU w Berlinie i w Moskwie mają to samo do stracenia. Przypominam , że za Nordstreamem stoją nie tylko Putin i gazpromowscy bracia Miedwiediewowie ale i Schroeder i agent STASI - Warnig (wymieniam tylko symboliczne nazwiska. Jeśli łupki pozwolą wybić się Polsce na niepodległość to ta szwabsko-kacapska swołocz leży na łopatkach. Najgorsze jest to , że oni tu w Polsce mają swoją piątą kolumnę - we władzach politycznych , gospodarczych i medialnych. Dlatego mogą położyć łapsko na łupkach tak jak sobie zagwarantowali wcześniej KONTROLĘ nad infrastrukturą podpisując z tawariściem Pawlakiem odpowiednie gazowe kwitki. Ale i w łupkach są wyjątkowo aktywni, być może po to aby zablokować inwestycję, albo pasożytniczo się do nich przyssać ze szkodą dla naszego kraju . Poczytajcie sobie niedowiarkowie i przestańcie p***rzyć o przyjaźni polsko-rosyjskiej i polsko-niemieckiej. Lech Kaczyński i jego Ludzie, którzy wiedzieli, co się dzieje i chcieli się temu REALNIE przeciwstawić - zginęli zamordowani w okrutny sposób. Szymowski w swojej książce fachowo omawia ten aspekt w ważnym rozdziale "Zamachu ...". Czytelnicy niezależnych publikacji , które tu polecałem mają od dawna świadomość , o czym tu piszę. Warto też, powtarzam, czytać bloga mojego Kolegi z pracy - Michała Zielińskiego na www.rmf24.pl - jednego z najlepiej zorientowanych w temacie łupkowym dziennikarzy w Polsce. Bo tak w ogóle to o łupkach pisze u nas wielu głupków. Ci powinni dostać najwyżej press-nagrodę imienia Bronisława Bul-Komorowskiego, który w zeszłorocznej kampanii odkrył "odkrywki".
http://www.youtube.com/watch?v=EC-tsWZnIsg
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/wybory-prezydenckie-2010/
artykuly/164465,pis-komorowski-to-rzecznik-gazpromu.html
2011-04-10 11:21 | Hania
Dzięki, Bogdan.
Pozdrawiam.
2011-04-10 11:18 | Hania
A.Gwiazda:
'Na nas ciąży obowiązek, na wszystkich Polakach (...) żebyśmy mogli chodzić z podniesioną głową'.
'Uważam, że Polska nie jest w tej chwili mniej zagrożona niż była w czasie rozbiorów'.
T. Sakiewicz:
'Domagamy się tylko prawdy, chcemy wiedzieć, dlaczego zginął nasz Prezydent, który nie pojechał tam na wojnę, nie pojechał tam z czołgami (...) pojechał tam, żeby pomodlić się nad grobami naszych bohaterów'.
'Po drugie - chcemy, żebyście oddali wszystkie dowody w sprawie katastrofy smoleńskiej, wrak tupolewa, który jest tez dla nas symbolem męczeństwa naszych elit, ale jest też dowodem w sprawie, który żeście zniszczyli jak najgorsi przestępcy, tego się nie wyprzecie, zniszczyliście dowód w sprawie'.
'Chodzi przede wszystkim o honor narodu, chodzi o to, czy Polskę będzie można traktować tak, jak potraktowano dzisiaj w nocy, kiedy można całkowicie zafałszować, zmienić historię, czy Polskę będzie można potraktować jak popychadło, któremu narzuca się kontrakty ekonomiczne i gospodarcze, czy Polska będzie miała prawo upominać się o swoje bezpieczeństwo i suwerenność'.
Ech, trzeba by zacytować wszystko...
2011-04-10 11:12 | bogdan.zalewski
Haniu, jeszcze raz pozdrawiam wszystkich Patriotów z Podlasia, dla których pomnik przy Kościele św. Rocha w Białymstoku jest ważnym Znakiem pamięci o Tragedii w Smoleńsku.
Poczytajcie o sprawie Rdesińskiego.
http://niezalezna.pl/8829-policja-zatrzymala-organizatora-wiecu
2011-04-10 11:01 | bogdan.zalewski
Ewa Stankiewicz wykrzyczała wczoraj najważniejsze postulaty !
"Trybunał Stanu dla zdrajcy stanu - Donalda Tuska."
"Odsunięcie zdrajców , skazanie ich, komisja międzynarodowa i ujawnienie satelitarnych zdjęć z ostatnich chwil lotu RZĄDOWEGO Tupolewa z Prezydentem Kaczyńskim i Katyńską Delegacją na pokładzie !
Jeszcze raz zachęcam wszystkich myślących ludzi: obejrzyjcie niezwykle istotny film-reportaż z warszawskiej manifestacji Patriotów przed ambasadą rosyjską:
http://gazetapolska.tv/
WIEC POD AMBASADĄ ROSJI
2011-04-10 10:52 | bogdan.zalewski
Andrzej Gwiazda, Tomasz Sakiewicz i Piotr Lisiewicz wypowiedzieli wczoraj bardzo ważne słowa w Warszawie. Koniecznie posłuchajcie przemówień - zarejestrowanych na filmie, reportażu z demonstracji przed rosyjską ambasadą. To są słowa prawdy. Neokomunistyczny bełkot nie przejdzie w Polsce. Dwa reżimy w Moskwie i w Warszawie nie są w stanie zakneblować ust aż tylu Polakom. A reszta polskojęzycznych mieszkańców tej Ziemi niech się opala z Rosjanami w słońcu Syberii - jak powiedział Sakiewicz. Pod okiem zawodowych Morderców z Moskwy i Petersburga. Zobaczcie ten reportaż - zwłaszcza Wy lewicowcy, prawdziwi polscy lewicowcy, a nie ty NEOKOMUNO.
2011-04-10 10:49 | Hania
U nas wczoraj także odbył się MARSZ PAMIĘCI:
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110409/KATASTROFA_PREZYDENT/161339329
2011-04-10 10:41 | bogdan.zalewski
Pozostają odważni ludzie, którzy nie boją się neokomunistycznego bełkotu.
http://niezalezna.pl/8821-manifestacja-przed-rosyjska-ambasada
Zobaczcie w niezależnej internetowej telewizji : "Wracajcie na drzewa pachołki Miedwiediewa"
http://gazetapolska.tv/
To niesłychane - jak szybko powróciły osiemdziesiąte lata.
Pamiętam takie manifestacje przed sowieckim konsulatem w Krakowie.
2011-04-10 10:31 | Hania
Cóż innego wczoraj na temat tablicy miał powiedzieć Bosacki ? Przecież to zasłużony pismak z Czerskiej, będący tam od samego początku.
Zastanawiam się teraz, dlaczego posadę stracił Paszkowski ? Oficjalnie sam zrezygnował...
2011-04-10 10:25 | Hania
Tak, wyznawcy Czerskiej powinni się dziś połączyć z tymi z Wiertniczej.
Słucham audycji - powtórki sprzed roku. Minuta po minucie to, co było na antenie rok temu. O 09.05 rozpoczęła się audycja z udziałem polityków i nagle ta rozmowa została przerwana zakłóceniami, jakie wydają komórki znajdujące się przy radiu. Te zakłócenia wręcz zagłuszyły głosy... W pamięci utkwił mi zmieniony głos W. Waszczykowskiego.
P. Lisicki dwa dni temu napisał:
http://blog.rp.pl/lisicki/2011/04/08/smolensk-%E2%80%93-wolanie-o-wiarygodnosc/
Aresztowanie tablicy... Jak powiedział Macierewicz. To bardzo pojemne słowa.
2011-04-10 10:22 | bogdan.zalewski
Ruskom ponoć "nie nrawitsa" słowo LUDOBÓJSTWO na tablicy, którą cichaczem usunęli w Smoleńsku, prowokując do kolejnej wojenki a może wojny (moja hipoteza - dążności do gorącego konfliktu z powodu utraty energetycznego pistoletu w polityce zagranicznej: GAZ ŁUPKOWY).
O historii tablicy mówi pani Zuzanna Kurtyka:
http://wpolityce.pl/view/10036/Nasz_wywiad__Zuzanna_Kurtyka_o_usunieciu_tablicy
___Swiadome_upokarzanie_ofiar_tragedii__ich_rodzin__naszego_panstwa_.html
A ja przypominam, kto w Polsce lansował ruską narrację, że Katyń to nie LUDOBÓJSTWO. Jest taki PO-litruk do spec-zadań:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-
niesiolowski-katyn-to-nie-ludobojstwo,nId,126782
2011-04-10 09:51 | bogdan.zalewski
Haniu,
Ci co Flag nie wieszają być może poszli za głosem gazetki z czerstwej.
2011-04-10 09:04 | Hania
Pisaliśmy w tym samym momencie, Bogdan.
Właśnie w tej chwili słyszę Twój Głos w Faktach...
Przesyłam pozdrowienia Nowej Hucie, serdeczne.
Za chwilę przeczytam linki.
2011-04-10 09:01 | Hania
Witaj Bogdan...
Zauważyłam dziś rano, że w najbliższym otoczeniu chyba tylko ja wywiesiłam flagę...
To przykre.
Pozdrawiam Cię.
2011-04-10 09:01 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu.
Pozdrowienia z Nowej Huty dla Białegostoku!
Do Wszystkich .............
Warto przeczytać:
http://niezalezna.pl/8807-cenzura-wprost-usunal-wywiad
http://niezalezna.pl/8813-macierewicz-%E2%80%9Erzad-wspoldziala-z-rosjanami%E2%80%9D
http://niezalezna.pl/8834-arcybolesnie-prosta-sprawa-czesc-2
2011-04-10 08:51 | bogdan.zalewski
Przed chwilą zawyły syreny.
W HOŁDZIE SMOLEŃSKIM MĘCZENNIKOM.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!
Za moim oknem flaga narodowa z kirem, ta sama, którą miałem w zeszłym roku w Krakowie w czasie ceremonii pogrzebowej Prezydenckiej Pary. A na płótnie- okrągłe naklejki: MÓJ PREZYDENT i SMOLEŃSK 2010 PAMIĘTAMY.
2011-04-10 08:42 | Hania
Całe miasto rozbrzmiewa upiornym dźwiękiem syren...
2011-04-10 08:35 | Hania
Dzień dobry, witajcie.
Tak, nadszedł TEN dzień.
Obudził mnie oślepiającym słońcem.
Bogdan, dzięki wielkie za tę recenzję. Muszę obejrzeć 'Niepokonanych'. Film M. Mamonia pewnie nie jest dostępny w szerszym obiegu, ale przynajmniej 'Niepokonani'...
Dziękuję za życzenia zdrowia...
Marcinie, czytałam gdzieś wczoraj o tych sms-ach. Sama już nie wiem gdzie, może w Gazecie Polskiej ? Polecam w ogóle ten numer Gazety z filmem A.Gargas i z masą przygnębiających zdjęć w środku:
Marcinie:
Zbigniew Herbert 'Została pognębiona podmiotowość tego narodu. To znaczy naród dostał w pysk, napluto na niego, na wszystkie jego marzenia. A jeżeli naród 40-milionowy nie zbuntuje się, to jest niegodny żyć wolnym i czekają go straszliwe konsekwencje. Bo teraz jest jeszcze moment, chwila, coś jeszcze można zrobić, pochwycić... Niedługo nie będzie to możliwe, bo Rosjanie nie pozwolą.'
Będę śledzić wydarzenia na bieżąco.
Potem chcę pojechać pod pomnik Ofiar. Przedstawia pękniętą na krzyż skałę otoczoną tablicami zawierającymi nazwiska wszystkich ofiar.
Widnieją na nim słowa: 'Zginęli tragicznie pod Smoleńskiem, w drodze do Katynia 10 kwietnia 2010 roku'.
Zbliża się TA chwila.
Trzymajcie się,
bądźmy razem przynajmniej myślami...
2011-04-10 01:38 | bogdan.zalewski
Niechże sobie Pani stąd pójdzie do jakiegoś swojego "kościoła" i tam prawi te "homilie", Pani A. z P. czy z innej bukwy. Jestem za grzeczny dla Pani i Pani podobnych. Fałszywie pojęta tolerancja dla takich indywiduów doprowadza nasz kraj do takiego upodlenia jak to, co teraz musimy znosić. Ale do czasu.
Jeśli Pani stąd sama nie zniknie, Pani wypociny będą znikać z moją pomocą.
2011-04-10 01:25 | Ania z P.
Jest Pan okrutny i tyle. Ta arogancja granicząca z chamstwem brawurowa.
Już wiem, jest Pan strażnikiem czuwającym aby do żadnej zgody nie doszło.
O.K., jedność z takim kimś jak Pan byłaby fałszywa.
W jednym poście pisze Pan:
"z Panią i Pani podobnymi nie będzie tu zgody. Niech sobie Pani sama tę ZGODĘ buduje. Może się Pani oburzać gdzie indziej?"
oraz
modli się ???
PANIE CHROŃ NAS OD TAKICH wiernych.
Albo ja nie uważałam na religii, albo Pan zrozumiał sens chrześcijaństwa na opak.Gratuluję
2011-04-10 00:40 | bogdan.zalewski
Witam Państwa!
Wróciłem z pokazu znakomitego filmu dokumentalnego w reżyserii Marcina Mamonia, który został pokazany w ramach krakowskiego festiwalu OFF PLUS CAMERA.Obraz nosi tytuł "Długi marsz 70 lat później" i jest subtelnie poprowadzoną narracją, w której splatają się dwie (a właściwie trzy) opowieści. Jeden wątek fabularny to opowieść Witolda Glińskiego, Polaka, uciekiniera z sowieckiego łagru w Jakucji. Niewidomy od kilku lat starzec mieszkający z żoną w Kornwalii mówi w filmie łamaną angielszczyzną, ale i tak podobną lepszą niż polszczyzna, której niemal zapomniał odcięty o źródeł żywego języka. To jego opowieść o wyrwaniu się z łagrowego piekła i wielkiej tułaczce na południe miał splagiatować Sławomir Rawicz w swojej książce "Długi marsz", według której powstał scenariusz "Niepokonanych" Petera Weira. Oba filmy: fabularny- Weira oraz dokumentalny- Mamonia szalenie mi się podobały. (Niech się zżymają pogrobowcy KPP z poczytnej gazetki, którzy tropią w tej polskiej opowieści fałsz i narodową próżność. Mam gdzieś ich zafajdanych z łżyj-łaski recenzentów. Nawet jeśli czasem z ciekawości biorę do ręki ich drukowane wypociny, czytam je zawsze a rebours; co się podoba tym pseudo-kulturalnym łapsom, nad czym głośno cmokają i pieją peany, jest dla mnie często tak czersko-czerstwe, że aż mnie zęby bolą, a na co leją pomyje, jest mi czystą estetyczną rozkoszą. I pozostańmy tacy sobie - obcy, jak na dwóch biegunach: bogi albo i olabogi.)
Drugi wątek opowieści - dominujący w filmie Mamonia- to powtórzenie wyczynu uciekinierów z łagru przez trzech fajnych polskich chłopaków, którzy nie bawiąc się w sztuczną martyrologię, pokonując po prostu kolejne dziesiątki i setki kilometrów przez tajgę, stepy, pustynię i góry wpisują swoje normalne chłopackie życie pełne survivalowych przygód w tamten okrutny los zgotowany ludziom przez infernalny stalinowski totalitaryzm. Wiele przepięknych momentów ma ta - w sumie zwyczajna - opowieść o marszu, i jeździe, spotkaniach z miejscowymi oraz relacjach z dziką i niesamowicie piękną przyrodą. Znakomicie dobrana jest muzyka. Kapitalny jest montaż tworzący chwilami nieco oniryczną otoczkę tej wędrówki: przed siebie, w głąb siebie i w cudzą przeszłość. Trzecia warstwa to tekst powieści, który tworzy semantyczne interferencje z reporterskimi obrazkami. Chciałbym bardzo podziękować reżyserowi, że zaprosił mnie do przeczytania krótkiego tekstu po angielsku, który otwiera film. Bardzo się cieszę , że mogłem na momencik pojawić się w takim przedsięwzięciu. Dziękuję, Marcinie!
Gratuluję i pozdrawiam.
Ha! Zatroskana Pani Ania dba o "naszą" jedność wobec ruskiego strzału w polską twarz "z plaskacza". Ruskie tu do rzeczy nic nie mają, z Panią i Pani podobnymi nie będzie tu zgody. Niech sobie Pani sama tę ZGODĘ buduje. Może się Pani oburzać gdzie indziej? Myślałem, że to BEZ ODBIORU będzie permanentne, ale niestety przeliczyłem się. Strasznie się Pani za nami stęskniła? Nie może wprost Pani wytrzymać, żeby czegoś tu nie skrobnąć?
Haniu, Kapitalna ta analogia z Dziadami. Są tacy Polacy, dla których bóg to car Władimir. Na dodatek nie widzą w tym bluźnierstwa i tym się na niekorzyść różnią od Mickiewiczowskiego bohatera romantycznego. Ale w czasach Tusków i Tarasów, Komorowskich i Kutzów nie możemy za wiele wymagać od naszych protagonistów. Haniu, dużo zdrowia dla dzieciaków!
Marcinie: mocne zdanie z tym grillem! Człowiek pełniący czasowo funkcję polskiego premiera powinien sobie przeczytać Twój komentarz.
Cmentarny Dech'u: Petelicki ujawnia coś, co dla wszystkich Polaków winno być już jasne od dawna, ale ja i do samego tego generała nie mam zaufania.
Basiu: lepszy Moher od "plastiku"!
P. Marku: będę regularnie czytał Eine. Wielkie dzięki.
Jest już TEN DZIEŃ.
W hołdzie naszym ukochanym Rodakom, którzy poświęcili życie za to , żeby Polaka była NORMALNYM krajem a nie wylęgarnią psubratów i sprzedawczyków:
http://www.youtube.com/watch?v=ggGlLlATMDE&feature=related
Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie!
2011-04-10 00:12 | Marcin
Witajcie
Pewien zaprzyjaźniony ksiądz, mówił mi nie raz, że obecność wiatru to obecność Ducha Świętego. Mocno wieje nad Polską, ale wkrótce powieje znacznie mocniej.
http://bezdekretu.blogspot.com/2011/04/by-sie-bali.html
Dobranoc raz jeszcze
2011-04-10 00:05 | Marcin
Witajcie
http://www.rp.pl/artykul/640364_Wywiad-zniknal--bo-gen--Petelicki-krytykowal-rzad-.html
tutaj oryginał
Dobranoc
2011-04-10 00:04 | Marcin
Witajcie
Zastanawiam się, jaką wrzutką będziemy dziś żyli, zmieniono tablice w Smoleńsku, ale nikt nie powiedział o pewnym wywiadzie, który był, ale znikł fragment. Sprawa dotyczy Petelickiego i jego wywiadu dla Wprost 24 w którym mowa jest o pewnym smssie.
Cytat za Rzeczpospolitą (Były szef GROM w rozmowie z Wprost24.pl ujawnił również, że tuż po katastrofie smoleńskiej czołowi politycy PO otrzymali esemesy z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Mieli mówić, że katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. "Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił")
Mówisz Aniu Ci Rosjanie, a ja Ci mówię, że nasz rząd to jeszcze gorsze świnie
Pozdrawiam Was
2011-04-09 23:08 | Ania z P.
Realisto ja za to wypraszam sobie taki ton.
Także powypraszaliśmy sobie,a cala reszta: sens mojej wypowiedzi o skłóceniu itp. pasuje, bez takiego Realisty byloby trudniej to dostrzec.
-Bez odbioru-
2011-04-09 19:54 | Cmentarny Dech
Dodam jeszcze wywiad Petelickiego między innymi o smsie rozsyłanym działaczom PO zaraz po katastrofie, dodatkowo w aktualnej tablicy jest podobno błąd związany z brakiem odmiany Rzeczpospolitej Polski - rosyjskiego nie znam a chciałby to potwierdzić.... może ktoś z Was zna?
Pozdrawiam.
2011-04-09 16:09 | Realista
Aniu z P.
Wypraszam sobie stosowania w mojej obecności twierdzeń "nasze władze"
Wypowiadaj się we własnym imieniu (moje władze).
Ja z tą mafijną organizacją nie miałem, nie mam i nigdy nie będę miał nic wspólnego.
2011-04-09 14:51 | Hania
Witajcie Basiu, Marcinie, Aniu z P.
Basiu, ja jetem pewna, że zrobiono to po konsultacjach ze stroną polską. Nie mam tu oczywiście o Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010, ale o tych, których opisuje Ścios w swojej książce...
Dzięki za życzenia zdrowia, dzięki...
Marcinie, tak, zapomniała jeszcze o nocnym gaszeniu zniczy. Popatrzcie jak to wszystko jest straszliwie upiorne.
Przypomniała mi się III część 'Dziadów':
GŁOS DIABŁA
Carem!
Konrad staje chwilę, słania się i pada
DUCHY Z LEWEJ STRONY
PIERWSZY
Depc, chwytaj!
DRUGI
Jeszcze dysze.
PIERWSZY
Omdlał, omdlał, a nim
Przebudzi się, dodusim.
Pani Aniu, mam wrażenie, że Pani się powoli trochę budzi...
2011-04-09 14:32 | Marcin
Witajcie Wszyscy
zdanie miało brzmieć
Skoro nikt nie domaga się informacji dokąd zmierzali, tym bardziej nikt nie będzie pytał "Po co Lech Kaczyński, dowódcy Wojska Polskiego, Rodziny Katyńskie, Politycy i najwyżsi przedstawiciele instytucji Państwa tym samolotem lecieli. Najpewniej w lesie katyńskim mieli zapalić grilla.
Pozdrawiam Was raz jeszcze
2011-04-09 14:26 | Marcin
Witajcie Wszyscy
Haniu przed chwilą przeczytałem o tej tablicy na RMF 24. Jak wielu komentatorom zdawało się, że Katyń to sprawa, o której wiedza jest powszechna? Dziś coraz bardziej przemawia do mnie ta ubiegłoroczna obawa, o to co Lech Kaczyński mógł powiedzieć w Katyniu i jaki rzeczywiście wydźwięk na świecie miałyby te słowa. Słowa, które nigdy w Katyniu nie padły i słowa, których obecny Prezydent RP nigdy nie wypowie.
Ministerstwo Sowieckiego Zjednoczenia, poprosiło o wyjaśnienia, ale żeby zażądać powrotu tablicy na swoje miejsce? O broń Boże. Nikt przecież nie będzie pytał po co Lech Kaczyński, dowódcy Wojska Polskiego, Rodziny Katyńskie, Politycy i najwyżsi przedstawiciele instytucji Państwa. W lesie katyńskim pewnie mieli zapalić grilla.
Nocna zmiana Tablicy, nocne gaszenie zniczy. Bardzo przygnębiające podobieństwo działania. Tylko w tym niestety widać głęboką współpracę. Więcej nie mam dziś siły pisać, idę wyprasować flagę.
Pozdrawiam Was
2011-04-09 14:24 | Ania z P.
To jest Rosja ;-(
Akcja z tablicą jest ewidentnie perfidna.
Na pewno działanie na osłabienie Polski, prowokowanie do ataku na nasze władze, kolejnych kłotni, zasianie fermentu itd...
A jeżeli tak, to cel częściowo zostanie osiągnięty.
To jest Rosja...
2011-04-09 14:14 | pp3-Basia
Errata:miało byc na tablicy w Smoleńsku
2011-04-09 14:10 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Serdecznie Ci współczuję choroby w domu...
Paskudna zimna aura.U nas deszcz na zmianę z przebłyskami słońca,
ale temperatura jedyne +7...
Też czytałam do późna...wicher za oknem nie pozwalał spac,ale i tak
szczęsliwie nie wyłączono prądu.
Ksiązka Szymowskiego przynosi wiele nowych pytań,jak np:
Jakim sposobem służby rosyjskie były niemal na miejscu,lub w drodze,
zanim jeszcze ogłoszono,ze doszło do rozbicia samolotu?
Dlaczego kontrolerzy lotu składali równoczasowo sprzeczne zeznania,
i dlaczego stronie rosyjskiej zależało na anulowaniu ich piewotnych
słów?
Włączyłam tv.info i jestem załamana podmianą tabicy w Katyniu.
Zrobiono to bez jakiejkolwiek konsultacji ze stroną polską.
Kolejny dowód na lekceważący stosunek decydentów rosyjskich
do uczuc Rodzin Katyńskich.
Pozdrawiam Cię serdecznie,Haniu.
Czekam na dzieci.Biegnę dokończyc obiad.
Myślami jestem z wszystkimi przeżywającymi uroczystości katyńskie...
2011-04-09 14:06 | Hania
I Wiecie co mnie jeszcze najbardziej boli ? Ze taka hańba nie stanowi problemu dla MSZ-u. Odpowiedź Bosackiego na pytanie DLACZEGO była właściwie ciągiem dalszym tej hańby. I konkluzją, że Rosjanie nie zrobili tego sami.
Chce mi się płakać. Z bezsilnej złości.
2011-04-09 13:34 | Hania
Witam Was serdecznie,
ze względu na chorobę dzieci muszę być w domu, a co za tym idzie - od rana oglądam TVP Info, słuchając przy okazji Faktów RMF-u.
W nawiązaniu do tego, co piszecie, przed chwilą mieliśmy przecież kolejny przykład rosyjskiej praktyki dezinformacyjnej, przykład tak podły i skandaliczny, że wręcz aż niepojęty. Mający na celu pokazanie, kto tu rządzi. Przykład, który mogę porównać jedynie z kłamstwem katyńskim. Raz już zresztą mieliśmy do czynienia z takimi nocnymi działaniami. Chodzi mi o tablicę 'pamiątkową' na Krakowskim Przedmieściu.
Niestety, nie mogę od dawna dostać się na stronę RMF24, strona o dzisiejszych Faktach ze Smoleńska nie chce się załadować. Żałuję bardzo.
Basiu, jeszcze raz wielkie dzięki za Ściosa. Czytałam wczoraj do późnej nocy. Ten problem z załadowaniem strony RMF24 przypomina mi trochę rozdział ze Ściosa 'Cyber pułapka', ale może to po prostu zwykłe przeciążenie sieci...
Pozdrawiam Was i jestem z Wami myślami.
2011-04-09 12:43 | Marek
Witam raz jeszcze,
Także za chwilę zniknę z przestrzeni internetowej. Chcę być w tych dniach w W-wie.
Przeczytałem z dużą przyjemnością. Wątki aktualnie poruszane trafiają, jak sądzę, w samo sedno. Walka toczy się na poziomie duchowym, ale również na poziomie niższym - językowym, i jeszcze niższym - technik komunikacji, przekazu informacji. Czyli w obszarze szczególnych zainteresowań Pana Bogdana. Stąd Pańskie wyjątkowe - moim zdaniem - znaczenie. Na różnych poziomach. Nie dziwię się, że poczuł się Pan nieco po 10.04.2010 przytłoczony. Chętnie się w polecone przez Pana lektury zagłębię po powrocie.
Polecam przy okazji blog "eine":
http://autodafe.salon24.pl/295816,informacja-i-natura-wszechswiata-2#comment_4239302
Niepolityczne, jakby z innego bieguna, ale niesłychanie - przynajmniej dla mnie - interesujące. Eine jest profesorem fizyki teoretycznej z Gdańska.
Bardzo serdecznie pozdrawiam
2011-04-09 12:13 | pp3-Basia
Witajcie...
Jako,że nie będzie mnie jutro w tej przestrzeni,już dzisiaj
symbolicznie oddaję hołd Ofiarom Katynia.
W tym celu posłużę się trzema obrazami z kanału Nowodworzaka:
http://www.youtube.com/watch?v=1YfkdTquWFY&feature=fvwrel
http://www.youtube.com/watch?v=G7GmKSYBSqc
http://www.youtube.com/watch?v=V_SfHdiK54s&feature=related
Wieczne odpoczywanie,racz im dac Panie,
A Światłośc Wiekuista niechaj Im świeci...
2011-04-09 12:07 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Państwu!
Panie Marku, ma Pan rację. Zauważa Pan subtelne odcienie znaczeniowe, które umykają uwadze wielu dziennikarzy i opozycyjnych polityków. Jeszcze raz to podkreślam: język nie jest pluszową zabawką w rękach niesfornych dzieci, to często niewybuch w niewyżytych łapskach wyrostków. Trzeba bardzo uważać. Kieruję to także do siebie, zwłaszcza do siebie. Stąd wynika imperatyw pracy nad sobą, samodoskonalenia nie tylko warsztatowego ale także etycznego. Przeżywam ostatnio okres budzenia się z kolejnego gnostyckiego letargu, atrofii woli, acedii. (Pisząc to kuszę ciemną energię, więc ani słowa więcej: cicho sza!) Przejdźmy do bardziej prozaicznych konstatacji. Ja od dawna zajmuję się tą metajęzykową stroną mojego zawodu. Przy czym nie interesuje mnie akademicka papka a NAZYWANIE W DZIAŁANIU - praktyka i pragmatyka. Nie po to jednak, aby manipulować, a po to, by nie być manipulowanym. Przed laty poświęciłem temu zagadnieniu dwa swoiste wykłady - performatywne pokazy - dla przedstawicieli świata piaru i marketingu na spotkaniu w Rzeszowie oraz dla studentów w Gdańsku. Były to para-słuchowiska, w których ukazałem propagandę in statu nascendi, to znaczy jak neutralne fakty przeradzają się w komunikaty oddziałujące na podświadomość odbiorców. )Nazwałem je "arte-faktami", w analogii do "skorup" podziemnych, głębinowych treści, eksponatów wydobywanych z podziemia duszy przez archeologów mrocznej wiedzy.( Niestety zaginęły mi te nagrania, jak wiele innych moich momentalnych publicznych i półprywatnych działań. Trochę szkoda, bo bardzo chętnie zaprezentowałbym je tutaj w GLOB-ie, aby pokazać Państwu możliwości propagandowego przekazu dźwiękowego oraz strategie obrony przed ich oddziaływaniem. Czytam teraz rozdział po rozdziale cytowaną już przeze mnie "PSYCHOSOCJOTECHNIKĘ. DEZINFORMACJĘ. ORĘŻ WOJNY" w opracowaniu Vladimira Volkoffa. W tej antologii fachowych opracowań tematu znalazły się rozważania Serge'a Tchakhotine'a na temat roli SYMBOLIZMU. Bardzo ciekawy jest jego rozbiór znaków totalitarnych - swastyki czy trzech strzał, wydobycie tkwiącego w nich potencjału oddziaływania na masy. Przypominało mi to rozdział z niedawno wydanej u nas książki Wilhelma Reicha, którą cytowałem w zeszłorocznym przedwyborczym wpisie:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/orzeszek-do-wyboru-zgryzienia-lub-possania,9123
Potencjał konkretnych treści tkwiący w abstrakcyjnych znakach!
Fascynujący temat. Warto rozejrzeć się uważnie dookoła siebie.
Ja się jakiś czas temu próbowałem przestawić na takie ZNAKOWE myślenie na temat bieżącej polityki - zasugerowałem moje badania w tym wpisie:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/homo-politicus-i-jego-znaki,146
Forma jest nieco żartobliwa, ale może Wam się do czegoś dzisiaj przydadzą te moje niewczesne rozważania.
Ja obstaję przy Najważniejszym Znaku- objawionym Konstantynowi Wielkiemu.
IN HOC SIGNO VINCES.
Nawiązuję do walki duchowej, Cmentarny Dech'u, ale ma ona przecież także wymiar ziemski. Przypomina mi się niezwykle ciekawy rozdział książki Leszka Szymowskiego dotyczący wojny w Gruzji. Wynika z niego , że prezydent Lech Kaczyński sprzedał Saakaszwilemu niezwykle skuteczne rakiety GROM, czym doprowadził do szału reżim Moskwicinów. Szymowski opisuje niezwykle skomplikowaną akcję, aby władze w Tblisi m.in. za pieniądze arabskie mogły kupić tę broń, przy pomocy której odpierali ataki sowieckiego (pardon : rosyjskiego) lotnictwa. Posłuchajcie głosu eksperta:
http://www.youtube.com/watch?v=_9wkFww9RVQ
Jeżeli Moskwa zestrzeliła 10.04.10 polskiego Tupolewa, to może być kolejny sygnał dla wtajemniczonych jaką motywacją mogli się kierować. Jaki znak i komu dali tym atakiem. Czy atak DZIESIĘĆ-CZTERY-DZIESIĘĆ ma takie drugie dno? Nie wiem. Zastanawiam się. Zestawiam fakty. Dopasowuję PUZZLE.
Malgo: nie jestem żadnym dziennikarzem "śledczym". Swoje ewentualne "sukcesy" mierzę inną miarą, niż ta sugerowana przez Panią. Nie rozumie Pani, niestety, że to nie Pani poglądy, które są Pani osobistą, subiektywną sprawą, a Pani styl i charakter obecności tutaj nie wydaje mi się pożądany - przeze mnie i przez komentatorów, z którymi chciałbym tu prowadzić dyskusje. Przecież mój GLOB nie jest jedynym miejscem w sieci, ma Pani niemal nieograniczony wybór płaszczyzn internetowej komunikacji.
Pozdrawiam.
2011-04-09 08:31 | Marek
Dzień dobry,
"Cmentarny Dech i Basia poruszyli najważniejszy dla mnie wątek. Uważam ,że bez wewnętrznej przemiany, metamorfozy duchowej nie ma szans na wygranie BITWY SMOLEŃSKIEJ, nie ma możliwości dotarcia do prawdy."
Pełna zgoda. Będzie to niezwykle trudne. Pamiętam msze w strajkujących zakładach, wielokilometrowe kolejki do komunii. Dzisiaj przyjmie to inną formę. Podobają mi się rajdy motocykowe do Częstochowy, rajdy rowerowe, połączone z pielgrzmką i modlitwą ... Jest w tym praca nad własną duchowością, ale inicjuje też tworzenie wspólnoty ...
Wracając do słowa "katastrofa". Postulat dotyczył przede wszystkim polityków opozycji, najczęściej PiS-u. Tak naprawdę nie wiemy, co stało się 10.04.2010 roku. Dopuszczalne są różne hipotezy. "Katastrofa" zawiera w sobie zarówno takie, które już uznaliśmy za nieprawdopodobne. Na przykład katastrofę lotniczą bez świadomego, zbrodniczego działania osób trzecich. Jak i wyklucza niektóre, których dzisiaj wykluczyć jeszcze się nie da. Na przykład - lądowanie samolotu bezpiecznie (choćby na innym lotnisku rosyjskim) oraz zbrodniczy zamach na wszystkich pasażerów.
W tym sensie słowo "katastrofa" jest mylące. Przy dzisiejszym stanie naszej niewiedzy jedyne słowo wiernie oddające rzeczywistość, to "Tragedia" - niezbadana, tajemnicza, zagadkowa, wszystko wskazuje, że połączona z masową zbrodnią.
Poprawność polityczna nakazywałaby pomijać jedynie ostatni fragment zdania - "połączona ze zbrodnią". Tu faktycznie można zdać się na inteligencję Polaków i na razie publicznie o tym nie mówić. Nie mówić, dopóki nie pojawią się twarde dowody.
Ton całej sprawie powinni nadać odważnie politycy opozycji. Ludzie z otoczenia J.Kaczyńskiego, którzy niepotrzebnie, zbyt łatwo, poddają się zafałszowanemu językowi przeciwnika.
pozdrawiam
2011-04-08 21:27 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór,
Dopiero teraz mam czas, żeby uzupełnić luki w korespondencji.
1.
Cmentarny Dech i Basia poruszyli najważniejszy dla mnie wątek. Uważam ,że bez wewnętrznej przemiany, metamorfozy duchowej nie ma szans na wygranie BITWY SMOLEŃSKIEJ, nie ma możliwości dotarcia do prawdy. Jednak o tym ciężko mówić wprost, więc pisać nie będę. Tak jak o Fatimie i innych metafizycznych wątkach. Bardzo ważnych, ale to jak subtelna siateczka poznawcza, w której miałbym grzebać swym publicystycznym łapskiem. Ale ... dziękuję za poruszenie sprawy.
2.
A propos semantyki smoleńskiej: staram się używać określenia TRAGEDIA a nie KATASTROFA. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Nie zawsze można zachować "czujność językową" w pracy zbiorowej, jaką jest redagowanie informacji. Z drugiej strony jednak wydaje mi się, że nadmierny radykalizm językowy- w sensie perfekcyjnej dbałości o pełną adekwatność słów do sytuacji- może okazać się zgubny w skutkach. Rozumiem , Panie Marku, Pana intencje odarcia przekazów z propagandowej otoczki i podzielam je. Klasyczna arystotelesowska definicja prawdy - jak pamiętamy - mówi o zgodności myśli z rzeczywistością. Jednak, proszę powiedzieć, jak my -dziennikarze- w przypadku "Smoleńska" możemy wyznaczyć tę adekwatność słów ze stanem faktycznym. Podważanie sensowności słowa "katastrofa" ma na celu odarcie zdarzenia z rosyjsko-polskiej maskarady, "maskirowki" - jak powtarza FYM. Nie wiemy jednak, czy hipoteza "dwóch miejsc" - choć prawdopodobna - jest tą poszukiwaną prawdą o "Smoleńsku". Z drugiej strony, w innym - metaforycznym sensie- "Smoleńsk" to przecież była KATASTROFA. Zgodnie z definicją. Katastrofa to przecież
"nagłe i nieoczekiwane wydarzenie niosące ze sobą negatywne skutki: straty materialne oraz straty w ludziach. Najczęściej odnosi się to do katastrof antropogenicznych, wywołanych przez ludzi. Katastrofy naturalne nazywa się raczej klęskami żywiołowymi lub kataklizmami." Proszę wczytać się dokładnie w tę definicję - ona właśnie zakłada ANTROPOGENICZNOŚĆ czyli ludzkie sprawstwo: także ZAMACH. "Katastrofa Tupolewa" też nie musi być fałszem, nawet jeśli bierzemy pod uwagę scenariusze, które najbardziej odbiegają od wersji podawanej do wierzenia przez Rosjan i niektóre media w Polsce.
To mój impresyjny - przepraszam - komentarz na szybko do tekstu MarkaTomasza.
Oto kopia:
=============
http://lubczasopismo.salon24.pl/Gasipies/post/295242,czy-da-sie-wytrzymac-z-donaldem-tuskiem
Zdarza się, że czasami w wyniku nieprzyjemnego, zaskakującego zbiegu okoliczności przebywamy w przedziale kolejowym z urodzonym kłamcą - ze złodziejem notorycznym, z gangsterem powiatowym, z osobnikiem ze wszech miar podejrzanym, załganym, sepleniącym i plującym podczas wypowiadania swoich łgarstw – jednak z rozmaitych powodów nie możemy swojego miejsca w pociągu zamienić. Siedzimy zatem, patrzymy kłamcy w oczy, staramy się nie koncentrować na sobie jego uwagi … Próbujemy się uśmiechać, usiłujemy przetrwać. Tak też zachowujemy się dzisiaj, widząc na ekranach telewizorów twarz Donalda Tuska.
Żeby zrozumieć o czym mowa, wróćmy na chwilę do roku 1980-tego. Do tamtej eksplozji polskiej wolności. Nie wszyscy zapewne pamiętają pierwszą „Solidarność”, proszę mi zatem wybaczyć dwa zdania wspomnień. Świat wstrzymał wówczas oddech. Zalały nas podziw i szacunek. Słoneczne gejzery powszechnej sympatii okazywanej na każdym kroku Polsce. Także Polakom, naszej mądrości, naszemu zdrowemu rozsądkowi. Pamiętam chwile autentycznej dumy. Przeżyliśmy jeden z najciekawszych przełomów w historii. Słowa Jana Pawła II z Placu Zwycięstwa, wtedy Defilad, stały się ciałem. Tak nam się wówczas wydawało.
Minęło 30-lat i wszystko się odwróciło. Zniknęło to równie nagle, jak się wcześniej pojawiło. Jakby nasze wspomnienia były wyłącznie złudzeniem. Jakbyśmy nigdy czegoś takiego nie przeżyli. Jak do tego doszło?
Oto obserwowaliśmy w latach 80-tych kolejne fale emigracyjne. Najpierw polityczną, potem ekonomiczną. Ta druga przeplatała się już z intensywną aktywnością komunistycznych służb przygotowujących ustrojową transformację. Z gorączkową krzątaniną WSI, wywiadu cywilnego, agentury „zaprzyjaźnionych państw socjalistycznych”. Zarządzane to było z Moskwy. Rozwijały się na potęgę polskie gangi samochodowe, gangi przemytnicze, grupy wyspecjalizowane w kradzieżach zuchwałych, szczególnie w Europie głośnych, naszpikowane sowiecką agenturą najczęściej mówiącą po polsku. Gangi przez sowieckie służby inspirowane, szkolone, osłaniane; gangi polskich prymitywów. W Polsce do przejęcia władzy szykowali się Adam Michnik, Lech Wałęsa, Bogdan Borusewicz. Rodziła się platforma obywatelska.
Cel udało się w końcu osiągnąć – sympatia świata do Polaków bezpowrotnie zniknęła. Poszerzyły się w naszym kraju obszary biedy, nędzy, beznadziei. W kawiarenkach w centrach polskich miast - mówię tu o latach 90-tych - rozsiedli się polscy złodzieje. W białych skarpetkach, z Mercami zaparkowanymi na chodnikach. Zapomnieliśmy szybko o czymś takim, jak duma, jak poczucie własnej godności. Staliśmy się spauperyzowanym, zatomizowanym, skłóconym społeczeństwem. Z łatką genetycznych oszustów. Zamieniliśmy się w zbiorowość unikającą za granicą spotkań z rodakami. W tym czasie Donald Tusk leniwie dojrzewał do swojej przyszłej politycznej roli. Pod czujnym okiem fachowców.
Doczekaliśmy się w ten sposób „nocnej zmiany”. W nocy 05.06.1992 roku obserwowaliśmy po raz pierwszy przyszłego wodza Platformy Obywatelskiej w akcji. Mit Wałęsy błyskawicznie topniał. Manewr wykonany przez rosyjskie służby przeciwko rządowi Jana Olszewskiego spowodował, że agentura w Polsce okrzepła, nabrała pewności. Kiełkowało ziarno przyszłej „obywatelskiej” partii pana Donalda. Brakowało jedynie pokolenia wychowanego przez TVN. Brakowało też rozkosznego TVN-u. Radio Z – o ile pamiętam – nadawało początkowo w tonacji wolnościowej, obiektywnej. Złodzieje nie zdążyli się jeszcze zamienić we właścicieli polskich mediów, w adminów i redaktorów. Brakowało – mówiąc krótko - elektoratu. Donald Tusk musiał na swoją szansę poczekać.
W końcu, po latach gry w piłkę nożną, się doczekał. Postkomunistyczne koncerny medialne - o niezwykłej sile oddziaływania, oszałamiająco majętne, z atrakcyjnym, informacyjno-rozrywkowym przekazem - działały już na całego. Śledziliśmy z sympatią fazę niemowlęcą Platformy - aferę Rywina, ataki na SLD, słodkie początki XXI wieku i partię Tuska w roli liberalnej opozycji. Wyglądało to wdzięcznie i niewinnie.
Szybko jednak dostrzegliśmy kolejny zwrot akcji; pierwsze symptomy nadchodzącej burzy - pamiętną jesień 2005-tego roku. Nad Polską pojawiły się chmury. Donald Tusk wybory przegrał. Esbecka agentura, polscy gangsterzy, wpadli we wściekłość. Elektorat – prowadzony do tej pory dość spokojnie przez Agorę, przez TVN, przez kolorowe gazety - dał o sobie znać, inspirowany przez dawnych donosicieli. Nawozem przyspieszającym rozwój partii „obywatelskiej”, zwłaszcza tuż po wyborach wygranych przez braci Kaczyńskich, stała się zabójcza mieszanka składników preferowanych przez obecnego Premiera – kłamstwa, zawiści, małostkowości, kompleksów. W końcu … nienawiści. Nie tylko stymulujących rozrost nowego ugrupowania, prącego do władzy za wszelką cenę. Wpływających także na przyciąganie do siebie odpowiednich ludzi. Historia złodziei samochodowych lat 80-tych, drobnych cwaniaków i gangsterów, kłamców notorycznych, zatoczyła wówczas koło. Rodzice aspirujący niegdyś do członkostwa w PZPR, chętnie biegający z donosami do oficerów SB, mogli z satysfakcją obserwować własne dzieci. Ich potomstwo stworzyło wreszcie, a może po prostu przechwyciło, znaczącą polityczną formację. Na salonie24 pojawiła się Renata Rudecka Kalinowska, w jej orbicie zaczęli krążyć osobnicy o podobnym formacie intelektualnym, mentalnym, wizerunkowym. Platforma Obywatelska rosła w siłę.
Geneza ugrupowania Donalda Tuska - owo charakterystyczne dla pewnego typu ludzi oddychanie od wczesnego dzieciństwa banałem, bezmyślnością, kłamstwem - nie musiała się wcale ujawniać. Mogło to się rozpuścić, jak często bywa, w mieszanym, różnym przecież towarzystwie; w codzienności, w przygotowaniach do castingów, w śledzeniu losów bohaterów seriali, w grillowaniu, w śniadaniach "mistrzów". W codziennym rytmie przeciętnych Polaków. Zabawę sympatykom pana Donalda zakłóciło dopiero - już po przechwyceniu władzy - wydarzenie dramatyczne, kluczowe, przełomowe. Na tyle znaczące, że ich całkowicie przerosło. Była to Tragedia Smoleńska. Tego się po Donaldzie Tusku, po Bronisławie Komorowskim, po Arabskim, Grasiu i Kopacz .... nie spodziewali. Na chwilę przycichli. Na ulicach pojawiły się tłumy, kwiaty, łzy, znicze, najprawdziwsze emocje.
W sukurs zagubionym członkom ruszyły z miejsca przerażone sytuacją „elyty”. Zobaczyliśmy „nową” twarz Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza, wielu sławnych osób. Platforma otrzymała w tamtych trudnych chwilach potężne wsparcie. Fundamentem zaufania, udzielonego Tuskowi przez znaczną część "celebrytów", stał się prosty zabieg semantyczny. Zamiana słów. Wpuszczono do obiegu krótką, miliony razy powtarzaną frazę. Zbitkę pojęciową stanowiącą podstawę największego łgarstwa. Stworzono tym samym podglebie wszelkim innym słownym oszustwom, wprowadzającym w błąd sporą część społeczeństwa. Upowszechniono pojęcie „katastrofy lotniczej”.
Jak to się stało? W jaki sposób było możliwe utrwalenie takiego terminu w sytuacji, w której nie znaleziono tak naprawdę żadnych dowodów, że 10.04.2010 roku do jakiejkolwiek przypadkowej „katastrofy” na Siewiernym doszło? Czy taki numer polsko-rosyjskim służbom mógł się udać? Czy faktycznie, zamiast poprowadzić intensywne śledztwo - dotyczące zagadkowej, tragicznej śmierci polskiej Pary Prezydenckiej, polskich generałów, 96 wybitnych przedstawicieli polskich elit – postkomuna rozpoczęła zabawę w semantykę? W nazywanie zdarzenia tajemniczego, niezbadanego, ze śladami wielokrotnego niszczenia śladów i dowodów, nieszczęśliwą „katastrofą lotniczą”? Jaką katastrofą?
W tym momencie wskazaliśmy na filar funkcjonowania w Polsce bez najmniejszych przeszkód, w rok po niewyjaśnionej Tragedii, bliskiej Putinowi formacji – ugrupowania Donalda Tuska. Odkryliśmy tym samym źródło dominującego, niezwykle przychylnego Tuskowi tonu w mainstream'owej narracji, a także … istotny czynnik pogłębiania w społeczeństwie podziałów. Główny generator niegasnącego społecznego konfliktu.
Wprowadzenie „katastrofy lotniczej” do powszechnej świadomości wymagało wielu tygodni sporego wysiłku. Należało przede wszystkim błyskawicznie dogadać się z Rosjanami. Przekonać funkcjonariuszy Putina do pozostawienia w Rosji, i to w całości, tzw. „śledztwa”. Zainspirować ich do przechowania u siebie, a najlepiej zniszczenia, wszystkich dowodów; do zalutowania trumien, do ominięcia szczegółowego badania zwłok, szczątków ludzkich, a tak naprawdę badania czegokolwiek. Wcześniej wystarczyło tylko pozabierać świadkom w Smoleńsku aparaty fotograficzne, zniszczyć zapisy w komórkach, na radarach, kamerach, serwerach, na wszelkich nośnikach elektronicznych. W końcu udało się ukryć w Moskwie czarne skrzynki. Wrak samolotu także należało w Rosji pozostawić. Na zawsze. Dopiero po wykonaniu przez ekipę Tuska, nie bez pomocy funkcjonariuszy Putina, tej gigantycznej, wielomiesięcznej pracy, można było bezkarnie mówić o losowej „katastrofie”. Którą długo będziemy „badać”. Jak powtarzają dziś za propagandą rosyjską niektórzy polscy obserwatorzy, którą spowodowali polscy piloci.
Nieszczęście sympatyków Tuska polegało przede wszystkim na tym, że nie dostarczono dotychczas do Polski zapisów końcowych sekund lotu. Ostatniego fragmentu „katastrofy” Rosjanie najzwyczajniej w świecie nie potrafili sensownie sfałszować. W rok po zdarzeniu. Na dodatek zdjęcia, demonstrowane chętnie przez pana Wiśniewskiego, nie potwierdzają hipotezy „katastrofy lotniczej”. Gorzej - wszelkie zdjęcia do tej pory publikowane teorii „katastrofy” przeczą. A jeżeli komuś tego za mało, to dochodzi fakt kluczowy – nie tylko zdjęcia, także inne, znane nam dzisiaj dowody potwierdzają, że do żadnej „katastrofy lotniczej”, w rozumieniu zdarzenia przypadkowego, losowego, pod Smoleńskiem nie doszło. Mimo to elektorat Donalda Tuska w dalszym ciągu bredzi o „katastrofie”. Jakiej katastrofie? Kto ją widział? Jak przebiegała?
Wyżej opisany stan faktyczny stał się zapalnikiem ożywiającym elektoraty. Platforma mogła wreszcie zademonstrować światu, jakich ludzi zebrała. A także, po co gromadziła przez lata tych, których rodzice wychowywali w kulcie oszustwa. Donald Tusk mógł w końcu pokazać, z jakiej rodziny się wywodzi. Wiązanka nieustannie powtarzanych kłamstw, wymieszanych z kompleksami, małostkowością i nienawiścią, stała się tym razem widoczna. Zamieniła się w firmowy znak jego formacji.
Przy okazji uruchomiono drugą, poza oszustwem semantycznym, podporę pogrobowców komunizmu w Polsce - socjotechnikę. Niezbyt wyrafinowaną. Wyraża się w generowaniu zmasowanych, nieustannie powtarzanych ataków medialnych na Jarosława Kaczyńskiego. W ogniskowaniu na najważniejszym dziś polskim polityku negatywnych emocji. Każdego dnia, niemal co kilka godzin, we wszystkich stacjach telewizyjnych i radiowych w Polsce. Pod jakimkolwiek, choćby całkowicie bzdurnym pretekstem. W tym wypadku sympatycy Donalda Tuska korzystają zarówno z potężnej przewagi w mediach, jak i ze sporej bezradności polityków opozycji.
Czy uda nam się wyjść z opisanej pułapki? Z kanału, do którego posowieckie służby od 30-tu lat nas wprowadzały; systematycznie, na zimno, według planów kreślonych na Kremlu. Czy możemy z sympatykami Donalda Tuska kiedykolwiek się zaprzyjaźnić? Czy będziemy w stanie z Donaldem Tuskiem wytrzymać?
=============
A propos PRECYZJI JĘZYKA - w innym sensie:
3. Malgo: zwykle nie komentuję Pani postów, ale tym razem pozwolę sobie zareagować : mówienie w kontekście Tragedii Smoleńskiej o jakichś Pani GRATULACJACH, jeśli potwierdzą się moje wątpliwości, uważam za kompletny brak wyczucia i taktu. Takie wypowiedzi dyskredytują Panią całkowicie w moich oczach. Ja z Panią nie rywalizuję w żadnym wyścigu i nie życzę sobie, O.K.?
A ten obsesyjny FIXING THE CASE może sobie Pani odnieść sama do utopienia afery hazardowej i wybronienia jej bohaterów - prominentnych działaczy PO. Ma Pani prosty , klarowny przykład , bez żadnej kazuistyki i mętnych wywodów. Nie chcę być niegrzeczny, ale nie może sobie Pani znaleźć jakiegoś bloga do dzielenia się swymi myślami?
2011-04-08 12:45 | Hania
Pamiętam Basiu...
Byłam wtedy w swoim leśnym domu, wysłałaś mi sms-a, myślałaś, że nic nie wiem. A ja już wszystko usłyszałam z radia. Pamiętam też, że po południu przyjechali wtedy do nas jakby nigdy nic znajomi. A ja po raz pierwszy w życiu byłam wtedy dla swoich Gości niemiła...
2011-04-08 12:22 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
9 Kwietnia,jakoś za bardzo nie utkwił mi w pamięci.
Raczej noc z 9/10 kwietnia...
Haniu,Bogdanie wiecie o czym piszę.
Przebudziłam się przerażona...przeczuwając coś strasznego.
Pozdrawiam,Haniu.
2011-04-08 12:08 | Hania
Pamiętam doskonale, co robiłam 9 kwietnia. Spędziłam wtedy dzień w samochodzie, wracając z drugiego końca Polski ze szkolenia. A 10 kwietnia obudził mnie pięknym oślepiającym wręcz wiosennym słońcem. Zapowiadał się cudowny weekend...
Nigdy nie zapomnę aury TYCH dni.
To tak... w nawiązaniu do Faktów o 12.00
P.S.Witaj Basiu, witajcie Wszyscy.
2011-04-08 11:48 | pp3-Basia
Witajcie!
Należy skopiowac,więc:
http://lubczasopismo.salon24.pl/Gasipies/post/295242,czy-da-sie-wytrzymac-z-donaldem-tuskiem
W słabości nasza siła!
'Corpora dormiunt, vigilant animae'
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-08 10:52 | Marek
@Cmentarny Dech - ciekawy wątek. Czy możemy zatracić przyrodzoną nam dobrotliwość? Wydarzenia po 10.04. wskazują na to, że jest odwrotnie. Rosjanie i Tusk postawili na inny wariant, na utopienie się Polaków w bezmyślności, w walce o byt, w potulności. Dzisiaj nie ma niebezpieczeństwa porywczości Polaków. Agresję ujawnia wyłącznie druga strona. Ta obyta z bronią, z zadawniem ciosów. Symptomatyczny był tu zamach esbeka na działaczy PiS w Łodzi. W pełni zgadzam się z Pańskimi słowami:
"Nas nie pokona Czekista z bagnetem, Niemiec z mauserem. Nas powali nowy Polak zrodzony w akcie lżenia Lecha Kaczyńskiego, sikania na znicze i plucia na Krzyż. TO jest chyba całe clou "PRojektu Smoleńsk". W tym kontekście samo "Zdarzenie Smoleńskie" jest tylko swego rodzaju Casus belli. między Polakami."
Stąd takie znaczenie ma język, którym omawiamy istotne zdarzenia, fakty. Żeby obronić się przed agresją esbeków, sympatyków tuska i michnika, musimy odzyskać świadomość własnej siły. To całkowicie wystarczy.
2011-04-08 10:06 | Cmentarny Dech
Witam
Poznawanie Prawdy o Zdarzeniu Smoleńskim przypomina Akt Łaski Nawrócenia. W tym sensie podoba mi się - o ile dobrze rozumiem postawę i zamysł Szacownego Gospodarza - próba zredefiniowania własnego Ja - Duszy i Woli w kontekście Smoleńska. Wydaje mi się, że to przede wszystkim praca indywidualna potem obywatelska, a na końcu polityczna. W takiej kolejności.
Aby coś zmienić globalnie, każdy indywidualnie musi sam przeżyć Smoleńsk i go w własnym sercu przetworzyć. W tym kontekście postawa Kaczyńskiego wydaje mi się bardzo roztropna. Zwróćcie uwagę na jego ostatnie wypowiedzi, tam jest mnóstwo otuchy, ale i głęboka diagnoza rzeczywistości.
Ktoś napisał o Nas, że jesteśmy Narodem dobrotliwym ale i porywczym, gra toczy się głównie o to by tej dobrotliwości nie zatracić. Naród do szpiku kości republikański a w około Narody postdespotyczne.
Zwróćmy uwagę, że w całej Naszej historii nie doświadczyliśmy tyranii i despotyzmu zadanej z rąk własnych bez "wsparcia" zewnętrznego.
Dlatego ważne jest dziś w którą stronę pójdziemy. Wydaje mi się, że "TEN KTÓRY NIGDY NIE PRZEPUSZCZA PODOBNYCH OKAZJI" właśnie w tym zwietrzył swoją okazję. Nas nie pokona Czekista z bagnetem, Niemiec z mauserem. Nas powali nowy Polak zrodzony w akcie lżenia Lecha Kaczyńskiego, sikania na znicze i plucia na Krzyż. TO jest chyba całe clou "PRojektu Smoleńsk". W tym kontekście samo "Zdarzenie Smoleńskie" jest tylko swego rodzaju Casus belli.
między Polakami.
2011-04-08 09:34 | bogdan.zalewski
Dzień dobry! Witam Państwa bardzo serdecznie.
Przepraszam, że mnie przez chwilę tu nie było.
Zdążyłem przeczytać część zalinkowanych stron.
Będę stopniowo wszystko uzupełniał.
Tekst Pana Marka, jak zwykle bardzo dobry i niezwykle istotny.
MUSIMY PODYSKUTOWAĆ O SEMANTYCE TOTALITARYZMU, KTÓRY U NAS PODNOSI ŁEB !
Jestem na wyczulony na tę tematykę: jako uważny czytelnik książki Victora Klemperera. W dawnych czasach studiowałem intensywnie "L.T.I. - notatnik filologa".
http://www.kosciol.pl/article.php/20041009115421381/print
Takie mam, Panie Marku, skojarzenie po przeczytaniu Pana tekstu i obejrzeniu kolejny raz znanego w kręgach Internautów filmiku.
Tekst Pana skopiuję już w pracy do GLOBU - jako kolejny rozdział w ANTOLOGII ŚWIADECTW, ANALIZ I INTERPRETACJI TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ.
Byłem wczoraj z żoną na filmie Petera Weira "Niepokonani".
Dzieło dosłownie wcisnęło nas w fotele. Koniecznie zobaczcie.
To kolejny bardzo ważny głos o Polsce.
Do zobaczenia. Pędzę do pracy.
2011-04-08 09:15 | Hania
'Fundamentem zaufania, udzielonego Tuskowi przez znaczną część 'celebrytów', stał się prosty zabieg semantyczny. Zamiana słów.'
Świetny tekst, Marku.
Nadaje się do przekopiowania TUTAJ w całości.
2011-04-08 09:01 | Hania
Witaj Marku,
masz rację. Przyznam, że pomyślałam o tym samym, kiedy słuchałam wczoraj w Trójce rozmowy z J. Kaczyńskim. Właściwie byłam zdziwiona spokojem, z jakim mówił o 10 kwietnia, o tym co robi rząd Tuska i stosunkach polsko-rosyjskich. Nie dał się ani przez chwilę podpuścić do chociażby zmiany tembru głosu. Spokój, spokój, spokój. I bardzo wyważone słownictwo, zero zaczepności. Muszę także przyznać, że dziennikarka nie była ani przez moment napastliwa. po prostu rozmawiała. To się rzadko zdarza.
Pozdrawiam Cię.
2011-04-08 08:19 | Marek
"Ja w Zdarzeniu Smoleńskim upatruje jeszcze jednego aspektu, na który mało osób zwraca uwagę, a mianowicie wojny o duszę świata, wojny starej jak świat... miedzy Bogiem a szatanem."
Wojna ta byłaby bardziej widoczna, także bardziej efektywna, gdyby nie semantyka. To czynnik, na który zdają się zupełnie nie zwracać uwagi czołowi politycy opozycji w Polsce - w tym Jarosław Kaczyński, czy Antoni Macierewicz. Mam wrażenie, że liczą przede wszystkim na niesłychaną inteligencję Polaków. Którzy oczywiście domyślają się, że pod Smoleńskiem nie wszystko było w porządku, że sporo nie wiadomo, zatem "katastrofę" trzeba badać. A badanie niestety, z winy Tuska i Rosjan, się przeciąga.
W ten sposób, przez bezmyślne powtórki, wbijają Polakom do głów frazę, na której zależało dezinformatorom. Jaki jest tego skutek? Otóż dziś, po roku ujawniania skandalicznych, przerażających szczegółów, więcej osób wierzy w "katastrofę lotniczą" (może z niewielką pomocą ruskich), niż w kwietniu zeszłego roku.
Politycy opozycji zdają się kompletnie nie rozumieć, w jaki sposób semantyka wpływa na sposób myślenia. Zamiast cały czas, od początku, konsekwetnie mówić o Tragedii Smoleńskiej, jako o wydarzeniu tajemniczym, nie zbadanym, z olbrzymią porcją dezinformacji, niszczenia i ukrywania dowodów; o wydarzeniu, o którym niczego tak naprawdę na pewno nie wiemy, powtarzają miękkie banały o "katastrofie lotniczej". I przepychankach z MAK-iem.
Nie wydaje mi się to rozsądne. Napisałem o tym notkę, używając radykalnie odmiennego języka. Choćby w formie eksperymentu.
pozdrawiam :)
2011-04-07 21:48 | pp3-Basia
Witaj Cmentarny Dechu!
Mieliśmy podobne myśli...
Ty wyraziłeś je własnym rozumem,ja Słowami Pisma.
Tak myślę,że Rosja musi się wewnętrznie zmienic...
inaczej spotka ją straszna kara.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-04-07 21:39 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
Już zaczęłam lekturę od Ciebie,ale jak co wieczór,siegam po tę Księgę,
aby szukac słów pocieszenia...
Księga Mądrości,którą wszyscy władcy ziemi czytac powinni:
(Mdr 6,1-11)
Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie, nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży! Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie i chlubicie się mnogością narodów, bo od Pana otrzymaliście władzę, od Najwyższego panowanie: On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi. Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie aniście prawa nie przestrzegali, aniście poszli za wolą Boga, przeto groźnie i rychło natrze On na was, będzie bowiem sąd surowy nad panującymi. Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie, ale mocnych czeka mocna kara. Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby ani nie będzie zważał na wielkość. On bowiem stworzył małego i wielkiego i jednakowo o wszystkich się troszczy, ale możnym grozi surowe badanie. Do was więc zwracam się, władcy, byście się nauczyli mądrości i nie upadli. Bo ci, co świętości święcie przestrzegają, dostąpią uświęcenia, a którzy się tego nauczyli, ci znajdą słowa obrony. Pożądajcie więc słów moich, pragnijcie, a znajdziecie naukę.
Pozdrawiam Cię serdecznie,Haniu!
2011-04-07 21:36 | Cmentarny Dech
Ja w Zdarzeniu Smoleńskim upatruje jeszcze jednego aspektu, na który mało osób zwraca uwagę, a mianowicie wojny o duszę świata, wojny starej jak świat... miedzy Bogiem a szatanem. Przypomina mi się słynna i w pełni oddająca charakter tworu ZSRR nazwa "Imperium Zła", użyta przez niestety nieżyjącego już Ronalda Reagana. Tak na marginesie cieszę się, że nasza Huta i Plac Centralny nosi Jego imię. Pamiętam pomnik który się tam kiedyś znajdował... ojca imperium zła zastąpił jego grabarz.
Przy czym to nie jest tak, że Rosja jest Imperium Zła, ona jest jakby areną walki bezpośredniej. Oto jest pytanie Czy Rosja się nawróci?
To trochę koreluje z książką FYMa, z tym, że ja odnoszę się głownie do aspektu duchowego, bo moim zdaniem to jest jedyna droga ratunki, dla Nas jak i dla Nich. Pamiętacie Tajemnice Fatimską i nakaz ofiarowania Rosji NMP. Pamiętajmy o klinczu w jakim znalazł się Jan Paweł II, z jednej strony prośba Najświętszej Panny o zawierzenie, a z drugiej perspektywa pielgrzymowania do Polski, nie zapominajmy też o sieci sowieckich agentów oplatających Watykan. Tutaj jako zły duch i swoisty consigliere Imperium Zła
krążący między Watykanem a Smoleńskiem Tomasz Turowski splatając i ogniskując w sobie te dwa światy. Światy walki tu i tam.
Jestem pewny wręcz fizycznej "aktywności" "Tego Który Nigdy Nie Przepuszcza Podobnych Okazji" w Zdarzeniu Smoleńskim, widzę też jak wiele ran zostało nam zadane, ran fizycznych, ale i duchowych, ale też i Dobro się zrodziło jak zawsze w odpowiedzi na zło. Czas widocznej walki - Czas Paruzji...
2011-04-07 21:18 | Hania
'Notions fall on stony ground
Where passions are subdued' :
http://www.youtube.com/watch?v=i-ZZ5-fm5WQ
Dobranoc.
P.S. Basiu, wszystko, co napisałaś, już sobie dziś omówiłyśmy :-). Spokojnej lektury.
2011-04-07 14:58 | pp3-Basia
Podpisuje się obiema rękoma!
http://niezalezna.pl/8357-odwolac-min-grada
2011-04-07 14:19 | pp3-Basia
W międzyczasie,proponuję Wam wejście na stronę polskilotos.pl
Sprawę należy nagłośnic,w sytuacji kiedy rząd Tuska dąży do
wysprzedaży majątku narodowego pod szyldem prywatyzacji,i jedną
z najpotężniejszych i najnowocześniejszych firm polskich oddac
w ręce obcego kapitału.To jest zdrada stanu!Działanie zdążające
do likwidacji wielu miejsc pracy,oraz kolejny dowód na próbę
pozbawienia Polski możliwości kontrolowania rynku paliwowego.
Zachęcam do przejrzenia,dołączenia do inicjatywy obwatelskiej
i wpisów w księdze gości.
http://www.polskilotos.pl/Aktualno%C5%9Bci.php
2011-04-07 13:54 | pp3-Basia
Witajcie,Kochani!
Przespałam interesujące przedpołudnie,ale tak to już u mnie jest.
Haniu,bardzo dziekuję za przesyłkę książkową i świąteczny dodatek.
Gdy byłam rano na poczcie,podeszła do mnie pani listonosz i tym samym czas oczekiwania skrócił się:)
O kilka minut spóźniłam się na BUS-a,więc na ławeczce przystanku
wyjęłam poczytną lekturę od Ciebie.Starsza pani,która ukradkiem
zerkała na książkę zapytała mnie:'Więc to już pewne"?
Odpowiedziałam-'Wszystko na to wskazuje.Zarówno okoliczności przed
jak i po rozbiciu samolotu'...
Bogdanie,MATER DOLOROSA,tez wpisuje się w ten schemat,
chociaż zauważyłam,że miało to byc na zasadzie przeciwieństw.
Tutaj nastąpiło połączenie ziemskiego z niebieskim.
Za chwilę dopiero przeczytam zalinkowane przez Was teksty!
Serdecznie pozdrawiam!
2011-04-07 13:35 | Hania
Te manewry były przerażające.
O rakietach, które mają być rozmieszczone w Obwodzie Kaliningradzkim czytałam w Nowym Ekranie (dzięki Tobie Bogdan, wcześniej nie znałam tego adresu):
http://marekdabrowski.nowyekran.pl/post/309,rakiety-przy-polskiej-granicy-czy-ktos-ma-zamiar-cos-z-tym-zrobic
Wystarczy przeczytać ten tekst, a potem pojechać na koniec Mierzei Wiślanej lub w okolice Braniewa, stanąć nad Zalewem Wiślanym i popatrzeć w dal. Baltijsk jest tylko 30 km. dalej...
P.S. Ma się to 'as like as chalk and cheese', Malgo.
2011-04-07 09:48 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
w. plagiujesz ostatnio jakieś wiersze, trollu? :)
Mam szacunek dla moich koleżanek i kolegów, którzy pojechali do Rosji.
Ja zostaję na Kopcu.
A 10 kwietnia zamierzam prywatnie z rodziną czcić Patriotów.
Plany rocznicowe wiążę z Krakowem.
Jestem dumny, że Prezydencka Para spoczywa na Wawelu.
Uczczę też pozostałe Postacie Narodowego Dramatu: między innymi ś.p. Janusza Kurtykę na Cmentarzu Rakowickim.
Dziękuję Basiu za inspirację do chrześcijańskiego mezostychu!
Ja wcześniej myślałem o MATER DOLOROSA.
Haniu, dopiero teraz słucham sobie Archive: świetne.
Z lekką podmianką:
They used to lift us up
Now They get us down
Jakiekolwiek zaimki tu by wystąpiły: takie jest prawo huśtawy.
Życie (Historia) jak u Chlebnikowa: jako chłopka z koromysłami.
Wczoraj późnym wieczorem zadzwonił do mnie z dyżuru Michał Zieliński.
Jako nasz ekspert do spraw energii (warto czytać jego bloga na www.rmf24.pl) zwrócił mi uwagę na najnowszy amerykański raport dotyczący gazu łupkowego. Poruszył tę sprawę w swoich wczorajszych wieczornych Faktach:
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-mamy-wiecej-gazu-niz-norwegia,nId,333467
Ja z kolei - poruszony tymi informacjami oraz rozdziałem książki Leszka Szymowskiego dotyczącym pro-gazpromowskiej polityce ekipy Tuska- zacząłem się zastanawiać nad możliwymi motywami zamachu smoleńskiego.
Proszę Państwa, a gdyby było tak, że Rosja zorientowała się , iż PRZEGRYWA WSZYSTKO; że cała jej imperialna strategia polityczna oparta na ekspansji energetycznej bierze w łeb; pokłady gazu łupkowego i amerykańska technologia niweczą jakiekolwiek nadzieje na podporządkowanie sobie Europy; że wielkie inwestycje w infrastrukturę są pozbawione większego sensu?
(Ostatnio pojawiły się sugestie, że Rosja rezygnuje z Southstreamu:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rosja;zrezygnuje;z;budowy;south;stream,111,0,795503.html
więc się jakiś dziwny ruch robi w tym interesie.)
No, i co w związku z tą klapą?
A jeśli dwugłowy reżim w Moskwie doszedł do wniosku , że jedynym wyjściem jest WOJNA, nie gospodarcza, nie cybernetyczna, nie podjazdowa z agenturą wpływu w stylu Sun Tzu , czy Bruce'a Lee z "Wejścia Smoka" - FIGHT WITHOUT FIGHT, a tradycyjna 'nawalanka' z użyciem wojsk, rakiet samolotów, czołgów?
Przećwiczyli już przecież taki GORĄCY WARIANT - organizując manewry ZAPAD 2009 i ŁADOGA 2009:
http://stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,535,Polska_roztrzesiona_rosyjskimi_manewrami
Ciekawa jest zwłaszcza symbolika:
Moment manewrów: 70-ta rocznica sowieckiej agresji na Polskę: 17 września.
Wróg: Ćwiczono ataki na rurociągi gazowe i tłumienie powstań mniejszości narodowej na Białorusi.
Nazwa manewrów:
* 'Zachód' -odnosi się do sowieckich ćwiczeń z 1981 roku, ówczesnej antynatowskiej i antyamerykańskiej demonstracji.
* 'Ładoga 2009' nawiązuje do agresji Armii Czerwonej na kraje bałtyckie i Finlandię w 1939 roku.
No i kilka miesięcy później mamy dziesiąty kwietnia: terrorystyczny atak na samolot z elitą państwa NATOWSKIEGO!
Proszę Państwa, moim zdaniem pytanie nie jest o to , czy to był ATAK ale jaki miał charakter?
Śmieszne są od początku te wszystkie próby ukrycia faktów.
(Nawet nasza prokuratura ogłosiła , że wyklucza ZAMACH ... w PRIMA APRILIS.)
Pytanie: jak ADEKWATNIE odpowiedzieć na niebywałą rosyjską agresję?
Odpowiedzi od dawna krążą - w DRUGIM OBIEGU.
(Nawiązuję Marcinie do Twojego odnośnika; wielu niezależnych publicystów zauważa - tak jak Witold Gadowski- fenomen nowego sieciowego SAMIZDATU czy też nawiązując do naszej, polskiej tradycji - wirtualnej i księgarskiej BIBUŁY.
http://www.favore.pl/263707_jozef-pilsudski-bibula-ebook-epub.html
Polecam gorąco książeczkę Józefa Piłsudskiego pod tym właśnie tytułem.)
Bloger Free Your Mind w swojej znakomitej książce internetowej "Społeczeństwo zamknięte i jego sojusznicy" snuje militarne scenariusze.
http://chomikuj.pl/alvintoffler0/BIBLIOTEKA/POLITYKA/Free+Your+Mind+%28FYM%29/FYM+
-+Spo*c5*82ecze*c5*84stwo+zamkni*
c4*99te+i+jego+sojusznicy.
+Polska+w+cieniu+nowej+rewolucji
+%282010%29,417784971.pdf
Oto cytat z FYM-a:
=============
"(...) należy w naszym kraju uruchomić media z wolnościowym przekazem do narodu rosyjskiego, powołać uczelnie dla Rosjan oraz różne (krzewiące wolność) inicjatywy kulturalne, by natchnąć ich do powstania narodowego przeciwko czekistom. Takie powstanie mógłby wesprzeć
właśnie prewencyjny atak polskich wojsk (być może sprzymierzonych z oddziałami państw bałtyckich i Gruzji)."
============
FYM podkreślił jednak wyraźnie , że o ewentualności takiego ataku można będzie myśleć w następnych dekadach i po spełnieniu wielu warunków.
Zainteresowanych odsyłam do arcyciekawego PDF-a.
Mnie się wydaje, że reżim w Rosji NIE CHCE JUŻ DŁUŻEJ CZEKAĆ.
Że dwugłowa satrapia SPROWOKOWAŁA już Smoleńskiem do gorącej wojny.
Ponawiam pytanie : CO DALEJ?
Najnowszy "Najwyższy Czas" stawia właśnie takie dramatyczne pytanie.
JEŚLI TO BYŁ ZAMACH
JAKA POWINNA BYĆ REAKCJA?
Leszek Szymowski w artykule "Teoria non grata" opisuje kulisy swojego przesłuchania w prokuraturze. Streszcza, o co go wypytywała atrakcyjna pani śledcza. Z jej ust miało paść pytanie:
"Czy świadek widział lub słyszał rozmowę lub był obecny na spotkaniu, w trakcie którego wydano wyrok śmierci na Kaczyńskiego lub był świadkiem jakiegokolwiek innego zdarzenia wskazującego na organizację zamachu?" Szymowski odpowiedział, że nie. Wówczas - jak pisze - postraszono go odpowiedzialnością karną za składanie fałszywych zeznań. Jak widać z kolejnego artykułu w "N.Czasie" młody Autor nie wystraszył się tych gróźb , bo opisał ciekawie, dlaczego - według niego- prokuratorzy pierwszego kwietnia wykluczyli hipotezę zamachową i jakie mogłyby być konsekwencje dalszego rozpatrywania tej hipotezy- jeśli chodzi o arenę międzynarodową. (
"Ponieważ Polska i Rosja należą do ONZ, organizacja formalnie byłaby zobowiązana do wyjaśnienia sprawy. To można byłoby zrobić tylko w jeden sposób : powołując specjalną komisję do jej wyjaśnienia. Taki pomysł podchwyciłyby państwa rywalizujące z Rosją (USA, Chiny, Japonia, Indie.")
Przypomnę się przy okazji: ja na antenie RMF FM mówiłem o konieczności powołania takiej międzynarodowej komisji niemal natychmiast po tragedii. A w niedzielę 11 kwietnia rozmawiałem na ten temat w specjalnym wydaniu Faktów z naszym dziennikarzem śledczym Markiem Balawajdrem. Może będzie okazja przypomnienia tej rozmowy w GLOBIE - w pierwszą rocznicę Tragedii Smoleńskiej.
Skoro już nasz "odważny inaczej" premier Donald Tusk miał rzec w BBC:
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-tusk-dla-bbc-rosjanie-czesciowo-winni-ale-sie-nie,nId,333483
"Rosjanie są częściowo winni katastrofie polskiego prezydenckiego samolotu w Smoleńsku, ale się do tego nie przyznają." - to powstaje mi w głowie pytanie: na czym polega ta WINA i dlaczego ona jest CZĘŚCIOWA.
I stawiam hipotezę (może trzeba będzie już za nią odpowiadać w prokuraturze, która grozi karnymi konsekwencjami za stawianie pytań): że Rosja jest WINNA kolejnego po Katyniu mordu na polskiej elicie w celu sprowokowania państw NATO do adekwatnej odpowiedzi , a wina rozkłada się także na część układu zarządzającego Polską składającego się z jej agentury.
Techniczna sprawa do rozwiązania : jaką technologię mordu zastosowano i jak w praktyce wyglądało jej zastosowanie?
W znakomitym filmie Anity Gargas, który wczoraj zobaczyłem, litemotywem jest słowo "plaśnięcie" - z takim odgłosem miał ten nasz Tupolew osiąść (spaść). Co wydarzyło się na grząskiej ziemi?
Szymowski dowodzi, że maszyna wylądowała awaryjnie a potem została wysadzona w powietrze przy pomocy bomby próżniowej. A major Grzywna nie mówił "ODCHODZIMY" jak to zapisano w sfałszowanym stenogramie a "PODCHODZIMY". Po eksplozji zaczął się drugi etap operacji - fałszowanie śladów.
Inną wersję przekazuje Antoni Macierewicz.
Właśnie przeczytałem wywiad z posłem PiS w "Naszej Polsce" p.t. "Zamach? Niczego nie można wykluczyć." :
=============
"(...) ten samolot nie dlatego się rozbił, że uderzył w ziemię , tylko dlatego uderzył w ziemię, że się rozpadł. (...) nie jest prawdą, że uderzył w ziemię odwrotną stroną, przewracając się na dach. (...) nieprawdziwą jest teza , że piloci Tu-154M lądowali. Oni nie lądowali. Na wysokości 100 m padła komenda 'odchodzimy'. Oni odchodzili, uciekali z pułapki, w jaką ich próbowano wprowadzić!"
=============
Dlaczego są takie różnice zdań?
To proste dla mnie i chyba dla każdego myślącego człowieka: nie mamy materiałów dowodowych.
Macierewicz kolejny raz podkreśla:
=============
"Rząd Donalda Tuska zrzekł się praw do wraku i do czarnych skrzynek. I to jest istota problemu!"
=============
Trzymajcie się - wychodzę do pracy!
2011-04-07 09:09 | w.
zaginiony w. Marcinie zastanawia się mocno dlaczego na tak ważne relacje z obchodów nie wytypowali pana Zalewskiego?????
4.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-specjalne-fakty-rmf-fm-ze-smolenska,nId,333370
Pozdrawiam Cię.
2011-04-07 08:36 | Hania
Witaj Marcinie.
Zalinkowany przez Ciebie tekst Gadowskiego w dziwnie naturalny sposób wkomponował się w to, co dzisiaj chciałam napisać.
Wczoraj późnym wieczorem obejrzałam I część filmu E.Stankiewicz i J. Pospieszalskiego 'Lista Pasażerów', którego II części były wrzutką do poniedziałkowej i wtorkowej Rzepy.
Wynotowałam sobie kilka cytatów, które wydały mi się najbardziej ważne i najmocniej mnie poruszyły:
Marta Kaczyńska mówiła o tym, że:
- NIGDY oficjalnie nie poinformowano Jej o śmierci Rodziców !
- nie miała okazji rozmawiać z Donaldem Tuskiem
- podczas przesłuchania, strona rosyjska zapytała, CO ROBIŁ Lech Kaczyński na pokładzie samolotu ( w sensie - dlaczego w ogóle tam BYŁ) !
Dorota Skrzypek:
- 'Sławek był spoza salonu, układu'
- 'Nie miałam świadomości, że nie pozwolą się nam pożegnać, tzn., że nie pozwolą nam otworzyć trumien'
- 'Jesteśmy na pozycji petenta, kogoś, kto żebrze o prawdę'
Dariusz Fedorowicz
- 'Na pytanie dlaczego w Polsce nie można otworzyć trumien, usłyszeliśmy: nie można, bo ROSYJSKA JURYSDYKCJA NA TO NIE POZWALA' !
Ewa Błasik:
- 'chciał polecieć JAK-iem ze wszystkim dowódcami, w piątek wieczorem powiedział, że leci z dowódcami tupolewem'
- 'Jego mundur nie miał guzików. Miałam wrażenie, że te guziki były wyrwane, wyszarpane wraz z materiałem. Zdumiewające jest, że odpadł ... ORZEŁEK'.
Drugiej części nie obejrzałam.
Zbyt wiele emocji by mnie to na jeden wieczór kosztowało.
Zostawiłam ją na dziś.
Biało-czerwona flaga z czarnym kirem powinna być naturalnym odruchem Polaków, niezależnie od wyznania i przekonań politycznych. Moja jest już odprasowana i przygotowana.
Pozdrawiam Ciebie, Marcinie i Wszystkich.
2011-04-06 23:42 | Marcin
Witajcie: Bogdanie, Haniu, Marku, Basiu, Cmentarny Dechu, Realisto, Kolekcjonerze Czcionek, Malgo, Aniu z P. i jeszcze Ciebie zagioniony w
Włączyłem zupełnym mimochodem dzisiaj tivi. I widzę jak z kolorowego ekranu płyną informacje, o tym, że jak grzyby po deszczu wychodzą pośród nas książki o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku. A w każdej "cała prawda" Panie, ni pół, ni ćwierć, tylko cała. Czekam i słucham, Ściosa niet. Czemu niet? Bo to nie jet naszo prawdaja.
Przed chwilą zajrzałem na blog Witolda Gadowskiego. On ma deja Vu, ja zaczynam doświadczać "drugiego obiegu" po raz pierwszy.
http://wgadowski.salon24.pl/295063,drugi-obieg
Dobranoc
2011-04-06 21:00 | Hania
Na Dobranoc:
http://www.youtube.com/watch?v=PhbgYJ0OSLI
2011-04-06 15:31 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
Moje liczne błędy wynikają z przemęczenia wiosennego;)
Bardzo ciekawy cytat z książki,ale nie ma co się dziwic,że
sprawa zdjęc satelitarnych została zatuszowana.
Sam Krzysztof Bondaryk ze świtą na pewno postarał się o to.
Proces 'bondaryzacji'trwa.Termin zaczerpnęłam z książki A.Ściosa,
który tak opisuje tę postac:
--------
Na temat działalności Krzysztofa Bondaryka powstało szereg artykułów,
w których autorzy stawiają szefowi ABW mniej lub bardziej poważne zarzuty;
interwencji w sprawie brata oskarżonego o przemyt złota,pobierania wypłat od spółki PTC w czasie pełnienia obowiązków szefa służby,pracy w spółkach Solorza,wycieku informacji z ERY i nielegalnych podsłuchach,sprawy mieszkania służbowego.Każda z tych spraw stanowiłaby w państwie prawa
dostateczny argument,by Krzysztof Bondaryk nie zajmował żadnego stanowiska
w administracji państwowej,a już na pewno związanego z nadzorem nad największą służbą specjalną.
--------
Koniec cytatu.
Moi drodzy,na dzisiaj z mojej strony wystarczy.
Musze pozbierac myśli przed pracowitą nocką.
Książka Szymowskiego jest juz w drodze do mnie,więc będziemy mogli przedyskutowac pewne zauważalne powiązania.
Dziękuję,Haniu!
Bogdanie,na koniec
Religia:
JEZUS CHRYSTUS.............JAN PAWEŁ DRUGI
Do zobaczenia!
2011-04-06 14:17 | bogdan.zalewski
Wklejam CYTAT z książki Leszka Szymowskiego, który chciała przywołać Hania, ale znów nasz "ukochany" SYSTEM na forum wyciął ten fragment.
Oto on:
=============
'Rozmowa z oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego:
W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ?
- Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb. Do spotkania doszło poza Polską. Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA nagrały cały lot Tupolewa i zarejestrowały też moment tzw. 'katastrofy'.
Co satelity nagrały 10 kwietnia?
- Nagrały lot Tupolewa i moment jego lądowania. Z tych nagrań wynika, ze samolot wylądował w błocie w tym lesie w pobliżu lotniska, trochę poobijany i pokiereszowany, ale wylądował. Zdjęcie zrobione chwile później przedstawia już wrak Tupolewa, którego fragmenty są porozrzucane. To już efekt wybuchu.
Co się działo z tymi zdjęciami?
- Wzięliśmy kilka z nich od Amerykanów, potem napisaliśmy notatke do szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, w której przedstawiliśmy przebieg spotkania z Amerykanami i ich ofertę dotycząca zdjęć i załączyliśmy zdjęcia, które dali nam Amerykanie. Myśleliśmy, że natychmiast spotka się to z reakcja i przełożeni każą nam oficjalnie wystąpić do strony amerykańskiej, aby te zdjęcia trafiły w nasze ręce. Ku naszemu zdumieniu tak się nie
stało. Z tego, co słyszałem, Bondaryk napisał na ten temat notatkę do premiera Tuska, ale Tusk nie zdecydował się skorzystać z oferty Amerykanów. W każdym razie oficjalnie już do kolejnego spotkania nie doszło.
A nieoficjalnie?
- Nieoficjalnie tak. I wtedy Amerykanie mówili, że jeśli polski rząd w taki sposób postąpił, to to jest zdrada interesów narodowych i zdrada sojuszników z NATO, bo to oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta państwa NATO.
A co się dalej działo z tymi zdjęciami ?
- Nie wiem. Zapytaj o to Tuska, albo Bondaryka. Ale Amerykanie dali nam kopie tych zdjęć i nagrań.'
=============
I jeszcze niezwykle ważne słowa Szymowskiego z przedmowy:
=============
'Autor dziękuje wszystkim osobom, które zdecydowały się pomóc mu przy napisaniu tej książki, często ryzykując własnym zdrowiem, a nawet życiem.'
=============
2011-04-06 13:32 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Nie zdążyłem Ci Basiu odpowiedzieć na maila z pytaniem o Cierpisza.
Ale faktycznie już o nim dyskutowaliśmy.
Dzięki , że przywołałaś post z zeszłego roku.
Faktycznie to nie ja atakuję FYM-a a Cierpisz :)
Ja FYM-a bardzo cenię.
Przeczytałem już książkę Leszka Szymowskiego.
Śledztwo tego dziennikarza zrobiło na mnie ogromne wrażenie.
Oprócz wielu informacji o samym tragicznym locie Tupolewa - bardzo trafnie nakreślony jest kontekst 10 kwietnia , otoczka tej zagadkowej, nieprawdopodobnej wprost "katastrofy".
Super ciekawe są zwłaszcza syntetycznie uchwycone wątki : WOJNY W GRUZJI , GAZOWEJ ZDRADY EKIPY TUSKA ORAZ MIĘDZYNARODOWYCH NACISKÓW FINASOWYCH.
Będę do nich powracał.
I cytował - gęsto cytował, bo warto.
Tematami, rozdziałami.
Bo "Smoleńsk" to WOJNA z licznymi BITWAMI na różnych polach.
To nowa WIDZIALNA i NIEWIDZIALNA wojna , o której tyle tu pisaliśmy zanim do "Smoleńska" doszło!
Potem zacząłem rozwijać te wątki.
Pamiętacie (tak przy okazji) mój quasi-literacki, czy też LIBERACKI cykl w GLOB'ie "szkatułkowych smoleńskich mezostychów"? Zacząłem układać sobie te wiersze według zaszyfrowanych kodów. Ich osią był literowy klucz trzynastkowy. Zacząłem tworzyć skontrastowane pary głównych osób , które pojawiają się w kontekście Smoleńska, a których nazwiska albo imiona i nazwiska dają w sumie TRZYNAŚCIE LITER. To była arbitralna struktura, ale nie do końca. Ta trzynastka pojawia się jak refren w smoleńskiej historii.
(Nie tylko jako zdradzieckie "prawo" -trzynasty załącznik do umowy chicagowskiej - ustanawiający niewolnicze relacje z Rosją.)
Pan Marek wyczuł moją intencję i zaczął tu w pewnym momencie wymieniać całą listę osób z TRZYNASTKOWYM KODEM w imionach i nazwiskach.
Chcę kontynuować tę serię.
Do tej pory ustawiłem mezostychy pod opozycyjne pary protagonistów:
Polityka:
LECH KACZYŃSKI ------------- WŁADIMIR PUTIN
Wojsko:
ANDRZEJ BŁASIK ------------- KRASNOKUTSKIJ
CDN .............
2011-04-06 10:40 | Hania
Tak, Basiu - dokładnie to Ci linkowałam.
To była także bardzo gorąca dyskusja.
Temperaturą podobna do tej na temat Szymowskiego.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
2011-04-06 10:27 | pp3-Basia
Przepraszam za widoczny błąd stylistyczny.
Wyszło na to,że Bogdan atakuje FYM-a.
Przepraszam.
2011-04-06 10:20 | pp3-Basia
Witajcie,Haniu,Marku,Bogdanie!
Haniu,znalazłam ten fragment dyskusji pod wpisem:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/,9136
Więc już znamy zdanie Bogdana,co nie umniejsza faktu,że FYM stał się
obiektem jego ataku...
Przytoczę fragment wypowiedzi Bogdana:
--------
2010-08-27 12:13 | bogdan.zalewski@rmf.fm
Pozostanę na moment przy dziesiątym kwietnia.
Pozwólcie.
Cierpisz nie Cierpisz.
Jasne , Haniu, że warto znać autora, wiedzieć, kim jest taka persona.
To może być - na przykład- sygnał, jakie mogą kierować nią intencje oraz kto za nią stoi. I co ciekawe takie antysemickie, neoendeckie grupy są często podejrzewane właśnie o kagiebowskie "korzenie". Tym się na przykład różni - patriotyczna i pro-amerykańska, ruso- i euro-realistyczna "Gazeta Polska" na przykład od neoendenckiej, rusofilskiej "Myśli Polskiej". Myślę , że bylibyście mocno zdziwieni, kiedy poczytalibyście teksty na temat katastrofy Smoleńskiej opublikowane w "Myśli Polskiej" i "Gazecie Wyborczej". Przesłania są chwilami NIE DO ODRÓŻNIENIA. Ciekawe jak w tym KONKRETNYM punkcie - stosunek do Rosji , zwłaszcza po 10 kwietnia - zbliżyły się, moim zdaniem, redakcja z Czerskiej z neoendekami wyznającymi poglądy Jędrzeja Giertycha (wojującego w swych publikacjach z Żydami i masonerią). To była dla mnie zawsze duża zagadka. Podobnie filorus Korwin - Mikke, krytyk Piłsudskiego - "niemieckiego agenta", broni Rosji przez podejrzeniami o zamach; tyle że on kieruje uwagę raczej na "nasze" WSI. Ale to tylko dygresja. Obraz jest skomplikowany i trzeba by poważnej i dogłębnej analizy prasowej ("białego wywiadu"), a ja teraz nie mam na to czasu (za kilka godzin wyjeżdżam na weekend - tym razem "radiowy".)
Stosunek do władz Rosji to papierek lakmusowy - często się CZERWIENI przy neoendekach, jeśli dokonać głębszej analizy LABORATORYJNEJ takiego środowiska, z którego wywodzi się - jak mniemam- "autor" analizy na stronie "zamach.eu".
No, ale czy to nie jest ciekawe?
Mnie to interesuje.
Pytanie - (od początku sugerowane przez Marka) : jaki miałby być cel takiej "internetowej legendy" zamachu w Smoleńsku? Wyobrażam sobie bardzo ciekawy materiał analityczny na temat tekstów dezinformacyjnych rozpowszechnianych przez "wschodnie" służby. (Można wg schematów opisanych przez Vladimira Volkoffa- dla intelektualnego ćwiczenia.)
O tym, że to trop "ex Oriente" mogłyby świadczyć passusy - dotyczące rozkładu odpowiedzialności za "zamach" na Rosjan i POLAKÓW, ale przede wszystkim na TRZECIĄ SIŁĘ- z zaplecza, zagadkowego ZLECENIODAWCĘ, autora morderczego scenariusza, którego Rosjanie i Polacy są tylko WYKONAWCAMI. Ciekawe są też fragmenty dotyczące samej Rosji jako kraju OKUPOWANEGO. Nie pamiętam dokładnie - piszę z pamięci, nie chce mi się tam już zaglądać -ale nie ma tam wyraźnych adresów antysemickich. Zagadka: o kim mowa?
Ale czy Zachód - nie dał swoim zachowaniem po katastrofie pretekstu do takich hipotez? Czy ktoś wyjaśnił dokładnie : czym była podyktowna zaskakująca absencja światowych przywódców na uroczystościach pogrzebowych w Polsce? Przecież żaden rozsądny człowiek nie wierzy w ściemkę z wulkanem - po wyczynie prezydenta Gruzji. Dla Saakaszwilego- nic trudnego ...
I teraz zasadnicza sprawa: czy SKOMPROMITOWANA OSOBA AUTORA WYKLUCZA PRAWDZIWOŚĆ JEGO TEKSTU?
Moim zdaniem, Haniu, nadmierne skupianie się na tym elemencie (antysemityzm autora wyklucza prawdziwość jego dowodzenia w innej sprawie) jest po prostu błędem logicznym.
Dowód: Niemcy (antysemici i kłamcy) podali PRAWDĘ o Katyniu!
Nie musieli niczego UKRYWAĆ - przeciwnie- zależało im na wyświetleniu prawdziwych informacji czyli FAKTÓW na temat zbrodni NKWD. I starali się o weryfikację informacji przez OBIEKTYWNĄ KOMISJĘ - Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Sowieci pod wodzą Stalina i Berii do tego nie dopuścili. A teraz? Mamy drugi Katyń choćby dlatego, że próby stworzenia międzynarodowej komisji także są torpedowane: "działa" MAK - więc Rosja Putina i Miedwiediewa nie ma zamiaru oddawać komukolwiek kontroli nad dochodzniem, sekundują jej w tym władze w przywiślańskim kraju (Tusk/Komorowski).
A poza tym - jeśli już piszemy o tym nieszczęsnym Cierpiszu - ja podejrzewam, że ON NIE JEST AUTOREM PREZENTOWANYCH TAM HIPOTEZ. Tekst wygląda jakby został bardzo NIEUDOLNIE przetłumaczony na język polski przy pomocy internetowego translatora. Pytanie : jaki jest język ORYGINAŁU?
To tyle moich pobieżnych i wstępnych analiz.
Mam wiele, wiele innych przemyśleń - ale o tem (może) potem.
--------
To była odpowiedź na Twoje Haniu zapytanie,ale i obecne moje.
Widzę,że nie zapisał się Twój komentarz w całości
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-04-06 08:55 | Hania
Niestety, skorzystam chyba znów z Twojej skrzynki, Bogdan :-)
Dzięki, Marku za ten link. Szymowski również zwraca uwagę w książce na ten nick 'rastych'. Pisze, że nie wiadomo, czy 'rastych' to autor filmu, czy raczej osoba która weszła w jego posiadanie.
Pozdrawiam.
2011-04-06 08:54 | Hania
Dzień dobry, witajcie.
Cieszę się, Bogdan, ze podobnie myślisz. Ani przez chwilę czytając tę książkę nie miałam wątpliwości, że Szymowski działał w złej wierze.
To właśnie ten cytat o przerwaniu połączenia między Braćmi, który wrzuciłeś na blog w ubiegłym tygodniu, a teraz powtórzyłeś - spowodował, że bezzwłocznie zamówiłam tę książkę.
Żeby przepisać poniższe słowa musiałam rozerwać kopertę, gdyż książkę miałam zapakowaną, żeby dziś Ci ją wysłać, Basiu. Ale warto tę rozmowę przytoczyć:
'Rozmowa z oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego:
W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ?
2011-04-06 03:11 | Marek
http://autodafe.salon24.pl/215929,mit-narodowy-i-odrodzenie-narodu
2011-04-06 02:37 | Marek
Witam,
http://dakowy.nowyekran.pl/post/774,film-koli-a-prawdopodobienstwo-zamachu
Wkleję notkę, której wcześniej nie znałem. Prof Dakowski bardzo rzetelnie analizuje filmik Koli. Z oczywistą uwagą - niezależnie, czy filmik Koli okaże się kiedyś inscenizacją, czy filmik Koli okaże się w przyszłości faktyczną rejestracją realnych zdarzeń, w tym dobijania rannych, jest on - w obydwu przypadkach z prawdopodobieństwem równym w nauce pewności - dowodem na zamach 10.04.2010.
Cieszę się, że z szacunkiem podchodzimy do książki Szymowskiego. Ale również do pracy i ustaleń FYM-a. Także NDB 2010, KaNo, kaczejzupy i wielu, wielu innych blogerów. Różnice w sposobach podejścia, różnice w przyjętych dzisiaj hipotezach nie powinny powodować niepotrzebnych podziałów. Zwłaszcza emocjonalnych. Dopóki komuś nie udowodnimy celowej dezinformacji zakładamy, że każdy poszukuje prawdy. W najlepszy sposób, jaki jest mu dostępny.
Pamiętam, jak stanąłem w obronie FYM-a przed ostrymi atakami zwolenników teorii 1M. W dwa tygodnie później sytuacja się odwróciła - broniłem zwolenników teorii 1M (badających niezwykle czujnie fragmenty raportu MAK) przed ostrymi atakami zwolenników FYM-a. Dobrze, że spór jest ostry, ale czasami nieco nadmiernie. Do prawdy tak czy inaczej dojdziemy. Na dzisiaj mamy jedynie powszechną zgodę, pewność, że był to zamach. I że zafundowano nam mnóstwo elementów inscenizacji, maskirowki, dezinformacji.
Pod tymi hasłami spotkamy się 10.04. w Warszawie.
dobrej nocy życzę ... :)
2011-04-05 23:01 | pp3-Basia
Dobry Wieczór,Bogdanie!
Każdą chwilę,nawet tę w poczekalni przychodni można wykorzystac owocnie:)
Przesłałam ci bardzo krótki list.Ciekawi mnie Twoje zdanie na temat
zagadkowej postaci atakującej FYM-a.
Tak sie składa,że niedawno sama cytowałam treśc z jego przestrzeni.
Serdecznie Cię pozdrawiam!
2011-04-05 22:39 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór Czytelnicy!
Witam Cię serdecznie , Basiu.
A propos telefonu satelitarnego, łączności i ostatniej rozmowy Braci Kaczyńskich- Leszek Szymowski napisał, cytując majora Agencji Wywiadu:
=============
Oczywiście nieprawdziwa jest informacja strony rosyjskiej, że te rejestratory rozmów na wieży nie działały. My zdobyliśmy nagrania rozmów kontrolerów oraz rozmów Krasnokutskiego z 'Logiką' - właściwie tylko jednej rozmowy. Nie mogę powiedzieć w jaki sposób to zrobiliśmy, bo to jest tajemnica państwowa. Powiem tylko tyle, że treści, które my zdobyliśmy są diametralnie różne od tych treści, które zaprezentował MAK. Zapisy zostały skierowane do przetłumaczenia. Nasza tłumaczka, która się tym zajęła, po przetłumaczeniu całej rozmowy prawie zemdlała z przerażenia. Na tym nagraniu zarejestrowano polecenie wydane Krasnokuckiemu przez 'Logikę'. To było polecenie uwiarygadniające tezę o zamachu. Było to chwilę po 8:20. Sygnał z Moskwy doprowadził do zerwania połączenia z telefonu satelitarnego prezydenta Kaczyńskiego i przerwania jego rozmowy z bratem."
=============
Książka "Zamach w Smoleńsku" jest kapitalnym śledztwem dziennikarskim. Zawiera mnóstwo nowych informacji! Czytam z zapartym tchem. Nie dziwię się, Haniu, że nerwowo zareagowałaś na moje uwagi dotyczące kontrowersji wokół artykułu tego Autora w "Najwyższym Czasie". Notabene - dziś w oczekiwaniu na wizytę kontrolną do ortopedy na korytarzu przychodni LUXMEDU czytałem właśnie książkę Szymowskiego. Natychmiast zagadnął mnie o nią jeden z pacjentów zaciekawiony tytułem. Przy okazji wysłuchałem ostrych uwag o cenzurze i dezinformacji w polskich mediach. Inni oczekujący z uwagą przysłuchiwali się naszej rozmowie. Poleciłem temu Panu (na oko mojemu rówieśnikowi) parę adresów internetowych oraz wydawnictw. To miłe uczucie - zdobyć takie życiowe, empiryczne potwierdzenie intuicji co do nastrojów panujących w Polsce - poza medialną pułapką totalitarystów z telewizora RUBIN. Jednocześnie - niemiłe, bo człowiek taki jak ja siłą rzeczy jest utożsamiany z neokomunistyczną machiną propagandową, choćby to nie miało nic wspólnego ani z moimi poglądami ani z praktyką dziennikarską.
2011-04-05 22:05 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Wam wszystkim!
Ja dzisiaj bardzo krótko.Kwintesencja naszej dyskusji jest taka,
że każdy może ulec dezinformacji.Co do bieżącej dyskusji i tajnych
łącz,artykuł z dzisiejszego dnia:
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/co-sie-stalo-z-telefonem-satelitarnym-tu-154,1620482
Co o tym sądzicie,i dlaczego taka informacja trafia do mediów po
wypowiedzi Prokuratora Seremeta,który nie widzi potrzeby dalszego
funkcjonowania Prokuratury Wojskowej?
Jakoś dziwnie mi się łączą te informacje(dezinformacje)...?
Oczywiście mogę się mylic.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-05 12:59 | Hania
Marek napisał 'Rozmaite gry służb', a mi przypomniała się sprawa grubo sprzed 10 kwietnia, sprawa o której przeczytałam w Rzepie, a która mną wstrząsnęła, bo rozgrywała się niejako na 'moim podwórku'. Sprawa, gdzie z paskudnej strony pokazała się szanowana i nagradzana lokalna firma. Sprawa, która okazała się jednym wielkim bagnem.
Napisała o niej jak mówiłam Rzepa, ale analiza A. Ściosa jest najbardziej konstruktywna:
http://cogito.salon24.pl/140458,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-1
http://cogito.salon24.pl/140700,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-czesc-2
http://cogito.salon24.pl/141917,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-zakonczenie
I nawiązanie tej sprawy do kwestii tajnych kodów z satelitarnego telefonu Prezydenta, opisane już po 10 kwietnia, z linkami do wcześniejszej diagnozy Ściosa.
http://wzzw.wordpress.com/2010/06/03/tajne-kody-jawne-pytania/
2011-04-05 12:26 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Marcinie.
Cieszę się , że dochodzisz do siebie.
Też trochę chorowałem wiosną, tylko wcześniej - w marcu.
To , że nasze władze są na ruskim ( i nie tylko ruskim) pasku, boli najbardziej. Ja od 2007 roku dostrzegałem takie powolne staczanie się w tym kierunku, ale wciąż miałem nadzieję, że to może złudzenie, a potem , że to jeszcze da się zatrzymać. Dziesiąty kwietnia i jego konsekwencje to dla mnie czas po prostu PRZERAŻAJĄCY. Ciągle cytuję tu książkę Ściosa. Pozwólcie , że przywołam jeszcze jeden tekst, który wydaje mi się BARDZO WAŻNY. To apel z zeszłego roku, skierowany do Polaków, którzy wybrali Bronisława K.:
=============
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/06/odpowiedzialnosc.html
Muszą zatem wiedzieć, jakie poglądy głosi ich faworyt i jaka była jego droga życiowa. Muszą znać tych, którzy go wspierają i za nim stoją. Muszą znać jego sprawy z przeszłości i plany na przyszłość. Akceptując kandydata i oddając na niego głos utożsamiają się ze wszystkim, co z nim związane. Przyjmują go takim, jakim się im wydaje, ale też takim, jakim jest naprawdę. Biorą jego aktywa, ale także zostają obciążeni pasywami.
Niech nikt z tych ludzi nie próbuje kiedykolwiek i komukolwiek tłumaczyć, że nie wiedział na kogo głosuje, lub nie miał pełnej wiedzy o Bronisławie Komorowskim.
Niech nikt nie usprawiedliwia się milczeniem mediów, w sprawach dotyczących tego polityka, niech nie szuka winnych za ukrycie najważniejszych informacji i nie wyraża zdumienia, że o czymś nie wiedział.
Niech nie próbuje przerzucać winy za swoją decyzję na dziennikarzy lub polityków.
Niech nie mówi, że głosował „za partią” lub „za programem”.
Nie wolno im, pod żadnym pozorem uciekać od odpowiedzialności za dokonany wybór i próbować uwolnić się od moralnego ciężaru tej decyzji.
Nie wolno im tłumaczyć, że nie wiedzieli o wieloletnich i zażyłych kontaktach Komorowskiego z szeregiem groźnych i szkodliwych dla Polski postaci: generałami po moskiewskich uczelniach, służącymi przez lata sowieckiemu okupantowi, z esbekami prześladującymi polskie społeczeństwo, z żołnierzami wojskowej bezpieki – kontynuatorami zbrodniczych organizacji sowieckich: Smiersz i Głównego Zarządu Informacji, z kursantami wrogich Polsce służb: GRU i KGB, z ludźmi oskarżanymi o rozliczne przestępstwa, z agentami wrogiego mocarstwa, z tajnymi współpracownikami komunistycznej policji.
Nie wolno im tłumaczyć, że nie znali żarliwego zaangażowania kandydata w obronę interesów Wojskowych Służb Informacyjnych – formacji powstałej na bazie Zarządu II Sztabu Generalnego LWP i Wojskowej Służby Wewnętrznej – bezpośredniej, formalnej i personalnej kontynuacji sowieckiego organu represji o nazwie Główny Zarząd Informacji.
Nie wolno im mówić, że nie wiedzieli, iż byli żołnierze tych służb – obwinieni o liczne przestępstwa, zaniedbania i indolencję, w sposób otwarty popierają prezydencką kandydaturę Bronisława Komorowskiego.
Nie wolno im mówić, że nie znali dziesiątek opinii tego kandydata, w których otwarcie przedstawiał stanowisko zgodne z interesem putinowskiej Rosji, że nie słyszeli wypowiedzi przedkładających sprawy obcego mocarstwa nad bezpieczeństwo polskich obywateli, że nie słyszeli słów pełnych pogardy i nienawiści wobec organów polskiego państwa i reprezentantów Polski.
Nie wolno im przekonywać, że nie mieli pojęcia o wielokrotnie formułowanym poparciu dla kandydatury Komorowskiego ze strony rosyjskich mediów, wyrażającym intencje władz Federacji Rosyjskiej, lub nie zrozumieli gestów kandydata podczas ostatniej wizyty w Moskwie
Niech nie próbują twierdzić, że nie wiedzieli o zachowaniu Komorowskiego po śmierci prezydenta Polski, gdy wbrew elementarnym zasadom polskiej tradycji, kultury politycznej i ludzkiej prawości zawłaszczał pomieszczenia Pałacu Prezydenckiego i prerogatywy ofiar smoleńskiej tragedii.
Niech nie tłumaczą swojej decyzji wsparciem udzielonym kandydatowi przez samozwańcze, zniewolone „autorytety” – którym równie dobrze żyło się w haniebnych czasach PRL-u, jak będzie się żyło pod dominacją każdego, obcego mocarstwa.
Niech nie próbują wyjaśniać, że wybrali „nowoczesność” i „zgodę” - oddając głos na zamierzchłe upiory i trybunów nienawiści.
Nie wolno im mówić, że zostali oszukani i zmanipulowani, choć sami pragnęli dobra lub mieli dobre intencje.
Nie wolno im przekonywać, że nie chcieli dla następnych pokoleń Polaków bagażu złowrogiej przeszłości i wasalnej, prorosyjskiej przyszłości.
Niech mają odwagę przyznać, że świadomie wybrali swój los.
I niech nie zabraknie im odwagi, gdy wygra Polska.
=============
W naszej antologii tekstów - wklejam cytat z blogu MarkaTomasza, którego nie udało się skopiować Hani, z powodu tutejszego Systemu:
=============
http://lubczasopismo.salon24.pl/jamajka/post/292826,to-jest-ten-moment
"Na koniec sprawa dla nas najważniejsza. W najbliższych dniach i tygodniach śledzić będziemy kolejne odsłony tzw. "śledztwa smoleńskiego". Światło dzienne ujrzą niezliczone przykłady porażającej - łagodnie mówiąc - postawy polskiego Premiera, polskiego rządu, kluczowych polskich instytucji w obliczu zbrodni stulecia. Zbrodni dokonanej na polskim Prezydencie, na polskich generałach, ministrach, polskich elitach. Od tej chwili już nikt nie ośmieli się mówić o żadnej "katastrofie lotniczej", o "raporcie MAK", ani o "ekspercie" Klichu . Nasza "nowa wiedza" wynikać będzie z niezliczonych dowodów, z solidnych opracowań. Do polskiego społeczeństwa, także do opinii światowej prędzej czy później dotrze szokująca, okrutna prawda.
=============
Panie Marku mam nadzieję, że "prędzej" niż "później".
Że- tak jak Pan pisze- będzie to kilka lat.
Albowiem, jakkolwiek nie wyglądałaby sytuacja ekonomiczna w Polsce, nawet jeśli -załóżmy- uda się wprowadzić tu powszechny dobrobyt, raj dla wszystkich w sensie materialnym, to i tak w kraju , w którym bezkarnie można dokonać mordu na niewygodnej elicie, NIE BĘDZIE DAŁO SIĘ ŻYĆ.
2011-04-05 12:21 | Marek
Odpowiedź na pytanie - "jak to się odbyło?", będzie z pewnością rozciągnięta w czasie. Z powodów politycznych. I to raczej ze względu na politykę międzynarodową, poplątanie na świecie.
Tak miało brzmieć kluczowe zdanie.
pozdrawiam
2011-04-05 12:12 | Marek
@Hania, Basia, Marcin, Pan Bogdan - pozdrawiam wszystkich :)
Rozumiemy się już chyba bez słów. Na pasku ruskich z pewnością są "oni". My nie. Stwierdzamy dziś tylko tyle, ile na podstawie dostępnych informacji można z całą pewnością powiedzieć. Na pytanie: "jak to się odbyło?" odpowiedź będzie z pewnością rozciągnięta w czasie. Z powodów politycznych. I to raczej ze względu na politykę międzynarodową, poplątanie na świecie. (dlatego od pewnego momentu przerzuciłem się na taką tematykę)
Gdybym miał zabawić się we wróżkę, to stawiam na kilka lat (ale nie kilkanaście). W tym czasie będą wrzutki informacyjne, informacje cząstkowe. Rozmaite gry służb. Czyli coś, co prawdopodobnie trochę widać w książce pana Szymowskiego (odkrywającego pewną część prawdy o Smoleńsku). Widać to również w wypowiedziach Pana Jarosława Kaczyńskiego. Najważniejszego dziś polskiego polityka.
To wszystko jednak krok po kroku będzie nas prowadziło do pełnej prawdy.
Busoli nie zgubimy. Mamy solidny punkt startu. Poza tym sporo już chyba wiemy o ruskich technologiach dezinformacyjnych.
Smoleńsk będzie powodował zmiany w Polsce w absolutnie wszystkich wymiarach.
2011-04-05 11:01 | Marcin
Witajcie Wszyscy
Bogdanie dzięki za życzenia!
Czujem siem lepiej, ale walczę nadal.
Swoją drogą blogerzy też walczą przez cały czas, ale tylko z tym co podsunie im rosyjskaja matrioszka. Nie będę powtarzał pytań Bogdana, ale to jest to właśnie czego nie mamy, i z tego wynika to czego jeszcze nie wiemy.
Przykro stwierdzić, ale nadal jesteśmy niejako na pasku ruskich.
Pozdrawiam Was
2011-04-05 10:33 | bogdan.zalewski
Haniu, wyślij mi na skrzynkę ten cytat- wkleję go tutaj.
Panie Marku!
Ależ oczywiście, że pełna zgoda z Pana punktami!
Przecież Pan zna mój stosunek do tej Zbrodni.
Nie musimy tu wciąż powtarzać morderczego elementarza.
Jest "tylko" jeden problem.
Blogerzy śledczy udowodnili już , że nic się nie zgadza w oficjalnych przekazach - dosłownie NIC.
Tylko, że my już wiemy, że to nie było tak, jak to nam wmawiają.
Problem w tym, że wciąż nie wiemy : JAK BYŁO?
I tu zaczynają się schody inwestygacyjne i interpretacyjne.
Proszę zwrócić uwagę , że w Pana "smoleńskich" punktach, z którymi się zgadzam, pojawiają się aż cztery partykuły NIE:
=============
- To nie była na pewno "katastrofa lotnicza" (w rozumieniu zdarzenia przypadkowego, losowego),
- Nie ta ścieżka podejścia (wskazywana w "raporcie MAK"),
- Nie ten czas impaktu (08:41:06 z "raportu MAK"),
- Nie to miejsce (pokazywane na filmie Wiśniewskiego).
=============
Jeśli nie katastrofa (zgadzam się) , to co? Wygląda na to , że zamach. Pytanie- kto go zorganizował? Kto wykonał? Jak? Gdzie? Dlaczego udaje się im (na razie?) uniknąć odpowiedzialności? Dlaczego zbrodnia nie może (na razie?) zostać ujawniona i ukarana?
Sporo już o tym pisano.
Wiele jest hipotez.
Wiele z nich jest spójnych i wiele się wzajemnie wyklucza.
PiS sobie będzie radził w PRZEMOCĄ SYSTEMOWĄ dopóty, dopóki będzie żył Jarosław Kaczyński.
Do tej pory życzliwi komentatorzy porównywali Go z Józefem Piłsudskim.
Ścios dał inny ciekawy trop : Stanisław Mikołajczyk.
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/04/komorowski-czy-polska.html
=============
Analogie z rokiem 1945 – przy całej różnicy metod i warunków historycznych - wydają się całkowicie uprawnione, również ze względu na pozycję Jarosława Kaczyńskiego, która w kontekście dążeń grupy rządzącej przypomina tragiczną sytuację Stanisława Mikołajczyka.
Istotne także, jest podobieństwo reakcji państw Europy Zachodniej, przywodzące na myśl układ jałtański.
=============
Ciekawa analogia. Moim zdaniem. Rozwinę ją jeszcze.
2011-04-05 10:31 | Hania
Przepraszam, Bogdan - zaaferowałam się tekstem Marka.
Tak, masz rację. Po prostu ROZMAWIAJMY.
Internet jest trudnym środkiem przekazu. Często można zrozumieć coś na opak. Gdybyśmy siedzieli po prostu i rozmawiali - byłoby łatwiej.
2011-04-05 10:11 | Hania
Nie ma siły, niech każdy sobie przeczyta, a szkoda, bo to Marku bardzo mądre słowa.
Książka Szymowskiego jest dla mnie jedną z oznak tego MOMENTU o którym Marku napisałeś.
Teraz zauważyłam, że zalinkowałeś ten tekst.
To pokazuje jak podobnym torem myślimy.
Sprawa Zielonki była dla mnie jedną z najbardziej poruszających informacji, które przeczytałam w książce Szymowskiego. Pisałam o tym wczoraj rano.
Pamiętam kiedy znaleziono jego ciało, mówiłeś o tym w Faktach. Potem nawet napisałam na blogu ile wątpliwości było w Twoim Głosie.
2011-04-05 10:11 | Hania
No niestety, jeszcze raz, bez cudzysłowów.
łagodnie mówiąc
2011-04-05 10:09 | Hania
Bogdan, to śmieszne, ale po moim ostatnim komentarzu zajrzałam na blog Marka i wypisałam sobie taki cytat:
Marek napisał:
'Na koniec sprawa dla nas najważniejsza. W najbliższych dniach i tygodniach śledzić będziemy kolejne odsłony tzw. 'śledztwa smoleńskiego'. Światło dzienne ujrzą niezliczone przykłady porażającej
2011-04-05 09:57 | Marek
Spotykamy się 10.04. w Warszawie. Będę tam prawdopodobnie już od piątku. To będzie jedna z naszych odpowiedzi na ich kłamstwo. Także na ich 3 punktową strategię.
serdecznie pozdrawiam
2011-04-05 09:54 | Marek
@Panie Bogdanie - to zgódźmy się przynajmniej (lub je zanegujmy) na tezy, które podałem. Całkowicie wystarczą do uporządkowania sytuacji od strony poznawczej.
Przypomnę -
- To nie była na pewno "katastrofa lotnicza" (w rozumieniu zdarzenia przypadkowego, losowego),
- Nie ta ścieżka podejścia (wskazywana w "raporcie MAK"),
- Nie ten czas impaktu (08:41:06 z "raportu MAK"),
- Nie to miejsce (pokazywane na filmie Wiśniewskiego).
Przejdźmy do następnych fundamentów obecnego reżimu. Pierwszym, przypomnę, była sztuczka semantyczna polegająca na wciśnięciu do powszechnego użytku w Polsce frazy "katastrofa lotnicza".
Drugim fundamentem nie jest już prosty zabieg semantyczny, a socjotechnika. Wyraża się w generowaniu zmasowanych ataków medialnych na Jarosława Kaczyńskiego. W ogniskowaniu na nim negatywnych emocji. Pod każdym, nawet całkowicie bzdurnym pretekstem. W tym wypadku przeciwnik korzysta zarówno z potężnej przewagi w mediach "mejnstrimu", jak i z pewnej bezradności intelektualnej polityków PiS. Ci ostatni absolutnie nie są przygotowani do takiej konfrontacji.
Trzecim okazuje się utrzymywanie wszelkimi sposobami wewnętrznej słabości organizacyjnej Prawa i Sprawiedliwości.
Zaledwie trzy punkty strategii naszego przeciwnika. Proste do zapamiętania, a jednak nikt nie reaguje w adekwatny sposób.
2011-04-05 09:24 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!
Dzień dobry, Haniu!
Wybacz , ale nieporozumienia nie dają mi spokoju. A propos słówka "też".
Przepraszam, zacytuję się jeszcze raz:
=============
Szymowskiego zostawiłem sobie "na deser" - jego tekst o okolicznościach towarzyszących filmikowi KOLI ma być nośnikiem wrzuty dezinfomacyjnej. Można o tym poczytać w wielu miejscach - m.in. u Ściosa czy w wywiadzie z A. Macierewiczem w Nowym Państwie. P. Marek też sugerował , że cytowanie Szymowskiego naraża cytującego na zarzut działania na rzecz owej ruskiej "DEZY".
=============
Przecież chodziło mi o Ściosa i Macierewicza. "TEŻ" to był kontekst tych nazwisk. A pan Marek wcześniej przedstawił swoje własne doświadczenia z cytowaniem Szymowskiego. Przecież to chyba klarowne. Ściosa i Macierewicza w tej sprawie szeroko wczoraj cytowałem. Problem jest? Jest. Przecież nie chodziło mi o to, że streściłaś "Zamach w Smoleńsku". Bardzo Ci dziękuję, Haniu! A poza wszystkim - sam przecież nawiązywałem do publikacji tego Autora, więc mój rzekomy atak na cytujących (jeśli dobrze rozumiem) dotyczyłby także MOJEJ OSOBY.
Ja tu nie wybieram jakiejś konkretnej interpretacji. Po prostu śledzę różne teksty i pokazałem napięcia pomiędzy nimi. Wydało mi się to interesującym kontekstem naszej dyskusji o książce Leszka Szymowskiego.
Nie możecie wszystkiego odbierać tak OSOBIŚCIE. Po prostu rozmawiajmy.
(Wątki, które poruszasz, Haniu omówię potem, są niezwykle ważne.)
Witam serdecznie, Panie Marku. Podobna uwaga: ja nie adresowałem moich słów do Pana prób na blogu, które są BARDZO INTERESUJĄCE. Cytowałem je przecież, zachęcałem do ich lektury. Podobają mi się zwłaszcza Pana analizy pokazujące SZERSZY KONTEKST Smoleńska.
http://lubczasopismo.salon24.pl/jamajka/post/292826,to-jest-ten-moment
Jeśli chodzi o ambicje blogerów nawiązywałem do uwag Ściosa, który w odpowiednich proporcjach przedstawia sytuację internetowych śledczych, którzy odważnie ruszyli na wojnę z potężnym totalitarnym aparatem dezinformacji. Ten NIHILIZM EPISTEMOLOGICZNY to MOJA postawa - wynikająca z mojej SŁABOŚCI. Postanowiłem, że nie będę rzucał się z motyką na SŁOŃCE, spokojnie obserwuję wroga, uczę się elementarza - ale tak w PRAKTYCE. W ograniczony sposób - przy pomocy metafor próbuję oddać istotę sytuacji, tak jak ją postrzegam. Przez pewien czas pokazywałem (w postaci poetyckich przenośni i gier literackich) jak działa system STEGANOGRAFII. Intuicyjnie wydawało mi się to bardzo ważne. Jedną z kluczowych spraw w śledztwie smoleńskim jest przecież tajemnicza śmierć szyfranta. Jeżeli ufamy rewelacjom Leszka Szymowskiego, to możemy się zastanowić nad taką informacją, którą autor podaje cytując Kapitana Służby Wywiadu Wojskowego (w stanie spoczynku):
=============
"(...) Amerykanie informowali nas, że Rosjanie będą chcieli zainstalować tam (w tupolewie- przypis B.Z.)
ładunek wybuchowy, aby mieć możliwość jego detonacji, gdy uznają to za stosowne. Informowali też, że prowadzeniem remontu zajmują się osoby, które Amerykanie już wczesniej zidentyfikowali jako pracowników, bądź współpracowników tajnych służb."
=============
Szymowski dopowiada do tej wypowiedzi swego rozmówcy ze służb, że szyfrant, który otrzymywał te meldunki i rozkodowywał je, nazywał się Stefan Zielonka.
Pamiętamy wszyscy jak skończył. Zagadka jego śmierci do dziś nie jest
rozwiązana. Dezinformacja wokół jego zgonu to osobna historia - łącznie z z wykorzystaniem portalu Intelligence Online:
http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-szyfrant-zielonka-zyje-utrzymuje-intelligence-online,nId,277619
Otoczka Smoleńska to takie niewidzialne wojny.
One są dla nas szaraczków kompletnie nieczytelne, właściwie niemożliwe do deszyfrażu.
Aleksander Ścios poświęcił swoje teksty śledcze - tajnym łączom.
Zwróciłem uwagę na supertelefon XAOS GAMMA.
Abstrahując od niezwykle ciekawego śledztwa Ściosa na temat domniemanych działań naszych służb przeciw polskiej firmie ze świetnym know-how, możliwości tego aparatu wydały mi się kolejną metaforą sytuacji blogerów śledczych.
http://linux360.pl/forum/thread-955.html
=============
"Nie rozszyfrowany przekaz z takiej komórki przypomina nieco pokwikiwanie świni - jest całkowicie pozbawiony znaczenia. Szybkie rozszyfrowanie rozmowy wymagałoby takiej mocy obliczeniowej, że w całym wszechświecie nie ma dość krzemu na komputery. To dlatego, że przy każdej rozmowie używany jest inny generowany losowo klucz kryptograficzny.
=============
Śledząc smoleńską DEZĘ - czuję się często jak człowiek wsłuchujący się w kwiczenie CYBERŚWINI. Może po prostu krzemu na świecie brak, żeby ten odkodować ten kwik? Stąd mój skrajny pesymizm poznawczy.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
2011-04-05 08:32 | Hania
Przepraszam, Święchowicz napisał u Sakiewicza. To było nieprecyzyjne.
2011-04-05 08:29 | Hania
Wczoraj przeczytałam jeszcze Sakiewicza:
http://www.gazetapolska.pl/2455-musial-wybuchnac
2011-04-05 08:13 | Hania
Witajcie,
Bogdan, tak - wiem, że to były słowa Marka, ale Ty je przytoczyłeś jako kolejny odnośnik, ze spójnikiem 'też'.
Ale skończmy już ten temat, przecież NIC się nie stało. Nie pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni raz) dyskutujemy.
Marek napisał: 'Filmik Koli, po przeczytaniu historii dezinformacji, w dalszym ciągu wygląda mi na próbę uwiarygodnienia miejsca z filmu Wisniewskiego'. Szymowski wspomina o tym, że kiedy Wiśniewski kręcił swój film to bardzo prawdopodobnym jest, że widział biegnącego, zadyszanego faceta, ale nie zwrócił na to uwagi.
Marku, w ogóle to DZIĘKI. Przeceniasz mnie zdecydowanie.
Bogdan, w rozdziale o remoncie Tupolewa jest jeszcze ciekawostka na temat Polit Elektronik. Szymowski pisze o firmie, która nie jest zarejestrowana w KRS (!),nie ma swojej strony internetowej, a dysponuje kapitałem w wysokości 20 mln. USD (chyba dobrze pamiętam tę sumę). Pisała o tym już kiedyś Gazeta Polska. Sam człon 'polit' brzmi już dla mnie jak złośliwy chichot.
Pozdrawiam.
2011-04-05 07:08 | Marek
@Panie Bogdanie - też trochę czytam, a trochę się zastanawiam. Sposób, w jaki się zastanawiam, pokazałem (step by step) ... Przede wszystkim staram się zachować jasność spojrzenia na tak trudną, wielowymiarową sprawę. Postawiłem odważnie tezy, których nikt do tej pory nie podważa - nie była to na pewno "katastrofa lotnicza", nie ta ścieżka podejścia, nie ten czas, nie to miejsce ... Mogę uzasadniać nie sięgając ani przez moment po "raport MAK".
Także nie mam ambicji. Ale czasami zajmuję stanowisko. Na dzisiaj sprawdzamy dwa różne scenariusze -
1. - "a jeżeli Tu-154 M im uciekł???". Scenariusz ten może połączyć tzw. punkt zamrożenia skrzynki FMS z teorią 2 M. (uciekł, czyli wylądował gdzieś awaryjnie kilka, kilkanaście kilometrów dalej).
2. Szukamy miejsca zbrodni bez ograniczeń związanych ze skrzynką FMS. Wówczas musimy zacząć od Okęcia, od polskich służb specjalnych. Od samego początku.
Taka jest moja wiedza o tym śledztwie. Jeżeli ktokolwiek ma inną, niech dopowie i poda źródło. FYM nie odpowiedział mi na badanie w ramach scenariusza nr 1. Okazał jedynie maksymalny sceptycyzm takiemu scanariuszowi (ale bez szczegółów).
Czekam na dopływ kolejnych informacji. Nawiązuję kontakt z każdą grupą, badającą po swojemu jakiś fragment. Również z osobami wierzącymi jeszcze w hipotezę 1M. Potrzebna jest tak naprawdę dzisiaj jasność co do jednej sprawy - to nie była żadna katastrofa lotnicza, a raport MAK, to nic nie warte śmieci.
Dlaczego jest to aż tak ważne? Otóż dlatego, że cała strategia drugiej strony sprowadza się do zaciemniania - poprzez mnożenie wątków, hipotez, dziwnych szczegółów. Drugiej stronie jest bardzo na rękę nieustanne zamieszanie w tej sprawie. I mętlik w naszych głowach. W tym czasie oni podsuwają nam jedno słówko, stosując prosty zabieg semantyczny. Tym zakłamanym słowem jest "katastrofa lotnicza".
Od roku ludzie mówią o "katastrofie lotniczej", powtarzają to na rozkaz media. Ludzie tak często powtarzają podsuniętą im frazę, aż w katastrofę uwierzyli. Tymczasem na Siewiernym (ani na żadnym innym lotnisku w Rosji) nie doszło z całą pewnością w tym dniu do żadnej katastrofy lotniczej (mogę po raz kolejny to wykazać, uzasadnić). Aspekt oszustwa semantycznego ma w całej tej sprawie znaczenie kluczowe. Umacnia konflikt polityczny w Polsce, wzmacnia podział, wzmacnia kompletne niezrozumienie między dwiema grupami Polaków. "Katastrofa lotnicza", to fraza skrajnie zakłamana. To ona niesie w sobie całe zło ...
O to mi jedynie chodziło, nie o żadne ambicje samotnego śledczego.
Pozdrawiam
2011-04-05 00:05 | bogdan.zalewski
Panie Marku, ja się staram czytać najróżniejsze teksty "smoleńskie". Nie choruję na przerost ambicji. Nie widzę siebie w roli samotnego śledczego, który rozwiąże tę chyba największą do tej pory, najbardziej skomplikowaną, wielowarstwową intrygę terrorystyczną w historii. Krytyczne reakcje FYM-a na książkę Szymowskiego czytałem, może są słuszne , może nie. Nie wiem. Jedno co dostrzegam to rodzaj podejrzanej emocji, podejrzanej jeśli chodzi o tak przenikliwego i chłodnego analityka. Podejrzewam jakiś resentyment ( w końcu teoria Szymowskiego jest konkurencyjna wobec hipotezy FYM-a). Jako , że ja nie mam aż takich ambicji poznawczych, jestem - jak już mówiłem niemal smoleńskim nihilistą epistemologicznym (swoją drogą proszę się wczytać w przesłanie książki Ściosa: nadziei nam ona specjalnych nie niesie), to badam już Sprawę z wystygłymi osobistymi namiętnościami i z żarliwą modlitwą na ustach. Wydaje mi się , że tylko Opatrzność może być nam pomocą. Jest mi bardzo bliska na przykład religijność profesora Dakowskiego, oprócz jego nieprzeciętnej umysłowości; uważam , że ta duchowa strona to najważniejszy czynnik poznawczy, jedyny dający nadzieję.
http://dakowy.nowyekran.pl/post/9039,do-pana-andrzeja-seremeta-prokuratora
Czyniąc takie założenie, mogę badać racjonalne podstawy "katastrofy". Zainspirował mnie jeden z postów A-TEM'a pod wpisem FYM-a.
http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.Raport.S.24/post/292769,natychmiast-wszczac-sledztwo
Chodzi o cybernetycznie niekoherentne polityczne komunikaty analizowane przez profesora dr hab. inż. Tadeusza Banka z Politechniki Lubelskiej.
Takie myślenie jest mi bardzo bliskie - mimo , że nie mam odpowiedniego wykształcenia. Ale postaram się podszkolić - na tyle na ile będę w stanie.
A-TEM umieścił inspirację do swego komentarza:
http://bulletin.pan.pl/(58-4)621.pdf
Dobrej Nocy życzę Wszystkim!
Do jutra.
I tradycyjnie muzyczny psychedeliczny przerywnik:
http://www.youtube.com/watch?v=OT9GWLypu38
2011-04-04 23:39 | Marek
@Hania - wierzę w Twój instynkt. Szymowski nie kłamie. On tylko czasami jest dezinformowany, podobnie jak i jego rozmówcy (oni też nie kłamią).
Macierewicz, to samo - absolutnie nie kłamie. Czasami jest dezinformowany przez swoich absolutnie prawdomównych rozmówców. Z rozmówcami absolutnie prawdomównymi jest taki problem, że można ich pewnymi technikami wprowadzić w maliny. Przekazują potem to, w co uwierzą, wykazując się niesłychaną skutecznością. Bo są wiarygodni.
Dlatego prowadzę śledztwo po swojemu. Wierzę tylko w to, co się skleja w zgrabną całość.
Jestem przekonany, że książka Szymowskiego jest cenna i naszpikowana ciekawymi informacjami.
Pozdrawiam
2011-04-04 23:30 | Marek
@Pan Bogdan - tylko pozornie. Wierzę w kobiecy instynkt. W tym wypadku w instynkt Hani. Opinia Hani, że książka Szymowskiego warta jest dużej uwagi, wynika z czegoś więcej (o wiele więcej), niż pełna analiza.
Próbowałem FYM-owi podsunąć również i ten trop, książkę Szymowskiego. Być może odpowie nam na pytanie, dlaczego A.Macierewicz przy pewnym scenariuszach się upiera. Dlaczego, mimo ostrych problemów z pospinaniem takich wersji ... Moim zdaniem polskie służby (typu SWW, Agencja Wywiadu) są rozgrywane z zewnątrz ...
2011-04-04 23:22 | Marek
@Pan Bogdan Zalewski - "skrajny nihilizm epistemologiczny" w odniesieniu do Tragedii Smoleńskiej wydaje mi się sporą przesadą. Nawiązuję tu do uwagi A. Ściosa.
Filmik Koli, po przeczytaniu historii dezinformacji, w dalszym ciągu wygląda mi na próbę uwiarygodnienia miejsca z filmu Wisniewskiego. Dukaczewski działał według pierwotnego scenariusza - jego zadaniem było zdezawuować przy pomocy filmiku Koli dziennikarzy, przesadzających z tropieniem zbrodni. Także polityków, przesadzających z komentowaniem zagadki ... itd. Na końcu i tak byłoby udowodnienie, że filmik Koli jest nieprawdziwy.
Filmik Koli jest nieprawdziwy choćby dlatego, że działania służb wokół niego są zbyt precyzyjne - np wypowiedzi pana Dukaczewskiego. Do jego celów filmik Koli był jak znalazł. Pan generał dyskredytował przy pomocy tych zdjęć (i fałszywej notatki), kogo chciał.
W tej sprawie moim zdaniem myli sie pan Macierewicz. Rozumowanie Pana Ministra wydaje się już zbyt wyrafinowane - "skoro wszyscy udowadniają filmiku fałszywość, to znaczy, że jest prawdziwy." Filmik od początku był fałszywką i tak jest prowadzona gra. W tym obecna gra z A.Macierewiczem.
W sprawie Szymowskiego zaniepokoiła mnie postawa FYM-a. Zdążyłem tylko wspomnieć o cytacie (z Pana Bogdana) na moim blogu oraz o mojej ostrożności w sprawie jakichkolwiek odkryć pozbawionych dowodów. I zaczął się nieprzyjemny atak na książkę Szymowskiego. Mój pogląd jest taki, że książka na pewno zasługuje na uwagę. Instynkt mi mówi, że Szymowski nie dezinformuje. On może czasami być ofiarą dezinformacji (podobnie, jak Macierewicz). Ale też dzięki Szymowskiemu sporo o dezinformacji w polskich służbach można się dowiedzieć. A to spora wartość.
FYM zasadniczo ma rację. Ale też czasami nie rozgląda się czujnie na boki. Nie przygląda się spokojnie ważnym informacjom dodatkowym. Choćby takim, jak te pochodzące z książki Szymowskiego (dotyczące pomieszania informacyjnego w służbach).
Co do kuca pełna zgoda. Facet gada, jak niemiecki (albo rosyjski) agent wpływu.
Pozdrawiam serdecznie
2011-04-04 22:38 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, Panie Marku!
Według mnie natrafiliśmy na smoleńską APORIĘ - nie jedyną , jedną z wielu.
Wydaje się, że to trudność nie do przezwyciężenia, ale może tylko pozornie.
2011-04-04 22:31 | bogdan.zalewski
Errata:
Jeszcze raz GO przywołam. W sensie - post Pana Marka.
2011-04-04 22:31 | Marek
@Basia - sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Poziom komplikacji zawarty jest w pytaniach, które postawiłem. Czy dezinformuje ktoś Agencję Wywiadu, a ona dalej, czy też ona sama świadomie?
Wywiad Kuca wpisuje się w medialną nagonkę na Kaczyńskiego, prowadzoną za wszelką cenę i przy każdej sposobności (a nawet i bez). Nagonka wynika ze strachu postkomuny przed 10.04. w Warszawie.
Film Koli wygląda mi na wrzutę służb.
Pozdrawiam
2011-04-04 22:30 | bogdan.zalewski
Haniu, moje słowa, które zacytowałaś nawiązywały do postu Pana Marka.
Jeszcze raz je przywołam.
=============
"Nie chciałbym kiedykolwiek walczyć z rewolucjonistami kolejnej fali. Którzy w związku z zacytowaniem przeze mnie książki Leszka Szymowskiego uznają (bo oni tej książki nie lubią) w lot, że jestem rosyjskim agentem. Na dodatek szczególnie niebezpiecznym, bo bardzo dokładnie się zamaskowałem. W związku z tym zasługuję na natychmiastowe rozstrzelanie.
=============
To do tych słów 'piłem' - pisząc ten komentarz:
"Cytowanie Szymowskiego naraża cytującego na zarzut działania na rzecz owej ruskiej 'DEZY'."
Czy teraz wyrażam się jasno?
Wydawało mi się , że jetem precyzyjny, ale chyba mi się tylko wydawało. :)
Czytam Szymowskiego: dużo ciekawych wątków związanych z naprawą Tupolewa.
Książka Szymowskiego pokrywa się często z ustaleniami Ściosa.
Zwróciłem uwagę na chorą CENĘ:
=============
"(...) oba rządowe tupolewy warte były w 2009 roku 1,6 mln dolarów. Oznacza to, że każdy z nich wart był 800 tysięcy dolarów. Dlaczego zdecydowano się wydać na jego remont ponad 20 mln dolarów , a więc sumę przekraczającą piętnastokrotnie jego rynkową wartość?"
=============
CO TYLE KOSZTOWAŁO? Co to za ZLECENIE? I na co tak na prawdę?
Czegoś chyba nie wiemy...
Dodajmy do tego tryb, miejsce i nowych oferentów. Ale to szerszy temat.
Czytam dalej Szymowskiego ...
2011-04-04 22:11 | pp3-Basia
Haniu,Bogdanie!
Tak właśnie w różny sposób odbieramy siebie:)
Jutro będę w pracy,teraz już
Dobranoc!
ps.Dziękuję Haniu za list!
2011-04-04 22:01 | Hania
Zrozumiałam Cię zatem Bogdan zupełnie inaczej.
Twoje słowa: 'Cytowanie Szymowskiego naraża cytującego na zarzut działania na rzecz owej ruskiej 'DEZY' ustanowiły dla mnie negatywną konotację tej dyskusji.
Trochę nam Wszystkim zamieszało chyba to w głowach.
Dobranoc.
2011-04-04 21:28 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, Haniu!
Powtórzę: nie mam nic przeciwko Szymowskiemu.
Ja to przecież precyzyjnie od samego początku pisałem!
Przeczytaj jeszcze raz moje posty.
Nie chodzi o film.
Chodzi o fabułę będącą otoczką filmu Koli.
Idzie o narrację dotyczącą spotkania przedstawiciela polskich służb (pod przykrywką prokuratora) z autorem filmiku - Andriejem Mendierejem.
To jest treścią notatki , która ma być fałszywką.
Nie wiem , co to za gra.
Cytowałem interpretacje Ściosa i Macierewicza.
I wyciągnąłem z nich własne wnioski.
Jedno jest pewne - tekst Szymowskiego był WEHIKUŁEM tej narracji.
Jak to oceniać?
Nie wiem.
Nie rzucam na tego dziennikarza żadnego cienia.
Bo on może być całkiem niewinny. Podobnie Najwyższy Czas.
Równie dobrze ktoś mnie może oskarżać o podobne gry.
To ryzyko każdego , komu na sercu leży Tragedia Smoleńska.
Wskazywałem tylko na akcję dezinformacyjną.
To gra luster.
Mnie to fascynuje - także jako gra.
Pewna skomplikowana forma czy też strategia, którą zgłębiam tak samo intensywnie jak treść , którą niesie z sobą.
To jak matematyka chaosu. Fenomen naukowy. Tyle, że morderczo niebezpieczny. I tym się różni od teorii akademickiej.
Basiu, mnie chodzi o specyficzny skrajny sceptycyzm poznawczy.
Zresztą wiele za nim przemawia, sądząc nawet po naszej dyskusji.
Zauważcie, jak za każdym razem zmienia się smoleńska optyka, w zależności od pryzmatu. Myślę , że to największy sukces DEZINFORMATORÓW. Mimo to, a może właśnie dlatego - nasze dyskusje mają sens - także na takim METAPOZIOMIE. Jeszcze raz odsyłam do naszych doświadczeń z grami powieściowymi. Ja nie robiłem tego PO NIC. Takim NIHILISTĄ nigdy nie byłem i nigdy nie będę. Tak mi dopomóż Bóg - w Trójcy Świętej, który zwycięża zło i jego kłamstwo.
Film z "Reczpospolitą" kupiła nam moja żona.
Dorota schodziła "pół Nowej Huty". :)
Zapowiada się nowy temat do dyskusji.
2011-04-04 21:10 | pp3-Basia
Nie poszłam jeszcze spac.
Tak,przyznaję Bogdanie...pomyślałam za szybko:)
Zauważyłam,że Aleksander Ścios jest pesymistycznie nastawiony
względem wiedzy którą posiada,ale nihilizmem bym tego nie nazwała.
Może smutkiem i niedowierzaniem w to,że Jego słowa trafią do
sumień wystarczającej ilości Polaków...
Co do Jarosława Kaczyńskiego-nie ma nic do stracenia,wystawiając się na procesy,jeżeli będą prowadzone przez sądy uczciwie.Daj Boże!
Haniu,reflektuję na wspomniane przez Ciebie filmy.
Może uda mi się poskładac wszystko w logiczną całośc.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-04 20:52 | Hania
Witajcie,
Czytając wypowiedź A. Macierewicza mogę powtórzyć za Markiem: 'Zatem, co konkretnie mamy do zarzucenia Leszkowi Szymowskiemu? Co ma Leszkowi Szymowskiemu do zarzucenia FYM? Która z wersji podanych wyżej jest prawdziwa?'
Bo jeśli dobrze rozumiem, Bogdan, Macierewicz nie opowiada się za tym, że film to fałszywka. Nadmienia również o dwóch ekspertyzach,z których obydwie stwierdziły prawdziwość nagrania. Szymowski pisze to samo: jedną z ekspertyz przeprowadziło ABW,a drugą laboratorium pracujące dla FBI.
A jeśli chodzi o słowa Ściosa cytowane przez Ciebie (nie czytałam ich rok temu)- Szymowski w rozdziale 'Fałszywi świadkowie' podważa ponad wszelkie wątpliwości tezę, że autorem filmu jest Iwanow (brak funkcji nagrywania w jego telefonie, odległość jego warsztatu do miejsca katastrofy, wzrost Iwanowa). Szymowski obala także innych hipotetycznych autorów filmu, jak Wołodia Safonienka, czy Sasza Ałganow (jak mówi oficer ABW - Rosjanie w swoich zapędach nie pokusili się nawet o zmienienie głosów domniemanych autorów - jak stwierdziła ABW - na wszystkich przesłuchaniach wypowiada się jedna i ta sama osoba pod różnymi nazwiskami).
Oficer ABW cytowany przez Szymowskiego mówi:
'Historia z poszukiwaniem autora filmu to też rosyjska dezinformacja w starym KGB-owskim stylu. Jeśli nie da się zaprzeczyć oczywistym faktom, to wynajduje się osoby, które swoim zachowaniem dezawuują ich znaczenie - np. świadków. Ile razy opinia publiczna mogła zapoznać się z jakimiś wstrząsającymi nagraniami z Czeczenii, tyle razy znajdowano świadków, którzy mieli być na miejscu i widzieć dokładnie co innego. Rosjanie nie przewidzieli, że na miejscu zbrodni znajdzie się przypadkowy świadek zdarzenia i całość zarejestruje, a potem ujdzie z życiem. Jedyne, co pozostało,to wynalezienie fałszywych świadków zeznających, że to, co jest na filmie w rzeczywistości wyglądało inaczej, a potem ośmieszanie wszystkich, którzy byli na miejscu. To typowa metoda dezinformacji stosowana przez Rosjan'.
Bardzo Was przepraszam,że znów wywołałam taką burzę. Mnie lepiej nie dopuszczać do żadnych dyskusji :-).
Więc właśnie - dlaczego i za co tak się dostało Szymowskiemu ???
Spokojnej Nocy.
Pozdrawiam ciepło.
P.S. Basiu, a czy reflektujesz na film E. Stankiewicz i J. Pospieszalskiego z dzisiejszej Rzepy ? Przegram w wolnej chwili :-)
2011-04-04 20:50 | bogdan.zalewski
Basiu!
Nie myśl za szybko. Pamiętaj o doświadczeniu i doświadczaniu "Zamku".
Widzisz teraz sens takich niby abstrakcyjnych lektur? To jest REALIZM.
2011-04-04 20:44 | bogdan.zalewski
Basiu! Uderz w stół a rozwierają się nożyce separatyzmów w Polsce.
Ciekawa jest opisana przez Ściosa sprawa posła PO Mirona Sycza i jego koneksji oraz poglądów na sprawy ukraińskie, jakie głosi dziś.
http://cogito.salon24.pl/294207,nasz-nacjonalizm-ich-patriotyzm
=============
"Miron Sycz jest synem Ołeksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, skazanego w roku 1947 przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA Zdaniem Jerzego Niecio, autora artykułu 'Dużo zrobił dla uczelni i SB' - Miron Sycz i inni a Służba Bezpieczeństwa PRL' zamieszczonego na portalu iukraina.pl, Sycz był w latach 80. współpracownikiem opolskiej SB, zidentyfikowanym jako kontakt operacyjny 'MK'."
=============
PO to zbieranina takich indywiduów.
Wszak motto ich lidera brzmi: "polskość to nienormalność".
Nie zgadzam się ze Ściosem, że Kaczyński robi błąd wystawiając się na procesy. Powinien występować w sądach CODZIENNIE by nagłaśniać , co robi z naszym krajem ta platformerska szarańcza.
Dezintegracja, regionalizacja, landyzacja Polski - to nie jest przypadek, to realizowana strategia.
Zresztą ja pamiętam jako dziennikarz wrzawę wokół raportu Urzędu Ochrony Państwa, sprzed wielu lat, kiedy zwracano uwagę na niebezpieczne tendencje odśrodkowe na Śląsku, ze wskazaniem na niemieckie źródło tej zagadkowej aktywności. Więc o co ten krzyk? Ja mam pamięć dłuższą niż jedna dekada, panie Kutz i spółka.
Oto co UOP (poprzednik ABW) pisał w raporcie z 1999 r.
=============
"Potencjalne zagrożenie dla interesów RP, zwłaszcza w kontekście polskich dążeń do członkostwa w Unii Europejskiej, mogą stwarzać działania podejmowane przez struktury, afiliowane przez niemieckie organizacje ziomkowskie (Związek Wypędzonych). W tym względzie wymienić można ofensywę propagandową na rzecz autonomii Śląska (realizowaną także przy zaangażowaniu niektórych środowisk mniejszości niemieckiej i aktywistów Ruchu Autonomii Śląska).
=============
Raport szybko wtedy znikł, ale w internecie nie zginął.
A tak się składa, że ja mam dobrą pamięć, w odróżnieniu od waszego elektoratu ogłupianego przez nabzdyczonych celebrytów z TV i ich reporterską ferajnę.
http://www.republika.pl/fotomedia/raportup.html
Panie Kutz, może niech Pan skomentuje stary raport Urzędu Ochrony Państwa - czyli państwowej służby specjalnej, a nie trafną analizę dokonaną przez partię opozycyjną? A dzisiaj problem jest znacznie poważniejszy niż 12 lat temu, czyż nie?
2011-04-04 20:43 | pp3-Basia
Na to wygląda,że i ja uległam chwilowej dezinformacji.
Czyli film Koli jest prawdziwy.
Ech,już dobranoc...
2011-04-04 19:57 | bogdan.zalewski
Witam Wszystkich bardzo serdecznie już z domu!
Przypadki chodzą po ludziach: ledwie przyjechałem w godzinach popołudniowych, do drzwi mojego mieszkania zastukał listonosz ... z książką Leszka Szymowskiego. Więc mam już "Zamach w Smoleńsku". Zabieram się do lektury. Będę tu robił notatki na bieżąco.
Droga Haniu, Panie Marku, ja wcale nie dezawuuję pracy Szymowskiego. Daleki jestem od tego. Będę go za moment intensywnie czytał, z takimi emocjami i nadziejami na prawdę jak w przypadku książki Ściosa. Chciałbym to bardzo mocno podkreślić, żeby nie było nieporozumień. Zwróciłem tylko uwagę na gry dezinformacyjne. Trzeba być ostrożnym. Ścios o tym pisał w tonie bardzo pesymistycznym, skrajnie sceptycznym poznawczo, chwilami -mam wrażenie- ocierającym się o swoisty smoleński "nihilizm epistemologiczny". Jego zdaniem nie mamy żadnych możliwości odróżnienia informacji prawdziwej od fałszywej, nie posiadamy "narzędzi pozwalających na weryfikację przekazu i odsianie plew kłamstwa od ziaren prawdy, ponieważ wszystkie dowody rzeczowe oraz materiały postępowania znajdują się w Rosji i jak dotąd nie podlegały niezależnej ocenie. Co więcej - odbiorcy rosyjskiego przekazu są całkowicie bezbronni i narażeni na manipulację, bo jako przeciwnika mają przed sobą największy na świecie aparat dezinformacji, działający nieprzerwanie od blisko 90 lat i służby specjalne państwa, które uczyniło z niej najgroźniejszą i najbardziej skuteczną broń."
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/12/anatomia-rosyjskiej-dezinformacji.html
http://bezdekretu.blogspot.com/2010/10/dezinformacja-by-zabic-prawde.html
(Notabene pod tym ostatnim wpisem jest słuszna uwaga jednego z komentatorów, że sam Ścios też uległ dezinformacji, bo powtarza sformułowanie "prezydencki samolot" , a przecież takiego tupolewa nie ma i nie było: to była maszyna RZĄDOWA. Sam się łapałem na tej kalce językowej w Faktach, więc wiem jaka jest siła takich zbitek pojęciowych.)
Co do wrzutki z "notatką" , notatką która potem została w mediach skompromitowana przez czołowych bezpieczniaków, trochę więcej światła na tę sprawę rzuca wywiad z Antonim Macierewiczem w najnowszym numerze "Nowego Państwa" (wydanie książkowe - smoleńska monografia). W rozmowie zatytułowanej "Rosyjskie służby są bezwzględne" pada pytanie:
=============
- Nie dziwi Pana nadzwyczajna aktywność służb specjalnych w sprawie smoleńskiej? Bo to nie tylko byli agenci KGB przy tupolewie czy Tomasz Turowski, ale i bardzo dobrze spreparowane fałszywki Agencji Wywiadu, pochodzące rzekomo z miejsca katastrofy w Smoleńsku. Dziennikarze, którzy je dostali, mogli się dowiedzieć , że nasi agenci rozmawiali z autorem słynnego internetowego filmu ze strzałami i że stwierdził on, iż widział "dobijanie rannych".
Antoni Macierewicz tak odpowiada:
- Z tą fałszywką sprawa jest dużo ciekawsza. Notatka ta stała się narzędziem do rozpętania pewnego rodzaju akcji mającej udowodnić niewiarygodność jednego z istotnych dowodów, jakim dysponujemy przy badaniu katastrofy smoleńskiej, czyli filmu 1:24. Problem z tym nagraniem polega bowiem na tym, że mamy dwie niezależne od siebie ekspertyzy. Jedną dokonaną na samym początku- 19 kwietnia 2010r. - i drugą przeprowadzoną w końcu grudnia przez drugie laboratorium. Obie pracownie stwierdziły, że film jest autentyczny, że nie było interwencji ani w jego ścieżkę dźwiękową, ani w ścieżkę filmową. Zdezawuowanie tego filmu było więc dla tych, którzy chcą utrzymać w tajemnicy prawdę o Smoleńsku, jednym z pierwszorzędnych zadań. Na początku próbowano pomniejszyć jego znaczenie przez narzucenie pewnego rodzaju bariery psychologicznej- ten film mówi o tym, że Rosjanie strzelają, więc musi być nieprawdziwy, bo któż by mógł posądzić Rosjan o strzelanie do żywych ludzi. Próbowano w ten sposób szantażować opinię publiczną, choć przecież nikt nie przesądzał, że Rosjanie strzelali do ofiar. Może strzelali, żeby przepłoszyć rabusiów - pod uwagę trzeba brać tutaj różne okoliczności. Kiedy skuteczność tej blokady zaczynała słabnąć, wtedy wymyślono operację z fałszywką, kwestionując wiarygodność filmu nie poprzez atak na samo nagranie, ale poprzez udowodnienie, że materiał służb dowodzący autentyczności filmu jest nieprawdziwy. To już bardziej wyrafinowana forma. Ciekawe , że głównym komentatorem w tej sprawie uzasadniającym oczywiście, że wspomniana notatka to fałszywka, był Marek Dukaczewski- były szef Wojskowych Służb Informacyjnych."
=============
Przepisałem cały ten fragment panie Marku, aby pokazać , że gry służb bywają najczęściej skomplikowaną, wielowymiarową łamigłówką. Bo to, na co zwraca uwagę poseł Macierewicz , to jeszcze nie wszystko - moim skromnym zdaniem.
Przypomnę, jak interpretował tę fałszywkę generał Dukaczewski, były szef WSI, prezes stowarzyszenia "Sowa", skupiającego ex-bezpieczniaków w mundurach: "W służbach są ludzie, którzy służą partiom politycznym, a nie krajowi." Jak widać po tej wypowiedzi akcja miała jeszcze jeden cel: rzucić cień na PiS, jako partię , która rzekomo rozpowszechnia fałszywe obrazy tragedii w Smoleńsku przy pomocy jakichś swoich mitycznych ludzi w służbach. To już TRZY PIECZENIE PRZY JEDNYM OGNIU: zdezawuować film, rzucić cień na dziennikarzy publikujących "fałszywkę" oraz oskarżyć opozycję o podłe bezpieczniackie działania dezinformacyjne z wykorzystaniem tragedii w Smoleńsku. Sprytne, prawdą? Ale nie do końca.
Polacy, którzy czytali o "kompaktowej" prowokacji wymierzonej przeciwko księdzu Popiełuszce, wiedzą jak to działa, rozpoznają takie prowokacje na odległość. Nic dziwnego , że Ścios oraz inni publicyści widzą krwawą linię łączącą wydarzenia w naszej historii: KATYŃ-POPIEŁUSZKO-SMOLEŃSK. To są mordy założycielskie nowych bytów quasi-państwowych uzależnionych od wschodniego imperium. Można zauważyć taką konsekwentną strategię od PRL, przez III RP do kondominium rosyjsko-niemieckiego zarządzanego przez rezydentów Komorowskiego i Tuska (dodałbym jeszcze Sikorskiego, jako trzeciego gwaranta). Żyjemy w czasach Nowej Jałty,trzeba to brać pod uwagę.
Pan, Panie Marku, dokonał bardzo ciekawej LOGICZNEJ analizy "sprawy Szymowskiego" - czyli publikacji w "Najwyższym Czasie". A ja podejrzewam, że tam gdzie zaczyna się logika arystotelesowska tam kończą się takie spec-akcje dezinformacyjne. Dlatego też lansuję tutaj inny rodzaj - paradoksalnego odbioru rzeczywistości, bliski buddyjskim "koanom". Albo taki Franz Kafka - panie Marku: Kafka i "Zamek", wszyscy żyjemy w "Zamku".
Prawnicze kafkopodobne tropy podsuwane przez Panią Malgo mogą nam się jeszcze przydać :)
2011-04-04 19:56 | pp3-Basia
Włączyłam telewizor...żałuję.
Zobaczyłam żenującą wypowiedź Kazimierza Kutza,na temat słów
Jarosława Kaczyńskiego zawartych w 'Raporcie o stanie państwa'.
Scenariusz nie był trudny do przewidzenia.
http://cogito.salon24.pl/
2011-04-04 17:36 | pp3-Basia
Witaj,Marku!
Ta notka według mnie została wyprodukowana celowo,jeżeli weźmie się pod uwagę
że polska AW jest na pasku obcego wywiadu.
Ważniejsze wydają się byc okoliczności jej powstania,jak i okoliczności innych tego typu wrzutek medialnych.Przyznam,że sama dałam się nabrac na filmik Koli.
Aleksander Scios trafnie podzielił sowiecką dezinformację na etapy,które
czasowo miały oddziałowywac na polskie społeczeństwo,tuz przed wyborami
prezydenckimi,i uwiarygodnic rosyjski przekaz.Polskiego przekazu nie było.
Wszystkie dowody tkwiły i nadal tkwią w rękach rosyjskich.
Te etapy miały na celu zrobienie'wody z mózgu'potencjalnym wyborcom,tym
niezdecydowanym,i przesądzic o zwycięstwie Komorowskiego.
Taki był ostateczny cel tej rozgrywki.
2011-04-04 16:27 | Marek
@Pan Bogdan - z dotychczasowego opisu może wynikać, że:
- ktoś wprowadził w błąd Agencję Wywiadu (SWW, jak rozumiem),
- Agencja Wywiadu wprowadziła w błąd sama siebie,
- Agencja Wywiadu nie wprowadziła siebie w błąd, tylko wyprodukowała fałszywą notatkę celowo,
- "Najwyższy Czas" opublikował notatkę, bo dał się wpuścić (ale nie chciał dezinformować),
- "Najwyższy Czas" dezinformował świadomie w porozumieniu z Agencją Wywiadu.
Która z wyżej podanych interpretacji zdarzenia jest prawdziwa?
Tej ostatniej wersji przeczyć by mogło zawiadomienie do Prokuratury o fałszywości notatki. Rozmowę latem na temat artykułu Leszka Szymowskiego pamiętam. Doszliśmy wówczas do wniosku, że trzeba do rewelacji podejść ostrożnie. Podeszliśmy, artykuł LS został potraktowany w pewnym nawiasie.
Minęło kilka miesięcy i znajduję cytat ze streszczenia książki. Z zachętą z Pana strony do lektury. Cytat brzmiał soczyście. Autor, jak rozumiem, nie powinien był "palić" siebie pisaniem rzeczy niesprawdzonych. Powtórzyłem cytat na swoim blogu. Zatem, co konkretnie mamy do zarzucenia Leszkowi Szymowskiemu? Co ma Leszkowi Szymowskiemu do zarzucenia FYM? Która z wersji podanych wyżej jest prawdziwa?
2011-04-04 16:23 | pp3-Basia
Cmentarny Dechu!Świetny ironiczny tekst!
Pozdrawiam!
Biegnę rozpalic w piecu,bo zimno się robi.
2011-04-04 15:56 | Cmentarny Dech
To ja jeszcze wrzucę też ważny tekst
ale czy jest jeszcze szansa na to że ktoś te słowa zrozumie???
http://www.rp.pl/artykul/636825_Krasnodebski--Jaroslaw--wladca-Mordoru-.html
Co do Kaczyńskiego i PISU - tak to partia stricte antyestablishmentowa.
cytując muzyka Shamltza "Punks not dead walka trwa..." tylko nie Dalajlama i nie che guevara...
2011-04-04 15:39 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Marcinie, dużo zdrowia Ci życzę!
Witaj Cmentarny Dech'u! Mnie się z wywiadu z premierem Kaczyńskim - abstrahując od deklaracji sojuszy politycznych (które są zawsze punktowe, momentalne, więc ja nie przywiązuję się do nich aż tak bardzo)- najbardziej podobała autocharakterystyka: JA JESTEM ANTYCELEBRYTĄ. Wydaje mi się to kluczowym zdaniem. Wielki szacunek za konsekwencję i bycie SERIO na przekór durnym modom. Dobrze wiedzieć , dobrze sobie to stale przypominać, że są w Polsce POWAŻNI politycy, w kontraście do "miglanców" i "lansiarzy". To tak jak istnieją POWAŻNE państwa - Niemcy są poważnym państwem ale i Turcja na przykład (jest temu zagadnieniu poświęcony znaczący fragment wywiadu Łukasza Warzechy z ś.p. Lechem Kaczyńskim).
Haniu, p. Marku :
Już wyjaśniam sprawę kontrowersji wokół Leszka Szymowskiego. (Książki nie czytałem jeszcze, chodzi mi tylko o jedną ale istotną CEGIEŁKĘ z jego śledczego gmachu.) Przepraszam za chwilową przerwę i nieintencjonalny "suspens" (nie podpuszczałem Cię, Haniu :) ), ale nagrywałem dubbingi rosyjskich "świadków" do audycji radiowej o Smoleńsku, notebene brzmiących jak ci "katyńscy" podstawieni chłopi rodem z raportu Burdenki. Będę ich "polskim" głosem (tłumaczeniem) - tak to już jest w pracy radiowca. Przyczynek do dyskusji jak prezenter musi często oddzielać własne poglądy od prezentowanych treści. Tego jednak nigdy nie zrozumieją różne tutejsze Awatary i ... Awatarki.
Mniejsza o to.
Do refleksji na temat tekstu Leszka Szymowskiego skłonił mnie p. Marek w poniższym poście tej treści:
=============
"Nie chciałbym kiedykolwiek walczyć z rewolucjonistami kolejnej fali. Którzy w związku z zacytowaniem przeze mnie książki Leszka Szymowskiego uznają (bo oni tej książki nie lubią) w lot, że jestem rosyjskim agentem. Na dodatek szczególnie niebezpiecznym, bo bardzo dokładnie się zamaskowałem. W związku z tym zasługuję na natychmiastowe rozstrzelanie."
=============
Przypomnę: sprawa rozpoczęła się latem zeszłego roku.
Szymowski opublikował wtedy szokujący artykuł w Najwyższym Czasie.
Przypomnę fragment tego tekstu:
http://www.bibula.com/?p=25031
=============
Dowody matactwa katastrofy smoleńskiej – Leszek Szymowski
(...)
Tajne nagranie
Wersji lansowanej przez MAK i rosyjską prokuraturę najbardziej przeczy amatorski film nagrany telefonem komórkowym tuż po katastrofie. Widać na nim sylwetki biegających ludzi i słychać odgłosy strzałów. Film został umieszczony na popularnym serwisie internetowym YouTube kilka godzin po katastrofie. Do jego wykonania przyznał się Władimir Iwanow – 30-letni mechanik samochodowy z wioski Siewiernyj pod Smoleńskiem. Iwanow stwierdził, że na miejscu nie widział żadnych osób, a źródłem strzałów były wybuchy amunicji z magazynków należących do funkcjonariuszy BOR towarzyszących prezydentowi. – Byłem w wojsku, znam się na tym – mówił Iwanow. Okazało się, że wcześniej Iwanow złożył inne zeznanie, w którym stwierdził, że na miejscu widział obce osoby. Co więcej – podał nieprawdziwe dane odnośnie telefonu komórkowego. Aparat telefoniczny, którym, jak twierdził, wykonał film, nie posiada kamery ani funkcji nagrywania! Później okazało się, że Iwanow kłamał jeszcze jeden raz. Źródłem odgłosu strzałów nie mogła być amunicja należąca do funkcjonariuszy BOR. Znalezione przy nich magazynki były bowiem… pełne i nie wybuchły po katastrofie. Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej – chłop mieszkający w pobliżu lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadzał się po okolicznych lasach, gdy w pobliżu upadł samolot Lecha Kaczyńskiego. Mendierej chwycił za telefon komórkowy i natychmiast nagrał wszystko to, co się działo. Zdając sobie sprawę z tego, co widział i słyszał, Mendierej natychmiast umieścił film w internecie. Pozostawił po sobie ślady, po których go zidentyfikowano. 14 kwietnia 2010 roku spotkał się z nim oficer Agencji Wywiadu podający się za pracownika śledczego polskiej prokuratury. Z notatki polskiego wywiadowcy („Najwyższy CZAS!” dysponuje jej kopią) wynika, że Mendierej wyraził zgodę na współpracę i złożenie zeznań, jednak poprosił, aby polska prokuratura załatwiła mu prawo pobytu w Polsce i przyznała ochronę. Zeznań złożyć nie zdążył. Następnego dnia został zasztyletowany w Kijowie i kilka godzin później zmarł."
=============
Tekst ten zacytowałem 29 lipca zeszłego roku.
Na forum pod tym wpisem:
-------------
http://fakty.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/1e2p3i4k5u6r7u8s9y10c11y12z13m,9134
2010-07-29 22:04 | bogdan.zalewski@rmf.fm
-------------
Odpowiedział nań wtedy FYM w tekście na swoim blogu:
http://freeyourmind.salon24.pl/213235,co-wie-aw
=============
Tekst L. Szymowskiego w najnowszym „NCz!” jest tak szokujący, że aż trudno uwierzyć, iż podane w nim informacje są prawdziwe i dobrze sprawdzone. (...) Przy okazji dziękuję B. Zalewskiemu (pozdrawiam go jednocześnie :)) za zwrócenie uwagi na ten tekst na jego intrygującym blogu (http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski).
=============
To było lato zeszłego roku.
Minęło trochę czasu i oto czytamy u Ściosa.
=============
http://cogito.salon24.pl/255636,anatomia-rosyjskiej-dezinformacji
Podstawowym dowodem na dezinformacyjny charakter tego przekazu jest jednak wiadomość - przeciek z ubiegłego tygodnia, z której dowiedzieliśmy się, że szef Agencji Wywiadu zawiadomił prokuraturę o sfałszowaniu notatki AW w sprawie katastrofy smoleńskiej. Notatka, to relacja z rozmowy, jaką 13 kwietnia miał przeprowadzić oficer AW z Andriejem Mendierejem – Rosjaninem, który nagrał słynny „film 1,24”. Autor miał potwierdzić, że „wyglądało to jak dobijanie rannych” zadeklarować gotowość złożenia szczegółowych zeznań i prosić o azyl w Polsce. Powodem złożenia zawiadomienia do prokuratury miał być fakt, iż „wątpliwości co do autentyczności tego dokumentu nabrała sama Agencja Wywiadu”. Tymczasem Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski z „Gazety Polskiej” ujawnili, iż rzekoma notatka była od wielu miesięcy kolportowana w środowisku dziennikarskim, liczono więc, iż ktoś ją upubliczni i na jej podstawie będzie forsował wersję zdarzeń z „filmu Koli”. Wyjawienie, że notatka była fałszywa pozbawiłoby wówczas wiarygodności pismo, które zdecydowało się na jej opublikowanie. Taki z pewnością był cel wyprodukowania dokumentu. Dlaczego zatem zmodyfikowano pierwotny zamiar i zdecydowano się na tego rodzaju „wrzutkę”, ujawniając fakt powiadomienia prokuratury?
=============
Co Wy na to?
Ścios powtórzył ten swój tekst z zeszłego roku w książce o Smoleńsku.
A jeszcze jest wywiad z A. Macierewiczem w "Nowym Państwie" - na temat tej gry dezinformacyjnej. Zacytuję go już z domu - bo nie mam przy sobie egzemplarza, a muszę już wyjść z radia!
Malgo: słusznie Pani zwraca uwagę na wagę tematu podkopywania pozycji prokuratury wojskowej. Ale to temat na dłuższą dyskusję.
Muszę wyjść - pozdrawiam Wszystkich!
2011-04-04 15:29 | pp3-Basia
Haniu,Bogdanie,Marku!
Uczestniczę w dzisiejszej dyskusji z przerwami...
Nie czytałam Szymowskiego,więc trudno mi cokolwiek dodac,
ale myślę że wymiana książkowa jest możliwa,Haniu:)
Po wysłuchaniu dzisiejszego kontrwywiadu z szefem
ds.badania wypadków lotniczych Edmundem Klichem,przypuszczenie,że
rząd polski z całym aparatem władzy bierze udział w rosyjskiej rozgrywce
dezinformacyjnej, mając z tego oczywiste korzysci,staje się pewnością.
Nie wiemy jak wielu ekspertów badało wrak,i NA PEWNO NIE POZNAMY ICH NAZWISK.Nie mając szczątków samolotu w Polsce,nie posiadając oryginałów czarnych skrzynek,nie przeprowadzając w Polsce sekcji zwłok-słowa Klicha
są pustosłowiem.
akty.interia.pl/tylko_u_nas/wywiady/news/edmund-klich-to-byla-katastrofa-a-nie-zamach,1619443,766
A tak o dezinformacji pisze Aleksander Ścios:
--------
Od dziesięcioleci dezinformacja stanowiła potężną broń systemu sowieckiego,stosowana masowo również przez media.Już w roku 1938
Włodzimierz Bączkowski w szkicu'Uwagi o istocie siły rosyjskiej' pisał:
Głównym rodzajem broni rosyjskiej,decydującym o dotychczasowej trwałości
Rosji,jej sile i ewentualnych przyszłych zwycięstwach,nie jest normalny w warunkach europejskich czynnik siły militarnej,lecz głęboka akcja polityczna,nacechowana trescią dywersyjną,rozkładową i propagandową'.
Dezinformacja,której nie należy mylic z propagandą,okazuje się szczególnie przydatna wśród społeczeństw uzależnionych od przekazu telewizyjnego
i powszechnego bezkrytycznego przyjmowania dziennikarskich relacji.O ile
w normalnym przekazie informacja stanowi opis faktu,wydarzenia,o tyle
w przypadku dezinformacji mamy zależnośc odwrotną-to sama informacja ma tworzyc wydarzenie w świadomości manipulowanego społeczeństwa.
Kto dzisiaj dysponuje pełną wiedzą,Marku?
Wiadomo.Sprawcy zamachu.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-04 14:58 | Cmentarny Dech
Czytałem ostatni wywiad Kaczyńskiego, w którym powiedział, że Pis może poprzeć o wyborach rząd ponadpartyjny, gdyby wymagała tego sytuacja Polski.
Uważam tą deklarację, za najważniejsze słowa jakie padły od czasu Zdarzenia Smoleńskiego. Deklarację polityczną, ale i cały około deklaracyjny stan rzeczy. Według mnie jest to chyba najbardziej optymalne rozwiązanie na zaistniałą sytuację. Swoista Rada Regencyjna nie może być oczywiście złożona z tzw autorytetów. Pytanie czy potrafilibyśmy wyłonić naszych Nietykalnych???
Oczywiście cały czas zakładam pewną ogólnoświatową równowagę, a właściwiej klincz, w którego możemy jako Polacy jeszcze wyjść jako tako poobijani,ale jako Państwo. Chociaż patrząc na to co dzieje się w Północnej Afryce uważam, że plan to był teraz mamy improwizację Wielką Improwizację.
I jescze coś dla tych co grillują (jeszcze...) tu już nie chodzi o brak kiełbasek i musztardy --- gra toczy się o chleb i wodę!
2011-04-04 14:52 | Marcin
Witajcie Wszyscy
@J.Małgorzata Mazurek Malgo
cytuję
"Myślę że jak na razie nie należy się ekscytować sprawą smoleńską - bowiem to co najważniejsze - dopiero wypłynie w najbliższej przyszłości!"
Pani Małgorzato, to właśnie dzięki takim jak Pani dociekliwym niebywale obywatelom Państwa Polskiego możemy nie dowiedzieć się nigdy prawdy. Jeśli Smoleńsk traktuje pani jako ekscytację, to proszę wybrać się do lekarza, grypa to raczej nie jest.
Bez takich rozmów jak tutaj na GLOB-ie nie dowiedziałaby się Pani niczego więcej niż tego co płynie z kolorowego "Rubina". Ma pani okazję zrzucić okulary dane przez speców od Matrixa i zacząć patrzeć na rzeczywistość realną. To boli, podobnie jak wyjście na zewnątrz po miesiącu siedzenia w ciemnej piwnicy.
Pozdrawiam Wszystkich idę walczyć z zatokami
2011-04-04 14:36 | Hania
Ja jestem całkowicie spokojna. Poczułam się może tylko trochę ... podpuszczona :-).
Trzymajcie się.
Na razie.
2011-04-04 14:11 | bogdan.zalewski
Spokojnie, Haniu ... Zaraz to wyjaśnię. Muszę jeszcze parę rzeczy wykonać w radiu. Sam cytowałem teksty Szymowskiego, między innymi inkryminowany fragment z "N.Czasu" - jeśli to dobrze sam zrozumiałem. Spróbuję streścić , czym ma być ta DEZA. To nie jest do nikogo tu skierowane. :)
2011-04-04 14:04 | Hania
Marku, na pewno prawdą jest to, co piszesz 'Niepełna informacja'. Sporo wypowiedzi nie są opatrzone nazwiskiem, ani nawet inicjałami, a jedynie np: Major Wywiadu Wojskowego. Ale to jest akurat dla mnie zrozumiałe. Recenzując tę książkę pisałam to, co czułam po jej przeczytaniu. Nie kojarzę kiedy Bogdan pisał o stanowisku FYM-a. Zresztą nie będę nawet z Wami polemizowała na ten temat, bo jak napisałam, nie mam takiej wiedzy. Ale 'DEZA'... to chyba przesada.
2011-04-04 13:59 | Marek
@Hania - świetnie, że poruszyłaś Haniu ten wątek. Moim zdaniem jeszcze nie wiadomo, czy książka Szymowskiego jest dezinformacją. Jeżeli ktoś jest w stanie taką tezę udowodnić, niech jej dowiedzie. (i niech powie, czemu ta "dezinformacja" miałaby służyć?)
Więcej wskazuje na to, że książka nie operuje pełną informacją. Że jest to tylko jakaś wiedza cząstkowa. Ok. tylko kto dzisiaj dysponuje pełną wiedzą?
2011-04-04 13:45 | Hania
Dzięki Marku.
Nie rozumiem Bogdan Twojej wypowiedzi.
Mi większość tez wydała się tam jasna, spójna i klarowna.
Ale ja nie mam takiej wiedzy jak Wy.
Jeśli to dezinformacja, to... nie rozumiem.
2011-04-04 13:37 | Marek
@Hania - FYM, jak wspomniał Pan Bogdan, na książkę Szymowskiego rzucił się z pazurami. Jak na coś na miarę publikacji Wojciecha Jaruzelskiego. Nie znam publikacji Szymowskiego, przyznaję. Jednak traktowanie tej publikacji wrogo wydaje mi się przesadą. Jest teoria zamachu. Nie ma dowodów - nie znam takich - obalających postawioną hipotezę. Zatem spokojnie można się hipotezie Szymowskiego przyjrzeć. Cały czas powtarzałem, że jeżeli ktoś wie cokolwiek więcej, niech powie.
2011-04-04 13:26 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, P. Marku! raz jeszcze witam wszystkich.
Szymowskiego zostawiłem sobie "na deser" - jego tekst o okolicznościach towarzyszących filmikowi KOLI ma być nośnikiem wrzuty dezinfomacyjnej. Można o tym poczytać w wielu miejscach - m.in. u Ściosa czy w wywiadzie z A. Macierewiczem w Nowym Państwie. P. Marek też sugerował , że cytowanie Szymowskiego naraża cytującego na zarzut działania na rzecz owej ruskiej "DEZY". Napiszę o tym poźniej szerzej.
2011-04-04 13:21 | Hania
Witajcie Basiu i Marku.
Marku, czy FYM skrytykował książkę Szymowskiego ?
Basiu, nie czytałam Ściosa. Ale chciałabym tę książkę sobie kupić.
2011-04-04 13:17 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Basiu! Myślę, że będziemy tu często wracać do tekstów z książki Ściosa. To - według mnie - praca, która pozostanie jednym z najważniejszych świadectw naszej mrocznej epoki.
A propos jednostkowej odpowiedzialności za Smoleńsk ...
Przecież Pani, Malgo, już wytypowała tę Jedną Osobę, i to na podstawie FANTAZMATU: niewysłuchanej rozmowy przez słuchawkę telefonu satelitarnego. To bardzo ciekawe, kiedy śledczym blogerom zarzuca się błądzenie w smoleńskiej mgle, a "własną" "teorię" opiera się na absolutnej fantasmagorii, bezpieczniackim symulacrum. Chyba , że Pani wysłuchała osobiście, co bracia Kaczyńscy do siebie mówili 10 kwietnia? Proszę się z nami podzielić tą wiedzą.
Zanim to Pani uczyni, zachęcam do lektury faktów a nie fantazmatów.
Warto poczytać, co się działo z tą szyfrowaną łącznością na najwyższym szczeblu w okresie poprzedzającym Smoleńsk.
Co polskie służby (ABW) czyniły z polską technologią i firmą, która była liczącym się podmiotem z własnym know-how:
http://cogito.salon24.pl/140458,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-1
A propos:
Może Pani odpowie na proste pytanie - dlaczego Rosjanie nie oddali nam telefonu satelitarnego, przez który Prezydent rozmawiał ze swym Bratem?
I dlaczego Amerykanie sugerowali, że Ruscy przejęli prawdopodobnie NATOWSKIE kody w Smoleńsku, co było dla spec-służb Moskwicinów maxymalną gratką?
Może też Pani podzieli się z nami inną refleksją: dlaczego w skoordynowanej akcji medialnej zapowiadającej opublikowanie rzekomo bulwersującej a prawdopodobnie zmanipulowanej rozmowy Kaczyńskich uczestniczą mniej więcej w jednym czasie były szef WSI Marek Dukaczewski oraz Lech Wałęsa? Dlaczego niedwuznaczne sugestie z mównicy sejmowej czyni w tej sprawie Donald Tusk? Dlaczego tak długo nie jest publikowana ta rozmowa Braci? Z jakiego powodu mnoży się tylko insynuacje? Dlaczego tych "wrzutek" od 10 kwietnia było już tak wiele? Dlaczego zawsze są to wspólne akcje Rosjan i Polaków będących na ich pasku?
Socjotechnika jest stara jak świat.
Ja się tu jednak skupiam na sowieckim i neosowieckim draństwie dezinformacyjnym - szalejącym w Rosji i w Polsce.
Nie wiem czy Pani zna rosyjski? Jest takie pyszne rosyjskie powiedzonko: PODPUSTIT' DIEZU.
Pani też się to zdarza, prawda?
Czy fałsz?
2011-04-04 13:14 | Marek
@Basia - pisaliśmy w tym samym czasie. Myślimy, jak widzę, podobnie ze Ściosem. Zło należy nazywać. "Ich" należy wskazać, poddawać analizie, badać. "Ich" - Polaków, którzy nas nie rozumieją. A nie rozumieją, bo dla nich tusk, komorowksi, to tacy sami ludzie jak my wszyscy.
Zachowują się, jakby zbrodni stulecia nie było. Jakby największego kłamstwa w historii nie było ... Ale niestety, mamy do czynienia ze zbrodnią. Z tuskiem w roli głównej ... Przed tą prawdą nie uciekniemy.
2011-04-04 13:06 | Marek
Interesująca jest recenzja Hani. Zastanawia mnie w tym kontekście postawa FYM-a. Myślę sobie tak, jeżeli nawet Leszek Szymowski nie przedstawił pełnej dokumentacji i wyczerpujących dowodów, to jego narracja, jak twierdzi Hania, jest spójna, sugestywna, wymowna.
A skoro tak, to zasługuje na uwagę. Zwłaszcza dopóki nie wiemy, jak zamach tak naprawdę przebiegał.
" .... moralny obowiązek wyplenienia kłamstwa i oszustwa w wieku informacji- jako wyzwania na najbliższy wiek a może nawet millenium."
Kłamstwo i oszustwo nazywałem od roku - mgr tusk. Albo - mgr komorowski.
" ... szatan jest dosłownie określony jako ojciec kłamstwa."
Wolałem i w tym wypadku zamast mówić o szatanie, wspomnieć o tusku. Ale to prawda, ekipa tuska uosabia zło absolutne. Zło i kłamstwo w postaci czystej.
Pozdrawiam
2011-04-04 12:52 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu,Bogdanie,Marku i wszyscy obecni!
Ciąg dalszy cytowania Aleksandra Ściosa:
--------
Bez podziału świata na My i Oni nie byłoby Polski.Nawet ten twór,
zwany III RP powstał z dychotomii różnych postaw i poglądów,choc sprowadzonych do wspólnego mianownika'historycznego pojednania'.
Bez podziału na My i Oni nie byłoby patriotyzmu,poczucia dumy narodowej,ruchów politycznych czy religijnych.Bez tego podziału
nie byłby możliwy opór przeciwko okupantowi,sprzeciw wobec komuny,
wybór między dobrem,a złem.(...)
Jest konieczne,by świat stał się uporządkowaną rzeczywistością,
a nie chaosem przypadkowych,nienazwanych relacji.
Dlatego Oni boją się podziałów.Boją-szczególnie wówczas,gdy prowadzą do buntowania narodu,gdy identyfikują nas wokół wartości godnych miana Polaka.
Dlatego nie pozwolili dobic nam komuny,czyniąc z tego zaniechania
największą winę mojego pokolenia.Choc od dwóch dziesięcioleci dzielą nas
sami,WEDŁUG MĘTNYCH KRYTERIÓW WŁASNEGO INTERESU,boją się wówczas,
gdy to My dokonujemy wyboru,wprowadzając kategorię niedostępną dla ich
mentalności.(...)
Postawili nas pod murem obojętności na zło,przyzwolenia na rządy miermot
i kanalii,wymagając zgody dla rzeczy niegodnych i fałszywych.
Ale i tego było im mało.Gdy pod ciężarem ich nienawiści zginął mój Prezydent,zażądali od nas milczenia,wezwali do pojednania,do narodowej amnezji-w imię lęku przed katem.
Zniewolenie każąc nam nazywac pragmatyzmem,kłamstwo-polityką pojednania,
a zdradę-racją stanu.W obronie zafajdanych życiorysów i marnych interesów
narzucają nam semantyczne oszustwo i żądają odstąpienia od nazywania rzeczy po imieniu.Chcą dialektyki,w której prawa oprawcy mierzy się zdolnością do deptania grobów ich ofiar.(...)
My i Oni to podział dziś konieczny.Kto boi się takiej dychotomii,niech zostanie w'Polsce Ketmanów'.Ten podział jest konieczny,by stworzyc nową Polskę.
--------
Koniec cytatu.
Właściwie nic więcej nie trzeba dodawac.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-04-04 12:34 | Hania
Bogdan, teledysk obejrzę wieczorem. W zacytowanych słowa Hextaticu zaznaczyłeś ukierunkowanie informacji na PODSTĘP. Ale także na grzech i oszustwo. A wszystko to jako duchowe wyzwanie nie tylko na dekadę, ale na całe millenium.
W książce Szymowski opisuje min. jak Komorowski w 2007 roku wdał się w grę, w której rzekomo Wojciech Sumliński miał w zamian za 200 tys. zł zaoferować mu pozytywną weryfikację WSI. Za tą sprawą stali dwaj funckjonariusze WSI, podejrzewani o szpiegostwo na rzecz Rosji, a Komorowskiemu nie przeszkadzało to negocjować z nimi zakup tajnego aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Jest tam również informacja, że pierwszą rzeczą, którą zrobił 10 kwietnia było wejście do Kancelarii Prezydenta i przeglądanie w/w raportu. Nie posiadał jeszcze wtedy aktu zgonu Prezydenta, nie miał więc prawa tego zrobić.
2011-04-04 11:21 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Haniu, witaj Kolekcjonerze Czcionek , witam p.Marku. Pozdrawiam Wszystkich życzliwych i nieżyczliwych Odbiorców GLOB'u.
Bardzo dziękuję Haniu za tę recenzję, wiele bardzo istotnych wątków poruszonych przez Ciebie wymaga dyskusji, bo one też są bardzo szczegółowo rozwinięte w publikacji Ściosa oraz w tekstach zawartych w "Nowym Państwie". Zagadkowy remont Tupolewa, dziwne działania wokół systemów komunikacyjnych ("tajne łącza, tajne interesy"), aktywizacja byłych oficerów rozwiązanej WSI (polski oddział GRU) wokół Bronisława Komorowskiego (Machiawellego z Budy Ruskiej), zdradzieckie gry z Rosją (gaz) oraz z Niemcami i Rosją (pojekt PRUSY WSCHODNIE), zalew dezinformacji topiący prawdę o zbrodni - to są wszystko FAKTY.
Nie da się o nich nie mówić.
Nie da się zamilczeć prawdy.
Po Ściosie czytam teraz (rozpocząłem lekturę podczas porannej jazdy autobusem do pracy, zacząłem przy świetle sztucznym, gdy wysiadałem, było już słoneczne ) fascynującą pracę "PSYCHOSOCJOTECHNIKA. DEZINFORMACJA. ORĘŻ WOJNY." - w opracownaniu Vladimira Volkoffa. To powinna być pozycja obowiązkowa nie tylko dla dziennikarzy ale i dla odbiorców medialnych przekazów. Zaintrygował mnie wątek literacko-etyczno-metafizyczny. Po wstępnym przedstawieniu technik manipulacyjnych Volkoff pokusił się o taką refleksję:
=============
"Oto jak wygląda broń, oto jakie są możliwe porady. Autor przedmowy powinien się być może organiczyć,ale prezentując tak oto prawdę i fałsz - nie ich istotę, ale funkcję- trudno pisarzowi nie myśleć o Dostojewskim, tak niezwykle wrażliwym na demoniczny wymiar systemów totalitarnych i nie odwołać się do Pisma Świętego, gdzie szatan jest dosłownie określony jako ojciec kłamstwa."
=============
Przy okazji raz jeszcze zachęcam Was do kontemplacji tego teledysku z podobnym przesłaniem, wskazującym na moralny obowiązek wyplenienia kłamstwa i oszustwa w wieku informacji- jako wyzwania na najbliższy wiek a może nawet millenium.
http://www.youtube.com/watch?v=GhEmjO7UjbY
2011-04-04 09:41 | Hania
No i czytając post Bogdana tak sobie zanotowałam w myślach tę 'zbrodnię', że przekręciłam tytuł Szymowskiego: 'Zamach w Smoleńsku', oczywiście. Przepraszam.
2011-04-04 09:38 | Hania
Dzień dobry !
Ja podobnie jak Bogdan zatopiłam się w weekend w lekturze, od której nie mogłam się oderwać. Nie były to niestety pozytywne emocje. Mam tu na myśli książkę L. Szymowskiego 'Zbrodnia w Smoleńsku'. Czytywałam wcześniej artykuły Szymowskiego, ale przyznam, że niesamowicie zaskoczyło mnie teraz to, że tak młody człowiek może napisać coś tak niesamowicie spójnego, książkę gdzie każdy rozdział, praktycznie każda przedstawiona teza ma swoje poparcie i logiczne wyjaśnienie. Książkę, która jest właśnie taką swoistą SZKATUŁKĄ - gdzie wszystkie wydarzenia są ze sobą ściśle powiązane, jedno skutkuje następnym. Myślałam długo, co jako najważniejsze mogłabym z tej książki zacytować, ale właściwie powinnam przepisać ją całą. To nie ma sensu. Więc chociaż pokrótce.
Warto zwrócić uwagę na rozdział 'Remont pod okiem GRU', gdzie Szymowski rozpracowuje MAW Telecom i Polit Elektronik. Pada tam stwierdzenie, że Amerykanie kilkakrotnie informowali polską SWW, że remont tupolewa stwarza zagrożenie, że Rosjanie będą chcieli zainstalować tam ładunek wybuchowy. Rozkodowywaniem tych amerykańskich meldunków zajmował się szyfrant... Stefan Zielonka. Z chirurgiczną wręcz precyzją opisana jest też ekspertyza prof. M. Dakowskiego o tym, że po wylądowaniu na pokładzie doszło do wybuchu bomby próżniowej. Szymowski zaznacza, że do tej pory NIKT nie odważył się z tą profesorską diagnozą polemizować. Następny rozdział pokazuje techniczne zaniedbania Rosjan. Kolejny skupia się na amatorskim filmie ze strzałami w tle, który obiegł internet już 10 kwietnia. Autor przedstawia tam wersję zapisu filmu opracowaną przez laboratorium kryminalistyczne w Quantico, które przygotowuje ekspertyzy na zlecenie FBI. Warto przeczytać ten szokujący zapis...
W kolejnych rozdziałach min. M. Wasserman opowiada jakiemu upokarzającemu przesłuchaniu została poddana, Szymowski opisuje to, co działo się na lotnisku, min. to, że zwłoki Prezydenta jeszcze ok. 15.00 leżały wśród szczątków maszyny (to szokujące zdjęcie jest zamieszczone na końcu książki), wypowiedź J.K. który mówi, że R. Sikorski zawiadamiając go o śmierci Brata już 15 minut po katastrofie powiedział, że jej przyczyną był błąd pilota. I jeszcze dwie przerażające kwestie: wiadomość o katastrofie podana na portalu gazeta.pl o ... 8.38, kiedy samolot podchodził dopiero do lądowania oraz wystąpienie 'żałobne' Komorowskiego, które na portalu TVP Info ukazało się o ...5.57 rano. Jest to dla mnie niewiarygodne na tyle, że aż trudno w to uwierzyć. Ale... wierzę. I jeszcze cała część książki poświęcona przybliżeniu tego, jak L. Kaczyński zbierał u Rosjan punkty na własną śmierć.
Przepraszam za chaotyzm myśli. Tę książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od przekonań. Mam wrażenie, że ta lektura miałaby szansę otworzyć oczy przynajmniej części naszego społeczeństwa. Bowiem każdy, kto choć trochę zna pióro Szymowskiego wie, że to nie jest dziennikarski oszołom...
Bogdan, dziękuję za Requiem, 2 kwietnia byłam z Wami myślami.
Pozdrawiam serdecznie.
2011-04-04 05:24 | kolekcjoner czcionek
Bogdan witam ! zesmy sie mineli w drzwiach ; ) pozdrawiam
2011-04-04 05:20 | kolekcjoner czcionek
@Marek
witam. horyzont zdarzen to chyba dobre okreslenie na granice zrozumienia. definicja horyzontu zdarzen co prawda jest nieco inna ale mniejsza o to. pozdrawiam
2011-04-04 05:16 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Państwu! Przeczytałem, ba! pochłonąłem przez weekend książkę Aleksandra Ściosa. Dlatego w sposób mocno ograniczony wypowiadałem się w GLOB'ie. Ale to się zmieni. Bo jestem przekonany, że "Zbrodnia smoleńska. Anatomia dezinformacji" zmieniłaby optykę nawet największego sceptyka nie wierzącego w zakulisowe działania obecnej pasożytniczej władzy, która rozkłada naszą państwowość i zatruwa umysły swymi wydzielinami w ścisłym sojuszu z ościennymi krajami-roztoczami. Na okładce widnieje fotomontaż: Putin i Tusk niosący razem stary sowiecki telewizor RUBIN, symbol dezinformacji i propagandy. (Autor stale podkreśla różnicę pomiędzy jedną a drugą strategią). Pamiętam z dzieciństwa i młodości te lampowe "kolorowe" odbiorniki Made in USSR. Przypominam sobie ich największą wadę - bardzo często wybuchały! Mam nadzieję, że tuskowo-putinowski system dezinformacji, której ofiarami jeśli nie funkcjonariuszami są niektórzy tutejsi komentatorzy, w końcu pęknie z hukiem. Ta implozja jest nieunikniona, muszą być jednak spełnione pewne warunki, a właściwie jeden. Ale o tem potem - jak dawniej mawiali Polacy.
PPP: Pozdrawiam Polaków Prawdziwych!
Oraz polskojęzycznych bywalców globu i GLOB'u.
2011-04-04 03:55 | Marek
Ania z P, Małgo - "Ma Pan całkowitą rację. Wystarczy ujawnić pełną prawdę o Tragedii Smoleńskiej. Potem możemy wrócić do normalnego życia. W tym do różnic (naturalnych przecież) światopoglądowych.
Ale najpierw cała prawda o Smoleńsku. Tylko tyle.
Pozdrawiam"
2011-04-03 22:58 | Ania z P.
Polska dla Polaków,
właściwie nie wiem po co to napisałam, może dlatego by tym razem nie kłuć swoją wypowiedzią tubylców?
Taka ironia na koniec tygodnia.
2011-04-03 22:25 | Realista
"Realisto- chyba nie jednolitego sposobu myślenia - oczekujesz"
Oczekuję e l e m e n t a r n e g o MYŚLENIA !!!
Moje błendy to test na obłóde jakom sobom prezentujecie, tuskogłowi imbecyle.
Chciałem zobaczyć czy wasza reakcja na błendy waszego zanalfabetyzowanego prezydenta bedzie adekfatna do reakcji na moje błendy. Test wykazał, rze nie była.
Powinniście posypać swoje zakute głowy (łby) popiołem.
:-)
Małgo... nie możesz żyć beze mnie.
Hmmmm, wygląda jakbyś beze mnie nie istniała ...
2011-04-03 08:50 | Marek
@Cmentarny Dech - sorry, to poniżej, to oczywiście odpowiedź na Pański ciekawy komentarz ...
Pozdrawiam
2011-04-03 08:48 | Marek
"Kiedyś wydawało się, że absolutną niszczarką informacji jest czarna dziura, dziś już wiemy, że to nie prawda. Oto dowiadujemy się, że w naszym wszechświecie nie ma sposobu na absolutne zniszczenie (zagubienie) informacji.
Bardzo pocieszająca informacja czyż nie?..."
Ciekawy wątek, podszedłbym do niego wariantowo. W sprawach, które tusk ze świtą będą próbowali ukryć nie ma możliwości absolutnego zagubienia, zniszczenia informacji. To prawda.
W sprawie kosmicznej czarnej dziury sprawa jest podobno bardziej skomplikowana. "Parowanie" czarnej dziury jest zjawiskiem powierzchniowym wyliczalnym z dokładnością do stałej Plancka, do długości Plancka ... masa "czarnej dziury" ulega w ten sposób zmniejszeniu, ale nie jest to zjawisko dla jej istnienia znaczące. Informacje z tej prawdziwej "czarnej dziury" już się nie wydostają (wedle mojej wiedzy, chętnie dowiem się czegoś nowego) ....
Czy Putinowi i Tuskowi udało się stworzyć taką informacyjną "czarną dziurę"? Prawdę powiedziawszy ... wątpię. Zbyt wiele osób brało w tym udział, zarówno podczas przygotowań do 10.04., jak i w trakcie "śledztwa", po jednej i po drugiej stronie. Lojalni w stosunku do Tuska są wyłącznie funkcjonariusze o najniższym ilorazie inteligencji. Powrócili do nawyków z czasów PRL-u, jak sądzę, w większości z przyrodzonej, genetycznej tępoty. To nie daje zbyt silnych fundamentów obecnemu reżimowi.
Tak rozumiem - mniej więcej - wymowę wspomnień "kolekcjonera czcionek" z wczorajszego wieczoru, spędzonego gdzieś na drugiej półkuli.
2011-04-03 08:05 | Marek
@kolekcjoner czcionek - choćby wpis poniżej świadczy o ogromnej skali Pańskiego talentu ... bez literackiej zbroi, złożonej z gramatyki i ortografii, jeszcze bardziej mnie Pańska twórczość pociąga.
Powiada Pan, w związku z wczorajszą pamiętną rocznicą, że MU wygrał mecz w pięknym stylu. Co więcej, że między słupkami bramki stanął nasz rodak ... Kuszczak. Z tego by wynikało, że przesłanek radykalnej zmiany politycznej w Polsce jest więcej, niż sobie do tej pory wyobrażałem ...
Potwierdzam w związku z tym Pańską opinię, że Pan Bogdan, to tęga głowa. Najciekawszą - być może - decyzją w jego życiu było założenie i inteligentne poprowadzenie GLOB-a. Dzięki temu zaczynamy się poznawać. A nawet próbujemy, po roku, ze sobą rozmawiać. Dokąd te rozmowy nas doprowadzą, ile dziur w czasoprzestrzeni jeszcze odkryjemy, na ile sposobów
spróbujemy się przedzierać z jednego wszechświata (tego z Tuskiem) do innego, w którym Tuska już nie ma, nie mam zielonego pojęcia. To tylko wie chyba Pan Bogdan.
Pozdrawiam
2011-04-03 07:27 | kolekcjoner czcionek
zrobilem istotny blad. powinienem napisac: w dniu 6 rocznicy smierci a nie jak napisalem w dniu smierci.
2011-04-03 06:52 | kolekcjoner czcionek
@Marek
wie pan co ? mocno nadwyrezyl pan panie Marku u mnie elastycznosc granicy widzenia siebie w opisach innych osob porownujac mnie do poety a w dodatku jeszcze wybitnego ; ). przechadzalem sie korzystajac z niezlej pogody to tu i tam w miedzyczasie rozmawiajac przez telefon ale usmiech na twarzy powracal za kazdym razem jak rozmyslalem co pana sklonilo do takiej oceny i tylko kiwalem glowa bez zrozumienia. przeszlo to moje pojecie i uwazam ze nie potrafie wdziac na swoje cialo calego uposazenia literata i tej calej zbroi z gramatyki i ortografi . nie bade kontynuowal tego watku ale napisze o czyms innym. dzisiaj po przebudzeniu(co prawda dosc pozno) zerknolem na necik a tam rarytasy sportowe . Manchester United rozegral niesamowity mecz ! pokonal rywala 4 do 2!. w bramce MU stanal Polak ! Kuszczak ! dwie bramki jakie wpadly do jego siaty byly wynikiem rzutow karnych tak wiec uznany za niewinnego ! Rooney (lubie skubanca)strzela 3 bramy ! najwazniejsze jest ze przegrywali 2 do zera przez 70 minut i wtedy nastepuje to co lubie najbardziej w kazdej dyscyplinie i dziedzinie zycia ... spektakularna bezdyskusyjnosc sytuacji . to ta zmiany wajchy czy jak tam inaczej nazywaja. drugi mecz to derby Mediolanu . AC Milan laduje 3 siaty Interowi ! pierwsza brama juz w 45 sekundzie ! ech ; ). pisze o tym bo dzialo sie to wszystko w dniu smierci naszego wielkiego rodaka Ojca Swietego Jana Pawla 2 a wiem ze On pilke nozna cenil i lubil ogromnie . lubial stac na bramce i prosze Polak Kuszczak stanal dzisiaj miedzy slupkami w tak wysmienitym meczu ( do tej pory sporadycznie stawal na bramce MU ) . Ojciec Swiety majac na glowie tak wiele spraw staral znajdowac sie wolne chwile dla sportowcow . interesowal sie sportem i byl (daje sobie reke uciac ) kibicem spektalu i emocji sportowych. hmmm to takie moje niestandartowe spostrzezenia .
przed napisaniem tego komentarza zastyglem na fotelu jak kameleon pozwalajac hulac myslom na wszystkie strony . wyszukujac czegos blizej nieokreslonego moje oczy skierowaly sie na szafke z filmami DVD . wzrok spoczol na okladce filmu Pasja ktora byla odwrocona w sposob taki ze widzialem strone tytulowa . chwile pozwolilem krazyc myslom wokolo tego flimu. drugim filmem ktorego okladka ulozona byla w identyczny sposob byl Inception. dwa filmy ogladniete kilkukrotnie i przemyslane. mysli dalej wibrowaly na stronach.zmienilem wsporzedene i otworzylem strone na necie gdzie ogladam filmy za oplata ( wirtualna wypozyczalnia ). przegladnolem oferty dla mnie i nic nie znajdujac wpisalem w wyszukiwarce abcd myslac o Pasji Gibsona. wchodzi. na pierwszej stronie nic co mnie by zaczepilo. druga strona i mam na pierwszej pozycji: ABC Primetime : Passion of the Christ is not available... hmmm obok film Gibsona The Man without a face . instaluje . przerywam jednak i wracam na GLOB zeby wstukac to co jest.
Bogdan to tega glowa . to wlasnie chyba chcialem napisac od poczatku.
pozdrawiam!
2011-04-03 00:42 | pp3-Basia
http://www.youtube.com/watch?v=p7CPYUdejr4&feature=fvwrel
2011-04-03 00:38 | pp3-Basia
Niech Światło Jego Nauczania nigdy nam nie zgaśnie!
CZUWAJCIE!
http://www.youtube.com/watch?v=fU02v-3TSFw&feature=related
2011-04-02 21:51 | bogdan.zalewski
Na cześć Wielkiego Polaka , Świętego Człowieka - muzyczny hymn.
To jedna z najpiękniejszych, według mnie, polskich kompozycji : REQUIEM Romana Maciejewskiego.
http://www.youtube.com/watch?v=FVbWoEfIXr8
Miej nas w opiece Janie Pawle Wielki.
2011-04-02 21:43 | bogdan.zalewski
Nie wiem jak w Państwa domach, w moim świecą się światła - łączymy się myślami i modlitwą z jedną z najbardziej ŚWIETLANYCH Postaci w naszej historii, nie tylko polskiej.
2011-04-02 21:40 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór Państwu!
Jeśli chodzi o teorie informacji i dezinformacji jestem nieślubnym dzieckiem Thomasa Pynchona.
Tu jest kopalnia cytatów:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/arte-fakty-tygodnia-odmiana-przez-przypadki-odmian-przez-przypadek,5574
"Przeszedł do objaśniania, skąd bierze się w maszynie Nefastisa najprawdziwszy demon Maxwella."
A teraz już cisza i NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA.
TOTUS TUUS
2011-04-02 21:07 | Cmentarny Dech
Witam
Proszę pamiętać, że matematyka to abstrakcja w najczystszej i najprawdziwszej postaci, zarazem jej piękno i prostota często są porównywane z tchnieniem i głosem Boga. Moim zdaniem jest to najpiękniejszy język jaki stworzył Bóg i dał Go Człowiekowi.
Kiedyś wydawało się, że absolutną niszczarką informacji jest czarna dziura, dziś już wiemy, że to nie prawda. Oto dowiadujemy się, że w naszym wszechświecie nie ma sposobu na absolutne zniszczenie (zagubienie) informacji.
Bardzo pocieszająca informacja czyż nie?...
2011-04-02 12:45 | Realista
A o co chodzi w tym bełkocie...?
2011-04-02 07:52 | Marek
@kolekcjoner czcionek - nareszcie, chciałoby się rzec ... tylko poeta wybitny jest w stanie tyle ciekawych zagadnień ze sobą połączyć.
Celem rozszerzenia (o ile to po Pańskich wypowiedziach możliwe) tematu informacji zawieszonej we wszechświecie, stwarzającej wszechświat, także próbowałem, w ramach moich skromnych możliwości, problem na blogach naukowców uściślić. Rzuciłem na przykład coś takiego:
"Ciekawy temat, wymaga jednak jakiegoś uporządkowania.
Pytania dotyczące fizycznej (fizykalnej) natury informacji, (w tym wiązania jej z pojęciem entropii) stają się zrozumiałe, jeżeli ograniczam się do definicji przyjętych przez informatyków - "infomacja to coś, co mogę zapisać w formie szeregu bitów".
Wiemy jednak, że informacja funkcjonuje w różnych postaciach, niekoniecznie sprowadzonych do ciasnego pojmowania zerowojedynkowego.
Po dokonaniu takiego rozróżnienia na każde z pytań, które padły powyżej, udzielę innej odpowiedzi. Innej w ramach "modelu informatycznego" (celowo okrojonego), innej w ramach "pojmowania metafizycznego", obejmującego wszystko. Również nasze przeczucia, uczucia, intuicje, wyobrażenia .... Za każdym razem zapytałbym, w ramach którego modelu rozmawiamy.
Czy zanadto uprościłem?"
Mam zatem ten sam problem "kolekcjonerze czcionek" - czy do naukowców nie mówię czasami językiem Małgo? I czy ich pytać o podstawowe sprawy wypada? Świetnie, albo i jeszcze lepiej, rozwinąłeś "kolekcjonerze czcionek" tą drugą, nieinformatyczną naturę informacji. Spróbuję się posłużyć cytatami w rozmowach z profesorami fizyki.
pozdrawiam serdecznie
2011-04-02 06:46 | kolekcjoner czcionek
@ALL
nie wydaje wam sie ze czasami pisze jak Malgo ?
;))))))))))))))))))))))
prosze tylko o szczere opinie !!!!!!!!!!!!!!
;)
2011-04-02 06:38 | kolekcjoner czcionek
@Marek
myslac dalej o informacji bardzo wazna sprawa jest jej dostarczenie. dosc spora czesc naukowcow , wynalazcow , geniuszy posiadajac niezwykle zdolnosci intelektualne ktore rozwijali ksztalcac sie doznawalo przelowowego olsnienia . dostrzegli cos czego inni nie dostrzegli . powiedzenie ze czego oczy nie widza tego sercu nie zal nie jest na miejscu ale uprzedze zlosnikow jakobym nie znal tak slynnego przyslowia. dezinformacja to inaczej klamstwo a ojcem klamstwa jest szatan. a wiec matematyka jako nauka powinna uchodzic za jedna z najwazniejszych nauk gdyz udowadnia bezsensownosc uczestnictwa w blednych i klamliwych zalozeniach majac za tarcze wynik . informacja pozytywna bardzo czesto w odpowiedni sposob zdetonowana wyzwala energie wsrod tlumow a sprawy beznadziejne nikna wyzbywajac sie aury pozornego zwyciestwa. czas bywa sam w sobie informacja co smialo uzanje za fenomen ; ). zastanawia mnie powiedzenie strata czasu z tego powodu ze niezbyt rozumiem fakt posiadania czasu . informacja to wyczerpujacy temat i pozwole sobie na wiecej kiedy indziej ; ) . pozdrawiam
2011-04-02 05:55 | kolekcjoner czcionek
@Marek
hmmm istenieja sytuacje kiedy ktos twierdzi ze przygniotla go informacja a sa momenty ze ludzie czuja sie uskrzydleni informacja tak wiec odniesienie do masy wydaje sie byc zupelnie na miejscu. informacja rowniez moze sluzyc do pozornej ; ) wzglednosci czasu . oto mlody facet zakochany po uszy umowil sie z dziewczyna o ktora od dawna zabiegal na godzine 19 i czy wtedy te sekundy, minuty , godziny do tej 7 wieczorem nie wleka sie niemilosiernie ? a jak w takim ukladzie mkna godziny spedzone wspolnie ? hmmm niesprawiedlie to jakos skonstruowane ale zegary na calym swiecie niewzruszenie oznajmiaja ze gdzie indziej nalezy szukac winowajcy. informacje moga byc na wage zlota a nawet wiecej. milczenie jest ponoc rowniez zlotem a mowa srebrem . milczenie bywa tez wymowne czyli nie udzielenie informacji bywa tez informacja. internet postrzegany jest jako najwiekszy znany nam zbior informacji i zachodzi pytanie ile wazy internet ? wybaczcie ale nie wiem ; ) pozdrawiam
2011-04-02 01:34 | Marek
Dobry wieczór,
Zainteresowały mnie przez chwilę rozważania dotyczące natury informacji. Czy można informację połączyć z pojęciem masy, energii, entropii, ewentualnie innego niż entropia modelu matematycznego?
Czy po usunięciu jakiegoś wszechświata (np tego na którym się znaleźliśmy) informacja o nim, z niego pochodząca, pozostanie? A może zniknie w całości razem z tym wszechświatem? Z czego w takim razie biorą się kolejne wszechświaty? W tym ten, w którym żyjemy i który badamy?
Znamy przecież wiek naszego wszechświata, badamy jego początek, pierwsze ułamki sekund jego funkcjonowania. Skąd wzięła się informacja, która doprowadziła do jego powstania? Informacja w megaskali, zawierająca w sobie całą matematykę. Którą przez stulecia będziemy dopiero poznawać.
Przed powstaniem naszego wszechświata ta cała matematyka przecież była (ale gdzie?). W przeciwnym razie nasz wszechświat by nie powstał.
Dodam, że energia również ma naturę matematyczną ... więcej - energia sprowadza się do matematyki. Na poziomie cząstek elementarnych energia, to wzór matematyczny. Energia nie jest czymś od matematyki odrębnym.
A jeżeli tak, to matematykę tworzymy, czy raczej ją poznajemy?
Tak tylko zagadałem. Nie tylko o polityce można rozmawiać (tym bardziej rozmyślać). Gdy już pogonimy Donalda Tuska precz z Polski, tematów do rozmowy z pewnością nam nie zabraknie.
dobranoc :)
2011-04-01 23:51 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór Państwu!
Dostałem pocztą książki z wydawnictwa Antyk - wspaniała niespodzianka na weekend. Właśnie pochłaniam "Zbrodnię Smoleńską. Anatomię dezinformacji" Aleksandra Ściosa. (A w kolejce czeka jeszcze "Psychosocjotechnika, dezinformacja. ORĘŻ WOJNY" w opracowaniu Vladimira Volkoffa.) Mam w głowie kilka refleksji do pisemnego rozwinięcia tutaj w GLOB'ie - w nawiązaniu do komentarzy p. Marka i Cmentarnego Dech'a. Ale to już jutro. A propos gorączki, kłótni i sporów, uznaję je za coś naturalnego. Nie ma sensu trzymać tutaj pary pod kotłem, trzeba ją uwalniać, bylebyśmy tylko -wyzywając się na słowne pojedynki za bardzo się nie zwyzywali. Sztuczna zgoda nie ma jednak żadnego uzasadnienia. Zgadzam się ze słowami Ściosa:
=============
"Bez podziału świata na My i Oni nie byłoby Polski."
=============
Do jutra!
I'll be BACK.
BECK na dobranoc!
http://www.youtube.com/watch?v=EPfmNxKLDG4&feature=more_related
2011-04-01 23:09 | kolekcjoner czcionek
@Realista
wystarczy przestac ja czytac ; )
2011-04-01 23:00 | Realista
Nie trawię idiotów. Wolę umrzeć z głodu.
2011-04-01 22:30 | kolekcjoner czcionek
witam
@Realista
Malgo to kolejna ksiezniczka z Nibylandi szczycaca sie postrzepiona analiza codziennosci. drobnym krokiem gejszy przemierza nasze polskie jarmarki dziwiac sie kazdej sekundzie . ma swojego Prezydenta i Premiera i ona wie ze ta cud malina-wazelina machina to szczyt pragnien . pozwolmy jej tak trwac ; ). pozdrawiam
2011-04-01 21:47 | Realista
Ble, ble, ble, ble, ble i ble.
Proszę Cię bardzo nie wymieniaj ze mną spreparowanych poglądów gazety wyborczej bo za dużo wymiotować to nie zdrowo.
2011-04-01 19:04 | Realista
Nie jesteś w stanie mnie urazić bo ja mam fakty i argumenty a nie prezentowane przez Ciebie urojenia medialne.
2011-04-01 16:05 | Realista
Wybaczcie. Ja już mam dość tej głupiej baby i jej niespotykanie bezsensownych wywodów.
Gada jak potłuczona. Jak można być aż tak głupim...
2011-04-01 14:49 | Realista
Jak świadome, błędne naprowadzanie samolotu przez kontrolerów to nie zamach to zgadzam się z prokuraturą.
Przebadali fusy po kawie zamiast wraku i czarnych skrzynek...?
2011-04-01 14:47 | Marek
@Cmentarny Dech - jeżeli dobrze sprawę rozumiem, to taka decyzja (o wykluczeniu zamachu terrorystycznego bez wystarczających podstaw) może zakończyć się Prokuratorem dla tego, kto się pod nią podpisał (też prokuratora). Prokuratura może prowadzić postępowanie również w stosunku do własnych prokuratorów. A nawet zamykać ich w więzieniu.
2011-04-01 14:25 | bogdan.zalewski
Panie i Panowie! Muszę wyjść z pracy. Odpiszę później.
Dziękuję i kłaniam się!
2011-04-01 13:48 | Cmentarny Dech
Witam i pozdrawiam Nowo Hucianina
a wracając do umorzenia - zamknięcia wątku...
http://hekatonchejres.salon24.pl/293158,prawdzie-w-oczy
Właśnie na jakiej podstawie? I po jakich czynnościach?
2011-04-01 12:36 | Marek
@Panie Bogdanie - Prokuratura wykluczyła, ale my mamy prawo w dalszym ciągu sprawę badać. Mamy też prawo wyrażać nasze przekonanie, że była to zbrodnia. O nieznanym przebiegu i z nieznanymi dziś sprawcami.
Nie istnieje żaden paragraf - nie znam takiego - na prawne ograniczenia co do wyrażania tego typu przekonań. Moim zdaniem była to zbrodnia. Mogę swój pogląd uzasadnić. Moim zdaniem morderców należy szukać, odkrywać również należy kulisy tego zbiorowego zagójstwa. Jaki paragraf naruszyłem? (nie mogę tak myśleć?)
Znaczenie wykluczenia wątku zamachu jest - moim zdaniem (nie prawnika) - inne. Osoby, które twierdzą, że była to "katastrofa lotnicza" i które do takiego poglądu przekonują publicznie nie będą miały w przyszłości postawionych zarzutów współuczestnictwa w matactwie. W matactwie w obliczu gigantycznej zbrodni. Kryje ich postanowienie Prokuratury.
Tak rozumiem prawne niuanse. Moim zdaniem ci, którzy mataczą, w ten sposób prawnie siebie zabezpieczyli.
2011-04-01 12:25 | Marek
@Bogdan - ciekawy wątek. Moim zdaniem do omówienia prywatnie, ale bez specjalnego alarmu. Sam ten syndrom nazwałem "szczególną rolą magistrów historii w najnowszej polskiej historii". Grzegorz Schetyna jest magistrem historii, Adam Michnik również (trzech innych pokazałem na zdjęciu na swoim blogu). W ich przypadku sprawa jest jasna. Natomiast z A.Lipińskim sprawa się gmatwa, ponieważ on jest magistrem ekonomii. Czyli ... jakby nie bardzo pasuje.
Poza tym Grzegorz Braun wydaje się zwolennikiem "opcji zerowej", której na razie sobie nie bardzo wyobrażam. Nie ma do niej warunków. Jakoś tę politykę w III RP trzeba było - mimo wszystko - robić. Dlatego przyjąłbym - o ile nie dojdzie w Polsce do jakiegoś niewyobrażalnego kataklizmu - kryterium nieco bardziej pragmatyczne: winni zbrodni smoleńskiej, choćby uczestniczący w matactwie, w świadomych zaniedbaniach - pod Sąd. I niech Sąd (po oczyszczeniu Sądów) ocenia ich winy.
Wszyscy, którym można udowodnić przestępstwo - do Prokuratora.
Ale od pozostałych, do których nie można jasno uzasadnić swoich zarzutów, należy się odczepić. Uznać ich prawo - jak każdego z nas - do normalnego funkcjonowania. I do dobrego imienia.
Przyjęcie jakiejkolwiek innej metody (np rewolucyjnej), jest szalenie niebezpieczne. Nie chciałbym kiedykolwiek walczyć z rewolucjonistami kolejnej fali. Którzy w związku z zacytowaniem przeze mnie książki Leszka Szymowskiego uznają (bo oni tej książki nie lubią) w lot, że jestem rosyjskim agentem. Na dodatek szczególnie niebezpiecznym, bo bardzo dokładnie się zamaskowałem. W związku z tym zasługuję na natychmiastowe rozstrzelanie.
Z rewolucjami, a zwłaszcza z rewolucjonistami, trzeba bardzo uważać. Dopóki nie ma jasno sformułowanych zarzutów, odczepiłbym się od Adama Lipińskiego. Bardzo łatwo można w ten sposób kogoś skrzywdzić.
2011-04-01 12:15 | bogdan.zalewski
Prokuratura wykluczyła zamach w Smoleńsku. Ciekawe jak będą traktowane od teraz przez nasz i nie nasz wymiar sprawiedliowości jakiekolwiek rozważania na temat "zamachowej" hipotezy. Będą ścigać nieufnych blogerów, nie wierzących w niezależność polskich śledczych od centrali w Moskwie? Przecież ciągle nie ma oryginałów czarnych skrzynek, nie ma także wraku!
2011-04-01 11:35 | bogdan.zalewski
Panie Marku, jestem skłonny przyznać Panu rację jeśli chodzi o styl raportu oraz temperaturę wczorajszej debaty w salonie 24. Z pewnością są to działania niewystarczające, za mało "przebijające się" do szerszego elektoratu, nieco niszowe. Ja jednak nie jestem partyjnym strategiem, jestem tylko odbiorcą i to dość specyficznym. Podobnie jak Cmentarny Dech jestem dzieckiem proletariackiej Nowej Huty i też "wychowało" mnie bardziej buszowanie po po-austriackiech bunkrach w Mistrzejowicach niż drętwa gierkowska podstawówka. (Pozdrawiam Cmentarny Dech'u!) Może dlatego jestem odporny na "młodzieżowe" , "podwórkowe" grepsiarstwo Tuska i mowę-trawę pseudo-buntowników scen polskich, którzy w większości rozpoczynali swoje oszałamiające kariery w późnym PRL-u. Jednym z takich wyciągnietych ostatnio starych "autolansiarzy" jest niejaki Muniek, robiący swój "niesamowity" narkomański coming out, jak to wciągał krechę w łazience zaproszony na obiad do rodziców. Ach, urzekła mnie jego historia! Niesamowicie oryginalna "narracja generacyjna" i ten "malowniczy" język tej fabuły! Panie Marku, będę się powtarzał: wolę w jaskini po ciemku odpalając zapałkę od zapałki czytać raport o stanie państwa, NAUKOWY opis polskiej rzeczywistości, bez udawania "fajowego" stylu, niż wypociny jakiegoś mojego rówieśnika, który ciągle udaje fajnego koleżkę z podwórka.
Natomiast dostrzegam inne NIEBEZPIECZEŃSTWO w PiS-ie - jako jedynej partii, której jestem jeszcze udzielić jakiegokolwiek kredytu zaufania, bo widzę , że FAKTYCZNIE walczyli i walczą z NEOKOMUNĄ i RPRL-em (jak to kiedyś pisano na okładkach pisma "bruLion"). To niebezpieczeństwo wynika z podejrzeń , że grupka PJoNków nie jest jedyną piątą kolumną w partii Kaczyńskiego. Zastanawia mnie "akcja" Grzegorza Brauna. Właśnie czytałem jego najnowszą wypowiedź,wywiad , którego udzielił Nowemu Ekranowi.
http://idzpodprad.nowyekran.pl/post/8686,kto-kontroluje-biografie-schetyny
=============
"
(...) kto to jest Schetyna? Proszę zobaczyć, jak on się teraz przepoczwarza: już się zdystansował, już warszawscy dziennikarze udają, że zapomnieli, że to jest twórca układu rządowego, że to człowiek nazywany niegdyś kanclerzem tej partii i tego rządu. On zaraz będzie bezpartyjnym, niezależnym autorytetem, Marszałkiem Sejmu. I już się ruszył, czy został ruszony, Rafał Dutkiewicz. Ten, co to parę lat temu miał być wielką nadzieją Białych na nowego polityka, wraca teraz do gry. Obawiam się, że generałowie i pułkownicy, i kto tam jeszcze, spróbują nam wszystkim wcisnąć kit (który będzie w istocie próbą rekonstrukcji układu wrocławskiego na scenie ogólnopolskiej). I teraz przestrzegam, że Adam Lipiński też jest z Wrocławia, z Dolnego Śląska, a na tym Dolnym Śląsku obowiązuje dziwny pakt o nieagresji. Przez dwadzieścia lat ci panowie funkcjonują w tym samym regionie i nie słyszałem, żeby złe słowo o sobie nawzajem powiedzieli. Co to oznacza? W praktyce to, że Schetyna wspiera Lipińskiego, a Lipiński wspiera Schetynę. Ja jestem prosty reżyser, gawędziarz, malkontent, ale jeżeli całe maszerowanie z pochodniami, palenie zniczy i wielki autentyczny wysiłek narodowy ma zaowocować katapultowaniem układu wrocławskiego do Warszawy i ma być jakiś rząd fachowców z tymi sierotami po Unii Wolności (które przebierają nogami w kancelarii prezydenta Komorowskiego, gdzie się wszystkie ładnie odnalazły), to ja na to nie głosuję."
=============
Z tym mam największy problem. Nie wiem, co o tym sądzić.
2011-04-01 09:44 | Marek
Witam Panie Bogdanie,
Nasuwa mi się do Pańskiego komentarza komentarz. Nie mój, ale z mojego bloga.
"Słabość PiS-u jest, jak na mój gust, zbyt widoczna i zagadkowa.
Niewykluczone, że JK czeka na sprzyjający moment, po którym przejście do ofensywy nie będzie skazane na szybką i nieuchronną klęskę."
Język zacytowanego przez Pana dokumentu PiS-u nie jest adekwatny do skali wyzwań, przed jakimi zaniedługo politycy staną. Nie jest, ponieważ ma trafić "do ludzi". W tym do całkowicie oderwanego od rzeczywistości tzw. "mejnstrimu". Stąd sforumłowania są obłe, zwyczajne, codzienne, uspokajające. Stąd "naukowe" analizowanie tworu, jakim jest Platforma. Stąd traktowanie tej tkanki rakowej (w rzeczywistości groźnej mafii), jak normalnej partii politycznej o nieco tylko dziwnym programie.
W podobnym tonie, nieco budyniowatym, ospałym, tocżą się debaty z Jarosławem Kaczyńskim. Choćby ta wczorajsza.
Przypuszczam, że nadchodząca epoka aż tak senna nie będzie. A jeżeli będzie, tym gorzej dla nas.
Pozdrawiam
2011-04-01 09:27 | Marek
@Cmentarny Dech - " ... uważam, że mamy do czynienia z głębokim regresem cywilizacyjnym, ciągniemy na resztkach cywilizacji łacińskiej, która sami zanegowaliśmy, a powyższe luźne zdarzenia są w pewnym sensie Zdarzeniem.
Co z tego wyniknie? --- historycznie przełom? -- tylko jakie będą koszty?"
Myślimy bardzo podobnie. Łączy nas m.in. przekonanie, że osią wszelkich znaczących wydarzeń, również w skali międzynarodowej, globalnej, okaże się z perspektywy dziejów Tragedia Smoleńska. Ten temat będzie wracał jak bumerang przy każdym znaczącym przesileniu, przy każdym znaczącym przetasowaniu w układzie sił na świecie. Do takiego się zbliżamy.
Dzisiaj nie jest to dla wszystkich jasne, stąd porównanie z Einsteinem i jego teorią, całkowicie niezrozumiałą na początku XX wieku, nawet dla zdecydowanej większości fizyków - bardzo na miejscu.
pozdrawiam
2011-04-01 09:04 | bogdan.zalewski
Dzień dobry wszyscy Czytelnicy i Komentatorzy ! Witam serdecznie p. Marka i Realistę oraz Cmentarnego Dech'a.
A propos Polaków z zabełtanym błękitem w głowach przez zegarmistrzów z Partii "Oświeconych", warto zapoznać się z analizami zawartymi w RAPORCIE O STANIE RZECZYPOSPOLITEJ. Potraktujmy je jako swoisty METATEKST tutaj w "GLOB'ie" , rodzaj komentarza do postów niektórych komentatorów:
http://niezalezna.pl/8364-pis-publikuje-raport-o-stanie-rp
=============
W Istnieje wiele przesłanek, by twierdzić, że kategoria Narodu nie jest podnoszona w programach i zasadniczych wystąpieniach przedstawicieli PO, choć mówi się tam o Polakach czy pozycji Polski. Z drugiej strony, PO w swoim przekazie mocno podkreśla znaczenie regionalizmów, czego szczególnym przykładem jest ostentacyjne akcentowanie przez Donalda Tuska swojej kaszubskości. Niedawno umieszczono, wbrew wyrokowi Sądu Najwyższego z 2007 roku, narodowość śląską w spisie powszechnym. Sąd Najwyższy słusznie bowiem wywiódł, że historycznie rzecz biorąc, niczego takiego jak naród śląski nie ma. Można dodać, że śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej. W PO nie budzą protestu postawy jawnie antypolskie, wręcz obrażające Polaków. Przykładem jest choćby długotrwała obecność w tej partii Kazimierza Kutza, którego publicystyka w wielu wypadkach jest jadowicie antypolska. Ważny jest też stosunek do Ruchu Autonomii Śląska, którego członkowie kandydowali z list PO, mimo że ta formacja jawnie odcina się od polskości. Jej szef Jerzy Gorzelik mówi wprost: jestem Ślązakiem, nie Polakiem, Polska nie jest dla mnie najważniejsza. Niezwykle charakterystyczna jest też bardzo agresywna reakcja czołowego polityka PO, szefa klubu Tomasza Tomczykiewicza, na formułowaną w Sejmie krytykę decyzji zawarcia koalicji z RAŚ w samorządzie wojewódzkim, a także stała opcja tej partii na współpracę z Mniejszością Niemiecką na Śląsku Opolskim. I to mimo powtarzających się incydentów wskazujących na to, że przynajmniej niektórzy działacze tej mniejszości ostentacyjnie demonstrują nielojalność wobec państwa polskiego (zdejmowanie polskich fl ag i godła w gminach rządzonych przez MN). Nie ma wyraźnych oznak wskazujących, że politycy PO odnoszą się krytycznie do narzucania Polakom postawy nieustannejekspiacji wobec narodów sąsiednich i tych, które zamieszkiwały kiedyś polskie terytorium, i do stosowanej metody uogólniania win jednostek i całych grup oraz odnoszenia ich do Narodu Polskiego jako całości. Prowadzi to do takich absurdów, jak przeczenie, by Niemcy odpowiadali za zbrodnie lat 1939-1945 (winni są jacyś bliżej nieokreśleni naziści). Polacy są natomiast odpowiedzialni jako Naród za zbrodnie, jakich dopuściły się w warunkach niemieckiej okupacji i bardzo często z niemieckiej inicjatywy niewielkie grupy czy zgoła jednostki. Polacy mają być także współodpowiedzialni za zbrodnie popełnione przez „nazistów”. Z drugiej strony, nie ma też, a przynajmniej autorzy tego opracowania nie znają takich przykładów, jakiegoś szczególnego wsparcia dla propagowanej np. przez „Gazetę Wyborczą” hiperekspiacji i skrajnie negatywnego stosunku do wielu wydarzeń naszej historii. Nie można jednak pominąć takich faktów, jak przyznanie, skądinąd zgodnie ze stanowiskiem Rosji, że zbrodnia w Katyniu nie była ludobójstwem (Stefan Niesiołowski). Pośrednio wskazuje to na gotowość uznania – jak można sądzić dla doraźnych celów politycznych – szczególnego, niższego statusu Polaków w stosunku do niektórych innych narodów. Ponieważ tezie o ludobójstwie przeczy polityk wywodzący się ze środowiska, któremu zarzucano kiedyś nacjonalizm (ZChN), można postawić hipotezę, że obecność w Platformie na swój sposób rozmiękcza poczucie wartości własnego Narodu, relatywizuje stosunek do związku z nim, do tej szczególnej relacji między Narodem a jednostką, którą nazywany patriotyzmem. Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z ambiwalencją wychyloną ku najdalej idącemu kompromisowi z tymi środowiskami, które ze zwalczania poczucia dumy narodowej uczyniły posłannictwo. Wydaje się, że wynika to z niechęci do narażania się silniejszemu, czyli w kraju – establishmentowi, zwłaszcza kulturalnemu, a na zewnątrz – najsilniejszym państwom europejskim, a także potężnemu nurtowi w dzisiejszej ideologii europejskiej. Postuluje on obniżenie wartości przynależności narodowej, czyli w praktyce rozmywa tożsamość słabszych narodów.
Przynależność narodowa nie wiąże się w ideologii PO (to słowo odnosi się do stanu zbiorowej świadomości jakiejś grupy) z kwestią godności Polaka jako jednostki ani też nie jest podstawowym wymiarem polityczności. Dziś w postawie niektórych członków grupy kierowniczej PO można – jak się zdaje – odnaleźć narodowy sceptycyzm albo też coś, co da się określić jako afi rmację Polaka skorygowanego: czy to przez swą przynależność regionalną nadającą mu lepsze cechy – kaszubskość bądź śląskość (w tej wersji która nie odrzuca polskiej przynależności narodowej), czy też przez swoją europejskość. Szczególne trudności mają członkowie grupy kierowniczej PO, a można także sądzić, że co najmniej bardzo poważna część członków tej partii, z uznaniem wartości, jaką jest narodowa solidarność. Tu zasady nierówności czy wręcz wykluczenia są eksponowane szczególnie mocno. I nie chodzi tylko o szczególne przywileje niewielkiej liczebnie mniejszości, czyli establishmentu. Chodzi o wykluczenie całych grup społecznych kwalifi kowanych z tych czy innych względów jako niegodne. Będą to więc słynne już moherowe berety, czyli w węższej interpretacji kobiety w dojrzałym wieku mocno związane z Kościołem, a w szerszej – cała tradycjonalistycznie nastawiona część społeczeństwa. Będą to ludzie formalnie gorzej wykształceni, mieszkańcy mniejszych ośrodków i wsi, albo też po prostu osoby krytycznie nastawione do środowiska PO. Polak skorygowany to w koncepcji PO Polak zdolny do racjonalnego działania zorganizowanego w szerszej skali. Polak nieskorygowany – jak z tego wynika – zazwyczaj takich zdolności nie ma albo ma je w niewielkim stopniu. Wreszcie liberalne poglądy większości członków PO przypisujące szczególną rolę rynkowi
oznaczają dystans do instytucji odwołujących się do innych Dziś w postawie niektórych członków grupy kierowniczej PO można – jak się zdaje – odnaleźć narodowy sceptycyzm albo też coś, co da się określić jako afirmację Polaka skorygowanego.
=============
To opis "niższej" warstwy społecznej w "neofeudalnie" zhierarchizowanym i rozbitym na klany, zdezintegrowanym państwie Partii "Oświeconych".
A to ciekawy przyczynek do charekterystyki zachowania "elit" gospodarczych w czasie, kiedy nie rządziła Partia "Oświeconych".
=============
Zmiany w aparacie państwowym nie zostały zakończone, pełna jego przebudowa i uzyskanie jakości, którą można by określić jako nowe państwo, wymagałaby zmiany konstytucji. Niemniej skutki w postaci ograniczenia korupcji i radykalnego zmniejszenia poczucia pewności siebie i bezkarności establishmentu zostały osiągnięte. Charakterystyczne jest, że niemała część najbogatszych przedstawicieli owego establishmentu przebywała w tym czasie za granicą. Rzecz jasna nie było to celem polityki Prawa i Sprawiedliwości.
=============
2011-04-01 09:02 | Cmentarny Dech
Z perspektywy czasu widzę więcej i wydaje mi się, że pewne z pozoru nic nie znaczące gesty nabierają znaczenia wręcz symbolicznego. Odnośnie Zdarzenia Smoleńskiego mieliśmy chyba w początkowej fazie coś jakby próbę sił i wstępnej konfrontacji sił wewnątrz rosyjskich. Pokazują to pewne deklaracje i gesty Miedwiediewa itp... niestety Polska strona od razu wybrała kacapów.
Tak to widzę teraz po czasie... Inną kwestią jest czy rząd i premier byli zblatowani czy wystraszeni.
Bo ja np. mogę sobie wyobrazić tai tekst Putina do Tuska, "No słuchajcie, ale wypadek, no po się pchali -- przecież mieliśmy wszytko ustalone czyż nie? -- taki los -- Nic się nie martwcie sami to posprzątamy -- tylko pamiętajcie jak kończą się podskoki polaczków...tak jest w tym nauka dla was"
Wracając jeszcze to tego otumanienia, to jest pokłosie zabijania wyobraźni i zdolności abstrakcyjnego myślenia, ba cały system naszej edukacji ma na celu walkę właśnie z wyobraźnią i myśleniem abstrakcyjnym. Do tego dochodzą media elektroniczne widziane jako kat alfabetu i słowa, a zarazem pożeracz wyobraźni. Wyobraźni, która kształtuje się w młodym wieku.
Z rozrzewnieniem wspominam młodość i dzieciństwo spędzone w Nowej Hucie.
Uczyć nam się nie chciało, ale sobotnia wyprawa na bunkry do Grębałowa dostarczała taki ładunek emocji i wyobraźni, że starcza po dziś dzień...:)
Z wielkim smutkiem słuchałem jakiś czas temu debaty fizyków, mówili oni miedzy innymi o dwóch sprawach, pierwsza to taka, że przy całym tym dzisiejszym nowoczesnym świecie, Stany Zjednoczone nie są w stanie dziś wysłać ludzi na księżyc. W czasie gdy zwykła komórka ma 50 krotnie większą moc obliczeniową niż komputer na lądowniku...
Druga kwestia dotyczyła tego, że w dzisiejszych realiach nauki jak i tzw świata nauki taki Einstein czy Newton nie mieli by szans przebić się ze swoimi teoriami i działali by z łatkami oszołomów, frustratów i fantastów.
A skończyliby w garażach co najwyżej budując instalacje do domów autonomicznych.
Można pomyśleć co ma piernik do wiatraka... ano to wszytko się wbrew pozorom łączy. Osobiście uważam, że mamy do czynienia z głębokim regresem cywilizacyjnym, ciągniemy na resztkach cywilizacji łacińskiej, która sami zanegowaliśmy, a powyższe luźne zdarzenia są w pewnym sensie Zdarzeniem.
Co z tego wyniknie --- historycznie przełom -- tylko jakie będą koszty???
I jeszcze jedno nie wiem jak będzie, ale będzie inaczej a zdarzeniem przełomowym będzie Zdarzenie Smoleńskie. Tak to czuję...
pozdrawiam
2011-04-01 07:34 | Realista
Małgo
Ile mam czekać na fakty i argumenty ?
Że ktoś z kimś rozmawiał przez telefon nie wiadomo o czym to nic nie znaczy.
Może coś znaczyć jedynie w sytuacji jeśli rozmawia Zbycho z Mirem.
Przepraszam za tę geś jednak zasługujesz na wiele, wiele więcej.
2011-04-01 05:34 | Marek
Witam,
Włączę się do zakończonej wczoraj rozmowy. Pytanie zasadnicze - "tuskowy matrix", z zabełtanym sposobem myślenia (Małgo, Ania z P.), czy jednak przełom?
Po roku uznałem, że przełom wyłącznie polskimi siłami, poprzez dojrzewanie społecznej świadomości, nie jest możliwy. Znacząca ilość osób, zbyt duża, wchłania papkę podsuwana im przez kreatorów. W związku z tym łatwo wpadają w tryby myślenia tuskowych (posowieckich) reżyserów świadomości.
Dojrzewanie społeczeństwa byłoby procesem długotrwałym i niepewnym. Przyspieszenie mogą spowodować wyłącznie potężne tąpnięcia zewnętrzne. I takie się cały czas gromadzą!
Coś o tym napisałem na innym blogu. Potem kilkanaście razy skreśliłem, następnie do tego wracałem. Ciężko jest prognozować przyszłość. (nigdy więcej się nie podejmę).
2011-03-31 22:21 | pp3-Basia
Akurat ta postac świata filmu nie jest dla mnie żadnym autorytetem,
mimo niewątpliwego dorobku życiowego.
Nie widzę na dzisiaj potrzeby dalszej dyskusji z Panią
(aby nie było,że się zbytnio spoufalam;)
Dobranoc
2011-03-31 21:43 | pp3-Basia
Na pewno weźmie się za szarą strefę komunistycznych oligarchów.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
2011-03-31 21:25 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Jarosław Kaczyński w świetnej debacie w telewizji internetowej na salonie 24 (zerwała mi się na moment łączność ale po chwili wróciła) wypowiedział myśl bardzo bliską mnie i gronu tutejszych komentatorów , których cenię. Brzmi ona mnie więcej tak (cytuję z pamięci) : w Polsce dokonano odwrócenia pojęć, za modernizatorów uchodzą ludzie, którzy są postkomunistycznymi wstecznikami, petryfikującymi ancien regime, natomiast prawdziwym zwolennikom modernizacji (w znaczeniu wychodzenia z postkomunizmu) przyprawiono "gębę" obskurantów. Ja się uważam za Polaka nowoczesnego. (Gdybym wierzył, że jakakolwiek dedykacja ma jeszcze sens, podałbym tłumaczenie tekstu utworu Hextatic bez żadnych retorycznych chwytów, ale to nie było żadne osobiste przesłanie. Po prostu taka RAMKA Z ISTOTNĄ REFLEKSJĄ podaną w sposób adekwatny do wymogów dzisiejszych czasów, w formie teledysku czyli aktualnej wersji kuchennej makatki ściennej albo też multimedialnej odmiany filozoficzno-etycznego elementarza. Dawniej taką rolę odgrywała obrazkowa BIBLIA PAUPERUM:
We are told that this is information age indeed what flows with information is attention towards SIN and towards lying and and trying to undo disinformation may prove one of the greatest spiritual challenges of not only this decade but possibly the comming millenium.)
2011-03-31 21:23 | pp3-Basia
Małgo,Twój napastliwy ton nie zmieni Faktu,że znaczna częsc Polaków
interesuje się jednak tym co mówią politycy,poniewaz nikt z nas nie żyje na swojej bezludnej wyspie,tylko w społeczeństwie.To,że ono jest podzielone
widzimy wszyscy.Kto jest winien tych podziałów-tylko niektórzy.
Chciałam zapytac w takim razie,w co Ty wierzysz?
2011-03-31 20:59 | pp3-Basia
Dobry wieczór!
Ogladam i słucham bardzo ciekawej debaty na IPLA.
Zachęcam wszystkich zainteresowanych raportem na temat stanu
państwa,do wysłuchania tego co ma do powiedzenia Jarosław Kaczyński.
Pozdrawiam!
2011-03-31 20:03 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Siedzę sobie w domu, słucham i czytam.
A chwilami oglądam, czytam i słucham:
http://www.youtube.com/watch?v=GhEmjO7UjbY
(
We are told that this is information age indeed what flows with information is attention towards SIN and towards lying and and trying to undo disinformation may prove one of the greatest spiritual challenges of not only this decade but possibly the comming millenium.)
Hania zalinkowała wcześniej do Coldcuta, więc się odpłacam inną monetą muzyczną ze skarbca Ninja Tune. Hextatic w utworze pod znaczącym tytułem "Communication Breakdown" trochę zalatuje Kraftwerkiem, ale mnie to akurat nie przeszkadza. Przeciwnie. Tym bardziej, że teledysk i jego przesłanie wydaje mi się bardzo aktualne i może nawet mógłbym zadedykować powyższy angielski tekst pewnej "upartej" komentatorce, powtarzającej tu jak papuga najbardziej kłamliwe komunały, gdyby nie to, że chyba mam coś ważniejszego i prawdopodobnie ciekawszego do napisania. Zresztą oceńcie to teraz sami.
Odpowiedź na pytanie zadane w tytule cytowanego przez Was artykułu Marka Pyzy w tygodniku "Uważam Rze" ("Kto rozdzielił wizyty?") jest jedną z kluczowych kwestii w smoleńskim śledztwie. Jest bardzo wiele przesłanek, że Tusk i jego "pieski", łasząc się do Putina i oszczekując polskiego Prezydenta, zaplanowali wspólnie, po kryjomu, w jakiejś swojej zatęchłej "ruskiej budzie", polowanie z wściekłą medialną nagonką na katyńską podróż Lecha Kaczyńskiego. Nie samo polowanie a jego charakter jest wciąż zagadką.
Marek Pyza napisał: "Znalezione w sejfie Mariusza Handzlika notatki dowodzą, że prezydencki minister już w grudniu ostrzegał instytucje rządowe przed groźbą rozgrywania polskich władz przez Rosjan pod kątem uroczystości katyńskich. Jednoznacznie wynikało to z postawy rosyjskiego ambasadora Władimira Grinina na spotkaniu z Handzlikiem. Na premierze, ministrze spraw zagranicznych i pracownikach polskiej dyplomacji nie zrobiło to jednak wrażenia- przystali na warunki gry przez Rosjan. Znaleźli w niej szanse na własne zyski i na umniejszenie roli głowy swojego państwa." Charakterystyczne, że przesłanie tekstu Marka Pyzy (przed kilkoma miesiącami znanego z ekranu świetnego dziennikarza WIADOMOŚCI, który już nie znalazł się w nowym dzienniku w TVP, wykastrowanym z jakichkolwiek prób odkrycia prawdy o tragedii)jest niemal w całości zbieżne z wnioskami z internetowego śledztwa bloggera Łażącego Łazarza. A był czas , gdy tekst "Gruppenfuehrer KAT" krążył jedynie w sieci www., budząc sensację i wywołując głosy oburzenia. Dziś coraz więcej osób uznaje wiedzę o przed-smoleńskiej intrydze tuskoidów za oczywistość.
Stopniowo dociera do coraz większej rzeszy Polaków wiedza o ich politycznych liderach, idolach rankingów popularności, którzy nie zawahali się knuć z ościennym wrogiem przeciw legalnie wybranej głowie własnego państwa. Nie wiem, jak można nadal uznawać tych ludzi za normalnych polityków. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że znów tacy zdrajcy nie poniosą żadnej odpowiedzialności za swoje czyny, że znów ich spotka jakaś abolicja, że ponownie odwrócą na swoją korzyść sytuację, która powinna zmieść ich na zawsze nie tylko ze sceny partyjnej w demokratycznym państwie ale doprowadzić ich do celi więziennej. Żyjemy w dziwnych czasach.
Kupiłem sobie nowe "Nowe Państwo" - kolejną antologię tekstów śledczych i analitycznych. Będę je tu omawiał. A na razie będę oglądał spotkanie z premierem Jarosławem Kaczyńskim , które właśnie się zaczyna na salonie 24.
http://lubczasopismo.salon24.pl/salon24live/post/292478,tv-s24-czwartek-g-20-jaroslaw-kaczynski-w-salon24live
2011-03-31 18:42 | Realista
@ J.Małgorzata Mazurek Malgo
Przytocz jakieś fakty a jak ich nie znajdziesz to argumenty
na poparcie swojej tezy. Jak nie dasz rady lub je z łatwością
obalę faktami to jesteś głupia gęś.
2011-03-31 16:41 | pp3-Basia
Haniu!
Dziękuję za list.Odpisałam Ci króciutko.
Wypocznij za mnie;)
2011-03-31 16:38 | pp3-Basia
Witajcie!
Haniu,Bogdanie i Wszyscy Obecni!
Zalinkowaliście znakomite teksty.Żałuję,że nie mogę w tej chwili
odnieśc się do nich.Bardzo goni mnie czas.
Szykuję się do jutrzejszego wyjazdu.
Klucz do tej SZKATUŁKI znajdzie się z Pomocą Bożą.
Należy Wierzyc i Ufac w tryumf Sprawiedliwości.
Za zbrodnią stoi kara,za dobrymi uczynkami nagroda.
Nie lękajcie się!-Mówił Jan Paweł II.
Chociaż głos niektórych Pasterzy
wywołuje ból i należny sprzeciw,jakby nie rozumieli,że ich Misją
jest stac po stronie słabszych i pokrzywdzonych...
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/kaczynski-o-slowach-kard-nycza,1618180
Serdecznie Was pozdrawiam!
2011-03-31 16:37 | Hania
Cofam to, co napisałam.
Książka czekała już na mnie, kiedy wróciłam z pracy do domu.
Zabieram ją ze sobą.
Trzymajcie się !
2011-03-31 15:09 | Hania
Witaj, Bogdan.
Tak, robi nam się z tego wszystkiego pewnego rodzaju upiorna SZKATUŁKA.
Napisałam wczoraj do wydawnictwa w sprawie L. Szymowskiego, ale niestety nikt mi do tej pory nie odpisał.
Trzymajcie się. Do poniedziałku.
Wyjeżdżam wypatrywać wiosny...
2011-03-31 14:47 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Czytelnicy i Komentatorzy!
Serdecznie witam Basię, Hanię, Marcina i Marka - uczestników najnowszej dyskusji. Marcinie, zbliżenie młodzieży wymaga ZBLIŻENIA NA MŁODZIEŻ - w sensie bezpieczniackiego ZOOM-u. Ciekawe ilu Rosja znajdzie w Polsce różnych "stypendystów" i jak będzie wyglądał ich SPECJALNY tok ... nauczania ? Jak zwykle na ten problem zwraca uwagę niezależna, często internetowa publicystyka. Żałuję , że wciąż nie mam nowej książki Ściosa, ale jest szansa , że niedługo mi przyślą; rozmawiałem wczoraj przez telefon z Wydawnictwem Antyk. I okazało się , że mój problem wziął się stąd , że do pakietu książek - prócz Ściosa i Volkoffa dołożyłem pracę profesora Zybertowicza. I okazało się, że właśnie poszukiwania tej ostatniej pozycji z mojego koszyka opóźniają przesyłkę. Tak to jest być zanadto pazernym na "zakazaną" wiedzę spoza głównego medialnego nurtu:)
Mimo trudności nadal śledzę wszelkie ciekawe wieści z tak zwanych marginalnych "oszołomskich" pism. Zanim przyślą mi z wydawnictwa najnowszą książkę Leszka Szymowskiego, przeczytałem sobie artykuł tego autora opublikowany w "Najwyższym Czasie". Wyłuskałem z niego interesujący wątek dotyczący aktywności ś.p. Lecha Kaczyńskiego w dziedzinie wojskowej współpracy z innymi krajami:
"Od 2009 roku prezydent prowadził również negocjacje w sprawie nowego sojuszu wojskowego - tzw. Sojuszu Północnego. Miało to być porozumienie o współpracy wojskowej zawarte między państwami skandynawskimi, Wielką Brytanią, Polską i krajami bałtyckimi w sprawie udzielania sobie wzajemnej pomocy w sytuacji agresji militarnej.- Było to porozumienie bardzo niewygodne dla Rosji- ocenia Romuald Szeremietiew , były minister obrony.- Jeśli chcielibyśmy bronić tezy o zamachu z 10 kwietnia, to jego prawdziwej przyczyny upatrywałbym właśnie tutaj."
Coraz więcej puzzli pasuje do przerażającej układanki. Jak to się ułoży?
I co będzie dalej? Jakoś nam SIĘ UŁOŻY? Coraz mniej w to wierzę, byśmy mogli żyć dłużej w takim stanie zawieszenia, udając ,że NIC SIĘ NIE STAŁO.
2011-03-31 10:16 | Marcin
Witajcie
Czytając sobie jeszcze raz Ściosa i jego ostatni wpis włączyłem radyjko na fakty RMF, a tam?? Afera inwigilacji studentów w Rosji.
http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-rosyjska-policja-i-wojsko-chca-wiedziec-wszystko-o,nId,332255
Na naszych uczelniach ściśle współpracujących też doczekamy się takich próśb? Czy może rolę wychowawczą wcześniej spełni ruski pieniądz, który sprawi, że będziemy wiedzieli jak się zachować wobec przyjaciół.
2011-03-31 09:27 | Hania
Jeszcze w nawiązaniu do artykułu Pyzy, Basiu tak skojarzyło mi się to, co w jednym z komentarzy na swoim blogu napisał Marek:
'Niestety, całą zabawę w odkrywanie prawdy o wydarzeniach (nie o raporcie MAK) trzeba zacząć raz jeszcze. Od Okęcia, od polskich służb specjalnych, od podstawowych pytań w Polsce.'
Pozdrawiam Marka.
2011-03-31 08:47 | Hania
Ul. Wiślna w Krakowie kojarzy mi się z siedzibą TP...
2011-03-31 08:46 | Hania
Witaj Basiu :-)
A ja napisałam właśnie do Ciebie maila...
Rzeczywiście ... dziwne.
Śpij spokojnie i odpoczywaj.
2011-03-31 08:42 | pp3-Basia
Errata;Uważam Rze:)
Ostatnio najpoczytniejszy Tygodnik.
2011-03-31 08:40 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
Jeszcze nie śpię po nocy.Weszłam do domu przed momentem
i otworzyłam najnowszy numer Uważam,że na stronie 24.
To właśnie artykuł'Kto rozdzielił wizyty'.
Taki dziwny zbieg okoliczności.
Przepiszę ręcznie,bez cudzysłowu:
Dyrektor Agnieszka Wielowieyska(z Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM-przyp.red.)poinformowała,że Prezes Rady ministrów potwierdził wstepnie swój udział w oficjalnych państwowych uroczystościach w Katyniu oraz zaakceptował 10 kwietnia jako datę głównej ceremonii.
Dopiero telefon z Moskwy zmienił plany szefa rządu.Od początku przygotowań
główne obchody miały odbywac się własnie 10 kwietnia.
Koniec cytatu.
czyli to Moskwa zadecydowała o rozdzieleniu wizyty,a ustaleniem Putina,
jak dowiadujemy sie dalej nazwisko Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
zostało wykreślone,z ręcznie dopisanym nazwiskiem Putina...
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Muszę udac się na spoczynek po ciężkiej nocy.
Jutro szkolenie.Muszę jeszcze zaglądnąc do mapy...
aby na godz 9.00 dotrzec na ul.Wiślną.
2011-03-31 08:15 | Hania
No niestety.
Przeczytajcie więc na:
http://uwazamrze.pl/2011/03/kto-rozdzielil-wizyty/
A w kilku słowach:
Dyrektor Agnieszka Wielowieyska z Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM poinformowała, że prezes Rady Ministrów potwierdził wstępnie swój udział w oficjalnych państwowych uroczystościach w Katyniu oraz zaakceptował 10 kwietnia jako datę głównej ceremonii.
Widzisz Marcinie, taki tu już jest ten SYSTEM, że nie toleruje cytatów...
2011-03-31 08:13 | Hania
Spróbuję jeszcze raz.
Dyrektor Agnieszka Wielowieyska z Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM
2011-03-31 08:11 | Hania
I jeszcze przekopiowany tekst z URZ pióra Marka Pyzy:
(trochę skrócony i odarty z nielubianych tu cudzysłowów)
Rzeczpospolita dotarła do niewielkiego dokumentu, notatki służbowej wytworzonej w Ministerstwie Kultury. Wynika z niej jednoznacznie, że Donald Tusk też chciał być w Katyniu 10 kwietnia. Zmienił zdanie dopiero po telefonie od Putina.
Nieznany dokument
Nowe światło na kwestię rozdzielenia wizyt rzuca nieujawniona dotychczas notatka ze spotkania w Ministerstwie Kultury 19 stycznia 2010 r. Dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego Jacek Miler podaje w niej na początku, jako najważniejsze, ustalenie:
Dyrektor Agnieszka Wielowieyska (z Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM
2011-03-31 08:01 | Hania
Dzień dobry,
zapomniałam wczoraj napisać, że 4 i 5 kwietnia do Rzepy zostaną dołączone płyty (II części) filmu E.Stankiewicz i J.Pospieszalskiego 'Lista Pasażerów'.
Dobrego dnia.
2011-03-30 23:05 | Marcin
... no niestety mnie takie akcje wklejania większej ilości tekstu się nie udają,
system od razu poznaje, że plagiat czynię ;-)
Tak czy inaczej wszystko jest pod linkiem
http://cogito.salon24.pl/292528,pokolenia-przyjaciol-rosji
pozdrawiam Wszystkich i dobranoc
2011-03-30 23:03 | Marcin
Witajcie
=====================================================================
Przykład Kirgistanu wart jest wspomnienia również dlatego, że podobną strategię działania Gazprom planuje w Polsce.
2011-03-30 23:01 | Marcin
Witajcie
Jutro na S24 live Jarosław Kaczyński ma ogłosić nowy manifest polityczny, myślę, że warto będzie to obejrzeć, nie wiem tylko jak mój enternet to przełknie, ale ja nie o tym
Po lekturze Marka ( Bogdan zalinkował poniżej) zahaczyłem o Aleksandra Ściosa.
pozwolę sobie przytoczyć krótki cytat
http://cogito.salon24.pl/292528,pokolenia-przyjaciol-rosji
=====================================================================
Przykład Kirgistanu wart jest wspomnienia również dlatego, że podobną strategię działania Gazprom planuje w Polsce.
2011-03-30 20:29 | Hania
Rozmawiałam dziś z Basią telefonicznie, ale dopiero teraz przeczytałam Jej komentarz. Nawiązała w swoim cytacie do Herlinga-Grudzińskiego, a mi przypomniało się jego opowiadanie 'Wieża' z motywem ruin wysokiego zamku z dwiema wieżami: okrągłą 'Krzykiem Głodu' i kwadratową 'Wieżą Strachu'. Motyw cierpienia, samotności i powrotu do Boga. Trudna emocjonalnie była to dla mnie lektura.
Dobranoc.
P.S. http://www.youtube.com/watch?v=URETJ3JnfOU
2011-03-30 14:46 | pp3-Basia
Stosowna do 'krajobrazu zadżumionego' ilustacja muzyczna:
http://www.youtube.com/watch?v=7hhcCSbg8Wk&feature=fvwrel
Wkrótce również będę musiała wyjśc...
2011-03-30 14:33 | pp3-Basia
Witajcie raz jeszcze!
Obiecałam cytaty książki Aleksandra Ściosa.
Ogromu wiedzy tam zawartej nie da się streścic w kilku słowach.
Dla tych,którzy czytają bieżące artykuły Autora w blogosferze,
Gazecie Polskiej nie są nowością.
Zebranie tekstów w jedno dzieło ma jednak głęboki sens.
Chciałoby się przepisac tutaj całą książkę.
Rozdział SZCZURY-str.108-112
(proszę Pana Ściosa o wybaczenie,jeżeli popełnię błędy w tym genialnym
tekście porównawczym i pominięcie cudzysłowu):
--------
Przez blisko pół wieku,do końca XVII stulecia w Wicekrólestwie Neapolu
panoszyły się demoralizacja,korupcja,pogarda dla spraw Boskich i ludzkich,
niechęc do pracy,obojętnośc,apatia,atrofia oporu przeciw obcemu panowaniu.
Dżuma zabiła w ocalałych,w ich dzieciach,wnukach i prawnukach smak,
wartośc i godnośc życia zrzeszonego,ze wszystkimi jego blaskami i nędzami-
-napisał Gustaw Herling-Grudziński w epilogu Dżumy w Neapolu.
Jeśli literatura ma nam pomóc w zrozumieniu rzeczywistości,nie istnieje passus bardziej celny do opisania stanu do jakiego doszliśmy po 20 latach
'wolnej od komunizmu'Polski.W swoim opowiadaniu Herling-Grudziński nawiązał metaforycznie do stanu wojennego.'Jestem pewien-mówił po latach-że skutki dzumy stanu wojennego trwają nadal,a ja dla celów literackich rzedłużyłem je w opowiadaniu na pokolenia,aż do prawnuków.(...)Bo stan wojenny dla życia społecznego był procesem strasznym i jeszcze długo będziemy się z niego w Polsce otrząsac.Stan wojenny był po prostu ponownym procesem intensywnej sowietyzacji'...
Czy o czasach dzisiejszych autor 'Innego świata'nie powiedziałby,że stanowią kontynuację tamtej dżumy,która miała zabic w nas wspólnotę
narodu i zepchnąc Polaków na drogę transformacji,w skarlałą formę
'człowieka sowieckiego'?Znając antykomunizm Herlinga i jego sprzeciw
wobec wielkiego zamazywania można sądzic,że użyłby tych samych słów
dla opisania procesów z jakimi mamy do czynienia.
Jeśli dla rządów okresu stanu wojennego wspólnota społeczna była śmiertelnym zagrożeniem,a każdy przejaw wolnej myśli rodził lęk przed prawdą-musiały zarazic dżumą całą przestrzeń zbiorową,czyli,jak napisał Herling-'zabic w ocalałych,w ich dzieciach,wnukach i prawnukach smak,wartośc i godnośc
życia zrzeszonego'.O nią przecież,o wielkośc odnalezioną we wspólnocie,która chciała aktywnie współtworzyc własną rzeczywistośc,toczyła się wówczas walka.
I toczy nadal.
Dlatego każdy przejaw tej wielkości,a nawet wspomnienie o niej,wyrosłe z ideałów roku 1980 jest dziś ponownie zabijane i spychane w otchłań rozmyślnych sporów i konfliktów.Pododbnie-więź,jaką poczuliśmy po
10 kwietnia ma zostac zasypana warstwą szyderstwa,obłudy i kłamstw.
To Herling przypomniał kiedyś,że
'ostateczna walka rozegra się między złodziejami pamięci i okradanymi z niej narodami,społeczeństwami,jednostkami'.
Ci sami,którzy przywlekli dżumę do naszych czasów,korzystając z wielkiej mistyfikacji'transformacji ustrojowej'postępują z nami niczym szczury roznoszące zarazę,gotowe na wszystko,byle tylko zachowac prawa własnego gatunku,Ich fałsz,wylewjący się z telewizorów,sączony jadem dziennikarskich bredni nie jest niczym innym,jak camusowską dżumą,za którą'umierały z zakrwawionymi pyskami tuż pod stopami ludzi'.
Nawet państwo,którego namiastkę nam stworzyli przypomina rzeklęty Oran-
-miasto zadowolone z gnuśnej doczesności,'pozbawione ptaków,drzew
i ogrodów'-tego wszystkiego,co mogłoby zburzyc bezmyślnośc oranowskich
obywateli i wzbudzic w nich niebezpieczne pragnienia.
Oni sami nie dostrzegają tego braku,zaprzęgnięci w hermetyczną codziennośc,zaślepieni wrzaskiem mediów i poddani własnym słabościom,
rzuconym niby ochłap-namiastka wolności.
Nawet tragiczne zdarzenie,na skalę tysiącletniej historii nie zdołało ich wyrwac ze ślepoty i marazmu.Jak w Oranie-utracili poczucie wspólnoty i zdolnośc dokonywania wyboró,pozwalając,by zatryumfował cyniczny głos
miernot bełkoczących o'wykorzystaniu tragedii smoleńskiej'.
Nalezało im odpowiedziec-tak,tę tragedię trzeba koniecznie wykorzystac,trzeba ją wydobyc-by Polacy zrozumieli do czego prowadzi nienawiśc,przyjeta jako program polityczny;czym kończą się spory sterowane
przez'trzeci element'wrogiego mocarstwa,jaką cenę trzeba zapłacic w obronie pamięci.Ci w Smoleńsku zginęli po to,byśmy potafili wykorzystac ich ofiarę.
Czyż szczury roznoszące dżumę nie wiedziały,że'jeśli epidemia się rozszerzy,swobodniejsze też staną się obyczaje.Ujrzymy mediolańskie saturnalia na skraju grobów' i to co powinno przerażac stanie się
obrazem powszednim?
Dlatego zobaczyliśmy zgraję naigrywającą się z Krzyża i usłyszeliśmy o zmarłych słowa,jakich nie wypowiadano dotąd w Polsce.Zło nienazwane
i nienapiętnowane stało się częścią'normalnego'życia i niczyjej uwagi nie zaprzątają'umierający w ukryciu'...
--------
Nie wiem czy tekst zapisze się w całosci,więc na wszelki wypadek skopiuję do notatnika.
cdn...
Pozdrawiam Was serdecznie!
NIE DAMY SIĘ SZCZURZEJ EPIDEMII!
2011-03-30 14:12 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Państwu!
Bardzo dziękuję za komentarze.
Trochę się spieszę, więc pozwolą Państwo, że trochę później odniosę się do Waszych słów. A teraz jeszcze chciałbym polecić ironiczny wpis FYM-a z licznymi zdjęciami. Skoro często opisujemy tu w GLOB'ie śledcze dokonania dziennikarzy i blogerów, to warto też zapoznać się z inną "twórczością", która najwyraźniej zyskała uznanie u naszych "przyjaciół" na Wschodzie.
Tak z sarkazmem o tym pisze blogger Free Your Mind:
=============
http://lubczasopismo.salon24.pl/forum2011/post/292083,ekspert-prezentuje-swoje-badania
"Najwybitniejszy polski ekspert ds. katastrof lotniczych. Przez długie lata biegał tylko po polskim sejmie i świat niewiele o nim wiedział, ale któregoś dnia tenże śmiałek dobiegł aż na ruski Księżyc. I tam pozostał, by napisać swoją badawczą książkę o dość podobnym tytule, jak ekspercka praca innego wybitnego znawcy Księżyca, empirysty Siergieja Amielina, docenta z Katedry Elektroniki i Technik Mikroprocesorowych smoleńskiego oddziału Moskiewskiego Instytutu Energetyki, a zarazem fotoamatora ze Smoleńska, który trzy dni „po wypadku” przybył na „miejsce wypadku” (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100729&typ=po&id=po01.txt) i cały „wypadek”, co do najmniejszego szczegółu na Księżycu i co do każdego gwiezdnego pyłku zrekonstruował.
=============
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-03-30 11:16 | Marek
Haniu,
http://blog.rp.pl/feusette/2011/03/29/geby-szeroko-zamkniete/
ciekawie, lekko napisane. Lubię taki styl.
O wrzutkach majnistrimu mnie się już mówić nawet nie chce. Prawdę powiedziawszy, nie odbieram tego typu "informacji". Wolę posłuchać dobrej muzyki.
Świetnie, że ktoś sie mediami zajmuje i robi to z wdziękiem.
pozdrawiam :)
2011-03-30 11:06 | Marek
Witaj Basiu - agresja słowna wynikała z mojej natury. W o wiele większym stopniu z mojej przeszłości (walczyłem od dziecka, przywykłem), ale również z chęci zatrzymania zła. Teraz wszystko zależy już od nas wszystkich, od wielu okoliczności ... Może nawet bardzo wielu. Epokę "budyniowatą", niezwykle fałszywą i zwodniczą, mamy już za sobą. W jakimś sensie wróciły lata 80-te.
serdecznie pozdrawiam
2011-03-30 10:56 | pp3-Basia
Dzień dobry Haniu,Bogdanie,Marku,Marcinie...i Wszyscy Obecni!
Haniu i Bogdanie!Tak właśnie odczytuję muzykę'psychodelii'.
To odpowiedź na pokręcone czasy.Bunt przeciw światu i...energetyczny kop.
Przyznam,że i mi trudno przestawic się na czas letni,zwłaszcza po
pracy coraz bardziej obfitującej w stres.
Dlatego potrzeba mi momentów wyciszenia,zamyślenia,zapatrzenia
w Krzyż,Drzewo Życia,Znak Nadziei...
Haniu,głos Lizy Gerald przenika i wywołuje drżenie serca.
Na tak wiele sposobów można kontemplowac Boga...
Tak myślę,że Ci którzy zostali zamordowani pod Smoleńskiem
(lub w każdym innym miejscu)są już w tym Najszczęśliwszym Miejscu.
My winni im jesteśmy pamięc,modlitwę i działanie mające na celu
powstrzymanie tego morderczego pędu ludzi władzy do zniewolenia
społeczeństwa.Tego nie da się osiągnąc bez Pomocy Bożej,na co wskazywał
Papież Jan Paweł II(udem ocalały z zamachu),zamordowany Ksiądz Jerzy Popiełuszko,kapłani zamordowani skrytobójczo przez aparat władzy PRL-u tuż przed obradami Okrągłego Stołu,i wiele bezimiennych ofiar systemu totalitarnego,do których 'władza ludowa'kazała strzelac.
Oni ustawili drogowskaz walki o lepsze jutro.Budzili sumienia i oddawali
swoje życie nie po to,aby Polacy spali'słodkim snem'pojednania ze złem,
fałszywej 'polityki miłości',jaką funduje nam obecna ekipa rządząca,
kontynuatorka niechlubnych tradycji komunizmu-wszechobecnej korupcji,
poniewierania najsłabszych,chorych układów międzynarodowych,
mających na celu wynarodowienie Polaków,niszczenia wartości,z których
najważniejszą jest wiara w Boga.
Punktem wyjścia dla naszej walki niech będzie jasne stwierdzenie,że
komuniści nigdy nie zrzekli się władzy.
Niech skończą się wreszcie czasy słodzenia społeczeństwu coraz bardziej
drożejącym,zatrutym cukrem ołowianym!
Za nieudolnośc tej władzy płacimy wszyscy.Zarówno w sferze materialnej
jak i duchowej.
Marku,od początku Twojego włączenia się w dyskusję tutaj na forum,
domyślałam się,że jesteś osobą nietuzinkową:)Przyznam,że niekiedy raziły mnie Twoje dośc agresywne komentarze(czym podzieliłam się z Bogdanem
w naszej rozmowie oko w oko)Nie zmienia to jednak faktu,że nasze poglądy
są zbieżne.
Marcinie,tekst o prawdziwku-bardzo dobry.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Czuwajcie!
2011-03-30 10:23 | Hania
Przepraszam, komputer zmienił mi nazwisko Autora książki.
2011-03-30 10:21 | Hania
Bogdanie, Marku.
książkę Szumowskiego już sobie zamówiłam.
Masz rację, Bogdan. Po przeczytaniu tego uleciała gdzieś moja cała radość z wiosennego dnia.
Ten tytuł 'Sundown syndrome' stał się dla mnie w tej chwili bardzo wymowny.
Przeraża mnie to wszystko, nie ukrywam.
Odnośnie związków gwiazd z polityką przeczytajcie jeszcze ten komentarz:
http://blog.rp.pl/feusette/2011/03/29/geby-szeroko-zamkniete/
Pozdrawiam.
P.S. Właśnie w Trójce usłyszałam... jingiel RMF-u. To zajawka urodzinowego koncertu pt. 'Radia Razem', który odbędzie się 01.04. Bardzo miłe to dla mnie przedsięwzięcie.
2011-03-30 10:09 | Marek
Witam Panie Bogdanie,
Pański komentarz jest wystarczająco wymowny.
Tragedia Smoleńska to temat, przed którym również - jak każdy - najchętniej bym uciekł. Ale nie mogę, nie wolno mi, nie możemy się od tej zbrodni po prostu odwrócić.
Bardzo serdecznie pozdrawiam
2011-03-30 08:47 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Czytelnicy i Komentatorzy!
Nie wiem jak Wasze organizmy, mój się mocno buntuje z powodu zmiany zegarowej. Zagadkowy "zegarmistrz światła purpurowy", który wykombinował takie doświadczenia psychosomatyczne, to musiała być jakaś maksymalna szuja i szczeżuja. Czuję się jak więzień w celi, któremu klawisz nie daje zasnąć. Przesadzam, ale jestem nakręcony od ciemnego przedświtu jak biomechaniczny zegarek z negatywną pozytywką. Nawet mi anielski głos Lizy Gerald , Haniu, nie ukoił nerwów skołatanych od niedzieli przez temporalnych totalitarystów.
Panie Marku, chciałbym nawiązać jeszcze do Pana wpisu w blogu na salonie 24.
http://marektomasz.salon24.pl/291014,polityczne-skutki-obalenia-hipotezy-katastrofy-lotniczej
Nie ukrywam tutaj , że należę do - jak pan to ujął- „frakcji ciekawych”, która
"wydarzenia 10.04.2010 nazywa zbrodnią na polskich elitach."
Poruszył Pan bardzo istotny wątek alternatywnego zbierania smoleńskich faktów i dowodów. Przypomnę:
" Na tym ci straszni ludzie nie poprzestają. Zachęcają na przykład – publikując ogłoszenia w Internecie - pracowników Okęcia, lotniska wojskowego, ale również przypadkowych świadków z lotniska cywilnego w Warszawie, także funkcjonariuszy polskich służb (specjalnych), zamieszanych w obsługę lotu Tu-154 101 do Katynia, również pozostałych lotów do Smoleńska tego dnia rano, by ci czym prędzej składali dobrowolne oświadczenia pisemne przed zaufanym notariuszem. O tym, co widzieli, czego byli świadkami, co utkwiło w ich pamięci. W związku ze zdarzeniami, dokumentami, które zapamiętali. Również w tych przypadkach, w których ich udział wydaje im się dla całej sprawy nieistotny, a dokumenty, które widzieli, rutynowe."
Warto moim zdaniem zapoznać się z nowymi publikacjami, które - mam wrażenie- mogą mieć związek z tak gromadzoną wiedzą o Smoleńskiej Tragedii.
Oto pojawiła się książka Leszka Szymowskiego, którego cytowałem tu w GLOB'ie w związku z sensacyjną publikacją w "Najwyższym Czasie". Teraz na jednym z blogów portalu www.niepoprawni.pl odnalazłem streszczenie książki:
=============
Autor – Leszek Szymowski (ur.w 1981r w Krakowie), absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarz śledczy i fotograf, publicysta (Agora, Gazeta Polska, Najwyższy Czas, Warszawska Gazeta, Wprost).Współpracownik „Misji Specjalnej” i „30nminut extra”. Od 10 kwietnia 2010r. prowadzi dziennikarskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.
W książce wydanej w marcu 2011r, której podtytuł brzmi „ 11 miesięcy po katastrofie Tu-154M” opisuje wyniki swego śledztwa. Obnaża działania rosyjskiej prokuratury, które nie mają na celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o błędzie pilotów. Przedstawia fakty, wypowiedzi osób związanych ze służbami specjalnymi, z lotnictwem (zwłaszcza wojskowym), świadkami wydarzeń. Ale nie tylko – przedstawia również analizę przyczyn zamachu, zaniechania służb specjalnych, sposoby dezinformacji ze strony naszego i rosyjskiego rządu, naszych i rosyjskich prokuratur, naszych i rosyjskich komisji śledczych.
Autor przywołuje w książce wypowiedź i zeznania fizyka prof.Mirosława Dakowskiego, autorytetu na skale światową. Każde zdanie tej książki jest ważne i przybliża nas do wyjaśnienia zbrodni, dokonanej na najważniejszych, najlepszych, patriotycznych, Obywatelach naszego Kraju.
Fragment książki dotyczący zdjęć satelitarnych z dnia 10 kwietnia 2010r, przekazanych Polsce :
„Rozmowa z oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego :
W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ?
- Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb…. Do spotkania doszło poza Polską… Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA nagrały cały lot Tupolewa i zarejestrowały też moment tzw. „katastrofy”.
Co satelity nagrały 10 kwietnia?
- Nagrały lot Tupolewa i moment jego lądowania. Z tych nagrań wynika, ze samolot wylądował w błocie w tym lesie w pobliżu lotniska, trochę poobijany i pokiereszowany, ale wylądował. Zdjęcie zrobione chwile później przedstawia już wrak Tupolewa, którego fragmenty są porozrzucane. To już efekt wybuchu…
Co się działo z tymi zdjęciami?
- Wzięliśmy kilka z nich od Amerykanów, potem napisaliśmy notatke do szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, w której przedstawiliśmy przebieg spotkania z Amerykanami i ich ofertę dotycząca zdjęć i załączyliśmy zdjęcia, które dali nam Amerykanie. Myśleliśmy, że natychmiast spotka się to z reakcja i przełożeni każą nam oficjalnie wystąpić do strony amerykańskiej, aby te zdjęcia trafiły w nasze ręce. Ku naszemu zdumieniu tak się nie stało. Z tego, co słyszałem, Bondaryk napisał na ten temat notatkę do premiera Tuska, ale Tusk nie zdecydował się skorzystać z oferty Amerykanów. W każdym razie oficjalnie już do kolejnego spotkania nie doszło.
A nieoficjalnie?
- Nieoficjalnie tak. I wtedy Amerykanie mówili, że jeśli polski rząd w taki sposób postąpił, to to jest zdrada interesów narodowych i zdrada sojuszników z NATO, bo to oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta państwa NATO.
A co się dalej działo z tymi zdjęciami ?
- Nie wiem. Zapytaj o to Tuska, albo Bondaryka. Ale Amerykanie dali nam kopie tych zdjęć i nagrań. „
Następny fragment, dotyczący bytności płk.Krasnokuckiego na wieży w Smoleńsku : „
Major Agencji Wywiadu :
- Oczywiście, nieprawdziwa jest informacja strony rosyjskiej o tym, że te rejestratory rozmów na wieży nie działały. My zdobyliśmy nagrania rozmów kontrolerów oraz rozmów Krasnokuckiego z „Logiką” – właściwie tylko jednej rozmowy. Nie mogę powiedzieć, w jaki sposób to zrobiliśmy, bo to jest tajemnica państwowa. Powiem tylko tyle, że treści, które my zdobyliśmy sa diametralnie różne od tych treści, które zaprezentował MAK. Zapisy zostały skierowane do przetłumaczenia. Nasza Tłumaczka, która się tym zajęła, po przetłumaczeniu całej rozmowy prawie zemdlała z przerażenia. Na tym nagraniu zarejestrowano polecenie wydane Krasnokuckiemu przez „Logikę”. To było polecenie uwiarygodniające tezę o zamachu. Było to chwilę po 8:20. Sygnał z Moskwy doprowadził do zerwania połączenia z telefonu satelitarnego prezydenta Kaczyńskiego i przerwania jego rozmowy z bratem.„
Po tym, jak na lotnisku włączone zostały syreny alarmowe, na miejscu zjawiły się ekipy ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. Wśród nich był pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko – zastępca szefa OMON. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zeznał, że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem. Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z drugiego końca miasta pułkownik Pawlenko przyjechał samochodem w ciągu kilku minut.
Polski wywiad postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31, a więc wtedy, gdy (zdaniem MAK) samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu.
W rozdziale „Podsumowanie”– „10 najważniejszych kłamstw smoleńskich :
1. Prezydencki Tupolew leciał do Smoleńska zarejestrowany jako przelot międzynarodowy.
Nieprawda : Był to Tupolew rządowy, a jego lot do Smoleńska był lotem wojskowym.
2. Załoga samolotu była niedoświadczona i popełniła kardynalne błędy. Największym było zlekceważenie poleceń kontrolerów lotu i podjęcie próby lądowania.
Nieprawda : Piloci byli świetnie wyszkoleni i mieli duże doświadczenie, a kontroler wcześniej wydał im zgodę na lądowanie , mówiąc „pas wolny”.
3. O godz.8:41, po zderzeniu z brzozą, Tupolew odwrócił się na grzbiet i uderzył o ziemię. Siła przeciążenia zabiła wszystkich pasażerów. Nikt nie przeżył.
Nieprawda : Tupolew ścinał drzewa, ale poobijany wylądował awaryjnie w błocie. O 8:39 rozerwała go siła wybuchu bomby próżniowej i ona też zabiła część pasażerów. Ci, którzy przeżyli, zostali zamordowani strzałami z broni palnej.
4. Film nakręcony na miejscu tragedii telefonem komórkowym przez Wołodię Safonienkę nie ma żadnego znaczenia dla sprawy, a zarejestrowane tam odgłosy pochodzą od wybuchu amunicji funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.
Nieprawda : Wołodia Safonienko nie nakręcił tego filmu. Odgłosy wystrzałów pochodziły od broni palnej, a film jest dowodem, że pasażerowie, którzy przeżyli, zostali zamordowani.
5. Śledztwo było od pierwszych godzin prowadzone wspólnie przez Polske i Rosję, a współpraca układała się znakomicie i była prowadzona według najwyższych standardów.
Nieprawda : rząd Tuska oddał Rosjanom śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej i polska prokuratura od pierwszych dni miała bardzo niewiele do powiedzenia. A sami Rosjanie od pierwszych minut mataczyli.
6. Od pierwszych godzin, największa troska otoczono rodziny ofiar, zapewniono im pomoc prawna, psychologiczną i udział w czynnościach. Wszystkie zwłoki ofiar zidentyfikowano i przywieziono do Polski.
Nieprawda : rodziny ofiar od początku upokarzano i utrudniano im dostęp do materiałów śledztwa, a trumny przywiezione do Polski zalutowano i nie pozwolono ich otwierać.
7. Polscy i rosyjscy śledczy, mając na uwadze wagę sprawy, od samego początku rzetelnie informowali opinię publiczną o postępach w śledztwie i o najważniejszych ustaleniach.
Nieprawda : Od pierwszych minut po katastrofie mieliśmy do czynienia z dobrze zorganizowaną akcja dezinformacyjną. Kłamali i polscy i rosyjscy śledczy, i MAK, i oba rządy.
8. Rosyjskie służby nie miały najmniejszego interesu w tym, aby zabijać Lecha Kaczyńskiego, bo za kilka miesięcy przestałby być prezydentem i odszedłby w polityczny niebyt.
Nieprawda : Lech Kaczyński mógł ponownie wygrać wybory. Szkodził polityce rosyjskiego imperializmu, bo wciągał Gruzję do NATO, umacniał niepodległość Polski, przyczynił się do rozwiązania WSI i sprzeciwiał się niekorzystnym zapisom umowy gazowej.
9. Po śmierci Kaczyńskiego, relacje z Rosja zostały unormowane, a stosunki między oboma państwami stały się w końcu poprawne.
Nieprawda : Polska polityka zagraniczna skręciła w kierunku prorosyjskim, a serwilizm rządu i prezydenta wobec Rosji osiągnął rozmiary niewyobrażalne.
10. Śmierć Lecha Kaczyńskiego była wynikiem katastrofy będącej efektem splotu szeregu nieszczęśliwych okoliczności.
Nieprawda : Lech Kaczyński został zamordowany.”
Na zakończenie ostatni cytat z książki Leszka Szymowskiego :
„ W styczniu 2011 roku sondaże wykazały 40 % poparcie społeczne dla rządu Platformy Obywatelskiej i samego premiera, i równie wysokie poparcie dla urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego.
QUO VADIS, POLSKO ? „
Książkę można nabyć :
http://www.warszawskagazeta.pl/component/contact
=============
Oprócz nowej publikacji Leszka Szymowskiego - chcę sobie kupić książkowe wydanie "Nowego Państwa". Też są tam nowe informacje:
=============
http://niezalezna.pl/8219-specjalne-ksiazkowe-wydanie-nowego-panstwa
"Zakłady Saturn, w których odbył się remont Tu-154M nr 101, od 2009 r. kontrolowane są przez Siergieja Czemiezowa - byłego agenta KGB, bliskiego przyjaciela Władimira Putina. Sprawę tę - a także wiele innych nowych faktów - opisuje książka „Smoleńsk. Kulisy katastrofy” Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego, która ukaże się 31 marca jako specjalne wydanie miesięcznika „Nowe Państwo”.
Za remont główny silników tupolewa odpowiadały rosyjskie zakłady NPO Saturn w Rybińsku. Firma ta gwarantowała resurs silników na co najmniej 6 lat i 5000 godzin lotu. Właścicielem zakładów Saturn jest od 2009 r. państwowy koncern Oboronprom, którego dyrektorem generalnym jest Siergiej Czemiezow. 18 czerwca 2010 r. osobiście oprowadzał on Władimira Putina po korytarzach i laboratoriach Saturna.
Osoba zarządzająca zakładami, które wykonały remont główny silników polskiego Tu-154, to były agent KGB, który od 1983 do 1988 r. pracował „pod przykrywką” w Dreźnie, mieszkając po sąsiedzku właśnie z obecnym premierem Rosji - Władimirem Putinem. 5 stycznia 2007 r. francuski „Le Monde” wymienił Czemiezowa w dziesiątce najbliższych politycznych przyjaciół Putina - wraz z Dmitrijem Miedwiediewem (wówczas przewodniczącym Rady Dyrektorów Gazpromu) i obecnym wicepremierem, liderem potężnej frakcji „siłowików”, Igorem Sieczinem.
O szczegółach agenturalnej pracy Czemiezowa wiadomo niewiele. Jego późniejszy sukces w biznesie jest jednak z pewnością rezultatem przyjaźni z Putinem, bo jeszcze w połowie lat 90. o Czemiezowie prawie nikt na Kremlu nie słyszał. Dopiero w roku 1999, gdy Putin został namaszczony przez Borysa Jelcyna na nową głowę państwa, kariera Czemiezowa nabrała tempa. Od 2000 r. był on m.in. dyrektorem generalnym Promexportu, pierwszym wicedyrektorem Rosoboronexportu oraz członkiem rad dyrektorów zakładów Suchoj i Ałmaz.
Dziś Siergiej Czemiezow jest dyrektorem generalnym Rosoboronexportu - jedynego państwowego pośrednika w Rosji w handlu bronią - i dyrektorem generalnym ogromnej Państwowej Korporacji Rosyjskich Technologii, w której skład wchodzą dziesiątki wojskowych zakładów produkujących broń, maszyny bojowe itd. Uważa się go za jednego z najbardziej wpływowych przedstawicieli „siłowików”, czyli byłych agentów KGB i FSB robiących dziś karierę w polityce i biznesie.
Antoni Macierewicz, przewodniczący sejmowego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej, powiedział w wywiadzie zamieszczonym w książce, że sprawa remontu silników jest szczególnie istotna, bo w Rybińsku nie było wówczas żadnych przedstawicieli strony polskiej. Rosjanie mieli więc swobodny dostęp do silników, które uważane są za jedną z najbardziej awaryjnych części Tu-154. „Tutaj jest najprościej doprowadzić do takiej sytuacji, w której później trudno dowieść, czy przyczyną złego działania była awaria, czy świadomie wywołane działanie” - stwierdził Macierewicz.
Książka „Smoleńsk. Kulisy katastrofy”, która ukaże się 31 marca jako specjalne wydanie miesięcznika „Nowe Państwo”, opisuje najważniejsze wątki śledztwa, które prowadzili Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski od pierwszych dni po tragedii. Wybór ten wzbogacony jest o inne nowe fakty i niepublikowane dotąd dokumenty - dotyczące m.in. remontu samolotu, szokujących zaniedbań rządu po katastrofie i tajemniczych samobójstw przed 10 kwietnia. W książce znajdą też Państwo m.in. wywiad z Antonim Macierewiczem oraz rozmowy z kilkoma ekspertami."
=============
Przypomnę , że wczoraj na antenie RMF FM - w Faktach o 14.00. podaliśmy bulwersujące informacje: "Wojsko chce się pozbyć rzeczy ofiar katastrofy w Smoleńsku."
=============
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-wojsko-chce-sie-pozbyc-rzeczy-ofiar-katastrofy-w,nId,331938
Wojsko chce się ostatecznie pozbyć setek osobistych przedmiotów, części garderoby, a nawet całych ubrań ofiar smoleńskiej katastrofy - dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. W ciągu najbliższych kilku tygodnie zapadną decyzję w tej sprawie. Przedmioty te od prawie 10 miesięcy są przechowywane w workach w magazynie spalarni odpadów w Rzeszowie. Początkowo prokuratura ze względów zagrożenia epidemiologicznego zdecydowała o ich spaleniu, jednak wykonanie decyzji zablokował sąd. Do ubiegłego miesiąca nie wiedziono co dalej z nimi robić. W połowie lutego Żandarmeria Wojskowa zdecydowała o sporządzeniu kolejnej opinii w tej sprawie. Żołnierze chcą, by specjaliści z zespołu powołanego przez Szefa Sztabu Generalnego jak najszybciej sporządzili poszerzoną opinię, w której pojawią się odpowiedzi na kilka kluczowych w tej sprawie pytań. Po pierwsze, czy na tych przedmiotach są substancje chemiczne, promieniotwórcze lub biologiczne , które mogą być zagrożeniem dla zdrowia i życia osób, które będą miały z nimi kontakt. Oficerowie pytają, czy jest możliwe oczyszczenie przedmiotów z tych substancji, a jeśli nie, to co z nimi dalej robić. Oczywiście pada też pytanie o koszty. To już kolejne próba pozbycia się tych przedmiotów, najpierw prokuratorzy uznali, że wszystkie te rzeczy nie będą istotne dla śledztwa. Stwierdzono, że zagrażają życiu i zdrowiu i podjęto decyzję o ich spaleniu. Wszystko przewieziono do spalarni w Rzeszowie. Ostro zaprotestowały wtedy rodziny ofiar i sąd wstrzymał spalenie. Do teraz nie rozstrzygnięto co zrobić z tymi rzeczami. Zwracano się do różnych instytucji, ale nikt nie chciał podjąć decyzji w tej sprawie. Postanowienie o sporządzeniu kolejnej opinii wydano dokładnie 18 lutego z adnotacją, by wykonać ją niezwłocznie. Opinia może być podstawą do spalenie przedmiotów.
Marek Balawajder, Roman Osica
=============
Czasy mamy trudne, pokręcone, i taką też muzykę tu proponuję.
Oto kolejna porcja nowej psychodelii:
http://www.youtube.com/watch?v=YJ3LvVHYMM8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=c7NiXcsGV7w&feature=related
Trzymajcie się!
2011-03-29 21:29 | Hania
No i nie mogę się oderwać...
Jeszcze wspomnienie koncertu Schulze & Gerrard z Bazyliki Ojców Salezjanów sprzed dwóch lat:
http://www.youtube.com/watch?v=BGFBb-iP9tc
Samo piękno.
Dobranoc.
2011-03-29 21:02 | Hania
A za mną chodzi od wczoraj ten kawałek PJ Harvey:
http://www.youtube.com/watch?v=8urGMpYqX2c&feature=relmfu
...i jeszcze jak zwykle świetna Amy:
http://www.youtube.com/watch?v=w1evzhSast8
... i moje ulubione
http://www.youtube.com/watch?v=WdO85Qf4Poc
http://www.youtube.com/watch?v=b8-tXG8KrWs
http://www.youtube.com/watch?v=UVPpBD-mGLs
Dobranoc.
Śpijcie dobrze.
2011-03-29 13:51 | Marek
Haniu,
Wielkie dzięki za życzliwość. Problem w Polsce, z którym mamy w dalszym ciągu do czynienia, to psychomanipulacja, socjotechniki, zmasowane, nowoczesne media, kreujące przekaz w bardzo pociągający sposób. Dysponujące nieograniczonymi niemal funduszami. I działające na skalę, w sposób, nie znany dotychczas w historii.
Nawet Stalin nie był pod tym względem równie skuteczny. Nie był, bo nie dysponował nowoczesną, kolorową telewizją. Z atrakcyjnym, "zachodnim" przekazem.
Antypisizm (w tym ostra niechęć do Kaczyńskich) stał się odruchem, amokiem, religią nienawiści milionów. Uległy temu trwale tłumy półinteligentów. Dzięki tej psychomanipulacji ludzie tacy jak Ania z P., stracili kontakt z rzeczywistością. Ich powrót do realiów nie będzie procesem łagodnym ... Stąd tak ostra moja tonacja.
Łagodnie, normalnie, możemy dyskutować między sobą. Spierać się, nie zgadzać, polemizować. Ale z "nieciekawymi" sprawa jest o wiele, nieporównanie trudniejsza. Możemy ich tylko unikać. Możemy unikać w kontakcie z nimi pewnych tematów (tak robi zapewne większość). Oni tak naprawdę w jakimś sensie są chorzy.
Czekamy wszyscy na potężny wstrząs, na prąd po ogromnym napięciem, który ich porazi ... Dopiero wówczas zauważą rzeczywistość.
To się nie odbędzie - moim zdaniem - drogą łagodnej ewolucji. To będzie specyficzny moment.
serdecznie pozdrawiam
2011-03-29 12:54 | Hania
Z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że bardzo interesujące było to, co o rodzajach bólu mówił G. Jasiński. Mnie zawsze dusza bolała bardziej niż ciało, więc te nowinki odniosłam do siebie mocno poznawczo.
Pan Grzegorz jest rewelacyjny. Uwielbiam poza tym Jego głos.
2011-03-29 12:38 | Hania
Marku, Bogdanie.
Bogdan - pospieszyłam się, odpisałam. Ale może rzeczywiście - przyjmijmy daleko idącą ciszę na te histeryczne pokrzykiwania. Choć nie ukrywam, że trudno mi to znieść.
Marku. Dość długo przyzwyczajałam się do Twojego stylu pisania. Toczyłam o niego nawet z Tobą niemałe wojenki :-). Ale w pewnym momencie chyba po prostu zrozumiałam, że Twoją intencją nie jest obrażanie innych, ale rozpaczliwa walka o to, żeby Ci 'inni' - 'nieciekawi' zrozumieli. Że to taki 'wolontariat', o którym piszesz.
Właściwie ten wpis to kompendium tego wszystkiego, co piszemy i o co się tutaj spieramy od prawie 12 miesięcy. Zakłamany rząd, media idące po jednej, jak im się wydaje, prostej linii, społeczeństwo, które bezkrytycznie przyjmuje... Nie kończę,. bo tyle razy o tym już rozmawialiśmy, tyle bitew tu stoczyliśmy, że jedynie bym się powtarzała. Ja jednak ciągle jestem po trosze optymistką. Ten mój optymizm przejawia się chociażby w tym co napisałam dziś o Z. Krasnodębskim i statystykach sprzedaży 'URZ'. Niedawno podawałam te same statystyki w stosunku do Gazety Polskiej. Jeszcze do niedawna byłoby to niewytłumaczalne. Ale jest to jednak jakimś wyznacznikiem, że coś się zmienia. Że ludzie pomimo obiecanek boją się obudzić w drugiej Grecji czy Węgrzech.
I Wiecie co ? Optymistyczne jest dla mnie także zaproszenie, które dziś otrzymałam na oficjalne uroczystości w dniu 10.04., które odbędą się pod Pomnikiem Ofiar Katastrofy (tu muszę użyć tego słowa, żeby nie przekręcać nazwy). Uroczystości będą połączone z nabożeństwami w kościołach wszystkich wyznań, które się mieszczą w naszym mieście. A więc jednak przynajmniej próba... pamięci. W końcu optymistycznym przykładem jestem ja sama i to jak wiele zrozumiałam (dzięki Wam, w największej mierze).
Marku. Cieszę się, że zacząłeś pisać. Swoją drogą uśmiechnęłam się, kiedy Bogdan po raz pierwszy zalinkował Twój wpis. Bo pomyślałam, że może mam w tym jakiś mikroskopijny wkład - polemizując z Tobą wielokrotnie namawiałam Cię, żebyś założył swój blog. Pamiętam też jak przekonywałam Cię, żebyś skomentował artykuł Warzechy w Rzepie. Cieszę się podwójnie, bo jesteś naprawdę jedną z niewielu osób, które posiadają tak olbrzymią wiedzę, a do tego są w stanie bardzo ciekawie ją zaprezentować.
Pozdrawiam :-)
2011-03-29 12:20 | Marek
Witaj Marcin,
w takim razie zachowam się nieszablonowo i stanę do własnego tekstu "z boku". Spróbujmy sobie wyobrazić, jak ten sam tekst byłby rozwijany i które wątki okazywałyby się w nim najważniejsze, z punktu widzenia - mieszkańca Pekinu albo Nowego Jorku, ewent. Moskwy, Tel-Avivu, Berlina ...Kairu, Ammanu, wreszcie Krakowa?
Otóż zmieniając punkt widzenia rozwijalibyśmy różne wątki, kładąc akcent na ich ważność.
Chodziło mi o to, że nasz los za pół roku, za rok, okaże się wypadkową tego wszystkiego. Próbowałem w takim sosie, globalnym, jesteśmy wszak na GLOB-ie, umieścić zarówno Donalda Tuska (z którym nie wiadomo, co począć), jak i podzielone polskie społeczeństwo ... Także Jarosława Kaczyńskiego, Tragedię Smoleńską i wszystko, co okaże się bardzo istotne. To byłby punkt wyjścia do dalszych rozważań.
pozdrawiam
2011-03-29 11:36 | Marcin
Witajcie
W tekście Marka, który Bogdan przedstawił poniżej jest wszystko to o czym przeczytałem na Globie i poza nim od 10 kwietnia 2010 roku do teraz.
Ale autor nie tylko złożył setki tekstów w jedną całość, co dołożył kilka ciekawych wątków. Choćby te dotyczące wpływów sytuacji międzynarodowej na dalsze losy ekipy Tuska.
Jest coś, co mnie w tym tekście i przeraża i napawa optymizmem. Przeraża rozmiar degrengolady i wyuczonego przez lata "tumiwisizmu", napawa optymizmem fakt, że tych "ciekawych" stale przybywa.
W kwestii miłości podzielonych Polaków nie wypowiem się dzisiaj. Miłość opiera się na prawdzie, a tej na razie w Narodzie jest zbyt mało.
pozdrawiam Wszystkich
2011-03-29 10:30 | bogdan.zalewski
Haniu, tak się złożyło z Podlasiem :) Już szukam dobrych wieści, a daleko szukać nie trzeba, bo to wspaniała kraina z kapitalnymi ludźmi. Jak wszędzie ... są wyjątki. A media się skupiają na wyjątkach, tak już jest.
Proszę Cię, Haniu, nie odpowiadaj Pani Ani, właśnie skończyła. I chce pozostać bez odbioru. Mam nadzieję , że to będzie stan permanentny.
Co sądzisz o tekście MarkaTomasza?
2011-03-29 10:29 | Hania
Pani Aniu, absolutnie nie skaczę z tematu na temat. Chciałaby Pani, żebym napisała o sobie, o Nas 'głupi, krotkowzroczni, niemyślący' ? Nie sądzę żebym miała ku temu powody żeby epitetować tak tu obecnych. Nikt tu także nie ma manii wyższości. Proszę zwrócić uwagę na ton, z jakim Pani pisze, na ciągłe pretensje na temat poglądów, rzetelności, uczciwości Autora blogu. Ja osobiście naprawdę nie rozumiem, dlaczego Pani tyle czasu tak się męczy.
Po co Pani w kółko pisze to samo ?
Zresztą proszę mi nie odpowiadać, bo to temat bez końca. Strata czasu.
A jeśli naprawdę nie przeszkadza Pani zachowanie Hołdysa (proszę sięgnąć do jego wcześniejszych wypowiedzi), to proszę wybaczyć, ale jesteśmy gdzieś na przeciwległym biegunie.
Na temat Pani poglądów nie bardzo zresztą mogę z Panią porozmawiać, ponieważ tak naprawdę ich nie znam. Pani ciągle operuje jakimiś enigmatycznymi hasłami, ale niewiele z nich wynika. Może jedynie pogarda wszechobecna w Pani postach.
2011-03-29 10:03 | Hania
O Boże, ile Podlasia w Faktach :-)
Dawno tak nie było.
Szkoda tylko, że mało chlubne te informacje :-)
Pozdrawiam, Bogdan.
Do Pani, Pani Aniu zaraz się odniosę.
2011-03-29 09:55 | Ania z P.
Pani Haniu,
No dobrze odnisoła się Pani do mnie, a teraz może do tematu mojego opisu?Bo jednak nie o sobie pisałam.
Możemy o mnie ale to potem - nie skaczmy z tematu na temat z osoby na osobę.
Zreszta to się wpisuje w schemat, o którym pisalam czyli:
"Potem przychodzi opamiętanie (wczesniej będzie wyparcie:"MY?a wy jacy?"), potem znów delikatny atak: "glupi, krotkowzroczni, niemyślący",potem przyjdzie ton przesmiewczy z manią wyższości...
ITD..."
Czyli Pani wyparła i odwróciła sytuację wmawiając mi przy okazji chamstwo pod powłoką, Pam Bogdan zastosował (Panią) Manię :)-wyższości itd ...
O.K. bez kontynuacji...kończę
2011-03-29 09:38 | Hania
Witaj Bogdan.
Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz nam to się zdarzyło :-).
Za chwilę wszystko przeczytam.
Serdeczności.
2011-03-29 09:35 | Hania
Witaj, Marku.
Wiesz, ja od dawna zastanawiam się, jaki przekaz mógłby trafić do tych 'opornych', do ludzi, którym oczy przesłania jakieś bielmo, którzy nadal nie widzą, co się dzieje obecnie w Polsce. Bo mam wrażenie, że naprawdę nie chodzi tu już o politykę i lubienie, czy nielubienie danej opcji. Chodzi o brak jakiegoś społecznego wydźwięku na całe to zakłamanie, które nas otacza.
Dlatego myślę, że może to, że w Rzepie felieton napisze np. Krasnodębski będzie dla takich ludzi bardziej przekonujące niż gdyby to samo napisał w Naszym Dzienniku. Dobrze moim zdaniem, że Rzepa poszła w takim kierunku. Dobrze, że powstało 'Uważam Rze'. Widziałam ostatnio statystyki sprzedaży URZ - 140 tyś. Pokazuje to jak na dłoni, że taki tygodnik może stać się antidotum na Politykę czy Wprost.
Pozdrawiam Cię Marku.
2011-03-29 09:25 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Drodzy Czytelnicy i Komentatorzy!
(Haniu, pozdrawiam :)) - za chwilę będzie o Krasnodębskim, bo w tym czasie ten sam tekst wpadł nam w oko.
Panie Marku, celebryci oraz ich "celebrantki" i "celebransi" znikają z naszego Zamku jak Awatary z Powietrza. Nie mamy już czasu ani ochoty zajmować się przegiętymi "opozycjonistami" w aksamitnych kapeluszach, którym jak damski kolczyk wisi wszystko, co dla nas istotne. Tak jak nie interesują nas osoby , które nie opanowały prostej umiejętności czytania tekstów ze zrozumieniem, albo udają taką przypadłość. Gdybyśmy mieli na to czas, moglibyśmy się zastanawiać, czy na taką postawę może mieć wpływ zachowanie hochsztaplera obecnie sprawującego najwyższą władzę w naszym kraju, przy którym kariera Nikodema Dyzmy mogłaby uchodzić za normalną ścieżkę awansu społecznego i politycznego sukcesu. Basiu, gdybyśmy mieli odnosić się do wypocin adwokatek i adwokatów obecnej "dyktatury ciemniaków", gdybyśmy mieli ustosunkować się jakoś do twórczości tych "komentatorek" czy "komentatorów" -występujących tu akcydentalnie i intencjonalnie- moglibyśmy polecić im artykuł profesora Zdzisława Krasnodębskiego w dzisiejszej "Rzeczpospolitej", ryzykując tym , że się obrażą, bo mogliby do siebie odnieść uwagę o człowieku
"(...) cierpiącym nie tyle na dysleksję (jak twierdzi jeden z dziennikarzy programowo współczujący z niepełnosprawnymi i wykluczonymi), ile niestety na bardziej rozległe dysfunkcje intelektualne, które jest coraz trudniej ukryć."
http://www.rp.pl/artykul/633715_Krasnodebski--Dobra-rada-dla-Platformy.html
Jednak oczywiście nie czynimy tego, bo nie ma już na to czasu, bo to stracone pokolenie, bo oni wiedzą, że są passe, że ich czas się już kończy.
Więc zajmijmy się tym, co najważniejsze; zastanówmy się co dalej, kiedy już wyjdzie na jaw prawda o Zbrodni, gdy cała ta niesłychana konstrukcja dla morderczego spektaklu -odgrywanego przez miernych aktorów ze spalonego teatru- zawali się nagle, ukazując te wszystkie figurki politycznych pokurczów i pokręconych typków paradujących na razie w drogich garniturach i przesiadujących w ekskluzywnych lokalach III Rzeszy Pospolitej.
Kopiuję tu globalną polityczną prekognicję - pana pióra , Panie Marku.
Jako dzisiejszy temat do dyskusji dla nas - świetną analizę z Pana bloga.
http://marektomasz.salon24.pl/291014,polityczne-skutki-obalenia-hipotezy-katastrofy-lotniczej
=============
Polityczne skutki obalenia hipotezy katastrofy lotniczej
Żeby zrozumieć aktualne uwarunkowania polityczne w Polsce należałoby przeanalizować pokrótce, co dzieje się poza naszym krajem. W dalszej części wyjaśnię, dlaczego. Sytuację polityczną na świecie zdominowały dziś nagromadzone w ciągu ostatnich kilku lat napięcia. Narastające błyskawicznie w polityce wewnętrznej każdego z głównych światowych graczy. Każdego, poza … Chinami.
Pęknięcie wewnątrzamerykańskie – ujawnia nie tylko tradycyjne starcie amerykańskiej lewicy, amerykańskich progresywistów z tradycjonalistami. Wyraża także zagrożenie dla amerykańskich interesów. To ostatnie zostało odczytane – po pierwszych latach rządów administracji Obamy - przez amerykańskie służby. Przez amerykański przemysł, przez Pentagon. Liczne zagrożenia sprowokowane zostały widocznym politycznym „samorozbrojeniem się” Ameryki. Skutkowało to m.in. powrotem Rosji do polityki imperialnej - do zawoalowanej agresji. Co gorsza, politycznym wycofywaniem się USA z Europy.
Pęknięcie wewnątrzrosyjskie charakteryzuje nie tyle tradycyjne napięcie między rosyjskimi służbami - między FSB, a zanikającą GRU - ile znaczące różnice zdań w wyborze kierunków polityki zagranicznej. Zadaniem Prezydenta Miedwiediewa było od początku sygnalizowanie zrozumienia dla zachodniego, zwłaszcza amerykańskiego, podejścia. Premier Putin grał tymczasem rolę zdystansowanego męża stanu. Zdystansowanego również do jednoznacznego opowiadania się po stronie Zachodu. Prawdziwe uczucia Rosjan wyrażał swobodnie wyłącznie Władymir Żyrinowski. Grę trzech rosyjskich głosów widać było bardzo wyraźnie podczas rozszerzającego się konfliktu w Libii.
Pęknięcie wewnątrzniemieckie wyróżnia podział na Niemcy prorosyjskie, zarysowane przez Schroedera oraz Niemcy stanowiące bastion interesów amerykańskich w Europie. Po Tragedii Smoleńskiej Angela Merkel wydaje się bliższa tej pierwszej wizji Niemiec. Niemiec budujących, w oparciu o ścisłą współpracę z Rosją, swoją dominującą pozycję w Europie. Ścisłe wiązanie polityki Niemiec i Rosji, widoczne zwłaszcza w odniesieniu do Europy Środkowo Wschodniej, nie pozostanie bez skutków dla samych Niemiec.
Pęknięcia wewnątrzeuropejskie mają – w odniesieniu do polityki zagranicznej – trojaką naturę. Powinniśmy dostrzegać w Europie trzy ścierające się nieustannie tendencje – transatlantycką (reprezentowaną dziś przez Wlk. Brytanię), śródziemnomorską – czyli francuską, włoską, z optyką wyostrzoną na Afrykę Północną - oraz prorosyjską, szczególnie dziś widoczną w strategiach gospodarczych Niemiec.
Pęknięcie wewnątrzizraelskie ma charakter stały. Bez pokojowego uregulowania statusu Autonomii Palestyńskiej nie ma mowy o ustabilizowaniu sytuacji w tamtym regionie. Izrael na zawsze zdominował spór „gołębi” z „jastrzębiami”. W tym drugim przypadku ze zwolennikami intensywnego wykorzystywania służb specjalnych oraz armii izraelskiej do rozwiązywania problemów politycznych. Nie spodziewajmy się zmiany tego nastawienia. Co najmniej dopóki izraelskim „jastrzębiom” nie uda się doprowadzić do eskalacji megakonfliktu. Być może rozszerzonego na cały świat arabski. Konfliktu, po którym państwo Izrael będzie już bardzo poważnie zagrożone. Działalność izraelskich „jastrzębi” w decydującym stopniu podsyca dziś napięcia wewnętrzne w USA. A w związku z tym również i światowe.
„Arabska wiosna” wydaje się przejawem aktywności przede wszystkim służb Izraela. Ale nie tylko. Także wszystkich służb wyżej wymienionych krajów, z rosyjskimi na czele. Rola tych ostatnich, ich aktywność w Afryce Północnej, w świecie arabskim, ujawni się w pełni – jak przypuszczam – w drugiej fazie „Arabskiej wiosny”. W fazie trzeciej – o ile do niej dojdzie – zapoznamy się już z aktualną siłą i pozycją międzynarodową Chin.
Ciekawi, nieciekawi
Zanim „Arabska wiosna” na dobre się rozwinie, nim w partii światowych szachów ocenimy wstępne posunięcia graczy, wróćmy mentalnie do zacisznej Polski. Co, z nakreślonego wyżej obrazu, dla nas Polaków wynika? Ano choćby analogia. W Polsce również obserwujemy głębokie pęknięcie. Po jednej stronie umieścili się ci, którzy pewnych pytań nigdy nie zechcą zadać. Po drugiej, wszyscy pozostali.Jakich pytań?
Na przykład takich:
1. Które polskie służby nadzorowały, w tym zabezpieczały, tragiczny lot samolotu Tu-154M do Smoleńska?
2. W jaki sposób polskie służby komunikowały się z załogą zarówno przed, jak i w trakcie tragicznego lotu?
Dwa proste pytania. Mimo to polskie „stronnictwo nieciekawych” nie ma zamiaru ich nigdy zadawać. Rolę przywódców „nieciekawych” w Polsce wydaje się pełnić redakcja pewnej gazety. Jej nazwy nie wolno mi wymieniać. Ani nazwiska jej redaktora naczelnego. Generalnie chodzi o całe to środowisko. W tym o kontrolowaną przez nich prasę, rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne (będące pod ich wpływem).
Druga grupa - nazwijmy ją „stronnictwem ciekawych” - nie tylko takie pytania stawia. Posuwa się też do publikowania własnych analiz. A nawet do snucia rozmaitych przypuszczeń. Choćby takich – skąd brało się unikanie stawiania najprostszych pytań przez okrągły rok „śledztwa”? Prowadzonego przez niejakiego Millera w Polsce, a nie w żadnej Rosji. Pytań kierowanych do najważniejszych polskich świadków wydarzeń 10-tego kwietnia? Czy takie zaniechanie mogłoby świadczyć o skali uwikłań rządu Tuska w Tragedię?
Co więcej, aktywiści „ciekawych” potrafią publicznie nagle stwierdzić, że gdybyśmy skoncentrowali się wyłącznie na polskim zaangażowaniu w Tragedię Smoleńską, to prawdopodobnie doszlibyśmy do celu. Ustalilibyśmy już dawno prawdziwy przebieg tamtych wydarzeń. Bylibyśmy też w stanie wskazać sprawców. Gdybyż ci ludzie, tak zwani „ciekawi”, na sugestiach kończyli. Ale nie, oni bezwstydnie suną w swoich spekulacjach dalej. Twierdzą na przykład, że „raport Millera” nie ukaże się publicznie nigdy. Co najwyżej po wyborach parlamentarnych; w jakiejś zruszczonej, sparodiowanej wersji. W wersji nie mającej absolutnie nic wspólnego z rzeczywistością. Brzmiącej przekonująco wyłącznie w uszach ludzi tępych.
Raport Millera – według „ciekawych” - będzie bił w przyszłości po oczach osobliwościami. Ujawni na przykład, jak wielu oczywistych pytań nigdy w Polsce nie zadano. Jak bardzo rząd Tuska – w tym jego tysiące funkcjonariuszy i urzędników - trudził się, żeby nie zbliżyć się choćby na metr do rozwikłania tajemnicy tamtej zbrodni. Powiedzmy to w końcu - „frakcja ciekawych” wydarzenia 10.04.2010 nazywa zbrodnią na polskich elitach.
Na tym ci straszni ludzie nie poprzestają. Zachęcają na przykład – publikując ogłoszenia w Internecie - pracowników Okęcia, lotniska wojskowego, ale również przypadkowych świadków z lotniska cywilnego w Warszawie, także funkcjonariuszy polskich służb (specjalnych), zamieszanych w obsługę lotu Tu-154 101 do Katynia, również pozostałych lotów do Smoleńska tego dnia rano, by ci czym prędzej składali dobrowolne oświadczenia pisemne przed zaufanym notariuszem. O tym, co widzieli, czego byli świadkami, co utkwiło w ich pamięci. W związku ze zdarzeniami, dokumentami, które zapamiętali. Również w tych przypadkach, w których ich udział wydaje im się dla całej sprawy nieistotny, a dokumenty, które widzieli, rutynowe. Oświadczenia tego typu polscy świadkowie poranka 10.04.2010 na lotnisku Okęcie w Warszawie mogliby deponować u notariusza w dowolnym mieście w Polsce. Powinni też ogłaszać własne relacje publicznie. Sugestia „ciekawych” jest taka, że gdyby blokada polskiego śledztwa w sprawie wydarzeń na lotnisku Okęcie 10.04.2010 rano miała jakikolwiek poważniejszy powód, to rozgłaszanie własnej wiedzy przez świadków okazałoby się jedynym sposobem dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Po nagłośnieniu własnych zeznań świadek byłby już, miejmy nadzieję, bezpieczny.
Społeczeństwo
Posiadamy zatem dwie głęboko podzielone grupy w Polsce. Z jednej strony obserwujemy miliony ludzi przekonanych, że polskie uwikłanie w zbrodnię smoleńską to trop, od którego śledztwo w Polsce należałoby zacząć. Z drugiej, miliony osób pewnych, że określonych pytań nie należy nigdy stawiać. My tkwimy gdzieś pośrodku. Zadaniem początkujących polskich publicystów jest spowodowanie, żeby obydwie te frakcje jakoś się ze sobą zaprzyjaźniły.
Jak tego dokonać? Jak doprowadzić do wielkiej przyjaźni w Polsce? Może nawet do miłości? Przyjrzyjmy się sytuacji nieco bliżej. Oto z jednej strony „ciekawi” - ludzie bystrzy, energiczni, sympatyczni, generalnie fajni. Wolontariusze i wolontariuszki, którzy pomimo sporego zmęczenia stale wracają do Tragedii Smoleńskiej. Odkrywając w niej za każdym razem coś nowego. Licząc się przy tym z faktem, że zagadka Tragedii może się okazać wielopoziomowa. Przesłonięta kilkoma zasłonami, setkami elementów dezinformujących. Zwłaszcza po przyjęciu założenia, że zamachowcy mogli tworzyć strukturę rozbitą na bardzo wiele elementów, a każdy z udziałowców mógł znać tylko jeden mały fragment. I że poskładanie tego w całość, poprzez próbę odnalezienia uczestników smoleńskiego zamachu, będzie najprawdopodobniej niemożliwe. Zdaniem „ciekawych” odkrycie prawdy o Tragedii zamieniło się w nasze zobowiązanie. W wyzwanie stojące dziś przed Polakami.
Z drugiej strony „nieciekawi”. Niezbyt rozgarnięci, ponurzy, nieudolni i skryci. Członkowie Platformy Obywatelskiej. Ogólnie mało fajni. Często beznadziejni karierowicze. Jakby nieco zrusyfikowani, może nawet z podskórnym bolszewickim zacięciem. Zajmujący się najczęściej śledzeniem ruchu warg generała Błasika. Tropieniem tych warg na filmie. I nawet gdy się w końcu okazało, że takiego filmu nie ma, ponieważ film ten nigdy nie powstał, to oni i tak wiedzą swoje. Po czym czekają na następne zlecenie ze strony swojej ulubionej gazety. Bez jej podpowiedzi absolutnie nie wiedzą, kogo następnym razem powinni śledzić, do kogo odczuwać nienawiść, ani nawet … co mają myśleć.
„Nieciekawi” stanowią w Polsce majnstrim. Ich pierwszym odruchem na wiadomość o obaleniu hipotezy katastrofy lotniczej w Smoleńsku, odruchem demonstrowanym bez skrępowania (widzieliśmy to na salonie24) była ucieczka. Ucieczka przed rzeczywistością, przed tematem, przed prawdą, przed rozumem. Ucieczka w lingwistykę, w semantykę, ucieczka przed wnioskowaniem, zwłaszcza przed swobodnym używaniem logiki. Jeżeli Państwo pozwolą, odwołam się do medycyny – otóż ich zbiorowa reakcja na temat Tragedii Smoleńskiej, to blokada świadomości, to otępienie. Oni nie chcą niczego na ten temat wiedzieć. Są nieciekawi. Zrealizowali tym samym postulat „redaktorów”, nadzorców własnej świadomości. Nie zajmują się tą sprawą. Zostawili ją w rękach medialnych „fachowców” - z MAK-a, z komisji Millera, z prasy, radia i z telewizji. Wyłączyli myślenie, analizowanie, swobodną dyskusję. Uznali, że skoro człowiek radziecki był w stanie wykształcić w sobie taki odruch, to dlaczego nie oni?
Czy możliwe jest zatem doprowadzenie do sytuacji, w której „nieciekawi” pokochają z wzajemnością „ciekawych”?
Jest możliwe, drodzy Czytelnicy. Jest możliwe jak najbardziej. Zanim jednak przejdę do kreślenia barwnych szczegółów takiego scenariusza, przyjrzę się innej możliwości. W której ostrożnie założyłem, że nie uda się doprowadzić między dwiema poróżnionymi grupami do miłości dobrowolnej. Może to być miłość trudna, proszę mi wierzyć, zwracam się zatem z uprzejmą prośbą o podążanie za mną w nieco innym kierunku.
Skąd na przykład wiemy, że nie dojdzie w tym wypadku do miłości pod przymusem? Choćby w wyniku poszerzających się obszarów nędzy za rządów magistra Tuska. Na skutek gwałtownie drożejącej benzyny, rosnących szybko rachunków za światło i gaz, za węgiel, za wszystko. Przypuszczam, że rząd Platformy Obywatelskiej na tyle oryginalnie poprowadzi polskie sprawy, na tyle zdecydowanie będzie się zadłużał, że nasza gospodarka zostanie rozłożona przez obecną ekipę o wiele wcześniej, niż pan magister ze swoimi zaufanymi spin doktorami sobie założył. Niż byli to w stanie „specjaliści” Donalda Tuska kiedykolwiek sobie wyobrazić. Imaginujmy zatem przez moment, że krach gospodarczy, przynajmniej przed listopadem 2011, się nie wydarzy. I to pomimo wszelkich znaków na niebie i ziemi wskazujących wprost przeciwnie. Zaufajmy choć raz rządowi Tuska. Być może uda się postkomunistycznym ministrom kontynuować w nadchodzących miesiącach błyskawiczne zadłużanie naszej ojczyzny. Bez specjalnych przeszkód ze strony nabywców polskich obligacji. Przyjmijmy kompromisowo, że klajstrowanie sytuacji przez magistra Vincenta, ta jego kreatywna księgowość, jakoś się w końcu powiedzie. Przynajmniej do listopada.
Cóż począć w takiej sytuacji z mgr Donaldem Tuskiem?
No właśnie. Niewykluczone, że dopiero gwałtowne zagęszczenie wydarzeń na arenie międzynarodowej zmusi obydwie grupy Polaków do ożywienia wzajemnej miłości.Spójrzmy przez chwilę na wydarzenia globalne z perspektywy Tragedii Smoleńskiej. Wydaje się, że świat z ulgą kupił narrację rosyjską na temat rzekomej „katastrofy”. Kupił, ponieważ żadnej innej na rynku nie było. Donald Tusk z własną wersją się nie wychylił. Nawet nie pisnął. Dzisiaj czeka w związku z tym – podobnie jak i jego najważniejsi ministrowie – na przesłuchanie w Komitecie Śledczym Federacji Rosyjskiej. Oczywiście w związku z kłopotami, których napytał Rosjanom własnym „niedbalstwem, niezgulstwem i lenistwem”. Przede wszystkim podczas przygotowań do tragicznego lotu. O wezwaniu na przesłuchania członków polskiego rządu, z polskim Premierem na czele, poinformowali we wtorek (22.03) rosyjscy śledczy.
To już wiemy - świat nie ma dziś ochoty na ewentualną zmianę narracji w sprawie „katastrofy smoleńskiej”. Z wersją rosyjską, wersją Donalda Tuska, żyje się ludziom wygodniej. Nie takie rzeczy w Rosji już widziano. Zachód również przywykł. Nie pierwsza to narracja ekipy Putina, która się posypała, obnażona w spektakularny sposób.
Zmiana nastawienia opinii światowej wyniknąć może wyłącznie z nagromadzenia napięć. Z prób wykorzystania ukrytej wiedzy o kulisach tej Tragedii do politycznych rozgrywek. Każde starcie, każda wyraźniejsza różnica stanowisk – nawet pozornie niegroźna (np. turecko–amerykańska) - może skutkować pojawieniem się w światowej przestrzeni medialnej drobnego szczegółu. Powiązanego o dziwo z wydarzeniami 10.04.2010 w Smoleńsku. Prędzej czy później taki fakt wypłynie. Choćby w miarę rozciągania się w czasie konfliktu w Libii. A może dopiero w związku z narastającymi kłopotami finansowymi Japonii, przekładającymi się na coraz bardziej wojenną retorykę i praktykę zarówno USA, jak i Izraela. Stan równowagi chwiejnej, charakteryzujący aktualną sytuację międzynarodową, nie daje rządowi Tuska możliwości szczelnego ukrycia prawdy. Miejmy nadzieję, że liderzy „nieciekawych” posiadają tego świadomość. A skoro tak, to nad Donaldem Tuskiem cały czas gromadzą się chmury. Ujawnia się przy tym kluczowy problem polskiej polityki. Zawarty w prostym pytaniu – a cóż my mamy z polskim Premierem począć?
Z jednej strony obserwujemy pozory. Donald Tusk, także armia jego rozkosznych koleżanek i kolegów, funkcjonuje jak za starych dobrych czasów. Jakby byli normalnymi ludźmi. Z drugiej zaś powinni – posiadając choćby odrobinkę oleju w głowie - zdawać sobie sprawę z kruchości obecnej polskiej sytuacji. Przecież zaledwie jeden zagubiony gdzieś we wszechświecie kawałeczek prawdy na temat rzeczywistego przebiegu wydarzeń 10.04. wysyła całe ich towarzystwo w kosmos. Tymczasem oni przemawiają dziś, udzielają się publicznie, a nawet … ferują opinie i wyroki. Jakby nic się nie stało. Co więcej, codziennie występują w telewizji.
Do czasu. Prawda o Smoleńsku powoli dociera do opinii publicznej. W każdej chwili proces ten może nabrać niezwykłego przyspieszenia. Czy koleżanki i koledzy z partii magistra Schetyny są na taki zwrot przygotowani? Co poczną, gdy do większości Polaków w końcu dotrze, że Tragedia Smoleńska, to nie była żadna „katastrofa lotnicza”? Że było to coś o wiele poważniejszego. I że to coś powinniśmy przede wszystkim bardzo uważnie zbadać.
Kreatorzy polskiej sceny politycznej zdają sobie oczywiście sprawę, że obecny Premier, także cały jego rząd, w każdej chwili może tąpnąć. Tragedia Smoleńska obnażyła zarówno Tuska, jak i jego ekipę całkowicie. Mogliśmy ich wreszcie zobaczyć takimi, jakimi są naprawdę – pozbawionymi zasad, bezmyślnymi, cynicznymi, tchórzliwymi; w niektórych przypadkach po prostu podłymi. Małe drobne cwaniaczki. Dziś utrzymują się na powierzchni wyłącznie dzięki intensywnej propagandzie, psychomanipulacji, dzięki zmasowanej pracy majnstrimu. A także, warto to podkreślić … dzięki wyjątkowej wprost bezmyślności własnego elektoratu. Tylko, jak długo uda się utrzymywać miliony ludzi w stanie kompletnego ogłupienia? W środku Europy?
Dylemat - co z nimi, ludźmi Tuska, począć? – wydaje się nierozwiązywalny. Tusk jest co prawda premierem fatalnym, politykiem jeszcze gorszym. Całą robotę wykonują za niego media, podając społeczeństwu nieustannie środki uśmierzające, ogłupiające, usypiające. Ale równocześnie Tusk musi przetrwać. Kluczowe okażą się dla niego najbliższe tygodnie. Jeżeli Tusk przez najbliższe tygodnie jakoś się przechowa, to na jesieni wkroczymy do nowo-starej neobolszewickiej rzeczywistości z Donaldem Tuskiem na czele.
Dlaczego Tusk musi przetrwać? Otóż nie uda się wykonać manewru „znikania” Donalda Tuska bez groźby zdynamizowania partii Jarosława Kaczyńskiego. Kreatorzy stanęli po raz pierwszy przed nierozwiązywalnym dylematem - jak bezpiecznie wypchnąć poza scenę Tuska? Z jednej strony należałoby Pana Donalda jak najszybciej odsunąć w cień, oderwać go od władzy. Z drugiej, jak to przeprowadzić bez wzmacniania partii Jarosława Kaczyńskiego? Ewentualnie - kogo wskazać na miejsce obecnego Premiera? Wreszcie - jak doprowadzić do równoczesnego zniknięcia szefa Platformy, z natychmiastowym pojawieniem się na scenie kogoś innego, świeższego? Kogoś nieznanego, przystojnego, pachnącego, bez obciążeń smoleńskich. Scenariusz z obecnym Premierem rodzi, z punktu widzenia kreatorów polskiej sceny politycznej, poważne ryzyko. Cóż chłopaki poczną, gdy stan międzynarodowej równowagi chwiejnej ulegnie gwałtownej dekompozycji? Z drugiej strony wyjścia nie ma, trzeba stawiać na Tuska. Mimo naszych najszczerszych chęci, nie widać w tym wypadku dla kreatorów dobrej podpowiedzi. Znaleźli się w pułapce. Jedynie TVN, Polsat i Agora, wspólnym heroicznym wysiłkiem, nie licząc się już z jakąkolwiek grą pozorów, mogą ich wszystkich, razem z tym całym Tuskiem, uratować.
Po zawaleniu się narracji MAK-a pan Donald stał się – chyba to już widać - „gorącym kartoflem” polskiej polityki. Nie wiadomo komu i w jakiej roli go podrzucić.
A propos świata polskiej polityki
Tej zadziwiającej mieszanki słabości i niemożliwości. Dwóch cech wyróżniających, zapewniających układowi politycznemu w Polsce chwilową równowagę. Platformę Obywatelską podtrzymują dziś przy życiu: słabość opozycji, słabość społeczeństwa, parasol medialny.
Zacznijmy od opozycji. Słabość PiS-u jest, jak na mój gust, zbyt widoczna. Zwróćmy uwagę na genezę tego ugrupowania – marginalizowanego i atakowanego od samego początku. Nasycanego agenturą, nieudacznikami, intrygantami. Pozbawionego, co najważniejsze, rozwiniętego zaplecza biznesowego. PiS osłabiło mówienie wiosną 2010 o zbrodni smoleńskiej w kategoriach „katastrofy”. Ten drobny zabieg leksykalny, wynikający zapewne z przyzwyczajenia do zachowań dyplomatycznych, doprowadził niestety do dość rozległych, nieprzyjemnych skutków. Umożliwił kontynuację aktywności ugrupowaniom zainteresowanym kłamstwem smoleńskim. Pozwolił przetrwać partii pana Donalda. Co więcej – ułatwił przetrwanie samemu Tuskowi. Umożliwił pozostawienie w przestrzeni publicznej ludzi odpowiedzialnych za organizację dwóch uroczystości w Smoleńsku, odpowiadających za niesłychane zaniedbania związane z wizytą Pary Prezydenckiej w Katyniu, również za gigantyczną dezinformację tuż po Tragedii. Za niszczenie, zacieranie, a nawet sztuczne tworzenie fałszywych śladów po masowym morderstwie. Tak naprawdę za matactwo. I to w obliczu zbrodni stulecia.
Nazywanie zbrodni smoleńskiej „katastrofą” doprowadziło w końcu do wyboru magistra historii Bronisława Komorowskiego na urząd Prezydenta. Można już chyba mówić o specyficznej drużynie magistrów (historii) w najnowszej polskiej historii. Nie tylko o agencie Bolku. Wyznaczonych – prawdopodobnie przez Rosjan – do dożywotniego piastowania w Polsce rozmaitych zaszczytnych stanowisk. Wypromowanych na gruncie „opozycyjnych” legend lat 80-tych. Tworzonych najczęściej przez komunistyczne służby.
Gdyby ktokolwiek próbował dziś wskazywać na istnienie pozostałych partii politycznych w Polsce, poza PO i PiS-em, to odpowiem krótko. Partie głosujące za amnezją smoleńską nie powinny w przyszłości zwracać niczyjej uwagi. Są to typowe partie postkomunistyczne, ze specyficznym dla takich ugrupowań zakłamaniem. Skupiają przede wszystkim karierowiczów. Także nieudaczników próbujących gdziekolwiek wypłynąć na powierzchnię. Tak naprawdę jesteśmy skazani na wspieranie PiS-u.
Przejdźmy do polskiego społeczeństwa - odwykłego od walki, nauczonego pracy. Społeczeństwa, które po każdym mocniejszym uderzeniu demonstruje uległość. Wycofuje się, zaciera pamięć, blokuje świadomość. Polscy inteligenci uciekają się co prawda do nieco bardziej wyrafinowanych technik (np. lingwistycznych), do tworzenia sobie pragmatycznych samousprawiedliwień. W swojej masie jednak ludzie dążą w sposób naturalny do specyficznie pojmowanej „normalności”. Nawet za cenę narodowej amnezji. Wybierając ciężką pracę, pogrążanie się stopniowo w zniewoleniu, w zakłamaniu, w niedostrzeganiu i w zapominaniu. Nie zdając sobie przy tym sprawy, że na tym ich nieszczęście się nie skończy. Ponieważ w ślad za softową wersją matrixa, pojawi się wkrótce wersja hard - szybko postępująca degradacja materialna.
Wreszcie media. O wyjątkowej roli mainstream’u w sztucznym podtrzymywaniu, szczególnie na prowincji, wizji świata wg Donalda Tuska już opowiadałem (w poprzedniej notce). O tej ich wizji wypełnionej manipulacją, socjotechniką, pijarem.
Próbując zaglądać za kulisy naszej przyszłości stoimy tak naprawdę przed wielką, nierozstrzygniętą dziś zagadką. Czy Rosjanie, także analitycy Platformy Obywatelskiej, nie popełnili tym razem błędu? Czy faktycznie ugrzęźniemy – zgodnie z ich planem - w „tuskowym matrixie”, wspieranym przez polskie media, na długie smutne lata?
=============
Jeśli ktoś z Państwa ma ochotę, poproszę o komentarze- tu na GLOB'ie i pod blogiem MarkaTomasza.
P.S.
Haniu, Calvi - zjawiskowa!
Jest trochę fajnej współczesnej muzyki - tej z kręgów niezależnych.
Będę tu wrzucał różne kawałki.
2011-03-29 09:15 | Marek
Witaj Haniu - profesor Krasnodębski faktycznie przemawia w zalinkowanym tekście do tamtej części polskiego społeczeństwa. Opisuje im rzeczywistość w tonacjach rzekłbym pastelowych. Niezwykle łagodnych w porównaniu z tym, co dzieje się naprawdę.
Fajnie, że to robi. Tylko, że ja już nie wierzę, żeby ktokolwiek bardzo mądry, nawet z wyjątkowo załagodzonym, pastelowym wręcz przekazem, do tych głupoli trafił.
Tych ludzi (protuskowych) poruszy wyłącznie potężny wstrząs. Wyładowanie elektryczne o gigantycznej mocy. Takie, który zatrzęsie ich mieszkankami, ich domami, ich samochodami, ich siateczkami na zakupy .... Bez wstrząsu, sądząc choćby po wtrętach na blogu p.Bogdana, ci ludzie nie wrócą do rzeczywistości.
pozdrawiam serdecznie
2011-03-29 08:17 | Hania
I jeszcze świetny artykuł Z. Krasnodębskiego o 'wysokim diapazonie'
http://www.rp.pl/artykul/633715_Krasnodebski--Dobra-rada-dla-Platformy.html
2011-03-29 08:07 | Hania
Dzień dobry.
Pani Aniu, ciśnienie rośnie nie tylko kiedy się słucha Hołdysa. Ale także kiedy się czyta Pani komentarze. To, co Pani napisała - świetnie się odnosi do Pani wypowiedzi: 'Kulturalnie (grzecznie?) jest tylko momentami, ale przychodzą chwile, że ciśnienie rośnie, wtedy hamulce na bok - jest wulgarnie, agresywnie.' - pisze Pani. I już nie wiem, czy Pani kultura to przypadkiem nie jedynie cienka zasłonka przesłaniająca zwykłe chamstwo.
Bogdan, nigdy nie słyszałam tej Anny Calvi. To dla mnie nowe odkrycie, poczytałam sobie o niej na Wiki i jestem zdziwiona tym, z kim grała. Poza tym piękna z niej kobieta. Dzięki, dzięki za tę kompilację, a szczególnie za Secret Mountains...
Marcinie, dla mnie tamte czasy w RMFie odeszły bezpowrotnie. Niestety, nie po drodze mi z takimi artystami jak Lady Gaga, a to o czym piszesz to pewnie smutne wyjątki. Ale jestem w stanie zrozumieć, że świat się zmienia i że to ja powinnam po prostu szukać tego, co mi w tej chwili odpowiada. Na szczęście znalazłam. A właściwie wróciłam do tego, na czym się wychowałam. Przesunęłam po prostu skalę o 4,2 MHz w lewo.
Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich serdecznie.
2011-03-29 07:33 | Marek
@Bogdan Zalewski - żeby zatrzeć złe wrażenie po występach AzP, czyli po kimś reprezentującym tą durnowatą, otępiałą, denną część polskiego społeczeństwa - dorzucę jeden elemencik.
Fakt, że na Siewiernym nie miała miejsca żadna katastrofa lotnicza, został już wykazany. Można takie stwierdzenie obudować tonami argumentów. Można też stopniowo z naszą tezą docierać do społeczeństwa. To robimy i warto ten proces obserwować.
Ale to jeszcze nie wszystko - za chwilę będzie już można przejść do dyskusji, jak to się mogło odbyć naprawdę. W jaki sposób polską elitę 10.04.2010 wymordowano!
W tym momencie problemy egzystencjalne rozmaitych szarpitdrutów, muppetów telewizyjnych - próbujących jak zwykle załapać się w ciepełku władzy i dlatego popychających za pieniądze beznadziejne bzdury w rozmaitych telewizyjnych studiach - odejdą na dalszy plan.
pozdrawiam
2011-03-29 05:49 | pp3-Basia
Bogdanie,dzień dobry.
Proszę Cię,nie reaguj na poniższy komentarz.
Gdybyś miał problem ze zdobyciem książki,prześlę Ci.
Spokojnego dnia Wszystkim.Wychodzę do pracy.
2011-03-29 01:25 | Ania z P.
Spieprzać dziady tak?
To interesujące jak potraficie się napędzać - czasem siebie samego, czasem siebie nawzajem.
Nieustannie.
Kulturanie (grzecznie?) jest tylko momentami, ale przychodzą chwile, że ciśnienie rośnie, wtedy hamulce na bok - jest wulgarnie, agresywnie.
Potem przychodzi opamiętanie (wczesniej będzie wyparcie:"MY?a wy jacy?"), potem znów delikatny atak: "glupi, krotkowzroczni, niemyślący",potem przyjdzie ton przesmiewczy z manią wyższości...
ITD...
PS:Kukiz to nie bohater Waszej bajki?
To kurna wybierzcie sobie wśród siebie kogoś, idź jeden Zalewski z innym do studia - pokażcie ludziom to czego nie widzą!!!?
PS2:Jakie Pan musi przechodzić codziennie męki prezentując fakty głównego nurtu, a "główny nurt" po Pańskiemu oprócz delikatnych wtyczek nie może zaistnieć na dobre.
dobre.
PS3:kto to ten wykrzywiony gej?bo kurczę jakoś nie interesuje mnie kto tam z kim sypia,ale nie oznacza to, że nie mam ciekawości;-)
Podzielcie się kompleksami!
2011-03-28 23:37 | pp3-Basia
Bogdanie,
Już nie dzisiaj.
Na Dobranoc tylko jeden utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=QNcPVP3A1ao&feature=related
i artykuł :
http://www.portal.arcana.pl/Ks-prof-zielinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-przyniesie-plon-stukrotny,1021.html
Dobranoc
2011-03-28 23:30 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, garść impresji, przed snem. Ale i potem nie będzie "jak MAK-iem zasiał", oj nie!
"Sytuacja przebiegała TROCHĘ NIE TAK, jak nam to przedstawiają."
To słowa Rosjanina z najnowszego filmu o Smoleńsku autorstwa Anity Gargas.
http://niezalezna.pl/8188-juz-prawie-150-tysiecy
To mogłoby być motto przekazów w mediach Trzeciej Rzeszy Pospolitej:
SYTUACJA PRZEBIEGAŁA TROCHĘ NIE TAK.
A nawet jakby "niemnożka" CAŁKIEM NIE TAK, towarzysze.
Towarzysze broni: od Putina do Berlina.
"Nie ma rządu" - mówi na filmie Pani Jadwiga Kaczyńska - "Bo ten rząd, jaki jest?" - dodaje.
Z ontologią władzy coś się porobiło.
Władzy wszędzie pełno, a nigdzie jej nie ma.
Martwię się o kondycję premiera.
Tuskowi zrobiło się zimno, jak usłyszał pytanie o deficyt.
Zmroziło go a powinien nic nie czuć , bo siedział w pozycji LOTOSU.
Syberyjskim szamanom szlabanu nie stawia.
Ruskie też lubią porafinować - wyrafinowane są, ot co.
http://filipstankiewicz.salon24.pl/291858,ogolnopolski-protest-przeciw-sprzedazy-lotosu
A na koniec: lotos i lulu.
Żeby się dobrze spało : trochę nowej psychodelii.
(Poszperałem trochę, pobuszowałem po Youtube, Haniu.)
http://www.youtube.com/watch?v=p2kgf-q6AMo&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=3ZzQVn1vEf8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=824kS9DcD-Y&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=1vhniOeP3jY&feature=related
Dobrej nocy, do jutra!
P.S.
Basiu, zamówiłem Ściosa i inne książki, interweniowałem telefonicznie i nic. Muszę zadzwonić jeszcze raz. A chętnie bym podyskutował.
Napisz nam co Ci wpadło w oko, co zapamiętałaś.
Panie Marku, jutro odniosę się do Pana wpisu:
http://marektomasz.salon24.pl/archive/2011,3,25,1
I do Grzegorza Rossy:
http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/8234,klamca-powinien-miec-dobra-pamiec-i-znac-prawa-fizyki
Dobrej Nocy Wszystkim, dziękuję za komentarze.
Wrócę do nich jeszcze.
2011-03-28 22:59 | Marcin
Witajcie
Haniu nocą na RMF-ce można jeszcze posłuchać FNM. Dzisiaj nie sprawdzę co grają, bo idę spać.
A przed snem polecam Gadowskiego
http://wgadowski.salon24.pl/291916,prawdziwek
Dobranoc Wszystkim
2011-03-28 21:50 | Hania
Pamiętam jak w RMF-ie leciały takie kawałki:
http://www.youtube.com/watch?v=VDH7JqF_EFg
http://www.youtube.com/watch?v=TPuSJeVOw7I
http://www.youtube.com/watch?v=j54zDgOh6Og
To był rok 1998.
Już naprawdę Dobranoc...
2011-03-28 21:37 | Hania
Dzięki, Bogdan. Świetna muzyka.
Ja się chyba nie potrafię z tych czasów wyleczyć...
Ode mnie, tak czysto dla przypomnienia i niezapomnienia:
http://www.youtube.com/watch?v=--iQVnH7T6c
http://www.youtube.com/watch?v=nwkrNNeVTWk
http://www.youtube.com/watch?v=WnFkCq-YyO8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=cHzOG4mJ0PA
http://www.youtube.com/watch?v=VyoDbX1EkPQ&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=3HbkE7_tRBw
Dobranoc Wszystkim.
2011-03-28 20:52 | Realista
Jak się okaże, że to jest muzułmańska rewolucja (rewolucje) to dopiero
będzie trwoga, jak powstanie kilka nowych "Iranów".
Ciekawe czy ta czerwona unijna zaraza będzie dalej tak ochoczo walczyć o wolności
obywatelskie.
2011-03-28 20:36 | pp3-Basia
Obyś miał rację,Marku.
Przyglądam się temu co dzieje się w Basenie Morza Śródziemnego.
Niepokojąca retoryka Kadafiego.Posługuje się już językiem Putina.
Nazwał wojska interwencyjne'Krzyżowcami'...to rodzi pewne obawy.
W Rosji,Putin jakby coraz mniej potężny.Opozycja podnosi głowę.
Hmmm...
2011-03-28 20:00 | Marek
Witaj Basiu,
Książki A.Ściosa jeszcze nie czytałem. Wspólny raport polsko-rosyjski na temat zbrodni nie będzie miał, jak sądzę, już żadnego znaczenia. Rosjanie wcale się do takiego pomysłu nie palą.
To wszystko potoczy się zupełnie inaczej. Jak sądzę.
Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach znaczenie tzw. "mejnstrimu" w Polsce będzie szybko malało. Za kilka miesięcy ich wrzutki ("informacje") nie będą już przez nikogo traktowane poważnie. "Mejnstrim", o ile nie zmieni swojej postawy, spadnie do roli mediów komunistycznych w czasach PRL-u. Albo i jeszcze gorzej.
serdecznie pozdrawiam
2011-03-28 19:51 | Marek
@Marcin - nie tylko Rosjanie kombinują na ten temat (Smoleńsk). Jestem przekonany, że w kilku ważnych ośrodkach na świecie również. Tusk ze swoimi półgłówkami na tym tle, to ludzie, którzy postradali rozum. Którzy wpadli w amok ze strachu.
Moim zdaniem wrzutek (n/t "katastrofy") nie będzie. A jeżeli się pojawią, to przyczynią się wyłącznie do kompromitacji tej ekipy. I tej "elity".
pozdrawiam
2011-03-28 19:46 | Realista
Basiu, stanie się to przed jesiennymi wyborami.
Tumaństwo znowu da się wkręcić.
2011-03-28 19:04 | pp3-Basia
Witaj,Marku.
Nie wiem,czy przeczytałeś już książkę Alsksandra Ściosa?
W ostatnim rozdziale przygotował nas na to jak może wyglądac
wspólny raport polsko-rosyjski na temat zbrodni.
Nie dośc,że będzie zawierał uwzględnienie polskich uwag,dotyczących współodpowiedzialnych za błędy kontrolerów lotu,to podtrzyma tezę
winy polskich pilotów i najgorsze.Możemy spodziewac się eksplozji
wątku rozmowy braci Kaczyńskich zmontowanej odpowiednio przez zdrajców.
Zapowiedział to Tusk w Sejmie:'Ci,którzy teraz krzyczą,potem będą słuchac
prawdy w milczeniu i smutku'.
Nie możemy na to pozwolic!Kolejna odsłona obłudy platformerskiej:
http://bezdekretu.blogspot.com/
Pozdrawiam
2011-03-28 18:57 | Marcin
Witaj Marku
Kilu blogerów, których czytamy (pewien nie jestem, ale myślę, że tak jest) jest pewnych tego, że ruscy kombinują nad planem c, d, e i kolejnymi. Być może są one już gotowe.
Tusk nie ma planu, stąd ta histeria. Czy nie było ostatnio Smoleńskich wrzutek? Nie? Więc czekajmy cierpliwie pojawią się na pewno.
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-28 17:15 | Marek
ps. wg Grzegorza Rossy politycy na Kremlu są przygotowani na spektakularny upadek hipotezy "katastrofy lotniczej na Siewiernym".
Odnoszę podobne wrażenie. Absurdalną wersję MAK-a podtrzymuje już tylko ekipka Tuska i jego media.
2011-03-28 16:53 | Marek
"Zrozumieliście? Po prostu spieprzajcie z naszego życia, gaszę na dobre wasze przekazy."
Panie Bogdanie - właściwy ton i dobry moment. Świetne pióro.
Wczoraj rozmawiałem o tym z Rolexem. M.in. i o tym - nie należy ich (tuskopodobnych) wrzutkami medialnymi zawracać sobie głowy. Szkoda na to czasu ... szkoda naszych nerwów. Mamy bez nich o czym dyskutować.
Debatę, o której opowiadałem, śledziłem na żywo. Po raz pierwszy i ostatni. Ich poziom jest na tyle denny (Śpiewak, Bralczyk, Cimoszewicz), że możemy spokojnie o nich zapomnieć. Przynajmniej podczas rozmów na poważniejsze tematy.
serdecznie pozdrawiam
2011-03-28 16:32 | pp3-Basia
Dobrze,Bogdanie.
Nie będę w takim razie wchodziła do życia Hołdysa.
Zakończyłam książkę Aleksandra Ściosa'Zbrodnia smoleńska.Anatomia dezinformacji'.Nie pozostawia cienia złudzenia co do tego,jaka elyta
rządzi Polską.Nienawistne ataki na żyjącego brata,Jarosława Kaczyńskiego
nie ustają,a on:
http://fakty.interia.pl/polska/news/jaroslaw-kaczynski-zrzeka-sie-immunitetu,1616227,3
NIE DAŁ POLA PRZECIWNIKOWI!
Mimo,że chytrzy gracze chcieli zorganizowac igrzysko sejmowego
krzyżowania Jarosława,a piłat Tusk niby umył rączki.
Pozdrawiam serdecznie!
2011-03-28 15:52 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Moi Drodzy.
Ja pisałem i cytowałem dzisiaj będąc w stanie lekkiego ożywienia, więc teraz statycznie, NA CHŁODNO. (Na razie.)
Troszkę się wytłumaczę. Nie chodzi mi o tych wszystkich wyliniałych gwiazdorów, PRL-owskich rockerów o wyglądzie starej Indianki albo przegiętego geja z parady, ani o telewizję w stylu CAŁA NAPRZÓD (PROPAGANDA) CAŁĄ DOBĘ, CAŁY CZAS, ani też tego szefa kuglarzy, który coraz bardziej naśladuje swego obściskiwanego w Smoleńsku idola ze Wschodu. Chodzi mi o niedobory wiedzy Polaków, którzy nie mają czasu i sił, by śledzić dokładnie polskie i światowe sprawy. I dlatego są bezbronni wobec tego ataku zakłamania i ściemy, najprostszych manipulatorskich sztuczek. Jedną z takich prymitywnych akcji jest właśnie pic i fotomontaż ze "zbuntowanymi artystami".
Trochę o tym pisał dzisiaj Piotr Zaręba w "Rzeczpospolitej", ale jak zwykle, dzieląc włos na czworo. Niuansować , niuansować ... . On już taki jest. W książce o Kaczyńskim nawet mi się to podobało, bo jest subtelna i precyzyjna w analizach.
http://oryszczyszyn.wordpress.com/2010/09/16/piotr-zaremba-o-jednym-takim-biografia-jaroslawa-kaczynskiego/
A w felietonach ... ? :
http://www.rp.pl/artykul/633230_Zaremba--Mistrzowie-picu.html
Warto przeczytać pomimo banalnej konstatacji, że takie spotkanie Tuska przy stoliczku i ciasteczkach : "To nie jest prawdziwy barometr."
(Na marginesie - pojawili się prawdziwi TWARDZI rozmówcy dla premiera z plasteliny pozującego na chojraka, co to krytyki się nie boi:
=============
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110328&typ=sw&id=sw05.txt
Berliński adwokat Stefan Hambura, pełnomocnik syna Anny Walentynowicz oraz brata Stefana Melaka, którzy zginęli pod Smoleńskiem, po deklaracjach premiera, że nie boi się rozmowy z oponentami i jest po to, by służyć, postanowił sprawdzić jego prawdomówność. W imieniu rodzin ofiar poprosił o spotkanie."
=============
Pamiętamy, czym się skończyło poprzednie spotkanie Tuska z rodzinami smoleńskimi, na którym nie przełyka się gładko rządowych pigułek MURTI- BINGA. Ciekawe, czy premier w jakikolwiek sposób odniesie się do tego zaproszenia? Nie chodziłoby już o pla-pla przy ekskluzywnym "delikatesowym" stoliczku.
Jakie zadanie mili ci czterej panowie, z którymi to zasiadł do programu w tefałenie nasz dzielny POLITYCZNY CELEBRYTA - Donald Tusk? Moim zdaniem mieli poprawić jego kondycję przy pomocy "chytrego" zabiegu- rzekomego ZAMROŻENIA stosunków. Nazwałbym to propagandową KRIOTERAPIĄ. "Konsylium" zebrane przed kamerami tak CHŁODNO potraktowało niedomagającego propagandowo pacjenta Tuska, że ten wyszedł z tej "komory pod kamerami" zdrów jak ryba, rozgrzany jak zawsze - do nowego boju, z ocieplonym wizerunkiem. Tak się podładował tą energią, że znów na koniec straszył Kaczyńskim. Myślę jednak, że to są ostatnie podrygi konającej trójmiejskiej ostrygi. Bo coraz więcej ludzi rozumie, że strach sprostytuowanych elit to nie jest STRACH POLSKI , to nie jest obawa o los Polski (jak to Polakom wmawiano przez tyle lat).
To wy - partio brudnej piany - jesteście STRASZNI, jak ... każdy niedouk u władzy, który pieprzy wszystko za co się weźmie; a co może przehandlować, zrobi to na pewno, i to za drobne - dla siebie, krewnych i znajomków. Na tym polega WASZA STRASZNOŚĆ. To dlatego nie można już na Was patrzeć w tych waszych telewizorniach. To dlatego uczciwi i mądrzy ludzie uciekają do Internetu, zakładają tam własne inicjatywy. Jednak nawet i tam nas ścigacie, nie dajecie spokoju, próbując CENZUROWAĆ, a przynajmniej zarazić swoją intelektualną beznadzieją i prymitywizmem.
Powiem Wam coś: gadajcie sobie zdrowi w swoich gnijących przekaziorach, w swoich programikach pełnych chamskiego blichtru oraz bizantyjskiej hucpy opartej na najgorszych wzorach, z "bohaterami", którym słoma z butów wychodzi a głupota spod buty. Róbcie dalej dla siebie kiszonkę we własnym sosie.
My mamy swoje pola komunikacji, swój Internet, swoje książki.
Napisałem o waszym dętym "sympozjum", tylko po to, aby mu przeciwstawić swoją prywatną lekturę. Wolałbym w ciemnej jaskini czytać wywiad Łukasza Warzechy z Lechem Kaczyńskim, odpalając zapałkę od zapałki, niż w wygodnym fotelu śledzić waszego "idola" z waszymi "artystami" na wielkiej plazmie w HD. Zrozumieliście? Po prostu spieprzajcie z naszego życia, gaszę na dobre wasze przekazy.
A dla ukojenia retorycznie skołatanych nerwów - troszkę zimnej psychodelii :)
http://www.youtube.com/watch?v=b9t8Oex9BpQ&feature=related
Haniu, lata osiemdziesiąte ciągle żyją :)
Trzymajcie się Wszyscy!
2011-03-28 13:30 | pp3-Basia
Dzień dobry Haniu,Bogdanie,Marku,Marcinie i Wszyscy Niewidoczni.
Przeprowadziłam dzisiaj z Clarą bardzo interesującą wymianę myśli...
Rozpatrywałyśmy zamkową rolę Amalii w kontekście przeżyc osobistych,
ludzkich...niezgody na egzystencję w zniewoleniu i nienawiści.
Claro,dziękuję!
Mi przy tym nasunął się na myśl Twój dwuczęściowy wpis,Bogdanie.
WYAUTOWANI 1
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/wyautowani-1,3257
WYAUTOWANI 2
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/wyautowani-2,3275
Postac Hołdysa,chcącego istniec za wszelką cenę w przestrzeni medialnej opisał Houellebecq...
Później rozwinę temat.Teraz nie mogę.
Serdecznie Was pozdrawiam!
2011-03-28 12:58 | Hania
Właśnie skończyłam słuchać audycji w której głównym tematem był udział 'celebrytów' (znów to słowo, ale cytuję) w reklamach. Dokładnie 'czy gwiazda w reklamie potrafi zachęcić'. Przykładem był oczywiście reklamowy spot bankowego giganta z największym pajacem ostatnich lat, czyli Sz.M.
I tu ciekawa statystyka - 81% dzwoniących do radia stwierdziło, że zastanawia się nad przeniesieniem (z tego powodu) konta do innego banku. Dzwonili różni ludzie - osoby prywatne, ale także osoby posiadające tam konta firmowe. Padały określenia: 'czuję się urażony', 'jestem zażenowana', 'wielkie rozczarowanie'.
To jeszcze jeden przykład tego, o czym od rana dyskutujemy.
2011-03-28 12:01 | Hania
Masz rację, Marcinie - prawda bywa bardzo bolesna. Doświadczyłam jej już wielokrotnie po 2007 roku. Dlaczego tak późno ? 'Autorytety' powoli obsuwały się z moich piedestałów, niektóre runęły z nich z hukiem. Może moja wina była w tym, że polityka nie stanowiła dla mnie (i nie stanowi nadal) tematu numer 1. Jeśli ktoś w tym temacie 'siedzi' - jest w stanie na pewno zauważyć więcej. A tak - pozostaje po prostu zwykłe ludzkie przeczucie i zdolność oddzielania ziarna od plew. Szczególnie po 10 kwietnia, chociażby z szacunku dla tych, którzy w tak okropny sposób odeszli.
Tylko z TP nie potrafię się wyleczyć. Książki Graczyka jeszcze nie kupiłam, ale wiem, że to mnie nie ominie.
2011-03-28 11:58 | Marcin
Witaj Haniu
Też miałem zacytować Krzysztofa Feusette, ale zrobiłaś to wcześniej i wyczerpująco ;-)
2011-03-28 11:50 | Marcin
Witajcie ponownie
Prawda jest bolesna. Dla mnie też była jeszcze kilka lat temu. Pamiętam jak pokłóciłem się z własnym ojcem na temat bohatera obalenia komunizmu.
Dziś czytam i nie wierzę, przecieram oczy ze zdumienia. Prawda jest bolesna, dziś przede wszystkim dla tych, którzy ją odkrywają.
Forma rysunkowa
http://archiwum-niewolnika.nowyekran.pl/post/8171,nr-0184-wiezniowie-iii-rp
inspirowana wpisem "seawolfa"
http://seawolf.salon24.pl/291304,zdaniem-sadu-walesa-klamal
Pozdrawiam Was
2011-03-28 11:48 | Hania
Dlatego napisałam Marcinie, co to słowo współcześnie dla mnie oznacza. Hołdys jest tego najlepszym przykładem.
Ciekawie napisał niedawno K.Feusette, tytułując artykuł w URZ 'Ludzie z plasteliny':
'Korowód artystów na usługach polityki doszedł do ściany. Zdezorientowany, dziś czeka na kolejne wytyczne'.
'Najwyraźniej nie było komu powiedzieć, że się ośmieszają. Że ich głowy
i serca nie są stworzone do polityki, bo otrzymali inne talenty. Dziś, po dziesiątkach kompromitacji, jakich byliśmy świadkami, można to ocenić jednoznacznie'.
2011-03-28 11:32 | Marcin
Witajcie
Hołdysowi poświęcono tutaj już tyle miejsca, że nie wart jest ani zdania więcej. Celebryci? a kto to taki? Ktoś, kto jest znany, dlatego, że jest znany. Wystarczy sieczka w głowie. Gdyby zajrzeć do środka czaszki to wielce prawdopodobnym widokiem byłby obraz jaki widzieliśmy po tsunami.
I to tsunami najpierw przeistacza się w myśli, wreszcie rozlewa się w otoczeniu za pomocą wypowiedzianych słów. Sens? A widać jakikolwiek sens w obrazie po tsunami? Nie ma tam sensu tylko wielką tragedię.
I ja tak widzę teraźniejszy los celebrytów. Jako wielka tragedię stanu umysłu.
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-28 11:21 | Hania
Zapomniałam Ci Bogdan podziękować za tę piękną muzykę.
Szczególnie za Moon Duo.
Szkoda, że już wtedy spałam ;-)
2011-03-28 10:34 | Hania
Witajcie, dzień dobry Bogdanie i Marku.
przeczytałam obydwa wpisy. Nie oglądałam tej debaty, ale pewnie jest ona gdzieś w sieci. Zastanawiam się tylko, czy jest sens tracić czas, na coś, co można jedynie porównać do pewnego czteroliterowego angielskiego słowa, zaczynającego się na literę 'S'. Ale już tak zupełnie bez żartów, bo bynajmniej to nie jest śmieszne. Dla mnie Hołdys zawsze był bufoniastym, nadętym dupkiem i wstrętnym obleśnym typem. Pisałam już o tym na forum dwa lata temu przy okazji jego chamskich wypowiedzi dotyczących długości żałoby narodowej po pożarze w Kamieniu Pomorskim. Pamiętam tę bucowatą gębę wygłaszającą z dumną miną przykre, upokarzające dla Rodzin, ale i dla Polaków tezy. Opinie, które nikomu, kto ma w sobie choć trochę wrażliwości, etyki i zwykłej ludzkiej moralności, nie przeszłyby przez usta.
Dla mnie, jeśli ktoś nazywa go 'celebrytą', to widać jak na dłoni, że to słowo sięgnęło już dna i kojarzy się jedynie z rynsztokiem.
Dobrego dnia. Pomimo Wszystko.
2011-03-28 09:18 | bogdan.zalewski
Obiecany Toyah. Jeden z najciekawszych polskich bloggerów.
Raz Go widziałem w programie Jana Pospieszalskiego, kiedy mówił o manipulacjach fotograficznych z "odwróconym szalikiem kibicowskim" w dłoniach Lecha Kaczyńskiego. Toyah to gość wysokiej klasy!
Lubię jego styl - jest bardzo charakterystyczny.
Kunsztownie prosty, delikatnie dosadny, paradoksalny i oksymoroniczny.
Oto dwie starsze próbki o jednym bohaterze sobotniej hucpy w TVN.
PRÓBKA NR 1: liryczna i mocna - jednocześnie:
=============
http://toyah1.blogspot.com/2010/05/czapka.html
Czapka
Mój dziadek, ojciec mojej mamy, jak go pamiętam, zawsze miał na głowie czapkę. Czasem ją zdejmował i wtedy widziałem, że czoło pod daszkiem czapki ma blade. Kompletnie białe. Twarz mojego dziadka była czerwona, niemal brązowa, od słońca, natomiast czoło pod czapką miał białe. I takiego go pamiętam.
Kiedy dziadek zdejmował czapkę? Wbrew pozorom, niekoniecznie do spania. O ile pamiętam, dziadek często nawet spał w tej swojej szarej czapce z daszkiem. Musimy jednak zrozumieć, że mój dziadek nie miał w ciągu swojego życia wiele okazji by spać, ponieważ był człowiekiem ciężkiej, wiecznej pracy. A pracę tę zaczął wcześnie, bo – o ile dobrze sobie przypominam jego słowa – chyba w dwunastym roku życia. To właśnie wtedy zaczął – z różnych, zwykłych w tamtych czasach, przyczyn – dbać osobiście o rodzinny dom. I, jak sam lubił powiadać, ani razu przez całe swoje życie, od tamtego dnia, „słonko nie zaskoczyło go podczas snu”.
Więc kiedy dziadek mój zdejmował czapkę? Oczywiście w kościele, a poza tym – też oczywiście – do jedzenia. Dziadek, kiedy przysiadał w ciągu dnia, żeby coś zjeść zdejmował czapkę. Zawsze.
Co się stało, że przypomniał mi się dziś mój dziadek? Otóż, jak to niekiedy bywa w sobotnie południe, zajrzałem do telewizora i trafiłem na program o mistrzach, którzy akurat wpadli na swoje drugie śniadanie. A wśród mistrzów – jak też to się niekiedy zdarza – trafiłem na Zbigniewa Hołdysa. Oglądałem ten program dosłownie dwie, czy trzy minuty, ale akurat to co zobaczyłem przypomniało mi najpierw mojego dziadka, a następnie zainspirowało do napisania tego tekstu. Otóż Zbigniew Hołdys jadł. Jadł dokładnie tak samo jak mój dziadek, a więc bardzo demonstracyjnie, że tak powiem, tyle że – jak pamiętam – mój dziadek nigdy nie miał ani zębów, ani sztucznej szczęki, więc siłą rzeczy nie umiał się wyzbyć tej szczególnej ekspresji. A więc jadł Zbigniew Hołdys te ciasteczka, które TVN24 kupuje co tydzień dla celebrytów w sobotnie przedpołudnie, zachowując tę szczególną wystawę, a jednocześnie na głowie miał swoją czapkę. On jadł w czapce.
Ktoś mi powie, że to nic takiego. Że czasy sa takie, że ta czapka powoli traci swoje dotychczasowe znaczenie. Ona już nie tylko chroni przed zimnem, czy przed słońcem, czy przed deszczem, ale stanowi zwykłą ozdobę. Jak tatuaż, czy tunele w uszach. I ja to rozumiem. Że skoro człowiek do jedzenia nie wyjmuje sobie z uszu tuneli, to i jeść może w czapce. Takie życie, taki styl. Mimo to jednak, kiedy patrzyłem na Hołdysa chrupiącego ciastka w tej swojej czapce, przypomniał mi się natychmiast mój dziadek. Może to i jakiś mój kompleks. Niech będzie kompleks.
Oprócz jednak jedzenia ciastek, Hołdys mówił. W tym akurat momencie, który oglądałem – nie mam pojęcia, o co chodziło i jaki był tej wypowiedzi kontekst – Zbigniew Hołdys opowiadał o Jimmim Carterze, amerykańskim prezydencie, który jeszcze rządził Ameryką przed Reaganem, i bardo się wzruszył mówiąc, że Carter był osobą tak niezwykłą, że został tym prezydentem, jeszcze rok wcześniej będąc kompletnie nikim, całkowicie nieznanym mieszkańcem małego, amerykańskiego stanu Arkansas.
I to była druga rzecz, na którą nie mogłem nie zwrócić uwagi. Otóż Jimmi Carter, jak może niektórzy wiedzą, nie pochodził z Arkansas, lecz z Georgii. Ale to akurat drobiazg. Hołdys może tego nie wiedzieć. Georgia, Arkansas – jeden diabeł. Ameryka, panie! Faktem jest jednak o wiele istotniejszym, że wbrew plotkom powtarzanym przez wrogim każdemu prezydentowi Stanów Zjednoczonym europejskim mediom, Jimmi Carter nie został prezydentem, porzucając pracę na farmie orzeszków ziemnych. Tak zresztą zwyczajnie być nie mogło. Po prostu ten system działa i działa dobrze. Rodzina Jimiego Cartera, owszem, przeniosła się w roku 1953 na tę farmę, ale on akurat od początku był w polityce. Jimmi Carter prowadził swoją karierę mniej więcej tak samo, jak każdy inny, przed nimi po nim, amerykański prezydent. Już w latach 50-tych był ważnym lokalnym politykiem. W 1962 roku, mimo grożenia mu śmiercią, został członkiem Senatu stanu Georgia. W 1970 roku, po wcześniejszej nieudanej próbie, został gubernatorem. I dopiero wtedy, kiedy minęła jego kadencja, postanowił kandydować. I te wybory wygrał.
Czy był prezydentem dobrym czy złym, to inna sprawa. I nas akurat dziś w ogóle nie interesująca. To co mnie zmusiło do pisania tych słów, to przypadek Hołdysa. Hołdysa zasiadającego do śniadania – choćby i drugiego – w czapce i plotącego najbardziej oczywiste farmazony. A co może nawet i jeszcze ważniejsze, nikt z osób zgromadzonych w studio nawet nie zareagował na jedno i drugie. Pozostała tylko kupka tak zwanych mistrzów i ich nędza.
W ostatnich dniach ten blog jest w dużym stopniu poświęcony występowi, jakiego miałem przyjemność doświadczyć w programie Janka Pospieszalskiego Warto rozmawiać. Wśród wielu bardzo życzliwych komentarzy dotyczących bezpośrednio mojej postawy, znalazły się też głosy twierdzące, że byłoby dobrze przewietrzyć tę medialną przestrzeń, którą jesteśmy karmieni od lat, bo oni nie dadzą nam już akurat nic i nigdy. Bo oni są zwyczajnie niekompetentni, głupi i nudni. Że przez te wszystkie lata, oni stracili już nawet tę jedyną rzecz, jaka ich wyróżniała, a więc obycie, profesjonalizm i ten gest, który charakteryzuje osoby funkcjonujące publicznie. Zbigniew Hołdys, z ustami zapchanymi ciasteczkiem, w czapce na głowie, wygłaszające swoje mądrości do ludzi w gruncie rzeczy tak samo kompetentnych jak on, przed oczami milionowej publiczności, pozostającej w błogim przekonaniu, że oto przed ich nosem przechadza się elita, stanowi ostateczną klapę tego ginącego systemu.
Mieliśmy wiele razy okazję – wielu z nas – oglądać ostatnio ludzi udzielających publicznych wypowiedzi nie w telewizyjnym studio, lecz na zwykłej ulicy, przed niezwykłym pałacem. Jak się okazuje, dwie z tych osob to byli aktorzy. Reszta pozostawała anonimowym, zwykłym, prostym tłumem. Reszta to byli ludzie i ich zwykłe naturalne człowieczeństwo. A poza tym już tylko ich zwykły, naturalny talent. I to nie byli tylko ludzie starsi. Nie tylko wykształceni. Nie tylko z dużych miast. Tam byli wszyscy. Od pierwszej emisji tych zdjęć i tych wypowiedzi mamy do czynienia z bezprecedensowym w swojej formie i treści atakiem elit na to cośmy tam widzieli i słyszeli. Ten atak, ta nienawiść, ta wściekłość, mają swoje źródło. Dziś, po raz kolejny zresztą, można było to źródło ujrzeć w całej swojej okazałości. A Zbigniew Hołdys w czapce i głupstwami wyciekającemu z jego ust przez rozgryzione ciastka był zaledwie tego źródła symbolem. To źródło to jest jednocześnie ten nędzny teatr i to pragnienie, by zrobić wszystko, by się w tej swojej przestrzeni, na tej scenie, zabetonować. I tam zdechnąć.
Jestem pewien, i jest to wiadomość i zła i dobra. Dla nich zła, a dla nas dobra. Oni rzeczywiście tam zdechną, a ten beton i tak w końcu skruszeje. Jak te ciasteczka. Inaczej być nie może. Bo to tak czy inaczej i tak wszystko zaczyna się na czapce. Którą ludzie noszą, by się chronić przed żywiołami, a zdejmują, by oddać cześć Stwórcy. A wtedy, gdy ją zdejmują, Pan spuszcza na nich mądrość. Kto tego nie rozumie, nie rozumie nic.
=============
PRÓBKA 2: Mocno nasycona wulgaryzmami, ale to celowy zabieg a nie "bluzg", więc dlatego powielam:
============
http://toyah1.blogspot.com/2010/07/o-chujach-skurwysynach-i-ludziach-z.html
O chujach, skurwysynach i ludziach z definicji kulturalnych
Zadzwonił do mnie pewien kolega z Gdyni – niech się 3miasto nie cieszy; wszędzie mamy swoje wtyki – i poinformował, że nowa redakcja Wprostu przygarnęła Zbigniewa Hołdysa i on tam pisze teksty. Konkretnie chodziło o tekst ostatni. Dlaczego ów kolega uznał za stosowne uznać, że to co mówi gitarzysta Hołdys może mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie? Myślę sobie, że on pewnie zauważył, że ja niedawno wspomniałem o bezdomnym menelu Hubercie K., więc pewnie nic też nie zaszkodzi mi się dowiedzieć, co słychać ciut wyżej, a więc u kogoś takiego jak Zbigniew Hołdys. Otóż, jeśli rzeczywiście poszło o to, że ja się ostatnio poruszam w rejonach wyjątkowo bagiennych i wielu czytelników tego bloga to zauważa, chciałbym powiedzieć, że nie do końca się z taką perspektywą zgadzam. Ja – owszem – lubię się zapuścić w rejony niebezpieczne, ale bez przesady. Mogę, owszem, raz czy dwa zaryzykować, i dla dobra sztuki się ubrudzić, ale nie aż tak, żeby uznać, że dla mnie kontakt ze Zbigniewem Hołdysem to jakaś szczególna frajda.
A poza tym, przy całym szacunku dla artystycznego i intelektualnego dorobku tego gwiazdora, on przez całe swoje życie choćby w drobnym ułamku nie awansował tak jak udało się to Hubertowi K. Wręcz, powiedziałbym, przeciwnie. O ile mi wiadomo drogi kariery obu panów szły w zupełnie przeciwnych kierunkach. O ile Zbigniew Hołdys w latach 70-tych był artystą estradowym o pewnej popularności, a nawet, jak sam opowiada, towarzysko rozrywanym alkoholikiem – podobno nawet kupował wódkę Himilsbachowi – to dziś… nie jest ani artystą, ani kompozytorem, ani gitarzystą, ani nawet piosenkarzem. Jest jeszcze gorzej. On już nawet nie pije. Czy można było upaść niżej? Co innego Hubert K. To był zawsze zwykły uliczny menel, prawdopodobnie bez kropli talentu, ale przez to, ze umiał dla siebie wykorzystać te ‘warholowskie’ 15 minut, stał się gwiazdą właściwie formatu światowego. Kto wie, czy nawet nie napisała o nim w pewnym momencie jakaś zagraniczna gazeta? I co z tego, że dziś, jak on sobie siedzi z kolegą na ławeczce i gnije, pies z kulawą nogą na niego nie zwraca uwagi? W końcu, jak Hołdys wyjdzie na ulicę, to też dla zdecydowanej większości przechodniów będzie tylko zwykłym pajacem. Jak jakiś wytatuowany cudak z tunelami w uszach. Albo pedał w stringach.
Zbigniew Hołdys jest chodzącą reprezentacją czegoś, czego nie przewidziała nawet Ewangelia w przypowieści o talentach. Żeby on jeszcze ten swój jeden nędzny talent zakopał pod ziemią i czekał aż wszystko samo się zrobi, to ja bym to jakoś zrozumiał. Każdy z nas jest niestety jakoś tam głupi lub leniwy. To jednak co on z tym talentem zrobił, jest czymś tak niebywałym, że gdyby ktoś ważny na niego jakimś cudem trafił, mógłby go pokazywać w kanale Discovery. Niestety, szczęście chodzi własnymi ścieżkami, więc póki co pozostaje Hołdysowi tylko Wprost i od czasu do czasu sobotni program tego onanisty Mellera. Otóż, żeby zakończyć ten wątek, Zbigniew Hołdys, kiedy dostał tę monetę, najpierw wmówił sobie, że jest muzykiem, a następnie zrobił z niej kolczyk, wbił sobie go w nos i uznał, że tak pociągnie już do końca świata. A ponieważ jest jaki jest, to nawet nie zauważył, kiedy go przegonił nawet ktoś taki jak Hubert. K.
Mimo tego wszystkiego, co tu wyżej napisałem i mimo tej pogardy, jaką czuję dla kogoś takiego jak Zbigniew Hołdys, jak widać bardzo wyraźnie, piszę o nim już czwarty akapit i to w dodatku starając się bardzo. Czemu to robię? Otóż, wiedziony podpuszczeniem mojego kolegi z Gdyni, przeczytałem felieton Zbigniewa Hołdysa jaki on napisał dla Wprostu i – powiem zupełnie szczerze – przyszło mi do głowy parę rzeczy, które już od pewnego czasu stały w kolejce, ale jakoś nie potrafiły się w tym obłędzie do tego bloga dopchać. Przede wszystkim, należy zauważyć, że felieton Hołdysa we Wproście dotyczy ni mniej ni więcej tylko chamstwa, które Hołdysa w polskim życiu publicznym doprowadza do szewskiej pasji. I tu Hołdys różni się od innych uczestników tego szaleństwa z którym mamy do czynienia, w ten sposób, że jego oburza wszelkie chamstwo. Nie tylko jakże typowe i naturalne chamstwo pisobolszewii, ale chamstwo ze wszystkich stron. A to i mianowicie chamstwo Palikota i chamstwo Hoffmanna i Palikota i chamstwo Kempy i chamstwo Janusza Palikota i Jarosława Kaczyńskiego i chamstwo Joachima Brudzińskiego. No i oczywiście Palikota. Demokratycznie i po równo. Hołdys pisze swój felieton, żeby zaprotestować przeciwko chamstwu i oświadczyć wszem i wobec, że on już rozumie, dlaczego „inteligencja, ludzie wykształceni i społecznie wrażliwi, wszechstronni, wizjonerscy, osoby kulturalne i odpowiedzialne, szerokim łukiem omijają świat polityki”. A odpowiedź na tę zagadkę brzmi następująco: „Otóż nikt normalny nie chciałby znaleźć się w towarzystwie gitowców”.
I tu się zaczyna prawdziwy temat. I wbrew pozorom wcale nie chodzi o to, że będziemy się teraz śmiać z Hołdysa, że on – będąc tym kim jest – ustawia się nagle po stronie „inteligencji, ludzi wykształconych… wizjonerskich i kulturalnych” i że robi to w sposób tak demonstracyjnie szczery. Ten gest oczywiście jest wart pewnych socjologicznych, czy może wręcz psychologicznych, przemyśleń, ale nie o tym chcę tu pisać. Chodzi o coś innego. Otóż jak podawały i popularne media, ale też i przeróżne internetowe portale, na swoim profilu na Facebooku – a więc jak najbardziej publicznie – jakiś niedaleki czas temu Zbigniew Hołdys nazwał Jarosława Kaczyńskiego ni mniej ni więcej tylko: „ponurym średniowiecznym chujem”, a gdyby ktoś, kto korzysta wyłącznie z usług Janusza Palikota, nie wiedział, o co chodzi dodał co następuje: „Żaden ubek znany mi z imienia i nazwiska nie narobił tyle gnoju w relacjach między Polakami, co ten posraniec. Najbardziej parszywa postać, jaką pamiętam, a pamiętam nawet Władka Gomułkę dobrze. Powinno się go wpakować do Wastoka i wystrzelić w kosmos bez możliwości powrotu kiedykolwiek”.
Jednak i tu, jeśli ktoś sądzi, że ja chcę teraz poszydzić z Hołdysa, że on jest niby taki akuratny jak idzie o etykietę, a sam… no wszyscy widzą, to też się pomyli. Wbrew pozorom, ja nie mam do Hołdysa pretensji o to, że mówi o różnych ludziach per „chuj”. Weźmy mnie. Ja, na przykład, o Hołdysie mówię jeszcze gorzej, bo z wykorzystaniem bardzo smakowitych przymiotników, a zatem byłbym obłudny, gdybym miał tu do niego żal. Ja też nie mam się zamiaru na niego skarżyć za to, że on mówi że nie lubi chamstwa, a sam okazuje się chamem pierwszego gatunku. Sam nie jestem tu lepszy i uważam, że akurat jeśli o to idzie, wszyscy jesteśmy w pewnym zaklętym kręgu, z którego wyjścia nie ma i jedyne co nam pozostaje, to debatować nad tym, kto zaczął. Mnie prześladuje myśl zupełnie inna. I, jeśli można, przejdę już do samego sedna.
Chodzi mi mianowicie o to, że gdybym ja, pisząc te teksty, od czasu do czasu napisał, że na przykład Donald Tusk to „chuj”, to jestem przekonany, że w jednej chwili straciłbym połowę swoich czytelników, a w kolejnej całą resztę. A wśród tych obrażonych z całą pewnością znalazłoby się bardzo wielu takich, co w skrytości serca uważają, że Donald Tusk to „chuj”, tyle że tych swoich mysli wstydzą się na tyle, że wolą się z nimi nie afiszować, a tych co się nie krępują, uważają za tzw. buraków. Jeśli ktoś nie wie do końca, o co mi chodzi – lub ma w pamięci słowo „skurwysyn” którego tu niegdyś użyłem w odniesieniu do pewnego skurwysyna – to dam inny przykład. Dziś, jak wiemy, Janusz Palikot żartuje sobie z rozszarpanego na drobne kawałki ciała Przemysława Gosiewskiego, a jednocześnie swoim laczkiem rozgrzebuje umęczone szczątki Lecha Kaczyńskiego, szukając choćby śladu flaszki. A wielu ważnych, uznanych i powszechnie szanowanych osób mu w tych poszukiwaniach gorliwie kibicuje. Jak wielu z czytelników tego pamięta, ja – kiedy biedak jeszcze szczęśliwie żył – bardzo nie lubiłem Sebastiana Karpiniuka i przy każdej nadarzającej się okazji kpiłem z niego jak tylko umiałem. Jestem przy tym pewien, że te moje kpiny wielu się podobały równie bardzo jak mnie. Jestem jednak jeszcze bardziej pewien, że gdybym ja dziś oszalał i zaczął wspominać nazwisko Karpiniuk w kontekście choćby minimalnie prześmiewnym, natychmiast straciłbym połowę sympatyków. A gdybym się zaczął powtarzać, to i za nimi całą resztę. Dlaczego? Bo ludzie którzy stoją po tej stronie mają szacunek dla tajemnicy, i ten szacunek determinuje to, że oni są ludźmi poważnymi, a nie – że się powtórzę - skurwysynami.
Ktoś mi powie, żebym się tak nie nadymał, bo jego z kolei towarzystwo jest tak wyborowe, że gdyby u nich ktoś powiedział o Jarosławie Kaczyńskim, że jego rząd prowadził „zbrodniczą politykę”, tak jak to zechciał powiedzieć na temat polityki Platformy Obywatelskiej ów Kaczyński, albo zwrócił się do posłanki Kempy słowami: „Nie zniżę się do pani poziomu”, tak jak to pozwoliło sumienie Kempie odezwać się do pana przewodniczącego Czumy, że to ten ktoś zostałby równie zdecydowanie, błyskawicznie i ostatecznie pozbawiony szacunku kolegów i przyjaciół. Tak. Wiem, że ktoś mi tak powie. Jestem tego nawet pewien. Problem tylko w tym, że ja świetnie wiem, kto to taki będzie. Ja go widzę przed sobą każdego dnia. On ma swoją twarz i swoje nazwisko. I swoje rzeczy do powiedzenia. Ma swoje oburzenie, swoją niewzruszoną moralność i swoje nauki, z którymi wdziera się do naszych już nie tylko domów, ale serc. To będzie on. Jeden z nich. Właśnie jeden z nich. Może nie od razu Hołdys, lub jacyś jego koledzy-artyści z czasów wczesnego stanu wojennego, bo co oni mieliby tu szukać, ale ten który im wciąż płaci i pozwala dobrze żyć – czemu nie? On by tu się nadał jak znalazł." 2011-03-28 08:32 | bogdan.zalewski
Dzień Dobry Wszystkim Czytelnikom!
Panie Marku - te "salony" u mnie to była ironia.
Przypomnę za chwilę pewien tekst bloggera Toyaha na ten temat.
A teraz słówko dla w.:
Kiedy się "kradnie" wiersz Ludwikowi Jerzemu Kernowi i przedstawia jako swój, to się człowiek trochę ośmiesza, prawda?
Oto dowód :
"Pan Zalewski nie zwrócił najmniejszej uwagi na mój wiersz o muzyce." (podkreślenie - B.Z.)
W. raczy pytać:
"Czy wklejenie czegoś z internetu co pan też ciągle robi jest zakłamaniem ?"
Wklejam z Internetu hiperteksty, które polecam, bo są świadectwem prawdy a nie propagandowego kłamstwa. I zawsze podaję adres źródłowy. Nie przypisuję sobie cudzych refleksji. Inaczej niż w..
Oto kolejna dawka eseistyki, która pokazuje, w jakim kraju żyjemy i kto dorwał się tu do władzy:
Aleksander Ścios przypomina swój dawny tekst z zapowiedzią nowego odcinka.
Temat: agentura wpływu wokół obecnego premiera i jego środowiska:
http://cogito.salon24.pl/291631,polityczna-agentura-wplywu-partia-interesu
=============
"Specyfiką polskiego życia politycznego po roku 1989, była mnogość partii politycznych. Tylko niektóre z nich odegrały później istotną rolę. Jednym z ugrupowań powstałych w tym okresie, był Kongres Liberalno - Demokratyczny. Choć sama partia należy już dziś do przeszłości, gdyż zakończyła swój byt w roku 1994, to jej liderzy - Donald Tusk, Janusz Lewandowski, Jacek Merkel czy Jan Krzysztof Bielecki odegrali w polskiej polityce ważne role, a wielu z ludzi KLD jest nadal aktywnymi uczestnikami życia publicznego. Dlaczego właśnie KLD ma być partią, na którą warto zwrócić uwagę, pisząc o agenturze wpływu?"
=============
A oto nasza teraźniejszość - ukrywana skala kryzysu finansów państwa, do którego doprowadziła kadencja PO (Plagi Ofermatorskiej: czyli pseudo reform oferm i amatorów). Kolejny wywiad z profesor Zytą Gilowską, tym razem z Onetu:
=============
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zyta-gilowska-obywatele-zostali-potraktowani-jak-s,1,4223627,wiadomosc.html
"Obywatele powinni mieć wybór nie tylko w sprawie "gdzie odkładać swoje pieniądze na emerytury", ale także "jak te pieniądze odkładać".
- To co rząd powinien zrobić?
- Nie obrażać ludzkiej inteligencji. Jeśli rząd uważa, że obcinkowanie OFE jest dobre dla przyszłych emerytur, to czemu całkiem OFE nie likwiduje? Wtedy przecież te niby dobre skutki byłyby jeszcze lepsze, prawda?
- Rozumowanie rządu jest błędne?
- Jest nierzetelne. Rząd zostawia w OFE część składki - w skali rocznej ok. 10 mld zł – co sprawia, że "i wilk jest syty i owca cała". Gdzie w tym interes przyszłych emerytów, nie wiadomo.
- Ale z 700 mld zł długu, aż 200 mld jest skutkiem finansowania OFE długiem, pisze premier dla "Gazety Wyborczej".
- Premier podaje nierzetelne dane, bo zadłużenie Polski nie wynosi 700 mld zł, a ponad 800…
- Rozmawiamy w niecałe dwa tygodnie po pierwszym artykule premiera dla "Gazety" i dług przez ten czas podskoczył nam o ponad 100 mld zł?
- Nie. Dwa tygodnie temu dług wynosił 100 mld zł więcej, niż przyznał Donald Tusk. Dzisiaj już grubo przekracza 800 mld zł i przyrasta w tempie 200 tys. zł na minutę! To nie transfery do OFE tworzą dług, ale fakt, że państwo dwa razy wydaje te same pieniądze. Raz wydaje je ZUS na bieżące wypłaty emerytur, bo część składki należna OFE nigdy nie była do OFE kierowana bezpośrednio, tylko wszystko pobiera i wydaje ZUS. Ale że OFE swoją część i tak muszą dostać, to dostają ją z budżetu państwa. I ten drugi transfer jest finansowany zadłużeniem. To jest system niejako podwójny, bardzo kosztowny, i taki właśnie kosztowny był od samego początku. Jest też coraz bardziej skomplikowany i ryzykowny. Na dokładkę OFE są ustawowo zmuszone do nabywania obligacji Skarbu Państwa. Gdyby OFE nie kupowało tych obligacji, to kupiłby je ktoś inny. W tym sensie OFE są przydatne, jako taki spolegliwy wierzyciel. Chociaż, gdyby system OFE nie istniał, to tych obligacji byłoby mniej. I tak w kółko. To jest wadliwy mechanizm, a jego twórcy wprowadzali w błąd siebie albo obywateli. Bo nie wierzę by liczyli na zbudowanie perpetuum mobile.
- Jak rządowe zmiany OFE wpłyną na nasze emerytury?
- Tego nikt nie wie, rząd też. Wprowadzają zamęt. Trzeba ocenić kto odniesie korzyść.
- Więc?
- Więc dzieje się tak dlatego, że państwo się zadłuża na gigantyczną skalę w tempie 100 mld zł rocznie i się obawia, że tak duża akcja pożyczkowa wywinduje zbyt mocno rentowność polskich obligacji i napotka na barierę popytu na nasze długi.(...)
- Skąd wziął się nam tak duży dług i kiedy zaczęliśmy się zadłużać na taką skalę?
- Jeśli w trzy lata wydatki publiczne wzrosły o 30% (z niespełna 500 mld zł w 2007 r. do ponad 640 mld zł w 2010 r.), to musiało zabraknąć pieniędzy i zaczęło się wielkie pożyczanie.
=============
To tak na śniadanie. Lekturka uświadamiająca.
Trzymajcie się!
2011-03-28 08:23 | Marek
@p.Bogdan - z tymi "salonami" byłbym ostrożny. Obejrzałem sobie w sobotę debatę. Uczestniczyli w niej - prof Bralczyk, prof A.Nowak, prof Paweł Śpiewak, W.Cimoszewicz. Moderatorami byli - Maciej Wierzyński oraz jakiś łepek, nazwiska nie pamiętam.
Poziom moderatorów żenujący. Ale, co gorsza - przeżyłem szok słuchając Śpiewaka i Bralczyka. Gdybym miał polemistów ustawić na kolejnych piętrach ukończonej edukacji, to wypadłoby to tak. Moderatorzy ujawnili poziom przedszkola - mieli problemy z tworzeniem zdań, ze składaniem myśli. Zademonstrowali bełkot i zdziecinnienie.
Cimoszewicz - pierwsza klasa szkoły podstawowej. Wie, co to jest pijar, wie, że pieniądze po świecie krążą, a gospodarka liberalna jest dobra. Wie też, że jak sie uśmiecha, to robi dobre wrażenie na widzach. Poza tym niewiele więcej kojarzy.
Bralczyk i Śpiewak - trzecia klasa szkoły podstawowej. Sprawna żonglerka słowami, nie wyrażającymi żadnych treści. Poszukiwanie w ich kwiecistych wypowiedziach jakiejkolwiek myśli, to byłoby zadanie ponad siły normalnego widza. Byłem zszokowany tanim banałem, który z siebie wylewali.
O profesorze Nowaku nie muszę chyba mówić. Klasa mistrzowska pod każdym względem. Profesor Nowak uratował całą tą debatę przed całkowitą kompromitacją. Słuchało tego na żywo z tysiąc osób. Plus transmisja telewizyjna.
I tyle o polskim "salonie".
pozdrawiam
2011-03-27 23:24 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór, Basiu i Haniu. Jeszcze raz pozdrawiam Wszystkich.
Najpierw napisałem post a potem przeczytałem najnowsze komentarze.
To może trochę "nocnej" muzyki ode mnie:
http://www.youtube.com/watch?v=cfOa1a8hYP8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ovobXkLigQw&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=I47lhzL2KCI&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=MH-9_ddFKk8
Muszę spać, zmiana czasu, wstaję przed świtem
All the sun that shines
Shines for You :)
2011-03-27 23:12 | w.
a kto mówił że to moja twórczość ? bo chyba nie ja!!! więc proszę mnie nie obrażać panie Zalewski.Czy wklejenie czegoś z internetu co pan też ciągle robi jest zakłamaniem ? Brak mi słów.
Macie satysfakcję ? no to super bo ja też się świetnie bawię.
2011-03-27 22:31 | pp3-Basia
Witaj,Bogdanie!
SYNCHRONICZNOSC!
2011-03-27 22:29 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Dziękuję:)Ja niestety dzisiaj mało koncertowo usposobiona jestem.
Mam też ograniczony dostęp.Korzystam z chwili przerwy w pracy Izabeli.
Pisze pracę licencjacką o temacie wojna amerykańsko-wietnamska.
Dośc trudny temat jak na kobietkę:)
Claro,czy otrzymałaś mój MMS?
Pozdrawiam serdecznie! Do jutra!
2011-03-27 22:28 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór! Z zakłamaną plagiatorską "twórczością" w. jest tak samo jak z blagą Platformy Obywatelskiej (Plagi Ofermatorskiej: pseudo reform oferm i amatorów). Jak w. przypisuje sobie cudze wiersze, tak PO rozkrada i rozkłada Polskę, na dodatek wrzeszcząc wniebogłosy "Łapaj złodzieja!". Z dziennikarskiej ciekawości obejrzałem niestety sobotnią hucpę tefałenowską; spodziewałem się najgorszego, ale nie aż takiej "putinady". Zwyczajna ustawka, trzech pozerów ucharakteryzowanych na zbuntowanych "intelygentów" po przejściach - przy stoliczku z "mądłym płemiełem" , który na tle tych "szarpidrutów" (jak się sami określili) miał uchodzić za odpowiedzialnego "męża stanu" i przy okazji "równiachę". No i wyszedłby, gdyby nie wylazła z niego jak zwykle prawdziwa natura,n.p. gdy zaczął powtarzać chamski refren o "ludziach, którzy nie mają co do gęby włożyć". Dla odtrutki, autentycznego remedium na tę "debatę", przeczytałem sobie w weekend znakomity wywiad-rzekę Łukasza Warzechy z ś.p. Lechem Kaczyńskim. Według mnie Kaczyński w porównaniu z kimś takim jak Tusk czy Komorowski to był (pod względem wiedzy, wizji, inteligencji, doświadczenia i ogólnej ogłady) jak Guliwer w krainie Liliputów. Przeczytajcie sobie tę książkę, Wy zaczadzeni propagandą, Wy mędrkowie z krakowsko-warszawsko-trójmiejsko-poznańsko-i jakich-tam-jeszcze salonów, przeczytajcie Kogo straciliśmy, a kto wskoczył na Jego miejsce. To jest prawdziwy dramat, tragedia generacyjna, degradacja z pierwszej do trzeciej ligi. Zresztą nie żal mi Was, bo Wam z tym dobrze, żal mi Polski ... tej pięknej Idei, która nigdy nie może się ziścić z powodu tych, którzy polskość mają za nienormalność.
Dobranoc!
2011-03-27 21:48 | Hania
Dobry Wieczór !
Witaj, Basiu !
A propos muzyki. Właśnie skończyłam słuchać i oglądać koncert Fisha. Właściwie to chyba bym go nie poznała. Gość w słusznym wieku, w zwykłej czarnej koszuli, okulary, kilkudniowy zarost. Na scenie tylko on, pianino i akustyczna gitara. Ale TEN głos... Elektryzujący i niepokojący jak prawie 25 lat temu. Powodujący, że nie sposób uciec od wspomnień.
Szczególnie, kiedy zaśpiewał:
'Do you realise, this world is totally fugazi
Where are the prophets, where are the visionaries, where are the poets
To breach the dawn of the sentimental mercenary'.
Spokojnej Nocy.
2011-03-27 21:22 | pp3-Basia
w.Twoja twórczośc poetycka jest genialna w porównaniu z prozą
imc prezydenta Komorowskiego.
Tenże Libię umieścił na Antypodach.Taka nowa geopolityka.
http://fakty.interia.pl/polska/news/komorowski-o-kaczynskim-i-swojej-slodkiej-tajemnicy,1615940
Pani Aniu,nasz spór dotyczy Polski.Nie ma co się obrażac.
Wystarczy,że robią to za nas politycy pokroju obecnego prezydenta.
Piękny był ten dzisiejszy dzionek.Wymarzony na wiosenny spacer,
który z rodziną zaliczyłam:)
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich!
2011-03-27 12:08 | w.
Dzień Dobry
Aniu z P.tu nie chodzi o to, kto kogo wyznaje i na kogo głosował, możesz kochać Jarosława Kaczyńskiego i Rodziny Smoleńskie ,możesz modlić się za nich co niedziela a wystarczy, że nie będziesz zgadzała się z tym co myśli pan Zalewski i już będziesz ta be.
Tu na tym blogu panuje jedna zasada: muszą mieć kozła ofiarnego na którym będą mogli się wyżywać i tymi kozłami jesteśmy my.
Ale co by zrobili bez nas? Komu by dogryzali ? Samym sobie ?
Po jakimś czasie zrobiło by się nudno.
Sama widzisz Tusk be, Napieralski be, Komorowski be, przyczepią Ci łatkę chociaż nic o Tobie nie wiedzą .
Ale Aniu gdybyś co rano kłaniała się nisko panu Zalewskiemu i wychwalała jego każde słowo wtedy mogłabyś głosować na kogo byś chciała i byłabyś cacy.
Miłej niedzieli życzę.
PS.
Pan Zalewski nie zwrócił najmniejszej uwagi na mój wiersz o muzyce , ale jakby ten sam wiersz zamieścił tu ktoś inny byłby wychwalany pod niebiosa.
2011-03-27 09:19 | Marek
@Witaj "kolekcjonerze czcionek" - sytuacja kojarzy mi się z przyjęciem na Zamku, na które każdy może wejść.
Przypominam sobie opowiadanie o Zamku Książ (pod dzisiejszym Wałbrzychem). Gdy tam już każdy mógł wejść, najpierw hitlerowscy notable zaczęli zamieniać Zamek w koszary. Drążyli podziemne tunele, włączali Zamek do podziemnego systemu umocnień. Najpotężniejszego na świecie.
Ale potem przyszli ruscy ... Ci z kolei potraktowali Książ jak miejsce, z którego każdy sowiecki żołnierz co chce, może wynieść, zabrać, przywłaszczyć, a jak chce się ogrzać, to nie szuka kotłowni, nie uruchamia finezyjnego systemu grzewczego, tylko rozpala ognisko na środku jakiejś komnaty.
Ostatni, z tego przyjęcia, polscy szabrownicy, chodzili do Zamku już wyłącznie po to, żeby wyrywać parkiet z podłogi, parkiet wielkiej urody i wartości, albo boazerię, albo posągi drewniane i dygali to do swoich chałup na rozpałkę ...
Przyjęcie było zatem kolorowe, ale niezbyt wyrafinowane ... w końcu z Zamku niewiele zostało. Zamienił się w jakiś pegieerowski magazyn.
2011-03-27 09:16 | Marek
"witam wszystkich !
Einstein postulowal ze czas ma charakter geometryczny. czas jak wielu twierdzi zatacza kola a powiedzenie ze historia zatoczyla kolo mozna by nawet uogolniajac zaokraglic do niewymiernosci zapisu liczby PI. ubolewalem niejednokrotnie ze czytajac Bogdana moja nieznajomosc wielu precyzyjnych okreslen ktore on tak swobodnie wplata w swoje opisy uniemozliwia mi odbior na takim poziomie na jakim Autor ( przerwa na papierosa... prawie ;) udalo mi sie rzucic ten wredny nalog ...) zyczylby sobie . mimo to czuje ogrom emocji i doceniam kunszt ktory bezczelnie podrywa pokrywke kociolka w jakim sie dusimy we wlasnych sosach. chichry An , w. i Malgorzat obslizguja sie po scianach naczynia i wpadajac do sosu znow pryskaja na sciany kociolka. i tak w kolko. pozdrawiam wszystkich !"
2011-03-26 23:41 | Ania z P.
Tym bardziej nie rozumiem tych imputacji; najpierw, że protuskowi, że za Komorowskim, teraz Napieralski...
@w,Wymarzonych nie było, to prawda. Natomiast już od Nich nie usłyszymy ani złego słowa na temat dajmy na to Kaczyńskiego. A przecież ludzka przyzwoitość nakazuje wydawać byc się mogło na wypowiedź uczciwie krytyczną, tam gdzie ta krytyka jest wymagana, uzasadniona, sprawiedliwa.
Zostawmy Kaczyńskiego; nikt mi nie powie, że podpisują sie pod wszystkim co mówi taki Girzyński czy Hofman
PS:"w" jak oceniasz Drugie Śniadanie Mistrzów?Tusk chyba wyszedł obronną reką?
Rozmawiam z Tobą, bo nie potrzebuję zbędnych ideologii podszytych agresją.
;-)
2011-03-26 22:06 | w.
Najbardziej pośnieżyło w Zakopcu !
PS.
Wymarzonego to tam żadnego nie było.
2011-03-26 21:23 | Ania z P.
W Poznaniu też dzisiaj śnieżnie było...
PS:Wymarzony to ten Napieralski nie był;)
2011-03-26 20:10 | pp3-Basia
Errata:
Miało byc:Krytyki Politycznej...taki znaczący cyrkliczny błąd:)
2011-03-26 20:07 | pp3-Basia
Dobry wieczór.
Krótko tylko odniosę się do wypowiedzi Pani A z P.
Prawdziwa opcja prawicowa nie ma jeszcze władzy.
Platformy Obywatelskiej nie uważam w żadnym względzie za prawicę.
To propagandowy twór SB-cki.
Tak o PO pisze Aleksander Śios w swojej książce:
Oparcie całej koncepcji istnienia Platformy na antynomii wobec PiS-u
i nienawiści do uosabiających idee IV RP braci Kaczyńskich,musiało zatem prowadzic do niszczenia i dezintegracji struktur pańswa,do zrywania więzów społecznych,tworzenia trwałych i coraz głębszych podziałów,
WALKI Z PAMIĘCIĄ,propagowania zachowań antypaństwowych i amoralnych,brutalizacji języka politycznego.Użycie do tego celu najgroźniejszej broni-ośrodków propagandy,zwanych mediami stanowiło zbrodnię na społeczeństwie.Tych bowiem,którzy byli wyznawcami zabójczej antynomii miało doprowadzic w ślepy zaułek zniewolenia fałszywym przekazem,narażając na zniszczenie podstawowego systemu pojęc i norm etycznych.Ujawniła się złowroga prawda orwellowskiej wizji-Roku 1984,
zawarta w stwierdzeniu:JEŻELI KTOŚ CHCE RZĄDZIC NIEPRZERWANIE,MUSI UMIEC BURZYC W PODDANYCH POCZUCIE RZECZYWISTOŚCI.
To co najistotniejsze w przekazie,podkreśliłam dużymi literami.
Cudzysłów z powodów technicznych pominęłam.
Pani Aniu z P.Ujawniła Pani juz tutaj swoje lewicowe poglądy,
przy okazji wyborów prezydenckich.Pani kandydat Napieralski nie
przeszedł,podobnie jak Jarosław Kaczyński,ponieważ z góry,przez pewne lobby promoskiewskie, było zaplanowane,że ma wygrac Komorowski.Pora,aby sobie Pani to uświadomiła.
Pani jest młodą,pewnie wykształconą osobą z dużego miasta Poznania,
i penie pewnego dnia zestarzeje się Pani i ujrzy,że również idee neo-lewicy
spod szyldu Krytyki Kolitycznej są fałszem,obliczonym na wybicie się
do władzy nielicznych młodych i prężnych jednostek,do których Pani już nie należy...
Tak to już jest.
Pozdrawiam Panią w znowu śnieżny,sobotni wieczór.
2011-03-26 15:09 | Ania z P.
Także to: "...wątpie ze przeczyta i wyciagnie odpowiednie wnioski" w sensie,że ja - jest zupelnie nieuzasadnione, bo wnioski wyciągnełam jak najbardziej odpowiednie:)
2011-03-26 15:06 | Ania z P.
Skoro zostałam zaczepiona to odpowiem.
Przeczytalam proponowany link.
Ten fragment dokładnie przedstawia ową Panią:
Cyt:
C. A co z uczciwością dziennikarską?
E.S. Żartuje pan? Nic takiego nie istnieje. Uczciwi ludzie nie pracują dziś w telewizji.
Rozumiem, że za jej czasow do października było o.k.?Sami bezstronni dziennikarze z nią na czele?
Kolejny cyt:...."teraz zamiast radia Wolna Europa mamy Radio Maryja."
Ta osoba pracowała w teoretycznie bezstronnym dzienniku dla ludzi?
Kpi sobie taką postawą czy o drogę pyta?
A to, ze opcja prawicowa nie ma władzy teraz to jakiś żarcik chyba?
2011-03-25 13:59 | Gosia z M.
Polecam artykul na NE (szczegolnie Ani z P., chociaz watpie ze przeczyta i wyciagnie odpowiednie wnioski)
http://coryllus.nowyekran.pl/post/7987,telewizja-polska-zamach-na-demokracje
2011-03-24 23:47 | Clara
Witajcie
Basiu, Haniu, Michale pozdrawiam serdecznie
Basiu myślę, że doskonale wiesz
Skoro Michałowi przypadła rola Nauczyciela
Tobie wiesz jaka postać - rola
i pewnie wiesz jaka postać Hani przypadła
:)
Dobrze mówię?
2011-03-24 22:54 | pp3-Basia
No i jest jasne,KTO sprzedał Polskę...
2011-03-24 22:21 | pp3-Basia
Odpowiedź muzyczna,Bogdanie.
Radiohead w starym wydaniu,chyba odpowiedni do chwili :
http://www.youtube.com/watch?v=u5CVsCnxyXg
Teraz zatapiam się spokojnie w tekst Witolda Kieżuna,
a potem już idę spac.Jutro praca,więc dobranoc Wszystkim.
2011-03-24 21:13 | w.
nie tylko dla Małgo Basiu ,ale Małgo poruszyła ten muzyczny temat i w zamian dostała dedykację a zarazem odpowiedź.
2011-03-24 21:08 | pp3-Basia
Dziękuję Małgo,Bogdanie,w.
Małgo,nie chciałam Cię urazic.Muzyka stanowi istotny element naszego życia.
Nie jest pustym frazesem stwierdzenie,że łagodzi obyczaje.
Gdyby przyjrzec się całości tego hipertekstu Bogdana,to również oparty jest
na muzyce i żyje według określonego rytmu.Zdarzają się oczywiście również fałszywe tony...
w.nie znałam Cię od poetyckiej strony:)...ale to dobrze,że ją ujawniasz,
nawet jeśli tylko dla Małgo:)
Bogdanie,neo-kolonializm...ogromne zagożenie dla ludzkości!
Zerknę za chwilkę jeszcze,tylko skończę prasowanie.
2011-03-24 20:53 | bogdan.zalewski
Muzyka bywa nieskończenie piękna, a najpiękniejsza jest często ta nudna.
Jak nowy Radiohead ............
http://www.youtube.com/watch?v=u7Il_kOTsu4&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=ne4RDfcZn4M&feature=related
Do posłuchania i do zobaczenia 2x
I może jeszcze "nówka" P.J. Harvey z kawałkiem poezji:
http://www.youtube.com/watch?v=I2Qlb0qFLFE
Do tekstualnych propozycji Basi (Zyta Gilowska o Smoleńsku - KONIECZNIE!) dodam inną moją lekturę obowiązkową:
http://www.bibula.com/?p=34439
Profesor Kieżun dla opornych.
2011-03-24 20:50 | w.
do Małgo:
Czym jest muzyka?
Czym jest muzyka? Nie wiem
Może po prostu niebem
Z nutami zamiast gwiazd.
Może mostem zaklętym
Po którym instrumenty
Przeprowadzają nas.
Wszystko - jak raz ktoś orzekł -
Muzyczne ma podłoże
Nawet księżyca blask.
Czym jest muzyka? Nie wiem
Może po prostu niebem
Z nutami zamiast gwiazd...
Pozdrawiam
2011-03-24 20:10 | Marek
@kolekcjoner czcionek - komputerowi przy obliczaniu takiej całki (po obszarze zawierającej punkt osobliwy) pojawi się nieskończoność ... Tak brzmi prościej.
pozdr.
2011-03-24 19:49 | pp3-Basia
Pewnie,że muzyka jest piękna-Małgo,
ale przed otaczającą rzeczywistością nie uciekniesz,
ani ty,ani ja,ani inni.
Skoro jednak muzyka jest dla Ciebie najważniejsza,to zastanawiam się
czego tutaj szukasz?
2011-03-24 19:29 | pp3-Basia
Witajcie!
Z ciekawych artykułów,które dzisiaj przeczytałam dający do myślenia
tekst ND,w sprawie upamiętnienia węgierskiej pomocy w wojnie z Sowietami
1920 roku,ukazujący próbę wymigania się p.Komorowskiego z odsłonięcia
tablicy pamiątkowej.Jawne działanie prorosyjskie i antypolskie:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110324&typ=po&id=po02.txt
Tekst drugi,to wywiad z Zytą Gilowską,cytującą św.Tomasza z Akwinu:
--------
Św. Tomasz z Akwinu dowodził, że obowiązek myślenia ma każdy chrześcijanin, bo nie używanie rozumu jest obelgą dla naszego Stwórcy.
--------
http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/7807,oplaca-sie-miec-polske-wywiad-z-zyta-gilowska
Trzeci artykuł to obszerna relacja fotograficzno-tekstowa,która skłania
do myslenia(również o tym kim jest autor,wypowiadający się na temat
maskirowki smoleńskiej)Dla mnie pewne jego zsakakujące tezy i wywody
są niejednoznaczne(Jakby brał w obronę stronę rosyjską)Osądźcie sami:
http://zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/Oszustwo.htm
Spokojnego wieczoru.
2011-03-24 17:16 | Realista
"Gwałtowny wzrost cen żywności: Tusk apeluje o szybkie działania"
Do kogo apeluje ...?
Do J. Kaczyńskiego ?
2011-03-24 16:20 | kolekcjoner czcionek
witajcie !
Bogdan podal linki. ja wytne maly kawalek z jednego . oto on :
ANALIZA ZESPOLONA
[...] kalkulator nie obliczy calki po obszarze zawierajacym punkt osobliwy , poniewaz procesor dokonuje obliczen stosujac jedynie metode kwadratur.
pozdrawiam ; )
2011-03-24 14:55 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
*PRAMATERIA
http://portalwiedzy.onet.pl/116095,,,,pramateria,haslo.html
błoto,bagno ...no może nie kosmiczne.
http://freeyourmind.salon24.pl/
2011-03-24 13:32 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Państwu! Witam wszystkich Uczestników Gry tak samo ciepło jak Innych Komentatorów.
Okazuje się , że nasz Zamek potęgą jest i basta! :)
I coraz bardziej się rozbudowuje, spontanicznie jak każda organiczna struktura. Pozwólcie więc , że do tej drożdżo-podobnej masy komentarzy dodam swoją kolejną komnatę-komórkę, aby podtrzymać twórczy ferment. Są tacy, którym to się zawsze będzie kojarzyło z używkami, bo sami nie są w stanie uruchomić procesów myślowych, dla nich to są zawsze ODMIENNE STANY ŚWIADOMOŚCI. Tak, nie ma u nas słodzenia, OHNE ZUCKER, skoro wasz idol Herr Tusk razem ze swym Tricksterem z Londynu oraz krajowymi lukrownikami nadal fundują nam swoją propagandową kampanię BURACZANĄ i rozdają masom swój syntetyczny słodzik. Taka to ich CUKIERNIA CIAST TRUJĄCYCH - specjalność Imć Rafała Grupińskiego, który przed laty upichcił ten tytuł.
Masy to nie my! U nas w GLOB'ie zbiera się elita zwana "sektą" przez lożę dyżurnych szyderców. Ja od ich anachronicznych, quasi-religianckich epitetów wolę nowoczesne określenia. Preferuję inne porównanie dla naszej spontanicznej sieciowej grupy: dla mnie jesteśmy jak KOMPUTER ORGANICZNY!
http://www.idg.pl/news/359350/Komputery.organiczne.coraz.blizej.html
Dlatego nie boję się żadnych szabrowników, oni nie mogą zniszczyć takiego alternatywnego obiegu informacji. "Zamek Książ" nie zagraża naszej książkowej loży (w dobrym sensie słowa). Przypomnę, że już ją przy różnych okazjach definiowałem, tworząc ad hoc swego rodzaju manifesty programowe.
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/copyleft-albo-zywa-organiczna-nieograniczona-grupa-literacka-eliminujaca-rynek,2428
Z.A.M.E.K. jest nową wersją "spisku" noszącego wcześniej kryptonim Ż.O.N.G.L.E.R.. Przekonałem się na podstawie licznych doświadczeń, że taka synergia organicznych (ludzie) i nieorganicznych (komputery) związków przekracza wyobrażenia tuskoidalnych tradycjonalistów (tak, tak - zobaczcie tylko w którym kierunku najbardziej pączkuje sieć i zestawcie z informacją , jak rządowa klika chciała to nasze "klikanie" powstrzymać przy pomocy cenzorskich zapędów). Nic dziwnego takie grupy entuzjastów jednoczących się po to, by dyskutować i działać na nowych zasadach stanowią coraz bardziej realne a nie tylko potencjalne niebezpieczeństwo dla piewców Systemu. Nie uda się zatrzymać tej naszej TRZECIEJ FALI!
Ta aktywność - podkreślam to na każdym kroku - nie ma charakteru wyłącznie politycznego. Operuje na różnych poziomach i na odmiennych polach - jednocześnie, symultanicznie, synchronicznie. Pisaliśmy tu wielokrotnie o zjawisku synchroniczności - tajemniczych, nie do końca rozpoznanych fenomenach koincydencji, które są wartością dodaną (do naszych dyskusji).
Można przywołać cały zbiór podobnych zagadkowych zbieżności tematów, stanów, uczuć, myśli. Wczoraj doświadczyłem kolejnej takiej sytuacji.
Wczoraj od rana intensywnie myślałem o heksagramach, roiła mi się w głowie nowa narracja, fabuła nawiązująca do mojego starego wpisu pod tytułem "Wirus Cantora w chińskiej Księdze Przemian". Przypomnę, że była to metapoetycka fantazja, która wypączkowała jako oToczka wokół mojej rozmowy z ekspertem do spraw Chin i Dalekiego Wschodu Radosławem Pyfflem:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/wirus-cantora-w-chinskiej-ksiedze-przemian,2922
Znalazły się w tym wpisie następujące fantazmaty na temat heksagramów i fraktali:
=============
Czy można wpływać na los przy pomocy znaków?
Czy można oddziaływać na zdarzenia aleatoryczne?
Wymyślam przyszłą cywilizacyjną wojnę na symbole.
Zacząłem analizować scenariusz kulturowej apokalipsy : „wirus” Cantora „zjadający” znaki chińskiej księgi I Ching.
„Ser Cantora” to rodzaj fraktala. Wyobraźcie sobie odcinek. Do tego odcinka przychodzi szczur i wygryza mu środek. Powstają dwa nowe odcinki. Do każdego z tych odcinków znów podchodzi szczur i wygryza im środki. I tak dalej ... w nieskończoność.
I Ching składa się z heksagramów czyli zbiorów składających się z sześciu pojedynczych i podwójnych linii – jedna nad drugą.
Wyobraźmy, że jedna z linii zostaje „zaatakowana” przez „wirus” Cantora. I jak komórka rakowa zaczyna się dzielić, bez końca. Chiński los zostaje zainfekowany przez Zachodnią matematykę chaosu.
(Czy matematyka chaosu nie jest efektem wcześniejszego „zainfekowania” Europy Orientem?)
=============
Tak się jakoś złożyło, że Hania - w nawiązaniu do Dickowskiego "Człowieka z Wysokiego Zamku" - napisała tu o heksagramach, w związku z tym , musieliśmy oboje w tym samym mniej więcej czasie myśleć o tych orientalnych symbolach. Bardzo ciekawe dla mnie zjawisko!
Nie chodzi mi jednak wyłącznie o egzaltowanie się takimi fenomenami.
Chciałbym nawiązać do tego , co napisał Kolekcjoner Czcionek:
" ubolewalem niejednokrotnie ze czytajac Bogdana moja nieznajomosc wielu precyzyjnych okreslen ktore on tak swobodnie wplata w swoje opisy".
Metoda ŻONGLOWANIA pojęciami traktowanymi jako metafory (n.p. "fraktal" i "heksagram") i łączenia ich na zasadzie poetyckich skojarzeń nie jest jakimś moim odkryciem. W w/w "chińskim" wpisie nawiązałem do poety Ezry Pounda i jego "vortexu" - wiru asocjacji. Jest to swoisty szyfr skojarzeniowy, użyty choćby w jego pieśniach -"Cantos". Używana przeze mnie technika vortexu - przypominająca metodę tworzenia waty cukrowej na patyku - chmury tagów wokół osi sensu- jednocześnie integruje jednych odbiorców i wyprowadza na manowce innych. Proszę zobaczyć jak sfrustrowani są teraz co poniektórzy "szydercy". Oczywiście oprócz zalet ma to swoje wady.
Przypomnę głośną książkę "Modne bzdury" Alana Sokala i Jeana Bricmonta.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Modne_bzdury
Jest w ich wywodach sporo racji, bo humaniści nadużywają często pojęć z nauk ścisłych jako metafor, które wyrwane z kontekstu znaczą zupełnie coś innego niż terminy użyte pierwotnie. W tym wikipedycznym haśle zacytowana jest jednak także obrona takiej strategii. Humaniści
"mają prawo do swobodnego redefiniowania pojęć matematycznych i ich użycie nie musi być w żaden sposób zbieżne z ich rozumieniem w matematyce. Jeśli na przykład Jacques Lacan posługuje się pojęciem pierwiastka z -1 w sposób bezsensowny z punktu widzenia matematyki to nie należy go traktować dosłownie, ale jako metaforę lub symbol w prywatnej przestrzeni nazw Lacana, nie mający związku z matematyką." A teraz przechodzę do SEDNA mego wywodu.
Metafory jak już wczoraj wspominałem nie muszą być LITERACKIE.
Za bardzo trafne i inspirujące uznaję inne przenośnie, które dały mi do myślenia w sprawie Tragedii Smoleńskiej. Oto garść świetnych przykładów:
1. BLOG TomaszaMarka:
* PUNKT OSOBLIWY
- według definicji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Punkt_osobliwy
- w internetowym śledztwie smoleńskim:
http://marektomasz.salon24.pl/287333,jeden-z-punktow-osobliwych-w-smolensku-zle-przyklad
* CZARNA DZIURA
- według definicji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_dziura
- w internetowym śledztwie smoleńskim:
http://lubczasopismo.salon24.pl/media-watch/post/288702,czy-polskim-dziennikarzom-grozi-choroba-psychiczna
2. BLOG FYM-a
* FOTOSYNTEZA
- według definicji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotosynteza
- w internetowym śledztwie smoleńskim:
http://niezalezna.pl/7951-fotosynteza
* BILOKACJA
- według definicji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bilokacja
- w internetowym śledztwie smoleńskim:
http://niezalezna.pl/7527-bilokacja-o-838
* EKSPLORACJA KSIĘŻYCA
- historia astronautyki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99%C5%BCyc
- blogerska dekonstrukcja "księżycowych" historii smoleńskiej dezinformacji:
http://niezalezna.pl/6853-pierwszy-polak-na-ksiezycu
http://niezalezna.pl/7132-historia-lunochoda
http://niezalezna.pl/7384-odlamek-ksiezyca
i kolejne ...
3. Marcin podesłał mi link do wpisu na blogu jednego z moich ulubionych internetowych publicystów Grzegorza Rossy.
Wklejam go tutaj - dla porównania. Podobna strategia METAFORYZACJI.
I identyczne smoleńskie wnioski :
http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/7824,dlaczego-delegacja-panstwowa-do-katynia-musiala-zginac
Dziękuję , Marcinie!
Vortex się ROZKRĘCA coraz mocniej, szybciej!
Pytanie , czy energia tego SMOLEŃSKIEGO AKCELERATORA zmiecie kłamców z powierzchni ziemi?
2011-03-24 13:02 | Realista
w.
Wcale to nie dziwne, że cię wzrost cen nie obchodzi.
twój mocodawca donaldinio byłby zły jakbyś miał pretensje.
Donaldinio nie może sobie nająć mądrzejszych podwładnych...?
2011-03-24 09:32 | w.
@kolekcjonerze oczom nie wierzę,że poświęciłeś mi aż cały post-a może to tylko moje subiektywne odczucie;)ale ja nie słodzę i dla mnie cukier może sobie kosztować nawet 20 zł,nie jadam też słodyczy i nie pędzę bimbru.
I nie robię zakupów w Biedronce.
Nie biorę też tabletek i nie wącham podejrzanych oparów, które by powodowały pisaninę jaką to co poniektórzy tutaj uprawiają.
Nie wiem co to za Zamek i za postacie które odgrywacie ale jeśli tak działają te tabletki to ja też poproszę trochę.
Zadaję proste pytania panu Zalewskiemu ,markowi i chcę jedynie prostych konkretnych odpowiedzi a nie elaboratów na pół strony z których nic nie wynika.
Wiecie co ja dziękuję za taką współpracę.
Bawcie się dobrze w swoim towarzystwie tylko nie przedawkujcie!
Pa.
2011-03-24 05:10 | kolekcjoner czcionek
@Marek
witam ! dobrze ze jestes ! ten Zamek to normalnie twierdza szyfrow . pewnie jakis fotograf amator zrobil zdjecie miejscowym mieszkancom z wyrwanymi fragmentami boazerii i klepki podlogowej przed chalupom i bedzie afera na caly swiat ze co ciekawsze lupy zdeponowali na kontach numerycznych w bankach szwajcarskich . kto podejmie sie tego tematu ? ; ) dla wyjasnienia dodam ze pozwolilem sobie na zart ktory jest wymyslem mojej wyobrazni ; ). pozdrawiam
2011-03-24 04:56 | kolekcjoner czcionek
@w.
witaj nieboraku! Donald Tusk wypowiedzial walke spekulantom ( narazie tym cukrowym ). rzuci na rynek gigantyczne zapasy cukru zeby okielznac mechanizmy ksztaltowania sie cen cukru w Polsce. Donald Tusk nie rozumie ze to zupelnie inne sprawy zadecydowaly ze cena kilograma cukru w Polsce wymknela sie widelkom kursu . mentalnosc sprzedajacych w Polsce jest inna niz tych np. w Niemczech . nie bede wdawal sie w szczegoly ale jezeli zdobedziesz sie na ciekawa probe przeciwstawienia sie moim wypocinom to byc moze przedstawie "slodka afere " w innym swietle. PI razy drzwi przyjmuje ze kilogram cukru kosztuje 1,5 euro. Jacek Rostowski (English man in Wiejska Street ) zafundowal w na swieta Bozegonarodzenia 2010 niesamowity prezent dla wszystkich rodakow. liczac po cenach cukru w sprzedazy detalicznej jakie wczesniej zaprezentowalem (1,5 eurasa - pyci-tyci zawyzonej coprawda) pozbawil kazdego obywatela Polski 65 kilogramow tegoz strategicznego produktu. jak On to zrobil ? ano tak ; ) . wrzucil na rynek walutowy za pomoca pewnego polskiego banku ( mial do tego podstawy prawne !!! ) 3 700 000 000 euro aby umocnic zlotego. udalo sie !!! zloty sie umocnil !!! nie przekroczylismy magicznej bariery 55% !!! ajajaj o maly wlosy !!! jest 54% !!! szkoda tylko ze ... ten ksiegowy majstersztyk kosztowal tak wiele . calosc kwoty pochodzila z rezerw walutowych. Jacek Rostowski jako pierwszy czlowiek na SWIECIE ma szanse na otrzymanie po raz drugi z RZEDU czlowieka roku elitarnego magazynu fachowcow The Banker!!! ciemnogrod znowu nie zrozumie dlaczego ; )
pozdrawiam
2011-03-24 04:44 | Marek
@Witaj "kolekcjonerze czcionek" - sytuacja kojarzy mi się z przyjęciem na Zamku, na które każdy może wejść.
Przypominam sobie opowiadanie o Zamku Książ (pod dzisiejszym Wałbrzychem). Gdy tam już każdy mógł wejść, najpierw hitlerowscy notable zaczęli zamieniać Zamek w koszary. Drążyli podziemne tunele, włączali Zamek do podziemnego systemu umocnień. Najpotężniejszego na świecie.
Ale potem przyszli ruscy ... Ci z kolei potraktowali Książ jak miejsce, z którego każdy sowiecki żołnierz co chce, może wynieść, zabrać, przywłaszczyć, a jak chce się ogrzać, to nie szuka kotłowni, nie uruchamia finezyjnego systemu grzewczego, tylko rozpala ognisko na środku jakiejś komnaty.
Ostatni, z tego przyjęcia, polscy szabrownicy, chodzili do Zamku już wyłącznie po to, żeby wyrywać parkiet z podłogi, parkiet wielkiej urody i wartości, albo boazerię, albo posągi drewniane i dygali to do swoich chałup na rozpałkę ...
Przyjęcie było zatem kolorowe, ale niezbyt wyrafinowane ... w końcu z Zamku niewiele zostało. Zamienił się w jakiś pegieerowski magazyn.
pozdrawiam Rodaka
2011-03-24 04:23 | kolekcjoner czcionek
witam wszystkich !
Einstein postulowal ze czas ma charakter geometryczny. czas jak wielu twierdzi zatacza kola a powiedzenie ze historia zatoczyla kolo mozna by nawet uogolniajac zaokraglic do niewymiernosci zapisu liczby PI. ubolewalem niejednokrotnie ze czytajac Bogdana moja nieznajomosc wielu precyzyjnych okreslen ktore on tak swobodnie wplata w swoje opisy uniemozliwia mi odbior na takim poziomie na jakim Autor ( przerwa na papierosa... prawie ;) udalo mi sie rzucic ten wredny nalog ...) zyczylby sobie . mimo to czuje ogrom emocji i doceniam kunszt ktory bezczelnie podrywa pokrywke kociolka w jakim sie dusimy we wlasnych sosach. chichry An , w. i Malgorzat obslizguja sie po scianach naczynia i wpadajac do sosu znow pryskaja na sciany kociolka. i tak w kolko. pozdrawiam wszystkich !
2011-03-24 00:26 | Marcin
Witajcie nocni łowcy Aniu z P. i w.
Jakoś mi się tak smutnie skojarzyło to wasze pisanie po zmroku z niedawną akcją "Zdążyć(zgasić znicz)Przed Świtem". A to przypadkiem nie z waszej sekty? Pozdrawiam i obojgu słodkiej jak czerń nocy.
2011-03-23 22:36 | w.
Aniu z P ,nie tylko Twoje ale człowiek omylnym jest ;)
2011-03-23 22:26 | Ania z P.
Momentami jak w jakiejś sekcie, ale to moje subiektywne odczucie.
2011-03-23 21:49 | w.
Ale tu słodko! a cukier taki drogi! Ostrożnie panie i panowie.
Ciekawe gdzie to naszego mareczka można podczytywać?
Póki co pora na dobranoc bo już księżyc świeci,
dzieci lubią misie ,misie lubią dzieci.
2011-03-23 21:40 | Michał
Haniu, Basiu - witajcie! Witaj też Małgorzato.
Haniu, czyli razem z Basią zapowiedziałyście moje komentarze? :) To miłe!
Basiu, ja też się uśmiechnąłem po przeczytaniu o Nauczycielu. I to uśmiechnąłem się niejeden raz! I nie tylko emotikonowo - :).
Ja czytając "Zamek" nie utożsamiłem się z tą postacią.
Ale żeby było śmiesznie, biorę teraz udział w kursie internetowym szkolącym przyszłych nauczycieli akademickich (nie wiem, czy taka jest moja przyszłość, ale kurs jest ciekawy, nie tylko ze względu na swoją "wirtualność"). Ostatnio w jednym z komentarzy do mojego zadania przeczytałem "Będzie Pan dobrym nauczycielem".
No i proszę, stałem się Nauczycielem. ;) A nawet nim byłem i nic nie wiedziałem.
Pozdrawiam Was serdcznie,
Michał
2011-03-23 21:03 | pp3-Basia
Claro Ciebie też zauważyłam:)
A Tobie jaka postac została podporządkowana?
Serdecznie Cię pozdrawiam!
2011-03-23 20:50 | Hania
Basiu...
Wrócę.
Na pewno :-)
2011-03-23 20:47 | pp3-Basia
Haniu!
Twoje przemyślenia mają ogromną wartośc.
Zanim napisałam ostatni komentarz nie widziałam Twojego...
Wracaj szczęśliwie!
2011-03-23 20:46 | Hania
Basiu... trudno mi się z Wami rozstać :-)
2011-03-23 20:45 | Hania
I jeszcze na koniec, jak zwykle rewelacyjny Feusette:
http://www.rp.pl/artykul/630746.html
Spokojnej Nocy, śpijcie dobrze.
2011-03-23 20:37 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Michale,Bogdanie i Wszyscy Obecni!
Postanowiłam chwilowo zdystansowac się od abstrakcyjnych rozważań na temat
naszych ról w Zamku,aby ukazac,że są tacy,którzy gaszą uśmiech karalucha:
http://niezalezna.pl/8002-dziennikarze-nie-przyjeli-odznaczen
Michale uśmiechnęłam się na myśl,że Tobie przypadła rola Nauczyciela:)
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-03-23 20:32 | Hania
Claro, witaj.
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
Zapomniałam też napisać Markowi, że od dłuższego czasu codziennie Go podczytuję. Gratuluję raz jeszcze, bo kiedyś mi te gratulacje w natłoku komentarzy umknęły.
Dobranoc.
2011-03-23 20:28 | Hania
Dobry Wieczór.
Michale, witaj ! Czekałam, kiedy napiszesz. Rozmawiałyśmy dziś nawet o tym z Basią.
Bogdan, jak widać - Wszyscy odebraliśmy tę grę bardzo emocjonalnie. Ale myślę, że to niezwykle pozytywne - umieć okazywać uczucia i się ich nie wstydzić. Tym bardziej, że jak Ci pisałam, krąg, który zatoczyłam swoim cyrklem poraził mnie swoją aktualnością. Przez kilka dni trudno było mi się oswoić z tym, że przyrząd zakreślił sedno mojego stanu duchowego, który cechował miniony rok. Zastanawiałam się, czy użyjesz do czegoś te KRĘGI...
Piszesz: 'Skoro wszystkie moje wysiłki zmierzają do tego, abyście mnie odrzucili'. Ja wspomniałam wczoraj o tym aspekcie, o pewnych działaniach, które mam wrażenie, że były nastawione na odrzucenie, które dawały sygnał 'zostawcie mnie w spokoju'. Tak min. odebrałam pewien komentarz, składający się z ośmiu punktów, z których drugi nosił tytuł 'KORESPONDENCJA'.
Tak, pamiętam tę japońską animę. Była cała w czerni. Pamiętam, że rozmawiałyśmy wtedy z Basią o połączeniu 'Zamku' Kafki z 'Zamkiem' Dicka. Że te dwie pozornie różne literackie budowle w wielu miejscach łączą się poprzez swoje pozornie ukryte przesłania. Otworzyłam teraz książkę Dicka, żeby przypomnieć Wam pewien cytat (przemyślenia Frinka):
'Zapisał pytanie na tabliczce i zaczął przerzucać łodyżki krwawnika z ręki do ręki, aż uzyskał pierwszą linię, początek. Ósemka. Połowa sześćdziesięciu czterech heksagramów wyeliminowana. Podzielił łodyżki i uzyskał drugą linię. Dzięki wprawie wkrótce znał wszystkie sześć linii. Miał przed sobą cały heksagram i nie potrzebował szukać go na wykresie.
Rozpoznał heksagram piętnasty. C'ien. Pokora. No, tak. Maluczcy będą wywyższeni, wielcy - poniżeni, możne rody będą upokorzone, nie musiał zaglądać do tekstu, znał go na pamięć. Dobry znak. Wyrocznia dawała mu życzliwą radę'.
Dziękuję Bogdan za tę Grę, stworzyłeś coś, o czym wspomnienia będą miały dla mnie olbrzymią wartość. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś Wszyscy spotkamy. W podobnej PRZESTRZENI.
Muszę się z Wami na kilka dni pożegnać.
Trzymajcie się ciepło.
Dziękuję raz jeszcze.
P.S. O Szołochowie słyszałam, nie wiem co o tym sądzić, przyznaję. Choć pewnie trudno dociec prawdy. Pamiętam jak parę lat temu pojawiła się opinia, że Stephenson swoim 'Cryptonomiconem' splagiatował 'Tęczę...' Pynchona. Nie wiem sama. Ale Szołochowa czytam. Po raz drugi. Jeśli rzeczywiście to ten biedny Kriukow napisał tę powieść, to powinien niezaprzeczalnie dostać Nobla. Polecam.
2011-03-23 20:15 | Clara
:) Miałam nosa by tu dziś zajrzeć
I nie żałuję!
Pozdrawiam
2011-03-23 16:58 | Michał
Przepraszam za te szarpane komentarze. Wszystko dlatego, że chciałem wpleść w treść fragmenty "Zamku", w których pojawia się postać Nauczyciela.
Mam nadzieję, że da się to jakoś odczytać.
Michał
2011-03-23 16:48 | Michał
Dlaczego Nauczyciel? Mnie ta postać kojarzy się z Panem Piórko (niby niepozorny, niby pozostający w tle, ale - jak było kiedyś napisane w GLOB-ie - "to nie jest taki facet, jak mogłoby się wydawać").
Kto wyłamał drzwi?
2011-03-23 16:47 | Michał
I końcówka komentarza. Przepraszam, że piszę "na raty", ale przez cytaty system nie zapisuje mi całości:
2011-03-23 16:46 | Michał
Ciąg dalszy komentarza, który nie chcę się zapisać:
... wołał: Kto ważył się włamać do szopy z drewnem? Gdzie jest ten drab, abym mógł go zbić na kwaśne jabłko?
Dla mnie "GRA W ZAMEK" początkowo (od Świąt Bożego Narodzenia) była ciągłym szukaniem śladów albo chociaż zarysów formalnych reguł. Potem nastąpił etap zrozumienia, że "jesteśmy skazani na niespełnienie", bo "to jest powieść o niespełnieniu". Do tej myśli natchnęła mnie jedna z "poza-GLOBowych" rozmów z Bogdanem.
Potem zacząłem w wolnych chwilach pisać o tym, jakie reguły gry mogłyby towarzyszyć "Zamkowi" (i to jedyny "raport", jaki wysłałem Bogdanowi). Swój krąg, który zatoczyłem minionej zimy (zgodnie z dedykacją w książce) pozostał prywatny, nieodsłonięty przed światem.
A do tego buszując w sieci trafiałem (niby przypadkowo, ale cały czas z małą nadzieją na powodzenie) na - jak zwrócił uwagę Bogdan - elementy "Gry...": film prezentowany w Galerii Atropos, potem film z samej Galerii.
Czysty przypadek, choć coś mnie kusiło, abym szukał i sprawdzał, czy czegoś tam nie ma.
Pamiętam też SMS-y, jakie wymienialiśmy (mam nadzieję, że mogę je ujawnić), gdy z jednej strony Bogdan nie zdradzał zasad i całego "zamkowego" know-how, ale z drugiej strony dawał do zrozumienia, że "coś jest na rzeczy" (zapamiętałem jedno z pożegnań Bogdana, które brzmiało: "Do następnej kafkowskiej zagadki!").
Gaszenie zapału było tylko chwilowe, bo powodowało ono, że cały czas trzeba zachować czujność, dawało znak, że w każdej chwili coś może sie wydarzyć, nie można drzemać.
O swoim okręgu na pewno napiszę. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu.
2011-03-23 16:45 | Michał
Dzień dobry, witajcie.
Bogdanie, dziękuję że "odsłoniłeś karty" (i nie chodzi tylko o karty powieści Kafki). Rola Nauczyciela dla mnie? Jestem zaskoczony!
Pamiętam ten fragment "Zamku":
To, czego obawiał się przez cały ranek, stało się faktem: w drzwiach stal nauczyciel, mimo swego nikłego wzrostu trzymał w obu rękach pomocników za kołnierz. Widocznie złapał ich przy noszeniu drewna, gdyż potężnym głosem, po każdym słowie robiąc pauzę, wołał:
2011-03-23 16:44 | Michał
Dzień dobry, witajcie.
Bogdanie, dziękuję że "odsłoniłeś karty" (i nie chodzi tylko o karty powieści Kafki). Rola Nauczyciela dla mnie? Jestem zaskoczony!
Pamiętam ten fragment "Zamku":
To, czego obawiał się przez cały ranek, stało się faktem: w drzwiach stal nauczyciel, mimo swego nikłego wzrostu trzymał w obu rękach pomocników za kołnierz. Widocznie złapał ich przy noszeniu drewna, gdyż potężnym głosem, po każdym słowie robiąc pauzę, wołał
2011-03-23 16:44 | Michał
Dzień dobry, witajcie.
Bogdanie, dziękuję że "odsłoniłeś karty" (i nie chodzi tylko o karty powieści Kafki). Rola Nauczyciela dla mnie? Jestem zaskoczony!
Pamiętam ten fragment "Zamku":
To, czego obawiał się przez cały ranek, stało się faktem: w drzwiach stal nauczyciel, mimo swego nikłego wzrostu trzymał w obu rękach pomocników za kołnierz. Widocznie złapał ich przy noszeniu drewna, gdyż potężnym głosem, po każdym słowie robiąc pauzę, wołał:
2011-03-23 16:16 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Państwu!
Haniu, od początku w pełni zadawałem sobie sprawę, że tego typu "gry" mogą być uznane przez uczestników i obserwatorów jako mocno podejrzane. To nieuniknione. Intryga w grze w "Z.A.M.E.K."- zaręczam - jest jednak czysto literacka, choć często na planie pisarskim porządki się plączą. Dowód to cytowana już przeze mnie kiedyś książka Petera von Matta "Intryga. Teoria i praktyka podstępu w literaturze". Nasz niedoszły eksperyment z zimy zeszłego roku wiązał się także z innym wybitnym dziełem Franza Kafki -niezwykłą nowelą "Lekarz wiejski". Umieściłem w GLOB'ie odnośniki do japońskiej "ekranizacji" tego opowiadania, tak wiernie oddającej istotę i styl pisarskiej wizji, że nie mogłem oderwać oczu od tych scen przesuwających się w szaleńczym tempie na ekranie mojego komputera. Teraz, po ponad roku od tamtej fascynacji zaznaczyłem sobie w książce Maxa Broda "Franz Kafka. Opowieść biograficzna" fragment z opisem pokoju autora "Procesu":
"Nad biurkiem Kafki wisiała wielka reprodukcja 'Oracza' Hansa Thomy. Z boku na ścianie pożółkły odlew gipsowy małego antycznego reliefu, menady wywijającej kawałem mięsa, udem wołowym bodaj. Zwiewne fałdy sukni pląsały wokół jej postaci bez głowy." Teraz mam w swojej głowie wizje prawdziwej kultury, jakże dalekiej od salonowej aury zatęchłej od wyziewów z różnych CIAŁ, przyznających nagrody. I jakoś tak w tej mojej głowie łączą się ze sobą OBRAZY ciężkiej pracy w ziemi
http://www.pinakotheken.de/alte-pinakothek/museum/provenienzforschung/bilder/bild_big.php?which=3
antycznej kapłanki z krwawym ochłapem
http://www.culturenet.hr/default.aspx?id=23041
i japońskiej wioski z anime:
http://www.youtube.com/watch?v=_XpvlrOcEcM
http://www.youtube.com/watch?v=12XfWsSiEjY&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=XlapQIZbKxU&feature=related
Inna perspektywa! Inna perspektywa!- powtarzałem sobie, jakby "techniczna" zmiana punktu widzenia mogła odmienić osobiste życie. W tej mojej egzaltacji jest sporo rozsądku, bo -jak wielokrotnie sprawdziłem- taka "inność" postrzegania może być wstępem do poważniejszej życiowej metamorfozy. Pryzmat gry w "Z.A.M.E.K." musiał się we mnie długo szlifować także z powodu wyjątkowego znaczenia i roli Kafki dla mnie; nie chciałem by było to utożsamienie się z tym żydowsko-niemieckojęzycznym pisarzem, może dlatego, że we wczesnej młodości ulegałem takiej pokusie, w groteskowej formie przyjmując za swoje- cechy mojego IDOLA. Tym razem chciałem to doświadczenie podnieść na wyższy poziom strukturalnej abstrakcji. Na przeszkodzie realizacji tego przedsięwzięcia stanął mój neurotyczny pęd do perfekcjonizmu, a potem wszystko się zawaliło ... w Smoleńsku. Od tego czasu pojawiły się dodatkowe wyrzuty sumienia: za każdym razem, kiedy mam pokusę wejścia w mój idealny świat Imaginacji, odzywa się mój wewnętrzny głos, dajmonion przestrzegający przed eskapistyczną łatwizną wyborów. Cały ten splot sprzecznych namiętności dodatkowo skomplikował więc grę, która przecież sama z siebie jest nieprostą aktywnością, wymagającą niezwykłej elastyczności i odwagi przekraczania społecznych norm- racjonalności i relacji towarzyskich- czy w końcu zwyczajnych przyzwyczajeń czytelniczych. INTERAKCJA ZAMIAST INTERPRETACJI! - takie działanie wykraczające poza lekturową bierność, bliskie sztuce performansu czy happeningu, ale bez tego środowiskowego zadęcia pseudoawangardowego, wymagało niemałego poświęcenia i ... zaufania. I tak też było na początku. Myślę , że nie zdradzam tu osobistych tajemnic (dążę do tego, żeby zapanowała tu jawność naszych refleksji - dlatego podkreślam rolę TEGO forum), jeśli napiszę słowo o ożywionych kontaktach SMS-owych, MMS-owych czy mailowych od Wigilii Bożego Narodznia czyli początku naszej gry aż do końca ubiegłego roku. Mam na myśli WSZYSTKICH uczestników gry - Ciebie Haniu, Basię, Michała, Clarę i jeszcze jedną bliską mi Osobę, którą włączyłem do eksperymentu, sam pozostając w podwójnej , niejasnej roli reżysera i aktora, performera i trickstera. A więc kogoś jak Pomocnicy - przeszkadzającego, kogoś kto zachęca odstręczając, kto wytrąca z równowagi, kto tłumaczy zaciemniając, oświetla -gasząc ... zapał. I wydaje mi się , że dobrze wypełniłem założoną rolę, kiedy spoglądam wstecz na ślady swojej działalności, bo nie mam wcale - WASZYCH PROTOKOŁÓW, oprócz regularnych maili od jednej Osoby, której przydzieliłem rolę Amalii a więc WYKLUCZONEJ. Paradoksalna to funkcja, z definicji skazująca na ostracyzm, a przecież tak bardzo ANGAŻUJĄCA. Długo by pisać, ujawniam tylko najdrobniejszy fragment uzyskanej Wiedzy. Dlatego tak jestem ciekaw efektów Waszego "cyrklowania". Jednocześnie nie robiąc sobie i Wam żadnych nadziei. Michał , któremu przypadła w mojej wersji gry rola Nauczyciela, zaczął na przykład przysyłać mi bardzo ciekawe analizy moich poczynań, łącznie z aktualnymi interpretacjami i raportami na temat sieciowych wydarzeń z moim udziałem, o których ja nie miałem zielonego pojęcia, traktując swoją rolę tak jak Wam to przed chwilą opisałem. A przeecież - powtarzam- nie o mnie tu chodzi! Dlaczego miałbym narzucać Wam swój świat? Skoro wszystkie moje wysiłki zmierzają do tego, abyście mnie odrzucili? Szyfrowanie treści jest jedną z metod tego zniechęcania. Doszło już do tego , że kluczowy hipertekst dotyczący gry w "Z.A.M.E.K." został zaszyfrowany w ten sposób, że jest całkowicie pozbawiony szyfrów i tak do bólu jawny, że z tego powodu stał się prawie nieczytelny! Tu wkraczamy w sferę polityczną, także tę najbardziej bolesną , bo dotykającą Tragedii Smoleńskiej i jej odczytań. Jeszcze do niej powrócę, bo w METAFORYZACJI tego Wydarzenia, wielką rolę odgrywa nie tylko literatura ale także nauki ścisłe. Dlatego tak trafne wydają mi się tropy zaproponowane przez Pana Marka (w jego blogu "PATRZĘ" jako MarekTomasz) oraz punkt widzenia "astronauty" - w blogu Free Your Mind, który uważam za KOPERNIKAŃSKI przewrót w internetowym dochodzeniu na temat kulis zbrodni dokonanej na polskiej elicie. Muszę kończyć, ale jeszcze wrócę do tego i innych poruszonych przez Was tematów. Już się zasiedziałem w radiu. Muszę wyjść z pracy.
Trzymajcie się!
P.S.
Malgo : Jeśli tak mogę napisać skrótowo : Szołochow trafiłby na listę rosyjskiego IPN-u jako prawdopodobny: sowiecki złodziej literacki.
http://www.antykwariat-mit.pl/pl/p/Cichy-Don-Szolochow-Michal-4-tomy/385
http://wydawnictwo.fronda.pl/arch/01/100%20-%200065.htm
Pierwszy raz ,Haniu, przeczytałem tę historię w "Moim wieku" Aleksandra Wata.
Wstyd się przyznać, ale nigdy nie przeczytałem "Cichego Donu".
2011-03-23 15:05 | Hania
No i urwało.
Spróbuję jeszcze raz bez zbędnej interpunkcji:
'Będę musiał, bo wykończony wydaję się doszczętnie, w ciągu ubiegłego roku ocknąłem się nie na dłużej niż pięć minut, albo życzyć sobie codziennie zniknięcia z powierzchni ziemi, albo nie mogąc dostrzec w tym nawet najskromniejszej nadziei zacząć żyć od początku jak małe dziecko' .
Świetną odpowiedź na powyższe stanowią słowa Św. Faustyny, które zacytowałaś...
Tu i tu dążenie. Do NADZIEI.
2011-03-23 15:03 | Hania
Basiu...
Właściwie nie musiałam otwierać YouTube'a żeby wiedzieć, co zalinkowałaś. ten utwór jest jednym z takich, co nie przemijają. Pamiętam z teledysku figurę Jezusa Frasobliwego... Ale te zdjęcia też są piękne. To chyba na moją jutrzejszą podróż :-)
Basiu, obsesyjnie cytuję dziś Kafkę, ale rzeczywiście, wiele jego słów, ma w sobie masę niewyobrażalnej głębi np. jak te:
'Będę musiał - bo wykończony wydaję się doszczętnie, w ciągu ubiegłego roku ocknąłem się nie na dłużej niż pięć minut
2011-03-23 14:48 | pp3-Basia
Haniu,gdyby patrzec na drogę w sposób właściwy Kafce ogarnęłaby człowieka
czarna rozpacz.Nadzieję potaktowałby jak fałszywy klejnot z utworu
grupy VOX:
http://www.youtube.com/watch?v=fX_rpjz2o5w&feature=related
Trud doczesnej drogi,najpiękniej ujmuje siostra Faustyna,w swoim Dzienniczku,gdzie tkwi NADZIEJA Wiecznej Radości:
'I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli mieli łzy w oczach
i różne boleści były ich udziałem.
Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej.
A na końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze.
Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach'.
2011-03-23 14:10 | Hania
Staram się Basiu tak postępować.
Żeby więcej dawać niż brać.
Czytam 'Cichy Don' Szołochowa.
Tam także widzę tę plątaninę ludzkich losów...
Dziękuję Basiu, do zobaczenia.
2011-03-23 14:02 | pp3-Basia
Haniu...
Z tego o czym rozmawiałyśmy przed chwilą przez telefon ma wynikac
jeszcze jedno.Służba człowiekowi,na wzór służby Bożej.
Nawet jeżeli ten ktoś nie okaże nam swojej wdzięczności w sposób pełny.
Szczęśliwej drogi,Haniu!
2011-03-23 12:56 | Hania
Rzeczywiście, wiosna za oknem niesamowita.
Pisałam już Basi, że u nas jednak wszystko nadchodzi dużo później niż na południu. W moim ogrodzie nie kwitną jeszcze tak piękne krokusy jak u Basi, ale przyleciały już bociany, a powietrze pachnie tak, że ...
No i wiosenny wymiar symboliczny: ZIELEŃ rodząca NADZIEJĘ.
Pozdrawiam Was. Tak ciepło jak tylko potrafię.
2011-03-23 11:05 | Hania
Basiu, witaj.
Marku. Pozdrawiam.
No właściwie... nie wiem, co napisać. Dziwne uczucie.
Szukałam przed chwilą w sieci pewnego cytatu, chodziło mi o skrawek wspomnień Gustawa Janoucha o spacerze z Kafką i spotkaniu z jego ojcem:
'Zatrzymał się jakieś pięć kroków przed nami i na nas czekał. Gdy zbliżyliśmy się na trzy kroki, powiedział bardzo głośno:
- Franz. Do domu. Powietrze jest wilgotne.
Kafka zwrócił się do mnie wyjątkowo cichym głosem:
- Mój ojciec. Troszczy się o mnie. Miłość ma często oblicze przemocy.'
2011-03-23 10:46 | pp3-Basia
Witaj,Marku:)
Skromnie,dziękuję.
2011-03-23 10:35 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu,Bogdanie,w.
Haniu,gra w'ZAMEK'stała się czymś nieuniknionym,w sytuacji kiedy
otaczający nas świat stanął na głowie.Głębokie przeczucia artystów
często urzeczywistniają się.Tak jak np.w życiu Romana Polańskiego.
Tej sytuacji nie muszę opisywac szczegółowo,ponieważ już to miało
miejsce.Życie nie jest grą przypadku.Ta ciągła walka dobra ze złem
w najbliższym naszym otoczeniu-domu,pracy,społeczeństwie-trwa.
Bóg,dając światu Swego Syna na odkupienie ludzkich win,pochylił się nad ludzkim cierpieniem.Dał człowiekowi szansę na odmianę losu.
Życie na ziemi może byc lepsze,jeżeli człowiek to zrozumie.
Literacka postac Friedy...Mogę napisac,że kiedyś była mi bliska.
Wstyd się przyznac,prawda? Czyli nie jest tak,że przeszłośc nie ma znaczenia.Najważniejsze,aby nie wracac do niej,poprzez uczynki.
Dzisiaj mogę cieszyc się tym,że cwiczę z synkiem tabliczkę mnożenia.
Jak widzimy gorzej to idzie premierowi Tuskowi.
Bogdanie,znakomite ironiczno-literackie podsumowanie Jarosława Kaczyńskiego.Gdy je czytałam,to chciało mi się śmiac i płakac
równocześnie.Radośc sprawiła mi niezwykła przenikliwośc i inteligencja
tego podsumowania,oraz to,że widzę w osobie Jarosława Kaczyńskiego
szansę dla rozwoju Polski.Łzy wywołało to,co premier Tusk robi z Polską...
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2011-03-23 10:21 | Marek
@Hania - oddychałem przed chwilą Twoją rozmową z p.Bogdanem (Proust-Kafka). Konwersacją literacką w najlepszym stylu. Świetnie piszesz.
@Basia - łączysz codzienność z metafizyką, metafizykę z miłością, tym ostatnim jesteś - domyślam się - wypełniona po brzegi ... (to jest prawdopodobnie Twoja rola w grze w Zamek)
@ Marcin - tekst Gadowskiego też mi się b.spodobał. Stylistyką nawiązuje do początku lat 80-tych. Wówczas silnie by przemówił do masowej wyobraźni. Ale dzisiaj? ... miejmy taką nadzieję. Sprawa kłamstw HGW, jej podłych decyzji, wyłamuje się z debaty. Kiedyś na taki krok odpowiedzielibyśmy ostrą zadymą na ulicach W-wy. HGW przyniosłaby z powrotem wszystkie wieńce w zębach. Być może na kolanach.
@Malgo - "ale czy wyjście poza literackie spojrzenie na politykę nie stwarza bardziej rozbudowanego spojrzenia na tematy polityczne?" Jest odwrotnie - literackie spojrzenie znakomicie poszerza nasze spojrzenie. Nie tylko na świat polityki. Magnetyzm GLOB-u polega m.in. na uporczywym powrocie do tropów poetyckich, powieściowych, metafizycznych. Najlepiej opowiada o tym p.Bogdan. Dlatego tutaj wracamy.
@w. - "Dzieci takie jak my Małgo niestety będą dostawały nagany i dwóje." Niekoniecznie. Pokażcie czytelnikom własny świat dobrej literatury. Dobrej, takiej która Was w pełni wyraża.
@P.Bogdan - serdecznie pozdrawiam. GLOB nie tylko ożył. Stanie się inspiracją intelektualną dla bardzo, bardzo wielu. Im bardziej jest literacki (wyborna Pana "rozmowa" z Hanią), tym lepszy.
:) wiosna w ogrodzie :))
2011-03-23 09:16 | w.
Sam pan widzi panie Zalewski jak jest, a ja ciesze się bardzo, że nie jestem w pana klasie. Pozdrawiam wszystkie grzeczne dzieci a te niegrzeczne w szczególności;)
Dobrze, że przynajmniej umiem tabliczkę mnożenia.
2011-03-23 09:10 | Hania
Dzień Dobry !
Dziś w nocy dużo myślałam o Grze w ZAMEK. Właściwie mogłabym powtarzać sobie słowa GC 'uspokój się, wczoraj nie spałaś' ;-) Myślałam o tym, czym byłaby Gra, gdyby odbyła się planowo, rok temu, w wyjątkowo białym od śniegu styczniu, w którym już wtedy odczuwaliśmy jakieś niezidentyfikowane sygnały destrukcji, ale jeszcze nie wiedzieliśmy, co przyniesie nam ten rok. Na ile to, co później nastąpiło zmieniło nas, nasze osobowości. Na ile zmieniło tok Gry. I na ile ta 'intryga' jak ją Bogdan nazwałeś, przybrała postać wzajemnej, choć nie do końca świadomej manipulacji...
Właściwie dopiero teraz odkryłam ZAMEK. Odkryłam w sensie tego, że nigdy wcześniej nie patrzyłam na tę książkę przez pryzmat tak głębokiej psychologii. Nigdy przedtem nie utożsamiałam się z konkretną postacią, zresztą, jak napisałam, trudno byłoby mi to uczynić. Podobnie jak Basi. Teraz zaczęłam się w tą swoją rolę wsłuchiwać. Wczoraj późnym wieczorem przeczytałam jeszcze raz kilkanaście stron, których zawartość wydała mi się TERAZ nie literacką fikcją, a raczej strzępkiem jakieś osobistej, intymnej rozmowy.
Pozdrawiam Was.
Dobrego dnia.
2011-03-23 08:55 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
w. nie umie czytać ze zrozumieniem i to jest największy problem. Przepraszam, ale rzeczywiście przydałoby się nauczanie początkowe.
Pani Malgo, nie zdenerwowało mnie Pani "podejście do literatury"; nie wiem tylko, jak miałaby się przejawiać czyjakolwiek "pełna znajomość literatury". Jestem pewien, że to sztuczna konstrukcja, trochę jak "narrator wszechwiedzący" mający świadomość Pana Boga. O tym, że literatura bywa istotnym elementem polityki świadczą liczne przykłady. Nie chodzi o żadne "mylenie profesji". Podam najnowsze FAKTY.
Przecież to nie przypadek, że interwencję militarną w Libii nazwano "Świt Odyssei". Na marginesie - mówiąc żartem- zastanawiam się, jaki kontekst tu przywołano Homera czy Joyce'a. To ważne dla opisu sytuacji. A może dałoby się połączyć obie tradycje - antyczną i modernistyczną? Wówczas homerycka jutrzenka opatrzona konwencjonalnym epitetem- RÓŻANOPALCA, pojawiłaby się nad joyce'owskim SMARKOZIELONYM, MOSZNĘKURCZĄCYM Morzem Śródziemnym. Wybaczą Państwo rubaszny żart, literacką aluzję. Literatura niejedno ma imię - także w polityce. Zmieniając ton na poważny, mógłbym przywołać dzisiejszy wywiad z Andrzejem Klarkowskim, socjologiem, psychologiem społecznym, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pojawia się w nim ciekawy literacki motyw. Proszę przeczytać fragment i ocenić jaki wpływ na percepcję wydarzeń ma język opisu. Oto jak działa polski archetyp kulturalny. Proszę odpowiedzieć, czy to jest FILTR, PRYZMAT, SZKŁO POWIĘKSZAJĄCE, LORNETKA ... Wyraźnie mamy do czynienia z zapośredniczeniem. Jednak czy taki literacki przyrząd przeszkadza czy pomaga odkryć prawdę, a może po prostu zafałszowuje odbiór? Tyle, że podobną prawidłowość można odkryć analizując wpływ mediów na postrzeganie i ocenę rzeczywistości. Ja wolę literaturę:
=============
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110323&typ=po&id=po07.txt
"(...) to zróżnicowanie udających się do Katynia osób, środowisk, często skrajnie odmiennych światopoglądowo, wzbudziło we mnie wówczas i trwa to do dziś, skojarzenie z "Weselem" Stanisława Wyspiańskiego. Na niewielkiej powierzchni znajdowało się wiele osób reprezentujących różne instytucje, środowiska, grupy społeczne, organizacje. Były tam osoby zróżnicowane wiekowo, zawodowo, politycznie."
=============
Na koniec mojej krótkiej impresji, chciałbym raz jeszcze przywołać dwa polityczne opisy polskiej rzeczywistości - jakże odmienne, nie tylko dlatego, że ich autorami są liderzy rywalizujących partii.
Myślę tu o propagandowych, skrojonych na potrzeby gazetowej autopromocji, artykułach Donalda Tuska ...
=============
http://wyborcza.pl/1,76842,9241465,Premier_Tusk__
Czego_dokonalismy__co_nam_sie_nie_udalo.html
"Kiedy w 2007 r. wygłaszałem expose, byłem przekonany, że stoję u progu spełniających się marzeń. Mówiłem wtedy rekordowo długo. Każda sprawa, nawet dla niektórych zbyt drobna, ale według mnie istotna dla poprawy życia, musiała się tam znaleźć. Precyzyjne nazwanie naszych polskich marzeń wydało mi się ważniejsze od wymogów retoryki.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/
1,80269,9284190,Tusk_o_trzeciej_
fali_nowoczesnosci_i_ochronie_dorobku.html
"Moją ambicją jest, żeby w żadnej polskiej gminie nikt już nie myślał, że życie jest gdzie indziej. Życie jest tam, gdzie mieszkamy."
=============
... oraz o erudycyjnej, ironicznej, nasyconej aluzjami literackimi odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego ...
=============
http://www.rp.pl/artykul/628950.html
"
Rząd Donalda Tuska jest jak socjalizm w słynnym powiedzonku Stefana Kisielewskiego: bohatersko pokonuje trudności nieznane pod żadnymi innymi rządami oprócz jego własnych. Ileż jest znoju i starań w tym dążeniu premiera Tuska do heroicznego przełamywania oporu państwowej materii."
"Gdy patrzę na mapę inwestycji drogowych, uderza kompletny chaos: nic się z niczym nie łączy. Wszystko to wygląda jak początkowa faza obrazu amerykańskiego ekspresjonisty Jacksona Pollocka. Chlapał on farbą gdzie popadło, ale twierdził, że nad wszystkim panuje. Jeśli rzeczywiście Donald Tusk poszedł drogą Pollocka, to może przejść do historii jako twórca całkiem nowej metody prowadzenia inwestycji – w analogii do action painting Pollocka (malarstwo gestu) nazwijmy ją action constructing. Ale to będzie raczej osiągnięcie z dziedziny sztuki abstrakcyjnej, a nie inżynierii czy inwestowania."
=============
Dwie metody, dwa opisy, dwie RZECZYWISTOŚCI.
Pytanie , czy zdjęcie literackiego czy kulturalnego filtru jest wzbogaceniem czy zubożeniem polityki?
2011-03-23 07:58 | w.
Pan Zalewski pomylił profesje. Zamiast dziennikarzem powinien zostać nauczycielem. Najlepiej w klasach 1-3 bo takim dzieciom można narzucić jak mają myśleć ,co czytać ,co robić i takie dzieci się jeszcze słuchają i nie dyskutują.
Stasze już nie.
Tu na blogu panu Zalewskiemu też udało się zebrać taką grupkę posłusznych dzieci.Te dzieci zawsze będą chwalone i będą dostawały same 5 tki.
Dzieci takie jak my Małgo niestety będą dostawały nagany i dwóje.
2011-03-22 22:53 | bogdan.zalewski
"Naturalnie - rzekł Buergel ze śmiechem- tu każdy jest znużony."
Nie widzieć a postrzegać, wiele lat, tutaj : jak faza instazy.
Koszyczek nie miał obrażać a obrazować.
Oprócz niestałości, która denerwuje, cechuje mnie stałość, która ... denerwuje.
Gdybym zmienił proporcje , byłbym denerwujący inaczej?
Ja przyjmę odarty z literatury, surowy obraz polityki a Pani w zamian uzna , że wszystko, co polityczne jest literaturą.
Dobrej Nocy!
2011-03-22 22:30 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Wam.
Haniu,dziękuję Ci za ten wyciszający utwór Dire Straits.
Melodia utkana z pięknych kolorowych nici dźwięku...
Bogdanie,św.Teresa wyraźnie opisała ten stan w takiej relacji:
'Powiedzmy sobie,że dusza jest jak osoba,która przebywa z innymi ludźmi w bardzo rozświetlonym pomieszczeniu i nagle zostają zasłonięte wszystkie okna,i oni pozostają w mroku.I choc pozbawiono ją światła,które pozwalało jej widziec te osoby i dopóki to światło nie powróci,nie widzi ich,to jednak ta osoba nie przestaje postrzegac,że one tam są.'
Serdecznie pozdrawiam Was Wszystkich.
2011-03-22 22:01 | Hania
Basiu, możesz zacząć słuchać od czwartej minuty i 28 sekund. To dopiero wtedy wydobywa się sedno tego utworu...
Dobranoc.
2011-03-22 21:58 | Hania
'Panie geometro - wmieszała się do rozmowy oberżystka - nie chciałabym panu już nic więcej doradzać, wszystkie moje dotychczasowe rady, najżyczliwsze, odrzucił pan w niespotykany wprost sposób'.
Dobranoc Wszystkim.
P.S. Basiu: http://www.youtube.com/watch?v=_03uXQiz6eY
2011-03-22 20:34 | bogdan.zalewski
Errata do cytatu na temat świętej Teresy: "ostatnich POKŁADÓW własnego bytu".
2011-03-22 20:29 | bogdan.zalewski
Pani Malgo, myśleć samodzielnie jest bardzo trudno.
Proszę sprawdzić : wyłączyć telewizję na osiem dni w piątym tygodniu trzynastego miesiąca.
Znaleźć koniecznie dla Siebie tę lukę w czasie szczelnie wypełnionym proreżimową propagandą!
Może polityka PO stanie się i dla Pani dramatem brutalistów w stylu "SHOPPING & FU**ING"? Kto to wie?
Jeśli jest Pani wierzącą tradycjonalistką może Pani na Wielkanoc zrobić własny eksperyment metafizyczno-finasowy. Sprawdzić o ile lżejszy koszyczek przygotuje Pani w tym roku za sumę z roku minionego.
Przypuszczam, że będzie to jeden ze świeckich cudów nie obiecywanych a spełnionych przez Donalda wszechmogącego.
Dobry Wieczór, Basiu i Haniu! Witaj, Marcinie. Witam też serdecznie Innych Czytelników.
MarekTomasz w komentarzu do wpisu FYM-a ...
http://freeyourmind.salon24.pl/289298,obraz-nedzy-i-rozpaczy
... nawiązał do mojego literackiego pryzmatu, przez który spoglądam często na Tragedię Smoleńską:
=============
Kilka osób wskazuje - z p. Bogdanem Zalewskim na czele - na tropy literackie w całej tej historii. Rosjanie dużo czytają, lubią literaturę. Nasza odpowiedź będzie również literacka.
=============
Moja odpowiedź dla MarkaTomasza i Innych Czytelników jest dwoista.
Pierwsza prawda jest uzewnętrznionym wnętrzem,intymnym aż do granic obłędu:
Gra w "Zamek" była swoistym filtrem poznawczym. Powieść Kafki traktuję po swojemu: burzę i buduję filozoficzno-metapoetycką "fabułę"- na nowo z ruin i fragmentów. Postaci też są jak pozszywane z gałganków Manekiny, modernistyczne Pałuby - Oberżystka może stać się Żoną zarządcy gospody; interferencja person powieściowych z żywą Osobą (Hanią), jak w marzeniu sennym, w którym kluczowa asocjacja (bycie gospodynią) staje się fundamentem tożsamościowego zamku na ruchomych piaskach. Cała szafa sukni osobowościowych zamknięta na klucz! Podobne komplikacje w kompilacjach Basi z Friedą , koronkowa kontaminacja postaci połączonych kończynami na kolistej samopodobnej op-artowskiej serwetce. Ucieczka od "Zamku" Kafki jako chrześcijańska fuga, harmonijna muzyka sfer niebieskich kontra zimne zimowe piękno gnostyckiego piekła zaklętego w kryształkach lodu, w infernalnych fraktalnych kompozycjach na szybach chłopskich chat. "Zamek wewnętrzny" świętej Teresy jako analogon "dobrej zdrady" wobec Klamma, miłości świętej, caritas, amor sacer. Ten "rodzaj ekstazy był interioryzujący. W dzisiejszym słownictwie nazywa się ją instazą. Wycofanie się w 'głębię' samego siebie, aż do przekroczenia ostatnich własnego bytu i wejścia w orbitę tego co boskie, nadprzyrodzone." Imperatyw "NIE KLAMM" jak przykazanie "NIE KŁAM". Nieeuklidesowa geometria interakcji a nie interpretacji. To tylko drobny fragment gier asocjacji.
Druga prawda to uwewnętrzniona zewnętrzna warstwa zdarzeń, aż do granic spisku.
"Zamek" jako Wawel , Akropolis, Mauzoleum współczesnej Pary Królewskiej, ofiar rytualnego mordu w hołdzie chtonicznym orientalnym idolom Azjopy. Procesje poszukiwaczy prawdy pielgrzymujących do bram Zamku jak zastępy kafkowskich K.. Czy KTOŚ w końcu zostanie przyjęty? Kto rozwiąże zagadkę?
Marcinie: H.G.W. jako jedna z gnostyckich archontek, strażników strzegących krwawej tajemnicy Zamkowych. Moja metoda paranoiczno-krytyczna.
Racjonaliści kręcą na czołach kółka - regularne jak od masońskiego cyrkla.
2011-03-22 18:28 | Marcin
Witajcie
znowu się nie udało, dlatego linkuję do oryginału http://stanislawzaryn.salon24.pl/289803,prezydenckie-klamstwo
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-22 18:27 | Marcin
Witajcie
nie zapisało się jak chciałem więc czesć 2
... 96 ofiar
2011-03-22 18:25 | Marcin
Witajcie
Na początku dzięki wielkie Bogdanie za link do Gadowskiego.
A teraz powrót do źródła motywu z Osipa Mandelsztama. Wychodzi na wierzch odwaga "karaluchów". Poniżej fragment jednego z komentarzy, do wypowiedzi prezydent Warszawy w sprawie akcji "Zdążyć (zgasić znicz) Przed Świtem".
Moim zdaniem istotny w aspekcie wydarzeń, które przed nami
Prezydenckie kłamstwo
-------------------------
"Hanna Gronkiewicz-Waltz zamiast powiedzieć, że wszystko co zostanie ustawione na Krakowskim Przedmieściu ląduje w koszu, zwyczajnie kłamie. Bowiem przyznanie, że znicze i wieńce były wyrzucane, że wszystko co ma upamiętniać 96 ofiar
2011-03-22 14:50 | pp3-Basia
Witam Was,Haniu i Bogdanie!
Nie pojechałam na protest do Warszawy.Dzisiaj było to niemożliwe.
Ale duchem tam jestem.
Przeczytałam własnie Wasze fantazje na temat 'Zamku' i ról,postaci,
które żyją tu i tam-własnym życiem.
Nie pytam jaką rolę nadałeś mi Bogdanie.Mogę się domyślac,ale nie mogę miec
pewności...czy w ogóle pasuję do ZAMKU.Chyba nie...
Mój nastrój dzisiejszy daleki jest od optymistycznego,w tym ziemskim
wymiarze.Czekam na synka.On jest w stanie oderwac mnie od smutnej rzeczywistości.W międzyczasie będę obserwowała tok
tych surrealistycznych wydarzeń.
Pozdrawiam Was serdecznie.
2011-03-22 14:30 | Hania
Niestety - komentarze się chyba nie zapisują...
2011-03-22 14:16 | bogdan.zalewski
Przerażająca? Przecież jest źródłem nadziei dla K. :)
Pozdrawiam Cię, Haniu serdecznie.
2011-03-22 14:03 | Hania
Domyśliłam się już tego przy okazji opisu pudełka holenderskiej czekolady.
Nie nazbyt chlubna to rola, właściwie wręcz przerażająco charakterystyczna i odrażająca, ale widocznie istnieje jakieś podobieństwo :-)
Proust/Kafka: obsesyjność opisów pór roku, metafizyka i bardzo głęboka psychologia postaci. Różnice: Proust żyje wspomnieniami. U Kafki właściwie czas przeszły nie istnieje.
2011-03-22 13:33 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu. Dziękuję za odpowiedź. Gra w "Z.A.M.E.K." właśnie się zakończyła, choć jak ten dziwny zimowy sezon w "Zamku" Kafki trwa nadal w tej fascynującej "niedokończonej" czy raczej "nieskończonej" postaci. Czym byłby "Zamek" przyszpilony pointą? Czy warto byłoby podążać ku takiej skończonej budowli, tak banalnej architektoniznej kompozycji? Czy nie po to ćwiczyliśmy się tutaj w nowatorskich i nie do końca rozpoznanych typach architextury? Czy siatka metafizycznych "spiskowców" miałaby sens, jeśli określiłbym precyzyjnie jej organizację i sposoby działania? Czy moje "ambicje" są ważniejsze od samodzielnych działań Każdego z uczestników "gry"? A czy charakter powieściowej "Zamkowej" intrygi nie zobowiązywał do POWTÓRZENIA tego stylu w warunkach pozapowieściowych, jakby literatura była czymś więcej niż salonową zabawką dla zwyczajnych pieczeniarzy? Czy dostrzegasz, Haniu, wyraźne podobieństwia i ukryte różnice pomiędzy "naszym" GLOB'alnym Proustem a "naszym" Kafką w GLOB'ie? O analogiach między dwoma pisarzami pisał Max Brod. W swojej "opowieści biograficznej" o autorze "Wyroku" wydał taki krytycznoliteracki werdykt:
"Niezwykła dokładność opisu, umiłowanie szczegółu, które nazwałbym 'akrybizmem', wyobcowanie w kręgu rodzinnym, pewne analogie rasowe (matka Prousta była Żydówką), a nawet zewnętrzne podobieństwo losu- wszystko to nasuwa wciąż porównania, przy czym oczywiście wielkomiejskie otoczenie Prousta i mieszczańska Praga Kafki wprowadzają istotne różnice, jeśli idzie o kształtowanie się życia i twórczości obu pisarzy." Piszesz, Haniu, o tym co
"nienazwane, będące poza obszarem istnienia tego, co dla nas wydawało się zrozumiałym". Mam ochotę wyciągnąć Twoją wypowiedź z kontekstu, mając nadzieję, że wybaczysz mi tę kolejną grę semantyczną. Chciałbym Twoją frazę przeczytać sobie na głos jak najbardziej naturalnym, neutralnym głosem, jakbym wcielał się w rolę spikera, czytającego komentarz do filmu filozoficznego:
To jest właśnie kwintesencja takich poszukiwań. Im bardziej irracjonalne jest pole gry, tym precyzyjniejszych wymaga narzędzi. Akrybizm jest właśnie tą szczególną "metodą badawczą" ... tak szczegółowo, choć bez nazywania tym terminem, opisaną tutaj przy różnych okazjach: Prousta, Kafki, Pereka, Pynchona, Grotowskiego, muzyki Messiaena, banalizmu oraz zupełnie ... banalnych kwestii, którymi z przerwami raczę Was od lat z uporem godniejszym lepszej sprawy. To, że tak długo towarzyszycie tak "nawiedzonemu", "denerwującemu" i kabotyńskiemu przedsięwzięciu jest dla mnie nieustannie zaskakujące. W mojej grze w "Z.A.M.E.K." byłaś Oberżystką. A kafkowska Piątka na prawdę istnieje.
2011-03-22 08:49 | Hania
MarkowiTomaszowi dziękuję za Cinema Paradiso.
2011-03-22 08:18 | Hania
Prowadziliśmy już WIELE GIER. Tylko w większości bywały one nienazwane, będące poza obszarem istnienia tego, co dla nas wydawało się zrozumiałym. Tu, w ZAMKU nic o sobie nie wiemy, nie znamy nawet tej PIĄTKI Graczy. Nie jesteśmy nawet przekonani, czy ona ISTNIEJE. Właściwie to nasze pisanie na Globie też zawsze ewoluowało, meandrowało od oficjalnych, niewiele wnoszących 'bonmotogennych' (grzecznościowych) formułek aż po mocno osobiste, pełne uniesień słowa. Często się wręcz słownie odpychaliśmy, odrzucaliśmy siebie, aby potem jak magnes znów się przyciągać. Dla mnie to wielka GRA EMOCJI. Nie wiem tylko, czy zamierzona.
Nie mam pojęcia, czyją rolę mogłabym odgrywać. Postaci są tak nierzeczywiste i zamazane, że trudno mi się do kogokolwiek dopasować.
2011-03-22 05:03 | bogdan.zalewski
Dzieńdobryjużpodobrywieczór!
Tylko na chwilkę, żebym NIE ZAPOMNIAŁ.
Witold Gadowski na dobry początek dnia:
http://wgadowski.salon24.pl/289486,jak-taka-wariatka-moze-wygrac-wybory
Trzymajcie się!
2011-03-21 22:26 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór Paniom i Panom!
Wiosna jak zwykle lekkość z sobą niesie, ale u mnie już także niestety refleksję trochę przyciężkawą: ileż tych wiosen już się ma na koncie. Nie chodzi mi jednak o żale za mijającym coraz szybciej życiem a o skrzypiącą, nienaoliwioną powtarzalność. Nic mnie tak nie męczy jak rutyna, ale w szerszym i głębszym znaczeniu niż tylko ta cykliczna mechaniczność sekwencji sezonów, miesięcy, tygodni i dni. Nie mam na myśli wyłącznie przewidywalności wpisanej w koła całorocznych cy(r)kli, gdy po długiej zimie przychodzi krótka wiosna, która tak szybko się wypala latem, by znów nam zwiastować tę siermiężną jesień - porę przejściową, bo tak na prawdę wciąż króluje tu pamiętny choć niewidzialny grudzień. W tej świadomie sztampowej syntezie skrywa się przecież podejrzenie innego porządku, kalendarza w którym zapisano tylko piąty sezon, w nim- trzynasty miesiąc, z piątym tygodniem oraz ósmym dniem. Z tego przeświadczenia wzięła się hermetyczna gra w "Zamek" - jakże inna niż lekka letnia przygoda utracjuszy czasu wyekstrahowana z lektury Prousta. Przedstawiłem zimą schemat własnej roz(g)rywki - właściwie początku kafkowskiej partii, gambitu "na gębę", bo przecież wciąż niejasne są dla Was moje cele, motywy i przyświecające mi w tej ciemności intencje. Jednak pomyślcie o sobie; o sobie, nie o mnie; taka jest reguła naszej gry bez ustalonych z góry zasad. Ile zdołaliście wycyrklować, jaki obszar zatoczyliście do tej pory?
Przypisałem Was konkretnym postaciom z kafkowskiego "Zamku" i prowadziłem z Wami grę, głównie w wyobraźni, choć karmiłem ją, podobnie jak mój niedościgły Mistrz z Praskiego Getta, okruchami rozbijanej rzeczywistości. Fragmenty listów, fotografie,blogi, SMS-y i MMS- były pożywką dla Nie- rzeczywistości, idealnej Krainy Imaginacyjnej, zbudowanej z literackich Fantazmatów, jakże różnej od tego przeklętego Niby-bytu, w którym uwięzili mi wyobraźnię gnostyczni archonci Zamku Hrabiego Chama oraz Grafa Kundla.
Jeśli poruszam jakąś sprawę po tej ekstrawertycznej, egzoterycznej stronie życia, zawsze poruszam się jednocześnie po tamtych hermetycznych komnatach, polach introwersji. Pamiętajcie o tych podwójnych wy-miarach, także teraz,jeżeli zechcecie przeczytać kolejne bardzo istotne hiperteksty.
http://blogmedia24.pl/node/46526
http://marektomasz.salon24.pl/289393,michnik-do-dymisji
http://wyszkowski.eu/index.php/artykuy/26/1782-warski-antypolski
Komputerowe programy totalniaków mają swoje dziury w systemie, prześwity, przez które widać fragmenty nieznanej powszechnie prawdy o rzeczywistości.
Dobrej Nocy!
2011-03-21 13:11 | pp3-Basia
Rzeczywiście WIOSNA,Haniu!
U mnie w ogrodzie zakwitły krokusy,i widzę klucze ptaków.
Wyjdę na zewnątrz,pozachwycac się pięknem Stworzenia.Póki można:)
Książki Grossa na pewno nie kupię.To mój osobisty wybór.
Do zobaczenia,wkrótce.
2011-03-21 12:47 | Hania
Realisto, mi nie chodziło o Szymona, a Michała. Na tego pierwszego szkoda tracić czas. Kiedyś, kiedy zaczynał w radiu - bywał zabawny. Teraz... Nie dokończę.
2011-03-21 12:43 | Hania
Basiu, dzięki za McLuhana. Kiedyś wiele TU o nim rozmawialiśmy.
On napisał: 'Tożsamość prywatna, czy też indywidualna, jest ugruntowana w indywidualnej niezależności. Jednak im bardziej rośnie uczestnictwo odbiorcy w odbiorze mediów, tym bardziej topnieje jego niezależność'.
A Krzysztofek wiele lat temu:
'Wiele wskazuje na to, że społeczeństwo obywatelskie w Internecie jest naciskane z obu stron jednocześnie: przez rządy i biznes. Te pierwsze długo nie interesowały się Internetem jako przestrzenią, w której znajduje ujście rosnąca część energii obywatelskiej. Demokratyczne nie widziały takiej potrzeby, totalitarne zaś, które by tego chciały, nie dysponowały takimi możliwościami. Dzisiaj się to zmieniło'.
Pozdrawiam Cię również bardzo ciepło.
W pierwszy wiosenny dzień.
Wczoraj widziałam olbrzymie klucze lecących ptaków...
2011-03-21 12:26 | Realista
To wszystko pikuś.
Za kontrakt z Majewskim prezes pko powinien zgnić w więzieniu.
Nie dość, że gaża jest nieadekwatna do kalibru "gwiazdy" to
kompletnie psuje wizerunek banku.
Tylko głupi nie zrozumie o co w tym chodzi.
2011-03-21 12:16 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Znowu pisałyśmy równocześnie.Masz rację.Kobietom jest ciężej,
ale może to nie jedyny powód.
Ministerstwo zdrowia nie zdaje sobie sprawy z tego,że na pielęgniarkach
i położnych opiera się lecznictwo.Gdyby nie one,po cóż byłyby potrzebne
w ogóle szpitale?Nie wystarczyłyby gabinety lekarskie i leczenie domowe?
Dopóki rządzący sobie tego nie uświadomią,destrukcja lecznictwa w Polsce
będzie postępowała.
Serdecznie Cię pozdrawiam,Haniu!
2011-03-21 12:09 | pp3-Basia
Po trzecie...
Artykuł,który dzisiaj przeczytałam,wart przemyślenia:
http://wolnapolska.pl/index.php/Media/2011031913574/wiadomo-w-ucisku-mediow/menu-id-307.html
2011-03-21 12:08 | Hania
Witaj Basiu !
Ja także dość uważnie śledzę to, co się dzieje w Libii. Zastanawia mnie ta szybkość podjęcia decyzji o atakach i to silne europejskie wojenne lobby. Ale zdziwiło mnie także, nie ukrywam, podejście mediów, które wcześniej, przy okazji 'Irackiej Wolności' zgotowały widzom i słuchaczom swoisty teatr wojenny (bynajmniej nie ma tu na myśli tej wojskowej definicji), a teraz podchodzą do tego z chłodnym spokojem.
Od kilku dni widzę, że Rzepa i 'Uważam Rze' wypowiedziały wojnę Grossowi, co nie ukrywam, że mnie cieszy. Dziś w Rzepie jest ciekawy artykuł: http://www.rp.pl/artykul/629682_Grossowie-powinni-przeprosic.html , będący kontynuacją tematu z 'URZ' tych samych autorów: http://uwazamrze.pl/2011/02/tajemnica-zdjecia-z-treblinki/. Majewski i Reszka obalają kłamliwą tezę Grossa, który zamieścił w swojej książce fotografię (przedstawiającą rzekome hieny z Treblinki, tzn. mieszkańców okolicznych wsi, którzy rozkopują masowe mogiły, bezczeszcząc zwłoki w poszukiwaniu kosztowności), jako kardynalny dowód na winę Polaków.
Basiu, z pielęgniarkami nikt się nie liczy. Bo jesteście Kobietami. A Kobieta nie weźmie kilofa i nie pójdzie z nim tłumnie na Sejm. Tak było zawsze, Basiu.
Pozdrawiam, Basiu.
2011-03-21 11:45 | pp3-Basia
Po drugie...
Sprawa kontraktów dla pielęgniarek i położnych.
Pani minister Kopacz mydląca oczy społeczeństwu,jakoby przedstwicielki
związku zawodowego wprowadziły ją w błąd.
Ona zakopuje idee służenia człowiekowi!Pielęgniarka nie może byc maszyną
do wykonywania zleceń określonych warunkiem kontraktu,pracując około 300
godzin miesięcznie.(Póki jest młoda i prężna może da sobie radę,ale nikt nie jest wiecznie młody)
Na kontrakcie traci wszystkie dotychczasowe prawa pracownicze,co jest z zyskiem tylko dla pracodawcy,nie pracownika.
(np.prawo do urlopu określone w prawie pracy,świadczeń socjalnych,pomocy ze strony związków zawodowych)
Pani minister mówi o możliwości wyboru,między umową o pracę,a kontraktem.
Na razie jest to możliwe,ale nie ma żadnych gwarancji,że wkrótce pracodawcy
nie obiorą tej jedynej słusznej opcji-kontraktu- jako formy zatrudnienia dla nich najkorzystniejszej.
Sprawa najważniejsza.Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na służbę pacjentowi?Czy przemęczona pielęgniarka,położna świadczy bezpiecznie
swoje usługi?
2011-03-21 10:43 | pp3-Basia
Witaj Haniu,Bogdanie,Marku i wszyscy obecni-w tym destruktorzy.
Wiem,zabrzmiało prowokacyjnie.
Zrobiłam sobie kilka dni wolnego od spraw światowych,ale nie oznacza to,
że przestały mnie otaczac całe masy bombardujących złych wieści z kraju ze świata.
Po pierwsze wojna w Libii,którą osobiście postrzegam jako walkę o wpływy,
ropę i pieniądze.Należało spodziewac się,że światowy kryzys spowoduje chęc
większego wzbogacenia się pewnych kręgów,które w tym kryzysie mają się całkiem dobrze.Zaznaczył się wyraźnie podział wpływów na zachodnie i wschodnie.Dla mnie każda wojna jest ZŁEM TOTALNYM,ale ci,którzy rzekomo
nie biorą w niej udziału,też czerpią określone materialne korzyści(np.Rosja),tylko nikt nie mówi o tym na głos.
Ja nie wierzę w to,że to odruch sumienia wywołał taką reakcję-ONZ tu,
oraz decyzję tych krajów Europy o ingerencji w sprawy wewnętrzne Libii.
Nie bronię Kadafiego,jako przywódcy swojego państwa,ale ta ingerencja
może byc wyniszczająca dla Europy...i świata.
Jako jednostka mogę tylko modlic się za ofiary tej wojny.
Czy nie zastanowiła Was wypowiedź gen.Kozieja na temat ewentualnej
ingerencji Polski?
To jest zupełnie normalne, takie podejście regionalne. My mamy swoje interesy, np. na Wschodzie, tamci mają tam, więc to nie jest nic dziwnego, że interesy narodowe poszczególnych państw decydują o ich roli.
Nie liczy się ani Bóg,ani człowiek.Liczą się interesy,bynajmniej nie narodowe,tylko te elitarne,diabelskie.
2011-03-21 09:06 | w.
Mareczku odpowiedzi na to pytanie raczej nie dostaniesz na "prawicowym blogu" zapraszam na onet tam się zapewne tacy znajdą.
A tak przy okazji WIOSNA PRZYSZŁA !!!!!:)
2011-03-21 08:51 | Hania
Dzięki, Marku. Tak po prostu.
Jeśli chodzi o obecnych zwolenników, to przecież są oni TUTAJ bardzo AKTYWNI. Zadziwiają mnie z każdym dniem coraz bardziej. Nie swoimi poglądami politycznymi, bo te można mieć jakie się chce, ale krótkowzrocznością dotyczącą zwykłych społecznych spraw. Dziwi mnie, że nie widzą tego, co się dzieje z cenami w sklepach, czy na stacjach paliw, czy co robi rząd z ich przyszłymi emeryturami. Nie zauważają tego, że jak napisał Ziemkiewicz, rządzą nimi 'smarkacze'.
Dziś podniosła mnie na duchu ta statystyka:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/gosc-niedzielny-liderem-gazeta-polska-do-gory-o-250-proc.
Chodzi mi tu głównie o Gazetę Polską.
2011-03-21 08:16 | Marek
@Hania - jestem pełen szacunku dla Ciebie Haniu. Wszystko o czym piszesz świadczy, że mamy do czynienia z b.mądrą, b.wrażliwą, b.ciekawą osobą. Lubię Twoje wpisy.
Miałem nadzieję, że odezwą się osoby, które w dalszym ciągu - po tym wszystkim, co się stało - uważają Tuska i Komorowskiego za normalnych polskich polityków. I wówczas pojawia się pytanie - dlaczego?
2011-03-21 08:08 | Hania
Ja, Marku głosowałam na Tuska.
Nigdy tego TUTAJ nie ukrywałam.
Chcesz mi coś powiedzieć, poza tym, że się pomyliłam ?
To już wiem. Od kilku lat.
2011-03-21 07:56 | Marek
Przepraszam Marcina :)
2011-03-21 07:49 | Marek
@P.Bogdan, Michał, w. - wielkie dzięki za ciekawą niedzielną rozmowę. Okulary SITA zapamiętałem (b.trafne). Szkoda, że wyborcy tuska się nie odezwali.
pozdrawiam
2011-03-21 07:21 | Marek
@All - polecam tekst z niezwykle ciekawymi wątkami. Wszystkie opisywane w mediach niepolskich.
http://hekatonchejres.salon24.pl/289046,niech-sie-pruje
Ciekawy jest zwłaszcza wątek całkowitego lekceważenia na Zachodzie Tuska. Fragment jednego z komentarzy - "zauważyli już, że pracuje dla Putina. A ze służbą w pałacu, podczas wystawnego przyjęcia, się nie rozmawia."
Podobno to Anglicy odwołali wizytę Tuska, a nie na odwrót.
O Komorowskim nie ma co wspominać. Ten nie ma po co jeździć gdziekolwiek. Nawet do Moskwy.
2011-03-20 22:19 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Panowie , pełna zgoda : od dwóch dekad niewidzialni "generałowie" pchają w górę dywizje swych widomych szeregowych miernot, żeby mogli nimi bez przeszkód sterować. A ci, którzy są niesterowalni, są zawsze bezwzględnie niszczeni. To jest reguła w III RZESZYpospolitej. Ja nie mogłem nigdy wyjść ze zdumienia nad fenomenem Donalda Tuska- "człowieka bez właściwości", o nazwisku jak z komiksu dla młodzieży, przeciętnego jak przecinek w najprostszym zdaniu podrzędnie złożonym. Przypuszczam, że taki przeciętniak nigdy nie miałby szans zrobienia kariery politycznej, gdyby nie odpowiednie "wspomaganie". Nie mówię tego zresztą całkiem w trybie "przypuszczającym", pamiętam pewne sytuacje z roku 2005 - okresu podwójnych wyborów. Przypominam sobie, kto mnie wtedy pytał o szanse Tuska, sugerując absolutną konieczność jego zwycięstwa. Strach po jego porażce był wtedy paniczny w środowiskach o niezbyt czystej peerelowskiej karcie (nazywając rzecz eufemistycznie). Chciałbym wierzyć, że wypromowanie Tuska świadczy wyłącznie o skali oczarowania elektoratu. Podejrzewam jednak, że w grę mogą wchodzić inne zabiegi z arsenału smutnych panów w cywilu i w mundurach (i to niekoniecznie ze swojskimi orzełkami na guzikach). Stan w jakim nasz kraj pozostawi po latach swego nie-rządu to polityczne , widzialne ramię tajemnej kliki "razwiedczyków" zwane dla niepoznaki - po orwellowsku- Platformą Obywatelską można porównać z przejściem jakiejś dzikiej, mongolskiej hordy w średniowieczu.
Ludzi, którzy od lat wskazują na skalę spustoszenia Polski przez takie pasożytnicze ferajny w stylu Unii Wolności , SLD, PO i ich pookrągłostołowych mutacji, wrzuca się do wora z karteczką OSZOŁOM.
Ach, trzeba raz jeszcze zaświecić słoneczko nad naszym ukochanym wiecznym ekonomicznym Noblistą in spe - profesorem mniemanologii finansowej - szlachetnym i niezależnym Leszkiem Balcerowiczem (Wielkie Brawa !!!!!).
Zapowiadany na jutro pojedynek Giganta z innym Herosem zamiatania wszystkiego pod dywan powinien być puszczany jako horror po 23:00, bo to będzie jak walka japońskich potworów: Godzilla kontra Mecha-godzilla.
Ja sobie oszczędzę nerwów, wolę coś sobie poczytać, choćby taki wywiad:
http://www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/go-specjalny-gf/4978-w-dzisiejszym-wiecie-rzdzi-kasyno.html
Nie oglądam telewizji - czytam internet. A jestem czterdziesto-pięciolatkiem. Czas na nowe pokolenie. Wake up, lost generation!
=============
Motto:
"Donald Tusk, człowiek przez którego nasze życie społeczno-polityczne wygląda jak teutoński szajs pornos."
Hubert Kozieł
http://foxmulder.blox.pl/2011/03/Libia-A-wiec-wojna.html#ListaKomentarzy
=============
2011-03-20 20:21 | Marcin
Witajcie
@Marek
"Co więcej, spora ilość młodych ludzi uznała podstarzałą, szpetną, prymitywną k..wę za swojaka. Za kogoś sympatycznego, kogo należy poprzeć, afirmować. Dlaczego?"
Wg mnie odpowiedź jest prosta, jeśli ogląda się świat jak w okularach SITA, rzeczywistość nie istnieje. Przyjmujesz to co, widzisz za real. Zuypełnie jak z dziećmi bofdaj do 12 roku życia, które każdą reklamę czy film odbierają jako coś, co dzieje się naprawdę.
Po 10 kwietnia 2010 wielu zdjęło na chwilę okulary, ale pomyśleli, że to, co widzą nie może być rzeczywistością. Założyli więc je znowu i chodzą w nich do tej pory, mimo że od dawna się już ściemniło.
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-20 20:16 | w.
Mój Kandydat nie został Prezydentem więc sory Marku nie odpowiem na powyższe pytania.Nie został też Premierem.
2011-03-20 17:36 | Marek
" ... nie chodzi o ortografię Imć Komorowskiego, nie chodzi o co to , co ten Osobnik ma w głowie, ale o to, jak to możliwe, że mógł zostać Głową naszego państwa? Kto, jak i dlaczego Go wylansował w tajemniczych dość okolicznościach?"
To samo dotyczy takiej miernoty, jak Tusk. Kto coś takiego wylansował na stanowisko Premiera? Zapewne ci sami, którzy potem postawili na Komorowskiego.
Pozwolę sobie skorzystać z niezwykle rzadkiej okazji, że mamy tu kontakt z ludźmi, którzy zapewne na tych dwóch, albo ich partię głosowali. Tym samym ściągając nam na powrót do Polski PRL. Jest to jednak PRL o wiele brzydszy od oryginału.
Jeżeli PRL był k ...wą, to państwo polskie za Tuska zamieniło się w szpetną k ...wę na emeryturze. Bez zębów, bez jakichkolwiek przejawów atrakcyjności, ze zniszczoną skórą. A jednak właścicielom mediów udało się coś takiego wypromować. Co więcej, spora ilość młodych ludzi uznała podstarzałą, szpetną, prymitywną k..wę za swojaka. Za kogoś sympatycznego, kogo należy poprzeć, afirmować. Dlaczego?
Dlaczego to zrobiliście? Pytam serio i mam nadzieję, że zacznie się między nami wreszcie prawdziwa rozmowa.
2011-03-20 13:46 | bogdan.zalewski
Za błędy i literówki przepraszam , bom w wielkich emocjach to pisał, jakbym w ambasadzie obcej wpis do księgi robił a nie w komentarz na szybko we własnym pamiętniczku w przerwie rodzinnych zajęć. Napisano przecież :DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIĆ. A nie skrobać w GLOB-ie.
2011-03-20 13:32 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
A propos "prawicowego bloga literackiego" (dziękuję Panie Marku):
Od piątku świadomie (przez "ś") odciąłem się od sieci (przez "si"). Czytałem mało ale smacznie: powieść Chestertona "Kula i krzyż". Książka to bardzo aktualna, mimo że napisana przez autora, który zmarł w 1936 roku. W mojej osobistej historii czasu rok śmierci Chestertona to rok urodzin mego ojca. Odnotowuję takie fakty, aby uzmysłowić sobie kontekst: sztafetę pokoleń. To "diachroniczny" układ współrzędnych. Jest też synchroniczny: na czas mojej lektury nałożył się ważny moment w historii politycznej i ideowej Europy. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał - ku wielkiemu zmartwieniu "zastępów postępu" także z Czerskiej- że krzyż zawieszony w szkole nie narusza niczyjej wolności wyznania i sumienia. Ach, jak się oburzyła zaraz "Fajna Ferajna Feuerbacha" jak sobie nazywam tę światową tłuszczę osobistych i zbiorowych wrogów Pana Boga, wywodzących się z przeróżnych środowisk a połączonych jednym celem: sprowadzenia człowieka do wymiaru biologicznego, materialnego i odcięcia go od korzeni, aby tym łatwiej móc manipulować jego umysłem i emocjami. Pożądany efekt: niewolnik globalnego systemu, światowej sieci oświeconych. Ten mundialistyczny spektakl ma swoją małą polską scenkę. Walka rozgrywa się na stołecznym placu boju zwanym Krakowskim Przedmieściem. Większość obserwatorów nie dostrzega moim zdaniem istotnego czynnika tej konfrontacji. W tym pojedynku nie chodzi wyłącznie o starcie polityczne (PiS/PO), jak to przedstawiają "trywialiści", którzy każdy taki spór sprowadzają do wulgarnej partyjnej wersji wydarzeń, bo inny wymiar wykracza poza ich zdolności intelektualne. Tym "komentatorom- prymitywistom" chcę zadedykować cytat z Chestertona, alegorię losu "racjonalisty": "Człowiek ów zaczął od tego, że nie chciał widzieć krucyfiksu w swoim domu ani krzyżyka na szyi swojej żony, ani nawet na obrazku. (...) Potem człowiek ten roznamiętniał się i dziwaczał coraz bardziej; burzył krzyże przydrożne, mieszkał bowiem w kraju katolickim. Wreszcie w straszliwym rozjątrzeniu wdrapał się na wieżę kościoła parafialnego i zerwał z niej krzyż wymachując przy tym rękami i monologując namiętnie, wywyższony pod gwiazdami. W końcu, gdy pogodnego wracał polną drogą ku domowi, szatański obłęd ogarnął go gwałtownie i omamił zmieniając w oczach świat. Człowiek ten przystanął na chwilę, żeby zapalić papierosa, i popatrzył na ciągnący się przed nim długi drewniany płot. Nagle doznał olśnienia. Nie błysnęło co prawda żadne światło, nie poruszył się żaden liść, lecz on, jak gdyby ktoś zaczarował mu wzrok, zobaczył, że płot to zastęp niezliczonych krzyży splecionych z sobą i biegnących przez wzgórza i doliny. Zakręcił więc młynka ciężką laską i ruszył jak na wroga. Na przestrzeni kilku mil wzdłuż całej drogi wiodącej go do domu połamał i powyrywał wszystkie kołki z płotów. Nienawidził bowiem krzyża a płot jest ścianą z krzyży." Ta absurdalna historia rodem z powieści Chestertona, jakby materialistyczna anty-donkiszoteria, jest epizodem w najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy - odwiecznej batalii dwóch formacji (Dobra i zła). Kiedyś sporo pisałem o koncepcji Erica Voegelina. Ten myśliciel na nowo zdefiniował "gnozę". Wg niego przejawiała się ona w rewolucyjnym podejściu do zastanej rzeczywistości i swoistym permanentnym "przebóstwianiu człowieka". "Gnostycy" uważają, że dorobek pokoleń należy stale niszczyć i budować na nowo w imię jakiejś świetlanej przyszłości. Nic mnie tak nie mierzi jak te koncepcje, ale nie zamierzam wdawać się w uczone polemiki z "gnostykami". Po prostu: W NOSIE MAM WASZĄ ŚWIETLANĄ PRZYSZŁOŚĆ WEDŁUG WASZYCH DEFINICJI. Wsadźcie je sobie tam, gdzie powinien się od dawna znaleźć wasz idealny świat. (Anus mundi) Eksperymentujcie sobie na własnych dzieciach a nie na moich. Bez przerwy głosicie jakieś cudowne koncepcje. W Polsce, którą też chwilowo opanowaliście, również słyszymy bez przerwy hasła w stylu: "POLSKĘ STAĆ NA IRLANDZKI CUD!" albo "BĘDZIECIE MIELI WYŻSZE EMERYTURY, TYLKO DAJCIE SIĘ JESZCZE RAZ OGRABIĆ!". Zawsze ma być lepiej , ale ... w następnej dekadzie. Słyszę to na własne uszy już od czasów Gierka. Zabawa w ŁAPAJ HORYZONT! Sami się w nią bawcie. Cały ten wasz pie***ony system trzeba odrzucić, bo to jest stalowa konstrukcja od podstaw i od początku przeżarta przez rdzę. Dygresja: szedłem wczoraj z młodszą córką na lekcję angielskiego i -jak to mam w zwyczaju - rozglądałem się uważnie dookoła. Nie mogłem wyjść ze zdumienia przyglądając się stosunkowo nowym nowohuckim blokom. Te budynki , które mają niecałe dwie dekady, podobne nieco do tych stawianych w końcówce PRL-u, ale już nowocześniejsze, ze stalowymi kolorowymi elementami balkonów, przeszklonymi wiatrołapami itp., są już STARE. Łuszcząca się, odchodząca płatami farba olejna, obnażająca rdzawe powierzchnie, tynk spękany albo pokryty zielonymi koloniami glonów i grzybów. Dlaczego żyjemy w świecie, który jest chory na jakąś PROGERIĘ? Czemu to wszystko się rozłazi, rozpada, gnije,butwieje niemal od chwili, gdy zostaje postawione?
Bo to jest NEOKOMUNIZM, stara kokota GNOZA umalowała się i udaje młódkę!
To jest jest nasz największy BÓL czyli BUL ! Jak w mowie Kłamcy nie słychać czasem jego poziomu, trzeba jego mowę mieć na piśmie, tak w zakłamywanej rzeczywistości nie widać chorobowych zmian, trzeba dopiero je opisać. Niemal cały mój wysiłek wkładam w GLOB-ie nie tylko w "publicystyczne" opisy ale w postulowaną i praktykowaną przemianę PERCEPCJI. Mówiąc wprost: jeśli patrzący nie przejrzy na oczy niczego nie zobaczy, będzie mnożył swoje "refleksje", które są tylko refleksami propagandowych świecidełek. A to są tylko paciorki dla kolonizowanych polskich Murzynów. Przeczytawszy, co napisaliście o Prezydencie i o szacunku, który mu się należy z urzędu ... Moi Drodzy, nie chodzi o ortografię Imć Komorowskiego, nie chodzi o to , co ten Osobnik ma w głowie, ale o to, jak to możliwe, że mógł zostać Głową naszego państwa? Kto, jak i dlaczego Go wylansował w tajemniczych dość okolicznościach? Dlatego zrobiłem takie rozróżnienie na GŁOWĘ i KORPUS. Najistotniejsze jest to jaki KORPUS od początku wspierał naszą GŁOWĘ. A jest to bardzo ciekawy "korpus oficerski", składający się z ludzi, którzy zafundowali nam spektakl przed laty, aby odgrywać go do dziś: magiczne przedstawienie ze zmianą rekwizytorium, coś jak ŚMIERĆ STARYCH DEKORACJI. To ci reżyserzy zadbali o to, by kolorowo umalować starą czerwoną komunistyczną "dziwkę" czyli PRL, by udawała tę słynną "pannę na wydaniu" tzn. III RP, koniecznie "brzydką", żeby nie różniła się "urodą" od autora tegoż cudownego bon motu.
Bardzo celnie jak zwykle o Imć Komorowskim i grupie społecznej , którą on reprezentuje pisze Aleksander Ścios, który pierwszy zdiagnozował przed laty niebezpieczeństwa kryjące się za tą postacią i tym środowiskiem.
=============
http://cogito.salon24.pl/288888,nasze-podworko
"Rok 2007 dał początek reaktywacji tego towarzystwa, gromadząc pod szyldem Platformy rzesze miernot, frustratów i niedouczonych ćwierćinteligentów, złączonych wspólną nienawiścią i żądzą odwetu. Jednak dopiero tragedia smoleńska, w której poniosło śmierć wielu przedstawicieli autentycznej elity pozwoliła zaistnieć ludziom, którzy w normalnych okolicznościach nigdy nie pojawiliby się w życiu publicznym i nie odegrali żadnej, znaczącej roli. Śmierć w Smoleńsku otworzyła szeroko drzwi nikczemnej bylejakości, obwieściła tryumf nienawiści i głupoty, wytyczyła ścieżkę ucieczki od odpowiedzialności i zasad, spychając jednocześnie ludzi honoru do egzystencji na marginesie życia publicznego."
=============
Tak się jakoś dziwnie złożyło, że SMOLEŃSK był takim tajemniczym zrządzeniem losu, który tę grupę nagle wyniósł do władzy - TOTALNEJ. Zrobili po tragedii 10 kwietnia przyspieszony MARSZ przez instytucje, prawdziwy Blitzkrieg. No, no! Dużo szczęścia mieli nasi obecni sympatyczni liderzy. Czyżby pomagał im chestertonowski Lucyfer? No, ale wtedy trzeba by przyjąć metafizyczną podstawę Biegu Dziejów z którą oni walczą, jako racjonaliści, przeciwnicy "oszołomów" takich jak ja. Czyżby ŚWIATŁO OŚWIECENIA zimnym błyskiem objawiło się na rosyjskim niebie, aż oświetliło polskie pola? No, bo ileż problemów Oświeconym ten promień z miejsca wypalił jak rozżarzonym żelazem: a to z lustracją problemiki poszły w odstawkę, drugi raporcik z aktywów WSI do lamusa schowany, IPN już nie w rękach radykałów-jakobinów a w każdym razie bez Świętej Pamięci Głównego Pamiętliwego, bank centralny też wzięty jak pirackim abordażem okręt na wzburzonych falach "globalnego kryzysu", a i generalicja z okcydentalnymi ambicjami przetrzebiona do ostatniego szefa wojsk. Zobaczcie tylko jak bezzębna Polska pięknie się teraz uśmiecha -jak ta "brzydka panna". Mam na marginesie najnowszej wojenki z przebrzydłym Kadafim pytanie laika: po co myśmy tę naszą krwawicę wydali na słynne amerykańskie myśliwce? Polskich granic F-16 będą teraz wiernie strzec? Ha! A to niespodzianka! W spokojnym słowiańskim narodzie zawsze dobrze brzmią pacyfistyczne pieśni, bo my Sławianie my lubim sielanki. Ale gdzież ta nasza "zreformowana" armia, ja się pytam? Zreformowana czyli zdekapitowana i zdekapitalizowana. A przecież jeszcze przydać się może, kiedy z Rosją-Siestrzycą na Czeczena albo na Gruzina przebrzydłego ruszyć nam będzie kiedyś wypadało, w ramach "OCIP-lenia" "stosunków"! No, bo przecież już nie z Obamą - ostatnią nadzieją Białych, co skroń pokojowym laurem przyozdobił i w cieniu tegoż liścia bobkowego marsowe czoło chował. Aż w końcu swego Marsa zmarszczył.
Ech, kiełbasi się na tym bożym świecie w czasie totalnego wędzenia umysłów.
Nie będę dymu dodatkowo snuł, wystarczająco dużo już tej mgły po-smoleńskiej z wypalanych traw wije się kłębkami wokół niby słowna wata.
Za życzenia, Haniu , bardzo, bardzo dziękuję.
Teledysk zadedykowany obejrzałem wnikliwie ;)
Będę uważał.
Bóg zapłać!
Na wrotki nie mogę ani na rower, bo mi w kolanie chrupie i pobolewa.
Pływać powinienem a i to kraulem a nie męczącą żabką. Doktor dicit.
Co z tego, kiedy ja TU wodę wolę Wam lać niż do wody na basenie skakać?
Dużo zdrowia! Z Bożą i partyjną pomocą - platformy Pani Kopacz, słynnej Ministerki, co to glebę medyczną nam reformuje na metr w głąb i głębiej.
Miłej niedzieli.
2011-03-20 12:03 | w.
Można też na narty.
Brawo Adam!!! Brawo Kamil !!!:)
Adam DZIĘKUJEMY !!!!
2011-03-20 11:37 | Marek
Też jadę nad morze. Rower jest jak najbardziej ok ...
(Przyznaję, budzi mój podziw Wasza - w., Ani z P., Malgo - fascynacja prawicowym bądź co bądź blogiem literackim. W niedzielę możemy wszyscy wybrać się na rowery, albo wrotki. Na pewno będzie sympatycznie :)
2011-03-20 10:47 | w.
A dlaczego to wszyscy mają się dostosować do propozycji Marka a nie odwrotnie panie "tolerancyjny" ? Kto się dostosuje do mojej propozycji i wyjdzie na rower? pozdrawiam.
2011-03-20 09:20 | Marek
Dzień dobry!
Proponuję zostawić na razie Malediwy i inne marginalne historyjki wrzucane przez zwolenników "normalności" i "tolerancji". Wróćmy do wątku głównego:
"Kolejny rozdział historii smoleńskiej pod tytułem : ZBRODNIARZ , KTÓRY UKRADŁ ZBRODNIĘ!
Ciekawostka dla rusofilstwa polskiego: czemu Moskwa nie chce odddać czarnych skrzynek z Tupolewa?
http://www.rp.pl/artykul/2,628452_Skrzynek-brak--sledztwo-stop.html
Pamiętacie akcję : ZABIERZ BABCI DOWÓD?
Może PO i jej światłe środowiska zorganizowałaby razem przed wyborami nową cudowną kampanię: ZABIERZ RUSKOM SKRZYNKI?
Zwolennicy Tuska i Komorowskiego , zorganizujcie taką formę nacisku na swoich wybrańców, bo polska prokuratura nie może dalej pracować bez materiału dowodowego! "
Apel Pana Bogdana popieram. Zagadka Smoleńska jest kluczowa dla zrozumienia przez sympatyków tuska, kim są.
Na deser, tuż po niedzielnym obiedzie bardzo ważny, również co do formy wypowiedzi, tekst.
Czas najwyższy, by w pełni pojąć pułap myślowy zarówno samego mgr tuska, jak i jego otoczenia.
http://www.rp.pl/artykul/628950.html
pozdrawiam
2011-03-19 19:15 | Realista
Urbanizacja Globu trwa na całego.
Smoleńsk poszedł w odstawkę.
2011-03-19 17:20 | irjan
To oni, ci co stoją tam gdzie stało ZOMO, o "takie Polskie" walczyli.
I SOBIE wywalczyli.
Nasz nie był to bój ostatni.
2011-03-19 12:54 | w.
Bardzo ciekawe pytanie Małgo. To samo tyczy się księży którzy dzieci raczej nie posiadają (są tacy oczywiście którzy posiadają ale oficjalnie się do tego nie przyznają, no chyba że wyjdzie tajemnica przez przypadek).Dlaczego takie osoby mają najwięcej do powiedzenia w temacie który ich osobiście nie dotyczy.
Co do "u" i "ó"
Dlaczego ból piszemy przez "ó" -yyyyy.. bo wymienia się na "Bolek"
2011-03-19 11:41 | w.
o seksie?!!! na tym blogu!!!! a kysz nieczysta ;)))
2011-03-19 09:58 | Hania
Aha, jeszcze jedna ważna kwestia, Panie Językoznawco.
Ja ani przez moment nie wierzę w to uczucie bólu, czy 'bulu', jak Pan woli.
Tak jak nie wierzyłam 10 kwietnia widząc POZORNIE zmartwioną twarz.
2011-03-19 09:45 | Hania
Tak, Panie Językoznawco.
Dla mnie 'ból' zniekształcony przez Prezydenta w 'bul'zmienia bardzo wiele. Są pewne KANONY, nie sądzi Pan? Dotyczą one (w różnej mierze, ale jednak) zarówno 7 letniego dziecka, które pisze swoje pierwsze w życiu dyktando, jak i Prezydenta, który dokonuje wpisu w księdze. Wpisu, który później, przez wiele lat jest cząstką ŚWIADECTWA jego prezydentury.
Proszę nie porównywać komentarzy na forum z oficjalnym wpisem głowy państwa. Chyba, że należy Pan do tych nowoczesnych JĘZYKOZNAWCÓW, którzy próbują nam wmówić, że literacka forma języka polskiego niedługo zaniknie i zaczniemy posługiwać się wyłącznie zwrotami w stylu: 'sie ma', 'na ra' czy 'za...iście'. Ja w to nie wierzę. I postaram się do tego nie dopuścić przynajmniej w obrębie własnego 'podwórka', czyli domu.
A błędy robi każdy - Pan, ja, wszyscy. Tylko, że jest to chyba trochę inna KATEGORIA, nie sądzi Pan ?
I trochę sam się Pan złapał na własny haczyk poruszając temat demokratycznych wyborów. To właśnie podstawowa zasada demokracji mówi, że w demokracji 'dozwolone jest wszystko, czego nie zabrania prawo'. Pozwoli więc Pan, że pozostanę przy swoim i nadal będę piętnować KARYKATURALNE BŁĘDY ORTOGRAFICZNE POLSKIEGO PREZYDENTA.
Sądzę w ogóle, że to, co Pan napisał było żartem. Ale na wszelki wypadek odpowiedziałam... poważnie.
Pozdrawiam.
2011-03-19 09:07 | językoznawca
O jest. Brak kreski nad s. Czyli s zamiast ś. (niezamierzony a jest)
2011-03-19 09:04 | językoznawca
Pani Haniu,
Czy naprawdę uważa Pani, że uczucie bólu wyrażone na piśmie w postaci bulu zmienia coś w sprawie najważniejszej?
Nie wierzę czytając Pani komentarze, że tak wypowiedziała by się Pani o błędzie ortograficznym np. kogoś Pani bliskiego.Jeśli my Polacy chcemy nauczyć się praworządnosci to zacznijmyż szanować urząd prezydenta i każdego z Prezydentów wybranego w demokratycznych wyborach.
Nie sądźmy tak łatwo. I na koniec. Niech pierwszy rzuci kamień kto jest bez winy.Czyż każdemu z nas kiedyś jakiś błąd ortograficzny się nie zdarzył albo czy możemy być pewni, że się nie zdarzy. Wszak "Errare humanum est".
2011-03-19 07:41 | Hania
Wszystkiego co najlepsze, Bogdan.
Dla Ciebie:
http://www.youtube.com/watch?v=GmBAN4t0S0Y
Jak co roku 19 marca, spadł u nas dziś śnieg.
2011-03-19 05:04 | kolekcjoner czcionek
witam . chcialbym polecic wszystkim (od A. do Z. ;)) artykul na stronach rp.pl. strona glowna.Jaroslaw Kaczynski "Samochwaly droga przez meke". goraco polecam. pozdrawiam
2011-03-18 21:08 | Marcin
Witajcie ponownie
Jutro imieniny wszystkich Józiów.
Napotkałem w sieci ciekawy, stary film http://blogmedia24.pl/node/46416
Pozdrawiam Wszystkich raz jeszcze
2011-03-18 20:57 | Marcin
Witajcie
w., Realisto, i pani J. Małgorzata Mazurek Malgo
Prośbę mam taką. Piszcie wolniej, bo Ani z P. nie może się wstrzelić w tenże, jakże ważki dyskurs ortograficzny, a jak się już wypisze i dokona oceny, to będzie lżej, przede wszystkim Ani z P.
Pozdrawiam wszystkich
2011-03-18 15:38 | Ania z P.
A Pan Bogdan to oceni
;))
A mogę ja?
2011-03-18 14:53 | Realista
w.
Założę się o co chcesz, że jest mądrzejsza od ciebie.
2011-03-18 14:50 | Realista
Małgorzata... czy Ty tutaj robisz za urbana...?
On też był wyjątkowym specjalistą od zagłuszania.
w. nie denerwuj się, wybraliście nam tumana, wstydź się.
2011-03-18 14:48 | Realista
Małgorzata... czy Ty tutaj robisz za urbana...?
On też był wyjątkowym specjalistą od zagłuszania.
w. nie denerwuj się, wybraliście nam tumana, wstydź się.
2011-03-18 14:45 | w.
Jaki niezwykły zbieg okoliczności, Marek też ma 10 letnią inteligentną córkę.
2011-03-18 14:36 | w.
a skąd ty masz takie wiadomości i wiesz kto na kogo głosował, za moimi plecami stałeś?
twoja 10 letnia córka? chyba koleżanka z klasy.
Szkoda mi czasu na czczą pisaninę z dzieciakiem pa !
2011-03-18 14:21 | Realista
Niesamowite jest to jak te obiektywne media pobłażliwie traktują tak niewyobrażalną wpadkę na skalę światową.
Nawet w. zamilkł bo na pewno strasznie się wstydzi, że zagłosował na takiego buraka.
Moja 10 letnia córka mało nie umarła ze śmiechu jak to zobaczyła.
Można się pomylić w gżegżółce ale w bólu to trzeba być kompletnym analfabetą.
2011-03-18 13:27 | w.
ha ha dokładnie Realisto jesteś kuzynem swojego prezydenta !też wali takie byki jak ty. Tornistry w dłoń i do szkoły marsz!
2011-03-18 12:40 | Realista
@w.
w. głąbie.
Biorę przykład z twojego prezydenta który właśnie został międzynarodowym pośmiewiskiem.
2011-03-18 12:12 | Hania
Wstyd. Wielki wstyd za prezydenta - nieuka. Dla mnie to niewyobrażalne, że osoba na takim stanowisku nie potrafi się nie tylko wysłowić, ale i poprawnie napisać prostych słów.
Te (przygnębiające) informacje o interwencji w Libii przypominają mi marcowe dni sprzed ośmiu lat. Do 20 wszak niedaleko...
Dziś w Rzepie ciekawa rozmowa z R. Legutko: http://tv.rp.pl/video/Wydarzenia,Kraj,Rozmowy/Subotic-Legutko-Dalem-tylko-klapsa-Migalskiemu.
Pozdrawiam.
2011-03-18 09:00 | w.
"piepszy od żeczy " a to ci dopiero uczony Troll!!! Nie dość że jego "dyskusje" ograniczają się do tekstów w stylu "podaj argumenty " bo jeszcze nic mądrego tutaj nie napisał a od innych tego żąda, umie tylko wszystkich obrażać to jeszcze robi kosmiczne błędy ortograficzne!!!!
panie Bogdanie Zalewski czy po to trzyma pan tu tego trolla realistę aby pokazać światu ludzką beznadziejność ? Jeśli tak to nie mam więcej pytań.
2011-03-18 07:11 | Realista
Nasłana dezinformacja piepszy od żeczy.
2011-03-18 05:53 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Kolejny rozdział historii smoleńskiej pod tytułem : ZBRODNIARZ , KTÓRY UKRADŁ ZBRODNIĘ!
Ciekawostka dla rusofilstwa polskiego: czemu Moskwa nie chce odddać czarnych skrzynek z Tupolewa?
http://www.rp.pl/artykul/2,628452_Skrzynek-brak--sledztwo-stop.html
Pamiętacie akcję : ZABIERZ BABCI DOWÓD?
Może PO i jej światłe środowiska zorganizowałaby razem przed wyborami nową cudowną kampanię: ZABIERZ RUSKOM SKRZYNKI?
Zwolennicy Tuska i Komorowskiego , zorganizujcie taką formę nacisku na swoich wybrańców, bo polska prokuratura nie może dalej pracować bez materiału dowodowego!
2011-03-17 21:45 | Marcin
Witajcie
Rozprawił się "nadredaktor" z Rymkiewiczem jak nic. Sam nie przyszedł, bo sala była zbyt mała.
"Bul to jest nasz ostatni?" pyta bloger "Capa" na S24, doradca Nałęcz jak Tomasz niewierny, a ja Wam muwię to nie BUL to "chimalaie ortografji"
http://cnotliwyaretino.salon24.pl/288216,bul-to-jest-nasz-ostatni
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-17 20:21 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór!
W nawiązaniu do stylistyki krytykanta Krotosa, chciałbym nieco zmienić znaczenie wyrażeń użytych w jego komentarzu i nawiązać nie do muzyki a do sytuacji, która jest "denna i czuć ją mułem":
http://jacwing.salon24.pl/288184,komorowski-laczy-sie-w-bulu-i-nadzieji-gw-poprawia-bledy
http://lubczasopismo.salon24.pl/forum2011/post/288161,jak-piszesz-bulu-kretynie-a-moze-i-dobrze
I to jest człowiek, który po wyborze Lecha Kaczyńskiego śmiał powiedzieć : "Szkoda Polski". A teraz? Szkoda ... słów.
Jednak ortografia to tylko symptom tego, co w GŁOWIE.
Najważniejszy jest KORPUS:
http://cogito.salon24.pl/288160,kadry-i-aktywa
2011-03-17 19:20 | Realista
"A to co kto myśli tak naprawdę i tak zostanie w jego głowie a nie na tutaj."
Niepoprawny optymista.
2011-03-17 18:50 | krotos
program stacji rmf fm to; reklamy , powtarzana aż do znudzenia muzyka,powtarzane mało ważne wiadomości [ bardziej plotki ], no i denna zabawa o pieniądze [trzeba powiedzieć kłamstwo bo muzyka jest u was denna i czuć ją mułem ]
2011-03-17 17:05 | pp3-Basia
Bogdanie,znakomicie.
Mimo wszelkich 'tekstowych przerywników' obraz korupcji nie zostanie zaciemniony.To zło należy ujawniac ...i o nic,że niektórzy nie zrozumieją,
albo będą udawali,że nic nie rozumieją.
Wyrażam pełen podziw dla odwagi twórczej Pani Ewy Stankiewicz.
Ten dokument na pewno obejrzę i skopiuję dla potomnych.
Pozdrawiam serdecznie i na dzisiaj wyłączam się z dyskusji.
2011-03-17 15:57 | w.
Aniu z P. pozdrawiam Ciebie również.
Wiesz dlaczego agresja marka vel realisty nie jest potępiana? Załóżmy że wówczas marek by się obraził (żart) i przestał by tu pisać (żart) Kto by wówczas tu został?
2011-03-17 15:50 | Ania z P.
Dość manipulacji.
Taką manipulacja jest wciskanie tego czego nie napisałam!
Za niezrozumienie niestety tekstu napisanego nie odpowiadam,tłumaczyć nie będę.
Pozdrawiam zatem piszących takich jak np. "w".
PS:A agresja widzę zostala przemilczana,no brawo!
2011-03-17 15:37 | w.
cholerka niebieska ja nadal nie wiem kto popełnił tą ordynarną zbrodnie? tyle tu tego materiału że nie ogarniam a ja nie chcę materiału i linków ja chcę wiedzieć jednym słowem Kto i jak popełnił tę ordynarną zbrodnię.?
Poprosze Marka o jednozdaniową odpowiedź.tak łopatologicznie.
No bo skoro marek wie jak jest to po co te dyskusje ?Znamy znaczy Marek zna sprawę najlepiej.
2011-03-17 15:21 | w.
"jeśli wchodzisz między wrony musisz krakać tak jak ony" i to jest jedynym celem tego bloga uparcie nazywanego globem może być nawet globusem. A to co kto myśli tak naprawdę i tak zostanie w jego głowie a nie na tutaj.
2011-03-17 15:18 | bogdan.zalewski
Jeśli Smoleńsk to była "katastrofa w ruchu powietrznym" to Katyń był "regularną bitwą żołnierzy polskich z sowiecką armią".
A moja reakcja na "genetyczne" uwarunkowanie trwałości sitw rodem z PRL-u? Mam powtarzać oczywistości? Przecież to każdy w Polsce widzi, kto nie ma oczu "szeroko zamkniętych" jak ci wszyscy rzekomi zwolennicy "otwartości", "liberalizmu" i "wolnego rynku" , przeciwnicy "ksenofobicznych" "moherów".
Tę "otwartość" "kultywują" zwłaszcza korporacje w wymiarze sprawiedliwości, biznesie, czy dyplomacji. Wszędzie roi się tam od znajomków, zwłaszcza starych znajomków z bezpieki oraz ich krewnych. Ale oczywiście o tym cicho sza, bo nie wypada puszczać "bąków w towarzystwie". A ja uważam , że w TAKIM towarzystwie - starych towarzyszy i ich synalków , córeczek i pociotków - jest już wystarczająco smrodliwie, więc w ich wypadku mówienie o kulturze jest jakąś parodią i groteską.
Jeśli nawet ktoś tego zjawiska sam nie ujrzał w Polsce, dziwnym trafem nie zaobserwował tego fenomenu w świecie empirycznym, to było już wystarczająco dużo publikacji, aby się z nimi zapoznać i wiedzieć jaka jest w naszym kraju skala problemu.
Korporacje familijne , klany dziedziczne , promocja głupków i nieudaczników skoligaconych i zblatowanych - może dla Pani Ani z P. to jest temat tabu.
Dla mnie nie.
=============
http://wpolityce.pl/view/5179/Nasz_news___Pieklo____
Korporacja____Mafia__Wstrzasajacy_
raport_na_temat_pracy_w_Ministerstwie_Spraw_Zagranicznych.html
W efekcie wieloletniego procesu wzmacniania w MSZ wpływów struktur i osób pochodzących ze środowisk zewnętrznych, najczęściej „mundurowych" (mamy tu na myśli nie tylko wojsko, służby specjalne, ale także pracowników przychodzących do dyplomacji ze Straży Granicznej, Policji, MSW, Urzędu Celnego itp.) powstała sytuacja, gdy wiele niekoniecznie najlepszych praktyk z tamtych środowisk uzyskało „podatny grunt" w służbie zagranicznej. Od wielu lat dyplomacja „targana" jest różnymi zmianami i kolejnymi próbami cząstkowych reform, których wzorce importuje się wprost i „na skróty" z tych właśnie instytucji. Doprowadziło to także do wzmocnienia szeregu praktyk „korporacyjnych" znanych tylko w środowiskach zmilitaryzowanych.
Dokuczliwe są zwłaszcza różnorodne nieformalne wpływy, szczególnie te, o których nie wolno głośno mówić - służby specjalne, środowiska polityczne a także biznesowe. Większość badanych wskazuje na tzw. relacje towarzyskie i rodzinne, co na język komunikacji nieformalnej można przełożyć, jako „wpływy", „znajomi" i „ich znajomi".
============
Polecam także lekturę najnowszej odsłony dramatu , który nazwę tu teatrem sitw:
=============
http://niezalezna.pl/7684-pociejowe-gry-wojenne-rzecz-o-aleksandrze-pocieju
W numerze „Gazety Polskiej” z dnia 2 marca 2011 r. ukazał się tekst pióra Doroty Kani zatytułowany „LUCKY z warszawskiej palestry” dotyczący ujawnienia wieloletniej współpracy z komunistyczną bezpieką ko ps. „Lucky”. Według akt IPN „Lucky” to znany w okresie PRL-u adwokat Władysław August Pociej. Teraz kontynuatorem rodzinnej adwokackiej tradycji jest syn Władysława, mec. Aleksander August Pociej.
Przypomnijmy: Władysław Pociej (senior) był obrońcą w sprawach politycznych „taterników” i „komandosów”, reprezentował także interesy zdekonspirowanych i aresztowanych na zachodzie agentów komunistycznego wywiadu wojskowego. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku był pełnomocnikiem procesowym mordercy Piotra Filipczyńskiego ( Petera Vogla – okrzykniętego przez prasę „kasjerem lewicy”), a po 1990 roku występował jako adwokat Bogusława Bagsika w aferze ART-B.
Władysław Pociej znalazł się także w składzie trzech obrońców słynnego w latach sześćdziesiątych procesu pisarza Melchiora Wańkowicza, który naraził się komunistycznym władzom za podpisanie w proteście przeciwko cenzurze tzw. Listu 34.. Tym aktem odwagi Wańkowicz naraził się na proces i kilkutygodniowe więzienie. Wśród obrońców Wańkowicza Służba Bezpieczeństwa miała swego informatora. Był nim nie kto inny, a ko „Lucky”. W książce Joanny Siedleckiej p.t. „Obława – losy pisarzy represjonowanych” (Warszawa 2005, Wydawnictwo Prószyński i S-ka), w części poświęconej procesowi Wańkowicza, autorka opublikowała fragmenty raportów oficerów SB spisywanych z rozmów operacyjnych, które były przeprowadzane z obrońcami Wańkowicza w trakcie procesu. Na stronie 262 książki „Obława …” czytamy, cyt.:
„ … podczas pierwszej rozmowy ze starszym oficerem Wydziału II Departamentu II (Pociej) usprawiedliwiał się, że wybrano go na obrońcę Wańkowicza, ponieważ jest dobrze widziany przez władze. Zastrzegł, że nie chciałby mówić o taktyce obrony, ponieważ byłoby to niezgodne z etyką zawodową. Mimo to zdradził podział ról obrończych, łącznie ze swoja, zapewniał, że obrońcy nie chcą nadawać sprawie politycznego rozgłos, nie ukrywał jednak podejrzeń, od którego z nich nie należy się spodziewać nieodpowiedzialnych wystąpień, a kogo nie jest pewny. Pochwalił się, że gdy zwracał się do niego konsul USA oraz zagraniczni korespondenci, pytając o stan sprawy i zdrowie oskarżonego, odesłał ich do sekretariatu. Na zakończenie rozmowy „Lucky” sam zgłosił gotowość powiadomienia mnie, gdyby zorientował się, że sprawa przybiera politycznie niewłaściwy obrót – notował starszy oficer”.
Aleksander Pociej został zwerbowany przez bezpiekę już w 1947 roku, w niespełna 30 roku swego życia. Służba Bezpieczeństwa po ponad trzydziestoletniej współpracy, wykreśliła go z ewidencji agenturalnej dopiero w grudniu 1988 r. ze względu na dekonspirację oraz brak możliwości operacyjnych.
Klienci z PO
Publikacja Gazety Polskiej jest o tyle ważna, iż dotyczy ojca Aleksandra Pocieja - pełnomocnika procesowego rodziny, poległego w Smoleńsku, polityka PO Arkadiusza Rybickiego. Pełnomocnika, który zdążył się wpisać w rosyjską narrację wyjaśnienia przyczyn katastrofy rządowego Tupolewa, a który, jak poniżej zobaczymy, swoje pierwsze kroki zawodowe zaczynał w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez komunistyczny wywiad wojskowy, a następnie przez WSI.
Przypomnijmy, iż Aleksander Pociej (junior) wraz z Jackiem Dubois (juniorem) jest wspólnikiem znanej (i drogiej) warszawskiej Kancelarii Adwokackiej „Pociej ,Dubois i Wspólnicy” (Jacek Dubois jest z kolei synem także znanego z okresu PRLu adwokata Macieja Dubois i wnukiem przedwojennego działacza PPS, zamordowanego przez Niemców w KL Auschwitz-Birkenau).
Od roku 2006 kancelaria Pocieja reprezentuje Platformę Obywatelską przed sądami. Pociej i jego kolega z kancelarii mecenas Jacek Dubois reprezentowali m.in. byłą posłankę PO Beatę Sawicką oskarżoną o korupcję. Mec. Pociej wpłacił za nią nawet 300 tys. zł kaucji – jak stwierdził – z własnych pieniędzy.
W 2008 r. prasa ujawniła, że ta kancelaria dostała zlecenie na obsługę państwowej spółki Narodowe Centrum Sportu. Roczny kontrakt miał opiewać na 600 tys. zł. Opisywano również związki Dubois z J&S. Adwokat zasiadał m.in. w radzie nadzorczej spółki J&S Energy, której w grudniu 2007 r. wicepremier Waldemar Pawlak skasował rekordową karę prawie pół miliarda złotych.
Z kolei Jacek Dubois, wspólnik Pocieja, jest oskarżony o utrudnianie jednego ze śledztw w sprawie tzw. grupy pruszkowskiej. Dubois junior miał przekazać ściganemu listem gończym gangsterowi kserokopię akt śledztwa, które uzyskał jako obrońca innych osób. Wśród materiałów były m.in. zeznania świadków koronnych oraz osób występujących w charakterze pokrzywdzonych. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego Warszawa – Śródmieście w roku 2005. Proces dobiega już końcowi, bowiem na 21 marca Sąd ma ogłosić orzecznie.
W okresie kampanii prezydenckiej 2010 roku, kancelaria Pocieja i Dubois reprezentowała w sporach sądowych z Jarosławem Kaczyńskim, Bronisława Komorowskiego - kandydata PO na urząd Prezydenta. Kancelaria pośrednio, poprzez swego współpracownika adw. Barbarę Kardynin-Bednarską, aktywnie wspiera również prywatne interesy skompromitowanego udziałem w aferze hazardowej prominentnego polityka PO – Zbigniewa Chlebowskiego.
Do głównych klientów kancelarii Pocieja i Dubois należą instytucje państwowe i samorządowe oraz spółki Skarbu Państwa, takie jak: Ministerstwo Skarbu Państwa. m.st. Warszawa, Totalizator Sportowy, Narodowe Centrum Sportu, PP Poczta Polska, oraz duże prywatne firmy: Prokom Investment S.A.; Elektrim S.A. oraz Coface S.A.
Pełnomocnik rodziny
Aleksander Pociej często gości w mediach wypowiadając się na tematy związane nie tylko z prawem. W lipcu 2010 r. na łamach Gazety Wyborczej Pociej wraz z Dubois oraz dwoma innymi prawnikami, stanęli w obronie ówczesnego posła Platformy Obywatelskiej Janusza Palikota, który po raz kolejny obrzucił błotem sp. Lecha Kaczyńskiego. Palikot insynuował, w formie pytania, iż Prezydent RP – Lech Kaczyński jest odpowiedzialny za wywieranie na pilotach presji, co - według Palikota - miało doprowadzić do katastrofy lotniczej. Palikot także „tylko pytał”, czy podczas tragicznego lotu prezydent Lech Kaczyński był pod wpływem alkoholu.
We wspomnianym artykule mec. Pociej wspólnie z mec. Dubios stwierdzili, że „Wolno zadawać pytania niewygodne, dla niektórych obrazoburcze. W śledztwie nie obowiązuje wersal. Za to należy przestrzegać procedury”, i dalej cyt. „reguły postępowania są identyczne do tych obowiązujących m.in. przy śledztwach dot. zawalenia hali w Katowicach, czy katastrofy autokaru pod Grenoble”.
Mecenasi uznali w dalszej części publikacji „pytania” Palikota za jak najbardziej cyt. „zasadne”.
Co do „pytania” o rozmowę braci Kaczyńskich przeprowadzonej niedługo przed katastrofą przez telefon satelitarny z pokładu Tupolewa, mec. Pociej stwierdził, że „To jak najbardziej uzasadnione. (...) Przebieg tej rozmowy może wykluczyć albo potwierdzić wpływ osoby trzeciej na podjęcie decyzji o lądowaniu w Smoleńsku. Jako adwokaci uważamy za zasadne przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego na okoliczność ostatniej rozmowy z Lechem Kaczyńskim”. Gazeta Wyborcza ze szczególną satysfakcją zwróciła swym czytelnikom uwagę, że znani adwokaci podkreślili, cyt. „że rozmowa ta nie może zostać potraktowana jako „prywatna i bez znaczenia”.
Podobnie Pociej i Dubois ustosunkowali się do „pytania” ( Palikota o substancje znajdujące się w organizmie Pana Prezydenta Kaczyńskiego. Adwokaci wyjaśnili, cyt.: „że istotne jest, czy prezydent Kaczyński jako zwierzchnik sił zbrojnych na pokładzie samolotu dowodzonego przez wojskowego pilota mógł podejmować decyzje w sposób racjonalny”.
Dziś już wiadomo, że śp. Prezydent RP prof. Lech Kaczyński nie był pod wpływem alkoholu i nie było żadnej presji ze strony prezydenta na załogę TU 154 M o numerze bocznym 101. zadawanie pytań przez Janusza Palikota, ich publiczne komentowanie i „podgrzewanie” w mediach całej sprawy w mediach było jednym z elementów smoleńskiej dezinformacji, która zresztą trwa nadal.
Z perspektywy czasu i wiedzy na temat przebiegu lotu i katastrofy jaką obecnie posiadamy, możemy mówić o skrajnym plugastwie Palikota i jego klakierów.
Aż ciśnie się na zaciśnięte z wściekłości usta przysłowie, cyt.: „niedaleko spada jabłko, od jabłoni”. I coś w tym musi być, bowiem, ktokolwiek zna realia polskie wczesnych lat dziwiędziesiątych, ten wie, że bez pomocy tatusiów i ustosunkowanych przyjaciół z lat komuny, nie można było dochrapać się w warszawskiej palestrze takich pieniędzy, by z własnej kieszeni, lekką ręką wykładać 300 000 zł. kaucji dla koleżanki Beaty Sawickiej.
To właśnie zasługi i ustosunkowanie w komunistycznej nomenklaturze ojca, umożliwiło Pociejowi juniorowi wejście w środowisko głównych beneficjentów transformacji ustrojowej. To dzięki ojcu, znalazł się Pociej w śmietance towarzyskiej przysłowiowej warszawki. Wielokrotnie o tym zresztą wspominał przy okazji wywiadów dla prasy kolorowej, ale także i dla opiniotwórczych tytułów.
Przykładowo, w wywiadzie prasowym, udzielonym przez Aleksandra Pocieja Gazecie Wyborczej w październiku 2003 r. tak oto wówczas 38-letni adwokat, odpowiedział na pytanie dziennikarza czym jest warszawka ?, cyt.:
„trudno powiedzieć. Coś takiego rzeczywiście jest, a właściwie w przypadku mojego pokolenia - było. To coś opierało się na kilku rzeczach. Po pierwsze była to grupa funkcjonująca poprzez kontynuację znajomości rodziców. Od zawsze przyjaźniłem się na przykład z Łukaszem Blikle, Karoliną Wajdą, Kubą Wende czy Iwoną Büchner. Później przez lata spotykaliśmy ciekawych ludzi, grupa się powiększała. Tak na przykład poznałem Roberta Smoktunowicza i Monikę Jaruzelską. To była grupa ludzi, mimo że zupełnie różnych, jakoś do siebie pasujących, lubiąca się na gruncie towarzyskim”.
Dobrze wiedzieć, że dzięki ojcu, młody Pociej rozpoczął swoją praktykę w przedsięwzięciach gospodarczych inicjowanych i kontrolowanych przez komunistyczny wywiad wojskowy, a następnie przez WSI.
Kontynuator rodzinnej tradycji
mecenas Aleksander Pociej poszedł w ślady swojego ojca i podobnie jak on został adwokatem. Karierę zawodową rozpoczynał w przedsięwzięciach gospodarczych. Dziś, gdy mamy dostęp do archiwów wiadomo, że niektóre z tych przedsięwzięć było inicjowanych i kontrolowanych przez komunistyczny wywiad wojskowy, a następnie przez WSI.
Żeby to zrozumieć, należy cofnąć się do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku oraz wprowadzić do naszej opowieści, przedsiębiorcę Jana Załuskę – wieloletniego niejawnego współpracownika komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie WSI o ps. „MERC” oraz jego oficera prowadzącego płk. Tadeusza Ważyńskiego – byłego oficera Oddziału „Y” komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie oficera Oddziału 2 WSI. W Raporcie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI (MP. Nr 11 z dnia 16 lutego 2007 r. str. 521) Załuska został scharakteryzowany jako przedsiębiorca, który przekazywał WSI ustalony procent zysków z zarządzanych firm i zawarł z WSI umowę na udzielenie mu pożyczki.
Ojciec Aleksandra Pocieja, Władysław znał się z Załuską co najmniej od połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, nawet przez pewien okres czasu przyjaźnili się (bywali u siebie w domach). Z ogólnie dostępnych dokumentów, wynika, że mec. Pociej obsługiwał prawnie spółki należące bądź zarządzane przez Jana Załuska (z reguły był ich pełnomocnikiem), oraz był jego obrońcą w okresie, kiedy Załuska z oskarżenia publicznego przebywał w areszcie w więzieniu na ul. Rakowieckiej w Warszawie. Praktycznie każda większa transakcja finansowa, bądź zmiany własnościowe w sieci spółek Załuski przeprowadzane były pod nadzorem prawnym ze strony mec. Władysława Pocieja. W ten właśnie sposób rozpoczęła się znajomość Aleksandra Pocieja z Janem Załuską. Wspólne biznesy Pocieja seniora i Załuski i ich zażyła znajomość trwała co najmniej do końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Wojskowe interesy
Mecenas Aleksander Pociej, którego kancelaria reprezentowała m.in. obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, na początku lat. 90 zasiadał w spółkach kontrolowanych przez wojskowe służby specjalne czyli WSI. Niektórzy z udziałowców wcześniej pracowali w II Zarządzie Sztabu Generalnego ( wywiad wojskowy PRL) bądź też byli tajnymi współpracownikami służb specjalnych PRL.
Oficerowie wojskowych służb specjalnych dzięki posiadanym możliwościom zagwarantowali sobie znaczący wpływ na życie polityczne i gospodarcze w Polsce. Stało się tak dzięki wydarzeniom, które swój początek miały w okresie PRL a zwłaszcza w latach 80., okresie dyktatury generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, dawnych komunistyczny wywiad wojskowy, a po przekształceniu Wojskowe Służby Informacyjne koncentrowały swój wysiłek na tworzeniu aparatu krajowego i firm działających pod przykryciem. Konsekwencją tej praktyki było uzyskanie wpływu przez służby wojskowe na życie gospodarcze i społeczne. Służby kładły przede wszystkim nacisk na zdobywanie pozabudżetowych środków finansowych.
Biznes Oddziału Y
W dniu 1 listopada 1983 r. W centrali wywiadu wojskowego utworzono Oddział „Y”. Temu właśnie oddziałowi, którego większość żołnierzy przeszła przeszkolenie w ZSRR, powierzono realizację zadania reorientacji wywiadu i stworzenia sieci przedsiębiorstw mających stanowić tajne ekspozytury komunistycznych służb. Oddział „Y” został formalnie rozwiązany w 1991 r. ale jego faktyczną kontynuacją był Odział 2, później oddział 22 Wojskowych Służb informacyjnych.
Wpierw odpowiedzmy sobie na pytanie: Kim jest, był Jan Załuska.
Jan Załuska rocznik 1946, współpracował z komunistycznym wywiadem wojskowym (Zarządem II sztabu Generalnego LWP), a następnie z pionem wywiadowczym WSI, co najmniej od roku 1986, jeżeli nie wcześniej - jako współpracownik o ps. "MERC".
Początki współpracy z organami represji państwa komunistycznego datują się w przypadku osoby Jana Załuski już w 1969 roku. Wtedy, to młody 23 letni student SGPiS w Warszawie, pilot „Orbisu”, został zwerbowany przez pion kontrwywiadowczy Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej w Warszawie jako tajny współpracownik o ps. „Zalewski”, dla celów zabezpieczenia operacyjnego wycieczek zagranicznych oraz zagranicznych wizyt studentów.
Z kolei w latach 1984-1986 Załuska został przejęty od SB przez komunistyczny wywiad cywilny (Departament I SB MSW) i zwerbowany jako Kontakt Operacyjny o ps. „JAZA”. Załuska sprowadzał z Wiednia na potrzeby MSW sprzęt komputerowy, objęty embargiem. Wykorzystywał do tego swoją firmę PPZ „CARPATIA” oraz PPZ AGARICUS .
Załuska był nie byle jaki informatorem, ale jak byśmy to określili nawet agentem wpływu. To właśnie Załuska w 1986 roku poprzez swoją firmę PZZ „CARPATIA” (a dokładnie jej oddział w Przemyślu), która wykonywała prace budowlane w Seminarium Duchownym w Przemyślu oraz remontowała pomieszczenia dla biskupa Tokarczuka, umożliwił SB zamontowanie szeregu urządzeń podsłuchowych w Seminarium oraz w pomieszczeniach prywatnych biskupa. Załuska jako tajny współpracownik „Zalewski” jeszcze na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku pisał donosy i raporty na księży i proboszczów, których osobiście znał oraz informował SB nawet o zasłyszanych od księży wizjach śp. Ojca Czesława Klimuszko dotyczących okoliczności pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski w 1978 r. Załusce nie było obce infiltrowanie, ze względu na swoją doskonałą znajomość języka niemieckiego oraz osobistości w Austrii w infiltrowaniu austriackiego korpusu dyplomatycznego w Polsce. Mało znany jest udział Jana Załuski w werbunku konsula Ambasady Austrii w Warszawie. W ramach rozpracowania operacyjnego pod kryptonimem „Estera”, w której Załuska już jako kontakt operacyjny komunistycznego cywilnego wywiadu o ps. „JAZA” brał udział w tym werbunku. Pokrótce intryga poległa na tym, że Załuska organizował polowania, na które zapraszał konsula. Pod czas organizowanych biesiad SB podsuwało konsulowi panienki do „konsumpcji”. Nie chodziło w cale o wykonanie zdjęć dokumentujących „relacje intymne dwojga”, i zaszantażowanie Austriaka, ale o coś bardziej diabolicznego. Podstawiona i prowadzona przez Departament I SB panienka wmówiła konsulowi, że zaszłą z nim w ciąże, i że potrzebuje pieniędzy na jej usunięcie. Właśnie doprowadzenie do przekazania na ten cel środków finansowych i udokumentowanie tego faktu miało stanowić podstawę szantażu i finalnie dokonanie werbunku obcokrajowca. Niestety Austriak umiał dobrze liczyć, i był chyba obeznany w cykle kobiety, ostatecznie nie uwierzył w zapewnienia kochanki, a sprawa operacyjna „Estera” legła w gruzach.
„Merc” współpracuje z Oddziałem Y
W ramach współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym „MERC” był prowadzony przez oficerów osławionego Oddziału „Y”, który specjalizował się głównie w pozyskiwaniu pozabudżetowych środków finansowych dla służby. Jan Załuska w drodze umowy cywilo-prawnej oddał wojsku do dyspozycji dwie krajowe firmy przez siebie prowadzone PPZ „CARPATIA” i PPZ „AGARICUS” oraz austriacką firmą „REIDRICH”, i za pośrednictwem rachunków bankowych tych spółek realizował operacje zagraniczne na rzecz wywiadu.
W swoim oświadczeniu woli, datowanym w dniu 07.07.1989 r. tak, oto Jan Załuska sprecyzował warunki oddania swoich spółek we władanie Zarządu II Sztabu Generalnego PRL (wywiad wojskowy):
„Ja niżej podpisany JAN ZAŁUSKA s. Janusza ur. 1946.10.09 w Cieplicach Śląskich zam. Warszawa ul. Dusznicka 63 legitymujący się dowodem osobistym serii SJ nr 7397868, biorąc pod uwagę interesy Rzeczpospolitej Polskiej zobowiązuje się do:
1. Oddania pod nadzór Centrali dwóch moich firm znajdujących się w Polsce – PPZ „CARPATIA i PPZ „AGARICUS”;
2. Przekazywania Centrali zysków z działalności obydwu firm w wysokości 5% od zysku netto, płatne kwartalnie;
3. Przekazywania Centrali 3% od zysku netto austriackiej firmy „Reidrich Gmbh” znajdującej się w Wiedniu;
4. Właściwego wykorzystania /inwestycje, zakup akcji, itp./ ewentualnych funduszy dewizowych Centrali, celem uzyskania dodatkowych zysków;
5. Zatrudniania delegowanych przez Centralę osób na kluczowych stanowiskach w w/w firmach.
Centrala zobowiązuje się do udzielenia Panu, tak w kraju jak i za granicą wszelkiej niezbędnej pomocy związanej z zachowaniem konspiracji i bezpieczeństwa.
Podpisany Jan ZAŁUSKA.”.
Umowę wykonano w jednym egzemplarzu i wpięto w akta personalne współpracownika „MERC”. W 1988 r. Oddział „Y” udzielił Załusce na okres jednego roku oprocentowanej na 20% rocznie pożyczki w wysokości 50.000 USD. Celem pożyczki było ścisłe związanie „MERCA” z Centralą oraz zapewnienie warunków plasowania w jego firmie oficerów wywiadu wojskowego. Pożyczkę wraz z odsetkami „MERC” zwrócił w styczniu 1991 r. W Raporcie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI (MP. Nr 11 z dnia 16 lutego 2007 r. str. 196-197), czytamy, iż decyzją Szefa Wywiadu Wojskowego ze stycznia 1991 r. wszystkie zobowiązania finansowe współpracownika „MERC” względem Centrali zostały anulowane.
Służby w spółkach „Merca”
Oficerami prowadzącymi „MERCA” byli wyłącznie oficerowie Oddziału „Y”. Poza płk. Tadeuszem Ważyńskim, do tego grona zaliczyć należy także płk. Zdzisław Żyłowskiego znanego z afery FOZZ (płk. Zdzisław Żyłowski był także oficerem prowadzącym współpracownika o ps. "DIK" - Grzegorza Żemka).
Jan Załuska łącznie oddał prawie 30 lat swojego życia służbom specjalnym. To doświadczony i wszechstronnie wyszkolony konfident. Posiada rozległą widzę o machinacjach finansowych ludzi służb oraz szerokie kontakty biznesowe.
Jan Załuska to także tragiczna, postać. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, był oskarżony o malwersacje finansowe i spędził ponad 1,5 roku w więzieniu. Stało się to prawdopodobnie, z powodu konfliktu, jaki zaistniał na linii komunistyczny wywiad wojskowy a Służba Bezpieczeństwa. Jak już wspomniano obrońcą Załuski w procesie karnym był adwokat Władysław Pociej. W kulminacyjnym punkcie konfliktu, po opuszczeniu przez Załuskę aresztu na ul. Rakowickiej w Warszawie, wywiad wojskowy obawiając się ponownej prowokacji i aresztowania swojego informatora, przydzielił mu ochronę składającą się z dwóch oficerów Oddziału „Y” (jednym, z goryli Załuski, był … mjr. Tadeusz Ważyński). Dziesięć lat później został porwany i torturowany przez opryszków związanych z WSI w celu wyłudzenia okupu w wysokości 600 tysięcy dolarów. Według prasy za porwaniem Załuski mieli stać oficerowie WSI, którzy nielegalnie próbowali przejąć Rafinerię Trzebinia.
Wojskowe Służby Informacyjne powstały w wyniku reorganizacji i pozorowanych przekształceniach komunistycznych wojskowych służb specjalnych. Po uformowaniu się starej treści w nową formę, co nastąpiło w końcu 1992 r. służby kontynuowały projekt zapewnienia sobie pozabudżetowych źródeł dochodu.
Dzięki liberalizacji prawa gospodarczego i uwolnieniu ograniczeń dla inwestorów zachodnich, Załuska powołał w kraju do życia dziesiątki firm z udziałem kontrolowanych przez niego austriackich spółek.
Do najbardziej znanych należą: CARPATIA S.A. j.v.; POL-CARPATIA S.A.; WILCZE GNIAZDO j.v. Sp. z o.o. oraz AGARICUS j.v. S.A.
We władzach wszystkich wymienionych spółkach zasiadał triumwirat: Jan Załuska, Władysław Pociej i płk. Tadeusz Ważyński. Zajmijmy się spółka AGARICUS, bowiem to właśnie w tym podmiocie gospodarczym Aleksander Pociej spotkał się z płk. Tadeuszem Ważyńskim z WSI.
Spółka powstała w 1993 r. poprzez przekształcenia własnościowe firmy PZ AGARICUS oraz poprzez objęcie nowych akcji spółki przez firmy kontrolowane przez Jana Załuskę (CARPATIA GmbH z siedzibą w Austrii i POL-CARPATIA S.A. z Karkowa). PZ AGARICUS to ta sama firma, którą Załuska w drodze umowy zgodził się na oddanie we władanie Zarządowi II Sztabu Generalnego, a następnie WSI. Pełnomocnikiem spółki CARPATIA GmbH w transakcji powstawiania nowego AGARICUSa był nie kto inny, tylko mec. Waldemar Pociej (Władysław Pociej był także mniejszościowym akcjonariuszem POL-CARPATIA S.A.).
Ostatecznie akcjonariat został tak ustalony, że spółka była kontrolowana przez Jana Załuskę (za pośrednictwem firmy CARPATIA GmbH i POL-CARPATIA S.A.) oraz przez płk. Tadeusza Ważyńskiego (za pośrednictwem firmy DARGIN Sp. z o.o.). W Radzie Nadzorczej AGARIUCUSA S.A. znaleźli się Jan Załuska - Przewodniczący, Władysław Pociej, płk. Tadeusz Ważyński oraz …. Aleksander Pociej syn Władysława, znany warszawski adwokat, którego kancelaria reprezentowała m.in. Bronisława Komorowskiego, obecnego prezydenta i niektóre rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy.
Zmiany w składzie Rady Nadzorczej AGARICUSA nastąpiły dopiero 2 lata później, tj. w 1995 r. Przez ten okres czasu Pociej junior wypełniał swoje obowiązki, uczestniczył wraz oficerami i agenturą WSI w posiedzeniach rady nadzorczej, za które pobierał wynagrodzenie, oraz uczył się jak stosować w praktyce kodeks handlowy. Wtedy to Aleksander Pociej zacieśniał znajomość z płk. Tadeuszem Ważyńskim z WSI oraz Janem Załuska także z WSI.
Bynajmniej nie parafrazując treści publikacji Pocieja i Dubois z lipca ubiegłego roku, w której mecenasi orzekli, iż wolno zadawać pytanie niewygodne, a nawet dla niektórych obrazoburcze, ale je uniwersalizując, mając nadzieję, że sformułowana przez prawników zasada odnosi się do każdego wolnego człowieka, pytam Aleksandra Pocieja syna Władysława Augusta:
1. Czy pracował Pan lub wykonywał zlecenia dla płk. Tadeusza Ważyńskiego lub firm z nim właścicielsko lub personalnie powiązanych ?
2. Czy pracował Pan lub wykonywał zlecenia dla płk. Zdzisława Żyłowskiego lub firm z nim właścicielsko lub personalnie powiązanych ?
3. Czy spotykał się Pan poza zawodowo z wymienionymi powyżej oficerami WSI ? jeżeli tak to w jakim celu, i kiedy ?
4. Czy miał Pan świadomość powiązań wymienionych powyżej osób ze służbami specjalnymi ?
5. Czy poznał Pan, jeżeli tak kiedy i w jakich okolicznościach gen. Marka Dukaczewskiego ? czy kontynuuje Pan tę znajomość ?
6. Jakiego rodzaju relacje łączyły Pana z podmiotami gospodarczymi pośrednio bądź bezpośrednio kontrolowanymi przez Jana Załuskę w okresie następującym po odwołaniu z Pana funkcji członka Rady Nadzorczej spółki AGARICUS S.A. ?
7. Czy poinformował Pan rodzinę poległego w Smoleńsku Arkadiusza Rybickiego, którą reprezentuje Pan przed prokuraturą o swojej znajomości z osobą Jana Załuski i byłymi oficerami
komunistycznego wywiadu wojskowego ?
Wydaje się, że każdemu wolno zadać pytania niewygodne, nawet obrazoburcze osobom wykonującym zawód szczególnego zaufania społecznego.
Do grona takich osób zaliczyć należy adwokata Aleksandra Pocieja.
Czekamy niecierpliwie na odpowiedź.
Maria Argus
============
Oczywiście przykładów jest znacznie więcej . Służę bibliografią i netografią.
2011-03-17 15:10 | Marek
W zbrodnię są zamieszani najwyższe władze minimum dwóch państw - Polski i Rosji, zatem mozliwości mataczenia, zacierania śladów, siania dezinformacji, mają chłopcy nieograniczone. Zwłaszcza we własnych krajach.
Mimo to możemy wykazać, że to nie była żadna "katastrofa lotnicza". Nie była to katastrofa, nie było to zdarzenie przypadkowe, przez nikogo nie zaplanowane, a jednak są ofiary. Minimum 96. Dlatego wiemy, że była zbrodnia.
Nawet przy definiowaniu słowa "zbrodnia" plecie Pani, Pani Aniu, najzwyklejsze bzdury.
(zbrodnia w/g Pani jest wówczas, gdy wiemy już kto zabił i znamy wszystkie szczegóły, jak tego dokonał)
Co gorsza, Pani propagandowe kłamstwo, że zbrodni nie było, nazywa swoimi poglądami. Otóż nie, to nie są żadne poglądy, tylko powtarzanie publicznie łgarstw, ohydne mataczenie w sprawie napoważniejszego przestępstwa. A tego robić nie wolno.
Pani zadaniem, jeżeli uważa się Pani za człowieka, jest sprawdzić, jak to z tym Smoleńskiem było. Sprawdzić! A nie, brać czynny udział w matactwie. Jak Komorowski, jak Tusk, jak cała ta banda ...
2011-03-17 14:39 | Ania z P.
Najpierw obrażę rodziców [szkoda, że nie dziadków!], co to się ...puszczali, kradli i kłamali..., a potem zapraszam do dyskusji....Dobre Marek.
Zero reakcji na taką brutalizację ze strony ...kogokolwiek.(!)
Cyt. z Marka:"Za każdym razem. Najpierw jest odruch, potem racjonalizacja tego odruchu. Odruchy u tych osób zostały zaszczepione niezwykle głęboko. Odruch najgłębszy, to - "nie lubię Jarosława Kaczyńskiego", "nie znoszę PiS-u", "oni są groźni", "to polski ciemnogród" ..."
Po przeczytaniu takiego komentarza nie można mieć innego odruchu. "Nie lubię Marka, nie znoszę takiej retoryki, uważam to za groźne.."
Tak to prawda.
Wpływ na człowieka jest bardziej skomplikowany aniżeli li tylko geny.(!!!!)
Gdyby było tak jak chcecie, to tak zwyczajnie należaloby skreślić wiele osób z domów dziecka, często pochodzących "z różnych domów" albo co gorsze i nierzadkie ze związków kazirodczych czy innych gwałtów.
A chyba nie odrzucamy nikogo prawda?
Kolejny cytat:"Że była to zbrodnia, to już wiemy na pewno. Jak przebiegała, tego jeszcze nie wiemy. Czy do Pani to w końcu dotrze?"
Komediant jakiś czy kabareciarz?
To chyba odwrotnie powinno być - najpierw wiemy co i jak się działo,potem stwierdzamy - tak ZAMACH.
To zdanie, jak i wiele innych dobitnie pokazuje rzeczywistość w jakiej się obracacie.
Ps:Broń Boże proszę się tutaj nie tłumaczyć ze związków swoich rodziców lub ich braku z PRL.
Panie Bogdanie jakaś reakcja?
2011-03-17 14:36 | Marek
"To jest materiał na powieść o nas. O tym , czego wszyscy ci mędrkowie z salonów nie pojmują, nie rozumieją - oni mają tylko pogardę dla polskiej tłuszczy, patrzą na nas z obcością i wyższością, jak w koloniach zlatynizowani, sfrancuziali czy zangliczeni tubylcy, dopuszczeni na pomagierów w biurach, podoficerów w kolonialnej armii, czy do służby co za zaszczyt, na pokojach samego gubernatora, patrzeć musieli na swych dzikich pobratymców odprawiających stare rytuały dla tubylczych bogów. Z obcością i złością, że przypominamy swym istnieniem, skąd się wzięli. I prawdę mówiąc nie umiem się opędzić od równie żywiołowej pogardy, kierowanej w przeciwną stronę."
"Będę do końca swego życia powtarzał: Smoleńsk, Smoleńsk.
I chcę , żeby moje dzieci i ich dzieci też powtarzały : Smoleńsk, Smoleńsk.
Nie chodzi jednak tylko o powtarzanie.
Chodzi o wskazanie zbrodniarzy i ukaranie ich.
To jest dzisiaj dla Polski sprawa najważniejsza.
Bez takiego zakończenia cała reszta jest niestety pozbawiona sensu.
Polska gospodarka - puste słowa.
Polska kultura - puste słowa.
Polski sport - skorupa semantyczna.
Polska nauka - zionąca pustka.
Polska - łupina serdeczna, pusta jak wyjedzony przez robaka orzeszek.
Dawno temu - w 2007 roku a więc jeszcze w naszym dwudziestoleciu "międzywojennym"- napisałem w GLOB'ie tekst o takiej właśnie utracie racji bytu. Nawiązałem do słynnego wiersza Czesława Miłosza "Oeconomia Divina".
"Drogom na betonowych słupach, miastom ze szkła i żeliwa,
Lotniskom rozleglejszym niż plemienne państwa
Nagle zabrakło zasady i rozpadły się."
Ciekawskich zachęcam do lektury tego mojego starego wpisu:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/cud-mniemany-albo-politycy-i-aktorzy,330
Jest według mnie zaskakująco aktualny, pojawiają się znane i aktywne dzisiaj postacie, powtarzają się wydarzenia. Nawet na "japońską apokalipsę" można popatrzeć z tamtej perspektywy.
Za Japończyków modlić się należy, kto w Boga wierzy, pewnie to robi.
Natomiast: tak jak oni mają własny Los Narodowy- brzemię i balast, którego nikt im z ramion nie zdejmie- tak my Polacy mamy swój Krzyż.
Smoleńska maskarada jest dla rzeszy uczciwych i myślących Polaków faktem coraz bardziej oczywistym. Te szczegóły, które tak wielu analizuje, te wyjące sprzeczności, matactwa, kluczenie, kłamstwa, zdrady wystarczą nam za dowód zbrodni. Pozostaje do wyjaśnienia: kto konkretnie się na coś takiego poważył i jak tego dokonał? Ja - wbrew wielu sceptykom- mocno wierzę, że prawda wyjdzie na jaw a winni zostaną surowo ukarani jeszcze tu na tym świecie. Tego nie można zostawić, bo inaczej nas Polaków już nie ma. Na pewno są tacy, dla których taki NIE-BYT czy też NI-BYT nie jest dotkliwy. Ale cóż ja na to poradzę? To , że piszą po polsku nie ma żadnego znaczenia. Nawet automat czy małpa mogą napisać jakieś słowo czy zdanie w języku Kochanowskiego. Na Siewiernym też ponoć mogły działać małpy.
Na to wygląda: małpowanie panów przez niewolników jest rzeczą znaną.
Pytanie : kto małpom wydaje rozkazy, kto im każe powtarzać słowa i gesty?"
2011-03-17 14:11 | Marek
@Małgo - tematem nie jest żaden Zdrojewski, ani żaden Rosiński, a Pani umysł wobec największej zbrodni.
Nad Panią się zastanawiamy i nad takimi jak Pani, proszę nie zmieniać tematu.
2011-03-17 14:06 | Marek
@Małgo - ależ Pani uparta. Przecież to nie była żadna "katastrofa lotnicza", a ordynarna zbrodnia (o nieznanym nam dzisiaj przebiegu).
I o tym mówimy, a nie o żadnej "katastrofie".
Skalę tej zbrodni niedługo Pani pojmie. Niech Pani przeczyta najpierw książkę pana Aleksandra Ściosa, to wyrobi sobie Pani pogląd o skali dezinformacji, w związku z masowym morderstewm popełnionym na polskich elitach.
Że była to zbrodnia, to już wiemy na pewno. Jak przebiegała, tego jeszcze nie wiemy. Czy do Pani to w końcu dotrze?
Mówmy o tym, piszemy, ale mam wrażenie, że grupa którą poniżej zdefiniowałem, odporna jest na jakikolwiek przekaz. O jakiej "katastrofie" Pani mówi?
Ręce opadają ...
2011-03-17 13:21 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie!
Dziękuję za życzenia dla Patryka.
--------
Aleksander Ścios w rozdziale'Nasz Katyń'pisze:
'Nie ma słów na miarę śmierci.I nie potrzeba słów.
Bóg chciał,by w Katyniu zginął naród.Bóg chciał,by w Katyniu
naród się narodził.Ześmirci tych,których dosięgła nienawiśc.
Przed 70 laty i dziś.
Dlatego-niewolno się bac.I nie wolno dopuścic zła.
W naszych najnowszych dziejach nie było ważniejszego dnia,w którym tyle zależy od nas'.Po czym przytacza fragment kazania Księdza Jerzego:
'Gdyby większośc Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na droge prawdy,gdyby ta większośc nie zapominała,co było dla niej prawdą jeszcze niedawno,stalibyśmy sie narodem wolnym duchowo już teraz.A wolnośc
zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjśc prędzej czy później
jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
Przezwyciężamy lęk,gdy godzimy sie na cierpienie lub utratę czegoś
w imie wyższych wartości.Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością,dla której warto cierpiec,warto ponosic ryzyko,to wtedy przezwyciężymy lęk,który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia.
Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom:'Nie bójcie się tych,którzy zabijają ciało,a nic więcej uczynic nie mogą'
Nie bójcie się.'
Dużo wytrwałości,Bogdanie.
Nic nie zabije wolnej myśli.Wolnośc jest w nas.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-03-17 13:13 | maddalena
Bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Tak gwoli wyjaśnienia... manipulacja mediów... nie wiem... sądze, ze staram patrzeć na świat obiektywni i dostrzegać wszystkie wady i zalety (nawet u kogoś kgo uważam za 'autorytet" badż odwrotnie. Czy są to dobre opinie... nie wiem życie to oceni.Myslę, że tak.
Co do drugiego powodu... NIGDY, powtarzam nigdy moi rodzice i ich rodzice nie mieli nic wpólnego z PRL-em.
Nie ma w tym nic z osobisrych sporów ale jak w/w lubię patrzeć na świat z wielu punktów widzenia,co ludzmi kieruje...itp aby mieć jaśniejszy obraz swiata.
pozdrawiam
2011-03-17 12:24 | bogdan.zalewski
Witam Wszystkich, którzy dołączyli do naszej dyskusji.
Każdy sobie wybiera z pojemnego zbioru osób, zachowań, wartości te które są mu najbliższe. Ja tu nie mam zamiaru nikogo pouczać, edukować, nawracać i.t.p. Wyrażam swoje subiektywne opinie, cytuję ciekawe moim zdaniem wypowiedzi. To wszystko. To jest moja osobista "działka", którą uprawiam w GLOB'ie. Więc proszę mnie nie pytać o to, dlaczego coś się znalazło na antenie RMF FM a z jakiego powodu się nie znalazło, bo zazwyczaj nie wypowiadam się na ten temat, chyba , że CHCĘ pokazać jakieś zjawisko medialne, odsłonić kulisy swojej pracy. Proszę mi jednak pozwolić , aby była to moja indywidualna decyzja. Ja tu nie robię za rzecznika stacji. Jeszcze raz odsyłam do formuły odredakcyjnej pod moim GLOB'em : "Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności ...". Tyle razy tłumaczyłem dwoistość mojej roli -prezentera i bloggera (GLOB'era) - a jednak pewna grupa osób wciąż do tego tematu obsesyjnie powraca. Nie dziwię się, bo kiedy brakuje argumentów w dyskusji, stosuje się argument ad personam, a ostatnio oryginalny argument "ad AGORAM" :) , co już jest bardzo dla mnie zabawne.
Co do Krzyża , Maddalena. Nic na to nie poradzę, że nie przemawiają do mnie Pani wywody. Pewnie wynika to z różnic osobowości , jakiejś odmienności konstrukcji psychologicznej, może środowisk, w których się wychowywaliśmy. Myślę , że wbrew temu co się dziś uznaje za poprawne politycznie, RODZINNE GENY czy też "GENY" (w bardziej metaforycznym sensie) odgrywają często decydującą rolę (choć bywa, że ten wpływ jest bardziej skomplikowany niż proste dziedziczenie cech czy poglądów.)
(Bardzo ciekawe, napisałem to zanim przeczytałem post Pana Marka. Zostawiam ten "plagiat". Z taką adnotacją o synchroniczności.)
Po prostu jest mi zupełnie obce to, co głosi Pani Maddalena czy Pani Ania z Poznania. I nawet nie zamierzam wdawać z Paniami w osobiste spory. Nie ma to sensu. Wolę zacytować osobę, którą cenię za dorobek dziennikarski i szanuję jako człowieka. Wolę z satysfakcją czytać takie wywiady. Dla mnie pomimo mojej pesymistycznej oceny sytuacji w Polsce i na świecie, to są iskierki nadziei. Nie wiem na co. Ale jakoś tak jaśniej mi się robi na duszy:
============
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110317&typ=my&id=my01.txt
Z Ewą Stankiewicz, reżyserem, współtwórcą filmów "Solidarni 2010" i "Krzyż", rozmawia Bogusław Rąpała
Pojawia się kolejny Pani film o wydarzeniach z Krakowskiego Przedmieścia pt. "Krzyż". Co w nim zobaczymy?
- Relacje większości mediów przedstawiające wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu po katastrofie smoleńskiej były bardzo jednostronne. Dlatego w moim filmie chcę pokazać drugą stronę tamtych wydarzeń. Film może być zatem cennym materiałem porównawczym dla ludzi, którzy chcieliby wyrobić sobie opinię, co naprawdę działo się pod krzyżem. Ten film jest moim spojrzeniem. Ale nie roszczę sobie pretensji do tego, żeby narzucać swoją wizję jako jedynie obowiązującą.
Można powiedzieć, że jest to ciąg dalszy filmu "Solidarni 2010"?
- Choć przedstawia kontynuację wydarzeń przedstawionych w moim pierwszym filmie, to raczej powinno się go nazwać "Antysolidarni 2010", ponieważ pokazuje rodzenie się pogardy i nienawiści, które w końcu doprowadzają do tragedii. Ten proces ma miejsce w Polsce od dłuższego czasu. Wiem, że to mocne słowa, ale ocieramy się obecnie o bardzo niebezpieczne zjawisko, jakim jest próba wykluczenia całej grupy społecznej z przestrzeni życia publicznego. Robi się to za pomocą szyderstw, dyskryminacji poglądów oraz niedopuszczenia do autentycznej debaty publicznej - za zgodą i namową pseudoautorytetów życia publicznego. Wolność przekonań i wolność poglądów politycznych jest dziś u nas fikcją, czymś, co się po prostu tępi. Odnoszę wrażenie, że można mieć tylko jedno tzw. właściwe przekonanie. Działania te obliczone są na skłócenie Polaków i szczucie jednych przeciw drugim. Trzeba się temu przeciwstawić.
W roli głównej zobaczymy tych, którzy przeszkadzali osobom modlącym się pod krzyżem, obrażali ich, a niejednokrotnie brutalnie atakowali?
- Tych, którzy potrafili i nadal potrafią drwić z żałoby po ofiarach katastrofy smoleńskiej. Zobaczymy ludzi, którzy pod pretekstem wolnościowych haseł rozdzielenia Kościoła od państwa dopuszczali się aktów przemocy i agresji wobec osób modlących się na ulicy. Nawiasem mówiąc, tych haseł ludzie broniący krzyża wcale nie kwestionowali. Starałam się odpowiedzieć na obraz, który był w mediach, a więc ten, jaki stworzył sobie przeciętny widz TVN czy Polsatu. Jeśli chcemy mówić o obiektywizmie i równowadze relacjonowanych wydarzeń, widz musi mieć materiał porównawczy, aby mógł poznać inny punkt widzenia i wyrobić sobie własne zdanie.
Będąc wówczas na Krakowskim Przedmieściu, można było stać się świadkiem olbrzymich napięć pomiędzy zbierającymi się tam ludźmi. Pani zebrała to w jeden dokument.
- Film jest zderzeniem dwóch światów, dwóch grup ludzi. Pokazane są skrajności. To, co początkowo miało charakter spotkań pod krzyżem, a więc unikalne rozmowy i dyskusje, jakie tam miały miejsce, w mediach zostało całkowicie pominięte z powodu swego rodzaju cenzury i poprawności politycznej. Atmosferę podgrzał prezydent elekt, który zapowiedział zabranie krzyża bez podania jakichkolwiek konkretów dotyczących innej formy upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Ta niedobra atmosfera z mediów przeniosła się pod krzyż. Większość środków masowego przekazu za świetną zabawę uznała możliwość szydzenia z modlących się osób. Szybko też znalazła się grupa ludzi, którą ciężko uznać za margines społeczny, a która - widząc to wszystko - chętnie zareagowała na przyzwolenie państwa na tego rodzaju zachowania wyrażane w agresji słownej i fizycznej. Wtedy zaczęła się eskalacja przemocy. Działy się rzeczy straszne. Nie przypuszczałam, że będę świadkiem takich scen dziś w centrum Warszawy.
Jak przebiegały prace nad filmem?
- Robienie zdjęć trwało niecały rok. Etap najintensywniejszej pracy z kamerą przypadł na listopad i grudzień. Plus montaż, czyli około trzech miesięcy.
Tytuł "Krzyż" sam się nasunął?
- To wynik kompromisu. Ja chętnie zatytułowałabym ten film: "Jest krzyż, jest impreza". Ale decyzję podjęliśmy wspólnie, w szerszym gronie. Dlatego ustąpiłam.
Z całą pewnością praca nad tym filmem nie należała do łatwych. Tym bardziej że chciała Pani utrwalić tzw. przeciwników krzyża. Co było dla reżysera najtrudniejsze?
- Na niektóre rzeczy trudno mi było po prostu patrzeć. Bolały. Bo ciężko jest na przykład przyglądać się, jak siły porządkowe szarpią i wyprowadzają ludzi czuwających przy krzyżu, a rozbawiony tłum młodych ludzi skanduje: "prewencja" lub "dziękujemy", w przeświadczeniu, że opowiada się za praworządnością. A tymczasem była to impreza na gruzach państwa polskiego. To były trudne chwile. Natomiast jeśli chodzi o samą pracę nad filmem, to po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się, że spotkałam się z taką rezerwą części ludzi do mojej kamery.
Czym był spowodowany ten dystans?
- Zaczynało się, kiedy niektóre osoby podchodziły i dowiadywały się, że właśnie powstaje druga część filmu "Solidarni 2010". To był skutek kłamstw, które przylgnęły do tego filmu. Szczególnie tych mówiących, że podczas jego realizacji zatrudnieni zostali zawodowi aktorzy. Teraz zastanawiam się, czy w związku z tym nie powinnam skierować sprawy do sądu. Wcześniej to zignorowałam, uważając za absurd. Myślałam, że nikt, kto zobaczy film, nie będzie w stanie w to uwierzyć. No ale, jak widać, walka jest brutalna. Nie używa się argumentów, lecz kłamstw i oszczerstw. Okazało się, że te pomówienia, podane w silnej dawce i wiele razy powtórzone, potrafią przylgnąć do człowieka i do jego pracy. A to jest tak absurdalne. Nigdy nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby w kontekście tego dokumentu obserwacyjnego kogokolwiek w trakcie kręcenia filmu wynająć, a tym bardziej opłacić. Szczególnie że zajmuję się filmami dokumentalnymi. Eksponowanie jednego z kilkudziesięciu zawodów osób wypowiadających się w filmie - i to zawodu aktora - miało za zadanie podważyć wiarygodność pokazanych ludzi. Niestety, część społeczeństwa "kupiła" to kłamstwo i tam, na Krakowskim Przedmieściu, oberwało mi się za to.
Doświadczyła Pani agresji fizycznej?
- Tak. Wbrew temu, co twierdziła policja, co noc dochodziło tam do wielu aktów przemocy. Niektóre z nich były bardzo niebezpieczne. Mogło dojść do tragedii.
Mogła Pani wtedy liczyć na czyjąś pomoc?
- Miałam bliską mi osobę. Był nią mój kuzyn Paweł Hermanowski, który nieraz własnym ciałem bronił mnie i inne starsze osoby, które czuwały przy krzyżu. Widział, co się tam działo, dlatego starał się być ze mną. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.
Policzyła Pani kiedyś, ile nocy spędziła Pani wśród zebranych pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu?
- Myślę, że kilkadziesiąt.
Spotkała Pani tam różnych ludzi...
- Muszę powiedzieć, że spotkania z ludźmi pod krzyżem były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Było też mnóstwo osób, które wprawdzie nie były zwolennikami ustawienia tam krzyża czy budowy pomnika, ale brały udział w normalnych dyskusjach. Darzę ich za to bardzo dużym szacunkiem, zresztą tak jak każdego innego człowieka. Te spotkania były dla mnie bardzo ważne. Chciałabym odesłać do filmu, bo w nim starałam się te niesamowite spotkania udokumentować. Chociaż muszę przyznać, że wybranie z kilkuset godzin nagrania niecałych dwóch, jest zadaniem bardzo trudnym. Mam jednak nadzieję, że te najciekawsze momenty udało mi się pokazać.
Co osobiście dała Pani praca nad filmem?
- Trochę inne spojrzenie na Polskę. Może mniej idealistyczne, za to bardziej realne. Takie otrzeźwienie co do tego, gdzie jestem i pośród jakich ludzi żyję. I jest to na pewno cenne doświadczenie. Choć wcale niełatwe.
Jak Pani myśli, jaka będzie reakcja na "Krzyż"?
- Jestem pewna, że film będzie brutalnie atakowany w wielu mediach, ponieważ pokazuje ich niechlubną rolę w wydarzeniach przed Pałacem Prezydenckim. Widać w nim transparenty, które mówią, że konkretne media kłamią. Film jest oskarżeniem tych środków masowego przekazu, które uczestniczą w pewnej grze, w walce politycznej. Nie spełniają swojej roli, jaką jest m.in. kontrolowanie władzy, a tym samym psują polską demokrację. Nie wątpię, że znajdą się dziennikarze, którzy nie mając większych osiągnięć w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, wykażą się aktywnością i bystrością w tropieniu wszelkich aspektów, które mogłyby mój film zdyskredytować. Taka próba będzie na pewno.
Czy powstanie kolejna część?
- Nie wiem, jak dalej się to wszystko potoczy. Odczuwam w sobie potrzebę dokumentowania rzeczywistości, szczególnie wtedy, gdy dzieje się coś ważnego. Jestem pewna, że historia rodzenia się nienawiści i pogardy z jednej strony, a z drugiej - reakcji tej części społeczeństwa, która nadal dotkliwie odczuwa stratę 96 ofiar katastrofy smoleńskiej, a którą próbuje się teraz wykluczyć i zagłuszyć, się nie skończyła.
Tym bardziej że zbliża się pierwsza rocznica katastrofy smoleńskiej...
- W naszym społeczeństwie zostały uruchomione pewne procesy. Katastrofa pod Smoleńskiem była ogromną stratą dla Polski, nagle odeszli bardzo wartościowi ludzie. Była to również katastrofa państwa polskiego. Mam na myśli to, jak nasz kraj zareagował na śmierć swojego prezydenta. Oddając śledztwo w ręce Rosjan, oddaliśmy własną suwerenność. Ale jednocześnie ta katastrofa obnażyła proces, który przez ostatnie kilkanaście lat miał miejsce. Coś, co było zawoalowane, się ujawniło.
Myśli Pani o zjawisku określanym jako "przemysł pogardy", rozpętanym przez główne media?
- Właśnie tak. O dyskryminacji poglądów prawicowo-patriotycznych. Dyskryminacja ta była początkowo dosyć miękka, pozostająca w sferze żartów i niedomówień, ale szybko postępowała i okazała się niezwykle skuteczna. Katastrofa spowodowała ujawnienie się dwóch grup: prześladowanej i tej, która się tego prześladowania dopuszcza. To pociągnęło za sobą mobilizację i uaktywnienie się tej pierwszej grupy. Ci ludzie próbują się teraz zorganizować. Próbują budować własne media. To nie jest proste w kraju, gdzie media i finanse opanowane są przez układ pookrągłostołowy, czyli przez lewicową opozycję i postkomunistów. Ale to się dzieje. Jest faktem. Widać, że ludzie są zdeterminowani do działania. To początki przemian w Polsce i budowania czegoś nowego.
Uda się?
- Musimy zadać sobie pytanie, w jakiej sytuacji geopolitycznej obecnie się znajdujemy. Sposób zachowania naszego rządu po katastrofie obnażył i utrwalił nowy podział strefy wpływów w Europie. Jesteśmy jednak w rosyjskiej strefie wpływów i okazuje się to ważniejsze niż nasza przynależność do NATO. Przecież w katastrofie zginęli natowscy generałowie. I co? I nic. Głowy największych państw nie pojawiły się na żadnym z pogrzebów, tłumacząc się chmurą wulkanicznego pyłu. Chmura nie chmura, ale kto chciał, to przyjechał. Ich nieobecność jest bardzo wymowna. Mając świadomość tego wszystkiego, rodzi się pytanie, czy te przemiany społeczne będą mogły się w naszym kraju dokonać, czy jednak wpływ obcych agentur i kapitałowych grup interesu okaże się tak silny, że je sparaliżuje. Tego nie wiem.
=============
Maddalena: nie mam zamiaru uczestniczyć w takiej "atomowej" sondzie.
Elektrownia atomowa to nie jest przyszła żona. A inwestycja to nie ślub.
Nie muszę mówić: TAK. Albo nie.
Miałbym może ochotę powiedzieć coś o elektrowni atomowej , o gazie łupkowym, o gazyfikacji węgla. Bo coś niecoś czytałem. Mimo, że jestem laikiem, mógłbym coś zacytować z bliskich mi koncepcji. Ale w takim trybie -AUDIOTELE- nie ma to sensu.
Basiu: Wszystkiego dobrego dla Patryka!
Jeszcze raz witam wszystkich , cieszę się z Waszej licznej obecności. Dyskusja nabiera rumieńców dzięki Cmentarnemu Dech'owi, Kolekcjonerowi Czcionek , Yarecky'emu i wielu innym osobom. Pozdrawiam ...
2011-03-17 11:42 | Cmentarny Dech
Marku jeszcze 30-40 lat temu 90% populacji myślało słowem, dziś część nie wie nawet co to znaczy myśleć słowami, a większość myśli obrazami. Stąd jak świetnie napisałeś najpierw emocje potem analiza - o ile ta w ogóle występuje raczej jest to proces racjonalizacji emocji. Racjonalizacji samemu sobie.
Gasili znicze - no i dobrze bo ma być czysto jak na obrazku z reklamy omo.
Dodatkowo pan z telewizorka powiedział, że nie miejsce i nie czas...
Polecam wpis prof. Legutko dla wpolityce.pl
http://wpolityce.pl/view/7245/Ryszard_Legutko_dla_
wPolityce_pl__Nie_ma_symetrii_miedzy_dwiema_partiami
__bo_rzady_PiS_byly_przyzwoite__natomiast_rzady_PO_to_katastrofa.html
2011-03-17 11:31 | Marek
Witam,
Obawiam się, że osoby takie, jak Maddalena, w., Małgo, Ania z P., nie rozumieją swojej sytuacji. Przekracza to ich możliwości. Wynika to z dwóch powodów. Pierwszy jak sądzę, to psychomanipulacja mediów.
W ich wypadku zaszła tak daleko, że emocje zawsze wyprzedzają u nich myślenie. Za każdym razem. Najpierw jest odruch, potem racjonalizacja tego odruchu. Odruchy u tych osób zostały zaszczepione niezwykle głęboko. Odruch najgłębszy, to - "nie lubię Jarosława Kaczyńskiego", "nie znoszę PiS-u", "oni są groźni", "to polski ciemnogród" ...
Obawiam się, że osoby takiego pokroju, jak wyżej wymienione, biorą własne, zaszczepione w nich wcześniej odruchy, za myślenie. Stąd nie mogą pojąć, nie ogarniają tego, gdy wypominamy im całkowity brak inteligencji. Myślę, że ci ludzie rzeczywistości już nie widzą. Być może już nigdy jej nie zobaczą. Będą gnić we własnym, antypisowskim matrixie.
Chyba, że pojawi się jakiś niezwykle silny bodziec. Coś w rodzaju prądu elektrycznego, bardzo mocnego kopnięcia - egzystencjalnego, emocjonalnego, poznawczego. Bez takiego kopnięcia, bez opadnięcia na samo dno ci ludzie się nie obudzą.
Drugi powód ich zagubienia - to złe geny. Tata, który zawsze kłamał, to mama, która całe życie się puszczała, albo piła, często kradła, całowała się po kryjomu z sekretarzami PZPR. To rodzice tchórze, miernoty, podłe jakieś kreatury. Którzy całe życie kradli, kłamali i oszukiwali, żeby tylko zbudować willę pod miastem.
Ciężko jest spojrzeć na własnych rodziców w taki sposób.
Nie wyobrażam sobie innych powodów, poza dwoma wyżej podanymi, żeby kogoś takiego, jak tusk, michnik, bartoszewski, czy borusewicz (albo wajda) postawić na piedestał.
pozdrawiam wszystkich i zapraszam do dyskusji :)
2011-03-17 11:02 | pp3-Basia
Haniu! Bardzo dziękuję w Imieniu Patryka:)
2011-03-17 10:43 | Hania
Witaj Basiu !
Przesyłam najlepsze życzenia Patrykowi :-)
Dużo zdrowia, radości i sukcesów w szkole.
2011-03-17 10:32 | pp3-Basia
Witaj Haniu!
Kosmopolityzm,to właściwe słowo w odniesieniu do tych właśnie,
którzy popierają polską bezpaństwowośc w imię światowych interesów.
Lata komunizmu wywarły wpływ na takie kształtowanie postaw,w których nie ma miejsca na wartości narodowe i katolickie.
Im więcej ludzi to sobie uswiadomi,tym lepiej dla Polski.
Pan' maddaleno'.Pani nie rozumie,co napisała.
Czy Pani zdaniem Obrońcy Krzyża mieli dac się zadeptac?
Wybaczenie jest możliwe tylko tam,gdzie jest skrucha,a atakujący jej nie mieli.
Ja nie mam wątpliwości,że atakował'motłoch podburzony',który można porównac do tego ewangelicznego,żądającego uwolnienia zbrodniarza Barabasza,a ukrzyżowanie Chrystusa.
Pozdrawiam serdecznie!
2011-03-17 10:14 | maddalena
Dzień Dobry!
Wypraszam sobie Drogi Realisto!
Nic o mnie nie wiesz a nade wszystko nie znasz mnie... więc z łaski swojej nie ubliżaj mi ( nie zarzucaj m,i braku inteligencji), zamiast tego jako katolik potraktowałbyś moje opinie z "miłością"
Drogi Bogdanie!
Krzyż pamięci, sam w sobie nie jest profanacją wrecz przeciwnie.Niestety nie podoba mi się to, iż ludzie "od krzyża" jako wierni CHRZEŚCIJANIE powinni TYCH KTÓRZY W OWYM DNIU W LIPCU BYLI PRZECIWNI KRZYŻOWI, POTRAKTOWAĆ ZGODNIE Z ZASADAMI WIARY, WYBACZYC SPRÓBOWAĆ WYJAŚNIĆ...
NIE ROZUMIEM LUDZI, KTÓRZY MIANUJĄ SIEBIE WIERNYMI KATOLIKAMI ALE ZARAZ SĄ GOTOWI WYZYWAĆ, BIĆ ITP. A TAK WTEDY BYŁO
Tak, był prezydentem i jako glowie państwa należy Mu (im) się szacunek ale należy spojrzeć w drugą strone i tak to rabić aby nie kolidowało z innymi....
Proszę o opinie
2011-03-17 10:12 | Hania
Bo tak Bogdan rzeczywiście jest. Już dawno zauważyłam pewną dziwną zależność. Warszawa (która notabene jest miejscem mojego urodzenia) przoduje w tego typu 'akcjach'. W Warszawie modny jest kosmopolityzm i wstyd przed byciem Polakiem. W Warszawie króluje dowcip i gwiazdy pokroju Wojewódzkiego czy Majewskiego. W Warszawie wstyd pochylić się nad czyjąś tragedią i zapalić znicz. Właściwie zawstydza wszytko co jest związane z polskością, wiarą i tradycją. To taka stoliczna 'światowość'. O tyle dla mnie dziwna, że pamiętam jak będąc w NY często słyszałam na pożegnanie w sklepie czy knajpce z uśmiechem wypowiadane słowa 'God bless you'...
Pisząc tego nie mam na myśli wszystkich. Mam w Warszawie wielu wspaniałych Przyjaciół, którzy co roku zabierają swoje Dzieci na obchody rocznicy odzyskania niepodległości, czy po 10 kwietnia pod Pałac Prezydencki. Robią po prostu swoje. Bo tak im każe SUMIENIE i ZASADY zaszczepione im przez Rodziców.
2011-03-17 10:05 | pp3-Basia
Dzień dobry!
Do Pani Ani z Poznania,odpowiedź na cytat:
'Ci co przejściowo niby rządzą Polską posporzątali znicze?'
Własnie tak,Pani Aniu.
Jakby nie zdawali sobie sprawy z tego,że RZĄDZĄ PRZEJŚCIOWO właśnie.
Rozumiem sprzątanie wypalonych zniczy,nigdy zaś płonących!
Takie uzasadnianie,że ktoś się poparzy,czy skaleczy jakoś nie znalazło uzasadnienia w stosunku do służb sprzątających...Co najmniej dziwne.
Próba zabicia PAMIĘCI,to również próba zabicia PRAWDY,
a Tej zabic się nie da.
Nie da się wyczyścic z Pamięci Narodu zdarzenia,które pociągnęło
za sobą fatalne w skutkach posunięcia.Zagarnięcie stanowiska po Prezydencie,marginalizację IPN-u,podpisywanie z Rosją umów wielce
szkodliwych dla gospodarki polskiej,matactwa w armii-mające na uwadze
jej zniszczenie,czy pseudoreformy-takie jak chociażby sprawa OFE,gdzie
odłożone przez Polaków pieniądze na emerytury mają się rozpłynąc nie wiadomo gdzie.
To są fakty,Pani Aniu z P.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2011-03-17 09:19 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Drodzy Czytelnicy!
Bardzo dziękuję, Haniu, za tę prostotę konstatacji: "Ja na szczęście mieszkam w mieście, w którym do głowy nikomu nie przyszłoby sprzątanie palących się zniczy." Podejrzewam, że lwia część z nas Polaków mieszka właśnie w takich miastach i wioskach. Niestety - jak to gołym okiem widać i nagim uchem słychać- ta większość jest zwykle kneblowana przez mniejszość, która różnymi metodami "dopingu", niemającymi nic wspólnego ani z demokracją ani gospodarką wolnorynkową, zagwarantowała sobie dominujący głos w naszej przestrzeni publicznej. Ta mniejszość na początku tak zwanej "transformacji", która była niczym innym jak zmianą dekoracji do tego samego dętego sowiecko - geszefciarskiego spektaklu, otrzymała od "losu" cudowne wsparcie. Przy takim "suflowaniu" i "kredytowaniu" każdy głupi wygrywa w cuglach. Tylko, że ci , którym się tak "sufluje" i których się "kredytuje" okazali się ekstremalnie durni, na dodatek genetycznie skundleni antypatriotycznie; i to dlatego - z powodu tegoż niskiego poziomu biorących bezpieczniackie anaboliki w Polsce jest jak jest. Bal na tykającym Tytaniku. A to już całe generacje rodzinne fordanserów i kokot, spsiałe dodatkowo familijnym "mendlowaniem", kiszeniem się we własnym sosie gęstym jak majonez babuni (najczęściej komsmołki z fołkslisty). Jeśli ktoś z Państwa wpatrzony jest jak sroka w kość w to towarzystwo ze WSI na GRU-powych imprezkach u cioci STASI, aby zza szybki oblizywanej łakomym języczkiem wyrażać swoje ochy i achy! to mój GLOB jest oczywiście jak najbardziej otwarty na taką sentymentalną uczuciowość. Nikomu się tu nie broni podziwiać! A i atakować skromnego autora. Idąc za ciosem Faktów, w których reklamuję w imieniu stacji różne edukacyjne dodatki dla młodzieży, chciałbym tu we własnym imieniu polecić inny pedagogiczny apendyks- kolejną lekcję nowej literatury polskiej dla opornych- powiedzmy w wersji "Understanding Diction and Tone in Literature For Dummies":
============
http://wojciechwencel.blogspot.com/2011/03/poeci-solidarni-z-jarosawem-markiem.html
Poeci solidarni z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem
W związku z rozpoczynającym się 17 marca 2011 roku procesem, jaki Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi wytoczyła spółka Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, stanowczo sprzeciwiamy się próbie ograniczenia w Polsce wolności słowa.
Prawo każdego obywatela do głoszenia własnych opinii jest podstawowym warunkiem funkcjonowania demokracji. Kwestionowanie tego prawa w odniesieniu do poety to praktyka haniebna, naruszająca zarówno swobodę obywatelską, jak i dobro polskiej kultury.
Jako poeci i obywatele wyrażamy solidarność z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem i wzywamy związki twórcze, organizacje społeczne, niezależne media oraz wszystkich ludzi dobrej woli do zajęcia podobnego stanowiska.
Wojciech WENCEL
Marcin ŚWIETLICKI
Krzysztof KOEHLER
Marcin BARAN
Marcin SENDECKI
Krzysztof KARASEK
Leszek DŁUGOSZ
Leszek ELEKTOROWICZ
Jerzy GIZELLA
Wojciech KASS
Edward PASEWICZ
Artur NOWACZEWSKI
Szymon BABUCHOWSKI
Karol MALISZEWSKI
Stanisław CHYCZYŃSKI
Franciszek KAMECKI
Sławomir MATUSZ
Jarosław JAKUBOWSKI
Wojciech BANACH
Artur FRYZ
Marek CZUKU
Krzysztof KUCZKOWSKI
Przemysław DAKOWICZ
Janusz KOTAŃSKI
Maciej MAZUREK
ks. Jan SOCHOŃ
Roman MISIEWICZ
Jarosław TRZEŚNIEWSKI-KWIECIEŃ
Aktualizacja z 15 marca 2011 r.
Zofia ZARĘBIANKA
Tomasz MAJERAN
Jarosław KLEJNOCKI
Aleksander RYBCZYŃSKI
Józef BARAN
Andrzej Tadeusz KIJOWSKI
Piotr GROBLIŃSKI
Piotr CIELESZ
Tomasz SOBIERAJ
Lech GALICKI
Aktualizacja z 16 marca 2011 r.
Mira KUŚ
Dobromir KOŻUCH
Bogusław ŻURAKOWSKI
Bohdan URBANKOWSKI
Jan OWCZAREK
Piotr MÜLDNER-NIECKOWSKI
=============
P.S.
Wiadro cyrylicy конечно zaczerpnąłem z przerębli własnoręcznie wykutej w lodowej tafli Oki. Zalinkowałem do źródła, zaręczam.
2011-03-17 09:06 | Realista
@Aniu z P.
"Natomiast twarde przesłanki, dowody well sytuacja gruzińska etc to oczywiscie nic nie istotne elementy tej ukladanki. W taki sposób dochodząc prawdy można dojść do najabsurdalniejszych bełkotow."
Przytocz te twarde przesłanki i dowody.
Coś mi się wydaje że te twarde przesłanki i dowody to:
"twarde przesłanki i dowody"
Mam twarde przesłanki i dowody żeby nazwać cię tuskoidem.
2011-03-17 08:45 | danger
Witam,
ja chciałbym zapytać o ten film, który został zawarty w wypowiedzi Niemca. "List z Polski" jest dziełem pana Marka Pilisa, które bardzo dobrze przedstawia sytuację panującą w naszym kraju po 10 kwietnia: zachowanie narodu, rządu, opinii międzynarodowej...
A moje pytani brzmi: dlaczego nikt o tym filmie nie mówi? Oprócz Gazety Polskiej i kilku innych mediów połączonych wspólną tematyką z GP nigdzie nie słyszałem o tym obrazie. Nawet w żółtej stacji. Wiem ,że to nie wygodny temat dla "innych" mediów, ale Pan Bogdan stara się mówić prawdę taka jaka jest i przekazywać wszystkie informacje a nie tylko te które zgadzają się z linią programową Redakcji czy ogólnymi sympatiami, bo przecież na tym polega informacja obiektywna. Oczywiście nikomu nic nie zarzucam, chodzi mi tylko o to że o tak ważnym FILMIE dowiedziałem się z wpisu internauty. Zdaję sobie sprawę ,że nie wszystkie informacje mogą zostać przekazane z racji ograniczoności czasu trwania serwisów informacyjnych ale myślę ,że ta jest ważna. Jeżeli natomiast taka informacja była a mi umknęła (czego nie wykluczam) to przepraszam za zamieszanie...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam:)
2011-03-17 08:06 | Hania
Ja na szczęście mieszkam w mieście, w którym do głowy nikomu nie przyszłoby sprzątanie palących się zniczy, Pani Aniu. Niezależnie, czy stoją na chodniku pod pomnikiem Ofiar katastrofy 10 kwietnia, czy na cmentarzu. Może mieć Pani na ten temat jakiekolwiek zdanie, ale to, co Pani napisała świadczy tylko o Pani niskiej wrażliwości i egoizmie, polityka nie ma tu zupełnie nic do rzeczy. A i jeszcze jedno - to nie OBŁUDA. To OBIEKTYWIZM. Niech Pani przeczyta uważnie definicję tego słowa. Najlepiej w języku angielskim. Np. w Wikipedii. Tam jest taki ciekawy zwrot 'Middle of the road'. Może wtedy zrozumie Pani, że epitet, którym się Pani tak chętnie posługuje, ma się tu jak pięść do nosa. Tylko mam niestety wrażenie, że Pani celem nie jest nawet PRÓBA zrozumienia czegokolwiek.
Malgo - oryginalne rosyjskie bukwy biorą się z zakładki 'SYMBOLE'.
2011-03-17 08:05 | w.
Nie może być! Kiedy było to słynne zdanie zachęcające do kupna Wyborczej?! Nie ma tego gdzieś w archiwum? a może to było zakamuflowane zdanie a chodziło o Nasz Dziennik? Już widzę tych wszystkich wiernych tfu fanów pana Zalewskiego stojących w kolejce po Wyborczą! Że też można czytać coś takiego tfu tfu.Ale zawsze po tym można iść do spowiedzi.
2011-03-17 02:26 | kolekcjoner czcionek
droga Aniu z P. opowiadasz tanie dowcipy . na swiecie panuje dosc powazny okres przemyslen o istocie zycia , wygranaczaniu granic ryzyka , prawach natury i losie milionow ludzi . obszczymurki , szczekaczki , wyrafinowane kurtyzany salonowego haka , operacyjni dawcy decyzji niech w koncu razem, wspolnie zakleszcza sie w milosnym uscisku na znak zrozumienia intencji wyzszych argumentow ; ). ktos patrzy na kurs PLN ? Aniu wydaje mi sie rozpoczol sie proces wybudzania ludzi z polsodkiej iluzji . Aniu wiesz dlaczego rozgarnieci Japonczycy staraja sie ogladac Amerykanskie serwisy informacyjne zamiast wlasnych ? pro-pa-ganda? uspokajajace tabletki saczace sie z monitorow i glosnikow nie przekladaja sie na to co naprawde ? Aniu dalas sie namowic na kreche we Franku ? co takiego opowiadano przed podpisaniem umowy ? w tym momencie CHF kosztuje 2,28 grosikow. do rekordu wobec PLN brakuje mu tylko 3 grosiki. mlodzi , wyksztalceni , z wielkich miast ( tak jak zabojca polityka PiS w Lodzi ; ) sa najnormalniej oszukani ale pomimo tego uparcie beda wrzeszczec ze jest okiej a nawet lepiej. Aniu z P. mam takie zyczenie zeby caly ten prymitywny syf jaki zafundowano Polsce skonsumowali tak i rzadzacy co i wyborcy kondoma wyborczego zwanego PO. Aniu z P. to jest wlasnie tolerancja . pozdzrawiam
2011-03-17 00:39 | Ania z P.
Ci co przejściowo niby rządzą Polską posporzątali znicze?
Znowu ten Tusku.
Biedne te Pańskie dzieci co to będą o Smoleńsku słuchać...zrozumiałam , że nader często.Więc to moje potomki za 70 lat pojadą w imię pojednania do Smoleńska
Jak już wspomniałam nie slucham Faktów RMF,ale oczywiście zdarzy się, że podslucham.
Wtorek po 13, Panu Autorowi przechodzi przez gardło zachęta do kupna Wyborczej!!!
Oczywiście lekko sie uśmiecham.Wiem, co myślał w tym czasie Pan Bogdan, dlatego m.in Fakty RMF już nie dla mnie.Próbuję pokazać tę obludę.
Ale nie o tym, nie o tym...
Zamiatanie zniczy z filmiku w pierwszej chwili może zadziwiać,ale już po chwili przychodzi zdrowy rozsądek i uważam, że to jest raczej postawa powszechna a nie preferowana przez Was[poczytajcie forum po proponowanym linkiem na youtube], że TO NIE JEST MIEJSCE!
To jedynie miejsce pracy przez 4,5 roku Lecha Kaczyńskiego.
Rozumiem gdyby tam był grób Prezydenta.
W tej postaci to jedynie bardziej manifestacja aniżeli prawdziwa chęć uczczenia pamięci.Może się mylę.Może te okrzyki i transparenty przykryły istotę.Może...
Cyt:
"Poważnym argumentem przeciwko zamachowi ma być brak realnych zysków politycznych ze strony Putina. Problem w tym, że te zyski są dzisiaj ogromne. Polską rządzi od roku prorosyjski prezydent, którego polityka odbudowuje tu wpływy zarówno Moskwy, jak i ludzi z dawnych WSI. Gdyby doszło do wyborów w normalnym trybie, Bronisław Komorowski miałby szansę na zwycięstwo, ale pewności nie mógł mieć żadnej."
I WLAŚNIE POSTANOWILI ZROBIC ZAMACH?
PRZECIEŻ TO IDIOTYZM.
ODWRÓĆMY OGLĄD SYTUACJI.
Gdyby nie było katastrofy Lech Kaczyński przegrałby z kretesem!!!20% to absolutne maksimum poparcia jakie miał przed katastrofą.Liczne gafy to nic w obliczu słabej przezydentury.
Byłaby to piekna ale jednak porażka.
I co, Rosjanie mają jakieś obawy, że może jednak wygrać ich wróg Kaczyński?
Doprowadzając do zamachu robią w efekacie coś przeciwnego.Windują brata, który na fali wspołczucia, traumy etc niemal wygrywa.
To może oni jednak chcieli, żeby Kaczyński został prezydentem ,
No i rozpracowaliście Nałęcza...rozłożyliście na czynniki pierwsze i członki małe.
Dobrze, że pokolenia umarłe zostawiliście w spokoju...dziadek, babcia.
Dogi Panie Bogdanie,a niech wyśle Pan reportera Faktow do czlowieka z filmiku.A potem do jego szefuncia,a potem wyżej...Jakis problem w ustaleniu kto co komu kazał?Pan z perspektywy Kopca ustalił bezsprzecznie, że to Tuski.Wszystko przez to, że Walc nie stala i nie pilnowała zapewne.
Nikt nie zabrania uczczenia pamięci Prezydenta.Nie jednak na środku ulicy!
POZA TYM JEŻELI PAN MOWI, ŻE TO JEST ODDANIE HOLDU, TO NIE WIEM CZY PAN KPI CZY O DROGĘ PYTA.
Blądzić ludzka rzecz.
Nie da się z tepaka zrobić inteligenta?
To mam pytanie CO SIĘ DA ZROBIĆ Z TAKIEGO KOGOŚ, KTO TAKO RZECZE?
motacie się oj motacie.
Co do zamachu, na podstawie mocnych szczegółow tworzycie pewne teorie wygodne dla Was pasujace do niby zamachu.Natomiast twarde przesłanki, dowody well sytuacja gruzińska etc to oczywiscie nic nie istotne elementy tej ukladanki.
W taki sposób dochodząc prawdy można dojść do najabsurdalniejszych bełkotow.
Amen
2011-03-16 23:33 | jarecky
Cytat z ksiazki Edwarda Raczynskiego 'Od Narcyza Kulikowskiego do Winstona Churchilla' ostatni ambasador II RP w Londynie, wychowywal sie w palacu pod Baranami jako wnuk Adamowej Potockiej, juz 1913 roku studiowal w Londynie.
W szukaniu sensu naszej historii cofam sie do czasow przedwojennych kiedy byla jeszcze szansa odwrocic bieg historii.
Tak pisze o stosunku naszycg brytyjskich sojusznikow do Sowietow.
"Wielka Brytania miala od dawna doswiadczenie obcowania z dzikimi i poldzikimi narodami. Okazywanie ich wladcom zaufania, traktowanie ich z poufaloscia, niby sobie rownych, zjednywalo ich serca. Swiadomie czy podswiadomie zabrano sie tak do Stalina. Popelniono blad niewybaczalny. Z chytrym i wytrawnym na modle azjatycka Narkomidielem postepolwac trzeba bylo calkiem inaczej. Pierwsze przemowienie Churchilla, witajace Sowiety, jako towarzysza broni, bez stawiania jakichkolwiek warunkow,
musialobyc dla Stalina rewelacyjne. A byly to chwile szczegolnie wazne, kiedy Armia Czerwona byla w pelnym odwrocie i kiedy od pomocy zachodu, materialnej i moralnej, zalezec mogl los calej kampanii."
pzdr
2011-03-16 21:48 | Maria
Pan ma talent. Ale ten wiersz jest smutny.
2011-03-16 20:48 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Wszystkim.
Tak się złożyło,że w trakcie 12 godzinnego dyżuru odwiedził mnie dzisiaj kurier.Dowiózł mi książkę Aleksandra Ściosa-'Zbrodnia smoleńska,anatomia dezinformacji'.Za chwilę rozpoczynam czytanie.Podzielę się z Wami najbardziej interesującymi spostrzeżeniami autora.
Otworzyłam na chybił-trafił.Str.284
Rozdział pt.'Komorowski czy Polska.
'Podsycanie lęku przed bracmi Kaczyńskimi,było od lat głównym zadaniem propagandystów III RP.Realizowanym jako strategia przejęcia,utrzymania i sprawowana władzy.Intensyfikacja lęku,zastosowana jako forma manipulacji
okazała się niezwykle skuteczna,umożliwiając sterowanie nastrojami społecznymi,a następnie podporządkowanie decyzji wyborczych interesom wąskiej grupy beneficjentów.
Na tym lęku zbudowano pozycję startową Platformy Obywatelskiej,wmawiając społeczeństwu,że wybór Tuska i spółki uchroni Polaków przed straszliwą
katastrofą kaczyzmu'...
cdn.
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-03-16 15:17 | Realista
Nie macie co robić tylko uświadamiać nieodwracalnie otumanionego tuskoida pci żeńskiej...
Oni są nieuleczalni.
Nie da się z tępaka zrobić inteligenta.
Jedyny sposób to wszczepienie szarych komórek.
Tego niestety nauka jeszcze nie okiełznała
2011-03-16 11:21 | Marcin
Witajcie
@maddalena
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją (jakże podobną do porannych mętów myślowych profesury w studiu kontrwywiadu).
Znicz to symbol pamięci. To, że akurat nie zginęli pod pałacem nie ma tutaj znaczenia. To byli reprezentanci Naszego Państwa, co więcej to była Głowa Naszego Państwa, której należy się szacunek. Szacunek objawia się między innymi tym, że strony, które nie zgadzają się co do intencji czy też formy określonych działań, nie niszczą symboli co do których wyznają takie same zdaje się zasady.
Doradca prezydenta właśnie w ten sposób chciał najpierw umniejszyć godność byłego prezydenta, mówiąc o "przejściowym" w zamyśle autora wypowiedzi "nic nie znaczącym epizodzie bycia Prezydentem RP". Później począł wskazywać na to, że przecież znicze powinny znajdować się na cmentarzu, a nie na chodniku i zagrażać mieszkańcom, a nuż wosk się wyleje, kobieta przewróci, torebka wpadnie na środek ulicy, spowoduje karambol, w którym zginie (dalej zmyślać, też potrafię tak jak Nałęcz). A tak w ogóle czy w innym kraju co miesiąc są manifestacje ze zniczami..... i już nie chce mi się cytować dalej myśli doradcy, bo echo jakie bije z głowy która wypowiada takie słowa, może u normalnego człowieka wywołać migrenę.
Jakież to odkrywcze, Panie "psorze" z tego miejsca moje "rispekt", głębokie jak kieliszek w którym tonie łajba w której Pan się bawisz.
Na zdrowie.
2011-03-16 11:15 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Maddalena!
Nie rozumiem stawiania obok siebie : czczenia pamięci Ofiar Smoleńska oraz nocnego usuwania płonących lampionów i wieńców jako "śmieci".
Ofiarami Smoleńska są -między Innymi- Prezydent i Jego Małżonka a miejsce hołdu (przed Pałacem na Krakowskim Przedmieściu) to znak , że się składa Im cześć jako PRZYWÓDCY PAŃSTWA i PIERWSZEJ DAMIE a nie prywatnym osobom. Dlaczego obecne Platformerskie władze za wszelką cenę nie chcą dopuścić do upamiętnienia Osoby Lecha Kaczyńskiego? Dlaczego tak usilnie starają się sprowadzić obchody do PRYWATNEGO wymiaru? To tragedia NARODOWA a nie wypadek komunikacyjny. Dla nas -Polaków- to oczywiste. Kim są Ci, którzy tak bagatelizują tę Hekatombę? Kim są ich funkowie, poplecznicy i zwolennicy?
Krzyż Pamięci to nie jest żadna "profancja" , Maddalena.
Krzyż został poświęcony przez księdza Małkowskiego - duchownego, który w odróżnieniu od sprzedajnych hierachów kościelnych o agenturalnej przeszłości (vide: prymas "Cappino") - zachował w sobie kapłańskie powołanie i solidarnościowy imperatyw głoszenia Prawdy , także tej niewygodnej , z narażeniem życia.
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,2568,ks-malkowski-poswiecil-krzyz-pod-palacem.html
http://www.rp.pl/artykul/244958.html
2011-03-16 10:14 | maddalena
Zgadzam się, iz takie postępowanie jest haniebne (gaszenie zniczy itp.ale zastanawia mnie jedno... dlaczego ludzie chodzą pod pałaac prezydencki i tam...Czy Oni zgineli pod tym pałacem...
czy trn pałca był Ich domem rodzinnym...
Jak wszystkim wiadomo, pałac jest tylko na kadencję ewentualnie dwie... to nie monarchia, że jest mieszkanie dożywotnio.
Jeszcze jedno, najważniejsze... Jak jako CHRZEŚCIJANIE (KATOLICY) mogli ludzie w lipcu takie "zamieszanie" z KRZYŻEM ŚWIĘTYM uczynić, dla mnie jest to profanacja!
2011-03-16 09:00 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Klient.
Dodatkowe pytanie do Pana Nałęcza tak aktywnego w sprawie jednego ułaskawienia dokonanego przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego:
=============
http://niezalezna.pl/7588-lech-kaczynski-nie-chcial-komorowski-podpisal
Jak ustaliła „Gazeta Polska”, wśród osób ułaskawionych przez Bronisława Komorowskiego są członkowie zorganizowanych grup przestępczych, które trudniły się najcięższymi rodzajami przestępstw, m. in: porwaniami, wymuszeniami, fałszowaniem dokumentów, paserstwem, obrotem i kradzieżą samochodów. Bronisław Komorowski ułaskawił też osoby znęcające się nad rodziną i niepłacące alimentów, które nie miały szans na ułaskawienie przez śp. prof. Lecha Kaczyńskiego z tego względu, że były to przestępstwa wymierzone przeciwko rodzinie.
=============
2011-03-16 08:44 | klient
KOLEJNY SPORT WYCZYNOWY:
http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,13224122,wiadomosc.html?ticaid=1bf49
2011-03-16 08:33 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Czytelnicy!
Niemiec: Dziękuję za wsparcie, pozdrawiam Rodaka :)
"List z Polski" jest mi oczywiście znany.
Znam też osobiście Autora tego dokumentu - wybitnego i niezwykle uczciwego dziennikarza Mariusza Pilisa.
Tu jest relacja ze spotkania z tym Reżyserem:
http://www.kul.pl/list-z-polski-projekcja-filmu-i-spotkanie-z-rezyserem-mariuszem-pilisem-23-11-2010,art_26646.html
Peka: Skatologia i bluźnierstwa - to też język polski, jego margines - w każdym sensie słowa. Nadużywane - nie robią już jednak żadnego wrażenia. To moja uwaga - "techniczna". Może od czasu do czasu warto zagrać na innych , nie tak niskich, grubych strunach.
Moi Drodzy: proponuję lekturę ciekawego tekstu z sieci:
=============
Blogger: PARTISAN GARDENING
http://bratbrata.salon24.pl/286608,grzezniemy-w-kondominium-czy-wybijamy-sie-na-niepodleglosc
Grzęźniemy w kondominium, czy wybijamy się na niepodległość?
Świetny dokument „Solidarni 2010”, a teraz jego druga część : „Krzyż”, są jakimś déjà vu, to już kiedyś tutaj było... właśnie w tym stołecznym mieście. Czym się różni to wrogie krzyżowi pospólstwo od tamtej gawiedzi?
W swoich pamiętnikach Jędrzej Kitowicz, naoczny świadek rozbiorowych czasów, opisuje homalium czyli hołd jaki Polacy składali nowym władcom. Gdy Polska znikała z mapy Europy, wszystko było ratyfikowane, myśmy się na rozbiory zgodzili. Obok ruchu narodowo-wyzwoleńczego był ruch antynarodowy. Warszawiacy zdecydowanie woleli Moskali od oszczędnych i zapobiegliwych Prusaków.
„Moskale weszli do Warszawy ze zdobyczą, czyli rabunkiem niezmiernym całej Polski i Litwy. Wnieśli do niej świeży rabunek nieszczęśliwej Pragi. Będąc narodem żarłocznym i hulaszczym, tak jak i Polacy, dzielili te wszystkie zdobycze z kupcami, z rzemieślnikami i piekarzami, rybakami, rzeźnikami i muzykantami, komediantami, niewiastami publicznymi i innymi osobami do zbytku, marnotrawstwa i rozpusty służącymi, które to pożytki z Moskalów ciągnione i wysysane wybiły im w prędce z głowy okrucieństwa w całym kraju i na ostatniej Pradze spełnione. Osiadła w sercach własnych, dobra chciwych i przyjaźń i przywiązanie do Moskalów.” Słabość do Rosjan i skłonność do wybaczania rzezi jest tutaj przejmująco sugestywna.
Widzę dzisiaj ich potomków, opluwających bezbronnych zapłakanych rodaków, co czuwali przy krzyżu, zaniepokojeni losem osieroconej ojczyzny. Kolegów Tarasa zabawiających się ludzką krzywdą, podpitych, naigrawających się i depczących wszelkie wartości.
Umowa gazowa, dla nas niekorzystna i praktycznie przejęcie kontroli nad przesyłem gazu przez teren Polski przez Gazprom, czyli państwową firmę rosyjską – to jasny przykład popadania w zależność. Homalium, świętowane było na czerwonych dywanach jednostronnie ogłoszonej przyjaźni do wschodniego sąsiada, w Tym Dniu niejasnej i złowieszczej katastrofy na terenie Rosji, grzebiącej naszych przywóców. Zaraz potem ordery od po.prezydenta Polski dla rosyjskich żołnierzy, o których nie wiadomo dzisiaj co tak na prawdę ratowali, gdy spojrzymy na filmy dokumentujące dni katastrofy. A jeszcze dołóżymy Możejki cośmy je od Litwy, w dobrej sprawie kupili, a teraz mamy je Rosji odsprzedać. I będą mieli bracia Litwini wrogiego potentata na swojej ziemi za naszą sprawą. Szykuje się dla Rosjan sprzedaż Grupy Lotos, czego pragnienie wyraził Medwiediew podczas grudniowej w Polsce wizyty. A w Kaliningradzie rozmieszczono pociski nuklearne.
Wolności nie traci się w jednej chwili, ona odchodzi powoli. Pilnujcie wolności, bo ona nie jest nam dana raz na zawsze! – przestrzegał rodaków Jan Paweł II. Ten, który na własnym ciele doświadczył grozy śmiertelnego ataku.
Dzisiaj nie trzeba zajmować terytorim, starczy je sobie podporządkować. Kontrola nad systemem informtycznym łatwo może być zakłócona wrogim atakiem hakerskim, jakiego doświadczyły republiki bałtyckie. Upadek przemysłu stoczniowego posłuży marginalizacji polskiej gospodarki na korzyść zachodniego i wschodniego sąsiada. Brakujące bzdurne dwa metry głębokości dla rury wartej miliardy osłabią nasze perspektywy pozyskiwania surowców energetycznych. Infrastruktura enrgetyczna przeszła do kieszeni obcych firm, którym wcale nie chce się zainwestować w ich modernizację, jak to nam przy jej prywatyzacji obiecywano.
Ale to nic, partia rosyjska w Polsce skupiona na warszawskich salonach, radośnie przyklaśnie kolejnej zabawie chłopaków od Dominika Tarasa, co się będą bawić na własną zgubę. Widzieliśmy to zgromadzenie na salonach prezydenta Komorowskiego.
Kiedyś utraciliśmy niepodległóść przede wszystkim z powodu własnej głupoty, która doprowadziła do słabości państwo. Takie jest nasze doświadczenie historyczne. „Z punktu widzenia Rzeczypospolitej najbardziej demoralizującym aspektem całej sprawy było postępowanie licznych Polaków, którzy gorliwie służyli interesom mocarstw rozbiorowych. Po pięćdziesięciu latach ścierania się polityki sprzecznych ugrupowań politycznych oraz „protekcji” Rosjan nie brakowało obywateli, którzy zrobili karierę, działając w sejmie, sejmikach lub konfederacjach na rzecz opłacających ich usługi agentów obcych mocarstw. Co więcej, wielu było dostatecznie ogłupionych korupcją i oszustwami, aby w dobrej wierze uznać Rosjan za prawdziwych obrońców tradycyjnych polskich wartości.” – pisze N. Davies w „Bożym igrzysku”(Agonia).
„W okresie rozbiorów owi „kolaboracjoniści” rekrutowali się z najwyższych kręgów społecznych w kraju. Jeden z najbardziej godnych potępienia ludzi epoki, rozpustny ksiądz Gabriel Podoski został wyniesiony przez Katarzynę do godności arcybiskupa i prymasa. Dwaj inni, Józef Kossakowski i Ignacy Massalski, byli katolickimi biskupami. Pierwszy, żył z pokaźnej renty wypłacanej przez Rosjan, drugiego usunięto z Komisji Edukacji Narodowej, ponieważ dopuszczał się malwersacji. Inni, członkowie najbogatszych rodów magnackich – Seweryn Rzewuski, Franciszek Ksawery Branicki, Stanisław Szczęsny Potocki, Piotr Ożarowski czy brat biskupa Kossakowskiego Szymon – zmonopolizowali główne dowództwo wojskowe Rzeczypospolitej. W latach rozruchów wielu z nich miała dosięgnąć zemsta. Podobnych do nich znalazły się liczne rzesze. W czasie sejmu z 1773 roku znalazło się zaledwie trzech uczciwych, protestował poseł Samuel Korsak, senator Sołtyk zrezygnował z urzędu oraz poseł Tadeusz Rejtan.” (j.w.)
Nie wiemy w jakim momencie jesteśmy dzisiaj. Niemcy i Francja chcą robić interesy z Rosją nie bacząc na bezpieczeństwo byłych krajów sowieckiej strefy wpływów. Decyduje doraźny sukces. Polska, wraz z innymi krajami spoza strefy euro, właśnie została wyrzucona poza obręb przyspieszonego rozwoju, pozostając z maruderami z drugiej, mniejszej prędkości. Na naszych oczach rozpada się solidarność Unii Europejskiej, przewidywana i zapowiadana dwa lata temu przez Jadwigę Staniszkis.
Problemy pierwszej Rzeczypospolitej zaczęły się oczywiście wcześniej. Sprytny ambasador rosyjski Rogozin, po zamontowaniu na polskim tronie Stanisława Augusta Poniatowskiego, przebiegle mieszał w polskim kotle, przez prowokacje doprowadzając do anarchii, manipulując stronnictwami , nawzajem napuszczając je na siebie. „Repninowi, nie tylko udawało się reżyserować posunięcia zarówno opozycji jak i króla; zdołał wręcz namówić Stanisława Augusta, aby się przyłączył do konfederatów. W pażdzierniku (1767) odkrył karty. Zaaranżowawszy nadzwyczajne posiedzenie sejmu, szybciutko aresztował czterech czołowych przywódców opozycji i zakutych w łańcuchy wysłał ich do Kaługi.” W raporcie do cesarzowej napisał: „Oddziały Jej Cesarskiej Wysokości, mojej Władczyni, przyjaciółki i sprzymierzeńca Rzeczypospolitej, aresztowały biskupa krakowskiego, biskupa kijowskiego, wojewodę krakowskiego oraz starostę dolińskiego, którzy swym zachowaniem, kwestionując czystość Jej uzdrawiających, bezinteresownych i miłościwych zamiarów wobec Rzeczypospolitej, obrazili godność Jej Cesarskiej Wysokości.”(j.w.)
Nigdy nie było tak dobrze jak jest dzisiaj, nigdy Polska nie była tak bezpieczna – powtarzają nasi politycy. A popierający prezydenta reżyser, ceniony i nagradzany w Rosji, nawołuje do wojny polsko-polskiej. Skoro jest tak dobrze to dlaczego mamy już drugą katastrofę lotniczą w której giną przedstawiciele państwa i jego armii. Dlaczego zwykli obywatele latają po świecie najlepszymi samolotami a dla prezydenta został tylko ruski szmelc. Ilu generałów straciliśmy za krótkich rządów Tuska?
Raport MAK-u, który nie wygląda jak uczciwy dokument naukowego badania katastrofy, natomiast zawiera polityczne insynuacje – nie został odrzucony przez premiera. Premier przełknie każdą zniewagę, podgrzeje wojnę wewnętrzną szukając domniemanych winnych, jeszcze bardziej podzieli naród – ale boi się przeciwstawić Putinowi. Medwiediew też ostrzegł, że niezgody na raport MAK-u nie przyjmuje. Déjà vu?
A zatem , grzęźniemy w kondominium, czy wybijamy się na niepodległość?
=============
Dziś prezydencki minister Tomasz Nałęcz w Kontrwywiadzie RMF FM plótł jak Piekarski na mękach o "PiSowskich komentatorach". I oczywiście zwalał odpowiedzialność za skandal na Krakowskim Przedmieściu na "służby porządkowe".
http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/kontrwywiad/news-tomasz-nalecz-gaszone-znicze-ten-widok-zawstydza,nId,329475
Tak, tak: "ekipy sprzątające" są oczywiście samorządne, niezależne, po prostu autonomiczne. Tak jak Pan Nałęcz był zawsze "niezależny" w odróżnieniu od "PiSowskich" komentatorów.
Tu jest biografia tego Pana dla przypomnienia:
=============
http://niezalezna.pl/7261-gentleman-smolenski
GENTLEMAN SMOLEŃSKI
Jest lato 1990. Polską rządzi premier Tadeusz Mazowiecki. Orłowi przywrócono koronę, państwo przestało nazywać się PRL. Tomasz Nałęcz jest wiceprzewodniczącym SdRP, partii tyle co powstałej po rozwiązaniu PZPR. Właśnie spędza luksusowy urlop na Krymie na zaproszenie Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Wyróżnienie to jest dowodem jego rosnącej pozycji wśród sojuszników KPZR.
6 grudnia 2010, wizyta w Polsce prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Bogdan Rymanowski w TVN 24 przytacza wypowiedź Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy MAK, który mówi o trudnościach we współpracy z rosyjskimi śledczymi. „Wyżej jednak stawiam w tej sprawie słowo prezydenta Rosji, niż płk Klicha” – odpowiada bez wahania Nałęcz, doradca prezydenta Komorowskiego. Ta niesłychana wypowiedź przechodzi w mediach zupełnie nie zauważona. A chyba trudno znaleźć analogiczną nawet wśród wystąpień I sekretarzy PZPR z czasów PRL. Podkreślanie zbieżności interesu Polski z sojuszem polsko-radzieckim należało do rytuału. Ale nawet wtedy narzucona przez wschodniego sąsiada władza nie artykułowała wprost, że słowo Moskwy jest dla niej warte więcej od słowa jej własnego przedstawiciela.
„Dużo ludzi mówiących po rosyjsku”
Dlaczego Nałęcz zacieśniał stosunki z sowiecką partią komunistyczną jeszcze w czasach III RP? Na Krym jeździł wówczas także Leszek Miller, były członek Biura Politycznego KC PZPR, ówczesny partyjny kolega Nałęcza, z którym zasiadali wspólnie we władzach SdRP. Jego zdaniem wyjazd ten miał charakter „luksusowego urlopu”, który współfinansowała, w ramach międzypartyjnej współpracy, KPZR. – My płaciliśmy za przelot, natomiast na miejscu wszystko było za darmo, na koszt gospodarzy - opowiada „Gazecie Polskiej”. Tomasz Nałęcz przypomina sobie tamten wyjazd: - To był wygodny ośrodek, oczywiście jak na ówczesne standardy Związku Radzieckiego, bo dziś wielu Polaków wyjeżdżając na Zachód wypoczywa w lepszych - mówi „GP”. Zapewnia, że nie pamięta żadnych znajomości z towarzyszami z innych krajów: - Byliśmy tam w kilkanaście osób, z rodzinami. Nie było żadnych spotkań o charakterze partyjnym. Pamiętam znajomości tylko z Polakami, wokół było dużo ludzi mówiących po rosyjsku. Pytany, czy i za co płacił, odpowiada: - Płaciliśmy za wyjazd wypoczynkowy zgodnie z przedstawioną nam ofertą turystyczną, nie pamiętam jakiejś specyfikacji, wyszczególnienia, co ile ma kosztować.
Skąd różnice w relacji jego i Millera? - Podejrzewam, że Leszek Miller mógł brać udział w innego typu wyjazdach na Krym, stąd jego odmienne doświadczenia – odpowiada. Czy wyjazdy na Krym miały charakter wyłącznie wypoczynkowy? Miller i Nałęcz - w tym przypadku zgodnie – stwierdzają, że tak. Jednak znacznie głośniejszy pobyt liderów SdRP na Krymie z 1991 r. pozostawia co do tego wątpliwości: jak ustalił UOP, liderzy tej partii, m. in. Miller, Aleksander Kwaśniewski i Wiesław Huszcza przebywali tam w przeddzień nieudanego puczu Janajewa. W tym samym ośrodku przebywał Borys Pugo, jeden z puczystów.
„Zrównoważony, do PRL i naszej Służby ustosunkowany pozytywnie” Tomasz Nałęcz urodził się 29 października 1949 w Gołyminie na Mazowszu. Od 1967 r. studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Ze strony stronie internetowej Nałęcza właściwie nic nie można się dowiedzieć o jego działalności politycznej w PRL. Z innych życiorysów wiadomo tylko, że w latach 1970-1990 działał w PZPR. O swoich motywach wstąpienia do PZPR mówił w 1993 r. w wywiadzie dla „GW”: „Studia w Warszawie to było wielkie przeżycie kulturowo-cywilizacyjne. Trafiłem na wydział historyczny, pełen fascynujących ludzi. Najciekawsi z nich byli partyjni”. Z akt służb specjalnych PRL wynika, że jednym z pierwszych wyjazdów zagranicznych Tomasza Nałęcza była w 1970 roku podróż do Moskwy. Dwa lata później ciechanowska Służba Bezpieczeństwa sporządziła analizę na jego temat. „Ocena osobowości: inteligentny, prezencja dobra, rozmowny, zrównoważony, do PRL i naszej Służby ustosunkowany pozytywnie. Zaproszony do Francji przez Zbigniewa Lipińskiego, ojca narzeczonej Darii Lipińskiej, korespondenta Komitetu d.s. Radia i Telewizji
w Paryżu od 1971 roku” – napisał funkcjonariusz SB. Obecny doradca prezydenta był wówczas studentem historii Uniwersytetu Warszawskiego i jako przynależność partyjną w kwestionariuszu wymieniał: PZPR,
ZSM, Przewodniczący Zarządu Wydziału ZMS, Członek Zarządu Uczelnianego ZMS Wydz. Historycznego UW.
„Nałęcz suszy i układa mi włosy”
Pojawiająca się w aktach narzeczona Daria Lipińska to obecna żona doradcy Komorowskiego – Daria Nałęcz, od 2008 r. rektor prywatnej Uczelni Łazarskiego. Od 1996 r. przez dziesięć lat była Naczelnym Dyrektorem Archiwów Państwowych, którą to funkcję zawdzięczała Jerzemu Wiatrowi, dawnemu ideologowi partyjnemu i ministrowi edukacji w rządach SLD. Jak mówią jego znajomi, Nałęcz nigdy nie ukrywał, że jest „mężem swojej żony” i to jej zabiegom zawdzięczał w wielkiej części swą karierę. - Pisali razem książki, przy czym to Daria była motorem napędowym a on
wykonawcą. Zresztą to ona rządziła i nawet publicznie o swoim mężu mówiła najczęściej per „Nałęcz” - wspomina jeden z bliskich znajomych Darii i Tomasza Nałęczów. Przytacza też anegdotkę, która do dziś krąży w środowisku znajomych Nałęczów. - Było to dość dawno, w czasie, gdy panowała moda na fryzurę nazywana „mokra Włoszka”. Było to dość pracochłonne, a Daria przychodziła co rano jakby tyle co wyszła od fryzjera. Gdy pytaliśmy, jak jej się chce tak co rano układać włosy odpowiedziała: „Ja jem śniadanie, a Nałęcz suszy i układa mi włosy”. To ona była projektantem jego kariery – twierdzą nasi rozmówcy. Według akt komunistycznej bezpieki żona Tomasza Nałęcza będąc pracownikiem Instytutu Badań Literackich PAN funkcjonowała aktywnie w egzekutywie Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR. Wcześniej pracowała jako asystent Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, a jednocześnie wchodziła w skład egzekutywy tamtejszej Oddziałowej Organizacji Partyjnej PZPR. Będąc jeszcze na V roku Historii była organizatorem grupy partyjnej PZPR. Działała też w SZSP. Na IV roku studiów była wiceprzewodniczącą Rady Wydziałowej tej organizacji.
Jej matka - Tomira Lipińska - była asystentką Centrum Szkolenia
Partyjnego przy KC PZPR. Później podobną funkcję pełniła w Wyższej Szkole Nauk Społecznych. Po karierze naukowej została publicystką Polskiego Radia. „Od 70 r. do końca szeregowy członek PZPR” – pisała o Nałęczu „Gazeta Wyborcza”. To nieprawda. Po zdobyciu tytułu magistra został asystentem na UW i jednocześnie by członkiem egzekutywy PZPR. W 1980 roku został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Szczyt partyjnej kariery Tomasza Nałęcza przypada na koniec lat 80. Jak wynika z akt IPN był on wówczas I sekretarzem POP PZPR Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Nie wystąpił z PZPR, bo miał dziecko alergiczne
Ani Sierpień 1980 r., ani 13 grudnia nie skłoniły Nałęcza do rzucenia partyjnej legitymacji. „Gdy wybuchła <>, a potem stan wojenny, byłem bardzo zajęty sprawami domowymi. Urodził mi się syn, który był dzieckiem alergicznym” – mówił w „GW”. W czasach, gdy wyjazdy na zachód były dla wielu polskich obywateli obiektem marzeń, wyjeżdżał do teścia do Paryża i na wyjazdy naukowe m.in. na stypendia naukowe do Holandii i Stanów Zjednoczonych. Co było wówczas rzadkością, posiadał paszport uprawniający go do wyjazdów WKS (Wszystkie Kraje Świata). Oprócz wyjazdów służbowych wyjeżdżał także za granicę prywatnie. Do ciekawej polemiki, rzucającej nieco światła na postawę Nałęcza w okolicach 1989 r. doszło na łamach „GW” cztery lata później. Gdy w 1993 r. Nałęcz popadł w konflikt z Leszkiem Millerem i przedstawił go w wywiadzie, nie bez racji, jako lidera partyjnego aparatu rodem z PRL, Miller, również nie bez racji, przypominał Nałęczowi jego koniunkturalizm z tamtego okresu, stwierdzając, że partyjnym reformatorem Nałęcz został dopiero wtedy, gdy Solidarność wygrała wybory z 4 czerwca 1989 i wszystko było przesądzone: „kiedy trwały przygotowania i odbywał się Okrągły Stół - nie było słychać o reformatorze Nałęczu. Wówczas był on po prostu przykładnym, nomenklaturowym sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR, pobierającym z partyjnej kasy zryczałtowane pieniądze”.
„Donosili, że Nałęcz to żmija i krętacz”
Po odejściu z SdRP Nałęcz trafił do Unii Pracy. - Bardzo bystry, bez zasad – tak swojego kolegę partyjnego charakteryzuje Ryszard Bugaj, ówczesny lider UP. Jak podkreśla, styl uprawiania polityki przez Nałęcza zrażał do niego zarówno ludzi z soldarnościowym, jak i z pezetpeerowskim rodowodem: - Przychodzili do mnie i ci z etosu, i ci z nieboszczki i donosili, że Nałęcz to żmija i krętacz Jak podkreśla Bugaj, Nałecz był „najważniejszym człowiekiem” wśród tych, którzy przychodzilido UP z PZPR: - My przyjmowaliśmy byłych członków PZPR, ale takich, którzy nie zrobili w partii kariery. Nałęcz może nie zrobił wielkiej kariery w PZPR, ale zaraz po 1989 r. w SdRP już tak. Gdy Unii Pracy przegrywała rywalizację na lewicy z postkomunistami, grupa działaczy tej partii postanowiła zrobić z niej przybudówkę SLD. - Nałęcz, Marek Pol i Aleksander Małachowski zgodzili się trwale zwasalizować UP wobec SLD – opowiada Bugaj. Nałęcz odpowiada: - Zagrożenie wasalizacją oczywiście istniało i jeśli Ryszard Bugaj chciał mu przeciwdziałać, nie powinien odchodzić z Unii Pracy. Wbrew czarnym proroctwom do śmierci UP nie doszło, mieliśmy po wyborach w sejmie własny klub.
Specjalista od polityki historycznej Komorowskiego
W czasie prac komisji Nałęcz po raz kolejny zmienił barwy partyjne. UP zaczęła niknąć w oczach, więc przystał do SdPL Marka Borowskiego. Ale i to ugrupowanie szybko zaczęła tracić szanse na zwycięstwo w wyborach 2005 r.. Tuż przed odejściem z SdPL, pytany przez dziennikarzy o spadające poparcie stwierdził: „Nie pyta się kury o smak rosołu” i za kilka dni był już rzecznikiem Włodzimierza Cimoszewicza, który miał duże szanse wygranej w wyborach prezydenckich. W 2005 r., po wycofaniu się Cimoszewicza ze startu w wyborach, zniknął z życia politycznego stając się dyżurnym komentatorem „Gazety Wyborczej” a ściślej mówiąc Agnieszki Kublik, która tytułując go profesorem notowała jego gromiące prawicę tyrady. - Oczywiście nie wierzyłem w jego deklaracje o odejściu z polityki – wspomina Ryszard Bugaj.
Do polityki Nałęcz wraca w 2010 r., jako doradca prezydenta Komorowskiego ds. historii i dziedzictwa narodowego. Wraca wśród ludzi dawnej Unii Demokratycznej. Nałęcza, który w UD nie był, łączą z nimi znakomite kontakty w „Gazecie Wyborczej”. Bardzo szybko właśnie polityka historyczna staje się jednym z głównych powodów krytyki Komorowskiego. Szukanie rady u byłego komunistycznego dyktatora Jaruzelskiego, pomnik bolszewików w Ossowie, Ordery Orła Białego dla osób uwikłanych w PRL – wszystko to sprawy z działki, w której doradza prezydentowi Nałęcz.
Aktywność medialna Nałecza bardzo szybko staje się istotniejsza od pełnionej przez niego funkcji. Rubaszny Komorowski zalicza wpadkę za wpadką. Sławomir Nowak pasował bardziej do roli rzecznika partii, niż budowniczego autorytetu prezydenta. Nałęcz, epatujący profesorską miną i okularami oraz umiejętnością posłużenia się historyczną anegdotą, nadaje się do tej roli zdecydowanie lepiej.
Nałęcz zapałkami
Efektem tego stanu jest powierzenie Nałeczowi „brudnej roboty”, która – gdyby patrzeć na zakres jego kompetencji – wcale do niego nie należy. To on oddelegowany został do ataków na Martę Kaczyńską: „Ignorancja uskrzydliła Martę Kaczyńską, moim zdaniem skompromitowała się w sposób ogromny”. Przypomnijmy dwie sytuacje wcześniejsze. Listopad 2010. Antoni Macierewicz i Anna Fotyga jadą do Stanów Zjednoczonych, by informować amerykańskich polityków o tym, że rosyjskie śledztwo w sprawie śmierci polskiej elity w Smoleńsku jest fikcją. Walczą o polską rację stanu. Nałęcz, doradca prezydenta Komorowskiego, używa drastycznego sformułowania: „Bawicie się zapałkami nawet nie przy rozlanej benzynie, ale przy płonącej benzynie”. Styczeń 2011. Nałęcz atakuje PiS, stwierdzając, że atakując rząd ze oddanie Rosji śledztwa w sprawie Smoleńska „gra główną rolę w rosyjskim scenariuszu”: „Takie było oczekiwanie Moskwy, żeby poszczuć PiS na polski rząd. To osłabi pozycję Polski”. Dlaczego Nałęcz, na ogół ostrożnie ważący słowa, zaczął zachowywać się jak polityczny cyngiel? Odpowiedź jest prosta: przyczyna to węch wyrobiony przez dziesięciolecia, pozwalający wyczuć, co pozwala zyskać uznanie salonów. Ten sam węch, który nakazał mu wstąpić do PZPR, z powodu alergii dziecka nie porzucić partii w stanie wojennym, zostać reformatorem partyjnym po wyborach kontraktowych, nie zrywać kontaktów z KPZR czy zwasalizować Unię Pracy wobec postkomunistów. A dziś? Dziś status gentlemana daje na salonach kłamstwo smoleńskie.
=============
2011-03-16 08:19 | Niemiec
nie ma czemu się dziwić gdy osoba najwyżej nad nami stojąca w biały dzień w białych rękawiczkach (ale z sygnetem na nich rzecz jasna) patrząc prosto w twarz potrafi łgać i kłamać:
http://www.obnie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1192:przodkowie-komorowskiego&catid=140:komorowski&Itemid=81
sam jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem:
http://smolensk-2010.pl/2011-01-02-komorowski-przyczyny-katastrofy-smolenskiej-sa-arcybolesnie-proste.html
honorujemy każdego, rozdawanie medali stało się już chyba dziedziną sportową w której gramy o jak najwyższy wynik:
http://smolensk-2010.pl/2010-07-02-polskie-medale-dla-rosjan-za-prace-w-smolensku.html
i na koniec pytanie do szanownego Redaktora: czy widział Pan niniejszy film?
http://smolensk-2010.pl/2010-10-29-list-z-polski-polskie-napisy-wersja-online-youtube.html
Dziękuję bardzo za wpis ten jak również każdy z pozostałych już istniejących. Wspieram w tej trudnej walce, pozdrawiam z zza zachodniej granicy naszego kraju.
2011-03-16 03:50 | peka
była to piękna niedziela w mieście wszędzie MY!(i psy)
niedaćsię to sztuka nielada.jak japon-wiedzieć co i jak.i
i się syfem nie martwić jest bo jest.elektorat zaimany...
podjazd antykomunistyHowiczny,figurka zajebista pewno ńerazobżygana-tyle od komuHa.
WALCZ,WALCZ,WALCZ módlśę prawalewa i walcz.
o co ci idzie spytasz ? a chuj wie możeby pojebanychKOMUhÓW dojechać,o dzieciaH sb/sąd/biz coś,jakieś klimaty anty coś jakGNĘBIĄ CIĘ A TY IM C.H.U.J.C.I.W.D.U.P.Ę ty jebane okienko?
dobra mam dść po prlskiej wioHy napiżdżyłbym więcej,ale ... właściwie niema ale,ale kumaci już wiedzą co chętnie oko w oko zaniemówię...więc ?
jedno jest pewne.komuH czyta-DAŁEŚ DUPY KURWO JESTEŚ CIPĄ-mówię mu./obiekt...w kurwę wielbienia/teraz już po st komunisto wiesz bo reszta to jałowe.
...
2011-03-15 20:21 | Realista
Czyli prezentuje poziom typowy dla zwolennika tfu-platformy ?
2011-03-15 16:26 | Marek
Andrea nie rozwinie. Zdania złożone mogłyby już ujawnić, że Andrea ma 7 lat, jest świeżo po lekturze elementarza, rzadko wychodzi na podwórko ...
2011-03-15 16:05 | Realista
Rozwiniesz ?
2011-03-15 15:09 | Andrea
To jest właśnie esencja grafomanii
2011-03-15 14:00 | Marek
@ zaczyna mi brakować słów ... już chyba nie potrafię opisać tego, co się dzieje. Promieniowanie nienawiści z atomowego reaktora salonu - michnika, wajdy, bartoszewskiego, kuca, hgw ...
Powinniśmy ich zapamiętać. Ich podłe nazwiska, ich twarze, ich podłe, plugawe życiorysy ... Chyba nie zdają sobie sprawy, jaki los sobie zgotują.
2011-03-15 13:43 | pp3-Basia
Witajcie Haniu i Bogdanie!
Chwilowo zamilkłam,ponieważ miałam przerwę w dostawie energii elekrycznej.
Nie chciałam Wam przeszkadzac SMS-ami w pracy.
Haniu,ogień zniczy zapalonych umarłym symbolizuje również
ŚWIATŁO ZMARTWYCHWSTAŁEGO CHRYSTUSA i nadzieję ludzkiego zmartwychwstania.
Wysłałam Wam kiedyś fotografię,kapliczkę,będącą fragmentem Drogi Krzyżowej
na Górze Leskowiec,szlaku wędrówki Papieża Jana Pawła II.
Napis z Niej ciągle aktualny.
ZMARTWYCHWSTANIE JEST FUNDAMENTEM NASZEJ WIARY.
To co zrobiono ze zniczami na Krakowskim Przedmieściu pod osłoną nocy
świadczy o bezgranicznej głupocie tych,którzy za zaszczyt poczytują sobie pamięc o tym,że ich przodkowie budowali kościoły...
Czarnobyl...tak,pamiętam to okłamywanie polskiego społeczeństwa i prowizorkę w postaci pędzlowania gardeł płynem Lugola,co i tak nie uchroniło wielu przed rakiem tarczycy oraz innymi schorzeniami popromiennymi.
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82yn_Lugola
Bogdanie,domysły z czasem dowodzą słuszności wywodu.
Samo mataczenie wokół śledztwa,cała masa dezinformacji,poniżanie ofiar
i sprawianie dodatkowego cierpienia żyjącym...
Wszystko to umacnianie nieprawości,za którą prędzej czy później
przyjdzie odpowiedziec zbrodniarzom...
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-03-15 13:20 | bogdan.zalewski
Polecam bardzo ciekawy, pogłębiony komentarz:
============
http://blogmedia24.pl/node/46273
(...) ostatni wyczyn HGW i jej Strażników i Służb Miejskich pokazał, iż nie wystarcza manipulacja, musi się dokonać utylizacja Pamięci Narodu Polskiego. A wtedy może się okazać, iż nas się nie da zgasić i zapakować do wora na śmieci. Bo znicz to nie tylko parafina, knot, szkło, to też symbol Pamięci, Pamięci Narodu Niezłomnego. Możecie palić książki, cenzurować filmy, ale ktoś je już przeczytał, oglądnął i pamięta. Ktoś był w Smoleńsku, ktoś widział, ktoś pamięta. A my nie zapomnimy, ani nasze dzieci i wnuki.
=============
To końcówka - tę pointę poprzedza erudycyjny esej na temat PAMIĘCI. Warto przeczytać w skupieniu. To końcówka - tę pointę poprzedza erudycyjny esej na temat PAMIĘCI.
Warto przeczytać w skupieniu.
2011-03-15 11:56 | Hania
Ogień jest SYMBOLEM pamięci, niezależnie czy chodzi o malutką lampkę zapaloną w czyjejś intencji, czy o znicz olimpijski.
Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś normalny chciał z taką PAMIĘCIĄ walczyć. I nie chodzi mi tu bynajmniej o pikusiów, którzy fizycznie te znicze gasili, ale o tego, kto im takie polecenie wydał. Dla mnie jest to wielka hańba, wstyd i coś bardzo przykrego. Powoli sięgamy dna.
2011-03-15 11:27 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Basiu!
Są Znaki i oznaki.
Teraz o tej drugiej płaszczyźnie.
Bardzo ciekawy tekst Tomasza Sakiewicza:
============
http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/287373,a-gdyby-to-byl-zamach
A GDYBY TO BYŁ ZAMACH
W przeciwieństwie do większości dziennikarzy i wielu moich kolegów, również z prawej strony, nigdy nie wykluczałem wersji, że 10 kwietnia 2010 r. mogło dojść do celowego, czyli niespowodowanego ludzkim błędem bądź zaniedbaniem, zabicia prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Takie podejrzenie towarzyszy nie tylko milionom Polaków, ale też wielu wybitnym politykom i ekspertom również w Europie Zachodniej i USA.
Nie mamy stuprocentowej pewności, co się tam naprawdę stało, bo podstawowe dowody wciąż są przed opinią publiczną ukrywane, a Rosja i, niestety, polskie władze mataczą w tej sprawie, jak mogą. I właśnie to jest źródłem jednego z największych podejrzeń. Jeżeli doszło do katastrofy i nikt w tym nie maczał palców, dlaczego obydwa rządy, a szczególnie rosyjski, kłamią? Dlaczego spuścili ze smyczy najgorsze dziennikarskie kreatury i paru ludzi, których do tej pory uważałem za porządnych, by zagłuszyć, ośmieszyć albo przynajmniej przeszkodzić w dochodzeniu prawdy przez tych, którzy jeszcze nie dali się zastraszyć?
Można to tłumaczyć tak: od początku przyjęto jedną wersję, która już przez sam fakt jej narzucenia, bez przeprowadzenia wcześniej odpowiedniego śledztwa, była kłamstwem. Reszta to konsekwencja obrony przyjętego kłamstwa.
Można też zakładać, że wprawdzie doszło do przypadkowej katastrofy, ale skala zaniedbań była tak ogromna, że tylko mataczenie zmniejszało ciężar winy obydwu rządów. Takie założenie jest logicznie możliwe, ale politycznie i moralnie nie do przyjęcia. Ciężar dowodu zawsze leży po stronie kłamcy. Wierzyć można temu, kto nie dał się wcześniej przyłapać na łganiu. Tymczasem od pierwszych minut po katastrofie obydwie strony, ale szczególnie Rosjanie, kłamią jak opętane. Muszą więc najpierw oczyścić się z najpoważniejszego zarzutu, ale zrobić to może tylko ktoś, kto z obydwoma rządami nie jest związany. Blokowanie umiędzynarodowienia tej sprawy i dostępu opozycji do śledztwa podejrzenia tylko zwiększa.
Poważnym argumentem przeciwko zamachowi ma być brak realnych zysków politycznych ze strony Putina. Problem w tym, że te zyski są dzisiaj ogromne. Polską rządzi od roku prorosyjski prezydent, którego polityka odbudowuje tu wpływy zarówno Moskwy, jak i ludzi z dawnych WSI. Gdyby doszło do wyborów w normalnym trybie, Bronisław Komorowski miałby szansę na zwycięstwo, ale pewności nie mógł mieć żadnej. 10 kwietnia Komorowski przejął urząd prezydenta i tylko przypadek sprawił, że w katastrofie nie zginął jego późniejszy kontrkandydat. Nie wiadomo, jaki wpływ na sytuację wyborczą miało przejęcie kontroli nad wieloma tajnymi materiałami, w tym raportem dotyczącym WSI.
Dla Rosjan na pewno ogromnym zyskiem była śmierć wraz z prezydentem generałów uchodzących za najbardziej pronatowskich. Zagłada polskiej delegacji mogła też być niezłym ostrzeżeniem dla innych „buntowników”.
Czy Rosjanie nie musieli obawiać się reakcji opinii publicznej w Polsce i na świecie? Ostatnie miesiące pokazały, że nie musieli. W samej Polsce jest wystarczająco dużo publicystów i polityków, którzy z poważną miną wytłumaczą, że Moskwa tego nie mogła zrobić. Koniunktura na świecie też nam niezbyt sprzyjała. Rosjanie doskonale znali te realia. W końcu nikt jak oni nie zna tak dobrze własnych aktywów, a stawianie na potencjał pożytecznych idiotów to u nich abecadło.
Jak mogło dojść do zamachu na oczach tylu ludzi? Nie było żadnych oczu. Wszyscy bezpośredni świadkowie nie żyją. Pozostałych świadków i dowody Donald Tusk pozwolił obrabiać Rosjanom.
Nie znaleziono żadnych dowodów wybuchu bomby. A kto twierdzi, że taki samolot niszczy się przy pomocy bomby? Może dla Kaddafiego to odpowiednie metody. Rosjanie mają arsenał o wiele bogatszy. Dysponując dostępem do samolotu, lotniska i całej otaczającej przestrzeni powietrznej, mogli zrobić bardzo wiele – od celowej awarii, przez umyślne wprowadzenie w błąd pilotów, do ataku jakimś rodzajem niekonwencjonalnej broni.
Jest wiele śladów wskazujących na którąś z tych hipotez. Ja mam jeszcze jedną. Pewnego jesiennego dnia 1989 r. z rosyjskich nieruchomości przy al. Szucha w Warszawie wyszedł mało znany wtedy polityk. Podzielił się potem z paroma osobami swoim wrażeniem, że zrobi w Polsce wielką karierę.10 kwietnia 2010 r. ją zrobił. Reszta to tylko szczegóły techniczne.
=============
2011-03-15 11:22 | Hania
Witaj Basiu.
Mnie bardzo przygnębia to, co wydarzyło się w Japonii. Odczytuję to jako wielki kataklizm, ale także jako pewien znak, w zależności od interpretacji - dany przez zniewoloną cywilizacją naturę, albo po prostu przez Boga. Znak ku temu żeby się w końcu opamiętać. Identycznie odebrałam informację sprzed chyba miesiąca o androidzie pędzącej w kierunku Ziemi i mającej w nią uderzyć w 2036 roku. Jest to dla mnie naprawdę przerażające, nie obawiam się o siebie, bo mnie już pewnie nie będzie, ale o swoje dzieci.
Ja Basiu pamiętam Czarnobyl bardzo dobrze, miałam wtedy 15 lat. Ta śmiercionośna chmura zatoczyła wtedy nad Podlasiem olbrzymie koło. A my wszyscy nie wiedząc o niczym wystawialiśmy buzie ku nadzwyczaj pięknemu słońcu i niespotykanie turkusowemu niebu.
Takie mnie myśli dziś naszły w nawiązaniu do tematu PAMIĘCI i ŚMIERCI.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
2011-03-15 11:14 | pp3-Basia
Nie ustawajmy...Ona nam pomoże.
Bogarodzica!
http://www.youtube.com/watch?v=ITLBVi4wnFM&feature=related
2011-03-15 10:38 | pp3-Basia
Witajcie,Haniu,Bogdanie,Marcinie!
Nic nie jest dziełem przypadku.Zło unaoczniło nam się pod
postacią tego haniebnego czynu ludzi władzy.
Znaki przestrzeni,ŚWIĘTE ZNAKI PAMIĘCI,zachowamy w naszych sercach.
Ich usuwanie fizyczne na nic się nie zda.
LATARNIE UMARŁYCH i maleńkie znicze płoną nadal.
Niech rozpalają LUD BOŻY do gorącej WIARY,i dodają odwagi do walki
o PRAWDĘ,a ta coraz bardziej unaocznia nam się.
Znakomity wiersz,Bogdanie!
Robactwo dusz rządących elit,karaluchy chcące zjeśc naszą pamięc...
Pamięc o zrywie ludzkich serc,o tonach kwiatów rzucanych pod koła karawanów,o miliardach łez wylanych przez Polaków,o niezliczonych słowach modlitw za dusze które odeszły...
Mam nadzieję,że przebudzenie Narodu nastąpi.
Nie damy by nas gnębił wróg.
Tak nam dopomóż Bóg!
2011-03-15 10:26 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Marcinie.
Tych funkcjonariuszy , którzy zdmuchują płonące znicze nazwałem w wierszu delikatniej "Eolami", wczoraj poniosły mnie emocje. Funcjonariusze to jedno a decyzje partyjnych funków to druga, poważniejsza sprawa. Niebywałe sceny rozgrywają się w naszym kraju. Mam wrażenie, że takimi decyzjami obecne władze Warszawy w sojuszu z władzami centralnymi prowokują emocje. To w ich interesie musi być podkręcanie atmosfery. Przecież nikt z normalnych ludzi nie może NA ZIMNO obserwować takiego symbolicznego barbarzyństwa. To dlatego dałem tu w GLOBIE wizerunek krakowskiej latarni pamięci. Hania zwróciła mi uwagę na tę bardzo starą tradycję. Ci co przejściowo rządzą teraz Polską mają ją jednak za nic. Żeby nie okreslić tego bardziej dosadnie.
2011-03-15 10:07 | Marcin
Witajcie
Bogdanie zanim dziś zajrzałem do Globa, wczoraj wieczorem zobaczyłem akcję podłego sk......stwa, którą opisujesz jednym słowem.
Przed 10 Kwietnia zobaczymy jeszcze kilka takich akcji, nie tylko w miejscu gdzie paliły się znicze.
Pozdrawiam Wszystkich
2011-03-15 09:19 | Hania
Dziękuję.
Zastosuję się na pewno :-)
Miłego dnia.
2011-03-15 09:03 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu! Witam Wszystkich! Jeszcze raz dziękuję za Twoją inspirację "latarniami umarłych". Zamiast tradycyjnych lampionów "ustawiłem" tu taki OBIEKT PAMIĘCI. Nasycony nie tylko uniwersalnymi znaczeniami, ale także - osobistymi. Także dlatego bardzo Was proszę o pisanie do mnie TUTAJ. Często bardzo mi szkoda naszej e-mailowej wymiany zdań. Mam często ochotę umieścić ją w GLOBIE, ale powstrzymuje mnie często tajemnica korespondencji. A przecież refleksje , którymi dzielisz się Haniu (dzielicie się) w mailach są tak wartościowe , że mogłyby być udziałem Wszystkich. Ostatnio odbyłem na przykład bardzo ciekawą wymianę zdań z Basią na temat Bacona i Czasów Ostatecznych. Myślę , że byłby to świetny apendyks do pytania Kolekcjonera Czcionek i mojej lakonicznej odpowiedzi.
Nie myślałem, że poezja Osipa Mandelsztama powróci do mnie w takich okolicznościach. To co się stało w stolicy to nie tylko wg mnie maksymalny skandal. Oto kilka reakcji:
http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/post/287066,barbarzynstwo
http://piontek.salon24.pl/287016,rozkaz-zgasic-pamiec
http://sasanka.nowyekran.pl/post/6204,rozkaz-zgasic-pamiec-noc-w-warszawie-po-marszu-pamieci
http://wpolityce.pl/view/multimedia/8342
itd. ...
2011-03-15 08:34 | Hania
Skoro zacytowałeś Mandelsztama, Bogdan, to przypomnę ukaz cara Piotra I:
'Podwładny winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszył przełożonego'.
Dziękuję za TĘ fotkę.
Dziękuję TU.
Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich.