Bogdan Zalewski
16 maja 2010, 23:59

O satyrze

1. Polsko: Palikoty czy Polityka? Co wybierzesz? Zadaję takie pytanie po zaskakującym rozbiorze. Przeprowadziłem rozbiór leksykalny i odkryłem, że słowo POLITYKA jest anagramem wyrazu PALIKOTY, to jest składa się z takiej samej liczby tych samych liter. Czyżby znowu zły omen?
8. Abstrahując od tego , że nie każdy wierzy w takie magiczne znaki, a wielu wyśmiewa podobne „kabalistyczne” analizy, postanowiłem podążyć tą otwierającą się przede możliwością interpretacyjną. Wkładam głowę w tę czeluść, nie wiedząc dokąd prowadzi. A przecież szanujący się profesjonalny komentator, zdaniem zdroworozsądkowej większości, powinien unikać takich ciemnych szczelin w jasnym obrazie rzeczywistości. Powinienem więc i ja nie wchodzić w podobne rozważania, rozwierające się jak szpara w szacownym poszyciu publicznego życia. Już słyszę te ostrzegawcze podszepty: zachowaj umiar, bazuj na sprawdzonych faktach , bądź chłodnym do bólu analitykiem-racjonalistą, niech nie pociąga cię sam język z jego lepką śliskością, lepiej nie zaglądaj do językowej jamy. Postaram się jednak udowodnić moim oponentom, jak bardzo powierzchownie traktują wydarzenia rozgrywające się na ich oczach, nie doceniając głębinowych procesów, także tych lingwistycznych, skrywających się przed ich oczyma, kłębiących się pod wierzchnią warstwą zdarzeniową! Kolejny raz w moim GLOBIE będę wścibskim , ciekawskim badaczem, eksplorującym tę magiczną , ciemną jak noc stronę naszej rzeczywistości politycznej. Moja metoda będzie więc przeciwieństwem tradycyjnie pojmowanej roli dziennikarza , czyli przewidywalnego, nudnego przewodnika po dziennej warstwie wiadomości, jasnej dla wszystkich.

3. Lepiej więc będzie dla Ciebie, jeśli od razu pozbędziesz się optycznych złudzeń, albo od razu odwrócisz wzrok od ekranu. Jeśli jednak nadal tu jesteś, załóżmy wstępnie, pomimo Twych licznych obiekcji, że jest jednak coś niepokojącego w tym anagramie „POLITYKA/PALIKOTY” przywołanym przeze mnie na samym początku. Przyjmijmy hipotetycznie, że jest on dość precyzyjnym obrazem konkretnych, destrukcyjnych działań na arenie publicznej. Jakkolwiek traktować istotę takich literowych puzzli, bez względu na to, czy wierzymy w ich nieprzypadkowy czy też incydentalny charakter, możemy -jak na stronach elementarza- zobaczyć proste ćwiczenie językowe. Każdy może naocznie uświadomić sobie, co można uczynić ze szlachetnym terminem oznaczającym, według klasycznej definicji, sztukę rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. Sytuacja przypomina złe zabawy dziecięce i z pozoru ma właśnie takie infantylno-chuligańskie podłoże. Napisałem „z pozoru”, bo podejrzewam, że nie dotarłem jeszcze do głębszej, bardziej mrocznej warstwy tej niszczycielskiej działalności. Na razie przyjmijmy hipotetycznie, bez względu na subiektywne różnice poglądów i różne partyjne sympatie, że -przy pomocy schematycznego anagramu- odmalowałem tu obiektywny obraz sytuacji: po zdemolowaniu w ostatnich latach w Polsce dziedziny zwanej „P.O.L.I.T.Y.K.A.” pozostały już po niej w mediach niemal wyłącznie jej ruiny czyli „P.A.L.I.K.O.T.Y.”. Chcę podkreślić , że wolę taki antypatriotyczny, „patronimiczny” termin, wywodzący się od ojca-założyciela ruchu destruktorów, niż ten spopularyzowany w mediach neutralny wyraz-wytrych: „POSTPOLITYKA”.

4. Intuicja podpowiadała mi to już od dawna. Próbowałem ją rozwinąć wcześniej, jeszcze przed smoleńską katastrofą, w formie wierszowanej satyry i obrazkowej karykatury. Satyra wydała mi się najbardziej odpowiednią formą ekspresji moich wewnętrznych, podświadomych niepokojów. Muszę tu od razu zaznaczyć, że nie chciałem w żadnym razie rywalizować z tymi nie bardzo śmieszącymi mnie telewizyjnymi klaunami pierwszego kontaktu. Nie tak rozumiem rolę gatunku. Satyra nie musi być bowiem prostym publicystycznym chwytem, jeśli się pamięta , że niektórzy badacze wywodzą ten sposób ekspresji z pierwotnej magicznej klątwy. Oprócz rzucania uroków, albo ich odczyniania, zwróciłem też uwagę na łaciński źródłosłów, który wskazywał na formalne zróżnicowanie, eklektyzm, collage’owość satyrycznej struktury. W języku starożytnych Rzymian „lanx satura” znaczyło „pełna misa”, naczynie wypełnione mieszaniną różnych owoców. To był dla mnie kolejny argument za zwróceniem się ku takiej właśnie technice obrazowania świata polityki. Trzeci – ostatni, choć nie najmniej ważny element – to oniryczna strona życia politycznego, przywoływana w anegdocie Plutarcha o Aleksandrze Wielkim. Jeszcze ze studenckich lektur pamiętam historię z „Żywotów sławnych mężów”, która otworzyła mi oczy na inny jeszcze aspekt żywiołu satyrycznego. Plutarch opisuje, że Aleksander przez siedem miesięcy bezskutecznie oblegający słynną stolicę Fenicji – Tyr, popadł w depresję. Kiedy już stracił nadzieję, że pokona opór Fenicjan, i zasnął przygnębiony, we śnie miał prorocze widzenie. W sennym marzeniu długo ścigał satyra, aż w końcu udało mu się go pojmać. Wróż , który po przebudzeniu wytłumaczył wodzowi sens snu, wskazał na etymologię wyrazu SATYR. Podzielił słowo na dwie cząstki, które znaczyły: TWÓJ JEST TYR. Wróżba się spełniła – Aleksander wkrótce zdobył obleganą przez siebie twierdzę. Twierdzę, że autentyczna wywodząca się z antyku satyryczność powinna zawierać te trzy elementy, trzy wyznaczniki, trzy warstwy: magiczną, proroczą i eklektyczną.

7. Kuchnia mitologiczno-literacka, którą tu teraz ukazuję, posłużyła mi w niedawnej przeszłości do przygotowania konkretnych "dań", bardziej lub mniej udanych, w zależności od tego, jak wiele z tych teoretycznych założeń udało mi się w nich spełnić. W moim cyklu minimalistycznych komentarzy politycznych zatytułowanych „suszi z mięsa” piątego marca opublikowałem fraszkę poświęconą Januszowi Palikotowi- temu, tak lansowanemu przez niektórych usłużnych dziennikarzy, partyjnemu nihiliście z Biłgoraja:

Jakaż głupota, sycząca pustka, sodowa w głowie oranż-żenada!

Absurd, bezwstydne pajacowanie, słuchasz i cierpisz, aż zęby bolą.

Na błazna jednak ktoś kupił bilet, ktoś inny uznał, że tak wypada.

Upojną małpką tumanić masy, "gurdżijewowską” przejąć się rolą.

Superstar z grzywą lwa na pustyni, król Ubu, lider durnego stada.

Zamiast oburzać się na poważnie, lepiej to wykpić w konwencji dada.


Napisałem ten utworek po którejś z kolejnych akcji pop-polityka, w których nawiązywał on bezpośrednio do nauk słynnego okultysty, osławionego guru Georgija Gurdżijewa. Byłem zaskoczony, że pan Palikot aż tak odkrywa swoje karty, niemal otwarcie przyznając się do traktowania swojej działalności publicznej jako heretyckiego manipulatorstwa, czarnoksięstwa i hochsztaplerki. Wiem o czym piszę, czytałem dzieła Gurdżijewa, jedno z nich zrecenzowałem w zeszłym roku w radiu RMF Classic. W grudniu na swoim blogu wiceprzewodniczący klubu Platformy cytował fragmenty tej książki.

2. "Opowieści Belzebuba dla wnuka":

Nigdy nie spodziewałbym się, że taka lektura może być dla jakiegokolwiek polskiego polityka natchnieniem do pracy dla dobra kraju! Rozumiem, gdy na Gurdżijewa powołują się poszukujący, niepokorni, niespokojni artyści ale przewodniczący komisji Przyjazne Państwo! To już jakaś myślowa i duchowa aberracja! To dziwne uczucie, uświadomić sobie, że jeden z liderów rządzącego ugrupowania jest zafascynowany orientalnym okultyzmem. Niby nic, bo każdy może mieć prywatne hobby, jednak podejrzenie, że pewne techniki manipulowania masami i sposoby tworzenia społecznych iluzji mogą stanowić elementarz propagandowego warsztatu czołowego ideologa partii władzy, budzi we mnie poważny niepokój. Powiecie pewnie, że jestem przewrażliwiony. Niewykluczone. Wolałbym się mylić, jednak na wszelki wypadek zachowuję wielką ostrożność co do działań osób korzystających z takich niekonwencjonalnych sztuczek magicznych, jakkolwiek uczenie by ich nie nazywali, wpisując je w kontekst współczesnego pijaru. Według mnie to może nie być już wyłącznie sprawa marketingu politycznego , niektóre działania mogą już należeć raczej do domeny sekciarskiej, demonicznej abrakadabry. Tak odczytuję z perspektywy czasu wszystkie te, tak przesadne w swojej ekspresji, „szamanistyczne” antyprezydenckie inscenizacje, te medialne mantry, nienawistne zawołania powtarzane dla utrwalenia w umysłach wyznawców, aż do strasznej samospełniającej się śmiertelnej przepowiedni. Kto zna gurdżijewowskie techniki, ten powinien choć przez chwilę się zastanowić nad charakterem happeningów Palikota, tego oszalałego tańca wokół figury ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Są słowa, których moc jest zabójcza, wierzą w to okultyści. Nie twierdzę, że Palikot w sposób bezpośredni uprawiał czarną magię, nie mam na to żadnych dowodów, jednak ma on na swoim koncie tak drastyczne wypowiedzi, że brzmiały one niestety jak autentyczne „ życzenie śmierci”. Nie wszystko da się wytłumaczyć ostrą partyjną retoryką.

5. Tak, więc kiedy w marcu, na miesiąc przed smoleńską katastrofą, napisałem krótki wierszyk na temat tej zagadkowej „gurdżijewowskiej” maski posła Platformy Obywatelskiej, dołączyłem do niego wiele mówiącą ilustrację. Pod tym akrostychem, którego pierwsze litery tworzyły imię anty-bohatera wpisu (J.A.N.U.S.Z.), umieściłem prosty collage będący rebusem, kalamburem odnoszącym się do jego nazwiska: „pal i kot” . Ten „pal” był magicznym totemicznym słupem, „kota” wyciąłem metodą „cut&paste” ze słynnej ilustracji z „Alicji w Krainie Czarów”. Cyniczny uśmiech „pseudo-sztukmistrza z Lublina” znikający i pojawiający się -to tu to tam- wpisywał się w ten sposób w grymas na obliczu baśniowego kota z Cheshire, oraz w sardoniczne „śmiechy” prymitywnych, magicznych masek.
collage B.Z.

Wróciłem do tych moich wieloznacznych, hermetycznych nieco komentarzy sprzed miesięcy, bo … wraca ich anty-bohater. Można by rzec po prostu, jak prości, uczciwi ludzie na ulicy, bohaterowie polskiego Czasu Żałoby :”Wstydu za grosz ten człowiek nie ma!”. Ale tak oburzają się ci, którzy wierzyli kiedykolwiek w czystość intencji przedstawicieli trzęsącego Polską ugrupowania, partii o tak mętnych i, że tak powiem, szemrzących źródłach.

6. Yhyhy! Już słyszę ten znaczący kaszel. Oho! Już słyszę te szepty i syki. Już oburza się niejeden czujny zwolennik „obiektywizmu”, „złotego środka” i „dziennikarskiej niezależności”. Uwzględnię więc wymagania tych, którzy uważają, że dla publicystycznej „dbałości o warsztat” należy zawsze na jednej szali kłaść szczere złoto a na drugiej zwykły złom, na jednej dobro a na drugiej zło, tak aby wszystko stale było w równowadze. Nie będę więc cytował najbardziej radykalnych krytyków partii Tuska, Komorowskiego i Palikota. Przywołam inny, znany, choć nie nazbyt nagłośniony tekst umiarkowanego w swych poglądach politologa Rafała Matyi, który w „Tygodniku Powszechnym” a więc w piśmie należącym do „głównego nurtu”, zastanawiał się nad początkami Platformy Obywatelskiej: ”Słowa byłego szefa UOP Gromosława Czempińskiego, przyznającego się do inspirowania powstania Platformy Obywatelskiej, nie wywołały politycznej ani medialnej burzy. Tymczasem sprawa jest nie tylko ciekawa, ale także ważna.” Warto przywołać ten esej zatytułowany „Ukryte sprężyny”. Mimo, że to tekst aż nadto ostrożny i wyważony, powinien wywołać poważną publiczną dyskusję na temat tego tajemniczego kotła czarownic, w którym przed laty uwarzono nam -wyborcom- tę wyborną PO-trawę. Bo czy na samym początku „projektu” Trzech Muszkieterów Tusk-Olechowski-Płażyński ktokolwiek z nas –mas- mógł przewidzieć, że na jednej z „ukrytych sprężyn” wyskakujących z partyjnego pudełka zobaczy kabaretową figurę jak z „ Mistrza i Małgorzaty”? Z drugiej strony to, że w tej świcie Tuska-Wolanda zwanej Platformą Obywatelską obok Korowiowa-Komorowskiego na scenie wyborczego teatru Variétés pojawi się Palikot- Behemot, nikogo nie powinno dziwić. To też jest rodzaj pospolitej, postpolitycznej sztuczki z Lenigradu rodem, typ czarnej magii, która się sama demaskuje jak w satyrycznej powieści Bułhakowa , więc najmniej ociera się o tradycyjne czary, bardziej o jakąś psychotronikę.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (117) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest sześć razy sześć? wpisz liczbę

Wyślij »
2012-02-07 20:20  z ksiąg odwróconego prawa
2012-02-01 22:50  Poetka na Moście
2012-02-01 20:20  historia alternatywna
2012-01-31 19:35  propaganda - porównanie
2012-01-30 13:13  Tusk albo RWPG bis
2012-01-27 20:20  no future
2012-01-26 20:02  zmiana psa na kota z budy?
2012-01-25 20:02  znów lata sowa sowietów
2012-01-24 13:13  totalnie okablowani
2012-01-23 19:53  888
Kalendarz