Bogdan Zalewski
20 czerwca 2010, 23:59

Orzeszek do wyboru: zgryzienia lub possania

Bronisław Komorowski! To, że, mimo wszystko, ktoś taki mógł przekonać tak wielu, nie mieściłoby mi się w głowie, gdyby nie pewne drobne zdarzenie tej wyborczej niedzieli.
Zagadkę psychologii mas w naszym kraju pomogła mi rozwiązać pewna skromna socjologiczna ankieta, właściwie ankietka, sondażyk, króciutka obserwacja na bardzo niewielkiej próbce. Nie była przeze mnie zaplanowana, odstawała od skomplikowanego statystycznego aparatu badawczego, używanego przez profesjonalnych znawców procesów społecznych czyli zawodowców, którzy przeważnie sprawiają społeczeństwu zawód, poważnie myląc się w sondażach. Czemu aż tak często aż tak bardzo się mylą? Mam swoje hipotezy, ale są one obarczone ryzykiem tak dużego błędu interpretacyjnego, że wolę pozostawić je dla siebie, ba! wolę upchnąć je w najciemniejszym kącie mojej podejrzliwej psyche, tam gdzie rodzą się najdziksze spiskowe teorie. W porównaniu z dojrzałymi płodami myśli statystycznej, rodzącymi się w bólach w łonie nauki polskiej, moja niedzielna, wyborcza "sondka" była aktem spontanicznym, czystą amatorszczyzną. Przypadkowo poczyniłem moją obserwację pijąc pyszne capuccino w przytulnej kawiarnianej niszy.

Znalazłem taką niedawno ! I to w wielkim, zatłoczonym, hałaśliwym mieście Krakowie! Co więcej, w gigantycznej galerii handlowej w samym metropolitarnym centrum, ryczącej jak stado wuwuzeli na stadionie w RPA albo jak gniazdo pisowsko-eseldowskich os z TVP w uchu Bronisława Komorowskiego, polityka PO zawsze tak wrażliwego na polityczny jazgot! Nie zdradzę oczywiście, gdzież to wyczaiłem tę przyjemną nyżę ze skórzaną kanapką w kącie i miękkimi poduszkami oraz "domową" stojącą lampą, bo już niestety mój spokój został tam raz zakłócony. Siedź w kącie a znajdą cię!

Podczytywałem sobie akurat, tak się jakoś złożyło (nie analizuję dlaczego, bo być może czytają mnie teraz także ci, którzy postrzegają życie jako zbiór składający się z chaotycznych przypadków nakładających się na siebie bez żadnego głębszego znaczenia), no więc czytałem na wyrywki świeżo zakupioną w księgarni dwa piętra niżej "Psychologię mas wobec faszyzmu" Wilhelma Reicha, kolejną pozycję z mojej osobistej listy lektur obowiązkowych, zbioru książek, które sam sobie polecam podczas indywidualnego toku studiów na moim prywatnym wolnym uniwersytecie, hobbystycznej edukacji nie kończącej się żadnym naukowym tytułem, nie kończącej się pewnie w przyszłości niczym szczególnym ...
fot B.Z. 20.06.2010


... zatopiłem się w moich rojeniach nad fantazmatami Reicha, gdy nagle z mojego snu na jawie o jakimś uniwersalnym systemie psychohistorycznym, który mógłby tłumaczyć najbardziej zagadkowe procesy współczesności, na różnych poziomach, ale i w pionach, synchroniach i diachroniach, nie mówiąc o skosach i trawersach, wyrwał mnie dziwny odgłos, ni to ludzki ni ptasi, jakby jakiś didżej eksperymentator dysonansowo zmiksował perlisty kobiecy śmiech ze skrzekliwym "pokrzykiwaniem" perliczki.

Wyjątkowo nieprzyjemna mieszanka audytywna! Pamiętam te zgrzytliwe dźwięki, bo na wsi od dzieciństwa spędzam sporo czasu każdego roku. Podniosłem nerwowo głowę znad książki i oderwałem się od wydrukowanych słów ... "odkryto -co dla nas ważne- że źródłem instancji moralnych w człowieku, bynajmniej nie będących pochodzenia nadziemskiego, jest wychowanie w domu rodzinnym lub zastępczym w najwcześniejszym dzieciństwie. Główne znaczenie mają przy tym środki zwracające się przeciw dziecięcej seksualności." ... i zobaczyłem trzy wciąż atrakcyjne damy przysiadające się do stoliczka obok, bardzo eleganckie z wyglądu. Cóż, odłożyłem Reicha, bo na słowo pisane, jak w palimpseście, zaczęła się nakładać inna warstwa - mowy żywej, tworzącej tę jakże cenną dla nauki tradycję oralną.

- Pracuję z samymi wieśniakami i wiecie na kogo zagłosują ...
- Na Kaczora ...
- Wiadomo, że nie na Bronka ...
- ... te wsiury gremialnie ...
- Tak myślałam ... Łatwo ...
- No, tak, ale ...
- ... przewidzieć.
- ... wiecie jak oni to tłumaczą? Że oni muszą w hołdzie. Że Lech zginął, to oni teraz na Jarka ...
- To ciemna masa ...
- Ja to bym już wolała na Leppera. To wariat i tamten wariat ...


Kawę podają tam niemal wykwintnie, miło było w niedzielę w tej mojej małej niszy w wielkim mieście, prawie jak w domu; przysiadłem na chwilę, bo kupowałem ojcu prezent na dzień ojca, bardzo ładne czarne polo z literką "E" na piersi ("E" jak "ELEKTORAT", "ELITA" albo "EMABLOWAĆ", zna się te obce słówka), a do umówionego rodzinnego obiadu była jeszcze godzina; i jeszcze ten luksusowy orzeszek w czekoladzie, można sobie ssać, przepijając łyczek po łyczku gorącym czarnym aromatycznym napojem z białą kryzą śmietanki. Smak pozostaje na długo.

- Z posypką? Czy bez, proszę pana? - zapytał mnie wcześniej młody kelner z dworskim wdziękiem pazia króla Zygmunta.
- Z posypką, bardzo proszę. - odpowiedziałem bardzo grzecznie.


Jako mieszkaniec królewskiego miasta, regularny bywalec handlowej galerii wielkopowierzchniowej położonej w miejskim centrum, kulturę nabytą mam po prostu stale we krwi. Dziś nabyłem ją za siedem pięćdziesiąt, w pakiecie z cappucino.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (272) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest trzy razy pięć? wpisz liczbę

Wyślij »
2012-02-07 20:20  z ksiąg odwróconego prawa
2012-02-01 22:50  Poetka na Moście
2012-02-01 20:20  historia alternatywna
2012-01-31 19:35  propaganda - porównanie
2012-01-30 13:13  Tusk albo RWPG bis
2012-01-27 20:20  no future
2012-01-26 20:02  zmiana psa na kota z budy?
2012-01-25 20:02  znów lata sowa sowietów
2012-01-24 13:13  totalnie okablowani
Kalendarz