Bogdan Zalewski
18 kwietnia 2011, 13:13

Piłsudczyk

motto:
żeby Polska nie
była niewolona
już więcej kraj
nasz tchnienie
wydaje końcowe
przeznaczenia
krwi ojczystej
wzór poznawszy
wieczny zginął
i męczeńską swą
ofiarą sprawił
że Polska fatum
pokona i śmierć


)w autobusie wczesnym rankiem z książką na kolanach; Arthur Bliss Lane "Widziałem Polskę zdradzoną", ciągle aktualny, podejrzewam, tom wspomnień; czytam, siedząc z tyłu na moim ulubionym ostatnim miejscu, wzrokiem i umysłem łapczywie łowię ławice szczegółów, symptomów zniewalania; porównuję jak amerykański ambasador postrzegał postępy (zd)radzieckiego totalitaryzmu w moim kraju w drugiej połowie lat czterdziestych, a jak widział moją wolną ojczyznę w dwudziestoleciu międzywojennym: "Zapewne Piłsudski w okresie swoich rządów przysporzył sobie wielu wrogów. On i jego zwolennicy byli wszakże Polakami i rządzili się sami we własnym domu. Nie otrzymywali rozkazów z Moskwy, Berlina czy jakiegokolwiek innego miejsca."; najważniejsza jest taka podstawowa wiedza, także na dziś: świadomość, czym różnią się dwa obrazy "prawie" tego samego państwa; reszta jest dla mnie, wprawdzie bardzo cennym poznawczo, ale tylko dodatkiem faktograficznym; zastanawiam się nad bardziej ogólnym, fizjozoficznym (filozoficzno-fizjologicznym) problemem: czym jest widzenie?; czym różni się widzenie współczesnej Polski od jakichkolwiek skądkolwiek wzrokowych wrażeń?; spoglądam bez presupozycji i przesądów przez szybę wozu linii 152, ulica ucieka mi za ulicą; europejska architektura łudzi pozornymi podobieństwami, niemal taka sama jak ta, którą widziałem w poprzedniej dekadzie w "partnerskiej" Norymberdze, czy, dajmy na to, w starej, nie eurokratycznej części Brukseli; zamknąłem miękko okładki książki, otworzywszy szeroko powieki, aby mi same, do mego wnętrza, wpadały przypadkowe krakowskie fenomeny; jakaś błyskająca felga oderwana od auta, od wszystkiego, oparta przez kogoś o mur kamienicy; absurdalne skojarzenie: odjeżdżający powoli na kołach dom, w jakąś siną dal; po chwili jednak -prawdziwy, a nie zrodzony w mojej niedobudzonej głowie- slogan reklamowy na szybie witryny: JUBILER SINCE 1950, i nagle ta statyczna stateczność, ta niby kapitalistyczna ciągłość wydała mi się znacznie bardziej surrealistyczna; wtem skręt w Piłsudskiego, ulica jak nowy wers w druku; szybko wyciągam komórkę z niby-kabury w plecaku, moją jedyną broń anty-systemowego łże-rokoszanina, jedyną jaką mam prócz polskiej mowy; nerwowo wciskam funkcję "zrób zdj." , wchodzę w opcję "efekty/ sepia"; w ostatniej chwili uchwyciłem pamiętne miejsce, w którym równo rok temu złożyłem bukiet tulipanów po ceremonii pożegnania Pary Przywódców tyle razy zdradzonego państwa(



fot.B.Z.→ Kraków ul.Piłsudskiego z okien autobusu
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (153) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest dwa razy trzy? wpisz liczbę

Wyślij »
Kalendarz