2011-10-03 22:01 | Hania
Przepraszam za ten chaotyzm i błędy.
Pisałam bardzo szybko.
Dobranoc.
2011-10-03 21:59 | Hania
Dobry Wieczór.
Cieszę się, że M.Pilot otrzymał NIKE. Na tle nominowanych książek, myślę, że zaprezentował się rewelacyjnie. Miałam nadzieję, że laureatem nie będzie Stasiuk i na szczęście (dla mnie osobiście) miałam rację.
Nie czytałam 'Pióropusza', ale pamiętam jego opowiadania 'Panny szczerbate'. Kiedyś bardzo mi się podobały. Porównywałam je nawet do opowieści Iwaszkiewicza, takich z czasów 'Młyna nad Lutynią', czy 'Starej Cegielni'.
Dziękuję, Bogdan za ten wywiad. Zrozumiałam, że to jakaś archiwalna rozmowa. Miałeś nosa. Zwróciłam uwagę też na te słowa:
'Pisarstwo polega na zmyślaniu prawdy. Na kłamaniu prawdy, można powiedzieć nawet brutalnie'.
Jakby potwierdzenie Twoich słów :-)
Muszę kupić sobie tę książkę.
Basiu, ja po prostu LUBIĘ taką muzykę i słucham jej od zamierzchłych czasów, od zamierzchłych czasów. Nie ma to nic wspólnego z Pynchonem, choć rzeczywiście, pasuje ona do wizji tej książki, choć klimatycznie bardziej by z nią współgrał np. ten utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=WL1BB-dnoo8&feature=related
Tak sobie wyobrażam klimat jakiejś nocnej audycji w, powiedzmy, 'Radio California' odbieranej z obowiązkowymi trzaskami fal średnich AM :-)
Clapton wielokrotnie sięgnął dna i warto o tym pamiętać. Zmieniły go tragiczne wydarzenia, które jak hippisowskie koraliki rozsypały się w pewnym momencie jego życia.
Bardzo lubię go w tym utworze (znów nawiązanie do J.J. Cale'a), właśnie dokładnie w tej wersji:
http://www.youtube.com/watch?v=Z3ggfE-6blk&feature=relatediew.
Dzięki za to interview.
Idę spać.
Czuję się fatalnie.
Spokojnej Nocy Wam i Wszystkim.
2011-10-03 20:15 | pp3-Basia
Przeczytałam i wysłuchałam przed momentem ten wywiad:
http://www.rmf24.pl/kultura/news-wroga-litera-prawa-kontra-glos-analfabety-w-powiesci,nId,363016
Przypomniał mi się fragment naszej dyskusji w Kawiarni Salwator,na temat słowa pisanego i tradycji ustnej.
Do zobaczenia,później.
2011-10-03 16:37 | pp3-Basia
Jeszcze o Claptonie,sam artysta.Pogodny mimo wieku,traumatycznych
przeżyc odnalazł swoją drogę:
http://www.youtube.com/watch?v=iEw0u5A5RKs&NR=1
2011-10-03 15:58 | pp3-Basia
Dzień dobry,Wszystkim!
Moi mili,wreszcie odespałam noc.
'Dziwny jest ten świat'...jak śpiewał Czesław Niemen.
Polska dnia dzisiejszego ma różne oblicza.
Rzeczywiście wstrząsnął mną ten spot z'agresywnymi staruszkami'
i wyeksponowaniem słowa NIENAWIŚC.'Oni pójdą na Wybory,a Ty?'
Wiadomo do jakiej części elektoratu został skierowany.Czysta manipulacja.
Tutaj mamy do czynienia z prawdziwym odwróceniem symboliki rzeczywistości
i jasnym przekazem,że staruszków trzeba w ostawkę,aby pokłosie marihuanowych wizji Premiera zatryumfowało,Marcinie.
Inny spot reklamowany przez Prezydenta,to taki w którym Brodzia bredzi
o odcięciu się od przeszłości...
Muzyczny przerywnik:
http://www.youtube.com/watch?v=FO_e0bSVPjY
Tak pragnie się upoic polskie społeczeństwo przed wyborami.
Na szczęście nie wszyscy chcą dyskutowac w oparach absurdu.
Bogdanie,Haniu,domyślam się,że ta muzyczna psychodelia jest bezpośrednim nawiązaniem do lektury Pynchona,ukazującego ten świat cywilizacji śmierci,
od której siłą woli i mając oparcie w innych WARTOŚCIACH, można uciec.
Przykład:
http://www.youtube.com/watch?v=qYS732zyYfU&feature=related
Utwór znakomicie wykonany,już na trzeźwo.
I jeszcze z polskiej rzeczywistości'miasta'
http://www.youtube.com/watch?v=JwnmCkOGs44&feature=related
========
Odwrotna strona życia,duchowa.
Rozpoczął się tydzień Miłosierdzia Bożego.
Czyż Ono nie jest potrzebne temu zepsutemu światu?...
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-10-03 14:26 | w.
Dzień Dobry
jak tak pana czytam to mi się przypomina pewien pan którego spotkałam kiedyś w poczekalni w przychodni. Był bardzo do Pana podobny wizualnie i tak samo dużo mówił jak pan pisze:)
Zmęczona jestem okrutnie, nawet mi się klikać nie chce ale tak sobie myślę wpadnę co byście nie pomyśleli że zaginęłam albo nie Daj Boże zapomniałam ! :)
2011-10-03 13:12 | Marcin
Witajcie Wszyscy Obecni !
Na ostatniej prostej dwie informacje, które składają się na względną całość.
Po pierwsze spot "Oni pójdą na wybory, a Ty?", czyli nie przymierzając hołota z PiS najpierw rozpier.... wszystko co się da, a potem pójdzie do urn.
Polecam komentarz Rybitzky'ego
http://rybitzky.salon24.pl/348950,glosuje-na-platforme
Dwa jakby dla utrwalenia tego spotu śmierć kibica Falubazu i zamieszki na ulicach, kto ? Kibole rzecz jasna. Taka mała prowokacyjka.
W kwestiach przecieków do zagranicznych mediów w trakcie ciszy wyborczej, to sądzę,że akurat wrzutka smoleńska ma na celu skuteczne odwrócenie uwagi i takowej wrzutki może po prostu nie być, ale to czyste dywagacje.
Czy coś się wydarzy? Jestem o tym przekonany.
Pozdrawiam WAS Wszystkich słonecznie, idę do kiosku po słowo drukowane
2011-10-03 12:19 | Clara
Mały przerywnik muzyczny od mnie:
http://www.youtube.com/watch?v=PSkj8rQ-5Vs
http://www.youtube.com/watch?v=JDO_O1CS6d0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=0_RyIXkf5-A&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=XADsKS8eLqk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=xXwlorEn1lY&feature=related
Miłego dnia :)
2011-10-03 09:58 | bogdan.zalewski
Dzień dobry,
Haniu, nie zdążyłem się jeszcze zabrać za Pynchona - dzisiaj wieczorem zacznę lekturę. Wczoraj pochłonąłem książkę Sumlińskiego. Oprócz fragmentów o Kwaśniewskim, które obszernie przytoczyłem, warto byłoby przepisać całe akapity o Komorowskim. Po lekturze książki, czarno na białym widać, że gdybyśmy żyli w prawdziwie demokratycznym państwie, ten człowiek nigdy nie mógłby zostać prezydentem. Sumliński opisuje, jak Komorowski- w celu wydobycia dokumentu o WSI, zawierającego kompromitujące dla niego informacje, nie zawahał się podjąć wspólnej gry gz człowiekiem, o którym wiedział, że jest podejrzany o współpracę z rosyjskim wywiadem. W książce pada porównanie z aferą Oleksego. Różnica jest taka, że Oleksy musiał zrezygnować z funkcji premiera, Komorowski ma pełną ochronę, swoisty "firewall" ze strony służb (ABW Bondaryka). Fakt dający do myślenia. Widać jakie siły stoją za obecną głową państwa, że włos mu z głowy nie spadł, w odróżnieniu od byłego szefa rządu z "postkomunistycznej" lewicy.
Pani Aniu z P. - nauczona "podejrzliwości"- jak mniemam w "Globie" ;)
Po tym jak w sobotę zobaczyłem "obudzonego" Andrzeja Olechowskiego (pseudonim "Must"), który poparł Premiera Donalda Tuska, ale zadeklarował, że będzie głosował na partię Pana Janusza Palikota, uzyskałem potwierdzenie dość oczywistej dla mnie sprawy, że to znów jedna Rodzina.
"Kto głosuje na Donalda Tuska, oddaje głos na Palikota?" - jestem pewien, że tak. Lepszy Palikot w garści niż komuch na dachu (tzw. Sojusz Lewicy), więc słusznie Pani prawi Pani Aniu z P. - Sztukmistrz z Lublina ma ugrać jak najwięcej. A my, pisząc o nim, tylko mu podbijamy bębenka, prawda? :)
Panowie wykreowani przez służby, mogą się czasem "poprztykać" (głównie o pieniążki i wpływy), ale gdy sytuacja staję się gardłowa, zawsze są razem. A sytuacja staje się GARDŁOWA - dosłownie. Nie tylko blogerzy sugerują, że Panom się pali pod stopami i że to nie są takie zwykłe wybory, słowo "urna" brzmi im złowieszczo, jako metafora "śmierci politycznej",infamii, a nawet -kto wie?- może i więzienia. Prorocze mogą okazać się słowa Rafała Ziemkiewicza z wywiadu z zeszłego roku. Przypomnę, tę wypowiedź sprzed roku:
=============
http://www.bibula.com/?p=28834
"Tusk stał się spełnieniem marzeń Polaka o tym, żeby było znowu jak za Gierka. Jego panowanie to wypisz wymaluj powtórka z gierkowskich rządów. Jest wielki pic. (...) Sukces, jakim jest zachowywanie popularności przez trzy lata kosztem wielkiego picu, mnożenia długów i odkładania na wieczne nigdy problemów, które już dawno powinny być załatwione, ma swoją cenę. Tą ceną będzie, tak jak było w przypadku Gierka, nagła katastrofa. Myślę zresztą, że Donald Tusk już jest na to przygotowany i jego plan polega na tym, żeby pociągnąć jeszcze rok-dwa w tym picu, a potem przeskoczyć na jakieś unijne synekury i zostawić za sobą walący się gmach. Myślę, że mu się to nie uda i jestem głęboko przekonany, że Tusk będzie pierwszym premierem w historii Polski, który po zakończeniu kadencji znajdzie się w więzieniu."
=============
Do tego starego wywiadu z Ziemkiewiczem dodałbym nowy - z Krzysztofem Wyszkowskim w "Nowym Państwie". Niezwykle bogata w treści pomijane w obiegu publicznym jest ta rozmowa z założycielem WZZ Wybrzeża, człowiekiem, który zna na wylot środowisko t. zw. "gdańskich liberałów".
=============
"Po przejęciu rządów przez ekipę Tuska niewątpliwie doszło do reesbekizacji służb specjalnych i innych ważnych struktur państwowych. Nastąpił powrót dawnych współpracowników i funkcjonariuszy na wysokie stanowiska - choćby w MSZ. Okres rządów PO-PSL kontynuuje proces budowy III RP, którego zasadą było zachowanie filarów PRL wraz z ich zakorzenieniem w służbach specjalnych - podporządkowanych do dziś służbom sowieckim. (...) Czym tłumaczyć skandaliczną uległość wobec Rosji w sprawie smoleńskiej - bezbrzeżną naiwnością i bezgraniczną głupotą Tuska i całego aparatu władzy. Taką wiarę ci ludzie przyjęliby z pocałowaniem ręki. (...) Po występie generał Anodiny, mając nadzieję, że Putin pozwoli mu przynajmniej na pusty gest na użytek propagandy krajowej, Tusk skrytykował raport MAK. Ale Rosjanie odpowiedzieli mu po swojemu, czyli kopnięciem w twarz artykułem, w którym dziadkowi Tuska przypisano służbę w SS, przy okazji obarczając Polaków masową współpracą z nazistami i zaprzeczając winie NKWD za Katyń. Wobec takiego pokazu obłędnej wrogości i pogardy, tak samo jak wówczas, gdy rosyjscy generałowie grozili eksterminacją narodu Polskiego - Tusk nie zrobił rabanu w Unii i NATO, a zachował się tak samo jak kacyki z PZPR - gdy z Kremla lecą joby, to powinnością Polaków jest milczeć i "ruki pa szwam". Ale gdy rzecznik Tuska popełnił nieznaczący błąd w nazwie jakiejś rosyjskiej służby, musiał natychmiast pokajać się publicznie i w polskiej telewizji przepraszać w języku rosyjskim. Tusk przestraszył się, że jeżeli mruknie choćby słowem, to Rosjanie rzucą następne rewelacje. Dlatego potem wszystko przebiegało już według relacji cara i raba. Rosjanie kłamali, zatajali fakty, bezczelnie upokarzali stronę polską, a Tusk wszystko pokornie łykał. Potrafił być chamsko agresywny wobec braci Kaczyńskich, bo miał w tym poparcie Rosji i Niemiec."
=============
Podsumowując: rodzi się koalicja "strachu" Tusk jako Premier-Nikt + Palikot jako polski Żyrinowski + Olechowski jako "macher z zaplecza".
To strach przed:
- prawdą o zapaści finansów państwa
- prawdą o Smoleńsku i o skali podległości ościennym państwom.
Jestem pewien, że to "spoiwo" jest mocne jak "pakt" z "Biesów" Dostojewskiego. Jestem w stanie dodać jeszcze dwóch do tej w/w trojki, aby powstała zgrabna "piątka", sojusz krwi. Nawet Szatowa jestem w stanie wskazać.
Podejrzewam, że przed wyborami może dojść do wielu spektakularnych sytuacji. Przedsmak mamy w Zielonej Górze:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zielona-gora-kibic-zginal-pod-kolami-radiowozu-doszlo-do,nId,362834
Pani Aniu z P., z radością konstatuję, że coraz więcej nas łączy. Kiedy czytam Pani analizy dotyczące wyjątkowości pracy w newsroomie, to czuję się niemal tak, jakbyśmy ze sobą tam pracowali, teraz albo kiedyś :) Na pewno Pani zdaje sobie sprawę, że takie -"wyjątkowe" jak Pani pisze- miejsce pracy zbiorowej musi podlegać jednak podobnym regułom jak każde inne. To znaczy - trzeba brać pod uwagę wiele różnych punktów widzenia, wiele pomysłów. Poglądy polityczne (albo ich brak) nie są najczęściej głównym punktem spornym. Gros dyskusji dotyczy doboru tematów, najczęściej nie-politycznych, ujęcia problemu, formy radiowej. Na tym spędzamy większość czasu przygotowując Fakty. To naprawdę dość banalna sprawa. Dlatego słowo "gorset" wydało mi się przesadne, wydumane, celowo "zaczepne". Jeśli pyta Pani spokojnie, odpowiadam rzeczowo. Jeśli chodzi o tematy, które omawiamy tutaj, jest to dobór subiektywny. Zwracam uwagę na materiały, które mnie interesują OSOBIŚCIE, "hobbystycznie", a pochodzą przede wszystkim z niezależnej, krytycznej wobec III RP blogosfery. Uważam, że to bardzo interesująca domena wymiany poglądów. Na antenie nie cytuję jednak blogów z innych portali, bo my mamy własny - www.rmf24.pl. Jak zawsze zachęcam do odwiedzin. Dziś na przykład warto przeczytać o laureacie nagrody NIKE - bardzo ciekawym pisarzu- Marianie Pilocie.
http://www.rmf24.pl/kultura/news-marian-pilot-laureatem-literackiej-nagrody-nike,nId,362809
Dziś postaram się "wykopać" z archiwów moją rozmowę z Autorem "Pióropusza".
Sprawa techniczna, Pani Aniu z P. : jeśli - jak Pani twierdzi - te bardziej pogłębione Pani refleksje dziwnym trafem "wyparowują w kosmos", zawsze może je Pani przesłać mi na skrzynkę: bogdan.zalewski@rmf.fm . Ja je potem wkleję już w samej "formatce", więc na pewno nie zginą. Proszę przed kliknięciem WYŚLIJ, zapisać sobie gdzieś kopię.
Michale, wielkie dzięki za szkic o "wykształceńcach" i refleksje wyborcze!
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie.
2011-10-03 08:42 | Hania
Dzień dobry, witajcie !
Bogdan. To co opisał Sumliński pokazuje dla mnie czarno na białym coś znacznie gorszego niż polityczne brudy. Ukazuje ścisły łańcuch powiązań między władzą, służbami specjalnymi, a ludźmi, którzy z założenia powinni bronić prawa. Z założenia, bo to, że adwokaci, sędziowie i prokuratorzy od lat grają wraz z politykami do tej samej, brudnej bramki - wiemy nie od dziś. Po tym, co przeczytałam - przerażająca jest dla mnie SKALA tego zjawiska.
Pynchon pisze o tym wprost:
'Naoglądał się dość prawników, którzy ukrywali istotne informacje (adwokaci uczyli się tego nawzajem, wyjeżdżali na weekendowe kursy w motelach w La Puente, żeby podkształcić się w krętactwie)'
Pani Aniu, a co Pani o tym sądzi ? O tym, co napisał Wojciech Sumliński ? Widzę, że wpadła Pani już w swoją fazę, to chyba jedyny temat, który najbardziej Panią fascynuje. Szkoda, że Pani taka monotematyczna. Bogdan już Pani odpowiedział, a Pani dalej swoje. Jak zepsuta katarynka.
Bogdan. Muzycznie: Entrance Band i Weird Owl - REWELACYJNE, dzięki za te linki. Typowo moje klimaty. Teksańczycy z Black Angels świetni, jak zawsze.
Swoją drogą psychodelia w muzyce ma różne oblicza:
Moje ulubione zgrzyty:
http://www.youtube.com/watch?v=zq7xyjU-jsU&feature=related
Najlepszy moim zdaniem kawałek z Ummagummy, a propos S.B.
http://www.youtube.com/watch?v=Jqn-KAFX58k
Coś w miarę 'współczesnego', bardzo ich lubię:
http://www.youtube.com/watch?v=wh7r_f_rw0c
Klasyka, nieodmiennie kojarząca mi się z moim ulubionym Forestem Gumpem
http://www.youtube.com/watch?v=AIhtafqZvy8
Swoją drogą nigdy bym się nie spodziewała takiej aranżacji po gigancie Colemanie...
http://www.youtube.com/watch?v=nMRzD39nIJ8&feature=related
Tę wersję lubię najbardziej:
http://www.youtube.com/watch?v=KWmD_HcOcfU
Można więc... wybierać.
Michale, zgadzam się z Tobą. Słowo 'wykształcenie' zostało mocno rozmienione na drobne. Szkoły tzw. 'wyższe', które powstają jak grzyby po deszczu, rzadko za cel stawiają sobie rzeczywiste przekazanie wiedzy. Liczy się niestety ilość studentów, a co za tym idzie: KASA. Mój kolega opowiadał mi ostatnio jak to u jego syna na roku, na prywatnej uczelni, wykładowcy otrzymali przykaz od rektora, że mają podczas sesji 'oszczędzać' studentów, no bo przecież...
Claro - gratuluję Twojemu Synowi nowego etapu w życiu. Mimo, że pewnie wiele się zmieniło - to jest to bardzo fajny czas. Pozdrawiam :-)
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich.
P.S. Pynchon - rewelacyjny. Czytając - śmieję się do łez. Przypomina mi klimatycznie książki Cizi Zyke: 'Złoto', 'Saharę', czy 'Gorączkę'. Doskonały do porannego czytania. Takiego od 5.51, jak to u mnie miało miejsce w sobotę :-)
2011-10-03 00:00 | Ania z P.
nie jest zwykłym miejscem, niejest zwykłą jakąś tam pracą.
Pytałam całkiem zasadnie. W tle rownież o to, czy te Fakty, które wypowiadają Pańskie ust, to wersja wypośrodkowana, bardziej, mniej, między tym co Pan wie myśli, w co wierzy,a tym co ustala reszta wspólna redakcja?
Bo jakoś tych historii z prasy proponowanej w radiu malo, albo brak.
Czytając jakieś Fakty nie wspomina Pan słowem, o tym co potem tu słyszymy, czytamy.
I stąd pytałam o gorset. A jak Pan tam chce sobie nazywać to ograniczenie, czy gorset, czy inaczej juz mnie nie obchodzi. Acha...
koszuli nocnej nie noszę, a i gorset, jako kostium jest mi obcy-to prawda.
A teraz mam pytanie polityczne.
Skoro jestescie tacy podejrzliwi tutaj i zawijacie ósemki, by zdobyć odpowiedź, dlaczego nikt nie podał takiej hipotezy, że Palikot zosatał specjalnie wypuszczony niczym zając- przez Tuska, w porozumieniu lub nie, by na aucie byc wyraźnym, obrazoburczym, ale ciągle swoim.
Teraz gdyby te 9% okazały się prawdą-wymarzona para dla PO. o chyba, że to zbyt proste tłumaczenie?
Chodziło o to , że Palikot był ZBYT,ZBYT jak na PO.Dlategi dali mu wolną rękę-jak coś ugrasz, to Twoje.
Nie wiem, nie znam się zarobiona jestem, tak tylko strzelam.
Podejrzliwości uczę się od najlepszych! Bez urazy.
2011-10-02 23:50 | Ania z P
konieczny kontakt.
Ale odbiegł Pan od istoty problemu zawartego w pytaniu. Praca w medium i w dodatku w takim miejscu w tym medium, NEWSROOM
2011-10-02 23:44 | Ania z P.
...wydaję MI się... głębszy, po wciśnięcia przycisku WYŚLIJ wyparował w kosmos. Także być może słusznie zdenerwowała się Pan tę wersję krótszą. Drukowane literki nie zawsze oznaczają krzyk, czasem tylko podkreślenie.
W owym wpisie odpowiedziałam na pytanie, zadane ponownie. Tak oczywiście współpracuję z innymi. I trudno mi sobie wyobrazić jak ktoś mówi, ze NIE. Nawet jak ktoś jest sobie Panem i władcą, to potem musi TO COŚ wytworzonego sprzedać, a wtedy
2011-10-02 23:43 | Ania z P.
Panie Bogdanie, przyznaję się bez bicia, że jednak nie udało mi się opanować właściwej techniki pisania. Poprzedni wpis powstał po tym jak wcześniejszy dłuższy i
2011-10-02 23:10 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Na szybko odniosę się do do sprawy wykształcenia i wykształciuchów. :) Pojawiła się dziś tutaj myśl, że im ktoś jest bardziej wykształcony, tym bardziej jest podatny na symbole. Zgadzam się z tym i zastanawiam, dlaczego tak się dzieje.
Dochodzę do wniosku, że wpływ ma tu chyba ogólna i coraz lepiej widoczna dewaluacja wykształcenia jako takiego; widziałem kilka dni temu statystyki z początku XX wieku, kiedy kilkaset osób rocznie (!) w całej Polsce "robiło" maturę. Teraz tych kilkaset osób (albo i więcej) rocznie zdaje maturę w jednej szkole, w większym mieście. Podobnie wyglądają te liczbowe porównania pewnie w odniesieniu do studiów.
Widzę dookoła siebie ogromną dewaluację wykształcenia jako takiego: doktorat i studia III stopnia (doktoranckie) przestają być już czymś elitarnym, adresowanym do tych, którzy "chcą robić karierę naukową", a stają się kolejnym, następnym (po pierwszym i drugim) etapem edukacji i samorozwoju, precyzyjnie ujętym w punktach ECTS zaplanowanych w systemie bolońskim.
Co się dzieje w takiej sytuacji? Magisterium staje się czymś, co było do niedawna maturą? To, czym jest licencjat trudno dokładnie określić?
Może przesadzam. Piszę o tym "na marginesie", ale cały czas w nawiązaniu do tego, o czym dziś pisał Bogdan: o podatności na symbole/propagandę. W sytuacji, gdy "wyższe wykształcenie" nie oznacza wcale wiele, a staje się standardem, czymś, do czego prawo rości sobie niemal każdy, duża grupa "wykształciuchów" tym bardziej jest podatna na propagandę, że ma świadomość, że swoje wykształcenie zawdzięcza reprezentantom systemu, którzy serwują im taką propagandę w dużej dawce.
To moja teoria, może trochę pokrętna, ale mam nadzieję, że choć trochę wpisująca się w temat. :)
Bogdanie, dziękuję, że zwróciłeś uwagę na kolejny weekendowy, pierwszostronicowy niby-felieton w "GW" ("Głosujcie, szkoda Polski"); ciekawy link - film z Krakowskiego Przedmieścia.
Zwróciłem uwagę na tekst Michnika, pomyslałem o jego niby-felietonie sprzed tygodnia, który tu zaanonsowałem, do którego odniosłeś się. Tym razem - według mnie - tekst jest jeszcze bardziej emocjonalny, występują w nim puste frazesy, popularne slogany mające oparcie tylko w opinii anonimowego (!) nastolatka.
O ile sama "GW" w ostatnich tygodniach bardziej zaczęła mi się podobać pod kątem treści tłumaczących zawiłości ekonomiczne (sporo fajnych tekstów choćby w "Gazecie Świątecznej"), to taki tekst na pierwszej stronie, bez drobnego zakorzenienia w faktach czy mających jakąkolwiek siłę argumentach, daje do myślenia. I to nie o partii, o której się tam pisze, ale o autorze, osobach podpisujących się pod.
Pozdrawiam - na tydzień przed wieczorem wyborczym.
Swoją drogą, polecam tekst-komentarz z "Rz", sprzed kilku dni, z którym nie zgadzam się (moim zdaniem, tylko sondaż wyborczy, w przeciwieństwie do badania typu exit poll, niweluje tzw. "efekt demokratyczny", przez który część społeczeństwa, z braku czasu, mozliwości czy chęci, nie idzie na głosowanie; opisałem swoje argumenty dziś w liście do "Rz"):
http://www.rp.pl/artykul/9157,723522.html
Pozdrawiam Was Wszystkich.
Michał
Pozdrawiam,
Michał
2011-10-02 18:03 | Realista
Niestety tylko "trochę", do demokracji nie są kompatybilni. A dlaczego w Nowej Hucie a nie w Krakowie...? Odpowiedź jest oczywista. Nowa Huta była dzielnicą ludzi prostych, (robotniczą), takich co nie mieli nic... do stracenia. Mieli tylko zasady. Zdecydowana większość powstań opierała się na takich ludziach.
2011-10-02 17:12 | bogdan.zalewski
Realisto, masz rację. Sprzedawczyków ci u nas w Polszcze zawsze był dostatek. Z drugiej strony jednak polska inteligencja niepodległościowa to sól tej tak boleśnie doświadczanej ziemi. Ja wbrew malkontentom uważam, że jednak trochę tej inteligencji pozostało, a poza tym dołączają do niej niższe warstwy. Albowiem nie dało się jej do końca wytrzebić ani totalitarnym zbrodniarzom z Zachodu, ani masowym mordercom ze Wschodu, ani naszemu wrogowi wewnętrznemu, czyli agenturze i piątej kolumnie. Popatrz na to Realisto realistycznie ;) Chcieli nas fizycznie wytępić, odrodzilim się. Chcieli z mózgu wodę sodową zrobić, lemoniadę-leniniadę, nie dalim się. To i teraz im się nie uda. Niech sobie zabiorą tych swoich wykształceńców. My mamy własną inteligencję i ... inteligencję. Mógłbym tu całą bibliotekę książek i artykułów zacytować, jako listę pozytywnych przykładów, ale prosiłeś, żeby nie filozofować. ;) A ja przed chwilą z wycieczki rowerowej wróciłem: niby z matecznika PRL-u, ze starej Nowej Huty, co to komunie zawsze piąchę pokazywała. Piękna ta moja dzielnica jesienią, powiem Wam. Kasztanowce rdzawe na słońcu złocieją i ogródki w podwórkach pawio się chwalą dekadencją jesienną - rywalizują na pióropusze o wielkich wielobarwnych okach kwiecia wszelakiego. Wiejska wiechciowatość z miejską architeksturą w niezgodnej symbiozie, w symbiotycznej niezgodzie sobie u nas żyją. Nie ma tego złego, coby na końcu na dobre nie wyszło. :)
2011-10-02 15:53 | Realista
Bogdanie, za bardzo filozofujesz ;-)
Powód tego jest zaiście prozaiczny. Ludzie wykształceni wiedzą w którą iść stronę żeby mieć z tego korzyści. Zauważ, że przeważnie to oni zajmują eksponowane stanowiska. Tak skrótowo można ich określić jednym słowem:
SPRZEDAWCZYKI. Historia Polski jest tego najlepszym świadectwem.
2011-10-02 14:38 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Realisto!
Coś w tym jest, że im bardziej wykształcony, tym bardziej podatny na propagandę. Ja się jeszcze bronię, może dlatego, że do doktora mi trochę zabrakło, więc o ten tytuł "dr" jest we mnie mniej z wykształciucha. :)
Żartuję sobie, ale to nie jest wcale śmieszna teza.
Polecam tekst w najnowszej "Frondzie" (Pani Ewa Stankiewicz, na tym zareklamowanym wcześniej przeze mnie wykładzie profesora Zybertowicza wspomina ten artykuł- zobaczcie to na filmie zalinkowanym przeze mnie wczoraj). Chodzi mi o manifest pt. "Zasada wirusa w wojnie psychologicznej" niejakiego Władimira Lisiczkina.
http://www.pismofronda.pl/?gclid=CNKY0KPPp6sCFQMYzQodDXZE1Q
Czytamy tam: "Najbardziej podatną na manipulację częścią społeczeństwa jest inteligencja, myśląca uogólniającymi, złożonymi symbolami."
Ja jednak wziąłbym pod uwagę w Polsce: duży procent starych zwerbowanych oraz ich progenitury. Hipnoza też robi swoje. Takie czasy. Nawet Pan Premier Donald Tusk ma swojego szamana, pardon, specjalistę od pi-aru. Przy pomocy "coacha" stwarza samego siebie z Pierwotnej Nicości. Więc te czarno-magiczne sztuczki wizerunkowe muszą mieć jakąś siłę rażenia.
Wpadł mi do głowy dowcip. Mnie śmieszy ;) Nie wiem, czy nie jest troszkę hermetyczny. Wymyśliłem termin TUSK COACH - łączący politykę, piłkę nożną, para-psychologię i informatykę :) Nie mam czasu, żeby rozwijać, ale jestem pewien, że domyślacie się o co mi chodzi. Oto podpowiedzi do rebusu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Coaching
http://www.sciagnij.pl/programy/p/Mac_OS_X-Biuro-Organizery-Task_Coach/3402
http://wpolityce.pl/wydarzenia/5420-premier-tusk-bez-ostachowicza-jest-jak-dziecko-we-mgle-igor-na-urlopie-stad-ta-porazka-wizerunkowa-rysuje-krauze
http://1.bp.blogspot.com/_SSt8zs4oMnI/TQsn0MK-2GI/AAAAAAAAACk/DRWh39dJzQ0/s1600/tusk.jpg
Tak na marginesie - z tym poparciem Palikota przez wykształconych to chyba przesada:
http://lubczasopismo.salon24.pl/jamajka/post/348325,bo-sie-udusze
Polecam pierwszy filmik. ;)
Pozdrawiam. Idę na rower. Pogoda jak malowanie.
2011-10-02 13:39 | Realista
Bogdanie,
To w końcu PO której stronie jest ten ciemnogród ...?
Bo ja się już pogubiłem.
P.S.
Największe poparcie ruch palikota ma wśród osób z wyższym wykształceniem. Czyżby świat tak się zmienił, że inteligencja zanika wraz z poziomem wykształcenia ?
2011-10-02 10:35 | bogdan.zalewski
STARY DO MŁODEGO:
http://wyborcza.pl/1,75968,10388706,Glosujcie___szkoda_Polski.html
MŁODY DO STAREGO:
http://www.youtube.com/watch?v=P38UTl0yCYA
2011-10-02 08:50 | bogdan.zalewski
Dzień dobry! O, wiedziałem, że Pani Ania z P. nauczy się wklejać cytaty! Niepotrzebny był ten Pani stres, nerwy, podejrzliwość ... "System" jest jednak przewidywalny. Co innego ludzie. Można sobie tworzyć ich portrety psychologiczne, inwigilować 24/7, a jednak bardzo często, a w chwilach stresu najczęściej, zachowują się w sposób dalece niestandardowy, nieprzewidywalny dla "programistów". To próbowałem udowodnić w moim poprzednim wpisie "Samodonos z Dosłońc". Pani Ania jest jednak jeszcze lepszą Egzemplifikacją, że użyję Wielkiej Litery. Pani Ania, taka rzekomo spokojna i podobno kulturalna osoba, nagle krzyczy na mnie KAPSLOKAMI. A ja się grzecznie pytam, co znaczy ta impertynencja, że 'MIALO BYC BEZ IRONII I "FILOZOWANIA"'? Nie wiem jak mam to rozumieć, nie tylko w sensie tego niezbyt grzecznego tonu? Co znaczy: MIALO BYC"? Nie pojmuję też sensu pytania. Czy Pani użyła neologizmu? Czy "FILOZOWANIEM" nazywa Pani moją grzeczną i niezdawkową odpowiedź? Wytłumaczę zatem Pani, a przede wszystkim Innym Czytelnikom, którzy być może nie śledzili naszej wcześniejszej wymiany zdań. Ja zanegowałem w Pani nieuczciwym, sugerującym pytaniu o moje samopoczucie jako dziennikarza RMF FM, samo określenie "gorset". Zanim Pani znów zacznie na mnie KAPSLOKOWAĆ, ŻĄDAJĄC ode mnie odpowiedzi- takiej, jaką sama sobie już Pani wcześniej wymarzyła, proszę się spokojnie zastanowić nad sensem własnych pytań. Nie nalegam, po prostu delikatnie zachęcam. Proszę też przy tym zbytnio nie filozofować, bo temat nie wart jest aż tak pogłębionej refleksji. Szkoda czasu. Wystarczy prosta wizualizacja słowa "gorset". Jeżeli ciężko sobie Pani to wyobrazić, bo nigdy -podobnie jak ja- nie chodziła Pani w gorsecie, jeśli jest to dla Pani absolutnie surrealistyczne doświadczenie, proponuję taką pomoc:
http://www.poema.art.pl/site/itm_68599_filozofia_w_buduarze.html
Moje pytanie brzmi: czy nie cisnęły Panią nigdy te Pani wirtualne buty i koszula? Koszula "nocna", bo ostatni Pani pracowity post pochodzi z 00:07. Niesamowite dla mnie wyróżnienie! W takiej chwili, w nocy z soboty na niedzielę, tajemnicza Wielbicielka Globu, rzuca wszystko, by KAPSLOKOWAĆ!
Czy Pani się gdzieś spieszy, Pani Aniu? Biegnie Pani na pospieszny z Poznania? Dokąd ten Pani pociąg tak pędzi? Gdyby się Pani na chwilkę zatrzymała, może dostrzegłaby Pani moją odpowiedź, zawartą w pytaniach.
Powtórzę je, wkleję je tutaj, bo opuściła Pani najważniejszą część mojego listu do Pani, niepotrzebnie skupiając uwagę na tym absurdalnym swoim "gorsecie". Przecież napisałem też do Pani bez ironii i "filozowania":
=============
Praca w każdej firmie polega także na współpracy. Trzeba się liczyć ze zdaniem innych. Czy Pani w swojej Firmie jest całkowicie samodzielna? Czy wykonuje Pani czyjeś zadania i musi być Pani czyjąś pracowniczką albo współpracowniczką?
=============
Odpowie mi Pani na te pytania, tak jak ja grzecznie odpowiadam na Pani?
Drodzy Czytelnicy! Wracam do lektury pasjonującej książki Wojciecha Sumlińskiego, którą czytam od wczesnego ranka, tak mnie wciągnęła. A jeszcze obiecałem Hani, że się zabierzemy tu ze Wszystkimi chętnymi za nową powieść Pynchona. Basiu, wielkie dzięki za Wielkiego Marcusa!
Właśnie słucham, pisząc i popijając poranną kawkę. Dziś mam pracowitą niedzielę, sporo rzeczy zaplanowałem w ten dzień święty, Boże wybacz.
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie!
2011-10-02 00:07 | Ania z P.
cyt-:Nigdy nie chodziłem w żadnym gorsecie. Może jestem dziwny, ale nie wiem, co to za uczucie. Może je Pani opisać na własnym przykładzie? Ma Pani takie doświadczenia jako kobieta? Mogę się tylko domyślać, co to gorset. Jednak proszę nie liczyć na empatię.
MIAŁO BYC BEZ IRONII I "FILOZOWANIA"
2011-10-01 21:57 | pp3-Basia
Na dobranoc jeszcze jedna wersja z Marcusem Millerem:
http://www.youtube.com/watch?v=nXS4qSZS6zE&feature=related
i usypiająca Sonata Księżycowa:
http://www.youtube.com/watch?v=bhbi8GSsqrU
Mały księżycek już pokazał się za oknem.
Dobranoc
2011-10-01 21:44 | pp3-Basia
Dobry wieczór,Bogdanie i wszyscy obecni!
Wróciłam niedawno z pracy.Kilkanaście kilometrów busem i ze trzy w zupełnych ciemnościach na piechotę.Niebo pełne gwiazd...bajeczne i tajemnicze...
Przeczytałam ten obszerny fragment książki,który przepisałeś poniżej
i zastanawiam się ile brudów jescze kryje polska przestrzeń...
W chwili przerwy w pracy przeczytałam wreszcie artykuł'PRL jako wypadek',dotyczący kulis śmierci Stanisława Pyjasa.
'Postępuje proces zakłamywania historii.Dzieje się to pod patronatem władzy z solidarnościowym rodowodem'.
Wstrząsające są relacje o kolejnych ofiarach,świadkach zbrodni.
Moi drodzy,wróciła również Izabela...muszę kończyc.
Spokojnej nocy i słonecznej niedzieli Wszystkim,a zwłaszcza miłośnikom gorsetów:)
2011-10-01 21:03 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, Państwu.
Pojeździłem sobie na rowerze nowohuckimi uliczkami, co i raz wjeżdżałem w bramy i sunąłem na dwóch kółkach asfaltowymi drogami wewnętrznymi, wiele zaułków Teatralnego, Zgody, Szkolnego itd. zwiedziłem sobie w to ciepłe popołudnie i wieczór, aż wyjechałem z tego mojego dzielnicowego labiryntu, a teraz znów sobie surfuję w sieci. Znalazłem np. wideo-relację, którą warto obejrzeć - kapitalny wykład profesora Andrzeja Zybertowicza.
http://wpolityce.pl/wydarzenia/15553-arcyciekawy-wyklad-prof-zybertowicza-pod-namiotem-solidarnych-kto-w-polsce-ma-mentalnosc-postniewolnicza
(Koniecznie muszę sobie kupić książkę profesora "Pociąg do Polski".
Są jeszcze Inteligenci w naszym kraju. Myślę o osobach pokroju profesora Zybertowicza czy Krasnodębskiego, ludziach wielkiego formatu intelektualnego i wielkiej odwagi, co jest niestety rzadkie w Polsce.
2011-10-01 18:55 | w.
o rany ha ha !!! piękny goździk p Bogdanie,jeszcze takiego nigdy nie dostałam :)Dziękuję! ach i wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszego Dnia Chłopaka :)))
2011-10-01 16:07 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Ode mnie nie buziak, a tylko cmok w dłoń, Pani Redaktor w.! I goździk.
xx
!
!
!
!
!
2011-10-01 14:53 | w.
Basiu wczoraj jakoś nie miałam nastroju na dalsze komentarze. Powiem Ci tylko, że wklejać linki umiałam już dawno ,nie musiałam się od nikogo tego uczyć, nauczyłam się sama a że nie wklejałam to już inna sprawa. I jeszcze słówko do Clary. Akurat nie twoje komentarze miałam na myśli pisząc o redagowaniu ich przez p Bogdana, wiadomo że nie miałby wówczas czasu na przygotowanie swoich super hiper faktów w rmfie chcąc redagować wszystko jak leci ,ale co do niektórych jestem pewna na 99 procent że tak. a przynajmniej pojawiają się one po wcześniejszych konsultacjach:)
pozdr.dla Was . Aniu z P. buziaki :)!
2011-10-01 14:52 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Drodzy Państwo!
Bardzo lubię wstać sobie wcześnie rano, kiedy wiem, że nie muszę się nigdzie śpieszyć. Tak jak dziś po szóstej, moi bliscy jeszcze śpią, a ja robię sobie kawę z mlekiem, siadam sobie z książką i powoli sobie czytam. Pochłonęła mnie, kupiona ledwie wczoraj, książka Wojciecha Sumlińskiego "Z mocy bezprawia". Poważna rzecz, a jednak wiąże się z zabawną anegdotą. Zapytałem o nią wczoraj w MPiK-u, po bezskutecznych poszukiwaniach w dziale reportażu i Pani znalazła tytuł w komputerze. Skierowała mnie jednak piętro niżej, ponieważ umieszczono ją na półce z popularnymi thrillerami. A to dlatego, że tę opowieść o kulisach mafijnej i bezpieczniackiej polityki w III RP z apogeum za rządów Donalda Tuska autor opatrzył podtytułem "Thriller, który napisało życie". Straszna rzecz, a przez moment mnie rozśmieszyła. Ale teraz już - na poważnie.
Sumliński w książce trochę się tłumaczy ze znajomości z wojskowym "bezpieczniakiem" Aleksandrem Lichodzkim, swoim wieloletnim informatorem, który go w końcu zwiódł na manowce, aż dziennikarz wpadł w poważne tarapaty. Czytelnicy "Globu" może pamiętają zatrzymanie tego dziennikarza śledczego w 2008 roku, pod absurdalnym pretekstem oferowania "Agorze" czyli wydawcy "Gazety Wyborczej" tajnego aneksu do raportu o WSI. Skandal został szeroko opisany w cyklu wpisów przez blogera Aleksandra Ściosa, który zajął się "aferą marszałkową", ujawniając niechlubną rolę ówczesnego marszałka sejmu - Bronisława Komorowskiego w tej całej historii. Czytelnikom "Globu" afera jest z pewnością dobrze znana. Jeśli nie pamiętają Państwo, można zajrzeć:
http://cogito.salon24.pl/111139,afera-marszalkowa-polityczna-prowokacja
Ale ja nie o losie Sumlińskiego i "wkręceniu" go w aneks. Chciałbym tu zacytować pewien fragment, który jest dla mnie uderzający, bo pokazuje jak skomplikowane i dwuznaczne gry ludzie służb, ci macherzy z zaplecza, prawdziwi władcy III RP potrafią organizować przy pomocy dziennikarzy. Będzie to dłuższy fragment, który tu przepisuję wprost z książki:
=============
"Rzecz niezwykła, świeciło już słońce, kiedy mój telefon rozdzwonił się na dobre. Mimo to w moim głosie z pewnością dało się wyczuć rozdrażnienie.
-Kto mówi?
-Wiesz, kto mówi. Za pół godziny tam gdzie zwykle - rzucił Olek krótko. (Olek - to Aleksander Lichodzki. Przypis - B.Z.)
-Za pół godziny nie dam rady, pisałem prawie do rana, poza tym muszę się wykąpać ...
-Jesteś wystarczająco czysty na ten brudny świat, który jest wokół nas. Ja czekam na ciebie za pół godziny. Cześć.
Przerwał połączenie, nie czekając na odpowiedź. Choć wiele razy obiecywałem sobie, że nie będę reagował na tego rodzaju specyficzne "zaproszenia", tym razem coś mi mówiło, że to nie jest dobry moment na wymówki. Wziąłem prysznic, ogoliłem się, ubrałem i zjadłem szybkie śniadanie z takim pokrzepiającym skutkiem, że po pół godzinie byłem w stanie uśmiechnąć się i powiedzieć uprzejmie 'dzień dobry' recepcjonistce w hotelu Ibis, kelnerce i na koniec mojemu informatorowi. Olek Lichodzki oczekiwał na mnie z zamówioną late.
-Jest temat. Bierzesz, albo nie. Jeśli tak, stawiam tylko jeden warunek. Materiał musi być zwodowany najpóźniej w poniedziałek -zaczął bez żadnych wstepów.- Potwierdzenie musi być w niedzielę rano. Jeśli nie będzie, w poniedziałek newsa zwoduje ktoś inny.
-Słucham?
-Dobrze usłyszałeś. W poniedziałek.- powtórzył z naciskiem.
-Nie da rady. Dzisiaj jest czwartek, co najmniej dzień na weryfikację...
-Tym razem weryfikacja nie będzie potrzebna... Taki to materiał.
-Weryfikacja zawsze jest potrzebna i nie ma od tego wyjątków.
-Metr osiemdziesiąt, dobrze zbudowany, około siedemdziesiątki, lekko siwiejący, w okularach. To będzie twoja weryfikacja. Nazywa się Kolwalski. Przyniesie ci próbkę materiału, który sobie weryfikuj. Powiedzmy o jedenastej w tym samym miejscu. Jak ty i twoja redakcja będziecie zainteresowani, resztę otrzymasz od siedemnastej od Kicińskiego.
-Od kogo?
-Od Ryszarda Kicińskiego,adwokata Marka Dochnala.Żegnam.
-Chwileczkę.-Olek zatrzymał się w pół kroku.
-Rzucasz ochłap i już cię nie ma. To nie jest uczciwe ani mądre.
-Uczciwość mnie nie obchodzi, a jeśli idzie o mądrość, to osądzisz ją później jak zobaczysz próbki. Spieszę się. Cześć.
Zostałem sam ze sobą. W oczekiwaniu na Kowalskiego, czy jak on tam się nazywał naprawdę, miałem półtorej godziny na przemyślenie całej historii. O tym, że Ryszard Kiciński, były rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, a ostatnio adwokat Marka Dochnala, dysponuje materiałami pozyskanymi od swojego klienta, które mogą wysadzić pół sceny politycznej, słyszałem już wcześniej od dwóch informatorów. Działali razem i byli znani co najmniej kilku dziennikarzom śledczym, a część ich informacji pochodziła - jak mówiono na rynku- prosto z Abwehry i innych służb tajnych. Teraz te same informacje w wersji skonkretyzowanej przynosił Olek. Przypadek, czy duża, prowadzona na szeroką skalę gra, w której jakąś rolę przypisano mediom? Na rozmyślaniach, z których nic nie wynikało, zeszło mi kilkadziesiąt minut.
-Pan Sumliński?
Mężczyzna zadający to pytanie nie wyglądał na sędziwego staruszka, w każdym razie nie tak, jak ja sobie wyobrażałem jegomościa pod siedemdziesiątkę. Twardy i wyglądający na przebiegłego osobnika. Rozpromieniony od ucha do ucha. Przysiadł się nie czekając na zaproszenie.
-Nazywam się Kowalski.
Oddałbym swoje trzonowe zęby, żeby w to uwierzyć. Może i był nim, ale nie pod tym nazwiskiem się urodził. Jednakże przywitałem się z nim tak, jakby naprawdę nazywał się Kolwalski.
-Ma pan do omówienia ze mną jakąś sprawę- zagadnąłem.
Powitalny uśmiech poszedł do zamrażalni.
-Ano właściwie mam i nie mam. I nie wiem, czy do omówienia.
-Proszę?
Kowalski zmarszczył brwi w zamyśleniu, wzruszył ramionami i z za poły marynarki wyjął zalakowaną kopertę, którą położył na stole.
-Tu nie ma nic do omawiania. Niech pan sobie obejrzy to. Do widzenia panu.- Podał mi rękę, wstał od stołu i ruszył do obrotowych drzwi, którymi wszedł zaledwie minutę wcześniej.
Przez chwilę przyglądałem się leżącej na stole przesyłce, po czym naderwałem jej krawędź i szybko otworzyłem. W środku było tylko jedno zdjęcie- przedstawiające uśmiechających się do siebie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i lobbystę Marka Dochnala. W tym momencie wszystko było już jasne. Nie pozyskałem sobie wielu przyjaciół w drodze z ulicy Konwiktorskiej, gdzie znajdował się hotel Ibis, do redakcji tygodnika "Wprost" w Alejach Jerozolimskich. W normalnych warunkach prowadząc wóz tak po wariacku i nieodpowiedzialnie, powinienem spowodować co najmniej pół tuzina wypadków, ale to był mój dobry dzień. Po drodze szybko analizowałem wagę otrzymanego materiału. Przyciskany przez media i opozycję prezydent Aleksander Kwaśniewski od wielu tygodni wił się jak piskorz, zapewniając w licznych publicznych wypowiedziach, że nigdy nie poznał i nigdy nie miał nic wspólnego z Markiem Dochnalem. W najbliższy poniedziałek miał stawić się przed Sejmową Komisją Śledczą, by po raz sto pierwszy, za to pierwszy raz zeznając pod przysięgą, powtórzyć to, co mówił na ten temat dotychczas. Prezydent wahał się, czy wziąć udział w przesłuchaniu. Jeżeli zdjęcie, które otrzymałem, nie było mistyfikacją, miałem dowód, że Aleksander Kwaśniewski nie mówił prawdy. Zastanawiało mnie, dlaczego mojemu informatorowi, tudzież ludziom stojącym za nim tak zależało, by materiał ukazał się w poniedziałek. Rozpatrywałem różne koncepcje, nawet te najbardziej irracjonalne, ostatecznie jednak dałem sobie spokój. Powodów mogło być tak wiele, że zastanawianie się nad nimi zwyczajnie nie miało sensu. "Koniec końców moja rola polega na zebraniu informacji prawdziwych i ważnych z punktu widzenia opinii publicznej, nie na rozważaniu motywacji informatorów"- przypomniałem sobie zasadę, która legła u podstaw współpracy z Lichodzkim i innymi informatorami. A o ewentualnej publikacji zdjęć i tak miało zdecydować kierownictwo "Wprost", więc to nie mój ból głowy- skonstatowałem. Nie dziwiło mnie natomiast wcale, że adwokat Dochnala kooperował z ludźmi służb specjalnych i posługiwał się materiałami uzyskanymi od klienta, niczym własnymi. Znałem dobrze "Kicińskich" tego świata. Byłem w branży dość długo, by wiedzieć, że dla służb specjalnych na całym świecie adwokaci są równie cenną agenturą jak dziennikarze. To prawda starsza od samego grzechu. I dwa razy bardziej złowroga. Połączenie szantażu, pieniędzy, niekiedy groźby złamania kariery lub nawet więzienia sprawiało, że na współpracę z ABW lub WSI decydowało się wiele osób, także kolegów z branży- których nazwiska znają wszyscy dziennikarze śledczy, ale publicznie z wielu względów nie wymieni ich nikt- także adwokatów. Chyba od nikogo nie dostałem tak wielu informacji o interesujących mnie przestępcach, co od ich adwokatów ...
Zaparkowałem samochód na zazwyczaj pełnym parkingu, wysiadłem i popędziłem do redakcji. Poszedłem prosto do gabinetu Marka Króla, naczelnego "Wprost", ale nie było go u siebie. Wychodząc, wpadłem na Staszka Janeckiego, jednego z zastępców naczelnego. Pokazałem mu zdjęcie i powiedziałem, skąd dostaniemy jeszcze kilka takich fotek. Był oszołomiony.
-Na najbliższy numer przygotowywaliśmy już tekst na ten temat, ale te zdjęcia są stokroć ważniejsze od tekstu. Bez dwóch zdań wchodzimy w to- rzucił krótko.
Jeszcze tego samego dnia pojechałem do umiejscowionej blisko Belwederu kancelarii mecenasa Dochnala, z którym przed laty miałem styczność, jako rzecznikiem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Porozmawialiśmy jak starzy dobrzy znajomi o starych dobrych czasach, gdy był on twarzą warszawskiej prokuratury, zaś ja naiwnym dziennikarzem wierzącym, że świat ma wyłącznie tonację biało-czarną ... Z kancelarii wyjechałem po godzinie dwudziestej, bogatszy o kilka zdjęć i notatniki Marka Dochnala na dokładkę. Taki prezent ekstra.
Piątek zszedł na analizie wiarygodności zdjęć i przekazującego je pośrednika. Staszek uparł się, by w mojej obecności porozmawiać z mecenasem Kicińskim.
-Nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek pomyłkę. To gra o najwyższą stawkę- tłumaczył.
Kiciński zgodził się na spotkanie. Obydwa testy- analiza zdjęć i "trójkowa" rozmowa z adwokatem- przebiegły pomyślnie ... Materiał poświęcony Aleksandrowi Kwaśniewskiemu opatrzony wielekroć ważniejszymi od tekstu zdjęciami ukazał się w poniedziałkowy poranek, a już kilka godzin później przerażony prezydent zwołał konferencję prasową. Nazwał "Wprost" ubeckim tygodnikiem i odmówił stawienia się przed Sejmową Komisją Śledczą ds. PKN Orlen.
-Mógłbym tam pójść, by zaśpiewać i zatańczyć, tylko po co? - spuentował. Paniczna reakcja Kwaśniewskiego na publikację zdjęć demaskujących jego po wielokroć powtarzane kłamstwa była dla wszystkich zaskoczeniem. Po raz pierwszy prezydent tak jawnie postawił się ponad innymi obywatelami, mówiąc:
-Róbcie co chcecie, nie będę zeznawał i koniec.
Większość mediów analizowała przyczyny tak ostrej reakcji Kwasniewskiego, mnie tymczasem do głowy przyszła inna myśl: co by było, gdyby prezydent stanął przed Sejmową Komisją Śledczą, powtórzył pod przysięgą zapewnienia dotyczące nieznajomości z Dochnalem, które wcześniej po wielokroć wypowiadał w mediach i dopiero po tym zdjęcia opublikowane we "Wprost" ujrzałyby światło dzienne? Prezydent na oczach całej Polski- bo przecież posiedzenia Komisji były transmitowane na żywo- popełniłby jawne przestępstwo. Co byłoby dalej? Impeachment? Trybunał Stanu? Do tego jednak nie doszło, bo komuś zależało na wywołaniu reakcji łańcuchowej, która co prawda wprowadziła Kwaśniewskiego w stan przerażenia, ale de facto uratowała mu skórę. Dlaczego rozegrano to właśnie w ten, a nie inny sposób? Kto i po co wymyślił taki szatański, "wielopiętrowy" plan? Jaką rolę w tej grze odegrał Aleksander Lichodzki? Nigdy nie poznałem odpowiedzi na te pytania, ale jedno w tej historii nie ulegało dla mnie wątpliwości: miałem do czynienia ze znakomicie zorganizowanymi zawodowcami, przy których byłem zwyczajnym harcerzem. Przy współudziale mojego informatora po mistrzowsku wykorzystali i mnie, i "Wprost"."
=============
Wojciech Sumliński "Z mocy bezprawia" str. 75-79
Zacytowałem tak obszerny fragment, bo to dla mnie kwintesencja życia politycznego w III RP. Skorumpowani, rzekomi władcy tego fasadowego pseudo-państwa, nowej wersji PRL-u, są pod szczególną ochroną prawdziwych ośrodków władzy. Ośrodków prowadzących skomplikowane, wielowarstwowe gry.
Fragment ten dedykuję naszej Okazyjnej Felietonistce, Pani Ani z P., Przemiłej i Przeinteligentnej, niesamowicie dbającej o najwierniejsze cytowanie cudzych wypowiedzi!
Nigdy nie chodziłem w żadnym gorsecie. Może jestem dziwny, ale nie wiem, co to za uczucie. Może je Pani opisać na własnym przykładzie? Ma Pani takie doświadczenia jako kobieta? Mogę się tylko domyślać, co to gorset. Jednak proszę nie liczyć na empatię.
A już bez tych "gorsetów" ... Praca w każdej firmie polega także na współpracy. Trzeba się liczyć ze zdaniem innych. Czy Pani w swojej Firmie jest całkowicie samodzielna? Czy wykonuje Pani czyjeś zadania i musi być Pani czyjąś pracowniczką albo współpracowniczką?
A propos tożsamości. Pisywałem tu, bardzo rzadko, dawno temu, pod pseudonimem- bodaj jako "graph0man". I co z tego? Skryta za nickami Pani Aniu z P..
So what? - że tak zapytam czcząc w tym pytaniu retorycznym ulubionego Milesa Davisa
http://www.youtube.com/watch?v=DEC8nqT6Rrk
oraz "The Cure"
http://www.youtube.com/watch?v=zrBO2VbTma8
Pani analiza politologiczna i synteza rynku medialnego to szkic czegoś większego? Pytam, bo to bardzo głębokie. Czekam z utęsknieniem na kolejne posty. Kłaniam się. Duży szacunek. :)
2011-09-30 22:12 | Ania z P.
Drogi i elokwentny och i ach niemiłosiernie Szanowny Bogdanie!
Chcąc wiernie zacytować to co niektórzy tu piszą nie mam takiej możliwości pisząc tekst od razu w formatce. Nierozumiem więc skąd niesłychanie dużo wyrazów na ten temat tu Pan pisze. Tym bardziej, że pamietam nie w takim tonie zwracal się Pan do swoich Ziomków, którym też się zdarzało pogubić tekst.
Niemilosiernie inteligentny autorze bloga NIE IDŹ TĄ DROGĄ!
dROGA W., to wcale nie takie bezzasadne, co piszesz w temacie redagowania.Przypomnę tylko taki epizod z życia Globa:kiedy to Pan Autor przyznal się do pisania ,,,pod przykryciem na forum.Krótko mówiąc udawal kogoś. ale ja tam nie wypominam agentom:)
Macie rację- świat normalnieje- czyli: jest prawica:w stylu PIS,Uwarzam Rze,Gazeta Polska,P.Bogdan,Fronda i jest lewica w stylu Palikota,SLD.PO jako centro lewica też się utrzyma.Jako niewiadomo co czyli tak jak obecnie prawica- NIE.
Nie w tych wyborach, ale w nastepnych?Kto wie.
Panie Bogdanie, zadam pytanie.Nie ciśnie Pana gorset RMF-u?Proszę o odpowiedź nie- krótką:Tak, Nie.Ale też nie pseudofilozoficzno-arogancką.
Dziękuję.
2011-09-30 20:46 | w.
Słucham kierujesz mnie Claro na jakiś swój blog? Ja nie mam czasu i ochoty na jakieś inne blogi ,mnie dobrze tutaj! :)
Idę poczytać KSIĄŻKĘ a wy sobie słuchajcie tej Pop Listy hopa siupa ulala ;)
2011-09-30 20:36 | słuchacz
www.youtube.com/watch?v=1fxuN1jEVkM&feature=related
www.youtube.com/watch?v=U9fZlNbyLVU&feature=related
słońce-błękit-dziecko-dumna-mama jakie to jasne i ciepłe,
wszystkiego dobrego niech się chłopakowi darzy i Pani też Claro
ten wpis naprawdę sprawił ze dzisiaj pierwszy raz się uśmiechnąłem
2011-09-30 20:25 | pp3-Basia
:)
Domyślam się Claro.
Leci SACRUM-MEZO I WILK.
Ja też sobie podaruję psychodelię na dzisiaj.
A tak swoją drogą to w tych 60-tych latach młodzież w miastach musiała się
bardzo nudzic.Na wsi narkotyków nie było.Wiadomo,wiosną koszenie trawy i siew,latem żniwa,jesienią owocobranie i wykopki,a zimą skubanie piórek odśnieżanie,kuligi...no może czasami jakaś okowitka przy tańcu i śpiewie:)
Dobranoc,Claro i Bogdanie:)
2011-09-30 19:47 | Clara
:)
Dziękuję Wam kochani
Bogdanie muzyki posłucham później, teraz słucham POP Listy,
zawsze mnie odstresowuje :) I Darek fanie gada :)
2011-09-30 18:45 | pp3-Basia
Witaj,Claro!
Gratulacje dla synka:)
Cieszę się razem z Tobą,chociaż wiem jak wiele to trudu i wyrzeczeń...
Studia to duża inwestycja w tych ciężkich czasach,i żeby nasze dzieci
miały później godną pracę,nie musiały szukac jej za granicą...
Wiesz co,te 'przerywniki w.czasami nawet mi się podobają:)
Jeżeli tylko nie wpada w niepotrzebną furię i nie wtóruje Pani Ani z P.
Nauczyła się wklejac linki,a to już dużo.Nie piszę tego z ironią,sama kiedyś się uczyłam...i to od córki:)
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-09-30 18:29 | bogdan.zalewski
Witaj, Claro!
Gratulacje dla syna. A za chwilę trochę dedykacji muzycznych na ten nowy rok. :)
Haniu, Basiu. Tego pompejańskiego flojda też obejrzałem pierwszy raz w latach 80-tych, miałem nagrany ten film z telewizji na wideo moich rodziców. Był w PRL-u taki cykliczny program Manna i Chojnackiego. Nosił tytuł "Non stop color".
Ja bardzo lubię flojdów z Sydem Barrettem. Niestety ten wybitny artysta i poeta całkowicie "odjechał" pod wpływem LSD i innych drugów. Jego solowe płyty świadczą już niestety o tej powolnej degrengoladzie. A jednak można na nich znaleźć przebłyski jego geniuszu. Moim zdaniem to jeden z nich.
Bardzo lubię ten utwór - jego melodię, efekty psychodeliczne, niespodziewane zmiany, nieprzewidywalność i zaskakujący koniec.
http://www.youtube.com/watch?v=dGuwcxk8zqc&feature=related
A w ogóle psychodelia nawiązująca do lat 60-tych nadal ma się dobrze.
The Entrance Band- fajnie łoi ta panna na basie i w ogóle ostro dają:
http://www.youtube.com/watch?v=MJMdNNSE0KE&feature=related
Całkiem niezłe są wg mnie te dżemy BLACK ANGELS:
http://www.youtube.com/watch?v=GEBR8A-2Yog&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ex8jxCuO7mI&feature=related
Weird Owl i aluzja do okładki "Dark Side":
http://www.youtube.com/watch?v=5rnOt7JcMWM&feature=related
No, takie trochę garażowe to wszystko. Tak mnie wzięło na takie "brudy i brumy". :)
2011-09-30 17:20 | Clara
Ale mnie ubawiłaś w.
Jak to możliwe, że doszłaś do takiego wniosku iż to Bogdan nam sprawdza teksty nim coś się tu pojawi na forum? Długo nad tym myślałaś? To jak już znasz tę naszą tajemnicę to wiesz już dlaczego Twoje posty różnią się od naszych ;P Komuna mi się przypomina. Myślisz, że Bogdan miałby na coś takiego czas? Kto by Fakty przygotowywał? A jak chcesz by ktoś Ci posty przed publikowaniem pod globem sprawdzał, to polecam Ci siebie :) Nie poruszasz tu zazwyczaj tematów politycznych, tylko takie przerywniki wrzucasz, jak chcesz to mogę Ci podpowiedzieć jak podkręcić atmosferę, ale nie tu. Skontaktuj się ze mną pod moim blogiem. Tu komentarze sobie podaruj, sądzę, że tak będzie lepiej dla oczu i uszu forumowiczów. Zapraszam do siebie, nie wyrzucam Cię stąd lecz proponuję by takie kąśliwe uwagi zamieszczać w innym miejscu w internecie. Inteligentna jesteś. Sądzę że kreujesz się na taką blondi, tylko nie wiem po co? Naprawdę są miejsca w których to Ciebie internauci będą wychwalać. :)
Bogdanie, Basiu, Michale, Haniu i wszyscy obecni
muszę się pochwalić. Mój syn miał dziś inaugurację roku akademickiego. Studia czas zacząć...
2011-09-30 15:36 | Hania
'Echa' przypominają mi momentalnie film 'Pink Floyd w Pompejach', który po raz pierwszy oglądałam w latach 80-tych na kasecie VHS, wypożyczonej z wypożyczalni video. Tak, 'Meddle' to wspaniała płyta, a ta suita jest zupełnie niesamowita. Z tego krążka bardzo lubię jeszcze:
http://www.youtube.com/watch?v=GWH01DBJxlo
i
http://www.youtube.com/watch?v=YgvAwBDbuIo (chyba za ten nieziemski bas)
Ech, Floydzi to dla mnie jeden z takich zespołów, którego mogę słuchać wiecznie. Zawsze mam ze sobą ich kilka płyt w samochodzie. Taki mój 'zestaw obowiązkowy'.
A w Trójce właśnie 'Tonacja' poświęcona w całości Milesowi. Było już 'Bye bye blackbird', a teraz genialne 'So, what'. Musiałam tylko na chwilę przełączyć na Fakty :-)
Za oknem niesamowite słońce. Coś niewyobrażalnego, że to 30 września...
Trzymajcie się.
Pięknego weekendu.
2011-09-30 13:50 | pp3-Basia
Witaj,Bogdanie!
Obłędna sceneria...Teledysk kręcony w pobliżu krateru wulkanicznego,
z bulgoczącą lawą i ruinami Pompei w tle.
Cała muzyczna aparatura wkomponowana w otoczenie,sprawia wrażenie
nowego miasta powstałego na gruzach.
Pozostałe,jak dla mnie zbyt psychodeliczne,ale mają fajne efekty dźwiękowe
wpływające na wyobraźnię.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Idę do ogrodu.Zabieram radioodbiornik:)
2011-09-30 13:20 | pp3-Basia
Haniu,również lubię Trójkę za MUZYKĘ.
Chodziło mi tylko u ukazanie pewnego mechanizmu eliminacji ludzi
myślących inaczej.Pan Karnowski i tak da sobie radę w przeciwieństwie do
tych,którym w Polsce jest ciężej...
Od tej chwili będę wstrzemięźliwa,już nie nawiązuję do konkurencji.
Życzę Ci Haniu miłego,słonecznego weekendu!
2011-09-30 13:17 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Redaktor w. to jednak potrafi pisać na czysto! :) Jestem pod ogromnym wrażeniem. Nie chcę nic sugerować, ale jako doświadczona blogerka, mogłaby Pani Redaktor udzielić Swej Sieciowej Przyjaciółce Ani z P. wyczerpujących informacji, jak pisać na forum "Globu", żeby się nie frustrowała z powodów technicznych. Bo to do Niej były skierowane moje pytania o wcześniejsze pisanie na "brudno". Gdybym ja miał redagować Wasze posty, Pani Redaktor w. i Pani Aniu z P., to zostawiłbym je nienaruszone, bo one w takiej formie najlepiej świadczą o Waszej niezwykłej przenikliwości, inteligencji, wiedzy, oczytaniu, elokwencji, a także dobroci serca i miłości ojczyzny.
Tak trzymać.
My "Globaliści" - słuchamy ostatnio Pink Floydów.
Ja jednak wolę ich sprzed "Dark Side of The Moon".
A najbardziej te pompejskie wielkie dionizje:
http://www.youtube.com/watch?v=646KtkEcPm8&feature=related
A to szwajcarska grupka The Young Gods z utworem, który mi się kojarzy:
Zwłaszcza w części 2:
http://www.youtube.com/watch?v=3XuB4Ugultc&feature=related
Chociaż część 1, bliższa Morrisonowi i The Doors, też jest bardzo piękna:
http://www.youtube.com/watch?v=2fmG29HyCQo
Pozdrawiam Was bardzo muzycznie!
2011-09-30 12:27 | Hania
Z rozpędu napisałam 'faktów' z dużej litery.
Tak, jakoś w krew mi ta nazwa weszła ;-)
2011-09-30 12:25 | Hania
Basiu, jeszcze słowo na temat tego, co zalinkowałaś.
Bogdan prosił kiedyś o wstrzemięźliwość w ocenie innych mediów, tutaj na forum, wspomnę więc tylko, że co do W.Manna - akurat R. Czarnecki się myli. Z tego, co pamiętam - w ostatnim czasie dwukrotnie został on odsunięty od mikrofonu. Oczywiście - to nie to samo, co wyrzucenie, ale jednak. Warto trzymać się Faktów.
Bardzo lubię braci Karnowskich i żałuję tej decyzji.
2011-09-30 12:12 | Hania
Witaj, Basiu.
Tak. BARDZO LUBIĘ Trójkę.
Jak też zapewne Wiesz - cenię ją za zupełnie coś innego, niż przekonania polityczne jej szefostwa/dziennikarzy, które - skądinąd - jak wszędzie - są bardzo RÓŻNE.
Pozdrawiam Cię.
Dobrego Dnia i Weekendu.
2011-09-30 12:03 | pp3-Basia
Haniu,Bogdanie,w.dzień dobry!
W.widzę,że się stęskniłaś...
Haniu i Bogdanie,przeszperałam to i owo w necie,ale chwilowy brak
czasu nie pozwala mi rozszerzyc dyskusji.
Skondensowałam w jednym linku to co dzieje się z mediach publicznych,
w tym przypadku Twojej,Haniu,ulubionej Trójki z ograniczeniem wolności
słowa,której dopuszczają się włodarze jedynej słusznej linii w mediach:
http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/NiePOpotrzebny-dziennikarz,2,ID436741957,n
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-09-30 09:10 | w.
tak myślałam że to właśnie tak tu wygląda! piszecie w wordzie potem do sprawdzenia p Bogdanowi który tu wytnie ,tam wklei i w kratkę i na glob co się równa = patrzcie wszyscy jaka to ja mądra/mądry jestem !
Pisząca bzdury od razu na czysto W.
2011-09-30 09:07 | Hania
Bogdan,
dzięki za link do Arcanów. Zainteresowały mnie szczególnie te 33 odpowiedzi.
To, o czym pisze Rzepa - zaobserwowałam wczoraj w telewizji - z jednej strony - otoczony uśmiechniętymi, radosnymi twarzami Tusk, z drugiej brnący po błotnistym polu Kaczyński. Wymowne jak nic.
Basiu, a propos 'Time':
http://www.rp.pl/artykul/9145,724959-Cyfrowa-wersja-The-Dark-Side-of-The-Moon-Pink-Floyd.html
W poniedziałek P. Metz zapraszał do wspólnego słuchania tego remasteringu w studiu przy Myśliwieckiej. Niestety - nie było to transmitowane. A może -stety ? Sama nie wiem. Mam jeszcze w domu zwykłą, czarną płytę i choć nie mam już jej na czym odtworzyć, to mam wrażenie, że to ona, nawet dziś, zabrzmiałaby najpiękniej. W ubiegłe późne sobotnie popołudnie, z kolei Stelmi puścił oryginalną wersję 'The Great Gig in the Sky', bez Clare Torry, za to z wersetami z Biblii, czytanymi przez Malcolma Muggeridge'a. To było gigantyczne wrażenie.
2011-09-30 08:20 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu!
A propos mediów elektronicznych:
http://www.rp.pl/artykul/597063,724783-W-TVN-i-Polsacie-dobrze-o-Tusku--TVP-neutralna.html
A z innej beczki, a może niekoniecznie ;)
Basia, wczoraj sugerowała wczoraj wpływ moskiewskiego lobby na te szokujące ruchy w Brukseli. Komisja Europejska - jak dowiedziała się nasza brukselska korespondentka Katarzyna Szymańska Borginon, a potem weryfikowali w naszym kraju dziennikarze Michał Zieliński i Kuba Kaługa- rzuca nam kłody pod nogi na drodze do eksploatacji gazu łupkowego.
http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-ue-mnozy-klopoty-zwiazane-z-wydobyciem-gazu-lupkowego,nId,362340
Wczoraj - wracając po Faktach tramwajem do domu czytałem najnowszy numer "Arkanów" - świetnego krakowskiego pisma.
http://www.portal.arcana.pl/Dwumiesiecznik-arcana-nr-100-spis-tresci,1507.html
Jest tam kapitalny tekst Ryszarda Czarneckiego - "Rosja jest już w UE". Będę do niego wracał w "Globie".
A teraz Wszystkich zainteresowanych Rosją zachęcam do obejrzenia wywiadu z profesorem Włodzimierzem Marciniakiem. Kawał wiedzy o Wschodzie!
http://vod.gazetapolska.pl/500-rozmowa-niezalezna-prof-wlodzimierz-marciniak
Wychodzę do pracy. Będę tu wracał!
Miłego dnia.
2011-09-30 08:06 | Hania
Właśnie to także jest kolejnym przykładem pozytywnego przewartościowania, o którym pisałam. Głos zaczynają zabierać nawet ci, którzy wcześniej milczeli:
http://niezalezna.pl/16893-niesiolowski-obraza-zmarlego-kibica
2011-09-30 07:59 | Hania
Basi dziękuję za linki do 'Pogardy'.
Próbowałam kupić GP, ale w kilku miejscach, w których zazwyczaj bywa - była nieosiągalna. Podobno 'zeszła jak świeże bułeczki' - usłyszałam w kiosku i pomimo, że z jednej strony żałowałam, to z drugiej się cieszyłam. Z tego, że może powoli rozpoczyna się w Polsce jakieś medialne przewartościowanie. Przykładem tego jest przecież pozycja 'URZ', jako lidera wśród tygodników opinii.
Nawiązując do świetnego artykułu prof. Krsnodębskiego i różnych przykładów 'czystego sumienia' przypomniała mi się wypowiedź J. Kluzik - Rostkowskiej, która w wyborczym spocie PO, wyrzuca z siebie pełne drwin i jadu plwociny nie tylko na PiS, ale także na swoich kolegów i koleżanki z PJN. Jeśli ktoś by nie wiedział, jaka jest polityczna przeszłość tej pani - śmiało mógłby pomyśleć, że pokłony obecnemu premierowi i jego współtowarzyszom biła od zawsze.
Trzymajcie się.
2011-09-30 07:38 | Hania
Dzień dobry, Bogdan :-)
2011-09-30 07:35 | bogdan.zalewski
I z znów - jak co dzień- mówię dzień dobry Wszystkim Forumowiczom "Globu", Aktywnym i Nieaktywnym, Spijającym druk z gazet i Dławiącym się drukiem, Połykaczom obrazków wprost z telewizora i Słuchaczom Faktów w RMF FM, Tym Życzliwym i Tym Krytycznie Nastawionym do treści i sposobu ich prezentacji.
Dzień rozpocząłem od zrobienia sobie neski z mlekiem w kolorowym kubku
z komiksowymi obrazkami, brit-popową wizją Londynu, z ikonami tej "londyńskości" w tym z napisem GOD SAVE THE QUEEN. I pewnie tylko przypadek sprawił, że pierwszym tekstem, który zacząłem czytać z ekranu komputera jest esej profesora Zdzisława Krasnodębskiego, zaczynający się od ironicznego porównania Polski Tuska i Komorowskiego i Wielkiej Brytanii Camerona:
=============
http://www.rp.pl/artykul/9157,724762-Kampania-wyborcza-jak-Walbrzych---Krasnodebski.html
"Premier Cameron odwiedził niedawno Moskwę. Nie była to łatwa wizyta. Od 2007 r. nie było żadnego spotkania Władimira Putina z czołowymi brytyjskimi politykami. Jak wiemy, poszło o głupstwo - o byłego agenta KGB, który nagle źle się poczuł w 2006 r., a potem zmarł w szpitalu. Pojawiły się teorie spiskowe głoszące, że został on otruty za pomocą radioaktywnych środków przez wysłanych z Rosji zabójców. Tej absurdalnej teorii uległy same władze brytyjskie, brytyjskie służby i brytyjski wymiar sprawiedliwości. Nic dziwnego, że Władimir Putin się rozgniewał.
My na szczęście mamy lepszych przywódców, sprawniejsze służby i doskonały wymiar sprawiedliwości. Mamy też bardziej oświecone elity, które stawią czoła wszelkiej nekrofilii. Tragedia smoleńska nie tylko nie przerwała ani na moment pojednania polsko-rosyjskiego, ale je wzmocniła. Jeszcze nie ostygły szczątki tupolewa, nie dokonano identyfikacji ciał, jeszcze nic nie wiedziano ani o dokładnym czasie, ani o przyczynach katastrofy (co nie przeszkadzało ogłosić, że były cztery próby lądowania, mimo rozpaczliwego oporu sumiennych kontrolerów), a już w pełnym zaufaniu rzucono się w ramiona rosyjskich przyjaciół.
Bronisław Komorowski wręczył odznaczenia dzielnym ratownikom, którzy nikogo nie uratowali i zbyt późno pojawili się na miejscu katastrofy. Nie wiemy, czy wśród odznaczonych był także ten dzielny funkcjonariusz, którego uwieczniła Anita Gargas w swoim filmie, jak łomem zabezpiecza dowody. Drobne incydenty, jak niszczenie wraku, zniknięcie nagrań z wieży kontrolnej, poprawione zeznania kontrolerów, zarekwirowanie polskiej własności, w tym czarnych skrzynek, szczątków samolotu i telefonu satelitarnego prezydenta RP, nie zniweczyły 'pojednania'. Tylko raport MAK na chwilę nim zachwiał, ale wystarczyło jedno przyjacielskie ostrzeżenie prezydenta Miedwiediewa, by wszystko skończyło się dobrze.
Nie przypadkiem ufność, miłość i wiara w dobro człowieka to podstawy filozofii, na której opiera się obecna władza - w przeciwieństwie do IV RP zbudowanej na nienawiści, podejrzeniu i przekonaniu, że ludzie zdolni są także do czynów złych i nikczemnych. Na ufność obozu rządzącego do człowieka, w tym także do rosyjskich władz i służb, Polacy odpowiedzieli nie mniejszym zaufaniem, wybierając na swego prezydenta Bronisława Komorowskiego, a PO ciągle cieszy się silnym poparciem społecznym. I nawet nie trzeba do tego żadnych wyrafinowanych marketingowych manipulacji, tak jak Władimir Putin nie potrzebował żadnych specjalnych zabiegów, by wzbudzić tyle ciepłych uczuć w sercach Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Adama Michnika czy Andrzeja Wajdy.
Ostatecznie nie trudno przecież rozszyfrować prawdziwe znaczenia tego, co mówi Donald Tusk. Klucz jest prosty. Jeśli premier mówi: 'nie chcę nikogo straszyć', to znaczy, że właśnie straszy. Jeśli mówi: 'nie chcę się chwalić', to właśnie się chwali, jeśli deklaruje: 'nie chcę się wyzłośliwiać', to znaczy, że zamierza powiedzieć coś złośliwego. I gdy premier twierdzi, że nikt bardziej niż on nie jest zainteresowany tym, by jakąś sprawę wyjaśnić, to znaczy, że w ogóle nie jest tym zainteresowany. Słowa takie padły i po wybuchu afery hazardowej, i po katastrofie w Smoleńsku. Skutek w obu przypadkach był nieprzypadkowo taki sam.
Niestety, ostatnie stwierdzenie premiera, że w sprawie smoleńskiej 'ma czyste sumienie', nie da się rozszyfrować w tak prosty sposób. Świadczy raczej o tym, że Tusk nie wie, o czym mówi, że nie rozumie znaczenia słowa 'sumienie'. Bo premier polskiego rządu, który ma sumienie, nie mógłby po tym, co się stało - po tej katastrofie, po takich 'przygotowaniach' wizyty prezydenta w Katyniu, po farsowym śledztwie, po 'pojednaniu' z Władimirem Putinem - powiedzieć, że ma 'czyste sumienie'.
I gdy w programie telewizyjnym ministrowi Sikorskiemu wyrywa się, że trzeba się zajmować poważnymi sprawami - 300 miliardami, które tylko on i jego koledzy potrafią wycisnąć z Brukseli, a nie niepoważnym Smoleńskiem, to mówi szczerze. Taką ma hierarchię wartości. Ujawnia przy tym nie tylko prawdę o sobie, lecz także, co sądzi o Polakach. Polska w tym osądzie jest jak nieco większy Wałbrzych.
Dzisiaj rządzący mówią, że należy ich jeszcze raz wybrać za pieniądze, za kasę, którą załatwią Polakom razem z Jerzym Buzkiem i Januszem Lewandowskim. I za tę kasę mamy zapomnieć nie tylko, jak rządzili, co obiecywali, jak często mijali się z prawdą, ale i także o naszym sumieniu.
Jazda 'tuskobusem' przez Polskę ujawnia, jak wielu ludzi w Polsce żyje w rozpaczliwej sytuacji materialnej. Trudno im się dziwić, że interesuje ich głównie to, co włożą do garnka. Mimo to nie sądzę, by nawet owe mityczne 300 miliardów, oferowane lekką ręką przez Tuska i Sikorskiego et consortes, mogło trwale zagłuszyć sumienie Polaków."
=============
Wkleiłem na początek jakże "niesłuszne", niezwykle "napastliwe", zupełnie nie wiadomo dlaczego tak "niesprawiedliwe" słowa profesora. Profesora, którego tytułu - w odróżnieniu od innych "autorytetów" udzielających telewizyjnych lekcji "przyzwoitości" fałszywym kogucim dyszkantem- nie trzeba ujmować w ironiczny cudzysłów.
Wracam do lektury.
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie!
2011-09-29 23:33 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór,
Oj, Pani Aniu, przydałaby się Pani samodyscyplina. Coś tu Pani nam nabazgrała , niestety. Ciężko to pojąć. Nie dlatego, że trudne, tylko takie okropnie bełkotliwe. Chciałbym mieć nadzieję, że Pani nie udaje, że Panią "wycina". Jeśli Pani pisze "na czysto", od razu w formatce, to żaden znak przestankowy nie jest problemem. Chyba, że wcześniej pisze Pani w WORDZIE, a potem wkleja. Jednak nie chce mi się wierzyć, że tak chaotyczne "refleksje" można wcześniej opracowywać "na brudno". No, ale dobrze. Ma Pani ochotę tak pisać, to proszę pisać. Najbardziej mnie rozśmieszył ten Pani "rosyjski". Chyba troszkę obraża nim Pani Braci Rosjan, bardziej nawet niż ja po polsku ich kagiebistów, putinowców i innych im podobnych.
Mniejsza o to, "synchronu" żadnego nie ma i straciłem nadzieję, że kiedykolwiek będzie. Pomówmy zatem, Proszę Szanownego Państwa o sprawach poważnych. Obejrzałem przed chwilą z żoną znakomity dokument filmowy zatytułowany "Pogarda". Świetny film Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej dołączony jest do tygodnika "Gazeta Polska". Warto go obejrzeć na dużym ekranie telewizora, ale z komputera też go możecie zobaczyć. Basia już tu wklejała linki. Pozwólcie, że uczynię to raz jeszcze. Dla przypomnienia:
http://www.youtube.com/watch?v=HF-wr0q_Yds
http://www.youtube.com/watch?v=Q8_D6TcAiEA
http://www.youtube.com/watch?v=Pb9fJxINvu4
http://www.youtube.com/watch?v=-a55CvGdjTY
Na tym filmie widać niesłychane wprost draństwo Ewy Kopacz, ściemniającej milionom Polaków;widać wyraźnie, bo jej niebywałe kłamstwa skonfrontowano z PRAWDĄ, która wyszła na jaw. Na filmie widać i słychać, co wyprawiali Kutz, Niesiołowski, Palikot; jakie wredne, zdradzieckie zdania potrafili wypowiadać. Za same takie wypowiedzi Wolne Państwo Polskie powinno ich skazać na dożywotnią infamię. Na filmie zobaczycie śmiejących się Komorowskiego i Tuska, czekających na przylot trumien. Film nam przypomina mizdrzenie się Grasia, po rosyjsku, do kremlowskich panów, przeprosiny po tym jak wyszła na jaw kradzież pieniędzy i rzeczy ofiar, a on pomylił formacje Moskwicinów. Film oddaje prawdę o polityce Tuska - pełnej podległości Moskwie. O jego zachowaniu w relacjach z krewnymi ofiar, o potraktowaniu Pani Kochanowskiej na zamkniętym spotkaniu po tym, co usłyszała od Landsbergisa. I o tym, jak przebieg tego spotkania, z którego nie chciano ujawnić taśm, "streszczał" publicznie rzeczony Graś. Zobaczcie to, zapamiętajcie, pokażcie swoim dzieciom, przyjaciołom, sąsiadom. Ludzie mają krótką pamięć, a żyjemy w epoce takiego zaprzaństwa, że to trzeba przekazywać. Trzeba tę pamięć przechowywać, tak długo jak się da. W sobie i w innych. Prawdę o ludziach, którym część Polaków oddała władzę na lata.
Tyle mam do powiedzenia. Emocjonalnych słów. Niepięknych stylistycznie. Pisanych na gorąco. Obejrzyjcie ten film. To wszystko. Dobrej Nocy!
2011-09-29 22:54 | pp3-Basia
A...To dziwne,bo ja nie czuję z Panią A z P. synchronu
w żadnym wypadku.
Dobranoc
2011-09-29 22:48 | Ania z P.
Czuje synchron z Panią Basią, czyżby to znak?
Przechodzi na czarną stronę mocy?:)
W tym samym czasie piszemy więc na pewno to znak.
2011-09-29 22:46 | Ania z P.
O.K. WIDZĘ, ŻE NIE MA SENSU TUTAJ W TEN SPOSÓB SIĘ BAWIĆ.
WIEM POŁYKA CUDZYSLÓW.ALE NIE TYLKO,TO JESZCZE TYLKO TEN KAWAŁEK MOJEGO WYWODU.
Marcinie jest dużo rzeczy, których wy chcieliście a jeszcze nie okazały się faktem, więc co? Tym gorzej dla faktów? Sędzia nie może być tendencyjny. No kurczę, jesteście sędziami wyjątkowo nastawionymi anty
2011-09-29 22:45 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Kończę trzeci tom 'Cichego Donu'...
Utkwiła mi w głowie wiadomośc z 17. Czy Karl Falkenberg jest rzecznikiem
interesów moskiewskich w sprawie wydobycia polskiego gazu łupkowego?
W jakiej Europie my żyjemy?
Na dobranoc Floydów sobie posłucham...
http://www.youtube.com/watch?v=MUt7qmSvxLI
2011-09-29 22:42 | Ania z P.
cd.
Co się mogło stać z Panią Ewą Kopacz po katastrofie?
Nieczewo nie panimajut.
Była wtedy wyraźnie
2011-09-29 22:41 | Ania z P.
nie ma nas tam. W słowo tam wstawcie sobie co chcecie-jak macie rodziny to męża/żonę jak dzieci to je, jak rybki to zwróćcie się ku akwarium,praca-praca etc.
Co się mogło stać z Panią Ewą Kopacz po katastrofie?
Nieczewo nie panimajut.
Była wtedy wyraźnie
2011-09-29 22:40 | Ania z P
nie ma nas
2011-09-29 22:39 | Ania z P.
c.d.
kocham Tuska czy będę w niebiosa wychwalała Napieralskiego. Tak jak nie usłyszę od Pani/Was złego słowa na temat Pana Prezesa o ciepłym wizerunku.
Ale widoczie taki już nasz urok: ja nie wychwalam, Wy nie krytykujecie swojego.
A to moje znikanie i pojawianie się jest spowodowane tylko i wyłącznie brakiem czasu. Chcąc być tu nie ukrywajmy nie ma nas
2011-09-29 22:38 | Ania z P.
Chyba dajemy się wkręcać.
Nie może Pan przestać myśleć o tym, że mogła być przeżywalność 10 %.To, że widziano ludzi twarzami do ziemi->przecież nie wiemy w jakim czasie po katastrofie ten czy ci świadkowie widzieli te ciała. Przecież nie trudno sobie wyobrazić, ze nawet jeszcze w godzinę po katastrofie ciała sztuk 96,a co jeszcze bardziej prawdopodobne - wiele ciał w częściach, leżały w takich tragicznych okolicznościach. Zapewne widzial Pan te niby czy nie niby ocenzurowane zdjęcia z miejsca katastrofy- gdzie widoczne są również ciała. Totalny chaos, pobojowisko. Być może ktoś przeżył moment upadku, ale patrząc na te zdjęcia nie powinno się mieć złudzeń.
Pani Haniu, ja nie mam własnego zdania? Cyt : Bo czy kiedykolwiek za czymś się opowiedziała
Raczej tak, opowiedziałam się. Ale proszę nie oczekiwać, że powiem
2011-09-29 21:31 | Hania
Witaj, Basiu.
Chciałam przełamać ten dwusetny wpis.
Właśnie zaczynam czytać Pynchona.
Ale masz rację - ja także odczuwam jakoś szczególnie ten przedwyborczy, niedobry czas. Spływające wiadomości powodują, że nie mogę się na niczym skupić. Może to te WIDMA PRZYSZŁOŚCI, o których pisze Ścios. Dzięki za ten tekst. Znów mi się przypomniał Westerman, Basiu.
Zaglądałam dziś do Marka, ale nadal nic nie napisał.
Dobranoc Tobie i Wszystkim.
Michale - jeśli dziś Twoje Święto - to ode mnie również - moc serdeczności.
P.S. Bogdan. Pięknie poradziliście sobie z Panią Mają z tymi usterkami technicznymi o 17. Wasza niewymuszona naturalność mogłaby być szkołą dla innych.
Dobranoc.
2011-09-29 15:02 | pp3-Basia
Dzień dobry,Bogdanie.
Piszę w przerwach i podczytuję w przerwach.
Staram się skracac do minimum.
Zainteresowani przeczytają-co pewne,niezainteresowani pominą-co pewne.
Dorzucam jak zawsze poczytnego A.Ściosa:
http://cogito.salon24.pl/347418,alternatywne-widma-przyszlosci
Haniu,Marcinie i wszyscy życzliwi,Pozdrawiam Was!
2011-09-29 14:00 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Basiu. Witam ponownie Wszystkich Czytelników.
Wkleję tu tekst artykułu, bo może nie każdy z Państwa otwiera odnośniki, a tekst który poleciła Basia rzeczywiście dotyczy bardzo poważnych konsekwencji wczorajszej informacji naszych dziennikarzy śledczych.
=============
Zbieżność danych rosyjskich badań sekcyjnych ciała Zbigniewa Wassermanna z wynikami polskich badań jest śladowa. Zgodne są jedynie podstawowe informacje o wzroście czy ogólnych zewnętrznych obrażeniach zmarłego. Polskie wyniki sekcyjne zupełnie inaczej opisują liczbę i miejsca złamań czy obrażenia wewnętrzne. Poziom zgodności ma kształtować się w granicach 7-10 procent. Wynikami badań sekcyjnych nie jest zaskoczona Małgorzata Wassermann, córka tragicznie zmarłego posła, koordynatora służb specjalnych. Wprawdzie nie była w stanie ocenić skali zjawiska, ale w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" przyznała, że, aby doszło do ekshumacji ciała jej ojca, musiała w prokuraturze wojskowej udowodnić nieautentyczność rosyjskiej dokumentacji. Skalą nieprawidłowości zaniepokojeni są pełnomocnicy rodzin poszkodowanych w katastrofie. - Jeśli w końcowych wnioskach biegli potwierdzą informacje, że zgodność rosyjskich i polskich badań sekcyjnych sięga zaledwie 10 proc. całości dokumentacji, to możemy mówić tak naprawdę o zgodności przypadkowej. To wskazywałoby, że sekcje zwłok w zasadzie nie były przeprowadzane przez Rosjan i należałoby stwierdzić, że doszło do sfałszowania dokumentacji medycznej - ocenił mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin poszkodowanych w katastrofie. Jego zdaniem, trudno też uwierzyć, że przypadek "niedokładności" dotyczył tylko ciała śp. Zbigniewa Wassermanna. - Jeżeli ktoś tak działał, to zapewne czynił to w sposób systematyczny, w stosunku do części bądź nawet wszystkich ciał - zauważył pełnomocnik. Skoro tak, to trzeba by rozważyć konieczność przeprowadzenia ekshumacji pozostałych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. W ocenie mec. Kownackiego, Rosjanie najwyraźniej wyszli z założenia, że wszyscy pasażerowie Tu-154M zginęli w wypadku komunikacyjnym, a zatem odniesione obrażenia będą podobne i pewne wnioski powielali w sporządzanej dokumentacji. Można również podejrzewać, że przygotowywali bardziej szczegółowe protokoły dopiero wtedy, gdy strona polska zaczęła podnosić, że chce mieć dostęp do tej dokumentacji. Na to wskazują m.in. ogromne problemy z dostępem do dokumentów medycznych i ich skompletowaniem, które trwają do dziś. W ocenie pełnomocnika, na podstawie rzetelnej dokumentacji sekcyjnej można byłoby wyciągać wnioski na temat przebiegu katastrofy, przyczyn zgonów. Jej sfałszowanie utrudnia śledztwo prowadzone w Polsce. Niestety, by zweryfikować skalę zjawiska rosyjskiej "nierzetelności", trzeba dokonać kolejnych ekshumacji. - Z punktu widzenia procesowego cała dokumentacja medyczna sporządzona w Federacji Rosyjskiej jest bezwartościowa. Niestety, podobne problemy powstawały przy innego rodzaju dokumentach przesyłanych z Rosji - ocenia Kownacki. Wyniki sekcji Zbigniewa Wassermanna, ujawnione wczoraj przez RMF FM, całkowicie podważają wiarygodność wniosków Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Także te dotyczące gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, wskazujące na rzekomą zawartość alkoholu we krwi zmarłego. To samo tyczy się obrażeń na rękach dowódcy statku powietrznego, świadczących jakoby - według MAK - o utracie orientacji przestrzennej. Zdaniem mec. Kownackiego, potwierdzenie rozbieżności w dokumentacji sekcyjnej Zbigniewa Wassermanna z pewnością przesądzi o sposobie dalszego prowadzenia polskiego śledztwa i o stosunku polskich śledczych do materiałów pozyskiwanych z Federacji Rosyjskiej. - Jeżeli mamy tak znikomą wiarygodność tej dokumentacji, to równie niewiarygodny jest raport MAK i raport ministra Jerzego Millera, bo są one oparte na fałszywych dokumentach - mówi Kownacki. Być może wykazane nieprawidłowości będą też sygnałem dla prokuratury, która pozytywnie rozważy już złożone wnioski ekshumacyjne. Jednak jeśli te ujawnią kolejne rozbieżności, masowe ekshumacje będą musiały się odbyć. - Jeśli kolejne ekshumacje potwierdzą wnioski z obecnych badań, będziemy mieli do czynienia z lawiną ekshumacji, których trzeba będzie dokonać na potrzeby już zupełnie innego śledztwa prowadzonego w Polsce przeciwko Rosji. Jeśli zaprzeczą, to trudno ocenić, jaka będzie decyzja prokuratury w tym zakresie - zaznacza mecenas. Powstaje także pytanie o to, jak wyniki polskich badań mają się do zapewnień minister Ewy Kopacz, iż polscy biegli jak równy z równym stali za stołami sekcyjnymi przy ekspertach rosyjskich, i jej gwarancji, że wszystkie badania przebiegały w sposób prawidłowy. - Jeśli ktoś doprowadził do dramatu, bo tak należałoby określić potrzebę przeprowadzenia masowych ekshumacji, to odpowiedzialnymi za to są minister Ewa Kopacz i premier Donald Tusk. Gdyby śledczy nie zostali wprowadzeni przez nich w błąd, zapewne zdecydowaliby się na wykonanie sekcji w Polsce, bezpośrednio po sprowadzeniu ciał do kraju - mówi pełnomocnik. Podobnie sprawę ocenia mec. Rafał Rogalski. W jego opinii, za brak badań sekcyjnych w Polsce odpowiada gen. Krzysztof Parulski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, bo to on powinien zarządzić przeprowadzenie otwarcia trumien i sekcji zwłok. A tego nie uczyniono. Mecenas Rogalski z uwagi na szacunek dla poszkodowanych nie chciał wypowiadać się na temat masowych ekshumacji. Podkreślił, że będzie to decyzja prokuratorów. Ale takiego scenariusza nie można wykluczyć. Jak dodał, dokumentacja rosyjska została w wielu przypadkach spreparowana i pozostaje pytanie, dlaczego tak się stało i jaki był cel tych działań. Pytany o wyniki polskich badań sekcyjnych uznał, że nie zdziwiłby się, gdyby te wyniki zostały oficjalnie potwierdzone. - W przypadku chociażby dokumentacji medycznej śp. Przemysława Gosiewskiego mamy do czynienia z fundamentalnymi rozbieżnościami i to nie są "wątpliwości". Nie da się ich inaczej wyjaśnić jak tylko poprzez przeprowadzenie sekcji zwłok - dodaje. Nie należy się jednak spodziewać szybkich działań prokuratury w tym zakresie. Końcowe wyniki badań ciała Zbigniewa Wassermanna będą znane za kilka tygodni. "Nasz Dziennik" próbował wczoraj uzyskać stanowisko Naczelnej Prokuratury Wojskowej, ale z uwagi na odbywającą się Międzynarodową Konferencję Polsko-Amerykańską dotyczącą współpracy pomiędzy prawnikami JAG USA i prokuratorami wojskowymi Sił Zbrojnych RP kontakt ze służbami prasowymi był utrudniony.
=============
Jest tyle wiedzy w sieci, że nie dziwi mnie fakt, że władza, która się boi, zabezpiecza się ustawowo i trzyma w zanadrzu możliwość wprowadzenia "stanu wojennego w cyberprzestrzeni."
2011-09-29 13:36 | pp3-Basia
Witajcie!
Proponuję przeczytac:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110929&typ=po&id=po31.txt
oraz:
http://www.gazetapolska.pl/9129-najpierw-remont-tu-154-teraz-wspolny-biznes
Pozdrawiam Was serdecznie!
Niech Aniołowie mają Polskę pod swymi skrzydłami!
Michale,Wszystkiego Najlepszego W Dniu Imienin!
2011-09-29 11:07 | Hania
Bogdan.
Wczoraj pisałam o swoich odczuciach związanych z tą wiadomością. Nic się nie zmieniło.
Pamiętacie ten artykuł ?:
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/czy_ktos_przezyl_upadek_samolotu
Zresztą, chyba po tym, co mówiły wcześniej Małgorzata Wassermann, czy Beata Gosiewska - to było do przewidzenia, choć może nie w tak przerażającym stopniu.
Brawo za Waszą ODWAGĘ, Bogdan.
2011-09-29 10:27 | Hania
Witaj, Marcinie.
Moja odpowiedź skierowana do Ciebie byłą trochę prowokacyjna, nie ukrywam. Wiem, że to co napisałeś było uogólnieniem skierowanym do Pani Ani. Ale uwierz mi, Pani Ania i tak nie zrozumie co miałeś na myśli. Pani Ania ma klapki w mózgu, które nie pozwalają jej racjonalnie myśleć, a dopuszczają jedynie tworzenie drobnych przytyków, złośliwości, szyderstw i pisanie epistoł, które nie mają żadnego sensu. Pani Ania po prostu nie ma swego zdania. Bo czy kiedykolwiek za czymś się opowiedziała ? Miała pewne przebłyski w okolicach 10 kwietnia tego roku (sprawa podmienionej tablicy w Smoleńsku), ale pewnie zaraz, któreś z medium, na które jej mózg jest nastawiony, szybko nawróciło ją na właściwy tok myślenia. Poza tym Pani Ania permanentnie boi się zadawanych jej pytań. Jak już kilkakrotnie pisałam - chowa wtedy głowę w piasek i znika na jakiś czas, żeby w skrytości przeczekać nasz atak. Potem wraca z głową pełną nowych pomysłów, bardzo 'trendy', jak jej - przecież wykształconej, nowoczesnej i mądrej kobiecie się wydaje.
Tak więc dlatego tak zareagowałam, Drogi Marcinie.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
2011-09-29 10:23 | bogdan.zalewski
Haniu,
uśmiechałem się, Haniu, parę razy czytając list biskupa Meringa. Raz był to uśmiech sentymentalny, bo też z pewnym rozrzewnieniem wspominam swoje studenckie czasy, kiedy moją wizję świata kształtował "Tygodnik Powszechny" zdobywany w parafialnym kiosku. Zaczynałem lekturę od Kisiela. Drugi raz uśmiechnąłem się z ironią wobec ekwilibrystyki ks. Bonieckiego. Biskup Mering wykazał subtelnym poczuciem humoru adresując do Adama Bonieckiego te słowa: "Nergal sobie poradzi bez Księdza parasola!" :)
A teraz już poważnie. "Gazeta Polska Codziennie" o ciałach w Smoleńsku:
=============
"To już pewne: wyniki sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej zostały w Moskwie sfałszowane. I chodzi nie tylko o Zbigniewa Wassermanna, ale i o wiele innych osób. Co pragnęli ukryć Rosjanie? Ile osób w rzeczywistości przeżyło katastrofę? Dlaczego Tusk nie chciał, by to Polacy robili sekcje?
Tak szokujących rozbieżności nie spodziewał się chyba nikt. Ekshumacja ciała Zbigniewa Wassermanna wykazała, że rosyjski protokół z sekcji zwłok posła PiS-u jest zgodny z prawdą tylko w 7-10 proc. Oznacza to, że ponad 90 proc. informacji podanych przez Rosjan rodzinie Wassermanna została wymyślona! Naoczni świadkowie mówią, że kilka godzin po katastrofie widzieli ciała leżące twarzą do ziemi. Oznacza to tylko jedno - nikt nawet nie próbował ratować ofiar katastrofy. Część pasażerów mogła przeżyć Rosjanie, fałszując protokoły sekcji zwłok, przede wszystkim ukryli to, że niektórzy pasażerowie Tu-154 mogli przeżyć moment zderzenia maszyny z ziemią. Według ekspertów oceniających zniszczenia poszczególnych części samolotu, w przedziale prezydenckim 'przeżywalność' wynosiła 10 proc., podobnie jak w przedziale przednim w części pasażerskiej. W środkowym przedziale wskaźnik ten wynosił 5 proc., tyle samo mogło zachować życie w tylnej części pokładu. Dodajmy, że wskaźnik 'przeżywalności' wynoszący 10 proc. nie znaczy, że 10 proc. pasażerów przeżyło katastrofę, lecz że tyle powinno przeżyć sam moment zderzenia z ziemią (być może w stanie krytycznym)."
=============
I co na to Czytelnicy "Globu"? J nie mogę przestać o tym myśleć, choćbym nawet czasem chciał.
2011-09-29 10:12 | Marcin
Witajcie
Haniu ja też lubię "ruskich" naprawdę poważnie i naprawdę szczerze. Myślę, że rodzi się w tym narodzie (Rosyjskim), choć mozolnie potrzeba autentycznej wolności. Królowanie KGB, GRU i innych "sru" musi kiedyś się skończyć? Pytanie tylko Co je wtedy zastąpi i czy ja osobiście dożyję tych zmian.
Nan nadzieję, że prędzej dożyję zmian w Polsce i ujawnienia "agentów", a co ważniejsze odsunięcia ich od newralgicznych stref naszego Państwa. Takie mam pobożne życzenie.
A wpis w nawiasie? Pisany był dla Ani z P. w nieco ironicznej wymowie jako namacalny dowód naszej, a może mojej właśnie wyimaginowanej rusofobii.
Uczono mnie w domu, że szacunek jest podstawą wszystkiego, zarówno dobroci, jak i podstawowych wartości etycznych i moralnych. Staram się jak mogę, rodziców nie zawieść w tym względzie ;-)
Pozdrawiam WAS
2011-09-29 09:49 | Hania
Witaj, Bogdan.
Od wczoraj myślę sobie jeszcze o tej sprawie:
http://niezalezna.pl/16808-biskup-ostro-upomina-ks-bonieckiego
I mimo, że mój 'ideał' dawno został już ze swego pomnika przeze mnie strącony, to jednak nadal boli. Najbardziej pewnie moja własna głupota. Dobrze, że ktoś potrafił na to zareagować. Swoją drogą mam wrażenie, że naprawdę niektórzy zachowują się w tej chwili jak opętani...
Pozdrawiam Cię ciepło.
P.S. Marcinie, ja lubię 'ruskich'. Takich zwykłych ludzi, z którymi mam często do czynienia. Są naprawdę OK.
2011-09-29 09:45 | bogdan.zalewski
Proszę Państwa!
Prasówkę zacznę od tygodników. Arcyciekawe dwa teksty opisujące kulisy gier wokół gazu łupkowego zostały opublikowane w "Najwyższym Czasie" i "Gazecie Polskiej". W tym pierwszym piśmie mamy arcyciekawy wywiad profesorem Mariuszem Orionem Jędryskiem p.t. "Czyj jest ten gaz?". Profesor był głównym geologiem kraju w latach 2005-07, jest inicjatorem poszukiwań gazu łupkowego w Polsce, czyli tego, czym premier Tusk i jego koledzy z PO-wskiego rządu chwalą się dopiero teraz przy okazji kampanii.
Oto, czego się dowiadujemy:
Do końca mojej działalności w rządzie PiS udzieliłem 11 koncesji kilku inwestorom z USA i jednemu z Polski. Zapraszałem do nas także inwestorów brytyjskich. Bardzo źle się stało, że następny rząd rozdał niemal wszystkie koncesje, nie pozostawiając Polsce bezpiecznego pakietu kontrolnego. I to za śmiesznie niskie kwoty (po około 300-400 tys. złotych). Sądziłem, że zagranicznym firmom udzielimy może najwyżej 20 koncesji, czyli do 20% obszarów koncesyjnych. Potem wydawanie koncesji miało zostać wstrzymane. Taka była moja strategia. Mieliśmy oczekiwać na dokumentacje geologiczne, wyniki badań za cudze pieniądze, bo zgodnie z przepisami firmy poszukujące muszą je sporządzić i przekazać skarbowi państwa."
Nie mam czasu by przepisać całość wywiadu.
Zainteresowanych odsyłam do video:
http://www.miastowroclaw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3157:gaz-upkowy-prof-dr-hab-mariusz-orion-jdrysek-&Itemid=402
W "Gazecie Polskiej" Piotr Naimski o tym samym:
http://www.gazetapolska.pl/9148-donalda-tuska-gazowe-gruszki-na-wierzbie
"Polska nie może czekać na rozwiązanie problemu swojego bezpieczeństwa gazowego aż 25 lat, jak zapowiada PO. Podawanie roku 2035 jako momentu uniezależnienia Polski od rosyjskiego monopolu jest niezwykle pesymistyczne. Donald Tusk przekonuje dziś Polaków o profesjonalizmie polityków Platformy Obywatelskiej w prowadzeniu międzynarodowych negocjacji. Klęska negocjacji gazowych Donalda Tuska z Władimirem Putinem, w efekcie których Polacy wciąż płacą jedne z najwyższych rachunków za gaz w Europie, to tylko jeden przykład ignorancji tego rządu i nieliczenia się z interesem państwa. Polsko-rosyjskie negocjacje gazowe sfinalizowane jesienią 2010 r. to wielkie ustępstwo na rzecz Gazpromu. Negocjatorzy PO-PSL zwiększyli ilość sprowadzanego gazu z Rosji po wysokiej cenie, utrzymali niekorzystną formułę cenową do 2022 r., zrzekli się należnych gigantycznych odszkodowań za tranzyt gazu przez terytorium Polski za lata 2006-2009, szacowanych na ponad miliard zł, zrezygnowali z przewagi strony polskiej w organach korporacyjnych spółki EuRoPol Gaz odpowiedzialnej za polski odcinek gazociągu jamalskiego. I 'zabetonowali' zysk tej spółki na najbliższe trzy dekady na poziomie absurdalnie niskim. Jeden z negocjatorów, minister Budzanowski, chwalił się, że w negocjacjach ze stroną rosyjską zapewniono zysk dla polskiej spółki na poziomie 21 mln zł do 2045 r. ('Nie znam innej spółki w Polsce, która miałaby zagwarantowany zysk na tak długo'). Tymczasem EuRoPol Gaz już po sfinalizowaniu owych negocjacji odnotował stratę 34,5 mln zł. Te liczby warto zestawić z wynikami finansowymi, jakie osiągał EuRoPol Gaz w latach 2000-2005, kiedy jego łączny zysk przekroczył 2 mld zł. Dlaczego rząd doprowadził do tak radykalnego zmniejszenia rentowności spółki, która wcześniej notowała po kilkaset milionów złotych zysku netto rocznie? Zamiast solidnie zarabiać na tranzycie gazu, rząd zafundował nam kieszonkowe. Gazprom przesyła swój gaz przez Polskę niemalże za darmo."
=============
Polska po Tusku to jedna wielka stajnia Augiasza. Herkulesa trzeba, żeby to posprzątać.
2011-09-29 09:17 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu!
1. Profesor Niesiołowski znowu w stylu "motyla noga".
2. Niby Łazienki, a zapach jakby troszkę z ... peerelowskiej publicznej toalety.
3. O fałszywej notatce pisaliśmy sporo omawiając książkę i publikacje Leszka Szymowskiego.
Przypomnę, co pisałem o tym na forum : 2011-04-04 19:57
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/motyw-z-mandelsztama,9217
=============
Co do wrzutki z 'notatką' , notatką która potem została w mediach skompromitowana przez czołowych bezpieczniaków, trochę więcej światła na tę sprawę rzuca wywiad z Antonim Macierewiczem w najnowszym numerze 'Nowego Państwa' (wydanie książkowe - smoleńska monografia). W rozmowie zatytułowanej 'Rosyjskie służby są bezwzględne' pada pytanie:
- Nie dziwi Pana nadzwyczajna aktywność służb specjalnych w sprawie smoleńskiej? Bo to nie tylko byli agenci KGB przy tupolewie czy Tomasz Turowski, ale i bardzo dobrze spreparowane fałszywki Agencji Wywiadu, pochodzące rzekomo z miejsca katastrofy w Smoleńsku. Dziennikarze, którzy je dostali, mogli się dowiedzieć , że nasi agenci rozmawiali z autorem słynnego internetowego filmu ze strzałami i że stwierdził on, iż widział 'dobijanie rannych'.
Antoni Macierewicz tak odpowiada:
- Z tą fałszywką sprawa jest dużo ciekawsza. Notatka ta stała się narzędziem do rozpętania pewnego rodzaju akcji mającej udowodnić niewiarygodność jednego z istotnych dowodów, jakim dysponujemy przy badaniu katastrofy smoleńskiej, czyli filmu 1:24. Problem z tym nagraniem polega bowiem na tym, że mamy dwie niezależne od siebie ekspertyzy. Jedną dokonaną na samym początku- 19 kwietnia 2010r. - i drugą przeprowadzoną w końcu grudnia przez drugie laboratorium. Obie pracownie stwierdziły, że film jest autentyczny, że nie było interwencji ani w jego ścieżkę dźwiękową, ani w ścieżkę filmową. Zdezawuowanie tego filmu było więc dla tych, którzy chcą utrzymać w tajemnicy prawdę o Smoleńsku, jednym z pierwszorzędnych zadań. Na początku próbowano pomniejszyć jego znaczenie przez narzucenie pewnego rodzaju bariery psychologicznej- ten film mówi o tym, że Rosjanie strzelają, więc musi być nieprawdziwy, bo któż by mógł posądzić Rosjan o strzelanie do żywych ludzi. Próbowano w ten sposób szantażować opinię publiczną, choć przecież nikt nie przesądzał, że Rosjanie strzelali do ofiar. Może strzelali, żeby przepłoszyć rabusiów - pod uwagę trzeba brać tutaj różne okoliczności. Kiedy skuteczność tej blokady zaczynała słabnąć, wtedy wymyślono operację z fałszywką, kwestionując wiarygodność filmu nie poprzez atak na samo nagranie, ale poprzez udowodnienie, że materiał służb dowodzący autentyczności filmu jest nieprawdziwy. To już bardziej wyrafinowana forma. Ciekawe , że głównym komentatorem w tej sprawie uzasadniającym oczywiście, że wspomniana notatka to fałszywka, był Marek Dukaczewski- były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.'
=============
Przepisałem wtedy w kwietniu pod forum cały ten fragment, aby pokazać , że gry służb bywają najczęściej skomplikowaną, wielowymiarową łamigłówką. Bo to, na co zwraca uwagę poseł Macierewicz , to jeszcze nie wszystko- pisałem w kwietniu. Przypomniałem, jak interpretował tę fałszywkę generał Dukaczewski, były szef WSI, prezes stowarzyszenia 'Sowa', skupiającego ex-bezpieczniaków w mundurach: 'W służbach są ludzie, którzy służą partiom politycznym, a nie krajowi.' Dowodziłem, że po tej wypowiedzi widać, iż akcja miała jeszcze jeden cel: rzucić cień na PiS, jako partię , która rzekomo rozpowszechnia fałszywe obrazy tragedii w Smoleńsku przy pomocy jakichś swoich mitycznych ludzi w służbach. To już TRZY PIECZENIE PRZY JEDNYM OGNIU: zdezawuować film, rzucić cień na dziennikarzy publikujących 'fałszywkę' oraz oskarżyć opozycję o podłe bezpieczniackie działania dezinformacyjne z wykorzystaniem tragedii w Smoleńsku.
Dzisiaj mamy umorzenie - ale mam nadzieję, że to nie będzie epilog, że się dowiemy więcej o tej akcji.
2011-09-29 08:46 | Hania
Dzień dobry.
Kilka tytułów:
http://wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plotki/Maraton-chamstwa-w-wykonaniu-Stefana-Niesiolowskiego
http://www.rp.pl/artykul/10,724119-Kaczynski-pisarzem-zakazanym-w-Lazienkach.html
http://wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plotki/ABW-umorzylo-sledztwo-w-sprawie-falszywych-notatek-wywiadu-o-katastrofie-smolenskiej
Trzymajcie się.
2011-09-29 08:33 | bogdan.zalewski
Dzień dobry,
Najserdeczniej witam Panią Anię z P.. Ja, Droga Pani Aniu właściwie nie piję alkoholu, Dosłońce opisałem jako coś wyjątkowego i alkohole są tam wehikułem innych znaczeń- metaforą odmiennej pracy mózgu. Alternatywą dla uroszczeń programistów z IBM, którzy ubrdali sobie, że stworzą chip adekwatny do mózgu człowieka. Więc pokazałem, w formie polemiki (rodzaj quasi-literackiego testu Turinga), że taki ludzki umysł wchodzi w różne stany, i jego konstytutywną cechą jest kompletna nieprzewidywalność, chaotyczność, a właściwie stochastyczność, bo w tym chaosie jest pewien porządek - nazwałem go porządkiem GRY, gry rozgrywającej się jednocześnie na różnych płaszczyznach, planszach i ekranach, a także na różnych instrumentach, bo to jest także swego rodzaju gra muzyczna. ... Ale po co ja to tłumaczę? ... Przecież wiem, że Pani Ania świetnie zrozumiała sens wpisu "Samodonos z Dosłońc" , do którego PIJE w swoim poście. Bo przecież jest Pani, Pani Aniu, człowiekiem o mózgu mocno pofałdowanym, a nie żadnym komputerowym chipem, myślącym w sposób prymitywny i zautomatyzowany. A ja teraz nie piję alkoholi, a po prostu spijam słowa z Pani słodkich ust. Wirtualnych usteczek Pani uprzejmego Awatarka. I tym się wyłącznie upajam.
Ale żarciki na bok.
Wystąpienia rozmówców na forum "Globu" można rozwarstwić. Jest w nich warstwa czysto retoryczna, emocjonalna i jest warstwa informacyjna, faktograficzna. Retoryka po obu stronach sporu, który tu toczymy od dłuższego czasu, bywa raz gorąca i gwałtowna, raz ironiczna, zimna i złośliwa. Zostawmy to, nie ma sensu się przerzucać cytatami. Dla mnie to strata czasu. Pochylmy się nad warstwą faktograficzną. Zastanówmy się nad tą JEDNĄ informacją. Jeśli nie przemawia do Pani Ani ani jeden z 68 ciekawych smoleńskich faktów, to ta jedna dodatkowa sprawa, podana przez dziennikarzy śledczych RMF FM, powinna jednak dać do myślenia. Chodzi już nie o hipotezy, a POTWIERDZONE kłamstwa Rosjan w sprawie Zbigniewa Wassermanna i mataczenia (mówiąc delikatnie) Pani Minister Ewy Kopacz.
Bo nawet, gdyby całej reszty PRZESŁANEK nie było, to ten jeden fakt, to zestawienie ROSYJSKICH PSEUDO-PROTOKOŁÓW oraz KŁAMSTW POLSKIEJ MINISTER na temat pracy lekarzy budzi we mnie szok i przerażenie, bo :
1. Z jakiego powodu Rosjanie w takim stopniu zafałszowali dokumenty?
- bo mieli bałagan? Dlaczego w takim razie mogli pozwolić sobie na taki słynny "ruski bardak"? Przecież musieli sobie zdawać sprawę z tego, że najmniejsze uchybienie będzie świadczyło na ich niekorzyść, będzie rodziło pytania o to, co się naprawdę zdarzyło 10 kwietnia, czy to faktycznie była "zwykła" katastrofa, czy może jakaś inna masakra elity sąsiedniego kraju?
- bo świadomie prowokują? Dlaczego zatem to robią? Z jakiego powodu okazują nam Polakom tak ostentacyjne lekceważenie? Czemu mogą sobie na takie draństwo pozwolić? Kto im na to pozwala? Jaka jest przyczyna takiej zuchwałości w relacjach z sąsiadem, państwem rzekomo poważnym, formalnie członkiem Unii Europejskiej i struktur NATO?
2. Dlaczego Pani minister osobiście ręczyła za fachowość Rosjan? Z jakiego powodu piała z zachwytu nad profesjonalizmem ich służb? Z jakiej przyczyny przedstawiała się jako naoczny świadek wydarzeń, które miały potwierdzić tę rzekomą rosyjską skrupulatność i wspaniałą współpracę z Polakami?
- bo jest osobą naiwną? Bo zawiodła jej inteligencja? Źle oceniła swoich rosyjskich "partnerów i przyjaciół"? Bo zawiodła po prostu jako minister, jako Polka i jako lekarka? Bo poniosła -wbrew własnym intencjom- fatalną porażkę, do której teraz ciężko jej się przyznać? Ale w takim razie dlaczego Pani Kopacz wypowiedziała tak wiele nieodpowiedzialnych słów na temat PRZEKOPYWANIA miejsca katastrofy i rzekomej pracy polskich specjalistów? (Staram się być delikatny, chociaż ciężko jest mi hamować emocje.) A może - pardon- Pani Kopacz ma jakieś problemy? Może ta jej skłonność do konfabulacji znamionuje mitomanię? Może Pani minister zdrowia powinna zadbać o własne zdrowie? Odpocząć, ZANIM dostała tę ciężką tekę?
- bo jest osobą na usługach? Bo obsługuje fałszywą "narrację"? Dlaczego zatem to robi? Bo kryje tajemnice własnego rządu? Bo kocha swego Premiera i jako kobieta broni go do upadłego, nawet kosztem własnej kompromitacji? Bo ktoś Jej nieżyczliwy zebrał na Jej temat jakieś niedobre informacje?
Zastanawia mnie Jej fenomen. Nie mogę po prostu pojąć Jej nadaktywności w pierwszych dniach po Masakrze, Jej brylowania w sejmie i w mediach, Jej opowieści dziwnej treści. Pani Aniu! Oraz Inni Czytelnicy "Globu", pomóżcie! Co się mogło stać z Panią Ewą Kopacz? Jak wyjaśnić tę zagadkę?
Chciałbym dodać, że dziennikarze, blogerzy i po prostu wielu Polaków nie może uwierzyć w oficjalne zapewnienia właśnie z powodu takich ZAGADEK. Bo jest ich znacznie, znacznie więcej. I tak jak sprawa Ewy Kopacz były od początku podnoszone i znane opinii publicznej. Są na to dowody. W przypadku Pani Minister chodzi o to, że najnowsze doniesienia reporterów śledczych RMF FM , że tylko parę procent informacji zawartych w rosyjskich "protokołach" na temat ciała Zbigniewa Wassermana odpowiada stanowi faktycznemu, to POTWIERDZENIE znacznie wcześniejszych wątpliwości:
http://fakty.interia.pl/polska/news/macierewicz-co-ewa-kopacz-naprawde-widziala,1509256
To na razie tyle moich pytań i odpowiedzi.
Za chwilę pojawię się ponownie - z dzisiejszą prasówką i blogo-lekturą.
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie!
2011-09-29 01:23 | Marcin
errata: minister wypowiedziała takie zdanie w Moskwie (nie z mównicy)
2011-09-29 01:13 | Marcin
Aniu poziom ogólny składa się ze szczegółów, to one tworzą ogólny obraz. Tylko co? Fakty się nie zgadzają?. Ano nie i tym gorzej dla faktów. Cóż takie czasy.
Aniu - zastanów się. Skoro piszesz, że myśmy na bazie rusofobii (brrrr, jak o ruskich pomyślę) ukręcili bat na raport MAK-a, Millerak-a - a w tym przypadku na jakże wnikliwą pracę badawczą, którą to pani minister swoim własnym głosem z mównicy gwarantowała za zgodność z prawdą mówiąc (cytuję za Markiem Pyzą)
-------------------
Warto w tym miejscu przytoczyć wypowiedź minister Ewy Kopacz z 22 kwietnia 2010 roku. Powiedziała wówczas w Moskwie: Nie było ani jednej pomyłki. Wszystko się zgadza. Nasi eksperci są pełni podziwu dla pracy tutejszego zakładu medycyny sądowej. Pracowali po kilkanaście godzin na dobę.
-----------------------------
źródło tutaj http://wpolityce.pl/artykuly/13807-ekshumacja-a-ewa-kopacz-po-katastrofie-wszystko-sie-zgadza-nasi-eksperci-sa-pelni-podziwu-dla-pracy-tutejszego-zakladu-medycyny-sadowej
to kończąc pytanie czy to że poniższy Fakt, który kruszy w pył rzetelność ruskiego raportu numer 1 i jego polskiego odpowiednika numer 1.1 jest powodem tego, że to My tak chcieliśmy? Czy, że fakt jest częścią prawdy o dziadostwie tych, którzy łgali i łzą nieprzerwanie od kilkunastu miesięcy. Odpowiedź na to jedno zasadnicze pytanie. Nie "hel", nie Wałbrzych, tylko to. Tylko jedno TO.
Stawiam Cię przed Faktem naukowo sprawdzonym i Faktem twórczo zmyślonym. Który wybierasz?
2011-09-29 00:44 | Ania z P.
Kontestacja była od początku z Waszej strony..
Ja nie mowię, że ten dowód to taki a tamten taki.
Ja mówiłam na poziomie ogolnym, że już na samym początku zakladaliście -na bazie rusofobii-że będzie tak i tak.
Czyżbym zaszczyciła swoim chamstwem???Reszta z ironią itd może sie zgadzać.
2011-09-29 00:08 | Marcin
Droga Aniu. Aby nie jątrzyć i nie dzielić, bo już wytaczasz duży kaliber, klimat, retoryki i dalej nie idźmy. Nie warto. Czepiasz się Smoleńska. Dostałaś fakt na talerzu. I co? Jesteś w stanie powiedzieć, że różnica z tego wynikająca nie jest niczym innym tylko kłamstwem? Kłamstwem wypowiedzianym z pełną odpowiedzialnością konsekwencji? Badanie zwłok to jeden z fundamentów materiału dowodowego w każdym śledztwie. Czy fryzjer, który zamiast cieniowania goli gościa na zero, następnie wciska mu kit, że ładną ma grzywkę jest poważny? Jest w ogóle w pełni władz umysłowych?
Zadaj sobie proste pytanie i prostą odpowiedź. Nic więcej, prócz chwili zastanowienia. Szanuje Ciebie jako Człowieka, choć z twoim postrzeganiem się nie zgadzam. Na argumenty odpowiadam argumentem, na ironię odpowiadam ironią, na chamstwo będę odpowiadał chamstwem. Nie chrześcijańskie? Ułomny jestem. A w ogóle to policzki pieką mnie mocno od nadstawiania. Czas, aby piekły też tych, którzy biją licząc na wieczne miłosierdzie.
Dobranoc Wszystkim
2011-09-28 23:48 | Ania z P.
Patrz.
Myśli Marcin sobie.Wezmę przykład, który mi pasuje a przemilcze insynuacje, których część upadła część okazała sie prawdą, część okaże.
Czyli jak nic potwierdziłeś to o czym pisałam.Dzięki za świadectwo.
Sypnij jeszcze proszę z rękawa jeszcze innym kopacz-faktem?
A ostatnie zdanie jak rozumiem cytat?Bo jeżeli nie, powracamy do klimatu, retoryki, słownictwa z czasów kiedy wyganiano tu-bylcow.
Uwielbiam ten wasz maniakalny upór
2011-09-28 23:33 | Marcin
Witajcie
Patrz Aniu jaka znakomita specyfikacja. Otóż My co zakładamy że nam coś nie pasuje, najpierw podświadomie zmusiliśmy Ewę "jeden metr (w) głąb ziemi" Kopacz do tego że powiedziała to co powiedziała ponad rok temu, następnie po roku usilnych czarów i różnych sesji voodoo zmusiliśmy ją na powrót do tego co powiedziała kilka godzin temu.
Więc RESPECT po trzykroć za to, czego dokonałaś zupełnie nieświadomie przed chwilą. Masz rację MOŻNA MIEĆ inne poglądy, można również być głupim. Prawo tego nie zabrania, nikt nie jest w stanie tego zabronić, człowiek bowiem ma wolną wolę, nadaną przez BOGA samego.
A to urocze durne zaskoczenie, że na Globie tak "milutko i niespotykanie" to cymes jak nic. A zapytam - Gdzie indziej po mordzie leją??
2011-09-28 23:29 | pp3-Basia
Dobry wieczór.
Nie odniosę się do złośliwych insynuacji Pani Ani z P.
O ile dobrze pamiętam,Błażej sam zrezygnował z dalszej dyskusji.
Mogę wskazac nawet miejsce w którym to uczynił,ale nie widzę w tej chwili takiej potrzeby.
Zainteresowanych prawdą o Smoleńsku zachęcam do obejrzenia
filmu zatytułowanego POGARDA.Wstrząsające są wypowiedzi rodzin ofiar.
http://www.youtube.com/watch?v=HF-wr0q_Yds
http://www.youtube.com/watch?v=Q8_D6TcAiEA
http://www.youtube.com/watch?v=Pb9fJxINvu4
http://www.youtube.com/watch?v=-a55CvGdjTY
Pozdrawiam Wszystkich,dobranoc.
2011-09-28 22:47 | Ania z P.
A Blażej nie został wygoniony?
Brutalnie zresztą?Coś było.Pamiętam, że przynajmniej dwie osoby tak potraktowane
2011-09-28 22:45 | Ania z P.
A to mnie się podobało:
Cyt z autora:
Powtarzam, można mieć takie, czy inne poglądy. Być lewicowcem, alterglobalistą, liberałem, konserwatystą, być człowiekiem religijnym, albo agnostykiem. Natomiast fakty pozostają faktami. Kłamstwo pozostaje kłamstwem. Kłamcy muszą za nie odpowiedzieć. Zbrodniarze muszą być ukarani. Bo inaczej nic nie ma sensu. I wszystkie powyższe podziały nie mają żadnego, ale to żadnego znaczenia. Jest tylko NIHIL, NICOŚĆ, NUL.
A najbardziej, że...MOŻNA MIEĆ:)
To przemilutkie.I takie niespotykane.
Co do katastrofy.Wy zakładaliście od samego początku, że coś jest nie tak i krok po kroku po dziś dzień dopasowujecie poszczególne sygnaly pasujące do obrazu.Oczywscie umiejętnie przemilczając lub bagatelizując to co nie pasuje.Wyluskujecie natomiast dziwnych rusologów czy Macierewiczów.
Ja nie wykluczam, że i Wy i ja spotkamy się gdzieś "po drodze"-i zgodzimy się w tezie, że to np.zamach.Ale nic na to nie wskazuje póki co!Nic racjonalnego!
Bo sorry,spotkanie Tuska na molo ma być jakimś tu argumentem-jak rozumiem ważnym bo jednym z 68?
Czy Pan Bogdan pije (?) tu mi do czegoś???:)
Proszę jednak nie pić już więcej.
A Gazetę Polską nieCODZIENNIE!To dla równowagi.
2011-09-28 22:40 | Hania
Masz świętą rację, Realisto.
Dziś trzecia rocznica beatyfikacji ks. M. Sopoćki:
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110928/BIALYSTOK/887926863
Dobranoc.
Pozdrowienia Wszystkim Życzliwym.
2011-09-28 20:33 | Realista
Ja bym to ujął bardziej kwieciście.
Można mieć rozum lub być skończonym debilem.
2011-09-28 18:35 | bogdan.zalewski
Drodzy Czytelnicy,
Świetny tekst pieśni Lecha Makowieckiego, Basiu.
Basiu, Marcinie, Haniu - czyli aktualnie Komentujący oraz Milczący Czytelnicy!
To co tu piszę jest moją SUBIEKTYWNĄ wizją rzeczywistości, AUTORSKIM mixem fragmentów hipertekstów, książek, anegdot, i mojego życiopisania. Kto chce niech wierzy, kto nie chce niech nie wierzy.
Ale fakty pozostają faktami.
Informacje o tym, jak potraktowano w Rosji ciało Zbigniewa Wassermanna, a co za tym idzie prawdopodobnie także inne zwłoki po Masakrze Smoleńskiej, każą się zastanowić głęboko, z jakim sąsiadem na Wschodzie mamy do czynienia i co oznacza taka uległość, żeby nie powiedzieć podległość ze strony obecnych władz w Warszawie. Każą się zastanowić nad przyczynami takiego wysypu kłamstw, matactw i manipulacji.
=============
"Ja nie widziałam tych protokołów, nie przeprowadzałam tych sekcji, więc trudno mi się odnosić do tych informacji". Tak minister Ewa Kopacz zareagowała na szokujące doniesienia reporterów śledczych RMF FM. Jak ustalili Marek Balawajder i Roman Osica - tylko od 7 do 10 procent rosyjskiego protokołu z sekcji zwłok Zbigniewa Wassermanna zgadza się z wstępnymi wynikami po ekshumacji i sekcji zrobionej przez polskich ekspertów.
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-szokujaca-rozbieznosc-protokolow-z-sekcji-zwlok-wassermanna,nId,362037
Poprosiliśmy o komentarz Ewę Kopacz, bo w kwietniu zeszłego roku pani minister zapewniała w sejmie, że każdy skrawek ciała znaleziony w Smoleńsku został przebadany genetycznie. I że nasi polscy genetycy uczestniczyli w tych pracach. A oto co mówi dziś: "Ja tam rzeczywiście byłam, widziałam te ciała. My już byliśmy po sekcjach. Ja bym chciała, żeby jednak - mimo wszystko - uruchomić swoją wyobraźnię i sobie wyobrazić, jak może wyglądać ciało po katastrofie lotniczej."
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-kopacz-nie-widzialam-tych-rosyjskich-protokolow,nId,362102
Rok temu Ewa Kopacz twierdziła z mównicy sejmowej, że z wielką uwagą obserwowała pracę polskich patomorfologów w Rosji. Po czym opisywała ze szczegółami, jak Polacy założyli fartuchy i stanęli do pracy razem z lekarzami rosyjskimi. Że nie musieli do siebie nic mówić. Że wykonywali jak fachowcy swoją pracę, z wielkim poszanowaniem ofiar tej katastrofy.
=============
Powtarzam, można mieć takie, czy inne poglądy. Być lewicowcem, alterglobalistą, liberałem, konserwatystą, być człowiekiem religijnym, albo agnostykiem. Natomiast fakty pozostają faktami. Kłamstwo pozostaje kłamstwem. Kłamcy muszą za nie odpowiedzieć. Zbrodniarze muszą być ukarani. Bo inaczej nic nie ma sensu. I wszystkie powyższe podziały nie mają żadnego, ale to żadnego znaczenia. Jest tylko NIHIL, NICOŚĆ, NUL.
2011-09-28 18:24 | Marcin
Witajcie
Basiu wielki ukłon dla Ciebie, ode mnie
2011-09-28 17:53 | pp3-Basia
http://www.youtube.com/watch?v=6gfbf9wevR0
2011-09-28 16:11 | pp3-Basia
Errata:żadna(żaden)
2011-09-28 16:01 | pp3-Basia
Haniu,Bogdanie,Marcinie,witajcie!
Trudno mi pisac w ostatnich dniach.Mam świadomośc tego,że nasza dyskusja jest odbierana przez niektórych jako element kampanii wyborczej,chociaż żadna(y)z nas nie kandyduje w tych wyborach.
Haniu,nie jestem pewna co do tego,czy jest nas coraz mniej.
Jedno jest pewne.Żyjemy w czasach pogardy dla prawdy i wartości.
To ludzie na stołkach władzy,przy użyciu sprzyjających im mediów w swoim zakłamaniu próbują kształtowac ludzkie umysły.
Można to nazwac produkcją na skalę przemysłową.
Skrótowo-PRZEMYSŁ POGARDY.
Pogardy dla Krzyża,człowieka,życia.
Te skandujące feministki to jeden z takich produktów,ukształtowany
przez medialne LADY GAGI wielbiące swoich Judaszy,sprowadzające swoją
cielesnośc do wymiaru przedmiotu godnego pożądania.Przedmiotu,którym mogą
dysponowac wg.własnego 'widzi mi się'.
Po drugiej stronie rzeczywistej i medialnej barykady stoją kobiety
roniące,zrozpaczone,pragnące potomstwa,świadome tego,że bez dzieci nie
ma przyszłości...nie ma prawdziwego rozwoju podstawowej komórki społecznej-
Rodziny.Nie ma ŻYCIA.
Co powinna uświadomic nam zbrodnia smoleńska?
Przemysł pogardy dla Życia!!!
Obca agentura wykształciła tę zbrodniczą strukturę.
Ludzie,którzy nami obecnie rządzą prowadzą Polskę ku upadkowi.
Może będzie to zbyt obrazobórcze,ale robią z Polski nierządnicę,
na wzór tej balilońskiej...
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-09-28 15:04 | Hania
Dzień dobry, witajcie.
Ja niestety - dziś znów jedynie przelotem.
Marcinie, Bogdanie - tak, jak mówi o tym tytuł - każdego NORMALNEGO człowieka ta wiadomość powinna zaszokować. Wszystkim normalnym ludziom przynajmniej przez moment powinno zaświtać w głowie, jak potwornie są okłamywani i jak bardzo przerażający wymiar zaczyna to przybierać. Wszak RMF to nie Nasz Dziennik, prawda ? Trudno naszczekać, że to kolejna ściema.
Tylko mam wrażenie, Marcinie, że normalnych ludzi jest już naprawdę niewiele. Kiedy dochodzą do mnie takie informacje jak dziś - o wrzeszczących feministkach, żądających możliwości aborcji praktycznie na życzenie (aborcja w 'uzasadnionych przypadkach' - terminy bez ograniczeń), to myślę, że poszliśmy już w kierunku kompletnego dna. Żeby to sobie uświadomić - nie jest potrzebna żadna religia. Wystarczą podstawowe zasady etyczne. Wystarczy być po prostu człowiekiem.
Trzymajcie się.
P.s. Wypowiedź Kopacz jest żenująca.
2011-09-28 14:16 | Marcin
Witajcie
I jeszcze małe dopełnienie, skoro początek miał adresatów, będzie miał i koniec wątku, który jest poniżej. Dzięki dla Marka Balawajdra i Romana Osicy za tę informację, poszła w milionach radioodbiorników.
Pozdrawiam WAS
2011-09-28 14:10 | w.
Błażej pamiętam fajny człowiek ,uwielbiałam czytać jego komentarze ,szkoda że już tu nie bywa ,no chyba że bywa jako "cicho -ciemny " :)) ja też teraz trochę pomilczę ,mam nadzieję że będziecie tęsknić !:)
2011-09-28 14:06 | Marcin
Witajcie
W jeszcze jedno zdanie, którego początek adresuję do Ani z P. i w, kiedyś pisywał tutaj również Błażej, jeśli czyta i dziś, to się uśmiechnie. Pamiętam o Was. Było tutaj z waszej strony utyskiwanie na dykcję i barwę głosu, przypomina mi to mowę speców od ruchu warg, ale nie o tym.
Zajrzyjcie proszę do tej informacji.
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-szokujaca-rozbieznosc-protokolow-z-sekcji-zwlok-wassermanna,nId,362037
Ile to trwało przedstawienie tej wiadomości na antenie? 30 sekund? 2 minuty?. A teraz zapraszam na gazeta.pl, tvn24, wyborcza.pl. W momencie pisania tej informacji nie ma tam nawet słowa. Wszyscy czekają na sms?
Uspokajam Was, wieczorem otrzymacie właściwą narrację z komentarzem, który Wam wszystko wytłumaczy. Będziecie mogli spokojnie zasnąć.
2011-09-28 13:53 | Marcin
Witajcie
Bogdanie znakomite przywołanie Grzegorza Rossy i mrówczego trudu. Gdyby te ostatnie 20 z okładem lat wolności przełożyć na biologiczny wymiar, to wynika z tego właśnie to co opisał Rossa, a co Ty dopełniłeś cytując wikipedię.
Smoleńsk coraz mocniej rezonuje w głowach przed wyborami, czy to będzie ten element, którym posłuży się system, aby zniszczyć Kaczyńskiego? Być może jest to zagrywka samego PiS, które wyprzedzającym ruchem wytrąca argument PO-twornie przerażonemu establishmentowi. Przynajmniej ten jeden, choć jak pisze Seawolf (dzięki Bogdanie za link!, władza zabezpieczyła się prawie z każdej strony. Jeszcze nie widziałem dzisiejszych wiadomości TVP. Wiecie o czym będzie? O oburzeniu jakie wywołać miała premiera książki Jarosława Kaczyńskiego i filmu "Lider" o liderze PiS. Dziennikarze z ulgą odetchną, że Łazienki (ufff aż i mnie ulżyło) stanęły na "wysokości zadania" (znaczy się dobrze zinterpretowały smsa) i odmówiły tego politycznego show. - Goooooool - krzyknie Kolenda i napisze pełen ciepła komentarz podobny do braterskiego pojednania Wałęsy z Jaruzelskim. Ale co mi tam, podążajcie w górę drzewa ELITARNI. Tam Wasz koniec.
Jedno mnie pokrzepia, że zwyczajne mrówki zawsze dają sobie radę. I tego się trzymam ;)
Pozdrowienia dla Wszystkich
2011-09-28 09:37 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Drodzy Czytelnicy, Łowcy Hipertekstów!
Poranną lekturę zacząłem od "Gazety Polskiej Codziennie", gdzie zamieszczono dwa komentarze do raportu "Zbrodnia smoleńska. Anatomia zamachu". Słynny francuski sowietolog Alain Besancon mówi :"Na początku nie chciałem wierzyć w wersję o zamachu. Teraz powoli zaczynam się do tego przekonywać. (...) Dobrze by było, gdyby polskie władze były bardziej sceptyczne wobec tego, co mówią Rosjanie." Rosjanin Wiktor Suworow postuluje: "Zbadaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej powinna się zająć międzynarodowa komisja. (...) Kreml zawłaszczył sobie śledztwo przy aprobacie polskich władz. (...) Teraz sytuacja jest już tak zagmatwana, doszło do takich błędów i nadużyć, że trzeba całe śledztwo rozpocząć od nowa. Rosja oczywiście zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić."
Jak wygląda "śledztwo", które nadal się "toczy" można wyczytać między liniami - z artykułu opisującego "badania" wraku tupolewa. Polecam komentarz w portalu www.bibula.com - jak to Polacy pożyczyli wysięgnik od Rosjan, żeby "nie naruszyć kadłuba". Śmiech na sali po tym, jak Rosjanie obeszli się ze szczątkami maszyny:
http://www.bibula.com/?p=44438
A wszystkiemu winien Donald Tusk. To premier zgiął kark przed Putinem i przyjął taką podstawę prawną, jaką mu car podyktował.
W tygodniku "Gazeta Polska" jest wywiad z byłym szefem ABW Bogdanem Święczkowskim, który mówi wprost, że Donald Tusk to tylko "kukiełka" dla głównych graczy pozostających w cieniu. "Obecna sytuacja przypomina tę z XVIII wieku, kiedy niektórzy polscy magnaci sprzedawali Polskę." - twierdzi Święczkowski.
Droga Haniu, słowo "wolność" można już od dawna odłożyć do lamusa. Dziejowa konieczność triumfuje, pruje przed siebie czołg na gąsienicach, a mrówki cieszą się, że to ich koleżka - żuczek, tylko troszeczkę większy niż one. Wczoraj próbowałem powiedzieć jednej z takich mróweczek jak ja, że to co przed sobą widzi, to transporter opancerzony, a nie żaden przyjaciel w pancerzyku, no, ale zobaczyłem oczy jak spodki, bezgranicznie zadziwione. Dałem sobie spokój. Nie warto nikogo entomologicznie ewangelizować :) Jesteśmy skazani na rozmowę we własnym owadzim gronie. Ja mam tylko taką nadzieję, że w Polsce jest więcej widzących mieszkańców mrowiska. Piszę tę alegorię pod wpływem emaila od Marcina. (Pozdrawiam!)
Profesor Zybertowicz w felietonie w "Gazecie Polskiej" przywołując swoją rozmowę z jednym z dziennikazry na twitterze, ironicznie podumowuje nasz konformistyczny dziennikarski światek: "Oburzają się, gdy tylko sądzą, że ktoś zarzuca im posłuszne wykonywanie czyichś poufnych poleceń. Oni są przecież niezależni. Zapominają, że nikt nie jest wolny od swojego mózgu."
A propos: MÓZG z "Gazety Wyborczej" tłumaczy dlaczego nie ma serca:
http://wyborcza.pl/1,75968,10367408,Przesadzilem_.html
Zamiast "profesjonalnych" wypocin dziennikarskich często wolę czytać SWOBODNE teksty niezależnych blogerów.
Zapoznałem się ze znakomitym tekstem Wilka Morskiego, zbierającym do kupy poszczególne obserwacje, co jest zawsze bardzo cenne. Bo ZNIEWOLENIE polega też na tym, że my-niewolnicy nie jesteśmy w stanie połączyć w całość celowo rozpraszanej wiedzy, umyka nam sens informacji. Cóż z tego, że czegoś się dowiemy, coś tam gdzieś tam usłyszymy, skoro w głowie mamy szum. A to odgłos z prysznica, z którego ciecze struga z osobnych strużek.
Więc Seawolf zestraja przedwyborcze nastroje, potrafi je zorkiestrować:
http://seawolf.salon24.pl/347098,ufff
Warto dodać jeszcze parę linków do tekstu Wilka- tekstu, który wpisuje nam się w nasze rozważania o ćwiczeniach wojennych w Warszawie, stanie wojennym w cyberprzestrzeni, możliwości unieważnienia wyborów z powodu prowokacji z listami Nowej Prawicy, i o innych elementach jesiennej PADGATOWKI na wypadek przerżnięcia wyborów przez Klikę (nie mylić z Kliczką). Warto na przykład zapoznać się pobieżnie z wiki-hasłem LRAD.
http://pl.wikipedia.org/wiki/LRAD
Nie będzie też zbytnią przesadą rozszerzyć sobie naszą wiedzę o analizy przyczynowo-skutkowe:
http://niepoprawni.pl/blog/1489/lrad-czyli-cos-tu-niemile-pachnie
http://blogmedia24.pl/node/49915
ZAGŁUSZANIE niewygodnych faktów, kneblowanie niepokornych może mieć nie tylko metaforyczny charakter. Jest już techniczna MOŻLIWOŚĆ akustycznego ogłuszania w REALU. No, no - neokomunizm to jednak wyższa forma real-socjalizmu! Drodzy Państwo! Drogie państwo dba o Wasze bezpieczeństwo o wiele bardziej niż za Jaruzela. Bez dwóch zdań: widać ogromny Postęp.
A propos - prowokacji. Wczoraj powoływałem się na portal wpolityce.pl oraz tygodnik "Uważam Rze" i pisałem tu możliwym zamieszaniu ludziom w głowach przy pomocy sfałszowanej telefonicznej rozmowy Braci z 10 kwietnia.
Dziś pisze o tym "Rzeczpospolita":
http://www.rp.pl/artykul/10,723645-Czy-prezydent-wiedzial-o-zlej-pogodzie-.html
Różne były scenariusze, jak to jacyś Smutni Panowie przeprowadzą. Jednym z nich miała być publikacja w prasie zagranicznej, która wywoła rezonans w Polsce. Być może tak będzie, ale jest alternatywa- artystyczna - w postaci prowokacji literackiej. Objawił się już znany śledczy, którego można by okrelić przy pomocy gry półsłówek jako Słynnego Pracza, i to On właśnie zajął się tymi brudami, już się anonsuje, że to On będzie wpierw maglował:
http://osiecki.salon24.pl/347142,ostatni-lot-raport-o-przyczynach-katastrofy
No, więc, Proszę Państwa Mrówczaństwa, Mesdames et Messieurs, zaczyna się nowy cyrkowy występ Trupy, prowokacja lotnicza, nowe akrobacje w powietrzu!
Akrobatyka ma jednak także swój ziemski, naziemny wymiar. Czysto polityczny. Wiem, że na to słowo - POLITYCZNY- wiele Mróweczek reaguje autentycznymi mdłościami. Uczucie to jest zrozumiałe o tyle, że w PO-lszcze wiele zrobiono, aby podmienić pojęcia. Pisałem już o tym, jak szlachetna działalność dla dobra Wspólnoty czyli POLITYKA została przez różnych tam satanistów i ich ziomali podmieniona na mamienie, motanie, malowanie monideł czyli inaczej PALIKOTY. Tu o tych MONIDŁACH:
http://niezalezna.pl/16809-sluzby-stawiaja-na-palikota
POLITYKA i PALIKOTY bardzo podobnie brzmią, mają tyle samo liter jak każdy anagram, ale PALIKOTY to wirus, który atakuje i rozkłada społeczną aktywność. Drogie Mróweczki, najlepszy opis jak działa taki pasożyt dał Grzegorz Rossa w swoim niezwykłym hipertekście. Pisałem o nim w przeszłości. Przypomnę swój post.
Oto, co pisałem na ten temat w lutym w komentarzu na forum pod wpisem:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/glos-znikajacy,9188
2011-02-13 10:48
=============
Grzegorz Rossa w -znakomitym moim zdaniem- potężnym hipertekście zatytułowanym 'Ciężkie czasy dla agentów' zaczyna swoje rozważania o naturze agentury wpływu od obrazowych porównań do świata przyrody.
http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow
Przytacza między innymi przykład grzyba, który wykorzystuje mrówkę jako swój okrutny biologiczny WEHIKUŁ. Przytoczę fragment z Wikipedii, bo jest bardziej szczegółowy niż opis Rossy:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cordyceps_unilateralis
'Cordyceps unilateralis pasożytniczy grzyb z rodzaju maczużników infekujący mrówki z gatunku Camponotus leonardi, zmieniający ich zachowanie w celu rozsiania zarodników. Grzyb potrzebuje odpowiedniej temperatury i wilgotności oraz odległości od gleby do wzrostu. Zarodniki atakują mrówkę. Grzyb rozrastając zmienia sposób, w jaki reaguje ona na feromony. Zainfekowana ofiara porzuca mrowisko, wchodzi na drzewo i na odpowiedniej wysokości wbija się w liść żuwaczką i obumiera. Grzyb przerasta ciało mrówki i z tyłu jej głowy wypuszcza szypułkę, która, pękając, rozsiewa zarodniki. Zarodniki są niesione z wiatrem i infekują kolejne mrówki.'
Tu można zobaczyć zdjęcie takiej 'przerośniętej' mrówki.
http://news.bbc.co.uk/nol/shared/spl/hi/pop_ups/08/sci_nat_enl_1214820829/img/1.jpg
A teraz moje wnioski:
Wyobraźmy sobie Polskę jako mrowisko. Wiadomo, że takie społeczeństwo jest świetnie zorganizowane, każdy zna swoje miejsce, pracuje dla dobra ogółu, jego praca ma sens nie tylko dla niego-indywidualnie, jest wpisana w DOBRO współobywateli. Jednak przyroda (tak jak polityka międzynarodowa) to nie jest idylla, kraina miłości, zielona wyspa szczęśliwości. W naturę wpisane są DZIAŁANIA WROGIE. Pojawiają się grzyby , które infekują grupę mrówek. Owady te zaczynają zachowywać się NIESTANDARDOWO. Część z nich być może jest z jakichś powodów (ukrytych słabości) bardziej podatna na ZAGRZYBIENIE. Abstrahujmy jednak tutaj od przyczyn, skupmy się na skutkach. Zagrzybione mrówki są przekonane o własnej WYŻSZOŚCI, z pogardą spoglądają na MRÓWCZĄ pracę. Chcą się piąć w górę, coraz wyżej i wyżej, nawet jeśli to jest z mrówczego punktu widzenia całkowicie pozbawione sensu. Wszem i wobec opowiadają jednak , że one są ELITĄ. Im wyżej wchodzą, tym bardziej zadzierają nosa. Nie wiedzą a może nie chcą wiedzieć (zmiany w mózgu), że tak postępując działają na swoją osobistą zgubę, a także zagładę własnej społeczności, podążają w kierunku wyznaczonym przez wroga, postępują wyłącznie na korzyść agresora. To grzyb w nich jak demon 'szepcze' im do 'ucha wewnętrznego': 'Wchodź na to moje najwyższe drzewo, gardź mrówczym motłochem. To ty awansujesz, wejdziesz na wyższy szczebel ewolucji!' Dopiero tam na samej górze grzyb uśmierca i PRZERASTA mrówkę. Wychodzi z niej wtedy jej PRAWDZIWA natura - jej straszne mykologiczne alter-ego. Grzyb zamordowawszy swego NOSICIELA może bardzo szeroko rozsiewać z wysokości swoje zarodniki śmiertelne dla mrówek.
Moim zdaniem - przywołując ten przykład - Grzegorz Rossa trafia w samo sedno.
Podłóżcie sobie pod mrówki i grzyba innych, konkretnych PRZEROŚNIĘTYCH bohaterów.
Zrusyfikowane i zniemczone elity w Polsce, których PRZERASTA sama sytuacja.
=============
Tak pisałem w lutym tego roku. Komentarz oczywiście nadal aktualny.
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie!
2011-09-27 14:29 | Hania
Co do 'wolności', kiedy chciałam wczoraj wieczorem pokazać mężowi filmik z 'owacji' zgotowanych Sikorskiemu - zauważyłam, że z kilku stron został on ZDJĘTY. Na razie pozostał na Porannym. Ale może już też nie doczeka wieczoru...
2011-09-27 14:27 | Hania
Przepraszam za moje dzisiejsze hasłowe komentarze, ale mam bardzo mało czasu.
Właśnie przeczytałam:
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?aid=/20110927/wyboryparlamentarne01/656472467
Kolejny 'przypadek'?
Bogdan, dziękuję Ci za komentarz Święchowicza. I za link do do księgarni Antyk. Mam wrażenie, że wyczerpałam już w tym miesiącu mój limit książkowych zakupów, ale ta praca to zupełnie inny format...
Właśnie wczoraj na allegro wyszperałam 'Willę Pod Gwiazdą Wieczorną'.
2011-09-27 14:02 | wklejam wczorajszy komentarz Marcina
Oto tekst Marcina, który wczoraj został wycięty przez System.
2011-09-26 21:22:17
=============
Witajcie
Basiu, Bogdanie wolności jest dziś w Państwie Obywatelskim tyle ile w szklance wody mieści się pary. Po nowym wpisie Ściosa mam w głowie wizję gorących czasów.
http://cogito.salon24.pl/346742,wybory-w-cieniu-ustawy-o-stanie-wojennym
fragment przytoczę
"Zaproponowana przez Komorowskiego definicja „cyberprzestrzeni” jest tak dalece nieprecyzyjna i ogólnikowa, że można pod nią podciągnąć każdy system teleinformatyczny służący przetwarzaniu, przechowywaniu, wysyłaniu i odbieraniu danych poprzez sieci telekomunikacyjne. Zwraca na to uwagę również ekspert sejmowy i podkreśla, że „nawet w Uzasadnieniu projektu określenie „cyberprzestrzeń” używane jest częściowo wymiennie, a częściowo we fragmentarycznym związku z pojęciem „przestrzeni wirtualnej” - koniec cytatu
Autor odsyła do swojego wcześniejszego wpisu w którym rozkłada na czynniki pierwsze całą ustawę wraz z jej zagrożeniami.
kolejny cytat
----------------------------
W komunikacie BBN-u i na stronie prezydenta można przeczytać, że „Zasadniczym celem projektowanej ustawy jest wprowadzenie do porządku prawnego kategorii cyberprzestrzeni, jako jednego z ważniejszych elementów bezpieczeństwa narodowego. Projektowane regulacje dotyczą uwzględnienia problematyki związanej z bezpieczeństwem w cyberprzestrzeni w działaniach państwa w sytuacjach szczególnych zagrożeń, wymagających wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych.[...]
Tymczasem nowela ustawy wita nas zapisem:
„W razie zewnętrznego zagrożenia państwa, zbrojnej napaści na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub gdy z umowy międzynarodowej wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej może, na wniosek Rady Ministrów, wprowadzić stan wojenny na części albo na całym terytorium państwa”oraz niemniej groźnie brzmiącą dyrektywą zmieniającą ustawę o stanie wyjątkowym:
„W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego.”
---------------
i dalej
---------------
Tekst przynosi również definicję „zewnętrznego zagrożenia państwa” oraz „cyberprzestrzeni”. Ta ostania ma oznaczać „przestrzeń przetwarzania i wymiany informacji tworzoną przez systemy teleinformatyczne, w rozumieniu art. 3 pkt 3 ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz. U. Nr 64, poz. 565, z późn. zm.) wraz z powiązaniami pomiędzy nimi oraz relacjami z użytkownikami”, a zatem każdysystem teleinformatyczny służący przetwarzaniu i przechowywaniu, wysyłaniu i odbieraniu danych poprzez sieci telekomunikacyjne.
Ciekawsza jednak wydaje się definicja „zewnętrznego zagrożenia państwa”. W ustawie proponuje się ,by pojęcie to oznaczało „celowe działania, w tym o charakterze terrorystycznym, godzące w niepodległość, niepodzielność terytorium lub w ważny interes gospodarczy Rzeczypospolitej Polskiej, a także zmierzające do uniemożliwienia wykonywania lub zakłócenia przez organy państwowe ich funkcji, podejmowane przez zewnętrzne w stosunku do niej podmioty, na lądzie, wodzie, w przestrzeni powietrznej, przestrzeni kosmicznej lub cyberprzestrzeni”.Z uzasadnienia projektu możemy się dowiedzieć, że chodzi tu o „szkodliwe z punktu widzenia żywotnych interesów i celów strategicznych Polski działanie podmiotu zewnętrznego, niezależnie od miejsca podejmowania przez niego tych działań (zarówno w Polsce, jak i poza jej terytorium).
Nie dowiemy się natomiast, co oznaczają sformułowania „sytuacja szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa” ani czym jest działanie zmierzające do ” uniemożliwienia wykonywania lub zakłócenia przez organy państwowe ich funkcji”.Nie wiemy, kim miałby być ów „podmiot zewnętrzny, niezależnie od miejsca podejmowania przez niego tych działań”.
Ponieważ definicja tych zagrożeń będzie zależna od ludzi dzierżących dziś władzę, a rzecz dotyczy szeroko rozumianej „cyberprzestrzeni” ( w tym działań portali internetowych) i tzw. walki z terroryzmem – pod którą można podciągnąć dowolne działania skierowane przeciwko „organom państwowym”, sądzę, że prezydencka nowela winna stać się przedmiotem szczególnego zainteresowania opozycji. Dodatkowo z dwóch powodów: ekspresowego tempa w jakim została przygotowana oraz postaci, jakie z woli Bronisława Komorowskiego zajmują się dziś kwestiami naszego bezpieczeństwa.
A na podsumowanie każdego kolejnego dnia z tuskobusem - Krzysztof Feusette
http://blog.rp.pl/feusette/2011/09/26/premier-na-cieplo/
Miałem jeszcze coś o "sikoreczce", ale szkoda pisać, ręce opadły i nie chcą się podnieść z podłogi.
Dobranoc WAM wszystkim
2011-09-27 09:52 | bogdan.zalewski
Poniżej dowód, że i mnie wycina :)
2011-09-27 09:51 | bogdan.zalewski
Dzień dobry,
Witaj Haniu, (świetna piosenka i klip).
Mam już przed oczyma anonsowany przez Ciebie artykuł w "Gazecie Polskiej Codziennie". Przypomnę, gazeta opublikowała dziś tekst na temat smoleńskiego raportu niezależnych ekspertów. Twierdzą oni, że tupolew został zestrzelony.
http://niezalezna.pl/16755-tupolew-zostal-zestrzelony
Tadeusz Święchowicz streszcza ten dokument.
"Autorzy nie boją się mocnych ocen :'Natychmiast po tym tragicznym wydarzeniu Krasnokutskij dostał awans, jak zwykle za 'wzorowe wykonanie zadania' Tym razem otrzymał awans generalski (zdobycie przez niego generalskich szlifów jest już tylko kwestią czasu - dołączy wtedy do grona innych smoleńskich 'ludzi sukcesu' -generała Janickiego, generała Parulskiego' (str. 656)"
Właśnie lista "posmoleńskich ludzi sukcesu" przeraziła mnie najbardziej w tych sześćdziesięciu ośmiu przypadkach zebranych w tekście "Gazety Polskiej" - tak wykpiwanym jako "naaaaaaciągany" przez nieocenioną Panią Anię z P.. Krasnokutskij też jest takim nagrodzonym człowiekiem, tylko po rosyjskiej stronie. Ale to dla mnie jedna grupa, ci sami MAŁADCY!
Już zamówiłem tę pracę, anonsowaną przez Tadeusza Święchowicza:
http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016422-23010001.html
Dołączyłem do zamówienia książkę profesora Jacka Trznadla:
http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016420-23010001.html
Portal "W polityce" donosi o planowanej przedwyborczej prowokacji ze spreparowaną rozmową Braci.
http://wpolityce.pl/wydarzenia/15246-mocne-pogloski-o-planowanej-na-cisze-wyborcza-prowokacji-cel-kaczynski-metoda-sfalszowana-rozmowa-z-prezydentem-z-1004
Przeczytałem w "Uważam Rze" rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim. Oprócz wątku podobno planowanej prowokacji jest opinia na temat działania mediów w naszym kraju:
"(...) to wygląda jakby istniało biuro prasy, które w czasach komunistycznych decydowało, jak wygląda opis świata w najmniejszej gazecie. Nie wiem, czy to biuro jest, jaki ma kształt- ale media działają tak, jakby taki ośrodek funkcjonował."
Podsumowaniem tych smoleńskich wątków niech będzie bardzo dobry felieton poety. Wojciech Wencel tak pisze o swoich kolegach po piórze:
http://niezalezna.pl/16574-smolensk-w-cieniu-wtc
=============
"Po 11 września 2001 r. kilku polskich poetów poświęciło wiersze amerykańskiej tragedii. Bodaj najsłynniejszy utwór - "Spróbuj opiewać okaleczony świat" - napisał Adam Zagajewski, ale temat zainspirował też młodszych twórców. Z jednym z nich miałem okazję rozmawiać po 10 kwietnia 2010 r. - Napisałeś poruszający wiersz o WTC - zagaiłem - ale obaj wiemy, że o Smoleńsku nie napiszesz ani słowa. Nawet gdyby przyszło ci coś do głowy, będziesz się bał kontekstu: romantyzm, martyrologia, megalomania narodowa... Przyznał mi rację. Zapytałem, czy nie uważa tej sytuacji za groteskową. - Tak - odparł - ale w takiej kulturze żyjemy. Celowo nie wymieniam nazwiska poety, bo nawet go trochę rozumiem. I współczuję mu tego wiersza o WTC, który będą kiedyś czytać jego późne wnuki. Co pomyślelibyśmy o Tadeuszu Gajcym, gdyby zamiast powstańczych wierszy został po nim utwór o operacji aliantów w Normandii? No, ale Gajcy miał łatwiej, bo wychował się w kulturze, którą rządził duch romantyków, a nie Zygmunt Bauman.
=============
Zaryzykuję stwierdzenie - że po Smoleńsku trzeba postawić cezurę w poezji.
Jak kiedyś zaczęto myśleć, jak pisać wiersze po Auschwitz, tak dzisiaj polscy poeci (ale nie tylko, bo Smoleńsk to dla mnie UNIWERSALNY temat) powinni wypracować nową formułę pisania po tym niesłychanym Zdarzeniu.
Piszę celowo - Zdarzeniu (The Event).
Trzeba odrzucić pięknoduchowskie tchórzostwo salonowych literatów.
Być może także całą ich poetykę mizdrzenia się wynikającą z lęku przed reakcją możnych.
Plwać już na tę całą przepiękną "Zagajewszczyznę" i zstąpić w błoto, krew, smar, odór zbrodni.
=============
HORTULUS
Miałem taką "przygodę" w sobotę. Umówiłem się z moimi bliskimi w pijalni czekolady. I szedłem ulicą Szpitalną. Nagle w okolicach antykwariatu na rogu Szpitalnej i świętego Marka usłyszałem miłe dla ucha elektroniczne dźwięki i dżezujący kobiecy głos. Skręciłem w ślad za tym głośnym podkładem rzeczywistości, jakby skusiła mnie ta ładna melodia. Dobywała się zza wysokiego muru. Idąc WYPATRYWAŁEM tej muzyki, aż w pewnym momencie zatrzymałem się tuż przed sprasowanymi na asfalcie zwłokami gołębia, dosłownie płaskimi, wgniecionymi w nawierzchnię kołami samochodów. Jaskrawo-czerwono-szara ptasia miazga. Ominąłem z obrzydzeniem i strachem ten żywy ślad po śmiertelnym wypadku i przez mały kwadratowy zakratowany otwór - okienko w zamkniętych drewnianych drzwiach zajrzałem do pięknego wewnętrznego ogrodu. Zobaczyłem beztroskich młodych ludzi przy stolikach, rozplotkowany tłumek popijający kolorowe alkohole. Hipnotyczna muzyka nadal snuła się w powietrzu z tajemniczego źródła. Szedłem wzdłuż muru, skręciłem w św. Krzyża, a potem przeszedłem przez Plac św. Ducha i nieśmiało zajrzałem do ogrodu. Zobaczyłem zadaszoną scenę, didżeja miksującego utwory oraz młodą kobietę, która wyśpiewywała na żywo dżezujące wokalizy. Zanim udałem się na spotkanie z bliskimi, chwilę tam postałem, troszkę posłuchałem; mijały mnie grupki modnie poubieranych sybarytów, jakichś hipsterów i hedonistów. Sobota, ciepło, błogo, gołąb.
2011-09-27 09:50 | bogdan.zalewski
Dzień dobry,
Witaj Haniu, (świetna piosenka i klip).
Mam już przed oczyma anonsowany przez Ciebie artykuł w "Gazecie Polskiej Codziennie". Przypomnę, gazeta opublikowała dziś tekst na temat smoleńskiego raportu niezależnych ekspertów. Twierdzą oni, że tupolew został zestrzelony.
http://niezalezna.pl/16755-tupolew-zostal-zestrzelony
Tadeusz Święchowicz streszcza ten dokument. "Autorzy nie boją się mocnych ocen :'Natychmiast po tym tragicznym wydarzeniu Krasnokutskij dostał awans, jak zwykle za >>wzorowe wykonanie zadania
2011-09-27 08:17 | Hania
Zapomniałam.
Ta piosenka chodzi za mną od kilku dni.
Przypomina mi klimatem duet P. Gabriel - K.Bush:
http://www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY
I świetny teledysk.
2011-09-27 08:14 | Hania
Dzień Dobry !
Witajcie.
Kochana Basiu.
Oglądałam - całkiem przez przypadek.
Rewelacja, choć rzeczywiście, scenariusz był oparty jedynie na kanwie powieści.
Największe wrażenie zrobiły na mnie:
- karuzela + równo poustawione śmietniki (ta scena aż się prosi o interpretację)
- przepiękna muzyka Włodka Pawlika
- przejmujący poemat 'Gerontion' T.S. Eliota:
'Signs are taken for wonders.
We would see a sign:
The word within a word, unable to speak a word,
Swaddled with darkness. In the juvescence of the year
Came Christ the tiger'.
Dziś w 'GP Codziennie'
http://niezalezna.pl/16755-tupolew-zostal-zestrzelony
Dobrego dnia.
Muszę pędzić.
2011-09-26 23:40 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór,
Drogi Michale, niech Cię święty Michał strzeże, Żołnierz Pana Boga! :) Ja miałbym chyba więcej dystansu do rewelacji dziennikarzy z wojskowych pism. Komentarz do Smoleńska -dla mnie- typowy dla tego środowiska. Nie łapię dowcipasów Pana Wojewódzkiego. Zbiera mnie na mdłości, kiedy czytam takie bon moty o kwietniu. A tekst o rowerach? Nie wiem, czy rozumiem :że dziennikarze promują marki? Że stosują product placement? Aż się przestraszyłem, bo się tu pochwaliłem, jaki rower sobie kupiłem. Nie dajmy się zwariować. Mam pisać za każdym razem: BLOG ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU? Swoją drogą co za idiotyczna formuła. To jest jakaś językowa orwelliada.
Nie uczestniczyłem i nie uczestniczę w żadnych reklamowych kampaniach towarów. Jedyna w jakiej brałem udział - nieświadomie- to ta moja fota na okładce magazynu "Zdrowie i uroda" bez mojej wiedzy tam umieszczona :)
Basiu, widziałem tylko kątem oka te scenki z karuzelami jeszcze w pracy. Nie obejrzałem spektaklu. "Dolina Nicości" Wildsteina to obok "Ciała obcego" Ziemkiewicza to wg mnie jedna z najlepszych polskich powieści ostatnich lat. Dzisiaj w "Uważam Rze" jest świetny tekst Wildsteina o sprawie Pyjasa, polemika z kłamliwym artykułem Janiny Paradowskiej w "Polityce", artykułem, którym w przekroczyła Ona Rubikon gloryfikacji PRL-u, broniąc SB-eckiego pomagiera profesora Zdzisława Marka. Wildstein przypomina : "To na podstawie ekspertyzy Marka uznano zabójstwo Pyjasa za wypadek. W 1990 roku, nie wiedząc o tym , że jest nagrywany, stwierdził trzykrotnie :"To jasne, że ktoś dał Pyjasowi w mordę."' Warto przeczytać cały tekst pt. "PRL jako wypadek".
Natomiast "Wręcz przeciwnie" to dla mnie porażka. Red. Drozda jako felietonista i celebryta od Palikota - Leszczyński to coś co mnie odrzuca. Ale kupiłem - głównie dla tekstu Sławomira Cenckiewicza o początkach Donalda Tuska - "Casino Gdańsk". Warto poznać korzenie Szanownego Pana Premiera. Ciekawe zestawienie składu redakcyjnego "Gazety Gdańskiej", której Donald Tusk był jak TRYGŁAW, osobnik trójgłowy - dziennikarz, naczelny i polityk, który udzielał tam wywiadów. Ta kuźnia kadr odgrywa dzisiaj wiodącą rolę w wielu redakcjach, służąc propagandowo p. Tuskowi.
Chciałbym dorzucić coś do świetnego tekstu Aleksandra Ściosa, który nie wkleił się Marcinowi:
http://cogito.salon24.pl/346742,wybory-w-cieniu-ustawy-o-stanie-wojennym
Jest to syntetyczny komentarz podpisany nickiem PLANETAZIEMIA.
=============
"Czy odważą się?
Mam dziwne uczucie, że kilka cząstkowych decyzji układa się w dziwne scenariusze. O jednym pisał Rafał Ziemkiewicz pokazując jaką pułapkę prawną przygotowano na wypadek zwycięstwa PIS-u - chodzi o wstrzymanie się Sądu w sprawie oczywistego naruszenia prawa jakiego dopuściła się Państwowa Komisja Wyborcza. Jest też ta dziwna ustawa o dostępie do informacji ... podpisana w sposób przypominający zwykły przekręt. Jest też coraz więcej agitek i ustawek puszczanych na okrągło w TVN (agitki propagandowe jakich nawet pod koniec PRL-u nie odważono by się puszczać). Jest mowa o przygotowaniach do serii prowokacji. Jest też szokujący wzrost inwigilacji w ciągu ostatnich miesięcy. Jest też rosnąca panika w części służb, które PO przekształciło w swoje służby. Czy to układa się w pewną całość?
=============
Marcinie, jak widzisz wszystkim ucina teksty. To kwestia znaków przestankowych w tekstach wklejanych, kopiowanych metodą cut & paste. Nic na to nie poradzę, bo to nie moja wina. Ja się staram usuwać interpunkcję z cytowanych fragmentów, a potem ewentualnie dopisywać ją raz jeszcze.
Proponuję, żebyście podawali link i pisali tu osobisty komentarz, interpretację, streszczenie, sugestie.
Pani Aniu, po tysiąckroć pisałem tu już o tym problemie systemowym, więc to nie do mnie proszę kierować pretensje. Potrafi Pani przecież pisać maile z prośbą o interwencję.
Moim zdaniem to Pani komentarz jest naciągaaaaaaaaany, a potem gwałtownie się kurcząąąąąąąąąąący, tak że właściwie nic z niego już nie pozostaje. Dla mnie ten swoisty efekt "jojo" jest po prostu wyrazem Pani bezsilności. Nie pomogę Pani. Może proszę sobie jeszcze parę razy uważnie przeczytać te sześćdziesiąt osiem smoleńskich przypadków. To wszystko, co mogę Pani zaproponować. Oczywiście oprócz regularnego pisania na forum pod moim "Globem" o swoich przemyśleniach, na co zawsze czekam z utęsknieniem.
Dobrej Nocy, Wszystkim, bez wyjątku.
2011-09-26 23:22 | Michał
Witaj, Basiu. :) A mnie kilka dni temu na ulicy zaczepił pewien głuchoniemy, który sprzedawał "święte obrazki". Kupiłem cały pakiet, nie wiedząc że wśród nich jest obrazek właśnie ze świętym Michałem Archaniołem.
Święty Michał - "Któż jak Bóg!". :)
Pozdrawiam i dziękuję!
M.
2011-09-26 23:10 | pp3-Basia
Witaj,Michale!
Miło Cię widziec.Myślałam o Tobie wczoraj.U nas była uroczystośc odpustowa
na Święto Michała Archanioła.W tym roku wcześniej,z powodu zbliżających się
uroczystosci w Diecezji Krakowskiej,które rozpoczną się wkrótce.
I nowy rok akademicki tuż,tuż:)
Poczytam jeszcze linki i idę spac.Jutro szkolenie i kolejna noc.
Dobranoc.
2011-09-26 22:57 | pp3-Basia
Bogdanie,Marcinie,W.
========
W.Piszę do Ciebie tylko w swoim imieniu.
Nie wiem co miałaś na myśli pisząc'zgrywacie nie wiadomo kogo'.
Nikogo nie zgrywam.Zawsze piszę otwarcie co myślę i nic na to nie poradzę,że moje myślenie jest odmienne od Twojego.
Popełniam błędy w pisowni, stylistyczne,ortograficzne i interpunkcyjne.
Nie jestem doskonała.
Nie wiem co chciałabyś przeczytac w odpowiedzi na pytanie'czy jestescie w porządku'?Może w 99%?,może pół na pół?,
albo pokornie...jesteśmy nie w porządku?
To jednak nie jest najistotniejsze.
Nie ma przymusu pisania Tutaj,ani dla Ciebie ani dla mnie,ani dla nikogo.
Tematyka jest bardzo szeroka.Jeżeli nie interesuje Cię polityka,to najlepiej nie zabieraj głosu.Pisz o książkach,życiu,Twoich sukcesach,
Rodzinie, znajomych,muzyce którą kochasz...czymś co ostatnio Cię zastanowiło,zachwyciło...tylko nie dokuczaj innym.
Jeżeli chcesz polemizowac,to używaj przekonujących argumentów.
Istotą obecnej dyskusji jest sytuacja przyszłości Polski,naszej Ojczyzny,
przyszłości naszych dzieci.
O tym dyskutujemy i to jest tematem przewodnim wpisu Bogdana.
========
Marcinie,Aleksander Ścios doskonale sprawę wyłuszczył.Cyberprzestrzeń
stanowi zagrożenie dla zapędów totalitarnych,więc chodzi o ograniczenie dostępu do wolności wypowiedzi.
========
Bogdanie,w tej ekranizacji 'Doliny Nicości'straszne wrażenie zrobiła na mnie ta karuzela z czerwonymi krzesełkami.
Gra aktorska znakomita,chociaż bardzo duże streszczenie książki.
Ciekawi mnie opinia Hani...jeżeli oglądała(bo,że czytała to wiem na pewno).
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
2011-09-26 22:46 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Bogdanie, dziękuję za odpowiedź dotyczącą nowego CzyTańca. Tekst Michnika z weekendowej "GW" zaanonsowałem, bo byłem zaskoczony i zwróciłem uwagę na ten wyeksponowany na pierwszej stronie mini-felieton. Mało w nim było (niemal w ogóle) pogłębionej analizy; jak dla mnie za to dużo niczym niepopartych haseł, pustych etykietek.
Rozmawiałem dziś z ciekawą osobą - dawnym dziennikarzem Wydawnictwa MON (w czasach, gdy, jak mówił, miało ono swoją siedzibę na rogu Towarowej i Grzybowskiej w Warszawie; dziś jest tam Wydawnictwo Bellona). Opowiadał, że pracował tam przez dwa lata na studiach i wyrobił sobie wtedy opinię na temat polskiego wojska, mundurowych itp. Piszę o tym dlatego, że zapamiętałem puentę tej rozmowy, niewywołaną przeze mnie. Usłyszałem, że już wtedy, gdy mój rozmówca pracował w tym wydawnictwie (a było to w latach jego studiów, czyli późnych latach 50-tych), "większość osób delegowała pracę innym, kombinując, jak znaleźć się jak najbliżej kuchni, a jak najbliżej miejsc decyzyjnych". "I takie podejście trwało, aż do Smoleńska" - usłyszałem na koniec.
I jeszcze rzecz, która mnie zaciekawiła, przez moment rozśmieszyła, którą zapamiętałem: zajrzałem też do jednego z ostatnich numerów "Polityki". Tam w swojej rubryce "Mea Pulpa", Kuba Wojewódzki opisywał historię jednej z polskich modelek, która została twarzą (i ciałem) znanej serii kalendarzy na rok 2012. I - uwaga - co podkreślił nie bez ironii autor rubryki, została twarzą (i ciałem) kwietnia.
Basiu, Teatr Telewizji (tak jak i teatr radiowy, wszelkie słuchowiska) to w dużej mierze polski fenomen (inne kraje nie mają takich produkcji, a jeśli mają, to nie robione tak profesjonalnie, z taką dbałością).
Dziękuję, Basiu za Twój komentarz do mojej rozmowy z ojcem właściciela kawiarni na Salwatorze - cieszę się, że jej wysłuchałaś! :) Jestem bardzo ciekawy, jak Bogdan połączy nasze indywidualne, i jednocześnie zbiorowe, wspomnienia.
I pozdrów ode mnie Izę; październik coraz bliżej (ja mam inaugurację w czwartek, imieniny Michała :) ).
Tekst z "Wręcz Przeciwnie", o specjaliście od awarii, wywołał już szereg komentarzy. Ciekawa dyskusja na temat tekstu nawiązała się tutaj:
http://przeciwnie.salon24.pl/346269,specjalista-od-awarii-nie-polecial-z-prezydentem-do-smolenska
Zwracam uwagę na kopię dokumentu, w którym znalazło się nazwisko Grzegorza Schetyny.
Mnie - zmieniając trochę temat - intryguje nazwa nowego tygodnika; dlaczego nie nazywa się on jednak "Wprost przeciwnie" (skoro takie były plany i nawet - co ciekawe - adres strony www "Wręcz..." to wwww.wprostp.pl).
I polecam jeszcze jeden link - o dziennikarskim tworzeniu rzeczywistości. To a'propos dzisiejszych komentarzy o Faktach, ich długości i nie tylko.
http://kulturaliberalna.pl/2011/09/19/poniedzialek-media-serzysko-dziennikarskie-tworzenie-rzeczywistosci/
Pozdrawiam,
Michał
2011-09-26 22:28 | Ania z P.
Przepraszam,ale urywa teksty, jeżeli nie odzyskam tamtego, to nie piszę ponownie.
Proszę napisać jasno-co powoduje ucinanie tekstu-cudzysłow?
Jeżeli taki banał jest tu problem, fajnie żeby ewentualni publikatorzy mogli to wiedzieć.
Generalnie chciałam nawiązać ponownie zresztą do Pana zachwytu nad 68 przypadkami totkowymi.Że jak by sie tu przyjrzeć dokladnie to naaaaaaaaaaaaciągane to mocno.
2011-09-26 22:20 | Ania z P.
Wcale to nie jest 68 razy trafienie w totka.No chyba, że trafil Pan 'trójkę' i krzyczy: trafiłem w totka!!!
Pierwsze punkty z Pana zachwytującego tekstu np:
Cy:"3. 3 maja 2009 r.
2011-09-26 22:09 | w.
Wiecie Co Basiu ,Marcinie i Reszta. Zgrywacie tu nie wiadomo kogo ,adwokatów Bogdana i obrońców prawa i moralności a sami co robicie? Pomyślcie chociaż trochę nad swoim zachowaniem czy aby na pewno jesteście tak na 100 procent w porządku?
2011-09-26 21:29 | Marcin
Witajcie
hmm jak by tu powiedzieć, żeby nie zwalić na system ;-) Dobra wystarczy, że poczytacie link obszerny, ale krok po kroku do prawdy
Pozdrawiam WAS
2011-09-26 21:22 | Marcin
Witajcie
Basiu, Bogdanie wolności jest dziś w Państwie Obywatelskim tyle ile w szklance wody mieści się pary. Po nowym wpisie Ściosa mam w głowie wizję gorących czasów.
http://cogito.salon24.pl/346742,wybory-w-cieniu-ustawy-o-stanie-wojennym
fragment przytoczę
"Zaproponowana przez Komorowskiego definicja
2011-09-26 21:07 | pp3-Basia
Moi dodzy,oglądam teraz'Dolinę Nicości'wg.powieści Bronidława Wildsteina.
To opowieśc nam współczesna...W roli głównej Krzysztof Globisz.
Dyskutowaliśmy już tutaj o polskiej rzeczywistości czasów nam obecnych.
Zapraszam Was do TVP1 na Teatr Telewizji.
Tylko kiedyś to nie był teatr.
Pozdrawiam Was
2011-09-26 20:53 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór Wszystkim!
Tym Którym Podoba Się Moja Fryzka i Tym Którzy Widzą We Mnie Łysego W Glanach :)
Pozdrawiam dfgg.
Basiu. Ja też się nie przejmuję komentarzami Pani w.. Ja tylko reaguję. Mógłbym właściwie puścić to mimo uszu, ale wciąż się staram traktować ludzi tu wchodzących z uwagą i szacunkiem. Wiem jednak, że choćbym nie wiem jak się starał, jedyną odpowiedzią Niektórych będą najczęściej głupawe kpinki albo żenujące wstawki.
Ale co tam, takie komentarze to betka, w porównaniu z tą ohydą z "Wyborczej", którą przywołał Marcin.
Jak dla mnie ten tekst faceta o nazwisku Grzegorz Sroczyński powinien trafić do antologii szczytów szmaciarstwa:
=============
Szacunek dla cudzego nieszczęścia to ważna rzecz, ale muszę wreszcie to napisać: pod kancelarią premiera nie podpalił się szlachetny bohater, który walczy o wzniosłe cele. Nie podpalił się tam bezkompromisowy tropiciel korupcji. Zrobił to ktoś, kto przy pomocy aktu terroru (skierowanego wobec samego siebie) próbował na nas coś wymusić."
=============
http://wyborcza.pl/1,75968,10354924,Terrorysta_Andrzej_Z_.html#ixzz1Z51J5cw3
Właśnie takie teksty decydują o tym, że nie kupuję tej gazety.
Nie wydam ani złotego na wspieranie takiego bagna.
Haniu, dzięki za ten link z filmem z przywitania Radosława Sikorskiego przez kibiców.
Warto przypomnieć kontekst wykrzykiwanych tam haseł.
=============
http://niezalezna.pl/16697-sikorski-ty-jestes-narodowa-katastrofa
„Sikorski, to ty jesteś narodową katastrofą”, „9 października wrzuć Platformę do śmietnika”, „Sikorski frajerze, chwały bohaterom nikt nie odbierze” – takimi hasłami przywitali ministra w Białymstoku kibice Jagiellonii. Ostatnie z nich nawiązywało do jego skandalicznej wypowiedzi o powstańcach warszawskich. Miał być sympatyczny spacer i rozmowy po białostockim rynku i rozmowy mieszkańcami zachwyconymi faktem, że odwiedziły ich znane osoby. Za sprawą kibiców Jagiellonii minister Radosław Sikorski, który przyjechał do Białegostoku „Tuskobusem” na długo zapamięta ten pobyt. Na rynku dominowali bowiem kibice Jagiellonii Białystok. Trzymali oni transparent „Sikorski, to ty jesteś narodową katastrofą”. Skandowali „9 października wrzuć Platformę do śmietnika”, „Sikorski frajerze, chwały bohaterom nikt nie odbierze”, „Donald matole, twój rząd obalą kibole”, „Sikorski zdrajca narodu”, „Żądamy wolności słowa” i „Precz z komuną”.
=============
Ja bym dodał do tego opowieści dziwnej treści, które Pan Sikorski opowiadał i opowiada o przyczynach tragedii w Smoleńsku:
Przytoczę znaczący wywiad z Jarosławem Kaczyńskiem:
=============
Jak się Pan dowiedział o katastrofie?
Przyznam, że nie posłuchałem rady Leszka. Nie położyłem się spać, tylko ubierałem się i szykowałem do odwiedzenia Mamy. Akurat goliłem się, gdy zadzwonił telefon. Byłem pewien, że to brat telefonuje już ze Smoleńska. Usłyszałem jednak jakiś nieznajomy głos. Chyba był to któryś ze współpracowników ministra Sikorskiego. Później słuchawkę przejął sam minister. Poznałem go. Nie miałem cienia wątpliwości, że stało się coś złego. Dowiedziałem się, że doszło do katastrofy. Rozbił się samolot. Wszyscy zginęli. Powiedziałem mu: „To jest wynik waszej zbrodniczej polityki – nie kupiliście nowych samolotów”. Na tym rozmowa się skończyła.
Czy minister Sikorski odpowiedział na te słowa?
Nie. Chyba zresztą sam odłożyłem słuchawkę. Po kwadransie był następny telefon. Miałem cień nadziei, że może ktoś przeżył. Znów dzwonił Sikorski i kategorycznie stwierdził, że katastrofa była wynikiem błędu pilota. Pamiętam jego słowa: „to był błąd pilota”.
Nie miał wątpliwości co do tego? Już wtedy wiedział, że zawinił pilot?
Tak. Oznajmił mi to zdecydowanie i jednoznacznie. Teraz myślę, że zarówno Sikorski, jak i sam Tusk bali się, że publicznie powtórzę to, co powiedziałem Sikorskiemu podczas pierwszej rozmowy telefonicznej.
=============
Sikorski powtarzał wielokrotnie za granicą teorie o winie pilotów:
http://atom905.nowyekran.pl.nowyekran.pl/post/21254,r-sikorski-wie-co-mowi
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100502/KATASTROFA_SAMOLOTU_PREZYDENTA/782924055
Trzymajcie się Wszyscy, Którzy Tu Wchodzicie!
2011-09-26 20:10 | dfgg
siema człowiek fajny blog zawsze słucham twojych audycji i wg. rmf masz fajną fryzke i wg. jesteś meega
2011-09-26 18:45 | pp3-Basia
Bogdanie,witaj!
Nie przjmuję się docinkami w.
Niech sobie robi ten swój teatrzyk'Zielone oko'i żyje w swoim świecie ułudy.Może jednak kiedyś przekona się,że to bardzo smutny kabaret.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011-09-26 18:34 | pp3-Basia
Witaj,Marcinie!
Ja się tutaj z nikim nie boksuję:)Próbuję tylko uświadomic w.,że mimo wszystko jedzie na tym samym wózku z nami wszyskimi,Polakami.
Kiedyś w luźnej rozmowie z Bogdanem,nad filiżanką gorącej czekolady
porównałam tandem Tusk-Komorowski do tego z za wschodniej granicy,
Putin-Miedwiediew.
Naszym 'mini carom'marzy się taka wschodnia potęga,gdzie obywatel
nie będzie miał nic do powiedzenia.Zostanie otoczony,osaczony
i zmuszony do podporządkowania jedynie słusznej władzy.
Rządzący głupcy wewnątrz i na zewnątrz nie biorą pod uwagę praw obywatelskich,wcale.
Zbrodnia smoleńska połączyła ich brudne dłonie,ale to nie będzie trwało
na wieki.
Proponuję do przeczytania bardzo dobry tekst radiowego korespondenta z Moskwy,wart przeanalizowania:
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/przemyslaw-marzec/blogi/news-car-putin-czyli-co-nas-czeka-przez-najblizsza-dekade,nId,361446
Pozdrawiam Cię serdecznie!
PS.Jak nas zablokują,zejdziemy do podziemia.
2011-09-26 18:33 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór!
Basiu, wbrew temu, co pisze Pani w., która z Redaktorki zmieniła się w Artystkę Kabaretową, sprawa jest poważna. Pani w.! Fakty nie będą krótsze, tylko Pani nie będzie się z nich mogła się dowiedzieć, jak Panią w bambuko robią rządzący. Bo będą zasłaniali się parawanem ustawy. A to przecież także z Pani portfela finansowane są różne przekręty. To za Pani kasę robiony jest ten kabarecik "Zielona wyspa" , "Zielony balonik (który pękł)", czy "Zielona gęś (która za chwilę będzie kopać)."
Więc ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Mnie nie do śmiechu.
Prezydent podpisał ustawę o dostępie do informacji publicznej i skierował ją jednocześnie do Trybunału Konstytucyjnego.
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,1943,prezydent-podpisal-ustawe-o-dostepie-do-informacji-publicznej.html
Konstytucjonalista Ryszard Piotrowski zwrócił uwagę, że nowelizację stworzono między innymi dlatego, by zrealizować unijną dyrektywę. Tyle tylko, że w dyrektywie nie ma słowa o ograniczaniu dostępu do informacji publicznej w sposób, w który zrobił to polski Parlament.
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/krzysztof-zasada/wiadomosci/news-prezydent-zrobil-blad-podpisujac-ustawe,nId,361633
Oto, co oznacza w praktyce taka ustawa:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-senacka-poprawka-do-ustawy-o-informacji-publicznej-szalenie,nId,361685
A tu o samej rządowej poprawce i "wrzucie" na taśmę senatora PO Rockiego:
http://pietrasiewicz.salon24.pl/344227,oswiadczenie-sws-ws-dostepu-do-informacji-publicznej
=============
Na swoim ostatnim posiedzeniu, wbrew opinii komisji sejmowej i pod partyjną dyscypliną, Sejm przyjął senacką poprawkę do ustawy o dostępie do informacji publicznej, która w praktyce ogranicza możliwość społecznej kontroli władzy na każdym szczeblu. Utajnienie opinii i analiz, których ujawnienie naruszyłoby „ważny interes gospodarczy” lub „osłabiłoby zdolności negocjacyjne” państwa oraz sporządzonych na potrzeby postępowań sądowych, to próba zakneblowania opinii publicznej. Nie należy uchwalać prawa, które poszerza dyskrecjonalne uprawnienia władzy. Nie należy ograniczać dostępu do informacji publicznej; przeciwnie - trzeba ten dostęp poszerzać. Zdaniem senatora PO Marka Rockiego, który wniósł tekst rządowej poprawki, odrzucony wcześniej przez Sejm, „chodzi o ważny interes państwa, który musi być szczególnie chroniony, a nie wierzę, by urzędnicy nadużywali swych uprawnień”. My, członkowie Stowarzyszenia Wolnego Słowa, nie tylko wierzymy, że urzędnicy nadużywają swoich uprawnień, ale przekonaliśmy się o tym wielokrotnie. Polska jest na pierwszym miejscu w krajach Unii Europejskiej pod względem liczby podsłuchów stosowanych przez służby państwowe. Rząd i Prezydent przegrywają sprawy sądowe dotyczące ujawnienia dokumentów, które nie są tajne (sprawa „tarczy antykorupcyjnej” i ekspertyz w sprawie OFE). Sejm uchwalił także niedawno nowelizację ustawy o wprowadzeniu stanu wojennego, co w nas musi budzić szczególny niepokój. Dzięki niej urzędnicy ocenią teraz, czy „zewnętrzne zagrożenia państwa”, które może być zaatakowane także w „cyberprzestrzeni” wystarczy, by wprowadzić stan wojenny. W kraju, gdzie depesza rządowej agencji prasowej powstaje na podstawie sfałszowanego maila z biura opozycyjnej posłanki, to naprawdę groźna perspektywa. Obie ustawy, przyjęte chyłkiem, bez dyskusji i na koniec kadencji Sejmu, ograniczają wolność słowa. Obu ustaw może jeszcze nie podpisać Prezydent, choć w kwestii regulowanej przez pierwszą przegrał sprawę w sądzie, a druga powstała w jego Kancelarii, co istotnie redukuje tę nadzieję. Obie ustawy mogą jeszcze okazać się niekonstytucyjne, bo ich sformułowania są nieostre, pozostawiające za dużo uprawnień urzędnikom. Ale o tym społeczeństwo przekona się długo po wyborach. Oświadczamy, że razem z innymi organizacjami pozarządowymi, będziemy się przeciwstawiać takim sposobom stanowienia prawa i takiemu prawu, które godzi w wolność słowa.
============
CO ONI CHCĄ UKRYĆ, JAKI JESZCZE SZABER?
2011-09-26 18:07 | Marcin
Witajcie
Basiu nie ma się co boksować. Dla wielu ważne jest to, żeby grill się w weekend udał. Ograniczenie wolności? Lemingi myślą, że dotyczy to tylko moherów i PiS -owskich kiboli. Ważna jest pełna micha, nie ważne co "sef kuchni" proponuje w menu. Prawda "w" ?
2011-09-26 17:55 | pp3-Basia
w.Jeżeli nawet...to jest próba ograniczenia również Twoich praw obywatelskich.No chyba,że nie płacisz podatków.
Pozdrawiam
2011-09-26 17:44 | w.
Witajcie w Naszej bajce! słoń zagra na fujarce :) Ja też tylko na chwilkę i już mnie nie ma.
Dobrze słyszałaś Basiu bardzo dobrze -tzn pewnie fakty w RMF będą jeszcze krótsze. pzdr.
2011-09-26 17:18 | pp3-Basia
Dzień dobry,późnym jesiennym popołudniem!
Moi drodzy kampania wyborcza w toku,a w jej cieniu B.Komorowski zamierza
podpisac ustawę ograniczającą obywatelom dostęp do informacji dotyczących wydatków Skarbu Państwa.Czyli co?Obywatele nie maja prawa wiedziec na co
będą wydawane ich pieniądze z podatków?
Czy ja to dobrze zrozumiałam?...A może coś poplątałam?
Tyle na gorąco.Do innych wątków odniosę się później...
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
2011-09-26 14:19 | Hania
Dzień Dobry,
chciałam się tylko z Wami dziś przywitać.
Na tle tych wszystkich informacji, które tu zalinkowaliście i po tym, co słyszę w wiadomościach, na temat tego, w jaki sposób przyjmowany jest w Polsce tuskobus i jego agitacyjna zawartość - służę następnym przykładem:
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110925/WYBORYPARLAMENTARNE/855119581
Szczególnie ciekawe są komentarze internautów. Jak widać, ludzie chyba zaczynają przeglądać na oczy. A dziennikarska agitka działa nieźle - stą ta nazwa 'kibole'. Ktoś w komentarzu napisał, że kibole na ogół charakteryzują się łysymi głowami, a tu takich było niewielu. Poza tym zwykli, młodzi ludzie.
Ale oczywiście tytuł musi mówić o 'skandalicznym zachowaniu kiboli'. Ciekawi mnie, czy gdyby zamiast Sikorskiego przyjechał ktoś z innej, tej nie-słusznej partii, to media także sypałyby gromami ? Jestem przekonana, że nie. Pozostałoby to niezauważone, albo wręcz pozytywnie skwitowane.
W ogóle, dla mnie fakt, że Minister Spraw Zagranicznych rozdaje w ogródkach piwnych ulotki wyborcze - jest jakimś ponurym żartem. Nie wiem, ja tak to odbieram.
Droga Claro, dziękuję Ci za ten wątek. Jeszcze do niego przez chwilę nawiążę. Może nie wyraziłam się precyzyjnie. Dzieciom, które są obecnie w przedszkolu z moim młodszym synkiem i tym, które przez cztery lata były ze starszym - potrzebna jest POMOC. Nie chodzi mi tu o pomoc zrodzoną z litości, ale zwykłą koleżeńską (jeśli w ogóle o takiej można mówić w przypadku tak małych dzieci). Moi synowie wiedzą, że jeśli np. dziecku, które porusza się na wózku coś upadnie - to bezwzględnie mają to pierwszej kolejności mu podnieść. To naturalny odruch. Nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek litością.
Pozdrawiam Wszystkich.
Mam przed sobą bardzo trudny tydzień.
P.S. CzyTaniec o Walserze - wspaniały. Cały skompensowany tragizm jego życia.
2011-09-26 14:16 | Marcin
Witajcie
Po wydarzeniach związanych z samopodpaleniem się pewnego "rzezimieszka" Ż. - bo pełne nazwisko tylko dla uczciwych, dziś osłupiałem. Jeszcze słowa premiera, który najpierw "rzucił" wszystko i pojechał w odwiedziny aby potem oznajmić, że inni , którzy mówią o tej tragedii, nie daj Boże krytykują rząd powinni się wstydzić wywołały uśmiech politowania, ale dzisiejsza farsa minister "ryby" to są dopiero himalaje.
Nie ważne, że miał wiele wątpliwości dotyczące działania urzędu i urzędników, nie ważne, że szukał pomocy w urzędach państwowych, u swoich przedstawicieli, którym dał prawo do władania i obrony jego własnych interesów.
Pani minister pochyliła się nad długami, przecież nie była to bidna emerytura. Nie? Skąd miał długi - to jest clou podpalenia. I już wiemy na jakie pytania odpowie śledztwo prokuratorskie, jakie to wszystko jest przewidywalne do "bulu".
Na cytaty komentarzy z wyborczej nie mam siły. Tam jest jeszcze jaśniej. Andrzej Ż. - to terrorysta, który chciał wymusić... albo nie. Twardym trzeba być.
http://wyborcza.pl/1,75968,10354924,Terrorysta_Andrzej_Z_.html
Trzymajcie się mocno, będą turbulencje.
Pozdrawiam WAS
2011-09-26 10:17 | bogdan.zalewski
I jeszcze dwie publikacje warte odnotowania ...
Bardzo ciekawa rozmowa z Bronisławem Wildsteinem:
http://www.sdp.pl/rozmowa-dnia-bronislaw-wildstein
"(...) Z pewnością natomiast są ludzie, którzy oczekują propozycji odmiennego naświetlenia rzeczywistości. Innego od narzucanych przez oficjalne media i rozmijających się z doświadczeniem większości Polaków. Jest jeszcze jeden problem. Formalnie nie mamy cenzury, ale ona faktycznie jest. Słyszę w ocenie 'Uważam Rze' czy 'Gazety Polskiej', że to są pisma 'radykalne, a więc biznes nie chce się w nich reklamować'. W tym samym czasie sięgam po tygodniki - które podobno radykalne nie są - i widzę na okładce 'Newsweeka' ukrzyżowanego Palikota. Jest to zabieg świętokradczy, świadomie grający na emocjach. Jeszcze dalej idzie 'Przekrój': prezentuje świętą rodzinę przerobioną na parę homoseksualistów, z kotkiem zamiast dzieciątka. Obie propozycje są bluźniercze. Ale to się podobno - według salonu - mieści w nurcie ogólnym ... Na naszych oczach rozgrywają się gigantyczne manipulacje. Wmawia się nam, że radykalne jest coś, co absolutnie takie nie jest. Jednocześnie narzuca nam się radykalizm obyczajowy jako normę. To jest inżynieria społeczna, w której uczestniczy zdecydowana większość ośrodków opiniotwórczych i kręgów biznesowych, które - być może - się ich boją. Tak to niestety wygląda."
I kolejny znaczący artykuł - profesora Zdzisława Krasnodębskiego:
http://www.rp.pl/artykul/61991,721697-PO-rozladowuje--kompleksy-Polakow.html?p=1
"(...) w Polsce po 20 latach niepodległości ustalił się de facto monocentryczny, monopolistyczny system władzy. Wprawdzie istnieje parę partii politycznych, ale jest - tak postrzegają to Polacy - jeden hegemon. Istnieje jedno centrum władzy, wokół którego krążą satelity. Rola PSL w obecnej koalicji przypomina rolę ZSL, a PJN miałoby szansę stać się zmodernizowanym Stronnictwem Demokratycznym. SLD spełnia funkcję 'partyjnego betonu' w ramach obozu rządzącego. Jedyna duża partia opozycyjna zdefiniowana została jako 'antysystemowa'. Media, znaczna część naukowców i elit kulturowych zajmują się jej atakowaniem, obrzydzaniem, wyszydzaniem itd. Jej miejsce w obecnym systemie politycznym jest podobne do tego, jakie kiedyś w komunizmie zajmowała 'rodzima reakcja', która ciągle się odradzała, stanowiła zagrożenie dla podstaw ustrojowych, które pozwalało mobilizować zwolenników i usprawiedliwiać represyjne działania w imię postępu, utwierdzać się w przekonaniu o słuszności własnej historiozofii."2011-09-26 09:03 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Michale, czyTaniec będzie nagrany, a nawet ma być sfilmowany. O Walserowskim wydarzeniu w Krakowie jeszcze poinformuję. Czytam teraz "Willę pod Gwiazdą Wieczorną", wcześniej przeczytałem "Jakuba von Guntena", i w głowie układają mi się powoli Walzerowskie puzzle.
Michale, co do tego wstępniaka, który zaanonsowałeś ... Słowa autora "Krwawej rany na czole Adama Mickiwicza" uważam za wyraz wieszczego szału. Takie "manifesty" pisze się w chwilach szczególnych, w momentach podniosłych, ach! chyba w jakimś uniesieniu ducha:
"
... opowiadają nonsensy o zamachu Putina i Tuska na samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim, o białej fladze cechującej ponoć polską politykę. Powiedzmy jasno: to są brednie chorych umysłów. Tym ludziom nie wolno wierzyć."
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75968,10348460,Komu_nie_wierze.html#ixzz1Z2EJn6qH
Pozwólcie jednak, że ja - "chory umysł" - będę nadal "bredził".
Dużo pisaliśmy już o neutrinach szybszych od światła, które grożą wysadzeniem w powietrze dotychczasowych fundamentów fizyki, łącznie z teorią Einsteina. Chciałbym zadedykować zwolennikom wstępniaków Pana Redaktora Adama Michnika, którzy podzielają jego rzekomo racjonalny paradygmat, następującą wyliczankę "dziwnych smoleńskich przypadków":
http://www.bibula.com/?p=44176
Jest ich w sumie sześćdziesiąt osiem.
Sześćdziesiąt osiem razy wygrać w totolotka, no, no!
To się nazywa szczęście.
Rachunek prawdopodobieństwa wymięka zupełnie, odkształca się z PROBABILISTYKI w jakąś PROBABILISTYPĘ, śmiertelną serię rzutów KOŚĆMI (ludzkimi).
Ironicznie zauważę, że sama liczba mogłaby skusić do lektury zadeklarowanego, generacyjnego SZEŚĆDZIESIĘCIO-ÓSMAKA.
Dobra, zostawmy zdrowych na umyśle z ich definicją zdrowia i urody.
Wolę z Walserem w obłęd iść, niźli z Michnikiem postęp czynić.
Jest nowy tygodnik opinii "Wręcz przeciwnie". (Kontrowersyjna okładka stała się powodem odejścia Sławomira Cenckiewicza.) Przeczytałem w sieci anonsujący pismo artykuł śledczy Jana Z. Pińskiego. Mocno zastanawiająca jest nieobecność na pokładzie tupolewa z prezydentem specjalisty do spraw awarii kapitana Jacka Poświaty.
http://przeciwnie.salon24.pl/346269,specjalista-od-awarii-nie-polecial-z-prezydentem-do-smolenska
Kolejny bardzo interesujący tekst jest w blogu Martynki. Porównanie Mirosławca i Smoleńska. Zawsze zastanawiały mnie te BLIŹNIACZE tragiczne zdarzenia, świadomie nie piszę - katastrofy.
http://martynka78.salon24.pl/346349,tajemnice-miroslawca-i-smolenska
W moim "poetyckim" tekście zalinkowanym poniżej sformułowałem wcześniej bardzo podobną hipotezę, że Mirosławiec to była próba generalna przed Smoleńskiem - ale to było w formule "artystycznej", "steganograficznej" - z przesłaniem troiście zakodowanym, ukrytym w hasłach szkatułkowych mezostychów. (Rozwiązanie jest na forum pod wpisem.)
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/z-tlumu-majakow-zlud-i-uosobien,9177
Bardzo ciekawa w blogu Martynki jest uwaga, że "jak to w programie Superwizjer powiedział jeden z wojskowych pilotów, w zapisie ostatnich sekund lotu CASY nie ma charakterystycznych zapisów o przeciążeniach po kontakcie z ziemią. Po katastrofie Tupolewa zaginął rejestrator K3-63, który zapisywał między innymi przeciążenia samolotu."
Kiedy w zeszłym tygodniu poprosiłem Przemka Marca, aby zapytał o ten rejestrator naszego wojskowego śledczego z grupy, która przybyła do Moskwy, prokurator przyznał, że tego rejestratora faktycznie nie ma. Nie ma i już. Zaginął. "Nie mamy pańskiego płaszcza- mówi szatniarz- i co pan nam zrobi?". Nie zapomnę do końca życia reakcji tzw. polskich dziennikarzy na to pytanie naszego korespondenta. Odezwał się zbiorowy RECHOT z tła. Ten śmiech od tego czasu mnie prześladuje. To jest świadectwo, kim są ludzie, którzy w naszym kraju pełnią funkcję żurnalistów. Nie chcę generalizować, ale ten śmiech wiele mówi o poziomie części wiodącego dziennikarstwa polskiego.
Swoją drogą: oprócz kadr, które powinny pytać, a nie pytają, co więcej pytających traktują RECHOTEM, są rozwiązania systemowe, które w Polsce służą zamykaniu ust. Taki ustawowy knebel ukręciła obecna cudowna koalicja, a Pan Prezydent ustawę podpisał:
http://niezalezna.pl/16691-komorowski-podpisal-niechciana-ustawe
Rodzi się nowa definicja USTAWY , jako łapa zamykająca USTA.
Co więcej- od jakiegoś czasu zauważalne są jawne MANIPULACJE przekazem medialnym. W jaskrawej formie było to widoczne w przypadku zamordowania jednego z działaczy PiS i zranienia drugiego w Łodzi przez byłego członka Platformy Obywatelskiej. Odwracano uwagę od tego faktu - podając nieprawdziwe informacje, jakoby ten morderca planował zamachy na członków innych ugrupowań, oprócz PiS-u. Nieoceniony marszałek Niesiołowski brylował wówczas w mediach jako rzekoma niedoszła ofiara. W końcu okazało się to nieprawdą, ale kiedy ta ściema wyszła na jaw, sprawa już ucichła, emocje zostały WYGASZONE. Podobnie w sprawie ostatniego samopodpalenia przed Kancelarią Premiera. W Polskę poszły informacje zupełnie ZNIEKSZTAŁCAJĄCE intencje desperata. Odwracano uwagę od właściwego adresata protestu - Donalda Tuska i rządzącej partii.
=============
Donald TUSK
Premier Rządu
Rzeczpospolitej Polskiej
Szanowny Panie Premierze
Piszę do Pana już po raz kolejny, jako obywatel tego 'chorego kraju' i jako ojciec trójki małoletnich dzieci, któremu Pan i Pana urzędnicy zniszczyli całe dotychczasowe życie. Piszę do Pana już po raz ostatni, gdyż nie wierzę że odniesie to jakikolwiek skutek. Chcę jednak aby Pan wiedział, że liczyłem na to, że nie jest Pan kłamcą i hipokrytą, ale normalnym człowiekiem szanującym prawo, a przede wszystkim ojcem kochającym swoją rodzinę. Widzę jednak, że żądza władzy zniszczyła w Panu wszelkie wartości i ludzkie cechy, którymi tak się Pan chwalił w trakcie kolejnych kampanii wyborczych. W jednym z ostatnich wystąpień stwierdził Pan cyt. 'nie ma żadnego powodu, żeby ktoś się czuł bezkarny czy bezpieczny tylko dlatego, że jest szefem jakiejś służby. Każdy podlega sprawdzeniu czy kontroli wtedy, kiedy pojawiają się jakieś sygnały niepokojące'. Być może tak Pan myśli, ale ja już w to nie wierzę, gdyż to podległe Panu służby zniszczyły mi życie."
=============
A teraz są podejmowane próby - aby całkiem wyciszyć tę sprawę. Jestem przekonany, że mimo takich działań podejmowanych przez totalitarystów, nie uda się całkiem zamknąć ust wielu milionom ludzi w Polsce. To się nie uda. Za duży jest już opór, pomimo wszechobecnej cenzury i manipulacji.
http://niezalezna.pl/16695-czytaj-w-codziennej
Powtórzę swój wierszyk
=============
Fraszka na Zieloną Wyspę czyli Drugą Irlandię - dzieło premiera Donalda Tuska i ministra "Jacka" Rostowskiego
Na Wyspach Bergamutach
Zapanowała smuta.
Zielona ostrów osła
ostami już porosła.
I kura samograjka
Pozłotko zdarła z jajka.
Wąż rajskie zeżarł jabłka.
Złodziejska gore czapka.
Już zdechł wieloryb stary.
Rdzewieją statków mary.
Bo znów okazało się
Że sternik grał na nosie
Załodze. Tylko szczury
Wiedziały o tym z góry,
Że rejs to zwykła ściema.
Wbrew temu, co się mniema,
Zielonej Wyspy ... nie ma.2011-09-25 22:49 | Michał
W nawiązaniu do linku od Hani na temat Pynchona (Tęcza Grawitacji), polecam odwiedzenie strony poświęconej konferencji na temat Pynchona (kolejna, jeśli dobrze doczytałem, za niecałe dwa lata; odbywa się cyklicznie):
http://www.umcs.lublin.pl/news.php?nid=3357
A moja propozycja nazwy dla grupy (choć ENIGMA - brzmi fajnie według mnie); może trochę banalna ale:
"Nobel dla Pynchona. To musi się... POWIEŚĆ".
M.
2011-09-25 22:39 | Michał
Dobry wieczór, witajcie.
Na koniec tego pierwszego w tym roku jesiennego weekendu, ja tez dorzucę kilka słów od siebie.
Po pierwsze, jestem ciekawy, czy czytaliście komentarz Adama Michnika opublikowany na pierwszej stronie sobotnio-niedzielnego wydania "Gazety Wyborczej", "Komu nie wierzę"; w odpowiedzi na, jak pisze autor, słowa prezesa PiS-u, w których Jarosław Kaczyński mówi "o tragicznym stanie Polski".
Po drugie, przeczytałem kilka dobrych dni temu wspomnienia z weekendowej podróży Bogdana na Festiwal Sacrum Profanum; i pomyślałem, że opisane zdarzenie też wpisuje się jakoś w formułę Gry (sierpniowej, a już właściwie wrześniowej-jesiennej, łączącej gdzieś lato Prousta z zimą Kafki, a tak naprawdę tworzącą coś nowego): w swoich notatkach do Gry zwróciłem uwagę, że hasło-klucz to według mnie RUCH (choćby ten Zbędny Ruch, ale i każdy inny: ruch człowieka pedałującego - nomen omen, to nie w nawiązaniu do reakcji pań w autobusie z napisem "Kombinat" ;) ) - na rowerze, biegnącego na bieżni, ścigającego się właśnie z autobusem.
Jestem bardzo ciekawy kolejnych części "SIECIOWEGO HIPOkAMPU SIERPNIA". Zacząłem też przypominać sobie po lekturze aktualnego wpisu, kiedy i od czego zaczęliśmy mówić o Muzeum Figur Woskowych. Wydaje mi się, że było to na początku sierpnia, gdy ustalaliśmy miejsce spotkania 08.08. Umówienie się "pod Kopcem" wydawało mi się trochę ogólne, niejasne; coś jak "spotkajmy się pod Pałacem Kultury" albo "pod Giewontem". ;) A Muzeum Figur Woskowych - fajny, konkretny punkt.
Jeśli chodzi o powściągliwość w wyrażaniu emocji, od razu skojarzył mi się Obłomow, tytułowy bohater powieści Gonczarowa, o którym kiedyś rozmawialiśmy tutaj. Pamiętam bardzo dobrze sceny, w których Obłomow mówił głośno (do siebie, do swojego sługi, Zachara), że już wstaje, zaczyna dzień, że tylko sobie trochę pofolgował, że musi zająć się tak wieloma rzeczami-obowiązkami, ale... w momencie gdy nie trafiał stopą w leżący przy łóżku kapeć, rezygnował ze swoich planów i leżał dalej.
Poleciłem niedawno swoim znajomym tę książkę. W odpowiedzi usłyszałem od mojej koleżanki: "Ten Obłomow jakoś mi nie leży...". "Jak to: Obłomow nie leży?!" - zapytałem ją. "Przecież on nic innego nie robi, tylko leży" - odpowiedziałem jej. :)
Bogdanie, fajnie, że wróciłeś do formuły CzyTańca; czy może planujesz nagrać go (głosowo, a może przygotować też film, taki jak ten który można zobaczyć na youtube?)?
Na koniec polecę Wam jeszcze dwie rzeczy, które mnie ostatnio mocno wciągnęły. Pierwsza to artykuł-wywiad opublikowany właśnie w Kulturze ; zapis rozmowy z autorkami filmu "Warszawa do wzięcia":
http://kulturaliberalna.pl/2011/09/19/od-zasilku-do-zasilku-w-pozornym-bezpieczenstwie-wywiad-z-karolina-bielawska-i-julia-ruszkiewicz-autorkami-filmu-warszawa-do-wziecia/
Ciekawa rozmowa z paniami jest też tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=BTbw9t64AkQ
W mijającym tygodniu wybrałem się do kina, na zrekonstruowany cyfrowo film "Zaklęte rewiry" Janusza Majewskiego, z młodym Markiem Kondratem w roli kelnera Boryczki, ze Zdzisławem Maklakiewiczem czy Romanem Wilhelmim w obsadzie (w odnowionej wersji ten ostatni mówi głosem Andrzeja Seweryna). Nie spodziewałem się aż tak dobrego filmu! Dał mi on do myślenia; muszę w wolnej chwili sięgnąć po powieść Henryka Worcella. Polecam!
Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie, udanego tygodnia.
Michał
2011-09-25 19:46 | Ania z P.
Ach ten Niezgódka:)
Ale trochę pasuje prawda?
A wersja,że wykonana przez specyficzny kabaret? Celowo.
Ja tu widzę dużo odniesień - jako całość.
2011-09-25 14:51 | bogdan.zalewski
A oto kolejna wersja mojego CzyTańca o "Mikrogramach" Roberta Walsera:
Ręka to piechur
Popatrz jak przemierza
Przez śnieżną połać ścieżynką we śnie
Lub drobnym kroczkiem po szarej kopercie
Podwórka poczty odesłanej w niebyt
Z maleńkimi znaczkami
Tajemnego pisma
Masz przed sobą takie znaczki marki 'Mi-kro-gra-mów'
Roberta Walsera szwajcarskiego twórcy
Autora powieści wierszy i dramatów
Ale także tych m i n i a t u r w dosłownym znaczeniu
Drobiazgów kreślonych na skrawkach ołówkiem
Kaligrafowanych na resztkach papieru
Przypadkowych dokumentach i ulotnych drukach
Wizytówkach rachunkach kartkach z kalendarzy
Jakby grypsy zaczął pisać spod więziennej celi
Uwięziony potem w sobie zamknął się za murem
Za kratami lat w obłędzie
Karą dożywocia
Sam na siebie wydał wyrok
Skazał się na śmierć
Na skonanie "ja" w zakładzie dla schizofreników
Robert Walser nie żyje umarł w Herisau
Jego całkiem zimne ciało odnalazły dzieci
Przeleżało w śnieżnej zaspie
Aż policja wezwana na miejsce stwierdziła
Że zwłoki należą do pensjonariusza
pobliskiego sanatorium dla psychicznie chorych
Robert Walser wielki pisarz z niewielkiego kraju
Oddał ducha dokładnie w Boże Narodzenie
Roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego
Pozostawił po sobie szwajcarską robotę
Werk literatury precyzyjnie pięknej
Carl Seelig - spadkobierca spuścizny Walsera
Nie będąc pewnym z czym ma do czynienia
Wydał mikrogramy jako facsimile
W szwajcarskim magazynie kulturalnym 'Du'
Z adnotacją że niestety stanowią zagadkę
Że się nie da odcyfrować szyfrowanych drobin
Jednak Walser nie kodował a stenografował
Nie używał żadnych szyfrów a ręcznego pisma
Znanego dość dobrze w niemieckiej tradycji
Kurrentschrift to rodzaj gotyckich literek
Nauczano tych znaków jeszcze do połowy
Dwudziestego stulecia uczono ich w szkołach
Używano w urzędach stosowano w biurach
Tym łamanym charakterem protokołowano
Litery Kurrentu mają kąty ostre
W odróżnieniu od krągłości łacińskiego stylu
Cechą charakterystyczną są też uproszczenia
Dwie kreseczki jak cudzysłów to literka E
Zaś mały ukośnik robi tu za S
Jak podkreśla badaczka twórczości Walsera
Kurrent świetnie się nadaje do ścieśniania treści
Jednak Susan Bernofsky po chwili dodaje
Że niestety ta kompresja odbywa się kosztem
Czytelności rękopisu jasności przekazu
Bo dopiero doktorant rozwiązał zagadkę
Ezopowe notatki odcyfrował student
Jochen Greven poźniejszy wydawca szalonego szwajcarskiego geniusza
Pierwszy odczytał jego dziwne pismo
Więc i Walser -można powiedzieć- miał swego Champolliona
Jak ten Francuz odkrył co kryją kamienne staroegipskie inskrypcje
Tak Greven pierwszy objawił światu sens Walserowskich notatek
Jako doktorant przetłumaczył jeden z manuskryptów
Po czym inni dwaj uczeni
Dwaj badacze: Bernard Echte oraz Werner Morlang
Ponad dekadę się głowili nad więcej niż pół tysiącem
Podobnych osobnych stroniczek
Okiem uzbrojonym w szkło powiększające
Odpowiednie by nie zgubić drobniutkich detali
Morlang i Echte często ślęczeli
Nad jednym nieznacznym lecz jakże często najbardziej znaczącym słowem
Ogromny kłopot potrafił im sprawić taki maleńki epitecik
Określający szczegół wyglądu bohaterki jednego z mikro-utworów
To co z początku wyglądało na "szpony Królowej Nocy"
Po bardziej wnikliwej analizie okazało się
"Paznokciami Klitajmestry" - greckiej heroiny
Królowej spartańskiej
Żony Agamemnona
Herosa który zamordował jej pierwszego męża
Wyobraź sobie teraz morderczą robotę
Pięćset dwadzieścia sześć takich maleńkich karteczek
Zapełnionych w różnym stopniu podobną rękopiśmienną enigmą
Tajemniczym i dziwacznym ołówkowym maczkiem znaczków
Część z nich to były oryginały
Tekstów Walsera które on sam
Zdołał przepisać zanim wysłał
W czytelnej formie wydawcom swych pism
W wielu przypadkach jednak Walser
Nie zdążył za życia przełożyć tych -na własny użytek stworzonych- rzeczy
Bo zdaniem wielu wydawców wypisywał po prostu niestworzone rzeczy
Były bowiem tak oryginalne
Że ciężko je nazwać jakimś tradycyjnym literackim terminem
Coraz trudniej mu więc było znaleźć amatorów
Tak wymagającej wysublimowanej i trudnej formalnie twórczości
W jakim celu Robert Walser tak zamęczał przyszłych
Swoich Czytelników że musieli się zmieniać w jego deszyfrantów
Archeologów Wyobraźni?
Po co używał aż tak trudnej formuły zapisu tych tekstów?
Swoje intencje sam wyłożył
W liście do Maxa Rychnera wydawcy jednej ze szwajcarskich gazet
W tej korespondencji z 1927 roku
Wyznał że grubo przed dekadą zaczął używać zamiast pióra
Cienkiego grafitu zaostrzonego ołówka aby móc temperować
Swe neurotyczne stany
Egzorcyzmować:
Strach przed pisaniem
Chroniczną agrafię
Lęk impotenta i improduktywa
Nagłą niemożność przelania na papier
Kłębiących się w głowie myśli
Tę blokadę określa w liście do Rychnera
Jako dwoistą dolegliwość
Barierę w głowie i w całym ciele
Szlaban mentalny i fizyczne
Zastopowanie
Barykadę
Sam tego wprawdzie nie napisał wprost
Ale te mdłości
Obrzydzenie
Na samą myśl o zapisaniu
Ten stupor pióra nad kartką papieru
Mógłbym zdiagnozować serią paradoksów
Jako dławienie głosu w dłoni
Rokosz ręki w bezradnej reakcji na nagły bunt w armii liter
Połączony z puczem pod czołem i czopem wtłoczonym w czaszkę
Aż inkaust schnie w stalówce i zasycha w ustach słowo
Ołówkowa kaligrafia pozwala pokonać
Tę fatalną dla pisarza nerwową przypadłość
Grafitowy krok za kroczkiem po karteczkach uczy
Cierpliwości wytrwałości w marszu po pustyni
Aż do źródeł natchnienia
Oazy spokoju
Walser miał zawsze predylekcję
Do starannego zapisu
Skłonność do pedanterii biurowego skryby
Pierwsze wydane jego dzieło
Składa się z dwudziestu rozdziałów
O identycznych rozmiarach
Więc porzucenie pióra oraz przejście
Na ołówkowy Kurrentschrift
Było dla Walsera twórczą rewolucją
A nie tylko kwestią zmiany charakteru pisma
Mechaniczną metamorfozą
Rękopiśmiennej techniki
Litery się kurczą a zmieniając rozmiar
Tracą wiele swoich cech
Upodabniają się do siebie
Już nie znaki a ich rządki
Stanowią jakby podstawową
Jednostkę Walserowskiego pisma
Regularne skrobanie na starych skrawkach
Staje się podobne do równych ściegów podczas cerowania
Susan Bernofsky snuje porównania
Do zaszywania szydełkiem dziur w starych skarpetach
Co Walser czynił pod koniec życia
Szarymi jak grafit nitkami wełny
Ta metodyczność ręcznego zapisu
Przypomina chwilami kolumny gazetowego druku
Jakby Walser sam był wydawcą własnych tekstów których
Już nikt nie był w ten sposób w stanie odrzucić ani poddać surowej krytyce
Ze względu na ich hermetyczność zamknięcie na świat literacki
Czemu Walser wybrał właśnie tę ekstremalną formę zapisu?
Tak małomówną i wiele mówiącą?
Może tak się odznaczała ta jego szwajcarskość
Precyzja drobiazgowość miłość do detalu
Neurotyczna nad-staranność do granic absurdu
Kiedy Walter Benjamin pisarz i filozof
Zaczął opisywać fenomen Walsera
Podkreślał w Szwajcarach rys powściągliwości
I przytoczył jako przykład zabawną historię
Trzej Szwajcarzy - malarz Arnold Böcklin, jego syn Carlo oraz pisarz Gottfried Keller - siedzą w karczmie, w której zwykli się spotykać. Są jak zwykle bardzo POWŚCIĄGLIWI w wyrażaniu emocji. Młody Böcklin w końcu przerywa długie milczenie słowami: 'Ale gorąc!'. Mija milczący kwadrans. Aż jego ojciec dodaje: 'I nie ma wiatru.' Keller milczy przez chwilę. W końcu wstaje i wychodzi, mówiąc: 'Nie będę więcej pił z gadułami.'."
2011-09-25 12:03 | w.
ha ha pięknie! panie Bogdanie! cieszę się że i my możemy pana jakoś zainspirować "inaczej " ale zawsze :)
Miłej niedzieli życzę a ja jako ten żuczek wychodzę na słoneczko:)
http://pl.wikisource.org/wiki/%C5%BBuczek
2011-09-25 11:19 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Moi Kochani.
Claro, dzięki za rozwinięcie mojej intuicji, wynikającej wyłącznie z obserwacji. Dziękuję za POGŁĘBIENIE problemu. Nie czytałem książek na ten temat. To, co napisałem było efektem totalnego zdziwienia, bo zobaczyłem taką EWANGELICZNĄ miłość, czystość ludzkich uczuć. I odczułem wstyd, bo ujrzałem swoje pogmatwane, pokrętne emocje i myśli. Jako kontrast, jako ciemne tło dla tej bezgranicznej, jasnej: dobroci, miłości i otwartości.
Pani Ania z Panią w. znów mnie zaintrygowały, zainspirowały inaczej.
Skoro Brzechwa ma być mottem "Globu", to może niekoniecznie w wersji niezbyt dla mnie rozgarniętych kabareciarzy. Skrobnąłem własną parafrazę.
Fraszka na Zieloną Wyspę czyli Drugą Irlandię - dzieło premiera Donalda Tuska i ministra "Jacka" Rostowskiego
Na Wyspach Bergamutach
Zapanowała smuta.
Zielona ostrów osła
ostami już porosła.
I kura samograjka
Pozłotko zdarła z jajka.
Wąż rajskie zeżarł jabłka.
Złodziejska gore czapka.
Już zdechł wieloryb stary.
Rdzewieją statków mary.
Bo znów okazało się
Że sternik grał na nosie
Załodze. Tylko szczury
Wiedziały o tym z góry,
Że rejs to zwykła ściema.
Wbrew temu, co się mniema,
Zielonej Wyspy ... nie ma.2011-09-25 00:38 | Ania z P.
w.-
"na szczycie szklanej góry jest z trąbami dwiema,i tylko wyspy nie ma!!!":))
2011-09-24 22:48 | w.
jest i wieloryb stary co nosi okulary
uczone są łososie w pomidorowym sosie :)))))
2011-09-24 22:06 | Ania z P.
Mam pokusę zaproponować Wam motto tego Globa:
http://www.tvp.pl/rozrywka/programy-satyryczne/kabarety-w-tvp/wideo/lowcyb/lowcyb-na-wyspach-bergamutach/5158570
2011-09-24 15:25 | Clara
Dosyć dawno tu nie zaglądałam...Poczytałam sobie forum
Bogdanie pięknie to powiedziałeś: "Ja byłem po prostu niesamowicie zaskoczony
DOBREM,jakie emanuje od ludzi dotkniętych zespołem Downa.To było dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie, bo odczuwałem wcześniej irracjonalny strach i opór. A Ci ludzie wydali mi się LEPSI od nas -tak zwanych- zdrowych współpasażerów."Ludzie dotknięci Zespołem Downa kochają bezinteresownie, okazują swe uczucia innym, potrafią chwycić za rękę osobę do której czują sympatię i powiedzieć jej kocham Cię,albo przytulić. Są bardzo ufni. Na studiach miałam zajęcia ze wspaniałą dr Elżbietą Minczakiewicz wiele nam opowiadała o niepełnosprawnych, także o dzieciach z Zespołem Downa, napisała wiele książek poświęconych tej tematyce. Myślę, że my tzw. "zdrowi" powinniśmy się uczyć od niepełnosprawnych jak żyć bez nienawiści, złości i uprzedzeń. Każdy człowiek odczuwa lęk przed nieznanym, szczególnie dorośli obawiają się niepełnosprawnych,nie wiedzą jak się wobec nich zachować. Ale jak już się z nimi zetkną nagle okazuje się, że ich lęk był nieuzasadniony, bo niepełnosprawni są fantastycznymi ludźmi. Haniu nie zgadzam się z Tobą. Powiedziałaś, że: "Jeden z moich synków ukończył przedszkole integracyjne, drugi właśnie je rozpoczął. Mają wśród swoich kolegów i koleżanek dzieci nieuleczalnie chore. Jest to dla nich zupełnie naturalne. Wiedzą, że to są normalni rówieśnicy, różniący się jedynie tym, że trzeba im pomagać. Takie zasady wpajałam przez cztery lata przedszkola starszemu. I mam wrażenie, że przyniosło to skutek." To właśnie nam się wydaje, że niepełnosprawni chcą byśmy im pomagali. Tak nie jest. Niepełnosprawni są ludźmi takimi jak my i chcą nam udowodnić, że choroba czy kalectwo jakie ich dotknęło jest faktem, ale nie czyni ich kimś komu trzeba pomagać. Chcą być samodzielni. I pokazują, że potrafią funkcjonować w grupie tak jak ich rówieśnicy. Uważam, że przedszkola i szkoły z oddziałami integracyjnymi oswajają uczniów z niepełnosprawnością kolegów. Dzieci które uczęszczały do takich klas w dorosłym życiu będą traktowały niepełnosprawnych jak równych sobie. W wielu domach jeszcze pokutuje pogląd iż niepełnosprawni są "gorsi" bo sama nazwa to sugeruje. Podczas studiów zetknęłam się z tym iż niepełnosprawni określają sami siebie: PEŁNOSPRYTNI. Zapamiętałam tą nazwę, wykładowczyni tłumaczyła nam, że Oni cie chcą być postrzegani jako NIEPEŁNOSPRAWNI, chcą być postrzegani jako PEŁNOSPRYTNI! :)
2011-09-24 12:47 | dr inteligent
RMF ZESZŁO NA DNO ! TO JEST PORAŻKA ! ŻADNYCH AMBITNYCH PROGRAMÓW ! W KÓŁKO TEN SAM PODEJRZANIE WYGLĄDAJĄCY KONKURS, OD KTÓREGO PO PARU LATACH ROBI SIĘ NIE DOBRZE , BO ILE MOŻNA KUMULOWAĆ . TA SAMA MUZYKA W KÓŁKO I REKLAMY PO KILKA MINUT... DNO I TO NIE JEST TYLKO MOJA OPINIA
2011-09-24 12:44 | dr inteligent
RMF ZESZŁO NA DNO ! TO JEST PORAŻKA ! ŻADNYCH AMBITNYCH PROGRAMÓW ! W KÓŁKO TEN SAM PODEJRZANIE WYGLĄDAJĄCY KONKURS, OD KTÓREGO PO PARU LATACH ROBI SIĘ NIE DOBRZE , BO ILE MOŻNA KUMULOWAĆ . TA SAMA MUZYKA W KÓŁKO I REKLAMY PO KILKA MINUT... DNO I TO NIE JEST TYLKO MOJA OPINIA
2011-09-23 17:18 | pp3-Basia
Bogdanie,
Niepokojące fakty.
Tak naprawdę to nie wiemy,czy rząd rzeczywiście nie przelał tych 3mld
euro do obcych banków.Może naszym możnym pali się grunt pod nogami,
i chcieliby zapewnic sobie lepsze życie w razie przegranej wyborczej,
albo koniecznosci dymisji(nawet po wygranej)?
Przykład tego nieszczęsnego,niedoszłego samobójcy jest tylko ziarenkiem
w korcu,ludzi,którzy już mają problemy finansowe.
Ale czas zamiatania pod dywan kończy się.Polecam artykuł Zbigniewa Kuźmiuka
i satyryczny teledysk poniżej tekstu:
http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12218&Itemid=4
Bardzo zastanawiające jest również nagłe obniżenie kursu walut przez
BGK i NBP. Spekulacja,czy koło ratunkowe dla złotówki?
Pozdrawiam serdecznie!
2011-09-23 15:19 | bogdan.zalewski
Basiu, dzięki wielkie za tę stronę. Będę sobie podczytywał.
A jeszcze, żebym nie zapomniał.
Koniecznie przeczytajcie o bankowej POMYŁCE - śledzę ten serial w "Gazecie Polskiej Codziennie". Jakoś ciężko przebić się z tą wiedzą. Więc może chociaż tu:
=============
http://niezalezna.pl/16570-zamach-na-nasze-portfele
Bankierzy obsługujący polski rząd przez pomyłkę podali, że przelał on 3 mld euro do zagranicznych banków. Te fałszywe ponoć dane zawiera ostatnio opublikowany bilans płatniczy Polski. Ten „drobny” błąd spowodował upadek złotówki i jest ciosem dla budżetu państwa. Spekulanci mogli na nim zarobić góry pieniędzy, a każdy z nas stracił niepostrzeżenie część tego, co posiadał. W kryzysowych czasach informacja, że rząd zaczyna lokować pieniądze za granicą, musi spowodować finansowe trzęsienie ziemi. Oznacza, że rząd albo ratuje obce banki, albo utracił zaufanie do rodzimych. Wiadomość taka powoduje więc automatyczny spadek kursu waluty narodowej.
NBP opublikował 12 września br. bilans płatniczy za lipiec, w którym stwierdził, że rząd polski zwiększył swoje lokaty w bankach zagranicznych o ponad 3 mld euro. Informacja ta wywołała zainteresowanie specjalistów i całkowite milczenie prorządowych mediów w Polsce. Tą bulwersującą informacją zajęła się na szczęście „Gazeta Polska Codziennie”.
Po tygodniu dziennikarskiego śledztwa uzyskaliśmy informacje od rządu i NBP, z których wynika że dane opublikowane przez NBP są po prostu fałszywe. Biuro prasowe Ministerstwa Finansów dwukrotnie zaprzeczyło, jakoby rząd wpłacał nasze pieniądze do zagranicznych banków. Kategorycznie zaprzeczył też temu minister Rostowski.
NBP ujawnił "Codziennej" nieoficjalnie, że jego dokumenty zawierają błędy, gdyż uzyskał nieprawdziwe dane z banku obsługującego rząd. Mimo to NBP nadal ich nie sprostował. Taka sytuacja musi godzić w polską walutę i w stabilność finansową państwa. Spekulanci, którzy mają dostęp do prawdziwych informacji, mogli na tym zbić fortunę.
Jeszcze przed publikacją tej Informacji znało ją wiele osób. Wiedziano o tym, w BGK, który tę informację wytworzył, i w NBP, który ją przetworzył i opublikował. Wiedziano o tym zapewne także w rządzie, który rzekomo miał wykonać tę operację. Wystarczy, aby ktokolwiek z wtajemniczonych osób podzielił się nią z zaprzyjaźnionym bankierem, by ten na sprzedaży polskiej waluty zbił fortunę.
Najgorsze, iż ta wiadomość uderza w złotówkę i polski budżet. W obecnej kryzysowej sytuacji szkody mogą być wręcz katastrofalne. A pieniądze tracimy wszyscy.
Informacja banku centralnego, że rząd lokuje środki za granicą, musi wpływać na decyzje inwestorów bez względu na to, czy jest ona prawdziwa, czy nie. Spowodowałby w każdym kraju utratę zaufania do polityki finansowej rządu i ucieczkę od narodowej waluty. I właśnie to dzieje się na naszych oczach.
W czasie, kiedy te dane były przygotowywane, przekazane do NBP i opracowywane kurs złotówki „nieoczekiwanie” się załamał. Co więcej, po ich publikacji szef polskich finansów na forum europejskim opowiadał anegdoty o trzeciej wojnie światowej i przestrzegał, że Unia może się rozpaść. Nic dziwnego, że złotówka zaczęła gwałtownie tracić wartość i bujać jak na huśtawce. Trudno zakładać, aby wysocy funkcjonariusze państwa i instytucji finansowych, nie zdawali sobie sprawę z tego, jakie skutki mogą wywołać swoimi nieodpowiedzialnymi wypowiedziami.
Zamach na walutę narodową to cios w budżet państwa i w kieszeń każdego z nas. Wystarczy rzut oka na kurs złotówki w ostatnich dniach, aby zrozumieć skalę szkód. Z powodu samego tylko spadku kursu złotówki wszyscy biedniejemy. W skali państwa daje to gigantyczne kwoty, mierzone w dziesiątkach miliardów.
Najbardziej zdumiewające jest, że od tego ataku na stabilność finansową państwa minęły już blisko 2 tygodnie, a rząd Donalda Tuska w ogóle nawet nie zajął się tą sprawą. Fałszywa informacja nadal znajduje się w oficjalnych dokumentach.
=============
Poczytajcie też o samopodpaleniu byłego oficera CBŚ przed Kancelarią Premiera:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wiemy-co-jest-w-listach-mezczyzny-ktory-podpalil-sie-przed,nId,361220
http://niezalezna.pl/16588-podpalenie-pod-kprm-nowe-fakty
2011-09-23 14:48 | pp3-Basia
Witaj,Bogdanie!
Zastanawiam się nas tym jakie konsekwencje dla świata będzie miało to
odkrycie,i do budowy czego posłuży?...
http://www.fuw.edu.pl/~neutrina/
Haniu:)Pędź powoli!
Spokojnego pierwszego jesiennego weekendu!
2011-09-23 13:35 | bogdan.zalewski
Proszę Państwa!
Absolutnie Pynchonowska historia w nauce: być może wali się w gruzy teoria Einsteina. Koniecznie przeczytajcie nasz raport i posłuchajcie arcyciekawego wywiadu Grzegorza Jasińskiego:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-zaskakujace-odkrycie-neutrina-szybsze-od-swiatla,nId,361140
Być może przeżywamy coś w rodzaju przewrotu kopernikańskiego.
Trzeba być jeszcze ostrożnym, ale naukowcy są ZDUMIENI.
Rozmawiałem długo z Grzegorzem i na marginesie poczytałem sobie o hipotetycznej cząstce elementarnej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tachion
Pozdrawiam:
Towarzystwo Anarchistów Celebrujących Historie Innych Odmian Nauki :)
2011-09-23 13:26 | Hania
Kochana Basiu !
Uśmiech dla Ciebie :-)
Retrospekcja była odzwierciedleniem literatury Prousta, więc...
Muszę pędzić.
Miłego i pięknego weekendu !
2011-09-23 13:20 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu:)
R.E.T.R.O.S.P.E.K.C.J.A
Może też byc
Ramię Ewolucji Twórców Oszołomionych Specyficznym Poczuciem Estetyki Książki Czytanej Jak Analog
:)))
2011-09-23 12:03 | Hania
Tak:
ŻĄDAMY NOBLA DLA PYNCHONA!
(Radykalny Elektorat Tropiący Rewiry Oszałamiającej Satyry Pynchona Ewoluującej Ku Całkowicie Jednoznacznej Argumentacji)
Dzień dobry Basiu :-)
2011-09-23 11:30 | pp3-Basia
W.piękny utwór mojej imienniczki.
Taki jesienny...z Nowosielskim i Matejką w tle...
Wyraża tęsknotę...
Moi drodzy,chwilowo wychodzę.Wrócę za jakiś czas.
2011-09-23 11:19 | w.
a tu jeszcze coś z mojej płytoteki:
http://www.youtube.com/watch?v=LzxB0ST3R1E
pzdr.
2011-09-23 11:06 | pp3-Basia
Witajcie w ostatnich minutach lata!
U mnie lekko pochmurnie,ale deszcz nie pada,za to przeraźliwie skrzeczą
sroki,co według ludowych przepowiedni zwiastuje gości.
W.całkiem pokaźny księgozbiór.Moje biblioteki już wyczytałam.
Bogdanie i Haniu,ależ zaintrygowaliście mnie tym Pynchonem...
Realisto,kusisz zło,tak jak bohater wczorajszego przerażającego filmu Polańskiego,który obejrzałam nie mogąc zasnąc.Czy ktoś oglądał?
No i już jesień...złota Polska z niteczkami babiego lata...
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-09-23 10:22 | bogdan.zalewski
Dzień dobry! Bardzo mało mam czasu, więc tylko na moment.
Haniu, dzięki za link do strony o Pynchonie. Obejrzałem sobie tam filmiki. Na jednym z nich podobno mówi sam Pisarz. Kurczę!
Jak się w ten weekend uwinę z Walserem, to sobie urządzimy Pynchonowską sesję w "Globie" - jak zwykle, kawałek po kawałeczku, aż do października, do Nobla.
http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/literature/laureates/2011/
Proponuję pod hasłem : ŻĄDAMY NOBLA DLA PYNCHONA!
Moglibyśmy stworzyć tajną organizację ;)
Czekam na Wasze propozycje nazwy.
Moja propozycja brzmi:
ELITARNY NIEZALEŻNY TAJNY RUCH OBROŃCÓW PYNCHONOWSKICH INSPIRACJI ARTYSTYCZNYCH
A na razie szlifuję następny wpis, zanurzam się w tutejszą kotłowaninę wątków i czytam gazety oraz blogi.
Tych, którym wbito do głów, że żadne spiski nie istnieją, polecam obserwowanie losu Grecji. Trwa rozbiór tego kraju. Kto następny?
=============
Beneficjenci powstania wspólnej waluty, tacy jak Niemcy czy Francja, woleliby, aby biedniejsze kraje, które z powodu niedostosowania gospodarek do euro nadmiernie się zadłużyły, spłaciły dług bez względu na koszty społeczne i majątkowe. Żądania "trójki" pod adresem Aten przywodzą na myśl czterech jeźdźców Apokalipsy: totalna prywatyzacja, dotycząca nawet usług komunalnych, masowe zwolnienia w administracji, komisaryczny nadzór międzynarodowy nad działaniami rządu, dalsza podwyżka podatków, dalsze obniżki świadczeń socjalnych i podniesienie o kolejne lata wieku emerytalnego. Słowem, warunki, jakie stawia się krajom podbitym w wojnie. Centrolewicowy rząd grecki jest gotów je przyjąć, nie bacząc, że zmienia Grecję w eurokolonię, ale nie pozwala mu na to opór społeczny i depcząca po piętach opozycja, która szykuje się do przejęcia władzy. W kraju rośnie presja na przeprowadzenie referendum w sprawie pozostawania Grecji w strefie euro. W skład słynnej "trójki", która za tydzień powróci do Aten, by pokonać opór i wymóc na Grecji spłatę długów, wchodzą przedstawiciele Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
http://naszdziennik.pl/index.php?dat=20110923&typ=po&id=po33.txt
Proces nabrał przyspieszenia. Zobaczcie to wideo:
http://nikto.pl/post/33?PHPSESSID=046c8a065d50f755e1d3aa020860f298
============
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie.
2011-09-23 09:14 | w.
Dzień Dobry witajcie:)
Basiu próbuję jeszcze raz wkleić moje lekturki:
- przewodniki po Polsce i Świecie , mapy, i atlasy
-książki podróżnicze, kucharskie :) , psychologiczne, trochę kryminałów oraz przygodowych ,babskie poradniko-czytadła .., Pismo Święte - wydanie Nowe z obrazkami i bardzo stare takie w spadku po dziadku ). Mam też dwie biblioteki osiedlowe do których biegam po wyczytaniu wszystkiego co mam na półkach. pzdr.
U mnie pięknie i słonecznie ale mam nadzieję że u tego poniżej jest pochmurno i leje !
2011-09-23 08:47 | Hania
Dzień dobry, witajcie.
Basiu, dziękuję Ci za tę interpretację. I za wspólne mianowniki, łączące pozornie nie mające nic wspólnego ze sobą miasta. Mam wrażenie, że w Twoim pytaniu chodzi Ci o to, że Stańczyk pod osłoną swego błazeństwa był niezwykle bystrym obserwatorem i patriotą. Znamienne jest dla mnie to, że pełna nazwa obrazu Matejki, jak wyczytałam, brzmi: 'Stańczyk na dworze królowej Bony po utracie Smoleńska'.
Co do Pynchona - czytałam tę recenzję. Wydała mi się ona pobieżna, miałam też wrażenie, że pisał ją ktoś, nie do końca Pynchona czujący. Tzn. ten ktoś skupił się na otoczce tej powieści, ale nie zadał sobie trudu, żeby zabrnąć głębiej. Zauważył to nawet w swoim komentarzu internauta o nicku 'smootnyclown'. Ale zobaczymy. Kiedy zajrzałam do książki - znalazłam tam nową, pynchonowską z ducha nazwę: 'Wojownicy Czarnej Zbrojnej Policji Przeciwko Władzy'.
Tu są linki do innych recenzji, które ukazały się w sieci, jeszcze przed wydaniem książki: http://teczagrawitacji.ovh.org/
Nie wiedziałam Bogdan, że zajawka o Twojej rozmowie z Piotrem Siemionem ukazała się na stronie WL. Kiedy ponownie przeczytałam te słowa, to miałam wrażenie, że piszesz o sobie: 'piszący prozę pełną zagadkowych symboli nowoczesności, powiązanych sieciami śmiałych asocjacji'.
Pierwszy dzień jesieni...
Mam nadzieję, że u Was równie piękny i słoneczny.
Pozdrawiam Wszystkich.
2011-09-23 06:08 | Realista
To jest GLOB katolicki i wystąpień "adwokata diabła" Opatrzność nie pozwala publikować.
2011-09-23 00:08 | Ania z P.
Raz dwa trzy proba mikrofonu.
Albo mi zjada komentarze ten powinien być trzeci,albo to inne moce:)
Trudno,dobranoc
2011-09-22 22:10 | Realista
twoje międzywiersza podajesz na tacy, nawet ktoś bezmyślny od razu zauważy twoje toki.
2011-09-22 21:40 | w.
ha ha nie doczytałeś Realisto albo jak zwykle przetłumaczyłeś co napisałam a raczej usiłowałam napisać na swój prostacki język i wyszło to co wyszło. Na dzień dzisiejszy i jakikolwiek z dni kończę z tobą dyskusję.
Dobranoc Wszystkim. tobie realisto niekoniecznie.
Basiu swoją listę lektur spróbuję tu wrzucić jutro.
2011-09-22 21:23 | Realista
To dziwne, że moje pisanie o nosie to chamstwo...
oczywiście nawiązałem do powiedzenia "mam cię w nosie"
Tylko cham i prostak pomyślałby o dolnej części pleców.
2011-09-22 21:09 | w.
jesteś zaś Żydem Realisto albo Jechowym -ich wiara też nie pozwala nawet na przetaczanie krwi !
2011-09-22 21:07 | w.
o nieee ! tyle książek wymieniłam a tu się nie zapisało :(
2011-09-22 21:06 | w.
Chamstwo pominę...
2011-09-22 20:52 | Realista
w. wybacz ale łżesz suczka (cytując pewien ukradziony przez przewodniczącego młodzieżówki po utwór śpiewany).
Nie możesz mieć nawet cząstki mnie w gdziesi bo moja wiara nie zezwala na wkładanie gdzieś czegokolwiek ze mnie.
2011-09-22 19:56 | pp3-Basia
w.witaj!
Tak mam swoją mini biblioteczkę.
No...najważniejszą Księgą jest wiadomo Biblia,
potem troszkę literatury pięknej,kryminałów,książki kucharskie
ale znajdą się też inne.Np.Michaela Jacksona-'Tyskie vademecum piwa',
wydawnictwa Muza SA...O zimnym Lechu tam nic nie ma.
Osobiście nie jestem zwolenniczką tego napoju,ale historię ma ciekawą.
A Ty co lubisz?
2011-09-22 19:23 | w.
Ok panie Bogdanie ,tylko jak pan raczył zauważyć a może nie raczył ja niezwykle rzadko komentuje Wasze rozmowy dot polityki, nawet ich nie czytam jedynie widzę rzucając niebieskim okiem, że mowa o tym i o tamtym... A jak coś może skomentowałam to widać już o tym zapomniałam.
Mam też w związku z tym prośbę .Aby Marek/Realista nie zarzucal mi ani nie wyzywall od TuskoRuskomatołków, Palikotolubnych itp. bo jak to już wspomniałam mam ich oooo tam ->.....->.....
Co do linku i książki które pan poleca zajrzę pod warunkiem że nie dotyczą one w/w tematów.pzdr.
2011-09-22 19:09 | bogdan.zalewski
Witaj Marcinie,
Rząd się gęsto tłumaczy z tych łupków.
Wklejam PAP-a:
=============
Jezierski o bezpieczeństwie technologii wydobycia gazu łupkowego
22.09. Warszawa (PAP) - Technologia wydobycia gazu łupkowego jest bezpieczna dla środowiska - powiedział na konferencji "Nafta i Gaz 2011" wiceminister środowiska Henryk Jezierski. Dodał, że jedynym zagrożeniem przy eksploatacji surowca może być ludzki błąd.
"Nie mamy zamiaru, tak jak inne kraje, zakazywać prac (poszukiwawczych za gazem łupkowym - PAP). W USA odwiercono dziesiątki tysięcy otworów, co nie spowodowało katastrof ekologicznych. W Polsce również wykonywaliśmy prace przy eksploatacji gazu konwencjonalnego i nie mamy wielkich strat środowiskowych" - podkreślił.
"Jeżeli nie będzie karygodnego błędu ludzkiego, to można powiedzieć, że ta technologia jest bezpieczna dla środowiska. Pamiętajmy, że w Polsce mówimy o potencjalnej eksploatacji na głębokości 3-4 kilometrów" - dodał.
Gaz z łupków wydobywa się metodą tzw. szczelinowania hydraulicznego, czyli pod bardzo dużym ciśnieniem pompuje się wodę zmieszaną z substancjami chemicznymi, by rozsadzić podziemne skały i uwolnić gaz.
Do tej pory Ministerstwo Środowiska zleciło m.in. dodatkową kontrolę w rejonie poszukiwania gazu z łupków na odwiercie w Markowoli na Lubelszczyźnie. W jej wyniku stwierdzono brak negatywnego oddziaływania na środowisko w badanym obszarze.
W Polsce istnieje system prawny i instytucjonalny, pozwalający na kontrolę środowiskowych aspektów poszukiwania gazu z łupków, oparty o działania m.in.: Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, Wyższego Urzędu Górniczego.
Na zlecenie ministra środowiska przed końcem roku rozpocznie się projekt monitoringu różnych aspektów środowiskowych poszukiwań gazu z łupków. Projekt realizować będzie - ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Będą to największe w Europie badania oddziaływania prac związanych z gazem z łupków na środowisko.
Ministerstwo Środowiska wydało już ponad 100 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. (PAP)
=============
MŚ: koncesje pod specjalnym nadzorem (komunikat)
22.09. Warszawa - Ministerstwo Środowiska informuje:
Z ponad stu koncesjami na poszukiwanie, Polska jest europejskim liderem w kwestii rozpoznawania potencjalnych złóż gazu z łupków. Prawo gwarantuje stały monitoring realizacji prac, a w razie nieprawidłowości - możliwość interwencji, a nawet zabrania koncesji.
Minister Środowiska udziela od 2007 r. koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż gazu łupkowego wszystkim podmiotom, które spełniają wymagania polskiego i unijnego prawa. W grupie firm, którym udzielono koncesji znajdują się zarówno podmioty polskie, jak i zagraniczne. Zdecydowana większość ze 101 koncesji udzielonych na poszukiwanie gazu łupkowego została udzielona firmom z kapitałem polskim (39 koncesji), amerykańskim (21 koncesji), brytyjskim (21 koncesji) oraz kanadyjskim (9 koncesji). Najbardziej perspektywiczne obszary należą do takich dużych firm naftowych jak PGNiG, Orlen, Exxon, Marathon.
- Na rynku prowadzenia prac i koncesji na poszukiwanie gazu z łupków w Polsce udało się osiągnąć bardzo duże zróżnicowanie podmiotów. Dzieje się tak między innymi ze względu na duże skomplikowanie prac, którym prowadzenie wymaga specjalistów z różnych firm, z drugiej strony polski rynek poszukiwań jest bardzo duży i udało nam się pozyskać do poszukiwań inwestorów z całego świata. Eliminuje to ryzyko uzależnienia od jednego podmiotu - wyjaśnia minister Henryk Jacek Jezierski, Główny Geolog Kraju, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.
Nieprawdziwa jest więc informacja, że 21 proc. koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce mają firmy rosyjskie.
- Nie można więc mówić, że rosyjskie firmy posiadają lub przejmują koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce! - dodaje minister Jezierski. Zarzut o przejęciu koncesji przez podmioty, których celem jest zablokowanie eksploatacji gazu łupkowego w Polsce jest nieprawdziwy.
Prawo geologiczne i górnicze regulujące proces poszukiwań daje administracji państwowej narzędzia prawne do cofnięcia koncesji w przypadku nie wywiązywania się ze zobowiązań koncesyjnych. Obecne przepisy (art. 27 a Pgig) pozwalają na egzekwowanie przez organ koncesyjny realizacji przez koncesjobiorców zobowiązań, w tym w szczególności z wykonywania zakresu prac geologicznych. W przypadku niepodjęcia działalności koncesyjnej lub nie wykonywania prac geologicznych przewidzianych w koncesji, organ koncesyjny wzywa przedsiębiorcę do złożenia wyjaśnień i zaniechania naruszeń warunków koncesji w wyznaczonym przez organ terminie. Jeżeli przedsiębiorca nadal nie wypełnia warunków koncesji organ koncesyjny może cofnąć koncesję. Podobne sankcje będą obowiązywały przy koncesjach na wydobycie.
Dotychczas w Polsce w ramach udzielonych koncesji na poszukiwanie gazu z łupków wykonano 10 odwiertów. Wszystkie firmy realizujące działania raportują postępy swoich prac ekspertom z Ministerstwa Środowiska. - Do tej pory realizacja prac przebiega bez większych zastrzeżeń - podkreśla dyrektor Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych w Ministerstwie Środowiska, Ewa Zalewska.
Poszukiwania gazu z łupków jest odrębnym od wydobycia procesem administracyjnym. O szczegółowych mechanizmach finansowych, które będą regulowały współpracę z inwestorami przy ewentualnym wydobyciu gazu z łupków zadecyduje rząd na podstawie rozpoczętych prac i analiz. Zakończenie prac poszukiwawczych i ich wyniki dające kompletne i rzetelne dane o potencjale gazu z łupków w Polsce będą znane za około 3-4 lata. Wtedy możliwe będzie oszacowanie potencjalnych przychodów skarbu państwa - nieprawdziwe są zatem szacunki tych zysków na poziomie zaledwie 70 mln zł.
Ministerstwo Środowiska oprócz kontroli nad procesem koncesyjnym prowadzi też nadzór nad przestrzeganiem prawa ochrony środowiska przy poszukiwaniach. Ramy prawne dla zabezpieczeń środowiskowych tworzy szereg spełniających wyśrubowane normy UE aktów prawnych oraz system instytucji ochrony środowiska obejmujący m.in. Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej czy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Wyższy Urząd Górniczy. Dodatkowo Ministerstwo Środowiska zleca ponadstandardowe, prewencyjne badania środowiskowe poszukiwań. W przygotowaniu jest także największy projekt kompleksowego monitoringu środowiskowego poszukiwań gazu z łupków w Europie zlecony przez MŚ Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
* * *
Powyższa informacja stanowi wyjaśnienie do artykułów: pt. "Polski gaz łupkowy na celowniku Rosji" zamieszczonego 22.09.2011 r. w "Dzienniku Gazeta Prawna" oraz informacji z tekstu "Platforma to kolejne podatki" - rozmowy z Przemysławem Wiplerem z Super Expresu z 22.09.2011 r.
=============
Pozdrawiam!
2011-09-22 19:08 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, Pani w.
Bardzo dziękuję za komentarz.
A jeśli my jednak będziemy się ewentualnie interesować polityką, Smoleńskiem, itp. ... nie będzie Pani nam przeszkadzać i zachowa Pani postawę do końca apolityczną? Bez politycznie motywowanych kpin? Wystarczy jeśli Pani wtedy będzie konsekwentna, dobrze?
A jeśli chodzi o książki ...
Zachęcam Panią do lektury właśnie wydanej w Polsce powieści Thomasa Pynchona "Wada ukryta". Będziemy pewnie o niej niedługo dyskutować.
Tu recenzja z tłem muzycznym - dla zachęty:
http://readeatslip.wordpress.com/2011/09/15/pynchon-wada-ukryta-skrety-i-paranoja/
A tu taka moja nieskromna autoreklama. Wydawnictwo Literackie poleca mój wpis o Pynchonie.
http://wydawnictwoliterackie.pl/news_roz.php?ID=424&PHPSESSID=c95e6c2ca2d6d2938ca6734b20e88bfa
A tu już sam wpis w moim wywiadem z tłumaczem Pynchona Piotrem Siemionem:
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/arte-fakty-tygodnia-odmiana-przez-przypadki-odmian-przez-przypadek,5574
Może taka literatura się Pani spodoba?
Proszę koniecznie napisać, co Pani o tym sądzi.
Basiu, bardzo ciekawa interpretacja. Odniosę się do niej później.
Haniu, STENOGRAFIA, STEGANOGRAFIA, PISMO UKRYTE - to wszystko są litemotywy w "Globie". Innym podobnym terminem w "Dosłońcach" były FILIGRANY.
2011-09-22 18:26 | Marcin
Witajcie
Dziś cały dzień poświeciłem sprawom osobistym. Jest trochę do poczytania.
Bogdanie, kiedy wczoraj "kolędowałem nocą" przy monitorze przeczytałem twój wpis o Hubalu. Nie tłumacz emocji, są one potrzebne każdemu, bez nich bylibyśmy robotami, bezwolnymi maszynami. Takimi WAS lubię ;)
W kwestiach bieżących, link czyli niejaka odpowiedź na ciche klepnięcie ustawy o (anty)dostępie do informacji publicznej
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/549659,polski_gaz_lupkowy_na_celowniku_rosji.html
i komentarz
http://post.salon24.pl/345383,rosjanie-przejmuja-nasze-lupki-gazowe
Pozdrawiam WAS
2011-09-22 18:10 | w.
O witaj Basiu. Widzę że oprócz pracy w szpitalu prowadzisz również bibliotekę. Nie ma to jak pracowitość.Może masz jakieś fajne książki godne polecenia i absolutnie o innej tematyce niż serwuje mi w podanych linkach P.Bogdan.
Ponieważ i tu zwracam się do Pana Bogdana. Nie będę komentowała podanych linków, to nie moja redakcja i nie moje tematy.NIE INTERESUJĘ SIĘ POLITYKĄ i MAM JUŻ ABSOLUTNIE DOŚĆ tekstów dotyczących SMOLEŃSKA, Kaczyńskiego Tuska itp. Ile można ! Jak chcecie to sobie rozkminiajcie kto z kim kogo gdzie o której i czy był to zamach czy też inna synchroniczność zdarzeń, Czy to Był Palec Boży czy też Siły Nieczyste z Negralem włącznie.
A propos Negrala -facet to świnia!!! jak można zostawić kobietę która jaka jest sami wiemy ale zrobiła dla niego tyle dobrego kiedy był chory i potrzebujący. Jak wyzdrowiał to dziękuję i spadaj ;(.Ale chyba faceci to ogólnie takie typy. Nieczułe, dla których ważny jest jedynie koniec ICH WŁASNEGO nosa. I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś . Miłego wieczoru Wszystkim .pa !
2011-09-22 16:28 | pp3-Basia
Haniu,zatanawiałaś się dlaczego Matejko jest przypisany Tobie
niby bez związku ze Świętą Faustyną?
Widzę to tak.Potrafisz odmalowac obraz,słowem,z dokładnoscią fotograficzną.
Ta zapadnięta cerkiew ma pewnie jakieś surrealistyczne znaczenie...
Książka,Dziennik Błogosławionego Ks.Sopocki z motywem Obrazu Jezusa Miłosiernego łączy Białystok z Krakowem.Oba miasta mają swoje Sanktuaria
Miłosierdzia.
Matejko,polski malarz z wielkim patriotyzmem w sercu,którego obrazy
takie jak'Kazanie Skargi','Hołd Pruski','Rejtan' i wiele innych,cechuje
niezwykła precyzja przekazu.Postaci jego obrazów są jak żywe,jedynie zastygłe na płótnie...
Arystom wiele wolno.Nawet połączyc to co wydaje się byc zupełnym absurdem.
Bo co niby wiąże obraz Stańczyka z muzyką Kobranocki?
Zobaczcz i spróbuj zinterpretowac,tę niewidzianą warstwę:
http://www.youtube.com/watch?v=O-JDVpSLhfA&feature=related
Dziękuję za piękny Koncert Paderewskiego,a Tobie Bogdanie za inrormacje.
Prezydent w 'pazłotkach' otwiera giełdy za oceanem...
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-09-22 15:24 | Hania
Bogdan.
Pomyślałam, że to pismo Walsera, te mikrogramy, ta STENOGRAFIA, o której piszesz, to jednak trochę STEGANOGRAFIA. Treść pozornie bez treści, ale z ukrytym ogromem znaczeń. Nawet walserowskie NIC to jedna wielka głębia. Tak jak w tej powiastce: tra la la la.
Muszę pędzić.
Spokojnego popołudnia.
P.S. Piękny z Was radiowy Duet, naprawdę. Kiedy witacie się ze słuchaczami, to aż ciarki przechodzą :-)
2011-09-22 13:34 | bogdan.zalewski
Haniu, uwielbiam tę nieprzewidywalność Walsera, zaczynanie od jednego wątku, płynne przechodzenie do następnego, nagłe cięcia, repryzy, zapętlenia. Jest mi to bardzo bliskie, w sensie stylistycznym. Nieudolnie tę manierę naśladuję. Jak minimalizm (w sensie muzycznym) jest pewnym alibi dla mnie, dla tych mocno paranoidalnych powtórzeń, liczbowych perseweracji, obsesji tematycznych, tak dla tej mojej "słynnej" (w autoironicznym sensie) WIECHCIOWATEJ TOPOLOWATOŚCI, podkładką niech będzie twórczość Roberta Walsera. To właśnie predylekcję do tej NIEOZNACZONOŚCI Walser określa tym swoim "tralala" w "No więc". Takie nowele są niesłychanie PRAWDZIWE.
To jest właśnie rodzaj CADAVRE EQUIS - ale z samym sobą.
Walser za to rozprzężenie wszystkich zmysłów i umysłu drogo zapłacił.
Chociaż sam nie uważał swojego odosobnienia za jakieś przekleństwo.
Powoływał się na Hoelderlina ... i specyficznie interpretował ostatnie, szalone lata Poety.
Basiu, wielkie dzięki za to przemówienie Paderewskiego!
A Tobie, Haniu, za link do koncertu w Podlaskiej Filharmonii.
2011-09-22 11:25 | Hania
O, witaj Basiu !
Przeczytałam wczoraj 100 stron książki od Ciebie i jestem coraz bliżej Pynchona :-)
Co do artykułu Michnika, to wydało mi się jakbym czytała nowomowę. Ale z drugiej strony styl artykułu Michnika nie był w tamtym czasie odosobniony. Przecież wtedy wszyscy 'płakali'. Nawet Monika Olejnik i Tomasz Lis. Ale najbardziej poraziło mnie umieszczenie poniżej tłumaczenia rosyjskiego.
A propos Paderewskiego: posłuchajcie jak pięknie zagrał jego Koncert Fortepianowy Kevin Kenner razem z orkiestrą mojej opery i filharmonii:
http://www.youtube.com/watch?v=P8Cbf1svSG8
Trzymajcie się.
2011-09-22 11:00 | Hania
Bogdan,
czytając Twojego CzyTańca przypomniały mi się nie wiadomo dlaczego nasze sestyny, które tworzyliśmy chyba ponad dwa lata temu. Może dlatego, że codziennie dopisujesz ciąg dalszy.
I Wiesz, kiedy powtórzyłeś dziś tę 'gadatliwą' historyjkę, to mi przypomniała się miniaturka Walsera 'No więc', o tym jak to szacowna mieszczańska rodzina przy pięknej słonecznej pogodzie, gdy padał ulewny deszcz, przy blasku księżyca w spokoju piła herbatę. I takie rym cim cim i tra la la :-). Cały Walser
Ja czytając tekst Kataryny pomyślałam momentalnie, że nasz skądinąd przecież uznawany za kulturalnego, prezydent, uśmiechnąłby się rubasznie, lub odpowiedział, tak jak kiedyś braciom Karnowskim na zadane przez nich niewygodne pytanie: że jego suczka nie może jeść kości z kurczaka, bo ma potem kłopoty żołądkowe... No comment.
Pozdrawiam również ciepło :-)
2011-09-22 10:49 | pp3-Basia
Witajcie!
Haniu,i Ty też odkryłaś Ten wspólny mianownik!
Rormawiałyśmy też bardzo skrótowo o Walserze,mistrzu małej formy,
który łączy nam się z SacrumProfanum w sposób oczywisty,jednym
słowem-MINIMALIZM.
Bogdanie,do tych linków powinnam jeszcze dołożyc ten z żołnierską modlitwą,
który już kiedyś linkowałam.W utworze Ciechowskiego,jest jeszcze czarno-białe ujęcie żołnierza na gruzach,trzymającego Krzyż.
A oto i utwór,który kończą ważne słowa,ważnej Postaci:
http://www.youtube.com/watch?v=r4TuPa_PU2g
cdn...
2011-09-22 10:15 | bogdan.zalewski
Droga Pani Redaktor w.
Nie chcę się oczywiście naprzykrzać, ale u Pani to słowo "później" nabrało charakteru hiszpańskiego wyrazu "MANIANA" :)
2011-09-22 10:13 | bogdan.zalewski
Haniu!
Pisać do Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego w tej SEKRETNEJ sprawie to jak pisać na Berdyczów, podejrzewam. Pan Prezydent Bronisław Komorowski jest sam prawdopodobnie zainteresowany zatajaniem ważnych informacji, śmiem przypuszczać. Zuchwały swój wniosek wyciągam z lektury wielu depesz z przeszłości. Przypomnę tylko jedną z głośnych spraw, kiedy o zatajone informacje upominał się sam Czcigodny Leszek Balcerowicz. I co?
http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/balcerowicz;wygral;w;sadzie;z;komorowskim;w;sprawie;ofe,118,0,886134.html
Lepiej już piszmy tu do siebie w gronie Czytelników "Globu". Ja mały człowieczek jestem w porównaniu z Najjaśniejszym Majestatem Głowy Państwa, ale przynajmniej na posty staram się odpowiadać ;)
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:) Mimo moich wątpliwości, Pani Katarynie należą się słowa uznania.
2011-09-22 10:08 | w.
Oo pan Redaktor Bogdan ! ) Anuluję pytanie nr 2 -dziś komunikacja bezpłatna !!! dla tych co mają prawo jazdy oczywiście )na resztę odpowiem później)Pani redaktor udaje się do swojej redakcji ))
2011-09-22 10:01 | bogdan.zalewski
O, Pani Redaktor w.! Dzień dobry. Może tym niebieskim okiem rzuci Pani na te dwa teksty? Jestem niezwykle ciekaw Pani opinii.
http://wyborcza.pl/1,75248,7777196,Cos_drgnelo_w_naszych_sercach.html
http://cogito.salon24.pl/344744,anatomia-kapitulacji
Pozdrawiam! :)
2011-09-22 09:36 | w.
Dzień Dobry.
Macie jakiś darmowy abonament telefoniczny? może coś mi doradzicie bo ja gadam mało a płacę dużo:( I drugie pytanie -czy dziś jest dzień bez samochodu i tym samym jeździ się darmowo komunikacją miejską ?To tyle na teraz -spieszę się a muszę jeszcze pomalować paznokcie ,zrobić oko na niebiesko Marcinie ;), wypić kawę z cukrem i mlekiem i tak dalej. pa pa .
2011-09-22 09:32 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Moi Drodzy
Rodzi mi się w bólach ten czyTaniec o Walserze.
Wyjaśnię Wam potem, do czego to.
A na razie kolejna rozszerzona wersja.
Zachowuję się trochę jak bohater Walserowskiej nowelki "Nowa powieść".
"Gdy zjawiałem się na spotkaniu towarzyskim, zaraz to z tej, to z tamtej strony padało: 'Kiedy wreszcie wyjdzie pańska nowa, świetna powieść?'. W takich chwilach byłem bliski omdlenia. 'Gdybyż nigdy nie przyszło mi do głowy napomykać, że oto powstaje nowa powieść'- wołał we mnie głos rozpaczy."
No, ale ja nie piszę powieści, tylko taki tam czyTaniec. I postanowiłem, że będzie to rodzaj work in progress. Forum mnie fascynuje swoim dokładnym określaniem czasu. I ta temporalna precyzja kojarzy mi się ze szwajcarskością. Więc dlatego o określonym czasie publikuję w kolejnym poście rozszerzony kawałek swojej poezjo-prozy ekfrastycznej (w hołdzie i na zamówienie Grzesia Jankowicza). Niech to będzie jak kulka śnieżna tocząca się po stoku Mont Blanc.
=============
Ręka to piechur
Popatrz jak przemierza
Przez śnieżną połać ścieżynką we śnie
Lub drobnym kroczkiem po szarej kopercie
Podwórka poczty odesłanej w niebyt
Z maleńkimi znaczkami
Tajemnego pisma
Masz przed sobą takie znaczki marki 'Mi-kro-gra-mów'
Roberta Walsera szwajcarskiego twórcy
Autora powieści wierszy i dramatów
Ale także tych m i n i a t u r w dosłownym znaczeniu
Drobiazgów kreślonych na skrawkach ołówkiem
Kaligrafowanych na resztkach papieru
Przypadkowych dokumentach i ulotnych drukach
Jakby grypsy zaczął pisać spod więziennej celi
Uwięziony potem w sobie za murami schizofrenii
Z dożywotnim wyrokiem sam się skazał na
Śmierć siebie w zakładzie dla psychicznie chorych
Robert Walser nie żyje umarł w Herisau
Ten wielki pisarz z niewielkiego kraju
Oddał ducha dokładnie w Boże Narodzenie
Roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego
Pozostawił po sobie szwajcarską robotę
Werk literatury precyzyjnie pięknej
Carl Seelig - spadkobierca spuścizny Walsera
Nie będąc pewnym z czym ma do czynienia
Wydał mikrogramy jako facsimile
W szwajcarskim magazynie kulturalnym 'Du'
Z adnotacją że niestety stanowią zagadkę
Że się nie da odcyfrować szyfrowanych drobin
Jednak Walser nie kodował a stenografował
Nie używał żadnych szyfrów a ręcznego pisma
Znanego dość dobrze w niemieckiej tradycji
Kurrentschrift to rodzaj gotyckich literek
Nauczano tych znaków jeszcze do połowy
Dwudziestego stulecia uczono ich w szkołach
Używano w urzędach stosowano w biurach
Tym łamanym charakterem protokołowano
Litery Kurrentu mają kąty ostre
W odróżnieniu od krągłości łacińskiego stylu
Cechą charakterystyczną są też uproszczenia
Dwie kreseczki jak cudzysłów to literka E
Zaś mały ukośnik robi tu za S
Jak podkreśla badaczka twórczości Walsera
Kurrent świetnie się nadaje do ścieśniania treści
Jednak Susan Bernowsky po chwili dodaje
Że niestety ta kompresja odbywa się kosztem
Czytelności rękopisu jasności przekazu
Czemu Walser wybrał właśnie tę formę zapisu?
Może tak się odznaczała ta jego szwajcarskość
Precyzja drobiazgowość miłość do detalu
Neurotyczna nad-staranność do granic absurdu
Kiedy Walter Benjamin pisarz i filozof
Zaczął opisywać fenomen Walsera
Podkreślał w Szwajcarach rys powściągliwości
I przytoczył jako przykład zabawną historię
Trzej Szwajcarzy - malarz Arnold Böcklin, jego syn Carlo oraz pisarz Gottfried Keller - siedzą w karczmie, w której zwykli się spotykać. Są jak zwykle bardzo POWŚCIĄGLIWI w wyrażaniu emocji. Młody Böcklin w końcu przerywa długie milczenie słowami: 'Ale gorąc!'. Mija milczący kwadrans. Aż jego ojciec dodaje: 'I nie ma wiatru.' Keller milczy przez chwilę. W końcu wstaje i wychodzi, mówiąc: 'Nie będę więcej pił z gadułami.'."
=============
Drodzy Marcinie i Haniu!
Wczoraj zajmowałem się dziesięcioma sprawami naraz, i to do późnych godzin mocnych (gonią mnie terminy), więc moje posty były emocjonalne i nie do końca może czytelne. Bardzo mi się spodobała ta życiowa filozofia Hubala, zawarta w krótkich żołnierskich słowach.
ROZKAZY TAKOWE MAM W DUPIE. (To są takie mikrogramy Hubala.)
To nawet nie chodzi o tę wojskową dosadność, a o poezję, która się rodzi na styku słów TAKOWE i W DUPIE. Jednak tego nie da się do końca FILOLOGICZNIE przeanalizować. W każdym razie wpisujemy Hubala do naszego narodowego panteonu w "Globie" i umieszczamy w Muzeum Wyobraźni - wirtualnym Gabinecie Figur Wo(j)skowych.
W nieczytelnym nieco, z błędami napisanym, moim poście - odpowiedzi na też niezbyt precyzyjny komentarz Pani Ani- zapomniałem zalinkować posmoleński tekst, który mnie mocno poruszył, poruszył w sensie negatywnym, i kolejny raz bardzo zraził do twórczości Redaktora "Gazety Wyborczej".
Chodzi mi o ten tekst, o jego treść, formę i czas druku:
http://wyborcza.pl/1,75248,7777196,Cos_drgnelo_w_naszych_sercach.html
Charakterystyczny wydaje mi się zwłaszcza następujący fragment.
"Dziś na krwi przelanej 70 lat temu w Katyniu i w sobotę pod Smoleńskiem rodzi się autentyczna polsko-rosyjska wspólnota losów."
W tekście, który zareklamowałem, zwracając się z kolei do Szanownej Pani w. jest bardzo podobny fragment:
"I Rosja, i Polska należą do tej samej ogromnej judeo-chrześcijańskiej tradycji, a wielkie rzeczy w tej tradycji zawsze rodziły się we krwi. I jestem pewien, że z tej krwi wyrośnie to, na co my wszyscy czekamy - nowe, dobre stosunki pomiędzy Polską i Rosją'.
http://cogito.salon24.pl/344744,anatomia-kapitulacji
Pierwszy cytat pochodzi z tekstu Adama Michnika, drugi z radiowej wypowiedzi Tomasza Turowskiego.
Zapraszam do lektury blogosfery oraz "Gazety Wyborczej". Obiecuję, że tę ostatnią będę cytował dużo częściej. Naprawdę warto!
Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo serdecznie!
P.S.
Kupno "Gazety Polskiej" polecam nie tylko dlatego, że nie można inaczej obejrzeć wybitnego reportażu filmowego, który mnie po prostu POWALIŁ, ale także z tego powodu, że w sieci nie da się przeczytać w całości jednego z najistotniejszych artykułów zbierających matactwa smoleńskie.
http://www.gazetapolska.pl/8856-68-przypadkow-smolenskich
Nic też dziwnego, że niektórym publicystom puszczają nerwy na sam widok.
A jak jeszcze usłyszą niektóre wypowiedzi Pana Premiera Donalda Tuska (postaram się dla nadwrażliwej Pani Ani zachowywać wszystkie tytuły; patrzcie Państwo a mówią, że to my tu w tej Galicji chorujemy na tytułomanię), to wrzucają do Internetu takie wpisy:
http://seawolf.salon24.pl/345089,system-trawienny-premiera
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie.
2011-09-22 08:37 | Hania
Dzień Dobry.
Basiu, kiedy czytałam to, co napisałaś - przypomniała mi się nasza wcześniejsza rozmowa telefoniczna. Tak: wszystkie postacie, które Bogdan we wpisie przywołał, łączy wspólny mianownik: walka o niepodległość/wielki patriotyzm. Właściwie to mam wrażenie, że ze względu na nagromadzenie bieżących tematów - zbyt mało się interpretacją tego wpisu zajmujemy. A ja - tak, jak Ci mówiłam w rozmowie telefonicznej, również jestem zaskoczona tymi zestawieniami. W ogóle, to należą Ci się wielkie podziękowania, Bogdan, za to, że w wolny dzień, chciało Ci się tyle czasu poświęcać temu projektowi. Że specjalnie pojechałeś w tym celu na Kopiec.
Pani Ania kolejny raz objawiła się ze swoimi pretensjami. Niestety - dyskusja z Panią Anią przyjmuje formę monologu, bo kiedy Pani Ania widzi jakiekolwiek pytanie skierowane w jej stronę - milknie wtedy na pewien czas, czeka, aż temat się przedawni. I wtedy znów wkracza do boju, uzbrojona w następne drwiny i szyderstwa.
Myślę Marcinie, że to właśnie do Pani Ani jak ulał pasuje zwrot 'podkulenie ogona'. Bo ile to już razy Pani Ania unikała odpowiedzi na moje pytania, postawione na bazie tego, co wcześniej sama napisała ?
Polecam dzisiejszą propozycję Kataryny, opublikowana w Rzepie.
http://wsieci.rp.pl/opinie/kataryna/Napisz-do-prezydenta
Pozdrawiam Wszystkich.
2011-09-22 01:23 | Marcin
Witajcie
Aniu z P. Trafna uwaga. Nie wiem, czy zauważyłaś, że odpowiedziałaś sobie sama na wszystkie zadane pytania. Zupełnie jak "Wyborcza", którą polecasz. Sama pyta, sama w roli eksperta komentuje i sama ma gotowe odpowiedzi na zadane wcześniej przez siebie pytania. Taka Zosia - samosia polskich mediów i samochwała w jednym.
To nie o wyobraźnię tutaj chodzi, tylko o realne problemy i "niespełnione rządu obietnice...". Tu chodzi o brak elementarnego poszanowania interesu Narodowego, którego przecież jest się przedstawicielem.
Twoje "jasnowidzenie" jest tyle warte ile warte są eksperckie odczyty w tej sprawie
http://www.tvn24.pl/12690,1693929,0,1,klotnia-oficerow-przed-wylotem-do-smolenska,wiadomosc.html
Witaj "w". Nic personalnego w Twoją stronę. Zwrot "podkuliłaś ogon" racz odczytać jako skrót myślowy od "zaczęłaś się nad swoją rolą tutaj użalać".
Nie "poszarzaj" się bardziej niż jesteś. Każdy z nas przed NIM szary jest i marny. Oko też malujesz na "szaro"? Codziennie? Bój się Boga Kobieto ;)
2011-09-22 00:50 | bogdan.zalewski
O, dobry wieczór Pani Aniu! Jaka niespodzianka :)
"Zadowolonych nie ma nigdy"?- więc ja chyba jestem niezadowolony, ale "tu i teraz", w PO-lsce PO-smoleńskiej. Nie lubię wielkich kwantyfikatorów: "zawsze", "nigdy".
"Pan tworzy ten szum medialny". Nie, myli się Pani. Ja nie tworzę szumu medialnego.
Pani nie wierzy "Frondzie". Generalnie. A ja się sparzyłem na bardzo wielu konkretnych artykułach "Gazety Wyborczej". Przede wszystkim na tym pisanym także cyrylicą i kilku innych po Smoleńsku. Jednak wczoraj w newsroomie padł temat tekstu o "Hubalu" w gazecie Michnika. I trochę zrobiło mi się wstyd, że nie przeczytałem. Miałem dużo zajęć w sobotę. Czytałem coś innego, wiele różnych rzeczy. Wyborczej sam nie kupuję, jeśli nie dostaję w pracy. Kupuję dużo innych ciekawszych dla mnie czasopism. Wydaję już wystarczająco dużo pieniędzy. Ale ten tekst w "Wyborczej" tu zalinkuję:
http://wyborcza.pl/1,118283,10304233,Hubal__Rozkazy_takowe_mam_w_dupie.html
ROZKAZY TAKOWE MAM W DUPIE. - to bardzo aktualne hubalowskie hasło.
Słowo "rozkazy" można zamienić na inne:
DONOSY TAKOWE MAM W D.....
PROPAGANDĘ TAKOWĄ MAM W D....
TELEWIZJĘ TAKOWĄ MAM W D....
KLAKIERÓW TAKOWYCH MAM W D....
A jak już lista się powoli zacznie wyczerpywać, rzecz jasna po dłuższym czasie, to można nawet, jak w słynnym dowcipie internetowym napisać autoironicznie:
TO, ŻE MAM TAKOWE WSZYSTKO W D.... TEŻ MAM OCZYWIŚCIE W D....
Nie mówiąc o tym, że całkowicie obojętne mi jest, co Pani akurat osobiście czyta, i czy Pani sobie kupi "Gazetę Polską" ze świetnym filmem, czy "Gazetę Wyborczą" z Hubalem. Cieszę się za to, że Pani tak uważnie i czujnie czyta "Glob". Napisałbym nawet, że ZAWSZE mogę na Panią liczyć, gdybym nie lubił tych wielkich kwantyfikatorów: Zawsze, Każdy ...
Dobrej Nocy!
P.S.
Do Innych Czytelników:
Akurat teraz mam w ręku "Microscripts" Roberta Walsera. Jutro wrócę do "Arcanów". A właściwie to już dzisiaj.
2011-09-22 00:09 | Ania z p.
Zadowolonych nie ma nigdy-nie byloby wtedy...
Obrazki wzruszające wtedy na pewno też by się pojawiły.
2011-09-22 00:07 | Ania z P.
Nie wierzę Frondzie, nie wierzę agenturze.
O co Panu chodzi? To też Pan tworzy ten szum medialny.
To, że Pan powie o aftabusie Tuska w ironicznym tonie, czy po prostu powie o osobie per Rostowski, Tusk, bez właściwego tutułu, to naprawdę niewiele zmienia- szum jest!
Równie dobrze mogę Panu zaproponować celem chłodniejszego spojrzenia i odskoczni przeczytanie Wyborczej.
Pojadę teraz obsesją....
Wiem, że zbliżają się wybory więc agitkę trzeba podkręcić:kupujcie Gazetę Polską, Frondę kupujcie, kupujcie...
Proszę sobie wyobrazić, że rządzi Kaczyński, jesteśmy tu i teraz.Powodzianie dostaliby więcej? Kosztem większego długu, a co tam.Zadowolonych nie nigdy, nie byłby wtedy.
Kryzys nas nie sięga.Nie wierzycie pokazemy zieloną Polskę na mapie.Widzi Pan różnicę?Ja nie, oprócz tej szabelki na lewo[zachód]i prawo[wschód].
No tak aaale !patriotyzm!
Gratuluję tego swoistego postrzegania
Mniej agitacji
2011-09-21 23:43 | bogdan.zalewski
Przepraszam za anakoluty, jestem już mocno zmęczony.
Aha, Ciechowski w wersji Eldo jest po prostu świetny.
2011-09-21 23:12 | bogdan.zalewski
Dobry wieczór.
Przed chwilą całą rodziną obejrzeliśmy świetny reportaż zamieszczony w tygodniku "Gazeta Polska". Nosi tytuł "Raport z zatopionego miejsca". Autorami są Rafał Dutkiewicz i Jarosław Wróblewski. Muzykę skomponował sam Michał Lorenc. Kupcie sobie "Gazetę Polską" i zobaczcie ten film. Ciężko opanować wzruszenie. Zobaczycie prawdziwą Polskę. Tereny kwitnące przed 2010 rokiem, zrujnowane przez żywioł, pozostawione na pastwę losu przez rządzących wszystkich szczebli. Ten żywioł nabiera w tym filmie rangi uogólnienia, metafory sytuacji naszego kraju. Podłóżcie sobie pod ten potop - Smoleńsk czy rządy Ferajny. Ja sobie w domu wyłączyłem telewizyjną putinadę z tuskobusem, mieloną na okrągło ściemę z Facetem Bez Wstydu i jego Klakierami. Włączyłem sobie płytkę i zobaczyłem RÓŻNICĘ. Wcześniej w tramwaju czytałem sobie kupioną dzisiaj najnowszą "Frondę". Warto sobie poczytać o współczesnych bataliach toczonych na naszym terytorium: wojnie informacyjnej i energetycznej. Warto zapoznać się z regułami działań agentury wpływu, wtedy obrazki migające na ekranie i gadające bez przerwy głowy przestają mieć na nas wpływ, nagle tracą MOC. Numer jest pełen świetnych grafik, rebusów, collages. Jedna z rycin jest parodią reklamy. Na obrazku widzimy kremówkę. Slogan reklamowy brzmi: KUPUJCIE POLSKIE KREM(L)ÓWKI. Zamiast ciasta francuskiego jest CIASTO RUSKIE, zamiast bitej śmietany jest BITA PIANA, zamiast masy budyniowej - MASA PUTINOWA. Kupiłem sobie jeszcze najnowszy, jubileuszowy numer "Arcanów". Będę zaglądał, robił tu wypisy. Jako awatar "Paderewski" grający straszne polityczne etiudy. Taką rolę przyjąłem we wpisie. Taka mi się narzuciła.
Bo to była, Basiu Droga, spontaniczna gra. Jak napisałem - poddałem się logice zdarzeń, nie stawiałem oporu. To bardzo ciekawe doświadczenie, z pograniczna snu. Już na rowerze, jadąc na Kopiec, czułem swobodę, i taki BRAK OPORU, i w sobie i w świecie. Zareagowałem na sugestie Pana z Ochrony, wszedłem do wielopoziomowego Gabinetu Figur Woskowych w Fortach pod Kopcem Kościuszki i udałem się w podwójną podróż w przeszłość - tę historyczną, zaklętą w postaciach Bohaterów i tę prywatną czasoprzestrzeń naszego spotkania, zamkniętą w powidokach nas samych. To były jak Wielkie i Małe Arkana w kartach, czy Figury i Piony w szachach. Bardzo mnie zaskoczyła postać Głowackiego, która była naturalnym "linkiem" pomiędzy wpisami, łączyła HIPOkAMP z DOSŁOŃCAMI. Tam Bartos był pionem awansowanym do roli figury na małopolskich polach bitewnych, dziś szachownicy pól uprawnych. Tu stanowił dopełnienie. Papież - Chrystus bez Karabinu i Głowacki - wyskakujący z jego Głowy, Głowy Kościoła - Jego waleczny Cień, Jego Antynomia, choć walka przy pomocy czapki z głowy ma dodatkowy wymiar. Jednak rzeczywistość tej postaci jest szkatułkami, bo w środku mieści się jeszcze żeńska Anima, wyskakująca jak Atena z głowy Zeusa wypowiadająca Twoje słowa w komiksowym dymku. Do tego biel papieskiego stroju, biel flagi, skłębione znaki i symbole, jak we śnie, jak we śnie. Nie umiem tego do końca zinterpretować, ale widzę logikę w tym szaleństwie i nieodparcie kojarzy mi się to z Twoją Osobą. Myślę, że filmy które podlinkowałaś więcej mówią o tym moim surrealistycznym hipertekście niż moje słowa.
Zwłaszcza ten:
http://www.youtube.com/watch?v=PJKC6DQnBzc
Tak od piętnastej sekundy widać na nim pieska toczącego nosem piłkę. To absurdalny epizodzik wojenny, ale to ten obraz pozostał w mojej pamięci.
Myślę, że marginalia "Globu" mogą zawierać podobnie ISTOTNE OBRAZY.
Wydaje mi się, że fraza Wieloręki Androgyn Narodu Polskiego nim jest.
Dobrej Nocy!
2011-09-21 17:29 | pp3-Basia
Miało byc:zajmę się postaciami,w pierwszej wersji pisałam:
przyjrzę się postaciom.Stąd ten zmixowany błąd:)
2011-09-21 17:25 | pp3-Basia
Dzień dobry,Wszystkim!
Moi drodzy dyskutujemy tutaj o różnych sprawach,a ja próbuję rozgryźc
to,co autor miał na myśli w powyzszym hipertekście.
Zajmę się postaciom,które przypisał mnie.Jan Paweł II,Głowa Kościoła
i Bartosz Głowacki...
Połączenie obu postaci polega na znalezieniu wspólnego mianownika.
Chociaż na pierwszy rzut oka takie połączenie wydaje się byc hybrydą,
to jednak zawiera ukryty głęboki sens.
Obie postaci,prócz ubioru w kolorze białym,posiadają wspólne cechy.
Jeną z nich jest gorący Patriotyzm drugą umiłowanie Boga.
Łączy ich również walka,o niepodległą Ojczyznę.
http://www.youtube.com/watch?v=fU02v-3TSFw
http://www.youtube.com/watch?v=xjNYB_Ye7_w
Wiele artystów zainspirowało umiłowanie Ojczyzny,wyrażali je w utworach pisanych i muzycznych.
http://www.youtube.com/watch?v=PJKC6DQnBzc
który został w pewien sposób sparafrazowany:
http://www.youtube.com/watch?v=2LwK8W0f3-E&feature=fvwrel
Na razie tylko tyle:)
Pozdrawiam Was serdecznie!
2011-09-21 16:27 | Marcin
Witajcie
Unija bajat sje Jaroslaviusza? Nie wiadomo. Bo jeśli wysłali Lewandowskiego, aby ten strzelił zwycięską bramkę dla połączonej miłością do Unii PO to okazali, że i prawo i dobry obyczaj można mieć daleko w poważaniu. Zastanawiam się, czy aby nie na tym oparto unijny "kręgosłup" wspólnoty.
Jeśli był to pomysł spin doktorów Tuska to pięta odstrzelona, no ale kto chciał więcej?.
Drugi z "loży szyderców", co magicznymi różdżkami nagina wirtual do rangi reala bąknął, że dług się zwiększy tyci, tyci. Ludzie najpierw usłyszeli o wojnie, co przecież nie jest niemożliwe, teraz dołek w ich kieszeni jeszcze się pogłębił. Czy to element tej elementarnej przyzwoitości rządzących? To może w ramach kontynuacji dodałby - "Przepraszam", coby naród lepiej się poczuł przed kolejnym programem Tomasza Lisa na żywo i z playbacku jednocześnie, bo wszyscy mówią to samo.
Pozdrawiam WAS
2011-09-21 16:26 | w.
Panie Redaktorze Marcinie możesz jaśniej ? bo nie wiem o co kaman z tym podkuleniem ogona co go niby podkuliłam ?
2011-09-21 12:53 | Hania
Mam już Pynchona :-)))
464 strony, ale zadziwiająco duża czcionka ;-)
Muszę skończyć książkę od Basi i ...
2011-09-21 11:51 | Hania
Mnie też to bardzo rozśmieszyło, Marcinie :-)
Pozdrawiam znad gorącej, czarnej kawy.
Właśnie słyszę w radiu tę piękną piosenkę:
http://www.youtube.com/watch?v=_OFMkCeP6ok
Patrzyłam dziś, czy Marek nie napisał nic nowego, ale... cisza.
2011-09-21 11:44 | Marcin
Uśmiałem się --> rozlałem kawę --> muszę posprzątać
Wyobraziłem sobie jak obaj bieżą. Droga wiadomo wyboista, nierówna "Polska w Budowie", a tu buciki nieodpowiednie i marynarki ciasne, pardon dopasowane ;-)
Pozdrawiam WAS
Zza chmur wychodzi słońce. Dla Wszystkich !
2011-09-21 10:27 | Marcin
Witajcie
Przepraszam Was za chaotyczną pisownię i skoki po tematach.
2011-09-21 10:26 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Marcinie!
Muszę wyjść, bo sobie na Kopiec chcę wejść na piechotę.
A propos ...
Tusk z Korzeniowskim muszą pieszo po bezdrożach PO-lski w budowie?
Przejdą się na koniec Rozkopianką? :)
Pozdrawiam!
2011-09-21 10:21 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Haniu.
Dziś rano odpuściłem sobie Walsera. Zajmę się nim po pracy - wieczorem.
Czytam sobie przed wyjściem różne teksty z sieci.
Przypomniałem sobie proroczy wywiad ze ś.p. profesorem Wieczorkiewiczem:
http://www.euractiv.pl/polityka-zagraniczna/wywiad/historia-ruszya-z-kopyta-001207
Kluczowy fragment: co znaczy, że Rosja uzależnia Zachód?"
=============
"Uzależnić ekonomicznie poprzez dostawę surowców energetycznych, przejąć część bankowości i korporacji, zwłaszcza o wymiarze strategicznym. Dzięki temu będą mieli technologie, będą mogli drenować pieniądze. A na Zachodzie niech sobie ludzie według swoich standardów żyją, cieszą, bawią się. Rosjanie już się chyba nauczyli, że nie trzeba wprowadzać czołgów."
=============
Stanisław Michalkiewicz ciekawie analizuje strategię przejmowania państw za długi, przećwiczoną już wcześniej. Interesująca analogia. Michalkiewicz przywołuje "wywiad, jaki w początkach lat 90-tych przeprowadził Radosław Sikorski z Henry Kissingerem, a który wyemitowała wówczas rządowa polska telewizja."
=============
"W pewnym momencie Radosław Sikorski zapytał Kissingera, czy uruchomienie przez rząd USA i innych krajów zachodnich gigantycznych pożyczek dla państw socjalistycznych w ramach detente było elementem jakiejś długoterminowej strategii, czy też żadna myśl przewodnia temu nie towarzyszyła. Kissinger bez wahania odpowiedział, że te pożyczki stanowiły element strategii obliczonej na to, iż państwa socjalistyczne przyzwyczają się do życia ponad stan i już bez zasilania z zewnątrz nie będą mogły sobie poradzić, a wtedy zacznie się przypierać je do ściany, na której w końcu zostaną rozsmarowane. Skoro zatem już raz taka sztuka się udała, to dlaczego nie spróbować jej po raz drugi?"
=============
Tak się INTEGRUJE nasz EURAZJATYCKI MOLOCH. Duginowska "tellurokracja" czyli cywilizacja Lądu.
Tu są ciekawe informacje o bujnej przeszłości Dugina:
http://geopolityka.blox.pl/resource/L.Sykulski_Rola_paradygmatu_geopolitycznego_w_rozwoju_neoeurazjanizmu.pdf
Haniu, wkrótce przegram Ci obiecane płyty.
2011-09-21 10:20 | Marcin
Witajcie
Oj droga "w" skuliłaś ogon jak nie przymierzając premier, który oświadczył, że jak PO nie wygra wyborów, to nie powinna ubiegać się o tworzenie nowego rządu. Kto pamięta 500 dni spokoju? Teraz spokoju nie ma bo "kaczyści" jątrzą i dzielą nawet milcząc, więc (p)lisss do cholery zagłosujcie na nas - fajnych chłopaków. Jak już to zrobicie to łupki wam damy - głupki. Dzięki Michale za link do tego tekstu.
w - Przeceniasz moją rolę tutaj. Pamiętaj redaktorzy mają i wygląd i pieniądze.
Mi pozostał uśmiech na twarzy i sumienie, które działa.
Bogdanie czytałem odnośniki. Też się nad tym zastanawiam. Gdyby tak zebrać do siebie te porozrzucane śledcze kartki blogerów, jak części wraku z Siewiernego to już od dawna główne elementy tego obrazu są zupełnie inne.
Raport na wypadek śmierci prezydenta i dowódców wojska, próbna katastrofa - potem nieprzebrana mgła kwietnia, jak dość wierna kalka postępowania z poprawkami, które wyszły podczas testu.
Sytuacja wydaje się być tragiczna dla rządzącego obozu więc pan Prezidą mówi najpierw nie tylko o tym, że nie ma obowiązku dać zwycięzcy wyborów palmy pierwszeństwa w tworzeniu rządu, teraz bojąc się o wynik partii Matki sugeruje, że będzie brał pod uwagę "zdolności koalicyjne". Toż to znaczy, że jak wygra PiS to... no właśnie co?
Tusk wsiadł w autobus i klops. Haniu, dzięki za odesłanie do znakomitego Fezeta ;)
Brakuje tłumu pod kamery, tylko ludzie się pchają z jakimiś wsiowymi płachtami, że "dość kłamstw". Była okazja pogadać, ale premier umęczony tym transparentem, który wisiał nad głową odmówił. Co za niewdzięcznicy.
Jest jeszcze jedna myśl dotycząca wyborów. Jacek Karnowski z Urz stawia niejako tezę, że Jarosław Kaczyński nie pali się zbytnio do rządzenia i chce poczekać jeszcze chwilę, aż obóz Tuska padnie we własnym bagnie niespełnionych obietnic. Niemożliwe? Wyobraźcie sobie jeszcze dwa lata rządów PO (tyle maksymalnie im daję zanim obalą je rozruchy społeczne) negocjacje w sprawie owych 300 miliardów. Oddaję wszystkie zaskórniaki z prawej i lewej kieszeni, że ten skok się nie uda w obecnym czasie. Reakcja będzie zdecydowana.
Pozdrawiam WAS
2011-09-21 09:52 | Hania
Witaj, Bogdan.
Ja tylko chciałam, żebyś dobrze zrozumiał moją intencję. Kiedy rano przeczytałam to, co napisał Marcin - pomyślałam, że nasze odczucia były właśnie dokładnie tego samego typu.
Dzięki za 'Bang on a Can'. Ależ ten Philip Glass... Niesamowita kompozycja.
Muszę coraz więcej słuchać takiej muzyki.
Cieszę się, że spodobał Ci się G.V. W wolnej chwili przegram Ci jakąś jego najfajniejszą płytkę. To połączenie soulu i jazzu bardzo mi odpowiada.
Pewnie zajęty jesteś Walserem, więc nie przeszkadzam.
Ja również właśnie tłumaczę, ale nazwy dań. Tworzę taką polsko - angielską pyszną kompilację :-)
Dobrego Dnia.
P.s. Jutro pewnie już będę miała Pynchona.
2011-09-21 09:40 | bogdan.zalewski
Wystarczy mi, jak Pani choć rzuci OKIEM na tekst Ściosa i napisze, co Pani o tym myśli ;)
2011-09-21 09:30 | w.
Dzień Dobry.
Mogę się zabawić a Redaktorkę ,Dziennikarkę ,Aktorkę baa nawet w Pielęgniarkę w kogo pan tylko chce ,ale póki co szykuję się do pracy i muszę jeszcze oko zrobić -wie pan jak to Kobieta ;))
Tak więc do później bo oczywiście jeszcze tu zajrzę ) pa !
2011-09-21 09:17 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Pani w.!
Czy Pani traktuje siebie tutaj jako Zło Konieczne?
W takim razie zadam pani odwieczne pytanie: UNDE MALUM? :)
A może zabawi się Pani z nami w Redaktorkę, przecież tu Wszyscy mogą dyskutować na poważne tematy.
Proszę przeczytać ten artykuł:
http://cogito.salon24.pl/344744,anatomia-kapitulacji
I podzielić się z nami swoimi refleksjami, zapraszam ...
2011-09-21 09:04 | w.
O proszę ! Kolejny REDAKTOR na forum się ujawnił) I tak po nitce do kłębka wyjdzie że mamy tu na blogu samych redaktorów i redaktorki z takich czy innych redakcji i dlatego są oni w taki a nie w inny sposób traktowani przez P Bogdana.Reszta to tzw Zło Koniecznie.
Co nie znaczy żebym miała coś przeciwko Redaktorom ;D.
No nic, w takim razie szary człowiek, idzie do kiosku zakupić sobie Super Express tudzież inny Fakt coby miał co czytać w autobusie a potem do szarej nudnej pracy. W ten piękny słoneczno jesienny dzień.
Acha -dzieci już w szkole i przedszkolu jakby to kogo interesowało. pzdr.
2011-09-21 09:01 | bogdan.zalewski
Witajcie,
Haniu, opisałem te sceny w autobusie bez żadnej osobistej intencji. Czysta asocjacja. Reakcja na przywołany przez Ciebie obraz. Opisałem swój stan. Ja byłem po prostu niesamowicie zaskoczony DOBREM, jakie emanuje od ludzi dotkniętych zespołem Downa. To było dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie, bo odczuwałem wcześniej irracjonalny strach i opór. A Ci ludzie wydali mi się LEPSI od nas- tak zwanych- zdrowych współpasażerów. Może ten motyw autobusu wygląda na kolejną moją kampową alegorię, ale opisuję moje prawdziwe emocje, które mi towarzyszyły podczas kilku podróży z grupkami osób, przytulających się do siebie, życzliwych, dobrych. A jeśli chodzi o Twoją traumę, to ciężko mi sobie wyobrazić, co przeżyłaś. Przepraszam.
Marcinie,
http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/09/domodiedowo-siewiernyj.html#links
Okolice Domodiedowa jako makabryczna próba generalna przed Smoleńskiem to scenariusz bardzo prawdopodobny, zresztą dyskutowano o tym w sieci wcześniej. FYM jak zwykle bardzo profesjonalnie przeanalizował sprawę.
Strach przed wyborczym wynikiem musi być przepotężny, bo przecież obecna ekipa zdaje sobie sprawę, że to co się stało 10 kwietnia, a także PO i PRZED smoleńską masakrą, nie będzie zostawione "do przyschnięcia". Bardzo interesujące pod tym względem są te analityczne hiperteksty:
http://dakowski.salon24.pl/344309,zamach-smolenski-wokol-hipotez
http://freeyourmind.salon24.pl/344357,w-odpowiedzi-na-tekst-prof-j-trznadla
I ten artykuł śledczy:
http://niezalezna.pl/16447-zausznicy-prezydenta
Spodziewam się naprawdę panicznych ruchów, jeśli się okaże, że jednak dużo większa grupa Polaków nie dała się propagandowo zlobotomizować. Ja widzę gołym okiem, że scenariusz podobny do tego pojałtańskiego, opisanego choćby we wspomnieniach amerykańskiego ambasadora Arthura Bliss-Lane'a, jest w Polsce cały czas realizowany. Przypominam, że wtedy - w latach czterdziestych - jednym z najważniejszych punktów było fałszowanie wyborczych wyników. Może sytuacja z komitetem Korwin-Mikkego jest pozostawieniem sobie takiej furtki po wyborach? To byłby dopiero numer!
http://www.rmf24.pl/raport-wybory-parlamentarne-2011/wybory-parlamentarne-2011-fakty/news-sn-nie-zajmie-sie-protestem-nowej-prawicy-korwin-mikkego,nId,360602
Ale pewnie snuję spiski, bo znów chcę się zerwać z łańcucha, jak sugeruje nasza Droga Specjalistka Od Strzelania Baranków W Towarzystwie. ;)
Michale, bardzo ciekawy tekst o gazie łupkowym. Symptomatyczna wypowiedź Steinhoffa, który zarzuca Tuskowi roztaczanie emerytalnych mrzonek.
Warto przy okazji przypomnieć, jak nasi wielcy "specjaliści" z obecnego rządu dbali wcześniej o "łupkowe eldorado", zanim nie uczynili go tematem wyborczej propagandy:
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/548949,wikileaks_o_gazie_lupkowym_polacy_obojetni_amerykanie_sfrustrowani.html
Obejrzałem sobie wywiad Krzysztofa Raka z ekonomistą Januszem Szewczakiem o finasach, obietnicach 300 mld (kolejnych mrzonkach w kampanii PO, wciskaniu propagandowego kitu).
Posłuchajcie, jak się konstruuje budżet unijny:
http://vod.gazetapolska.pl/468-janusz-szewczak-co-z-naszymi-pieniedzmi
Żeby wziąć 260 mld trzeba wpłacić 100 mld, a jeszcze mamy kryzys w Europie, państwa Zachodniej Europie "ledwie zipią". A nasza "światła ekipka" opowiada dyrdymały w spotach. Potrzebne będą pieniądze, żeby ratować bankrutów. Wczoraj obniżono ocenę wiarygodności kredytowych Włoch - a czekają kolejne "potęgi". Być może dojdzie do serii upadłości banków.
ALE NAJCIEKAWSZY JEST FRAGMENT ODNOSZĄCY SIĘ DO ŚLEDZTWA "GAZETY POLSKIEJ CODZIENNIE" : Kto i gdzie ulokował za granicą 3 mld euro (!) polskich zasobów. Narodowy Bank Polski ogłosił, że w lipcu rząd zwiększył lokaty w zagranicznych bankach właśnie o 3 mld euro. Szewczak sugeruje, że być może to polski wkład w ratowanie europejskich bankrutów! Zagadka mundialu. :)
Co więcej przyjęta ustawa (rzutem na taśmę) blokuje dostęp do informacji dla dziennikarzy i opinii publicznej. Ciekawe, co zrobi pan Prezydent? Ponoć podpisze i zaskarży do Trybunału, czyli będzie "za a nawet przeciw".
Premier Kaczyński list pisze w tej sprawie.
http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/344677,co-po-ma-do-ukrycia-domagam-sie-weta-prezydenta-komorowskiego
Ach, tak wiele się dzieje w naszej umęczonej Ojczyźnie.
Wiele mógłby etiud politycznych zagrać mój awatar "Paderewskiego".
Pozdrawiam Wszystkich.
Haniu, świetny ten Gino Vanelii, zwłaszcza środkowa część tak od 3:43.
A ja na dobry dzień:
http://www.youtube.com/watch?v=mEih4bgRtGw&feature=related
2011-09-21 08:48 | Hania
Jakiś internauta w komentarzu do felietonu K. F. napisał:
'Pewien znany chodziarz wybrał Tuska, podśpiewując 'Pójdę boso...'
:-)
2011-09-21 08:44 | Hania
Dzień dobry Marcinie.
Wielkie dzięki. O tych sprawach pewnie łatwiej jest pisać niż mówić...
Pozdrowienia dla Twojego Synka ! Dzieci w tym wieku mają niewyobrażalne pomysły. Jak np. wczoraj mój starszy (prawie ośmiolatek), po małej popołudniowej awanturce dotyczącej wyższości odrabiania lekcji nad ślęczeniem przy komputerze - zamknął się w swoim pokoju. Po ok. pół godzinie w sypialni znalazłam chyba ze dwadzieścia rozsypanych na podłodze karteczek. Na każdej z nich było narysowane czerwone serce. No i jak tu się gniewać ? :-)
Dzięki za link do FYM-a. Na razie przeczytałam tekst. 'Katastrofa kontrolowana i służąca późniejszemu przygotowaniu scenografii 'miejsca wypadku'...
A ja już dziś zdążyłam przeczytać mojego 'Fezeta':
http://blog.rp.pl/feusette/2011/09/20/tuskobus-na-rozkopiance/
Spokojnego Dnia Tobie i Wszystkim.
Kto by przypuszczał, że jesień będzie taka piękna.
Dzisiejsze niebo to wręcz turkus.
2011-09-21 00:14 | Marcin
Witajcie
Haniu - wspaniałe świadectwo i Twoje i tego mężczyzny. Uderzające, że dziś po południu musiałem szybko wyjść z red w której pracuję w teren. Kiedy wracałem, usłyszałem za sobą na chodniku takie rytmiczne stukanie w chodnik zupełnie jak damskie szpilki i głos, wesołą dyskusję dwojga osób. Odwróciłem się niewidomy ojciec spacerował pod rękę ze swoją może 9 - letnią córką. To on rytmicznie wybijał i rytm kroków i jakby bicie ich serc. Do tej pory o tym myślę. O tym świadectwie.
Mój synek, który właśnie zaczyna sklejać pierwsze zdania dziś, gdy wróciłem do domu zasypał mnie w drzwiach serią: "Tato, wszystko w porządku?", "Masz dużo pracy?", "Pogramy w niebieską piłkę?". Miałem dużo pracy, ale najpierw pograliśmy ;-)
Pozdrawiam WAS wszystkich.
Na dziś lub jutro kilka kolejnych "puzzli" z układanki FYM-a
http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/
2011-09-20 22:35 | Hania
Bogdan.
Nie zrozumiałeś mnie właściwie. Nie napisałam tego żeby współczuć temu mężczyźnie, tylko po to, że zaskoczyła mnie ta cała sytuacja. Bo ten facet urósł niesamowicie w moich oczach. Dlatego, że czułam, że kochał BEZGRANICZNIE. Chore dziecko jest olbrzymią próbą dla rodziców, przede wszystkim próbą ich dojrzałości. Stanęłam przed taką wyzwaniem prawie cztery lata temu, gdy wynik jednego z badań pokazał bardzo wysokie prawdopodobieństwo zespołu Downa. To były najtrudniejsze trzy tygodnie mego życia. Tygodnie, w których właściwie zamknęłam się przed światem i próbowałam już wtedy przestawić swoje życie na inny tor, wyeksponować inne wartości, wreszcie - poszukać wytłumaczenia tej sytuacji. Teraz myślę, że to było takie swoiste, z GÓRY, wystawienie na próbę tego, kim naprawdę jestem. Tak to odczułam. Potem - kiedy już wiedziałam, że wszystko jest w porządku. Może właśnie dlatego nie lubię głupich porównań i epitetów, z którymi ostro walczyłam min. tu - na blogu. Jeden z moich synków ukończył przedszkole integracyjne, drugi właśnie je rozpoczął. Mają wśród swoich kolegów i koleżanek dzieci nieuleczalnie chore. Jest to dla nich zupełnie naturalne. Wiedzą, że to są normalni rówieśnicy, różniący się jedynie tym, że trzeba im pomagać. Takie zasady wpajałam przez cztery lata przedszkola starszemu. I mam wrażenie, że przyniosło to skutek.
Przypomniała mi się swoją drogą piękna i mądra książka Doroty Terakowskiej 'Poczwarka'.
Michale, dzięki za link. Dziś akurat audycja Kuby Strzyczkowskiego była poświęcona temu tematowi.
Słucham sobie właśnie pana, którego od lat bardzo lubię:
http://www.youtube.com/watch?v=_wPx6t7uxyI
Dobranoc.
2011-09-20 21:59 | Ania z P.
A może ten słynny już łańcuch, co ośmielił się stanąć na drodzę p.Bogdanowi, to jakiś "the sign"???Znak pokazujący, że szukanie na siłę spisków, zawiłych tłumaczeń, to jak próba zerwania łańcucha.Tym razem skuteczna jak mniemam?Tylko co z tego, że łańcuch został zerwany.Równie dobrze można sobie strzelić za przeproszeiem baranka, jaki w tym sens?
W tak pęknych okolicznościach przyrody... i tego...Tamtego
:)
2011-09-20 19:11 | bogdan.zalewski
Basiu, wspaniałe, mądre słowa! Mogę Ci zaręczyć, że się nie bawię - w sensie "bawienia się Kimś", czy beztroskiej "żonglerki Symbolami". Jeśli już mowa o Grze to jest wyraz specyficznej twórczości. Twórca jest Graczem - Homo Ludens. Ale to tylko w tym znaczeniu. Jeśli robię jakieś UNIKI, to uprzedzam. Może tego najpierw nie widać, ale mam nadzieję, że z perspektywy czasu widać moje intencje. Tak jak w opisanej GRZE EKFRASTYCZNEJ, która poprzedziła tę moją sobotnią woltę. Sam potrzebowałem takiej dodatkowej EMOCJI, takiego SAMOZAPRZECZENIA, żeby wykonać zadanie. To jest jak podgrzanie wody pod kotłem. Ryzykowne, ale chyba uczciwe. Efekt zaskoczył mnie samego: wędrówka po labiryncie Gabinetu Figur Woskowych była dla mnie podróżą do przeszłości, pasjonującym pasjansem, grą Narodowymi Kartami. Pamiętacie opowiadałem Wam o fabule "Obłędu" Jerzego Krzysztonia. W tej powieści bohater-radiowiec, Krzysztof, porte parole pisarza, trafił do szpitala dla obłąkanych i "podkładał" tam pod postacie swoich współ-pacjentów bohaterów z historii Polski. Czas się mu rozdwoił na teraźniejszość w ośrodku i dawne dzieje. Piszę skrótowo. Haniu, Twój fragment opisujący zachowanie Twoich synków, jest kwintesencją takiej życiowej dziecięcej naiwności, która jest niezbędnym elementem pisarstwa, o którym marzę. Jeszcze raz to powtórzę, bo ten opis uważam za rodzaj tekstu AUTOTELICZNEGO, takiego literackiego mikrokosmosu:
"Mały zaczął mi po kolei, to co napotkał na swojej drodze, wrzucać do koszyka, potem dorwał jakąś dziewczynkę i przytulił ją do siebie. A starszy akurat wtedy wpadł na pomysł, żeby opowiedzieć mi bardzo obrazowo i w szczegółach założenia nowo tworzącego się w szkole zespołu tanecznego."
Jeśli chodzi o osoby dotknięte zespołem Downa, to ja bardzo często wracam autobusem z takimi ludźmi, wsiadają do 152 na Królowej Jadwigi. I to są tak wspaniałe osoby, że aż serce rośnie. Zawsze wysiadam potem w dobrym nastroju. Nie widziałem ich jeszcze zdenerwowanych, zawsze otwarci, grzeczni, mili. Może tak się złożyło, że widziałem akurat TAKIE SCENY. Jednak - jak mówię widuję ich dość często. Muszę kończyć. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie. Michale potem przeczytam link do łupków.
2011-09-20 17:06 | Michał
Witajcie,
ja szybko dorzucę do dawnego, ale wracającego tematu gazu łupkowego; znalazłem dziś ciekawą analizę ekspertów jednego z portali:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/fakty;i;mity;o;gazie;lupkowym;rachunki;nizsze;o;polowe,90,0,916314.html
Pozdrawiam,
M.
2011-09-20 15:47 | pp3-Basia
Witaj,Bogdanie.
Nie mam do Ciebie żadnych pretensji.Już podczas pierwszego naszego spotkania domyślałam się,że ta gra,którą prowadzisz z czytelnikami będzie zawierała dwie strony życia,jak dwie ręce na klawiaturze,z których jedna osiąga tony niskie,a druga wysokie...W czasach,przed Chrystusem żył mędrzec,który bazując na objawieniach prywatnych, dokonał podziału na to co pochodzi od Boga i to co od Szatana.Zaratustra,pierwszy twórca religii monoteistycznej.Pamiętasz?
Badacze twierdzą,że chrześcijaństwo zapożyczyło wiele z jego starożytego kultu Boga...
Powieśc'Żongler'-Mądrackiego,z przedmiotem kultu obrazu,pieniądza i ciała,a odrzuceniu kultu Boga,który nakazuje człowiekowi życie wg.praw Dekalogu,to taki pierwszy papierek lakmusowy,który pojawił się w Twoim hipertekście.
Każdy symbol ma znaczenie i odwrotnośc tego znaczenia.
Jak światło uosabiające dobro,przypisano lucyferowi może byc ciemnością,wyznacznikiem zła.Wymiar duchowy może byc budujący,jak i destrukcyjny,Materia może byc dobrem stworzenia,jak i jego przekleństwem...Przeciwieństwa,antonimy.
Walka ta odbywa się w świecie zewnętrznym i w każdym z nas,napisałam Ci kiedyś w mailu.Ważne,aby człowiek opowiedział się po WŁAŚCIWEJ,DOBREJ stronie.
Napisałam kiedyś również,że forma jest ważna,ale ważniejsze jest to,jaką
wypełniona jest treścią...to w odpowiedzi na nieatrakcyjnośc(jak to nazwałeś,niektórych form.)Jeżeli mogę miec do Ciebie jakąś prośbę
to tylko taką,abyś nie traktował tego Wszystkiego w kategoriach zabawy.
Jeszcze o Jazzie.Napisałam Hani...to muzyka wolności,również wolności wyboru-między dobrem a złem.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
Idę czynic przygotowania do pracy nocą...stworzoną dla wypoczynku dla jednych i do czuwania dla drugich.
2011-09-20 15:41 | w.
I jak znajdę jakiegoś ptaszka ze złamanym skrzydełkiem albo muchę z urwaną nóżką to oczywiście nie omieszkam się nad nimi pochylić)
2011-09-20 15:40 | w.
Oczywiście że znamy ) Jeśli mnie by się wysypały pieniądze i miły pan pomógłby mi je pozbierać i na dodatek jeszcze by się uśmiechnął to pewnie też bym nie była w stanie myśleć o niczym innym :))
A że był akurat z chorym dzieckiem? cóż przykre ale nikogo nie omijają nieszczęścia.
Dobra zmykam do reala nie mylić z Realem :)
2011-09-20 15:21 | w.
a niech sobie pan wyobrazi że niedawno z reala wróciłam co nie znaczy że niedługo do niego nie wracam. I niech pan sobie wyobrazi że usłyszałam jak pan witał Wszystkich Słuchaczy we faktach :)
2011-09-20 15:20 | Hania
Bogdan.
To tylko i jedynie moja codzienność. Często niezwykle uciążliwa :-)
Taką swoistą 'ars vivendi' stanowiła dla mnie sytuacja, w której uczestniczyłam w ubiegłym tygodniu. Stojąc przy kasie w 'Selgrosie' słyszałam za sobą przyjemny męski głos. Właściwie to był monolog, ale taki pozytywny, pełen ciepła, uśmiechu. Przepełniony uczuciem. Zastanowiło mnie tylko, że nie słyszałam odpowiedzi, żadnego drugiego głosu. Kiedy płaciłam za zakupy, z portfela wysypały mi się pieniądze. Mężczyzna rzucił się do pomocy i pomógł mi pozbierać rozsypany bilon. Wtedy spojrzałam na niego i na osobę, która mu towarzyszyła. Była to ok. 10 letnia dziewczynka z bardzo mocnym zespołem Downa. Na wózku, na którym siedziała (będącym połączeniem dużego dziecięcego wózka spacerowego z wózkiem inwalidzkim), przyczepiona była tabliczka imitująca tablicę rejestracyjną, na której napisane było 'Monika'.
Znacie już mnie pewnie na tyle, że wiecie, że wracając do domu, w samochodzie nie byłam w stanie myśleć o niczym innym.
Trzymajcie się.
Muszę za chwilę wyjść.
P.S. Ta dwoistość jest przecież również w nas. Chociażby w zarysach naszych sylwetek w powyższym wpisie.
2011-09-20 15:12 | bogdan.zalewski
Dzień dobry w.: Pani w Internecie?! A nie "w realu"? :)
2011-09-20 14:40 | w.
Basiu -ja mam znajomą "przepraszam że żyję " która też za wszystko przeprasza? Bo tak właściwie za co Ty przepraszasz? za normalne życie? Niech żyje internet! niech żyją ciocia wiki i wujaszek gogle ,niech żyją nam wszystkie linki świata ale przede wszystkim trzeba żyć! Z nostalgią wspominam czasy kiedy nie było internetu, komórek i też się żyło i to jak! Pełną piersią:), czytało się papierowe książki, chodziło się na zwykłe spotkania w realu, na spaceryi uśmiechało się do ludzi zwyczajnie a nie o tak ":)" i się żyło. A teraz co ..przepraszam że nie zaglądałam do internetu? Ha no i fajnie i tak trzymaj! Buziaki wirtulane :))
2011-09-20 14:03 | bogdan.zalewski
Dzień dobry!
Witaj, Basiu. O Nergalu pisałem zaraz po skandalicznym wyroku. Porównywałem absurdalną sądową logikę - ekskluzywności działań artystycznych, swoistej "eksterytorialności" obrazoburczego gestu satanisty- z zaklętym kręgiem Jezydów opisanym przez Gurdżijewa. Nie była to klasyczna publicystyka. Coraz mniej mi się chce reagować dosłownie na ewidentne prowokacje macherów od wyborów. Obserwuję ten konflikt pomiędzy MACHERAMI i MOHERAMI. I chyba nie macie wątpliwości, że jestem po stronie MOHERÓW. Jednak od początku mówiłem, że MOHEREM nie jestem. Nie dlatego, że przepełnia mnie salonowa pogarda do tradycjonalistów. Przeciwnie - mam do wielu prawych ludzi ogromny szacunek. Siebie samego uważam za człowieka słabszego duchowo. Idzie Spękany po Drabinie, fiku miku, co wywinie? (Dziękuję, Basiu, za link do walserowskiego "Grzebienia" braci Quay.) Podkreślam: nie chcę dać się wciągnąć w intrygę manipulatorów, którzy wywołują demony, bo uznali, że transgresje to sposób na odebranie młodych ludzi PiS-owi. Prymitywna interpretacja? Być może, ale ja tak to widzę. I nie chcę zajmować się więcej jakimiś drobnymi prowokatorami. Basiu, czuję podskórnie, że masz do mnie pretensję o używanie dwuznacznych symboli. Może nie powinienem sprawdzać znaczeń po zdarzeniu, które mnie spotkało, ale taką mam już ciekawską naturę. No, skusiła mnie ta STELLA, bo znów odkryłem jak różne znaczenia może mieć ten sam znak. Tę dwoistość próbowałem potem oddać w hipertekstach. Jest w tym pewna moja konsekwencja w niekonsekwencji. Może to jakiś głębszy rys mojej natury, rys albo rysa? Nie mam pojęcia. Idę własną drogą, błądzę, przynudzam, odstręczam, ale może też Kogoś zainteresuję swoimi poszukiwaniami. Zresztą nie sam - bo to też duchowa praca zespołowa. Wykoncypowałem ostatnio w dużym napięciu tę językową formułę WIELORĘKIEGO ANDROGYNA NARODU POLSKIEGO. Haniu! Ten genialny Twój fragment mógłbym uznać za swoją własną ARS POETICA oraz ARS VIVENDI:
"Mały zaczął mi po kolei, to co napotkał na swojej drodze, wrzucać do koszyka, potem dorwał jakąś dziewczynkę i przytulił ją do siebie. A starszy akurat wtedy wpadł na pomysł, żeby opowiedzieć mi bardzo obrazowo i w szczegółach założenia nowo tworzącego się w szkole zespołu tanecznego."
Muszę kończyć, bo Fakty ... CDN.
2011-09-20 13:58 | pp3-Basia
Dla Wszystkich bardzo mądra przypowieśc z Biblii,sprowadzona do poziomu
przyswajalnego przez dziecko:
http://www.pasterz.pl/Encyklopedia/Opowiesci/12_Daniel/Daniel.htm
2011-09-20 12:47 | Hania
Tak Basiu, masz rację.
Wspominałam o tym artykule w ubiegłym tygodniu.
Cieszy mnie to, że do kolejnych odważnych dołączył Marek Magierowski.
A propos naszych wcześniejszych rozmów - jego blog ma tytuł 'Hic sunt leones'.
2011-09-20 12:38 | pp3-Basia
Haniu,do tych artykułów na temat poniżania w Polsce wartości chrześcijańskich,warto dodac analityczny artykuł Piotra Semki
z 'URZ',ubiegłego tygodnia,na temat satanizmu,który szerzy się pod postacią'artystycznego wyrazu'-pt.'Kolejny próg pogardy'.
Strona druga przedstawia Nergala z zaciśniętą pięścią uniesioną w górę.
Przed nim STELLA OCTANGULA z napisem,którego nie będę przytaczała.
To ta odwrotna strona trójwymiaru Pieczęci Salomona,o której wspomniałam
Bogdanowi podczas naszego spotkania z Clarą i Michałem.
2011-09-20 12:04 | Hania
Z dzisiejszej Rzepy:
http://blog.rp.pl/feusette/2011/09/19/gdyby-slowa-spelnialy-sie-same/
http://www.rp.pl/artykul/118849,719807-Okladki--krzyz--godlo--Matka-Boska--Nergal--Palikot.html
i bardzo ważny tekst M.Magierowskiego
http://www.rp.pl/artykul/9157,719655-Nergal-bez-potepienia-elit---Marek-Magierowski.html
Dziękuję za wczorajsze linki.
2011-09-20 11:39 | Hania
A mi przypomniał się ten kawałek:
http://www.youtube.com/watch?v=HSPGI0UaZZY
Właśnie usłyszałam to w radiu.
Bardzo go kiedyś lubiłam.
2011-09-20 11:36 | pp3-Basia
Kochane dzieci!
Bez nich świat nie miałby tylu barw...:)
Dobrego dnia!
2011-09-20 11:32 | pp3-basia
Więcej o twórczości Walsera,tutaj:
http://robertwalser.ch/robertwalserarchiv/
Stronę można przetłumaczyc na język polski,przy użyciu Tłumacza Google,ale w szyku przestawnym to brzmi śmiesznie.
2011-09-20 11:26 | Hania
Basiu.
Pewnie u każdego z nas wrzesień przyniósł masę nowych obowiązków i problemów. Staram się to zaakceptować.
Ale czasem... Tak jak wczoraj, kiedy bezpośrednio po pracy zabrałam dzieciaki z przedszkola i szkoły i pojechałam z nimi do sklepu. Mały zaczął mi po kolei, to co napotkał na swojej drodze, wrzucać do koszyka, potem dorwał jakąś dziewczynkę i przytulił ją do siebie. A starszy akurat wtedy wpadł na pomysł, żeby opowiedzieć mi bardzo obrazowo i w szczegółach założenia nowo tworzącego się w szkole zespołu tanecznego. A ja powoli wymiękałam :-)
Dobrego Dnia Basiu, Bogdanie i Wszyscy.
2011-09-20 11:14 | pp3-Basia
Witaj,Haniu!
Przepraszam za nieobecnośc,ale musiałam w ciszy zmierzyc się z problemami realnego życia.Postaram się nadrobic zaległości.
Jestem już przy trzecim tomie 'Cichego Donu'...
Serdecznie Cię pozdrawiam!
2011-09-20 10:58 | Hania
Witaj Basiu.
Pozdrawiam ciepło.
2011-09-20 10:39 | pp3-Basia
Dzień dobry,Haniu,Bogdanie,Claro,Michale,Marcinie,w.
Bogdanie,słowa,które wypowiedział ten człowiek,po Twoim wypadku-'jak to się człowiek poświęca dla nowoczesnej sztuki'-dają wiele do myślenia.
Czerwone światło,którego nie zauważyłeś,ostrzegało Cię...
Wyznaczyło granice bezpieczeństwa...a mimo to Ktoś czuwał abyś wyszedł
z tego zdarzenia-zderzenia,cały.To dobry znak.
Masz jeszcze jakieś życiowe zadanie do wykonania...i nie dotyczy ono
tylko sztuki.
Twórczości Roberta Walsera praktycznie nie znam,ale wyczytałam,że był bliski Kafce,co jakoś łączy nam się z surrealistycznymi wizjami dotyczącymi życia ludzkiego i szaleńczymi wizjami z pogranicza ludzkiego realizmu
i sennego koszmaru.Kto z Was miewa sny,ten wie co mam na myśli.
Marcinie,obecna sytuacja geopolityczna Polski jest ciężka.Ta porozbiorowa,zdeptana,pozbawiona elit,grabiona przez wroga wewnętrznego
i zewnętrznego czeka na powyborcze rozstrzygnięcia.
Czy kolejny raz,uśpiony Naród poddada się zwoniczej,przywódczej,jedynej
słusznej linii?Czy nadzieje a lepszą,wolną Poskę kolejny raz zostaną
pogrzebane?
Michale,nie wiem czy 'To co się tutaj rozplenia;)'mozna ując w jakieś ramy
socjologicznych pojęc,ale zawsze można próbowac:)
Claro,serdecznie Cię pozdrawiam!
w.Ciebie też
i Wszystkich Obecnych.
Jako dodatek,dwuczęściowa prezentacja youtube...która przenosi do krainy surrealistycznego snu.Kolorystycznie nawiązuje do Maxa Ernsta,mzycznie
do SacrumProfanum,słownie do poezji...
'mówił dziad do obrazu,a obraz do niego ani słowa'
(w innej wersji...ani razu)
Jest jeszcze motyw drabiny(!),po której ludzik-to rozpadając się,to znów
składając w całośc,próbuje wspiąc się do innego,lepszego świata:
http://www.youtube.com/watch?v=2TooXlWon0A
http://www.youtube.com/watch?v=aTgOGEZLo1I&feature=related
Do zobaczenia!
2011-09-20 10:11 | w.
Nie wierze ! nie wierze ! i jeszcze raz nie wierze ! Że można być aż tak uzależnionym czy jak to nazwać? czytać to samo ,słuchać tego samego ,robić to samo? Do tej pory myślałam że każdy człowiek jest indywidualnością i ma swoje własne "nałogi " i hobby ale jak widzę jest inaczej.Oczywiście fajnie jest przeczytać ,posłuchać jak mi znajomi coś polecą ale nie jest to równoznaczne z tym, że to akceptuję albo że mi się to podoba albo że zaraz polecę aby to kupić. Ale co ja się tam znam )).pzdr.
2011-09-20 10:09 | bogdan.zalewski
Tak. Krzysztoń i Walser. Odczuwam to podobnie.
2011-09-20 09:56 | Hania
Zamówiłam już sobie Pynchona.
Jeszcze raz: dzięki.
2011-09-20 09:48 | Hania
Bogdan.
Nie wiedziałam, że w księgarniach jest już nowy Pynchon. Dzięki.
Piękna ta filmowa zajawka o 'Pinie' Bausch.
'OTHERWISE WE ARE LOST...' :
http://www.youtube.com/watch?v=FuclbQwXnBs
P.S. Słowa Walsera skojarzyły mi się z mottem Krzysztonia.
2011-09-20 09:36 | bogdan.zalewski
Dzień dobry Czytelnicy!
Witaj, Haniu.
Tłumaczę od rana Mikrogramy Walsera i piszę kolejne fragmenty czyTańca:
=============
Mikrogramy robił drobiąc z jednej albo z obu stron
Ołówkowym szlaczkiem znacząc własne drogi na karteczkach
Sobie znane trasy-skróty omijając pustosłowie
robiąc trawers w poprzek góry wysypiska z liter pisma
Nie zostawił drogowskazów przyszłym swoim czytelnikom
Mikrogramy bez tytułów paginacji numeracji
To elektrokardiogramy mięśnia śnienia o miłości
Albo encefalogramy po projekcji pulsu snów
=============
Wykonanie utworu 2x5 przez Bang On A Can All-Stars w Łaźni Nowej to było mistrzostwo świata. Tak się składa, że też ostatnio słucham tylko tej grupy- w sobotę jeździłem na rowerze mając słuchawki na uszach, a z DISCMANA rozbrzmiewała przepiękna, delikatna muzyka "Music for Airports", a wczoraj po pracy - psychodelia "Renegade Heaven". Z tą muzą wszedłem wieczorem do księgarni MATRAS w Rynku i kupiłem nową powieść Thomasa Pynchona "Wada ukryta" oraz oraz dwie filmowe biografie z przeceny - "Andy Warhol" i "Francis Bacon". Zadzwoniłem do Przemka, że jest nowy Pynchon! A Przemek, że kupił już bilety dla całej rodziny na nowego Wendersa. Polecił, żebym koniecznie zobaczył trailer "Piny", co niniejszym czynię. Niebywała sprawa:
http://www.wim-wenders.com/movies/movies_spec/pina/pina.htm
Haniu, idę dalej. Niczego nie porzucam. Ale to droga sama prowadzi.
Trzymajcie się Wszyscy, którzy tu wchodzicie ;)
2011-09-20 08:12 | Hania
Moja odpowiedź:
W 'Małym Krajobrazie ze śniegiem' są min. fragmenty powieści 'Tobold'.
Walser pisze:
'Tysiące, setki tysięcy ludzi mają jakieś idee, ale zarzucają je, bo realizacja wydaje się zbyt kłopotliwa, niewygodna, niedorzeczna, głupia, trudna lub niepotrzebna. Każde przedsięwzięcie jest według mnie już z tej racji, że wymaga odwagi, czymś dobrym i dlatego zdrowym i słusznym'.
P.S.
Wczoraj późnym wieczorem słuchałam:
http://www.youtube.com/watch?v=GyUzYWSg_hM
Wyhodowałam sobie na własny użytek nową muzyczną obsesję.
2011-09-19 23:19 | bogdan.zalewski
ROBERT WALSER "CZŁOWIEK Z DYNIĄ ZAMIAST GŁOWY"
"Był sobie raz człowiek, który zamiast głowy miał na karku wydrążoną dynię. Daleko nie mógł z tym zajść. A jednak chciał być zawsze pierwszy! Komiczny typ! W charakterze języka z ust wyglądał mu dębowy liść, a zęby były po prostu wycięte nożem. Zamiast oczu miał tylko dwie okrągłe dziury. W głębi migotały dwa ogarki świec. Takie miał oczy. Nie mógł nimi wiele widzieć. A jednak mówił, że ma najlepsze oczy, pyszałek! Na głowie miał wysoki kapelusz; zdejmował go, gdy ktoś się do niego zwracał, był uprzejmy. Raz poszedł na spacer. Ale wiatr dął tak mocno, że oczy zgasły. Chciał je znowu zapalić, ale nie miał zapałek. Zaczął płakać resztkami świeczek, bo nie mógł znaleźć drogi do domu. Siedział, obiema rękami trzymał się za dynię i pragnął umrzeć. Ale to nie szło tak łatwo. Przedtem jeszcze zjawił się chrabąszcz i pożarł mu dębowy liść z ust. Przedtem jeszcze zjawił się ptak i wydziobał mu dziurę w dyniowej czaszce. Przedtem jeszcze zjawiło się dziecko i zabrało mu dwa ogarki. Wtedy wreszcie mógł umrzeć. Chrabąszcz wciąż jeszcze pożera liść, ptaszek wciąż jeszcze dziobie, a dziecko bawi się świeczkami."
=============
Jestem człowiekiem z dynią zamiast głowy, chrabąszczem, ptakiem i dzieckiem.
2011-09-19 20:54 | bogdan.zalewski
w.: Skoro Pani tak twierdzi, to tak pewnie jest.
2011-09-19 19:38 | w.
oo! dziękuję za wielką kumulację faktów znaczy zestawienie faktów po faktach których faktycznie moje uszy nie wyłapały ( czyste uszy żeby nie było ;)ale faktycznie to pewnie dlatego że nie przywykłam do tak szybkiego słuchania a może moje radio nie nadąża z przekazem.. pzdr.
2011-09-19 17:25 | bogdan.zalewski
Szanowna w.: nikt się Pani nie każe zachwycać, skoro nie zachwyca.
Ja tylko mam uwagę do OBRAZU, jaki pozostał w Pani pamięci.
Zestaw tematów o 15:00 (zestaw "z wypadkiem"):
- powrót siatkarzy
- krótko o tragedii dwóch ludzi, których przygniótł strop pustostanu (pilna informacja) Ostrowiec Świętokrzyski
- krótko o czołowym zderzeniu zginęły 2 osoby - pod Piłą (pilna informacja)
- rekord pijanych kierowców zatrzymanych na Śląsku
- informacja sprzed chwili o ewakuacji Parlamentu Europejskiego w Brukseli
- areszt dla młodego pirata drogowego, który uciekał w sobotę ulicami Gorzowa Wielkopolskiego
- dłuższa analiza oświadczeń majątkowych posłów w porównaniu z sytuacją finansową większości Polaków , którzy nie mają żadnych oszczędności
-bardzo ciekawy materiał z Paryża o zapomnianej gwieździe kina niemego - francuskiej skandalistce polskiego pochodzenia Stasi Napierkowskiej
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/marek-gladysz/wiadomosci/news-stasia-napierkowska-zapomniana-gwiazda-niemego-kina,nId,360287
Do wyboru: sport, kultura, polityka, oraz wydarzenia AKTUALNE dziejące się w momencie podawania faktów.
A Pani zapamiętała wypadek ...
Wniosek - musimy dawać więcej informacji o wypadkach, bo one pozostają w pamięci.
Nie powinienem ironizować.
Proszę uwierzyć, że ludzkich tragedii w momencie podawania Faktów jest o wiele więcej.
Pozdrawiam serdecznie
2011-09-19 17:17 | Marcin
Witaj Bogdanie
Ja na razie czytam GPC z internecie. Też podróżuję, ino PKS-em przez piękne okolice. Dwa dni po 2 godziny w PKS-ie i "URz" mam od deski do deski ;)
2011-09-19 16:41 | w.
Dziś z ciekawości po xxx nie słuchania rmf włączyłam fakty - skoro tak och ach to pomyślałam że coś musi w tych faktach być...to co usłyszałam było jak pociąg pośpieszny wpadający z rozpędem na stację , gwizdek, pasażerowie wsiedli ,drzwi zamknięte i już lecimy dalej z wielką kumulacją ((. No i oczywiście jak to w rmf najważniejszy był jakiś wypadek ,nawet nie wiem gdzie po już polecieliście z następnymi informacjami...byle szybciej ,byle prędzej uffff .
2011-09-19 16:39 | bogdan.zalewski
Dzień dobry, Marcinie.
Swoją lekturę w AUTOBUSIE (zwykłym - MPK) w drodze do pracy zacząłem dziś od "Gazety Polskiej Codziennie" i "Uważam Rze" - porównałem m.in. artykuły o polskich władzach widzianych przez Amerykanów - w depeszach Wikileaks. Oczywiście przeczytałem Marka Pyzę, jednego z najlepszych polskich dziennikarzy. Super uczciwy gość, bez dwóch zdań. To, co Parulski wyczynia nie tylko z Pasionkiem, w ogóle ze Smoleńskiem to jest historia, która się w głowie nie mieści. Piszę skrótowo, bo ... Fakty. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
2011-09-19 16:29 | Marcin
Witajcie
Dzięki Bogdanie za linki. W świeżym numerze "URz" ciekawie pisze Ziemkiewicz o tym w jaki sposób korporacje pilnują swioich lukratycnych interesów w wielu zawodach. Z kolei Marek Pyza pisze o prokuratorze Pasionku. Piotr Zychowicz pisze o sowietach, którzy 17 września wkroczyli na Kresy.
A dziś pan premier wsiadł w pekaesa i wozi się po mieś.... pardon po Polsce. Celnie to ująłeś Bogdanie w duecie z Mają w faktach o 16.
Pozdrawiam Wszystkich
2011-09-19 11:02 | Hania
'śnieżna połać ścieżynka we śnie'.
Cudne.
2011-09-19 10:43 | Hania
A mi przypomniało się opowiadanie 'Człowiek z dynią zamiast głowy', jedna z najstraszniejszych dla mnie walserowskich wizji o człowieku, który na karku nosił dynię, zamiast oczu miał wydrążone nożem dziury. A w tych dziurach palące się dwie świece, w miejscu ust - listek. Kiedyś podczas wyjątkowo wietrznego spaceru - wiatr zgasił świece. Człowiek stał się ślepcem. Usiadł i zaczął płakać woskowymi łzami, pragnąc śmierci. Potem jakiś owad zjadł mu listek - usta, dziecko zabrało wygaszone ogarki, ptak wydziobał mu dziurę w dyniowej głowie.
Zanim śmierć nadeszła...
Piszę z pamięci, może coś przekręciłam.
Pamiętam, że to opowiadanie strasznie mnie zdołowało.
TEN Walser tak jakby się wciął pomiędzy nasz Hipokamp.
Takie mam wrażenie.
Kiedyś zastanawiałam się, którego z Walserów wolę: Z jednej strony 'Mały krajobraz ze śniegiem', z drugiej 'Jednorożec', czy 'Śmierć krytyka'. Nie wiem. Martin jest chyba bardziej rzeczywisty. Ale nie znam niestety niemieckiego, więc pole mam ograniczone.
Dzięki za 'Queens'ów'. Tak, to było coś podobnego, tylko to najstraszniejsze nie nadeszło.
2011-09-19 09:56 | bogdan.zalewski
Dzień Dobry!
Dzięki Claro za wsparcie i za maila. Najważniejszy jest dla mnie ten Real. To jest wielka dla Ciebie próba. Ja nie zdałem podobnego egzaminu - z moją babcią. Moja mama zdała - na szóstkę z plusem. Zapamiętam to - do śmierci.
Haniu, pamiętam Twoje drogowe horrory. Ja się w ogóle boję jazdy samochodem. Nigdy bym nie siadł za kółkiem, więc podziwiam kierowców.
Bardzo lubię ten utwór. Muzycznie i jako clip. Mocna rzecz.
http://www.youtube.com/watch?v=s88r_q7oufE
Strasznie się miotałem w sobotę. I z perspektywy czasu, widzę, że jakoś z tej matni się wyrwałem. Dwie nie-przygody: uratowanie się przed upadkiem ze schodów i zerwanie brzuchem ulicznego łańcucha uważam za największe wydarzenia Sacrum-Profanum :)
Mam swoje odczytania tych znaczących sytuacji - i teraz jak zbawienie spadł na mnie ten Walser.
Czytam jego mikrogramy i piszę coś w rodzaju czyTańca.
Na razie napisałem tyle:
=============
Ręka to piechur
Popatrz jak przemierza
Przez śnieżną połać ścieżynką we śnie
Lub drobnym kroczkiem po szarej kopercie
Podwórka poczty odesłanej w niebyt
Z maleńkimi znaczkami
Tajemnego pisma
Oto mamy przed sobą marki Mi-kro-gra-mów
Jakby ktoś pisał grypsy spod więziennej celi
Uwięziony w samym sobie w celi schizofrenii
Z dożywotnim wyrokiem skazany na obłęd
Robert Walser nie żyje umarł w Herisau
Ten wielki pisarz z niewielkiej Szwajcarii
Oddał swego ducha w Boże Narodzenie
Roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego
Pozostawił po sobie prozę i poezję
Powieści i nowele szwajcarską robotę
Literaturę precyzyjnie piękną
Ale oprócz tego największą zagadkę
Mikrogramy mrówczej pracy skup w swym oku trop
zwierzynę drobnych zwierzeń
[TU ZABUKSOWAŁEM, A CHCĘ NAPISAĆ COŚ O STARYM NIEMIECKIM PIŚMIE, KTÓRE SIĘ NAZYWA "KURRENT", WALSER PISAŁ W TEN SPOSÓB, DZIWIĘ SIĘ, ŻE POCZĄTKOWO MYŚLANO, ŻE TO SZYFR SCHIZOFRENIKA. "KURRENTU" UCZONO NAWET W SZKOŁACH:
http://en.wikipedia.org/wiki/Kurrent
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kurrentschrift
NO, WIĘC TU MUSZĘ ZRYTMIZOWAĆ TĘ WIKIPEDIĘ, I TROPIĘ DALEJ:]
Carl Seelig - spadkobierca literackiej spuścizny Walsera
Nie będąc pewnym z czym ma do czynienia
Wydał mikrogramy jako facsimile
W szwajcarskim magazynie kulturalnym 'Du'
Z adnotacją że niestety stanowią zagadkę
Że się nie da odcyfrować szyfrowanych drobin pisma
[RANO TŁUMACZYŁEM SOBIE ESEJ WALTERA BENJAMINA, JA UŻYŁEM TEGO ZGRANEGO FRAZEOLOGIZMU SZWAJCARSKA ROBOTA, BENJAMIN W ANEGDOCIE WYTŁUMACZYŁ CZYM JEST TA SZWAJCARSKOŚĆ WALSERA:]
Szwajcarskość równa się powściągliwość
Benjamin przytacza anegdotę:
Malarz Arnold Boecklin, jego syn Carlo oraz pisarz Gottfried Keller siedzą w karczmie, w której zwykli się spotykać, jak zwykle bardzo POWŚCIĄGLIWI w wyrażaniu emocji. Młody Boecklin w końcu przerywa długie milczenie słowami: "Ale gorąc." Mija milczący kwadrans. Aż jego ojciec dodaje: "I nie ma wiatru." Keller odczekał chwilę. W końcu wstał i wyszedł, mówiąc: "Nie będę więcej pił z gadułami".
Przeczytałem to przed chwilą mojej żonie i córce i bardzo się śmiały.
Asia opowiedziała mi w zamian inną historię, prosto z życia.
Siedzi z dwiema koleżankami w mieszkaniu jednej z nich. Upał. Pokój z oknami na gwarną ulicę. Szum samochodów. Żar z nieba. Oglądają dla żartu "Króla Lwa". Nagle jedna z nich mówi: "Może zamknęłybyśmy okno." "No." Odpowiada druga. I wszystkie nadal siedzą. Po dłuższej chwili, ta która zaproponowała zamknięcie okna, wstaje i zamyka okno.
Aha, żeby nie było, że nie jestem Paderewski i nie gram Wam strasznych politycznych ediud, to proponuję dwa WYBITNE teksty z "Rzepy":
Warto uświadomić sobie w jakim państwie "prawa" żyjemy:
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/tag/subotnik-ziemkiewicza/
A tu - arcyśmieszny Gociek. Chodził Gociek koło Lisa:
http://blog.rp.pl/gociek/2011/09/18/meczenstwo-tomasza-lisa/
Trzymajcie się.
P.S.
Bardzo rozsądnie, a przy okazji dowcipnie, Pani w. :) Dziękuję
2011-09-19 09:31 | w.
Dzień Dobry
A według mnie i piszę to jako Kobieta ;) było to po prostu Ostrzeżenie z Góry panie Bogdanie. Może pora zejść na ziemię i po prostu się za siebie wziąć. Iść do okulisty i do innych lekarzy. Nie ma pan już 20 lat niestety a z tego co tu czytam to wiecznie panu coś dolega ,a to w oczku a to z boczku a to brzuszek a to paluszek. Przysparza pan jedynie zmartwień Swoim Bliskim ;)To tyle moich wywodów a poza tym weekend był udany, z roweru nie spadłam ,na czerwone nie wlazłam, nie złapała mnie kolka ani nie wlazł pod koła łoś .A to już coś! pzdr.
2011-09-19 08:46 | Hania
Dzień Dobry.
Witajcie.
A jednak myślę, że dla nas była to KULMINACJA. Oczekiwań.
Ale może się mylę. Emocje to rzeczywiście nieokreślona sprawa. Każdy odbiera to trochę inaczej.
No dobrze, pomińmy ten temat.
Sobotni wieczór, na grillu u naszych 'leśnych' sąsiadów. Pozornie skupiona na rozmowie i uśmiechnięta, ale tak naprawdę w myślach kombinowałam już jak się urwać przed 21.00 do naszego domu. Jak zwykle nieocenione są w takich sytuacjach dzieci :-). Wielki Piotr Metz, który przez cały dzień z Agnieszką Szydłowską był z trójkowym studiem pod Halą Ocynowni, o 21.05 zrobił coś zupełnie niewykonalnego (żadna stacja radiowa nie miała zgody na transmisję) i puścił powitanie, a potem... 'Come out'. Dla mnie to była wielka reichowska bomba. Dwa pełne słowa, które w trakcie pełnej transu kompozycji ulegały mikrosekundowym przesunięciom, aż w końcu zlały się w nieokreślony szum. Świetnym wizualnym tłem tej kompozycji był pełzający ogień, palący się w moim kominku.
Niestety, to był jedyny transmitowany utwór...
Bogdan. Powinnam napisać, że jest mi przykro z powodu Twego wypadku. Ale napiszę po prostu jak kobieta: bardzo mnie to przygnębiło i martwię się o Ciebie.
Z tym słownym stuporem to już tak jest, szczególnie przy PIERWSZYCH spotkaniach. Najgorsza jest NIEPEWNOŚĆ. Kogo właściwie spotkamy ? Piszę to również w odniesieniu do sierpnia. Jako, że trochę woalujemy te nasze wspomnienia, powiem tylko, że we mnie była jedynie 100% PEWNOŚĆ. I miałam rację.
Zaskoczyło mnie bardzo to połączenie: Św. Faustyna...
Wczoraj miałam kolejne zdarzenie z serii tych, które traktuję jako ostrzeżenia z GÓRY. Wracając wieczorem samochodem z dwójką dzieciaków miałam 'bliskie spotkanie' z sarną. Właściwie nie było możliwości, żebym w nią nie uderzyła. To była kwestia sekundy, może dwóch. A jednak, kolejny raz...
Trzymajcie się.
Dobrego Dnia.
P.S. 'Kto tu mierzy czas' ?
2011-09-18 23:42 | Clara
Ja jestem zachwycona! Napisałam Ci w mailu o tym :)
2011-09-18 19:45 | bogdan.zalewski
Dobry Wieczór, Claro!
Opisałem to wszystko, żeby pokazać ekstremalny odbiór muzyki współczesnej:)
Połamany jestem dzisiaj jak drum'n'bass. Po jeździe rowerem i po upadku.
Ale O.K.
W najbliższym czasie odpuszczę sobie.
Będę sobie głównie czytał powieści i opowiadania Roberta Walsera i tłumaczył książkę o jego mikrogramach.
W planach - kolejne odcinki cyklu SIECIOWY HIPOkAMP SIERPNIA.
Mam nadzieję, żeście się, Drodzy Uczestnicy Spotkania, nie obrazili na mnie za tę małą zmyłkę. Chodziło mi o wywołanie właściwej reakcji. Bo tak na prawdę to Wy jesteście chodzącymi Księgami. A Glob to tylko blog.
2011-09-18 19:35 | Clara
Przepraszam, przez nieuwagę skasowałam część komentarza. Miało być: Mam nadzieję, że Twój rozsadek nakazał Ci pójść się przebadać i sprawdzić czy w środku wszystko jest na miejscu :)
2011-09-18 19:18 | Clara
O mamo! Bogdan Ciebie na chwilę spuścić z oczu i już się pakujesz w tarapaty! ;)A tak poważnie to jak to czytam przestraszyłam się iż samochód Cię potrącił na tym czerwonym. Ja też nie mogę uwierzyć w to, że nie posłuchałeś kolegi, zachowałeś się tak jakbyś miał klapki na oczach, liczył się tylko ten jeden jedyny cel. Jak jeszcze raz wejdziesz na czerwonym to będziesz miał ze mną do czynienia! Uważaj na siebie. Mam nadzieję, że Twój czy w środku wszystko jest na miejscu :)
Trzymaj się
2011-09-18 16:37 | bogdan.zalewski
Dzień dobry,
Dziękuję za pierwsze echa hipertekstu: komentarze i muzyczne linki.
Marcinie: Bartos się tu ostatnio jakby sam nam objawia. Od Dosłońc.
Słuchaczu: wielkie dzieki za znakomity mix z wokalem Burroughsa. Recenzowałem jego egipską książkę "Zachodnia kraina".
Tu umieściłem dźwiękowy plik "czyTańca":
http://www.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski/bialy-tydzien-paranauka-o-barwach-czasu,5681
Michale: dziękuję bardzo za odzew, i teoretyczną podbudowę. Obiecuję, że w kolejnych wpisach będzie więcej elementów Twojej duchowej pracy oraz innych uczestników Spotkania.
Claro: będzie więcej uczuć, relacji z emocji.
Basiu: Pozdrawiam serdecznie.
MC: Master Of Ceremony? :)
Chciałbym Wam teraz zdać uzupełniającą relację do powyższego wpisu:
=========
) cały obolały, ale ubolewam, że nie było tam wtedy Człowieka z Kamerą, bo mógłby zarejestrować, a potem podzielić na poszczególne sekwencje, zmiksować, zaloopować to, co mi się w sobotę zdarzyło na skrzyżowaniu dróg i osiedli Hutniczego, Stalowego, Szkolnego i Szklanych Domów, ale może jakiś Kameralny Muzyk zabawił się życiową formą i treścią tam, gdzie nagle z Przemkiem "wylądowaliśmy", bo nie było żywcem gdzie zaparkować, sznury aut ciągnęły jedno za drugim wieczorem do Kombinatu, "ty nie wiesz nawet jaki ten Reich jest w Polsce popularny" - zaśmiałem się -"Trzecia Rzeczpospolita to już po prostu Third Reich'n'Roll", rzuciłem w biegu, żeby aluzją do płyty starych dobrych "Residentsów", których miałem okazję zobaczyć nie tak dawno na żywo w nowohuckiej Łaźni, trochę rozładować napiętą atmosferę- wyścigu z czasem, pościgu dla mnie trwającego właściwie przez cały dzień, bo kiedy człowiek wyznacza sobie pewne zadania, ustawia cezury, arbitralne, temporalne kamienie milowe, jak taktowe kreski w utworze życia granym /p ar tia mi par ti am i partiami/ czyli "ad libitum", w pewnych momentach fragmenty tej otwartej i zamykanej kompozycji muszą nabierać nerwowego tempa, oraz strasznego przyspieszenia, jak w tym nieco wcześniejszym wieczornym powrocie z Kopca Kościuszki, po całodniowej podróży, wizycie w bibliotece na Rajskiej po książki Roberta Walsera, po rozmowie z Agatką najpierw przez telefon, a potem zaskakującym z nią osobistym spotkaniu, i po zaimprowizowanych samotnych mentalnych grach w woskowe figury, oraz po nakreśleniu nowych internetowych partytur, po tych kilku całkiem wariackich godzinach- popędziłem w dół do domu, odległego o całe 13 kilometrów, i popłynąłem błyskawicznie jak głębinowa ryba z rowerową lampką na przedzie, przez ciemności kryjące asfaltowe, spękane alejki i wyboiste chodniki, wielkim zakolem nadwiślańskich bulwarów, mijając- z lewa i z prawa- przechodniów i innych cyklistów, skulony, skupiony, nie tylko wzrokiem, jakby całym sobą odbierający bodźce i sygnały, zostawiający za sobą mosty i rzeczne barki, przycumowane krzewy i drzewa, gwarne -pomimo mroku- boiska, zapachy wodne, wilgotne i chłodne, psy biegające przy kole, "ciemne zwierzęta wierne", aż dotarłem w końcu do mojego centrum, na Plac Centralny i pomnik "V", i ujrzałem w półmroku czarodziejski las,albo raczej wielki kwiat kalafiora, a to były baloniki, białe i widmowe, a pod nimi głowy, głowa przy głowie i głos, jak rozpoznałem - profesora Andrzeja Nowaka, więc przystanąłem na chwilę, aby sobie posłuchać, co ten wybitny i prawy człowiek ma temu tłumkowi wokół pomnika "Solidarności" do powiedzenia przez megafon- o naszej historii, bo jak się domyśliłem, była to rocznicowa manifestacja patriotów z okazji sowieckiej inwazji 17 września, i usłyszałem mądre słowa o dwóch cywilizacjach, które od zarania weszły w poważny spór, jednak nie był to jeszcze śmiertelny konflikt totalitaryzmów, których złowieszcze fale nałożyły się na nasz kraj, i byłbym posłuchał dalej o tej geopolitycznej interferencji, gdyby nie gonił mnie czas, zdołałem jeszcze zarejestrować znaczącą scenkę nieopodal- wóz policyjny z dyskretnie przyglądającymi się funkcjonariuszami, może to była tak zwana "rutynowa kontrola", ale mnie się to rymowało z nowohuckimi scenkami z lat po stanie wojennym, trauma tak działa, i historyczne wirusy wywołują efekt, że przeszłość zaczyna nachodzić na teraźniejszość; opowiedziałem o tym żonie, gdy Dorota podała mi obiad, a tu telefon od Przemka, że trzeba wyjechać wcześniej, takie ogony się ciągną na finał Sacrum Profanum, więc nie zdążyłem nawet zacząć pachnącego drugiego dania dnia, nadgryzłem tylko w biegu tę smakowitą wołową roladkę, z tajemniczym warzywnym wnętrzem i przełknąłem parę frytek, i przeprosiłem Dorotę, święta ta moja żona; i tutaj święta historia dnia powszedniego zatacza jedno za drugim rytualne koło- kiedy wysiedliśmy z kumplem w połowie drogi do Huty, przed apteką na os. Stalowym, ujrzeliśmy światła tramwaju po drugiej stronie, więc pędem do niego, rzuciłem w biegu Przemkowi, że podczas podobnego sprintu parę miesięcy temu, chrupnęło mi w kolanie, i potem musiałem poddać się rehabilitacji, zażywałem leki na odbudowę substancji w stawie, i lekarz przepisał mi rower; a gdy już dobiegliśmy z kumplem na przystanek, okazało się, że to tramwaj DO ZAJEZDNI, z motorniczym, który zamknął się w sobie, hermetyczny jak muzyka współczesna, więc konsternacja, bo czas biegnie znacznie szybciej niż my, ale, ale - jest autobus! z napisem KOMBINAT, zbliża się do nas powoli, więc znowu pędem - w drugą stronę, jest szansa, że go złapiemy, Przemek pozostał w tyle i zdołał krzyknąć "CZERWONE!", lecz ja go nie posłuchałem, myśląc , że zdążę przebiec; aż nagle poczułem ból w brzuchu, straszny brzęk i zorientowałem się, że w biegu tracę równowagę, padam na asfalt, a z boku podjeżdża inny świetlisty autobus, jak alegoria nagłej śmierci w uwspółcześnionym, miejskim moralitecie, można by nakręcić film instruktażowy - JAK NIE WOLNO ZACHOWYWAĆ SIĘ PRZECHODNIOM - który w ramach kampanii społecznej MPK mogłaby prezentować na ekranach telewizorów w środkach masowej komunikacji; zdołałem się jakoś obronić rękoma przed najtragiczniejszym w skutkach upadkiem, gdy głowa wali o asfalt,i pęka jak skorupka surowego jajka, podniosłem się szybko z kolan i podbiegłem do autobusu; już w środku wozu usłyszałem frazę wypowiedzianą przez pasażera, młodego człowieka pijącego enerdżajzera z puszki- "jak to się człowiek poświęca dla nowoczesnej sztuki", usiadłem i zacząłem powoli wychodzić z szoku, okazało się, że w pędzie zerwałem łańcuch oddzielający chodnik od ulicy, nie zauważyłem, że obok świetlnego sygnalizatora rozpięto taką łańcuchową barierę, co ciekawe bardzo podobną nie-przygodę przeżyłem ćwierć wieku temu, po drugiej stronie tego samego skrzyżowania, na przejściu przez Struga, przez "Strugę" jak mówią krakowiacy jeżdżący do Łaźni Nowej, u podnóża kamienicy, w której wiele lat później miałem mieszkać, więc to się tak wszystko zaplata i perseweruje; wtedy tylko "wywinąłem orła", a teraz zerwałem łańcuch, ból zaczął we mnie pulsować, we wnętrznościach, w prawym nadgarstku i lewym kolanie, dyskretnie spoglądałem, czy nie płynie gdzieś krew, ale tylko kolano było mocno otarte, bałem się jednak, że mogło mi coś pęknąć w środku, jakieś organy wewnętrzne, ból na nich grał bez przerwy powtarzalną melodię minimalisty, jak Apollo na kiszkach Marsjasza; Przemek wciąż nie mógł uwierzyć, jak mogłem coś takiego zrobić, nie reagować na wezwanie i zerwać miejski łańcuch,niby sprinter-wariat taśmę na finiszu wymyślonego przez siebie turnieju, wyścigu z samym sobą; kumpel widząc, że już dochodzę do siebie, zaczął trochę żartować, że to może próba zerwania jakichś pęt, które mnie więżą i mi ciążą; opowiedziałem mu o innych moich niedawnych wypadkach, uzbierała się już ich cała seria- upadków na chodnik, a nawet wpadnięcia do otwartej studzienki kanału; wysiedliśmy z jednego, by za bramą Kombinatu przesiąść się do innego autobusu, festiwalowego autokaru, który dowozi widzów do Hali Ocynowni, przez industrialne tereny, dżunglę drzew, torów, baraków, krzaków, fabryk, rur, biegnących wiązkami obok i ponad; Przemek nie chciał siadać, ja powiedziałem głośno, że "muszę sobie zrekompensować bolesne zdarzenie", i dlatego zająłem miejsce z przodu, ale zauważyłem grupkę młodych kobiet, przekomarzających się, która ma sobie "klapnąć" obok mnie, więc szarmancko - w moim mniemaniu- wstałem i zaproponowałem, że ustąpię miejsca, i usłyszałem w odpowiedzi, żartobliwie-zaczepnym tonem od jednej z nich, że nie skorzysta, bo ja chcę stać, "żeby nad nimi dominować"; ja na to - zaszokowany tym stwierdzeniem- zacząłem powtarzać, "że, broń Boże, bo dominacja jest mi całkiem obca"; i usłyszałem w odpowiedzi - "naprawdę? nie chce pan dominować, to dziwne", "może jestem dziwny, ale nie zamierzam nad nikim dominować"; i tym podobne, powtarzalne serie; powiedziałem potem Przemkowi, że one pewnie wzięły mnie za geja, ale dopiero na zakończenie, już po koncercie finałowym wytłumaczyłem mu, dlaczego te stychomytie w autokarze z grupką dokazujących kobiet, to była dla mnie aż taka siurpryza; opowiedziałem mu jak samo życie może być po prostu materią muzyczną; Przemek zdradził mi bowiem , z jakiego powodu od lat tak fascynuje się muzyką Reicha, dlaczego, kiedy przeczytał lata temu w "Dzienniku", że jednym z ulubionych kompozytorów Leszka Możdżera jest ten nowojorski minimalista, marzył o tym, żeby doszło do takiego spotkania jak dzisiaj; otóż Reich w tajemniczy sposób wypełnia - jak twierdzi Przemek- audytywną przestrzeń, w taki sposób, że nic w niej już nie brakuje, ten świat dźwięków jest pełen, zamknięty i idealny, nie potrzeba tam już nawet jednej nuty, a repetycje uspokajają i paradoksalnie pobudzają do działania; ja wtedy odpowiedziałem, że dla mnie tego typu komponowanie już dawno przestało być zagadką; co więcej inspiruję się takimi odkryciami muzycznymi, widząc w nich błysk zrozumienia, czym jest po prostu nasze ŻYCIE, jakkolwiek graph0mańsko by to nie zabrzmiało; bo zanim udałem się na koncert, będący zwieńczeniem dnia, nie czymś osobnym, ale wpisaną weń WEWNĘTRZNĄ refleksją, dookoła mnie roztaczała się jakby muzyczna czasoprzestrzeń; mówię o tym, w ten sposób, bo inaczej trudno mi wytłumaczyć te dające do myślenia sekwencje zdarzeń, spotkań i rozmów; wytłumaczyłem, Przemkowi, co wczoraj pisałem w "Globie" o dominacji, jak mełłem w ustach kabaretową mantrę "mama Wandzia jedzie windzią", jak przywołałem w ten sposób tę moją starą Animę - VANDĘ VIRAGO, jak ta mityczna domina, wiedźma, Wiedząca Macierz, roztaczająca swą archetypową władzę nad mentalną Nową Hutą, naprowadziła mnie z powrotem na stare tory refleksji, "i teraz jesteś świadkiem, że temat DOMINACJI objawił się spontanicznie, jakby zupełnie bez mojego udziału, a jednak jakoś sprowokowałem tę autokarową wymianę zdań z kobietami; fraza wróciła jak przesunięta faza w muzyce Steva Reicha"; już nawet nie wspominałem Przemkowi o innym muzycznym temacie, który podobnie persewerował; Agata, nasza licealna koleżanka, obecnie muzyk w filharmonii, zaprosiła mnie na koncert muzyki hiszpańskiej, napisała SMS-a i wysłała e-mail; jako, że sobotni termin kolidował mi z finałem Sacrum Profanum, NAKŁADAŁ SIĘ na występ w Kombinacie, postanowiłem ją przeprosić za moją nieobecność w krakowskiej Filharmonii; gdy dojeżdżałem rowerem do biblioteki na Rajskiej, już na Krupniczej coś mnie tknęło, żeby do Agatki zadzwonić; więc wcisnąłem klawisz komórki i chwilę porozmawialiśmy, ja stałem w zgiełku ulicznym, a z jej otoczenia odzywało się dziecięce tło; kiedy potem załatwiłem sprawy w bibliotece, wypożyczyłem trzy książki Roberta Walsera, który tu w "Globie" z pewnością się jeszcze pojawi, ruszyłem rowerem w kierunku Kopca; przejechałem ledwie parę przecznic a tu, nie uwierzycie - Agatka z dwojgiem ślicznych dzieci na spacerze; więc znów pogawędziliśmy o muzyce, o flamenco, o Reichu i o mojej córce, która uczy się gry na fortepianie w nowohuckiej szkole im. Karłowicza; muzyka przez cały dzień - jako temat, i jako struktura, przede wszystkim - forma- dla zdarzeń, sprzęgnięta z samymi wydarzeniami; i to jest dla mnie na prawdę niezwykłe; więc, kiedy -cały obolały- zająłem miejsce stojące na samej górze Hali Ocynowni, rozstawszy się z Przemkiem, który miał fotel w dole, po wszystkich przygodach i nie-przygodach dnia, nie porwały mnie te pierwsze zapętlone sekwencje reichowskiego "Come Out", z ekranową dekonstrukcją słów i liter; obojętnie przyglądałem się tym nudnym wypadkom angielskiego tekstu i dekonstrukcjom wysamplowanego głosu ; przypomniałem sobie o ile ciekawsze od tego, co tu widziałem i słyszałem, były rzeczy, którymi fascynowaliśmy się w młodości, w latach osiemdziesiątych, myślę o mojej generacji, nowohuckich licealistów, słuchających muzyki Cabaret Voltaire i oglądających pierwsze kasety video z tymi angielskimi dekonstrukcjonistami; znudził mnie też Envee, bo dość już mam tej sceny klubowej, zwłaszcza próbującej wskoczyć na podium sztuki wysokiej i tak zwanej muzyki poważnej; drażni mnie to udawanie ekstazy przez DJ-eja, ta grafomania za gramofonami, "transowe" podskakiwanie głowy w modnej wełnianej czapeczce; więc śledziłem tylko uważniej scenografię w dole, wielki świetlisty, pulsujący jendnolitymi barwami i nitkami kolorów, kryształ przypominający rozłożoną na części "moją" bryłę czasu - STELLA OCTANGULA; patrzyłem jak omiatana laserami publiczność podryguje w miejscach, ale to było tylko złudne wrażenie, bo zmienność świateł i cieni powodowała takie pozorne poruszenie, ludzie na prawdę siedzieli w bezruchu, jak poddawani jakiemuś instrumentalnemu eksperymentowi, sami byli traktowani w sposób instrumentalny; koncert był często dla mnie bardziej naukowym doświadczeniem z dziedziny fizyki- optyki czy fonoskopii- niż sztuką sensu stricto; nawet fenomenalny występ Leszka Możdżera był raczej niesamowitym dowodem na PODZIELNOŚĆ LUDZKIEJ UWAGI; nasz geniusz fortepianu jakby rozszczepił się na dwoje; był jednocześnie sobą i nie-sobą, bo jego prawa i lewa dłoń należały jak gdyby do dwóch różnych wirtuozów; kiedy w przerwie spotkałem się z Przemkiem oraz z dawno nie widzianymi Alicją i Adamem, upewniałem się, czy faktycznie był to koncert całkiem NA ŻYWO, bez udziału taśmy, bo nie mieściła mi się w głowie taka koordynacja LEWEJ i PRAWEJ mózgowej półkuli; tak to sobie tłumaczyłem, że to nie może być fenomen czysto techniczny, biegłość instrumentalisty, z podpórkami na ręce i wcześniejszą pracą w siłowni, że w przypadku Możdżera chodzi o niezwykle rozbudowaną wyobraźnię dźwiękową, psychiczna czasoprzestrzeń, rodzaj teatru pamięci, w którym mogą rozgrywać się sceny z wyobrażonymi fizycznie aktorami o podwójnej tożsamości, jak człowiek i jego cielesny cień, mogą pojawiać się symultanicznie zdarzenia, wzajemnie się wykluczające; to była jakaś coincidentia oppositorum, rodzaj doświadczenia ekstatycznego, bliskiego mistycyzmowi czy też - jeśli już mowa o technicznej stronie - jakimś technikom szamańskim; zrozumiałem na czym może polegać "afrykańskość" inspiracji Reicha, że to nie jest tylko kwestia fascynacji pierwotnymi rytmami w sensie muzykologicznym, ale także ich funkcją - wprowadzania w odmienne stany wyobraźni; nie chcę mówić o odmiennych stanach "świadomości", o tej zgranej do szczętu formule kontrkulturowej, zwulgaryzowanej w narkomańskiej ideologii kolejnych generacji - hippiesów czy technomanów; Możdżer pokazał czym naprawdę jest TRANS, pokazał całym sobą; to było i dla mnie doświadczenie innego wymiaru odbioru; kiedy poprzedniego dnia w Łaźni Nowej śmiałem się do Przemka, że podczas występu perkusistów z Amadrums, musiałem wpaść w szamanistyczną ekstazę, bo nagle - zgodnie z opisami Mircea Eliadego- zobaczyłem swój własny szkielet, to tym razem, pod wpływem możdżerowskiego miażdżenia mego małego móżdżku nie było mi już wcale do śmiechu, no może raz, kiedy pianista zaczął swoje dżezowe improwizacje, jakby nie mógł wytrzymać narzuconej formy; osobiście żałowałem, że go tak poniosło, żelazna dyscyplina w jego przypadku byłaby PRAWDZIWYM SPROSTANIEM WYZWANIU, ale przestałem się czepiać, gdy usłyszałem, że sam Reich go za to pochwalił; finałowy koncert Sacrum Profanum tylko jeszcze jeden raz tak naprawdę wprawił mnie w podobny stan upojenia dźwiękami (rozczarował mnie Aphex Twin)- odczułem wibracje podobne do możdżerowskich podczas wykonywania "For Organs" Reicha przez zespół brytyjskiego klawiszowca Willa Gregory; to było jak esencja starej psychodelii, ale bez tego ducha swobody, czysta matematyka; precyzyjne przedłużanie prostego akordu; przez chwilę nie widziałem muzyków na ekranie, bo coś tam się zepsuło organizatorom, więc wsłuchiwałem się w samo brzmienie, szczelnie wypełniające, jakby zgodnie z preferencjami Przemka, wielką pofabryczną przestrzeń, po chwili muzycy pojawili się w tej powiększonej cyfrowej wersji, co stanowiło chwilami dla mnie pozamuzyczną atrakcję, ze względu na zbliżenia na ponętną panią, która grała na klawiszach; ale może wrócę ad rem, a raczej ad Reich: kompozytor w nagranych wstawkach, mikro-wykładach i wspomnieniach prezentowanych w przerwach, opowiadał między innymi o swoich fascynacjach dżezem, o tym, że niemożliwe jest zrozumienie minimalizmu bez Johna Coltraina; dżez w kompozycjach Reicha- moim zdaniem- pojawia się tam gdzie kończy się jego KOMPONOWANIE, tzn. kompozytor pisze poszczególne frazy, układa dźwiękowe faktury, "układa" w sensie ich tworzenia, natomiast kiedy one "układają" się jedna na drugiej, zaplatają się i wchodzą w reakcje, tworzy się coś nieprzewidywalnego, wynikającego z praw akustycznych, i tym to się chyba różni od tradycyjnej improwizacji w dżezie, gdzie tej matematyki i fizyki nie ma; jazz to jest jednak muzyka bardziej "romantyczna", choć oczywiście bardzo upraszczam sprawę, bo są przecież bardzo różne odmiany; jednak nie wchodząc za bardzo w teorie muzykologiczne, na których za bardzo się nie znam, mógłbym pokazać coś praktycznego, pewną -jak mi się zdaje- moją analogię do "FOUR ORGANS". Nieskromnie przypomnę, że podobną technikę komponowania, tyle że w hipertekście, zastosowałem w proustowskim wpisie opartym na ciągu liczb Fibonacciego:
http://fakty.rmf.fm/blogi/bogdan-zalewski /0-1-1-2-3-5-8-13-21-34-55-89-144-233-377-przecinkow,5987
Rozkręcająca się spirala -prócz tego, że stanowiła motyw fabularny - była też istotnym elementem struktury. Mówiąc wprost: znaczące przecinki, ugniazdowione jako odnośniki, pojawiały się z matematyczną regularnością, precyzyjnie sekwencjonując tekst, tak by jego części były coraz dłuższe, zgodnie z ciągiem liczb naturalnych Fibonaciego, który jest notabene strukturą naturalną, występującą powszechnie - od pszczelich plastrów i pancerzyków ślimaków po odległe spirale galatyk. I to jest chyba największa zagadka, że ta, często trudna w odbiorze, minimalistyczna, metamatematyczna sztuka komponowania bywa tak bliska codziennego życia.
C.B.D.U. - Co Było Do Udowodnienia
2011-09-18 13:22 | Marcin
Wam Wszystkim i Każdemu z Osobna Pięknej Niedzieli
Pozdrawiam WAS
2011-09-18 12:55 | Marcin
Witajcie !
Wczoraj przeczytałem nowy wpis - spis doświadczeń. Takie woskowe "ubranie" sprawia, że mogę Was lepiej poznać mimo, że nigdy się nie spotkaliśmy.
Bartosz Głowacki, to postać w moich rodzinnych stronach znana. W mieście, w którym była moja zawodówka, ma on swój pomnik.
"Na co komu czas w-płynie" --> płynie --> wpłynie --> komu płynie --> komu wpłynie --> i na co?
2011-09-17 23:09 | słuchacz
www.youtube.com/watch?v=Wf_7YagNpT4
wwwwosk mnie niepokoi figury woskowe depilacja woskiem mumifikacja woskiem
zapach świec z wosku pszczelego delikatny i słoneczny
nie wiem dlaczego
2011-09-17 23:04 | Michał
Dobry wieczór, witajcie!
Zajrzałem dziś na Glob po 16-tej; przeczytałem komentarz, wiele się wyjaśniło. A teraz - przed 23-cią zajrzałem znów (najpierw na główną stronę www.rmf.fm, gdzie zauważyłem - jednak! - nowy wpis, którego nie spodziewałbym się).
Znów uczestnicy zostali dopasowani - trochę jak w Grze w Zamek, nie zdając sobie z tego sprawy, do pewnych postaci/przedmiotów/symboli.
Przyglądam się wojskowemu z wosku, takiemu "WO(J)SKOWEMU". To pierwsze refleksje, pisane na szybko po przeczytaniu hipertekstu.
Bardzo ciekawa, i prawdziwa, historia ze spotkania towarzyskiego; sam mam często podobna sytuację, gdy wątki pędzą zbyt szybko jak dla mnie, potrzebującego czasu, aby znaleźć puentę, komentarz, historię a'propos, która przytrafiła się mnie lub o której słyszałem/czytałem.
W tekście pisanym (e-mailu, komentarzu w blogu) tego problemu nie mam, choć czas jest bardzo precyzyjnie określony.
Może na tym też polega magia zbiorowej tożsamości? Następuje zmiana tempa: myślenie jednej osoby jest bardziej przewidywalne; jeden wątek przechodzi w drugi, można byłoby narysować dokładne wektory, jak jeden motyw przechodzi w drugi, zatacza koła, wraca do punktu wyjścia. A w grupie? Tu nie będę sobą, gdy nie powołam się na klasyka socjologii. ;)
To Durkheim pierwszy napisał jasno - i tu zasłynął swoim socjologizmem - o tym, że w grupie wytwarza się pewna "wartość dodana", nieredukowalna (antyredukcjonizm) do jednostek, które je tworzą. Holizm, antyindywidualizm metodologiczny. Wiele uczonych nazw na to wymyślono. ;)
I trochę tak też chyba było w naszej Grze?
Pozdrawiam,
M.
2011-09-17 22:50 | słuchacz
www.youtube.com/watch?v=iGRQD_3WSPU
2011-09-17 22:45 | Clara
Już miałam wyłączyć kompa
ale jest
no to sobie poczytam
Pozdrawiam
Widzisz miałam nosa by tu jednak zajrzeć :)
Dobrej nocy
Witaj Basieńko :)
2011-09-17 20:43 | mc
Pierwszy:)
2011-09-17 20:42 | pp3-Basia
Witaj Bogdanie!
Przed momentem zauwazylam Twoj nowy wpis.
Nie mogę na razie kontynuować,ponieważ goscinnie korzystam z cudzego komputera.Jestem w pracy.Życzę dobrego odbioru Wszystkim.
i spokojnego weekendu.
Do zobaczenia!