Darek Maciborek
20 czerwca 2008, 21:08

Viva La Vida !!!!

Niech żyje życie!
Niech zwiędną uszy malkontentów!
Czytam - w artykułach recenzentów - o zupie, o angielskiej pomidorowej z przyprawami orientalnymi, o żałosnym eksperymentowaniu legendarnego producenta, na które dali się nabrać klasycy gatunku. O nudnych kompozycjach zawartych na następcy entuzjastycznie przyjętego krążka X&Y z 2005 r.
Ba!!! Nawet dowiedziałem się , że jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich wokalistów może być porównywany do ślicznie śpiewających , cukierkowatych, wylizanych popowych „dupków”.

I myślę, że słuchamy innych płyt.



Od dnia premiery odkrywam na nowym krążku Coldplay “Viva La Vida or Death And All His Friends” nowe pomysły, o których mówił basista grupy Guy Berryman: „ Uważam, że to nasza najbardziej wyrazista i śmiała płyta - O wiele bardziej otworzyliśmy się na nowe pomysły i nowe wpływy i o wiele mniej baliśmy się eksperymentować”.
Odkrywam to co najważniejsze jest w każdym gatunki muzyki – radość tworzenia . Album ten ma być rozrywką dla ludzi; dostarczyć 42. minut radości dzięki dziesięciu wspaniałym piosenkom, z których każda będzie dla kogoś ulubionym utworem – stwierdził wokalista grupy. I dostarcza !!! Jak mi Bóg i cały ten rock&rollowy zgiełk miły !!!

www.youtube.com/watch?v=O5I3RPbS8aI

Produkcję albumu powierzono m.in. Brianowi Eno. Legendarny twórca muzyki ambient, kompozytor, muzyk, nie nakłaniał chyba artystów mocno do eksperymentowania, ale raczej do pokazania , że w bezpiecznej pop -soft – rokowej „strefie Coldplay” można odkryć niepokojące nowe dźwięki, nowe …. „play” – zabawy z dźwiękiem : „pływające” organy kościelne z hiszpańskiego kościoła, „szarpane” smyczki afrykańskie, poklaskiwanie flamenco, które nie gryzie się z gitarami , na których mógłby grać The Edge z U2 . To jak niebezpieczna zabawa w odkrywanie swoich możliwości , na którą zdecydowali się wcześniej muzycy U2, David Byrne i Talking Heads, Devo, Ultravox, James. Profesor Eno – spełnił swoje zadanie. A jego uczniowie?
Jak stwierdził Chris Martin: „Ten album wyrósł na pragnieniu odejścia od czerni i bieli w kierunku koloru, lub jeśli wolicie, można powiedzieć, że zdecydowaliśmy się pozwolić naszemu muzycznemu ogrodowi rosnąć w nieco mniej skrępowany sposób”. Zanurzam się w tym ogrodzie z rozkoszą od kilku dni i nie zamierzam wychodzić do …… po wakacji i kilka dni dłużej.

Frieda Kahlo "Viva La Vida"

Tytuł płyty zmieniano kilka razy. W końcu zdecydowali się na „Viva La Vida”. Chris Martin jest pod wrażeniem jednego z obrazów Friedy Kahlo o takim tytule. A okładka? Poznajecie dzieło mistrza Eugène Delacroix „Wolność Wiodąca Lud na Barykady”.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (20) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest sześć razy cztery? wpisz liczbę

Wyślij »
Kalendarz