Darek Maciborek
17 sierpnia 2009, 16:32

W poszukiwaniu złotego bitu czyli muzyka jest jedna.

( koncert Madonny – 15 sierpnia 2009, Warszawa )

Madonna zabrała nas w podróż po historii popkultury, śladami własnych przebojów, zremiksowanym wehikułem czasu. Najsłynniejszy i przynoszący największe dochody obecnie spektakl, trasa koncertowa trwający dokładnie dwie godziny show , to jeden wielki, niekończący się przekaz, nie tylko muzyki.
Stare i nowe przeboje królowej w wersjach, jakich dotąd nie słyszeliśmy. Wszystko połączone misternym bitem i genialnie wyreżyserowanym obrazem oraz światłem.
Madonna na ringu bokserskim w „Die Another Day” albo zaklęta w animowanej baśni podczas nagrania „Rain”, które jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki zmienia się w hit Eurythmics „ Here Comes The Rain Again”. Takich fantazji na temat jedności muzyki mistrzowsko połączonych z utworami Madonny było kilka.
Gdy pojawiła się na scenie z białą elektryczną gitarą, to kolejny hit rodził się z gitarowego riffu przypominającego „God Save The Queen” Sex Pistols – to chyba na chwile stałem się jej wielkim fanem.
Inne realne - wirtualne odniesienia?
Pharrell Williams, Timbaland i Justin Timberlake ( obaj podczas nagrania „4 Minutes” ) – jak żywi. Zaklęci w ruchomych ekranach, z którymi można zatańczyć.
Jedna Madonna na scenie? To za mało dla potrafiącej z dystansem podchodzić do swoich wcześniejszych dokonań wokalistki.
Podczas "She's Not Me" na podium pojawiają się cztery ( !!!! ) tancerki wystylizowane na m.in. wokalistkę z klipu do "Material Girl", czyli na przyjęciu urodzinowym witamy Marilyn Monroe. Inna odziana w lateksowe wdzianko z lat 90’tych i kolejna w sukni ślubnej z początku kariery panny Ciccone. I na deser specjalność niegrzecznej piosenkarki – powtórka z całuśnego skandalu z Britney Spears. Po kilku minutach przeboju Madonna całuje niejedną, ale dwie tancerki!!
Tancerze też pozostają na usługach swojej władczyni.
Choreografia nowoczesna, pikantna i zaskakująca. Kto może wskrzesić ducha króla popu? Odpowiedź pada, gdy na scenie pojawia się klon Michaela Jacksona w momencie, gdy elektroniczna i żywa orkiestra z niewiarygodną łatwością przechodzą od najnowszego hitu Madonny „Celebration” do „Holiday”.
Jej show to niekończący się remix muzyczny, kulturowy i stylistyczny. Kto by się spodziewał, że estetyka nowojorskiego metra, które wwozi na scenę ostry bit muzyczny z „Music” , nie pogryzie się z mroczną balladą "Devil Wouldn't Recognize You" ( nagranie Madonna śpiewa ubrana w długi płaszcz z kapturem zamknięta w kloszu, siedząc na obracającym się fortepianie ) i lekcją hiszpańskiej balangi ? W "Spanish Lesson" i "La Isla Bonita" główne skrzypce gra cygańska orkiestra!!! Gdy muzycy strzelili „po kielonku” a a ludowe frazy „Doli Doli” zakończyły MUZYCZNE BIESIADOWANIE, przyszedł czas na prezenty urodzinowe dla królowej.
Niestety Madonna nie zna polskiego „Sto Lat”, które zaintonowały tysiące gardeł. Dość zmieszana stwierdziła: „Czy mi się wydaje czy zaśpiewaliście mi właśnie Happy Birthday? Możecie to zrobić jeszcze raz?"
Czy jubilatka , która podczas koncertu skacze na skakance, tańczy na rurze, ujeżdża wzmacniacz do gitary i wysyła w kosmos laserowe , hipnotyzujące światła w towarzystwie kosmicznych tancerek - w finałowym uderzeniu nagrań „Frozen” , „Ray of Light” i „Give it To Me”, skończyła 51 lat ?
Nie wiedziałem , że można poznać jeszcze raz kilka sztandarowych nagrań tej genialnej menadżerki swojej kariery . Królowa na światowej scenie pop jest jedna i znalazła przepis na długowieczność. Złoty BIT. A CO TO JEST - złoty bit? Nie wiem. Zapytajcie Madonnę.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (48) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest sześć razy trzy? wpisz liczbę

Wyślij »
Kalendarz