Darek Maciborek
7 października 2011, 21:26

Zapasy muzyczne na jesienne wieczory:

Jezus „w płynie” z Czarno -Białej Ameryki,
Papryczki do zakochania od zaraz
oraz z półki nieodkrytej
krążek: „Ojciec , syn i duch święty“.

Od poczatku kanikuły nie wychodziła z mojego odtwarzacza nowa Foo Fighters’owa historia , którą można zatytułować: Jak Butch z Davidem – grunge odkurzyli, czyli jak legendarny producent płyty Nirvany „Nevermind“ Butch Vig i Dave Grohl (perkusista Nirvany, obecnie lider Foo Fighters) po raz kolejny udowodnili, że nie wszystkie nuty na gitarę , bas i perkusję zostały napisane oraz że moda na łączenie mainstreamu z undergrund’em nie przeminęła pomimo, że od premiery „Nevermind” mija właśnie 20-cia lat. Może tak by wyglądała płyta Nirvany, gdyby Kurt nie postanowił zgłębić tajemnic zaświatów.

Na „Czarno białej Ameryce” Lenny Kravitz nie musi nas przekonywać, że jest mutliinstrumentalistą, ( zdarzały się w jego karierze płyty nagrane i wyprodukowane w całości przez niego samego ), że jego muzyka nadal się dobrze sprzedaje ( poprzedni krążek „Its‘ Time for a Love Revolution rozszedł się w ponad 1,5 milionowym nakładzie), że potrafi balladami – takimi, jak Liquid Jesus - uwodzić dziewczyny . Jego korzenie nadal tkwią w latach 60-tych łączy stylistyki funky, soul, pop czy rock . I od tej mieszanki nie mdli człowieka!

Red Hot Chili Peppers „ I’m with You“ - najsłynniejsze muzyczne chili - poróżniło smakoszy gatunku.
Jedni wołają: nuda! Nie ma na ich nowej płycie choćby ducha „Californication“ albo następcy nieśmiertelnego „Under The Bridge“ . Nie „przyłoili” ... i więcej czego nie zrobili wg oponentów, nie będę wyliczał.
Osobiście należę do gatunku „paprykolubnych“ i z lubością zażywam tabletkę, z ascetycznej okładki płyty, która ma działanie z opóźnionym i skutecznym efektem. Są „piękni czterdziestoletni“ w doskonałej formie, co pokazał koncert promujący płytę , emitowany w europejskich kinach. Na krążku znajdziemy wszystko to, za co przez lata ich kochamy:
- papryczki na ostro, z psychodelicznym gitarowym riffem nowego gitarzysty Josh’a Klinghoffer’a ( zastąpił wielkiego Fru – John’a Frusciante ),
- papryczki balladowe z ascetycznym instrumentarium,
- papryczki ( w „Even You Brutus“ ) z charakterystycznym skandowaniem wokalisty Anthony Kiedisa,
- papryczki lekko łojące z najwspanialszą sekcją rytmiczną świata.
Prosty czasem rock&roll a jakby orkiestra grała.

„Ojciec , Syn i Duch Święty” – to tytuł drugiej płyty w karierze amerykańskiej grupy Girls.
Nagrania do odsłuchania znalazłem kilka ładnych tygodni temu na muzycznych stronach Guardian’a i link ciągle „wisi” na moim pulpicie. Zastanawiam się, jak to możliwe , że udało się Dziewczynom ( grupę tworzą sami faceci ) połączyć brzmienie czasem ckliwych pioseneczek z lat 60-tych, przypominających przeboje Beach Boys’ów, z echami nowofalowych bandów z lat 80 - tych oraz z np. codą gitarową , której nie powstydziłby się David Gilmour z Pink Floyd ( „Forgiveness” wciąga szalenie, prawie uzależnia).
Popularnemu , showbiznesowemu wyścigowi młodych , zdolnych do stworzenia czegoś oryginalnego towarzyszy pytanie: jak stworzyć przebój? W przypadku Girls chyba chodziło, by nie bać się łączyć wody z ogniem. I nie odkrywają prochu w takim podejściu do tworzenia. Kilka lat temu, gdy zapytałem naszą, światowej sławy, dumę narodową Tomasza Stańko o przyszłość muzyki popularnej, mistrz stwierdził krótko: „Mieszanie wszystkiego z wszystkim“.
Nawet tytułowej Trójcy Świętej do popkultury? ))
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (43) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest pięć razy trzy? wpisz liczbę

Wyślij »
Kalendarz