Post ScriptumJakiś czas temu, jak to zgrabnie ujął Kazik Staszewski, „okazało się, że pastor King nie był Murzynem, ani Czarnym; on był Afroamerykaninem”. W ostatnich dniach wyszło na jaw, że Ryszard Kapuściński nie był dziennikarzem, tylko pisarzem. Życie jest pełne niespodzianek. Kto by przypuszczał, że na początku 2010 roku ukażą się nowe płyty Jimiego Hendrixa (zm. 1970) i Johnny’ego Casha (zm. 2003)? *** "Valleys Of Neptune" to trwający ponad 60 minut studyjny album wirtuoza gitary Jimi Hendrixa, na którym znalazło się dwanaście niepublikowanych wcześniej utworów. Tak przynajmniej twierdzi popularny polski portal muzyczny. Zaraz, zaraz. Jak to niepublikowanych wcześniej? Przecież „Fire”, „Red House” i „Stone Free” znalazły się nawet na składance z największymi przebojami Hendrixa, która stoi u mnie w domu na półce. Nie jestem pewien, ale „Sunshine Of Your Love” i „Hear My Train A Comin’” w jego wykonaniu też już chyba słyszałem. Coś mi to pachnie marketingową ściemą, nastawioną na wyciągnięcie kasy z kieszeni zdezorientowanych konsumentów popkultury. No, ale nie wymądrzam się już dłużej na temat tej płyty, bo jej nie słyszałem. Jak posłucham, dam znać, czy było warto. Całkiem możliwe, że odszczekam, to co napisałem powyżej. *** Choć uważam się za wielkiego fana późnej twórczości Johnny’ego Casha, na jego kolejną, pośmiertną płytę nie czekałem z zapartym tchem. Wiedziałem, że pod koniec życia zasuwał, jak co najmniej trzech Mężczyzn w Czerni razem wziętych. Podejrzewałem, że producent Rick Rubin przychomikował na twardym dysku swojego laptopa trochę więcej materiału, niż znalazło się na pięciu albumach z serii „American Recordings”. Mogłem się spodziewać, że prędzej czy później ktoś to wyda. Ale co jeszcze Johnny mógłby chcieć mi zaśpiewać po tym, jak na „American V: A Hundred Highways” łamiącym się z bólu głosem pogodził się z Bogiem i pożegnał z ludźmi, załatwił zaległe sprawy i ogłosił, że jest gotowy przejść na Drugą Stronę? W moim odczuciu po tej płycie wieko trumny się zatrzasnęło, doczesne życie i kariera Casha się wypełniły; nic dodać, nic ująć. A tu nagle „American VI”? *** „Nie ma takiego grobu, który utrzymałby w sobie moje ciało” – od takich słów zaczyna się album „American VI: Ain’t No Grave”. Sprytne. Johnny Cash: Reaktywacja. Albo jeszcze lepiej: Rezurekcja. A więc Johnny żyje i ma coś do dodania. Nastawiłem posłusznie ucha i dowiedziałem się m.in. że „za pieniądze nie odkupisz młodości, kiedy się zestarzejesz, przyjaciela, gdy zostaniesz sam, miłości, która wystygła” („Satisfied Mind”) Zdaje się, że Johnny ma się teraz lepiej, niż pod koniec ziemskiego żywota. Głos ma mocniejszy, teksty bardziej optymistyczne. „Już nic nie boli, wyschły wszystkie łzy. (…) Czas otworzył swoje wrota, wreszcie jestem wolny” („I Don’t Hurt Anymore”). Wolny, ale jednak nieco zagubiony. Jak się okazuje, po osiągnięcie kresu ziemskiej wędrówki można podążać dalej i wciąż nie być pewnym celu. „Idę długą, zakurzoną drogą, jest mi gorąco i ciężko, a ludzie, których spotykam, nie zawsze są mili. (…) I ciągle zastanawiam się, dokąd zmierzam…” („Can’t Help But Wonder Where I’m Bound”). Pod koniec płyty otrzymujemy coś, co brzmi, jak zaszyfrowane przesłanie z zaświatów. „Aloha, oe, aloha oe, e ke onaona noho i ka lipo. One fond embrace, a hoi ae au, until we meet again”. (“Aloha Oe”) Osobiście nie mam pojęcia, o co chodzi. Być może jest to język aniołów, którego nie znam. *** Trzykrotne przesłuchanie płyty na ogół nie uprawnia do wydawania o niej kategorycznych sądów. Ale fakty są takie, że ciarki ani raz nie pojawiły się na moich plecach (jak przy każdym z dwustu pięćdziesięciu przesłuchań „Hurt” czy „Mercy Seat”), a wzruszenie ani raz nie chwyciło mnie za gardło (jak przy każdym ze stu czterdziestu przesłuchań „If You Could Read My Mind”). Wygląda na to, że pięć pierwszych części „American Recordings” faktycznie wyczerpało temat, a „American VI: Ain’t No Grave” to jedynie interesujące post scriptum do tej genialnej serii. Małe Post Scriptum na Wielki Post. Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji. |
![]() |
|




