Krzysztof Czaja
22 stycznia 2008, 17:30

1,2,3

RAZ
Koniec 1992 roku, hala Korony w Krakowie. (A może początek 1993, hala Wisły? - nieważne). Gwiazdą wieczoru jest bodaj zespół Dżem (tym razem na scenę dotarł Rysiek Riedel!). Przed nim występuje jeszcze parę „podmiotów wykonawczych”, wśród których jest dziwny ni-to-zespół-ni-to-kabaret. Jego członkowie nie są muzycznymi wirtuozami i nie próbują za takich uchodzić („Nikt w owej grupie nie robi więcej, niż potrafi, to bardzo rzadkie” – powie jakiś czas później Wojtek Waglewski). Z tego występu zapamiętałem tylko jedną piosenkę - ówczesny „przebój” zespołu „Nie pal”, entuzjastycznie przyjęty przez młodocianą publikę.

DWA

Koniec 2002 roku (a może początek 2003? – nieważne), klub Drukarnia na krakowskim Kazimierzu. Tym razem nie ma już żadnego supportowania. Sala, w której odbywa się koncert jedynej Gwiazdy tego wieczoru, szczelnie nabita ludźmi. Przychodzę dość późno, więc muszę się zadowolić miejscem na schodach, prowadzących na dolny pokład lokalu. W tej niezbyt wygodnej pozycji oglądam koncert grupy, która właśnie zawojowała polski rynek muzyczny. Paradoksalnie, bo po 12 latach istnienia, w dodatku dzięki płycie koncertowej, i to zawierającej wyłącznie cudze kompozycje (z tekstami Agnieszki Osieckiej). W pewnym momencie, w trakcie piosenki „Czy te oczy mogą kłamać?” (z elektryczną/elektryzującą solówką gitary), na scenie wysiada prąd. Nie zrażony zespół kontynuuje granie, z wydatną pomocą publiczności, bez trudu śpiewającej kolejne zwrotki. Utwór kończy gorąca owacja widowni i filozoficzne stwierdzenie Adama Nowaka: „Życie jest pełne niespodzianek…”.

TRZY

Styczeń 2008 roku (tym razem już na pewno). Leżę na łóżku w ciemnym pokoju i słucham płyty „Młynarski”. Tam „Piosenka starych kochanków” - trudno o piękniejsze miłosne wyznanie w formie kilkunastu wersów i paru akordów.

Ale jako artystyczne credo 18-letniej działalności zespołu Raz, Dwa, Trzy bardziej pasuje inny tekst:

Co dzień, gdy przejdziesz próg, jest tyle dróg co w świat prowadzą
I znasz sto mądrych rad, co drogę w świat wybierać radzą
I wciąż ktoś mówi ci, że właśnie w tym tkwi sprawy sedno
Byś mógł z tysiąca dróg wybrać tę jedną

Gdy tak zrządzi traf, że świata praw nie zechcesz zmieniać
I gdy kark umiesz zgiąć, gdy siłą wziąć sposobu nie ma
Gdy w tym nie zgubisz się, nie zwiodą cię niełatwe cele
Wierz mi, na drodze tej osiągniesz wiele

Znajdziesz na tej jednej z dróg i kobiet śmiech, i forsy huk
Choćby cię kląć świat cały miał, lecz w oczy nikt nie będzie śmiał
Chcesz łatwo żyć, to śmiało idź, idź taką drogą

I nim, nie raz, nie sto, osiągniesz to, mój przyjacielu
I nim przetarty szlak wybierzesz, jak wybrało wielu
I nim w świat wejdziesz ten, by podług cen pochlebstwem płacić
Choć raz, raz pomyśl, czy czegoś nie tracisz

Bo przecież jest niejeden szlak, gdzie trudniej iść, lecz idąc tak
Nie musisz brnąć w pochlebstwa dym
I karku giąć przed byle kim
Rozważ tę myśl, a potem idź, idź swoją drogą


PS. (cztery)

1 stycznia 2008 roku, 53 minuty po północy dostałem SMS-a, w którym Ktoś życzył mi na Nowy Rok tylko jednego: „PRAWDZIWOŚCI”. Mam ochotę użyć opcji: Przekaż dalej, a potem: Wyślij do wielu (gwiazd krajowej sceny muzycznej).
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (29) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest dwa razy cztery? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz