Krzysztof Czaja
30 listopada 2008, 23:30

Coś na kształt autobiografii, ale obejmującej tylko mały fragment życiorysu

„Dawno nic nie napisałeś” - powiedział do mnie znienacka, jakieś trzy dni temu w radiowym barku, mój blogowy guru, Bogdan Zalewski. Zainspirowany tą uwagą zajrzałem do swojego ostatniego wpisu, a tam komentarz Beaty, która pisze: „Czas na nowy wątek”. To mnie dodatkowo podekscytowało, bo nie zdawałem sobie dotąd sprawy z faktu, że czyta to jakaś Beata (zdaje się, że pozostawała dotąd w ukryciu). Wygląda na to, że liczba czytelników mojego bloga osiągnęła tym samym wartość dwucyfrową (tym bardziej, że w międzyczasie objawiła się Beata II). No więc, wszystkie te fakty wzięte do kupy, składają się w mojej świadomości w jakiś znak. Wierzę w znaki, choć najczęściej nie mam zielonego pojęcia, jak je interpetować. Tym razem uznałem, że być może chodzi o to, że powinienem jednak coś napisać.

***

W dalszym ciągu naszej pogawędki w barku Bogdan Zalewski spytał mnie, czy może brakuje mi tematów. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie. Tematy leżą na ulicy, wystarczy się po nie schylić. Ot, choćby ostatnio ukazała się płyta „Chinese Democracy”, firmowana nazwą Guns’n’Roses.

***

„Chinese Democracy” to płyta legendarna, a może nawet mityczna (o ile to nie to samo). Jeszcze w XX wieku poznaliśmy jej tytuł, a przez ostatnie lata podawano co najmniej kilka „pewnych” terminów ukazania się tego krążka. Jak dowiadywałem się z mediów, świat z zapartym tchem czekał na ten materiał. A ja wręcz przeciwnie. Miałem nadzieję, że ten album nigdy się nie ukaże.

***
Nie jest dobrze, gdy prorocy nasi z gniewnych lat obrastają w tłuszcz. Ale kiedy stają się pośmiewiskiem i autoparodią, to już jest prawdziwa tragedia. A tak, niestety, w moich oczach wygląda Axl Rose i jego kombo, które podszywa się pod jeden z symboli mojej młodości.

***

„Miałem 15 lat, gdy usłyszał o nich świat, w mej piwnicy był węgiel. Brat kasetę zniósł, usłyszałem Sweet Child O’Mine i nie mogłem w nocy spać” – tak zaczynałaby się moja „Autobiografia”, dość trudna do zaśpiewania. Potem musiałoby się tam znaleźć coś więcej o kasecie - niebieskiej Sony C-60 (tzw. sześćdziesiątce), na której nagrana była płyta „Appetite For Destruction”. Nie prowadziłem dokładnych statystyk, ale przez co najmniej rok słuchałem jej przynajmniej raz dziennie, najczęściej bardzo głośno. Znałem na pamięć wszystkie teksty i każdy dźwięk gitar, basu, perkusji i głosu (w śladowych ilościach także klawiszy).
Wytęż wzrok i znajdź 7 szczegółów łączących twarz tego młodzieńca z facjatą widniejącą powyżej


***

W kolejnej zwrotce mogłaby się pojawić historia wyjazdu na koncert do Pragi - pomiędzy pisemnymi, a ustnymi maturami. Mieli już wówczas na koncie cztery albumy – oprócz wspomnianego jeszcze: „G’n’R Lies”, „Use Your Illusion I” i „Use Your Illusion II”. Wprawdzie w zespole dawno nie było już perkusisty Stevena Adlera (Matta Soruma traktowałem zawsze raczej jako zastępcę), a na gitarze – o zgrozo! – grał niejaki Gilby Clarke (Izzy Stradlin odszedł z zespołu parę miesięcy wcześniej), ale i tak przeżycie było z gatunku metafizycznych, a od wydzierania się w „Knockin’ On A Heaven’s Door” rozbolały mnie plecy w okolicach nerek.

***

Tematem na jeszcze jedną zwrotkę – a kto wie, może nawet osobną piosenkę – mogłoby być moje pojawienie się na lekcji religii w koszulce z okładką płyty „Appetite For Destruction” na froncie. Kiedy wchodziłem do sali, ksiądz lekko pobladł, i z oczami w kształcie dwudziestozłotówek z Marcelim Nowotką (było to jeszcze przed denominacją) zapytał: „A co to jest?”. Udzieliłem mu rzeczowej odpowiedzi, a on wykazał się daleko posuniętą tolerancją, i pozwolił mi zostać na lekcji.
Kiedy oczom zaskoczonego katechety ukazał się taki widok...

...przybrały one kształt monet będących wówczas prawnym środkiem płatniczym


***

Choć kiedyś wydawało mi się to niemożliwe, z czasem przestałem słuchać „Appetite For Destruction” codziennie, a potem nawet co tydzień, co miesiąc. Dziś jestem w stanie wytrzymać nawet rok, jeśli zajdzie taka potrzeba, choć na razie chyba się to jeszcze nie zdarzyło. Od tamtego czasu Guns’n’Roses wydali jeszcze dość marną płytę z coverami („Spaghetti Incident”), a następnie się rozpadli. Tak mi się przynajmniej zdawało – okazało się, że niesłusznie. Po krótkiej hibernacji Axl Rose ogłosił, że wcale nie ma zamiaru rozwiązywać zespołu, choć w składzie nie ma już nie tylko Stradlina i Adlera, ale również gitarzysty Slasha i basisty Duffa McKagana. Wtedy właśnie rozpoczął się czas upokorzenia, trwający w mojej świadomości do dziś. Przez grupę przewijały się przez te wszystkie lata różne dziwne indywidua, z których zarejestrowałem tylko jedno – gitarzystę Bucketheada, który tak się przejął swoim pseudonimem, że nieodłącznym elementem swojego image’u uczynił wiadro z logo KFC. Podejrzewam, że headbanging z takim nakryciem głowy to wyzwanie dla prawdziwego twardziela.

***

Parę lat temu (a może w zeszłym roku?) hochsztaplerzy ukrywający się pod szyldem Guns’n’Roses odwiedzili nasz kraj i zagrali jeden koncert w Warszawie. Oczywiście, zadbałem o to, żeby w tym dniu trzymać się jak najdalej od stolicy, a nazajutrz z satysfakcją zasiadłem do czytania relacji z tej imprezy, spodziewając się wszystkiego najgorszego. Niestety, okazało się, że koncert był podobno dobry, co trochę zachwiało moim światopoglądem. Na domiar złego jeszcze ta płyta… Nie dość, że się ukazała, to jeszcze zbiera dobre recenzje. Prawdę mówiąc, mam ją już od paru dni. I wiecie co? Nie mam odwagi jej posłuchać. Boję się, że będę musiał zmienić jedno ze swoich najmocniejszych przekonań. I jeszcze na dodatek, co już zupełnie mnie przeraża, polubię Bucketheada.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (18) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest pięć razy pięć? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz