Krzysztof Czaja
15 czerwca 2008, 20:59

Euro a kwestia opolska

Nikt nie pochwali nas tak pięknie, tak przekonująco, tak szczerze, jak my sami – z takiego założenia wyszła najwyraźniej TVP, emitując na koniec dzisiejszych wiadomości materiał o trwającym właśnie festiwalu w Opolu. Informacje o „legendzie” festiwalu, czy też o zastosowanych podczas imprezy „najnowocześniejszych światowych technologiach” (z kamerą zawieszoną na czterech tajemniczych linach na czele), nie robiły tak piorunującego wrażenia, jak przedstawione na wstępie słupki oglądalności. „Fani dobrej muzyki wygrali z kibicami!” – ogłosiła triumfalnie ciemnowłosa prezenterka. Obrazowały to wykresy, z których niezbicie wynikało, że w sobotni wieczór Opole cieszyło się większą popularnością od Euro o 20:15, czyli dokładnie w połowie przerwy pomiędzy meczami. O 20:45 (start meczu Rosja-Grecja) kibice wysunęli się chwilowo na prowadzenie, ale już o 22:00 (trwa druga połowa, 1:0 dla Rosji) fani dobrej muzyki odzyskali palmę pierwszeństwa. Prawdziwy nokaut nastąpił jednak dopiero o godzinie 23:00, kiedy to słupki Opola wystrzeliły do niebotycznej liczby 42, a po stronie Euro widniało żałosne 7. W tym samym czasie greccy fani futbolu topili łzy w szklankach ouzo, bo było jasne, że ich drużyna (wciąż aktualny mistrz Europy) odpadła z rozgrywek już po drugim meczu, który zakończył się pół godziny wcześniej.

***

Wcale bym się nie znęcał nad tą grubymi nićmi szytą propagandą sukcesu Jedynki, gdyby nie pewien osobisty wątek w całej tej historii. Otóż w piątkowy wieczór, w drugiej połowie świetnego meczu Holandia-Francja, przy stanie 2:0 dla Pomarańczowych, jakiś czort podkusił mnie, abym przełączył na chwilę telewizor na festiwal w Opolu. Akurat grał chyba zespół Zakopower, piosenka nie była bardzo bolesna dla ucha, więc posłuchałem do końca. Potem jeszcze zapragnąłem sprawdzić, jak radzi sobie krakowski duet konferansjerski Sikorowski-Turnau, i gdy już miałem jako tako wyrobione zdanie na ten temat, wróciłem spokojnie do oglądania meczu. Spokój trwał jakieś 3 sekundy, zanim zauważyłem widniejący w lewym górnym rogu wynik 3:1 dla Holandii!! Zbulwersowany chwyciłem za telefon i wysłałem do Grześka, z którym prowadziliśmy niezobowiązującą korespondencję meczową, SMS-a z pytaniem, jak to możliwe, że w 5 minut ze stanu 2:0 zrobiło się 3:1?! Był to raczej gest rozpaczy, bo oczywiście miałem świadomość, że w ciągu połowy piosenki Zakopowera i trzech czwartych zapowiedzi Sikorowskiego z Turnauem piłkarze mogli strzelić nawet trzy bramki, ale Grzesiek moje retoryczne pytanie potraktował zupełnie dosłownie i chwilę później zadzwonił, żeby mnie poinformować, że Henry strzelił na 2:1, ale zaraz po wznowieniu Robben podwyższył na trzy do jednego. Udało mi się nawet jeszcze zobaczyć powtórkę gola Holendra, co oczywiście nie zmienia faktu, że tych kilku minut utraconych emocji nikt mi już nie odda. Na osłodę został mi jeszcze fenomenalny gol Sneijdera na 4:1, ale i to nie do końca wyleczyło mnie z awersji do, w sumie Bogu ducha winnych, Karpiela-Bułecki, Sikorowskiego i Turnaua.

***

Tak więc, droga Telewizjo Polska! Jeśli czytasz tego bloga, to wiedz, że właśnie zasiadam do oglądania meczu Czechy-Turcja i nie zwiodą mnie twoje mamienia, wypowiadane ustami przystojnego prezentera, który godzinę temu zachęcał do obejrzenia wieczornego recitalu Ryszarda Rynkowskiego. Prezenter w rozmowie z artystą wyraził wprawdzie przypuszczenie, że koncert będzie „genialny”, ale ja nie mam zamiaru tego sprawdzać. No chyba, że w przerwie meczu. Albo o 23:00.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (10) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest pięć razy pięć? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz