Krzysztof Czaja
24 sierpnia 2008, 22:35

Feel jest OK

Kiedy piszę te słowa, na scenie festiwalu w Sopocie trwa koncert Samanthy Fox, która zapytała właśnie przed chwilą: „Are you having a good time?”. I choć słowa były zapewne skierowane do publiczności zasiadającej w Operze Leśnej, ja odebrałem je bardzo osobiście, i na pytanie Samanthy: „Czy dobrze się bawisz?”, odpowiadam zdecydowanie: „Tak!”. Jak 90 % moich kumpli z podstawówki, kochałem się kiedyś w tej małej blond-Angielce, a przez ostatnie 20 lat nie miałem o niej praktycznie żadnych wieści. Te dwa newsy, które do mnie dotarły przez ten długi czas, były niestety dość niepokojące. Jeden z nich dotyczył jej ślubu z własną menedżerką, co i tak było stosunkowo łatwe do przełknięcia, w porównaniu z drugą wiadomością, która przejęła mnie prawdziwą grozą. Dotyczyła ona rzekomej operacji, podczas której Samantha miała pozbyć się swoich dwóch największych atutów: prawej i lewej piersi. Tzn. dokładnie pisano o tym, że miała je jedynie zmniejszyć, ale w gruncie rzeczy to na jedno wychodzi. Na szczęście jej występ w Sopocie pokazał, że była to kaczka dziennikarska, a nawet jeśli taka operacja faktycznie miała miejsce, to lekarze zachowali daleko idącą powściągliwość w okaleczaniu ikony mojego wieku dojrzewania. Przyjąłem to z tym większą ulgą, że – co udowodnił ten sam występ – Samantha nadal nie potrafi śpiewać.

***

Zanim skończyłem pierwszy akapit, Samanthę Fox zastąpił na scenie Szymon Majewski, a jego z kolei zespół Kajagoogoo. Limahl wygląda niemal tak samo, jak na plakacie znad mojego łóżka sprzed 23 lat, na dodatek pokazuje niezłe zdolności showmańskie, ale nie będę już pisał o dzisiejszym koncercie, bo chcę przejść do tematu, któremu tak naprawdę poświęcony miał być ten wpis. (Choć jeśli na scenie pojawi się Sabrina to mogę się nie oprzeć pokusie.)

***

A wpis niniejszy ma być poświęcony zespołowi Feel, który chwilowo jest w naszym kraju tak popularny, że z zazdrości zielenieje nawet sama Doda. Wczoraj w Sopocie grupa odebrała Diamentową Płytę za sprzedaż abstrakcyjnej liczby 150 tys. egzemplarzy debiutanckiej płyty. Przy obowiązujących w Polsce zasadach przyznawania tego typu nagród, powinna to być raczej Hipermegadiamentowa Płyta, ale w sumie nie o to chodzi.

***

Tu muszę, niestety, przerwać główny wątek, bo na scenie faktycznie pojawiła się Sabrina! Trzeba zaznaczyć, że wisiała ona nad moim łóżkiem tuż obok Samanthy Fox, na pewno na bardziej eksponowanym miejscu, niż Kajagoogoo. Przez parę minut nie mogłem więc w ogóle za wiele napisać, tym bardziej, że Sabrina już na początku wykonywania hitu „Boys” zrzuciła pantofle i zaczęło się robić naprawdę gorąco. Niestety, w kluczowym momencie artystka zamiast rozpiąć ostatni guzik w swojej marynarce, zapięła dwa pozostałe. Nie jestem na 100 % pewien, ale chyba było to spowodowane awarią garderoby, znajdującej się pod spodem. O mały włos, mielibyśmy własną „aferę sutkową” a la Janet Jackson, a zamiast tego zaściankowy TVN zdjął Sabrinę z wizji już po jednej piosence i w pośpiechu wypuścił reklamy! Moim zdaniem, powinna się tym zająć KRRiTV. Osobiście mam zamiar wystosować w tej sprawie protest do Edwarda Miszczaka.


***

Wracając do meritum: Jak to zwykle w Polsce bywa, zespół Feel, odnosząc spektakularny sukces, ściągnął na siebie nienawiść sporej rzeszy rodaków. Wystarczy poczytać komentarze w internecie, żeby się przekonać, jak wielu melomanów jest zniesmaczonych twórczością Piotra Kupichy i kolegów. Sami na pewno słuchają wyłącznie Pendereckiego, no chyba, że mają ochotę na coś lżejszego, wtedy włączają Bacha. Dlatego ich uszy rani wszystko: głos Kupichy, jego teksty, banalne melodie i nędzne umiejętności muzyków. W podobnym tonie wypowiadaję się niektórzy eksperci, „co się na muzyce znają”. Jeśli poważna gazeta pisze artykuł na temat fenomenu Feela, musi się tam znaleźć głos „znanego dziennikarza muzycznego”, który odmówi większych wartości artystycznych twórczości grupy z Katowic, a najlepiej, jak jeszcze pobiadoli na poziom gustów polskiej publiczności.

***

A ja lubię zespół Feel. Żeby nie było wątpliwości – jeszcze bardziej lubię Voo Voo, Hey, Pogodno i 50 innych artystów znad Wisły. Ale popatrzmy, kto w ostatnich latach odnosił podobne sukcesy: do głowy przychodzą mi jedynie Ich Troje i Piotr Rubik (Doda jako postać śpiewająca nie ma się tu specjalnie czym pochwalić). W takim razie ewolucja gustu narodowego przebiega w jak najbardziej prawidłowym kierunku. Feel ma niezły warsztat muzyczny, chwytliwe melodie, wokalistę, który potrafi śpiewać, teksty… no dobra, też nie wiem, o co chodzi z oddychaniem przez różową słomkę, ale, powiedzmy sobie szczerze, nie każdy musi być Lechem Janerką, a w dziedzinie grafomanii mamy na polskiej scenie parę wybitniejszych osobowości. Zostawiając na boku parametry muzyczne, Feel to są normalne chłopaki z sąsiedztwa, żaden z nich nie daje się zamykać w domu Wielkiego Brata, nie maluje włosów na czerwono, ani na biało, a Piotrek Kupicha patrząc rano w lustro, prawdopodobnie nie widzi tam odruchowo twarzy Mozarta. No i – last but not least – w repertuarze zespołu z Katowic próżno szukać choćby jednego psalmu.

***

Tak naprawdę największym problemem Feela jest jego sukces. Gdyby sprzedaż płyty zatrzymała się na pięciu tysiącach sztuk, internauci z pewnością bardzo rzadko używaliby do określenia twórczości grupy słów : „syf”, „żenada”, czy „wiocha”. Mam przeczucie, że 5 minut sławy Feela zbliża się powoli ku końcowi, ale to nie szkodzi. Na pewno na ich miejsce pojawi się ktoś nowy, na kogo będzie można nabluzgać i użyć go do podleczenia własnych kompleksów pod nickiem „mała”, „bartek” albo „zzz”.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (19) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest dwa razy sześć? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz