Krzysztof Czaja
10 kwietnia 2008, 17:56

Technologia atakuje (tym razem mnie)

„Technologia atakuje, a Lenny’ego ciągnie do lasu” – tak zatytułowałem jeden z wcześniejszych wpisów. Ten przydługi nagłówek powstał na kolanie i do dziś wzbudza we mnie bliżej nieokreślony intelektualny dyskomfort. Tymczasem w ostatnich dniach nowoczesna technologia zaatakowała mnie dwukrotnie, z czego raz znienacka.

***

Przyznaję, że nie codziennie jeżdżę komunikacją zbiorową, w związku z czym nowinki techniczne, pojawiające się w miejskich środkach transportu docierają do mojej świadomości z pewnym poślizgiem. Kilka dni temu jechałem autobusem linii 128, do czego upoważniał mnie skasowany bilet, zakupiony uprzednio w zamontowanym wewnątrz pojazdu automacie. Ta zdobycz techniki wciąż budzi we mnie spory szacunek, choć już zdążyłem się z nią w miarę oswoić. Zupełnie nie byłem natomiast przygotowany na to, że kiedy w czasie jazdy podniosę wzrok znad książki, przed oczyma ukaże mi się umieszczony centralnie za kabiną kierowcy ekran LCD z wypisanym biało na czarnym komunikatem: „Nie spiesz się na tamten świat!”. W tym momencie zupełnie zapomniałem o lekturze i z zapartym tchem wpatrywałem się w monitor, czekając na dalszy ciąg tego intrygującego przekazu. Niestety, potem była tylko reklama usług MPK, z podpowiedzią w stylu: „Wybór należy do ciebie”, a jeszcze później kolejne obwieszczenia, których już w żaden sposób nie byłem w stanie powiązać z pierwotnym, dość metafizycznym komunikatem. Do dziś nie wiem, czy był to apel o ostrożniejszą jazdę (ale wtedy ekran powinien być chyba skierowany frontem do kierowcy autobusu), próba zniechęcenia pasażerów do stołowania się w McDonald’sie, czy też (co wydaje mi się najbardziej sensowne) element społecznej kampanii, skierowanej do potencjalnych samobójców, podróżujących autobusem linii 128.

***

Na drugi atak technologii wystawiłem się dobrowolnie, idąc do kina na trójwymiarowy film z koncertu U2. I wiecie co? Sam boję się o tym myśleć, ale jak tak dalej pójdzie, za parę lat chodzenie na prawdziwe koncerty będzie zupełnie zbędną ekstrawagancją. Zanim zaczniecie się ze mnie śmiać, pomyślcie: po pierwsze, nikt wam nie wyznacza daty i godziny, kiedy musicie się stawić w oddalonym zazwyczaj o kilkaset kilometrów miejscu – po prostu wybieracie odpowiadający wam seans. Potem siadacie w wygodnym fotelu, nie pada wam za kołnierz, nikt wam nie zasłania, a przy odrobinie sprytu możecie nawet wnieść na salę parę puszek piwa w plecaku (spróbujcie to zrobić na Stadionie Śląskim!). Jak byłem młodszy, to na koncertach przepychałem się możliwie blisko sceny i parę razy udało mi się nawet przybić piątkę z wokalistą, ale już podejrzeć z bliska warsztatu pracy perkusisty w żaden sposób się nie dało. A tutaj widzę dokładnie, na jakim krzesełku siedzi Larry Mullen jr., w jaki sposób zszyta jest czapeczka Edge’a, a Bono wyciąga do mnie dłoń tak, że mógłbym mu powróżyć z linii papilarnych, gdybym tylko się na tym znał. Mało tego, mogę nawet poczuć się jak sam Bono i kontemplować z wysokości sceny maślane oczy fanek i zazdrosne łypnięcia ich facetów, którzy – choć bardzo by chcieli – nie są jak Bono, czyli ja. Dźwięk dobiegający z kinowych głośników jest zacny, panoramiczny i, tam gdzie trzeba, podrasowany w studiu. Słychać wszystko dokładnie, a tytułów piosenek nie muszę się domyślać na podstawie ruchu warg wokalisty pokazanego na telebimie – jak, nie przymierzając, na koncercie Stinga na Służewcu. Ogólnie zalet oglądania koncertów w trójwymiarowym kinie jest niepokojąco dużo. Są też oczywiście pewne niedogodności, np. nie za bardzo wypada pogować i śpiewać na cały głos refreny ulubionych piosenek. Jestem jednak przekonany, że te przeszkody zostaną w jakiś sposób usunięte, i to znacznie wcześniej, niż Polska pokryje się gęstą siecią autostrad.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (25) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest pięć razy cztery? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz