Krzysztof Czaja
12 sierpnia 2008, 10:46

Wakacje cz. 0,5

Jeśli się powiedziało „a”, trzeba powiedzieć „ą”; skoro się napisało cdn., to trzeba napisać dalszy ciąg – choćby po to, żeby nie sprawiać przykrości Clarze… Nie będzie to jednak druga część relacji z moich nudnych wakacyjnych wojaży, ale opowieść z kluczem. W tym przypadku wiolinowym.

***

Jakoś tak się składa od paru lat, że wakacyjny sezon równoznaczny jest z inwazją na nasz kraj koncertów gwiazd zagranicznych. Plakaty niektórych nich, wycięte z „Dziennika Ludowego” albo z „Razem”, wieszało się kiedyś nad łóżkiem. I to był w zasadzie jedyny kontakt z idolem, na jaki można było liczyć w tamtej rzeczywistości. A dziś? Człowiek kombinuje tak: „Hm, no w sumie można by się wybrać na to Police, niedaleko grają. O, Clapton też przyjeżdża. No ale w Gdyni będzie, bez sensu, za daleko. Do Gdyni to, proszę pana, można pojechać na festiwal ewentualnie”.

***

Gdynią się jeszcze zajmiemy, ale najpierw wspomniany koncert The Police w Chorzowie. Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu, choćby najbardziej pobieżnym o występie zespołu Counting Crows, który miał za zadanie rozgrzać publiczność przed pojawieniem się na scenie Stinga i spółki. Są różne podejścia do roli supportu na wielkich koncertach, ale część artystów wychodzi z założenia, że skoro w oczy świeci słońce, a wzmacniacze nie są rozkręcone na 100 % mocy, to nie ma się co wysilać, trzeba to jakoś przetrwać i ustąpić miejsca na estradzie gwieździe wieczoru. Z wielką satysfakcją odnotowałem, że muzycy Counting Crows należą do innej kategorii – zagrali tak, jakby to dla nich na Stadion Śląski przybyły te rzesze fanów (niektórzy nawet z Warszawy! – sam widziałem). Brodaty i odredowany wokalista Adam Duritz miał wprawdzie nieco mętne spojrzenie, ale charyzmy i zaangażowania mógłby mu pozazdrościć niejeden gwiazdor o ośmiocyfrowym koncie w banku. Szczególnie dużo mógłby się od niego nauczyć pan pełniący rolę frontmana w zespole o inicjałach R.H.C.P., który rok wcześniej w tym samym miejscu zaprezentował, wyrażoną bodaj w piosence Kobranocki, postawę: „I chociaż was olewam, to jednak dla was śpiewam”.

***

Przyznaję się bez bicia, że takiej właśnie postawy spodziewałem się po Stingu, Copelandzie i Summersie, przed ich pierwszym (i ponoć ostatnim) koncertem nad Wisłą. Gdzieś tam dochodziły do mnie jakieś wypowiedzi muzyków, z których można było wywnioskować, że tę trasę jeszcze dokończą, ale nigdy więcej – żadnych koncertów, żadnych wspólnych nagrań! No tak, myślałem, chłopaki pod wpływem jakichś socjotechnicznych działań menedżerów podpisali jakiś papier, teraz muszą się wywiązać z kontraktu i zapewne mierzi ich już wzajemne towarzystwo, więc będą chcieli załawić ten koncert możliwie szybko i bezboleśnie. Byłem przygotowany na to, że podczas odgrywania „Every Breath You Take” Sting zasiądzie w pozycji lotosu i zamknie oczy, Andy założy na koniec nosa okulary i zacznie przeglądać najnowszy numer „The Wall Street Journal”, a Stewart włączy sobie monitor z podglądem na mecz Rosja-Hiszpania na Euro. Okazało się, że już podczas pierwszego numeru „Message In The Bottle” zmuszony byłem zweryfikować moją opinię, na szczęście był wystarczająco duży hałas, że nikt nie słyszał mojego głośnego szczekania. Jeden z wniosków, jakie nasunęły mi się podczas tego koncertu, był taki, że Sting zdecydowanie za wcześnie zamienił glany na miękkie bambosze, a gitarę basową na lutnię.

***

Co do wspomnianej Gdyni: tegoroczny Opener (jak i parę poprzednich) tak naładowany był świetnymi, bardzo dobrymi, niezłymi albo tylko ważnymi koncertami, że przez wzgląd na wytrzymałość ew. czytelnika pozwolę sobie zrezygnować ze wspominek i poprzestać wyłącznie na paru wnioskach.

Wniosek 1. Jeśli było się na koncercie Eryki Badu w Sali Kongresowej, lepiej darować sobie kolejne występy tej pani. Siłą rzeczy będzie się szukało tej magicznej atmosfery z Pałacu Kultury i niestety, mimo że koncert może być calkiem niezły, wyjdzie się z poczuciem niedosytu.

Wniosek 2. Jeśli ma się okazję, powinno się oczywiście obejrzeć na żywo zespół The Raconteurs, bo drugiego tak dobrego ze świecą szukać. Ale jeśli chce się naprawdę docenić geniusz Jacka White’a, lepiej wybrać się na koncert The White Stripes, który brzmi równie porywająco, mimo, że Jackowi akompaniuje jedynie żonosiostra Meg, wybijająca na perkusji niezbyt skomplikowane rytmy.

Wniosek 3. Jeśli jest się zbyt młodym, żeby pamiętać czasy punkowej rewolty, warto zahaczyć o koncert Sex Pistols AD 2008. Gruby Johnny Rotten, skaczący po scenie w podomce to pod względem estetycznym zjawisko tak samo intrygujące, jak młodzieńcy z irokezami i agrafkami w uszach, snujący się po ulicach Londynu 30 lat temu.

Wniosek 4. Jeśli przygotowuje się wyreżyserowany muzyczny spektakl, z którym podróżuje się po świecie, warto uzupełnić go o elementy lokalne. Pojawiające się w tle występu Massive Attack tytuły z polskich brukowców, donoszących o nowych przygodach Dody czy Rubika, robią dość surrealistyczne wrażenie, a sam pomysł może wzbudzić szacunek nawet u tych, którzy z niejednego koncertowego pieca chleb jedli.

Wniosek 5. Jeśli jesteś piękny i młody, nie, nie, nie, nie zapuszczaj wąsów ani brody , tylko jeździj, jeździj na koncerty, póki ci się chce i nie przeszkadza ci ni słota, ni upał, i nie przeraża cię perspektywa uduszenia, a później stratowania przez kilkutysięczny tłum, usiłujący zapełnić pięć przegubowych autobusów. Mając czterdziestkę na karku, będziesz coraz tęskniej spoglądał w kierunku sektora dla VIP-ów i zastanawiał się, czy za rok znajdziesz w sobie dość determinacji, żeby wstać o piątej rano i spędzić pół dnia w pociągu Intercity, a potem znosić te wszystkie niewygody tylko po to, aby obejrzeć popisy jakichś szarpidrutów.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (7) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest trzy razy sześć? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-03-14 00:00  27
2010-09-14 18:15  Co pół roku nowy wpis
2010-03-10 18:00  Post Scriptum
2009-12-23 17:38  Miesiąc świstaka
2009-09-07 16:50  Pożegnanie króla
2009-07-15 22:10  Pięćdziesięciolatek
2009-06-15 23:45  Z czym do Europy?
Kalendarz