Nie dalej, jak dwa dni temu, stałem się posiadaczem najnowszej płyty zespołu Pearl Jam. Chciałbym napisać: "szczęśliwym posiadaczem", ale to nie byłoby do końca szczere. Egzemplarz, który trafił w moje ręce jest bowiem owocem procederu zwanego: "Zagraniczna płyta, polska cena".
***
Po wzięciu do ręki albumu "Backspacer" na chwilę wstąpiło we mnie zwierzę. Ni to pies, ni wydra, coś na kształt lisa raczej. W mojej głowie zaczęły się kłębić myśli o mocno niecenzuralnej treści: "To ma być płyta, k***a?! Co to w ogóle jest?! Gdzie jest, k***a, napisane, czy ten utwór skomponował Vedder, Gossard czy ktoś? Skąd ci biedni ludzie, k***a, mają to zrozumieć? Bo ja z tego nic nie rozumiem!". Obudzona nagle bestia podsuwała mi radykalne rozwiązania. "Wyp******amy tą płytę. Nie ma, k***a, tej płyty!". Ostatecznie jednak udało mi się ją okiełznać i zabrałem rzecz do domu.
***
Kiedy postawiłem nowy nabytek na półce z płytami, pozostałe dziewięć albumów Pearl Jam - zakupionych za granicą, bądź w kraju, za "zagraniczną cenę" - odsunęło się z niesmakiem, na tyle daleko, że w przegródce pojawiła się spora luka. Próbowałem w takim razie przenieść "Backspacera" do sąsiedniej przegródki, ale wtedy indentycznie zareagowały trzy płyty Pogodno i jedna Porno For Pyros. Ostatecznie nowe dzieło Pearl Jam wylądowało w szufladzie.
Zagraniczna płyta, kolorowa okładka
***
Pozwólcie, że przedstawię wam przepis na wyprodukowanie zagranicznego albumu w "polskiej cenie". No więc najpierw bierzecie normalną płytę kompaktową - może być bez żadnego nadruku, ale jeśli są tam już namalowane jakieś bohomazy, typu nazwa zespołu czy tytuł, to mówi się trudno, mogą zostać. Następnie z cienkiej tekturki sklejacie kwadratową kopertę, na froncie której umieszczacie odwzorowanie okładki prawdziwego albumu, a z tyłu podstawowe informacje o tytułach piosenek, producencie płyty, wytwórni itp. Dla ułatwienia rewers też możecie skopiować z oryginału. Do tak przygotowanego opakowania wkładacie płytę kompaktową, owijacie folijką i już można pchać towar do polskiego sklepu. Oczywiście nie dołączacie do tego żadnej wkładki, a zwłaszcza - uchowaj Boże! - książeczki. Polscy fani i tak do niej nie zajrzą, a jeśli zajrzą, to nic nie zrozumieją. Prawdopodobnie skończy się na tym, że będą jej używać jako podstawki pod piwo, szkoda zachodu. No i podstawowa sprawa: na przedniej stronie koperty musi znaleźć się miejsce na informację, z jakiego typu produktem klient ma do czynienia. Najlepszym rozwiązaniem jest niewielkie pomniejszenie oryginalnej okładki - w ten sposób dookoła niej otrzymujemy pasek o szerokości pół centymetra, na którym, przy zastosowaniu odpowiedniej czcionki, radosny komunikat: "Zagraniczna płyta, polska cena" będziecie mogli upchnąć aż dwadzieścia razy!
***
Nie mam pojęcia, co przyświecało pomysłodawcom akcji dostosowywania misternie wydanych za granicą albumów do standardów obowiązujących na Kubie. Być może w zarządach koncernów fonograficznych zasiadają ludzie, których piękno zwyczajnie mierzi i starają się wyplenić je wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe, bez wywoływania nadmiernych niepokojów społecznych - czyli na przykład w Polsce. Bardziej prawdopodobne jest to, że kieruje nimi strach przed tłumami drobnych polskich przedsiębiorców, którzy chcieliby masowo wywozić płyty na drugą stronę Odry i sprzedawać je na bazarach po cenie wprawdzie już nie polskiej, ale wciąż bardzo konkurencyjnej w stosunku do niemieckiej. Możliwe, że jest jeszcze jakiś inny powód, ale w tej chwili nic mi nie przychodzi do głowy.
***
O, przepraszam bardzo. Właśnie mocniej potrząsnąłem kopertą i wypadła z niej wkładka! Nie widzę na niej wprawdzie ani słowa na temat zawartości albumu "Backspacer", za to w oczy rzuciło mi się bardzo intrygujące hasło. W stuprocentowo polskich barwach, biało na czerwonym, stoi tu napisane: "Setki tysięcy utworów do ściągnięcia na telefon lub komputer bez opłat za transfer". I to jest myśl! Idę odpalić eMule.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.