2010-12-14 21:38 | 1234
123
2010-02-09 10:42 | Anna
Czesc , Wrocilam do Polski po kilkunastu latach pobytu w Ameryce.Po paru dniach pobytu w Polce bylam w szoku .Czasami nie rozumialam polskiego jezyka ,ktorym poslugiwalam sie od dziecka i w ktorym zdobylam wyksztalcenie .Nasze spoleczenstwo w tym ludzie wyksztalceni( dzienikarze ,politycy ,tzw. celebryci) chyba nie zdaja sobie sprawy jakiego uzywaja jezyka, zarowno w mediach jak w prasie.Czesto prosilam o wytlumaczenie z tzw "angielsiego na polski". Wtedy z glupim usmieszkiem ludzie mowili;bylas w Stanach i nie wiesz o czym mowimy? Tak nie rozumialam ,bo w niczym to nie przypominalo angielski ,a co dopiero jezyk polski. Ten problem zauwazylam wczesniej kupujac polskie magazyny dla kobiet. Np "Twoj Styl". Pani dziennikarka pisze artykul w ktorym wplata angielskie slowo ,a potem tlumaczy w nawiasie slowo angielskie na jezyk polski. To bylo zenujace, Ja chcialam czytac w jezyku polskim , a nie jakies wypociny i tlumaczenia. Przeciez polskie kobiety sa madre i wyksztalcone Po co jezyk angielski w polskiej prasie?.Przez ostatnie dwa lata zylam i pracowalam w Londynie. Czytalam prase angielska .Nigdy nie spotkalam sie z takim zjawiskiem ktory obserwujemy w prasie polskiej .Kazdy jezyk ulega zmianom, powstaja nowe zwroty, ale dbalosc o jezyk ojczysty powinno byc czym naturalnym dla kazdego z Nas
Pozdrawiam
2010-01-21 11:44 | qewrqwerwe
weeqreqrer
2009-02-08 19:58 | kizia
Przyłańczam się ;)
2008-11-03 09:56 | high ADHD
Misiu. OK. to jest przecież z języka angielskiego.
Pozdrawiam
2008-10-03 20:22 | Kamil
Ja również się zgadzam, trafia mnie, gdy słyszę owo "sorki" "sory", "sorka" "narka" i inne tego typu dziwolągi. Wiem, że język podlega ewolucji, ale myślę, że to jest przesada. Nikt nie namawia do tego, by znów mówić staropolszczyzną, ale zastępowanie polskich słów anglicyzmami, na dobitkę koszmarnie zniekształconymi, albo skracanie wszystkiego, co tylko możliwe, jest chorym pomysłem. Popieram w 100%!!!
2008-08-16 18:23 | moraczesia@wp.pl
zgadzam sie w 100%, sama jestem "wyczulona" na sposób na to jak Polacy rozmawiaja ze sobą "na ulicach"..i czasem korci mnie zeby ich poprawiac,ale staram się tego nie robic:)
p.s. nie wiedzialam, że oprócz radiowego głosu jestes tak przystojny:) pozdr
2008-08-05 22:50 | katkin
a ja to sie pochwale ze nauczylam mojego kumpla mowic poprawnie "po mesku- polsku" i juz nie mowi "poszlem" i "weszlem" ale POSZEDLEM I WSZEDLEM :) grunt to niezmordowanie powtarzac.. teraz walcze z jego "narpiew"....
2008-08-02 21:36 | pp3
Kazdy język ma jakieś naleciałości-obojęzyczne,gwarowe a także zniekształcenia wynikające z czystego niedbalstwa,których nie uda się nikomu wykorzenic.
Tutaj chodzi chyba o to jak odbierana jest taka "mowa potoczna."
Przyznam ,niektóre zwroty są tak rażące,że aż "więdną uszy".
2008-08-02 17:36 | danka k.g.
to nie tylko problem polak
2008-08-02 11:36 | Mike Yak
Do kompletu dodam jeszcze jeden punkt:
20. Nieprawidłowe czytanie roku w dacie:
błędne "dwutysięczny ósmy", "dwutysięczny dziewiąty",
zamiast poprawnego "dwa tysiące ósmy", "dwa tysiące dziewiąty". :)
2008-07-31 15:13 | Niepewna
W pełni zgadzam się z wypowiedzią Adalbertussa, dokładnie to samo miałam na myśli pisząc poprzednie komentarze... ale tak to jest, że czegoś się trzeba czepiać (bez obrazy dla pana Marcina)
2008-07-30 15:10 | k
Najbardziej przerażają mnie błędy ortograficzne prostych słów np. "jusz" zamiast "już". Jestem uczulona na słowa typu "spox", "narx", "thx" - chyba się starzeję :D
2008-07-30 14:34 | kasia
popieram!!!podpisuję się rękami i nogami pod tym apelem! przyłączam się!;-)
2008-07-30 11:47 | -
Dobre postanowienie,przyłączam się. :-)
2008-07-30 10:17 | Clara
Marcin wiesz jak to jest latka lecą i rodzi się nowe pokolenie jakże inne :) Każdy wiek ma swoje prawa... Wiem, wiem... głupio wygląda jak wiekowa osoba mówi w slangu młodzieżowym... sorry bardzo ale to nazywa się życie... Ja słucham RMFu a inni jak mój tata mówią bym słuchała jedynki bądź trójki bo to dopiero jest radio... A ja lubię RMF jakże inny od jedynki :*
2008-07-30 00:16 | adalbertuss
...a co do wymowy...
TEŻ SIĘ ZMIENIA!!!
...i któż (nawet z radiowców, czy aktorów!!!) poprawnie dziś wypowie ad hoc zdanie-kanon:
"Siedziała małpa na płocie, słodkie jabłka jadła i łakocie"?
...może więc nie przesadzajmy z tą "poprawnością" językową: w końcu język jest narzędziem komunikacyjnym - jeżeli jest dla ogółu zrozumiały - to swe NAJWAŻNIEJSZE zadanie spełnia...
-i (właściwie!) nic takiego się nie stanie, jeżeli np. za 100-150 lat będziemy wszyscy mówić euroangielskim... I, moim zdaniem, stanie się to niezauważalnie i "bezboleśnie dla ogółu": kolejne (to ostatnie już...), pokolenie polskojęzyczne wymrze i problem się rozwiąże niejako samoistnie; na pewno jest to wizja szokująca - dla żyjących w pierwszej dekadzie XXIw., ale nie "takie" rewolucje, nie tylko językowe, zachodziły, zachodzą i zachodzić będą...!
A walka z postępem (nawet jeżeli się on nam straszliwie nie podoba) jest przysłowiową walką z wiatrakami...
I konformistyczne: "czego się nie da zmienić-trzeba polubić" jest, moim zdaniem, postawą w tym wypadku najbardziej słuszną!
2008-07-29 23:08 | adalbertuss
Panie Marcinie; z całym szacunkiem dla Pana, wydaje mi się, że się Pan "czepia"! Żyjemy w czasach ogólnej unifikacji; również językowej - i zrzymanie się na zapożyczenia językowe - jest przysłowiowym waleniem głową w mur. Proces ten zachodził zawsze: z łaciny (20% wyrazów w języku polskim-a więc 1/5!!!-ma łaciński źródłosłów) niemieckiego, rosyjskiego... "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" (wcale nie najobszerniejszy) p. Kopalińskiego zawiera 20 000 haseł; co przy założeniu, że do w miarę sprawnej komunikacji w danym jezyku (w tym również i polskim!!!) wystarczający jest pięciotysięczny zasób słów to... wnioski niech Pan sam wyciągnie! Proces zapożyczeń jest naturalnym procesem ewolucyjnym każdego języka; za wyjątkiem języków "martwych" i grup izolowanych, i na prawdę nie ma o co "kopi kruszyć"; tym bardziej, że w odróżnieniu od sytuacji jaka bywała w przeszłości (czasy np. zaborów - kiedy były celowe germanizacje, czy rusyfikacje) jest to proces jak najbardziej samoistny; fakt, że przebiegający szybko (na pewno szybciej, niż 20 lat temu!), ale jest to związane z rozwojem nowoczesnych systemów komunikacyjnych (telewizja satelitarna, internet) i otwarciem Polski na świat: turystyką, migracjami itd. itp. O sile danego języka świadczy, jak poradzi on sobie z asymilacją wyrazów (czy zwrotów): moja Babcia nie odmieniała (w liczbie pojedynczej) wyrazów "kino", "radio"; ja nie odmieniam tylko tego drugiego- co obecnie jest to już właściwie archaizmem (graniczącym z błedem językowym), oraz jakie ma cechy niepowtarzalne: fleksja, idiomy - więc raczej walczmy O TO PRZEDE WSZYSTKIM, by tegoż bogactwa i oryginalności w naszym języku nie zagubić
2008-07-29 22:40 | Radek
Przyganial kociol garnkowi, a sam smoli - to powiedzenie cisnie mi sie na usta po przeczytaniu wiekszosci komentarzy do tego wpisu. :) Sam wpis zreszta tez nie jest do konca wzorowy pod wzgledem poprawnosci jezykowej (np. zdanie w ostatnim akapicie: Postanowilem, ze nadszedl czas, by z tym skonczyc - o tym, ze czas nadchodzi sie nie postanawia, Panie Marcinie, taka jego rola od wiek wiekow, a czlowiek bezradny jest wobec tego faktu).
Inicjatywa jedank godna poparcia i PRZYLACZAM sie do bojownikow o czystosc jezykowa! ;)
Pozdrawiam!
Radek
2008-07-29 22:37 | niepewna
przepraszam, *języku
2008-07-29 22:35 | Niepewna
Drogi Leśniku, tym kimś byłam ja. To, co piszesz jest prawdą, ale fakt jest faktem - w dzisiejszych czasach wszystko dzieje się szybciej, również język szybciej się zmienia, nie można tego cofnąć. To tak jakby wierzyć, że ludzie przestaną korzystać ze zdobyczy techniki... Nie mówię, że mamy mówić tak jak wszyscy, ci niedouczeni, niedoczytany i nie wiem jeszcze jacy, ale moze pewne zdobycze tej "rewolucji" możemy wykorzystać w naszym jeżyku?
2008-07-29 22:17 | Aga
Znalazłam pewien artykuł, który może pomóc w sprawie słowa "żołądź". Oto link:
http://www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=245
Pozdrawiam
2008-07-29 22:08 | Mike Yak
Otóż sprostowanie Marcina odnośnie punktu 13. mojej listy było całkowicie błędne.
Żołądź zawsze i wszędzie jest rodzaju żeńskiego - nawet owoc dębu. W żadnym słowniku nie znajdziemy informacji, że "żołądź" to rodzaj męski.
Oprócz tego chciałbym dodać jeszcze 3 punkty:
17. Budowanie zdań typu: "Żeśmy kupili." albo "Żeście zjedli obiad."
18. Pomieszanie dwóch rodzajów stopniowania przymiotników: regularnego i opisowego - błędne
"Ta paczka jest o wiele bardziej cięższa od tamtej." zamiast poprawnego
"Ta paczka jest o wiele cięższa od tamtej."
19. Używanie sformułowań "raz w miesiącu", "raz w roku" zamiast poprawnych "raz na miesiąc" i "raz na rok".
2008-07-29 21:39 | leśnik
W pewnym białostockim barze za czasów socjalizmu na wielkim kotle widniał napis KAKAŁO wynikało to z niewiedzy piszącego. Dzisiaj język kaleczą ludzie wykształceni, obyci, światowi. Ktoś napisał,że język ewoluuje. Ewolucja jest to proces powolny a Nasz język ulega rewolucji.
2008-07-29 21:29 | Karol
Ja lubię czasami pogadać łaciną xD
2008-07-29 21:23 | tomusss
Witam witam ! ;)
Dobry temat do prowadzenia dyskusji! Korzystając z okazji przypomniałem sobie pewną rzecz ;] Oto ona:
Mój kolega, jeszcze za czasów podstawówki z polskiego miał same 2 i 3. Inni zaś trzymali się granicy 3,4,5. I tak więc nadszedł dzień kiedy w.w. kolega "nieuk" chciał się poprawić czepiał się wszystkiego i doczepił się też Marka który z polskiego dostawał same 6 ! Właśnie w tego typu zwrotach :Zamkłem, Poszłem itd. co w końcowym rozrachunku przyniosło mu niższą ocenę. Taka sprawiedliwość ! :) POzdrawiam ;]
2008-07-29 21:19 | szirin
aby nie powtarzać się w sensie komentarza napiszę jedno zgadzam się z teorią komentarza koleżanki NIEPEWNEJ:)wyczyścić mowy polskiej na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie, co najwyżej możemy piętnować i ignorować naszych "nieczystych polskich rozmówców":)słowo pisane i mówione powinno być spójne:)jednak co innego wypowiedź w formie rozprawki na j. polskim, a co innego rozmowa na szkolnym korytarzu i poza szkołą:)poza tym ten sam problem istnieje wśród młodzieży francuskiej jak i holenderskiej czy jakiejkolwiek innej-wiem to z autopsji tamtych europejskich zbulwersowanych rodziców jak i nauczycieli-więc to nie tylko problem polskiej poprawności językowej! pozdrawiam
2008-07-29 21:17 | leśnik
Z językiem jest źle, myśląca część Polaków to wie. Język jednak to tylko składowa ludzkiego bytu. Nie można i nie wolno rozpatrywać tego jako odrębnego problemu, mimo że jest to bardziej medialne, ponieważ zmiennych równoległych jest wiele. Mówienie o tym porusza wiedzących a nie wzrusza sprawców problemu. Czy chcemy tą dyskusją stwierdzić rzecz oczywistą, że z językiem polskim jest źle.
2008-07-29 21:13 | niepewna
Jadwigo, masz trochę racji...
Mówmy, jak potrafimy najlepiej! Tak sobie zawołam
2008-07-29 21:09 | Marcin
Mike Yak
Troszku się zapędziłeś w tych osądach, więc może sprostuję
Ad 13. Napisałeś, że niepoprawne jest określenie "ten żołądź", wskazując jednocześnie, że powinna być "ta żołądź". Trochę nieprecyzyjnie, gdyż "ten żołądź" w znaczeniu owocu dębu jest całkowicie poprawnym zestawieniem. Racja - w anatomii mamy "tę żołądź".
Ad 16. "kakao" jest obecnie słowem nieodmiennym, jednakże z dopuszczoną odmiennością, co oznacza, że możemy tak samo wypijać parę szklanek kakao, jak i parę szklanek kakaa (por. Nowy słownik języka polskiego, Wilga 2005 p/red. prof. Bogusława Dunaja). Z kolei "kakałko" również zostało uznane za formę poprawną (por. ten sam słownik, co wcześniej lub Słownik poprawnej polszczyzny p/red. prof. Elżbiety Sobol).
A teraz przedstawię moją opinię na temat poprawnej polszczyzny. Otóż nasz język ewoluuje i niczyje wrażliwe uczucia tego nie zmienią - gdybyśmy wszyscy byli skrajnymi konserwatystami językowymi, to zapewne nadal mówilibyśmy polszczyzną Długosza czy Galla Anonima.
A zapożyczenia? Zawsze były, są i zawsze będą. Teraz nastała era angielskiego - język stał się językiem międzynarodowym, zaczęto wykładać go w szkołach jako przedmiot obowiązkowy, w końcu pojawił się w Polsce anglojęzyczny pop i rock (tak, tak... RMF pomógł i pomaga temu faktowi ;-) ) - wszystko to doprowadziło do tego, do czego doprowadziło - wiele naleciałości, wiele zwrotów i obco brzmiących słówek, ale to tylko trend, moda - po czasie cały ten ponglisz stanie się językiem martwym (ewentualnie pozostaną śladowe jego ilości)
Podsumowując: nie powiem przyłączam się! Nie powiem też przyłanczam się :-). Po prostu będę żył z polskim, jak żyłem. Dlaczego? Wieżę w polszczyznę - rusyfikację, germanizację przetrwała, przetrwa i czasy współczesne. Z pewnością za paręset lat znów przyjdzie jej stawić czoło innym modom i innym niepotrzebnym zabiegom.
Pozdrawiam ciepło! ;-)
2008-07-29 21:01 | jadwiga
Panie Jedrych!ekspedientka uzyla zwrotu"W czym moge pomoz"i POMOGLA!!ktos inny powiedzial"Trzeba zamknac drzwi"!ale tylka nie ruszyl.pana zdaniem,z ktorzy ludzie bardziej przydatni sa ojczyznie???
2008-07-29 21:01 | 15-latka Justyna;D (justysiaaa25@gmail.com)
Proszę pana! Są wakacje a pan tu z lekcją polaka wyjeżdża!!! To nie dopuszczalne... To czytają dzieci... (czyli także i 15-latki takie jak ja)..Według mnie ludzie starsi za bardzo przesadzają z tą odrazą do młodzieżowych odzywek... Przecież ciągle mówi się o tym że młodzi uczą się anglika więc dlaczego by nie mieli go używać na codzień ,,ćwicząc" język... W tym języku jest wiele fajowych zaporzyczeń.... a czy wyobraża sobie pan choćby wyrażenie ,,I love you" po polsku? Ja nie zabardzo... po polsku nie brzmi to tak ekscytująco... W jednym mogę się z panem zgodzić..Mianowicie w tym, że denerwujące są często przekręcane wyrażenia po polsku... Naprawdę rażą...ale o to już powinno sie winić nauczycieli, jak i rodziców, którzy od podstaw nie korygują wymowy dzieci... Akurat w tym mam szczęście i nie mówię w stylu: ,,zamkłam"... Ale podkreślam jeszcze raz, iż język angielki, a przede wszystkim zaporzyczenia mi nie przeszkadzają...bo cóż znaczyłoby choćby takie: lol gdyby nie było wymawiane po angielsku...;D
2008-07-29 20:56 | MeganUK
Mieszkam w Londynie ponad 4 lata i spotykam tu Polaków którzy mówią np "tomorrow będę musiała iśc na shopping i znowu spędzę (to spend)ze 20 paudsów (pounds) na food do fridza (fridge)" albo "jak mam offa (day off) to tjubem (tube -metro) jade na center (centre) oglądać iwentsy (ivents)".
Proszę sobie teraz wyobrazić, że nagle wszyscy Polacy wracają do kraju i połowa z nich własnie tak mówi.
Ps. ja się do nich nie zaliczam! :-)
Pozdrawiam
2008-07-29 20:54 | Michał M.
A ja w tym roku zdawałem ustna maturę z polskiego z tematu właśnie o zapożyczeniach językowych :P zdałem ją na 100%, a wniosek jaki w podsumowaniu przedstawiłem był taki, że bez zapożyczeń język staje się martwy i nie nadąża za nowościami, nazywaniem nowych wynalazków czy zjawisk, które wcześniej nie były znane, aczkolwiek głupotą jest wciskanie na siłę słów angielskich w miejsce naszych rodzimych odpowiedników, które doskonale spełniają swoją rolę (przykład - user / użytkownik ; owner / posiadacz)
2008-07-29 20:53 | Mai Thi
Zadziwia mnie polszczyzna mojej koleżanki, która zamiast mówić idę obierać ziemniaki mówi "ide strugać ziemniaki" albo zamiast pozmywać naczynia "pomywać naczynia"...
2008-07-29 20:41 | gog_0@o2.pl
Nie ma co się dziwić skoro z takim słownictwem stykamy się przy włączeniu telewizora, radia podczas czytania gazet, co więcej większości to wchodzi w nawyk, a wiadomo że najlepszy na nawyk jest odwyk, tak więc nie odrzucajmy książek i rozmawiajmy z dziećmi tak żeby nas zrozumiały a nie "skumały"
2008-07-29 20:41 | Krzysztof z Lublina
Jeszcze mi się coś przypomniało Marcinie
kto w swoim programie, przed laty, na antenie RMF lansował hasło: ????
Szłem łąką, kwiaty pachły, wiater wiał, ona mnie odepchła. Więc weszłem do domu, trzasłem drzwiami, pierdłem, rzygłem i wyszłem, bo hamstwa nie zniese!
to jest po "polskiemu"?? /pisownia celowa/
2008-07-29 20:40 | manfred
a poza tym takie słowa jak "dzwadziscia" , "jedynaście" - czy one istnieją albo "włonczać światło". Niestety, pojawiają się wszędzie dookoła , a poprawnego języka nikt już się uczyć nie chce . Po co mówić "przepraszam" skoro można je zastąpić "sorki" , które , moim zdaniem, nawet nie oddaje sensu słowa "przepraszam". No i to nieszczęsne , wszechobecne "poszłem" , "weszłem" - aż włosy się jeżą...
2008-07-29 20:40 | Bogdan
Zgadzam się z komentarzem przywołującym Reja, no ale cóż, młodzi ludzie, bo oni najczęściej "kaleczą" nasz ojczysty język, bardziej posługują się gwarą - nazywając ją młodzieżową. Dla mnie jest to zwykły bełkot. Mogę powiedzieć o sobie, że reprezentuję pokolenie średnie, choć bardziej schyłkowe w tej grupie, ale pamiętam, że w mojej szkole podstawowej największym szacunkiem darzyliśmy nauczyciela języka polskiego. Pana Tadeusza czytaliśmy głośno, analizując i utrwalając sobie tym samym polszczyznę. Poprawne posługiwanie się właśnie ojczystym językiem to pewien rodzaj patriotyzmu, ale kto przywiązuje dziś wagę do wartości patriotycznych własnie... Zresztą jak niechlujnie piszemy po polsku przekonują różnego rodzaju wpisy, komentujące wydarzenia np. na stronach internetowych, że nie wspomnę o formach grzecznościowych - Ty, Tobie, Ciebie. Chociaż zauważyłem, że na niektórych forach dyskusyjnych pojawiają się ostatnio ikonki z naszą flagą i dopiskiem: piszę poprawnie po polsku, niestety tylko flaga jest autentyczna, biało-czerwona co widać, a reszta jest milczeniem... co można przeczytać. Ale jak się pisze tylko SMS-y, do książek nie zaglądając - to skąd czerpać przykłady. Prof. Miodek, którego mam niewątpliwą przyjemność znać osobiście, swoją Ojczyzną-Polszczyzną propaguje poprawne używanie języka, cóż z tego jak widownię stanowią głównie ludzie "w rozkwicie wieku". Choć i On zmienia swój punkt widzenia na otaczającą nas rzeczywistość, twierdząc ostatnio, że przerywniki obcojęzyczne wzbogacają polski język ( wywiad z dnia 11 lipca br. w Gazecie Wrocławskiej zatytułowany "Sorry, profesorze, czu full wypas jest okej?" - polecam lekturę tego wywiadu, może w archiwum internetowym jest gdzieś dostępny, nie sprawdzałem ). I taki przykład z mojej młodości - piwo było pełne, teraz jest full, no i pasteryzowane, co kiedyś zdarzało się rzadko. Teraz słyszę odczytywany cytat z komentarza internauty o ekspedientce sklepowej, proszę zwrócić uwagę, że właśnie te ekspedientki podpisują towar "winogron", zawsze zwracam na to uwagę, ale często wzruszając ramionami odpowiadają - ja tu tylko pracuję, no i jak tu z taką podyskutować... I na koniec jeszcze aytentyczny prof. Miodek w dowcipie o akcentowaniu wyrazów ( to też poprawność języka ): jak powiedzieć - poRAchuje czy poraCHUje. Kto ma wątpliwości może ratować się zamiennikiem i powiedzieć np. panowie dżentelmeni ( nie gentelmeni ) czas już iść. No a gdzie? W Polskę idziemy drodzy panowie... zachęcam jednak gorącą, mimo panujących w kraju temperatur, mówmy po polsku starannie, a przynajmniej się starajmy. Ja natomiast idę do kolektury, to na dziś temat gorący... i podniecający zarazem, uff... Pozdrawiam z Polski - z Legnicy - gorąco.
2008-07-29 20:37 | online
Osobiście zgadzam się ale nie powinniśmy tak surowo oceniac tych Polaków którzy nie mieli tyle szczęścia aby zdobywać wiedzę ponieważ każdy z nas pochodzi z różnych że się tak wyrażę warstw społecznych dlatego myślę są takie rozbierzności jezykowe - myślę że surowiej powinniśmy oceniać tych którzy zdobywszy wiedzę mimo to kaleczą język tylko pytanie dlaczego bo tak jest fajniej nowoczesniej wygodniej nie wiem sami powinniśmy sobie na to odpowiedzieć ale wiem napewno że powinniśmy dawać przykład bo jak nie my "wykształceni"to kto?
2008-07-29 20:37 | ~ash
W pełni się zgadzam. Oprócz "zwykłych" błędów w języku, bardzo denerwują mnie tzw. uproszczenia językowe, których uczy się w szkole! Przykład: zamiast mówić poszedł pozwala się na mówienie poszet. Jeśli tak dalej pójdzie, to w końcu usłyszymy, że: astronata, który wróci z mars zmars, zamiast astronauta, który wrócił z Marsa zmarzł.
Wystraczy posłuchać aktorów starego pokolenia. Kiedy jestem w teatrze i oglądam sztukę z ich udziałem, nie mam żadnego problemu ze zrozumieniem tego, co mówią. Natomiast kiedy na sxenie pojawiają się niektórzy młodzi artyści, muszę się mocno wysilać, by dojrzeć w ich wypowiedziach sens.
2008-07-29 20:32 | Robert
Ja myślę że jak tak dalej pójdzie to w szkole beda sie uczyć polskiego jak obcego języka odbębnić a po lekcjach mówić slangiem... bo w oczach sie zmienia sposób mowy. ALE CO sie dziwić w USA też olewają poprawne wysławianie.. byle szybko i rzeczowo. Co do taki słow jak ZIOMAL.. to brzmi poprostu głupio. ALE takie Spoko albo OK czasem jest lepiej widziane niż DOBRZE, DOBRZE, DObrze...... nadaje wiecej luzu? JESZCZE JEDNO!!! fajne to było jak w JW mówiono Prosszzzz... lub inne REJSOWE teksty. niekiedy SŁOW CIECIE -GIĘCIE> ale to było dobre bo robione przez ludzi którzy wiedzą jak sie mówi poprawnie. Natomiast niedokonca dobry pomysł by przeinaczać sobie swobodnie jezyk którego coniektórzy polacy nawet nie zdaży chyba dokladnie poznać ! to chyba już tyle:)
2008-07-29 20:30 | Aga
Witaj Marcinie!
Temat coraz najbardziej na czasie. Szczególnie, że coraz więcej osób mieszka na stałe poza Polską i często "mieszamy" używane języki. A co do odmiany polskich słów... jest "pomarańcza", a nie "pomarańcz", ale za to warzywo "por", a nie "pora". I zapewne jeszcze dużo takich przypadków się znajdzie. Moją mamę zawsze drażniły pewne słowa, które zbiłam kiedyś w jedno zdanie:
"Szłem na krótkim rękawku po schódkach jedząc rosółek"... prawie, jak po polsku ;)
Pozdrawiam
2008-07-29 20:28 | niepewna
I jeszcz jedno, drogi Leśniku, nie istnieją "odwieczne reguły" one zmieniały się baaardzo często, tak samo zmieniali się ludzie
2008-07-29 20:25 | niepewna
Czasem również mnie to wszystko również często mnie denerwuje, ale po przeczytaniu bardzo ciekawej książki "Skąd się biorą słowa" Katarzyny Kłosińskiej, zaczynam się zastanawiać, czy to wszystko jest takie oczywiste. Tak było przecież zawsze, język się zmieniał, ewoluował i nadal tak się dzieje. Nie istniała nigdy "poprawna polszczyzna". Nie łudźmy się, że wszyscy będziemy mówić "poprawnie", bo język świadczy o człowieku. Tak samo z zapożyczeniami - słowa, które nazywamy dzisiaj możemy znaleźć w słowniku j. polskiego są równieź często zapożyczeniami - z łaciny, francuskiego, niemieckiego. I dzisiaj również robimy to samo, tylko, że kiedyś wydawało się to normalne, a dziś się buntujemy.
Skoro ludzie mówią właśnie tak, to może tak prosciej, lepiej?
W każdym wypadku język świadczy o nas, to jakich, i ile słów używamy ma spore znaczenie, po języku od razu słychać, jakim ta druga osoba jest.
2008-07-29 20:25 | agicho
Czy akurat wszyscy kaleczą język(?)Nie powiedziałabym. Skróty czesto wprowadzają uczniowie , tzw. slogan uczniowski.Przypomina mi się kawał :
"idzie ksiądz przez boisko i pyta uczniów - co to znaczy "nara"?
- a wie ksiądz....to taki skrot od "na razie"
- acha.... -pokiwał ksiądz ze zrozumieniem i odszedł w zadumie. Po skończonej lekscji etyki ksiądz do uczniów "pochwa"
2008-07-29 20:18 | niepewna
Z jednej strony to wszystko również często mnie denerwuje, i jak mój brat mówi
2008-07-29 20:18 | arek
PANIE MINISTRZE ŻADNY YJ to jest kultura
2008-07-29 20:17 | Krzysztof z Lublina
taki poważny temat w wakcje?? :)
czasem trzeba uczyć poprawngo wysławiania się również latem, tym bardziej, że na koloniach najczęściej słyszę dzieciaki mówiące zamiast "kołdra" - "kołudra" skąd im to przychodzi do głowy to sam nie wiem.
2008-07-29 20:13 | leśnik
Brak dbałości o język jest tylko jedną z wielu oznak byle jakości , arogancji i degradacji społeczeństwa. Otrzymana wolność zwalnia ze stosowania reguł, odwiecznych kanonów. Kosmopolityzm zwalnia nas z patriotyzmu, czego przejawem jest między innymi dbałość o język ojczysty. Jesteśmy obywatelami Europy nie mamy nic własnego, odrębnego. Taka jest cena. Przykre.
2008-07-29 20:12 | Kuba
no cóż Polacy mają tendencję do zapożyczeń i kaleczeń ojczystego języka ale winy temu jest pośpiech, brak czasu, można dodać, że to przecież Polak jest autorem esperanto :). pozdrawiam
2008-07-29 20:12 | Qrczak
A mnie bardzo razi jak w sklepie, pytając o cenę słyszę: 5 złoty, 6 złoty... a ZŁOTY jest tylko jeden!!! ... a 5 złotych...echhhh...ze też człowiek musi się aż tak męczyć (a raczej jego ucho) przy wykonywaniu codziennych czynności jakimi są najzwyklejsze zakupy :/... pozdrawiam:)
2008-07-29 20:08 | arek Gliwice
Te nowe słowa są nie do przyjęcia daremne pozdrowienia.
2008-07-29 20:05 | Niepewna
Z jednej strony to wszystko również często mnie denerwuje, i jak mój brat mówi
2008-07-29 19:31 | Mike Yak
Lista panoszących się w języku polskim usterek powszechnie uznawanych za formy poprawne jest niesamowicie dłuuuuga.
Napisano na ten temat wiele książek, powstały programy telewizyjne, jak np. "Mówi się" prof. Jerzego Bralczyka lub "Ojczyzna polszczyzna" prof. Jana Miodka.
Ja osobiście jestem człowiekiem który przywiązuje wielką uwagę do poprawności językowej. Gdy jest okazja, poprawiam moich rozmówców, gdy popełnią błąd, a moja dokładność czasem lekko wytrąca ich z równowagi.
Posługiwanie się poprawną polszczyzną jest (nie "powinno być", ale "jest") obowiązkiem każdego Polaka i nie może (nie "nie powinien", ale "nie może") się uważać za patriotę ktoś, kto kaleczy mowę ojczystą.
Z tych najbardziej rażących byków, na które zwracam uwagę, wymienić należy:
1. błędne akcentowanie słowa "nAuka" zamiast poprawnego "naUka".
2. błędne akcentowanie form czasowników w czasie przeszłym oraz trybie przypuszczającym na drugiej sylabie od końca, np. "zjed-LI-śmy" zamiast "ZJE-dliśmy" albo "pojechały-BY-ście" zamiast "poje-CHA-łybyście".
3. używanie form czasownika charakterystycznych dla tzw. "babochłopów", mianowicie: "poszłem" (zbitka "poszłam" i "poszedłem"), czyli form rodzaju żeńskiego z końcówką męską
4. Brak odmiany jednostek, np. "10 gram" zamiast "10 gramów" albo "40 wat" zamiast "40 watów".
5. "wziąść" zamiast "wziąć"
6. Używanie słowa "jak" zamiast "niż" w zdaniach, gdy porównywane są 2 rzeczy niejednakowe.
7. Używanie słowa "gdzie" zamiast "dokąd" w pytaniach o cel lub kierunek.
8. Udzielanie odpowiedzi dotyczącej przyczyny (ze słowem "bo") na pytanie o cel lub rezultat (pytanie z wyrażeniem "po co").
9. Różne tautologie, np. "cofnąć się do tyłu", "spadać w dół", "swoje własne", "wrócić z powrotem" albo "kontynuować dalej".
10. "z wielkiej litery", "z małej litery" zamiast "wielką literą", "małą literą".
11. "tydzień czasu" lub "chwila czasu" zamiast "tydzień", "chwila".
12. "statule" w celowniku i miejscowniku liczby pojedynczej zamiast "statui"
13. "ten żołądź" zamiast "ta żołądź"
14. "łabądź" zamiast "łabędź"
15. "w cudzysłowiu" zamiast "w cudzysłowie"
16. Odmienianie rzeczowników nieodmiennych, jak np. "kakao", "kakaa". I w dodatku błędne zdrabnianie "kakałko".
Ponadto - wcześniej poprawną formą było wyłącznie "tę lampę, tę książkę, tę płytę", zaś błędne było "tą lampę, tą książkę, tą płytę". Teraz podobno uznano, że obie formy są dopuszczone. Jednak "tą lampę" bardzo mnie razi i ja używam (i namawiam innych do używania) w bierniku liczby pojedynczej zaimka "tę".
Proponuję zajrzeć do książki Witolda Gawdzika "Ortografia i gramatyka na wesoło" - tam jest więcej różnych przykładów.
Polszczyzna jest piękna, a dzisiejsze społeczeństwo po prostu ją niszczy i doprowadza do jej zagłady.
2008-07-29 19:28 | Szymon
No cóż.. to wiadomo. Język polski podupada, a trzeba coś z tym zrobić. Nara, Spoko, Ziomal, "Joł", Do zoba... co to ma znaczyć? Jak tak dalej będziemy się posługiwać takimi skrótami i zapożyczeniami z innych języków do nasz piękny język stanie się jedną ogromną ZBITKĄ języków...
Niech narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.
REJ