2010-02-04 00:00

Radiowe historyjki - Werner

Oto kolejny odcinek niedawno rozpoczętego cyklu pod nazwą Radiowe historyjki. Tym razem bohaterem opowieści jest tajemniczy Werner.
Na początku listopada 1992 roku radio RMF-FM rozpoczęło nadawanie przez satelitę Astra co spowodowało, że program emitowany z Krakowa docierał do kilkudziesięciu krajów Europy. A jak wiadomo na starym kontynencie pełno było naszych rodaków, którzy wtedy bardzo łaknęłi informacji z rodzinnego kraju. Jednym z takich rzuconych za granicę ludzi - słuchaczy był Werner, mieszkający w Niemczech chyba gdzieś w okolicach Bochum, który bardzo szybko dowiedział się, że może odbierać RMF-FM także u siebie.

Na początku 1993 roku zgodnie z wytycznymi mojego szefa Edwarda Miszczaka prowadziłem codziennie program nocny czyli audycję, która rozpoczynała się o godzinie 1.00 w nocy i trwała do 5 rano. Generalna zasada, która obowiązywała w tych nocnych spotkaniach ze słuchaczami sprowadzała się właściwie do jednego punktu - trzeba było wymyślić ciekawy i wciągający temat by uaktywnić odbiorców po drugiej stronie i zachęcić ich do telefonowania. Wtedy po prostu brało się słuchacza na żywo na antenę i można było z nim swobodnie rozmawiać, nawet parę minut ... ! I oto pewnej nocy zadzwonił Werner - człowiek obdarzony bardzo, miłym ciepłym głosem, który zawsze zaczynał swoją wypowiedź od słów "Hej halo". Po paru rozmowach z nim okazało się, że jest to słuchacz, który potrafi niezwykle ciekawie opowiadać i jest w stanie zabrać głos praktycznie na każdy zaproponowany temat.

Po kilku tygodniach naszych wspólnych spotkań na antenie Werner już nawet nie musiał się przedstawiać bo wszyscy go znali. Czasem zdarzało się, że zaproponowany do dyskusji temat mówiąc żargonem radiowym "nie żarł", nikt nie dzwonił - nie było z kim pogadać. Ale na szczęście w odwodzie był zawsze Werner, do którego można było nawet w nocy zadzwonić i poprosić o parę zdań na ustalony temat.

Czasami do swoich barwnych opowieści Werner wplatał historie związane z jego czworonożnym przjacielem - kotem o imieniu Nikita. Nasz kontakt z tym wyjątkowym słuchaczem utrzymywał się przez kilka lat, potem z powodu zmian w ramówce oraz reguł dotyczących nocnych programów Werner przestał pojawiać się na antenie.

Ciekaw jestem co słychać u niego teraz. Może przeczyta ten tekst i zadzwoni do nas mówiąc na wstępie swoje słynne "Hej halo" ...?
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (27) ↓           Skomentuj ten wpis ↓