Mateusz Smółka
2 lipca 2011, 13:34

Deszczowa piosenka – Open’er dzień 2

Zapowiadali, prognozowali i wreszcie przyszedł. Deszcz. Ulewny, gęsty, taki, który w połączeniu z porywistym wiatrem jest w stanie zniechęcić i wykończyć prawie każdego. Ale nie na Open’erze. Nie było szans, żeby to on stał się główną gwiazdą piątkowego wieczoru. Dla mnie jego bohaterami byli Monika Brodka oraz Jarvis Cocker (Pulp).
O 20.00 na dużej Open’erowej scenie grają już zwykle zagraniczne gwiazdy. Wczoraj wyszła o tej porze na scenie młoda, niepokorna, barwna Polka. I pokazała, że jej muzyka to coś absolutnie światowego. Coś przy czym publiczność festiwalowa bawi się równie dobrze, a momentami nawet lepiej niż gdy grają goście z zagranicy. Monika Brodka zaprezentowała przede wszystkim materiał z ostatniej, przełomowej dla niej płyty „Granda”, wzbogacając set o oryginalnie zaaranżowane covery, między innymi „King Of My Castle” Wamdue Project, czy „Twist in My Sobriety” Tanity Tikaram. Nie zabrało symbolicznego nawiązania do wcześniejszego etapu jej kariery. Popowy „Ten” zyskał nowy aranż i dobrze wpisał się w jej aktualny muzyczny świat. A jest to świat fascynujący i kolorowy, jak strój w którym wystąpiła. Najlepszy moment koncertu? Kiedy tańcząc i śpiewając w ulewnym deszczu bawiliśmy się do kawałka „Granda”, a Monika szalała z nami skacząc na mini trampolinie ustawionej na scenie. Jestem absolutnie oczarowany.

Drugi bohater dnia to już legenda muzyki i lider zespołu, który w latach 90 był prawdziwą brytyjską potęgą. Jarvis Cocker, ten głos i osobowość sceniczną trudno pomylić z jakąkolwiek inną. Wczoraj z swoim reaktywowanym Pulp zaprezentował zestaw największych przebojów. Jeśli się ma taki dorobek to można przez półtorej godziny grać same porywające numery i ani na chwile nie zwalniać tempa. Jeśli się ma przy tym tyle energii i zapału, a radość z grania aż promieniuje na publiczność to od raz wszyscy zapominamy, że leje i robi się zimno. Zresztą jakie to miało znaczenie, gdy grali takie kawałki, jak „Disco 2000”, „Do You Remember The First Time?”, czy „Babies”. Największe emocje i deszczowe szaleństwo eksplodowały na ostatnim kawałku. Co za finał! „Common People” w tej wersji, w tej aurze zapamiętamy na bardzo długo. To jeden z takich momentów, które po latach będziemy wspominać jako moment definiujący festiwal Open’er 2011.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest trzy razy trzy? wpisz liczbę

Wyślij »
2011-06-06 23:32  Dwa dowody
2010-08-31 00:11  Muzyczne lato 2010
2010-07-19 22:57  Festiwal Gęsiej Skórki
2010-06-29 14:08  Prosto w uszy
Kalendarz