...
Zaskakuje mnie to niezmiennie, nachodzi jak mała chmurka,
Żeby zmienić się w nawałnicę myśli – od której się kroi ogórka?
Strony, rzecz jasna. Czy od tej bardziej zielonej, czy odwrotnie,
Przerzucając zainteresowanie na drugi koniec warzywa.
Taki dzień po dniu, w sezonie warzywnym, dramat się odbywa.
U mnie. Każdy ogórek, jak kij, posiada dwa autonomiczne końce,
Rośnie tam, gdzie dużo wody i gdy świeci słońce, lub inna lampa.
Ale jeden koniec zatruty jest gorzkim jadem. Cóż począć, natura!
Jeśli z nożem w dłoni, akurat trafię w ten feralny koniec
Z takim narzędziem nie ręczę za siebie, dzwońcie po pogotowie!
Ale gdy uda się za pierwszym razem naciąć złośliwe warzywo
Tak, że słodkim sokiem skropione na całej długości
Odda mi swój smak i wygląd wilgotnego cygara w całości,
Na cóż narzekać? Sięgam w bok, tam gdzie w lodowce śmietana,
Zapraszam! Ogórek jest przystawką do głównego dania.
Niemniej, los tego posiłku w dwójnasób zależy od przypadku,
Jeśli wiesz, od której strony brać życie, podobnie jak z nim,
Słodko ci będzie wszędzie. Jeśli nie wiesz, co zrobić z ogórkiem,
Co z nożem, ze sobą, ze światem, od herbaty sznurkiem –
Dajmy na to. Nie masz wyjścia, musisz się zadowolić zwykłą sałatą.
Tak to ogórek do symbolu zmagania się z losem urasta:
Zielony, długi, tajemniczy nieznajomy, który niejednemu śni się.
I nieznajomej. Ale moja rada, w chwili niepewnej, godzinie bladej:
Cessante causa, cessat effectus. Znika przyczyna, znika tez skutek
Tak jak nie może nie zniknąć, niekupiony ogórek.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.