...
Jadę na siłownię! O rześki świcie,
Parują kałuże, padało obficie
Słońce z radością błyska już w oknach
Jakich odżywek używa słońce
Że takie mocne?
Jadę na siłownię! Mało mi tricepsa
W zakładzie foto też można powiększać
I nasi przodkowie powiększali kraj
Nie jestem sam, życie jest twórcze
To nic, że skurcze.
Jadę na siłownię! Z głową w kapturze
Od wczoraj nie mieszczę się już w garniturze
Trener mi mówił, że będę wielki
W sklepie zabrakło dla mnie rozmiaru
Nie ma umiaru.
Jadę na siłownię! Łypie na mnie blondyna
Czy nie tak właśnie miłość się zaczyna?
Cały czas tu się gapi, poćwiczyłem bary
Atlas zrobiłem, kajaki, bieżnia na koniec
Za sztangę się biorę.
No czeeeeść! Jak leci? To chyba waży?
Nie teraz, mała – czerwienię się na twarzy
No co z tobą, zabrakło ci pary?
Cały się świecę. Tak, szukam żony
Nade mną pół tony.
Widzę, odchodzi. Nie odchodź! krzyczę
Cała siłownia przestaje ćwiczyć.
Ten krzyk będę pamiętał do kresu życia
Bo sztanga leci w miejsce intymne
Najpierw gorąco, a później zimno
Już nie pojadę!
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.