...
Przeszywa mnie to jak piorun,
Dreszczem wielkim się wzbiera
I męczy, skręca okrutnie
Więc od razu się zwierzam:
Strasznie się nudzę na weselach!
A tu już maj, już połowa maja
Ledwie oczy zmrużę na hamaku
Czerwiec zapuka w kalendarz
Nieznośnym „r” sponiewiera:
Strasznie się nudzę na weselach!
Nie wiem skąd zwyczaj ten pogański
Że „er” do szczęścia drogę otwiera
I te wszystkie zabawy z jajkiem
Rzucanie muszką i kuzyn z Bielan:
Strasznie się nudzę na weselach!
Bo gdyby wszystkie „er” zastąpić
Jakąś niewinną samogłoską miękką
”ą” czy „ę” wziąć ze słowników
”Czeęwiec” po maju przybiega:
Strasznie się nudzę na weselach!
I nie kpię wcale z tych, którym
W wymowie natura „er” poskąpiła,
Na pewno żony wasze jak szczep winny
I słońce pieluchy w podwórzu wybiela:
Strasznie się nudzę na weselach!
Ale co by to było gdyby je wstrzymać?
Marsz Mendelssohna w połowie ucięty
Kelner nie ma się komu z tacą potykać
Księża się nudzą tylko na pogrzebach.
To już lepiej ponudzę się sam
Pijąc toast za zdrowie młodej pary
I tylko raz scenicznym szeptem zniżyć głos i szepnąć:
Cholera, ja jednak strasznie się nudzę na weselach.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.