Robert Konatowicz
11 marca 2009, 01:42

Chochlików bez liku.

r.konatowicz@rmf.fm
Chochilków na świecie bez liku. Likiem nie będziemy się zajmować, lecz chochlikiem owszem.
Chochliki to złośniki,ale można je polubić. Uczyniłem to ,gdy koleżanka ze studiów powiedziała,że mam takiego chochlika w spojrzeniu (niby takie figlarno-złośliwe).

Najbardziej chyba znane są brytyjskie (choć tak po prawdzie to fenickie) -chochliki kornwalijskie. Te małe stworki świecą na niebiesko i wydają dźwięki tylko dla nich słyszalne. Ulubioną ich psotą (dla nich zabawą) jest łapanie ludzi za uszy i zanoszenie ich np. na szczyty budynków. Zadziwiające jest to ,że potrafią to robić nie posiadając skrzydeł. Stanowią zagrożenie również dla niejednego czarodzieja. Każdy czarodziej musi uczyć się obrony przed nimi. Opisała to Joan K. Rowling w powieści:"Harry Potter i komnata tajemnic" :

" Kiedy wszyscy usiedli, Lockhart odchrząknął i zapadła cisza. Rozejrzał się, wziął z ławki Neville'a egzemplarz< Podróży z trollami> i podniósł go, ukazując wszystkim swoje własne, mrugające zdjęcie.
- To ja - powiedział, również puszczając do nich oko - Gilderoy Lockhart, kawaler Orderu Merlina Trzeciej Klasy, honorowy członek Ligi Obrony przed Czarną Magią i pięciokrotny laureat nagrody Najbardziej Czarującego Uśmiechu tygodnika "Czarownica"... Ale nie o tym chcę mówić. Nie pozbyłem się zjawy z Bandonu, uśmiechając się do niej!
Zrobił krótką przerwę, oczekując salwy śmiechu. Parę osób uśmiechnęło się blado.
- Widzę, że wszyscy kupiliście komplet moich książek. Znakomicie. Zaczniemy od małego quizu. Nie ma powodu do niepokoju... chcę po prostu sprawdzić, co wam zostało z lektury...
Rozdał wszystkim arkusze testowe, wrócił na przód klasy i oznajmił:
- Macie trzydzieści minut. Zaczynamy!
Harry spojrzał na swój arkusz i przeczytał:
1. Jaki jest ulubiony kolor Gilderoya Lockharta?
2. Jakie jest ukryte pragnienie Gilderoya Lockharta?
3. Jakie jest, według ciebie, największe do tej pory osiągnięcie Gilderoya Lockharta?
Podobnych pytań było 54, a ostatnie brzmiało:
54. Kiedy przypadają urodziny Gilderoya Lockharta i jaki byłby idealny dla niego prezent?
Pół godziny później Lockhart zebrał arkusze.
- No, no... nikt nie zapamiętał, że moim ulubionym kolorem jest liliowy. Napisałem o tym w< Roku z yeti>. A niektórzy powinni uważniej przeczytać ... w rozdziale dwunastym napisałem wyraźnie, że idealnym prezentem urodzinowym byłoby dla mnie osiągnięcie powszechnej harmonii między rasą czarodziejów i nie-czarodziejów...

I znowu mrugnął do nich. Ron gapił się na niego z wyraźnym niedowierzaniem, Seamus i Dean, siedzący z przodu, trzęśli się od cichego śmiechu. Natomiast Hermiona wsłuchiwała się uważnie w każde słowo Lockharta i wzdrygnęła się gwałtownie, kiedy usłyszała swoje nazwisko.
- ...ale panna Hermiona Granger wiedziała, że moim ukrytym pragnieniem jest oczyszczenie świata ze zła i wypromowanie mojej własnej serii eliksirów do pielęgnacji włosów... Dzielna dziewczyna! I zasłużyła... - pomachał jej testem - na najwyższą ocenę! Gdzie jest panna Hermiona Granger?
Hermiona uniosła drżącą rękę.
- Znakomicie! - rozpromienił się Lockhart. - A teraz... do dzieła!
Schylił się za swoim biurkiem i podniósł wielką, okrytą płótnem klatkę.
- Muszę was jednak ostrzec! Moim zadaniem jest uzbrojenie was w oręż przeciwko najbardziej odrażającym potworom znanym w świecie czarodziejów! W tym pomieszczeniu możecie przeżyć strach, jakiego dotąd nie zaznaliście. Wiedzcie jednak, że nie grozi wam nic, dopóki ja tu jestem. I proszę o zachowanie spokoju.
Harry wychylił się spoza swojego stosu książek, żeby lepiej widzieć klatkę. Lockhart położył na niej rękę. Dean i Seamus przestali się śmiać. Neville, siedzący w pierwszym rzędzie, skulił się ze strachu.
- Proszę nie wrzeszczeć - powiedział Lockhart cicho. - To mogłoby je sprowokować.
Cała klasa wstrzymała oddech. Lockhart jednym ruchem ściągnął z klatki płótno.
- Tak jest - oznajmił dramatycznym tonem. - Oto świeżo schwytane chochliki kornwalijskie.

Chochliki jarzyły się niebieskawym blaskiem i miały około ośmiu cali wzrostu, a ich głosy były tak ostre i przenikliwe, że przypominały kłócące się papużki. Natychmiast zaczęły miotać się po klatce, bębnić w pręty i wykrzywiać na najbliżej siedzących.
- A więc dobrze - powiedział Lockhart donośnym głosem. - Zobaczymy, jak sobie z nimi poradzicie!
I otworzył klatkę.
Wybuchło okropne zamieszanie. Chochliki rozleciały się we wszystkie strony z szybkością rakiet. Dwa złapały Neville'a za uszy i uniosły go w powietrze. Kilkanaście wystrzeliło przez okno, obsypując ostatni rząd ławek szczątkami zbitej szyby. Reszta buszowała po klasie, robiąc więcej szkód niż oszalały nosorożec. Porwały kałamarze i obryzgały całą klasę atramentem, darły na strzępy książki i arkusze papieru, strącały obrazki ze ścian, przewróciły do góry nogami kosz ze śmieciami, wyrzucały przez okno książki i torby. Po kilku minutach połowa klasy siedziała pod ławkami, a Neville kołysał się na żyrandolu pod sufitem.
- No, dalej, poradźcie sobie z nimi, przecież to tylko chochliki - szydził Lockhart.
Podwinął rękawy, machnął różdżką i ryknął:
- Peskipiksi pesternomi!

Chochliki absolutnie się tym nie przejęły; mało tego, jeden z nich wyrwał Lockhartowi różdżkę z ręki i wyrzucił ją przez okno. Lockhart przełknął głośno ślinę i dał nurka pod biurko, gdzie ledwo uniknął przygwożdżenia przez Neville’a, który w sekundę później spadł tuż obok niego razem z żyrandolem.
Zabrzmiał dzwonek i wszyscy rzucili się do drzwi. Zrobiło się trochę spokojniej. Lockhart wyprostował się, napotkał spojrzenia Harry’ego, Rona i Hermiony, którzy byli już prawie w drzwiach, i powiedział:
- Moi drodzy, mam prośbę, zapędźcie tę hałastrę do klatki, dobrze?
Po czym wybiegł i szybko zamknął za sobą drzwi.
- No nie, on jest niesamowity! - krzyknął Ron, łapiąc się za ucho, w które go ugryzł jeden z chochlików.
- Po prostu chce, żebyśmy sami trochę poćwiczyli - powiedziała spokojnie Hermiona, unieruchamiając dwa chochliki za pomocą zaklęcia zmrażającego i wrzucając je do klatki.
- Poćwiczyli? - zawołał Harry, próbując schwycić chochlika tańczącego przed nim z wywalonym językiem. - Hermiono, on nie miał najmniejszego pojęcia, co robi!
- Guzik prawda - odpowiedziała Hermiona. - Przecież czytałeś jego książki... Zapomniałeś o niesamowitych czynach, których dokonał?
- Napisał, że ich dokonał - mruknął Ron."

(Tłumaczenie: Andrzej Polkowski)

Jaki piękny rozdźwięk słów i czynów, ale cóż: z choclhikami, jak z kobietami-"nigdy nie wie się ,oj nie wie się...".


Bardzo "zachochliczonym" krajem jest Kolumbia. Kraj pełen magii i ludzi w nią wierzących.

Genialnie pokazuje to Marquez w "Stu latach samotności".

W ojczyźnie Marqueza ( i Shakiry) znane są chochliki wesołe, które pomagają ludziom przynosząc szczęście. Są też złośliwe. Te chochliki robią w pomieszczeniach ludzkich bałagan. Sieją chaos i spustoszenie. Uwielbiają jednak muzykę. I tu tkwi sposób na nie. Ulubionym instrumentem Kolumbijczyków ( i chochlików) jest tiple-rodzaj gitary. Tiple należy zostawić w domu w dobrze widocznym miejscu . Koniecznie rozstrojone! Stworek , który wpadnie zrobić nam bałagan i spustoszenie w przedmiotach , oszaleje z radości na widok instrumentu. Miłość do muzyki zwycięży,ale gdy zacznie grać czmychnie zaraz przestraszony fałszywymi tonami.

-Tiple


Nie zaklęcie "Peskipiksi pesternomi! ", ale muzyka. Muzyka to potęga!

Nasze swojskie chochliki słyną z chowania przed nami różnych rzeczy. Zatem jako chochlik nominowany ( przez koleżankę) postaram się teraz schować gdzieś Wasze smuteczki.
Chochliki całego swiata najlepiej zaś zająć tańcem .
Proszę bardzo: dziś (11 III 2009) obchodzimy 191 urodziny włoskiego kompozytora Antonia Bazziniego . Był on wirtuozem skrzypiec . Oto tego przykład . Wielce radosny. "Taniec chochlików"www.youtube.com/watch?v=pR8ABKpwm7w&feature=related





"
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Pokaż komentarze (33) ↓           Skomentuj ten wpis ↓          
komentarz

podpis

antyspam: ile jest pięć razy pięć? wpisz liczbę

Wyślij »
2012-02-05 23:35  Amen.
2012-02-02 20:02  Pochwała snów...
2012-01-29 23:52  Denmark from chicken...
2012-01-28 02:41  We Take Care Of Our Own .
2012-01-24 02:56  Dobry ton.
2012-01-21 22:57  Mistrzowie horroru.
2012-01-19 21:24  Bareizmy w Nepalu.
2012-01-16 00:21  Smakowitego tygodnia :)
2012-01-13 03:24  Trzynastka na szczęście.
Kalendarz