2009-03-19 14:01 | Andrea
Czekamy na kolejne basnie na XXI wiek:)
2009-03-16 01:45 | lidek2
http://lo1.chorzow.ids.pl/chochlik/podstrony/historia.html ... Tak wygląda chochlik :D
2009-03-14 15:48 | beattha
Bardzo dziękuję za pomoc przy tym wierszyku!!! Nie wiem co robiłam nie tak... Ale Panu się udało - no bo pewnie chochlik chochlikowi nie robi psikusów :o) Pozdrawiam serdecznie ;)
2009-03-14 09:13 | KaMa
CHOCHLIKI
Żył sobie kiedyś dobry i uczciwy chłop, któremu w życiu się nie wiodło. Ciężko pracował na kawałek chleba od rana do wieczora, a mimo to nie potrafił nakarmić do syta swych dzieci. Co zebrał zboże, to pożerała je pleśń. Krowy mleka dawać nie chciały, a gdy kwiaty w ogrodzie nadawały się do sprzedaży, zwierzęta uciekały z obory i wszystko tratowały. Kiedy na chwilę się uspokajało i gospodarz cieszył się, że odbija się od dna, nagle spadało na niego jakieś nieszczęście. I tak od wielu lat. Rok po roku. Ale pogodny był i nie załamywał się. Być może dlatego, że podtrzymywały go na duchu dzieci, które radośnie tańczyły, gdy grywał im na skrzypkach.
Pewnej niedzieli, gdy po pracowitym tygodniu zagrał dzieciom, a te puściły się w tan, wyskoczyły niespodziewanie spod podłogi jakieś małe ludziki i zaczęły tańczyć razem z nimi. Zdumiał się biedak i przeraził, gdy rozpoznał w nich psotne chochliki! Wiedział już, dlaczego nic mu nie wychodziło i ciągle się psuło. Przestał grać, a chochliki skryły się w szparze pod piecem.
Chłop nie dał po sobie poznać, że wie z kim ma do czynienia i wesoło zapytał:
- Kim jesteście?
- Jesteśmy dobrymi skrzatami - skłamały chochliki.
- Nie za ciasno wam tam, w tej szparze? - zapytał chłop.
- Nie! - odpowiedziały z dumą chochliki i dodały - Potrafimy zmieścić się wszędzie, gdzie zechcemy.
- Eee, nie wierzę! - odparł biedak i wyjął z szuflady krowi róg - Do tego rogu na pewno się nie zmieścicie!
- Połóż go na podłodze, to sam się przekonasz!
Tak też uczynił, a wszystkie chochliki wskoczyły do środka i zawołały:
- Gotowe! Już w nim jesteśmy!
Na to tylko czekał sprytny chłopina. Od razu, w mig go zakorkował i wszystkie chochliki zostały uwięzione.
- Wypuść nas! - zapiszczały błagalnie, ale nadaremno.
Biedak zaniósł róg do starego, porzuconego młyna i przywalił go ciężkim, młyńskim kołem służącym niegdyś do mielenia ziarna.
Od tamtej pory w życiu chłopa wszystko zmieniło się na lepsze. Szybko stał się najbogatszym gospodarzem w okolicy i wielu sąsiadów mu zazdrościło. A najbardziej pewien bogacz, który dotąd był najbogatszym chłopem we wsi. Nie mógł ścierpieć, że komuś powodzi się lepiej niż jemu. Pragnął dowiedzieć się, dlaczego tak się stało.
Poszedł więc do chłopa w odwiedziny. Udając przyjaciela dowiedział się wszystkiego o chochlikach, a nawet tego, gdzie zostały uwięzione.
Zawistnik udał się nazajutrz do starego młyna. Z wielkim trudem odwalił kamień młyński i odkorkował krowi róg. Nawet sekunda nie upłynęła, gdy wyskoczyła z niego cała chmara psotnych chochlików.
- Uwolniłem was, abyście mogły wrócić do swego gospodarza. Bardzo się za wami stęsknił.
Ale chochliki zadrżały ze strachu i zapiszczały:
- Oj, to zły człowiek! Mało co nas nie zabił! Nie chcemy już mieć z nim nic do czynienia, bo gotów znowu zrobić nam krzywdę! Ale z ciebie bardzo poczciwy i dobry człowiek. Uwolniłeś nas, więc z wielką chęcią zamieszkamy u ciebie!
- Nie, nie, nie! - zawołał bogacz, ale zrobić już nic nie mógł.
Chochliki przyczepiły się do niego jak rzep do psiego ogona i razem z nim trafiły do jego chaty. Pochowały się w szparach między deskami w podłodze i nigdy więcej ich nie ujrzał. Mógł za to ujrzeć skutki ich psot i złośliwych figli. Przez jakiś czas próbował wywabić je ze szpar, aby uwięzić, ale chochliki drugi raz na ten sam podstęp nabrać się nie chciały. Po kilku tygodniach zawistny bogacz stał się największym biedakiem w okolicy, a po kilku kolejnych - w całym kraju.
Autor: Sław Michał Antosiewicz
wrzesień 2005
POZDROWIONKA ! I OBY NIGDY CHOCHLICZKI NIE ZBŁADZIŁY DO RMF !
2009-03-13 23:29 | Robert Konatowicz
Proszę bardzo , Beattho: Jestetm sobie chochlik -- kogo mogę, zwodzę,
Kogo mogę, drażnię, nikomu nie szkodzę.
Nikogo nie kocham ni też nienawidzę,
Choć mnie nikt nie widzi, ja co zechcę, widzę,
Gdzie chcę, tu i tam,
Jak chcę, wejdę sam.
Tram, ta tam, tam, tam!
Lubię bardzo biegać w lecie nad jeziorem,
Szukam, gdzie dziewczęta kąpią się wieczorem.
Lubię, jak się śmiejąc jedna drugiej wstydzi,
Jak się oglądają, czy kto skąd nie widzi,
A ja sobie sam
Pływam śród tych dam.
Tram, ta ram, tam, tam!
Zamienię się w rybkę, koło nóżek pląsam,
Śmiech mi, jak się boją, myśląc, że je kąsam.
Zamienię się w muszkę, koło ust wzlatuję;
Śmieją się, bo myślą, że je ktoś całuje.
Lecz ja tylko sam
Taką wolność mam.
Tram, ta ram, tam, tam!
Lubię także w nocy przy świetle księżyca
Siedzieć przy nich śpiących, patrzeć na ich lica.
Czy która choć przez sen, ciekawość mnie bierze,
Uśmiechnie się, westchnie lub powie coś szczerze?
Bo na jawie, znam,
Ze to wszystko kłam.
Tram, ta ram, tam, tam!
Gdy ujrzę kochanka, że się we snach marzy,
Przyprawię mu brodę, odmienię coś w twarzy.
Śmiech mi, gdy się dziwią, żal, gdy którą strwożę,
Że aż płakać zacznie, gdy poznać nie może.
Natychmiast go sam
Znów jej poznać dam.
Tram, ta ram, tam, tam!
Lubię ja też, lubię, gotów bym co rano
Widzieć młodą, ładną, jeszcze nie ubraną;
Drażnić się z nią wtenczas -- to mi to pociecha,
Gdy się przed zwierciadłem stroi i uśmiecha,
A ja sobie sam
W gotowalnię gram.
Tram, ta ram, tam, tam!
Byłem chciał, strój każdy -- choć jej wszystko pięknie,
Tak wnet nie do twarzy, aż się sama zlęknie.
Zaplączę się w warkocz, a gdy niecierpliwa,
Póty nie rozplątam, aż się nie przegniewa,
I grzebieniem sam
Zrobię za to szram.
Tram, ta ram, tam, tam!
O! i w ich serduszku jestem ja jak w domu,
Lecz co się w nim dzieje, nie powiem nikomu.
Nie chcę, by im zaraz pochlebcy gadali:
A to chochlik, kłamie! a to się sam chwali!"
Dość, że się ja sam
Za lepszego mam.
Tram, ta ram, tam, tam
2009-03-13 21:57 | bestia
chochliki mieszkają w lesie, jedzą rydze z pieprzem, łapią muchy za łapki...złapiałam jednego...a jaki żłoszliwy...
2009-03-13 21:35 | piękna
- Czy pan mieszka w tym zamku?
- Tak.
- A czy tam nie ma żadnego straszydła?
- Nie, jestem jeszcze kawalerem
2009-03-13 21:27 | KaMa
A zebry sa w kratke ! Pozdrowionka !
2009-03-13 21:21 | 5*8
tiaaaa ... I pewnie te chochliki do banków i polityki się dorwały, i światowy kryzys spowodowały ... Z mentalności ludzkiej to wynika, że wszystko co złe, zwala na .. chochlika . A chochlik malutki ponosi ludzkich błędów skutki ...:)
2009-03-13 17:40 | Gombro
Jestetm sobie chochlik
2009-03-13 16:56 | Psyche
Metoda na chochliki(?):
"Jeżeli zdołasz zachować spokój,
chociażby wszyscy go stracili,ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję,chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,
nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując-rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
traktując jednakowo oba te złudzenia..."itd,itd
Rudyard Kipling
Miłego weekendu :))))
2009-03-13 14:03 | beattha
Dobra - poddaję się!!! Jesteś ŚWINIA a nie chochlik!!! A wierszyk jest fajny... Link do niego: www.portalwierszy.pl/wiersze/Antoni-Edward-Odyniec/Chochlik.php
2009-03-13 13:54 | beattha
Ooooo... wcięło wierszyk!!! ;( Coś się tak na mnie uwziął wredny chochliku!!! Najpierw uciąłeś mi dowcip teraz wierszyk (i to o tobie). Spadaj na drzewo albo idź na panienki, nie wiem... Won! Próbuję jeszcze raz...
>>> "CHOCHLIK" Antoni Edward Odyniec
2009-03-13 13:42 | beattha
No proszę - mamy namacalne dowody na istnienie chochlików: poucinane komentarze, pokręcone nazwiska ;) Wywołaliśmy je z lasu (zamiast wilków)!!!
Ciekawe czy uda mi się zamieścić wieszyk o NICH??? Uwaga próbuję...
Antoni Edward Odyniec
2009-03-13 00:48 | Szirin
ups:):);)prawda:)myślalam o Mickiewiczu o Świteziankach etc...i wpadłam prosto w ramiona chochlika:);)z tego umiłowania irracjonalizmu:)i romantyzmu:);)dziękuję za złapanie chochlika za uszy:);)dobrej nocy!
2009-03-13 00:24 | Robert Konatowicz
A tu mamy jescze do czynienia z chochlikiem (niegdyś drukarskim) teraz internetowym,który zamienił Ci Szirin Słowackiego na Mickiewicza:) Chochliki sa wszechobecne
2009-03-13 00:13 | Szirin
powoduje chochlika psoty:):)czego dowodem jest ten pocwiartowany komentarz:)
i już Bazzaniego zostawiam w spokoju z jego instancją dwudźwięków i akordów powodujących gęsią skórkę tzw. dreszcze emocjonalne!pozdrawiam
2009-03-13 00:11 | Szirin
ten Taniec Chocholi Bazziniego powoduje wręcz
2009-03-13 00:08 | Szirin
A co z rodzimymi chochlikami Panie Robercie?Polska to też zachochliczony kraj;)czyżby w Balladynie Mickiewicza -Chochlik pomocnik nimfy Goplany nie uprawiał swoich praktyk by pomóc zdobyć miłość nimfie:) za pomocą czarów wtrącając się w życie ludzi;)?w naszej ojczyźnie z epoki romantyzmu,co prawda nie przetrwał ani irracjonalizm:) ani ludowość bo wszystko pochłania globalizm i komercjonalizm.Ale można jedno z drugim pogodzić jak to robi dziś galeria w Willi Chochlik w Zakopanem:) I jakby nie było niedługo w Dolinie Chochołowskiej zakwitną krokusy, co zapewne nie jest złośliwym chochlikiem natury i komercjalizmu;) Niezły chochlik będzię wtedy,gdy wiosna nam nie zatańczy;)No ale fantastyki w postaci nimf, elfów,czarownic, czy chochlików też mamy sporą kolekcję historyczno-mitologiczną i nawet Moniuszko te chochliki promował:pieśni solowe z fortepianem ballad Mickiewicza. A taniec chocholi w Weselu Wyspiańskiego? Swoja drogą zabawny chochlik drukarski zmienił Szewców Witkiewicza w zapowiedzi spektaklu tytuł na Szczury i premiera Szewców choć miała mieć miejsce w Krakowie w 1935r.na skutek nie złośliwego chochlika ale nieporozumienia z J.Osterwą do spektaklu nie doszło i prapremiera Szewców miała miejsce w Sopocie w 1957, w reżyserii Z. Hübnera, zapewne też Osterwa nie żartował z chochlików i stał się ich pożywką;) to tak na marginesie polskich chochlików:), które przyszly mi do głowy!:)Poza tym scherzo A. Bazziniego La Ronde des Lutins (Taniec chochlików) opus 25 to faktycznie naprawdę przepiękne nuty-zapisane w kluczu wiolinowym -powodują wręcz
2009-03-12 22:42 | Robert Konatowicz
Nie wolno nie żartować z chochlików. To jest dla nich pożywka. Najbardziej atakują ludzi bez poczucia humoru.
2009-03-12 20:08 | KaMa
Psyche nie podchodz do zycia tak powaznie ! Nie potrafisz pozartowac nawet z chochlikow .Pozdro.
2009-03-12 19:47 | Psyche
Więc rozbierzemy te chochelki na części składowe:uchwyt(rodzaj męski),czerpak(rodzaj męski).Nazwa całości-chochelka(rodzaj żeński).Tak namieszać mogą tylko chochliki :))))Popraw mnie Bouli,jeśli się mylę,proszę.Pozdrawiam :))))
Do Robina w kapturze:sprawdź sobie w Wikipedii ;))))
2009-03-12 11:03 | KaMa
Bouli nie masz racji chochlik jest !!!! rodzaju zenskiego bo inaczej nazywałby sie choleryk ! Czy nie denerwuja Was panowie słodkie kobietki ,które nie rozumieja o co wam chodzi ? A kobiety usmiechaja sie z Waszej naiwnosci ! Pozdrowienia!
2009-03-12 09:16 | Bouli
Przecież chochliki to takie malutkie chochelki rodzaju męskiego!
2009-03-12 02:55 | Andrea
:)
2009-03-11 23:40 | Robin Hood
a CO TEN ,Loewe ma do Chochlików?
2009-03-11 21:30 | Psyche
Można tu też cichutko wspomnieć o Carlu Loewe,który skomponował muzykę m.in.do "Pani Twardowskiej" A.Mickiewicza.Pozdrawiam :))))
2009-03-11 20:50 | KaMa
Dziewczyny to tez chochliki gdybysmy były przewidywalne to zycie byłoby nudne ,a tak mozecie meska połowo ponarzekac ! Tajemniczosc to zaleta nie wada ! Serdeczne pozdrowionka !
2009-03-11 12:01 | Clara
Robert teraz to już wszyscy wiemy dlaczego nosisz okulary :) Tak bardzo do serca wziąłeś sobie słowa koleżanki ;)
2009-03-11 11:56 | Clara
Łaaaa Robert nie spodziewałam się Ach... :) Dzięki! :)))
2009-03-11 10:55 | beattha
No nie!!!!!!!! Co jest??? Dlaczego ciągle "ucina" mi ten tekst....? Trudno... Miałam dobre chęci... Wyszło idiotycznie :(
To pewnie przez jakiegoś CHOCHLIKA (Dzięki!)
2009-03-11 10:49 | beattha
Eeee... czemu mi "ucieło" dowcip??? :( Więc jeszcze raz:
Przychodzi do dziewczyny matematyk z kwiatkiem.
2009-03-11 10:44 | beattha
Super ;o) A ta koleżanka to fajna była, co??? ;)
Dowcip z "chochlikiem drukarskim":
Przychodzi do dziewczyny matematyk z kwiatkiem.