2011-06-16 23:53 | magda
A co myślicieo możliwości wyznaczenia przez co niektórych końca świata i ,że za nie długo nastąpi sąd ostateczny. Istnieje już wiele stron, na których można nawet wyliczyć sobie datę śmierci, o choćby ta: http://poznajdate.com/kopary.html dla mnie to wielka bzdura ...
2011-05-04 21:53 | Ola
koniec. a czym jest koniec? może to po prostu początek, zakańczający jakiś koniec. w takim razie czym jest początek? jedno jest pewne - końca świata nie będzie!
2011-04-17 23:19 | Szirin
Dziękuję i vice versa Panie Robercie!no widzi Pan nasze blogowe pszczółki Trzykropek,Psyche,Natali wyleciały nam z ula blogowego;)szkoda!brakuje ich! ale bardzo ciesze się,że Pan przypomniał i ten wpis!
a ja jeszcze dołożę teraz troche poezji pszczelej:)jesli Pan pozwoli,bo ile można wciąz drążyć smiech prawda/:)
Pszczoły i mrówki /Krasicki Ignacy/
W sąsiedztwie bliskim byty dwie rzeczpospolite:
Pszczoły w ulach, w mrowisku mrówki pracowite.
A że przyjaźń sąsiedzka dumy nie umniejsza,
Często były dysputy, która z nich rządniejsza.
Przyszły czasy jesienne, aż na pszczoły strachy:
Poderżnął skrzętny bartnik wykształcone gmachy,
Powypędzał mieszkańców, wyprzątnął spiżarnie.
Poznały wtenczas pszczoły, że zbierały marnie.
A mrówki widząc smutne ich zbiorów ostatki
Rzekły: Lepsza jest mierność niż zbytnie dostatki.
2011-04-17 23:09 | Robert Konatowicz
Pozdrawiam wieczornie.
Jeszcze a propos pszczół:)
http://www.rmf.fm/blogi/robert-konatowicz/byl-raj-utracony-jest-roj-niezmierzony,2967
2011-04-17 22:27 | Szirin
Hey Dziewczyny:)witam Pana Roberta,tylko nadal nie wiem,o czym dziś audycja o żurawiach?czy wiośnie?Ja tylko chciałam przypomnieć,że dziś w nocy pełnia księzyca,i skoro zrobiłysmy sobie z dziewczynami u Pana kącik dobrego humoru:)pozwolę sobie dziś jego obrac na bohatera dowcipu:)
Pewnego razu Słońce zapytało Księżyc:
- Dlaczego jesteś taki blady?
- Ty też byłobyś takie blade, gdybyś całe życie pracowało na nocnej zmianie!
Dwa psy siedzą na pagórku i wyją do księżyca, w końcu jeden pyta się drugiego:
- Jak myślisz, czy na księżycu ktoś mieszka?
- Oczywiście, przecież tam ciągle pali się światło.
A jak u Was dziewczyny z nadpobudliwością w ten księzycowy pełny blask?mnie od wczoraj werwa roznosi;)jak widać;):)
2011-04-17 20:28 | Szirin
Trzykropku Twój czarny dowcip był super:)!również Twoje Psyche usmiałam się nieziemsko!!!!Dzięki dziewczyny!!!serdeczności wielkie dla Was zasyłam i pozdrawiam również Natalię i Maddalenę!Dziewczyny,super,że lubimy śmiać się!!!!:)smiech to samo zdrowie i tego sobie i Wam życzę!:)zdrowia końskiego;):)
2011-04-17 18:57 | Psyche
Cholewcia !!!! Widzę, że ominęło mnie sporo ciekawych rzeczy :)))) Cieszę się dziewczyny, że napisałyście parę fajnych dowcipów, więc się dołączam :
Idzie przez park kobieta obładowana siatami. Z krzaków wyskakuje facet
i odsłania przed nią swe nagie ciało. Kobieta patrzy się na niego krótką chwilkę i oznajmia:
- No nie! Zapomniałam kupić jajek....
Blondynka rozpoczęła prace jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego
dnia zauwazyla chlopca, który nie biegal po boisku razem z innymi
chłopcami tylko stał samotnie. Podeszła do niego i pyta:
- Dobrze sie czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami?
- Bo jestem bramkarzem.
A Baśnie - uwielbiam !!!!
Pozdrawiam serdecznie :))))
2011-04-17 00:44 | ...
Hitchcock otrzymał pewnego razu list od pewnego ojca
pisał on tzn. ojciec pisał:
Szanowny Panie ! Po obejrzeniu filmu, w którym trup leży w wannie córka moja przestała się kąpać. Od czasu gdy w filmie "Psychoza" ujrzała mord pod prysznicem, nie chce więcej brać tuszu. Co robić?
Hitchcock na to
Niech Szanowny Pan odda córkę do pralni chemicznej !
2011-04-17 00:23 | Szirin
Przerobiono je potem na papier , na którym wydrukowano książkę W 80 dni dookoła świata. Tak to już jest-nigdy nie wiemy w jak przedziwny sposób mogą spełnić się nasze marzenia...
Dobrej nocy Natalio!
ps. po tygodniu pracy padam na pyszczek,wybacz,nie dotrwam do końca audycji Strun,dzięki za wesoła i miła pogawędkę na blogu!do nast.razu:)pa
2011-04-17 00:20 | Szirin
Natalio Generalnie to nie znam żadnego innego tak genialnego autora w stylu starozytnego Ezopa,który by tak wspólczesnie pisał krótkie dowcipne,mądre bajki:):)jak Pan Robert,z perspektywy czasu,dzis widzę wiecej w tych bajkach niz wtedy,gdy czytałam na bieżaco,w ferworze swoich spraw,dlatego skolecjonowalam sobie basnie pana Roberta w moim prywtnym wydawnictwie;):)hihi i teraz czytam między wierszami:)juz srio na dobrą noc jeszcze ta baśn,kktóra cudownie przenosi w krainę spelnionych marzeń;)teraz marzę o snie;)hihi papa Natalio do nast.razu,dziekuję za miła pogawędkę!!!:)było wesoło:)
2008-02-07 16:06
Baśnie na XXI wiek (16).
r.konatowicz@rmf.fm
Sto lat temu w pewnym nie-stumilowym lesie rosło sobie drzewo. Było to bardzo smutne drzewo.
Tęsknica jakaś zżerała je niczym kornik. Wędrowne ptaki, które czasem przysiadały na drzewie opowiadały mu o dalekich krajach, barwnych podróżach , szmaragdowych oceanach i złotych pustyniach. Rozrzewniał się , a właściwie rozdrzewniał , przy tych opowieściach nasz bohater. Marzył o wojażach, we śnie często widział piękne katedry i minarety, słyszał szum wodospadów i śpiewy szalonych muezinów. Rozumiał jednak ,że podróżowanie to nie domena drzew. Jego drewniane serce biło mocniej na myśl o podróżowaniu, ale korzenie trzymały mocno na miejscu. Pewnego razu przyszli ludzie i ścięli drzewo. Przerobiono je potem na papier , na którym wydrukowano książkę
2011-04-17 00:04 | Natalia
Szrin, mnie właśnie tę Baśnię sprowadziły na ten blog:) Generalnie są genialne.
Jakby to powiedzieć mam trochę zaległości, ale odrabiam systematycznie.
Nie jest źle z tą Barceloną, szkoda tego karnego,ale remiz to nienajgorzszy wynik:)
2011-04-17 00:01 | Szirin
albo ta baśn 2007-11-19 12:11
Baśnie na XXI wiek. (7)
r.konatowicz@rmf.fm
Była sobie pewna czterolistna koniczyna. Miała bardzo dobrą pracę - przynosiła szczęście, na pełny etat, od poniedziałku do piątku, między 10 a 18.
Kochała swój zawód - to drżenie serca towarzyszące momentom, gdy, otulona w kaszmirowy szal, stawała ze szczęściem owiniętym w bibułkę pod drzwiami obdarowanego. Piękna rzecz. Niestety jej ukochany zawód przyniósł jej osobisty zawód. Ludzie nie potrafili docenić, jakim wielkim szczęściem jest dostać szczęście od czterolistnej koniczynki. Nie wierzyli w jej bezinteresowność. Brali ją często za akwizytorkę, raz nawet ktoś poszczuł ją psami. Tak przelała się czara goryczy. Koniczynka zrozumiała, że ludzie nieprzygotowani są na prosty dar szczęścia. Prawda była straszna - im więcej szczęścia przynosiła, tym sama była bardziej nieszczęśliwa.
Ucięła sobie zdesperowana jeden listek i jako trójlistna koniczynka zaczęła przynosić pecha.
PS, (Jednej pani kosmetyczce przyniosła nawet kiedyś pH 5,5...).
Natalio wiele baśni napisał Pan Robert,a kiedyś Gosia Kościelniak je czytała dopołudnia w eterze,stare dobre czasy!
Trzymaj się ciepło,znikam!Dobrych snów Natalii:)
2011-04-16 23:58 | Szirin
Wśród liści na ławce siedziały przyjaciółki wychwalające swe zalety. Była wśród nich Dobra Intencja pyszniąca się swoimi zasługami dla tak zwanej ludzkości. Przelicytować ją zamierzała serdeczna koleżanka Miłość. Nagle pojawił się tajemniczy Ktoś. Przechodząc koło kobiet, mówił cicho do siebie: Nie ma się czym chwalić. .Pozory mylą. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Miłość niebezpieczna bywa, bo jest lustrzaną siostrą nienawiści. Miłość ci wszystko wypaczy. Mówiąc to, tajemnicza osoba zniknęła tak nagle, jak się pojawiła.
Przyjaciółki dalej siedzą na ławce, zastanawiając się, kto tak nagle koło nich przechodził. A to przechodziło ludzkie pojęcie
2011-04-16 23:54 | Szirin
ja na przykład lubię tą baśn Pana Roberta i wiele innych,ale sama zobacz Natalio czyż nie są super?!!!w swoim przekazie?
2007-10-24 14:27
Baśnie na XXI wiek (4).
Szła Jesień przez park. Jest ona elegancką wielką damą, po prostu La Granda Signora.
By uczcić jej dostojeństwo, wszystkie drzewa co roku kłaniają się jej w pas, tracąc przy tym liście.
Wśród liści na ławce siedziały przyjaciółki wychwalające swe zalety. Była wśród nich Dobra Intencja pyszniąca się swoimi zasługami dla tak zwanej ludzkości. Przelicytować ją zamierzała serdeczna koleżanka Miłość. Nagle pojawił się tajemniczy Ktoś. Przechodząc koło kobiet, mówił cicho do siebie: '' Nie ma się czym chwalić. .Pozory mylą. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Miłość niebezpieczna bywa, bo jest lustrzaną siostrą nienawiści. Miłość ci wszystko wypaczy
2011-04-16 23:51 | Natalia
Jak blondynka ma odrosty to znaczy,że jej mózg się regeneruje:)
Dlaczego blondynka obchodzi komputer dookoła? Bo szuka wejścia do internetu:)
Ps. Panie Robercie, dziękuje za pozdrowienia przydadzą sie na chemii. Podziwiam wszystkich co podejmują sie zdawania biologii to ciężki kawałek chleba. Aha, Drodzy maturzyści, gorzej niż szkołą średnia nie moze być!! (chodzi o edukacje) . Studia są duzo przyjemniejsze! Sami widzicie, po kawałach z życia wziętych:)
2011-04-16 23:43 | Szirin
hihi:) mnie ubawił ten dowcip Natalio,rozumiejąc skład pochodzenia kwintetu:)zespół instrumentalny złożony z pięciu instrumentalistów,którego dokonano rozbioru na czynniki pierwsze:)kto jakie skrzypce gra;):)w tym zespole!ale fakt pomysłowośc egzaminatorów jest bezgraniczna w udawadnianiu niewiedzy studenta:)taka ich przywara!
Natalio posłuchaj sobie basni Pana Roberta napisał ich chyba z 50,w ciągu tych 4 lat,i sa naprawde warte rozpropagowania w dowcipie słowa jak i mądrej pointy!
2011-04-16 23:37 | Robert Konatowicz
Pozdrawiam:)
http://fakty.rmf.fm/blogi/robert-konatowicz/basnie-na-xxi-wiek-13,1520
2011-04-16 23:35 | Szirin
Panie Robercie!
Fajnie,że Pan przypomina swoje basnie na antenie,jak teraz o pszczołach!bo sa tego warte!Pana basnie!!!szkoda,że Pan zaprzestał już tego procederu pisania nowych basni:(bo są z przymrużeniem oka,ale bardzo mądre!!!pozdrawiam serdecznie!
ps.zapewniam,że moje uskutecznienie się na blogu nie wynika z jakichkolwiek problemów zdrowia psychicznego,a jedynie wiosna uderzyła mi do głowy:):)hihi
2011-04-16 23:31 | Natalia
Dobre, nie znam. A no z prawnikami to tak sprawa wygląda niestety.
Ja powrócę znów do tematów studenckich. Tym razem kolejna prawdziwa anegdotka związana z przemyśleniami profesorów na AM w Krakowie.
Podczas przesłuchań przyszłych studentów wykładowcy umierają z nudów. Trzeba przyjąć tylko 7-10 skrzypków z 100 chętnych, a tu talentów brak!!
Z nudów pojawia się pytanie: Co to jest kintet?
Generalnie odp jest prosta, to 5 instrumentalistów związanych no powiedzmy ze skrzypcami
pierwszy skrzypek- no to jest naprawdę talent, skrzypek na 100%
drugi skrzypek- to zwyczajny skrzypek na dachu
altówka- to taki niedoszły, niewyrobiony skrzypek
wiolonczela- to nie jest skrzypek
kontrabas- to właściwie taki skrzypek, który lubi przebywać w towarzystwie muzyków:)
Kawał dla moich znajomych okazał się niezrozumiały, a ja sama trochę nad nim czasu myslałam. Przykład jak niektórzy wykładowcy potrafią być złośliwi albo po prostu mają przerost na swoim punkcie.
Pozdrawiam
Panie Robercie, dziękuje za informację o meczu. Niewątpliwie cieszę się,ze Barcelona prowadzi.
Nie słyszałam też tej baśni od pszółkach do tej pory:)
2011-04-16 23:16 | Szirin
Na przykład załóżmy się o 25 000 dolarów, że ma pan kanciaste jądra.
Prezes zaczął się śmiać: akiego zakładu nie da się przecież wygrać!!!
Starsza pani odpowiedziała: Chce się pan założyć?
Oczywiście, odpowiedział prezes, Mogę panią zapewnić, że moje jądra naprawdę nie są kanciaste
Starsza pani odpowiedziała: Dobrze, zawarliśmy zakład. Jeśli się pan zgodzi, przyjdę jutro o 10.00 rano z moim prawnikiem jako świadkiem.
Nie ma problemu odparł prezes.
Tego wieczoru prezes był z powodu zakładu bardzo nerwowy i strawił sporo czasu przed lustrem na oglądaniu swych jąder. Obracał je tam i z powrotem, we wszystkich kierunkach, aby się upewnić, że nie są kanciaste i że zakład ma wygrany.
Na drugi dzień dokładnie o 10.00 starsza pani przyszła z prawnikiem do biura prezesa.
Prezes spuścił spodnie aby ona i jej prawnik zobaczyli naprawdę wszystko.
Starsza pani podeszła bliżej i poprosiła, czy może dotknąć.
Oczywiście, proszę!, odparł prezes, Musi pani być pewna na 100 %.
Starsza pani z uśmiechem to zrobiła..
Prezes popatrzył się na jej prawnika i widzi, jak ten bije głową o ścianę.
Dlaczego on to robi ? zapytał się starszej pani.
Prawdopodobnie dlatego, że założyłam się z nim o 100 tysięcy dolarów, że dzisiaj około dziesiątej będę trzymać w dłoni jądra prezesa Bank of Canada
:):):)hihi proszę cóż znaczy przebiegłość starszej Pani i próżność ludzka w wykonaniu bankowca;)
2011-04-16 23:14 | Szirin
buu:((( ucieło mi wpołwoie dowcipu komentarz:(
No!, odparł prezes i zapytał się, jak mogła zaoszczędzić tyle pieniędzy.
Starsza pani odpowiedziała, że z zakładów.
Prezes, bardzo zdziwiony, zapytał: Z jakich zakładów ?
Starsza pani: Na przykład
2011-04-16 23:11 | Szirin
Natalio jeszcze dwa moje ulubione dowcipy,które znaja na pamięc moi znajomi,ale one wciąz mnie smiesza:)mam nadzieję,że i Ty zasmiejsze się:)
PRAWNIK
Właściciel firmy postanowił zrobić konkurs na dyrektora swojej firmy.Po sprawdzeniu petentów zaprosił do pokoju czterech z nich :ekonomistę, filozofa, matematyka i prawnika.Powiedział ze zada mi jedno pytanie na podstawie którego oceni ich przydatność do firmy.Każdy z nich dostanie to samo pytanie.
W pokoju został ekonomista reszta wyszła. Właściciel zadał więc pytanie
-Ile to jest 2+2?
Ekonomista:
- 4, ale biorąc pod uwagę inflację na rynku, zmieniająca się polityka kraju ... .
- Dziekuję. - przerwał właściciel.
Kolejny wszedł filozof i dostał to samo pytanie.
Filozof:
- No to jest głębsza filozofia.Trzeba by sie cofnąć do Arystotelesa ...
- Dziekuję.
Kolejny matematyk i to samo pytanie.
Matematyk :
- 4.
- Dziękuję.
Ostatni wszedł prawnik i sytuacja podobna "
Ile to jest 2+2?".
Prawnik pomyślał, rozejrzał się po pokoju.
Podszedł do okna przykręcił rolety.
Podszedł do drzwi zamknął je na klucz.
Następnie stanął odok właściciela i zapytał:
- A ile ma być?
;):)hihi
i jeszcze coś co też bardzo lubię ten dowcip
Zakład
Pewnego dnia do Bank of Canada przyszła starsza pani z wielką torbą pieniędzy. Upierała się, że chce mówić z prezesem dlatego, że chce otworzyć rachunek, a ma na to rzeczywiście dużo pieniędzy. Po długiej debacie, pracownik zaprowadził ją do biura prezesa.
Prezes banku zapytał: ile pieniędzy chce pani wpłacić?
Powiedziała, że 165 000 dolarów.
2011-04-16 23:06 | Szirin
hihi:) dobre Natalio!!!!:):):) dzięki za to poczucie humoru!a to znasz?:
Na rozmowie kwalifikacyjnej
Egzamin na Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Gdańskim.
Egzaminator do starającego się o przyjęcie:
- Dlaczego chce Pan studiować właśnie prawo? I to u nas?
- Tato... nie wygłupiaj się...
Dyplom
Siedzi student w kawiarni i ogląda nowiutki dyplom ukończenia studiów. Podchodzi do niego kelner i pyta się:
- Kupiłeś?
- Dlaczego od razu kupiłeś? - woła oburzony student - Dostałem w prezencie od przyjaciół.
a cos na pore wieczorową dla dorosłych:
Koń detektyw
Idzie sobie wiewiórka przez las i trzyma w ręku pornusa...
Spotyka ją zajączek i mówi:
-Co tam niesiesz?
-A nic takiego.Nie powiem ci, ty w całym lesie rozgadasz...
nie nie powiem ci
-Ale ja cię tak ładnie proszę...powiedz!
-No dobra...niosę pornusa. Chodź ze mną do dziupli to pooglądamy.
...za chwilę spotykają konia
Koń się pyta:
-Co tam niesiecie?
-Aaa...nie powiemy ci, ty w całym lesie rozgadasz!
Koń taki zawiedziony zrezygnował ale postanowił ich śledzić.
Zajączek z wiewiórka(a właściwie panem wiewiórem) doszli do dziupli,
a koń ciekawski wlazł na drzewo i podgląda...
po chwili słychać z dziupli:
-Wiewiór ja już nie wytrzyma...zwalimy konia proszę??
A koń na to:
-O nie chłopaki....to ja już sam zejdę.
2011-04-16 22:59 | Natalia
Mamy dosyć późną porę, kiedy nawet pszczoły robotnice śpią, a nocne sowy imprezują i opowiadają kawały. Mam nadzieję tak jak Ty Szrin, że wszyscy są pełnoletni, więc przytoczę parę anegdot.
Moi Drodzy, ta sytuacja wydarzyła się naprawdę na jednym z wydziałów szeroko pojętego AGHu.
Pewnego okropnego dnia, który w kalendarzu akademickim określany jest jako SESJA, na egzaminie ustnym pojawił się student. Wykładowca zadał już trzy pytania i nie otrzymał żadnej sensownej odpowiedzi. Egzaminowany był blady, pokasływał. Generalnie wyglądał na okropnie styranego i nie wykazywał chęci do prowadzenia rozmowy. W końcu stwierdził,że od rana ma okropną gorączkę i czuje się podle. Wykładowca okazał się człowiekiem i nie wpisał dwóji i ustalił termin kolejnego terminu egzaminu ze studentem. Młody człowiek ogromnie się ucieszył,podziękował i szybkim krokiem wyszedł z pokoju tortur. Po chwili wykładowca stwierdził,że skończyła mu się kawka i musi rozprostować kości. Wyszedł na korytarz, gdzie zobaczył tego samego studenta całującego się z piękną długonogą kobietą. To była studentka, która dla każdego faceta jest po prostu laską jak marzenie:)). Wykładowca nie mógł się powstrzymać i szepnął do ucha studenta:
,, Drogi Panie, z taką wysoką gorączką..... tylko do łóżka :)))))
Kolejna anegdotka dla uczących się fizyki!!
Przychodzi student na egazamin z fizyki.
- Jakim prawem Pan tu wszedł - pierwsze pytanie wykładowcy.
-Jak to jakim prawem mam dzisiaj egzamin z fizyki!- odpowiada zdziwiony student
- A nie Proszę Pana, wszedł Pan tu prawem tarcia, proszę sie douczyć na poprawkę w następnym terminie. Do zobaczenia!:)
A następnie anegdotka dla uczących się matematyki!
Jak odróżnić funkce wypukłą od wklęsłej?
Narysujcie sobie funkcje wypukłą i dorysujcie oczka i nosek. Wyjdze Wam twarz męzczyzny, który zobaczył okrągłości u kobiet i zwyczajnie się uśmiecha od ucha do ucha:)
2011-04-16 22:50 | Szirin
fala wieczoru sobotniego miało być:)cos jestem zacofana;):)uciekł mi jeden dzień z kalendarza:)wybaczcie!pozdr.
2011-04-16 22:48 | Szirin
Witam,słucham ,mam włączone fale,i super ciekawy pomysł z tym tematem pszczół,w audycji struny świata!Dziewczyny:Trzykropku,Natalio,Psyche,Maddaleno słuchacie akurat dzis?jesli słuchacie to na pewno zrozumiecie moje dowcipy:)
Co mówi pszczoła przed użądleniem?
- nie krzycz! mnie to będzie bardziej bolało.
:)
- Dlaczego pszczoły z całej Polski poleciały do Unii Europejskiej?
- Bo poczuły lipę...
Miłego wieczoru dziewczyny gdziekolwiek jesteście przy fali czy z falą życia wieczoru piatkowego:)Pozdrawiam ciepło!
ps. czy tylko ja tak nagle uskuteczniłam się w wypowiedziach?głupio sie czuję,odezwijcie się!!:)nie będe czuła się jak nawiedzona głodem wypowiedzi komentatorskich;):)
2011-04-16 18:15 | Michał Kroll pozdrawiam was wszystkich
Uwielbiam RMF FM dlatego ze puszczają dosyć często moje 3 ukochane piosenki jak śniadanie do łóżka Final Countdown i Wierność jest nudna mam prośbę czy byście mogli puszczać te piosenki od poniedziałku do piątku tak koło 22
2011-04-16 15:17 | Clara
Ten pierwszy mi się bardziej podoba Robbie
2011-04-16 10:56 | Szirin
Witam pięknym słonecznym, ciepłym dzionkiem z zachodu Polski, 1 4 stopni było,jak jechałam do pracy,co prawda dziś akurat sobota w pracy,ale dobry humor nie opuszcza,zatem wszystkim zyczę wiosennego podejścia do weekendu i podzielę się wiosennymi dowcipami aconto!
Pozdrowienia serdeczne dla Psyche,Trzykropka,Magdaleny,Natali i nieobecnych: Bouliego i Dyra! Udanej soboty moi Drodzy!
Sekretarka wchodzi do gabinetu:
- Panie dyrektorze, wiosna przyszła!
- Niech wejdzie!
Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, z wysiłkiem odrywając swoją zmrożoną męskość od lodu krzyczy na całe gardło:
- No i cholera gdzie?! Pytam was - gdzie jest ta cholerna wiosna do diaska?
Gdzie dziewczyny, przebiśniegi, świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie wron - gdzie to do cholery wszystko jest?!
A odwilż kiedy wreszcie przyjdzie? Śnieg z nieba pada jakby ich tam w górze coś pokręciło z porami roku... Niby ponoć wiosna już jest, cholera ,a tu łgarstwo i oszustwo na każdym kroku, jasna cholera ...
A ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią łagodnie:
- Słyszysz jak się drze? Wiosna idzie... Kotów nie oszukasz...
:)
Zima. Dwa jelenie stoją na paśniku i żują ospale siano nałożone tu przez gajowego. W pewnej chwili jeden z jeleni mówi:
- Chciałbym, żeby już była wiosna.
- Tak ci mróz doskwiera?
- Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!
:):)
2011-04-15 22:37 | Szirin
Stara Kobieto powiedział jestem głodny. Daj mi coś dobrego do jedzenia.
-Dam ci coś -powiedziała jego żona i uderzyła go mocno swą kopaczką do rzepy.
-Stop! Stop! Ty zwariowana kobieto! Co ty robisz?
-Więc moje usta nie są świeże? i uderzyła go ponownie.
-Och! Och! Och! Miej litość nade mną!
-Moja skóra jest pomarszczona? i dalej go tłukła.
-Och! och! Och! Nie rób tego. To boli przestań!
-Więc mam obwisłe piersi!uderzenia stały się mocniejsze i szybsze.
-Och! Zabijesz mnie!
-Jestem całkiem wysuszona! Nie jestem przyjemnie wilgotna! tłukła Iktomea mocniej niż przedtem.
-Miej litość! Nie spałem z nikim oprócz ciebie!
-Kłamca! powiedziała i kontynuowała bicie go.
Iktomeowi udało się w końcu wyczołgać z tipi i uciec od niej. Biegł, bojąc się, że żona może go złapać. Zatrzymał się gdy był już bardzo daleko, był poraniony tak bardzo, że ledwo mógł się ruszać. jego umysł też był zraniony.
-Więc przespałem się z moją starą kobietą myślał przechytrzyła mnie. Och nie! Straciłem czucie. Jesli nie będę uważać, to mogę się kochać z ta starą potworzycą. Muszę być bardziej spostrzegawczy w przyszłości.
Po
jakiejś chwili zgłodniał. Nikt go nie nakarmił. Pokuśtykał pokornie do swego tipi. Wchodząc słodko przemawiał:Stara Kobieto, wciąż jesteś najpiękniejsza. Bądź spokojna. Czyż nie dałem ci miłych chwil zeszłej nocy? Co jest na śniadanie?
KONIEC:)
2011-04-15 22:32 | Szirin
I znów chichotanie.
-To było całkowicie rozkoszne. O tak! To było zabawne. Cóż muszę już iść. Może niedługo zrobimy to znowu.
Usłyszał ostatni chichot.
Ciekawy jestem, czy ta winchinchala, kiedykolwiek otwarła usta poza chichotaniem. zastanawiał się Ikto.Był zdyszany. Wyszedł z domu powoli, ponieważ kobieta, z którą spał wymęczyła go. W czasie gdy szedł do tipi, jego żona i piękna dziewczyna, zdążyły zamienić się miejscami. Znajdowały się tam gdzie powinny. Iktome położył się obok żony i usnął.
Rankiem, gdy się zbudził, jego żona już krzątała się po domu.
2011-04-15 22:29 | Szirin
-Och piękna dziewczyno,wyszeptał , to ja twój kochanek Ikto.
W ciemności rozległ się chichot.
-O piękna, jak świeżo smakują twe usta, nie jak usta mej starej żony.
Rozległ się jeszcze większy chichot.
-Och jak przyjemnie jest pieścić twardą, młodą pierś, a nie obwisłą jak u mojej żony.
Znów usłyszał chichot.
-Och moja młoda i piękna! jaka jesteś pełna namiętności! Jak ogniście się kochasz, nie leżysz jak martwa, jak moja stara żona.
Znów chichot.
-Och jaka jesteś przyjemnie wilgotna, jaka soczysta! Nie sucha, jak moja żona.
jeszcze więcej chichotania i wiercenia się.
-Ach! Aaaaach! Och! Ooooch!
2011-04-15 22:23 | Szirin
Żona Iktomea obserwowała wszystko spod swojego tipi. Kiedy Ikto odszedł, podeszła do dziewczyny.
-Winchinchala, czy ten niedobry człowiek chciał byś z nim dzisiaj spała?
-Tak odpowiedziała wesoła dziewczyna i roześmiała się.
-Wiedziałam. Czy w tym tipi?
-Tak w tym.
-Gdzie śpisz?
-Powiedział, bym spała po lewej stronie, blisko drzwi
-Winchinchala, pozwól, że zamienimy się miejscami i ubraniami.
-Co mi za to dasz? zapytała dziewczyna.
-Ten ładny złoty wisiorek i niebieskie koraliki.
-Co jeszcze?
-Tę wspaniałą tasiemkę do włosów, zrobioną z rzadkich muszelek.
-Ojej, jest piękna! Dobrze, zamieńmy się miejscami.
Tak więc, winchinchala ubrała się w strój żony Iktomea i poszła spać do jego tipi, podczas gdy żona zajęła jej miejsce. Nocą, gdy wszyscy juz spali, Iktome zakradł się do tipi pieknej dziewczyny. Z lewej strony dobiegł go odgłos poruszającej się kobiety, usłyszał cichutkie dzwonienie dzwoneczków. Poszedł w tamtą stronę.
2011-04-15 22:22 | Szirin
Jestem świetnym kochankiem chwalił się Iktome ,Nie zdajesz sobie sprawy z przyjemności jaka cię czeka.
Żona Iktome
2011-04-15 22:18 | Szirin
Coyote laughs and cries: trickster tales
w wolnym tłumaczeniu Kojot śmiejący się i płaczący , opowieści figlarne.
/Ksiązka American Indian myths and legends by Richard Erdoes and Alfonso Ortiz/
tytuł angedoty : Iktome przespał się ze swoją żoną przez pomyłkę:)
Iktome był niezadowolony. Niespokojny. Patrząc na swoją zonę myślał:Ta kobieta starzeje się. Staje się brzydka. Jej twarz jest pomarszczona, piersi obwisłe. Cała jest wysuszona. Nie ma żadnej radości ze spania z taką kobietą. Muszę zdobyć piękną, młodą dziewczynę. I to szybko.
Żona patrzyła na niego. Znała go dobrze i wiedziała to, patrząc na jego twarz. Powiedziała do siebie:A to niedobry mąż! Myśli o jakiejś młodej, ładnej winchinchala (dziewczyna), a nie o daniu mi drobnej przyjemności. Już ja go załatwię!
Iktome szukał młodej dziewczyny, by ją uwieść. Jedna mu się spodobała: młoda, przystojna, ze śmiejącymi się oczyma, roześmianymi ustami i czystą, gładką skórą. Miała na sobie wspaniały strój z białej irchy, z przywiązanymi małymi dzwoneczkami, które wydawały przyjemny dźwięk gdy dziewczyna się poruszała.
To jest właśnie ta -pomyślał Ikto,ta, z którą będę spał dzisiejszej nocy.
Podszedł do dziewczyny i zapytał:
-Piękna młoda winchinchala, czy tipi, przed którym stoisz jest twoje
Dziewczyna zaśmiała się tylko.
-Mam wiele pieknych rzeczy, które mogę ci podarować.
Dziewczyna znów się zaśmiała.
-Dziś wieczór, kiedy wszyscy pójdą spać, zakradnę się do twojego tipi. Bądź po lewej stronie drzwi.
Dziewczyna tylko się śmiała.
-jestem świetnym kochankiem
2011-04-15 22:07 | Szirin
za chwilę dołącze i mam nadzieję,że wszyscy jesteśmy dorośli i nikogo nie zbulwersuję i nie uraże moralności:)na tym blogu,a jedynie uśmiechniemy się każdy i młody i stary coś sobie przemyśli;):)z mądrości czerwonoskórych doświadczeń:)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających blog,słuchaczy lubiących głos i osobowośc Pana Roberta oraz głownego dowodzącego za konsoleta radiowa w ten wieczór radiowy samego mistrza polotu i błyskotliwości Pana Roberta Konatowicza:)
2011-04-15 22:03 | Szirin
Natalio dziękuję za pozdrowienia i vice versa!!!:)
Jesteś naprawdę przemiłą,sympatyczną młoda studiującą osobą,jak i Twoja młodośc,spotan,i szczerośc emocji oczarowuje,bo nie ma tam gierek i tego,co z wiekiem ludzie uczą się! Grania na ludzkich emocjach,ale jest szczerość emocji!!!
Dziekuję za szacun!:)bardzo to doceniam!!!jak i Twoje starania wczorajsze,jak widzisz dziś w końcu dotarło i nie ma chochlików technicznych;):)
Dziękuję Natali:) zwyczajnie sprawiłas mi wielką radośc i przyjemność swoimi słowami,bo każdy z nas lubi być akceptowany taki jaki jest prawda?:)to najbardziej cieszy,fakt bycia sobą,i że ktos inny czuje tą sama fale odbioru!to jest rewelacyjne w kontaktach międzyludzkich bez barier wiekowych!prawda?:)
Konkluzja o Aztekach,serze na naszych dziurach tez jest super!
Mam w zandurzu anegdotkę na wieczór dla bardzo dorosłych o jednym z przodków Azteków
2011-04-15 19:05 | Natalia
Słyszałam,ze Aztekowie przewidzieli koniec świata na 2012r, dlatego wszystkie bilety na sylwester 2011 są od dawno masowo wykupywane. Śmieszy mnie naiwość ludzi, którzy wierzą w takie podania. Chociaż może nasi przodkowie z dalekiego zachodu mieli na myśli zbliżające się Euro, które jest przygotowywane przez Polskę i Ukrainę. Biorąc pod uwagę,że nie mamy wszystkich stadionów, a drogi przypominają szwajcarski ser z dziurami to mamy taki ,, maly koniec świata
2011-04-15 18:00 | Natalia
Szrin, dzięki,ze jesteś na blogu:)))
Wczoraj pisałam do Ciebie gratulacje apropos wczasów jaskiniowców, które pojawiły się na antenie, ale miałam problem z internetem i wiadomość nie doszła. W związku z powyższym piszę do Ciebie już trzeci raz (no mam nadzieję,że tym razem dojdzie),że podziwiam Twoje komentarze.Piszesz ciekawie, konkretnie na temat i inteligentnie. Wczoraj czytając Twoje anegdotki uśmiałam się do łez, a dzisiaj wzruszył mnie temat śmierci i ciepienia. Potrafisz obrać w słowa wszystkie swoje myśli i poglądy. Jesteś ogromnie oczytana i posiadasz piękny styl wypowiedzi, czego oczywiście zazdroszczę z całego serca.
Masz mój internetowy pokłon po pas i jak to młodzieź mawia: ,, Szacun!!"
Pozdrawiam Ciebie i Maddalene
2011-04-15 17:45 | Natalia
Widzę, że powrócił wieczny problem stacji i jej audycji. Niestety pozostaje nam tylko narzekanie, bo nic nie zdziałamy.
RMF swoją muzyką jest wstanie zagłuszyć proces produkcji cegieł! Tak to prawda. Dzisiaj widziłam Pana, który był tak zasłuchany,że nie zauważył iż parę cegieł zatrzymało się na taśmie. Wyglądał na okropnie znudzonego pracą. Podejrzewam,że czekał na telefon z radia. Miał nadzieję,że wygra pieniądzę i rzuci wreszcie tę nudna pracę. Tylko pytanie, kto nam w przemyślę popracuję? W końcu maszyn ktoś musi pilnować od czasu do czasu!!
Dźwięki stacji przebijały się przez proces prasowania i suszenia na hali, czyli RMF ma wielki potencjał decybeli z małego odbiorniczka!!! Brawo!!
A Ci słuchaczę, którzy chcą posłuchać muzyki:))), takiej miłej dla ucha, powinni włączać RMF od czw do nied po godz 0.00!! Pan Robert wybiera utwory z półki polskiej muzyki rozrywkowej i parę perełek zagranicznych.
2011-04-15 15:17 | Szirin
Natomiast Magdaleno co do wątku radiowego,
to powiem to samo,co większość słuchaczy,którzy odeszli definitywnie od słuchania rmffu i mówili przede mną.
Agresywna,niemelodyjna playlista,nieprzyjemna dla ucha muzyka powodująca irytację,a nie przyjemnośc słuchania(nudna w powtarzalności w ciagu dnia i wieczorem),żadnych ciekawych audycji poza jedynie Strunami Pana Roberta,które jedynie dzięki Pana Roberta intelektowi i polotowi słów,skojarzeń zabijają tą nijaką,czasem agresywna sieczkę muzyczną a czasem nudną muzykę rmffu podczas trwania audycji.
Sama audycja Pana Roberta jest bardzo ciekawa,bo tyle intersujących rzeczy mówi Pan Robert.Osobiście bardzo lubię wszystkich dziennikarzy i prowadzących w stacji,nie ludzie mnie odstraszają od słuchania rmffu ,ale MUZYKA i ogólnie NUDA na antenie podczas innych audycji,kiedyś jeszcze nawet 3 lata temu to radio miało jakąs oryginalnośc,ciekawość,tętniło życie na antenie,był kontakt ze słuchaczami,a teraz jedynie Pan Robert po odejściu Gosi Kościelniak czy Pawła Oksanowicza i Kamila Baleji podtrzymuje to radio w dobrym kontakcie wieczorem ze słuchaczami i nie jest gadającą komercyjna maszynką słów.
2011-04-15 14:55 | Szirin
Maddaleno chciałabym coś sprostować,to wszystko o bólu pochodzi z cytatu artykułu Pana Igora,to nie mój tekst,ale mogę podpisać się pod nim obiema rękami,pod tymi myślami,ten ktoś,kto powiedział Ci,że do 3 lat od śmierci bardzo bliskiej sercu osoby, jest najtrudniejszy czas,miał rację,ja bym dodała tylko to stwierdzenie,że najgorszy jest 1wszy rok,gdy jakas siła pcha Cię w dzień w dzień na grób,gdy obsesyjnie wracają wspomnienia,gdy próbujesz pogodzić się z myślą,że tej osoby po prostu już nie ma.
Cierpisz, zwyczajnie cierpisz i tęknisz,uczysz się tej myśli,że tej osoby nie ma,ale tak trudno siebie przekonać,że to prawda,a nie jakaś fatamorgana.
Masz rację,że jest to uzależnione od siły uczuć jaką darzyliśmy naszych blislich, którzy odeszli,w jakim wieku odeszli,w jakiej sytuacji wypadek czy złośliwy nowotwór.
Inaczej przyjmujemy śmierć,która przychodzi z wiekiem starczym,inaczej, gdy odchodzą młodzi ludzie,dzieci,które za krótko tutaj nacieszyły się zyciem.
Osobiście znam wiele osób,których dotknęła ta tragedia i sama jestem jedna z nich(śmierć rodziców w młodym wieku,śmierć dzieci,śmierć rodzeństwa w młodym wieku )i tak jak napisałaś Maddaleno najgorsze mają za sobą,teraz po 10 latach czy 7 latach od tamtej ich tragedii,żyją jakby na nowo dalej ale z pamięcią tamtego okrutnego dnia,gdy śmierć zabrała bicie serca ich ukochanych osób.
Na marginesie dodam,że dla wielu rozwód jest podobna trauma bólu,gdy kogos traci się,kogo kochało się,ból straty zawsze ma jedno imię,niewyobrażalne,nie do opanowania świezo po stracie, cierpienie psychiczne ,że nastąpił nieodwracalny koniec i trzeba z tym pogodzić się,pytanie tylko brzmi skąd brać te siły,by być silnym i to przetrwac.
Każdy,kto przezył śmierć najbliższych ma swoje sposoby dochodzenia do równowagi,bo każda tragedia jest jedyna,niepowtarzalna dla każdego z nas,i od nas zalezy naszej siły,wiary by to godnie znieść i poddźwignąc się i iść dalej z ta pamięcią.
W przypadku rodzin smoleńskich,nikt im nie pomaga w tym wyjściu z traumy,a raczej tylko ja pogłebia, wspołczuję tego dramatu,szczerze współczuję.
Przepraszam za elaborat,trochę rozpisałam się.
2011-04-15 09:43 | maddalena
Droga Szirin, wszystko co piszesz o bólu po stracie bliskich jest prawdą i zgadzam się w 100%.
Mogę sobie tylko wyobrażać co czują te rodziny ale ...moja wyobraźnia jest "za słaba" aby choć w części przeżyć to co ci ludzie.
Kiedyś ktoś mi powiedział, ze do 3 lat jest najgorzej.. najczęściej się myśli i cierpi.
Ja myślę, że jest to uzależnione od siły uczuć jaką darzyliśmy naszych blislich, którzy odeszli... oraz jak w przypadku rodzin z tej katastrofy, nagłośnienia (przypominania) przez media i nie tylko...
2011-04-15 09:07 | maddalena
Tak zgodzę się z Tobą Szirin.
Słucham rmf dla takiego Pana Roberta, wszystkich z programu wstawaj szkoda dnia, weekendowego porannego programu... nie będę tu szystkich wymieniać bo "szkoda mi palców" ;-p
Jednym słowem, słucham ze względu na ludzi.
2011-04-15 08:24 | Szirin
Maddaleno przyznaję rację Ci,że to miłe,bardzo miłe ze strony Pana Roberta,akurat wczoraj miałam włączone radio wieczorem (lubię słuchac głosu Pana Roberta,i tego jak mówi i opowiada na antenie,samej stacji rmffm ostatnimi czasy nie trawię,od strony muzycznej,ale dla osobowości Pana Roberta słucham jego czasu antenowego)i też usłyszałam,ale zauważ jak Pan Robert ładnie zawiązał pointę ze Szpilkami na Giewoncie;)pozdrawiam serdecznie!
2011-04-15 08:18 | Szirin
Ból po nagłej stracie bliskiej osoby jest trudny do wyobrażenia. To ciężar, z którym człowiek się budzi, który nie ustępuje podczas jazdy samochodem, jedzenia ani zasypiania.
Taki ból nie ustępuje po miesiącu ani dwóch. Trzeba go przenosić, przemodlić, przemyśleć, wykrzyczeć i wypłakać. Czasem udaje się wrócić do życia. Czasem nie.
Każdy wymaga wsparcia, przytulenia. Pokazania, że nie jest sam. Każdy ma swój sposób na uniesienie krzyża, który nań spadł. Siłę do tego mogą dać wiara, przekonanie, że można zacząć jeszcze raz. Że można wypełnić powstałą pustkę nowym życiem albo wypełnieniem przesłania kogoś, kto odszedł.
Ale po szoku wraca się do domu. Bliscy złożeni w grobach. Zostają ubrania w szafach, książki na półkach, niewyprane jeszcze skarpetki i nieumyty kubek po kawie. Niezapłacone rachunki, bałagan na biurku. I powoli wyciągane zdjęcia osadzane w ramkach.
Zaczyna się ból codzienny, już bez konduktu, tłumu przyjaciół, bez dzwonów i marsza żałobnego. Szary ból. Sam w sobie wystarczająco okrutny i trudny. Ból przeżywany już w ciszy lub rozmowie z bliskimi, którzy żyją, przy porządkowaniu książek, papierów, sprawdzaniu e-maili.
Ta cisza przechodzi kiedyś w ukojenie, zrozumienie, godzenie się, układanie świata na nowo. Rodziny smoleńskie tej ciszy nie zaznały ani przez chwilę.
W tych 96 domach oprócz codziennych wspomnień, płaczu i bólu po stracie jest codzienne nerwowe przebieganie po nagłówkach gazet, stron internetowych. Co znowu, co jeszcze, ile jeszcze, jak długo?
Pomyślmy o nich.
Dobrego dnia!
2011-04-15 08:17 | Szirin
przywołam parę myśli z tego artykułu:
(
2011-04-15 08:15 | Szirin
Masz rację Trzykropku ...,
artykuł Igora Janke jest wart przeczytania, (przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i w zupełności przyznaję rację myślom Pana Igora jak i Twoim myslom)
http://www.rp.pl/artykul/639643,639866.html
bo artykuł mówi o człowieczeństwie, o tym,czego wielu ludziom brakuje- tj.EMPATII -w sytuacji bólu psychicznego,tych,którzy muszą go okiełznać
2011-04-15 08:14 | maddalena
Drogi Panie Robercie, jak miło, że Pan czyta nasze wypowiedzi na swoim blogu... :-D
Można było się o tym przekonać wczoraj o godz. 21:51 (tak, tak... pamiętam nawet godzine ;-) w programie miasto mzyki, kiedy to Pan przytoczył słowa Szirin.
2011-04-15 00:29 | ...
ja tradycyjnie na inny temat
bo
jak słucham tych wiadomości różnych to
uważam
wstrząsające są
moim zdaniem jedyny artykuł wart przeczytania
to tekst Igora Janke w "Rzeczpospolitej" z 9-10 kwietnia
"Jak to boli"
2011-04-14 22:15 | Szirin
Pozdrawiam Cię ciepło Psyche!:)fajny kawałek z tym Bajmem,nie znałam tego!
2011-04-14 21:36 | Psyche
Anegdoty - anegdotami ( są świetne ! ) - dołączam oprawę muzyczną :
http://www.youtube.com/watch?v=VgP4mlwAdGU&feature=related
Pozdrawiam wszystkich :))))
2011-04-14 13:18 | maddalena
Fajne Szirin :-)
Ciekawie są Twoje wypowiedzi...
I wzajemnie
2011-04-14 11:45 | Szirin
..dzięki Trzykropku:)ja też uwielbiam anegdoty:)lubię śmiech:)Trzymaj się!:) wiosennie i słonecznie:)
2011-04-14 11:40 | ...
Szirin - i wzajemnie i wzajemnie
o pociągach - rewelacja - uwielbiam anegdoty
2011-04-14 11:39 | Szirin
Maddaleno, bo kiedyś, to żyło nam się jak między nami jaskiniowcami:)i rezerwacja wypoczynku wygladała tak;
Rodzina jaskiniowców przyjechała na wypoczynek w góry. Wchodzą do luksusowego hotelu "Jaskiniowy raj" i pytają recepcjonistkę:
- Czy ma pani jakąś dużą, ładną jaskinię z widokiem na Giewont?
Recepcjonistka wychodzi na chwilę do piwnicy, wraca z kilofami oraz łopatami i mówi:
- Oto narzędzia, proszę wybrać skałę i wykuć sobie odpowiednio dużą jaskinię!
:)
Spotykają się dwaj jaskiniowcy.
- Cześć, australopitek!
- Nie jestem australopitek, tylko neandertalczyk!
- Gościu! Aleś ty zważniał przez ten milion lat!
pozdrawiam Cię słonecznie:)i cieszę się,że również podobała się opowiastka:)
2011-04-14 11:24 | maddalena
Z bólem serca przyzanje Ci rację Szirin.
Nasza biurokracja to jest coś okropnego....w czasach Noego i później tego nie było i jakoś żyli...
Ciekawe "opowiadanie" ;-)
pozdrawiam
2011-04-14 11:21 | Szirin
Trzykropku ...:)ubawiłam się tą Twoją pointą z bidą Noego;):)tak przednia ta anegdota!!!:)
odnośnie Twoich pytań retorycznych mam następna żartobliwą odpowiedź ad.związkowców;)
W Polsce i w Japonii poproszono związki zawodowe kolejarzy o opinię na temat szybkich pociągów:
- Jakie cholera jasna szybie pociągi? - odpowiedzieli Polacy.
- Jakie cholera jasna związki zawodowe? - odpowiedzieli Japończycy.:)
Dziennikarz przeprowadza wywiad z ludożercą:
- Czy w waszym państwie płacicie podatki?
- Nie.
- Nie? A dlaczego?
- Zjedliśmy ministra finansów i teraz nie ma chętnego na zajęcie jego stanowiska.;)
dobrego dnia Trzykropku:):):)
2011-04-14 11:03 | ...
Wczoraj w telewizji mówili, że podobno w Polsce jest ponad 600 czy ponad 6000 (to chyba jednak niemożliwe) związków zawodowych. Matko Bosko !
Bidni ci pracodawcy (kapitaliści ? wyzyskiwacze ? taż to chce znowu być dyktatura proletariatu czy jak ?)
Anegdota przednia ! Bidny ten Noe i Pam Bóg...
2011-04-14 10:43 | Szirin
... Trzykropku pozdrawiam:)
potop to pikuś;) Pan Pikuś jak brzmi reklama:);)w stosunku do biurokracji,polecam tą anegdotę:)
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci, zawistni i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i przeczyścić trochę ludzkość. Ale przedtem zawołał potomka Noego i powiedział:
- Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.
Noe junior nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi śmierdzącymi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?
Noe odpowiedział:
- Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chce budować stajnię dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć.
Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji.
Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk, tak że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr. 733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że buduje prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz.
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i powiedział:
- Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?
Bóg odpowiedział:
- Nie trzeba. Widzę, że załatwi to wasza biurokracja.
:);)
2011-04-14 10:16 | maddalena
Tak się własnie zastanawiałam co się stało z Piotrem Jaworskim w soboty...:-(
2011-04-14 08:40 | ...
Szirin,
po Herbercie już chyba tylko potop
2011-04-13 21:42 | Wierny sluchacz
Ja tak nie na temat, ale jestem zły na Was! Piotra Jaworskiego nie ma już w sobote i biedny musi tyrać od pn. do piątku od godz. 1:00 w nocy. A potem jeszcze w niedziele od 10:00. Na szczęście w sobote ma wolne...
2011-04-12 21:39 | Szirin
Pozdrawiam serdecznie i niestety ubolewam,że znów technika przeszkodziła w spójności myśli poprzez ucinanie komentarza jednolitego,co czyni myśl oderwaną od kontekstu w 3 komentarzach zawartą,to zapewne te chochliki uruchomiły się, o których wspominał kiedyś na blogu Pan Robert;)
2011-04-12 21:34 | Szirin
Każdy chyba pamięta sławne powiedzonko Pana Popiołka bohatera serialu Dom:koniec świata-ile razy był ten koniec świata dla serialowego Pana Popiołka?to tak jak dla każdego z nas z osobna w swojej ludzkiej życiowej osobistej tragedii,mamy mnóstwo naszych osobistych końców świata,zyjąc w tej naszej pewności, niepewności egzystencjalnej obywateli świata.
Tutaj pozwolę sobie oddać głos znakomitemu Panu Cogito z poezji Herberta,jak Pan oddał głos Ewie Lipskiej.
Zbigniew Herbert
Przesłanie Pana Cogito
Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeź się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
2011-04-12 21:33 | Szirin
tutaj w Polsce podczas powodzi,w Japoni podczas trzęsienia ziemi, czy w Afryce,gdy z głodu umierają dzieci,czy gdziekolwiek w jakimkolwiek miejscu na globie,gdzie jest konflikt zbrojny,gdzie dopada siła żywiołu natury,bo świat to zazwyczaj ogół wszystkiego, co nas otacza i co postrzegamy zmysłami,również
sztuka,kultura,polityka,gospodarka,i nasze życie wewnętrzne wplecione między problemy dnia codziennego rodzinnego,zawodowego wplątane w tą cała machinę zwaną światem,globalizacją i machinę zwaną irracjonalnością bytu lub wiarą np. w religię tego świata (prawosławie,chrześcijaństwo,religie wschodu,religie plemion etc)
2011-04-12 21:31 | Szirin
i Nikt tego nie Zauważył
2011-04-12 21:29 | Szirin
To prawda codziennie umiera świat,każdy z nas przezył już pewnie niejeden koniec świata w swoim pojęciu
2011-04-12 17:46 | Ezra
Pan będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia
teraz i po wszystkie czasy.
NIE PRZEWRACAJ KARTEK, SZELESZCZĄ.
2011-04-11 21:41 | Psyche
Ładnie napisane - " żyjemy sobie utwierdzeni w pewności niepewności " - podoba mi się bardzo :))))
2011-04-11 19:12 | ...
śmierć
śmierć własna czyjaś
śmierć bliskich
śmierć bliskich bliskich
śmierć
po prostu
po prostu ?
koniec
koniec ?
2011-04-11 18:15 | Artur Cedzich nie opościłem ani jednego programu wszystkie struny świata
jak zawsze pan KONATOWICZ podrózuje pozdrowienia
2011-04-11 15:31 | maddalena
Przez jakiś czas czytałam blogi pana Bogdana i wypowiedzi.
Teraz już nawet nie zaglądam. Jedna i najważniejsza rzecz jak dziennikarz może w radiu (blogu) ujawniać swoje poglądy, dzienikarz POWINNIEN być bezstronny a swoje poglądy zostawić w domu. Jeśli tak nie umie (nie robi) to powinien zmienić zawód!!!!
Co do Pana Roberta to zzgadxam się, ma klasę.
Panie Robercie, dlaczego tak późno są Wszystkie struny świata, tak lubię ten program a w poniedziałek muszę wcześnie wstać ;'-(
2011-04-11 14:21 | w.
Aniu z P.
Co do tamtego pana o którym mówisz. Boję się takich ludzi ,już sam jego wygląd jest okropny.Strach takiego spotkać na ulicy. Nie słucham go i nie chcę słuchać, nie czytam i nie będę czytać. I mam go głęboko w poważaniu.
2011-04-11 14:13 | w.
Witajcie Aniu z P i Malgo.
Najpierw do Malgo .I po co Ci to było Malgo? Tamten pan ma swój świat powiedział Ci "spadaj" to trzeba było spadać a nie pchać się dalej w to gniazdo szerszeni i dać się kąsać. No chyba że to lubisz Malgo i nie przeszkadza Ci jak ktoś Cie obraża.
Pan Robert Cię nie wyrzuci bo to człowiek z klasą i kulturą osobistą szanujący słuchaczy ,który jest dla WSZYSTKICH SŁUCHACZY a nie dla TRZECH WYBRANYCH.
Nie rozumiem jak ktoś żyjący z radia ,ze słuchaczy ,z kasy Wielkiej Kumulacji może ot tak sobie powiedzieć komuś ,słuchaczowi -wynocha ! jakby był w swoim prywatnym folwarku. Brak słów i żenada.W radiu też tak mówi? teraz mówię do ....a reszta wyłączać radio i to już ?
2011-04-11 13:12 | Ania z P.
Co sądzicie czytelnicy tego bloga o szarży brawurowej p.Zelewskiego również z RMF-u?
Czy po przekroczeniu pewnej granicy (przez jego oponentów) usprawiedliwiona jest taka agresja?Uważam, że agresja raczej nigdy nie jest usprawiedliwiona - tym bardziej gdy nie ma jej po stronie oponenta???
Jestem bardzo ciekawa innej braci eremefowskiej.
Bo obraz jaki wyłania się z komentarzy p.Zalewskiego, wyłania ponury obraz najgorszych upiorów.
2011-04-11 12:48 | maddalena
Pamiętam gdy przepowiadano koniec świata na 2000rok.
Byłam wtedy jeszcze całkiem młoda( nie napisze ile miałam lat ;-D)
Idąc przez targ, słyszałam komentarze wypowiadane przez kupców.
"...I gdzie jest ten koniec świata..." było to wszystko mówione w tonie, pogardy.
Pomyślałam sobie wtedy, ludzie jak wy tak możecie...gdyby był koniec świata, to byłby płacz ale, ze nie było to szydzenie. Czyzby Ci ludzie chcieli ten koniec świata....??? Tak to można było odebrać...
Jest napisane, że nie znacie dnia ani godziny...
Co do miłości... cóż... ją mozna tylko czuć, nic więcej. :-)