...
Długo mnie tu nie było. Wszystko za sprawą moich wakacyjnych podróży Swoją Drogą. Zjechałem nasz piękny kraj wzdłuż i wszerz, relacje z tych wypraw możecie zobaczyć w zakładce Swoją Drogą. Mimo, iż te wakacyjne wypady już się skończyły, udało mi się ostatnio wrócić w jedno z miejsc, które odwiedziłem na wspomnianej, letniej trasie. Miejsce, w, którym cisza jest tak głośna, iż mieszczuch próbując nocą zasnąć, wpada w panikę. Uwielbiam tu przyjeżdżać, sam na sam ze sobą, z hektarami dzikiej puszczy, zwierzakami, które wciąż jeszcze mogą się tu czuć jak u siebie. To my jesteśmy tu intruzami. Mam nadzieję, że nie powstaną tu wielkie hotele na miarę tego, który już jest w Białowieży. Marzy mi się, by istniały tu tylko, tak malownicze ostoje spokoju jak Wejmutka. Poniżej kilka zdjęć z tego uroczego zakątka. Podlasie…to tu do dziś, kiedy zbliża się burza ludzie wystawiają w oknach zapalone świece i biją kościelne dzwony. To tu znajdziecie wioski gdzie krzyże prawosławne stoją obok katolickich, gdzie babinki w chustach na głowie przesiadują na ławeczkach przed domem a drogą przechadzają się bociany. Drewniane domy o niespotykanej ornamentyce. Domy, pod, które podchodzą czasem żubry a nocami można usłyszeć wyjące wilki. Odnajduję tu spokój i tę ciszę, którą aż słychać. Ciszę, o, której pisał Arystoteles: „Czym jest cisza w powietrzu? Jest to spokój w szerokich przestrzeniach powietrznych”. Nie zagłuszajmy tej ciszy, bo w niej powstają największe cuda. Największy z nich, to cudowny, święty spokój. Tu go znajdziecie. Witajcie u Pana Boga za piecem.
Redakcja RMF FM nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmf.fm.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.