
Muzycy organizowali we własnym zakresie nie tylko koncerty, lecz także pikniki, prywatki po domach, imprezy w szkołach i wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Co ciekawe, mimo, iż oficjalnym frontmanem grupy był Ginn, jako prawdziwy milczek i perfekcjonista, zupełnie nie nadawał się do kontaktów z mediami. I tą rolę, nieoczekiwanie, choć zupełnie naturalnie przejął Dukowski, gaduła i ekstrawertyk. Morris tymczasem, dzięki swojej wrodzonej energii skupił się na budowaniu wizerunku grupy w Los Angeles. W 1978 roku ze składem pożegnał się Migdol, a jego miejsce zajął tajemniczy Kolumbijczyk Roberto „ROBO” Valverde. Ponieważ grali niezwykle motorycznie i ostro – krytycy ochrzcili ich zaszczytnym mianem „pierwszej amerykańskiej grupy hardcore’owej”. Rok później znów doszło do przetasowań personalnych – odszedł Morris, a przyjęty został Ron Reyes. W tym ustawieniu nagrali EP-kę „Jealous Again”, a także pojawili się w dokumentalnym filmie „Decline Of Western Civilization” o amerykańskiej scenie punkowskiej końca lat 70. i pojechali w trasę koncertową po zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
W 1980 roku Reyes opuścił Black Flag, a jego miejsce zajął wspomniany wcześniej Cadena. To właśnie wtedy formacja rozpoczęła wielkie amerykańskie tournee. Rok później – struny głosowe nowego wokalisty odmówiły posłuszeństwa. Do tego sam muzyk chciał zrezygnować ze śpiewania, by móc skupić się na grze na gitarze. Na to wszystko nałożyła się korespondencja, jaką z muzykami prowadził wtedy niejaki Henry Rollins (prawdziwe nazwisko Henry Garfield), fan grupy. Zupełnie przypadkowo doszło do spotkania obu stron, podczas którego, spontanicznie Rollins wykonał na scenie jedną piosenek zespołu. Wyszło tak dobrze, że zaproponowano mu posadę wokalisty. Od momentu, gdy Cadena przestawił się na gitarę – muzycy zapraszali Henry’ego na próby, w końcu stał się pełnoprawnym członkiem załogi. Był też wokalistą o najdłuższym stażu w całej historii Black Flag. Do brzmienia formacji wniósł ogromną energię sceniczną, która między innymi przejawiała się w jego swoistym ekshibicjonizmie – publicznie występował z reguły ubrany tylko w spodnie.
Tymczasem grupa rozpoczęła pracę nad swoim pierwszym albumem studyjnym. Prace upływały na ciągłych awanturach z inżynierem dźwięku i producentem Spotem, nie zgadzającym się na użycie dwóch gitar prowadzących. W sumie, muzycy zdołali pchnąć punk rocka i hardcore na zupełnie nowy poziom, do czego szczególnie przyczyniły się głęboko osobiste i niezwykle emocjonalne teksty. Longplay „Damaged” ujrzał światło dzienne pod koniec 1981 roku o określany jest po latach jako najbardziej przemyślany album w ich dyskografii. W celach promocyjnych grupa niedługo potem ruszyła w intensywną trasę koncertową. W Europie dzielili scenę z grupą Minutemen, a także mieli możliwość spotkania się z ikoną punku – Richardem Hellem. W drodze powrotnej muzyków spotkała przykra niespodzianka – grający w zespole Kolumbijczyk Robo nie otrzymał wizy wjazdowej do Stanów Zjednoczonych. Jego miejsce na resztę tournee zajął Emil Johnson (Twisted Roots), a następnie Chuck Biscuits (D.O.A.), który przejął także funkcję wokalisty, gdy Rollins niefortunnie skręcił kolano. Z grupą pożegnał się też Cadena. W tym ustawieniu nagrano w 1982 roku bootlegową kasetę „1982 Demos”, na której znalazła się muzyka wolniejsza i nie do końca typowa dla klasycznego punku – z elementami klasycznego rocka i bluesa. Niedługo potem ze składu odszedł Biscuits, by przyłączyć się do ich rywali - Circle Jerks, a potem dołączyć do formacji Danzig – wokalisty Misfits – Glenna Danziga.
W następnym roku za bębnami siadł Bill Stevenson, znany z The Descendents. Wciąż trwały prace w studiu nad nowym krążkiem, przerywane co jakiś czas zmianami w kierunku, jakim miało podążać brzmienie grupy. Muzyków coraz bardziej fascynował Jimi Hendrix i jego zespół. Pod koniec 1983 roku odszedł Dukowski, nieoficjalnie mówiło się o tym, że usunął go sam Ginn, niezadowolony z braku postępów w grze muzyka. Mimo wszystko, kilka utworów jego autorstwa znalazło się na późniejszych wydawnictwach Black Flag. Choć w tym czasie mieli parę ciekawych pomysłów i widać było, że zmierzają w nowym kierunku, nie dało się jednak ukryć faktu, że nie mają basisty. Dodatkowo komplikował wszystko fakt bankructwa, jaki ogłosiła ich wytwórnia Unicorn Records. W takich warunkach muzycy przystąpili do zdecydowanych prac nad nowym albumem. W roli basisty zadebiutował Ginn, tu występujący pod pseudonimem Dale Nixon. W marcu 1984 roku światło dzienne ujrzał longplay „My War”, będący kontynuacją ich debiutanckiej płyty. Słychać na nim jednak pewnie różnice – utwory zostały w przeważającej części spowolnione, a w warstwie brzmieniowej słuchać silną fascynację Black Sabbath. Efekty były naprawdę znakomite, a po latach płytę uważa się za prekursora stylu grunge. Po wydaniu albumu – muzycy nabrali nowego wiatru w żagle; zatrudnili, jak się okazało najlepszą w całej historii grupy, basistkę Kirę Roessler (siostrę Paula Roesslera z punkowskiej kapeli 45 Grave). Choć Dukowski był znakomitym muzykiem – Roessler wniosła finezję do brzmienia Black Flag, tak nietypową dla punku jako takiego.
Rok 1984 był zresztą najbardziej owocnym w całej ich karierze. Po wydaniu „My War”, dokładnie pól roku później do sklepów trafił ich kolejny krążek – „Family Man”, a pod koniec roku fani otrzymali następny longplay „Slip It In”. Do tego trzeba wspomnieć o prawie 180 koncertach, jakie wtedy dali. Z Roessler na pokładzie mogli pozwolić sobie na eksperymenty, balansując między punkiem a metalem. Był to również czas, gdy Ginn zainteresował się marihuaną. W maju 1985 roku do sklepów trafił ich kolejny longplay – „Loose Nut”, wyraźnie dopracowany od strony aranżacyjnej i produkcyjnej, a cztery miesiące później wydano mini album „The Process of Weeding Out”.
Pomimo tych niewątpliwych sukcesów i bardzo owocnego czasu – Ginn i Rollins postanowili usunąć Roessler ze składu. Nieobecność stałego perkusisty (Stevenson zdążył odejść, potem zastąpił go Anthony Martinez) doprowadziła do wyraźnego osłabienia reputacji grupy podczas kilku ostatnich tras Black flag.
Kolejny rok przyniósł ogromne zmęczenie wszystkich muzyków, nie tylko intensywnym rozkładem koncertów, lecz także brakiem stabilności finansowej. Mimo, iż grali ze sobą dekadę – wciąż nie mogli odnieść spektakularnego sukcesu komercyjnego, który przełożyłby się na prawdziwe zyski. Czując, że stoją w miejscu – postanowili zawiesić działalność. Swój ostatni koncert dali pod koniec czerwca 1986 roku w Detroit. Dwa miesiące później publicznie ogłoszono koniec formacji.
Rollins wciąż nagrywał, pisał testy, a także debiutował jako aktor. Ginn kontynuował karierę w takich zespołach, jak Gone, October Faction i Screw Radio. Stevenson współpracował z The Descendents, ALL, Only Crime, a także zreformował Lemonheads. Kira tymczasem nagrywała z DOS-em, duetem, stworzonym razem z byłym mężem i basistą Minutemen – Mike’em Wattem.
W 2002 roku Initial Records wydała płytę z coverami zespołu – „Black on Black: A Tribute to Black Flag”. We wrześniu następnego roku Black Flag zagrała specjalne koncerty upamiętniające swoją historię. Na scenie występowali w następującym składzie - Dez Cadena (wokal), Greg Ginn (gitara), ROBO (perkusja) oraz C'el Revuelta (bas). Dodatkowo w utworach pochodzących z płyty „My War” wystąpił Mike Vallely.
W swoim brzmieniu w unikalny sposób łączyli surowość stylu The Ramones z atonalnymi solówkami gitarowymi oraz ciekawymi zmianami tempa. Znani byli także z wyrazistych tekstów. Podobnie do innych zespołów punkowskiej ery – odwoływali się do nonkonformizmu, walki z ogólnie przyjętymi autorytetami i normami, równocześnie kładąc nacisk na problem izolacji jednostki, ubóstwo, paranoję i różnego rodzaju psychozy, na które narażona jest jednostka. Formacja jest darzona niezwykłą estymą w tak zwanym undergroundowym świecie, a wszystko przez jej determinację do wydawania nagrań poza mainstreamem. Zdecydowanie częściej można zobaczyć ich na koncertach w Ameryce Północnej, niż Europie. Nie oznacza to jednak, że narzekają na brak fanów. Wręcz przeciwnie, sympatycy grupy zbudowali prawdziwą sieć fan clubową na całym świecie.
Patrząc na ich muzyczną działalność, trzeba przyznać, że ich wrażliwość stylistyczna ulegała zmianom. Początkowo grali punk, by z czasem inkorporować coraz więcej elementów heavy metalu, a także free jazzu, breakbeat, a nawet klasyki. Szczególnie słyszalne jest to w gitarowej grze Ginna. Z biegiem czasu zaczęli grać wolniej i dłużej. W rezultacie więc ich dyskografia stała się w ciekawy sposób zróżnicowana stylistycznie.
W swojej dziesięcioletniej historii Black Flag stało się prawdziwą legendą, szczególnie w okolicach Południowej Kalifornii, a niezależna wytwórnia SST REcords, wydająca grupę - miała swoich szeregach także Bad Brains, Minutemen, The Descendents, Meat Puppets, Hüsker Dü. Negativland, Soundgarden i przez krótki czas Sonic Youth.
Ich twórczość wywarła wielki wpływ na takie grupy, jak Mudhoney, Red Hot Chili Peppers i Neurosis, a także gitarzystę Johna Frusciante.