
Na początku lat 50. Stan zdecydował się na odrzucenie stylu gry Lestera Younga, na którym wcześniej się wzorował. Stworzył własne brzmienie, dzięki któremu wkrótce stał się jednym z najpopularniejszych jazzmanów. Getz pomagał także innym artystom. To właśnie on odkrył w 1951 roku Horace’a Silvera, którego przyjął do swojego kwartetu. Rok później, w czasie tournee po Szwecji, Getz stworzył kwintet, w którym grał m.in. gitarzysta Jimmy Raney. Również dzięki pomocy Getza, Jimmy Smith nagrał hit "Moonlight In Vermont".
Po spędzeniu końcówki lat 50. w Europie, tenor powrócił do Stanów Zjednoczonych i tam nagrał swój ulubiony album zatytułowany "Focus". Nad jego aranżacją czuwała Eddie Sauter's Orchestra. Kolejny wielki sukces artysty to nagranie "Jazz Samba" z Charliem Byrdem.
Następny rok to współpraca z takimi wykonawcami jak Gary McFarland's, Luiz Bonfá, czy Laurindo Almeida nad kolejnym albumami, tym razem w stylu bossa-novy. Jednak to dzieło "Getz/Gilberto" gdzie wystąpili Antonio Carlos Jobim i João Gilberto powaliło wszystkich na kolana. Utwór "The Girl From Ipanema" pochodzący z tej płyty stał się znany na całym świecie.
Mimo, że to dzięki rytmom bossa-novy Getz odniósł największy sukces, na dalszym etapie działalności postawił na bardziej wymagający jazz. Nagrywał m.in. z Garym Burtonem, Billem Evansem, po czym w 1967 roku stworzył klasyczny album "Sweet Rain" z Chickiem Coreą.
Getz nie bał się kolejnych wyzwań. Płyta "Dynasty" nagrana z Eddiem Louissem, "Captain Marvel" ze wspomnianym już Coreą czy "The Peacocks" nagrana z Jimmym Rowlesem potwierdzały jego pewność siebie.
W 1981 roku Stan podpisał kontrakt z wytwórnią Concorde i od tej pory występowali z nim Lou Levy, Mitchell Forman, Jim McNeely i Kenny Barron. Ostatnia płyta "People Time" z 1991 roku stała się kolejnym wielkim sukcesem artysty oraz Brarona, z którym Getz nagrywał. Artysta zmarł 6 czerwca 1991 roku.