Zespół szybko stał się lokalną legendą. Już pierwszymi nagraniami demo zainteresowała się wytwórnia Roadrunner Records, która zaproponowała grupie kontrakt. Wydany pod tym szyldem i już pod zmienioną nazwą album Deicide z 1990 roku okazał się wielkim sukcesem i trafił na listę 100 najlepszych metalowych płyt lat 90. magazynu "Terrorized". Do dziś uważany jest też przez wielu fanów za najważniejszy w dorobku zespołu. Na fali sukcesu debiutu wydany w 1992 "Legion" wprowadził Deicide do czołówki na amerykańskiej death metalowej sceny, ściągając jednocześnie uwagę autorytetów na jego obrazoburcze teksty. Do hierarchów kościelnych, piętnujących jednoznacznie satanistyczny przekaz, który sugerowała już sama nazwa (DeiCide - ang. zabójstwo boga) i odwrócony krzyż wypalony na czole Bentona, dołączyli ekolodzy oskarżając grupę o znęcanie się nad zwierzętami i rytualne mordy dokonywane na zwierzętach podczas koncertów.
Po odświeżonych przez Roadrunnera nagraniach demo wydanych w 1993 jako "Amon: Feasting The Beast" kolejnym sukcesem okazał się "Once Upon the Cross" (1995). Trzy następne lata to albumy "Serpents of The Light"(1997), koncertowy "When Satan Lives"(1998) i niekończące się intensywne trasy koncertowe po całym świecie. Dwa ostatnie albumy zanim Benton postanowił rozstać się z Roadrunnerem to "Insineratehymn" z 2000 roku i "Torment in Hell" z 2001. Po podpisaniu nowego kontraktu z Earache Records wydany został w 2004 album "Scars of the Crucifix" razem z poświęconemu monograficznym DVD "Behind the Scars: Underneath The Skin of Deicide". Był to kolejny sukces wydawniczy.
Pomimo dużej aktywności scenicznej Deicide kapryśnie zrywał kolejne trasy koncertowe, regularnie nie dotrzymując ustaleń. Duże zamieszanie wśród fanów zespołu wywołało niespodziewane odejście w 2005 braci Hoffmanów, których Benton potępił za brak zaangażowania w działalność Deicide na koszt własnych indywidualnych projektów. Pozostali członkowie wskrzesili szybko skład przy udziale gitarzystów Jacka Owena i Dave'a Suzuki aby dołączyć do europejskiej trasy koncertowej z zespołem Arkhon Infaustus, a później amerykańskiej - w towarzystwie grup Immolation i Skinless.
Wraz z nieustannym wzrostem swej popularności Deicide poza zwolennikami zyskiwali ogromną rzeszę wrogów wciąż za sprawą swej otwartej wyrażanej w tekstach satanistycznej filozofii, czego jednym z głośniejszych przejawów było odwołanie koncertu w katolickim Chile, po tym jak agresywne antychrześcijańskie akcenty towarzyszyły jego promocji. Zagorzali fani nie pozostawali dłużni. Po chuligańskiej profanacji grobów w Brytanii przy dźwiękach muzyki Deicide odwołano kolejny występ zespołu na festiwalu Hellfest. Jak przystało na skandalistów bywał też zespół oskarżany o inspirowanie zbrodni i samobójstw. W 2005 stacja BBC wyemitowała specjalny program zatytułowany "Death Metal Murders", który sugerował związek Bentona ze śmiercią jednego z włoskich fanów, i przekonywał o licznych zagrożeniach związanych z słuchaniem death metalowej muzyki.
Wydany w 2006 roku album "The Stench of Redemption" przyniósł odświeżenie twórczości zespołu - za sprawą Ralpha Santolli i Jacka Owena pojawiły się melodie i wirtuozerskie popisy gitarowe. Płyta spodobała się zarówno krytykom jak i fanom, zostając uznaną za jeden z najlepszych albumów roku przez magazyn "Metal Observer".
Chwilowy rozpad zespołu przyniósł rok 2007, kiedy Santolla przyjął posadę w gitarzysty Obituary a Owen udał się w trasę koncertową z grupą Estuary, ale już w 2008 wszyscy muzycy wrócili na swoje stanowiska aby nagrać swój najnowszy album "Till Death Do Us Part", ponownie dobrze przyjęty przez fanów i krytykę. Wyrównany poziom muzyczny płyt Deicide, stylistyczna Konsekwencja i bezkompromisowość, w połączeniu ze spójnym, wyrazistym wizerunkiem do dziś utrzymuje zespół Glena Bentona w gronie najbardziej uwielbianych grup deathmetalowych.