
W styczniu następnego roku nagrali swoją debiutancką EP-kę zatytułowaną po prostu „Rancid”. Niedługo potem podpisali kontrakt z Epitaph Records, należącą do gitarzysty Bad Religion – Bretta Gurewitza. W maju 1993 roku ukazała się ich pierwsza płyta długogrająca, również nazwana „Rancid”. Niedługo potem skład formacji powiększył się o gitarzystę Larsa Frederiksena i w tym ustawieniu nagrano kolejną EP-kę „Radio Radio Radio”, na której gościnnie pojawił się Billie Joe Armstrong (Green Day). W połowie czerwca 1994 roku do sklepów trafił ich drugi longplay „Let’s Go”, a następnie ruszyli we wspólną trasę z Offspring. Na fali ogromnej popularności z różnych stron proponowano im przejście do konkurencyjnych wytwórni, w tym do należącej do Madonny – Maverick Records. Ostatecznie nie zdecydowali się na ten krok i w sierpniu kolejnego roku zaprezentowali swój trzeci studyjny album „...And Out Come the Wolves”, który przyniósł takie hity, jak „Roots Radicals”, „Time Bomb” oraz „Ruby Soho”.
Po dwóch latach, muzycy ponownie weszli do studia i rozpoczęli pracę nad kolejnym krążkiem – „Life Won't Wait”. Wydano go pod koniec czerwca 1998 roku. W warstwie brzmieniowej – dotychczasowy punk został poszerzony o roots reggae, rockabilly, dub, hip-hop, a nawet funk. Często bywa porównywany do płyty The Clash – „Sandinista!”. Niestety, w przeciwieństwie do poprzednich albumów – nie odniósł większego sukcesu, choć zbierał dość dobre recenzje od krytyków.
W 1999 roku Rancid zdecydował o zakończeniu współpracy z Epitaph, a nowy kontrakt podpisano z Hellcat Records, należącą do Tima Armstronga.
Na początku sierpnia 2000 roku do rąk fanów trafiła płyta, ponownie zatytułowana nazwą grupy. Niestety, krążek sprzedawał się jeszcze gorzej, niż poprzednie wydawnictwa, plasując się dopiero na 68. pozycji zestawienia Billboard. Wszystko to przyspieszyło decyzję o zawieszeniu działalności.
W 2002 roku, trzech członków formacji, pod nazwą Devil’s Brigade, nagrało trzy utwory z przeznaczeniem na składankę wytwórni i na singla. Zbiegło się to w czasie z pojawieniem się całego zespołu na płycie „BYO Split Series, Vol. 3”. Oprócz ich nagrań, krążek zawierał także kompozycje grupy NOFX. Niedługo potem ponownie zwarto szyki i nagrano szósty longplay „Indestructible”, który światło dzienne ujrzał w sierpniu 2003 roku. Wśród utworów znalazł się także wielki przebój grupy – „Fall Back Down”, a sam album stał się najwyżej notowanym (miejsce 15.) w ich dotychczasowej dyskografii. Miał się również okazać ostatnim, na którym zagrał tak zwany klasyczny skład zespołu. Choć ponownie nagrywano dla Hellcat – dystrybucją zajął się Warner Bros. Records. Po skończonej w następnym roku trasie koncertowej – muzycy znów ogłosili zawieszenie na kołku szyldu Rancid i zajęli się swoimi pobocznymi projektami. Nigdy jednak oficjalnie nie podano do wiadomości, że grupa się rozpadła.
Armstrong nawiązał współpracę z grupą The Transplants, czego efektem była płyta „Haunted Cities” (2005), a także z powodzeniem nagrywał solo. Frederiksen tymczasem skupił się na formacji Lars Frederiksen and the Bastards i ich drugim krążku „Viking” (2004). W pracy nad albumem pomagał mu Armstrong. Freeman Z kolei pojechał w trasę z Social Distortion (2004).
Na początku 2006 roku Rancid ponownie zaczął działać, czego wynikiem była udana trasa koncertowa, w tym kilka występów bez prądu. Kilka miesięcy później pojawiła się zapowiedź światowego tournee oraz nowej płyty, mającej ujrzeć światło dzienne na wiosnę następnego roku. Tymczasem, w pierwszych dniach listopada ze składu odszedł Reed, a na jego miejsce przyjęto Brandena Steineckerta. Z planów wydawniczych wyszły jednak nici i grupa skupiła się nad wyborem utworów na składankę „B Sides and C Sides”, udostępnioną w sieci na początku grudnia 2007 roku (w formie płytowej trafiła do sklepów w styczniu następnego roku). W kwietniu 2008 roku muzycy pojechali na tournee - wpierw po Japonii, potem po Stanach Zjednoczonych, a w końcu po Wyspach Brytyjskich.
W czerwcu 2009 roku, ukazał się nowy i zarazem ostatni, jak dotąd, longplay zespołu – „Let the Dominoes Fall”. Gościnnie pojawił się na nim multiinstrumentalista Booker T. Jones oraz Brett Gurewitz. W ramach działań promocyjnych – muzycy ruszyli w trasę po Ameryce Północnej – co ciekawe, zarówno pierwsze, jak i ostatnie występy miały miejsce w Kanadzie.
Rancid ma na swoim koncie współpracę między innymi z jamajskim artystą Buju Bantonem, formacją Stubborn All-Stars oraz legendarnym Iggym Popem.