2011 Eli recenzja ↓ ![]() 1. Jednym ruchem serca 2. Tak, to ja 3. Tam gdzie nie ma nas 4. Harfa 5. Camden 6. Iunta 7. Siedem 8. Przebudzenie 9. Jedno milczenie 10. Zaczekam 11. Eli Jedna z najpopularniejszych polskich grup ostatniego ćwierćwiecza budzi się do życia, po długiej przerwie. Mają za sobą trudne chwile, natury artystycznej, jak i osobistej, tragiczne ciosy od losu i objawy zwykłego ludzkiego zwątpienia. Ale otrząsnęli się i znów idą naprzód, bo jak mówi Robert Janson, lider grupy: "Każdy ma prawo do życia". Oto więc jesteśmy świadkami przebudzenia Varius Manx. Płyta "Eli" to połączenie liryzmu, przebojowych melodii i warsztatu wykonawczego - co zawsze było znakiem rozpoznawczym Varius Manx Nowa wokalistka Anna Józefina Lubieniecka wniosła do zespołu nie tylko swoje niewątpliwe wokalne umiejętności, ale też radość i energię. Pierwszy singel z płyty "Przebudzenie" znalazł się także w filmie w reżyserii Łukasza Palkowskiego - komedii "Wojna żeńsko-męska'' z główną rolą Soni Bohosiewicz. recenzja Bezpieczne kołysanki
Bardzo spokojny, usypiający wręcz jest powrót Varius Manx po siedmiu latach przerwy. Robert Janson powiedział mi, że "ELI" to trzeci najlepszy album w dorobku Varius Manx, po "Emu" i "Elfie", czyli płytach nagranych z Anitą Lipnicką. Tak daleko bym jednak nie szedł. To album na poziomie tych z Moniką Kuszyńską. Nowe piosenki Variusów są kameralne, ale też nieco asekuranckie; Janson i spółka ostrożnie stawiają kroki na odmienionej przecież popowej scenie. Dominują utwory-kołysanki, które w ustach Anny Józefiny Lubienieckiej, czwartej wokalistki zespołu, brzmią całkiem zgrabnie, momentami zmysłowo. Bardzo dobra dykcja, świadome interpretowanie piosenek - będzie miał Janson duży pożytek z 23-letniej Józefiny. "ELI" to pejzażyki malowane bardzo delikatnymi pociągnięciami dźwięków. Żadnych kantów, wszystko okrągłe i miękkie. Fani od razu rozpoznają charakterystyczne dla Jansona patenty kompozytorskie. Na pewno bronią się teksty piosenek. Mamy tu aż czterech autorów: Lubieniecka, stały współpracownik Varius Manx Andrzej Ignatowski, Anita Lipnicka (Janson i jego była wokalistka odnowili kontakt) oraz, tu duże zaskoczenie, znany z Pogodno Jacek "Budyń" Szymkiewicz, który napisał słowa do utworu "Siedem". Teksty nie rażą tutaj infantylnymi metaforami i częstochowskimi rymami - już to jest rzadkością w polskim popie - a na dodatek potrafią czasem zaintrygować. Jednak całość jest zbyt bezpieczna i zbyt usypiająca. Nigdy nie potrafiłem do końca wybaczyć zespołowi, że zrezygnował całkowicie z pazura, który słyszeliśmy na "Emu" i "Elfie", i trochę na "Ego". Variusi na płycie "ELI" przeplatają kołysanki faktycznie kołyszące, jak "Przebudzenie", z kołysankami miałkimi jak "Tak to ja" czy "Tam, gdzie nie ma nas". Awersja do podejmowania jakiegokolwiek ryzyka jest tu bardzo widoczna. To napisawszy, dodam na koniec, że w otoczeniu takich zespołów jak De Mono, Volver, Kombii, Pectus, Feel - czyli rodzimych formacji popowych - Varius Manx to wciąż Formuła 1. 5/10 (Michał Michalak) |