
2010 Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again recenzja ↓ ![]() 1. Ring Of Fire 2. Hit The Road Jack 3. Losfer Words [Big 'Orra] 4. Love Shack 5. New York , New York 6. Bring It On Home 7. Hot Stuff 8. Et si tu n'existais pas 9. 2000 Man 10. Bad Reputation 11. Seasons In The Abyss 12. Blood Sugar Sex Magic 13. Nothing Else Matters 14. Detroit Rock City 15. Make No Mistake 16. Fluff recenzja Czadowe podniecenie
"Kwasożłopy" znów mają muzyczną erekcję! O tym, że Titus z ekipą mieli nosa do coverów wiadomo nie od dziś, ale kontynuacja "Fishdicka" u mnie wywołała szeroki uśmiech zadowolenia. Walcowato ciężki album "Verses Of Steel" dawał nadzieję, że po licznych zmianach na stanowisku gitarzysty (po Litzy instrument ten kolejno przejmowali: Perła, Lipa i Olass), sytuacja w Acid Drinkers wreszcie wróciła na właściwe tory. Nieoczekiwana śmierć Olassa pod koniec 2009 roku sprawiła, że Titus z kolegami znów musieli szukać zastępcy, zamiast iść za ciosem. Nowym wiosłowym został dotychczasowy techniczny Jankiel i z nim na pokładzie Acidzi wykonali skok w bok. "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again" to bowiem kontynuacja płyty z coverami "Fishdick" z 1994 roku, na której poznańscy thrashmetalowcy przedstawili swoje wersje nagrań m.in. Motorhead, Kiss, Pink Floyd, AC/DC, Deep Purple czy Black Sabbath. Po latach okazało się, że sami muzycy nie są do końca zadowoleni z tamtego wydawnictwa i postanowili ponownie zmierzyć się z tematem. Dowody potencjału (a może - potencji)? Proszę bardzo: "New York, New York" Franka Sinatry, mój absolutny faworyt - na otwarcie trąbki rodem z Las Vegas, a potem błyskawiczne podkręcenie tempa, które zrywa kapelusze z głów i odrywa od drinków przy barze. A może klasyk Slayera "Seasons In The Abyss"? W interpretacji Acidów ten numer sprawdziłby się doskonale jako ścieżka dźwiękowa do rysunkowego "Lucky Lucka", bo po klasycznie metalowym wstępie zaczynamy ognistą przejażdżkę na rodeo w rytmie country! Titus już nie raz udowadniał, że nie ma szacunku dla klasyków, ale to, co zrobił z "Nothing Else Matters" Metalliki, może przyprawić o zawał serca metalowych ortodoksów. Z liderem Acidów w duecie śpiewa - i na akordeonie popyla - Czesław Mozil, wprowadzając klimat francuskich chansons. Gdybym miał, to bym podkręcił wąsa i w rytmie walczyka pobiegł po bagietkę. A James Hetfield pewnie rzuciłby pod nosem francuskie przekleństwo "merde", że sam nie wpadł na taki przewrotny pomysł. Swoje wokalne pięć minut, tak jak i na pierwszym "Fishdicku", mają także gitarzysta Popcorn i perkusista Ślimak. Brawa szczególnie dla tego drugiego, za znakomitą interpretację "Et si tu n'existais pas" Joe Dassin (w chórkach Ślimakowi z dojrzałym wyczuciem towarzyszy 17-letnia córka Halszka Starosta, znana dotychczas z dziecięcej Arki Noego). Nieporozumieniem są jedynie krótkie wprawki z numerów Iron Maiden ("Losfer Words (Big 'Orra)"), Kiss ("Detroit Rock City") i Black Sabbath ("Fluff"). Wrażenie zapchajdziury zrobiła na mnie także mało przekonująca wersja "Blood Sugar Sex Magic" Red Hot Chili Peppers. "Pasuje???" - pyta na koncertach ze sceny Titus. Mnie bardzo! 8/10 (Michał Boroń) |