Historia Gdańska. Jezioro Otomińskie. Historia miłości Otomina i Odminy

Jezioro Otomińskie zachwyca nie tylko swoim pięknem, ale też wieloma historiami i legendami związanymi z tym miejscem. Jedną z nich jest opowieść o nieszczęśliwej miłości rycerza i pięknej rusałki, a przybliży ją Karol Kania z RMF MAXXX.
fot.Shutterstock

Miłość z liliami w tle

Jezioro Otomińskie leży wśród porośniętych lasem wzgórz i – według jednej z najpopularniejszych trójmiejskich legend – stało się świadkiem nieszczęśliwej miłości Otomina i Odminy. Na wysuniętym półwyspie stał kiedyś niewielki zamek, a jego panem był rycerz Otomin, który odziedziczył go po przedwcześnie zmarłych przodkach. W czasach pokoju m.in. polował, doglądał poddanych i czyścił zbroję. Był też marzycielem; godzinami krążył po jeziorze, obserwując wodę, słuchając śpiewu ptaków, a także obserwując ryby.


Pewnego dnia zatrzymał łódź w cichej zatoczce. Zaczął marzyć i nagle poczuł się dziwnie samotny. Wówczas z toni jeziora wyłoniła się ubrana w białą szatę, przepiękna dziewczyna. We włosy miała wpięty wianek z lilii wodnych. Jej widok zawstydził młodzieńca; dowiedział się też, że spotkana postać jest rusałką – córką władcy słodkich wód, który powierzył jej opiece jezioro. Czas spędzony w jej towarzystwie upłynął Otominowi bardzo szybko. Gdy zaszło słońce i zaczął zapadać mrok, towarzyszka pocałowała go i zniknęła w chłodnych wodach, a on wrócił do zamku i nie przestawał myśleć o cudownym zjawisku.

Niedotrzymana tajemnica

Od tej pory zakochani spotykali się codziennie, a rycerz nigdy wcześniej nie był tak szczęśliwy. Pewnego dnia książę, który był zwierzchnikiem Otomina, wezwał go na gdański zamek, co oznaczało wyprawę wojenną i dłuższą nieobecność nad jeziorem. Pożegnanie zakochanych było pełne łez; na zakończenie rusałka zdjęła z głowy nigdy niewiędnący wianek z lilii wodnych i przypięła mu do kolczugi. Zobowiązała go zarazem do tego, by nikomu nie zdradził jej imienia. Rycerz poprzysiągł milczenie i pojechał do Gdańska.

Wianek z wodnych kwiatów wzbudzał ogromne zainteresowanie, a wszyscy pytali Otomina o to, skąd go ma. Wojownik jednak milczał, wierny złożonemu przyrzeczeniu. Gdy pobyt na zamku zbliżał się ku końcowi, a Otomin przyjął ostatnie instrukcje i chciał wyruszyć w podróż powrotną, na zamkowym moście czekała na niego piękna księżniczka. Poprosiła go, żeby nie odjeżdżał, pytając, czy tak spieszno mu do tej, która dała mu wianek. Po licznych prośbach o wyjawienie imienia rycerz – który zapomniał o danej obietnicy – wyrzekł imię Odminy. W tym momencie zerwał się bardzo silny wiatr, a ciemne chmury pokryły niebo. Przestraszona księżniczka schowała się w zamku, a pełen niepokoju rycerz powrócił do domu. Gdy tylko znalazł się nad jeziorem, zaczął wołać ukochaną, ale Odminy już nie było; odpowiedziało mu jedynie echo. Otomin już nigdy nie zobaczył rusałki; niedługo potem wyjechał na wojnę i poległ w walce z wrogiem. Opustoszały zamek się rozpadł, pozostawiając jedynie ślad wałów na półwyspie oraz echo, które do dziś powtarza imię Odminy. Według pogłosek w dniu, w którym sprowadzono zwłoki rycerza, na jeziorze zakwitły wszystkie lilie, błogim zapachem pocieszając kondukt żałobny. 

W okolicy: Gdańsk

fot.Shutterstock

Sprawdź atrakcje miasta >>


Znasz ciekawą historię?
Napisz – bajecznapolska@rmf.fm

Wybrane dla Ciebie

Zobacz także

Gorący temat

Borys Szyc został ojcem! Szczęśliwy aktor pokazał zdjęcie synka
Partnerka Borysa Szyca urodziła! Szczęśliwy tato narodzinami syna pochwalił się na Instagramie, publikując urocze rodzinne zdjęcie. Chłopczyk otrzymał imię po swoim pradziadku i jak pisze aktor, przyszedł na świat w pierwszy dzień wiosny!

Reklama

Najnowsze wpisy

Blanka Lipińska opowiada z łóżka o czasie spędzonym z Baronem. "Produktywnie spędziliśmy noc"
Kasia Kowalska poinformowała o stanie zdrowia swojej córki. Wokalistka dziękuje fanom za wsparcie
Nie żyje Krzysztof Penderecki. Polski kompozytor zmarł w wieku 86 lat
Już jutro w RMF FM Smith&Thell w mini LIVE koncercie akustycznym
MasterChef Junior 5 już dzisiaj. Makaronowe szaleństwo i smaki dzieciństwa
Wojtuś z SMA1 walczy już 15. miesiąc! Zostało mało czasu i ponad 8 milionów do zebrania. Pomóżmy go uratować!

Reklama