Stosujących Ozempic nazwała „tłuściochami” i „leniami”. Lekarze reagują na słowa Dody

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Stosujących Ozempic nazwała „tłuściochami” i „leniami”. Lekarze punktują Dodę, fot. AKPA, Shutterstock
W jednym z ostatnich wywiadów Doda krytycznie wypowiedziała się osobach stosujących leki na odchudzanie. Używanie analogów GLP-1 (jak np. Ozempic) nazwała „drogą na skróty”. Głos zabrali lekarze, którzy mocno wypunktowali celebrytkę i obalili powielone przez nią fałszywe informacje.

Doda krytycznie o stosujących Ozempic

W ostatnim wywiadzie dla „Jastrząb Post”, poruszony został temat sylwetki Dody. Prowadząca rozmowę podkreśliła, że piosenkarka wkłada wiele pracy w swoją formę fizyczną. Zapytała, co sądzi o ludziach wybierających „drogę na skróty”, nazywając w ten sposób stosowanie zastrzyków redukujących masę ciała. Celebrytka odpowiedziała:

Uważam to za podwójnie nieetyczne. Przede wszystkim ludzie chorzy nie mogą sięgnąć po swoje leki, bo wszystkie tłuściochy, które są leniami, stwierdziły, że będą zabierać chorym ludziom lek, żeby się odchudzić, a po drugie, lepiej posiedzieć trochę dłużej nad dietą i ćwiczeniami, ma się wtedy lepsze efekty na dłużej.

W swojej wypowiedzi Doda powieliła fałszywe informacje na temat analogów GLP-1, czyli leków na otyłość, do których należy m.in. popularny Ozempic. Co na to lekarze?

„Niezrozumienie istoty problemu”

W rozmowie z TVN24 dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, endokryolożka i członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, skontrowała wypowiedź Dody:

- Krytyczny stosunek pani Rabczewskiej do farmakoterapii otyłości wynika z niezrozumienia istoty problemu i traktowania jej po pierwsze jako wyboru, a po drugie jako problemu natury czysto estetycznej.

Specjalistka podkreśliła, że otyłość nie jest wyłącznie problemem estetycznym – to choroba, która zwiększa śmiertelność i staje się czynnikiem wywołującym kolejne, poważne schorzenia. Wypowiedź Dody skomentował też Michał Łuniewski, endokrynolog, który nazwał jej słowa krzywdzącymi:

Twierdzenia, że osoby chorujące na otyłość są "tłuściochami" czy "leniami", a zwłaszcza osobami odbierającymi leki chorym na cukrzycę jest głęboko krzywdzące.

Ekspert dodał, że choć żywienie i aktywność fizyczna są niezbędne w leczeniu otyłości, czasami farmakoterapia jest konieczna:

„Nie budzi wątpliwości fakt, że dla wystąpienia otyłości konieczna jest nadwyżka energetyczna, ale może ona nastąpić z różnych powodów - nie tylko z powodu nadmiernej konsumpcji pożywienia, ale także na przykład z powodu spowolnionego tempa metabolizmu”.

Niebezpieczny mit

Doda w wywiadzie z „Jastrząb Post” oparła swoją krytyczną wypowiedź o teorię, jakoby stosowanie przez osoby chore na otyłość analogów GLP-1 miało jednocześnie zmniejszać pulę dostępnych medykamentów np. dla cukrzyków. Choć kilka lat temu wraz ze wzrostem popularności wspomnianych leków ich dostępność spadła, dziś sytuacja wygląda inaczej. Dr hab. Kuryłowicz tłumaczy to bardzo dokładnie:

- Część leków stosowanych w leczeniu otyłości pierwotnie była opracowana z myślą o farmakoterapii cukrzycy typu 2, ale obecnie są one również zarejestrowane do wspierania pacjentów z nadmierną masą ciała. Ostatni ze stosowanych preparatów z tej grupy - tirzepatyd został praktycznie od początku zarejestrowany w dwóch wskazaniach: leczenie cukrzycy typu 2 i otyłości. Nie ma więc mowy o "zabieraniu" komukolwiek leku, tym bardziej że dostępność poszczególnych preparatów bardzo się poprawiła.

Oddzielna rejestracja leków sprawia, że zjawisko „podbierania leków” nie istnieje. Lekarze mogą przepisać analogi GLP-1 pacjentom chorym na cukrzycę lub otyłość bez obaw o to, że środków dla którejś z grup po prostu zabraknie. Przykładami środków o tym samym składzie, ale innym przeznaczeniu są chociażby Victoza i Saxenda czy Ozempic i Wegovy.

Zdrowy styl życia – ważny, ale nie demonizujmy farmakoterapii

W rozmowie z TVN24 lekarze zgodzili się, że dieta i aktywność fizyczna są niezbędne w leczeniu otyłości, a medykamenty nie rozwiążą problemu samodzielnie. Jednocześnie sprzeciwiają się demonizowaniu leczenia i stygmatyzacji osób otyłych, które często traktuje się jako ofiary własnych wyborów, całkowicie pomijając ich historię choroby. Dr hab. Alina Kuryłowicz podkreśliła, że przepisanie analogów GLP-1 często następuje po długoletnich, nieudanych próbach różnych diet i ćwiczeń:

Większość pacjentów chorujących na otyłość wielokrotnie próbowało już różnorakich diet, a część z nich od dawna stosuje deficyt kaloryczny. Nie przynosi to jednak zakładanych efektów, bo w ciele chorego na otyłość dochodzi do zmian regulacji głodu i sytości, a także w wydatkowaniu energii, które sabotują efekty stosowanych diet. Dlatego chorzy na otyłość potrzebują leków - po to, by ich starania wreszcie przyniosły efekt i po to, aby chronić się przed powikłaniami. To żadna „droga na skróty”. To usankcjonowana, oparta na dowodach i ratująca życie terapia.

Wypowiedzi lekarzy dla TVN24 to krok w stronę walki z demonizowaniem farmakologicznego leczenia otyłości. Wbrew powielanym fałszywym informacjom, mówimy tutaj o poważnej chorobie. Choć zdrowy styl życia i dieta to warunki konieczne, czasami sięgnięcie po leki, w tym np. analogi GLP-1 jak wspomniany Ozempic, jest niezbędne.

To zawsze decyzja konsultowana z lekarzem!

Zobacz także