Kubica po latach ujawnił prawdę o wypadku. Opowiedział, co stało się przed startem. „To momenty, o których mało się mówi”

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Robert Kubica, fot. Wojciech Olkusnik/East News, PSNEWZ/SIPA/SIPA/East News
Robert Kubica w szczerej rozmowie z RMF FM ujawnił nieznane dotąd kulisy wypadku z 2011 roku. Kierowca Formuły 1 opowiedział o ryzyku w motorsporcie, przeczuciach, które towarzyszyły mu tuż przed startem, a także o walce ze skutkami wypadku - zarówno fizycznymi, jak i psychicznymi. Dziś mówi wprost: „wypadek znacznie zmienił moje podejście do życia”.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Robert Kubica wspomina tragiczny wypadek i co czuł tuż przed startem w rajdzie Ronde di Andora.
  • Jak wypadek wpłynął na jego psychikę, podejście do życia i dalszą karierę.
  • Jak sportowiec radzi sobie z trudnymi emocjami.

Robert Kubica był gościem Daniela Dyka w specjalnym programie „Moje drugie życie”. Kierowca wrócił pamięcią do dnia, który na zawsze zmienił jego życie i złych przeczuciach. Opowiedział też o wewnętrznej walce, jaką musiał stoczyć po tragicznym wypadku. To trudna historia o cenie sukcesu, akceptacji własnych ograniczeń i powrocie na tor.

Robert Kubica o ryzyku w motorsporcie. „Mam tą świadomość, że uprawiam sport niebezpieczny”

Robert Kubica nie ukrywa, że motorsport z natury jest sportem ryzyka. Jak przyznaje, nawet mimo ogromnego postępu w kwestii bezpieczeństwa, nie da się całkowicie wyeliminować zagrożenia.

Motorsport ma to, że mimo to, że naprawdę sporo się zmieniło, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i na dobre, to jednak jest to sport niebezpieczny i idzie za tym pewne ryzyko

- podkreślał Kubica w rozmowie z Danielem Dykiem. Kierowca przyznał, że choć ma świadomość zagrożenia, podczas jazdy nie myśli o ryzyku. „Mam tą świadomość, że uprawiam sport niebezpieczny, jakby widać to na moim ciele, ale kiedy to robisz, tak naprawdę nie ma miejsca, żebyś o tym myślał” - dodał.

Kubica miał przeczucie, że wydarzy się coś złego? „Budzę się i moja pierwsza myśl «ja nie chcę jechać tego rajdu»”

W rozmowie padło pytanie o przeczucia Kubicy przed feralnym rajdem. Okazuje się, że na kilka dni przed startem pojawił się u niego silny niepokój. „Jestem w Walencji, są to pierwsze testy Formuły 1. Ja się budzę i moja pierwsza myśl: ja nie chcę jechać tego rajdu” - wspominał sportowiec. Mimo wewnętrznych oporów Kubica zdecydował się wystartować.

Po prostu mi zabrakło, można powiedzieć w pospolity sposób, jaj, żeby powiedzieć, że ja nie przyjadę

- przyznał szczerze. Ostatecznie przeważyła chęć, by nie sprawić zawodu organizatorom i ludziom zaangażowanym w przygotowania.

Kubica szczerze o wypadku: „to momenty, o których mało się mówi”

Wypadek, do którego doszło 6 lutego 2011 roku, na zawsze odmienił życie Kubicy. Kierowca przyznał, że nie pamięta samej chwili zderzenia.

Szczerze? Jeśli chodzi o tamten moment, to ja nic nie pamiętam

- powiedział. Najtrudniejsza walka rozgrywała się jednak po wypadku, już poza torem. „Myślę, że żyłem jeszcze dłużej z bólem, który był niewidoczny, ponieważ moje ograniczenia, jakby połamania wszyscy widzieli, ale ból wewnętrzny i walki, które przeszedłem z moim umysłem, to były momentami nawet może nie bardziej bolesne, ale bardziej niebezpieczne” - podkreślił. To właśnie te chwile, o których „mało się mówi”, stanowiły największe wyzwanie w powrocie do normalności.

To był taki najniebezpieczniejszy moment, gdzie mój mózg, moja głowa nie akceptowała mojego ciała.

Kubica o powrocie na miejsce wypadku. „Nawet nie musiałem widzieć tego zjazdu...”

Kubica wrócił na miejsce wypadku znacznie szybciej, niż się powszechnie sądzi. „Mało ludzi wie i tak naprawdę bardzo mało, wróciłem znacznie szybciej do auta za kierownicę” - zdradził. Emocje związane z powrotem nie były łatwe do opisania, choć jak mówi sam kierowca, już sama świadomość bliskości miejsca wypadku potrafiła popsuć mu dzień.

Nawet nie musiałem widzieć tego zjazdu, tylko wiedziałem, miałem świadomość, że będę tam blisko przejeżdżał, no to już jakby mój dzień nie był fajnym dniem

- przyznał Kubica. Dziś, z perspektywy czasu, podkreśla, że nabrał dystansu i zaakceptował zmiany, jakie zaszły w jego życiu.

„Wypadek znacznie zmienił moje podejście do życia i też w wielu przestrzeniach dał mi dużo do zrozumienia”

Wypadek nie tylko zmienił fizyczność Kubicy, ale i jego podejście do codzienności. „Wypadek znacznie zmienił moje podejście do życia i też w wielu przestrzeniach według mnie dał mi dużo do zrozumienia” - powiedział otwarcie. Sportowiec nauczył się doceniać to, co ma i przestał przejmować się drobiazgami. W pewnym momencie zaakceptował fakt, że to kolejny etap jego życia.

Jest to jedyna droga, żeby to życie nabrało sensu, żeby to nie było budzenie się każdego dnia, czy też robienie rzeczy z myślą, a co by było gdyby. Gdyby to się nie wydarzyło. 

Ja uważam się za szczęściarza. Szczęściarza pod względem życia sportowego, ponieważ moja pasja, moje hobby z dzieciństwa stało się też pracą. Łączę te dwie rzeczy. Myślę, że nie ma nic fajniejszego w życiu niż robienie tego, co się kochało. Tego, co było zawsze twoją pasją i móc zarabiać na tym i żyć z tego. Ponieważ pieniądze, jakby nie było, też są potrzebne do życia. Ale możesz mieć dużo pieniędzy i tak bez zdrowia nic się nie zrobi” - podsumował Kubica. Dziś jest przykładem nie tylko sportowej determinacji, ale i siły w walce o akceptację własnych ograniczeń.

Całą rozmowę z Daniela Dyka z Robertem Kubicą znajdziesz na kanale RMF Bro.

Zobacz także