Nie mówi się o nim dużo, a jest prawdziwym Ironmanem! Robert Karaś - Mistrz Świata w zabójczym potrójnym triathlonie!

"Nadszedł czas, by cierpieć, nadszedł czas by walczyć, nadszedł czas, by wygrywać" - tak mówił przed startem i trzeba przyznać, że cierpiał, walczył i wygrał! Robert Karaś został mistrzem świata w potrójnym triathlonie i pobił dotychczasowy, 15-letni rekord świata o niemal godzinę!

Morderczy wyścig rozpoczął się w miniony piątek (27.07.2018) o 7:00. A skończył się dla mistrza po przepłynięciu ponad 11 kilometrów, przejechaniu na rowerze kolejnych 540 i przebiegnięciu blisko 127. Trasa Ironmana zajęła mu niecałe 31 godzin! To nieprawdopodobny wyczyn i dowód na to, że 28-latek z Elbląga jest najwytrzymalszym sportowcem na Ziemi! Ultratriathlon odbył się w niemieckim Lensahn – Polak nie dał szans konkurencji!

Robert Karaś już na początku wyścigu zostawił w tyle rywali. Sam przyznaje, że były kryzysy, walczył sam ze sobą i nieludzkim zmęczeniem. Jednak cała trasa zajęła mu dokładnie 30 godzin 48 minut i 57 sekund. Tym samym pobił dotychczasowy rekord Wildppanera o 59 minut!

Jak wyglądała trasa?

11,4 km pływania, 540 km jazdy rowerem i 126,6 km biegu.

Pływanie – 228 razy 50 m w odkrytym basenie – rezultat Polaka 2 godziny i 41 minut,

Rower – 67 razy pętla 8 km z nawrotami 180 stopni w czasie 15 godzin i 24 minut (przy czym droga była otwarta dla aut oraz maszyn rolniczych),

Bieg – 96 razy pętla 1,32 km w czasie 12 godzin i 44 minut.

Drugą pozycję uzyskał Estończyk Rait Ratasepp ze stratą 2,5 godziny (33.20,50), trzeci był Norweg Henning Olsrud ze stratą niemal 13 godzin  (43.12,12). W sumie w morderczych zawodach wystartowało 52 uczestników (w tym osiem kobiet), a ukończyło je 44 (sześć kobiet). 

Jak przygotować się do takiego wyczynu?

Karaś przyznał, że praca nad sobą i formą to lata treningów i dyscypliny. W wywiadzie z wyborcza.trojmiasto.pl opowiadał:

"Trenuję sześć dni w tygodniu, trzy razy dziennie. Najcięższe tygodnie to 35 godzin treningu. Rano biegam ok. 20 km (na bieżni mechanicznej, jeśli nie sprzyja pogoda), potem basen ok. 5 km, później sesja treningowa na rowerze ok. 3–5 godzin.Ponadto współpracuję z trenerem przygotowania fizycznego Piotrem Benewiatem i uzupełniam trening o trzy jednostki treningowe na siłowni. Przed podwójnym ironmanem to się sprawdziło, nie miałem żadnej kontuzji, a jestem pewien, że gdybym trenował tylko pływanie, rower i bieg, to prędzej czy później coś by się wydarzyło. (...) Do tego dochodzą te wszystkie lata spędzone do tej pory w triathlonie, które ukształtowały mnie jako zawodnika. To wszystko teraz procentuje. Te setki przemierzonych kilometrów – szczerze mówiąc, nigdy nie liczyłem, ile tego było – sprawiają, że jestem przygotowany na ekstremalny wysiłek. Trzeba być systematycznym, ja nie mogę sobie powiedzieć: „dziś mi się nie chcę, to nic nie robię”. Są tylko wcześniej ustalone dni wolne, pozostałe sześć dni pracuję. Mam tak ustawione tygodnie, że praca stopniowo narasta. Pierwszy – średni, drugi – mocny, trzeci – bardzo mocny, czwarty – regeneracyjny. Ale regeneracja to nie jest leżenie przed telewizorem, to cały czas trzy treningi dziennie, tyle że luźniejsze – zauważa Karaś.

Swoją niesamowitą wygraną zadedykował osobom potrzebującym, zachęcając przy tym do pomagania organizacjom charytatywnym dobroczynnym.

Zobacz także