Nieodpowiedzialność turystów, która prowadzi do tragedii. Nie dokarmiaj dzikich zwierząt!

Życie dzikich zwierząt to dla większości z nas tajemnica. Nic więc dziwnego w tym, że gdy w czasie wycieczki spotykamy na swojej drodze prawdziwych mieszkańców lasów, łąk czy gór - budzi to nasze ogromne zainteresowanie. Trzeba jednak pamiętać, że to nie maskotki. Nie można ich wabić, głaskać czy dokarmiać. Kolejne przypadki takiego zachowania mogą skutkować tragedią. Dlaczego? O tym informuje Tatrzański Park Narodowy.

Nie pomagasz, a szkodzisz - nie dokarmiaj dzikich zwierząt!

Tatrzański Park Narodowy prowadzi kampanię edukacyjną, której przekaz jest bardzo prosty - nie dokarmiaj dzikich zwierząt. Brzmi jak banał, jednak kolejne przykłady zdjęć z wycieczek, na których widzimy turystów karmiących kanapkami, słodyczami czy chipsami jelenie, lisy czy innych mieszkańców Tatr, są dowodem na to, że edukacja jest konieczna!

Dokarmianie to zła karma – dokarmiając, krzywdzisz, bo dzikie zwierzęta nie powinny jeść nam z ręki. Akcja ma uświadamiać turystów i chronić zwierzęta przed lekkomyślnością ludzi i przykrymi konsekwencjami, jakie z tego płyną - czytamy na stronie TPN.

Dlaczego dzikie zwierzęta, w tym niedźwiedzie, nie powinny jeść nam z ręki? Powodów jest kilka:

  • tracą umiejętność poszukiwania naturalnego pokarmu
  • robią się słabsze i źle znoszą trudne warunki klimatyczne
  • przestają bać się ludzi, dlatego mogą stać się agresywne i domagać się pożywienia z rąk człowieka.

Dokarmianie dzikich zwierząt. One nie jedzą tego, co my

Jak informują władze TPN, akcja edukacyjna "Dokarmianie to zła karma" jest długoterminowym projektem, który ma na celu wyeliminowanie powracającego problemu. Ważnym jest, by uświadomić odwiedzającym park narodowy, czy inne dzikie miejsca, że dokarmiając zwierzęta (i błędnie zakładając, że jedzą one to, co ludzie), wyrządzamy im krzywdę.

"Dieta zwierząt, ukształtowana w toku ewolucji, zmienia się w zależności od etapu życia i pory roku. Skutkiem dokarmiania jest pogorszenie ich stanu zdrowia. Zwierzęta robią się słabsze i źle znoszą trudne warunki klimatyczne. Przebywając w miejscach dokarmiania, stają się bardziej podatne na ataki drapieżników i przestają bać się ludzi, tracąc tym samym umiejętność poszukiwania naturalnego pokarmu. Mogą się również stać łatwym celem dla kłusowników lub ofiarą kolizji z samochodem. Konsekwencje przyzwyczajenia zwierząt do obecności człowieka mogą mieć fatalne następstwa dla obu stron. Problem dokarmiania dotyczy dużej grupy zwierząt, m.in. kaczek krzyżówek, orzechówek, części gatunków ptaków wróblowatych, wiewiórek, jeleni, lisów i niedźwiedzi" - czytamy na stronie akcji.

Warto w tym kontekście przypomnieć historie zwierząt, dla których beztroskie dokarmianie miało tragiczne konsekwencje: zabity przez kłusowników jeleń z okolic Morskiego Oka, lis z Doliny Pięciu Stawów Polskich, który całkowicie stracił instynkt polowania i musiał zostać poddany odstrzałowi sanitarnemu czy głośny i tragiczny przypadek niedźwiedzicy Magdy, która wraz z trójką młodych trafiła do zoo. Dla niej był to wyrok śmierci.

Warto pamiętać o tym, że mimo regularnych i długotrwałych działań TPN, które mają na celu ochronę przyrody - nieodpowiedzialni turyści mogą doprowadzić do kolejnych tragedii, chcąc zrobić sobie zdjęcie ze zwierzęciem jedzącym im z ręki...

Zobacz także