Upadek giganta. Los ponad tysiąca pracowników stanął pod znakiem zapytania

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Standret/Shutterstock
Niemiecka sieć marketów budowlanych Hammer ogłosiła upadłość zaledwie po trzech miesiącach od restrukturyzacji. Los ponad tysiąca pracowników i osiemdziesięciu sklepów stanął pod znakiem zapytania.

Najważniejsze informacje:

  • Sieć marketów Hammer ogłosiła upadłość po zaledwie trzech miesiącach od restrukturyzacji.
  • Przyczyną upadku były poważne błędy w systemach zarządzania zaopatrzeniem, które doprowadziły do braku towarów i utraty płynności finansowej.
  • Obecnie sklepy pozostają otwarte, a syndyk poszukuje inwestora, jednak sytuacja na rynku budowlanym w Niemczech nie sprzyja szybkiemu znalezieniu chętnego do przejęcia firmy.

Niemiecka firma upada

Wydawało się, że marka Hammer wychodzi na prostą. Po rozwiązaniu spółki-matki Brüder Schlau w czerwcu ubiegłego roku, nowy podmiot Hammer Raumstylisten GmbH przejął 93 placówki i zatrudnił 1200 pracowników. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna – poważne błędy w systemach technicznych uniemożliwiły sprawne dostawy towarów, co natychmiast odbiło się na sprzedaży i płynności finansowej firmy.

Wniosek o upadłość i walka o przetrwanie

27 stycznia zarząd Hammer Raumstylisten GmbH złożył wniosek o upadłość. Wyznaczono tymczasowego syndyka, który sprawdza, które części firmy można jeszcze uratować, informuje portyal dlahandlu.pl. 87 sklepów pozostaje otwartych, a pracownicy mają zagwarantowane wynagrodzenia przez najbliższe trzy miesiące dzięki funduszowi upadłościowemu.

Marka z tradycjami na zakręcie

Hammer to marka z niemal pięćdziesięcioletnią tradycją, która przez lata budowała pozycję specjalisty od wnętrz i usług rzemieślniczych. Pierwsze sklepy powstały w Bremerhaven i Lübbecke, ale szybko powstały kolejne, tworząc prawdziwego giganta wśród firm w Niemczech. Dziś jednak, po dwóch upadłościach w ciągu roku, wiarygodność marki jest poważnie nadszarpnięta, a znalezienie nowego inwestora wydaje się wyjątkowo trudne, szczególnie w obliczu spowolnienia na niemieckim rynku budowlanym. 

Co dalej z pracownikami?

Syndyk Stefan Meyer już rozpoczął proces poszukiwania inwestora, który mógłby wyłożyć środki na naprawę systemów informatycznych i przywrócenie stabilności operacyjnej, jednak nie jest to łatwe. Przyszłość ponad tysiąca pracowników zależy od tego, czy uda się przekonać potencjalnych nabywców do zainwestowania w markę z burzliwą historią ostatnich miesięcy.

Zobacz także