Elżbieta Zapendowska o pracy przy „Idolu”. Po latach obaliła popularny mit

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

2003 rok, finał II edycji programu "Idol". Piotr Rybarczyk/PAP
Elżbieta Zapendowska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych jurorek polskich talent show, w szczerej rozmowie w podcaście RMF FM „Co u nich słychać?” odsłania kulisy pracy w programie „Idol”. Jak wyglądała atmosfera między jurorami, czy rzeczywiście dochodziło do konfliktów i jak zmieniały się kolejne edycje? Przeczytaj, co naprawdę działo się za kulisami kultowego programu!

 


Najważniejsze informacje:

  • Elżbieta Zapendowska wspomina, że jurorzy „Idola” naprawdę się lubili i obala mit o konieczności konfliktów w jury.
  • Atmosfera na planie była pełna żartów i luzu, choć niektóre komentarze dziś nie przeszłyby w telewizji.
  • Kolejne edycje programu nie powtórzyły już wyjątkowej chemii pierwszego składu, a Zapendowska podkreśla swoją autentyczność i dystans do roli jurorki.

Ekipa, która się lubiła. Mit o konfliktach jurorów obalony

„Myśmy się przede wszystkim lubili. I ten cały mit o tym, że jurorzy się muszą nienawidzieć, żeby dobrze pracowali, legł w gruzach. Bo myśmy się cholernie lubili”

– tak Elżbieta Zapendowska wspomina początki programu „Idol”. Wbrew powszechnym wyobrażeniom o napięciach i konfliktach wśród jurorów, atmosfera na planie była wyjątkowo przyjazna. Zapendowska podkreśla, że zespół jurorski tworzyli ludzie, którzy nie tylko szanowali się zawodowo, ale także świetnie bawili się w swoim towarzystwie.

Wspomina także nieżyjącego już Roberta Leszczyńskiego, z którego – jak przyznaje – czasem sobie żartowali.

„Jak dostawał słowotoku, to mu się nie można było w oddech wbić. Więc żeśmy go wpuszczali czasami w maliny”

– opowiada Zapendowska. Takie sytuacje były dla nich źródłem rozrywki, choć – jak sama przyznaje – nie zawsze były fair wobec uczestników.

Jurorskie żarty i atmosfera na planie

Choć program „Idol” znany był z ostrych komentarzy, Elżbieta Zapendowska przyznaje, że dziś nie pamięta wszystkich szczegółów. „Żeby mnie pan zabił, ja nie pamiętam, co myśmy tam wyprawiali” – mówi z rozbrajającą szczerością. Z perspektywy czasu ocenia, że niektóre komentarze mogłyby dziś nie przejść przez telewizyjne sito, a atmosfera była momentami bardzo swobodna.

Zapendowska zdradza także, że nie miała podsłuchu, przez który produkcja mogłaby jej podpowiadać, jak ma się zachowywać. „Ja nie miałam ucha, miał tylko Kuba ucho. Ja nie mam podzielności uwagi. Ja bym odpowiadała kierownikowi produkcji? Nie, w ogóle nie ma takiej możliwości” – tłumaczy, podkreślając swoją autentyczność i niezależność w ocenianiu uczestników.

Kolejne edycje „Idola” – zmiany w składzie i atmosferze

Z biegiem lat skład jurorski „Idola” ulegał zmianom. Wspominając kolejne edycje, Zapendowska przyznaje, że chemia i wyjątkowa atmosfera były obecne tylko w pierwszej edycji. Późniejsze zmiany, w tym pojawienie się nowych jurorów, takich jak Wojtek Łuszczykiewicz czy Ewa Farna, nie przyniosły już tego samego klimatu.

Zapendowska zauważa także, że ostatnia edycja programu była praktycznie niereklamowana i emitowana w niekorzystnym czasie antenowym, co jej zdaniem wpłynęło na odbiór i sukces „Idola”. Mimo to, z sentymentem wspomina udział w programie i podkreśla, że bardzo lubiła tę formułę.

Praca jurora – zawód czy powołanie?

Choć przez lata zasiadała w jury wielu programów, nie chce być zaszufladkowana tylko jako jurorka.

Wspomina także inne formaty, takie jak „Must Be The Music”, gdzie również panowała dobra atmosfera, a skład jurorski tworzyły wyraziste osobowości – od Kory, przez Piotra Roguckiego, po Tymona Tymańskiego i Łoza.

Co działo się za kulisami „Idola”?

Rozmowa z Elżbietą Zapendowską rzuca nowe światło na kulisy kultowego programu „Idol”. Okazuje się, że za surowymi ocenami i ostrymi komentarzami kryła się prawdziwa przyjaźń i dobra zabawa. Zmieniające się składy jurorskie, różne edycje i nowe wyzwania nie były w stanie powtórzyć wyjątkowej chemii pierwszych sezonów. Dziś Zapendowska z dystansem i humorem wspomina tamte czasy, podkreślając, że najważniejsza była autentyczność i szczerość w ocenie młodych talentów. 

Zobacz także