Anna z „Sanatorium miłości” zabrała głos ws. zaskakującego wyznania w show. Wyznała wprost

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Anna z „Sanatorium miłości” i Marta Manowska. Fot. materiały prasowe TVP
Uczestnicy „Sanatorium miłości” dostarczają wielu emocji. W nowym odcinku jedna z kuracjuszek: Anna podzieliła się swoją historią. Jej wypowiedź została szeroko skomentowana przez widzów, którzy nie szczędzili krytyki. W pewnym momencie uczestniczka show odniosła się do tych wypowiedzi.

Uczestnicy „Sanatorium miłości 8” w nowych odcinkach

„Sanatorium miłości” to niekwestionowany hit TVP. Obecnie trwa 8. sezon, a nowe odcinki widzowie „Jedynki” mogą oglądać w niedziele o godz. 21:25. Uczestnicy tym razem udali się do obiektu mieszczącego się w miejscowości Konstancin-Jeziorna. To właśnie tam jesienią ubiegłego roku powitała ich prowadząca: Marta Manowska.

Co wydarzy się w 7. epizodzie? Zwiastun „zdradza”, że między kuracjuszami zapanuje nerwowa atmosfera, a wszystko za sprawą zachowania Henryka R. i wyznania Ewy.

W trakcie trwania turnusu do kuracjuszy dołączyła nowa pani. Anna z Sieradza zajęła miejsce Barbary, która – decyzją reszty grupy – musiała opuścić show. Matematyczka dała się poznać jako kobieta bezpośrednia i wiedząca, czego chce. W rozmowie z gospodynią „SM” Anna opowiedziała o swojej trudnej przeszłości. Ujawniła również, na co zwraca uwagę przy poznawaniu mężczyzn. Opowiedziała przy tym o sytuacji, jaka miała miejsca poza kamerami.

Ja już mam pewien swój poziom. Poddałam jednego mężczyznę już, że tak powiem, testowi portfela. Nie przeszedł go, jak ja miałam czas wolny – wyznała.

Anna z „Sanatorium miłości 8” odpowiada w sieci

Anna z „Sanatorium miłości 8” przywołała sytuację, w której chciała sprawdzić poziom zaangażowania rozmówcy. Wynik nieco ją zaskoczył:

„Zapoznałam pana z taksówki, zapytałam, ile na Stare Miasto do Warszawy. Co to jest 180 zł? Myślę, że to jest żadna cena. (...). I proponuję – nie. Oj, to był ten test. No już koniec, pozamiatane. Na starość nie możemy tak biedować i dziadować.”

W tej samej rozmowie z Manowską matematyczka powróciła pamięcią do przeszłości, w której mierzyła się z trudnymi sytuacjami. Oparcie znalazła w córce:

„Można się pieniędzmi udławić od nadmiaru, szczególnie jak człowiek nie miał nic, a po studiach zaczynają się olbrzymie pieniądze jak na tamte czasy. To wszystko zniszczyło. Niesamowita przemoc psychiczna, interwencja różnych jednostek, które niosą pomoc, bo nie byłam sama w stanie tego ogarnąć. Moja córka wyjechała, żeby... pomóc mi finansowo. (...)”

Wyznanie Anny o „teście portfela” nie spotkało się ze zrozumieniem ze strony widzów „Sanatorium miłości”. Sekcja komentarzy pod fragmentem odcinka zapełniła się – dość krytycznymi – wypowiedziami ze strony odbiorców:

„Nie rozumiem tej pani, która najpierw płacze, że córka jej bardzo dużo pomogła i miały naprawdę bardzo ciężko, a za chwilę stwierdza, że ona ma już metodę, według której sprawdza zasobność portlefa. No faktycznie przyszła do programu szukać miłości, miłości do pieniędzy...”

„Uczestnicy niby dorośli ludzie, po przejściach itd., a tu kompromitacja kompletna.”

„Chyba Pani tego testu nie przeszła. Porażka. Mam wrażenie, że ta Pani nie zdaje sobie sprawy, co mówi (…).”

W pewnym momencie głos zabrała sama zainteresowana. W jednym z komentarzy Anna odniosła się do całości nagrania, odpowiadając:

Drodzy widzowie, czy wy widzicie, że to były żarty. Marta cały czas się śmieje. Nie mogę ciągle płakać i narzekać. Moje złe czasy już minęły jakieś 7 lat temu. Teraz dużo pracuję, dużo od siebie wymagam i od innych też. Pieniądze szczęścia nie dają, ale bardzo ułatwiają życie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

A wy, co sądzicie?

Zobacz także