„Taniec z gwiazdami”. Bagi wśród prowadzących
W szóstym odcinku „Tańca z gwiazdami” zaszły zmiany w gronie prowadzących. Do Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza dołączył Mikołaj Bagiński. Zwycięzca 17. edycji w mediach społecznościowych dzielił się z fanami swoimi emocjami, nie kryjąc, że bardzo się stresuje. Jego zadaniem była rozmowa z uczestnikami na tak zwanym balkonie.
Po zakończonym odcinku Bagi w rozmowie z Pomponikiem opowiedział, jak wygląda praca prowadzącego od kuchni i jakie komunikaty otrzymywał podczas programu. Praca na wizji to nie tylko uśmiech i kontakt z uczestnikami, ale także stała współpraca z reżyserką, która czuwa nad przebiegiem całego widowiska. Bagi nie ukrywa, że komunikaty przekazywane przez słuchawkę były dla niego bardzo pomocne.
To jest super ciekawostka. Więc tak, najpierw były komunikaty takie, że stałem na górze i było odliczanie „3, 2, 1, jesteś”. No i już wiedziałem, że kamera jest na mnie, to była pierwsze rzecz.
Jak przyznaje influencer, wskazówki pojawiały się również wtedy, gdy rozmowy z uczestnikami zaczynały się przeciągać.
Druga rzecz była taka, że jak na przykład za długo rozmawialiśmy na balkonie z jakąś gwiazdą, to już było „dobra, przechodzimy do ocen, spoko” – wyznał Bagi.
Bagi zdradził kulisy „Tańca z gwiazdami”
Prowadzący otrzymywał także na bieżąco informacje dotyczące punktacji, co znacznie ułatwiało mu pracę. - Potem dostawałem na ucho na przykład informacje, ile było punktów, ile jury dało łącznie punktów, żebym nie musiał patrzeć – wspominał.
Zespół reżyserski dbał o każdy szczegół, pilnując, by wszystko przebiegało zgodnie z planem.
Nie wiem, jak były jakieś przejścia, że musiałem na przykład Paulinie przekazać kamerę, to też jakby mi mówili, „o, przekaż tam Paulinie”. I jak na przykład, nie wiem, jakiś gość nie do końca odpowiedział na jakieś pytanie, to dostawałem „dopytaj bardziej” – opowiadał.
Bagi podkreślił, że wszystkie te wskazówki były dla niego niezwykle cenne. - Super mi to pomogło – zaakcentował.