„Dom dobry” – film, który pokazuje, czym jest przemoc domowa
Temat przemocy – przybierającej różne formy – od wielu lat wzbudza szeroką dyskusję w mediach i nie tylko. Ostatnio impulsem do pochylenia się nad tym tematem był kolejny film Wojciecha Smarzowskiego pt.: „Dom dobry”. Projekt trafił do kin w całej Polsce w listopadzie ubiegłego roku, a obecnie można oglądać go online: na Prime Video.
Historia Gośki (Agata Turkot) i Grzegorza (Tomasz Schuchardt) wstrząsnęła widzami. O tym, że realnie przyczyniła się również do udzielenia pomocy osobom potrzebującym, świadczyć mogą statystyki. Pod koniec ubiegłego roku Fundacja Feminoteka podzieliła się danymi, z których wynikało, że w listopadzie liczba telefonów od kobiet poszukujących wsparcia wzrosła aż o 223% w porównaniu do poprzedniego miesiąca:
„Niektóre z rozmów trwały ponad godzinę – kobiety potrzebowały przede wszystkim wsparcia i rozmowy z osobą, która rozumie mechanizmy przemocy, doradzi im i nie będzie negować ich doświadczeń. Wiele z nich potrzebowało upewnić się, czy ich doświadczenia kwalifikują się jako przemoc.”
Bo film Wojciecha Smarzowskiego jest o przemocy: psychicznej, fizycznej, ekonomicznej i seksualnej. Jest również o tym, jak można ulec mechanizmom manipulacji, a także o tym, jak łatwo przestrzeń publiczna może „nie widzieć” problemu. Wreszcie jest również o tym, gdzie i jak szukać pomocy. Ale od początku.
Przemoc (nie)podszyta alkoholem
„Dom dobry” jest już dostępny w Internecie, ale kto widział wspomnianą produkcję w kinie, ten mógł zmierzyć się z dodatkowymi emocjami. Po jednym z seansów zapanowała cisza. Później ktoś ukradkiem ocierał łzę, a ktoś szeptał, że „to nie do pomyślenia, co się dzieje”. Ale się dzieje.
Przemoc jest powszechna: wywołuje strach, burzy rodzinny spokój, a przede wszystkim: odziera z godności. Bohaterowie przedstawieni przez Smarzowskiego mogliby być naszymi sąsiadami, krewnymi, a nawet zwykłymi przechodniami, po których „nic nie widać”. A nawet jeśli widać, to „nie ma co się mieszać: to ich sprawy”. Na szczęście nie wszyscy tak myślą.
Piękna miłość, zaręczyny w Wenecji, ślub, dziecko, tytułowy dom: z pozoru życie Gosi to bajka. Przez okna nie widać rozciętych warg, siniaków, upokorzenia i wstydu. Policja, która przyjeżdża, nie daje wiary słowom kobiety. Przecież Grzegorz nie jest osobą stosującą przemoc. Nie wygląda: ze wszystkimi się wita, pożartuje, zapyta, co u rodziny. W pewnym momencie nawet sama Małgorzata daję wiarę jego zapewnieniom: że kocha, że pójdzie na terapię, że się zmieni. Czy tak się stało?
„Dom dobry” Smarzowskiego pokazuje różne oblicza przemocy. Robi to w sposób brutalny: zarówno obrazem, jak i słowem. Gosia jest poniżana, przezywana i kopana. To codzienność w wielu polskich domach. Reżyser celowo nie wkomponował w historię głównego bohatera alkoholu, tym samym sygnalizując, że przemoc nie zawsze musi iść w parze z procentami.
„(…) Wszystko to, co zobaczyliście w filmie, jest usłyszane, przeczytane, wysłuchane (…). Może dwie sceny są wymyślone (…). Założyłem sobie, że w filmie ‘Dom dobry’ główny bohater: przemocowiec nie pije alkoholu. To było dla mnie kluczowe” – wyznał sam Smarzowski, rozmawiając z widzami na Mastercard OFF CAMERA.
„Obraz oparty o prawdziwe ludzkie historie”
Od momentu premiery „Domu dobrego” minęło już kilka miesięcy. Przez ten czas temat przemocy domowej znów znalazł się w centrum zainteresowania, prowokując do dyskusji. Głos zabierali eksperci, psychologowie, ośrodki proponujące pomoc. Przede wszystkim swój „ślad” pozostawiały kobiety, które doświadczyły przemocy, lub były jej świadkiem. Na profilu Feminoteki pojawiły się komentarze zamieszczone przez osoby, które już obejrzały dzieło Smarzowskiego.
- Ten film pomógł mi zrozumieć, że przez lata byłam ofiarą przemocy. Pokazał, że to, co robił mój były partner, nie jest moją winą.
- Dostałam po seansie ataku paniki i nie mogłam dojść do siebie przez kilka dni. Ale kiedy już do siebie doszłam, to poczułam ogromną dumę z siebie. Dumę z tego, że w odpowiednim momencie, mimo trudności, odeszłam z tej relacji z moim 13-miesięcznym wtedy synkiem i dałam mu bezpieczny, spokojny dom. Że nie poddałam się, mimo że to było tak cholernie ciężkie. Ten film mi to uświadomił i mam nadzieję, że da siłę innym kobietom, żeby się zdecydowały, odważyły, by zakończyć taką relację i dać sobie i dzieciakom szansę na dobre życie.
Wiele komentarzy pojawia się również m.in. pod fragmentami filmu publikowanymi na oficjalnym instagramowym profilu @warnerbrospl. Tam internauci dzielą się swoimi poruszającymi historiami:
„Mocne i niestety prawdziwe. Obraz jest o tyle mocniejszy, kiedy pomyślimy, że jest oparty o prawdziwe ludzkie historie.”
„Wielu ludzi jest takich, co siedzą przy stole w święta i udają, jak by się nic nie stało, a bo święta trzeba być dla siebie miłym itp., trzeba do kościoła iść. Za kilka dni ten sam potwór w tym człowieku.”
„Każdy z nas to zna. Dom. Rodzina. Sąsiedzi. Można udawać, że tego nie widzimy. Jednak służby, jeśli ktoś to w końcu zgłosi, nie powinny ignorować, obciążać kobiety, kwitować chorobami psychicznymi. A instytucje pomocy społecznej powinny przyjmować w swoje szeregi ludzi oddanych sprawie.”
Wojciech Smarzowski i Agata Turkot gościli na trwającej, 19. edycji festiwalu Mastercard OFF CAMERA. Widzowie mogli nie tylko zobaczyć „Dom dobry” na kinowym ekranie, ale też wziąć udział w rozmowie z twórcami. Już na samym wstępie twórcy otrzymali pytanie o to, jakie emocje teraz im towarzyszą.
„Wspaniałe to jest, że tylu ludzi zobaczyło ten film. Mam takie poczucie, że rzeczywiście ten temat zaczął mocno rezonować i ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać (…)” – wyznała odtwórczyni roli Gośki.
Gdzie szukać pomocy?
„Dom dobry” Wojciecha Smarzowskiego jest mroczny i brutalny w przekazie. Zakończenie pozostawia szerokie pole do interpretacji. Dla niektórych całość to ilustracja świata, którego nie znają. Dla innych: kalka codzienności – swojej, bliskich, przyjaciół, czy kogoś obok. Czy złość, smutek i bezsilność, które pojawiają się w trakcie seansu, można zamienić w nadzieję?
(…) Kiedy robiłem dokumentację na temat przemocy, to zawsze była nadzieja (…). Nie ważne, czy masz 50 lat, czy 20, czy 30: jeżeli uda ci się ‘odwinąć’ ten związek toksyczny, to jest nadzieja – wyznał Smarzowski.
Przede wszystkim potrzebna jest uważność. Dostrzeżenie, że dzieje się krzywda. Powinny zrobić to zarówno osoby będące w samym środku dramatycznych wydarzeń, jak i te, które patrzą na wszystko z boku.
„(…) Trzeba być tu i teraz. Jeśli teraz ktoś nas krzywdzi, to nie ma znaczenia, że wczoraj kupił nam kwiaty, a w zeszłym roku zabrał na romantyczne wakacje. Nie szukajmy usprawiedliwień ani wyjaśnień. Nie szukajmy winy w sobie, w innych ludziach ani w okolicznościach. Przemoc to przemoc, a użycie przemocy to zawsze decyzja sprawcy (…)” – pisze na stronie Feminoteki Katarzyna Nowakowska, psycholożka i psychotraumatolożka w Fundacji.
Jeżeli potrzebujesz pomocy, możesz zadzwonić na bezpłatną, poufną linię przeznaczoną dla kobiet, które doświadczyły gwałtu lub innej formy przemocy w dowolnym momencie swojego życia. Infolinia Feminoteki działa pod numerem 888 88 33 88 w godz. 11:00-19:00 w dni powszednie. Możesz także napisać wiadomość i wysłać ją na adres pomoc@feminoteka.pl.
Źródła: feminoteka.pl, Instagram @fundacjafeminoteka, Instagram @warnerbrospl, Spotkanie z Wojciechem Smarzowskim i Agatą Turkot – THE BEST OFF: SMARZOWSKI: „Dom dobry”; Mastercard OFF CAMERA 2026.