Planował wielki powrót do Polski. Tragiczny wypadek przekreślił wszystko

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

fot. Tomasz Gawałkiewicz/PAP
7 kwietnia 1981 roku w Chicago zmarł Krzysztof Klenczon – wybitny gitarzysta, kompozytor i lider zespołów Czerwone Gitary oraz Trzy Korony. Jego piosenki, takie jak „Matura”, „Kwiaty we włosach” czy „10 w skali Beauforta”, do dziś rozbrzmiewają w polskich domach i na radiowych antenach. Historia życia Klenczona to opowieść o wielkim talencie, niespełnionych amerykańskich marzeniach i tragicznie przerwanym życiu.

 


Najważniejsze informacje:

  • Krzysztof Klenczon był jednym z najważniejszych polskich muzyków lat 60. i 70., współtwórcą sukcesu Czerwonych Gitar i Trzech Koron, autorem wielu ponadczasowych przebojów.
  • Po wyjeździe do USA jego kariera nie rozwinęła się zgodnie z oczekiwaniami – grał głównie w klubach polonijnych, a trudna sytuacja finansowa zmuszała go do podejmowania dodatkowych prac.
  • Jego życie przerwał tragiczny wypadek samochodowy w Chicago w 1981 roku, jednak pamięć o nim i jego muzyce jest wciąż żywa w Polsce.

Muzyczny geniusz z Mazur

Krzysztof Antoni Klenczon, znany również pod pseudonimem „Niuniek”, urodził się 14 stycznia 1942 roku w Pułtusku, lecz dzieciństwo i młodość spędził na Mazurach, w Szczytnie. To właśnie tam, wśród jezior i lasów, kształtowała się jego wrażliwość i muzyczna wyobraźnia. Po maturze w 1959 roku rozpoczął studia na Politechnice Gdańskiej, ale szybko zrozumiał, że jego prawdziwą pasją jest muzyka. Przeniósł się do Studium Nauczycielskiego, gdzie poznał Karola Wargina – razem zdobyli tytuł najlepszego duetu wokalnego na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie w 1962 roku. To wydarzenie otworzyło przed Klenczonem drzwi do wielkiej kariery.

CZYTAJ TEŻ: 20 lat temu pożegnaliśmy wizjonera. Miał... najwyższe IQ w południowej Polsce

Od Niebiesko-Czarnych do Czerwonych Gitar

Jesienią 1962 roku Klenczon dołączył do zespołu Niebiesko-Czarni, gdzie zdobywał pierwsze estradowe szlify. Jednak prawdziwy przełom nastąpił, gdy wraz z innymi muzykami stworzył zespół Pięciolinie, który szybko przemianowano na Czerwone Gitary. To właśnie w tej formacji Klenczon rozwinął skrzydła jako gitarzysta, kompozytor i lider.

Krzysztof był bardzo dynamicznym muzykiem i gitarzystą. Przez cały czas jego gry w Czerwonych Gitarach emanował dużą energią i ekspresją twórczą.

 – wspominał Jerzy Skrzypczyk, współzałożyciel zespołu.

W 1966 roku Czerwone Gitary nagrały swój pierwszy album „To właśnie my”, który rozszedł się w nakładzie 160 tysięcy egzemplarzy. W styczniu 1969 roku zespół otrzymał prestiżowe trofeum „Midem” w Cannes – to samo, które przyznano The Beatles. Klenczon był wówczas niekwestionowanym liderem grupy, odpowiedzialnym za jej największe sukcesy.

Ponadczasowe przeboje i drugie dno piosenek

„Matura”, „Historia jednej znajomości”, „Kwiaty we włosach”, „Biały krzyż”, „Wróćmy nad jeziora”, „10 w skali Beauforta” – te utwory zna niemal każdy Polak. Klenczon nie tylko komponował muzykę, ale często nadawał swoim piosenkom głębszy sens. „Biały krzyż” był hołdem dla ojca, żołnierza Armii Krajowej, a „Wróćmy nad jeziora” to wyraz tęsknoty za ukochanymi Mazurami.

W archiwalnych nagraniach słychać, że refren: „Białe żagle, szmaragdowa toń, a przy tobie przyjacielska dłoń” Klenczon śpiewał z wyjątkową ekspresją, oddając całą swoją miłość do rodzinnych stron.

Trzy Korony – nowy rozdział

W 1970 roku Klenczon odszedł z Czerwonych Gitar i założył własny zespół – Trzy Korony. Był to projekt bardziej rockowy, z ostrzejszym brzmieniem i autorskimi kompozycjami. Zespół nagrał jedną płytę, na której znalazło się aż 14 utworów autorstwa Klenczona. Ostatni koncert Trzech Koron odbył się w kwietniu 1972 roku w Sali Kongresowej.

Amerykański sen i rozczarowanie

W maju 1973 roku Krzysztof Klenczon wraz z rodziną wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Marzył o wielkiej karierze za oceanem, jednak rzeczywistość okazała się brutalna. Grał głównie w klubach polonijnych, a żeby utrzymać rodzinę, pracował jako dozorca i taksówkarz. W 1977 roku pod pseudonimem „Christopher” wydał płytę „The Show Never Ends”, która przeszła bez echa z powodu braku promocji.

W filmie dokumentalnym „Niuniek” Krzysztof Krawczyk wspominał, że Klenczon planował powrót do Polski, a podczas koncertów w kraju pod koniec lat 70. szukał nawet domu pod Warszawą. Niestety, tragiczny wypadek samochodowy w lutym 1981 roku przekreślił te plany.

Tragiczny koniec i nieśmiertelna pamięć

26 lutego 1981 roku, wracając z występu w Chicago, Klenczon uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Z licznymi obrażeniami trafił do szpitala, gdzie zmarł 7 kwietnia 1981 roku. Miał zaledwie 39 lat. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla fanów i całego środowiska muzycznego.

Mimo upływu lat, piosenki Klenczona są wciąż obecne w polskiej kulturze i radiu. W wielu miastach znajdują się ulice jego imienia, w Szczytnie stoi pomnik artysty, a w Sopocie – mural. W 2020 roku Narodowy Bank Polski wydał srebrną monetę kolekcjonerską z jego wizerunkiem.

Wróciła z wakacji i zastała ich w sypialni. Tak dowiedziała się o końcu małżeństwa z Lennonem
1 kwietnia 2026 roku przypada 11. rocznica śmierci Cynthii Lennon – pierwszej żony Johna Lennona. Jej życie na zawsze zmieniło się, gdy odkryła romans swojego męża z Yoko Ono. To wydarzenie stało się jednym z najbardziej przełomowych momentów w historii Beatlesów i miało ogromny wpływ na dalsze losy Cynthii.

Dziedzictwo, które trwa

Krzysztof Klenczon pozostaje symbolem polskiej muzyki lat 60. i 70., a jego twórczość inspiruje kolejne pokolenia artystów i słuchaczy. Jego życie, choć krótkie, było pełne pasji, emocji i niezapomnianych melodii, które na zawsze wpisały się w historię polskiej kultury.

źródło: rmf.fm, PAP

Zobacz także