Najważniejsze informacje:
- Tom Hiddleston przyznał, że film „Miłość” Michaela Hanekego głęboko go poruszył i nie mógł przestać o nim myśleć przez długie tygodnie.
- Aktor docenił uniwersalność i emocjonalną siłę dzieła, które według niego „sprawia, że wszystko inne wydaje się błahe”.
-
„Miłość” zdobyła uznanie krytyków i liczne nagrody.
To najlepszy film? Tom Hiddleston długo nie mógł wyjść z podziwu
Choć Tom Hiddleston dla wielu widzów na zawsze pozostanie Lokim z produkcji Marvela, gwiazdor z powodzeniem występuje także na deskach teatru. Grał m.in. w „Hamlecie” czy „Koriolanie”.
Aktor w jednym z wywiadów zdradził, jaki film sprawił, że długo nie mógł wyjść z podziwu. W rozmowie z Flaunt Tom Hiddleston nie krył zachwytu nad filmem „Miłość” z 2012 roku. „Ten film jest jak góra” – powiedział. – „To kawałek mądrości, który codziennie jest gdzieś w tle, a Haneke po prostu go pokazuje, mówiąc: ‘To jest to, czego chcesz, to jest ta intymność, którą będziesz miał szczęście przeżyć pod koniec życia’. Kiedy go obejrzałem, nie mogłem przestać o nim myśleć przez cały miesiąc. Wszystko inne wydawało się wtedy takie błahe i jednorazowe.”
„Miłość” to najbardziej poruszający i szczery film w dorobku Hanekego, znanego z ciętego, czarnego humoru w takich produkcjach jak „Funny Games” czy „Pianistka”. Tym razem reżyser opowiedział historię starszego małżeństwa (Jean-Louis Trintignant i Emmanuelle Riva), które mimo postępującej choroby kobiety nie traci wzajemnego uczucia.
To dzieło zmieniło spojrzenie Hiddlestona na kino
Premiera „Miłości” zbiegła się z wejściem na ekrany filmu „Avengers”, gdzie Hiddleston wcielił się w Lokiego. Sukces kasowy Marvela pozwolił aktorowi realizować mniejsze, ambitniejsze projekty, w których mógł pokazać pełnię swojego talentu. W filmie „The Life of Chuck” w reżyserii Mike’a Flanagana Hiddleston stworzył jedną z najlepszych kreacji w karierze, grając zwyczajnego człowieka, którego życie poznajemy od końca do początku.