Najważniejsze informacje:
- Rod Stewart przyznał, że nagranie „Sailing” było dla niego wyjątkowo stresujące.
- Mimo ogromnej tremy, utwór stał się jednym z największych przebojów w karierze artysty.
-
Historia powstania „Sailing” pokazuje, że nawet największe gwiazdy nie są wolne od scenicznego stresu.
„Sailing”: największy strach, największy hit
Rod Stewart dla jednych to uosobienie stylu i pewności siebie, dla innych symbol kiczu i przesady. Jednak nawet tak charyzmatyczny artysta jak Stewart nie jest odporny na tremę. W połowie lat 70. Stewart miał już na koncie sukcesy z zespołem The Faces oraz solowe przeboje, takie jak „Maggie May”.
Jednak nagranie „Sailing” okazało się dla niego wyjątkowo trudne. Po raz pierwszy w karierze zdecydował się wejść do studia całkowicie trzeźwy, bez tradycyjnego kieliszka na uspokojenie. Jak sam przyznał: „Potrzebuję drinka, żeby uspokoić stare nerwy. Byłem przerażony, bo nie było niczego pod ręką, a musiałem zaśpiewać na sucho. Ale zrobiłem to i okazało się, że to jeden z moich największych przebojów.”
Siła szczerości i czystości wokalu
„Sailing” szybko stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów w dorobku Stewarta, a publiczność do dziś domaga się tego numeru na koncertach. Co ciekawe, wielu fanów i krytyków uważa, że właśnie szczerość i czystość wokalu, osiągnięta dzięki nagraniu bez alkoholu, nadała piosence wyjątkowy charakter. „Sailing” przetrwało próbę czasu i wciąż wzrusza kolejne pokolenia słuchaczy.
Rod Stewart zdradza prawdę o swoim największym przeboju
Historia powstania „Sailing” pokazuje, że nawet największe gwiazdy rocka mają swoje słabości i lęki. Rod Stewart udowodnił jednak, że warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu – efektem może być utwór, który na zawsze zapisze się w historii muzyki.