Triumf podopiecznej Piaska w „The Voice Senior 7”
14 lutego zakończyła się siódma edycja „The Voice Senior”. W finale po zwycięstwo sięgnęła Violetta Kapcewicz z drużyny Andrzeja Piasecznego. W minionym sezonie o wygraną walczyli też podopieczni dobrze już znanym fanom formatu Alicji Majewskiej i Roberta Janowskiego oraz debiutującej w roli trenerki Majki Jeżowskiej.
Majka Jeżowska jako debiutantka nie uniknęła krytyki. Andrzej Piaseczny otwarcie wstawiał się za nią już kilka tygodni temu, apelując na Instagramie: „Jeśli ktoś ma uwagi do kogokolwiek z nas, to proszę, zdobądźcie się na poczucie humoru, bo to jest wartość tego programu. To, że jesteśmy różni, że mamy inne charaktery, że potrafimy ze sobą rozmawiać tak, jak rozmawiamy ze sobą. Majka jest świetna i wnosi do programu odrobinę pikanterii, której mu właśnie potrzeba”.
Andrzej Piaseczny zabrał głos ws. Majki Jeżowskiej
Po finale do krytycznych głosów odniosła się też sama Jeżowska, która w rozmowie z Pomponikiem przyznała, że dotknęły ją opinie, jakoby niewłaściwie przygotowała swoich uczestników. „Było mi przykro, bo jak ktoś pisze, że mnie nie lubi, albo że się za dużo śmieję, albo że się źle ubrałam – to proszę bardzo, to jest ocena mojej osoby. Natomiast jeśli ktoś ocenia moją pracę, zawodowstwo, moje zaangażowanie – ja powiem tylko tyle, nie wiem, czy inni dostali prezenty od swoich uczestników, ja dostałam. To świadczy o tym, że byłam mega zaangażowana i że oni to czuli” – podkreśliła.
Trenerka mogła także ponownie liczyć na wsparcie wieloletniego przyjaciela, który w rozmowie z tym samym medium przyznał, że nie rozumie tej fali krytyki. „To, że krytykują, to ja wiem, ale dlaczego – nie wiem. Dawno już przekonałem się o tym, że różnice charakterów między nami wpływają na to, że dobrze się ogląda program” – stwierdził Andrzej Piaseczny.
Jego zdaniem Jeżowska znakomicie sprawdziła się w nowej roli. „Majka ma zawodnika, o którego ja walczyłem. I akurat w przypadku dokładnie tych dwojga uczestników (…), zarówno jeżeli chodzi o uczestnika Majki, jak i o moją uczestniczkę Wiolę, powiedziałem od razu (…): „witamy w finale”. I to się sprawdziło” – dodał, kwitując:
To chyba jest dowód na to, że [to] właściwy człowiek na właściwym miejscu.