Najważniejsze informacje:
- Johannes Klaebo za sześć złotych medali olimpijskich nie otrzyma żadnej premii finansowej od norweskiego komitetu.
- Norwegia, podobnie jak Szwecja i Islandia, przeznacza środki na rozwój młodych sportowców, a nie na premie dla medalistów.
-
Polska znalazła się na piątym miejscu w rankingu nagród olimpijskich, oferując swoim sportowcom wysokie premie finansowe i dodatkowe benefity.
Norwegia stawia na przyszłość, nie na premie
Johannes Klaebo, który podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech sięgnął po sześć złotych medali, nie otrzyma za swoje osiągnięcia premii finansowej. Zamiast tego, norweski komitet olimpijski wręczy mu tradycyjne torty i maskotki. Jak tłumaczy prezes norweskiej konfederacji sportu Tore Oevrebo, norwescy medaliści nie otrzymują premii finansowych. NOK woli przeznaczyć pieniądze na rozwój i pomoc dla młodych talentów.
Nasi medaliści olimpijscy otrzymują natomiast automatycznie stypendium sportowe w wysokości 15 tysięcy euro rocznie, bez względu na liczbę miejsc na podium – przyznał Tore Oevrebo.
Sześć złotych medali i... zero euro! Johannes Klaebo bez premii
Podobną politykę prowadzą komitety olimpijskie w Szwecji i Islandii. W innych krajach olimpijczycy mogą liczyć na premię pieniężną. Fińska telewizja publiczna YLE przygotowała ranking premii olimpijskich, w którym Polska znalazła się na piątym miejscu. Norwegia, mimo sportowych sukcesów, pozostaje wierna swoim zasadom, co budzi kontrowersje wśród kibiców i ekspertów.
Kacper Tomasiak za dwa srebrne medale i jeden brązowy otrzyma aż 300 tysięcy euro w gotówce. Według rankingu, gdyby Johannes Klaebo reprezentował Polskę, mógłby liczyć na milion euro.